Skąd ta pewność ? Jak długo może być taką zimną suką ?
Całe życie?
Jaki jest tego cel ? Po ponad 3 latach ? Nie rozumiem tego...
Mysle ze nie powinienes jej pisac tego co ,,lezy Ci na sercu,, zapewne napisalbys o jej zachowaniu wzgledem Ciebie , ze jak ona moze po tych 3 latach itd. Po co dawac jej satysfakcje ze dalej Cie to boli i o tym myslisz ??
265 2014-04-15 21:10:34 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-15 21:11:24)
Sens jest taki, że każdy dochodzi do pewnych wniosków w swoim czasie, w wyniku swoich doświadczeń, które ma prawo SAM sobie wybierać - pomimo naszej dezaprobaty częstokroć ![]()
Cel to rozwój, bądź po prostu "tylko" doświadczanie dla samego doświadczania. Żadna z tych możliwości nie jest lepsze, ani gorsze z punktu widzenia duchowości.
Twoim celem jest być z nią w związku i/lub "nawrócić" ją. Naprawdę nie masz innych celów? ![]()
Żaden cel. Po prostu nie chce mieć z Tobą nic wspólnego. A juz w szczegolnosci jak ma innego. Co zrobisz? Nic nie zrobisz.
a tak wogole to ile czasu minelo juz od rozstania i braku kontaktu ??
Pamiętasz temat Tobiasz1204? Przypomnij sobie, albo przeczytaj, jak on znalazł sobie kogoś i ona dopiero po 8 miesiącach się do niego odezwała w sposób "może wrócimy?". Chłopie, 2 miesiące to nie jest długo, daj jej sie zajarać, pozwól żeby to największe uczucie, to wielkie bum w jej związku wygasło i była tylko codzienność. Wtedy można obczaić, to są słowa jednego z forumowiczy tutaj i zgadzam się w tym w 100%. Minęły dwa miesiące, dalej będziesz czekał? Jeden też przytoczył, jak to jego ex odezwała się po 4 latach i powiedziała, że źle zrobiła, chciałaby to wszystko zacząć od nowa. Chcesz cztery lata czekać? Serio? A nie lepiej zająć się sobą i a nóz widelec trafi się jakaś mega fajna laska? Skoro ona ma w dupie te 3 lata związku z Tobą, to miej tak samo, olej to, żyj swoim życiem. Wiem jak to boli, bo jestem w identycznej sytuacji co Ty, z tym że moja zerwała ze mną, bo w dupie się poprzewracało i chciała czegoś nowego. Wyszaleje się to znowu zapuka do drzwi. A jak nie, to trudno, ale do tego czasu myślę, że pojawi się ktoś wspaniały w moim życiu, dzięki komu przestanę myśleć o mojej ex ![]()
thepass
Czemu tak pesymistycznie na to patrzysz ? Trochę wiary w ludzi.
a tak wogole to ile czasu minelo juz od rozstania i braku kontaktu ??
Od rozstania ponad 2 miesiące a ostatni raz pisałem do niej ponad 2 tygodnie temu. Jej zdarzyło się odezwać stosunkowo niedawno lecz na zaczepkę nie zareagowałem.
271 2014-04-15 21:47:59 Ostatnio edytowany przez SlimLady (2014-04-15 21:49:23)
Ja jestem w podobnej sytuacji i uwazam ze powinienes dac sobie spokoj z tym smsem. Minelo dwa tyg bez kontaktu po co zaczynac od nowa pisanie i rozdrapywac to co juz sie troche zagoilo ? Napiszesz bedziesz czekal na jej odp , ktora moze nie nadejsc i znowu bedziesz analizowal rozmyslal dlaczego nie odp itd. Zrobisz jak bedziesz chcial ja uwazam ze lepiej dla Ciebie jest nie pisac uwierz bedziesz zdrowszy. To ze napiszesz nie zmieni jej sposobu myslenia jak bedzie chciala porozmawiac wyjasnic czy cos w tym stylu sama nawiaze kontakt. Nie pokazuj ze Cie to boli i ciagle masz ja w glowie.
Ja zrobilam taki blad , ktory Ty chcesz zrobic teraz i ani to nic nie zmienilo ani mi nie bylo lepiej. Przeciwnie. Ale rob jak uwazasz jak Ci wygodnie ![]()
Ale jak pesymistycznie? Raczej realistycznie! Ty za to żyjesz nadzieją, że jej sie w główce poprzestawia i to nie jest optymizm.
