Sluuu/ story/ pamiętnik - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 116 ]

1

Temat: Sluuu/ story/ pamiętnik

18 June 2013

Od kiedy pamiętam zawsze czułam się jakaś inna. Mała wrażliwa dziewczynka, która była słaba lub uważała się za słabą. Wychowana w systemie nagród i kar. Nie nauczona słuchania wenętrznego ja.

Dzieczynka dorosła. Jest przed 30 i jest nieszczęśliwa. Jest atrakcyjna, potrafi zjednać sobie ludzi, skończyła studia, a jednak nie cieszy się. W zeszłym roku organizm nie miał siły już żyć dla innych. Przyszła nerwica lękowa i rozpoczęła się terapia paroksetyną. Teraz czas na ciężką pracę w odnalezieniu prawdziwiej mnie. Być może nawet na stworzenie siebie samej od nowa.

Zagłębiłam się wczoraj  w lekutę Pani Pawlikowskiej "W dzungli podświadomości". Jest tam wiele ciekawych tez, ale jak zawsze brak dokładych wytycznych jak żyć. Autorka opowiada o potrzebie czucia się bezpieczną i podświadomym szukaniu "wybawiciela" tzn. mężczyzny, który przyjedzie na białym koniu i wybawi swą ukochaną. Opowiada ona o błędnym rozumowaniu tego oczekiwania. Jeśli problem leży w twojej głowie, to żaden książe Ci nie pomoże. Każdy kolejny będzie z czasem zmieniał się w toksycznego truciciela. Tu zapala się lampka, miałam kilka związków i pod koniec każdego czułam się nieszczęśliwa. Cały czas nie ma pozytywnego zakończenia "i żyli długo i szczęśliwie". Mam żal do systemu kulturowo religijnego, który wychowywał nas w błędnych, mało życiowych prawdach. Trzeba przecież stworzyć kochającą rodzinę, mieć szczęśliwe dzieci, być wzorem cnót i wtedy (pewnie dostanę nagrodę). Za blędy są kary. Tylko , że wymierza mi je teraz moja podświadomość.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Wiem, że nie jestem sama. Tak szybko postępującej choroby dawno nie było. Ludzie o niej nie mówią, bo przecież w naszym społeczeństwie nie można być słabym. Tym czasem co drugi lek wydawany w aptekach to stabilizator nastroju. Koncerny farmacutyczne, zarabiają fortunę, a my stajemy się ich polem uprawnym. Leki pomagają nam trwać, ale nie rozwiązują problemów.

Czas przeanalizować mój system wartości. Najważniejsze to wspaniały mężczyzna wybawiciel. Tak- pragnę jego uwielbienia, miłości i bezpieczeństwa. Prawda wygląda jednak nieco inaczej. Nikt nie jest w stanie nieść Cię na sobie. Dodatkowo, tak naprawdę ja sama tego nie chcę. Jestem abitna, sporo w życiu się napracowałam, żeby być kimś więcej niż marnym tłem. Tylko jak nauczyć moją przeklętą podświadomość tego że sama potrafię dać sobie bezpieczeństwo, miłość i szacunek.

3

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

21.06.2013

Poczułam jakby mały przebłysk ucząc moją podświadomość miłości i zaufania do samej siebie. To dopiero pierwsze kroki, więc nie łudzę się, że od dziś wszystko będzie już mialo kolor różowy. Jestem fajną kobietą i zrobię wszystko by nauczyć się tego. Nie jest łatwo, oj nie... wahania nastrojów są chyba najgorsze. Nie wiem ile w tym mnie ile leku, ale staram się odnajdować wewnętrzą siłę.

Rozpoczynając leczenie mialam do leków antydepresyjnych podejście to samo, co większość społeczeństwa. Uważałam, że są dla ludzi bardzo słabych, bardzo chorych, że lepiej ich nie brać. Myślę, że w środku ciągle to we mnie siedzi. Ciągle się boję co te "dziwne leki" mogą robić ze mną. Nie pomaga świadomość iż 50% leków wydawanych przez apteki to leki antydepresyjne. Nie pomaga fakt, iż w rodzinie brały je 4 osoby (o których wiem...). Jeżeli siedzi w Tobie jakieś przekonanie, to nie jest prosto je zmienić. Niestety te przekonanie może wpływać na działanie leków. Siła umysłu jest wielka. Tak, naprawdę to unikałam nawet prostych leków przeciwbólowych.   

