Zobaczycie, że jeśli bedziecie stawiać siebie i swoje pasje na 1 miejscu (rozwijać się), to dziewczyny zostaną z wami prędzej niż, jeśli to one miały by być tymi najwazniejszymi (mimo, że one mówią, że tak by chciały - nie, one nie wiedzą czego chcą).
Tak najlepiej, zająć sie swoimi pasjami, sprawami które się zaniedbało, a może odnowić znajomości które się porzuciło tak jak w moim przypadku się to stało. Im więcej będziesz myślał nad rozstaniem tym ciężej będzie Ci się z tego wyleczyć. Jak już było wspominane, będzie chciała się odezwać? to się odezwie, jak się nie odezwie, to trudno, ona będzie się zastanawiała kiedyś jak Twój los się potoczył, nie Ty i ona będzie tego żałowała, gdy Ty już swoje się przemęczysz i na myśl o niej pozostanie banan na twarzy bez jakichś negatywów ale i bez chęci powrotu, takie miłe wspomnienie do końca życia, w ten sposób to musisz widzieć, bo inaczej się nie da, jeżeli będziesz potrafił się z nią kolegować to możesz próbować, ja niestety nie potrafię i ona sama pokazała dość odczuwalnie że nie warto.
Dokladnie. Krzywdzac mnie a teraz olewajac w pelni ze nawet zyczen nie zlozyla, zupelnie nic bardziej utwierdza mnie w przekonaniu ze ta osoba nie ma szacunku do ludzi nawet do tych z ktorymi spedzila kupe czasu. Nie wspomne o kochaniu bo mam wrazenie ze nigdy mnie nie kochała. Z taka osoba na pewno kontaktu miec nie chce. Tym bardziej kiedykolwiek sie przyjaźnic. Lepiei ze stało sie to teraz niz jakbysmy mieszkali razem i mieli dziecko. Nic nie dzieje sie bez przyczyny. Ja dla tej dziewczyny chcialem zrezygnowac z wlasnej kariery i pojdc na magisterke jakas gowniana do niej do miasta bo ona za zadne skarby by sie nie przeniosla do mnie. Chora typiara myslaca tylko o sobie. Ciesze sie ze stalo sie jak sie stalo i to ze coraz bardziej widze ze tesknie na za ta osoba za ktora trzeba. Pozdrawiam i trzymajcie sie tam.
Moi drodzy dziękuję za wszelaki rady. Odcinam się od wszelakich "internetów" i wracam w październiku. Trzymajcie za mnie kciuki i módlcie się za mnie. Życzę wam również powodzenia! Buźkaaa ! ![]()
Czemu się odcinasz aż do października? Do więzienia idziesz? ![]()
Powodzenia..
a jesli powiedziala 'nic do ciebie nie czuje'...
Kobiety mówią jedno, a robią drugie. Szczególnie, jak facet po 'przerwie' znów wzbudza w niej emocje, znowu są motylki, a on wydaje się dla niej atrakcyjny znowu.
![]()
czy ktoras z was drogie panie miala kiedys motylki drugi raz do tego samego faceta?
Moja była, dlatego wróciliśmy do siebie. Jeżeli kobieta zakochała się w Tobie raz, to będzie potrafiła zakochać drugi raz, kwestia tego czy będziesz wiedział i umiał w niej wywołać te same emocje co kiedyś. Po pierwsze trzeba pierw się odkochać w pełni, żeby później zrobić podejście. Inaczej, podchodząc będą Toba miotały emocje, a to szybciutko wyjdzie i spieprzysz wszystko ![]()
335 2014-06-23 14:13:18 Ostatnio edytowany przez adrian122 (2014-06-23 14:15:54)
Moja była, dlatego wróciliśmy do siebie. Jeżeli kobieta zakochała się w Tobie raz, to będzie potrafiła zakochać drugi raz, kwestia tego czy będziesz wiedział i umiał w niej wywołać te same emocje co kiedyś. Po pierwsze trzeba pierw się odkochać w pełni, żeby później zrobić podejście. Inaczej, podchodząc będą Toba miotały emocje, a to szybciutko wyjdzie i spieprzysz wszystko
Opowiedz mi prosze o tym ![]()
Jak powinienem sie teraz zachowywac?? Mija miesiac ,mamy sporadyczny kontakt na facebooku ,taki na luzie kolezenski ,hej co slychac itp ...
Jak dluga mieliscie przerwe ??Jak sie zachowywales ,co mowiles,jak wygladaly wasze relacje?Ile to trwalo? Co i jak robiles ,pisz wszystko
))
A no i jakim typem jest Twoja dziewczyna?Spokojna,energiczna ,zamknieta ,otwarta itp
)
Jestes moja nadzieja ![]()
Zyczliwy czytalem troche czasu Twoja historie i dalej w sumie nie wiem czy jestes z ta dziewczyna czy nie ![]()
Straaaasnie duzo tresci,wiec jak mozesz to odpisz tu w moim ;p
Odpisałem w Twoim temacie ;-)
338 2014-06-23 23:03:31 Ostatnio edytowany przez adrian122 (2014-06-23 23:04:44)
ok przeklejam tutaj
:
A czy Ty jak schowasz zabawkę do szafy, to nagle czujesz mega potrzebe otworzenia tej szafy i wyciągnięcie zabawki i znów bawienie się nia jak za starych czasów, tak o, sam z siebie? Nie. Chyba, że z sentymentu, w związku niestety jest ta różnica, że sentyment to żaden sukces, nawet połowa sukcesu. Jeżeli siedzisz na dupie i nic w jej kierunku nie robisz, to nic nie będzie. Ostrzegam po raz kolejny, najpierw odzyskaj siebie, teraz pomyśl, wolałbyś wrócić do życia, pojawić się w życiu swojej eks jako ktoś nowy, na pewno lepszy, czy jako ten którego zostawiła?
Są dwie możliwości, pierwsza zniknąć z jej życia, totalnie, zablokować jak tylko można, żeby Ciebie nie widziała i nie wiedziała co u Ciebie słychać, to w dużej mierze przyczyni się do tego, że Ty też utracisz wszelkie info o niej, co pomoże Ci na pewno szybciej odzyskać samego siebie, pokochać siebie i da Ci możliwość znowu do niej uderzyć. Druga opcja jest taka, że udajesz jej przyjaciela, ale ogólnie masz w dupie ją, nie proponujesz żadnych wyjść, tylko ona wychodzi do Ciebie z inicjatywą, jesteś jej kolegą, znajomym tak naprawdę, a jej mówisz, że przyjacielem, w tym momencie jej zacznie (bądź nie) zależeć na tym, żeby mieć Ciebie takiego jakim byłeś w związku, szczególnie jak dostrzeże, że wokół Ciebie kręcą się jakieś panny, że żyjesz swoim życiem i wychodzi Ci to na lepsze niż jak byłeś z nią związku (oczywiście, zachowujesz sie naturalnie, a nie na pokaz - laski to wyczują, bedzie próbowała nawet Ciebie rozbroić, jak będzie pod wpływem negatywnych emocji związanych z tym, że inne laski się wokól Ciebie kręcą), dodam jeszcze, że masz się tak zachowywać, jakby te laski same Ciebie podrywały, a Ty jesteś taki biedny, osaczony troszkę, bo jak będziesz latał do tych lasek, to eks pojmie to jako "ha, szuka na siłe laski" albo "o chce mi dowalić pokazująć, że może inną ogarnąć", poza tym inne laski wyczują, że robisz coś na pokaz. Osobiście, za pierwszym razem przyjąłem opcje 'odcinam się i żyje swoim życiem'. W końcu dostrzegła, że poza mną ma mało znajomych, bo jest takim typem człowieka i zechciała wrócić, w sumie to ja pierwszy wyciągnąłem rękę po odnowienie kontaktu, bo jej przyjaciółka mi pieprzyła o tym jak cierpi, jak ją to boli i takie tam sranie w banie. Drugie rozstanie, no to już skomplikowana sprawa, ale po tym, jak odciąłem ją od mojego życia, to z czasem zaczęła się interesować moim życiem, pośrednio wprawdzie, no ale ciekawa była/jest, nie wiem. Na chwilę obecną, czuje się sam dobrze bez innej, ale co dalej będzie to nie wiem, może z eks coś się znowu otworzy, niestety tym razem ja ręki nie będę wyciągał pierwszy, bo to ona za bardzo dupy w tym wszystkim dała, a po tym wszystkim jakieś wnioski wyciągnąłem, tyle ode mnie.
