Adam12
wlasie ze ma. Wg, Ciebie przeszlosc nie istnieje, tj istnieje tylko w naszej pamieci. Mozna rozciagac to na terazniejszosc.
66 2013-12-01 21:01:29 Ostatnio edytowany przez femte (2013-12-01 21:02:18)
Człowiek powstał w drodze ewolucji sam Watykan uznał że teoria ewolucji jest zgodna nauczaniem kościoła, poza tym dowodem na ewolucję są bakterie które się non stop zmieniają.
Nie dopowiadasz do końca. Kościół nie mógł nie uznać teorii ewolucji, wówczas naraziłby się na śmieszność i ignorancję. Niestety teoria ewolucji nie odpowiada na pytania dotyczące ducha i duszy człowieka. Czyli nie daje pełnej odpowiedzi o istocie człowieka.
Ale ja nic takiego nie napisałem. Pokazałem jedynie pewną operację formalną.
69 2013-12-01 21:54:48 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-12-01 21:55:22)
A to dobre - w sumie nie da się ukryć. A propos - przypomniał mi się dziennik wojującego ateisty (nie wspomnę nazwiska), pozwolę sobie streścić.
Był XIX wiek. Młody człowiek - wojujący ateista i zapalony naukowiec - wsiadł do pociągu, w którym siedział starszy pan odmawiający różaniec. No i młody człowiek zaczął się go dopytywać jak on może wierzyć w takie zabobony skoro nauka udowodniła, że Boga nie ma i w ogóle. No rozmowa się rozkręciła i po 4 godzinach był Paryż. Wtedy starszy pan podał młodzieńcowi swoją wizytówkę z prośbą żeby go kiedyś odwiedził i poopowiadł mu o nauce.
Na wizytówce widniał napis: Ludwik Pauster
Co do samego Paustera: ?Tu chodzi o fakty, a jeśli komuś przeszkadza, iż udowodniłem, że życie wokół nas nie powstaje z materii nieożywionej, to tylko jego kłopot i on sam ponosi szkodę?.
Doszukałam się sama w jaki sposób Pasteur udowodnił, że życie nie może powstać z materii nieożywionej
Otóż udowodnił, ze na wyjałowionym (np. przez pasteryzację) podłożu organicznym odizolowanym od otoczenia nigdy nie zachodzi proces fermentacji, nie pojawiają się na pożywce żadne drobnoustroje dopóki nie zostaną wprowadzone z zewnątrz.
I teraz pytanie jak kilkudniowe czy nawet kilkumiesięczne doświadczenie ma się do możliwości powstania życia w praoceanie w ciągu miliarda lat?
czy jest sens porównywać ewolucję do kreacjonizmu? To są 2 różne "nauki" których nie można do siebie porównać. Porównać można np. kreacjonizm wg Darwina i wg kogoś innego, oraz wiarę wg np.Żydów a Chrześcijan- bo to są te same podłoża. Kreacjonizm i ewolucjonizm nie są.
Kreacjonizm zakłada, ze życie zostało stworzone przez Boga - ewolucjonizm szuka odpowiedzi jak życie mogło powstać bez udziału Boga. To są dwie strony tego samego medalu.
Tak i jeden z rosołków, który wykorzystał stoi w Instytucie Pastera do dziś. Pozostałe zostały skonsumowane;) Po jakiś 80 latach:D
iajagoda i to jest to wiara zaczyna się tam gdzie kończy się nauka.
Ok - teza Kierkegaarda, którą parafrazujesz ?wiara tam się zaczyna, gdzie myślenie kończy?.
Bez względu na to czy relacje między wiarą i rozumem, religią a nauką, czy powstanie świata opisujesz z pozycji teistycznych lub ateistycznych to argumenty obydwóch stron są podobne i sprowadzają się do jednego - skoro nie można udowodnić, że Bóg istnieje, to również nie da się udowodnić, że nie istnieje.
Człowiek nie ma możliwości oceny czy udowodnienia sprawy b/Boga na takim poziomie percepcji, jakim jest, po prostu tego nie ogarnia, często nawet nie potrafi odpowiedzieć na pytania dotyczące samego siebie. Wcale nie musi wybierać ani nauki ani wiary, może szukać lub nie, zależy, co mu tam potrzebne.
Wiedza ludzka opiera się na 3 rzeczach: nauka, filozofia i teologia, a one się uzupełniają a nie wykluczają. Znany francuski jezuita i uczony ks. Piotr Teilhard de Chardin powiedział: "Jak południki na kuli ziemskiej zbiegają się w jednym punkcie na biegunie ziemskim, tak nauka, filozofia i teologia zbiegają się razem w pobliżu Całości"
Już raz pytałam jak zwierzę, które nie widzi kolorów ma udowodnić ich istnienie np. nietoperz? Inny przykład pies ma inną skalę dźwięków, słyszy dźwięki, które do nas nie docierają, czyli dla człowieka ich niejako nie ma, a jednak człowiek już udowodnił ich istnienie. Takich przykładów można by było mnożyć. Na dobrą sprawę zagłębiając się w naukę można przeżyć szok np. fizyka kwantowa pomaga udowodnić istnienie duszy?
Co do czasu, tak jak Dominisia 21 powiedziała ?koncepcja czasu, czas jest pojęciem względnym?
Np. podróże w czasie ? w telegraficznym skrócie i uproszczeniu:
Najpierw święty Augustyn zastanawiał się nad tym w XI księdze Wyznań, później weszła czasoprzestrzeń Einsteina + teoria względności i przewidziały podróże w czasie, później udowodniono, że czas płynie wolniej względem innych obiektów i rejonów wszechświata. (dylaktacja czasu - czyli czas jaki mija nie jest jednoznacznie określony i zależy od obserwatora.)
Daleko nie trzeba szukać - sławny paradoks braci bliźniąt, po odwołaniu się do ogólnej teorii względności, która zajmuje się sytuacjami zachodzącymi także w układach nieinercjalnych ? paradoks ten znika.
Krótko mówiąc, punkt odniesienia + czas płynie indywidualnie dla każdego, + ?ciała? nieposiadające masy spoczynkowej nie są wrażliwe na upływ czasu. Są przecież cząstki nieposiadające masy spoczynkowej, np. fotony poruszają się z prędkością światła i nie "odczuwają" czasu. Naukowcy od lat się tłuką jak to jest możliwe, ale już udowodnili, że podróże są możliwe, chociaż nie potwierdzono eksperymentalnie tego faktu.
My tu o czasie, a czas i tak robi swoje i ma człowieka w dupi?, bo człowiek tylko doświadcza teraźniejszości, przeszłość to już się skończyła i już jej nie ma, możemy o niej tylko wspominać i dyskutować. Przyszłość nikt, żaden człowiek jej nie dogoni, bo jak doświadczy przyszłości to z jutra zrobi się dzisiaj.
?Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.? (G. Orwell)
Wniosek: Nauka jest nieskończona tak samo jak b/Bóg, Każde nowe odkrycie naukowe nie redukuje liczby pytań czy problemów badawczych, lecz ją zwiększa, ujawniając nowe pytania! Każde poznawanie b/Boga również nie redukuje ilości pytań ?
No dobra, a wracając do tematu..................... ![]()
Iagoda prawie wszystko dobrze, ale nie parafrazuję Kinegrada tylko uogólniam Akwinatę.
