Kawałek mojej historii.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » Kawałek mojej historii..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Kawałek mojej historii..

Chciałabym Wam przytoczyć kawałek mojej historii.. Mam nadzieję, że na sercu zrobi się w końcu lżej..
W końcu lżej.. w końcu lepiej.. Głupia naiwność kobieca.

A było to tak:
Poznaliśmy się pod koniec 2011 roku. Spędziliśmy razem sylwestra w 2012 roku i tak zaczęła się nasza znajomość.
Związek na odległość przez 8 miesięcy bo on od ładnych kilku lat mieszka za granicą (Holandia).
Ja: młoda dziewczyna (23 lata), z dzieckiem, które od początku wychowywałam sama, po kilku nieudanych związkach, która już nie jedno w życiu przeszła, marząca o normalności, o kochającym ojcu dla swojej córki i kochającym partnerze, stabilności, normalnym ciepłym domu.
On: 28 lat, twardo stąpający po ziemi facet, wydawałoby się idealny bo rozsądny, mądry i dający oparcie, bezpieczeństwo.
Czego więcej chcieć skoro była miłość?

Żyliśmy w tym związku na odległość, ale wiadomo co to za życie osobno. Przystało na tym, że zamieszkamy razem w tej Holandii.
Po długich poszukiwaniach odpowiedniego mieszkania - udało się. Przeprowadzka. To miała być moja przeprowadzka do w końcu lepszego życia bo szczęśliwego i dającego sens. Tylko, że dobrze między nami było tylko kilka krótkich miesięcy bo nawet nie pół roku.. a później to już tylko gorzej.
Okazało się, że on jest bardzo nerwowym człowiekiem. Wyszło szydło z worka. Próbowałam to jakoś załagodzić. W końcu znam temat - pomyślałam. Sama kiedyś byłam charakterna. Dzisiaj zwątpiłam, że dam radę to zmienić, dlatego tu jestem.
Potrafi być wulgarny w stosunku do mnie. Tak jakby mówił do tzw: "pierwszej lepszej" albo do "głupiej kolejnej", a przecież do cholery to do niego nie podobne - tak wcześniej myślałam. Potrafił przecież się starać, okazywać miłość itd.. a tu czar prysł po kilku miesiącach wspólnego mieszkania. Kilka razy przez ten wspólny już rok mieszkania w NL zdarzyło mu się być pod wpływem alkoholu.. i wtedy dopiero ubliżać.
Wczoraj tak samo. On lekko wstawiony (nie wychodzi z kumplami, to się dzieje w domu). Ja smutna i załamana bo nie mam zamiaru ciągle cierpieć za czyjeś nerwy i beznadziejne zachowanie.
Rozmawiać też się starałam nie raz. Jestem taką osobą, że mówię w prost kiedy coś mi nie pasuje. Nie kryję się z uczuciami. Nie raz wychodziłam z domu zapłakana. Nie raz spaliśmy osobno i nie raz powiedział mi, że mam się wynosić jak mi się coś nie podoba bo nie jestem u siebie.
Mój chłopak mówi też, że jestem kłamcą. Raz miała miejsce taka sytuacja, że zobaczył e-maile moje z moim ex chłopakiem, ale to były zwykłe wiadomości w stylu cześć, co słychać, co u Ciebie, u mnie tak i tak i tyle. Wybuchła wielka afera chociaż w tych wiadomościach nie było nic nie feir. Od tamtego też momentu zakończyłam znajomość z ex bo nie chciałam sprawiać mojemu chłopakowi przykrości itd, ale kłamcą jestem dalej chociaż nic nie zrobiłam złego.. to dalej mnie tak nazywa sad sad
Dodam, że od jakiegoś czasu nie pracuję, a dokładniej od momentu kiedy córka zaczęła chodzić do szkoły tutaj w NL, a ja na język. Nie mieliśmy opiekunki ani nikogo kogo można by poprosić o pomoc. To też czasem dołuje, że jestem finansowo zależna od niego. Dlatego wtedy sobie myślę. Jeszcze trochę, a pokażę Ci, że stać mnie na lepiej płatną pracę niż Ty masz i że nauczę się tego cholernego języka lepiej od Ciebie.