Z całym szacunkiem valentinetine ale laski po rozstaniu bardziej wolą swojego eks, jako kogoś kto ma je w dupie, staje się niedostępny, niż kogoś kto po rozstaniu jak na filmach lata z kwiatkami i w dupę wchodzi, taki lamus, co sobie życia bez niej ułożyć nie potrafi i to jest ten klucz do sukcesu, pokazać, a raczej nie pokazać, udowodnić samemu sobie, że bez tej osoby też potrafimy być szczęśliwi.
Ode mnie tyle, że dzięki rozstaniu z eks, mam wiele wolnego czasu, który spędzam na moje pasje, hobby w cholere radości mi to daje, bo nie mam kwasów, że mało czasu poświęcam, bo kłótnie, bo wiecznie jakieś humorki. Teraz po przejściu przez rozstanie, żałobę, złość, łzy, po krytykę samego siebie, doszedłem do etapu, gdzie eks wyparowała z mojej głowy. Teraz w głowie znowu siedzi, ale z nią czy bez niej, życie dalej się toczy i tak i tak potrafię być szczęśliwy, ale to trzeba NAJPIERW zrozumieć, żeby cokolwiek zrobić, jakikolwiek ruch wykonać, w innym wypadku wszystko będzie do dupy, bo będziesz się spinał z każdym smsem, z każdą sytuacją związaną z eks, emocje prędzej czy później wyjdą i będzie to widać. Jakbym był w klubie tańczyłaby z jakimś typem, który ją za tyłek łapie, to bym to olał, wręcz zaśmiałbym się w głowie, że tak łatwo się daje i bawił z innym dalej. A gdybym bym świeżo po rozstaniu, czy dalej tęsknił/kochał eks i coś takiego zobaczył, to na pewno już bym się nie bawił swobodnie w klubie i pewnie bym zareagował, a właśnie chodzi o to by pokazać brak zainteresowania, nie oszukujmy się, ale kobiety lubią być adorowane, lubią gdy mają swojego eks zawsze na pstryknięcie palcami i WKUR.. je to, że nie mogą tego mieć, jeżeli facet zlewa to, wtedy one zaczynają się starać, a kobiety jak to kobiety, miliard myśli, a z każdą myślą idzie nowa emocja i w ten o to sposób, kobieta skupia się na tym jednym (eksie), myśli o nim cały czas i wariuje. To jest przykład, w życiu bywa różnie, czasami psychika kobiety jest inna, czasami inna sytuacja, inne priorytety, cokolwiek i nie zawsze da się w ten czy w jakikolwiek sposób odzyskać eks. Ten przykład Ci podaję jako taki schemat, coś co jest powtarzalne, co jest najczęstszym przypadkiem, metodą na odzyskanie eks. U mnie taka rzecz zadziałała RAZ, więcej okazji nie miałem jak dotąd, a może teraz jestem w trakcie tej drugiej okazji, choć sam nie wiem czy chcę to wykorzystać, dlaczego? Wystarczy wejść w mój temat i zadać sobie pytanie, czy to wszystko jest tak naprawdę warte świeczki i ponownego wypruwania sobie flaków? Dlatego podchodzę na luzie jak wyjdzie to spoko, jak nie to nie i nikt płakać nie będzie, a bynajmniej nie ja.
z innego forum :
uzniewiem wczoraj [13:57]
Z R. spotykalismy sie 4 miesiace - niby krotko ale za to jak..to byly 4 miesiace pelne namietnosci,zrozumienia etc Nie byla to milosc mojego zycia,wczesniej przez kilka lat kochalam innego..
Pod koniec tych 4 miesiecy zaczelam sie zastanawiac ,czy i co do niego czuje..ostatecznie doszlam do wniosku ,ze tylko go lubie .Nie czulam juz tych motylkow ,emocji ,nie chcialam sie z nim juz widywac widzac jak on mnie traktuje...mysle ze te uczucie nie rozpalilo sie tak jak mozebym chciala bo ciagle mi go bylo za duzo..bardzo duzo czasu spedzalismy razem ,a to byl na prawde dobry chlopak ,taki do rany przyloz..chyba wlasnie za dobry...