Poza tym nauka jest skończona i ma bardzo wyraźną granicę. Jak stwierdził przewodniczący trybunału sądzącego Galileusza za sfałszowanie imprimatur: Biblia nas poucza kto stworzył niebo, a nie jak je stworzył i jak do nieba trafić a nie jak się ono porusza.
Po prostu nauka np. nie sięga w duchowość, natomiast może badać pewne fakty - pochodne duchowości - np. neuropsychologia, czy socjologia religii.
No chyba, że czegoś nie zrozumiałem z tego co napisałaś. To mnie sprostuj.
Moim zdaniem Jezus był politykiem który głosił swoje poglądy i chciał zrzeszać sobie grono ludzi. W czasach w których żył inteligencja ludzka była na bardzo niskim poziomie więc łatwo miał z zebraniem ludzi którzy wierzyliby w jego teorie.
Gdyby ów Jezus pojawił się w XXI wieku kazdy uznałby go zawariata albo gościa który chce zakładac jakąś sektę. W konsekwencji Jezus wyląłowałby w zakładzie zamkniętym
Hmmm a skąd tak głębokie wnioski??
Religii jest wiele a Bóg tylko jeden. Każdy kto wymyślał swoja wiarę robił to zazwyczaj z politycznych względów. Nie zaleznie od tego czy chodziło o katolicyzm, islam czy religie zydowską. jezus był prekursorem naszej wiary, wiary katolickiej.
Polityka zawsze była ściśle związana z kościołem i tak pozostało po dzień dzisiejszy. Stąd moje wnioski.
Dlaczego uważam,że gdyby Jezus działał w dzisiejszym czasie uznaliby go za wariata ? każdy kto dziś chce stworzyć coś nowego w oparciu o religie tworząc jakiś jej odłam jest uznawany za twórce sekty albo czegoś dziwnego. jakby dziś pojawił się gośc który mówiłby wszystkim,że jest synem Boga zesłanym na ziemie to jestem pewny w stu procentach ze albo by go wysmiali albo gdzieś odizolowali od połeczenstwa
Nie no co do drugiego wniosku - zgadzam się. Ale nie trzeba być Jezusem żeby zrobili z Ciebie wariata. Wystarczy, że twierdzisz, że mjr KBW Bauman jest - TU ZASTRZEGAM SIĘ NA UŻYTEK NIEZAWISŁEGO SĄDU, ŻE TYLKO CYTUJĘ - jest "stalinowską kanalią" i już dostajesz łatkę schizofrenia jednobojawowa.
Iagoda prawie wszystko dobrze, ale nie parafrazuję Kinegrada tylko uogólniam Akwinatę.
Poza tym nauka jest skończona i ma bardzo wyraźną granicę. Jak stwierdził przewodniczący trybunału sądzącego Galileusza za sfałszowanie imprimatur: Biblia nas poucza kto stworzył niebo, a nie jak je stworzył i jak do nieba trafić a nie jak się ono porusza.
Po prostu nauka np. nie sięga w duchowość, natomiast może badać pewne fakty - pochodne duchowości - np. neuropsychologia, czy socjologia religii.
No chyba, że czegoś nie zrozumiałem z tego co napisałaś. To mnie sprostuj.
Adam 12, ok rozumie lepiej, dzięki za ?uogólniam Akwinatę?.
Co do reszty:
1. Wszechświat się rozszerza to tak naukowo opierając się np. na Edwin Hubble, a od strony religii to kto zapewni, że b/Bóg już dokończył dzieła stworzenia? Bóg nie dokończył dzieła, bo podobno mamy wolną wolę i kiedy nastąpi koniec świata zdecyduje sam b/Bóg. Skoro świat się nie skończył to i nauka się nie skończyła. (?Jeżeli (Bóg) decyduje się na wzbudzenie życia i stworzenie świata, to nie po to, żeby im potem odebrać istnienie. Sam akt stworzenia wypływający z Bożej wolności zakłada, że Bóg daje światu istnienie bez kresu. Natomiast forma istnienia tego, co stworzone, może się zmieniać. Chrześcijaństwo nie jest religią końca świata, lecz jest religią ostatecznej formy istnienia tego świata.? ? ks. R.J. Woźniak, miesięcznik ZNAK, grudzień 2012)
2. Jest coś takiego w nauce jak pojęcie nieskończoności i b/Bóg też jest nieskończony
3. Ks. Stanisław Grzybek: ? Nie ma 2 poglądów na sprawy: naukowego i biblijnego. Biblia i nauka dążą do jednej prawdy i jedną prawdę przekazują. Sprzeczności pochodzą stąd, że albo źle zrozumieliśmy Biblię, albo nauka nie powiedziała swego ostatniego zdania.? (?Biblia na co dzień?, imprimatur bp. Jan Piertaszko ? wikariusz generalny)
Hmmm problem w tym, że nieskończoność nauki i nieskończoność Boga to dwa inne wymiary.
Żeby to rozwinąć:
- nauka bada się zjawiskami mierzalnymi i powtarzalnymi;
- Bóg jako byt poza naszym wymiarem, nieskończony i transcendentny jest poza granicą nauki, podobnie np. Szatan, choć cech Boga jest pozbawiony.
Chodzi o to, że wiara odpowiada na inne pytania i nauka odpowiada na inne pytania.
Natomiast w zakresie poznania naukowego - oczywiście nauka jest nieskończona, zawsze znajdzie się przecież bardziej elementarną cząstkę.
Świat jednak jakieś tam granice ma. Co do tego czy Bóg skończył stwarzanie świata - nie wiem - może dowiem się po śmierci.
....Bóg jako byt poza naszym wymiarem, nieskończony i transcendentny jest poza granicą nauki, podobnie np. Szatan, choć cech Boga jest pozbawiony..
Zakładając że ktoś taki jak bóg czy szatan w ogóle istnieje ![]()
No cóż mamy inne zdanie...
Już Iceni podpowiadała ?To są dwie strony tego samego medalu?
Nauka i wiara odpowiada na te same pytania, tylko czasem inaczej.
Owszem wygląda, że świat materialny ma jedną granice ? granice istnienia. A świat to nie tylko materia.
Świat nie materialny będzie istniał, bo Bóg, człowiek itd. tworzą ten świat.
Bóg nie ma granicy, człowiek też podobno będzie istniał jako, że nasza dusza jest nieśmiertelna.
Jeszcze raz "Bóg daje światu istnienie bez kresu" - ks.Woźniak
"sprawię, że nauka świecić będzie jak zaranie i ukaże się jak najdalej? ( Mądrość Syracha 24:32)
A tak jeszcze mi się przypomniało, że miałam zapytać a?propos ?nauka bada się zjawiskami mierzalnymi i powtarzalnymi?, a jakimi metodami posługuje się teologia?
Teologia jest przecież nauką, a w Polsce znajduje się na liście dziedzin naukowych, ustalonej przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów.
85 2013-12-02 08:27:09 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-02 08:31:51)
Założenie wyjściowe co do istnienia Boga zostało wcześniej sformułowanie;), wiec nie będę go za każdym razem powtarzał.
Nauka i wiara nie odpowiada na te same pytania, tylko na pytania wobec siebie komplementarne. Będę miał chwilę postaram się to rozpisać.
A co do tego czy dana dyscyplina jest nauka czy nie jest nauką - na szczęście będąc pokłosiem cywilizacji łacińskiej nie muszę uznawać nad sobą jurysdykcji jakiegoś Ministerstwa.