Mówi, że kocha, że chce się zmienić.. ale dobrze jest tylko przez chwilę.. a później znów jego nerwy albo tak jak wczoraj jakaś chora akcja, że o jedno piwo za dużo. Ogólnie z alko nie ma problemu bo widziałabym, ani pociągu, ale raz na jakiś czas mu się zdarzy, że trochę przesadzi.
Nie raz prosiłam też nie przeklinaj.. bo dziecko za drzwiami itd. a on robi to dalej. Notorycznie + do tego ciągle nerwy, których nie potrafi opanować o jakieś zazwyczaj pierdoły. Finansowo radzimy sobie b. dobrze więc przynajmniej tego problemu nie ma, ale jest problem okazywania uczuć.. Kiedyś był ciepły, mówił, że kocha, a teraz.. Dobrze jest tylko przez chwilę. Tylko przez chwilę jestem szczęśliwa. Potem znowu to samo. Każdy kolejny dzień jest dla mnie gorszy od poprzedniego. Nic nie cieszy. Nawet córka nie cieszy. Nawet ona zauważyła, że się nie uśmiecham już od dawna. Poza tym ostatnio jakaś sfrustrowana chodzę. Też mnie nerwy dopadają. To przez niego. Przez te jego cholerne nerwy. Wpływa to na innych. Niestety.
Czasami się zastanawiam nad pomocą psychologa. Zazwyczaj wtedy kiedy jest naprawdę ciężko. Poza tym nie mam tu nikogo. Nie mam tu rodziny. Nie mam tu znajomych. Sama jak palec. Przyjechałam dla niego, dla nas.. Na około tylko jego znajomi. Moich żadnych bo nawet jeśli jakieś znajomości były to i tak klapa bo przeprowadziliśmy się niedawno 80 km od naszego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Nawet się nie masz komu wygadać. Do kogo przysłowiowej gęby otworzyć. Masz faceta.. ale myślisz sobie czasem wolę się zamknąć bo i tak skrytykuje mnie jak zawsze albo się zaraz zdenerwuje. Kilka dni temu spytałam czy zaczniemy od nowa. Powiedział, że tak. Ja to wzięłam do siebie, na serio, do serca, a wczoraj ta jego akcja, że wypił trochę za dużo i znowu czar prysł jak bańka mydlana.
Gdyby nie córka, która bardzo go kocha, przywiązała się do niego.. tym bardziej, że w swoim życiu nigdy nie miała taty nie byłoby mnie tutaj już dawno bo już dawno wróciłabym do Polski żeby zobaczyć jego reakcję.. czy zmięknie i zareaguje w końcu, zmieni się, przejrzy na oczy.. czy nie zrobi nic.
Córkę kocha i dlatego to boli tym bardziej.. że w tym wszystkim najbardziej cierpię ja.
Już nie raz chciałam spakować rzeczy, pojechać do Polski, zobaczyć co on zrobi.. ale boję się, cholernie się boję bo bardzo go kocham.. boję się, że jego duma męska nie pozwoli mu na to, żeby do mnie wrócić sad sad sad
Sama już się gubię w tym wszystkim, w tych ciągłych nerwach. Teraz dostaliśmy dom z socjala.
Jesteśmy świeżo po remoncie.. ale ten dom nie cieszy nic, a nic..
Moglibyśmy teraz żyć normalnie, taki dom to niezły start przecież. Tym bardziej, że mieszkaliśmy w malutkim mieszkanku do tej pory.
Mogłoby być normalnie więc czemu do cholery nie jest!?!
Co ja mam z tym zrobić kobietki?
Bo już dłużej tak nie ujadę.. zamęczę się tym ciągłym zamartwianiem po każdej kłótni.. i do tego ten ciągły smutek nierozłączny ostatnio sad sad
Mój najlepszy przyjaciel.. Smutek..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kawałek mojej historii..

Czy ty sama pochodzisz z domu, w którym był problem z alkoholem? Jesteś DDA?

3

Odp: Kawałek mojej historii..
Iceni napisał/a:

Czy ty sama pochodzisz z domu, w którym był problem z alkoholem? Jesteś DDA?