Od tego rozstania mija juz troche ponad miesiac ,a ja coraz czesciej lapie sie na tym ze mysle o nim ,moze troszke tesknie i mysle ze moze za szybko to odpuscilam ,zamiast moze troche przyhamowac i dac sie rozwinac temu uczuciu smutas.gif
Czy ktoras z was kochane byla w takiej sytuacji??
Czy stwierdzilyscie ze wybranek jest wam obojetny ,bardziej material na kolege niz na chlopaka a jednak po jakims czasie chcialyscie znowu sprobowac ,spotykac sie z nim jak wczesniej??
On nie chce zrywac ze mna kontaktu, przy zrywaniu zaproponowalam zebysmy zostali przyjaciolmi ,na poczatku bardziej zeby go nie ranic jednak teraz na prawde tego chce...
Czy jest nas w podobnej sytuacji wiecej??
nie chcialabym zasmiecac watku odpowiedziami typu "nie ten to inny" ,prosze o odpowiedzi osoby ktore przechodzily przez cos podobnego..
gość wczoraj [14:06]
Ja byłam w podobnej sytuacji żeby nie powiedziec w takiej samej...Też spotykałam sie z chłopakiem około 4 miesiace po czym zerwałam bo wydawało mi się że to nie to..... Po miesiacu zaczełam tęsknic....On zaczął pisać do mnie smsy że tęskni i bumm wrócilismy do siebie....Teraz jesteśmy 7 lat po ślubie , 10 lat razem i jeszcze nie doszło między nami do żadnej kłotni czyż to jest niesamowite???
Czyli jest to mozliwe ![]()
Dziewczyny na pewno tu ktoras zna lub przezyla cos podobnego!Dajcie nam,porzuconym ,nadzieje !!:)
Ale stary w co Ty nie wierzysz, po co Ci nadzieja? To jest oczywiste, że da się wszystko odbudować, ale trzeba czasu i pracy nad samym sobą. Powiem Ci tak, cholernie przeżyłem rozstanie, naprawdę, mimo, że na pstryknięcie palcami potrafiłem zakończyć bardzo bliską znajomość z przyjaciółką, nie jedną, a wiele takich miłostek miałem, dodam, że 9 lat super znajomości, być może inne emocje, one tęskniły, przepraszały, prędzej czy później, ale wszystkie te które mnie odrzuciły, w końcu chciały odnowić kontakt, ale nie ze względu na przyjaźń, tylko przyszły po coś więcej. Wiesz dlaczego? Wtedy za młodu, miały mnie za takiego cipka, dobry kolega, a latały, za typami którzy mieli je w dupie, nie szanowali później w związku itd. W końcu, jeden, drugi, następny, ja się w końcu wycofałem, one miały to gdzieś, aż w końcu każdy następny je traktował jak traktował, dojrzały, bo w dupe dostały, zrozumiały czym jest wporzo facet i pragnęły odnowić kontakt ze mną, ale już poważniej, żeby stworzyć związek, dosłownie wszystkie, a trochę ich było, dwie tylko do tej pory się nie odezwały, jedna poznała wtedy takiego gościa, z którym jest już 7 albo 8 lat, a druga jak była dzieckiem tak jest nim nadal. Może to Ci coś zobrazuje.
Kolejna sprawa, wracając do tematu, cierpiałem w cholere, co widać po moim temacie, teraz jest tak raczej bez dużych amplitud, bez tych wielkich wartości ekstremum na tej sinusoidzie emocjonalnej. Ale co ważniejsze, wyciągnąłem wniosku, zacząłem pracę nad samym sobą, a naprawdę było i jest nadal dużo pracy jeszcze z tym, stałem się innym człowiekiem, na pewno rozsądniejszym w wielu rzeczach, zdrowym egoistą to nie da się ukryć, nie dam sobą pomiatać nikomu, itd. Dlatego mimo wszystko jestem wdzięczny za te przeżycia, jeżeli można być wdzięcznym mojej eks, chyba bardziej losowi, albo temu kto pozwolił mi to przeżyć i dał możliwość zrozumienia życia, takim jakie jest.