Oczywiście teologia w zasadzie nie jest nauką, ona jest gdzieś między praktyką a sztuka.
Ja sam będąc po prawie i obu medycynach jakoś nie czuję się naukowcem. Te trzy dyscypliny to nie żadna nauka tylko praktyka, owszem korzystasz - nawet bardzo - z dorobku nauki ale mimo wszystko to coś innego.
adamajkis
zadna nauka zajmujaca sie ludzka swiadomoscia, umyslem nie znalazla duszy. Malo, juz teraz mozna niemal ze stuprocenyowa pewnoscia stwierdzic, ze cos takiego nie istnieje. Skoro postulujesz istnienie duszy - czekam na dowod.
Ty postulujesz, wiec masz obowiazek udowodnic.
Ale nauka nie zajmuje się badaniem istnienia bądź nie istnienia duszy.
Dusza należy do kategorii nie podlegających poznaniu naukowemu.
zadna nauka zajmujaca sie ludzka swiadomoscia, umyslem nie znalazla duszy. Malo, juz teraz mozna niemal ze stuprocenyowa pewnoscia stwierdzic, ze cos takiego nie istnieje. Skoro postulujesz istnienie duszy - czekam na dowod.
Ty postulujesz, wiec masz obowiazek udowodnic.
Podaj mi narzędzia naukowe za pomocą, których mam to zrobić. Podaj metodologię badań, gdzie udowodniono, że dusza nie istnieje.
Przykład braku odpowiedniej metodologii:
Uzdrowienia w Lourdes. Woda została przebadana wielokrotnie, nie stwierdzono żadnych składników chemicznych ani biologicznych mających wpływ na polepszenie ludzkiego zdrowia.
Danila Castelli w 1989 doświadczyła cudu po odwiedzeniu kąpielisk w Lourdes. Wydarzenie zostało uznane jako 69. cud z Lourdes przez biskupa Pavii we Włoszech.
Oświadczenie:
Przewodniczący Biura Medycznego z Lourdes, doktor Alessandro de Franciscis, powiedział, że na ostatnim spotkaniu w sprawie cudu, w 2010, ponad 100 lekarzy i pielęgniarek ? z jednym wyjątkiem ? uznało, że uzdrowienie było cudowne.
Gdyby ów Jezus pojawił się w XXI wieku kazdy uznałby go zawariata albo gościa który chce zakładac jakąś sektę. W konsekwencji Jezus wyląłowałby w zakładzie zamkniętym
Powstało jakoś mnóstwo podejrzanych ruchów religijnych z przeróżnymi przywódcami, które zrzeszają masę wyznawców i nikt nikogo nie zamyka do psychiatryka ![]()
Znając mądrość Jezusa i nieskończoność Boga, gdyby Jezus miał głosić w XXI wieku, dostosowałby się do dzisiaj panujących warunków.
Jak i Jego naśladowcy- przez wieki głoszą to samo, ale mało który pomyka w sandałach mróz czy upał, zrzeszając sąsiedztwo na pobliskim wzniesieniu.
90 2013-12-02 12:17:35 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-02 12:18:53)
Po co Lourdes - dziś mamy ZUS człowiek wjeżdża na komisję w stanie agonalnym wychodzi jako CAŁKOWICIE ZDOLNY DO PRACY.
Jak widać uzdrowienia medyczne mają różne źródła.
P.S. twierdzenie o istnieniu duszy jako fakt powszechnie znany nie wymaga dowodzenia. Osoba, która twierdzi, że duszy nie ma obowiązana jest to wykazać - mały szczegół, który został pominięty, tzw. przechodzenie ciężaru dowodu.
Problem w tym, że na tę okoliczność jakikolwiek naukowy dowód nie jest możliwy do przeprowadzenia, albowiem nauka nie zajmuje się badaniem duszy bo to nie należy do jej kompetencji. Dusza nie jest materią ani energią w sensie fizycznym a tym zajmuje się nauka. Koniec kropka.
Po co Lourdes - dziś mamy ZUS człowiek wjeżdża na komisję w stanie agonalnym wychodzi jako CAŁKOWICIE ZDOLNY DO PRACY.
Jak widać uzdrowienia medyczne mają różne źródła.
P.S. twierdzenie o istnieniu duszy jako fakt powszechnie znany nie wymaga dowodzenia. Osoba, która twierdzi, że duszy nie ma obowiązana jest to wykazać - mały szczegół, który został pominięty, tzw. przechodzenie ciężaru dowodu.
Problem w tym, że na tę okoliczność jakikolwiek naukowy dowód nie jest możliwy do przeprowadzenia, albowiem nauka nie zajmuje się badaniem duszy bo to nie należy do jej kompetencji. Dusza nie jest materią ani energią w sensie fizycznym a tym zajmuje się nauka. Koniec kropka.
:D:D
No, należałoby postawić kropkę dokładnie tu, gdzie ją Adam12 stawia- nic dodac nic ująć. A my niby cały czas mówimy o tym kim był (i JEST!!) Jezus ![]()
No, należałoby postawić kropkę dokładnie tu, gdzie ją Adam12 stawia- nic dodac nic ująć. A my niby cały czas mówimy o tym kim był (i JEST!!) Jezus
Jezus był i jest też ciałem. A to zmienia postać rzeczy. ![]()
93 2013-12-02 12:42:48 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-02 12:43:38)
Nie zmienia w tym problem.
Poza tym nie był a jest ciałem z tym, że tzw. ciałem uwielbionym. Ale to jest inna rzeczywistość.
Tak jak poza nauką jest badanie zmartwychwstania.
Wątpię by Jezus w chwili obecnej był ciałem- ciało przyjął na potrzeby "zejścia do ludzkości". Na pewno nie BYŁ a JEST - i to zmienia postać rzeczy.
Ale to wynika jednoznacznie z Biblii tylko jego ciało jest tzw. ciałem uwielbionym. Oznacza to, że nie jest duchem, ani nie jest ciałem jakie my mamy.
No raczej nie takim jak mamy. Ważne, że jest ![]()
Poza tym nie wiem czy nawet badając ciało przed zmartwychwstaniem nie wiem czy medycyna i jej metody pozwoliłby na zbadanie tego ciała.
Z tego co się orientuję to lekarze za często nie mają do czynienia z Bogiem - Człowiekiem.
"Wiem, że nic nie wiem. Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy." (Sokrates)
Do filozofa mi jeszcze daleko, ale za durnia się nie uważam, więc proszę o wyjaśnienia
Do Adama12,
1. Na górze strony nr.3 tego wątku mówisz o nauce neuropsychologia, socjologia religii, później mówisz, że teologia i prawo to nie nauka. No więc jak to jest z tą nauką? Wydaje mi się, że mówimy tu o naukach humanistycznych. Jedną z postaw nauk humanistycznych jest psychologia, albo o naukach specjalnych: o języku, o prawie, o sztuce. Windelband twierdzi, że nauki humanistyczne różnią się od innych nie tylko przedmiotem, ale także metodą, humanistyka bowiem nie może pomijać kwestii ducha, co wiązało się z pojęciem kultury, której nie sposób było rozumieć ani czysto psychologicznie, ani też czysto materialnie. W konsekwencji humanistyka zaczęła kształtować w swoim obrębie nauki szczegółowe, wśród których znalazły się: socjologia, ekonomia, psychologia, filologia, historia oraz historie dziedzin kultury: literatury, sztuki itd.
