ps.zawsze możesz poderwać Ninę
a nuż...
Hahaha
dobry żart ale kiepska rada ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » List do mojej nieznanej najukochańszej...
Strony Poprzednia 1 … 16 17 18
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
ps.zawsze możesz poderwać Ninę
a nuż...
Hahaha
dobry żart ale kiepska rada ![]()
Nina,to nie była rada. Lesio i tak będzie nadal siedział w internecie czekając na swoją ukochaną...
_Nina_ napisał/a:Leszku... oj, a ja myślałam, że po tym jak odnalazłeś Dorotkę, zniknąłeś z forum... ale nic bardziej mylnego
W Społeczności kafejka już jesthmmm....
No widzisz Nino jak to forum uzależnia człowieka.Nie mogę bez niego żyć.Teraz ja będę potrzebował terapii przeciw uzależnieniu od forum netkobiety.Moją terapeutką została Gojka a jej asystentką Życzliwa.Szkoda,że Moni nie ma.Jak napisałem o niej coś czego ona sama nie wiedziała to uznała,że albo mam rentgen w oczach albo jestem "prorokiem".Chyba się przestraszyła,że ją bardziej"prześwietle" mając zadatki dobrego psychologa a ja chciałem jej udowodnić jedynie,że faktycznie zajmuję się tą dziedziną co wcześniej zakwestionowała...
?????
Że niby co? Że jaki rentgen, jaki prorok?? czego ja niby sobie nie wiedziałam, a Ty mnie niby uświadomiłeś?
Leszek?? czy Ty się dobrze czujesz?
A na przyszłość...taka moja rada...a propos Dorotki....nie bierz się do podrywania kobiet, nie sprawdzając wcześniej stanu cywilnego.
Leszek292 napisał/a:_Nina_ napisał/a:Leszku... oj, a ja myślałam, że po tym jak odnalazłeś Dorotkę, zniknąłeś z forum... ale nic bardziej mylnego
W Społeczności kafejka już jesthmmm....
No widzisz Nino jak to forum uzależnia człowieka.Nie mogę bez niego żyć.Teraz ja będę potrzebował terapii przeciw uzależnieniu od forum netkobiety.Moją terapeutką została Gojka a jej asystentką Życzliwa.Szkoda,że Moni nie ma.Jak napisałem o niej coś czego ona sama nie wiedziała to uznała,że albo mam rentgen w oczach albo jestem "prorokiem".Chyba się przestraszyła,że ją bardziej"prześwietle" mając zadatki dobrego psychologa a ja chciałem jej udowodnić jedynie,że faktycznie zajmuję się tą dziedziną co wcześniej zakwestionowała...
?????
Że niby co? Że jaki rentgen, jaki prorok?? czego ja niby sobie nie wiedziałam, a Ty mnie niby uświadomiłeś?
Leszek?? czy Ty się dobrze czujesz?A na przyszłość...taka moja rada...a propos Dorotki....nie bierz się do podrywania kobiet, nie sprawdzając wcześniej stanu cywilnego.
Moniu,faktycznie nie czuję się zbyt dobrze.Już mniejsza z tym rentgenem i prorokiem bo to był żart.Zamieszczenie mojego listu do nieznanej naukochańszej nie miało na celu podrywania kobiet ale odnalezienia tej jedynej czego nadal widzę,że nie zrozumiałaś...
Lesiu,to Ty nic nie rozumiesz.Jak to nazwiemy,bez różnicy ale zdaje się że jesteś sam.Niech Ci to da do myślenia... Nie chcę Cię dołować,naprawdę ale chcę żebyś zrozumiał co większość osób na tym wątku chciała Ci przekazać.Nie wystarczy napisać listu i czekać...
Moniu,faktycznie nie czuję się zbyt dobrze.Już mniejsza z tym rentgenem i prorokiem bo to był żart.Zamieszczenie mojego listu do nieznanej naukochańszej nie miało na celu podrywania kobiet ale odnalezienia tej jedynej czego nadal widzę,że nie zrozumiałaś...
Rozumiem aż nadto Leszku. Ale szukając tej jedynej, musisz zwracać uwagę na tak prozaiczne rzeczy jak stan cywilny swojej potencjalnej miłości.
Lesiu,to Ty nic nie rozumiesz.Jak to nazwiemy,bez różnicy ale zdaje się że jesteś sam.Niech Ci to da do myślenia... Nie chcę Cię dołować,naprawdę ale chcę żebyś zrozumiał co większość osób na tym wątku chciała Ci przekazać.Nie wystarczy napisać listu i czekać...
Diano,to prawda.Aby z kimś związać się to musi on mieć uregulowane swoje sprawy życiowe.Nawet jeśli ta osoba nie jest w związku małżeńskim a w prawnej lub zwykłej separacji małżeńskiej to i tak nie może tworzyć nowego związku.Inną rzeczą jest również stały kontakt z taką osobą,który buduje więź pomiędzy dwojgiem osób...
Nieprawda,wcale nie musi,jestem najlepszym przykładem
Ze swoim obecnym mężem związałam się będąc jeszcze w separacji,zamieszkaliśmy razem. Moje uregulowanie spraw trwało...7 lat,za jakie grzechy miałam być tak długo sama,widując w międzyczasie ex z różnymi w dodatku partnerkami??? Nikomu tego nie życzę dlatego uważam że czasami trzeba się pospieszyć a nie czekać na cud...życia szkoda
Nieprawda,wcale nie musi,jestem najlepszym przykładem
Ze swoim obecnym mężem związałam się będąc jeszcze w separacji,zamieszkaliśmy razem. Moje uregulowanie spraw trwało...7 lat,za jakie grzechy miałam być tak długo sama,widując w międzyczasie ex z różnymi w dodatku partnerkami??? Nikomu tego nie życzę dlatego uważam że czasami trzeba się pospieszyć a nie czekać na cud...życia szkoda
Racja....i czasem jeśli to możliwe, warto wziąć sprawy w swoje ręce.
Nieprawda,wcale nie musi,jestem najlepszym przykładem
Ze swoim obecnym mężem związałam się będąc jeszcze w separacji,zamieszkaliśmy razem. Moje uregulowanie spraw trwało...7 lat,za jakie grzechy miałam być tak długo sama,widując w międzyczasie ex z różnymi w dodatku partnerkami??? Nikomu tego nie życzę dlatego uważam że czasami trzeba się pospieszyć a nie czekać na cud...życia szkoda
To zależy od człowieka i jego postaw etycznych.W moim i jej przypadku jako praktykujących chrześcijan jest to nie możliwe takie rozwiązanie sprawy...
No tak... ale bycie w separacji się z tym nie kłóci? i flirtowanie,wyznawanie miłości będąc mężatką? dla mnie to podwójna moralność
_Nina_ napisał/a:Leszku.... czytałam
i pamiętam. Nie wątpiłam nigdy, że kieruje Tobą właśnie taka prawdziwa miłość (chyba tez pamiętasz co ja wcześniej napisałam )
Musisz mi przypomieć bo nie pamiętam co pisałaś.Wybacz mi bo mężczyźni tak mają.Nigdy nie słuchają kobiet a nawet nie widzą jak sobie kobieta zrobi nową fryzurę albo założy nową sukienkę.Oni widzą jedynie jak jest bez sukienki i to,że gotówki im trochę w portfelu ubyło.To było już tak dawno jak pisałaś a może brak mi lecytyny...
Znalazłem w końcu Twój post w tym wątku.Ale mi dałaś roboty.Jasny gwint.Czy nie lepiej jak kobieta mężczyźnie powie wprost o co chodzi a nie każe mu się domyślać albo przechodzić "drogę przez mękę?"Mężczyzna to jest taka istota,że jak mu powiesz to zrozumie a jak nie powiesz to się sam nie domyśli...
A ja po prostu jestem pod wrażeniem determinacji i konsekwencji Leszka
Naprawdę
Bo kto inny jak nie tak zdeterminowani i nastawieni na cel ludzie mają zdobyć/osiągnąć to, co zamierzyli?
Podziwiam tą wiarę Leszka i oczekiwanie... samo to oczekiwania chyba jest tu najważniejsze
Nina,to był jeden Twój post o tej treści...
A tak sobie dzisiaj uświadomiłam ze potrzebuje wsparcia W MOJEJ SAMOTNOŚCI ; niby mężatka od 19 lat we wtorek byla niby nasza rocznica ... a wspólnie 21 i co z tego razem a jednak osobno i z roku na rok jest gorzej on woli garaż . Udaje ze jest wszystko w porządku mówi , ze kocha ale ja czuje ze nie kocham I MILCZĘ CIERPIĘ W MILCZENIU i coraz bardziej dokucza mi samotność. Szukałam takich ludzi jak ja samotnych w małżeństwie(powiedzmy , ze w małżeństwie) . od dawna nie sypiamy razem , ale wiecie co nie brakuje mi tego , brakuje mi ciepła i uczucia , ze ma mnie kto wesprzeć w takich dniach jak dzisiaj sobota ja na gorze w sypialni on na dole w gościnnym jestem sama samotna i co z tego kogo to obchodzi . Mam 38 lat raczej moi znajomi mówią ze jestem towarzyska tia na pokaz a w duszy krzyczę chce czuć coś co kiedyś, chce kochać i być kochana . Zastanawiam się nad rozwodem i czuje , ze muszę w tym kierunku zrobić .... jest mi zle jest mi smutno dlaczego życie daje nam takie niespodzianki dlaczego oddalmy się od osób które byly nam naprawdę bliskie , cieszyły nas wspólne chwile wspólny czas .....
chce być kochana i kochać. Jest mi smutno i źle ......
Z całego mojego wątku ten post zrobił na mnie największe wrażenie.Szkoda,że Basia nie podała jakiegoś kontaktu do siebie przez co nie mogłem jej odpisać.W tym poście zauważyłem krzyk wyjątkowego cierpienia przez co moja empatia nie pozwala mi milczeć...
No tak... ale bycie w separacji się z tym nie kłóci? i flirtowanie,wyznawanie miłości będąc mężatką? dla mnie to podwójna moralność
A mnie to wszystko się kupy nie trzyma.
Czyż nie było niedawno informacji od Lesia, że planuje ślub i już prawie gości sprasza?
A tu nagle taki zonk? Że Dorotka jest mężatką?
To wcześniej się nie pochwaliła?
diana45 napisał/a:No tak... ale bycie w separacji się z tym nie kłóci? i flirtowanie,wyznawanie miłości będąc mężatką? dla mnie to podwójna moralność
A mnie to wszystko się kupy nie trzyma.
Czyż nie było niedawno informacji od Lesia, że planuje ślub i już prawie gości sprasza?A tu nagle taki zonk? Że Dorotka jest mężatką?
To wcześniej się nie pochwaliła?
Też nad tym myślałam.Albo niespodzianka dla Lesia albo...sama nie wiem co...
Dlatego napisałam że nie należy zaczynać związku od odwrotnej strony
A mnie się podoba ten list,zawarłeś w nim wszystko to,czego oczekujemy od ukochanej osoby-miłości,oddania,ciepła,zrozumienia,wsparcia bez względu na okoliczności-oddania po grób,wiem,brzmi patetycznie,ale ja jako beznadziejny przypadek romantyczki,właśnie tak rozumiem kochanie drugiego człowieka.Ten list to taka kwintesencja miłości,gdyby ludzie tak rozumieli związek dwóch osób,nie byłoby tylu kłótni,problemów,zdrad,rozwodów...Wierzę,że znajdziesz kobietę swojego życia,na pewno gdzieś jest,kwestia trafienia na siebie,życzę Ci powodzenia:)
A mnie się podoba ten list,zawarłeś w nim wszystko to,czego oczekujemy od ukochanej osoby-miłości,oddania,ciepła,zrozumienia,wsparcia bez względu na okoliczności-oddania po grób,wiem,brzmi patetycznie,ale ja jako beznadziejny przypadek romantyczki,właśnie tak rozumiem kochanie drugiego człowieka.Ten list to taka kwintesencja miłości,gdyby ludzie tak rozumieli związek dwóch osób,nie byłoby tylu kłótni,problemów,zdrad,rozwodów...Wierzę,że znajdziesz kobietę swojego życia,na pewno gdzieś jest,kwestia trafienia na siebie,życzę Ci powodzenia:)
Nie każdy to potrafi zrozumieć i docenić.Nie potrafię zrozumieć tych,którzy tego nie doceniają.Przecież miłość,wierność,zrozumienie,ciepło czy stałe wsparcie to jest to co jest istotą prawdziwego związku dwojga osób.Wiele osób przez całe życie tego pragnie i do śmierci nie nigdy tego nie doświadcza.Inni doświadczają to i zamiast doceniać i pielęgnować to jak największy skarb w swoim życiu to lekceważą,niedoceniają lub niszczą swój związek i w którym właśnie to otrzymują od drugiej osoby tworzącej ten związek tak bardzo ją raniąc i unieszczęśliwiając.Aby było innaczej w naszych związkach to musimy znaleźć taką osobę,która ma podobny do nas charakter,pragnienia i dążenia a wtedy to jest szansa,że taka osoba to będzie doceniać.Nawet jeśli to się stanie to wiedzmy,że małżeństwo jest największą loterią i najważniejszą inwestycją w naszym życiu,którą możemy jedną błędną decyzją np.zdradą zniszczyć wszystko w jednej chwili.Możemy cieszczyć się miłością,szczęściem i rodziną lub żyć w bezsensie,gdzie jedyną rzeczą jaką nas będzie łączyło ze współmałżonkiem(ką) będzie nasze mieszkanie,łóżko i finanse oraz dzieci a w rzeczywistości będziemy żyli zamiast dla siebie to obok siebie,gdzie współmałżonek(ka)będzie dla nas zamiast prawdzwym mężem czy żoną,która ma być dla nas stałym oparciem we wzajemnej miłości to zupełnie obcym człowiekiem od którego nie będziemy doświadczać tej miłości i wszystkiego co się z nią wiąże.Może on być dla nas jedynie z nazwy mężem czy żoną albo mężem(żoną)oraz naszym najlepszym przyjacielem.Miejmy świadomość naszego przemijania i nadchodzącej starości i dawajmy sobie wzajemnie każdego dnia wszystko co mamy w sobie najlepsze bo ono jest naprawdę krótkie i przynosi nam wiele problemów.Nie stwarzajmy więc ich sami sobie dodatkowo.Podejmujmy więc mądre i odpowiedzialne decyzje z myślą o przyszłości a nie tylko o teraźniejszości,kierując się często naszymi pragnieniami i pożądliwościami,które chwilowo zaspakajamy a które nas tak wiele często kosztują.Pamiętajmy,że dopóki żyjemy nigdy nie jest zapóźno aby zmienić to co złe w naszym życiu.Jeśli wiemy,że coś jest złe to nie kontynułujmy tego bo właśnie to nas zabija i unieszczęśliwia,powodując dodatkowo cierpienie tych,którzy nas kochają i którym zależy im na naszym dobrze i wzajemnym szczęściu.Tym kimś są nasi najbliżsi.Nasze szczęcie ma wpływ nie tylko na nas i naszą rodzinę ale też środowisko w jakim żyjemy.Myślmy więc nie tylko o sobie a również o innych...
opal74 napisał/a:A mnie się podoba ten list,zawarłeś w nim wszystko to,czego oczekujemy od ukochanej osoby-miłości,oddania,ciepła,zrozumienia,wsparcia bez względu na okoliczności-oddania po grób,wiem,brzmi patetycznie,ale ja jako beznadziejny przypadek romantyczki,właśnie tak rozumiem kochanie drugiego człowieka.Ten list to taka kwintesencja miłości,gdyby ludzie tak rozumieli związek dwóch osób,nie byłoby tylu kłótni,problemów,zdrad,rozwodów...Wierzę,że znajdziesz kobietę swojego życia,na pewno gdzieś jest,kwestia trafienia na siebie,życzę Ci powodzenia:)
Nie każdy to potrafi zrozumieć i docenić.Nie potrafię zrozumieć tych,którzy tego nie doceniają.Przecież miłość,wierność,zrozumienie,ciepło czy stałe wsparcie to jest to co jest istotą prawdziwego związku dwojga osób.Wiele osób przez całe życie tego pragnie i do śmierci nie nigdy tego nie doświadcza.Inni doświadczają to i zamiast doceniać i pielęgnować to jak największy skarb w swoim życiu to lekceważą,niedoceniają lub niszczą swój związek i w którym właśnie to otrzymują od drugiej osoby tworzącej ten związek tak bardzo ją raniąc i unieszczęśliwiając.Aby było innaczej w naszych związkach to musimy znaleźć taką osobę,która ma podobny do nas charakter,pragnienia i dążenia a wtedy to jest szansa,że taka osoba to będzie doceniać.Nawet jeśli to się stanie to wiedzmy,że małżeństwo jest największą loterią i najważniejszą inwestycją w naszym życiu,którą możemy jedną błędną decyzją np.zdradą zniszczyć wszystko w jednej chwili.Możemy cieszczyć się miłością,szczęściem i rodziną lub żyć w bezsensie,gdzie jedyną rzeczą jaką nas będzie łączyło ze współmałżonkiem(ką) będzie nasze mieszkanie,łóżko i finanse oraz dzieci a w rzeczywistości będziemy żyli zamiast dla siebie to obok siebie,gdzie współmałżonek(ka)będzie dla nas zamiast prawdzwym mężem czy żoną,która ma być dla nas stałym oparciem we wzajemnej miłości to zupełnie obcym człowiekiem od którego nie będziemy doświadczać tej miłości i wszystkiego co się z nią wiąże.Może on być dla nas jedynie z nazwy mężem czy żoną albo mężem(żoną)oraz naszym najlepszym przyjacielem.Miejmy świadomość naszego przemijania i nadchodzącej starości i dawajmy sobie wzajemnie każdego dnia wszystko co mamy w sobie najlepsze bo ono jest naprawdę krótkie i przynosi nam wiele problemów.Nie stwarzajmy więc ich sami sobie dodatkowo.Podejmujmy więc mądre i odpowiedzialne decyzje z myślą o przyszłości a nie tylko o teraźniejszości,kierując się często naszymi pragnieniami i pożądliwościami,które chwilowo zaspakajamy a które nas tak wiele często kosztują.Pamiętajmy,że dopóki żyjemy nigdy nie jest zapóźno aby zmienić to co złe w naszym życiu.Jeśli wiemy,że coś jest złe to nie kontynułujmy tego bo właśnie to nas zabija i unieszczęśliwia,powodując dodatkowo cierpienie tych,którzy nas kochają i którym zależy im na naszym dobrze i wzajemnym szczęściu.Tym kimś są nasi najbliżsi.Nasze szczęcie ma wpływ nie tylko na nas i naszą rodzinę ale też środowisko w jakim żyjemy.Myślmy więc nie tylko o sobie a również o innych...