Cenaaa, chyba za bardzo się cofasz. Stałeś grubo przede mną w kolejce po uleczenie, a teraz cofnąłeś się baaaardzo, prawie do samego początku. Ogarnij naprawdę, będzie dobrze, poukładasz sobie. Jak już tak bardzo Cię cisnie, to przełóż to na później i uwierz mi, poczujesz się lepiej na drugi dzień i stwierdzisz "o cholera, jak dobrze, że jej nic nie napisałem!" ja tak miałem z listami. Chciałem i pisałem do niej listy, przekładałem ich wysłanie i szczerze, nie żałuje, że nie wysłałem ich, zrobiłbym z siebie tylko ciote i lamusa, który pokazuje lasce, że nie potrafi bez niej żyć, wymaze się gównem i nic więcej. Nie pokazuj jej nic. Sama zechce to napisze, tak jak Ci wcześniej pisali, skup się na sobie i na swoim życiu, bo bije o zakład, że tak jak ja siedzisz przed kompem, nic nie robisz, a obowiązków coraz więcej. Popatrz na studia/szkołe, na siebie, że robisz sobie krzywde, zamiast dbac o swoją sylwetke, psychike i skupic się na swojej przyszlosci (nauce). Niech to Ci da do myslenia, bo za jakiś czas obudzisz sę z ręką w nocniku i powiesz "KUR!@# MAĆ, CO JA NAJLEPSZEGO ZROBIŁEM!". Właśnie do takiego czegoś dochodzę, jak widzę, jak studia mi nie idą, zrzuciłem przez to wszystko 7 kg, i jestem już prawie w najciemniejszym zakątku jej dupy, fajnie do czegoś takiego doprowadzić? Przemyśl to sobie.
Ciśnie mnie jak cholera żeby napisać. Ale tego nie zrobię. Czekam z tym wszystkim do dnia moich urodzin. Jeśli do tej pory nic się nie zmieni to napiszę jej po raz ostatni. taką podjąłem decyzję. Do czasu moich urodzin, czyli połowy maja nadal 0 kontaktu.
Cenaaa, mam trochę podobnie. Tzn. nie myślę jeszcze nad całkowitym zamknięciem rozdziału, ale też czekam na moje urodziny (26.04)... Będę już wtedy znowu w Poznaniu, więc w ten konkretnie dzień nie spotkamy się, ale liczę chociaż na telefon zamiast głupiego esa czy wiadomości na fb
(jeśli nie pamiętasz, w moim wątku pisałem, że obiecałem jej zero dzwonienia i spotykania się do czasu jej ostatniej matury)
Na przestrzeni tego co przezylem a jednak przezylem troche ciezej niz Wy bo moja ex robila mi nadzieje i sie krecila kolo mnie i patrzac na to co teraz mam i dostrzegajac ze sa inne dziewczyny dochodze.do wniosku ktory chce Wam podeslac ze naprawde nie ma sensu latac za baba, serio. Jezeli kocha i jest cos warta to powinna juz dawno dac Wam szanse na naprawe zwiazku jezeli nie to jej sprawa. Widze Cenaaa ze jestes na etapie - eybieram tylko te informacje ktore niosa jakas nadzieje na powrot mojej ex - gwarantuje Ci ze w tym gownie dligo jeszcze bedziesz jezeli nie wezmiesz sie w garsc. Jeszcze niedawno nie potrafilem tego zrozumiec i tak samo sie bronilem ale teraz uswiadomilem sobie ze to ja jestem wazny nie ona a czekanie na nia za iera mi tylko cenne minuty mojego zycia. Jeszcze raz to powiem NIE MA SENSU CZEKAC. Mowie to ja ktory razem z Toba zaczynalem w tym samym czasie horror zwany etapem po rozstaniu. Nie czuje sie super wyleczony bo czasami mnie zlapie cos o mojej ex ale doskonale zdaje skbie sprawe ze to nie ma sensu. Wiesz jak to sobie wytlumaczylem? Jezeli ta laska jest cos warta to za jakis czas zrobi wszystko by wrocic jezeli nie to nie. Kolejna sprawa ktorej nie docenialem to jest fakt ze odzyskalem wolna wole moge robic co chce i z kim chce i ona nie ma prawa sie spruc. Poznaje inne dziewczyny rozmawiam z nimi na intymme tematy i powiem szczerze ze dobrze widziec ze sa inne dziewczyny z racji ze jestem wolny a moia ex byla ta pierwsza wiec nie mam dużego doseiadczenia to teraz nabieram to z innymi dziewczynami by kiedys poznac taka dziewczyne dla ktorej w kazdym calu bede idealny a ona bedzie dla mnie cudowna. A co do mojej ex to nie bede sprzeciwial sie losowi byc moze.los.ma.dla.mnie duzo lepsza dziewczyne tylko musze sie teraz ogarnąć. Jezeli to ma być mkja ex to predzej czy pozniej znow sie zwiazemy jakims cudem. Tyle ode mnie i przemyslcie sobie chlopaki a zobaczycie ze swiat jest znow piekny.
Wesołych świąt wszystkich. Mam nadzieję, że chociaż w waszym wydaniu będą one radosne, bo w moim przypadku są najgorsze odkąd pamiętam. ![]()
278 2014-04-19 11:47:47 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-19 12:01:01)
Wesołych świąt wszystkich. Mam nadzieję, że chociaż w waszym wydaniu będą one radosne, bo w moim przypadku są najgorsze odkąd pamiętam.
Dlaczego nie będą radosne? Czy światłość Zmartwychwstałego Chrystusa, nie rozświetla Twojej drogi właściwie? Może Twoja złość Ci na to nie pozwala?
To kolejna szansa, to czas przemiany. Przejście z śmierci do życia. Niech Twoja złość i żal umrze, a Ty narodzisz jak nowy. Pokój ducha niech będzie z Tobą. ![]()
Dlaczego nie będą radosne? Czy światłość Zmartwychwstałego Chrystusa, nie rozświetla Twojej drogi właściwie? Może Twoja złość Ci na to nie pozwala?
W tym momencie czuję jedynie smutek i żal. Te święta miały wyglądać zupełnie inaczej. Niestety jest jak jest ![]()
280 2014-04-19 12:21:56 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-19 12:30:53)
adamajkis napisał/a:Dlaczego nie będą radosne? Czy światłość Zmartwychwstałego Chrystusa, nie rozświetla Twojej drogi właściwie? Może Twoja złość Ci na to nie pozwala?
W tym momencie czuję jedynie smutek i żal. Te święta miały wyglądać zupełnie inaczej. Niestety jest jak jest
Nie ma sensu smutków i żali hodować w sobie, zarosną Cię jak dżungla amazońska. Święta to piękny czas przemiany, nadziei, odnalezienia pokoju ducha. Po co się tak katować? ![]()
Zmień tytuł nie jak odzyskać dziewczynę, ale jak odzyskać pokój ducha. Przecież będzie tak, żeby było jak najlepiej dla Ciebie, miej trochę ufności w Bogu.
281 2014-04-20 08:45:55 Ostatnio edytowany przez m93 (2014-04-20 09:04:43)
Cześć! Ja drodzy faceci napiszę swoją historię, mam nadzieję że pomożecie mi zrozumieć dlaczego jestem dla mojego chłopaka mniej ważna (?) niż kiedyś a i że wy widząc sprawę ze strony dziewczyny unikniecie pewnych błędów. Mam 20 lat i jestem w związku od roku. Najpierw zostaliśmy przyjaciółmi, niedługo po tym zakochaliśmy się w sobie. Pamiętam jak na początku czułam że mogłam mu o wszystkim powiedzieć a on mnie zrozumie, pocieszy. W listopadzie i grudniu w moim życiu pojawiło się kilka problemów, którymi bardzo się przejmowałam. Chodziłam często zestresowana, sporo narzekałam (ale też równie dużo się śmiałam..). Dodatkowo w samym związku pojawiły się np. różnice zdań. To trwało jakieś 2-3 miesiące. Zaczęłam odczuwać od chłopaka mniejsze wsparcie, myśleć że mniej mu zależy na mnie. Teraz ja już mam się dobrze, ale już nie czuję tego porozumienia jakie było między nami kiedyś...
Z jednej strony bardzo dba o mnie, jest czuły i to ogólnie wspaniały facet, a z drugiej mam wrażenie ze kontakt ze mną nie jest dla niego już tak ważny...Widzimy się np w środy na 2,5 godziny i w weekend jeden dzień(bo dzieli nas 40km). Chciałabym dlatego mieć więcej kontaktu telefonicznego ale przez telefon rozmawiamy coraz rzadziej ;/ np 15-20 minut raz na 3 dni. CZASEM CZUJĘ SIĘ JAK ZAJĘTA SINGIELKA.. Bo dla mnie to jest mało. Mówiłam mu o tym, często było tak że mieliśmy jeszcze pogadać ale z różnych przyczyn to nie wychodziło no bo np on nie zadzwonił bo poszedł coś tam w domu porobić po pracy a ja nie chciałam dzwonić bo nie wiedziałam o której skończy pracę, czy już może rozmawiać... Kiedyś dzwoniłam częsciej ale po tym jak wiele razy był np na facebooku i zadzwoniłam wtedy to słyszałam np że musi iść coś tam zrobić, zjeść, przynieść drewna itp. NO AKURAT WTEDY KIEDY JA DZWONIŁAM A WCZEŚNIEJ JAK SIEDZIAŁ NA FB O TYM NIE POMYŚLAŁ... Czułam się przez to mega dużo razy odrzucona, jakby to że jesteśmy już razem znaczyło że może mnie olewać.. Często było tak, że ja chciałam mu się wygadać, opowiedzieć o czymś ważnym ale nie mogłam tego zrobić no to musiałam dzwonić do przyjaciółek.. Na początku związku wracał często z pracy np. o 22 a i tak ZAWSZE (!) zadzwonił albo wchodził na gg i gadaliśmy chwilkę nawet jeśli dosłownie padał na twarz.. A teraz np. kończy pracę o 17 i gdy się nie widzimy mamy mniej kontaktu niż wtedy gdy się poznawaliśmy i pracował do 22.. Ja mu mówiłam o różnych rzeczach które mi nie do końca pasują to słyszałam już nie raz że "przesadzam"...
Dodatkowo niedawno odkryłam ze ma konto na badoo i się tam loguje np raz w tygodniu, status ma ustawiony nie w związku tylko "wolny", na gg ma mnie zapisaną po imieniu najzwyklej a jakąś obcą dziewczynę np. "Kicia :* " na facebooku ma status "rozwiedziony" - czyli jak rozstał się z byłą było to dla niego na tyle ważne żeby pokazać że cierpi (mimo że nie wcale brali ślubu ;p ) a jak już my zostaliśmy parą to nie bylo to dla niego na tyle ważne żeby to zmienić. Powiem wam że te Kicie na gg i status na fb były mi raczej obojętne ale do czasu jak się nie dowiedziałam że ma konto na badoo. Nie sądzę żeby mnie zdradzał bo to jest na prawdę uczciwy chłopak ale ogólnie mi się to nie podoba
Co chyba najsmutniejsze - zanim zostaliśmy parą opowiadał mi jak żałował że czasem źle traktował byłą, że żałuje ze nie może cofnąć czasu. Teraz ja mam myśli że może lepiej byłoby z nim zerwać? ;/// może by zobaczył wtedy że nie wszystko gra???? To jest dla mnie ciężka sytuacja bo kochamy się, jest między nami chemia, mamy bardzo podobne podejście do życia. Teraz jednak niestety jest mi już tak bliski jak kiedyś..
Mega smutne jest też to że przez to wszystko oddaliliśmy się od siebie i nadałam mu tyle "łatek", że ta miłość jaką do niego czuję schodzi na coraz dalszy plan i coraz częściej patrzę na niego jak na obcą osobę
Nie czuję że mogę mu powiedzieć że np coś mnie smuci czy stresuje..
Drodzy faceci, powiedźcie mi czy jest coś co ja zrobiłam nie tak? Czy to dlatego że nie mam wianuszka adoratorów - nie czuje tego że musi o mnie się starać? Dlaczego rozmowy ze mną nie są dla niego już tak ważne jak kiedyś? Ja chyba nie jestem w stanie sama pojąć męskiego zachowania więc czy wy moglibyście mi to wytłumaczyć? Będę na prawdę wdzięczna.
m93
Właśnie przez take zachowanie jak u Twojego chłopaka straciłem swoją dziewczynę. Jak ona to ujęła "Przestałeś mnie zdobywać. Myślałeś, że masz mnie na zawsze i już nic w moim kierunku robić nie musisz". Najgorsze co może wkraść się w związek to rutyna. Dzień jak co dzień, weekend jak weekend. Po prostu nuda. Wtedy jedna ze stron szuka odskoczni od tego, tak jak w przypadku Twojego chłopaka. Porozmawiaj z nim szczerze, bo zrozumie siłę powiedzenia "docenisz coś jak to stracisz".
Ale rutyna niczego nie zabija, bo milosc jest spokojna i nie potrzebuje emocji. Jesli jednej stronie odpowiada rutyna i "proza zycia", a drugiej nie to znaczy, ze sie nie dopasowali pod względem oczekiwan.
284 2014-04-20 12:16:01 Ostatnio edytowany przez m93 (2014-04-20 12:20:52)
Cenaa - Z tym że my jesteśmy razem dopiero rok i u nas jeszcze nie ma rutyny... Co do rozmowy - ja nie chcę go straszyć ani szantażować że jak się nie zmieni to odejdę. Chcę tylko znaleźć przyczynę i ją wyeliminować bo mimo wszystko nadal mi na nim zależy i chciałabym z nim dalej być..
Mężczyzno - co dokładnie myślałeś, dlaczego się zachowywałeś jak zachowywałeś wobec mniej (tzn. mniej się starałeś) ? Np. co pomyślałeś gdy ona do Ciebie dzwoniła i chciała żebyś ją wysłuchał, a Ty uznałeś że np. zrobienie porządków jest ważniejsze niż rozmowa z nią? Zaniedbała się i nie chciałeś się już o nią tak starać, czy może nie widziałeś że ktoś inny się o nią stara i próbuje ją odbić więc stwierdziłeś że nie jest tego warta? Czy może chodzi o ten cały instynkt zdobywcy i była zbyt dostępna? A może zraziła Cię do siebie jakimiś zachowaniami?
Na prawdę nie mam pojęcia DLACZEGO. Jakbym była jakimś bluszczem to bym się nie dziwiła że chce ode mnie odpoczywać, ale ja nim nie jestem, mam własne życie, zainteresowania i znajomych...
Chciałabym zrozumieć przede wszystkim DLACZEGO facetom z czasem coraz mniej zależy...
285 2014-04-20 12:52:13 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-20 12:53:02)
Nie facetom tylko czemu JEMU mniej zalezy. Takie podejscie jest rozsądniejsze.
Poza tym działa to w obie strony. A gdzie jest problem? Milosci nie ma! Plus pewnie robisz problemy gdzie ich nie ma (np on nie dostrzega).
Zawsze jest tak, ze najbardziej zalezy na poczatku i wygrywa ten, komu od poczatku zalezy mniej (druga strona wtedy stara sie bardziej). Typowy schemat i tyle.
Nie facetom tylko czemu JEMU mniej zalezy. Takie podejscie jest rozsądniejsze.
Poza tym działa to w obie strony. A gdzie jest problem? Milosci nie ma! Plus pewnie robisz problemy gdzie ich nie ma (np on nie dostrzega).
Zawsze jest tak, ze najbardziej zalezy na poczatku i wygrywa ten, komu od poczatku zalezy mniej (druga strona wtedy stara sie bardziej). Typowy schemat i tyle.
Jakby tak było to nie istniałyby szczęśliwe małżeństwa ;p nie ma ich wiele ale jednak SĄ ;p ja wiem że za związek są odpowiedzialne dwie osoby a nie jedna i właśnie dlatego piszę tutaj - po to żeby dowiedzieć się jakie są przykładowe błędy ze strony dziewczyny i zastanowić się czy ja czasem któregoś z nich nie popełniam.
Dla jednego faceta błędem będzie przesiadywanie 5 godzin w lazience, a dla innego pytanie co u niego i czy dobrze sie czuje. Nie ma jasno okreslonych reguł, bo kazdy czlowiek jest inny. Szczesliwe malzenstwa? Dopoki sie nie dowiesz co naprawde u nich sie dzieje, a sie nie dowiesz. Najlepiej zawsze to widac na przykladzie gdzie sie mieszka, czyli najczesciej wlasni rodzice. I tylko natłok obowiązków ich trzyma przed znalezieniem sobie kogos innego, bo czulosci to tu brak. Nie mowie o 70 latkach, bo tam juz hormonów nie ma, wiec chcica nie przesłania umysłu.
To że 90% ludzi ma kiepskie związki o niczym nie świadczy. Nie zawsze codzienność wygląda jak rodem z trudnych spraw.
Jak 90% osób ma kiepskie związki to o NICZYM nie swiadczy? To ile musi byc % by o czyms swiadczyło?
Jak 90% osób ma kiepskie związki to o NICZYM nie swiadczy? To ile musi byc % by o czyms swiadczyło?
Tzn. nie świadczy o tym że nie da się stworzyć udanego zwiazku. Zresztą mniejsza o to, dyskusja na ten akurat temat nie jest mi potrzebna ;]
Dzisiejszy dzień to już jest po prostu apogeum. Na szczęście się do niej nie odezwałem mimo, że korciło jak cholera a i alkohol dołożył swe 3 grosze. Czuję się dzisiaj na 500 częściowe puzle. Totalna pustka.
Hahaha, widzę, że identycznie dzień jak ja zacząłeś i wszystko to samo. Polecam spacer, teraz póki ciemno jeszcze nie ma, na pewno na kaca pomoże ![]()
Kaca nie mam. Po prostu myślę, myślę, myślę. Tak to skomentuje.
Urok wolnego dnia. Siedzenie w domu, gdzie nie ma nic do roboty = myslenie o ex, tesknota, smutki i inne gówna. Spacer dużo daje, przestajesz myśleć skupiasz się na tym co się dzieje dookoła, wracasz do domu i nagle bum inne nastawienie. Serio, polecam. Właśnie ze względu na to, że znowu mnie łapie gorszy moment, a ja zamulam na tym forum, to ubieram się i ide z psem na spacer, może odwiedze znajomych albo coś.
Sny z jej udziałem stają się dla mnie coraz bardziej uciążliwe, męczące. 90% z nich kończy się tym, że chce ona wrócić. Budzę się rano i przeżywam już na starcie dnia rozczarowanie... Zapomniałem wspomnieć, iż żadnych życzeń świątecznych od niej nie otrzymałem.
Spoko. Ja tez od niej życzeń nie otrzymalem. Taki charakter co uwaza ze to facet ma sie starac i plaszczyc. Ja nie napisalem bo ilez mozna. Czas to olac i zyc swoim zyciem. Tez dzisiaj mialem okropne sny z byla. A od kilku tygodni nie bylo zadnego. A dzisiaj bum. Za kazdym razem w snie wystepuje ta niepewnosc ale gadamy tulimy sie itd. Budujemy od nowa jakas relacje. Strasznie mnie to irytuje i meczy. Szczegolnie jak przez dlugi czas masz luz i znowu wszystko wraca. Staram sie to olewac i wierze ze czas zrobi swoje. Zachowuje sie jak ktos kto skaleczyl sie w palca ale ma to w dupie i dalej przenosi cegly nie patrzac na tego palca. Nawet jeżeli boli. Ilez mozna marnowac czasu na cos co przeciez zostalo zamknięte? Najgorsza jest nadzieja. W koncu ona umiera ostatnia. To ona nie daje mi spokoju. W głowie mam jakies cudowne uzdrowienie i chec naprawy i budowania wszystkiego od nowa przez moja ex. Co jest totalnym absurdem. Bo przeciez mam zasade zd jezeli mkja ex sie z kjms zwiaze to nigdy do niej nie wroce. A tu o prosze co sie dzieje ... z otwartymi rekami bym przyjal. Chilerny stan idealizowania bylego zwiazku sie zalacza.
Szkoda mi was chłopaki, też mam podobną sytuacje jak Wy(thepass udzielał się w moim temacie) ALE no właśnie u mnie jest takie ale że mam po prostu "powody" dzięki którym łatwiej mi było sie z tym pogodzić i w ciągu 3 tygodni około już mam sprawe z głowy, męczą mnie tylko sny z nią od czas do czasu, a te powody to:
Przespała się 3 dni po zerwaniu z dwoma innymi
Znalazła sobie nowego faceta po tygodniu, u którego już spędza noce i prawdopodobnie mu daje
Zwyzywała mnie od skurw... chu... kazała spier. itd.
Tak więc liczę w głębi że może nasze drogi kiedyś sie zejdą ale czego sie boje? Że i tak nie będzie już to samo, właściwie mnie zdradziła, pewnie bujała już wcześniej z innymi, 4 lata potraktowała jakby ich nie było. Teraz się zająłem swoimi pasjami i we wrześniu będę na swoich 1 zawodach + w wakacje jade na obóz szt. walk
A czy ona się odezwie kiedyś? Nie wiem, i na razie tym się nie zamartwiam. Jedynie myśle kiedy jej związek się posypie, czy równie szybko jak weszła w tą znajomość.
Ludzie są tak idiotycznie skontstruowani, że często im ktoś gorzej wobec nas się zachowuje, tym bardziej go chcemy. Nie wiem z czego to wynika, bo na pewno nie z miłości.
No miałem tak samo thepass, ale na początku. Potem przejrzałem na oczy że jestem dla niej zabawką i za razem szmatą, z którą robi co chce, a ona się świetnie bawi ze swoim nowym
Zresztą, ona dla mnie jest trochę dziecinna tym jak sie zachowała, i jak siebie potraktowała czyli jak zwykłą puszczalską i w moich oczach się zeszmaciła prosto mówiąc, osobiście czuje do niej miłość itd. jak wcześniej ale wkrada się obrzydzenie które mi nie pozwala jakoś iść do niej m.in. dzwonić.
osobiście czuje do niej miłość itd.
Osobiście
czujesz do niej ukryty podziw, że pokazała Ci, że nie jesteś najważniejszy, zagrała na nosie, na męskim ego.
Czujesz z jednej strony złość, ale ona tylko napędza Twoje pożądanie za czymś, czego mieć nie możesz.
Uzależniłeś się od niej, ona od Ciebie nie.
ale czy uzależnienie i chęć posiadania (pożądanie) to miłość.. ![]()
Nie mam do niej żadnego podziwu, to że ubrałem w słowo osobiście czuje do niej miłość i to że ją kocham równie dobrze mógłbym napisać że wciąż darzę ją miłością i ją kocham, raczej nie potrzebnie się doszukujesz różnych rzeczy w moich słowach
Po prostu szybko to przyjąłem że to koniec i znalazła sobie kogoś nowego. A to że nie byłem najważniejszy w jej życiu to akurat już bardzo długi czas było w naszym związku, ja czekałem jak piesek, nie wychodziłem nigdzie ze znajomymi, tylko dom szkoła treningi, a ona wiecznie zalatana ze znajomymi, imprezki itd. a dla mnie czasu nie miała bo była zajęta, właśnie tym. Uzależnić się od niej nie uzależniłem, ani ona ode mnie jak widać. Zagrać na nosie i męskim ego też nie zagrała.
Nie zrozumieliśmy się, ale mniejsza ![]()
Natomiast nie bardzo rozumiem za co tak bardzo ja kochasz, ale na to pewnie tez masz swoje wytłumaczenie.
Za to że chociażby spędziła ze mną 4 wspaniałe lata, może nie tak wspaniałe pod koniec tego wszystkiego. No ale i tak obwiniła mnie o wszystko i zwyzywała jak wyżej, więc chyba niema sensu się tym wszystkim zadręczać. Może kiedyś zadzwoni jak zerwie ze swoim aktualnym? hahaha ![]()
304 2014-04-22 17:07:45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-22 17:09:37)
Za to że chociażby spędziła ze mną 4 wspaniałe lata, może nie tak wspaniałe pod koniec tego wszystkiego. No ale i tak obwiniła mnie o wszystko i zwyzywała jak wyżej, więc chyba niema sensu się tym wszystkim zadręczać. Może kiedyś zadzwoni jak zerwie ze swoim aktualnym? hahaha
Dramat..
Za te 4 lata ("w większości" wspaniałe z tego co opisujesz) ufunduj jej pomnik.
I kup sobie już wycieraczkę, na której położysz się i będziesz wiernie czekał odliczając dni, aż kiedys z braku laku sobie o Tobie przypomni.
Ależ ta miłość jest cudnie zwariowana i krejzi hihihih
Jak masz gorszy dzień to idź się wyżywaj gdzie indziej, a nie na mnie. Skoro kogoś kocham to m.in. za spędzony czas. A czekać na nią, nie czekam, ona ma już swoje życie.
Nie wyżywam, tylko nie ma nic bardziej aseksualnego w facecie, który deklaruje warowanie na kobietę, która źle go traktowała lub zdradzała, "ze względu na dawne czasy".
A na tym forum plewimy desperacje i stąd taka reakcja ![]()
No ale widzisz, ja nie latam za nią jak piesek. Rozumiem już czemu tak zareagowałaś i ze swojej strony przepraszam za nieporozumienie ![]()
308 2014-04-22 17:46:10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-22 17:55:28)
Nie latasz, ale liczysz, że wróci. Nie szanujesz siebie i jesteś rozchwiany (zaraz mi Życzliwego zaczniesz przypominać). Raz, że szmata, że brzydzisz się, ale chcesz jednak czegoś.
I słuchaj Elki. Ona jest moim odbiciem lustrzanym, czyli zna się na rzeczy.
Dobrze, będę się was słuchał ![]()
I słuchaj, źle nie mówią, tylko sposób w jaki to robią niszczy człowieka, ale być może trzeba ubić tego gnoja w głowie, który mówi "JEST NADZIEJA!" ![]()
Pewnie będzie trzeba ale to czas już sam zrobi, a na ten moment to ja próbuje odbudować znajomości które straciłem przez ex...
