Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 309 ]

66

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Iceni napisał/a:
Fahkir napisał/a:
Iceni napisał/a:

Fahkir - mam takie jedno pytanie nie na temat (oczywiscie nie musisz odpowiadac ) - Co ciebie w ogole trzyma w Polsce?

Studia, kończe studia w tym roku, w lipcu i wracam do siebie już na stałe. Bardzo tęsknie za Rodzina, czuje sie mimo wielu fajnych ludzi i kumpli w Polsce-  samotny.

A dlaczego nie studiujesz w swoim kraju?  Bo chyba wy tam macie edukacje za darmo? Czy za studia już się placi?
Czy to ze wzgledu na ograniczony wybor kierunkow ?

No chyba, ze studiujesz polonistyke big_smile


(Sorry za offtop )

Nie studia są darmowe dla "Autochtonów", z tym ze chciałem studiowac w rodzimym kraju mojej Mamy. Gdyby Moja Mama pochodziła z Indii- to pewnie studiowałbym w Indiach, gdyby pochodziła z Węgier- to na Węgrzech, i tak dalej..
Ot, wypadło na Polske. A polonistyki nie studiuje wink

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Ach, rozumiem smile
Dzięki za odpowiedz.

68

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Postanowiłam wtrącić kilka zdań do dyskusji...

Do Peetera:
Jestem załamana twoją postawą... Zachowujesz się jak dzieciak, a nie jak 37-letni mężczyzna. Generalizujesz ludzi (to mój największy zarzut), obrażasz ich, nie słuchasz co dokładnie do ciebie mówią... Ciągle mówisz o tym, że religia nie jest potrzebna do tego, żeby mieć zasady moralne. Zgadzam się z tobą. Ale jakoś nie widzę, żeby twój ateizm dobrze na ciebie wpływał, raczej odwrotnie - w twoich postach czuć fanatyzm, a żaden fanatyzm nie jest dobry.

peeter napisał/a:

Wracaj czlowieku tam skad przyjechales raz na zawsze i nie zawracaj juz glowy, tyle powiem bo ludzi z takimi pogladami nie potrzeba tutaj, mamy wlasnych dziwolagow hmm

Tak zachowuje się człowiek, który mówi, że wierzący są płytcy, egoistyczni, że w większości mają słabe zasady moralne, dalej nie chce mi się wymieniać. Wstyd. Wstyd. Wstyd. Do tego wstyd za Polaków.
Fahkir, chciałabym cię przeprosić właśnie za taki typ ludzi. Taki typ, który zarzuca innym to, co sam uprawia. Do tego jeszcze obraża i robi z kogoś fundamentalistę.

Jeśli jest tu jakiś moderator, to niech zwróci uwagę peeterowi, bo tu już zaczyna się robić śmietnik...

Do Ewki3:
Co by ci powiedzieć? roll Prędzej czy później, dyskusja o religii wykaże, że większość ludzi nie jest w stanie o niej rozmawiać bez obrażania innych. I dotyczy to wierzących, jak i niewierzących. Potrzeba tylko czasu. To wszystko pokazuje, że ludzie są siebie warci. tongue Niczego tutaj oryginalnego nie podałam, na pewno to wszystko wiesz.

Poza tym powiedziałaś, że ludzie reagują agresją, gdy ktoś poddaje w wątpliwość ich ideały. Ja bym do tego dodała jeszcze coś równie ważnego. Ludzie reagują agresją, gdy ktoś robi z głupków, bo kto niby chciałby być głupkiem? Nikt. big_smile Albo gdy ktoś próbuje z nich robić gorszych, niemyślących, egoistycznych ludzi. Można by jeszcze podobnych powodów kilka wymyślić...

Często też pojawia się opinia, że wiara ma niewiele wspólnego z byciem dobrym, a nawet przeszkadza w byciu kimś takim. Albo na odwrót, czyli, że niewierzący nie mają zasad moralnych. Uważam, że takie myślenie to błąd. Bo czemu niby wszystko sprowadzać do wiary-niewiary? Religia to jeden z kilku czynników. Jest jeszcze przecież wychowanie, sytuacja życiowa, wydarzenia, które nas w życiu spotkały, otoczenie w którym żyjemy - tutaj przypomina mi się następujące powiedzenie: "Z kim się przestajesz, takim się stajesz", i coś w tym jest.

Poza tym równie często pojawia się opinia, że wierzący zajmują się tylko sobą, a jeśli już zajmują się sobą, to ich rozwój duchowy jest płytki. Skąd się takie myślenie bierze? Czy wierzący nie pragną dobra innych osób, nie kochają ich? Nie dążą do samorealizacji, bo w świętych księgach już wszystko jest napisane? Głupie generalizowanie to jest. Zarówno wśród wierzących, jak i niewierzących, zdarzają się płytkie osoby. Ciekawe dlaczego ludzie nie mogą się zadowolić takim wnioskiem...

69 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-05 13:56:05)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Fahkir napisał/a:
peeter napisał/a:

Wracaj czlowieku tam skad przyjechales raz na zawsze i nie zawracaj juz glowy, tyle powiem bo ludzi z takimi pogladami nie potrzeba tutaj, mamy wlasnych dziwolagow hmm

Jestem też Polakiem moja Mama jest Polką, dlaczego chcesz mnie wyganiać również i z mojego kraju? Bo jestem wierzący? No cóż tak jak pisałem, ateizm wojujący ma swoje korzenie w totalitaryzmie

peeter napisał/a:

Samotnosc nie jest powodem by grzeznac w religii - w najstarszym znanym srodku odurzajacym.

Peeter naprawdę, ateizm nie potrzebuje obrońców i rzeczników w postaci materialistycznych fundamentalistów, takich jak Ty.

Wierzacy tylko sie osmieszaja to jedno, po drugie nie jestem niczyim rzecznikiem za calosc ateizmu nie wypowiadam sie bo mnie do tego nie upowazniali.
Religia to nie jest bo ani nie ma tu rytualow, przepisow w rodzaju dekalogu czy pism choc zaraz napiszesz o dzielach Dawkinsa. Upodabnianie kogos do siebie, sciaganie na swoj poziom naiwnosci nie zmieni nic w tym kto jest rozsadniejszy i ile jego ideologia ma sukcesow oraz szczytnych dokonan: rozum czy slepa wiara hmm

Cenzura religijna ma zadzialac? Mnie ten dyskutant nie cieszy, przytacza te same zarzuty co kazdy wierzacy dobrze ze ewolucji nie przyczepil sie. Szkoda czasu na sprzeczki kore nic nie zmienia...
Jak chcecie to bede fanatykiem choc w slusznej sprawie - by tragedii przez religie bylo coraz mniej az do zaniku czystek tym na tle - zeby to zatrzymac moge zrobic cokolwiek smiesznego poza przytaknieciem tym ktorzy doprowadzaja swoimi nierealnymi przekonaniami do smierci i zbrodni !

70

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Dominisia21 : oj tam oj tam..nic sie nie stało:) nie ruszają mnie anonimowe "opinie" na forach internetowych.
W każdym razie peeter pokazał nam dokładnie to o czym pisałem, mianowicie "wojujący ateiści" nie różnią się praktycznie niczym od fanatyków religijnych. Stuprocentowe przekonanie o słuszności własnych poglądów, poczucie wyższości i utwierdzanie się w niej poprzez agresję w stosunku do wszystkich, którzy myślą inaczej.

71

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Dominisia21 napisał/a:

Do Ewki3:
Co by ci powiedzieć? roll Prędzej czy później, dyskusja o religii wykaże, że większość ludzi nie jest w stanie o niej rozmawiać bez obrażania innych. I dotyczy to wierzących, jak i niewierzących. Potrzeba tylko czasu. To wszystko pokazuje, że ludzie są siebie warci. tongue Niczego tutaj oryginalnego nie podałam, na pewno to wszystko wiesz.

Poza tym powiedziałaś, że ludzie reagują agresją, gdy ktoś poddaje w wątpliwość ich ideały. Ja bym do tego dodała jeszcze coś równie ważnego. Ludzie reagują agresją, gdy ktoś robi z głupków, bo kto niby chciałby być głupkiem? Nikt. big_smile Albo gdy ktoś próbuje z nich robić gorszych, niemyślących, egoistycznych ludzi. Można by jeszcze podobnych powodów kilka wymyślić...

Często też pojawia się opinia, że wiara ma niewiele wspólnego z byciem dobrym, a nawet przeszkadza w byciu kimś takim. Albo na odwrót, czyli, że niewierzący nie mają zasad moralnych. Uważam, że takie myślenie to błąd. Bo czemu niby wszystko sprowadzać do wiary-niewiary? Religia to jeden z kilku czynników. Jest jeszcze przecież wychowanie, sytuacja życiowa, wydarzenia, które nas w życiu spotkały, otoczenie w którym żyjemy - tutaj przypomina mi się następujące powiedzenie: "Z kim się przestajesz, takim się stajesz", i coś w tym jest.

Poza tym równie często pojawia się opinia, że wierzący zajmują się tylko sobą, a jeśli już zajmują się sobą, to ich rozwój duchowy jest płytki. Skąd się takie myślenie bierze? Czy wierzący nie pragną dobra innych osób, nie kochają ich? Nie dążą do samorealizacji, bo w świętych księgach już wszystko jest napisane? Głupie generalizowanie to jest. Zarówno wśród wierzących, jak i niewierzących, zdarzają się płytkie osoby. Ciekawe dlaczego ludzie nie mogą się zadowolić takim wnioskiem...

Dziękuje Ci za tak obszerną wypowiedź. Muszę przyznać, że nie tylko dyskusja o religii prędzej, czy później pokazuje, że potrafimy być złośliwi. Wystarczy, że ktoś muśnie wrażliwą strunę, a już się budzi potworek;)

peeter napisał/a:

Wracaj czlowieku tam skad przyjechales raz na zawsze i nie zawracaj juz glowy, tyle powiem bo ludzi z takimi pogladami nie potrzeba tutaj, mamy wlasnych dziwolagow hmm

Umiesz powiedzieć przepraszam?

72 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-03-05 14:41:56)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Religia to nie jest bo ani nie ma tu rytualow, przepisow w rodzaju dekalogu czy pism choc zaraz napiszesz o dzielach Dawkinsa.

Ale przeciez ty jestes religijny, w tym sensie że nie potrafisz uzasadnić swojego twierdzenia, że Bóg nie istnieje. Jest to tylko wyrazem twojej ateistycznej wiary, utwierdzasz sie w tym poprzez agresje w stosunku do kazdego, kto mysli inaczej .
Ateista kultywujący, to taki który wierzy i czci naukę, rozum lub naturę.  Wierzy, że np. nauka jest dobra na wszystko, oddaaje cześć kapłanom nauki - naukowcom, czci narzędzia nauki - metodę naukową, wychwala owoce nauki - technologię, bierze udział w ceremoniach naukowych - konferencjach i sympozjach. Taki ateista zastępowałby też religijne uroczystości związane z rytuałami przejścia, świeckimi - urządzałby humanistyczne śluby i pogrzeby. Uchwalałby także dni ku czci "świętych nauki" - np. Dzień Darwina. I z tego, co wiem, takie rzeczy faktycznie się dzieją.

73

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

No, teraz to, mam wrazenie, ciut nadinterpretujesz wyznawanie i czczenie. Nikt się do nauki nie modli. Nie kleka przed encyklopedia.
Prawa fizyki to nie jest kwestia "wiary" tylko dowodow.

Owszem, nie mozna udowodnic NIE-istnienia Boga, tak samo jak nie mozna udowodnic NIE-istnienia rozowych jednorozcow.

Ale istnienie grawitacji czy promieniowania alfa da się udowodnic. Przewidziec skutki dzialania itp.

Budowy komorki nie czcimy, nie boimy. Się, ze kiedys zesle na nas kare za grzechy. Choc nasze "uczynki" moga wplynac na wywolanie raka. Ale rak to nie plaga egipska, nie ma zasiegu globalnego big_smile

Moze i jest Dzien Darwina, ale to, ze obchodzimy dzien czyjegos imienia nie oznacza, ze jest dla nas swietym. Dzien Kota też jest. Lub swieto konstytucji. Wierzymy w prawa zawarte w konstytucji, ale NIE JEST to religia.

74

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni, zatem według Ciebie: " Skoro Boga nie widać i nikt dotąd go nie wykrył, to tak jakby go nie było."??

Przykładowe przesłanki, z których korzystają wierzący:
1. Istnienie świata - jaka jest tego przyczyna?
2. Świat jest uporządkowany według racjonalnych praw, które można opisywać przy pomocy uniwersalnego języka matematyki - jaka jest przyczyna tej racjonalności świata?

75

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Fahkir napisał/a:
peeter napisał/a:

Religia to nie jest bo ani nie ma tu rytualow, przepisow w rodzaju dekalogu czy pism choc zaraz napiszesz o dzielach Dawkinsa.

Ale przeciez ty jestes religijny, w tym sensie że nie potrafisz uzasadnić swojego twierdzenia, że Bóg nie istnieje. Jest to tylko wyrazem twojej ateistycznej wiary, utwierdzasz sie w tym poprzez agresje w stosunku do kazdego, kto mysli inaczej .
Ateista kultywujący, to taki który wierzy i czci naukę, rozum lub naturę.  Wierzy, że np. nauka jest dobra na wszystko, oddaaje cześć kapłanom nauki - naukowcom, czci narzędzia nauki - metodę naukową, wychwala owoce nauki - technologię, bierze udział w ceremoniach naukowych - konferencjach i sympozjach. Taki ateista zastępowałby też religijne uroczystości związane z rytuałami przejścia, świeckimi - urządzałby humanistyczne śluby i pogrzeby. Uchwalałby także dni ku czci "świętych nauki" - np. Dzień Darwina. I z tego, co wiem, takie rzeczy faktycznie się dzieją.

Oczywiscie jak ktos uapdl na glowe i dopiero co przejrzal na oczy po apostazji to robi takie szopki.
Tyle ze to przypomina sekte jak nieslawny Antrovis czczacy Ufo hmm
Chcesz by nauka byla religia choc rzadzi sie innymi prawami i bym sam siebie krytykowal, dziwne ale zrozumiale w przypadku kogos co odrzuca rozum, najwyrazniej samymi cudami masz naznaczone zycie nie jesz, nie pijesz, latasz i masz bezposredni kanal do lacznosci z niebem big_smile
Religia byla i bedzie zawsze powodem istnienia zla ktorego doszukuje sie wszedzie bo sama jest jego zrodlem i najwiekszym tworca.

76

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Jak chcecie to bede fanatykiem choc w slusznej sprawie - by tragedii przez religie bylo coraz mniej az do zaniku czystek tym na tle - zeby to zatrzymac moge zrobic cokolwiek smiesznego poza przytaknieciem tym ktorzy doprowadzaja swoimi nierealnymi przekonaniami do smierci i zbrodni !

Do śmierci i zbrodni? Zagalopowałeś się. Te wszystkie wojny religijne, to w niektórych ich przypadkach, wcale nie chodziło o Boga/bogów, tylko o władzę, wpływy, pieniądze, leczenie własnych kompleksów itd. Religia to było takie hasło, które miało zatuszować prawdziwe intencje i znaleźć ochotników do walk. A ludzie się nabierali. Nie przeczę, że w ogóle nie było wojen, w których chodziło o rzeczywiste, obsesyjne przekonanie o słuszności danej religii, i w związku z tym następowało zabijanie innowierców lub szantażowanie ich. Ale znowu musisz wszystko generalizować... Ech. Każdą wojnę, każdą sytuację, każdego człowieka powinno rozpatrywać się osobno, a nie przyklejać im różne etykietki. To błąd, który nagminnie popełniasz. Ciągle ci o tym mówię, ale do ciebie to nie dociera...

Co do tego, że możesz być fanatykiem, tylko się w ten sposób ośmieszyłeś i pogrążyłeś. Bycie fanatykiem nigdy nie jest dobre, a o tej słusznej sprawie już wiele razy słyszałam, i nic dobrego nigdy z tego nie wychodziło. Przeżyłam istne déj? vu. hmm

77

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Chcesz by nauka byla religia choc rzadzi sie innymi prawami i bym sam siebie krytykowal, dziwne ale zrozumiale w przypadku kogos co odrzuca rozum...

Zarzucasz Fahkirowi, że łączy religię z nauką, a sam to robisz. Ile razy ci mówiłam, żebyś nie łączył nauki z wiarą, bo w obu nich chodzi o coś innego? Wiele. Ale ty nic, ciągle swoje. Jesteś uparty jak osiołek. wink

78 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-05 15:24:10)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Niech bedzie ze fanatycznie bronie rozsadku i to mi pasuje, moge tez czuc sie desperatem z innych powodow, no i co zatkalo??
Tu nie chodzi proznosc i dume ale o przyszlosc i zycie niewinnych ludzi ktorych wiara chce zniszczyc.
Jako wierzacy nie patrzylbym na to tak spokojnie, fanatyk zas odrzuca taka troske wytykajac (mi??) rezimy jako zle przyklady, litosci hmm...
W sposob niesilowy mozna skonczyc religijne panowanie i o to warto powalczyc.

A czy to ja atakuje nauke? Skoro jest gora to nie moze czuc sie zagrozony ale i nie pokazuje ze ma racje jedynie ze ma inne zdanie oparte "na podziwianiu piekna" i roznych "psychicznych efektach wirowania" o ktorych moglby mi powiedziec duzo np jakis Pirog niz powazny (i "prawdziwy") facet big_smile
Zawiodly sztuczki slowne i granie na emocjach to naukowe pytania widze przed naszymi postami.
Odpowiedzi maja byc oczywiscie tylko nienaukowe czyli ze byl "akt stworzenia" itp

79

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Niech bedzie ze fanatycznie bronie rozsadku i to mi pasuje, moge tez czuc sie desperatem z innych powodow, no i co zatkalo?? Tu nie chodzi proznosc i dume ale o przyszlosc i zycie niewinnych ludzi ktorych wiara chce zniszczyc.
Jako wierzacy nie patrzylbym na to tak spokojnie, fanatyk zas odrzuca taka troske wytykajac (mi??) rezimy jako zle przyklady, litosci hmm...
W sposob niesilowy mozna skonczyc religijne panowanie i o to warto powalczyc.

Rozsądek nie jest domeną ateistów, po prostu na kogo trafi, na tego trafi. Zresztą, rozsądek zależy od danej dziedziny - w jednej jest się rozsądnym, a w innej nie. Jedyne co mnie zatkało, to twoja hipokryzja...

Mnie też obchodzi życie innych ludzi, a moja wiara, to mój prywatny ogródek, a nie publiczny, więc w żaden sposób nie popieram wojen religijnych. Uważam, że wiara jest do... - że tak powiem - "do użytku domowego". I takie myślenie propaguję i akceptuję. smile No i co, zatkało? tongue

PS. Pytanie z innej beczki. Jesz mięso?

80 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-05 15:27:50)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Fahkir napisał/a:

Iceni, zatem według Ciebie: " Skoro Boga nie widać i nikt dotąd go nie wykrył, to tak jakby go nie było."??

Przykładowe przesłanki, z których korzystają wierzący:
1. Istnienie świata - jaka jest tego przyczyna?
2. Świat jest uporządkowany według racjonalnych praw, które można opisywać przy pomocy uniwersalnego języka matematyki - jaka jest przyczyna tej racjonalności świata?

Moze wlasnie w tym tkwi problem, ze ty chcesz za wszelka cene znac przyczyne, a mi ta przyczyna nie jest potrzebna.

Nie ma powodu, dla ktorego istnienie swiata musi miec PRZYCZYNE.

Jeżeli nawet istnieje jakas "boska sila" cokolwiek powodujaca to absurdem (dla mnie) jest uwazanie, ze bedzie ona miala jakikolwiek kontakt z czlowiekiem. A to wynika z istnienia Boga. Bog ponoc się z ludzmi komunikuje. Grawitacja do ludzi nie "przemawia" big_smile

Owszem, mogę zastanowic się co jest "przyczyna" ale nie wymusza to -stnienia Boga. To moze być kolejna fizyczna sila. 

Dla mnie wlasnie w tym tkwi roznica pomiedzy wiara a niewiara. - wierzacy potrzebuje Boga by widziec sens swiata, niewierzacy widzi sens bez istnienia boga.


_____

Albo inaczej - istnienie swiata nie jest dla mnie skutkiem jakiejs przyczyny(boga) ale samo istnienie swiata jest przyczyna, ze wyglada on tak, a nie inaczej.

81

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Autorko, jak widać- nie potrafią. smile

82 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-05 15:45:16)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Dominisia21 napisał/a:
peeter napisał/a:

Niech bedzie ze fanatycznie bronie rozsadku i to mi pasuje, moge tez czuc sie desperatem z innych powodow, no i co zatkalo?? Tu nie chodzi proznosc i dume ale o przyszlosc i zycie niewinnych ludzi ktorych wiara chce zniszczyc.
Jako wierzacy nie patrzylbym na to tak spokojnie, fanatyk zas odrzuca taka troske wytykajac (mi??) rezimy jako zle przyklady, litosci hmm...
W sposob niesilowy mozna skonczyc religijne panowanie i o to warto powalczyc.

Rozsądek nie jest domeną ateistów, po prostu na kogo trafi, na tego trafi. Zresztą, rozsądek zależy od danej dziedziny - w jednej jest się rozsądnym, a w innej nie. Jedyne co mnie zatkało, to twoja hipokryzja...

Mnie też obchodzi życie innych ludzi, a moja wiara, to mój prywatny ogródek, a nie publiczny, więc w żaden sposób nie popieram wojen religijnych. Uważam, że wiara jest do... - że tak powiem - "do użytku domowego". I takie myślenie propaguję i akceptuję. smile No i co, zatkało? tongue

PS. Pytanie z innej beczki. Jesz mięso?

Niestety rozsadku jest malo w wierzeniach i za duzo juz wycierpielismy od tego sad
Nie hipokryzja ale silne roznicowanie ludzi, zla ocena jak mi zarzucasz.
Niech wiara bedzie do uzytku domowego - tego nie atakuje, lacznie z dziwactwami seksualnymi tongue
Jem mieso kiedy mi sie zachce i nie jestem animalsem uprzedzam, o te zycia mi nie chodzi a jesli bedzie dobra metoda produkcji bialek to bede polecal zamiast zabijania zwierzatek smile r u happy??
A by uprzedzic atak to czemu wierzacy jedza mieso zabitych organizmow, sa gorsze bo nie maja naszego mozgu i wygladu? Hipokryzja ewidentna uwazac ze my mamy dusze a one ze nie mowia to nie maja prawa nawet do protestu i zycia.

83

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Nataluszek napisał/a:

Autorko, jak widać- nie potrafią. smile

Nataluszku, mam rozumiec, ze tak po prostu wrzucasz nas do jednego worka i tylko dlatego, ze przyszla jedna osoba i zaczela się wypowiadac agresywnie i obrazliwie to oznacza, ze wszyscy nie potrafia?

Bo w innym wypadku to nie rozumiem skad ta liczba mnoga?

Albo sprecyzuj - skoro "nie potrafia" ale nie piszesz o nas wszystkich,  to moze podaj konkretne przyklady kto nie potrafi?

Bo mnie takie podsumowywanie CALEJ grupy jednym zdaniem się nie podoba.

84 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-03-05 15:37:55)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni, a uważasz, że kto się obraźliwie i agresywnie wypowiada?

85

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Dominisia21 napisał/a:

Mnie też obchodzi życie innych ludzi, a moja wiara, to mój prywatny ogródek, a nie publiczny, więc w żaden sposób nie popieram wojen religijnych. Uważam, że wiara jest do... - że tak powiem - "do użytku domowego". I takie myślenie propaguję i akceptuję. smile

Ostatnie wojny religijne to 11 wiek, z resztą tam też jak zwykle chodziło o coś innego. Wojna religijna to zawsze był slogan, chodziło o władze tu na ziemii, pieniądze, albo ludzką manie wielkości. To tak jat teraz Ruscy na Krymie mówią ujedno, a chodzi o cos innego. smile

86

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Dominisia21 napisał/a:

Iceni, a uważasz, że kto się obraźliwie i agresywnie wypowiada?

No chyba nikt bardziej od peteera.
Do pewnego momentu byl tu mily spokoj tongue
W kazdym razie jak dla mnie to nawet wyjatkowy spokoj big_smile

87

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni, cóż mogę Ci napisać...Trudno. smile
Autorka zadała pytanie 'czy ludzie potrafią', a nie 'czy człowiek potrafi', więc zgodnie z pytaniem udzieliłam odpowiedzi.
Uważasz, że Ty do tematu podchodzisz bez emocji? Twój ostatni post wskazuje na to, że nie. smile

88

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Mój ostatni post dotyczyl zachowania ludzi, a nie wiary.

89

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Peeter jeżeli ktoś nazywa ateizm religią, to zazwyczaj rozumie religijność nie instytucjonalnie, ale epistemicznie. Ateista jest więc religijny w tym sensie, że nie potrafi uzasadnic swojego twierdzenia ze Bóg nie istnieje. Jest to tylko wyrazem jego wiary.

90

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Mój również. smile

91

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Dominisia21 ja też przeżyłam istne déj? vu. hmm

Peeter nie galopuj ppprrrrrrrrrr i klapki z oczu... "Oczywiscie jak ktos uapdl na glowe"  nie powiem głośno, ale chyba wiem kto...

Wrócę tu jeszcze, przeczytam na sucho jak moje emocje opadną i wtedy skomentuję. Przepraszam, ale mnie nerw szarpie...

92

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Peeter, co naukowa wiedza może nam powiedzieć o przyczynie racjonalności świata? Pomijając już fakt, że teza o istnieniu intelektu odpowiadającego za tę racjonalność, jest tezą filozoficzną, a nieteologiczna.

93

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Nataluszek napisał/a:

Mój również. smile

big_smile tak, odpowiedzialas big_smile na zasadzie "czy Arabowie to terrorysci"
"Jak widac sa terrorystami".

94

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Nataluszek napisał/a:

Autorko, jak widać- nie potrafią. smile

Zapewniam Cię, że potrafią. Obecna tu dyskusja jest bardzo grzeczna w porównaniu z tymi, które zdarzyło mi się obserwować.
Zaważyłam zaledwie jeden przejaw rasizmu. Nikt nikomu tutaj niczego w tyłek nie wkłada i nie wyzywa od zwierząt. Żadnych wyzwisk, żadnego ja Ci pokażę, ja Cię nawrócę, rację mam ja bo tak mówię itd...
Ogólnie fajna pogawędka. Czasem tylko ktoś odbiegnie od tematu, ale cóż, nie po to tak konstytuowałam pytania, żeby zawężać temat.
(sarkazm - jakby ktoś nie zrozumiał)

95 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-03-05 16:01:03)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni, o co Ci w sumie chodzi?
Skoro poczułaś się utożsamiona z moją odpowiedzią na pytanie to coś musi w tym być. smile
Odpowiedziałam najprościej jak się da.

