Czytam dużo książek,nie zawsze czytam codziennie (nie zawsze jest czas), ale prawie codziennie coś czytam, jakąś książkę, ale raczej te określane mianem "lekkim" szczególnie, choć oczywiście czasem też czytam coś "cięższego", tu tau samo mam z filmami, czasem taki film "lekki", a czasem coś określanego "ambitne", choć fakt, z książek jednak więcej czytam tych "lekkich", z filmów mam tak bardziej, że pół na pół, czyli czasem "ambitne", czasem "lekkie", taka równowaga, w książkach jej nie zachowuje, bardziej te "lekkie" pochłaniam.
Uwielbiam kryminały, książki obyczajowe Jodi Picoult, romanse, wspomnianego Paolo Coelho nawet lubię, kryminały z nutą psychologii widoczną Charlotte Link i wiele innych różnych książek. Lubię rozmawiać o książkach, z kimś, kto też lubi je czytać, zwłaszcza rozprawiać o tych, które szczególnie lubię, właśnie thrillery, horrory, obyczajowe. Tutaj najwięcej rozmawiam z przyjaciółką, bo czyta bardzo podobne książki, mamy obie tak identyczny gust
Owszem, czasem coś nie spodoba mi się czy jej, możemy mieć inne zdanie, ale ogólnie czytamy podobne rzeczy, więc dyskutujemy, podajemy swoje spostrzeżenia, to pokazuje jak np potrafi być, że np ja spojrzę na coś z takiego punktu widzenia, a ona z innego, a często też mamy identyczne zdanie o książce, ale i tak rozmawiamy o tej książce. Często też sobie pożyczamy pozycje, skoro wiemy, że lubimy podobne
Mój chłopak za to nie czyta za bardzo książek, bardziej papierowe gazety lub coś jeśli go zainteresuje, ale bardziej na tle polityki, z tym, że rzadko czyta. Także tu jesteśmy przeciwieństwami- ja uwielbiam czytać, on nie za bardzo lubi, męczy go to , nudzi. Mimo to mamy sporo tematów, na pewno super, gdyby też czytał, a jakby coś podobnego do mnie, to już w ogóle super, ale nie jest to dla mnie najważniejsze
Mimo, że nie czyta książek,to wie dużo na temat polityki, społeczeństwa, sportu, wiadomo Internet jest pełen, do tego są gazety, a rzadko, bo rzadko, ale zdarza się, że sięgnie po książkę, jeśli jest w tym zakresie. Dlatego można pogadać z nim na wiele tematów, mimo że rzadko czyta.
Tak samo moi rodzice, też moje przeciwieństwo, bo oboje nie lubią czytać, a mimo tego to mądrzy ludzie, lubię z nimi rozmawiać, a "od rozmów o książkach" mam szczególnie przyjaciółkę, no i czasem tu na netkobietach czy na forum o książkach
Także mimo że sama uwielbiam czytać, to uważam, że nawet jeśli ktoś nie lubi i rzadko czyta czy wcale, to nie jest gorszy i też mogę złapać z tą osobą wspólny język.
Oprócz chłopaka i rodziców mam też parę koleżanek, które mało czytają, a i tak wspólny temat nam się znajduje
Także mogę się dogadać nawet jeśli ktoś nie czyta, a jak już czyta to nie ma dla mnie znaczenia co, bo uważam, że nawet thrillery, kryminały, które czytam ubogacają, dlatego w cudzysłowie piszę literatura lekka. Chociaż ogólnie jest lekka, to i tak pouczająca, dostarczająca rozrywki, a rozrywka też jest potrzebna. Po prostu kryminały czytam tonami, mogłabym czytać codziennie i mi się nie nudzą 
Co do samych książek i tytułów, to czasem mam jak vinnga, tzn wiele przeczytałam, ale wielu tytułów też czy treści nie pamiętam. Ludzka pamięć jest zawodna, ale nawet jeśli nie pamiętam wielu tytułów, nazwisk autorów czy treści, to i tak jestem przekonana, że każda książka jakoś na mnie wpłynęła, mimo że nie pamiętam np o czym była czy jaki miała tytuł. Każda książka miała jakiś wkład.
Upsss, a widzisz, dla mnie nie ma takiego znaczenia co się czyta. Ja lubię takie książki, jak napisałam, lubię kryminały, obyczajowe itp, dla kogoś może to być mało ambitne, może wyśmiewać, ale każdy lubi to co lubi, więc osobiście niczyjego gustu nie oceniam i jak napisałam uważam, że każda książka ubogaca w jakiś sposób, a jeśli komuś sprawia przyjemność czytanie jej, to bardzo dobrze. Ja nie czytam dużo, by wyjść na oczytaną, czytam, bo uwielbiam, a czytam to co lubię, bo nie widzę sensu, by odmawiać sobie tej przyjemności, nawet jeśli ktoś miałby określić, że jak mogę to czytać. A no mogę i bardzo lubię 
A co dają np kryminały? Np te skandynawskie szczególnie na pewno w pewien sposób odprężają, też na pewno pomagają rozwijać przy zagadce umiejętność logicznego myślenia, dostarczają nowy zasób słów, bo np te skandynawskie kryminały, to owszem, pewnie powiecie, że też rozrywka, ale dla mnie tam jest sporo nowych słów, więc często czytam wolniej, a przy okazji na pewno zapamiętuje jakieś nowe słowa itp.
Dla mnie świetnymi kryminałami skandynawskimi jest np saga Larssona albo np ostatnio przeczytanego Monsa Kallentofta. Z amerykańskich za to lubię np bardzo Ericę Spindler. No, ale jeśli mam coś polecać, jeśli chodzi o takie "ambitne" kryminały to właśnie skandynawskie dla mnie szczególnie są takie, Erici Spindler patrząc w ten sposób "lżejsze", ale bardzo wciągające, więc czytam też tonami, dla mnie książka nie musi być "ambitna", jak pisałam i te "ambitne" czasem czytam, ale te "lekkie" tonami i bardzo lubię
Dlatego ja nie oceniam nikogo po tym co czyta czy ogląda
A jak ktoś nie czyta, to też pozostaje sporo tematów do rozmowy: filmy (z takich kulturalnych rzeczy, że tak powiem), a jak też średnio, to polityka, religia, społeczeństwo, zdrowie itp itd, tematy można mnożyć i mimo tego, że jedna osoba lubi czytać, a druga nie, to i tak można się dobrze dogadywać, mieć wiele tematów 