Nie żebym się czepiał - przez samego siebie straciłeś.
Już teraz żeby coś roztrząsać odnośnie winy to i tak za późno, straciłem i chce to odzyskać.
Po wielu wielu godzinach spędzonych na przemyśleniach podjąłem dziś decyzję, że jak to jej kiedyś powiedziałem "będę do Ciebie walczył do ustatku sił i będę o Tobie codziennie słodko śnił, bo jesteś moim przeznaczeniem i snów najskrytszych spełnieniem". Jak się czegoś bardzo chcę to można wszystko osiągnąć. Podejdę do sprawy subtelnie i dam z siebie wszystko. Jak się nie uda-trudno. Przynajmniej będę wiedział, że dałem z siebie wszystko.
Czym walczyl? Mieczem? A jesli ona nie chce, to na sile? Podziekuj za wspolny czas i SZCZERZE zycz powodzenia.. w koncu chcesz dla niej dobrze, nie?
Będę walczył sercem, rozumem i wiarą, którą w codziennej modlitwie daje mi Bóg. " O rzeczy na których nam zależy warto walczyć do samego końca". Wielokrotnie dawała mi do zrozumienia, że chce. Znam ją b. dobrze. Nawet głupi uśmiech, kiedy ostatnio się z nią widziałem na mój widok, którego ukryć nie potrafiła, ostatnie nasze przytulenie podczas którego o mało jej serce nie wyskoczyło. Trzymajcie po prostu kciuki. Nie uda się- trudno. Przynajmniej będę wiedział, że dałem z siebie ABSOLUTNIE wszystko. Tyle z mojej strony.
317 2014-04-22 23:11:00 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-22 23:11:55)
A na czym ta walka polega? Idziesz wyznac jej milosc i błagać o powrót? Obiecywac to i owo, czy moze straszyc, ze bez niej sie zabijesz bo nie dajesz rady? Co to jest ta walka? Puste słowa. Ona chce, bo tak sobie ją wyobraziłeś. Ma innego, ale chce Ciebie. Tak. I nawet nie myslisz co to za osoba, ktora krzywdzi OBECNEGO chłopaka, a wciaz niby chce Ciebie? Co za wartosc, by tym prezentowala? Jacy ludzie sa slepi...
Będę walczył sercem, rozumem i wiarą, którą w codziennej modlitwie daje mi Bóg. " O rzeczy na których nam zależy warto walczyć do samego końca". Wielokrotnie dawała mi do zrozumienia, że chce. Znam ją b. dobrze. Nawet głupi uśmiech, kiedy ostatnio się z nią widziałem na mój widok, którego ukryć nie potrafiła, ostatnie nasze przytulenie podczas którego o mało jej serce nie wyskoczyło. Trzymajcie po prostu kciuki. Nie uda się- trudno. Przynajmniej będę wiedział, że dałem z siebie ABSOLUTNIE wszystko. Tyle z mojej strony.
Powiem Ci coś, zrobisz z tą informacją co tylko zechcesz. Jedynym sposobem na odzyskiwanie swoich ex jest zaprzestanie walk o nie a walka o siebie.
Pozostawiam to do Twojej interpretacji, przeczytaj 10 razy, 1000 razy, albo i 10000000000 razy, dopóki nie zrozumiesz ![]()
Powiem Ci coś, zrobisz z tą informacją co tylko zechcesz. Jedynym sposobem na odzyskiwanie swoich ex jest zaprzestanie walk o nie a walka o siebie.
Pozostawiam to do Twojej interpretacji, przeczytaj 10 razy, 1000 razy, albo i 10000000000 razy, dopóki nie zrozumiesz
O tym właśnie piszę. Nie będę za nią latał, błagał, pisał. Nie. Za kilka miesięcy ujrzy mnie w nowej wersji. Aż z trampków wyskoczy. Żeby nie było. Robię to dla siebie.
Tak, z nową dziewczyną, szczęśliwego, mającego JĄ gdzieś. Wtedy wyskoczy i nawet ze stanika.
Będę walczył sercem, rozumem i wiarą, którą w codziennej modlitwie daje mi Bóg. " O rzeczy na których nam zależy warto walczyć do samego końca". Wielokrotnie dawała mi do zrozumienia, że chce. Znam ją b. dobrze. Nawet głupi uśmiech, kiedy ostatnio się z nią widziałem na mój widok, którego ukryć nie potrafiła, ostatnie nasze przytulenie podczas którego o mało jej serce nie wyskoczyło. Trzymajcie po prostu kciuki. Nie uda się- trudno. Przynajmniej będę wiedział, że dałem z siebie ABSOLUTNIE wszystko. Tyle z mojej strony.