Nie, ludzie nie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji.

I tyle. smile

Ewka, zapewnienia nie mają tu nic do rzeczy i nic nie zmieniają. smile
Mam zdanie jakie mam i mimo, że 'świnie' tu nie lecą to emocje są.

96 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-05 16:10:18)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Fahkir napisał/a:

Peeter jeżeli ktoś nazywa ateizm religią, to zazwyczaj rozumie religijność nie instytucjonalnie, ale epistemicznie. Ateista jest więc religijny w tym sensie, że nie potrafi uzasadnic swojego twierdzenia ze Bóg nie istnieje. Jest to tylko wyrazem jego wiary.

Nauki nie interesuja dowody na nieistnienie, argument walkowany na tysiacach forow podczas gdy w zyciu oczekuje sie dowodu na cos ze istnieje, zacznij myslec dobrze?
Jak gosc obiecuje zlote gory, miesza w glowie i nie umie tego poprzec niczym jest dla kazdego oszustem, kto da mu sie nabrac jest frajerem, nie ma tu wyjatkow sad Tak dziala swiat, na szczescie.
Przegrywa ktos co robi dziwne zabiegi, kleczy cale dnie niz pomoc choremu ktoremu nie kadzidla sa potrzebne ale odwiedziny czy pomoc finansowa itp, tak samo przegrany jest terrorysta ktory wysadza sie liczac ze jest niebo z dziewicami ktore oddadza sie mu za samobojcze morderstwo hmm

97

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Nataluszek napisał/a:

Iceni, o co Ci w sumie chodzi?
Skoro poczułaś się utożsamiona z moją odpowiedzią na pytanie to coś musi w tym być. smile
Odpowiedziałam najprościej jak się da.

Nie, ludzie nie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji.

I tyle. smile

Ewka, zapewnienia nie mają tu nic do rzeczy i nic nie zmieniają. smile
Mam zdanie jakie mam i mimo, że 'świnie' tu nie lecą to emocje są.

Chodzi mi o to, ze wrzucilas wszystkich do jednego worka (tak jak wspomnialam) a ja uwazam, ze sa osoby, ktore potrafia kontrolowac się podczas rozmowy, nie obrazac i nie prowokowac. Tym samym nie generuja emocji i nie stwarzaja sytuacji konfliktowych. A takie uogolnianie jest dla nich krzywdzace.

I nie pisze tu o sobie. Ja być moze nie potrafie, ale to nie znaczy, ze ludzie, jako tacy, nie potrafia. A napisalas "jak widac" wiec ddalas te grupe jako przyklad.

Kiedy rozmowa dotyczy(la) wiary wiekszosc raczej rozemocjonowana nie byla. Emocje raczej wzbudzaly takie a nie inne zachowania, a to nie jest kwestia wiary.

Btw- w zasadzie wydaje mi się, ze nie ponosza mnie w tym temacie emocje - czepialstwo nie jest emocja a raczej cecha charakteru big_smile

98

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Nataluszek "Nie, ludzie nie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji."  nie bardzo mi to pasuje, są tacy, którzy potrafią. Może by tak  - Nie wszyscy ludzie potrafią...

"mimo, że 'świnie' tu nie lecą to emocje są" -  moje emocje, podobnie jak Iceni, nie mają nic wspólnego z religia tylko - brak szacunku mnie wkurza na makasa.
Właśnie dumam nad postawionym wcześniej pytaniem ?Czy wiara pozbawia nas człowieczeństwa?" (by Ewika) Oczywiście wiara w istnienie bądź nie istnienie w b/Boga, wiara w swoje racje itp

99

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni, ale Ty czy autorka piszecie tu o negatywnych, złych emocjach. Tymczasem w tytule wątku nie ma wzmianki o jakie emocje chodzi.
Ja na myśli miałam ogólne emocje. Negatywne/pozytywne itd.
Jedni na słowo 'wiara' gromadzą w sobie (dla mnie niezrozumiałe) emocje. Nie mogą rozmawiać o tym w neutralny sposób.
Zawsze towarzyszą temu emocje. No tak czy nie?

100 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-03-05 16:16:10)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Jagoda, ale wątek dotyczy rozmowie o wierze, a nie chamstwie iksińskiego.

I z góry przepraszam za post pod postem. Zapędziłam się i zamiast edytować napisałam nowy post.

101 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-05 16:23:34)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Nie big_smile
Emocje się pojawiaja u mnie tylko wtedy, kiedy rozmawiam o MOJEJ wierze bądź niewierze. Kiedy rozmawiam o wierze tak w ogole mam raczej obojetny stosunek (poza konkretnymi przypadkami, kiedy nie mam). Ale na przyklad jeżeli rozmawiam z zydem o tym czym się rozbi jego wiara od wiary muzulmanina czy chrzescijanina nie mam najmniejszego powodu by podchodzic do tego emocjonalnie.

____ a tak w ogole, to mam wrazenie, ze nie tyle chodzi o to, o czym się rozmawia, ale Z KIM się rozmawia.

Sa osoby, z ktorymi mogę rozmawiac bez nadmiernej ekscytacji o wszystkim, mimo to interesujaco, sa osoby, ktorych styl wypowiedzi powoduje, ze kazda rozmowa przeradza się w starcie.

102

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Nataluszek napisał/a:

Jagoda, ale wątek dotyczy rozmowie o wierze, a nie chamstwie iksińskiego.

I z góry przepraszam za post pod postem. Zapędziłam się i zamiast edytować napisałam nowy post.

Są osoby, które obrażają ludzi obok bez względu na temat. Chciałam powiedzieć, że na tej zasadzie mnie emocje mogą skoczyć w prawie każdym wątku na forum jak ktoś zacznie najeżdżać na ludzi, a nie ich poglady.

103

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Jem mieso kiedy mi sie zachce i nie jestem animalsem uprzedzam, o te zycia mi nie chodzi a jesli bedzie dobra metoda produkcji bialek to bede polecal zamiast zabijania zwierzatek smile r u happy??
A by uprzedzic atak to czemu wierzacy jedza mieso zabitych organizmow, sa gorsze bo nie maja naszego mozgu i wygladu? Hipokryzja ewidentna uwazac ze my mamy dusze a kto nie mowi nie ma prawa nawet do zycia.

Ja nie mówiłam, że zwierzęta nie mają duszy, więc ten zarzut nie do mnie. W którejś ze swoich jeszcze wcześniejszych wypowiedzi powiedziałeś, że wierzący uważają się za lepszych od innych zwierząt, więc wysnułam z tego wniosek, że ty sam uważasz się za równego wobec innych stworzeń. Więc dziwi mnie to, że jesz mięso... To co ty robisz, to również jest hipokryzja. Popierasz zabijanie zwierząt, ale sam zarzucasz wierzącym, że popierają śmierć i zbrodnie... roll roll roll A argument o białkach mnie nie przekonuje, jakoś niektórzy potrafią zrezygnować z mięsa.

Co do mnie, ja również jem mięso, więc wychodzi na to, że jestem hipokrytką (hipokrytką w innym sensie niż ty, ale jednak), i wcale nie czuję się z tym faktem wspaniale. Tylko mnie jednak tłumaczy fakt, że ja mięsa potrzebuję, bo gdybym go nie jadła, to źle by ze mną było. Ale nie o swoim zdrowiu chcę rozmawiać...

peeter napisał/a:

Przegrywa ktos co robi dziwne zabiegi, kleczy cale dnie niz pomoc choremu ktoremu nie kadzidla sa potrzebne ale odwiedziny czy pomoc finansowa itp, tak samo przegrany jest terrorysta ktory wysadza sie liczac ze jest niebo z dziewicami ktore oddadza sie mu za samobojcze morderstwo hmm

Znowu to generalizowanie, wierzący również pomagają chorym. Tylko może z tą różnicą, że do pomocy finansowej itd., dodają do tego modlitwę czy coś w tym stylu.


PS. Mnie też nie denerwują/irytują/frustrują rozmowy o wierze, tylko to, jak ktoś traktuje swoich rozmówców i ich generalizuje. Po prostu wtedy szlag mnie trafia... Jeszcze nie potrafię nad tym panować, ale próbuję. Naprawdę próbuję. Widzę postępy, ale nie są one tak duże jakbym na obecną chwilę chciała...

104

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni, a emocje towarzyszące ciekawości? wink

Poza tym rozmowa rozmowie nierówna. W jednej z jednego pytania 'czym się różni' tworzy się taka dyskusja, że brak słów.
Zresztą wystarczy poczytać inne wątki w dziale religia i wszystko będzie jasne jak słońce.

105

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Nataluszek napisał/a:

Iceni, a emocje towarzyszące ciekawości? wink

Poza tym rozmowa rozmowie nierówna. W jednej z jednego pytania 'czym się różni' tworzy się taka dyskusja, że brak słów.
Zresztą wystarczy poczytać inne wątki w dziale religia i wszystko będzie jasne jak słońce.

