Ewka, Sarna
Kościół i Chrystus to jedno Ciało, dlatego jeżeli chcemy żyć w całej Prawdzie to trzeba też wierzyć w Kościół. Rozumiem wasze rozterki, ale wynikają z czysto ludzkiego spojrzenia na Kościół jako tylko instytucję, która jest teraz w kryzysie. Ale nie rozumiecie pierwszych przyczyn tego stanu.
Chrystus zginął na krzyżu, bo ludzie go zamordowali. Przepowiedział swoją śmierć, bo znał ułomności ludzkie i ich konsekwencje.
Pozostawił nakaz naśladowania Go i powołał ku temu Kościół.
Nawet poprzez czysto empiryczne spojrzenie, jest w tych zdaniach fałsz, bo Chrystus mógł uniknąć śmierci na wiele sposobów, nawet tuż przed kaźnią.
Kościół przechodzi kryzys nie dlatego, że zostało tak napisane, ale dlatego, że kapłani zachwiali swoją postawą zaufanie wiernych. W przekazach, objawieniach, proroctwach figuruje jakaś data?
Kościół przechodzi kryzys, dlatego że szatan dostał na to pozwolenie, widać to w Objawieniach. Patrzysz na Kościół jakby nie był Jego Ciałem, a tylko instutucją, a demony które go atakują były tylko symbolami a pierwszą i ostatnią przyczyną zdarzeń był człowiek. To jest jedynie "wiara" naturalistyczna.
Figurują daty. Odnośnie tego co mówiłem wcześniej o więźniach Watykanu, co się już wypełniło, w Objawieniu z La Salette Maryja powiedziała:
Niech namiestnik mego Syna, Najwyższy Pasterz Pius IX, nie opuszcza Rzymu po roku 1859, lecz niech będzie mocny i prawy i niech walczy bronią wiary i miłości: Ja będę z nim.
I wypełnia się też przepowiednia z La Salette:
W roku 1864 Lucyfer, a z nim wielka liczba demonów, zostanie wypuszczony z piekła. Krok po kroku obalą oni wiarę nawet u osób poświęconych Bogu i tak je zaślepią, że wyjąwszy przypadki szczególniejszej łaski, te osoby przejmą się duchem złych aniołów; wiele domów zakonnych całkowicie straci wiarę i doprowadzi do zguby wiele dusz.
Wcale nie twierdzę, że nie mogę się mylić ale wszystko następuje tak jak napisałem we wcześniejszych postach. Kościół Katolicki - Jego Ciało - jest mordowany aby się odrodzić. Więc nie tylko dlatego Kościół jest w kryzysie, że kapłani zawiedli zaufanie, lecz przede wszystkim dlatego, że tak zostało napisane.
(W historii cyklicznie występują okresy ?wiary? na przemian z okresami ?rozumu?.)
To prawda. Ludzie próbują co jakiś czas wyjaśniać świat bez Boga, tak jak Ty teraz.
Nie mielibyśmy o czym dyskutować, gdyby ktoś walnął pięścią w stół i powiedział basta. Ukarał i wykluczył z szeregów władz kościelnych ?robaczywe jabłka?, zamiast wmiatać wszystko pod dywan. Wierni się odwracają od Kościoła, bo mają oczy i uszy. Niesprawiedliwość i bezkarność zawsze spotyka się z oburzeniem społecznym.
Same wcześniej pisałyście w zarzutach do peetera, że miesza potrzebę dominacji ludzkiej z wiarą a teraz robisz to samo. Z takim cześciowym oglądem ani Ty ani on nie możecie być sędziami Kościoła.
Kolejna sprawa: windowanie przez Ciebie rangi demonów. Wiesz jak brzmi to, co piszesz?
Biedny, mały, opętany Chrześcijanin. Wypędźmy z niego demony i dajmy mu rozgrzeszenie. Ofiarą i ich rodzinom powiemy, że to sprawka diabła.
Myślę, że diabeł jest na urlopie. Ludzie sami sobie doskonale radzą i jeszcze przypisują mu wszystkie zasługi.
Mniej ważne jest jak brzmi człowiek a ważniejsze czy mówi prawdziwie. Epoki się zmieniają, poglądy się zmieniają a Prawda jest.
Wciąż się próbuje mnie tu wcisnąć w jakąś szufladę. Czy nie umiemy rozmawiać o wierze bez argumentów w stylu: a Ateiści to i to!, a Buddyści tamto!, Katolicy, jeszcze coś innego!, Islamiści szkoda gadać!, itd. itd...
A wystarczy rozmawiać z człowiekiem.
O takich jak Ty mówił prorok "zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy".