Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 181 do 240 z 309 ]

181 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-10 15:29:55)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

umysl to pochodna ukladu nerwowego (a bez jego dzialania cialo jest bezwladne) to tam dopiero powstaje w czasie zycia plodowego i rozwija w trakcie dalszego zycia po urodzeniu.

Bezwładność i rozum:

1. Czy Stephen Hawking odłączony od swojej aparatury poprzez którą porozumiewa się ze światem nie myśli? Przecież jest bezwładny.

2. Czy zarodek ludzki rozumuje? Przecież ma i funkcje życiowe i porusza się ( w sensie, że następuje dynamiczny rozwój). Według naukowców nie rozumuje.  A więc to nie rozum go porusza. Wobec tego co go porusza?

Zobacz podobne tematy :

182

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
marioosh666 napisał/a:

Jedziemy dalej, czyli nie odpuszczam i drążę dalej - Dlaczego urodziłem się w tej rodzinie, a nie innej?

Na tym etapie ateistyczny umysł się zawiesza sad Wystarczy wejść na nieco wyższy poziom abstrakcji. Tam racjonalizm przestaje działać smile

Bo w tej rodzinie zostales splodzony. big_smile co w tym takiego abstrakcyjnego?  Boska decyjza czy prawo biologii?  Dlaczego jeżeli bedziesz uprawial seks z kobieta i ja zaplodnisz, to dziecko urodzi się wam, a nie sasiadom? Boska decyzja czy prawo biologii?

183 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-10 15:31:20)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
kanawkin napisał/a:

umysl to pochodna ukladu nerwowego (a bez jego dzialania cialo jest bezwladne) to tam dopiero powstaje w czasie zycia plodowego i rozwija w trakcie dalszego zycia po urodzeniu.

Bezwładność i rozum:

1. Czy Stephen Hawking odłączony od swojej aparatury poprzez którą porozumiewa się ze światem nie myśli? Przecież jest bezwładny.

2. Czy zarodek ludzki rozumuje? Przecież ma i funkcje życiowe i porusza się ( w sensie, że następuje dynamiczny rozwój). Według naukowców nie rozumuje a więc to nie rozum go porusza. Wobec tego co go porusza?

Hawking ma uszkodzone miesnie, a nie mozg - urzadzenia podtrzymuja ich prace, a nie funkcje mozgu i na mozg wplywu nie maja.

Plod porusza się pod wplywem impulsow przeplywajacych w nerwach, a za to odpowiedzialne sa podstawowe, prymitywne czesci mozgu.

Rozum "schowany jest" w korze mozgowej. Nie w hipokampie czy mozdzku - to kora mozgowa jest tym, co nas wyroznia i sprawia, ze myslimy sprawniej od innych zwierzat.

Uszkodzenie mozgu na poszczegolnych "pietrach waznosci" powoduje okreslony wwplyw na cialo i umysl, ale o ile bez konkretnej czesci ciala czlowiek moze zyc - przynajmniej przez chwile, to dzialania mozgu nie da się zastapic.

Gdyby dusza byla"ponadcielesna" to umysl powinien funkcjonowac tak samo jak po zastapieniu dowolnego innego narzadu w ciele.

A mozg jest jedyny niezastepowalny smile

Ba! Pewne uszkodzenia mozgu powoduja, ze czlowiek zaczyna miec wizje lub zmienia mu się charakter - nasza osobowosc to w wiekszosci sprawka mozgu.

Nie napisze, ze w 100% bo istnieja przypuszczenia, ze pewna pamiec tkankowa zawieraja wszystkie organy ( -? zmiany charakteru po przeszczepach)

184 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-10 16:33:14)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Chodziło mi nie o samego Hawkinga, ale raczej o proste zobrazowanie sposobu myślenia empirysty, który widzi bezwładne i zakłada że skoro nie można się komunikować to ten bezwładny nie myśli. Zastosowałem z rozpędu skrót myślowy, co sam często zauważam u kolegi peetera i teraz mi się przytrafiło. Bardzo przepraszam za niejasne wyrażanie się.

Chciałem użyć tego modelu jako zobrazowania jak działa ludzka dusza. Mózg jest jedynie narzędziem duszy. Świadczą o tym liczne powroty do życia po śmiertelnych uszkodzeniach mózgu, w których człowiek myślał, mimo że teoretycznie nie powinien. Choćby Aleksander Eben i choć osobiście nie lubię przypominać tej historii w rozmowach o wierze to jednak na poziomie samego mózgu ten przypadek pokazuje, że mózg przez długi czas praktycznie zatopiony w ropie i zżerany przez niebezpieczne bakterie, czyli całkowicie wyłaczony z funkcjonowania, wcale nie spowodował u Ebena przerw w myśleniu.

Plod porusza się pod wplywem impulsow przeplywajacych w nerwach, a za to odpowiedzialne sa podstawowe, prymitywne czesci mozgu.

Planowy rozwój nie może być efektem prymitywnych działań, tak jak małpa nie napisze Windowsa waląc w klawisze.

Rozum "schowany jest" w korze mozgowej. Nie w hipokampie czy mozdzku - to kora mozgowa jest tym, co nas wyroznia i sprawia, ze myslimy sprawniej od innych zwierzat.

Rozum jest w duszy. Zniszczysz mózg to wtedy dusza nie może sie komunikować, tak jak gdy zepsujesz Hawkingowi aparat to nie będzie się komunikował. Mózg jest tu tylko narzędziem.

Uszkodzenie mozgu na poszczegolnych "pietrach waznosci" powoduje okreslony wwplyw na cialo i umysl, ale o ile bez konkretnej czesci ciala czlowiek moze zyc - przynajmniej przez chwile, to dzialania mozgu nie da się zastapic.

Skoro śmierć mózgu to jest koniec to jaki sens ma życie człowieka? Twój mózg zacznie gnić, a Ty dalej będziesz myśleć. Przekonasz się.

Gdyby dusza byla"ponadcielesna" to umysl powinien funkcjonowac tak samo jak po zastapieniu dowolnego innego narzadu w ciele.
Ba! Pewne uszkodzenia mozgu powoduja, ze czlowiek zaczyna miec wizje lub zmienia mu się charakter - nasza osobowosc to w wiekszosci sprawka mozgu.

A po wypiciu alkoholu mózg jest mniej sprawny. To tylko przesłanki. Uszkadzając mózg uszkadzasz narzędzie duszy do komunikowania się.

I błędem jest stwierdzenie, że poważni naukowcy zajmują się tylko materią i nie mają "przeczuć" odnośnie duszy. Choćby noblista Eccles, który dowodził, że świadomość ludzka jest niezależna od mózgu.

185 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-10 16:46:23)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Poza tym iceni bakterię też się poruszają tak samo plemniki.
@peeter mam identyczne z tobą poglądy mój znajomy jest trans-humanistą i powoli tez mnie wciąga w tą filozofią która bazuje na racjonalizmie, ateizmie, z znanych postaci warto wymienić tu chociażby Adama Savage z pogromców mitów z kanału discovery. On jest trans-humanistą.
@marioosh666 Medytacja jest procesem udowodnionym naukowo jest ona związana z procesami  zachodzącymi w mózgu z resztą wykorzystujemy zaledwie 10% mózgu, powoli nauka odkrywa za co odpowiada reszta mózgu. Więc można być ateistą i zajmować się medytacją z resztą shintoizm oraz buddyzm to właściwie filozofia nie religia.
Co do wiary to większość neurologów uważa iż doświadczenie religijne i wiara w Boga są jedynie rezultatami elektrycznych anomalii w ludzkim mózgu. Nauka zajmująca się duchowością to neuroteologia.

Traktuj innych tak jak byś chciał żeby ciebie traktowano.

186 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-10 17:06:13)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Niestety szybko pisalem post i wkradly sie tam powazne bledy - przyznaje sie do tego jawnie na co stac tylko milosnika nauki smile
Nie wnikalem jak dziala system nerwowy ale co wazne to pochodzenie umyslu ktore jest czysto materialne - poklony dla Iceni ktora uwolnila mnie od korekty dziwnych (jak zwykle zreszta) zarzutow. Poza tym nie interesuje mnie kiedy plod zaczyna myslec ale tamto zostalo swietnie = naukowo wyjasnione. Do ruchow mimowolnych nie potrzeba swiadomosci no ale jak ktos sie uprze to i brak mozgu uzna za realny i poda jakis przyklad kogos kto nie istnial ani nie byl zbadany - typowe historie jak kazdy inny mit w religii ..
Dowodem na cokolwiek nie jest fanaberia chocby noblisty bo np taki Penrose sadzi z uporem maniaka ze procesy myslowe sa zjawiskami kwantowymi czego rzekomym dowodem jest magnetyczne zachowanie mozgu. Bez dobrej teorii moze sobie o tym pobajac jesli posluchaja tego z respektem ale z grzecznosci nie wysmieja tego zalozenia, organicznych nadprzewodnikow i w takiej temperaturze nie znamy.

Tak samo jak slawnych fantastow to wierzacych uczulam by siedzieli w swojej sferze niz wkraczac na "cudzy teren", duchowe bajery zostawcie sobie a od nauki sie laskawie odwalcie bo bredzicie niespotykanie yikes
Szkoda ze tak malo myslacych racjonalnie tu sie wpisuje by bronic rozsadku bo czyta podobnych do mnie, Damianna na pewno wielu, krytykowac mnie moga bo cos palne i potem sciagam gromy na cala nauke lepiej niz piorunochron Franklina big_smile

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

187

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Jeżeli ktos wrocil do zdrowia po "smiertelnym" uszkodzeniu mozgu, to znaczy, ze nie było smiertelne.


Smierc mozgu nastepuje po ustaniu jego funkcji, a nie wtedy, kiedy toczy go choroba czy jest "przezarty" przez bakterie.

A ten drugi pan noblista.. Dowodzil, ale czy dowiodl?





Niestety jak zawsze w takich przypadkach ludzie przypisuja skutki po fakcie.

Uzdrowienie. Zawsze jest wynikiem modlitwy, ale nie ma przypadku ze ktos zglosil się do test u i postanowil się modlic aż do uzdrowienia.

A co powtarzam - wiara uzdrawia, ale wcale nie trzeba wierzyc w bogaa, tylko w skutecznosc leku/terapii. To się nazywa efekt placebo.

Nie ma udowodnionego przypadku przepowiedzenia, ze ktos się odrodzi w KONKRETNEJ osobie, epoce, miejscu, dekadzie etc...





Nie ma udowodnionego, konkretnego kontaktu z "zaswiatami"l.

Za udowodnienie niektorych umiejetnosci od lat czeka nagroda 1 mln dolarow i do tej pory nikt jej nie dostal.

A przede wszystkim - kazdy, z kim rozmawiam - cos tam, gdzies tam slyszal, czytal , znal kogos... Ale nikt niczego nie doswiadczyl osobiscie...

188

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

@Iceni z Tak jak to "uzdrowienie" z raka przez JPII jest beatyfikacja a już wychodzą z tego jaja jak berety ponieważ rzekomo uzdrowiona osoba ma nawrót choroby, teraz podobno kapłani w pocie czoła próbują potajemnie leczyć tą siostrę w ukryciu aż do decyzji beatyfikacji...

Traktuj innych tak jak byś chciał żeby ciebie traktowano.

189 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-10 17:05:49)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Poza tym nie interesuje mnie kiedy plod zaczyna myslec ale to tez zostalo swietnie = naukowo wyjasnione.

Znowu puste hasła. Ciekawe jak to zostało udowodnione?

Tak przy okazji, co sądzisz o zamrażaniu zarodków przy metodzie in vitro? Czy etyczne jest wszczepianie ich kobietom? Bo skoro nie wszczepiają to po co je trzymają?

190

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

@peeter, masz rację - wszystko czego nauka nie potrafi wytłumaczyć można nazwać przypadkiem i będzie luz wink

Iceni napisał/a:

Bo w tej rodzinie zostales splodzony. big_smile co w tym takiego abstrakcyjnego?  Boska decyjza czy prawo biologii?

Czym jest to JA, które chce znać pierwotną przyczynę? Dlaczego nie zostało spłodzone w innej rodzinie? Co takiego zdarzyło się, że moi rodzice mieli takiego pecha? wink

Iceni napisał/a:

Dlaczego jeżeli bedziesz uprawial seks z kobieta i ja zaplodnisz, to dziecko urodzi się wam, a nie sasiadom? Boska decyzja czy prawo biologii?

W tym przypadku nie ma wątpliwości. Prawo biologii. Mój przykład to coś zupełnie innego.

Nobody Is Born Gay - GOD

191 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-11 07:20:05)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Gwoli uczciwosci cos co nie daje obliczalnych wynikow jest chaosem nawet jesli ma zlozone i deterministyczne przyczyny ale nie zbadane jeszcze lub niezwykle trudne do weryfikacji laboratoryjnej, rzut kostka takim mozna okreslic a to byl tylko przyklad na pytanie o pozorny "los" kostki rzucanej ludzka reka.
Nadal nie rozumiesz - KAZDA istosta ma jakies JA i ten ulomny, brzydki, biedny jak i farciarze.
To jest problem zlego punkt obserwacji. Z wewnatrz zamiast z zewnatrz osoby.
Kazdy z nich moze czuc sie w zlej "roli" ale to mylne odczucie bo ich swiadomosc powstała w ciele nie z "duszy" w "niebie", nie mieli "szans" byc kims innym. Tak samo kazdy moze blednie uwazac ze swiat istnieje dla niego a reszta otoczenia to np aktorzy bez uczuc itp tylko to tez subiektywne i mylne. To nawet niebezpieczne mysli dlatego religie sa tak mocno patologiczna czescia naszego zycia a od podobnych mysli tylko krok od nieszczescia - masowych zabojstw jesli ktos podwaza realnosc swiata i zaklada prawdziwosc nieistniejacego "innego swiata".
To bledy poznawcze tak jak tworzenie teorii na podstawie wyjatkow co ludzie robia odruchowo np ze ktos gdzies tam wyzdrowial, ocalal pomijajac fakt ze pzrykladowo w 99,9999% marnie konczy sie z powodu zazycia duzej ilosci cyjanku, inny mit glosi ze kazda inna kolejka jest obslugiwana lepiej i skraca sie szybciej niz nasza, znamy tez wzglednosc czasu jesli jestesmy w gabinecie co trwa "chwile" a nie czekamy pod drzwiami co trwa cale "wieki".
Widac ile spustoszen w umysłach dokonaly religie jesli padają ciagle takie pytania..

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

192 Ostatnio edytowany przez iajagoda (2014-03-13 12:18:11)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
ewka3 napisał/a:

[...]Potrzeba bezpieczenstwa, lidera powoduje ze wiara jest popularna[...]
Czyli chodzi o potrzeby duchowe, psychiczne, emocjonalne - jak zwał tak zwał.
Człowiek jest zwierzęciem stadnym i będzie dążył do akceptacji w stadzie, a ta potrzeba otwiera furtkę aspiracją władzy.

Znowu ktoś mi zarzuci, że generalizuje i będzie miał rację, bo nie rozpatruję konkretnej jednostki, ale zjawiska właściwe dla ogółu. Od przykładów na jednostkach, najkrótsza droga do obrażania, a nie to jest moim zamiarem. Osoba, którą obrażę nic mi nie powie, niczego się od niej nie dowiem.

peeter, wygląda na to, że zgodnie doszliśmy do wniosku, iż za "nieszczęściami" tego świata nie stoją wierzenia jako takie, ale człowiek i jego chęć dominacji.
Myślę, że naiwnym jest mniemać, iż wierzący nie zadaje pytań i nie szuka odpowiedzi. Pytanie tylko w jakim celu wykorzysta swoje poznanie.
Żeby ubiec Twoje wywody, że nauka jest wolna od takich zachowań, przypomnę Hiroszimę i Nagasaki. Te bomby spuścił człowiek, nie nauka.

Ewka przeczytałam cały temat jeszcze raz i ja też sobie pogeneralizuje - "ktoś mi zarzuci, że generalizuje i będzie miał rację, bo nie rozpatruję konkretnej jednostki, ale zjawiska właściwe dla ogółu."

...
...
...

Ewka metal znam za słabo, szkoda, bo wiem, że lubisz; ale mam nieodpartą chęć przesłania Ci piosenki w ramach refleksji i dalszego generalizowania jak to ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji...

193

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

iajagoda, słucham, nie tylko metalu i uważam, że upodobania, bądź gusta nie powinny być wykładnikiem oceny człowieka. Jeżeli ktoś słucha muzyki, interesuje się literaturą, sztuką, motoryzacją, fotografią, czy czymkolwiek innym - ma po prostu pasje. Czy chodzi w glanach, czy w sandałach może być zarówno Katolikiem, jak i Ateistą.

Odpowiedź muzyczna na Twój utwór:

194

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Bardzo dziękuje Ewka za piosenkę.
A jednak dotrzymałaś słowa i jesteś.

"gusta nie powinny być wykładnikiem oceny człowieka." - jakoś jak to przeczytałam to mi do głowy wpadło - Czy religia może być wykładnikiem oceny człowieka?

195

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Peeter, dlaczego tak atakujesz rozmówców?

196 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-14 20:05:25)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Gwoli uczciwosci cos co nie daje obliczalnych wynikow jest chaosem nawet jesli ma zlozone i deterministyczne przyczyny ale nie zbadane jeszcze lub niezwykle trudne do weryfikacji laboratoryjnej

Determinizm nie załamuje się tylko dlatego, że w świecie Twoich doświadczeń coś się nie daje obliczyć. Może się zdarzyć uczniowi na lekcji matematyki, że zapętli sie w swoich obliczeniach i dojdzie do sprzeczności. Może mu się wtedy wydawać, że znalazł chaos w matematyce, ale on nie znalazł chaosu w matematyce lecz tylko w swoim myśleniu.

To bledy poznawcze tak jak tworzenie teorii na podstawie wyjatkow co ludzie robia odruchowo

Ty odruchowo opierasz się na wyjątkach, na przykład zakładasz, że nauka już nie może się znacząco mylić podczas gdy w każdej epoce się myliła. Więc opierasz swoje rozumowanie na wyjątku a nie na zasadzie.

To bledy poznawcze (....) np ze ktos gdzies tam wyzdrowial, ocalal pomijajac fakt ze pzrykladowo w 99,9999% marnie konczy sie z powodu zazycia duzej ilosci cyjanku, inny mit glosi ze kazda inna kolejka jest obslugiwana lepiej i skraca sie szybciej niz nasza, znamy tez wzglednosc czasu jesli jestesmy w gabinecie co trwa "chwile" a nie czekamy pod drzwiami co trwa cale "wieki".

Od kilku stron i w innych tematach twierdzisz, że to co widzisz jest prawdą. Teraz wyliczasz błędy poznawcze (empiryczne) które dowodzą, że patrząc można się mylić.

197 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-14 22:11:07)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Przyczyny chaosu zawsze sa, nie znamy wszystkich danych albo praw. Naukowiec szuka zasady wierzacy kolejnej dziury w ktorej upchnie bozka, tym sie rozni realizm poszukiwan naukowych kontra polowanie nierozsadnych na rzekome porazki nauki.
Ogolna wiedza jest jak korzen, ma odgałęzienia ktore sie koncza, jakies odpadły a inne lacza z powrotem z nim. Cala roślina zyje i to wkurza tak fantastow z ich marnym wymysłem ktory nie istnieje.
Przywilejem i ogromna cnota nauki jest pomylic sie czasem niz trwac w nim wieki jak ptasie mozdzki robiac z tego "tajemnice", jakis tragikomiczny powod do dumy.

Madry przyzna sie do bledu, poprawi go, glupi za to szczyci sie tym i denerwuje bardzo ze wstydu ze ktos to odkryl bo 'cesarz jest nagi' jak w jednej - bardzo madrej bajce - swietnym opisie "fenomenu" wiary (=samooszukiwania):/
To 2gie zachowanie wlasnie obserwujemy w tym temacie i calym dziale wsrod wierzacych...

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

198

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

peeter, a nie pomyślałeś, że się powtarzasz? Napisałeś w tym wątku trzydzieści sześć postów (mogłam się pomylić, nie mam ścisłego umysłu;). Wszystkie o tym samym poglądzie. Już wiemy, że nie wierzysz w Boga, że nauka jest dla Ciebie najważniejsza. Rozumiemy i szanujemy Twoje przekonania.

Teraz wyjaśnij nam jeszcze - oczywiście naukowo.
Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Dlaczego atakowane są wyznania religijne i poddawane w wątpliwość ich spisane i kultywowane przez stulecia prawa?
W przypadku tego pytania nie zadowala mnie, że to totalne brednie, bo nauka nie udowodniła, że jakikolwiek Bóg/Bogowie istnieją. Jeżeli masz dowód, że nie istnieją, chętnie się z nim zapoznam. Jednak obiecuję, że poruszę kwestię wyznań nieteistycznych i postać Boga jako argument weźmie w łeb.
Czy mamy prawo oceniać całe wyznanie, na podstawie zachowań części wyznawców?
Dlaczego celem ataków staje się cała religia, a nie poszczególny wyznawca?
Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji, czy taki temat zawsze kończy się konfliktem?

199 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-15 09:55:05)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Daje sie wciagac dyskusji i to na temat rzekomej niewiedzy nauki czy tego ze jest wiara skoro nie jest nia i nie byla (ani nie bedzie) bo opiera sie na dowodach, empirii z teoriami ktora musza pasowac, nie jakies sztuczki ale proba odpowiedzi matematycznie i logicznie na odwieczne pytania!

Odpowiadam
Wiara to emocje ktos zauwazyl dobrze, poza tym jest pewne ze to funkcja mozgu, mozliwe ze juz zmienila sie jesli dzis nie tak latwo oszukac ludzi i jest tez duzo ateistow.
Religie mialy niechlubny wplyw na podzialy ktore sa do dzis, powinny strzec moralnosci wa wprowadzaly swoje zasady jak nie dzis uwazane za niemoralne i godzace w praw czlowieka to nierealistyczne. To ze zginal choc jeden czlowiek, posrednio przy milczacym przyzwoleniu wierzacych lub wprost przez ich swiadoma decyzje, powoduje ze stawia sie wtedy kazda na rowni z rezimami uznawanymi wygodnie za ateistyczne. Etyka potrzebuje wzoru postepowania, nie ilosciowej roznicy ofiar hmm Taka hipokryzja kompromituje wszystkie religie jako zrodlo "boskiego przeslania"...
Ile razy wszedzie sie oczekuje dowodu na nieistnienie, powiem tak - dajcie dowod na istnienie - bo tak sie dowodzi wszystkiego rozumnie i nie oparte na skrzywionej filozofii w stylu wnioskowania: "racej cos istnieje niz nie istnieje a jak pomysle o czyms, doskonalszym od tego jest tylko bog i dlatego musi istniec" bo rece opadaja czytajac cos takiego. Jesli on ma istniec to rowniez jednorozce, elfy, rozowe slonie i Latajacy Potwor spaghetti, no prosze zaneguj ze nie istnieja big_smile To wielka porazka jesli ludzie uzywaja rozumu do obrony czegos tak naiwnego jak wiara, okres niemowlecy ludzkosci minal i czas rzucic bajki, wziac sie do pracy bo jak nie wyginiemy, pochlonie nas potezna natura z jej zagrozeniami oraz wojny na wyjatkowo glupim tle.
Problem nie tylko w obiekcie kultu ale jego spolecznych skutkach - jesli sa zle cala ideologia jest szkodliwa, szkodzi rozwojowi i pokojowemu istnieniu ludzi. Pare spryciarzy glosi cos takiego a maja na mysli zarobic na tym, stac sie wazni i kto je tworzy niepismienni jak tak niedawno najwazniejszy 'prorok' Mormonow ktory oparl mit na takich bzdurach (zlote tablice niewidoczne dla reszty, magiczne kamienie dyktujace mu pod kapeluszem tekst ksiag) ze ci co mu uwierzyli na slowo sa conajmniej niepowazni jesli nie niezrownowazeni delikatnie mowiac. Jesli ludzie potrafia nabrac sie tak latwo i byle komu to jestem czarnowidzem w kwestii przyszlosci nas wszystkich sad

Dla mnie to zwykla gra w polaczeniu z polityka tak jak chrzescijanie najpierw gineli jako ateisci wlasnie yikes a potem stali sie wazni gdy ich kult stal sie religia panstwowa, mimo to jeszcze mozna bylo byc poganinem nim kosciol nie nabral realnej potegi i rozszalal. To co moglo by dzis i u nas poza historia pokazuje caly czas tv i rozne media na bliskim wschodzie, ludzie zyja tam nedznie, w terrorze pogladow, jedni zabijaja drugich a jeszcze nam maja za zle ze nie robimy tego co oni, mi to kojarzy sie z faszyzmem czy wrecz satanizmem. Zreszta do faszyzmu wielka slabosc mial Watykan i w przyszlosci tez bedzie jako bliska ideologicznie i radykalnie niz komunizm.

Problem jest nie tylko w bezcelowym istnieniu religii jak i doktrynach ktore tam funkcjonuja, szerza pogarde dla dokonan i pozycji czlowieka w swiecie, ktory w stosunku do bostwa jest tylko sluga. Status kobiety jest juz obecnie w kazdej religii niewazny jesli nie duzo nizszy niz mezczyzny co tez powinno dac do myslenia gorliwym obronczyniom wiary - wymyslu meskiego by panowac nad nimi hmm
Tak samo chore jest jesli ludzie ktorzy ciezko pracuja, posiadaja dzieci sa postawieni nizej wg wierzen niz pasozytnicza kasta kaplanska ktora po cichu robi co chce nie mogac (i nie muszac) sie zenic czy przyznawac do "nielegalnego" potomstwa, o przestepstwach jak pedofilia nie musze mowic i z czego to wynika w tych kregach a prawdziwej skali procederu nie poznamy jesli ofiary beda milczec.
Co najwazniejsze to umiec kochac ludzi a jak do tego nie prowadzi religia, liczac ze 'pokochamy' idee co jest dziwne i nawet chore to jest zbedna i patologiczna, nie warta nawet przetrwania w historii -najgorsza kara (poza rozliczeniem zbrodni religijnych i jej potepieniem na zawsze) do pomyslenia w stosunku do czegos uznajacego niesmiertelnosc za mozliwa.

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

200

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

peeter, dyskusja z Tobą sprowadza się do "jestem ateistą, bo religia jest zła, a wszyscy, co tego nie widzą są ciemnotą".

Można w nieskończoność rozważać, co było pierwsze jajko, czy kura, Wielki Wybuch, czy "Piroman"?

Za każdym razem odpowiadasz, jakbyś nie rozumiał, co piszę.
Spróbuję wyrazić się jaśniej.
Nie obchodzi mnie wyznanie i poglądy poszczególnych osób, a jedynie wierzenia jako zjawisko społeczne towarzyszące ludzkości od zarania dziejów.
Nie pytam kto ma rację i dlaczego.
Kto jest głupi i ograniczony, a kto zna fakty?

Jakiś czas temu pisałam pracę na temat: "Która z religii świata fascynuje cię najbardziej i dlaczego?".
Z racji naszego położenia geograficznego, założyłam, że oceniający będzie Katolikiem. Zależało mi na jak najwyższej ocenie, więc starałam się trzymać faktów i nawet w domyśle nie obrażać uczuć religijnych kogokolwiek. O własnych poglądach nawet nie było mowy.
W mojej głowie zrodziło się pytanie, czy nie jestem hipokrytką, manipulując w taki sposób tekstem?
Praca o religiach, to nie tylko wierzenia, ale też historia, geografia, filozofia i jak się okazuje psychologia.
To przez tę pracę zadałam sobie pytania, które postawiłam w temacie.
Tak jak osoby oceniające mój tekst nie interesuje moja przynależność wyznaniowa, tak nie interesuje mnie Twoja.
Spytałam tylko o motywy zachowania i czy można uniknąć emocji rozmawiając o wierze.

Czy słusznie zrobiłam przemilczając swój własny pogląd?

Jestem przekonana, że zrobiłam właściwie, bo wśród oceniających mógł się znaleźć ktoś taki jak Ty.

201

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Nobody Is Born Gay - GOD

202

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

ewka
Podziekuj kanawkinowi za to jak mnie nakrecil.
Odpowiedzialem na ostatnie pytanie a temat dosc malo tworczy wg mnie, oczywiste ze budza emocje i nie mozna przejsc obojetnie wobec nich, za duzy maja wplyw na zycie, zbyt gleboko siedza w glowach i kulturze sad To jak roznia sie od codziennego zycia to tez powod ze wywoluja mocna odczucia, same tez tworza w umysle euforie, jakies wrazenia ktore potem zawziecie sie broni zarowno z innymi wierzacymi jak i ateistami.
O nauce predzej porozmawia sie na chlodno ale nie z tymi ktorzy maja ja za wiare czy porownuja do niej uporczywie i na sile, o seksie czy tematach tabu generalnie mowi sie zwykle emocjonalnie. Romantyczny wymiar wiary mnie nie interesuje, nie lepiej zrobic ankiete wyboru i ja rozdac/rozeslac mailem??

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

203

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

O nauce predzej porozmawia sie na chlodno ale nie z tymi ktorzy maja ja za wiare czy porownuja do niej uporczywie i na sile, o seksie czy tematach tabu generalnie mowi sie zwykle emocjonalnie.

Ale patrząc na twoje wypowiedzi odnosi się wrażenie, że też traktujesz naukę jak wiarę. hmm

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

204

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

ewka
Podziekuj kanawkinowi za to jak mnie nakrecil.

Pozwoliłeś się nakręcić, a przynajmniej sprawiałeś takie wrażenie.

peeter napisał/a:

Odpowiedzialem na ostatnie pytanie a temat dosc malo tworczy wg mnie, oczywiste ze budza emocje i nie mozna przejsc obojetnie wobec nich, za duzy maja wplyw na zycie, zbyt gleboko siedza w glowach i kulturze sad To jak roznia sie od codziennego zycia to tez powod ze wywoluja mocna odczucia, same tez tworza w umysle euforie, jakies wrazenia ktore potem zawziecie sie broni zarowno z innymi wierzacymi jak i ateistami.

Tak, odpowiedź na moje pytanie była dość jednoznaczna. W całym wątku pojawiły się bezpośrednie odpowiedzi, ale również praktyczne potwierdzenie. Czy pytanie mało twórcze niech rozsądzi dyskusja.
Moim zdaniem różnice pomiędzy codziennym życiem, a przekonaniami ludzi wywołują emocje, bo ludzie co innego mówią, piszą, a zupełnie, co innego robią. Konflikt wewnętrzny.

peeter napisał/a:

O nauce predzej porozmawia sie na chlodno ale nie z tymi ktorzy maja ja za wiare czy porownuja do niej uporczywie i na sile,

Powinieneś usłyszeć chociaż jedną dyskusje w moim domu, nauka też wzbudza kontrowersje, a przynajmniej wiedza ogólna. Przy śniadaniu o coś spytasz, a już do wieczora grzeją się światłowody i języki;)
Dyskusje same w sobie są dobrodziejstwem naczelnych. Napędzają rozwój umysłowy, pogłębiają wiedzę i poszerzają horyzonty. Warunkiem ich właściwego kierunku jest obiektywizm, a nawet pewien brak zaufania do rozmówcy, który nakazuje sprawdzić fakty. 

peeter napisał/a:

o seksie czy tematach tabu generalnie mowi sie zwykle emocjonalnie.

Wygląda na to, że mam problem (możliwe, że się to leczy;) potrafię bez okazywania emocji rozmawiać na każdy temat. Nie twierdzę, że ich nie mam, ale trzymam na smyczy dla zachowania kultury dyskusji.

peeter napisał/a:

Romantyczny wymiar wiary mnie nie interesuje, nie lepiej zrobic ankiete wyboru i ja rozdac/rozeslac mailem??

Praca nie miała charakteru romantycznego, była sprawdzianem mojej wiedzy. Ankieta w moim mniemani, to fatalny pomysł. Stosuje się ją w naukach społecznych.
Piszę swoje prace samodzielnie. Miałam tylko rozterki, czy powinnam komponować ją w taki sposób, żeby przemilczać własną opinię i udawanym obiektywizmem wpływać na ocenę. Przyznam się, że się opłaciło. Ocena była wysoka, a bonusem darmowy wykład o plemieniu żyjącym w wysokich partiach Andów.

Ogólnie z całej dyskusji na tym wątku wyniosłam wiele. Każdy post o czymś mówi, coś podpowiada i czegoś uczy. Nawet żałuję, że skonstruowałam pytania zbyt ściśle i tym samym ograniczyłam wypowiedzi. Wydawało mi się to słuszne, bo wiara wzbudza wiele kontrowersji, a ja nie potrafię się kłócić;)

Mam nadzieję, że wypowiedzi pomogą również innym.

205 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-16 15:03:43)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Emocje nie budzi tylko wiara, pisalem co jeszcze, sa nadal watpliwosci w tej kwestii?
Nie ma lepszego poznania swiata niz jego rzetelne badanie a zadne ksiegi i rewelacje wyssane z palca nie zastepuja tego wiec nie mam wyboru jako ktos faktycznie - i na 100 %szukajacy prawdy.
Poki zorganizowana wiara tworzy problemy niz je rozwiazywac, niszczy lub odbiera ludziom zycie oraz wolnosc myslenia to jestem jej zagorzalym przeciwnikiem bo jest jak kon trojanski, bomba zapakowana w papierek od czekoladek ktora tyka nieslyszalnie by nagle zabic niewinnych.
Jesli moje zdanie mialoby przyspieszyc ich zanik nawet o 1 dzien czy uratowac 1 czlowieka to warto poddac sie ogniowi atakow.
Na temat religii nie sprzeczalem sie a tam wlasnie jest duzo nielogiki, rzekomych tajemnic czy historii ktore po analizie jak o Edenie, synu marntorawnym, pokazujac jedno co jest moralem nie dostrzega sie calej reszty co razi podstepnoscia i niesprawiedliwoscia wobec czlowieka (wystawianie na probe Adama, kuszenie go wiedza co bylo przesadzone ze uleglby jako istota ciekawa czy w drugiej nagradzanie splukanego hulaki zamiast ciezko pracującego brata co mowi jasno lepiej badz cwaniakiem niz poslusznym co nic z tego nie ma...) a ktora robi z niej wypaczony przyklad tego jak nie powino byc skoro mowi sie o nich jako rzekomym przekazie z "gory". Wiele zasad jest tam dos pokretnych, rzekoma wina juz po urodzeniu (po to by zagarnac dziecko jako wiernego) i tak samo przed smiercia - niewazne czy ktos byl podla kreatura caly czas - bo jesli zdazy mimo ze w gorączce i bez władzy umyslowej to wazne byle powiedzial ze wierzy i juz równa sie temu co byl w porzadku w ciagu zycia - bez przerwy. Jakie to niesprawiedliwe i deprawujace yikes
Malo tu miejsca wymieniac patologie tak samo te z zycia duchownych za ktore jako wspierajacy ja $ i duchowo jest sie wspolodpowiedzialnym, najgorszy wstyd tłumaczyć sie za nich i cala oburzajaca historie religii od jej niejasnego powstania, intrygi, zbrodnie. Niestety az do dzis gdy z powodów czysto ideowych skazuja w Afryce swiezo skaptowanych wiernych na smierc od Aids potepiajac przez lata prezerwatywe. Wazniejsze przeciez od cudzego zdrowia sa statystyki "nawroconych" i liczba urodzen wsrod nich bo niedlugo po tym radosnym zdarzeniu wiadomo ze zaniosa dziecko ochrzcic wtlaczajac mu cale lat w glowe propagande misjonarzy o swiecie.

Rozczaruje wielu a wierzacy to tez ateisci dla innych bo nie uznaja cudzych przekonan ani bostw, jedni maja ich 300mln, niektore kilku a potezne religie po jednym, niby tym samym.
Prawdziwy ateista poszedl tylko o jednego (jesli byl katolikiem) boga wiecej ale zszedl w bilansie do zera i to jedyny wolny oraz silny czlowiek.
Nie boi sie zyc po swojemu, tego ze nagle jak gloszone grozby zacznie oszukiwac i mordowac, stanie sie opetany i stana inne bzdury (tak jak seksualne ostrzezenia ktore znamy dobrze z katechez np o szkodliwosci masturbacji..) ktorymi ginacy kosciol stara sie desperacko ratowac przed zniknieciem z zycia zerujac do konca na strachu i niewiedzy wyznawcow hmm

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

206 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-16 20:21:12)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Nie ma lepszego poznania swiata niz jego rzetelne badanie a zadne ksiegi i rewelacje wyssane z palca nie zastepuja tego wiec nie mam wyboru jako ktos faktycznie - i na 100 %szukajacy prawdy.

Żal mi empirystów. Sherlock Holmes miałby taką samą szansę na pomyślne przeprowadzenie większości swoich spraw jak MacGyver na swoje 100 procentowe sukcesy szpiegowskie. Miło się to ogląda ale to fikcja, tak jak twoje opowiadania o 100 procentowych badaniach. Takie rzeczy tylko w filmach.

Wypowiadasz się o 100 procentowych badaniach a nie ma czegoś takiego w badaniach empirycznych, są tylko przesłanki oparte na cześciowym oglądzie tego co jesteśmy w stanie zobaczyć. Większą pewność niż z empirii masz z nauk rozumowych, logiki połączonej z wyższą matematyką (nie kwantową) o których wspominasz ale ich nie używasz. A czy w obliczeniach, zwłaszcza skomplikowanych, nie można się mylić? Więc sam Rozum też nie wystarczy. Każde rozumowanie zaczyna się od jakiejś wiary jak już Ci tłumaczyłem na przykładzie 2 + 2 = 4. Czy to najprostsze działanie nie opiera się na wierze? Czyli nie ma Rozumu bez Wiary a Wiara jest pierwsza przed Rozumem. Wtedy jest Pewność Prawdziwa.

Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek - poznając Go i miłując - mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie.

Naukowiec bez Wiary w Boga może tylko określić prawdopodobne. Najcześciej jest to Prawda wymieszana z falszem. Z uwagi na obecność Prawdy prawdopodobne jest podobne do Prawdy. Z uwagi na dodatek falszu jako calość jest fałszywe. Wymieszanie Prawdy z fałszem jako całość zawsze jest fałszywe. Dlatego Ci co nie wierzą w Boga nigdy nie odkryją czystej Prawdy, tylko mieszankę Prawdy i fałszu.

Poki zorganizowana wiara tworzy problemy niz je rozwiazywac, niszczy lub odbiera ludziom zycie oraz wolnosc myslenia to jestem jej zagorzalym przeciwnikiem bo jest jak kon trojanski, bomba zapakowana w papierek od czekoladek ktora tyka nieslyszalnie by nagle zabic niewinnych.

Problemy powstają w Twojej głowie i sam się niszczysz. Problemów dla prawdziwie wierzącego i myślącego a przede wszystkim pokornego katolika nie ma. Nie ma też niewoli. Dusze w niebie padają przed Bogiem Ojcem dlatego że jest wspaniały i go kochają a nie dlatego, że muszą. Czy jak ktoś uratuje Twoje dziecko z pożaru, czy nie miałbyś ochoty upaść na kolana i całować ziemię u jego stóp z wdzięczności? To w piekle, jeżeli się nie opamiętasz, padniesz "na kolana" przed diabłem, dlatego, że będziesz musiał, bo diabeł oszukuje Cię i pragnie twojego zniewolenia.

Jesli moje zdanie mialoby przyspieszyc ich zanik nawet o 1 dzien czy uratowac 1 czlowieka to warto poddac sie ogniowi atakow.

Ja Ciebie chciałbym uratować od ognia w piekle, gdzie nie ma logiki chyba, że kwantowa. Taką logikę lubisz i tam się znajdziesz jeżeli się nie opanujesz. Każdy na koniec dostaje to o co cały czas prosił, taka jest Sprawiedliwość i Logika Boga.

Na temat religii nie sprzeczalem sie a tam wlasnie jest duzo nielogiki, rzekomych tajemnic czy historii.

Nauka Chrystusa jest moralnie doskonała, a więc logiczna, bo to co doskonałe jest logiczne. Już wspominałem, jeżeli uczeń na lekcji matematyki znajdzie sprzeczności w wyższej matematyce to są to na pewno sprzeczności w jego myśleniu. Proponuję trochę Pokory. Ciągle wspominasz o zabijaniu przez chrześcijan, co jest właśnie dowodem na Twoje niezrozumienie. Pomyśl (jeżeli diabeł który Cię zniewala pozwoli Ci myśleć) nad
jedną z przypowieści Pana Jezusa:

Gdy słuchali tych rzeczy, dodał jeszcze przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: ?Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: "Zarabiajcie nimi, aż wrócę". Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: "Nie chcemy, żeby ten królował nad nami". Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: "Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min". Odpowiedział mu: "Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami!" Także drugi przyszedł i rzekł: "Panie, twoja mina przyniosła pięć min". Temu też powiedział: "I ty miej władzę nad pięciu miastami!" Następny przyszedł i rzekł: "Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał". Odpowiedział mu: "Według słów twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał". Do obecnych zaś rzekł: "Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min". Odpowiedzieli mu: "Panie, ma już dziesięć min". "Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach"?.
Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.

Wiedząc, że Pan Jezus mówi w tej przypowieści o sobie, jako Królu, automatycznie widzisz sprzeczność z przykazaniem 'Nie zabijaj". W rzeczywistości i Nowy i Stary Testament rozróżnia pomiędzy zabijaniem a mordowaniem, czego Ty nie robisz i na co już Ci zwracałem uwagę ale uparcie się trzymasz swojego niezrozumienia. Przykazanie "Nie zabijaj" dosłownie w języku hebrajskim brzmi "Nie będziesz mordował" . Wystarczy. Nie ma żadnych sprzeczności w Biblii odnośnie zabijania poza tymi w Twojej głowie.

ktore po analizie jak o Edenie, synu marntorawnym razi podstepnosc i niesprawiedliwosc wobec czlowieka, pokazujac jedno co jest moralem nie dostrzega sie calej reszty ktora robi z niej wypaczony przyklad tego jak nie powino byc zwlaszcza jesli mowi sie o rzekomym przekazie z "gory". Wiele zasad jest tam dos pokretnych, rzekoma wina juz po urodzeniu (po to by zagarnac dziecko jako wiernego) i tak samo przed smiercia - niewazne czy ktos byl podla kreatura caly czas - bo jesli zdazy mimo ze w gorączce i bez władzy umyslowej to wazne byle powiedzial ze wierzy i juz równa sie temu co byl w porzadku w ciagu zycia - bez przerwy. Jakie to niesprawiedliwe i deprawujace:O

Jeżeli "rzekoma" to jest to tylko Twoje zdanie więc dla omylnego człowieka nie ma czegoś takiego jak 100-procentowa wina czy niesprawiedliwość.

Skąd wiesz co się dzieje w duszy człowieka, empirysto? Skąd wiesz co myśli? Co przeżył? Więć jak możesz oceniać co jest sprawiedliwe nie mając wglądu, empirysto?

O Edenie i wolnej woli oraz Bożej Sprawiedliwości już pisałem nie raz, wystarczy poczytać. Wszystko to jest logiczne. Spodobała mi się niedawno krótka wypowiedź jednego net-faceta. Parafrazując: Bóg nie pokazuje się nam bo jakbyśmy go widzieli, to byłoby to naruszeniem naszej wolnej woli, bylibyśmy Nim uwarunkowani w swoich działaniach. To takie Proste.

Jest grzech to musi być Odkupienie inaczej będzie piekło. Oburzyłeś się że ktoś Cię straszy? Dziecko, któremu ojciec mówi, żeby nie dotykał ognia, bo się oparzy, też jest straszone.

Przypowieść o synu marnotrawnym wszyscy znają od dziecka, zastanawiam się  z czego się śmiejesz, czego nie rozumiesz? Syn marnotrawny zbłądził (grzech) i było mu przyjemnie, bo grzech jest przyjemny. Z diabłem, póki ukrywa jaki jest, miło się przebywa. Potem cierpiał skutki grzechu czyli głód i upokorzenia, jadł ze świniami, odczuwał  żal oraz podjął decyzję o powrocie (pokuta i żal za grzechy i postanowienie poprawy ). Nie spodziewał się, że zostanie miło przyjęty, wykazał się odwagą wracając (a ilu nie wraca). Wykazał się pokorą bo nie chciał tego co miał przedtem, jedynie służyć jako zwykły sługa. Otrzymał Ojcowską Miłość i Wybaczenie oraz Nagrodę. Proszę, wskaż tu coś nielogicznego, przecież to proste jak 2+ 2 = 4, o którym działaniu już nie raz wspominałem a ty się wzdrygałeś bo za prosto piszę, a Ty lubisz raczej wierzyć w skomplikowane wzory i obliczenia. Jeżeli wszystkie warunki które są w przypowieści zostaną wypełnione wychodzi 4. Jeżeli nie, jeżeli oszukasz od początku myśląc, że pogrzeszysz i wrócisz bo Ojciec i tak wybaczy, wychodzi 3 albo 5 i trafiasz do piekła, gdzie nie ma Boga więc nie ma też logiki. Cała przypowieść jest logiczna, wszystko jest jasno napisane, nielogiczności powstają tylko z Twoich mylnych wyobrażeń i chybionych szyderstw.

Malo tu miejsca wymieniac patologie tak samo te z zycia duchownych za ktore jako wspierajacy ja $ i duchowo jest sie wspolodpowiedzialnym, najgorszy wstyd tłumaczyć sie za nich i cala oburzajaca historie religii od jej niejasnego powstania, intrygi, zbrodnie. Niestety az do dzis gdy z powodów czysto ideowych skazuja w Afryce swiezo skaptowanych wiernych na smierc od Aids potepiajac cale lata prezerwatywe. Wazniejsze przeciez od cudzego zdrowia sa statystyki "nawroconych" i liczba urodzen wsrod nich bo niedlugo po tym radosnym zdarzeniu wiadomo ze zaniosa dziecko ochrzcic wtlaczajac mu cale lat w glowe propagande misjonarzy o swiecie.

Odnośnie patologii, weź pod uwagę słowa Pana Jezusa "strzeżcie się wilków w odzieniu owczym". Jeżeli istnieją wilki w owczej skórze (a istnieją bo tak mówi Jezus Chrystus) nie możesz powiedzieć, że to co czytasz w mediach jest na 100 % prawdą.

Po drugie, jak już pisałem, każdy ma grzech więc jakby słuchać tylko tego co go nie ma to nie było by nikogo do słuchania. Trzeba słuchać czy ktoś mówi Prawdziwie z Jezusem Chrystusem, czy nie posługuje się wilczą mową.

Nie znam się bardzo na Afryce ale ich niechęć do prezerwatyw ma jakieś źródła też w ich wierzeniach niechrześcijańskich. A ja mówię o religii Prawdziwej.

Ale rozmowa o prezerwatywie jako takiej to absurd. Nie chodzi o prezerwatywę tylko o pożądanie pozamałżeńskie. Skąd Ci przyszło do głowy, że Prawdziwy Kościół popiera przedmałżeński seks bez prezerwatywy a potępia jedynie seks z prezerwatywą? Chyba słuchałeś modernistycznych rozważań wilków w owczej skórze, które są w Kościele.

Rozczaruje wielu a wierzacy to tez ateisci dla innych bo nie uznaja cudzych przekonan ani bostw, jedni maja ich 300mln, niektore kilku a potezne religie po jednym, niby tym samym. Prawdziwy ateista poszedl tylko o jednego (jesli byl katolikiem) boga wiecej ale zszedl w bilansie do zera i to jedyny jest wolny oraz silny czlowiek.

Prawdziwy ateista: materialista, naturalista czy racjonalista, nie wierzy w Boga ale też nie wierzy w szatana  ani w anioły ani w żaden byt którego nie widzi.  Ale ma głos sumienia, który mówi "A co jeżeli Ci katolicy mają rację i dusza istnieje?" A zaraz potem zły duch mówi "A co tam będziesz się przejmował słowami tych zacofanych ludzi, używaj życia, duszy nie ma, piekła nie ma" Jedynie jak umrzesz, a umrzesz na pewno, wtedy Twoja dusza  zacznie płakać i wołać "Boże, przecież do mnie nie mówiłeś, skąd miałem wiedzieć?" Wtedy usłyszy zgodnie z logiką  - Przecież mówiłem do Ciebie cały czas.

Ateizm jest dla silnych i zdrowych (ale i głupich). A co jak zachorujesz? A  zachorujesz i umrzesz na pewno, na 100 procent. Wtedy Twój mózg będzie gnił a ty dalej będziesz w stanie myśleć. Masz na 100 % pewność, że rozum jest w mózgu, empirysto? Masz co do tego taką samą pewność jak co do tego, że umrzesz?

Nie boi sie zyc po swojemu, tego ze nagle jak gloszone grozby zacznie oszukiwac i mordowac, stanie sie opetany.

Dziecko też się nie boi dotknąć ognia, mimo że rodzice mówili, że się oparzy. To dziecko też żyje po swojemu.

Dlaczego ma nie zacząć zabijać i oszukiwać skoro sam sobie tworzy zasady? Co go powstrzyma?

Czy opętany jest tylko ten co wije się i krzyczy? Znów masz błędy poznania, zakładasz, że jeżeli diabła nie widać to go nie ma. Zaświadczam Ci z Wiary i Rozumu, po świecie chodzi wielu opętanych. Poznasz ich po wilczej mowie. Cóż z tego, że są inteligentni, piekielnie elokwentni a nie wiją się i nie krzyczą jak diabły na filmach. Jakby diabeł się ukazywał taki jak jest naprawdę, to wszyscy uciekli by do Kościoła. Nie, on jest inteligentny i pozostaje w ukryciu póki może, najlepiej aż do samego końca. Wije się i krzyczy dopiero jak MUSI wobec MOCY BOGA, podczas egzorcyzmu, ujawnić jaki jest naprawdę. Wtedy traci rozum i pluje, kręci się jak piskorz. Nie musi też opętywać ludzi, wystarczy że przekona was, materialistów, że go nie ma.

I stana inne bzdury (tak jak seksualne ostrzezenia ktore znamy dobrze z katechez np o szkodliwosci masturbacji..) ktorymi ginacy kosciol stara sie desperacko ratowac przed zniknieciem z zycia zerujac do konca na strachu i niewiedzy wyznawcow

hmm

Więc Kościół ostrzegając przed masturbacją źle ostrzega?

Gdy mężczyzna marnuje nasienie, czy to może być Wola Boga?

Gdy mężczyzna, zamiast zajmować się zakładaniem lub dbaniem o rodzinę oddaje się onanizmowi, to czy to jest Wola Boga?

Gdy mężczyzna zamyka się sam razem z wyuzdanymi obrazami i oddaje onanizmowi czy to jest Wola Boga?

Kiedy wiec grzeszysz takim aktem, to diabeł Cie "natchnął", który znajduje w tym upodobanie i który doprowadzi Cię przez to do zniszczenia. Ty tylko wybrałeś życie "po swojemu", zgodnie z diabłem.

Ale tacy co nie wierzą w świat duchowy nie potrafią dostrzec co szkodzi a co nie szkodzi. Oni będą zwodzeni aż do końca.

207 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-16 22:35:36)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

oj kanawkin masz upor osla i retoryke typowego wikarego.

No coz dowody poparte mocna teoria sa przekonujace ze mam je za pewnik, na pewno nie robia tego zadne wierzenia wiec co sie tak przyczepiac czegos racjonalnego jak nie masz nic przeciwko?
2 + 2 = 4 bo nie wiara tak decyduje i latwo to sprawdzic big_smile z takimi zarzutami i dowodami mam wrazenie ze nie jestes normalny i kazdy kolejny post zbliza mnie do tego ze to pewne na 100 % sad
Wiara badacza nie ma nic do jego wynikow, inni to sprawdza, nie rozumiesz tego o czym bredzisz??
O tych diablach juz nie mowie nic bo masz na tym punkcie jakas obsesje, zaburzenia maniakalno depresyjne czy co ? Musiales isc dzis do kosciola, cos zaszkodzilo na obiad? A moze to byl gotowany diabel (tasmanski?) a nie kurczak yikes?? Tak mi przykro...
Nauki chrzescijanskie sa stekiem bzdur! Przemycane do ciemnych umyslow i ludzi bojacych sie myslec, przetrwaly krwawo okupione ofiarami zwolennikow prawdy (nie)stety - nie tej religijnej.
Przypowiesc o synu marnotrawnym deprawuje i wiem co mowie, nie z odwagi wrocil utracjusz ale z glodu gdyby przezyl na swinskim zarciu zostalby zebrakiem. Stchorzyl jednak i nie chcac umrzec przypomnial sobie o rodzinie. Ojciec zas nie ukaral go a jeszcze nagrodzil (WTF???) no i mamy piekny "moral" z tego ze az strach, tak "idealny" ze mi cie szczerze i mocno zal hmm
Krol jest nagi - takie jest krotkie podsumowanie kazdej wiary -  bo mowi tak ten co widzi a nie "sni na jawie", tylko odwazni umieja powiedziec na glos gorzka prawde niz brnac jak inni w klamstwie wygodnym bo w grupie to nie wstyd poblaznowac.
"Zla" prezerwatywa i kosciol oraz zbrodnia afrykanska misjonarzy to sa fakty. Spadles chyba z innej planety albo dopiero co wyszedles z zakonu ze nie wiesz tego, ogladajac pewnie tylko "jedyne sluszne media" smile To ze teraz zmienia sie to jest efektem walki i ludzi ktorzy placili za to wysoka cene, o ofiarach polityki Watykanu nie zapomni nikt, nie cofnie tego i wiemy z czyjej reki zgineli !
Znow o tym mozgu cos bredzisz, mysle ze masz juz dawno zgnily mozg ale nie w fizyczynym sensie i to mnie jedynie martwi, po smierci ani usunieciu go nie bedziesz myslal co wierz mi - ucieszy bardzo wielu ludzi.
Magiczne cytaty i zaklecia mozesz sobie darowac.
Nic nie rozumiesz co jest typowe dla zjechanych religijnie umyslow i to jest przykre jak i nieodwracalne sad
Rozumiem "towarzyszu/obywatelu" ze zabojstwo to co innego moralnie niz mordy, pewnie to jest wzgledne jak u Stalina: "smierc czlowieka to tragedia a milionow to statystyka". Patrzac na odwieczna bute i samowole kk(k) widze, ze tym mottem sie kieruje od poczatku ta sekta.
O masturbacji pisalem w kontekscie klamstw do czego niby prowadzi: slepoty, nieplodnosci, wlosow miedzy palcami i kto wie co tam jeszcze wymyslil szalony katecheta a to bzdury i nadal jest to powtarzane jak sadze na prowincji oraz przez niezrownowazonych nauczycieli religii w szkole.
Wpajanie komus poczucia winy oraz nieprawdy do glowy uwazam za karygodne, w to jaka role pelni to zachowanie w zyciu czlowieka i w jakiej dawce nie podaje bo masz wyraznie fiola i na tym punkcie robiac z tego karykaturalny fetysz, na dalszym miejscu bo na pierwszym masz swoja oblakana religie hmm

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

208

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Kanawkin popieram Twoje wypowiedzi w 100 %, Peeter gloryfikuje jedynie rozum i naukę, zapomniał natomiast o tym,że "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Widać ewidentnie,że jest na złej drodze i przemawia przez niego coś niedobrego, prosty przykład-obrażanie naszego nieżyjącego papieża, wyśmiewanie słów z Pisma Świętego itd., doskonale wiadomo kogo to zagrywki sad Peeter opamiętaj się, póki czas!

209

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Życzliwa napisał/a:

Kanawkin popieram Twoje wypowiedzi w 100 %, Peeter gloryfikuje jedynie rozum i naukę, zapomniał natomiast o tym,że "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Widać ewidentnie,że jest na złej drodze i przemawia przez niego coś niedobrego, prosty przykład-obrażanie naszego nieżyjącego papieża, wyśmiewanie słów z Pisma Świętego itd., doskonale wiadomo kogo to zagrywki sad Peeter opamiętaj się, póki czas!

To ja apeluje do 'twardoglowych' by poszli po rozum do glowy i bez skutku.
Kazda sekta zada slepej wiary i ma ja za cnote, zadna nowosc, poczytaj sobie relacje tych co z niej wyszli to przejrzysz na oczy naiwna kobieto.
Papiez polak byl od poczatku idolem starszych poboznych pan, wielka duma ze sie rodakowi udalo wskoczyc na taki stolek a te stanowisko nie czyni z nikogo swietego, to jedynie tradycja. Urzad a nie wykazanie czegokolwiek niezwyklego w wybranym kandydacie. Byl wielkim aktorem a poza tym duchownym, bardzo filozoficznie i konserwatywnie podchodzil do wszystkiego. Zaden przelom nie nastapil wtedy jesli chodzi o moralnosc a ktora teraz interesuja sie jego nastepcy - i to im predzej nalezy sie uznanie - jako przywodcom, bynajmniej nie swietym mimo ze na sile sie probuje kazdego z nich robic. O domniemanych cudach ktore nie chca sie utrzymac juz ktos wspomnial raz mimo ze ani jednego nie bylo poza tymi w waszych glowach...

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

210

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Jeżeli ktoś tu jest naiwny to tylko i wyłącznie ty. Ciekawe,czy diabełkowi w piekle też będziesz udowadniał,że 2plus 2 to 4 czy ze strachem będziesz wzywał imienia Boga na pomoc?

211

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Nie Wy tacy jestescie sad
Po pierwsze piekla nie ma, po drugie nie ma nic po zyciu wiec nie przekonasz sie ze jestes w bledzie i jak oklamywana wieki przez swa religie. Poza tym dopuszczajac taka mozliwosc zaprzeczasz istnieniu "boskiej milosci", logika sie wam ciagle zalamuje wiec trudno tu znalezc cos co oprze sie uwaznej krytyce. Zamiast bujac w oblokach ZYJ bo po tym jak sie skonczy nie bedzie juz powtorki ani jego "kontynuacji" i to bedzie dopiero pieklo w ostatniej chwili zegnac sie ze swiatem - juz na zawsze hmm

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

212

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Jedyne,czemu zaprzeczam,to głupotom jakie wypisujesz...(...)"Wstąpił do piekieł,trzeciego dnia zmartwychwstał,wstąpił na niebiosa,sądzić żywych i umarłych".Nadal uważasz,ze piekła nie ma,chociaż zarówno w starym,jak i nowym testamencie wzmianek o tym co chwilę?Mam nadzieję,że i ty zostaniesz adekwatnie osądzony prawiąc te swoje herezje.Aha jeszcze jedno o mnie się nie martw,żyję w pełni.

213

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Bardzo chcialbym by byly to glupoty choc sa nimi wasze teksty.
Tak a swistak siedzi i zwija to w te sreberka - po czym spojrzeli na goscia jak na idiote bo myslal ze tak czekolade sie wytwarza.
W takich umyslach bede osadzony i wy sami ale poki nie umrzecie jedni beda miec ekstaze, inni cierpiec wirtualne meki poki nie zniknie z ostatnimi neuronami swiadomosc, ciemnosc ogarnie oraz niebyt.
Zadnych zaswiatow, nagrod i kar.
NIC, najlepszy z mozliwych celow i najsprawiedliwszy.
"Amen"

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

214

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Wiesz dlaczego szatan nie opęta ateisty?Z prostego powodu on już osiągnął swój cel,poprzez zanegowanie istnienia Boga,u osób takich jak ty,to wystarczy.Każdy twój post pokazuje,że to on rządzi twoim życiem.Smutne,żal mi ciebie.

215

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Życzliwa napisał/a:

Wiesz dlaczego szatan nie opęta ateisty?Z prostego powodu on już osiągnął swój cel,poprzez zanegowanie istnienia Boga,u osób takich jak ty,to wystarczy.Każdy twój post pokazuje,że to on rządzi twoim życiem.Smutne,żal mi ciebie.

Rozum = szatan, swietne sam bym tego nie wymyslil, mysle ze nawet na haju big_smile
Obled wami kieruje.

c.b.d.o.

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

216

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Życzliwa napisał/a:

Jedyne,czemu zaprzeczam,to głupotom jakie wypisujesz...(...)"Wstąpił do piekieł,trzeciego dnia zmartwychwstał,wstąpił na niebiosa,sądzić żywych i umarłych".Nadal uważasz,ze piekła nie ma,chociaż zarówno w starym,jak i nowym testamencie wzmianek o tym co chwilę?Mam nadzieję,że i ty zostaniesz adekwatnie osądzony prawiąc te swoje herezje.Aha jeszcze jedno o mnie się nie martw,żyję w pełni.

Co do piekła to faktycznie można podać cytaty z b/Biblii chociażby z Ew. Mateusza, wcale nie jest ich dużo.
To "wstąpił do piekieł" nic wspólnego z piekłem o którym rozmawiacie nie ma.

PS. Na wszelki wypadek
Te słowa nie mówią o istnieniu piekła rozumianego jako stanu potępionych. Jezus z tego, co wiem nigdy nie był w piekle!  Słowa ?zstąpił do piekieł? oznaczają ?królestwo zmarłych?. Izraelici używali słowa Szeol, a Grecy słowa Hades, poprawne tłumaczenie  polskie to ?otchłań?, w języku staropolskim ?do piekieł? oznacza ? do odchłani?.

217

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Życzliwa napisał/a:

Wiesz dlaczego szatan nie opęta ateisty?

Szatan nie opęta ateisty, bo ateista się go nie boi, więc szatan nie ma się do czego przyczepić w przeciwieństwie do, przepełnionego lękiem, wierzącego sad

peeter napisał/a:

Rozum = szatan, swietne sam bym tego nie wymyslil, mysle ze nawet na haju big_smile

Sytuacja w której Umysł staje się dla człowieka bogiem niewiele różni się od jakiejkolwiek ideologii i religii. Zresztą sam przeanalizuj co się działo z ateistami w historii. Czepiały ich się najbardziej wypaczone ideologie, bo Umysł nie znosi próżni... Rozwiązaniem jest medytacja i zagłębianie się w duchowość. Odrzucenie osobowego boga to dopiero połowa drogi, bo bez poskromienia Umysłu to jest niewiele warte.

Koncepcja boga w starych religiach wynika z lęku. Ludzie wierzą w boga, bo nie potrafią ufać sobie samym. Potrzebują postaci ojca, wielkiego tatusia. Są ciągle dziecinni, potrzebują kogoś, kto dałby im odwagę i zapewnił ochronę. Po prostu boją się zostać sami. W momencie, w którym zaufasz sobie i będziesz sobą ? odkryjesz, że bóg nie istnieje.   OSHO

@peeter, Ty jeszcze nie ufasz sobie...

Nobody Is Born Gay - GOD

218

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

?Sytuacja w której Umysł staje się dla człowieka bogiem niewiele różni się od jakiejkolwiek ideologii i religii.? ? to się zgadza

Co do reszty, owszem bywa, że ludzie są strachliwi i można dyskutować jaka jest geneza starych religii, ale dlaczego całkowicie wykluczasz istnienie b/Boga? Dlaczego Ci co ufają sobie nie mogą ufać, że się nie mylą co do istnienia b/Boga.  Marioosh tylko proszę nie wyskakuj z ?Jezu ufam t/Tobie? i całą ideologią pokory. Pytam serio dlaczego nie można ufać swojemu przekonaniu, że b/Bóg istnieje, bez względu na to jak sobie tego b/Boga wyobrażamy?

219

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
iajagoda napisał/a:

Pytam serio dlaczego nie można ufać swojemu przekonaniu, że b/Bóg istnieje, bez względu na to jak sobie tego b/Boga wyobrażamy?

Dlatego, że to przekonanie nie jest nasze. Wyobraź sobie przez chwilę, że to przekonanie jest fałszywe i żadnego boga nie ma. Jaka emocja się pojawiła?

Nobody Is Born Gay - GOD

220 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-18 13:34:14)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
iajagoda napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Jedyne,czemu zaprzeczam,to głupotom jakie wypisujesz...(...)"Wstąpił do piekieł,trzeciego dnia zmartwychwstał,wstąpił na niebiosa,sądzić żywych i umarłych".Nadal uważasz,ze piekła nie ma,chociaż zarówno w starym,jak i nowym testamencie wzmianek o tym co chwilę?Mam nadzieję,że i ty zostaniesz adekwatnie osądzony prawiąc te swoje herezje.Aha jeszcze jedno o mnie się nie martw,żyję w pełni.

Co do piekła to faktycznie można podać cytaty z b/Biblii chociażby z Ew. Mateusza, wcale nie jest ich dużo.
To "wstąpił do piekieł" nic wspólnego z piekłem o którym rozmawiacie nie ma.

PS. Na wszelki wypadek
Te słowa nie mówią o istnieniu piekła rozumianego jako stanu potępionych. Jezus z tego, co wiem nigdy nie był w piekle!  Słowa ?zstąpił do piekieł? oznaczają ?królestwo zmarłych?. Izraelici używali słowa Szeol, a Grecy słowa Hades, poprawne tłumaczenie  polskie to ?otchłań?, w języku staropolskim ?do piekieł? oznacza ? do odchłani?.

Jakie może być miejsce bez Boga (Szeol), jak nie miejscem cierpienia? Szeol i Hades to przeczucia rzeczywistości piekła. Piekło to przepaść, widać to w zatwierdzonych przez Kościół objawieniach błogosławionej Katarzyny Emmerich i świętej Faustyny Kowalskiej

Wreszcie zbliżył się Jezus do jądra tej przepaści, do samego piekła, które wydawało mi się kształtem jako ogromna, nieprzejrzana okiem budowa skalna, straszna, czarna, połyskująca metalicznym blaskiem; wejścia strzegły olbrzymie, straszne bramy, opatrzone mnóstwem rygli i zamków, widokiem swym wzbudzające dreszcz i trwogę. Za zbliżeniem się Jezusa dał się słyszeć ryk potężny i okrzyk trwogi, bramy rozwarły się na oścież i ukazała się przepaść, pełna ohydy, ciemności i okropności.

Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki.

Dla mnie piekło to miejsce bez logiki w które wpadnie każdy kto jest przeciw Prawdzie. To miejsce bez Boga, który jest Prawdą, i dlatego piekło jest rzeczywistością zbudowaną z samego fałszu. Możesz myśleć, że piekło  nie istnieje, jednak ono istnieje, choć inaczej istnieje prawda a inaczej fałsz. Gdyby ktoś powiedział, że fałsz nie istnieje powiedziałby nieprawdę, bo fałsz istnieje w sposób właściwy dla fałszu.
Dlatego właśnie wpadniecie do tej rzeczywistości (otchłani piekła) jest strasznym nieszczęściem, gdyż tam nie istnieje się w Prawdzie lecz w rzeczywistości fałszywej.

221

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
kanawkin napisał/a:

Dla mnie piekło to miejsce bez logiki w które wpadnie każdy kto jest przeciw Prawdzie. To miejsce bez Boga, który jest Prawdą, i dlatego piekło jest rzeczywistością zbudowaną z samego fałszu. Możesz myśleć, że piekło  nie istnieje, jednak ono istnieje, choć inaczej istnieje prawda a inaczej fałsz. Gdyby ktoś powiedział, że fałsz nie istnieje powiedziałby nieprawdę, bo fałsz istnieje w sposób właściwy dla fałszu.
Dlatego właśnie wpadniecie do tej rzeczywistości (otchłani piekła) jest strasznym nieszczęściem, gdyż tam nie istnieje się w Prawdzie lecz w rzeczywistości fałszywej.

Podoba mi się co napisałeś. smile

Mów mi Filip smile

222 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-18 16:52:18)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Jakie moze byc zycie bez tego wymyslu jak nie szczesliwe i wolne od strachu?
Jacy nieszczesliwi ci co szczescia oczekuja dopiero po smierci hmm Prawdziwa cywilizacja smierci.
Za duzo horrorow i picia wina w piwnicy a za malo spacerow i odbija niektorym porzadnie, mozliwe ze opetanie psychiczne, tak czy siak tylko wspolczuc podobnych nadziei ze ktos chce tam sie pojawic bo do zadnych "rajow" fanatycy religijni nie kwalifikuja sie, mieliby poczucie winy z powodu radosci big_smile

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

223

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Jakie moze byc zycie bez tego wymyslu jak nie szczesliwe i wolne od strachu?

Przede wszystkim puste, a strach jest przykrywany różnymi doczesnymi uciechami, ale to jeszcze nie jest szczęście. Tak jak seks jeszcze nie jest miłością. Ateista nigdy nie przestał wierzyć. On jest jak zbuntowany nastolatek. To jeszcze nie jest prawdziwa dojrzałość.

Nobody Is Born Gay - GOD

224

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Marioosh, a co według Ciebie jest prawdziwą dojrzałością?

225

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
iajagoda napisał/a:

Marioosh, a co według Ciebie jest prawdziwą dojrzałością?

Opanowanie Umysłu na tyle, żeby przesłał być bogiem, a stał się jednym z wielu narzędzi jakie posiadamy.

Nobody Is Born Gay - GOD

226

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Marioosh nie wiem, czy Cię dobrze rozumiem...
"to przekonanie nie jest nasze" - to znaczy czyje? Nie wiem co masz konkretnie na myśli ... naszego mózgu? czy u/Umysłu - źródła, którego nierozerwalną częścią jesteśmy? czy coś innego? zewnętrznej manipulacji?
Dlaczego u/Umysł skoro nie jest b/Bogiem piszesz z dużej litery? - rozdzielasz umysł pojedynczego człowieka, czy myślisz o u/Umyśle jako jakiejś "s/Superświadomości"
(Umysł w sensie rozumu to się zgadzam "jest jednym z narzędzi jakie posiadamy", ale ta duża literka mi do niego nie pasuje)
"żadnego boga nie ma. Jaka emocja się pojawiła?" - pytasz jaka emocja towarzyszyłaby odkryciu, że żaden absolut nie istnieje, czy gdyby b/Bóg w którego wierzę okazałby się fałszywym?

Kanawkin
Pierwsze to mówiłam  w kontekście b/Biblii.
Drugie Szeol to miejsce gdzie trafiają umarli i oczekują na s/Sąd o/Ostateczny.
O objawieniach nie podejmuje dyskusji.

227

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
iajagoda napisał/a:

"to przekonanie nie jest nasze" - to znaczy czyje? Nie wiem co masz konkretnie na myśli ... naszego mózgu? czy u/Umysłu - źródła, którego nierozerwalną częścią jesteśmy? czy coś innego? zewnętrznej manipulacji?

A kto jako pierwszy powiedział Ci, że bóg istnieje? Ta sama osoba mogła podłączyć Cię to określonego systemu wartości i ich specyficznego rozumienia, przekonań, zachowań, a nawet środowiska. Szansa, że to przekonanie jest Twoje to mniej niż 1%...

iajagoda napisał/a:

Dlaczego u/Umysł skoro nie jest b/Bogiem piszesz z dużej litery? - rozdzielasz umysł pojedynczego człowieka, czy myślisz o u/Umyśle jako jakiejś "s/Superświadomości"
(Umysł w sensie rozumu to się zgadzam "jest jednym z narzędzi jakie posiadamy", ale ta duża literka mi do niego nie pasuje)

W tym kontekście Umysł może być bogiem, a poza tym to jedno z niewielu pojęć, które pisze z wielkiej litery. Innym jest Rzeczywistość. Po prostu kryje się pod nimi coś większego niż zakłada podstawowa definicja.

iajagoda napisał/a:

"żadnego boga nie ma. Jaka emocja się pojawiła?" - pytasz jaka emocja towarzyszyłaby odkryciu, że żaden absolut nie istnieje, czy gdyby b/Bóg w którego wierzę okazałby się fałszywym?

Żaden absolut nie istnieje, a po śmierci Twoje życie się kończy. Zagłęb się w ten stan na dłuższą chwilę. Jak się czujesz, kiedy już uświadomiłaś to sobie? Pomyśl o swoich planach na przyszłość. Jak śpiewał John Winston Ono Lennon:

Nobody Is Born Gay - GOD

228

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
marioosh666 napisał/a:

[...]Żaden absolut nie istnieje, a po śmierci Twoje życie się kończy. [...]

Jesteś o tym absolutnie przekonany?

229

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
takijedenfacet820 napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

[...]Żaden absolut nie istnieje, a po śmierci Twoje życie się kończy. [...]

Jesteś o tym absolutnie przekonany?

Nie, bo ja mam inne zdanie. Warto, żebyś czytał ze zrozumieniem. To było tylko mentalne ćwiczenie dla @iajagoda.

Nobody Is Born Gay - GOD

230

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
takijedenfacet820 napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

[...]Żaden absolut nie istnieje, a po śmierci Twoje życie się kończy. [...]

Jesteś o tym absolutnie przekonany?

No właśnie jesteś o tym przekonany?

Do tego to już się całkiem zgubiłam, Marioosh wydawało mi się, że jesteś buddystą i jesteś przekonany do istnienia reinkarnacji. Nie do końca się łapię w tym temacie, ale reinkarnacja nie mówi o tym, że po samoudoskonaleniu poczas iluś tam wcieleń wychodzi się z cyklu?  Jak to "życie się kończy"? jako ciało materialne? dane wcielenie? jako powrót do źródła? Tyle wcześniej mówiłeś o duszach, to co z tą duszą umiera, czy traci swoją indywidualność? No chyba nie sugerujesz teraz, że duszy nie ma?

A skąd ta pewność, że 1%, a nie np 50/50, a w ogóle jak to się mierzy?

231 Ostatnio edytowany przez iajagoda (2014-03-20 17:10:51)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Ups pisaliśmy równocześnie lol

System wartości swoją drogą, wyobraźnia swoją drogą, takie same pytania można zadać w drugą stronę, a jak było z Tobą, jaką masz gwarancję, że ktoś Ci nie wmówił tego w co obecnie wierzysz, chociażby twój rozum z którego korzystasz?

232 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-20 18:00:48)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

W tym kontekście Umysł może być bogiem, a poza tym to jedno z niewielu pojęć, które pisze z wielkiej litery. Innym jest Rzeczywistość. Po prostu kryje się pod nimi coś większego niż zakłada podstawowa definicja.

Skoro piszesz, że ukryte, to jak możesz być pewien, że poznajesz rzeczywistość Prawdziwą a nie rzeczywistość fałszywą? Dla mnie podążając stopniami wtajemniczenia w buddyzmie a jednocześnie ignorując sygnały fałszu, stąpasz po coraz silniej pękającym lodzie i w pewnym momencie możesz być już tak daleko, że nie będziesz mógł zawrócić.  Wtedy nagle zetkniesz się z  taką rzeczywistością, że za chwilę otworzy Ci sie pod stopami otchłań. Medytacja w buddyzmie prowadzi do zniewolenia przez demona podczas gdy iluminacja którą rzekomo można osiągnąć dzięki tej filozofii jest fałszywym światłem Lucyfera.  Buddyzm  jest po prostu jeden z rodzajów stopniowego zniewolenia przez diabła, tyle że bardzo subtelnym i jednocześnie bardzo silnym gdyż wydaje Ci się, że "sam" się "rozwijasz". Bo człowiek najbardziej kocha to co w jego mniemaniu jest jego i przez niego samego wypracowane.

Żaden absolut nie istnieje, a po śmierci Twoje życie się kończy. Zagłęb się w ten stan na dłuższą chwilę. Jak się czujesz, kiedy już uświadomiłaś to sobie? Pomyśl o swoich planach na przyszłość. Jak śpiewał John Winston Ono Lennon

Tym lepiej, że podajesz jako przykład Lennona, który świadomie czy nie w swoim utworze śpiewa o fałszywej jedności, która jest wynalazkiem diabła. O jakiej jedności on śpiewa? Jedność może być tylko w Prawdzie. Czy mam się ściskać i bratać ze wszystkimi nawet jeżeli nie mają racji? Tak samo diabelskie jak ta piosenka było zaproszenie na II "Sobór" Watykański innych wyznań, czym jakby przyznano, że istnieje wiele prawd podczas gdy Prawda jest jedna i zawsze taka sama a wszystko co jest z Nią sprzeczne jest fałszem. Czy mam kochać bezwarunkowo członka rodziny który źle, fałszywie czyni? Jezus to właśnie chyba miał na myśli mówiąc ?Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem? (Łk 14,26). Czy nie staje się często nieznośne dziecko, które jest bezwarunkowo kochane przez rodziców, jakby postawione w roli bożka w rodzinie? Czy mąż bezwarunkowo czczony jak bożek przez żonę nie degeneruje się? Czy nie degeneruje się ten, który przede wszystkim kocha siebie samego? Po tym poznacie fałsz diabła, że z pozornie dobrej rzeczy (bezwarunkowa miłość) wychodzi zło.

Człowiek sam z siebie nie jest zdolny do tworzenia myśli, widać to po tym, jak myśli najczęściej pojawiają się w głowie. Nie zdajemy sobie z tego w pełni sprawy, ale nasze życie jest jakby złożone z tego co przeczytaliśmy, obejrzeliśmy albo co nam napłynęło w inny sposób do głowy. Spróbuj napisać wiersz, ot tak po prostu! Mimo, że jesteś do tego zdolny to czym będzie ten wiersz bez natchnienia? I to jest właśnie dana nam łaska, bo anioł czy diabeł jest sam jakby całkowicie złożony z  myśli i działania więc nie może pomyśleć i działać inaczej niż wybrał na samym początku. A my, ludzie, możemy zmieniać się oraz możemy przebierać w tych myślach które nam napływają i to jest naszym wyborem i naszą wolna wolą. Ludzie nie zdający sobie z tego sprawy biorą impulsy, popędy i myśli jako "swoje własne" nie rozumiejąc że wszystko ma swoją duchową przyczynę. Wielu z nich zrozumie w chwili śmierci, gdy nagle załamie się pod nimi lód i wpadną do otchłani piekła.

233

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

@iajagoda, jak chcesz dowiedzieć się czegoś nowego o sobie to podąż za moją wizualizacją, a może coś ciekawego zauważysz smile

@kanawkin, a Ty lepiej idź na długi spacer i się przewietrz...

Nobody Is Born Gay - GOD

234 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-20 20:33:23)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Istnienie Boga wynika z konieczności Prawdy, która jest jaka jest. Popatrz na takie zdanie:

Nie istnieje absolutnie żadna prawda

Zdanie to nie może być prawdziwe. Jakby było, to już co najmniej jedno zdanie było by prawdziwe. Skoro to zdanie nie może być prawdziwe to jest fałszywe. Dlatego Prawda istnieje.

Z tego rozumowania wynika, że Prawda istnieje koniecznie gdyż Prawda nie może nie istnieć.


Analogicznie: Fałsz może nie istnieć, jest jedynie zaprzeczeniem prawdy. Fałsz istnieje niekoniecznie.

235

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Dobre teraz logika ktos dowodzi czegokolwiek choc to juz dowiedzione ze bicie piany a nie odkrywczosc, zamien sobie "prawda" na inne slowo i wszystko jest mozliwe, porazka...
Kazde katolickie pismo jak widze potepia czy podejrzewa kazdy swiatopoglad inny niz jego oraz obrzedy ktore wciska a tez maja obcy rodowod jak wielkie swieta jawnie zapozyczone od pogan hmm Poza tym muzyka, taniec, zawody sportowe sa zle, jak czytalem o historii panoszacej sie tu religii boki zrywac albo lapac sie za glowe na zmiane.
Gdyby nie rozsadni ludzie cale zycie ludzie bez prawa sprzeciwu tylko wegetowaliby w glodzie, chlodzie i smrodzie (niby mycie skraca zycie a kapiel jest gorszaca nawet dla samego siebie big_smile) czekajac na apokalipse ktora nie chciala nadejsc zapowiadana i nie nadejdzie co jest dobrym dowodem ze to stek bzdur gloszonych obsesyjnie przez te oblakana ideologie.

marioosh
masz za delikatne rady co do naszego nawiedzonego kleryka, w przerwach miedzy mszami (i pewnie czyms do czego nie przyzna a jest sprzeczne z religia oraz prawem) jeszcze tu maci i glosi swoje bzdety.

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

236

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
kanawkin napisał/a:

Człowiek sam z siebie nie jest zdolny do tworzenia myśli, widać to po tym, jak myśli najczęściej pojawiają się w głowie. Nie zdajemy sobie z tego w pełni sprawy, ale nasze życie jest jakby złożone z tego co przeczytaliśmy, obejrzeliśmy albo co nam napłynęło w inny sposób do głowy. Spróbuj napisać wiersz, ot tak po prostu! Mimo, że jesteś do tego zdolny to czym będzie ten wiersz bez natchnienia? I to jest właśnie dana nam łaska, bo anioł czy diabeł jest sam jakby całkowicie złożony z  myśli i działania więc nie może pomyśleć i działać inaczej niż wybrał na samym początku. A my, ludzie, możemy zmieniać się oraz możemy przebierać w tych myślach które nam napływają i to jest naszym wyborem i naszą wolna wolą. Ludzie nie zdający sobie z tego sprawy biorą impulsy, popędy i myśli jako "swoje własne" nie rozumiejąc że wszystko ma swoją duchową przyczynę. Wielu z nich zrozumie w chwili śmierci, gdy nagle załamie się pod nimi lód i wpadną do otchłani piekła.

Juz dawno nie spotkałam się z tym, że ktoś tak dokładnie udowadnia, ze jest niemyślący.
Zakładam, że jesteś przekonany, ze wszystkie twoje mysli, szczególnie te jakże pouczające, pochodzą od anioła a ty jedynie dokonałeś właściwego, słusznego wyboru? Czy nie przemawia przez ciebie pycha, która jest pierwszym krokiem do wyboru mysli pochodzących od diabła? przeświadczenie o własnej nieomylności powinno cię zaniepokoić (co najmniej zaniepokoić)
Sam się zapędziłeś w swoje retoryce i czytając wszystkie twoje wpisy.... niestety muszę stwierdzić, że długi spacer nie pomoże

To smutne, że głupcy są tak pewni siebie... a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości

237

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

A oto caly powod impasu wg niektorych smile

http://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201403/1395292067_kyxtqp_600.jpg

kanawkinowi by rzekl kto pozwolil sie tobie wypowiadac w moim imieniu i robic mi siare??

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

238 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-21 13:00:30)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Zakładam, że jesteś przekonany, ze wszystkie twoje mysli, szczególnie te jakże pouczające, pochodzą od anioła a ty jedynie dokonałeś właściwego, słusznego wyboru?

Wskaż mi gdzie ja to napisałem. A jeżeli nie potrafisz, to z czego wynika Twoja myśl? Skoro nie ma jej w tekście, czyli ta myśl jest jakby znikąd, to nie była Twoja zanim się pojawiła. Ale teraz już jest Twoja bo ją wybrałaś.  Rozumiesz?

239

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
kanawkin napisał/a:

A my, ludzie, możemy zmieniać się oraz możemy przebierać w tych myślach które nam napływają i to jest naszym wyborem i naszą wolna wolą.

skąd więc pochodzą twoje myśli i jak je "wyłapujesz"?

Nie napisałam, że tak własnie napisałeś.... zauważ słowo "zakładam"
Wiesz kanawkin... skoro czegoś nie ma ewidentnie w tekście, nie oznacza wcale, że można wywnioskować tego z treści.
A pochodzenie moich myśli?  smile ... wybacz, ale nie będę wdawać się w tego rodzaju dywagacje, bo do niczego nie prowadzą. Tu nie ma dyskusji, tylko jasny przekaz twoich poglądów, jedynie słusznych.
Nie zależy mi na przekonywaniu do swoich poglądów i nie uważam,  że inni powinni myśleć tak jak ja
Przeświadczenie o swojej nieomylności... hmmm Jesteś tak baardzo pewny własnych racji... człowiek jest w drodze... szuka. Ty już nie. I to jest niepokojące

To smutne, że głupcy są tak pewni siebie... a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości

240

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

http://www.wielkieslowa.pl/upload/images/wiedza_daje_pokore_wielkiemu_2014-02-20_08-33-58_miniatura.jpg

To smutne, że głupcy są tak pewni siebie... a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości

Posty [ 181 do 240 z 309 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021