Na tak postawione pytanie wypada zadac inne - czy w takim razie potrafimy w ogole rozmawiac bez emocji? O czymkolwiek. Bo znudzenie czy obojetnosc to też jakas emocja.

Nie jestesmy maszynami, wiec nie mozemy wyzbyc się WSZYSTKICH emocji. Tu raczej cyba chodzi by nie dac się im ponosic. Zwlaszcza tym zlym.

106 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-05 16:49:21)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Dominisia21 napisał/a:
peeter napisał/a:

Jem mieso kiedy mi sie zachce i nie jestem animalsem uprzedzam, o te zycia mi nie chodzi a jesli bedzie dobra metoda produkcji bialek to bede polecal zamiast zabijania zwierzatek smile r u happy??
A by uprzedzic atak to czemu wierzacy jedza mieso zabitych organizmow, sa gorsze bo nie maja naszego mozgu i wygladu? Hipokryzja ewidentna uwazac ze my mamy dusze a kto nie mowi nie ma prawa nawet do zycia.

Ja nie mówiłam, że zwierzęta nie mają duszy, więc ten zarzut nie do mnie. W którejś ze swoich jeszcze wcześniejszych wypowiedzi powiedziałeś, że wierzący uważają się za lepszych od innych zwierząt, więc wysnułam z tego wniosek, że ty sam uważasz się za równego wobec innych stworzeń. Więc dziwi mnie to, że jesz mięso... To co ty robisz, to również jest hipokryzja. Popierasz zabijanie zwierząt, ale sam zarzucasz wierzącym, że popierają śmierć i zbrodnie... roll roll roll A argument o białkach mnie nie przekonuje, jakoś niektórzy potrafią zrezygnować z mięsa.

Co do mnie, ja również jem mięso, więc wychodzi na to, że jestem hipokrytką (hipokrytką w innym sensie niż ty, ale jednak), i wcale nie czuję się z tym faktem wspaniale. Tylko mnie jednak tłumaczy fakt, że ja mięsa potrzebuję, bo gdybym go nie jadła, to źle by ze mną było. Ale nie o swoim zdrowiu chcę rozmawiać...

peeter napisał/a:

Przegrywa ktos co robi dziwne zabiegi, kleczy cale dnie niz pomoc choremu ktoremu nie kadzidla sa potrzebne ale odwiedziny czy pomoc finansowa itp, tak samo przegrany jest terrorysta ktory wysadza sie liczac ze jest niebo z dziewicami ktore oddadza sie mu za samobojcze morderstwo hmm

Znowu to generalizowanie, wierzący również pomagają chorym. Tylko może z tą różnicą, że do pomocy finansowej itd., dodają do tego modlitwę czy coś w tym stylu.

Wszystko sie zgadza ciagle tylko chce sie lapac za slowka.
Moglbym zrezygnowac z miesa by byc przekonujacy dla wierzacych ale to  nie jest moja misja zyciowa, tak fanatyczny nie jestem roll
Dziwi mnie jednak ze sa miesozercami piewcy zycia jako bezcennego daru, dla mnie to tylko chemia i wieki ewolucji.
Gdyby ograniczano sie w calej historii do rzezi na zwierzetach przez roznice religijne, cos jak pojedynek Kargula i Pawlaka na koszule i dzbany nie dosc ze zabawne to wyszloby z pozytkiem dla glodnych ludzi ktorych nie brakuje nigdy big_smile
Modlitwy udowodniono nie tylko nie daja nic ale moga wrecz szkodzic jesli wie o tym obiekt tych praktyk...

107

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Nataluszek napisał/a:

Ewka, zapewnienia nie mają tu nic do rzeczy i nic nie zmieniają. smile
Mam zdanie jakie mam i mimo, że 'świnie' tu nie lecą to emocje są.

Uprzedzałam, że to był sarkazm?
To, że się nie wyzywamy nie znaczy, że nasza dyskusja różni się od innych. Dobieramy tylko lepiej słowa (próżna potrzeba pokazania elokwencji?;)).

Nataluszek napisał/a:

Iceni, ale Ty czy autorka piszecie tu o negatywnych, złych emocjach. Tymczasem w tytule wątku nie ma wzmianki o jakie emocje chodzi.
Ja na myśli miałam ogólne emocje. Negatywne/pozytywne itd.
Jedni na słowo 'wiara' gromadzą w sobie (dla mnie niezrozumiałe) emocje. Nie mogą rozmawiać o tym w neutralny sposób.
Zawsze towarzyszą temu emocje. No tak czy nie?

Zaczynam czuć się winna. Faktycznie chodziło o ogólne emocje i w dodatku w kontekście wykorzystywania ich przez celebrytów dla zdobycia większej popularności.

iajagoda napisał/a:

Nataluszek "Nie, ludzie nie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji."  nie bardzo mi to pasuje, są tacy, którzy potrafią. Może by tak  - Nie wszyscy ludzie potrafią...

"mimo, że 'świnie' tu nie lecą to emocje są" -  moje emocje, podobnie jak Iceni, nie mają nic wspólnego z religia tylko - brak szacunku mnie wkurza na makasa.
Właśnie dumam nad postawionym wcześniej pytaniem ?Czy wiara pozbawia nas człowieczeństwa?" (by Ewika) Oczywiście wiara w istnienie bądź nie istnienie w b/Boga, wiara w swoje racje itp

Jak widać niektórym emocje nie przysłaniają sensu dyskusji. Coś czuję, że polubię z Tobą wymieniać poglądy.

108

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Ewka, nie chodzi tu o czyjąś winę, czy też nie winę.
Po prostu patrząc na tytuł wątku szybko wywnioskowałam, że chodzi tu o emocje jako ogólne. Nie jako tylko te złe.

Moim zdaniem rozmowie zawsze towarzyszą emocje, a w rozmowie gdzie tematem jest wiara to już w ogóle.

109

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Wszystko sie zgadza ciagle tylko chce sie lapac za slowka.

Całe zdania, a nie słówka. tongue

peeter napisał/a:

Moglbym zrezygnowac z miesa by byc przekonujacy dla wierzacych ale to  nie jest moja misja zyciowa, tak fanatyczny nie jestem roll

Nie dla wierzących, tylko dla siebie. Żeby hipokryzji było jak najmniej, bo ŻADEN człowiek nie jest od niej wolny.

ewka3 napisał/a:

To, że się nie wyzywamy nie znaczy, że nasza dyskusja różni się od innych. Dobieramy tylko lepiej słowa (próżna potrzeba pokazania elokwencji?wink).

Hmmm. Czy ja wiem czy to próżna potrzeba pokazania elokwencji? hmm Jeśli chodzi o mnie, to taki mam nawyk, po prostu chcę, żeby moje zdania cechowało jak najmniej błędów itd. Jestem w tym względzie trochę pedantyczna, chociaż całościowo jako osoba nie jestem pedantyczna, co najwyżej dokładna. big_smile Bardzo dokładna. Nad czym muszę jeszcze popracować, to to, żeby w moich zdaniach było jak najmniej patosu, a jak najwięcej przejrzystych, prostych wniosków czy myśli. smile

110

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Peeter wciaz nie doczekalem sie odpowiedzi na pytania, ktore sa przeslanka do wiary w istninie Boga. Upruszcze je i powtorze.
Wytlumacz naukowo:
1. Istnienie świata - jaka jest tego przyczyna? 2. Świat jest uporządkowany według racjonalnych praw, które można opisywać przy pomocy uniwersalnego języka matematyki - jaka jest przyczyna tej racjonalności świata?

111

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Oczywiście, że ateizm jest religią jak każda inna. Mniej zrytualizowaną i zorganizowaną, ale to nie jest warunkiem religii. Brak wiary jest tylko iluzją dualistycznego Umysłu, który jest bogiem ateistów, a jego produkty Myśli są obiektem czci...

112

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni serio nie masz swojego ulubionego dowodu na istnienie Boga? Takie intelektualne zabawy świetnie ćwiczą wyobraźnię.

113

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Takie intelektualne zabawy bardzo lubie, tyle, ze nie o tym chyba watek.

A nie mam potrzeby udowadniania kazdemu i w kazdym watku dlaczego mysle tak, a nie inaczej.

Moze raczej ty opowiedz dlaczego religia Ojca przewazyla u ciebie nad religia Matki? Czy zastanawiales się dlaczego jestes muzulmaninem a nie chrzescijaninem?

Czy gdybys urodzil się jako syn finskich ateistow twoja wiara bylaby w ogole mozliwa?

114

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Fahkir napisał/a:

Peeter wciaz nie doczekalem sie odpowiedzi na pytania, ktore sa przeslanka do wiary w istninie Boga. Upruszcze je i powtorze.
Wytlumacz naukowo:
1. Istnienie świata - jaka jest tego przyczyna? 2. Świat jest uporządkowany według racjonalnych praw, które można opisywać przy pomocy uniwersalnego języka matematyki - jaka jest przyczyna tej racjonalności świata?

