Hej. Zdecydowalam sie do Was napisac bo juz sama niewiem co mam robic potrzebuje obiektywnej rady...
Jakies 6 miesiecy temu poznałam fajnego faceta ale tylko rozmawialismy, wiedzielismy tylko jak mamy na imie i na tym sie skonczylo. miesiac pozniej zadzwonil mi telefon... odbieram a tu kto? on... niewiem skad wziol moj numer ale jakos go sobie zalatwil i zadzwonil... przez miesiac czasu codziennie pisal smsy przez cały dzien... od rana do wieczora az w koncu doszlo do spotkania... prawie codziennie sie spotykalismy, rozmawialismy, wyskakiwalismy na obiad... miedzy nami doszlo tylko do pocałunków.. az w koncu przyszło małe zauroczenie... dobrze mi przy nim jest dla mnie dobry, martwi sie o mnie i jak tylko mozemy to sie spotykamy... po pewnym czasie dowiedziałam sie ze nie był do konca szczery wobec mnie.... okazałao sie ze.... ma żone...... było mi bardzo smutno nie moglam w to uwierzyc... zapytałam dlaczego wczesniej mi nie powiedzial.... odp ze bał się, że pierwszy raz podczas małżeństwa sie w kims zauroczył.... jak juz troche emocje opadły zapytałam dlaczego się tak wczesnie żenił? (ma 28 lat a po ślubie jest 1,5roku) odpowiedział mi... sam sie nad tym zastanawiam do dziś... pare dni sie nie widzielismy chociaz nadal pisal i przepraszal... ale szczerze znów sie spotykamy... tak jak wczesniej zanim wiedziałam... cały dzień smsy, telefony a po pracy zanim wróci do domu widzi sie ze mna.... potrafimy np siedziec i rozmawiac 1,5 godz potem da mi tylko zwyklego buziaka i jedzie.. niewiem co mam robic jestem rozbita... zalezy mi na nim.. nawet wieczorami gdy jest w domu pisze mi ze teskni za mną... niewiem co mam robic.. nie rozmawiam z nim o niej... niewiem czy dobrze czy nie... nie potrafie tak poprostu odejsc.. zalezy mi na nim... co wy o tym wszystkim myslicie?
2 2009-09-06 12:38:27 Ostatnio edytowany przez Celia (2009-09-06 12:39:28)
Majorka, przejrzyj to forum - ile tutaj się mieści podobnych postów...
Nie wiem, dlaczego uważasz, że on wcześnie się ożenił, przecież 26 lat to nie 16 czy 17, prawda?
Poza tym, nie ulega wątpliwości, ze to facet zajęty i już. Pomyśl, czy Ty chciałabyś być na miejscu jego żony? Na pewno nie. To, że już po 1,5 roku spotyka się z inną kobietą, nie najlepiej o nim świadczy. Gdybyś z nim była, skąd masz pewność, ze taki mężczyzna za jakiś czas znowu nie rozejrzy się za kimś innym? Myślę, że mogłabyś mieć spore obawy i to słuszne. No i w dodatku od samego początku nie był z Tobą szczery. Kto wie, co jeszcze ukrywa. ![]()
Rozumiem, że Ci na nim zależy, bo już zdążyłaś obdarzyć go głębszym uczuciem. Jednak zastanów się, do czego to może prowadzić?? I pomyśl o sobie - też zasługujesz na szczęśliwe życie u boku mężczyzny, który zapewni Ci bezpieczeństwo, otoczy troską i zaufaniem... Natomiast tutaj możesz być tylko tą trzecią...
Celia masz racje... nie chciałabym być na miejscu jego zony... chyba żadna z nas by nie chciała.. ale uważasz, że nie mógł naprawde czegoś do mnie poczuć? To, że ma zone nie oznacza, że nie ma juz serca... może w jego małżeństwie jest coś nie tak skoro tak często chce się ze mną widywać... Tak jak każda z Nas chciałabym byc szczęśliwa dlatego tez tu napisałam bo nie mam pojęcia co z tym zrobic... lubie byc przy nim i nie chciałabym zapomniec o tym wszystkim i odsunąć sie na bok...
Jak facet jest uczciwy to najpirw kończy jeden związek a potem zaczyna nowy czy pokazal ci pozew o rozwód zapewne nie bo i po co wcale nie chce się rozstac z żoną i tyle.
5 2009-09-06 20:48:33 Ostatnio edytowany przez Sky-high-etris (2009-09-06 20:49:55)
Jest tu tyle postów na temat żonatych mężczyzn, że poezja. Dla mnie związek z kimś zamężnym lub żonatym to banał i dno. Po prostu 0 prawdy w takim związku i tyle. Więcej łez jak to wszystko warte
no właśnie Celia poruszyła istotną sprawę, czy chciałabyś być na miejscu jego żony? wiesz co? puki jest czas, puki nie kochasz uciekaj, uciekaj od niego jak najdalej, bo zniszysz sobie życie, no może jakąś jego część. Poszukaj faceta, który będzie wart miłości i nie będzie oszustem, bo moim zdaniem ten nim jest. 1,5roku po ślubie i już przygód szuka? trochę szybko się nudzi, a kto wie może nie jestes jedyna "na boku"?
Dlatego szanuj siebie i skończ z nim.
pamietaj"zastanow sie co robisz bo to do Ciebie wraca.." to tylko tyle ode mnie na ten temat ![]()
Blondynka, wiesz, że tez w to wierzę? zawsze nasze uczynki do nas wracają.