Wczoraj położyłam się już w ciągu dnia na godzinkę, a później o 22.30. Brakuje mi motywacji, ale oczywiście zmuszam się do wielu rzeczy. Myślę, że pewnym wybawieniem jest to że muszę niektóre rzeczy robić. Gdyby to zależało od "chcę" ...nie chcę sobie nawet tego wyobrażać.

Pewnie da się wyczuć nostalgię w moich słowach, tak dziś mam gorszy dzień. Jednak wiem, że dam radę wiem że we mnie drzemie siła, którą nauczę jak chronić samą siebie. Ufam jej i w końcu dostrzegam jej istnienie.

4 Ostatnio edytowany przez Klaudyna59 (2013-06-27 22:38:57)

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Pozdrawiam, często tu zaglądam i podczytuję, życzę siły i zdrowia smile

5

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Klaudynko- nawet nie wiesz jak mi się zrobiło miło, że nie piszę w próżnię.

28.06.2013

Dziś smutek przelewa się przez całą duszę. Zmęczona walką, wszystkim, opadam jak liść, którego przyszłością jest nicość. Wszystko przemija, może moje życie miało się już skończyć, a teraz czas na pokutę. Jeśli miałabym się czuć tak już do końca, który jest odległy ze względu na mój wiek, to wiem że godność jest mi ważniejsza. Nie mogłabym ponieść tej kary na zmęczonych moich barkach.

Co jest najgorsze? Chyba zjadające mnie poczucie winy i żal. Winy, bo upatruje się jej wszędzie. W myślach biją się podejrzenia, może papierosy, może alkohol, może ....cholera.  Żal, bo może dostałam to w genach, bo pierwsze dwa leki pogorszyły mój stan (może nie da się już go naprawić- bo został ślad w psychice), bo może to wynik frustracji w związku, może jakaś choroba. Smutne jest to, że ludzie którzy nie chorowali nie wyobrażają sobie tego jak bardzo się boję.

Pani Pawlikowska napisała by co dziennie wychodzić przynajmniej na 10 min i powtarzać sobie np.: kocham siebie i ludzi, czuję się ze sobą bezpieczna. Robię to...nie leżę bezczynnie. Pracuję, rozmawiam z ludźmi, ale nikt nie wie jak boli dusza gdy codziennie kruszy się na setki kawałków.

Dzisiaj nie jest dobrze, ale bywają dni zwyczajne, kiedy jakoś sobie radzę. Dawno jednak nie było tych wspaniałych, chyba już zapominam jak one wyglądały. Tęsknię, tak bardzo tęsknię. Przynajmniej śpię dobrze, choć każdy sen jest bardzo wyraźny, czasami nawet zbyt wyraźny.

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Rozumiem, że te afirmacje  nie zawsze działają, chyba kumam Twój stan ducha, albo mi się tak zdaje.

7 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-28 13:36:34)

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Sluuu czyli wszystko po staremu sad Mialas isc do psychologa i nie poszlas. Lekami nie rozwiazesz swoich wszystkich problemow.
Szukasz w ksiazce dokładych wytycznych jak żyć ? Nie znajdziesz tego w zadnej madrej ksiazce tongue Bo co to znaczy jak zyc ?
Zycie kazdego czlowieka jest inne  i nie mozna stworzyc jakiejs listy jak zyc. Bo jak zrobie tak a nie inaczej - bedzie dobrze ? sad

I o jakiej winie piszesz ? Juz od kilku miesiecy piszesz, ze jestes winna sad Co takie zlego zrobilas ?

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

A może nie chce o tym mówić publicznie...

9 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-28 14:11:08)

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Ma prawo tylko od kilku miesiecy bierze wine calego swiata na swoje barki sad "Co jest najgorsze? Chyba zjadające mnie poczucie winy i żal. Winy, bo upatruje się jej wszędzie".
Jest w tym jakis sens ? Przeciez to jest biczowanie sie do krwi za cos czego nie popelnila sad

10

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Happyfull- Jestem umówiona na sierpień, zapisałam się już z miesiąc temu i to do prywatnego tyle czekania. Nie wspomnę, że boję się że nie dam rady tego opłacać. Świat mi się wali. Miałam tyle zapału, bo już lekarz zdecydował że mogę odstawiać paroksetynę, a tu nagłe zwrot akcji. Pogorszenie. Mam traumę przez dwa pierwsze leki, nie dam rady znowu próbować innego, aż podpasuje.
missnowegojorku- chcę mówić publicznie. Chcę zrobić wszystko co mogę.