Jak na niegrzecznego goscia mam duzo pytan i zainteresowanie smile
Tylko po co te pytania skoro nie masz dowodow na swoje hipotezy, masz to tylko wgrane do umyslu jak mantre i nie mozesz przyznac sie ze nie wierzysz w nadnaturalne stworzenie?
Przyczyny nie bylo o nie bylo czasu przed powstaniem swiata, energia ujemna - grawitacja rownowazy dodatnia jak materia i to odpowiedz czemu bilans na poczatku byl zerowy.
Nie odpowiem ze byla przyczyna bo to znow domena filozofii i to bardzo enigmatycznej, chyba ze powodem bylo to by pojawil sie Fakhir i jak miliony innych zagubionych zaczal zadawac takie pytania big_smile
Prawa fizyki to niejako matematyczna osnowa kosmosu na bazie jakiej istnieje to co widzimy i mierzymy, to dlatego tak dobrym narzedziem jest krolowa nauk a nie "zaklecia" i wrozenie z fusow.

115 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-03-06 12:13:05)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Tylko po co te pytania skoro nie masz dowodow na swoje hipotezy, masz to tylko wgrane do umyslu jak mantre i nie mozesz przyznac sie ze nie wierzysz w nadnaturalne stworzenie?

Nie stawiam hipotez w przeciwieństwie do ciebie, tylko pytam i szukam odpowiedzi. Peeter sam powołujesz sie na "wspólczesny dogmat", gdyż hipoteza, która przedstawiłeś jest ani nie weryfikowalna ani nie udowadnialna. I dlaczego wybrałes akurat tą hipoteze powstania Wszechswiata i uznajasz ją jako pewnik (tym bardziej, że samej teorii powstania jest kilkadziesiąt wersji (w fizyce)), , mimo ze nie ma zadnych naukowych dowodow na jej udowodnienie.Jest to czysto hipotetyczna wyobraznia.

peeter napisał/a:

Przyczyny nie bylo o nie bylo czasu przed powstaniem swiata, energia ujemna - grawitacja rownowazy dodatnia jak materia i to odpowiedz czemu bilans na poczatku byl zerowy.

Zatem założmy, że jest tak jak piszesz: całkowita energia wszechświata wynosi zero, a Świat powstał w wyniku procesu w rodzaju "fluktuacji kwantowej", zatem moje pytanie do ciebie (prosze o naukowe wytłumaczenie)  :
1.Jakie prawa i prawidłowości kwantowe doprowadziły do fluktuacji i jakie prawa kwantowe musiały istnieć zanim pojawił sie Wszechświat? 
2. Dlaczego istnieja zjawiska w fizyce, które dzieją się bez przyczyny? Np. cząstki wirtualne?   
3.Jak coś co jest NICZYMM (Bo do tego sprowadza sie twoja hipoteza, ze wszechświat może powstać z absolutnie niczego bez przyczyny) może fluktuować bez matrycy przestrzeni i wymiarowości we Wszechnicości?

Czy potrafisz to naukowo wytłumaczyć, czy po prostu wierzysz w swoja hipoteze i traktujesz ją jako "dogmat" swojej wiary? Wątpie żebyś odpowiedział sensownie na moje pytania, no ale może mnie zaskoczysz.

116 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-06 13:14:53)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Taka jest teoria a czy prawdziwa czas pokaze, jakies przeslanki pojawia na korzysc czy w tym tkwi dziura i niescislosc to nastapi odrzucenie jej, nie upieram sie ze to dogmat smile
Wierzacy zawsze jednak szuka w rozsadnych tlumaczeniach (bardziej przyziemnych i sprawdzalnych niz ta) czegos co nie rozumie i potem mowi ok to wstawmy tam mojego boga i rece opadaja...
Wszedzie tam gdzie pojawi sie wzor np na grzance czy na szybie drzewie ktory wydaje sie twarza tez od od razu budzi sensacje a jak cos jest z matematyka zwiazane jesli nie obojetne dla znudzonej gawiedzi to nie rozumiejac rownan odrzucaja bo wola wyjasnienia na poziomie kilkuletniego dziecka big_smile.

Wiesz dobrze ze to sa trudne pytania a co do czastek wirtualnych potwierdza sie w calosci odkryta i opisana nieoznaczonosc ktora dotyczy poza trudnoscia pomierzenia naraz pedu i polozenia to rowniez czasu i energii pozwalajac dzieki temu czastkom pozornie znikac i pojawiac sie. Calej natury czasu i przestrzeni nie odkrylismy ale to fascynujaca podroz z ktorej sa wykluczeni fantasci szukajacy jedynie potwierdzenia swoich naiwnych wyobrazen wyssanych z palca - klamstw bez dowodu i powtarzanych od wiekow by staly sie "prawda" przez "zasiedzenie" hmm

Dziwie sie strasznie ze mimo tylu wiekow rozwoju, sukcesow nauki, ogromnej wiedzy jaka powieksza sie caly czas - i to na naszych oczach i tego co jest osiagniete rozumem sa jeszcze tacy co to neguja wstawiajac w kazda luke poznania jakiegos boga - cos co nie tlumaczy niczego, nie daje sie badac i generalnie jest niepotrzebne do czegokolwiek yikes To jakis przejaw infantylnosci, za malo milosci w dziecinstwie, zagubienie w doroslosci ze potrzeba czuc jakas opatrznosc (ktora zawodzi najczesciej w razie tragedii..) ?
Tyle razy okazywalo sie ze wyjasnienie magiczne zawodzilo bo ani magnes to nie sila milosna i nie slabnie pod wplywem krwi kozla jak sie uwazalo, nie ma kamieni filozoficznych (chyba ze uznac za niego umiejetnosc przemian jadrowych ktora nie jest jednym przedmiotem ale zespolem urzadzen), wiatru  piorunow ognia zacmien trzesien ziemi tez nie wywoluja bogowie. Choroby i wypadki to tez dzielo ludzi albo natury, ewolucja jest dobrze potwierdzona, zyjemy na kulistej planecie (nie plaskim dysku lezacym na mega-zolwiu co plywa po nieskonczonym oceanie big_smile) unoszacej sie w przestrzeni kosmicznej i krazacej wokol gwiazdy itp itd.

Tak rozpaczliwie szukasz miejsca dla swojej mrzonki ze wsadzisz ja gdzie sie da byle sie ostala i straszyla swoja irracjonalnoscia oraz duzym podobienstwem do czlowieka z jego wszystkimi wadami, zalosne sad
Po co zyjesz, nie lepiej od razu pojsc w zaswiaty (i przekonac sie ze ich nie ma) ?

Tak jak innemu "dociekliwemu" (nastawionemu na odrzucanie i zaprzeczanie) radze przeniesc sie w rejony niecywilizowane, unikac wytworow nauki, wszelkiej wiedzy poza swoja jedyna i "objawiona", karmic i leczyc sie w niematerialny sposob (co da przewidziany efekt w postaci samoeliminacji osobnika) niz meczyc wkolo swoimi bzdurami. Wierz lub nie wierz ale rozsadni ludzie obecnie maja wazne problemy i sprawy niz dyskusja z nawiedzonymi ignorantami.
Koncze te przepychanki bo temat jest inny a to szeroki offtopic.

117 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-03-06 13:22:05)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
peeter napisał/a:

Taka jest teoria a czy prawdziwa czas pokaze, jakies przeslanki pojawia na korzysc czy w tym tkwi dziura i niescislosc to nastapi odrzucenie jej, nie upieram sie ze to dogmat smile

Czyli jestes po prostu (cytuje ciebie): frajerem, który wierzy w "współczesne dogmaty", bo przyjmujesz cos za oczywistą prawde, bez żadnych absolutnie żadnych dowodów. Tak jak pisałem, ty wierzysz w swoja ateistyczną ideologie, przyjmując każdy jej dogmat.
Swoja drogą to zadziwiające, że pomimo świadomości niedoskonałosci wiedzy empirycznej, bez zastanowienia odrzucasz istnienie jakiegoś [inteligentnego] projektu, posiadającego zdolnośc projektowania i tworzenia

peeter napisał/a:

Wierzacy zawsze jednak szuka w rozsadnych tlumaczeniach (bardziej przyziemnych i sprawdzalnych niz ta) czegos co nie rozumie i potem mowi ok to wstawmy tam mojego boga i rece opadaja...
Wszedzie tam gdzie pojawi sie wzor np na grzance czy na szybie drzewie ktory wydaje sie twarza tez od od razu budzi sensacje a jak cos jest z matematyka zwiazane jesli nie obojetne dla znudzonej gawiedzi to nie rozumiejac rownan odrzucaja.