Mój mąż zauroczył się. Twierdzą że tylko sie całowali, ale słowa kocham także uzywali. Złamał mi serce a tej kobiety nienawidzę. Zastanów się.
" Co dane to oddane"?? Ja już w to nie wierzę. W nic już nie wierzę.
a ja wierze ze wlasnie wszytsko sie odwraca...nie za mc nie za dwa...ale ZAWSZE sie odwroci.wiem to bo tego doswiadczylam...kiedys Elefantka ta kobieta bedzie sie czula jak Ty teraz...zobaczysz w zyciu jej jeszcze wszytsko sie spiep***.
a Ty Majorka...na Twoim miejscu balabym sie losu.sorry ![]()
MUSISZ go zostawić. To nie jest proste - wyobrażam sobie. Moja siostra została zdradzona przez męża - to straszne przeżycie dla kobiety. Chyba się do tego nie chcesz przyczynic...
reszka wiem... zdaje sobie z tego sprawe. Nie chce nikogo krzywdzic bo mnie w przeszłości tez bardzo skrzywdzono i wiem jak sie wtedy czułam... ale sama wiesz, że odejść nie jest łatwo...:(
ale sama wiesz, że odejść nie jest łatwo...:(
odejść nie jest łatwo-masz rację, ale im dłużej będziesz w tym tkwiła, będzie jeszcze trudniej.
Skoro zostałaś skrzywdzona to dlaczego przyczyniasz się do nieszczęścia kogoś innego?? Nie jest łatwo odejść?? Łatwiej jest krzywdzić drugą osobę?? Brak mi słow.
elefantka Tobie jest łatwo powiedzieć bo Ty byłaś ta pierwszą... niewiesz co czuje ja.. ta druga..... i uwierz mi ze tez mam uczucia i nie sprawia mi przyjemności taka sytuacja, ani ranienie innych wcale tego nie chce... tez chce byc szczesliwa..
Jeśli uważasz że jest mi w jakikolwiek sposób łatwiej to jesteś w wielkim błędzie. I nie jest istotne to która byłam tylko czy nie rujnuję czyjegoś życia. Moje zostało zrujnowane. Nie umiem zaufać nikomu. Boję sie o jutro i chcę umrzeć. A podziękować za to mogę mężowi i jego kochance. Uwierz mi że mam gdzieś to czy ona ma uczucia. Skrzywdziła moje dzieci i mnie. Nigdy jej tego nie wybaczę.
18 2009-09-11 09:17:12 Ostatnio edytowany przez Claudymek (2009-09-11 09:17:28)
elefantka Tobie jest łatwo powiedzieć bo Ty byłaś ta pierwszą... niewiesz co czuje ja.. ta druga..... i uwierz mi ze tez mam uczucia i nie sprawia mi przyjemności taka sytuacja, ani ranienie innych wcale tego nie chce... tez chce byc szczesliwa..
wiesz co? ręce mi opadają jak to czytam, jak Ty możesz mówić, że elefantce jest łatwiej, bo została zdradzona! Ty wiesz w co się pakowałaś, dowiedziaąłś się, że ma żonę i dalej się z nim spotykałaś, to Ty jestes tą która niszczy czyjeś życie. Może i jest Ci trudno i też chcesz być szczęśliwa, ale zawdzięczasz to tylko sobie.
Elefantka przepraszam nie chciałam Cie urazic i nie do końca o to mi chodziło... przez zwrot "Tobie jest łatwo powiedzieć" nie miałąm na mysli ze Ty masz sie lepiej lub jest Ci łatwiej... po prostu nie wiesz co czuje... ale to teraz nie istotne...
majorka postaw się na miejscu tej zdradzonej żony,jak ona się czuje.Nie zbudujesz szczęścia na czyimś nieszczęściu,a pamiętaj,ze na początku jest chemia i ona nieraz też myli człowieka błędnie to interpretujemy.Ja wiem jak się czuje ta zdradzona żona i powiem ci szczerze,ze nie jest to zbyt przyjemne,a prędzej czy póżniej ten wasz mały romansik wyjdzie na światło dzienne.A on jeśli chciałby być z tobą tak na 100% to by zostawił żonę,a wcale się na to nie zapowiada.Jego wytłumaczenie że nie wie po co się z nią ożenił jest żałosne,bo przecież ludzie się pobierają z miłości.To,że chcesz być szczęśliwa to fakt,wszyscy tego chcemy,ale na tym świecie jest wielu wolnych facetów,więc nie rozbijajmy tego co Bóg złączył.Zastanów się czy taki związek z żonatym mężczyzną ma wogóle jakiś sens????
