Mam dziś taki zwyczajny,nawet nie wk..rw na moją mamę tylko po prostu żal do niej.Że mnie nie chce ani trochę zrozumieć,że jej sprawy są zawsze mega ważne,że nigdy mnie nie spyta jak tam u mnie,co w pracy,co w małżeństwie...
Ech,dziś wracam z pracy i okazuje się,że w domu nikogo nie ma,ja nie mam klucza,w domu czeka pies do wyprowadzenia a na parkingu auto,do którego klucze mam domu.Dzwonię więc do mamy czy nie mogłaby mi znieść na dół kluczy,że przyjadę taksówką i zaraz muszę wracać bo panna ze szkoły przyjedzie.
Podjeżdżam pod dom ale mama nie zdążyła pewnie swoich wałków z włosów ściągnąc i jest w domu.Dzwonię więc żeby mi klucz rzuciła bo się śpieszę.Na to mama,że ona nie wie czy to jest ten klucz.No więc mówię,że jak ma jeszcze jakiś inny niech rzuci kilka.
Na to mama,że może ja ten klucz wzięłam od niej ale nie wie na pewno.Wkurzona już jałową dyskusją i faktem,że za czekającą taksówkę zapłacę jak za zboże oraz,że moja panna nie ma klucza domu ani telefonu mówię jej,że nie mam czasu teraz dyskutować.
Na co ona,że ona podyskutować chce bo ja mam gdzieś jakiś tam jej klucz i żebym jej oddała.No,dobra,mówię oddam ale nie wiem jaki i na razie nie mam przy sobie. Nosz kurde,ona MUSI człowieka wk...wić!
I trzyma ten mój klucz w ręku zamiast mi rzucić bo ja teraz muszę jej przecież wysłuchać!
W końcu mówię,żeby rzuciła mi klucz.Na to ona,że ja na nią krzyczę a poza tym jak ona mi rzuci to ja go nie znajdę przecież.No więc jak debil jakiś dyskutuję z nią pod balkonem by wzięła klucz w woreczek i mi rzuciła!
Wiecie,naprawdę mam ochotę spierdzielić przed nią daleko,nie widzieć się z nią z rok bo mam już jej dość serdecznie.
Ostatnio skrytykowała to,że pozwoliłam mojej córce ściąć włosy.No bo jak ona teraz wygląda? Wygląda starzej! I w ogóle wyrośnie z niej emo bo ona w rozmowach w toku widziała takie dziewczynki tak ścięte i jeszcze umalowane.I nawet nie wiem jaki to jest problem.
Wyśmiałam ją i mówię,że rozmowy w toku to bardzo rzetelne źródło informacji.
Na co ona: no wiesz,ja ci mówię,jeszcze wspomnisz moje słowa.ale w końcu to twoje dziecko i ty je wychowujesz.
No więc powiedziałam,że od tego powinna zacząć rozmowę ze mną.
Oczywiście foch.
Tak jest mi zwyczajnie przykro,że nie mam w niej oparcia,że wiecznie tylko roszczenia,krytyka mojego życia permanentna...