Mógłbym napisać na ten temat jeszcze więcej ale Dorota zrugała mnie,że za dużo piszę więc pozostaje mi to przemilczeć lub uzupełnić w kolejnym moim poście...
Leszek a jak mogłeś planować małżeństwo z kobietą, która nie jest wolna?
Tak jak pisałam wcześniej...sensu i logiki w tym nie ma.
Wielka miłość i co?
Zapomniała Ci powiedzieć?
A Wy sie chociaż raz spotkaliście twarzą w twarz?
Coś mi się zdaje,Monia że Lesio na te trudne pytania nie odpowie... tym bardziej że pytany był już parę razy...
Dla mnie wyjaśniło się wreszcie czemu to Dorotka tak broniła swojej prywatności,bo to było zagadkowe...
Coś mi się zdaje,Monia że Lesio na te trudne pytania nie odpowie... tym bardziej że pytany był już parę razy...
Dla mnie wyjaśniło się wreszcie czemu to Dorotka tak broniła swojej prywatności,bo to było zagadkowe...
Oczywiście,że nie odpowiem i już wcześniej wyjaśniałem dlaczego.To nie dlatego Dorotka broniła swojej prywatności.Miała do tego prawo i nadal je ma.Wiem to czego wy nie wiecie ale nie mogę tego ujawnić.To co mogę powiedzieć to,że nie jest tak jak tu piszecie i nie znając szczegółów wyciągacie z tego złe wnioski,które krzywdzą jedynie ją.Nie znając mnie i nie wiedząc nic o mnie,również wyciągaliście złe wnioski na mój temat.Dorotka jest naprawdę wyjątkową osobą i jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi.Przyjaźń nigdy nie wyklucza miłości i planów małżeństwa nawet jeśli ktoś formalnie nie ma orzeczonego do dziś przez sąd rozwodu.Nie znając szczegółów tego,które nie zamierzam ujawniać,można wyciągać teoretycznie takie wnioski jakie zawarłyście w swoich postach ale w tym przypadku to nie jest tak jak myślicie.Takie Wasze wypowiedzi spowodowały u niej nie tylko wielki smutek ale też łzy...
No cóż Lesiu...nie ma co smucić się i płakać...tylko trzeba brać sprawy w swoje ręce. Nie chcę dociekać z jakiego powodu Dorotka nie ma rozwodu, bo to nie moja sprawa. Wiem, ze czasem sprawy rozwodowe ciągną się latami...
Mnie się udało uzyskać szybki rozwód, ale to ja się o niego starałam, chociaż to mąż odszedł do innej. Jemu rozwód nie był potrzebny do szczęścia. Ale ja uznałam, że należy posprzątać bałagan, zanim się zacznie nowe życie. Życie z czystą kartą.
A wnioski wysnułyśmy na podstawie szczątków informacji na ten temat. Nie ma co się obrażać i gniewać.
No cóż Lesiu...nie ma co smucić się i płakać...tylko trzeba brać sprawy w swoje ręce. Nie chcę dociekać z jakiego powodu Dorotka nie ma rozwodu, bo to nie moja sprawa. Wiem, ze czasem sprawy rozwodowe ciągną się latami...
Mnie się udało uzyskać szybki rozwód, ale to ja się o niego starałam, chociaż to mąż odszedł do innej. Jemu rozwód nie był potrzebny do szczęścia. Ale ja uznałam, że należy posprzątać bałagan, zanim się zacznie nowe życie. Życie z czystą kartą.A wnioski wysnułyśmy na podstawie szczątków informacji na ten temat. Nie ma co się obrażać i gniewać.
Ani ja ani ona się nie obraża ani też nie gniewa.Przyczyną tego jest jej stopień wrażliwości,który wynika z jej wyjatkowo wrażliwego charakteru.Nie znając szczegółów jakiejś sprawy lub czyiś motywacji,bardzo łatwo możemy swoją oceną kogoś skrzywdzić.Znakomitym przykładem tego była dziewczyna,która w wieku trzynastu lat urodziła dziecko w szpitalu w którym moja mama była pielęgniarką na oddziale położniczym.To była prawdziwa sensacja na całe miasto.W szkole do której uczęszczała po tym fakcie,większość uczniów mówila o niej,że jest "puszczalska".W mieście pokazywano ją palcem i potępiano ją za to co zrobiła w tamtych latach a więc posiadanie w tym wieku dziecka.Nikt nie wiedział jednak co ona czuła wtedy kiedy najpierw została zgwałcona a potem zaszła w ciążę za co sprawca później został po roku skazany przez sąd na karę więzienia.Wychowywała to dziecko bardzo je kochając,mając przy tym stałą świadomość,że ono jest wynikiem okrutnego i sadystycznego gwałtu na niej.Była z bardzo biednej rodziny.Szła po chleb do sklepu dla swojego rodzeństwa,którym opiekowała się jako najstarsza z rodzeństwa mieszkając na skraju miasta przy lesie.Została zaatakowana w drodze powrotnej jak wracała z chlebem do domu.Kiedy oprawca ją zaatakował wyrywając przy tym jej siatkę w której znajdował się ten chleb i zaczął ją bić a następnie gwałcić to błagała go aby jej nie zabierał jedynie chleba bo nie ma więcej pieniędzy aby go kupić a w domu czeka na ten chleb młodsze rodzeństwo,które było głodne.Dla niej rodzeństwo i chleb miało większą wartość jak ona,jej życie czy zdrowie.Nie zapomnę tej historii do końca swojego życia.Uczyńcie to samo i pomyślcie,że być może ktoś przeżył podobne sytuacje w swoim życiu.To się nazywa właśnie empatia,która nie zasługuje na ludzki osąd a na pomoc i nasze współczucie...