11 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-28 14:14:43)

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Ciekawym jest czemu to Tobie akurat tak przeszkadza i wkurza ? smile
*****

To mów, ja chętnie posłucham, mam podobny problem...Zachęcam Cię więc...:)

12

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Sluuu zycze wszystkiego naj smile Dobrze sie sie zapisalas do psychologa i chcesz zrobic wszystko aby Ci bylo lepiej smile
Buziaki i nie win siebie smile

13

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Dużo czytam ostatnio szukając wyjaśnienia. Jest tak wiele teorii, że nie wiadomo jaka droga jest słuszna.
Mówią:
*podłoże genetyczne- jak to zmieni psycholog?, tutaj zdaję się że leki
*złe kody myślowe- tutaj psycholog
*czynniki zewnętrzne- alkohol, papierosy, jakość jedzenia, aktywność. Do czasu nerwicy piłam tak jak znajomi, paliłam 3-19 pap dziennie i byłam zawsze bardzo aktywna. Nigdy nie próbowałam groźniejszych używek.

No i co mam robić, wszystko na raz?
Boję się i latam jak ćma, za każdym zapalonym światłem.

14

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Też Cię czytam;)

15

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Cieszę się Ewciu.

16

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Genetyka, chociaz wazna nie jest jedyna podstawa zaburzen depresyjnych. Raczej jest to predyspozycja. Tzn, ze jezeli kilku czlonkow danej rodziny je przejawia, jest wieksze prawdopodobienstwo ich manifestacji u ich potomkow, ale nie pewnosc. Wiec, faktycznie, na genetyczne predyzpozycje wplywu nie masz, ale jest to jedynie frakcja tego, co od Ciebie nie zalezy.

Zdecydowanie masz wplyw na styl zycia- czy jest zdrowy czy nie. Masz tez wplyw na to jak o sobie i swoim zyciu myslisz, w jaki sposob reagujesz. Nie bede bajerowac, jest to prawie niewykonalne, by w glebokiej, klinicznej depresji patrzec z usmiechem w przyszlosc czy tez ratowac sie mantrami. Do tego trzeba miec klarownosc umyslu, ktorej w takim stanie najzwyczajniej brakuje. I tu sie pojawiaja leki. Piszesz, ze bralas paroksetyne. Czy jest to jedyny lek, jaki probowalas? Jezeli tak (a nawet, jezeli nie), to pamietaj, ze jest wiele innych. Tylko z tej samej grupy (zwrotnych wychwytywaczy serotoniny):sertralina, fluwoxamina, fluoksetyna i citalopram, nie liczac tony z innych grup. Czasem na prawde warto sprobowac czegos innego. Np sertraline jest czesto stosowana u pacjentow, ktorzy poza depresja cierpia na stany lekowe.

17

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Każdy jest inny. Nie ma listy jak żyć. Przecież ja musiałam źle żyć, skoro teraz cierpię.

18 Ostatnio edytowany przez sluuu (2013-06-28 15:25:19)

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

adlernewman- sertralina była pierwszym lekiem, który dostałam. Zaczęło się w zeszyłym roku, od irracjonalnych lęków. Poszłam do lekarza, przepisał mi tę sertralinę i benzo na okres wprowadzania i nagle poznałam wszystkie najgorsze stany psychiczne i fizyczne. 4 dnia zaczęło mnie palić, piec ciało wewnątrz i na zewnątrz, przestałam spać i pojawiły się stany paniki. Panika trwała nieprzerwanie (a nie te książkowe 20 min), lekarze tylko snuli tezy że może ja źle reaguje na leki, że nie powinno. Później coaxil, pieczenie ustało, ale wielki smutek, lęki, niechęć  i brak apetytu trwały nadal. Dostałam wenaflaksynę i znowu palenie ciała i wszystkie najgorsze stany psychiczne. Gdybym cofnęła czas nie zaczęłabym brać leków. Tu żal do lekarzy. Nie było już wyjścia, bo po odstawieniu nic nie ustępowało. Zmieniłam lekarza, dostałam na 6 m-cy clonozepamum + paroksetynę, później odstawiałam zimą clonozepamum i był sam seroxat, działał. Jednak proszę sobie wyobrazić jaki mam teraz strach przed zmianą.