Co do mojej eks, wiesz co, w sumie nie wiem co u niej, ale odnoszę wrażenie, po tym co widzę, co słyszę, że jakoś super szczęśliwa nie jest, chociaż kto wie, jej sprawa. Żal, złość, nienawiść wszystkie negatywne emocje, w sumie jak i te pozytywne gdzieś się ulotniły, mówiąc prościej wybaczyłem wszystko, jednak nie zapomniałem i nie zapomnę. A co jeśli to ona zechce wrócić? Widzisz, życie lubi nas zaskakiwać, jedno co Ci odpowiem "jak będzie taka sytuacja, to wtedy się wypowiem". Życzę Ci, abyś i Ty doszedł do takich wniosków, zrozumiał to wszystko. Każda porażka tworzy nas silniejszymi, jeśli potrafimy z tego wyciągnąć jakąś lekcję na przyszłość. ![]()
Chętnie Ci odpowiem na pytania, o ile jakieś masz, bo wiem, że masz miliard pytań i mętlik w głowie i nie wiesz co robić. Jedno co Ci tutaj zaznaczę, to robienie sobie nadziei i myslenie o eks, zostawianie otwartej furtki, podniecanie się na myśl, że ona wróci, układanie sobie tego tak w głowie w żaden sposób Ci nie pomoże, raczej tutaj zacząłbym od tej gorszej rzeczy, czyli starać się zapomnieć o niej, wyrzucic ją z tego życia, wiem, że ciężko, wiem, że nie chcesz, ale pomoże Ci to w odzyskaniu siebie, jak już odzyskasz siebie, dojdziesz do wniosku, czy warto wracać i walczyć, czy jednak lepiej to olać i znaleźć inną kobiete, a być może w trakcie odzyskiwania się taka trafi, czego Ci życzę, bo krótsza będzie rekowalescencja po tej "operacji". Nie wierzyłem jak ktoś mi pisał to, co ja Tobie teraz, uważałem, że gówno wie, co on może wiedzieć o życiu i tu był błąd, bo teraz na przestrzeni czasu w 100% zgadzam się z tymi słowami.
Osobiście jednak nie stwierdziłem, że moja eks jest nic nie warta i szkoda na nią czasu, wręcz przeciwnie, stwierdziłem, że dałbym temu szansę, ale warunek musiałby być taki, że ona musiałaby się zmienić, w innym wypadku bym się w to nie pakował, po co, żeby znowu nakarmić potworka? Nie o to w tym wszystkim chodzi. ![]()
Stwierdzilem ze to jest dziewczyna JEDNA NA MILION
))
Zaczynam prace nad nie tylko soba ,ale i swoim zyciem!! Wyplenie wszystko co zle ,az stane sie kims z kim bedzie chciala spedzic reszte zycia!
Mozecie tylko trzymac kciuki
JEDNA NA MILION !
a do calej reszty ktory sa w mojej sytuacji - pamietajcie ,ze nie wolno sie poddawac!Nawet jesli nie dzisiaj to trzeba wierzyc ze za jakis czas ,ze wszystko jest mozliwe!
Dużo pracy przed Tobą, po pierwsze WSZYSTKO CO ROBISZ, ROBISZ DLA SIEBIE, a nie dla kogoś, albo ze względu na kogoś. Musisz sobie uzmysłowić, że jej nie ma, najlepiej wprowadzić się w stan, że jej nie ma i nie będzie, tak będzie łatwiej wyjść z tego, ale ciężej przejść przez to wszystko.
czy ktoras z was drogie panie miala kiedys motylki drugi raz do tego samego faceta?
Jeśli przez słowo motylki masz na myśli zakochanie to tak, raz tak miałam i żałuję, bo to zniszczyło mnie psychicznie.. Ale Tobie życzę powodzenia ![]()
a opowiesz cos wiecej ![]()
a opowiesz cos wiecej
A co byś chciał mój drogi wiedzieć? Zadaj pytania to w miarę możliwości Ci odpowiem ![]()
adrian122 napisał/a:a opowiesz cos wiecej
A co byś chciał mój drogi wiedzieć? Zadaj pytania to w miarę możliwości Ci odpowiem
Opowiedz mi o tym wiecej ![]()
Ile poczatkowo byliscie razem , kto kogo zostawil, co czulas ,kiedy i jak sie zeszliscie ,po jakiej przerwie , jak wygladaly wasze uczucia ,jak wygladal czas "pomiedzy" - czy byl kontakt czy nie ..ogolem wszystko co pomoze mi zrozumiec troszke lepiej moja sytuacje a zarazem wleje troszke wiary i nadziei...Dziewczyna na ktorej mi straszznie zalezy ,po 5miesiecznej relacji zostawila mnie mowiac ze "nic nie czuje,nie ma juz motylkow"
I dlatego chce poznac w zasadzie wszystko - wiedziec jak powinienem sie zachowac zeby "rozbuchac" chociazby minimalnie jej zainteresowanie mna...Czy sie nie odzywac ,niech mysli ze "mnie stracila" (ale moze jej to na reke
) czy starac sie jeszcze cos zrobic ..