Chciałbym zmienić smutną atmosferę w moim wątku i wprowadzić Was w dobry humor.Opowiem Wam prawdziwą historię jaką opowiedział mi mój kolega.Powiedział mi,że był on gościem na pewnym weselu,który przerodziło się w pewnym momencie w stypę i nie dlatego,że ktoś zmarł podczas przyjęcia weselnego ale dlatego,że miało ono w pewnym momencie nieoczekiwany przebieg.Powiedział on,że jeszcze nigdy nie był na takim weselu,nie słyszał o takim a nawet nie czytał i napewno już nigdy chyba nie będzie.Po ceremoni małżeńskiej,gdy jej uczestnicy zasiedli do stołu na przyjęciu weselnym pan młody powiedział gościom,że pod nakryciem stołowym są zaklejone koperty,prosząc aby goście otworzyli je.Gdy uczestnicy przyjęcia weselnego otworzyli je to zobaczyli fotografie jak panna młoda uprawiała sex z sołtysem wsi w której mieszkał.Fotografie te zrobił z ukrycia będąc z zawodu fotografem.Nie był to więc żart ani fotomontaż.To był szok dla wszystkich uczestników przyjęcia.Panna młoda natychmiast się zerwała z krzesła i uciekła w nieznane miejsce.Pan młody wyjaśnił,że te fotografie zrobił pięć dni przed ceremonią ślubną a więc kiedy goście otrzymali już zaproszenia na ceremonię ślubną,zamówiony był zespół muzyczny,samochód dla młodej pary oraz zakupy na przyjęcie dla licznych gości w tym zarezerwowane pokoje hotelowe.Powiedział,że nie chciał odwoływać więc ślubu bo jego zdaniem naraziłoby to jego oraz zaproszonych gości,którzy zakupili już prezenty ślubne na duże straty finansowe i powiedział aby uczestnicy przyjęcia weselnego dobrze się bawili...Zabrani goście byli w takim szoku,że nie wiedzieli co mają zrobić.Odechciało im się jeść a zespół muzyczny nie tylko nie wiedział czy ma w tej sytuacji grać ale i co ma grać bo mieli grać utwory weselne a tu zrobiła się nagle stypa.Byli zupełnie nie przygotowani aby zmienić repertuar z weselnego na pogrzebowy.Pan młody wniósł potem o unieważnienie małżeństwa i złożył do sądu pozew przeciwko pannie młodej o zwrot poniesionych kosztów związanych z ceremonią ślubną.Jak widzimy najlepszy scenariusz pisze nasze życie.Nie warto więc przed samym ślubem ulegać takim pokusom bo często one naprawdę nas naprawdę drogo kosztują...
Chciałbym zmienić smutną atmosferę w moim wątku i wprowadzić Was w dobry humor.Opowiem Wam prawdziwą historię jaką opowiedział mi mój kolega.Powiedział mi,że był on gościem na pewnym weselu,który przerodziło się w pewnym momencie w stypę i nie dlatego,że ktoś zmarł podczas przyjęcia weselnego ale dlatego,że miało ono w pewnym momencie nieoczekiwany przebieg.Powiedział on,że jeszcze nigdy nie był na takim weselu,nie słyszał o takim a nawet nie czytał i napewno już nigdy chyba nie będzie.Po ceremoni małżeńskiej,gdy jej uczestnicy zasiedli do stołu na przyjęciu weselnym pan młody powiedział gościom,że pod nakryciem stołowym są zaklejone koperty,prosząc aby goście otworzyli je.Gdy uczestnicy przyjęcia weselnego otworzyli je to zobaczyli fotografie jak panna młoda uprawiała sex z sołtysem wsi w której mieszkał.Fotografie te zrobił z ukrycia będąc z zawodu fotografem.Nie był to więc żart ani fotomontaż.To był szok dla wszystkich uczestników przyjęcia.Panna młoda natychmiast się zerwała z krzesła i uciekła w nieznane miejsce.Pan młody wyjaśnił,że te fotografie zrobił pięć dni przed ceremonią ślubną a więc kiedy goście otrzymali już zaproszenia na ceremonię ślubną,zamówiony był zespół muzyczny,samochód dla młodej pary oraz zakupy na przyjęcie dla licznych gości w tym zarezerwowane pokoje hotelowe.Powiedział,że nie chciał odwoływać więc ślubu bo jego zdaniem naraziłoby to jego oraz zaproszonych gości,którzy zakupili już prezenty ślubne na duże straty finansowe i powiedział aby uczestnicy przyjęcia weselnego dobrze się bawili...Zabrani goście byli w takim szoku,że nie wiedzieli co mają zrobić.Odechciało im się jeść a zespół muzyczny nie tylko nie wiedział czy ma w tej sytuacji grać ale i co ma grać bo mieli grać utwory weselne a tu zrobiła się nagle stypa.Byli zupełnie nie przygotowani aby zmienić repertuar z weselnego na pogrzebowy.Pan młody wniósł potem o unieważnienie małżeństwa i złożył do sądu pozew przeciwko pannie młodej o zwrot poniesionych kosztów związanych z ceremonią ślubną.Jak widzimy najlepszy scenariusz pisze nasze życie.Nie warto więc przed samym ślubem ulegać takim pokusom bo często one naprawdę nas naprawdę drogo kosztują...
Ta historia była opisywana w necie ![]()
Na pewno Twój znajomy był na tym weselu??
moniaCo napisał/a:No cóż Lesiu...nie ma co smucić się i płakać...tylko trzeba brać sprawy w swoje ręce. Nie chcę dociekać z jakiego powodu Dorotka nie ma rozwodu, bo to nie moja sprawa. Wiem, ze czasem sprawy rozwodowe ciągną się latami...