19 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-28 15:36:26)

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

czasem ciezko jesrt dobrac leki. a obecne nie daja rezultatów? mi osobiscie pomogla amitryptylina....

20

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Obecna paroksetyna radziła sobie bardzo dobrze, 1,5 temu planowaliśmy z lekarzem odstawienie. No i nie doszło nawet do zmniejszenia dawki, a nagle zaczęła się amplituda. Dobrze, źle, smutno. Z tendencją, co raz mniej dobrze.

21

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Lekarz powinien byl Ci powiedziec, ze skutkiem ubocznym sertraliny, szczegolnie na poczatku moze byc uczucie poddenerwowania (takie ciagle), agitacja, bezsennosc, zmeczenie, brak apetytu, mdlosci czy wlasnie takie niewyjasnione pieczenia (czesta jest wysypka). Zwykle mijaja one po okresie dwoch- trzech tygodni. Rowniez powinnas byc poinformowana, ze czestym skutkiem ubocznym lekow takich jak wenlafaxyna, sertraline czy paroxetyna sa nasilone mysli samobojcze w pierwszych kilku dniach.

Co do tianeptyny (Coaxil), to nie mam pojecia dlaczego mialas objawy jakie opisalas.

Leki faktycznie trudno jest dobrac, ale bac sie ich co nie ma. Nie wszystko dla kazdego, po prostu. Bralam podobne do Ciebie (paroxetyna, venlafaxyna, citalopram), a i tez troche inne (duloxetyna, trazodon), i zadnych wielkich skutkow ubocznych nie mialam, poza brakiem apetytu, mdlosciami czy powiekszeniem zrenicy. No ale taka wenlafaxyna wcale na mnie nie dzialala. Po miesiacu brania czulam sie tak samo jak wczesniej. Dopiero mi sie poprawilo na trazodonie i pozniej duloxetynie. Takze radze szukac. A przede wszystkim zawsze wypytac dokladnie lekarza o mozliwe skutki uboczne. A jak trafisz na kogos, kto nie bedzie mial czasu wszystkiego wyjasniac (choc powinien), to dobrze przewertuj ulotke.

22

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Witaj sluuu i pozostałe dziewczyny smile

Sluuu, jak widzisz nie tylko ja czytam ale zebrała sie juz grupka dziewczyn które dają Ci wsparcie i objaśniają możliwe skutki leków. Życie jest takie jakie jest i nie ma recepty jak żyć aby było ono fajne. Nie rozumiem tylko jakie grzechy sobie przypisujesz, czyżbys wierzyła w reinkarnacje i ze w poprzednim zyciu tak narozrabiałaś ze teraz skutki odczuwasz? Jesli tak sadzisz to bzdura, jest tu i teraz i nasze życie w naszych rękach. Jestes młodą kobietką i nie daj sobie wmawiac nawet przez siebie tych bzdur, jak spacerujesz to popatrz wokół siebie, na wspaniałą potegę przyrody, Ty też należysz do niej i jestes równie wspaniała, uwierz w siebie i swoje możliwości. Różne są choroby , ale na szczeście oprócz leków pomaga psychoterapia. Dbaj o siebie , bo życie masz tylko jedno i staraj się je ubarwić . Powodzenia dziewczyny!

23

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Dzien wesela. Hymm, kupilam piekna suknie w second hand i wygladam w niej jakbym miala dzis przejsc po czerwonym dywanie. Tylko gdzie to szczescie? Przeciez taniec i muzyka to byly moje pasje. Mam ciagle nadzieje, ze uda mi sie wygrac z tym cholerstwem.

24

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Mimo, ze wiek moj jest spolecznie wskazany do malzenstwa i dzieci to nie czuje takiej potrzeby. Po pierwsze wiem o nerwicy, ktora moglabym przekazac dziecku. Nawet jesli istnieje mala szansa, ze nie dostaloby tego w genach to matka bedaca klebkiem nerwow i smutku nie dala by nikomu szczescia.

25

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Czy zastanawialiście się czego chcecie i nie umieliście na to pytanie odpowiedzieć?