Masz po prostu prymitywne pojęcie Boga i dlatego nie widzisz że akceptacja jego istnienia może również opierać się na logice a nie tylko na wierze.
Przyjmowanie Biblii/Tory/Koranu dosłownie, prowadzi do takiej nielogicznej, prymitywnej koncepcji Boga właśnie, którą materialiści wyśmiewają. Jak np. to że że ziemia liczy sobie parę tysięcy lat, albo że Bóg w 6 dni stworzył wszechświat itp.
Wyśmiewają się, ale ze swojej prymitywnej koncepcji.

peeter napisał/a:

Wiesz dobrze ze to sa trudne pytania

Zatem dlaczego stawiasz pewną hipoteze jako pewnik, skoro nie potrafisz jej w żaden sposób naukowo udowodnic i uzasadnic? Przecież jest to idealny przykład przyjetego dogamtu. Zmianie uległa jedynie terminologia oraz "wyjaśniane" zjawiska, a swoj swiatopoglad Stworzenia Wszechswiata opierasz na wspołczesnych bajkach,  nie mających żadnego potwierdzenia z rzeczywistością.
Ateiści chyba powinni mieć skromniejszy światopogląd, a pewny, niż rozbudowany, lecz oparty na mitach i hipotezach.


peeter napisał/a:

a co do czastek wirtualnych potwierdza sie w calosci odkryta i opisana nieoznaczonosc ktora dotyczy poza trudnoscia pomierzenia naraz pedu i polozenia to rowniez czasu i energii pozwalajac dzieki temu czastkom pozornie znikac i pojawiac sie.

No ale z czego pwstają? Bo o ile mi wiadmo to z próżni

peeter napisał/a:

Calej natury czasu i przestrzeni nie odkrylismy ale to fascynujaca podroz z ktorej sa wykluczeni fantasci szukajacy jedynie potwierdzenia swoich naiwnych wyobrazen wyssanych z palca - klamstw bez dowodu i powtarzanych od wiekow by staly sie "prawda" przez "zasiedzenie" hmm

No właśnie dlaczego powtarzasz "naiwne wyobrazenia i kłamstwa" bez żadnego dowodu? Sam sie zapędziłeś w kozi róg.

I wbrew temu co myślisz, uwazam że nauka wcale nie neguje istnienia Boga. Wrecz przeciwnie, pokazuje ze uporządkowanie całego Wszechswiata (cała materia, atomy, molekuły, układ słoneczny, etc jest stworzone z idealnych składowych elementów wprost idealnie zaprojektowanych w celu pełnienia okreslonych, specyficznych funkcji, zaprojektowanych być może przez Boga (a może nie?), który sprawił że cały ten Świat zaistniał.

Do powyższego postu przytocze mój ulubiony  cytat:

?Jesteśmy w sytuacji małego dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, iż ktoś musiał napisać te książki. Ale nie wie jak. Nie rozumie ono języków, w których książki te zostały napisane. Dziecko niewyraźnie dostrzega tajemniczy porządek w układzie ksiąg, ale nie wie, co to jest. Taki, wydaje mi się, jest stosunek nawet najbardziej inteligentnej istoty ludzkiej do Boga.? Albert Einstein

118

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Jeżeli swiat nie mogl powstac z niczego, jeżeli istnial jakis inteligentny projekt - kto stworzyl owa inteligencje?

119 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-03-06 13:43:28)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Iceni napisał/a:

Jeżeli swiat nie mogl powstac z niczego, jeżeli istnial jakis inteligentny projekt - kto stworzyl owa inteligencje?

Według wierzących - "inteligentny projekt" czy też Bóg, nie został stworzony i nie posiada przyczyny- On po prostu istnieje.

120

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Coz, wedlug niektorych niewierzacych to Wszechswiat nie ma poczatku ani przyczyny. smile wybucha, zapada się, potem znowu mamy Big Bang, i znow się zapada, i znow wybucha... I tak przez cala wiecznosc. ;D

121 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-03-06 14:02:13)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
Iceni napisał/a:

Coz, wedlug niektorych niewierzacych to Wszechswiat nie ma poczatku ani przyczyny. smile wybucha, zapada się, potem znowu mamy Big Bang, i znow się zapada, i znow wybucha... I tak przez cala wiecznosc. ;D

Iceni, to o czym piszesz jest dogmatem i niczym nie różni sie od dogmatów Wierzących, poniewaz nie potrafisz tego sensownie i naukowo wytłumaczyć, tylko przyjmujesz to jako prawdę oczywistą. To jest dokładnie to samo, z tym że opierasz się na "nowoczesnych dogmatach" i współczesnej religii.

122

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Rzecz w tym, że w nauce coś zostaje udowodnione i obowiązuje tak długo aż ktoś tego nie obali. Uczelnie wyższe i instytucje badawcze są hierarchiczne co ten proces dodatkowo spowalnia, bo ktoś dostał nagrodę, na jakimś dogmacie zostało zbudowane trochę karier, ktoś ma interes w tym, żeby był taki, a nie inny poziom wiedzy itp. Podsumowując, często musi minąć przynajmniej kilkadziesiąt lat zanim obowiązujący dogmat się zmieni, więc traktowanie tego jako jedyną słuszną prawdę jest co najmniej dziwne.

Dla zainteresowanych polecam film:

Gregg pokazuje na nim uleczenie guza samą modlitwą i tłumaczy dlaczego wszystko jest połączone przytaczając konkretne badania naukowe.

123

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

No tak, wiara p o t r a f i uleczyc. Nawet nie trzeba wierzyc w Boga tongue wystarczy po prostu wierzyc big_smile Udowodnione naukowo! Tzw efekt placebo wink

124

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

"Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?"

Niektórzy tak, niektórzy nie. Jak na wiele innych tematów. Tutaj jest tylko większe pole do popisu, bo większość zagadnień nie jest udowodniona. Ja teoretycznie jestem osobą wierzącą, natomiast hm... nie stoję za tym murem, bo wiem, że równie dobrze rację może mieć ktoś, kto uważa, że Bóg nie istnieje. Dla mnie to jest właśnie wiara w czystym tego słowa znaczeniu - wierzę, bo nie mam na to dowodów, więc nie wiem. A wiele osób wierzących zachowuje się tak, jakby nie "wierzyli", ale "wiedzieli". A do tego nie mają prawa, bo tak naprawdę wiara to tylko opinie/poglądy mniejszej czy większej grupy ludzi. Dlatego mi często trudno zachować spokój (ale nie, że krzyczę, tylko raczej robię się ironiczna), jeśli ktoś uważa, że ma 100% racji, bo "tak powiedział papież", "tak jest w Biblii", "tak mówią księża" itd. Lubię szukać różnych informacji poddających w wątpliwość istnienie Boga i porozmawiać o tym, natomiast denerwuje mnie to, że na wielu wierzących działa to jak płachta byka. A tak się zazwyczaj dzieje, kiedy ktoś nie ma sensownych argumentów - no ale spróbuj to komuś powiedzieć... big_smile

125 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-06 15:26:01)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Do większości:

Wiara i Rozum to jedno. Rozsądniej jest wierzyć w to co jest logiczne, że za złożonością świata stoi jakiś Projekt. Głupiec zawsze twierdzi, że wie najlepiej, woli wierzyć że najpierw nie było czasu, co jest zgodne z tak zwaną logiką kwantową, a co całkowicie zaprzecza logice klasycznej. Chcą ci "rozumni ludzie" wierzyć w świat w którym załamuje się logika klasyczna, chcą propagować ten pogląd z żarliwością jakby to była najsłuszniejsza rzecz, więc taki człowiek tworzy sobie świat bez zasad. Chyba tylko wolą wierzyć w świat bez normalnej logiki, bo to nie kojarzy im się z Bogiem. A jak się prosi o wytłumaczenie na jakich to solidnych podstawach opierają się ich wierzenia, które nazywają wiedzą, to zarzucają szumnymi hasłami albo szyderstwami albo mówią, że wystarczy rozmowy bo jest off topic. Jak się wyrazi prostą wątpliwość w Wielkie Bajki Naszych Czasów, to na przykład  zaczynają o tym jaki to niegodny jesteś korzystać z samolotów, medycyny, komputerów. Czy w Biblii jest napisane o samolotach? O komputerach? Biblia się o tym nie wypowiada, jest oszczędna w słowach. Ale jest dokładnie napisane o Stworzeniu Świata.

Powiecie, stworzenie świata tak jak jest opisane w Księdze Rodzaju jest nielogiczne, bo oparte na czystej Wierze. Ja powiem, co nielogicznego jest w wierze we wszechmoc Bożą? Skoro nawet u podstaw matematyki leżą zasady które się PO PROSTU przyjmuje to dlaczego On nie może PO PROSTU stworzyć świata, tak jak mógł PO PROSTU rozmnożyć chleb? Odrzuć lepiej swoje wierzenia, bo przecież ewolucyjnego przechodzenie rodzaju w rodzaj nie da się zaobserwować, więc jest to zwykłe wierzenie. Ale możesz to mówić delikwentowi a on powtarza swoje. Mnoży szczegóły działania natury a nie rozumie żadnej logicznej zasady leżącej za tymi działaniami. Nawet nie rozumie tej prostej prawdy, że skoro za każdą książką stojącą na jego półce stoi jakiś rozum, to za kodem genetycznym i sekwencją aminokwasów w białku, które są bardziej skomplikowane niż jakakolwiek książka, tym bardziej stoi jakiś Projekt. Tym bardziej za całym Światem. Powiem takiemu silnie przekonanemu o swojej racjonalności człowiekowi - odrzuć swoje wierzenie w odległe galaktyki bo przecież jest to zwykłe wierzenie bo widzisz je tylko ze swojego kącika tu na Ziemi i wszelkie pomiary są po prostu równaniem z kilkoma niewiadomymi. Zwątpij w Wielkie Baje i zacznij myśleć realnie. REALNIE

126 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-03-06 17:45:58)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Iceni i pare rozsadnych osob nie dawajcie sie wciagac w dyskusje tym ptasim mozdzkom, miejcie do siebie wiecej szacunku..