Mnie się udało uzyskać szybki rozwód, ale to ja się o niego starałam, chociaż to mąż odszedł do innej. Jemu rozwód nie był potrzebny do szczęścia. Ale ja uznałam, że należy posprzątać bałagan, zanim się zacznie nowe życie. Życie z czystą kartą.A wnioski wysnułyśmy na podstawie szczątków informacji na ten temat. Nie ma co się obrażać i gniewać.
Ani ja ani ona się nie obraża ani też nie gniewa.Przyczyną tego jest jej stopień wrażliwości,który wynika z jej wyjatkowo wrażliwego charakteru.Nie znając szczegółów jakiejś sprawy lub czyiś motywacji,bardzo łatwo możemy swoją oceną kogoś skrzywdzić.Znakomitym przykładem tego była dziewczyna,która w wieku trzynastu lat urodziła dziecko w szpitalu w którym moja mama była pielęgniarką na oddziale położniczym.To była prawdziwa sensacja na całe miasto.W szkole do której uczęszczała po tym fakcie,większość uczniów mówila o niej,że jest "puszczalska".W mieście pokazywano ją palcem i potępiano ją za to co zrobiła w tamtych latach a więc posiadanie w tym wieku dziecka.Nikt nie wiedział jednak co ona czuła wtedy kiedy najpierw została zgwałcona a potem zaszła w ciążę za co sprawca później został po roku skazany przez sąd na karę więzienia.Wychowywała to dziecko bardzo je kochając,mając przy tym stałą świadomość,że ono jest wynikiem okrutnego i sadystycznego gwałtu na niej.Była z bardzo biednej rodziny.Szła po chleb do sklepu dla swojego rodzeństwa,którym opiekowała się jako najstarsza z rodzeństwa mieszkając na skraju miasta przy lesie.Została zaatakowana w drodze powrotnej jak wracała z chlebem do domu.Kiedy oprawca ją zaatakował wyrywając przy tym jej siatkę w której znajdował się ten chleb i zaczął ją bić a następnie gwałcić to błagała go aby jej nie zabierał jedynie chleba bo nie ma więcej pieniędzy aby go kupić a w domu czeka na ten chleb młodsze rodzeństwo,które było głodne.Dla niej rodzeństwo i chleb miało większą wartość jak ona,jej życie czy zdrowie.Nie zapomnę tej historii do końca swojego życia.Uczyńcie to samo i pomyślcie,że być może ktoś przeżył podobne sytuacje w swoim życiu.To się nazywa właśnie empatia,która nie zasługuje na ludzki osąd a na pomoc i nasze współczucie...
Nie wiem po co wytaczasz taki ciężki kaliber jak ten gwałt.
Co to ma do rzeczy?
Obiektywnie tylko stwierdziłyśmy, że należy zrobić porządek w swoim życiu, uporządkować pewne sprawy, które mogą mieć znaczenie w dalszych naszych poczynaniach.
A ja empatycznie stwierdziłam, że zdaję sobie sprawę, że pewne sprawy potrafią ciągnąć się długo.
Moniu,w tym co napisałem nie sugerowałem,że to co napisałyście było gwałtem ale podzieliłem się z Wami tą prawdziwą historia w kontekście wyciągania przez ludzi,którzy kierują się jedynie ludzką logiką błędnych wniosków poprzez brak znajomości szczegółów sprawy.Chodziło mi więc o błędną ocenę jakiejś sprawy i ludzki osąd.Ta historia właśnie to dobrze ukazywała a więc była bardzo wymowna i dlatego ją przytoczyłem...
Leszek292 napisał/a:Chciałbym zmienić smutną atmosferę w moim wątku i wprowadzić Was w dobry humor.Opowiem Wam prawdziwą historię jaką opowiedział mi mój kolega.Powiedział mi,że był on gościem na pewnym weselu,który przerodziło się w pewnym momencie w stypę i nie dlatego,że ktoś zmarł podczas przyjęcia weselnego ale dlatego,że miało ono w pewnym momencie nieoczekiwany przebieg.Powiedział on,że jeszcze nigdy nie był na takim weselu,nie słyszał o takim a nawet nie czytał i napewno już nigdy chyba nie będzie.Po ceremoni małżeńskiej,gdy jej uczestnicy zasiedli do stołu na przyjęciu weselnym pan młody powiedział gościom,że pod nakryciem stołowym są zaklejone koperty,prosząc aby goście otworzyli je.Gdy uczestnicy przyjęcia weselnego otworzyli je to zobaczyli fotografie jak panna młoda uprawiała sex z sołtysem wsi w której mieszkał.Fotografie te zrobił z ukrycia będąc z zawodu fotografem.Nie był to więc żart ani fotomontaż.To był szok dla wszystkich uczestników przyjęcia.Panna młoda natychmiast się zerwała z krzesła i uciekła w nieznane miejsce.Pan młody wyjaśnił,że te fotografie zrobił pięć dni przed ceremonią ślubną a więc kiedy goście otrzymali już zaproszenia na ceremonię ślubną,zamówiony był zespół muzyczny,samochód dla młodej pary oraz zakupy na przyjęcie dla licznych gości w tym zarezerwowane pokoje hotelowe.Powiedział,że nie chciał odwoływać więc ślubu bo jego zdaniem naraziłoby to jego oraz zaproszonych gości,którzy zakupili już prezenty ślubne na duże straty finansowe i powiedział aby uczestnicy przyjęcia weselnego dobrze się bawili...Zabrani goście byli w takim szoku,że nie wiedzieli co mają zrobić.Odechciało im się jeść a zespół muzyczny nie tylko nie wiedział czy ma w tej sytuacji grać ale i co ma grać bo mieli grać utwory weselne a tu zrobiła się nagle stypa.Byli zupełnie nie przygotowani aby zmienić repertuar z weselnego na pogrzebowy.Pan młody wniósł potem o unieważnienie małżeństwa i złożył do sądu pozew przeciwko pannie młodej o zwrot poniesionych kosztów związanych z ceremonią ślubną.Jak widzimy najlepszy scenariusz pisze nasze życie.Nie warto więc przed samym ślubem ulegać takim pokusom bo często one naprawdę nas naprawdę drogo kosztują...
