Ja tylko chcialam wtracic takie swoje trzy grosze.
Jeżeli Jezus naprawdę istnial (nie mam podstaw by w to watpic) to byl czlowiekiem z krwi i kosci, jeżeli nie istnial to jest postacia literacka - ale ani ww jednej, ani w drugiej sytuacji Jezus nie jest wlasnoscia ludzi wierzacych.
Opinia, ze Jezus mogl miec schizofrenie dotyczy czlowieka, nie boga. W sumie mogl miecn bo dlaczego nie? Skoro byl czlowiekiem mogl chorowac tak, jak kazdy czlowiek. Kwestia czy tak było, czy nie jest w tym momencie mniej istotna.
W kazdym razie jeżeli napisalabym, ze Juliusz Cezar mogl miec schizofrenie nie wzbudziloby to jakichs wiekszych kontrowersji. Jedni by uznali, ze było tak, inni ze to nieprawda i po temacie. Ktos być moze zainteeresowalby się tym glebiej.
Ale jeżeli tyka się Jezusa w gre od razu wchodzi Wiara, Obrazanie Uczuc Religijnych i Atakowanie.
Coz, jeżeli ktos powstrzymuje mnie od dociekania, szukania, sceptycyzmu i nie pozwala watpic, to niejako obraza mój zdrowy rozsadek, ktory nie pozwala mi uwazac Jezusa za istote boska.
Jeżeli chcialabym napisac, ze Jezus byl glupkiem, to chcę miec takie prawo, bo skoro mogę napisac, ze Nostradamus pisal brednie, a Zeus to zboczony swir i nikt mnie nie oskarza o swietokradztwo i OUR to dlaczego Jezus jest taki niedotykalski?
Otoz wlasnie dlatego, ze jest traktowany przez ludzi wierzacych jak ich WLASNOSC i jak kazdy atak na wlasnosc jest to traktowane jak atak na posiadacza owej wlasnosci.