21 2009-09-11 17:50:09 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-11 17:51:03)
Majorka...
większość kobiet na tym forum to kobiety zdradzane przez swoich mężów lub partnerów, dlatego my wiemy jak to jest...faceci przeważnie okłamują swoje przyszłe kochanki, robią z siebie biednego zranionego człowieczka żeby tylko rozkochać w sobie inną kobietę..po czym wracają do ciepłego domku i robią z siebie zakochanych w swoich żonach i dzieciach mężczyzn...jest dalej wspaniały seks z żoną itd...
zrozum że nie dość że rozbijesz może kochające się małżeństwo to jeszcze zranisz samą siebie brnąc dalej w związek bez przyszłości...będziesz wypisywać maile i smsy prosząc o chwilę spotkania i przytulenia się do kochanego przez Ciebie człowieka...a on??? po prostu Cię oleje i zostawi jak zeszmaconą lalkę...
pozdrawiam Cię i mówię: zaciśnij pięści i poradź sobie teraz z tym uczuciem...póki jest jeszcze wcześnie :-)
kochana rozumiem Cię doskonale,sama jestem w podobnej sytuacji (moje podwójne życie,albo dlaczego nie możemy być razem)wiem co czujesz i że bronisz się rękoma i nogami od złych nagonek,ja Cie nie ocenię ani nie osadzę,wiem co czujesz i jak mysl o rozstaniu boli,ja nie mozna oddychać bez niego i każde spotkanie to jak randka,ja nadal w tym tkwie,może zle ale chcę też trochę szczęścia,a najczęściej nic nie dzieje się bez przyczyny to że się poznaliście może o czymś świadczy,ja wierze w przeznaczenie ,co nam pisane tak będzie głowa do góry
Majorka, trwałam w takim związku przez 3 lata gdzie dziś twierdzę, że mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam był to 3 lata wyrzeczeń i upokorzeń - tak właśnie - upokorzeń. Udawanie że mnie nie ma gdy dzwonił telefon z domu, zakupy w sklepach w odległości 10 metrów od siebie żeby nas ktoś nie zobaczył czy wręcz krycie się w samochodzie... Kończąc ten związek wyrwałam sobie serce z korzeniami jednak dziś wiem (minęły 2 lata) że to było najlepsze co mogłam zrobić mimo iż w ostatniej fazie twierdził że zostawi żonę dla mnie. Najgorsze było to że nie wyobrażałam sobie bycia z nim i choćby spotkania z jego przyjaciółmi a co dopiero rodziną czy dzieckiem... Podobno prawdziwa miłość przetrwa wszystko - ja nie potrafiłam wyobrazić sobie tego że oni mnie nigdy nie zaakceptują ze względu na to w jakich okolicznościach nas związek "rozkwitał" - nie miałam takiej siły po prostu. A może to nie była miłość? Dziś wiem iż było to najlepsze co mogłam zrobić dla siebie - każda z nas zasługuje na bycie czyjąś księżniczką 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku a nie na kilka godzin w tygodniu.
Przeczytaj sobie historię Julie i wyciąg z niej ospowiednie wnioski.
Majorka - proszę Cię, nie pakuj się w to. On nie zostawi żony dla Ciebie. Nie zostawi tego, co znane i bezpieczne, dla pięknej chwili, pokusy i namiętności. Być może jesteś czymś najcudowniejszym, co Go spotkało, być może jesteś dla niego tym, co na świecie najbarwniejsze, możesz byc jego pierwszą myślą po przebudzeniu i ostatnią przed snem. Ja nie potrafiłam skończyć przez dwa i pół roku, aż się samo wypaliło. Najpierw On przestał się starać, poświęcał mi coraz mniej czasu (awans w pracy, a jego rodzina zaczęła sie powiększać). Potem był już tylko seks. Bez namiętności, bez poczucia bliskości, bez emocji. Nawet bez orgazmu. Coś się wypalało już od jakiegoś czasu. Nawet nasze rozmowy, jakieś rzadsze i mniej intensywne...I się wypaliło.Teraz już wiem.To był piękny czas. Tłumaczyłam się się przed samą sobą, że wolę mieć Go przez chwilę, niż nie mieć wcale. Tłumaczyłam się tyko przed sobą, bo nie potrafiłam, nie mogłam podzielić się swoją miłością z całym światem.
Nie traktuj w ten sposób drugiej kobiety. I pamiętaj, że nie zbudujesz swojego szczęscia na czyimś nieszczęściu. To się poprostu nie uda. Ja właśnie borykam się ze swoją Karmą.
Kaszmirka...myślę że tutaj nikt nikogo nie ocenia i nie chce oceniac...każdy chce tylko uchronic dziewczynę przed facetem...wiesz nie każdej kobiecie byłoby dobrze w takim związku jak Tobie...
w ostatnich postach napisało kilka z Was które przezyły cos podobnego np: kaszmirka... czytając Wasze historie jest mi łatwiej.... wiem że nie jestem sama, wiem, że Wy tez to przezywacie i wiem, że da sie "z tego wyjść" nie chce bo nie chce kaszmirka wie dlaczego ale wiesz co? Julie napisała piekne słowa które powinnyśmy zapamiętac.... mimo tego czy odejdziemy od nich czy nie... powinny nam dać cos do myślenia...
"każda z nas zasługuje na bycie czyjąś księżniczką 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku a nie na kilka godzin w tygodniu"
tak kochana mądre słowa,ja nie chce rezygnować z tego może przyjdzie czas że będę żałować swojej decyzji że tkwiłam w tym,ale jest mi dobrze to dla niego co dzień wstaje z uśmiechem na twarzy,nie potrafie bez niego oddychać więc czym by było życie jakbyśmy nie byli razem,nie chce myśleć na przód liczy się chwila bo w życiu piękne są tylko chwile
ja nie chce rezygnować z tego może przyjdzie czas że będę żałować swojej decyzji że tkwiłam w tym,ale jest mi dobrze to dla niego co dzień wstaje z uśmiechem na twarzy
mniej wiecej czuje to samo......