Ta historia była opisywana w necie
Na pewno Twój znajomy był na tym weselu??
No tak mi powiedział ale nie wiem bo mnie tam nie było.Nie miałem tego szczęścia otrzymać zaproszenia na tą stypę...
Ja też byłem uczestnikiem uroczystości ślubnej i przyjęcia weselnego,które również nie zapomnę do końca życia.Byłem wtedy pracownikiem jednych z wydawnictw i z zamiłowania fotografem po dziadku,który był rówież nim.Moi znajomi poprosili mnie abym został fotografem na tej wyjątkowej uroczystości.Prowadziłem również to przyjęcie weselne od strony muzycznej mając przygotowany odpowiedni program ale nie spodziewałem się scenariusza wydarzeń jakie będą miały tam miejsce.Panna młoda postanowiła być wyjątkowo oryginalna i na uroczystość zaślubin wypożyczyli sobie samochód marki Skoda.Była to chyba jej pierwsza wersja.Po ceremoni zaślubin w urzędzie stanu cywilnego znajdującego się w centrum dużego miasta,wszyscy goście w krótkim czasie udali się na miejsce przyjęcia weselnego.Jako ostatni z pod tego urzędu wyjeżdżała para młodych.Gdy kierowca uruchomił to auto marki Skoda,którym jechała młoda para to po ujechaniu kilkudziesięiu metrów zgasł silnik w tym aucie i pomimo wielu prób,nie udało im się go uruchomić.Niestety w tym czasie nie było telefonów komórkowych ani w pobliżu postoju taxi aby młoda para mogła dojechać na miejsce przyjęcia.Zarówno kierowca jak i młoda para nie poddawali się jednak i próbowali uruchomić silnik tego pojazdu na tzw.popych.Miało to miejsce na rynku a więc w samym centrum tego dużego miasta.Niestety nie było komu pchać tego pojazdu,toteż uczynił to pan młody i panna młoda a kierowca usiadł za kierownicą.Pomimo wielu prób uruchomienia tego silnika na popych te zabiegi również nie przyniosły rezultatów a widok panny młodej w białej sukni i pana młodego w garniturze pchającego stary model auta wywoływał jedynie u przechodniów prawdziwą sensację i gromki śmiech.Nikt z przechodniów im nie pomagał bo widząc mnie fotografującego te zdarzenia pomyśleli sobie widocznie,że jest to sesja fotograficzna,która została dokładnie wyreżyserowana.Z jednego z okien kamienicy znajdującego się na tym rynku wychylił się jakieś mężczyzna widząc to zdarzenie i krzyknął do nich:"Musicie już od teraz nauczyć się sami sobie radzić w życiu obydwoje razem,pokonując wszystkie problemy jakie Wam przyniesie".Po pewnym czasie auto odpaliło i ruszyli dalej.W trakcie przyjęcia weselnego ojciec panna młodego spożył nadmiar trunku i najpierw zaczął chodzić na czworaka po parkiecie a potem po weselnym stole.Najlepszym finałem tej uroczystości weselnej,która zakończyła się stypą było to,że kelnerką na tym przyjęciu była wcześniej narzyczoną pana młodego.W trakcie przyjęcia pan młody gdzieś zniknął.Panna młoda zaczeła go szukać i znalazła go w jednym z pomieszczeń kuchennych w którym pan młody uprawiał sex ze swoją byłą narzyczoną,która nie tylko tam podawała różne dania,które widocznie pomyliła,przechodząc do prawdziwej konsumpcji albo do rozdawania prezentów ślubnych.Niestety ale tego problemu razem już nie pokonali i przyjęcie weselne nie wypaliło choć auto marki Skoda jakoś odpaliło...a szkoda bo mieli naprawdę oryginalne pomysły będąc bardzo twórczymi jak przystało na prawdziwych artystów...
Ponoć nie tysiące słów a ludzkie milczenie jest bardziej wymowne i dlatego milczałem przez ten okres czasu...
https://www.youtube.com/watch?v=3uedlCyuT-8
https://www.youtube.com/watch?v=SASlBiBev3s
https://www.youtube.com/watch?v=LUxbpSiY78k
Nie zakańczam tej historii jeszcze bo nie ma ona jeszcze swojego końca...
https://www.youtube.com/watch?v=hK-OjJlTOLY
https://www.youtube.com/watch?v=PdkPFnHAIY0
Gojko,co się z Tobą dzieje?Dlaczego tyle czasu się nie odzywasz na forum.Bardzo brakuje mi Ciebie i stale zastanawiam się dlaczego się nie odzywasz... https://www.youtube.com/watch?v=hPyIhCFhJ8g
Na komunikatorze Gadu-Gadu uczestnicy forum piszą mi,że tęsknie za Tobą bo nie mam z kim się kłócić na tym forum...Obal więc ten mit bo jak nie to ja to zrobię opisując pewną prawdziwą historię z życia mojego największego przyjaciela,którą mi opowiedział wczoraj montując mi drzwi antywłamaniowe...
Gojko,co się z Tobą dzieje?Dlaczego tyle czasu się nie odzywasz na forum.Bardzo brakuje mi Ciebie i stale zastanawiam się dlaczego się nie odzywasz... https://www.youtube.com/watch?v=hPyIhCFhJ8g
Leszek- matury już za mną wiec czasu będzie trochę więcej.Z racji pięknej pogody większość wolnego czasu spędzam na dworze. Niestety- nie odpoczywam- pilnuję robotników.Dziś pilnowałam elektryka,jutro przyjeżdża hydraulik. Roboty sporo bo domisko ma 1000m kwadratowych.
Właśnie wróciliśmy z rodzinnego wypadu na rolki.Nawet pies zadowolony:)
Aha- koncert już za nami- wyszło fajnie.Z tego co wiem na stronie szkoły mają być zdjęcia z uroczystości- filmików nie będzie.Wiem,że nagrał mój tata.Ale na razie nie oglądałam:)
Co u Ciebie?