Dodam ze wg mnie zaglaskalem ja ,bylem za dobry itp.. Teraz kontakt mamy sporadyczny ,a kiedy powiedzialem jej ze nie bede juz sie odzywal to odpowiedziala zebym nie przesadzal ,ze w odzywaniu sie nie ma niczego zlego ![]()
MegaPola69 napisał/a:adrian122 napisał/a:a opowiesz cos wiecej
A co byś chciał mój drogi wiedzieć? Zadaj pytania to w miarę możliwości Ci odpowiem
Opowiedz mi o tym wiecej
Ile poczatkowo byliscie razem , kto kogo zostawil, co czulas ,kiedy i jak sie zeszliscie ,po jakiej przerwie , jak wygladaly wasze uczucia ,jak wygladal czas "pomiedzy" - czy byl kontakt czy nie ..ogolem wszystko co pomoze mi zrozumiec troszke lepiej moja sytuacje a zarazem wleje troszke wiary i nadziei...Dziewczyna na ktorej mi straszznie zalezy ,po 5miesiecznej relacji zostawila mnie mowiac ze "nic nie czuje,nie ma juz motylkow"
![]()
I dlatego chce poznac w zasadzie wszystko - wiedziec jak powinienem sie zachowac zeby "rozbuchac" chociazby minimalnie jej zainteresowanie mna...Czy sie nie odzywac ,niech mysli ze "mnie stracila" (ale moze jej to na reke
) czy starac sie jeszcze cos zrobic ..
Dodam ze wg mnie zaglaskalem ja ,bylem za dobry itp.. Teraz kontakt mamy sporadyczny ,a kiedy powiedzialem jej ze nie bede juz sie odzywal to odpowiedziala zebym nie przesadzal ,ze w odzywaniu sie nie ma niczego zlego
Witaj
Otóż tak: ja i mój mężczyzna byliśmy za pierwszym razem jakieś 4 miesiące i ja to zakończyłam. Nie chciałam, ale nie miałam innego wyjścia, bo związek muszą tworzyć 2 osoby, nie jedna
bo on już miał związek, ale z pracą. Oczywiście mieliśmy jeszcze kontakt taki sporadyczny i nawet się 2 bądź 3 razy spotkaliśmy
Mieliśmy się później spotkać, propozycja wyszła od niego, ale się nie spotkaliśmy i tak się kontakt całkowicie urwał. Ja rozpaczałam, tęskniłam, płakałam i gdy udało mi się dojść do siebie (jeden z najlepszych okresów w moim życiu
) to on nagle się odezwał, były to moje urodziny. Ja już miałam swoje życie, czułam się świetnie i do kontaktu nie dążyłam, ale za życzenia podziękowałam. Miesiąc później złożyłam mu też życzenia urodzinowe, nie licząc na nic prócz podziękowań, a on zaczął pisać raz, drugi, trzeci i nawet się nie obejrzałam, a już od nowa się spotykaliśmy i było super
Wpierw takie podchody, a potem już normalnie i trwało to wszystko rok. Mocno go kochałam, ale czym więcej się angażowałam tym bardziej bolał mnie ten jego pracoholizm, który znowu powrócił
i w końcu ja pękłam. Gdy mieliśmy się spotkać w dniu naszego święta, on mi napisał, że nie da rady wrócić na czas do miasta i wtedy ja postawiłam wszystko na jedną kartę określając się czego pragnę. A on chyba się wkurzył na mnie i odszedł bez słowa.. Po tym wszystkim nie mogłam dojść do siebie, przez długie miesiące płakałam, nawet się wypowiedzieć nie potrafiłam tak łamał mi się głos. Dziś jak sobie to przypominam nadal mam łzy w oczach i czasem one polecą, ale już nauczyłam się z tym żyć..