każdy z nas ma swoje historie, swoje bóle i cierpienia i jakoś za bardzo się tym nikt nie przejmuję, powiem że i tak te małżeństwo jest rozbite nie tyle przez tą drugą a co przez osobę która nie jest wierna swojemu partnerowi. nie ta to inna by się znalazła. oczywiscie nie chciałam by byc na miejscu jego żony ale to że Ty zrezygnujesz i tak nie uratuje tego małżeństwa. nie chciałam by być żoną do której mąż wraca, kładzie się ze mną do łózka a piszę z inną i myśli o innej, wydaje mi się że powinnaś postawić sytuację jasno że albo Ty albo ona, wtedy nie będziesz miała wątpliwości kto jest dla niego ważniejszy. jesli prawdziwym uczuciem Cie darzy wybierze Ciebie, rozumiem że każdy ma prawo popełnić błędy w swoim życiu i źle ulokowac uczucia- może i on tez popełnił ten błąd. a jego żona i tak bedzie cierpieć i tak czy będzie z nim czy nie. widze że sporo jest tu zdradzonych kobiet ale zastanówcie się czy chciałybyscie tkwić w zwiazku z nie wiernym mężem? i dlaczego twierdzicie że to wina zawsze jest tej drugiej? no błagam Was! a co Waszych męzów zmuszono do zdrady? Jesli on tak samo Cię kocha jak Ty jego to powinnaś walczyć o to uczucie! może to Ty własnie jesteś jego księżniczką? życze Ci powodzenie i szczęścia z całego serca. wiem że i tak będziesz miała cięzko ale wszystko sie ułoży zobaczysz! Nieryzygnuj jeśli to prawdziwa miłość!
powiem że i tak te małżeństwo jest rozbite nie tyle przez tą drugą a co przez osobę która nie jest wierna swojemu partnerowi. nie ta to inna by się znalazła. oczywiscie nie chciałam by byc na miejscu jego żony ale to że Ty zrezygnujesz i tak nie uratuje tego małżeństwa. nie chciałam by być żoną do której mąż wraca, kładzie się ze mną do łózka a piszę z inną i myśli o innej, rozumiem że każdy ma prawo popełnić błędy w swoim życiu i źle ulokowac uczucia- może i on tez popełnił ten błąd. a jego żona i tak bedzie cierpieć i tak czy będzie z nim czy nie. widze że sporo jest tu zdradzonych kobiet ale zastanówcie się czy chciałybyscie tkwić w zwiazku z nie wiernym mężem? i dlaczego twierdzicie że to wina zawsze jest tej drugiej? no błagam Was! a co Waszych męzów zmuszono do zdrady?
ten post mi sie podobał.... bardzo obiektywny, prawdziwy i życiowy......
32 2009-09-12 21:20:40 Ostatnio edytowany przez kobietaspelniona (2009-09-12 21:22:49)
Mlody meżczyzna, ktory zaczyna znajomosc od klamstwa jest klamczuchem. Dla mnie to takie oczywiste. Oklamuje zone , oklamuje Ciebie teraz i bedzie klamal pozniej. Kogo wiec kochasz. Nawet go nie znasz. Bo czy klamczucha mozna poznac. Zawsze klamie i nigdy nie wiadomo kiedy jest prawdziwy. Klamie wiec nie jest fer wobec siebie a skoro nie ma szacunku do siebie to nie bedzie mial nigdy dla innej osoby. Czy ty bedziesz jego druga zona czy trzecia to nie bedzie mialo dla niego zadnego znaczenia. Tak mysle. Bo wiele juz w zyciu widzialam. Czy zgadzacie sie ze mna?
Zrobisz co Ci serce dyktuje - skoro dla niego teraz wstajesz z usmiechem na twarzy?!. Nie dla siebie
wstajesz ?. Nie cieszysz sie zyciem?. Skoro Ciebie teraz nie ma dla samej siebie to co bedzie pozniej
gdy jego zabraknie bo np. Cie zdradzi i bedzie klamal jak teraz oklamuje zone???
Na cudzym nieszczesciu jeszcze nikt nie zbudowal swojego szczescia tak mowia.
Chciałabym mieć tyle odwagi, żeby kazać mu wybierać. Ale znając proces decyzyjny S., wiem, że zostałby by żonie, bo tak strasznie boi się zmian, bo twierdzi, że trzeba być konsekwentnym (choć dziwne ma wyobrażenie konsekwencji). Nigdy nie kazałam mu wybierać, nie chciałam usłyszeć, że wybiera żonę. Teraz już i tak nie jesteśmy razem. Mam nadzieję, że odnajdzie to coś, co sprawiło, że Ją pokochał i zechciał z Nią spędzić swoje życie.
Majorka, kolejność musi być taka:najpierw rozpad związku, a potem nowa kobieta. Kiedy jest najpierw nowa kobieta, a potem rozpad związku - to nie będzie z tego nic dobrego. Chyba, że TwójOn jest inny niż wszyscy mężczyźni.Ale ja już chyba straciłam wiarę w facetów.
kobietaspelniona... co do Twojego pytania.. wstaje dla sibie i zyje dla siebie, dla niego wstaje z usmiechem na ustach to była tak przenośnia.. gdy wstaje rano usmiecham sie bo wiem, ze bede mogła sie z nim zobaczyc, przytulic, pocałować... i to mi daje więcej chęci..