?Te trzy dyscypliny to nie żadna nauka tylko praktyka, owszem korzystasz - nawet bardzo - z dorobku nauki ale mimo wszystko to coś innego? albo ja się nie łapię w wielopłaszczyznowej definicji nauki, albo w logice jak to nie żadna nauka to jak z dorobku nauki korzystasz?
2. Skoro jesteś prawnikiem to jak to robisz, że nie musisz uznawać jurysdykcji ?nie muszę uznawać nad sobą jurysdykcji jakiegoś Ministerstwa? + proponowałeś w tym wątku dowód z dokumentów, a twierdzisz, że nie musisz uznawać dokumentów, więc jaki jest sens przedstawiania dowodów-dokumentów?
3. Zasada komplementarności zasada wzajemnego uzupełniania się, więc jak nauka i wiara nie odpowiada na te same pytania, skoro się uzupełniają?
Do Catwomen
1. Czy przystępujesz do Komunii św. jeżeli tak, to czym dla ciebie jest Eucharystia? Czy białym opłatkiem - symbolem Chrystusa?, bo napisałaś ?Wątpię by Jezus w chwili obecnej był ciałem?
2. ?gdyby Jezus miał głosić w XXI wieku, dostosowałby się do dzisiaj panujących warunków. Jak i Jego naśladowcy- przez wieki głoszą to samo?? jeżeli głoszą to samo to po co Jezus miałby się dostosowywać do dzisiaj panujących warunków? A dlaczego sądzisz, że jest niedostosowany?
Naukę można rozumieć w sposób wąski lub szeroki.
W ujęciu szerokim obejmuje wszelkie formy poznania dostępnego człowiekowi.
1. Pod pojęciem nauki rozumie się w zasadzie nauki przyrodnicze lub jak inni mówią ścisłe;
2. medycyna czy prawo nie jest nauką - jest praktyką wykorzystania nauki lub inaczej sztuką - taką nadnauką. Oczywiście czy prawnik czy lekarz, czy nauczyciel korzysta z dorobku nauki ale knuje jak to praktycznie wykorzystać;
3. nauki humanistyczne w ogóle nie są naukami, są pewną refleksją prowadzoną zgodnie z pewną metodologią;
Dość ciekawie problemy te objaśnia prof. Wolniewicz, poszukam linku i wstawię.
Co do ingerencji ministerstwa - no wybacz ale nauka nie podlega państwu, jest czymś autonomicznym od państwa niezależnym, nie państwo stworzyło naukę i nie państwo stworzyło uniwersytety wiec wara.
Co do komplementarności poszczególnych dziedzin poznania można to dość dobrze objaśnić z wykorzystaniem reguły 7 złotych pytań. Odnosząc się do np. powstania świata odpowiedzi formą poznania dla poszczególnych pytań:
1 Co? - nauka
2. Gdzie? - nauka
3. Kiedy? - nauka
4. Jak? - nauka
5. Czym ? - nauka
6. Dlaczego ? - wiara
7. Kto ? - wiara
Do Catwomen
1. Czy przystępujesz do Komunii św. jeżeli tak, to czym dla ciebie jest Eucharystia? Czy białym opłatkiem - symbolem Chrystusa?, bo napisałaś ?Wątpię by Jezus w chwili obecnej był ciałem?
2. ?gdyby Jezus miał głosić w XXI wieku, dostosowałby się do dzisiaj panujących warunków. Jak i Jego naśladowcy- przez wieki głoszą to samo?? jeżeli głoszą to samo to po co Jezus miałby się dostosowywać do dzisiaj panujących warunków? A dlaczego sądzisz, że jest niedostosowany?
Przyznam, że czas od czasu Cat również i mnie zaskakuje stwierdzeniami kompletnie sprzecznymi z nauczaniem chrzescijańskim. Pomimo tego, że deklaruje się być chrześcijanką. Ale zapewne taki już jej urok. ![]()
Ale stwierdzenia Catwoman mieszczą się w granicach chrześcijaństwa.
A dlaczego uzdrowienie ma być dowodem na istnienie Boga?
Znane jest cos takiego jak efekt placebo. Placebo to cos (naajczesciej falszywe lekarstwo) co leczy tylko dlatego, ze się wierzy w jego skutecznosc. Placebo daje okolo 30% skutecznosci. Dajesz ludziom krede, innym lekarstwo i okolo 30% ludzi lykajacych krede zdrowieje jak po lekarstwie, bo WIERZY w jego dzialanie.
Podobnie moze być z wiara w Boga. Niektorzy zostaja uzdrowieni, bo zadzialal na nich efekt placebo.
Tak, owszem, efekt placebo istnieje, ale to nie jest dowod na uzdrowienie przez Boga ![]()
iajagoda napisał/a:Do Catwomen
1. Czy przystępujesz do Komunii św. jeżeli tak, to czym dla ciebie jest Eucharystia? Czy białym opłatkiem - symbolem Chrystusa?, bo napisałaś ?Wątpię by Jezus w chwili obecnej był ciałem?
2. ?gdyby Jezus miał głosić w XXI wieku, dostosowałby się do dzisiaj panujących warunków. Jak i Jego naśladowcy- przez wieki głoszą to samo?? jeżeli głoszą to samo to po co Jezus miałby się dostosowywać do dzisiaj panujących warunków? A dlaczego sądzisz, że jest niedostosowany?Przyznam, że czas od czasu Cat również i mnie zaskakuje stwierdzeniami kompletnie sprzecznymi z nauczaniem chrzescijańskim. Pomimo tego, że deklaruje się być chrześcijanką. Ale zapewne taki już jej urok.
Moje "stwierdzenia" nie mieszczą się w granicach katolicyzmu, to na pewno. Dlatego raczej nie będzie dla np. iagoda szokiem, jeśli powiem, ze nie przyjmuję komunii w kościele katolickim, ani nigdzie indziej.
Postawiłam na żywą relację z żywym Bogiem, jestem gotowa iść za Nim wszędzie i słuchać co ma do powiedzenia- przechodziłam już przez różne instytucje kościelne, jednak nadal jestem na TAK na ludzi, którzy nie boją się Ducha Świętego, nie boją się wyjść na ulicę i czynić dobro, nie boją się wziąć autorytetu Jezusa by iść tam, gdzie Bóg ich posyła. A są to przeróżne miejsca i okoliczności.
Efect Placebo może wpływać na samopoczucie.
Placebo nowotworu złośliwego czy gruźlicy nikt nie wyleczył.
Cudowne uzdrowienie zakłada trwałe wyleczenie z choroby, a nie tymczasową poprawę.
105 2013-12-02 18:13:13 Ostatnio edytowany przez femte (2013-12-02 18:14:14)
adamajkis
to Ty twierdzisz, ze dusza istnieje, wiec musisz dostarczyc dowod. Metodologia? Naukowa. Czekam.
Teraz w sprawie cudow. Jestem lek wet, mam siostre i szwagra lek, wet. I cala mase kolegow po fachu. Zebyscie slyszeli, jakie rzeczy ludzie potrafia wygadywac. Np, siostra miala kilentke z kotem przedwojennym - uciekl przed wojna i teraz wrocil.
Lekarze, zwlaszca religijnie zindoktrynowani tez prawdy sie nie trzymaja. Znam kobiete, co przysiega ze w Czestocowie sie z paralizu uleczyla. I podobno lekarze potwierdzili. Fakt jest taki, ze nigdy nie byla sparalizowana. Hipocondryczka. Niby miala zmiany w kregoslupie - widzialam zdjecie, czytalam opis. Normalne zmiany zwyrodnieniowe typowe dla wieku.
Zdarzaja sie tez czesto bledne diagnozy - moj Ojciec mial zdiagnozowanego raka pluc. Potem sie okazalo, ze sarkoidoza. Mial pieknie opisany woreczek zolciowy na USG - tylko, ze ten woreczek byl wyciety kilka lat wczesniej.
Ludzie lubia robic kolo siebie duzo szumu, chca choc chwili popularnosci.
?Sensem wiary jest bezgraniczna ufność, a sensem wiedzy są dowody. Wiara jest tam, gdzie nie ma dowodów...?
- Dorota Terakowska
Ludzie wierzą w Boga, Zmartwychwstanie, dusze nieśmiertelną itp. co nie znaczy, że da się jednoznacznie udowodnić ich istnienie. Jest kwestią indywidualną jak kto przyjmuje naukę Biblii, KK czy innych instytucji religijnych.
Nikt nie udowodni, że dusza jest, ale również nikt nie potrafi pokazać dowodów, że jej na pewno nie ma. Tym bardziej nikt z nas nie potrafi określić kim był i jaki był Jezus Chrystus, ponieważ nigdy go nie widzieliśmy, nie słyszeliśmy i śmiem przypuszczać, że w najbliższym czasie się na to nie zanosi. Dyskusje trwały, trwają i trwać będą, tylko w tych dyskusjach nikt nie jest w stanie przedstawić namacalnych dowodów, a tylko hipotezy, domysły i spekujacje
107 2013-12-02 18:57:28 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-02 18:58:06)
Femte
Pogląd o istnieniu duszy jest powszechnie przyjęty i nie wymaga dowodu. Skoro go kwestionujesz zobowiązana jesteś przedłożyć. Tak to funkcjonuje.
Wokół cudów w Kościele - jakoś tak się głupio składa, że najpierw sprawę bada komisja lekarska, przy czym kryterium naboru nie jest wiara. W komisji lekarskiej prowadzącej proces kanonizacyjny św. Jadwigi królowej był m.in. ateizujący wówczas prof. Marek i to na jego opinii oparto twierdzenie o braku możliwości wyjaśnienia cudu za pomocą medycyny.
Ale go nie przedłożysz, bo nie można dowieść nieistnienia. Możesz jedynie dowieść, że za pomocą określonej metody dowodzenia nie jesteś w stanie udowodnić danego twierdzenia.
108 2013-12-02 19:13:15 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2013-12-02 19:15:37)
Sorry Adam12 ale istnienie duszy jest dogmatem tak jak istnienie boga a więc kk broni się tu tylko formułką że to jest poza poznaniem człowieka. To żaden argument. Przedstaw jakiś skoro uważasz że dusza czy bóg istnieje.
Twierdzenie trzeba czymś udowodnić i to na tyle dobrze aby to twierdzenie się obroniło w ogniu kontrargumentów a skoro nie masz żadnych naukowych faktów na potwierdzenie tych tez to załóż sobie może temat o jakichś urojeniach religijnych...
Nauka zawsze wygra z religijnymi mitami
"Pogląd o istnieniu duszy jest powszechnie przyjęty i nie wymaga dowodu" - najzabawniejsza rzecz jaką ostatnio czytałem. Ale brzmi tak żałośnie że aż szkoda rozwijać temat...
Po pierwsze Bóg nie bóg zasady ortografii obowiązują nawet neopogan.
Po drugie fakty powszechnie znane nie wymagają dowodzenia. Dowodzić należy wówczas twierdzenie przeciwne.
Po trzecie nauka bada: materię, energię.
Dusza to ani materia ani energia, wiec nic tu po nauce.
Istnienie/nieistnienie Boga (bogów) istnienie/nieistnienie duszy jest sprawą doświadczenia nie naukowej analizy.
110 2013-12-02 19:31:20 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2013-12-02 19:32:48)
Adam12 -bzdury, bzdury, bzdury. I nie żaden Bóg tylko bóg. Nie ma żadnych bytów nadprzyrodzonych więc nie ma sensu pisać tego z dużej litery.
Skoro nie potrafisz argumentować naukowo że cos co nazywasz bogiem istnieje to można spokojnie stwierdzić że po prostu sobie coś uroiłeś lub może zostałeś poddany jakiejś indoktrynacji.
Wszystko co nas otacza może być przedmiotem badań naukowych więc i mit o istnieniu boga
Adam12
ze cos jest powszechnie uznane, nie znaczy ze jest prawda.Dawniej wierzono w plaska Ziemie, flogiston i jaskolki zimujace pod lodem. Rozmawiamy powaznie.
Adamajkis zakwestionowal ewolucje, bo nie tlumaczy powstania duszy. Czyli wszedl na teren nauki. Wiec ja prosze o dowody na ta dusze. Po raz juz ktorys.
Wiem. Kwestionuje istnienie Boga, bo nie tlumaczy plecymolii. Plecymolii nie mozna dowiesc w sposob naukowy, jest ogolnie przyjetym dogmatem. A Ty mi udowodnij, ze plecymolii nie ma.
Ja stwierdzę, że skoro przeprowadzenie dowodu naukowego na istnienie plecymoli nie jest możliwy do przeprowadzenia to nie będę się wypowiadał jako naukowiec.
Tylko najpierw poproszę Cię o przytoczenie definicji plecymola, żebym mógł ostatecznie stwierdzić swoją niewłaściwość.
Poza tym skoro twierdzisz, że istnienie Boga nie tłumaczy plecymoli wykaż, że związek taki powinien zachodzić.
Adam12 czy to ma sens?
Popatrz; to już któryś wątek z kolei, gdzie ludzie chcą mieć 100% pewności z 5 pieczątkami, że BÓG ISTNIEJE. Znów zbaczamy z tematu.
Nie dyskutujemy tu czy Jezus istniał, ale kim był - zatem posuwamy się krok dalej: już wiemy, że był ![]()
btw.....
parafrazując słowa z nie pamiętam której księgi:
"Choćby i anioł/ z nieba zstąpił na ziemię i im to powiedział - nie uwierzą."
Catwoman za Loyolą rozmowa o Bogu zawsze ma sens.
Po drugie bardziej od niewiary przeraża mnie myślenie postmodernistyczne, a takie dyskusje czasami pozwalają komuś sobie coś poukładać.
Po trzecie z femte fajnie się gada;)
Adam12
to ja najpierw poprosze o definicje "duszy". Przy okazji moze byc definicja Boga.
Plecymolia - to co apendula niedowdziosek w te mordy gruwasne (chyba niedokladnie cytuje)
No i wszystko jasne - bawimy się w Monty Pytona;)
Oczywiscie. To Ty i Adamajkis zaczeliscie. Metne pojecia,ktore trzeba przyjac na wiare, bez dowodu. bez zrozumienia.
W czym plecymolia jest gorsza od boga/Boga?
Jak Wy wymagacie uwierzenia w dogmaty, to ja tez.
Mam nadzieje, ze zauwazyles, ze ja cytuje Mistrza?
119 2013-12-03 00:21:47 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-03 00:57:25)
Femte a czy ja Ci bronię wierzyć w plecymolia.
Czy ja każe wierzyć w Boga - czy stwierdzam jednie, że jego istnienie lub nieistnienie nie podlega poznaniu naukowemu ??