A co do słów Twej panny,że "nic nie czuje,nie ma już motylków" to no nie wiem czy to jest jej jawny przekaz, iż tak czuje czy powiedziała tak specjalnie. Bo ludzie są różni i tak naprawdę nie wiadomo co komu w głowie siedzi. Ja mogę powiedzieć na sobie, że raz tak miałam, to był mój 3 związek. Byłam zauroczona przez jakieś 3,5 miesiąca, ale gdy te tzw.różowe okulary mi opadły to uczucie znikło całkowicie i już nigdy nie wróciło. Tyle tylko że on mnie nie zagłaskiwał, a non stop kłamał, a potem wpierał, że on nic takiego nie mówił i to ja zmyślam. A gdy mu się zaczęło udowadniać kiedy daną bajkę powiedział to zmieniał wersję i mówił, że źle go zrozumiałam. Zresztą wszyscy go źle rozumieli, ale to tylko według niego ![]()
A jak Ty chcesz koniecznie przyciągnąć swoją pannę do siebie to polecam ten wątek, a zwłaszcza pierwszy post: http://www.netkobiety.pl/t19808.html
Powodzenia ![]()
"Nie dłużej jak miesiąc temu przyznała się, że nadal mnie kocha" - zdanie z tego postu ktory przytoczylas..
Wlasciwie na tym moglbym chyba skonczyc czytac...
Czy mozna sie zakochac/zauroczyc po czasie w tej samej osobie ? ![]()
mozna ale to nie bedzie tak samo jak za pierwszym razem.
Ale sa takie przypadki, pytanie jedno czy to ma sens jesli tak , to robic tak by ta szansa byla ostania.
Ja tak mialem i po 2 latach znow sie rozstalismy.
I to juz na dobre, takze zycze wytrwalosci
Póki co to adrian122 życzę wytrwałości w życiu w nadziei, bo tylko tym żyjesz, w końcu przejrzysz na oczy ile krzywdy sobie tym robisz.
...
Mam kuzynke ktora miala faceta chyba byli ze soba ze 3 lata.. Rozstali sie,raczej on ja zucil..byla bardzo natarczywa,nazucala mu swoj swiatopoglad ,zabraniala,zakazywala.. Jak ja rzucil byla w szoku..zalamana..nawet jej tatus spotkal sie z nim i nawzucal mu ze nie odpowiedzialny, nie jest prwdziwym mezczyzna..po jakims czasie stykneli sie niewiem dokl z czyjej inicjatywy,wzieli slub,maja dziecko i zyja. Co do glebszych relacji to nie wiem jak jest ale z tego co widze ona nadal jest cos w stylu" rob tak jak kaze albo ja jestem najmadrzejsza".. Mam wrazenie ze czasem go to wk.., ale ze jest dziecko tomchyba z nia jest. Czasem odgrzewane zwiazki odnosza sukces ale z wlasnego doswiadczenia wiem ze powroty potem rozstania zle wroza i nic z tego nie wychodzi.widac tak ma byc.
Dodam od siebie...
Ja od złożenia pozwu o rozwód, zakochałem się totalnie w mojej już nie żonie. i to tak z motylkami chyba:) ale powoli chyba już wychodzę z tego , kiedy ona odpowiada co u ciebie słychać-a uj cie to obchodzi. ale jeszcze nie miałem dnia kiedy o niej nie myślę-boks mi pomaga:) Ale tu chyba bardziej chodzi o miłość wzajemną... a kto to wie kiedy ona obopólna jest naprawdę?
jeszcze jakies pozytywne historie powrotu uczucia/zauroczenia?
kiedy to jest mozliwe? czy fundamentalna zmiana moze byc takim bodzcem do poczucia tego czegos ponownie?
bumppp
Halo, halo. Jest tu kto ? ![]()
Nie ma sensu wracac do EX. Można próbować, ale i tak kończy się fiaskiem. Tak na dobra sprawe nie ma co sobie w ogole tym głowy zaprzątać. Ze swojego przykładu ( rok po rozstaniu ) wiem, że idzie wszystko ogarnąć i być znowu szczęśliwym, nawet będąc samotnym.
pozdro
Autorze, jak się potoczyły dalej sprawy?