Nie, nie jestem. W moim domu nie było alkoholu, ani problemów finansowych, miłości też nie. Za to nerwy towarzyszyły zawsze.
Ojciec chory psychicznie, matka swoje przeszła (z nim chociażby) więc czasem ją rozumiem, ale czasem to bardzo szybko mam dość jak ich odwiedzę. Ciągłe nerwy, jakaś chora mało domowa atmosfera, użalanie się, narzekanie, krzyki, wrzaski, kłótnie, a prowodyrem tego wszystkiego jest.. moja matka czego chyba nigdy nie zrozumiem. Sama wprowadza taką atmosferę, a nigdy tego nie widzi i zawsze znajdzie sobie wymówkę, że to nie ona bo to ktoś inny zaczął. Ostatnio nawet pojechałam do nich na prawie 4 tygodnie z córką więc powinni być dumni i zadowoleni bo stęsknieni za młodą.. Wyjazd jak zawsze kompletna klapa.. Nawet dla niej czasu nie znaleźli. W przypadku mojej matki jak zawsze wymówka praca. Ojciec jest chory więc też nie uczestniczy tak jak zdrowy człowiek wiadomo. Powtarza się wszystko bo dla mnie jak byłam dzieckiem też nigdy czasu nie mieli, dlatego.. dzisiaj nie ma tej więzi i już nie będzie. Postanowiłam wyluzować i odpuścić. Niech będzie tak jak ona chce bo co bym nie zrobiła i tak ja jestem najgorsza. Mój jedyny brat, starszy ode mnie o 9 lat.. to jest już zupełnie inna bajka. On matki z tej strony nie zna no bo on przecież zawsze taki kochany, miły, nie pyskuje itd.. a Ty to taka i taka i taka.. Całe życie tak było, dlatego postanowiłam odpuścić. Moja matka to sfrustrowana wariatka. Może dlatego przez to życie z nimi.. ja dzisiaj mam takie problemy.. że nic nie cieszy itd..

4

Odp: Kawałek mojej historii..

Mój facet za to pochodzi z domu w którym pił ojciec. Tyle wiedziałam, nie ukrywał tego, że ma takiego ojca i że życie mieli nie ciekawe.
Natomiast nigdy nie rozmawialiśmy o tym jak to dokładnie u niego było. Do tej pory nie wiem i czasem kiepsko się z tym czuję bo jesteśmy ze sobą 2 lata prawie.. a ten temat nie został poruszony. Szanuję to, że nie chce rozmawiać. Widocznie też się musiał napatrzeć w dzieciństwie, ale chyba będę zmuszona poruszyć ten temat niedługo. Niedawno z Polski wróciliśmy. Krótki, niespodziewany wyjazd. Dowiedziałam się od jego kuzynki, że ojciec lał matkę, bardzo. Tyle tylko zdążyła mi powiedzieć i więcej chyba nie chciała. Musieli mieć niezłe piekło.. a ja czuję niedosyt bo skoro traktujemy się na serio to wolałabym wiedzieć coś więcej o jego dzieciństwie nawet jeśli było przykre.. Może wtedy będę potrafiła go czasem zrozumieć?

5

Odp: Kawałek mojej historii..

Witaj smile

Tak spokój Tobie jest bardzo potrzebny,aby poukładać
sobie co nieco... i zastanowić się co zrobić.
Najlepsza byłaby praca,zajęcie się czymś co daje ci
pieniążki na życie,aby nie być zależną od niego....

6 Ostatnio edytowany przez hartje (2013-10-15 12:13:05)

Odp: Kawałek mojej historii..