Jeśli mnie nie zrozumiałaś to wyjaśnię Ci co nieudolnie próbuję zrobić. W XX wieku pewien ekonomista Keyns obalił tzw. prawo Saya. Ale przed jego obaleniem skonstruował odpowiednio "kukłę" prawa Saya, żeby ją następnie obalić. Niby rzecz bez znaczenia, ale dziś za tamtą sztuczkę płacimy. Jeżeli urodzi mi się dziecko to (w stanie na 2.02.2013 r.) będzie obciążone długiem w wysokości 100.000 złotych.
Dlaczego o tym piszę, bo w mojej ocenie z podobną sztuczką mamy do czynienia w wypadku rozpoznania problemu istnienia lub nieistnienia Boga. Zarówno ci którzy próbują naukowo udowodnić Jego istnienie, jak i Jego nieistnienie robią dokładnie ten sam numer co Keyns.
Wychodząc od definicji: Bóg jest bytem transcendentnym, to znaczy jest poza światem, nie ma początku ani końca itd. Skoro tak to nie jest możliwym jego badanie za pomocą metod naukowych. I tyle w tym temacie.
Zgodzę się natomiast, że po przekształceniu definicji Boga w zależności od potrzeb można udowodnić jego istnienie bądź nieistnienie. Tylko, że to już nie będzie dowód, tylko pseudodowód. Co nawiasem mówiąc Twoje wgłebitryski, czy placeomole dość dobrze pokazują.
Zresztą zwróciłem wcześniej uwagę na różnicę między wiarą a wiedzą. Nie przez przypadek są to dwa odrębne słowa.
Powyższe nie wyklucza badania zasadności pewnych konsekwencji istnienia lub nieistnienia Boga.
Dla przykładu: pewną przesłanką uzasadniającą istnienie Boga jest np. to, że:
- system jest spójny tylko przy założeniu istnienia Boga;
- koncepcja Boga wykracza poza kategorie myślenia ludzi, opiera się na objawieniu;
Takich zdań można wymienić bardzo dużo. Problem w tym, że ich weryfikowanie nie doprowadzi do stwierdzenia, że Bóg jest albo Boga nie ma - bo to niemożliwe z samej definicji. Wiec po co się tym zajmować. Mam dwie odpowiedzi:
- dla przyjemności;
- bo to użyteczne - dość powiedzieć ile rzeczy wykryto niejako przy okazji.
P.S. tekstem z Monty Paytonem nie chciałem Ci dokuczyć;) w sumie to było dość sympatyczne.
Nawiasem mówiąc ja przewiduję niedługo masową wiarę w Zakład Utylizacji Społeczeństwa i Narodowy Fundusz Zdrowia im. Józefa Mengele - takiej działalności cudotwórczej w zakresie uzdrawiania ludzi nie widziano nawet za czasów Jezusa, aż dziwne, że jeszcze jakiś Kościół nie powstał.
Oczywiscie. To Ty i Adamajkis zaczeliscie. Metne pojecia,ktore trzeba przyjac na wiare, bez dowodu. bez zrozumienia.
Miej pretensje do adminów i moderatorów tego forum. To nie my założyliśmy dział religijny. ![]()
Po drugie fakty powszechnie znane nie wymagają dowodzenia. Dowodzić należy wówczas twierdzenie przeciwne.
Dogmat to nie fakt.
Po trzecie nauka bada: materię, energię.
Dusza to ani materia ani energia, wiec nic tu po nauce.
Istnienie/nieistnienie Boga (bogów) istnienie/nieistnienie duszy jest sprawą doświadczenia nie naukowej analizy.
Hmm to ja już nie rozumiem- skoro jest przedmiotem doświadczenia , to można ją zanalizować.
Bo niby czym i jak jej doświadczasz, skoro nie da sie tego w żaden sposób zmierzyć?
system jest spójny tylko przy założeniu istnienia Boga;
łatwiejszy do przełknięcia dla przerażonego wizją bezcelowego bytu człowieka. Jednak czyjeś chciejstwo kontra stan faktyczny- to 2 różne sprawy. Mylisz przyczynę ze skutkiem.
koncepcja Boga wykracza poza kategorie myślenia ludzi, opiera się na objawieniu
Czyli cos jak choroba psychiczna- nieweryfikowalne doświadczenie, niepowtarzalne, odrębne dla każdego.
I tak sprawa wyjaśni się po śmierci.
adamajkis
sam wszedles na teren naukowy, mowiac, ze teoria ewolucji nie tlumaczy duszy. Czyli jekies zastrzezenia do TE.
Wiec czekam , bo to temat naukowy -co brakuje teorii ewolucji?
Adam12
dlaczego sie mialam obrazic za Monthy Pythona? Bardzo lubie. Ale cytowalam Lema -Polaka o najwyzszej stwierdzonej inteligencji. Radze poczytac, zwlaszcza Cyberiade i Dzienniki gwiazdowe.
Ja nie zabraniam nikomu wierzyc, w co sobie chce. Ale zakladanie istnienia "duszy" ma nieprzyjemne implikacje, a co gorsza, narzucane sa one polskiemu spolec zenstwu.
Tylko istnieniem duszy mozna wytlumaczyc czlowieczenstwo zygoty - przeciez to ludzka komorka, jakich wiele.
Tylko pod pretekstem ratowania duszy udziela sie nieprzytomnym sakramentu- na cale szczescie przyznano komus odszkodowanie. Moze to kksiezy rozumu nauczy.
Wlasciwie cala dzialalnosc KK (czepiam sie KK, bo mam z jego naduzyciami czesto do czynienia, folkekirken jest OK) stracila by sens bez istnienia duszy. Wiec dotacje, fundusz koscielny itd.
Dusza siedzi niejako w czlowieku, w naszym swiecie, czyli powinna byc dostepna badaniom. Chyba ze postulujesz dusze poza swiatem, bez punktow stycznych. Wtedy faktycznie nie mozna udowodnic jej istnienia. Ale w ten sposob mozna zalozyc, ze kazdy czlowiek ma w innym wymiarze blizniaka-krokodyla, ktory placze za kazdym razem gdy czlowwiek pije kawe.
Wiec sie zdecyduj - albo dusza jest poza swiatem, bez punktow stycznych - wiec bez relacji z naszym swiatem. Wtedy sobie mozna gdybac. Albo jest skladowa ludzkiego umyslu/osobowosci, ale wtedy podlega badaniom. A badania o istnieniu duszy mowia negatywnie.
Harmagedon - jak gdzieś pisałem pisząc o Bogu chciał nie chciał poruszamy się w zakresie określonej terminologii.
1. faktem jest przeświadczenie o istnieniu Boga i ma ono charakter powszechny. Zgodnie zatem z regułami dowodowymi osoby, które kwestionują to przeświadczenie winny wykazać, że:
- przyjęta przez nie metoda jest właściwa dla stwierdzenia tych okoliczności,
- przedstawić dowód, że przeświadczenie to jest błędne.
Dogmat to nie fakt - będąc bardziej precyzyjnym - domniemanie faktyczne wzruszalne.
2. Doświadczenie, o którym piszę nie jest eksperymentem w sensie naukowym. Można oczywiście badać odzwierciedlenie psychiczne tego doświadczenia np. w zakresie czynności mózgowej, nie mniej to odpowiada na pytanie jak dany proces przebiega, a nie odpowiada na pytanie dlaczego przebiega. Tym samym można określić pewne dane ilościowe (np. rozkład neurotransmiterów) ale nie dostanie się odpowiedzi na pytania jaka jest praprzyczyna, że neurotransmitery w doświadczeniu religijnym rozkładają się tak a nie inaczej.