Romantycy chca by ich brac powaznie i mimo ze nie sa teologami sadza ze ktos jak naukowiec pokaze wszystko, wyliczy dokladnie by oni - wielkie paniska - mieli co wytknac choc sa w porownaniu z nimi matolkami.
A zeby bylo bezczelniej i nierowno oni nie musza absolutnie niczego udowodnic - "czuja", maja swoje ksiegi choc pisane nie wiadomo przez kogo - ale to szczegoly, bo przeciez wierzacy nie poniza sie by cos sprawdzic i obliczyc: 0 myslenia, 0 wysilku i .... z tego wynika tez 0 wiedzy oraz wyswiechtanej przez nich prawdy sad
To co najmniej prawdopodobne czyli wieczny i niebywale potezny stwor jest dla nich dobry wyjasnieniem na cokolwiek niejasnego podczas gdy mozolnie tworzona i weryfikowana wiedza jest watpliwa - szczyt zaklamania i zlej woli.

To przerazajace ile na przestrzeni wiekow bylo klamstw religii jak nie na tematy moralne to budowy swiata w ktorym mylily sie sromotnie i nadal te same bledy robia a mimo to czuja sie w obowiazku pouczac innych nawet w dziedzinie w ktorej maja ogromne braki !!

Tak jest oczywiste ze krysztaly, platki sniegu zostaly stworzone i zaprojektowane big_smile
Jezory ognia formuje tez cudowna reka, planety i gwiazdy sa okragle ale nie wiecie czemu - byly toczone jak kulki i tak dlugo az nabraly obecnych kszaltow w "cudownych dloniach" big_smile big_smile
Matematyka nie zostala tez oszczedzona i gdyby nie 'On' 2 + 2 rownaloby sie 7 big_smile
Poziom ignorancji, glupoty tak "myslacych" jest wysoki ze dziwie sie jak doczekaly tego wieku i nie umarli juz za mlodu kierowani swoimi wierzeniami ?? A zgadza sie, juz wiem to CUUuuD big_smile:D:D........

Tak naprawde nic sami nie robimy tylko jestesmy kukielkami, leczcie sie religianci, kaftany czekaja i biale sale hmm

Wspolczuje bardzo przedmowcy i jego poplecznikom a tym bardziej nadejscia czarnego dnia - szkoda ze mowie 'jesli' taki nastanie - w ktorym to co sprawdzalne zostanie na wszystkie strony zbadane, obliczone i udowodnione, z pogladami "metafizycznymi" zas bedzie sie szlo na obowiazkowa terapie lub do wiezienia jako opcja + za wywrotowosc idei smile smile Popuszczajac ze to prywatne zdanie itp hoduje sie tylko cos co rozrosnie znow i zacznie zagrazac swiatu jak teraz, obecnie nie dosc ilu ginie z tego powodu w walce religijnej to od chorob gdy ktos wierzy w moc dziwnych ziol, modlitw niz leczyc sie tradycyjnie.

127 Ostatnio edytowany przez kanawkin (2014-03-06 19:47:28)

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Można za pomocą metody Hartle'ego i Hawkinga obliczyć prawdopodobieństwo przejścia "Wszechświata" ze stanu X do stanu Y. Czyli zgodnie z logiką kwantową (przeciw logice klasycznej)  przejść ze stanu, którego nie ma do jakiegokolwiek innego stanu "Wszechświata" (czyli tam gdzie obowiązują zasady logiki klasycznej). Można załatać problemy logiczne przez pomnożenie jednostki czasowej przez tak zwaną jednostkę urojoną, wtedy wyliczenia się zgodzą się. Jednocześnie Hartle i Hawking sami przyznają, że takie potraktowanie transformacji Wicka (to jest ten trick z mnożeniem ) jest założeniem nie wynikającym z żadnych fizycznych zasad, po prostu trzeba było to zastosować żeby ten model stworzenia świata zaczął teoretycznie funkcjonować. Więc po co szydzisz i chcesz innych uczyć o stworzeniu świata, skoro opierasz swoją wiarę praktycznie na niczym?

128

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Kanawkin, ale tak samo wierzący opierają swoją wiarę tak naprawdę na niczym. Teoria jak każda inna - możliwa, ale nie pewna. A wielu wierzących nie może się z tym pogodzić, uważając swoje racje za jedyne słuszne. wink

129

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?
ewka3 napisał/a:

No dobrze. Potrafimy tu wyłożyć swoje zdanie, bez skakania sobie do oczu.

Załóżmy, że powiem wierzącemu, iż jego wiara ogranicza myślenie, zachowania, wybory. Wymusza na nim zachowania i decyzje, których nie wierząc, by nie podjął lub wybrał inne.
Jakiej reakcji mogę się spodziewać?

Teraz już wiesz! Chociaż nie Ty palnęłaś ?wiara ogranicza myślenie?
To co zwykle, ludzie zaczynają wracać do tematu: to czy ten b/Bóg istnieje, czy jednak nie? Lepiej wierzyć czy nie? Przy okazji próbują coś tam na boku tematu udowodnić?

Czy to znów potwierdza stereotyp?

Ewka właśnie tak sobie o tych stereotypach myślę, czy to takie stereotypowe zachowanie mamy we krwi, czy to jakaś głębsza prawda?
Stereotypów jest od liku, albo ludzie wrzucają do jednego worka, albo tak jakoś automatycznie się nam włącza ta faza zachowania. Dlaczego? ? bo tak łatwiej, albo ktoś ich do tego przyzwyczaił? Każdy jest inny, dlatego podałam przykład indywidualny, tzw. pożyczę sobie Twojego wcześniejszego przykładu o metalowcach.

Też często zastanawiam się nad Twoim pytaniem ?Czy mamy prawo oceniać całe wyznanie, na podstawie zachowań części wyznawców??.
Czasem odpowiadam chyba tak, bo jak przewaga jest to trzeba włączyć ?czerwone światełko? i uważać, a czasem chyba nie, bo zbyt wielu się krzywdzi po drodze.
To chyba zależy od sytuacji i jak bardzo nie zgadzasz się z ich światopoglądem i tak w Twoim przykładzie ?światełko? mam dla satanistów, a metal cóż trzeba lubić, owszem bywa, że grają sataniści, bywa, że jest wiadomość podprogowa, ale czy to, co bywa to większość? No wg mnie chyba nie i nie mam światełka.

Nic się nie przejmuj ja też dostałam za metal. Muzykę lubię, ale często mam problem z określeniem gatunku, w sumie to słucham wszystkiego co mi do gustu czy nastroju przypadnie, a czasem słucham klasycznych ballad z metalu. Leciało z mojego kompa ?Nothing else matter? czy ?November rain? (do tej pory nie załapałam czy Guns n roses to hard rock czy pop metal!) i mój gość powiedział ? o fajna muzyka?, ?o i kościół na teledysku? później gadaliśmy i za parę minut zwrócił uwagę na fragment ?Master of puppets? i skwitował ? niezła satyra na w/Wielkiego b/Brata?, a później poleciały mocniejsze rytmy i było ?brzmi jak metal?, a ja na to ? to jest metal?, on zapytał ?czego ty słuchasz?? ?w tym momencie? tego co Ty?

130

Odp: Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Guns N' Roses - uwielbiam za brzmienie;)
Zakładając temat podejrzewałam, że dyskusja zakończy się "krucjatą" w jedną lub drugą stronę. Ludzie uwielbiają mieć racje i udowadniać, ją za wszelką cenę innym.
Ocenianie innych na podstawie ogółu w moim odczuciu wynika z lenistwa, łatwiej wrzucić do jednego kotła, niż zadać sobie trud poznania. Trzeba by wysłuchać innych, nie daj Bóg zrozumieć, albo do diabła spróbować postawić w czyjejś sytuacji. Za dużo zachodu.
Co do wiary, myślę, że jakby nie liczyć ogół stanowi o wyglądzie wspólnoty. Nie ma co się oszukiwać, zła i dobra sława wynika z przewagi zachowań.
Można się buntować i udowadniać, że jest inaczej, ale pojedyncze jednostki nie zmienią utartej przez wieki złej sławy. Rosjanin zawsze będzie pił, Polak to złodziej, Rom - Cygan, Arab - terrorysta itd. Wolę ludzi odbierać własną hierarchią, ale nie zamierzam wojować ze światem. Wyrosłam z tego dobre dwadzieścia lat temu.
Dziękuję za dyskusję iaJagoda, również innym. Pomimo zamieszania, które tu powstało wyniosłam z tematu sporo wniosków.

Posty [ 66 do 130 z 309 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy ludzie potrafią rozmawiać o wierze bez emocji?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024