Hej kobietki! Od jakiegoś czasu chodzę cały czas zestresowana i spięta bądź przygnębiona i smutna.
Do tego dochodzi ogromna niewiara w siebie, czasem w partnera i w ogóle w ludzi. Taki smutek i nastawienie towarzyszy mi już niestety dobrych kilka miesięcy (pół roku na pewno). W ostatnim czasie sporo stresu mieliśmy i problemów więc z tego powodu wszystko się nasiliło.
Do tego stopnia, że od ponad tygodnia mam problemy z żołądkiem. Non stop biegam do toalety. Od wczoraj to już w ogóle. Nawet budzę się w nocy po kilka razy. Towarzyszy temu cały czas ból brzucha. Przeczuwam, że to z nerwów.. bo nigdy nie miałam tego rodzaju problemów.
W internecie przeczytałam artykuł na ten temat w którym jasno wyjaśnia się takie sytuacje jako: nerwica żołądka.
Czy ktoś z Was miał tego rodzaju problemy? Jeśli tak to proszę o odpowiedzi.. Jestem zszokowana tym co się ze mną dzieje, martwię się od jakiegoś czasu o swój stan psychiczny, o swoje zdrowie sad W artykule, który przeczytałam polecono leczenie farmakologiczne pod kontrolą lekarza neurologa środkami uspokajającymi i przeciwlękowymi, do tego również psychoterapię.
Od jakiegoś czasu myślałam nad psychiatrą, psychologiem.. to przez te ciągłe przygnębienie w jakim żyję. Nawet córka nie cieszy mnie od dłuższego czasu, a wszystko przychodzi z trudem.. proste czynności. Czy powinnam skonsultować się z lekarzem neurologiem / psychologiem? Czuję, że muszę zmienić swoje życie bo się wykończę. Nigdy jeszcze tak źle się nie czułam i czuję, że muszę poczynić wielkie zmiany.. ale sama już nie wiem od czego zacząć. Waszym zdaniem powinnam porozmawiać o swoich odczuciach z partnerem jeszcze raz? Mówiłam mu, wspominałam, nie chce żeby mnie źle zrozumiał. Boję się, że jak zawsze to nie będzie ważne albo powie, że przesadzam z tą terapią, a ja czuję.. że jej naprawdę potrzebuję.. że muszę zmienić swoje życie. W sumie to oboje musimy pozmieniać wiele w naszym związku. Różnica tylko polega na tym, że ja się wszystkim przejmuję, nie potrafię zapomnieć wielu rzeczy, puścić mimo uszu, tłumię to w sobie. Podczas gdy on na drugi dzień już nie pamięta, że był wulgarny, że sprawił przykrość.. Czuję, że mam ze sobą problem.. Pomóżcie kobietki.. Tak bardzo znowu chce się uśmiechać..

A mój facet no właśnie.. nie jest dla mnie takim wsparciem jakim bym chciała, w ogóle nie jest ostatnio.. ciągle tylko krytykuje.. tyle czasem chciałabym mu powiedzieć.. ale się wstrzymuję. Boję się nerwów i krytyki z jego strony. On jest strasznym nerwusem. To życie u jego boku nie miało tak wyglądać, nie w takich nerwach. Przecież nic na to nie wskazywało. Byliśmy szczęśliwi, a on nie był taki. Tak, tak.. ale to było na odległość. A teraz razem.. Tak bardzo go kocham, ale cierpię w tym związku, nie realizuję się, a teraz jak.. wzięłam się w garść, chce się zmienić.. to jeszcze te problemy z żołądkiem. Nie wiem czy znalezienie pracy pomoże. Czy z powodu niedostatecznej znajomości języka holenderskiego będę się tylko w owej pracy męczyła i przejmowała gdy czegoś nie zrozumiem. Czy powinnam iść najpierw do lekarza specjalisty. Od czego ja w ogóle mam zacząć sad? Chciałabym być.. szczęśliwa i żyć normalnie jak inni..

A i moje początki tu.. za granicą.. wszystko miało być inaczej. Liczyłam na jego wsparcie.. i liczę do tej pory.. (bo z tym bywa różnie) bo jestem tu sama jak palec. Nie mam ochoty od jakiegoś czasu wychodzić do ludzi.. po co.. Córkę odstawiam do szkoły i odbieram do tego domowe obowiązki. Chciałabym się pozbierać.. Funkcjonować normalnie.. a ostatnio nic z tego nie wychodzi..

Córka.. Nie jest jego.. Zaakceptował ją. Bardzo ją kocha. Czasami tak ładnie do niej mówi.. Do mnie nie mówił tak od dawna.. Też chcę pracować, pomóc mu finansowo, ale też chcę być kochana.. Czy ta miłość, która była wróci? Przecież jesteśmy młodzi.. tylko niecałe 2 lata razem.. co się takiego stało sad? To wszystko moja wina sad?

7

Odp: Kawałek mojej historii..

Od jakiegoś czasu zastanawiasz się nad skorzystaniem z pomocy psychologa. Zrób to. Możesz też zaproponować taką wizytę swemu facetowi. On podejmie decyzję, czy cokolwiek chce zrobić ze swym zachowaniem. Twoje spotkania mogą być niezależne od tego, na co zdecyduje się on.

Życie w długotrwałym stresie - szkodzi. Walcz o siebie samą, jeśli Twój facet się przyłączy - o wasze relacje również.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » Kawałek mojej historii..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018