Słowem możesz badać pewne objawy tego doświadczenia, ale nie samo doświadczenie. Objaw to jednak nie to samo co doświadczenie.
3. pisząc, że system jest spójny tylko i wyłącznie przy założeniu istnienia Boga odwołuję się do ogólnej teorii systemów, wiec teza te jest weryfikowalna. Wymaga ona jedynie wykonania operacji formalnych. Stan emocjonalny, lęk itd. nie ma tu nic do rzeczy;
4. Chciejstwo a stan faktyczny to 2 rożne rzeczy. Tu masz pełną rację. Problem w tym, że chciejstwem jest zarówno twierdzenie o istnieniu Boga a nieistnieniu Boga. Stwierdzenie WIEM, ŻE BÓG ISTNIEJE lub stwierdzenie WIEM, ŻE BÓG NIE ISTNIEJE jest po prosu dowodem na:
- brak uczciwości intelektualnej,
- brak zrozumienia przedmiotu badania;
5. koncepcja Boga wykracza poza kategorie myślenia ludzi, opiera się na objawieniu, Czyli cos jak choroba psychiczna- nieweryfikowalne doświadczenie, niepowtarzalne, odrębne dla każdego.
Choroba psychiczna mieści się w kategorii myślenia ludzi. Koncepcja Boga chrześcijańskiego (i Żydowskiego) się w tych kategoriach nie mieści. To akurat fakt, który bardzo łatwo jest udowodnić. Poniżej dowód - z góry przepraszam za niedoprecyzowanie.
Możemy przyjąć, że osoby zajmujące się nauką (sensu largo) osiągają szczyt ludzkiej sprawności intelektualnej. Mimo tego z ich wypowiedzi jednoznacznie wynika, że nie ich sposób myślenia nie jest w stanie "strawić" koncepcji bytu poza światem, pozostającego poza mierzalnymi wymiarami. Dla przykładu czas: Bóg jest poza czasem, nie ma początku ani końca. Czas zaczyna się i kończy w nim (Jam jest Alfą i Omegą, Początkiem i końcem). Skąd wiemy, że naukowcy nie "trawią" transcendencji Boga, ano dlatego, że próbują sobie odpowiedzieć na pytanie: Skąd jest BÓG?
Takie pytanie nie jest prawidłowe. Prawidłowo postawione pytanie powinno brzmieć: Skąd u ludzi wzięła się idea BOGA. Odpowiedź na to pytanie - choć przy zastosowaniu zasad poprawnego rozumowania nie jest możliwa - jest nawet bardzo owocna. Warto tu wspomnieć o postępie jaki poczyniły nauki sądowe w związku z koniecznością badania Całunu Turyńskiego. I o manipulacjach naukowców, którzy do badań metodą węgla C 14 pobrali średniowieczną łatę z Całunu naszyta po pożarze w 1532 r. (o ile dobrze pamiętam). Do tego należy dodać, że w trzech laboratoriach badano wycinki pochodzące z jednej próbki, pomimo, że w oficjalnym komunikacie podano co innego.
Ustalenia z biskupem Turynu - kustoszem Całunu - były takie, że:
1. pobiera się próbki z trzech miejsc,
2. próbki nie będą pobierane z miejsc, które były na całunie łatane, słowem pochodzą z okresu późniejszego niż samo płótno.
Mogę jedynie - odwołując się do spaczonej zawodowo psychiki - powiedzieć, że trudno jest uwierzyć, by osoby obeznane z zasadami badań naukowych postąpiły tak niechlujnie i niezgodnie z metodologią, wskutek działania nieumyślnego. Nie mniej to tylko jedna z tzw. wersji śledczych.....A jakoś nie chce mi się grzebać - mam ważniejsze sprawy do roboty;)
Na drugim biegunie są ludzie niewierzący, antyklerykałowie, którzy dochowują zasad uczciwości naukowca. Np. Dr Frederick Zugibe. Badał on - jako lekarz sądowy - pewne zjawisko w Argentynie. Zgodnie z jego ekspertyzą: badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (...) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (...). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało-np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej."
W chwili badania nie znał pochodzenia wycinka. Po uzyskaniu informacji na temat pochodzenia wycinka swoją opinię uzupełnił następująco:W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje?
Te dwa przykłady wyraźnie pokazują, że tzw. przejawy działalności podejrzanego BÓG są delikatnie mówiąc bardzo trudne do zbadania. Nie mniej badając je idziemy do przodu, wiec badajmy.
Ale ostatecznie - przy zachowaniu uczciwości intelektualnej - nie odpowiemy jak kawałek chleba staje się mięśniem sercowym. OOOOO
6. I tak sprawa wyjaśni się po śmierci - tu się w pełni zgadzam.
Na drugim biegunie są ludzie niewierzący, antyklerykałowie, którzy dochowują zasad uczciwości naukowca. Np. Dr Frederick Zugibe. Badał on - jako lekarz sądowy - pewne zjawisko w Argentynie. Zgodnie z jego ekspertyzą: badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (...) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (...). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało-np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej."
W chwili badania nie znał pochodzenia wycinka. Po uzyskaniu informacji na temat pochodzenia wycinka swoją opinię uzupełnił następująco:W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje?
Hmmm. Tak się zastanawiam, skoro w badaniu laboratoryjnym hostia ma wszelkie cechy ludzkiego ciała, a właściwie jego fragmentu - mięśnia sercowego, tzn. widać komórki tegoż mięśnia, to czemu bez powiększenia, czyli że tak powiem "na pierwszy rzut oka" hostia tego ciała nie przypomina? Nie tylko nie przypomina, ale i też nie smakuje jak kawałek mięsa, tylko jak chleb. Czy ta fizyczna przemiana następuje w chwili umieszczenia próbki pod mikroskopem? Co ma w sobie zatem mikroskop, że to co Bóg do tej pory ukrywa przed naszym wzrokiem pod postacią chleba, nagle ukazuje swoją właściwą fizyczną naturę?
Czy na prawdę musimy mieć "namacalne" dowody poparte badaniami naukowymi, aby upewnić się, że Jezus jest w Komunii rzeczywiście obecny? Nie wystarczy nam, że nam o tym powiedział?
Femte
1. co do wyroku - pozwól, że najpierw zapoznam się z orzeczeniem Sądu Najwyższego, a dopiero potem się ustosunkuję. Co do zasady, jeżeli pacjent zastrzegł sobie, że nie życzy sobie takiej opieki można rozważać czy doszło do naruszenia dóbr osobistych, ale przed zapoznaniem się ze stanowiskiem Sądu Najwyższego ciężko mi się odnieść;
Z tego co wynika z materiałów prasowych sakrament został udzielony na prośbę pielęgniarek, wiec ksiądz mógł zakładać, że osoba sobie tego życzy. Wiec nie rozumiem dlaczego oburzenie kierujesz do księdza;
I jeżeli stan faktyczny był taki jak donoszą media to gwarantuję Ci, że legitymowanym czynnie nie był ani ksiądz, ani Kościół tylko szpital. Poza tym - jeżeli stan faktyczny jest taki jak opisano - powództwo jest bezzasadne albowiem między działaniem a skutkiem, tj. załamaniem nerwowym na jakie powołuje się powód nie zachodzi wymagany przepisem prawa związek przyczynowo - skutkowy, samo zaś powództwo winno być oddalone na zasadzie art. 5 k.c.;
2. Próbując uzasadnić dostępność duszy badaniom naukowym mylisz ją z psychiką....Proponuje powrót do definicji.
Adam12 i Catwoman dzięki za wasze odpowiedzi na moje pytania, mamy inne zdanie, ale przecież najważniejsze, że każdy pozostanie przy samodzielnym myśleniu.