Chciałabym mieć tyle odwagi, żeby kazać mu wybierać.
a dlaczego nie kazałaś? bo wiedziałaś, że od niej nie odejdzie... ja szczerze to niewiem... niewiem co by zrobił... póki co nie rozmawiamy na jej temat... a co najlepsze? ja nie chciałam.. gdy dzwonił do mnie ostatnio ok 22 nie odebrałam telefonu, napisała jakiegos sma że tęskni za mna, nie odpisałam. Nastepnego dnia jak sie widzielismy powiedział, że pisał do mnie i dzwonił dlaczego nie odebrałam... a ja mu na to, że byłam zajeta, a on zapytał tzn? a ja mu odpowiedziałam: czy ja Ciebie pytam co Ty robisz wieczorami ??!! w odp na to co mu powiedziałam zaczoł mi opowiadać cały swój wieczór.. niewiem czy dobrze bo skoro sama postawiłam poprzeczke, że mam swoje życie prywatne to czemu on miałby nie miec swojego..
wyadje mi się że jemu zalezy na Tobie po tym co napisałaś widac ze się przejął. Nie rezygnuj ze swojego szczęścia chociaź może Wam by nie wyszło. Lepiej żałowac że sie coś zrobiło niż żałować że sie nie zrobiło. Jesli sama sie o tym nie przekonasz będziesz miała poczucie winy, ze może zrezygnowałaś ze swojej miłości zycia a jeśli nawet miał by to być tylko romans myślę że warto spróbować. nie bierz wszystkich problemów całego świata na swoją głowę, watpię żeby ktoś litował się nad Tobą ."kiedy sie czuje pociag fizyczny i nieczystą namiętnośc kształtów kobiecych, to nie jest miłość. Miłość jest to pożądanie czyjejś duszy" a moim zdaniem między Wami jest pożądanie duszy! no wybaczcie w którym momencie on skłamał? powiedział że jest żonaty, co od każdego wymagacie pełny życiorys i to na pierwszych spotkaniach? Ciekawe czy Wy też tak się zwierzacie na pierwszych randkach nieznajomym z całego swojego życia? moim zdaniem nie popełnił błędu i napewno nie jest kłamcą, postąpił w porządku. a piszecie majorce żeby zrezygnowała bo macie żal do swoich męzów że to oni pierwsi zdradzili, wiem że jest Wam przykro ale nie wrzucajcie wszystkich mężczyzn do jednego worka! Majorka nie daj sie!
apoteoza23 dziekuje za wsparcie... własnie jestem na etapie zastanawiania sie czy naprawde mu na mnie zalezy... poza ta ostatnio sytuacja która opisałam powyżej zauważyłam, że jest troche zazdrosny tak mi sie wydaje... jak jestesmy razem i np rozmawiamy sobie i dzwoni mi tel czy przychodzą smsy to widze po nim że mu sie to nie podoba bo tak naprawde niewie kto do mnie pisze... i mówi mi że jest zazdrosny.. a jak pyta kto to, to ja mu odp: i mniej wiesz tym lepiej ;p tak samo jak powiedziałam, że moze pójde dziś na grila to to samo mówi że bedzie zazdrosny i mnie przytula..... po ostatnim naszym spotkaniu napisał mi : "rozkochałaś mnie w sobie.." nie odpisałam mu na to bo ja mu nigdy nie powiedziałam nic w tym stylu nawet ze mi na nim zalezy... nie chce uzywaz tych słów.. poza tym codziennie chociaż na chwilke ale chce sie ze mna spotykac... chociazby zeby wypic kawe... spotkalismy sie pare dni temu w miasteczku obok żeby napic sie kawy może głupio ta zabrzmi ale nie chciałam mu dawac buziaka na dzien dobry na ulicy bo niewiadomo kto mógłby akurat nas zobaczyc a on do mnie podszedł i mówi: czesc, dlaczego sie ze mna nie przywitałas? i pocałował mnie w usta na srodku drogi... zwariowałam.... niewiem co juz o tym wszystkim myslec...
Mysle, ze jestes bardzo mloda i ufna, i nie masz doswiadczenia z flirciarzami. Jezeli jest szczery w stosunku do Ciebie i naprawde sie zakochal to ja nie rezygnowalabym ze swojego szczescia.
A l e upewniłabym sie czy to co mowi jest prawda - czy rzeczywiscie jego stosunki z zona sa takie jak mowi. To bardzo latwo sprawdzic. Napewno chcialabym zobaczyc go w jego srodowisku z zona. Napewno cos bym wymyslila. Powodzenia.
majorka,widzę że jakoś się trzymasz i dajesz radę,bardzo mnie to cieszy,ciesz sie szczęściem choćby krótkim,nigdy nie wiadomo co będzie,ja tkwie i cieszę się że mogę teęsknić i spędzać z nim czas,a może z czasem okaże się że to tylko ulotne,więc po co się dręczyć trzeba brać życie takim jakie jest buziaki
Mysle, ze jestes bardzo mloda i ufna, i nie masz doswiadczenia z flirciarzami. Jezeli jest szczery w stosunku do Ciebie i naprawde sie zakochal to ja nie rezygnowalabym ze swojego szczescia.
A l e upewniłabym sie czy to co mowi jest prawda - czy rzeczywiscie jego stosunki z zona sa takie jak mowi. To bardzo latwo sprawdzic. Napewno chcialabym zobaczyc go w jego srodowisku z zona. Napewno cos bym wymyslila. Powodzenia.
czy nie mam doświadczenia z flirciarzami?? myśle, że mam bo zazwyczaj niestety bądź stety trafiałam na takich...
co do sprawdzenia jakie są naprawde jego stosunki z żoną mogłabyś mi coś doradzić, jak to zrobić? chciałabym...
