Asterko, mnie najbardziej zastanawia inna kwestia - dlaczego w praktycznie każdym możliwym temacie starasz się ciągle udowadniać kobietom swój punkt widzenia i wałkować swój temat, a swój sposób widzenia mężczyzn przedstawiać jako jedyny obiektywny? Widzisz, że Twoje posty dołują inne dziewczyny, pomijając już temat ich merytoryczności. Sprawia Ci przyjemność wmawianie im, że wszyscy (bez wyjątku!) mężćzyźni to świnie, z którymi nie warto się wiązać, bo i tak zostawią ich dla ładniejszych 20-latek, koniecznie dziewic? Zachowujesz się trochę jak pies ogrodnika: "Skoro ja nie mam faceta, to zrobię wszystko, by inne kobiety zraziły się i również ich nie miały". Niestety tak właśnie Twoje wypowiedzi wyglądają z boku. Przekazujesz przekłamany obraz rzeczywistości - to jest złe.
Jeżeli dostajesz od mężczyzn przysłowiowego "kosza" parę razy z rzędu, to możesz zrzucić to na wyjątkowego pecha. Jeżeli jednak dostajesz go przez całe swoje życie, czas usiąść i zastanowić się, czy problem tak naprawdę nie tkwi w Tobie. Ciągle próbujesz nam wmówić, że masz niemalże kryształowy charakter, że jesteś dobrą kobietą i ucieleśnieniem cnót wszelakich, a tymczasem Twoje zachowanie na forum temu przeczy. Jesteś kobietą szalenie napastliwą, zgorzkniałą, odnajdującą prawdopodobnie przyjemność w gnębieniu i obrażaniu innych i dopowiadaniu sobie na ich temat niestworzonych historii - to nie musi być prawdą, ale sprawiasz bardzo wyraźne wrażenie takiej osoby. Jeżeli mężczyźni wyczuwają u Ciebie podobne cechy, to nie dziw się, że uciekają, gdzie pieprz rośnie. Ludzie oceniają się nawzajem po pierwszym wrażeniu, a ono obejmuje nie tylko wygląd fizyczny. Niatrakcyjna, sle uśmiechnięta i zadbana kobieta zawsze robi lepsze wrażenie, niż nadąsana piękność, bo tą pierwszą można naprawdę szczerze i od serca polubić (a może i pokochać), a drugą co najwyżej przelecieć, bo żaden normalny facet długo z taką nie wytrzyma.
Ciągle poza tym twierdzisz, że główną przyczyną Twoich niepowodzeń jest Twój wygląd. Widać zatem, że nie czujesz się ze sobą dobrze. Dlaczego więc nie zrobisz czegoś dla siebie i nie zmienisz go? Masz problemy hormonalne, więc nie powinnaś się głodzić, by zgubić nadwagę (a ją masz), ale dlaczego wobec tego nie uprawiasz żadnego sportu (możesz to robić w domu)? I przyjemniej się chudnie (bo głodzić się nie trzeba) i efekty są trwalsze. Kiedy zapytałam Cię, jaki sport uprawiasz, zamilkłaś. Możesz też raz na jakiś czas zrobić sobie w domu oczyszczanie twarzy lub poprosić koleżankę, by ścięła Ci i ufarbowała jakoś fajnie włosy. Możesz wprowadzić zmiany w swojej garderobie, w secondhandach można spotkać naprawdę fajne, niedrogie ciuszki. Żadna kobieta nie jest zbyt brzydka ani zbyt gruba, by mogła być piękna i czuć się kobieco. Czasami wystarczy naprawdę niewiele.
Poza tym cechy sztandarowego mężczyzny, jakie wymieniłaś, nijak jakoś nie pokrywają się ze zdecydowaną większością moich męskich znajomych, a już przede wszystkim z moim facetem. Swoich kolegów poznałam w różny sposób, niektórych przez znajomych (i znajomych znajomych
), innych przez portale czytelnicze, gdzie dyskutowaliśmy o książkach (bardzo fajnego gościa poznałam, kiedy chciałam odkupić od niego pewien komiks i odkryliśmy, że mieszkamy w tym samym mieście, więc spotkaliśmy się na miłą godzinkę w herbaciarni), na czacie poświęconym muzyce rockowej, w grach online (multum fajnych facetów w różnym wieku, raz poznałam 40-latka grającego w League of Legends
). I ani razu nie spotkałam się z takim, który składałby mi propozycje romansu na boku, by jego żona się nie dowiedziała. Oczywiście bywało, że poznawałam też totalnych głąbów, ale ich nie mam zamiaru pamiętać - wolę wspominać miłe chwile spędzone z miłymi facetami. Asterko, prawda jest taka, że wszędzie możesz natknąć się na fajnego chłopa, który szuka fajnej kobiety.
I nie jest prawdą to, że dla facetów nie liczy się charakter kobiety. Powiem nawet więcej - dla każdego normalnego, dojrzałego mężczyzny charakter zawsze będzie ważniejszy, niż wygląd (który oczywiście też jest ważny, ale w mniejszym stopniu). Facet, któremu zależy przede wszystkim na wyglądzie, może zdyskwalifikować kobietę z powodu najmniejszej wady, za to ten, który pragnie przede wszystkim szczęśliwego, partnerskiego związku, będzie w stanie zaakceptować naprawdę wiele tych wad (chodzi oczywiście o wady w wyglądzie). Wygląd to jedynie 20% atrakcyjności drugiej osoby. Wiesz, co mi powiedział mój chłopak? "Gdybyś wyglądała jak miss, byłabyś zbyt idealna, nierealna. Ja szukam kobiety z krwi i kości. Nikt nie jest perfekcyjny. I dla mnie jesteś piękna". Nieustannie jestem przez niego adorowana i pożądana i może Cię to zdziwi, ale kiedy rozmawialiśmy o seksie, to powiedział, że nie chciałby teraz go uprawiać, ponieważ uważa, że jest jeszcze na to za wcześnie, więc nie chodzi mu o to, by mnie "zaliczyć" jak łatwą i naiwną ofiarę. I chce któregoś dnia ożenić się i mieć dzieci, i ciągle udowadnia mi, że jest odpowiednim kandydatem na męża i ojca (mogę mu zaufać, opowiedzieć o wszystkim, jest wyrozumiały, cierpliwy, słowny i odpowiedzialny, martwi się o mnie i rozpieszcza na każdym kroku). Uprzedzam również Twój kolejny zarzut odnośnie jego rzekomego lenistwa i nieróbstwa, bo nie mógł znaleźć pracy - dzisiaj właśnie do pracy pojechał
.
Na zakończenie na pocieszenie (to link do obrazka, więc proszę o nie kasowanie, jeżeli można
):
http://im.milosny.pl/w/1/3/1342.jpg
Moim zdaniem ta kobieta jest urocza i posiada przepiękne włosy, a z takim facetem jak on sama bym się związała, gdyby okazał się fajnym, odpowiedzialnym człowiekiem i partnerem. Nie oszukujmy się, ale jakieś 95% naszego społeczeństwa to ludzie brzydcy i przeciętni. Gwiazdy telewizyjne też bez makijażu wyglądają zazwyczaj mocno przeciętnie. Dlaczego więc mielibyśmy się przejmować? Niech Brad Pitt ma swoją Angelinę Jolie, ja sto razy bardziej wolę normalnego, przeciętnego, a nawet brzydkiego dla innych faceta.