Jak to przeczytałem, to pierwsza myśl "o qrwa Elle88 , thepass , iceman i inni zaraz TAK MU WJADĄ W ŁEB, ŻE GOŚCIU WIĘCEJ NIC TU NIE NAPISZE". Stary, nie wiem co masz w bani, serio, ale jesteś gorszy ode mnie, serio, głupio mi to mówić, ale "aż mi lepiej". Przemyśl stary raz na zawsze, DUPA NIE JEST TEGO WARTA. Zajmij się sobą, zrób coś, idź na siłownie, zacznij sporty siłowe, nie ma nic lepszego na tej ziemi jak dobry trening na dużych cięzarach, albo chociaż idź pobiegaj, zrób swoje maxy, aż będą Cie płuca boleć, będziesz kaszleć jakbyś miał zapalenie oskrzeli i uwierz mi, gwaratuje Ci, że da Ci to więcej energii niż myślisz, odechce Ci się byłej i tego pieprzenia o tym jak będziesz o nią walczył. Walczyć to można z rakiem, a z kobietą to można porozmawiać, jak ma to w dupie, to nara, albo się ogarnie i w porę przyjdzie, albo nie. Albo coś jest Ci pisane albo nie. Weź to zrozum!
322 2014-04-23 00:29:55 Ostatnio edytowany przez iceman (2014-04-23 00:34:21)
Tak, z nową dziewczyną, szczęśliwego, mającego JĄ gdzieś. Wtedy wyskoczy i nawet ze stanika.
Ano, tak już bywa że Kordian przechodzi metamorfozę z romantycznego kochanka do... i nagle następuje wielkie bum bo uświadamia sobie że ma obok siebie kogoś lepszego;)
Życzliwy, bez przesady z tą hiszpańską inkwizycją. Ja nie chcę na nikogo wjeżdżać, rozumiem doskonale kolegę Cenaa, to wszystko są normalne zachowania. Trochę się pogubił, ale już znajduje dobry trop. Byle nim tylko szedł dalej a niebawem jak pisałem dozna olśnienia i stwierdzi że zmieniając się dla siebie robił to jednak dla siebie a nie dla niej. Kwestia czasu, już pisałem że po moim pierwszym związku byłem strzępkiem nerwów, robiłem dokładnie to co Wy i tylko dlatego czuję się upoważniony żeby udzielać jakiś podpowiedzi, resztę zrobi czas. On najlepiej goi rany.
Uff, dobrze, że chociaż Ty tutaj jesteś cierpliwy i życzliwy wobec nas. Patrząc na wpisy Cenyyy widzę, siebie, autentycznie, to jestem ja sprzed miesiąca, rozbity. Taki który chce coś zrobić dla siebie w końcu, jest zmęczony tym wszystkim, jednocześnie widzi w tym nadzieję na odzyskanie ex. Tylko, że im bardziej skupiamy się na sobie, tym bardziej przyciągamy wszystkie pozytywne rzeczy do siebie, w tym inne kobiety, im więcej tych kobiet, im większa różnorodność, tym więcej myslenia "Ty, Andrzej, co ja tak o tej swojej byłej myslę, skoro pod ręką, też są spoko towary?".
A ja ze swojego chwilowego zauważenia stwierdzam, że warto się czymś zająć. Ja mogłem ruszyć do przodu w sztukach walki i na siłowni, bo wcześniej stałem z tym w miejscu, tak teraz o niej nie myśle za często, czasem się zdarzy ale po chwili zapominam, a gdy wchodzi chwila że myśle o "najpiękniejszych" chwilach z nią, to od razu włączam sobie to co zrobiła zaraz po zerwaniu, żeby nie robić sobie znowu zamieszania w mózgu, Cenaaa tak Ci powiem jak mi znajomi na początku: PRZESTAŃ O NIEJ GADAĆ, ja wiem że to ciężko jest przestać, bo masz milion pytań jeszcze i sam nie wiesz jakich, też tak robiłem na początku ale na prawdę, nakręcasz się tylko tym i na nią, rodzisz w sobie złudną nadzieje że może jednak kiedyś wrócicie do siebie. Zajmij się sobą, nie martw się o nią bo ona pewnie tego nie robi tylko korzysta z życia tak jak to moja ex robi, które jej kiedyś będzie musiało przejść i wtedy jak się opamięta, ogarnie to zobaczy co straciła, czy będzie próbowała nawiązywać kontakt? Nikt tego nie wie. Może i nie mam żadnego doświadczenia, tylko takie początkowe, może i nie mam prawa Ci dawać rad bo źle Ci doradzę, ale ja właśnie podobne błędy jak Ty robiłem na początku, płakałem i sie uśmiechałem, a potem bez sensu nakręcałem i chciałem dzwonić, co dostałem w zamian? Wyzwiska i rzeczy których bym wolał raczej nie usłyszeć. Jak Ci radzili inni doświadczeni w tym ludzie, zajmij się sobą, staraj się nie myśleć, nie siedź w domu, żyj po prostu żyj jak przedtem, a wszystko się ułoży.
Wiesz co mi pomogło bym przestał gadać przy znajomych? Mam dwóch partnerów treningowych, z racji, że treningi codziennie po 3h, no to powiedziałem im tak, że jeżeli chociaż raz coś wspomne o byłej, to mają mi zapieprzyć najmocniej jak tylko się da w plecy z otwartej ręki. Nawet nie wiecie jak mi to pomogło. Przestałem gadac o tym wśród ludzi.
W 100% się Kubasiewicz z Toba zgodzę, oddac się nowej pasji i "zakochać się" w niej, to leczy wszystko dużo szybciej i daje radość. ;-)