Kaszmirka... jak widzisz narazie się trzymam... czas pokaże jak będzie dalej... a Ty jak? w porządku? dokładnie cieszmy sie tym co jest bo nigdy nie możemy byc pewne jutra......... całuje :*
Skoro jest w tobie taki zakochany to czemu robisz takie podchody.Postaw sprawę jasno albo ja albo żona.Będziesz wiedziała na czym stoisz.Ludzie pakujecie się w związki bez przyszłości,jakby cię kochał to już dawno żona odeszłaby na plan dalszy a on byłby z tobą,a jednak tak nie jest.Więc chyba masz tu odpowiedż na swoje pytania.
kasiamruczek1... kochać mozna po dłuższym czasie a nie po 3 miesiącach jak się spotykamy.... więc wcale nie uważam, że mnie kocha bądź ja jego..
co raz więcej wiem i co raz bardziej upewniam sie w tym że on nie ma wobec Ciebie złych zamiarów, ze nie jest prawdą ze chce sie Tobą zabawić ponieważ ma odwagę sie z Tobą przywitać i to w miejscu publicznym. wydaje mi się że on jest pewny czego chce, że chce być z Tobą i może on oczekuje od Ciebie pewnych deklaracji? wydaje mi się że dobrze postepujesz nie ma co się śpieszyć, może mała ostrożnośc by nie zaszkodziła... Jak możesz to powiedz jak to się przedstawia z Twojej strony, co Ty czujesz do niego? i co Ty chcesz z tym zrobić? i jak Ty odbierasz jego deklaracje, czy uważasz je za szczere czy masz jakies wątpliwości? pozdrwiam ![]()
To skoro nie wiesz co do niego czujesz to po co to ciągniesz,krzywdzicie przez to tylko niewinnych ludzi.
co raz więcej wiem i co raz bardziej upewniam sie w tym że on nie ma wobec Ciebie złych zamiarów, ze nie jest prawdą ze chce sie Tobą zabawić ponieważ ma odwagę sie z Tobą przywitać i to w miejscu publicznym. wydaje mi się że on jest pewny czego chce, że chce być z Tobą i może on oczekuje od Ciebie pewnych deklaracji? wydaje mi się że dobrze postepujesz nie ma co się śpieszyć, może mała ostrożnośc by nie zaszkodziła... Jak możesz to powiedz jak to się przedstawia z Twojej strony, co Ty czujesz do niego? i co Ty chcesz z tym zrobić? i jak Ty odbierasz jego deklaracje, czy uważasz je za szczere czy masz jakies wątpliwości? pozdrwiam
"wydaje mi się że on jest pewny czego chce, że chce być z Tobą i może on oczekuje od Ciebie pewnych deklaracji?"
-też mi się tak wydaje, bo to cały czas on mówi o uczuciach a nie ja.. gdy sie żegnamy zawsze mówi żebym mu napisała cos miłego (ja nigdy nie pisze, zawsze i tak on to robi) żebym o nim myślała i czy tęskniłam jak sie nie widzieliśmy pół dnia bo on bardzo..
tez uważam, że nie ma co sie spieszyc więc nie chce się otwierać za wcześnie..
jak to się przedstawia z mojej strony... a więc tak:) :
nie moge powiedzieć,ze go kocham bo to jeszcze nie to nawet na to za wcześnie.. ale zauroczyłam się w nim... uwielbiam z nim spedzać czas, słuchać go, patrzyć jak on mnie słucha, śmiac się z nim, patrzyć jak sie usmiecha, zawstydza, wygłupiać się z nim, przytulać, całować, chodzić na spacery... ten czas wtedy jest nasz i o niczym innym wtedy nie myśle... ale nie moge powiedziec czego oczekuje od niego.. zakładając ze jest wolny to był by to dla mnie kandydat nr 1 na narzeczonego:D a w realistycznej wersji żonatego faceta ehmm... niewiem co powiedzieć.. niechce zeby tak było..
majorka rozumiem Twoje uczucia ,wiem jaka mają wielką moc.Narazie to zauroczenie nic pewnego czy pokochasz nie wiesz ciągnie Cie do niego bo go nie masz przy sobie .Im dłuzej w tym będziesz siedziec ,tym bardziej będziesz cierpiała. Gwarantuje zaczniesz wariowac.Daj mu odejść jeśli ma być Twój wróci z papierem rozwodowym w ręku.Najważniejsze mysle kwestia budowania tego związku na czyimś nieszczęsciu.Tez zostałam zdradzona ,nawet nie zdajesz sobie sprawy jaki to ból, inny gdy po prostu ,z kims sie rozstajesz.Inny bo pokochałaś kogoś a tu taki cios to zmienia nawet psychike.A najgorsze jest w tym wszystkim jak płacze Twoje dziecko i mówi ,ze chce tate w domu.Moj zwiazek praktycznie nie istnieje własnie przez zdrade .Ja wiem mógł tego nie zrobic,ale ta dziewczyna wiedziała ,ze ma rodzine.Nie oceniam Cie ale wiem ,ze jesli naprawde bedzie chcił, z Toba byc to będzie.Przegryziesz rozstanie łatwiej niż Ci się wydaje.I obyś nigdy nie była na moim miejscu.