Do Adama12 - Mam taki światopogląd, jaki mam, mam prawo do myślenia jak myślę, jest inny niż twój chociażby na te 7 złotych pytań rodem z kryminalistyki np. co, gdzie i kiedy się wydarzyło? Na te pytania odpowiedzieć może i nauka i wiara. itd. - jednak nie zawsze uzyskuje się trafne odpowiedzi, pomagają jedynie ustalić okoliczności zdarzenia - ale to moje zdanie, więc w twoim języku kulturalnym ?więc wara?
Do Catwoman: inaczej rozumiemy doświadczanie Jezusa, tak jak powiedziałaś ?Nie musisz się zgadzać z tym, co do czego masz wątpliwości. Kwestia jest taka: czy chcesz się NAPRAWDĘ dowiedzieć, kim był Jezus i czy Biblia mówi prawdę, czy nie.?
Nie mam więcej pytań. Pozdrawiam.
127 2013-12-03 15:40:44 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-03 15:43:27)
Chodzi o hostię, którą znaleziono na podłodze katery w Buenos Aires, włożona do tabenakulum w celu rozpuszczenia się w wodzie (jest taka procedura) po 24 godzinach, pod okiem kamer stała się kawałkiem mięśnia sercowego, który zachowuje - mimo upływu czasu - wszelkie cechy mięśnia żywego.
iajagoda no właśnie od pewnego czasu usiłuję wyjaśnić, że to kwestia światopoglądu a nie nauki.
Co do reguły 7 złotych pytań ma charakter uniwersalny. I raczej nauka nie jest w stanie udzielić Ci odpowiedzi na pytania o charakterze jakościowym tzn. Dlaczego i Kto. Jakby umiała to by udzieliła.
Odpowiedź na te pytania to kwestia światopoglądu albo inaczej wiary a nie wiedzy.
P.S. Ateista to osoba wierząca - wierzy w to, że Boga nie ma.
Chodzi o hostię, którą znaleziono na podłodze katery w Buenos Aires, włożona do tabenakulum w celu rozpuszczenia się w wodzie (jest taka procedura) po 24 godzinach, pod okiem kamer stała się kawałkiem mięśnia sercowego, który zachowuje - mimo upływu czasu - wszelkie cechy mięśnia żywego.
Czyli kluczowym czynnikiem przemiany hostii było leżenie na podłodze katedry, czy też przebywanie w wodzie? Pytam, bo z twojej odpowiedzi wynika, że to miało jakiś wpływ. Po co Bóg miałby uprawiać takie hokus - pokus? Sorry, ale mnie to nie przekonuje. Ja wierzę, że Bóg jest obecny w chlebie (i winie), który przyjmuję w czasie Komunii na podstawie tego, co powiedział, a nie na podstawie tego czy "amerykańscy naukowcy" stwierdzili to pod swoim mikroskopem. Boga nie można "udowadniać" pod mikroskopem, poddawać Go próbie, to zakrawa na kpinę z Pana Boga. Po co w ogóle ktoś zlecił takie badanie? Dla mnie to jakiś absurd.
129 2013-12-03 16:09:23 Ostatnio edytowany przez Przyczłapka (2013-12-03 16:31:41)
"Czy na prawdę musimy mieć "namacalne" dowody poparte badaniami naukowymi, aby upewnić się, że Jezus jest w Komunii rzeczywiście obecny? Nie wystarczy nam, że nam o tym powiedział"?
Czyli co,aztekowie jedzący serca to prymitywni,dzicy,barbarzyńcy i "poganie"
a "wierni" kanibale są ok.
Bardzo interesujące ![]()
Fakt nieznajomości celu rytuału nie jest przeszkodą, aby rytuał ten spełniał swoje ściśle określone zadanie.
Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem, który pierwej będąc oprawcą chrześcijan, nawrócił się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Jeszua i zaczął głosić jakoby jego naukę (nawet dla niewtajemniczonych nowotestamentowe pisma Pawła, pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle fobii wszelakich, pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Jeszuy). Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Jeszuy i jego apostolstwo było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.
Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarnomagiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału ? chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana? Tak, szatana ? już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?? Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli cos wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię.
Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę. Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.
W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym.
Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.
Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora].
W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egregora. Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa, który potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem. Egregor ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Jezusem, poza tym że nazwano go podobnym imieniem. Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w łamaniu tabu kanibalizmu podczas przyjmowania chleba i wina zmienionym poprzez dokonanie na nich magicznych operacji.
PS.
"Znasz ?obrzęd? tzw ?uwielbienia? (modlitwa wstawiennicza)- Jak dla mnie (brałem w nim udział) jest to wprowadzenie w trans (rytmiczne bębnienie przez dłuższy czas, w bardzo szybkim tempie, poprzedzona sugestywnym opisem ?efektów obrzędu?) ? zasypianie/ zapadanie w letrarg u części uczestników, w niektórych przypadkach z ograniczeniem samokontroli? ? byłem tego świadkiem (praktycznie uzyskany u jednej z uczestniczek efekt miał postać ataku histerii, itp)
U mnie efektem było znaczące osłabienie, wrażenie ?bezcielesności? i całkowita utrata poczucia czasu (a wewnętrzny zegar mam dość dobry?)
Czemu instytucja KK zabrania innym stosowania technik, które sama stosuje??
Czas akcji i okoliczności ? pielgrzymka na Jasną Górę, z zakonem Dominikanów (kilka lat temu)
A nikt tam nie tarzał się po ziemi i nie bełkotał niezrozumiałych słów, w dziwnym języku z Piekła rodem?:D
Bo to dość powszechne we wszystkich tych charyzmatycznych herezjach, ściągniętych od zielonoświątkowców. Sekta o nazwie Ruch Odnowy w Duchu Świętym przoduje w takich rzeczach. Ludzie na spotkaniach widzą Jezuska, Jezusek w nich wchodzi i albo tracą przytomność, albo wpadają w histerię i taczają się po ziemi bełkocząc. To co się zdarzyło ludziom na spotkaniu, o którym piszesz to nie jest żaden wyjątek. To typowa reakcja na tymczasowe opętanie przez zielonoświątkowego ?Ducha Świętego?. Poczytaj sobie relacje na katolickich forach:)"
130 2013-12-03 16:34:55 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-03 16:38:01)
Nie hostia była konsekrowana. Ja przytaczam tylko okoliczności poprzedzające stwierdzenie obecności w naczyniu liturgicznym mięśnia sercowego.
P.S. przykładu tego nie przytoczyłem dla poparcia wiary lub jej zaprzeczeniu, a jedynie żeby pokazać na przykładach ograniczenie nauki. Wiec Kizia chyba mnie nie zrozumiałaś.
Podałem dwa przykłady, w których nauka zawodzi na całe linii i nie dlatego, że naukowcy są mało inteligentni tylko dlatego, że nauka to nauka a sprawy wiary to sprawy wiary.