Przepraszam,że dopiero teraz Ci odpowiadam na Twoje zadane pytanie.Zamknąłem się w sobie i potrzebowałem czasu aby znów powrócić do szarego życia,żyjąc wcześniej wielkimi nadziejami na znalezienie tej,która mnie pokocha za to kim i jakim jestem.Nie miałem ochoty wchodzić na forum,odpisywać i realizować jakiekolwiek inne plany w swoim życiu.Wszystko dosłownie przygasło w moim życiu i staciło jego sens.Ponoć nadzieja umiera ostatnia więc umarłem wraz z nią.Żyję ale czuję się jakbym umarł.Tak jest do dziś.Zrozumiałem czym jest samotność i jaką wartość w życiu człowieka ma druga kochająca go osoba,dzieci,wiara,praca oraz inni ludzie a także nasze pasje.Zrozumiałem też,że człowiek ma żyć nie tylko dla siebie ale też dla innych ludzi począwszy od najbliższych członków rodziny.Zrozumiałem też,że aby człowiek osiągnął prawdziwe szczęście to musi w nim mieć ułożone w swoim życiu priorytety według odpowiedniej kolejności.Bez tego nasze życie nie ma najmniejszego sensu.Gdy to uczyni to ma pielęgnować swoją miłość,dbając o swoją rodzinę jak o najcenniejszy na świecie skarb.Zrozumiałem też naturę człowieka,która powoduje to,że człowiek dopiero docenia coś jak to utraci i dopiero wtedy docenia tego wartość.Na koniec zrozumiałem,że powinniśmy cieszyć się każdym dniem naszego życia i życiem najbliższych nam osób bo wkrótce przyjdzie dzień w którym stąd odejdziemy.Żyjmy więc każdego dnia jakby ten dzień był ostatnim dniem naszego życia.Sprawmy więc aby nasze życie było najpiękniejszym kazaniem jakie ktokolwiek wygłosił innym ludziom... http://www.popularnie.pl/codzienny-bohater/
https://www.youtube.com/watch?v=MNmB5eHdt30
Przepraszam,że dopiero teraz Ci odpowiadam na Twoje zadane pytanie.Zamknąłem się w sobie i potrzebowałem czasu aby znów powrócić do szarego życia,żyjąc wcześniej wielkimi nadziejami na znalezienie tej,która mnie pokocha za to kim i jakim jestem.Nie miałem ochoty wchodzić na forum,odpisywać i realizować jakiekolwiek inne plany w swoim życiu.Wszystko dosłownie przygasło w moim życiu i staciło jego sens.Ponoć nadzieja umiera ostatnia więc umarłem wraz z nią.Żyję ale czuję się jakbym umarł.Tak jest do dziś.Zrozumiałem czym jest samotność i jaką wartość w życiu człowieka ma druga kochająca go osoba,dzieci,wiara,praca oraz inni ludzie a także nasze pasje.Zrozumiałem też,że człowiek ma żyć nie tylko dla siebie ale też dla innych ludzi począwszy od najbliższych członków rodziny.Zrozumiałem też,że aby człowiek osiągnął prawdziwe szczęście to musi w nim mieć ułożone w swoim życiu priorytety według odpowiedniej kolejności.Bez tego nasze życie nie ma najmniejszego sensu.Gdy to uczyni to ma pielęgnować swoją miłość,dbając o swoją rodzinę jak o najcenniejszy na świecie skarb.Zrozumiałem też naturę człowieka,która powoduje to,że człowiek dopiero docenia coś jak to utraci i dopiero wtedy docenia tego wartość.Na koniec zrozumiałem,że powinniśmy cieszyć się każdym dniem naszego życia i życiem najbliższych nam osób bo wkrótce przyjdzie dzień w którym stąd odejdziemy.Żyjmy więc każdego dnia jakby ten dzień był ostatnim dniem naszego życia.Sprawmy więc aby nasze życie było najpiękniejszym kazaniem jakie ktokolwiek wygłosił innym ludziom... http://www.popularnie.pl/codzienny-bohater/
Nadzieję trzeba mieć zawsze.Bez niej można się położyć w trumnie i czekać na śmierć.A przecież całe życie przed Tobą.
Przyjaźnię się z małżeństwem 50 latków-Bogaci, dzieci za granicą na świetnych uczelniach.A oni albo się kłócą, zdradzają albo są obrażeni.W momencie życia gdy mogą wiele swoich marzeń zrealizować...niewiele ich cieszy
bo nie mają z kim dzielić tej radości...
JA też długo czekałam i mimo, że nie zawsze jest pięknie i wesoło to widzę, źe nie zamieniłabym mego życia na jotę.Nie chcę by było ono kazaniem-źle mi się to kojarzy-wolę by było fajnym filmem.
Siedzę teraz pod drzewkiem oliwnym w greckiej tawernie ,moja córka szaleje w basenie.Mąż śpi w hotelu a mimo innych priorytetów jesteśmy tu razem i nie czuję potrzeby by tu był i trzymał mnie za rękę a on nie czuje potrzeby bym leżała z nim teraz w łóżku.Im wystarczy kawałek plaży czy basenu-ja lubię zwiedzać i nie przeszkadza mi upał.
Piszę o tym wszystkim bo mam wrażenie, że Twój problem może tkwić nie tylko w niełatwym charakterze ale też w wymaganiach by Twa ukochana miała zawsze ochotę na to co Ty, wszystko odczuwała zupełnie tak samo i miała identyczne poglądy.No i wtedy zaczynają się schody bo w tym wieku człowiek jest już ukształtowaną całością...
Najukochańsza moja.Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie naszej miłości a jedynie Ty.Stałaś się osobą wolną i teraz możesz podejmować każdą swoją decyzję życiową bez obaw,że nie masz do tego prawa aby być szczęśliwa.Miej więc świadomość upływających dni swojego życia i jego końca oraz swojej starości i choroby.Warto było uczynić to co zrobiłaś po to aby być prawdziwie szczęśliwą choć w drugiej części swojego życia.Teraz uczyń wszystko aby tak się stało,ufając Bogu,którego tak bardzo kochasz w Jego Boże obietnice,że zrealizuje je w Twoim życiu...
https://www.youtube.com/watch?v=H0UgAKIYuio
O masz! Czyżby impas przełamany?
Strony Poprzednia 1 … 16 17 18
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » List do mojej nieznanej najukochańszej...
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024