shania.... nie zazdrosze i współczuje
jestes obiektywna bo mimo wszystko mnie nie oceniasz tylko próbujesz zrozumieć... i co do tego co napisałas masz racje... jest nawet taki cytat:
"jak cos kochasz to póść to wolno... jak wróci jest Twoje jak nie to nigdy nim nie było"
a co do zdrady to wiem co czujesz bo mój facet (nie mąż) tez mnie zdradzał i miał romans ale to ja odeszłam i dzięki temu jestem szczęśliwa. Mam nadzieje, że Tobie tez się ułoży.... bo każda z Nas na to zasługuje...
nie wiem czy zauważyłyście ale to jest problem majorki a nie jego żony, dlaczego wszyscy sie skupiają na jego żonie? a zapytał sie ktoś z Was czy ta jego żona jest w porządku? wszystkie zawzięcie bronicie uczuć jego żony ona już jest skrzywdzona bo jest z mężczyzna który jej nie kocha a kocha inna. Majorka ma tylko zrezygnowac dlatego żeby postąpić moralnie, sama ma siebie krzywdzic bo tak nakazuje etyka? i co z tego że postąpi uczciwie? Jego żona i tak jest już skrzywdzona, a majorka ma sie usnąc i tez ma być nie szczęśliwa? rozumiem że zdrada nie jest przyjemna ale nie bądźmy egoistkami a przede wszystkim nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, on to oszut bo tak jest najczęściej, przez tą drugą rozpada się zwiazek( bo tylko i wyłącznie ona jest temu winna) a może to co ich łączy i może połączyć to jest prawdziwe uczucie? ma zrezygnwać tylko dlatego że statystyki są takie a nie inne?
apoteoza23 :**************** dziekuje..
jutro rano mam wyjazd słózbowy więc zobacze sie z nim dopiero we wtorek... nie moge sie doczekac ![]()
Nie rozumiem, jezeli jest z Toba to dlaczego nie rozwiedzie sie z zona???
Przeciez chce byc z Toba.
Jaka role pelni zona w tym przypadku?
Piszesz ze mlodo sie ozenil, moze popelnil blad, ok. To czemu oszukuje zone i przy okazji Ciebie?
Majorka na dzień dzisiejszy nie dopuszcza takich myśli do siebie,jest nim zauroczona.Boi się,że spotka ja wielkie rozczarowanie gdy on rzeczywiście nie zostawi dla niej żony.Żenił się z nią nie z przymusu,tylko sam tego chciał,a teraz robi z siebie biednego skrzywdzonego mężusia.Więc kto tu jest nie w porządku.Żona nie szuka pocieszenia u innego,jest oszukiwana.Faceci już tak mają lubią wiele rzeczy ubarwić na swoją korzyść by wzbudzić w kimś litość,jacy oni to biedni i pokrzywdzeni.A wielu przypadkach połowa rzeczy które mówią swoim kochanką są zupełnym oszustwem i nie prawdą.Moim zdaniem powinnaś go postawić przed faktem dokonanym albo ja albo żona,wtedy przekonasz się na kim mu bardziej zależy.
kurcze, majorka, jak czytalam o ty co czujesz, będąc przy nim....przypomniałaś mi, jak byłam szczęsliwa, będąc z Mężem Nie Moim.nie będę się powtarzać, bo ubrałabym to wszystko w niemalże takie same słowa.
Żeby poznać smak goryczy, musisz najpierw spróbować czegoś słodkiego. Jeśli jesteś z nim szczęsliwa - to bądź.Nawet jeśli przez chwilę.Każda z nas ma do tego prawo. Niektórzy poprostu poznają się zbyt późno.Wielu, naprawdę wielu szczęsliwych chwil.Dopiero teraz dotarło do mnie, jaka ze mnie hipokrytka.
3maj się
kurcze, majorka, jak czytalam o ty co czujesz, będąc przy nim....przypomniałaś mi, jak byłam szczęsliwa, będąc z Mężem Nie Moim.nie będę się powtarzać, bo ubrałabym to wszystko w niemalże takie same słowa.
Żeby poznać smak goryczy, musisz najpierw spróbować czegoś słodkiego. Jeśli jesteś z nim szczęsliwa - to bądź.Nawet jeśli przez chwilę.Każda z nas ma do tego prawo. Niektórzy poprostu poznają się zbyt późno.Wielu, naprawdę wielu szczęsliwych chwil.Dopiero teraz dotarło do mnie, jaka ze mnie hipokrytka.
3maj się
dziekuje na zrozumienie,llorona poprostu przezyłas coś podobnego wiec wiesz co czuje..
"Niektórzy poprostu poznają się zbyt późno" w Naszym przypadku mam nadzieje, że mimo wszystko późno ale nie za późno...
kobietaspelniona napisał/a:Mysle, ze jestes bardzo mloda i ufna, i nie masz doswiadczenia z flirciarzami. Jezeli jest szczery w stosunku do Ciebie i naprawde sie zakochal to ja nie rezygnowalabym ze swojego szczescia.
A l e upewniłabym sie czy to co mowi jest prawda - czy rzeczywiscie jego stosunki z zona sa takie jak mowi. To bardzo latwo sprawdzic. Napewno chcialabym zobaczyc go w jego srodowisku z zona. Napewno cos bym wymyslila. Powodzenia.czy nie mam doświadczenia z flirciarzami?? myśle, że mam bo zazwyczaj niestety bądź stety trafiałam na takich...
co do sprawdzenia jakie są naprawde jego stosunki z żoną mogłabyś mi coś doradzić, jak to zrobić? chciałabym...Kaszmirka... jak widzisz narazie się trzymam... czas pokaże jak będzie dalej... a Ty jak? w porządku? dokładnie cieszmy sie tym co jest bo nigdy nie możemy byc pewne jutra......... całuje :*
kochana daje rade ciesze że jestesmy i zobaczymy jak na razie nie zaluje niczego jest nam wspaniale,i tak ma być to wiesz oderwanie się od rzeczywistosci a życie wystarczająco jest szare a tu chociaż jakieś kolory są głowa do góry kochana co nami pisane tak będzie a tego nikt nie wiem
majorka nie ma za co dziekować po prostu staram sie być obiektywna. Dziękil llorona bo już myślałam ze zostałam sama w obronie majorki. Każda ma prawo do swojego szczęścia i kazdy ma prawo popełnić błąd. Ja nie przeżyłam tego co Ty majorka ale wiem co to za uczucie jak się żałuje ze czegoś sie nie zrobiło w dobre imię zasad. Do dziś potrafię sobię gdybac co by było i czuję się nie spełniona że nie pozwoliłam sobie zaryzykowac tylko dlatego bo nie wypadało, bo nie powinnam itd. pozdrawiam Was dziewczyny
majorka, uciekaj jak najdalej od takiego związku - wszystkie kończą się tak samo - wszystkie! właśnie doświadczam tego na własnej skórze i uwierz mi zawsze będzie tylko gorzej. I my nie pisaliśmy smsów maili, my mieszkaliśmy razem 24 na 24 i wszystkie chwile przez te 3 lata były cudowne - wszystkie. On powtarza było warto chociaż dla tych chwil a ja myślę, że nie było warto dla tego bólu co jest teraz.
karola81 , ale nie wszystko sie tak samo kończy, nie każdy facet to swinia, czy naprawdę straciliścię wiarę w mężczyzn? oni też są ludźmi i jak każdy z nas popełnia błędy, może on się ożenił tylko dlatego że bał sie samotności a ten zwiazek jest z rozsadku bo zwątpił że znajdzie miłośc swojego życia. przecież nie można powiedzieć na Twoim przykładzie że tak samo będzie z majorką. współczuje Ci na prawdę ale każda relacja jest inna bo każdy z nas jest inny.
apoteoza23
Ale on mówi, że mnie kocha i że jestem kobietą jego życia a wcale nie chce się z nią rozwieść. I on nie jest świnią - on jest naprawdę wspaniałym facetem (najwspanialszym na świecie) i wiem, że mnie kocha, ale nie chcę być do końca życia tą drugą. Nie wiem sama co mam robić, jest ze mną tragicznie. Mówię Wam na początku też tak myślałam, że liczą się tylko chwile. Zawsze mi mówił, że nie spędził z nikim nigdy w życiu takich pięknych lat jak ze mną. Jak się wyprowadziłam to powiedział, że żałuje, że nie poznaliśmy się wcześniej albo później o kilka lat...ale mnie nie zatrzymał. Oni się nie rozwodzą. Nigdy
majorka
a jak mają wyglądać święta? uroczystości rodzinne? sylwester? nie warto....
majorka..odpuść Go sobie... nie warto...pamiętaj,ze on nigdy nie bedzie w 100% tylko Twój. Być moze, może chwilowo przezywa jakies problemy z zoną i szuka pocieszenia, ale jak sama wiesz problemy mijaja i wszystko wraca do normy, a On wtedy na nowo będzie przyżywać z żona miłość...a co będzie z Toba wtedy?>myślisz, ze On pomyśli o Tobie??..nie sądze.
Poza tym..tylku jest wolnych mężczyzn na świecie
znajdz sobie godnego siebie partenra (wolnego), a nie takiego zużytego. żonatego..po co Ci to ?
Sama widzisz,ze masz mnóstwo wątpliwości co do tego waszego "związku" i już jesteś nieszcześliwa...czy tak zaczyna sie prawdziwa miłość??..raczej nie.
staram sie podchodzić do każdej sytaucji indywidualnie. Tak mi przykro karola81, staram sie zrozumiec to co czujesz bo tylko mogę sie starać bo nie byłam w takiej sytuacji, widac że tak sie wyraże w Twoim przypadku przyzwyczaił się do tego że może prowadzic podwójne życie i czuc sie bezkarny. naprwadę współczuję
kochana nie daj się ciesz się swoją miłością Miłość prawdziwą przeżywa siętylko raz,więc skąd możesz wiedzieć że to własnie nie to ,lepiej grzeszyć niż żałować że się nie grzeszyło,buziolki
Ja właśnie PRZEŻYŁAM (w czasie przeszłym) tą swoja Prawdziwą Miłość (i jestem pewna, że to była ta, która zdarza się tylko raz) i teraz już nie chcę żyć dalej. Uwolnij się póki możesz... później już się nie da..
karola a żałujesz tego co przezyłaś nie patrząc tego co teraz przeżywasz??????czy nie było warto spędzić tych chwil,nie znam Twojej historii ale napewno podobna do naszych pozdrawiam
Ja chcę do niego i to bardzo i on by się zgodził, żebym wróciła, mówił tak jak Ty, że ważne są tylko chwile.. ale... w końcu staje się ważna przyszłość, poczucie bezpieczeństwa, chęć bycia żoną, plany na przyszłość.. na tym polega życie a nie na chwilach.. Ech, głowa mi pęka od płaczu a jak myślę o tych pięknych i wspaniałych chwilach płaczę jeszcze bardziej.