To właśnie mój problem.
Chciałabym czuć się bezpiecznie (ale przecież w dzisiejszych czasach to jest nie możliwe- pracę musisz mieć, mieszkanie trzeba wziąć na kredyt, telefon trzeba opłacić).
Chciałabym czuć się kochana (gdzieś w środku wiem, że nikt nie będzie mnie kochał za nic- najgorsze że często wiążę się to z tym, że musisz mieć pieniądze).
Chciałbym być szczęśliwa (temat rzeka)

Widzę, że bardzo źle reaguję na krytykę, zobowiązania, bardzo cenię sobie niezależność w swoich poczynaniach. Nie umiem przyjąć tych gorszych stron życia i iść do przodu. Są ludzie, którzy nie zwrócą uwagi na to że ich mężczyzna podrywa inne kobiety. Wyjdą za niego i będą szczęśliwe. Ja nie.

Związki z reguły ok 5-6- letnie, z wyraźnym przeczuciem, że nic z tego nie będzie. Dlaczego? Pierwszy założył już rodzinę i ma dwójkę dzieci. Ja nie chciałam z nim być, bo nie lubiłam tego, że po alkoholu robił z siebie idiotę, bo zaczynał szkoły i ich nie kończył. Wiem, że kłóci się z żoną, raz nawet wylądował w szpitalu ze złamanym nosem. No ale ona nie leczy nerwicy lękowej tylko ja.

W międzyczasie półroczni: Właściel zakładu mechanicznego (zdradził, mało mądry- moje czasy nastoletnie), Brat cioteczny koleżanki ( zostawił mnie, z dzisiejszej perspektywy nie dla mnie- cz.nastoletnie), dziennikarz (mądry, wrażliwy, niestety też na antydepresantach- poznany niedawno- niestety w złym momencie mojego i jego życia).

Drugi- prawnik. Najmądrzejszy (wdg niego), mężczyzna (czyli ten lepszy, niż kobieta), rozśmiesza ludzi, załatwia różne sprawy znajomym, mojej rodzinie, ale nie troszczy się o mnie. Krytykuje, wymaga, sprawdza, chce wesela, chce dzieci... Jeju!

26

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Zastanawiam się nad sensem istnienia lekarzy psychiatrów. Wszyscy działają na chybił trafił, jak dzieje się źle umywają ręce, lub tłumaczą się postępem choroby. Straszne jest to, że w jednej chwili tracisz kontrole nad swoim życiem i oddajesz je w ręce leku, który może Ci zaszkodzić. Moja przyjaciółka opowiadała mi kiedyś historię o związku jej brata z leczącą się dziewczyną. Pamiętam dokładnie jej słowa. "Nagle jej odbiło i chciała się zabić, normalnie pojechaliśmy za karetką do szpitala psychiatrycznego" Myślę, że leki przyczyniają się do takich sytuacji. Dobrze pamiętam jak spędzałam swój czas w piwnicy zastanawiając się jak to zrobić. Oczywiście nie miałabym odwagi zrobić tego wtedy, ale to jak ostre przedmioty działały na moją wyobraźnię wiem tylko ja. To właśnie były skutki uboczne sertraliny, a później wenli. Rozumiecie? Ja przyszłam z lękami umiarkowanymi i lekką bezsennością. Poznano mnie ze wszystkimi najgorszymi stanami jakich nie można sobie nawet wyobrazić. Zostawiłam pierwszego lekarza. Trafiłam do lekarza dorabiającego poza etatem w jednym większych szpitali w Wawie. Oczywiście "nieformalnie". Uratował mnie. Dał mi benzo i paro. No ale jak pomyślę, że ludzi w mojej sytuacji jest więcej...

Przez ostatnie 2 m-ce miałam wahania nastroju, co z pewnością widać we wcześniejszych wiadomościach. Miałam wciąż dawkę paro 30 mg i czułam się źle. Odwiedziłam w międzyczasie lekarkę (państwowo), która poradziła mi poczekać jeszcze trochę,a później zmienić na Citalopram lub zwiększyć dawkę. Wewnętrzne przeczucie mówiło mi, że to nie ja, tylko lek cos miesza. Po głowie chodziły myśli, może za duże stężenie itp. Zmniejszyłam dawkę do 25 mg i czuję się znacznie lepiej. Tylko jaki sens mają moje wizyty u lekarzy?

27

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

DZISIAJ CZAS NA KILKA PYTAŃ

Spójrz głęboko w siebie

Czy twój partner pobudza ciebie fizycznie?
Nie.

Czy to co jest dla niego lub niej ważne, jest ważne też dla ciebie?
Raczej nie.

Czy przyciągają ciebie inne osoby, tak jak kiedyś partner?
Zdarzyło się, ale nie w znaczeniu trwałym.

Jakie emocje głównie czujesz w stosunku do partnera?
Strach, złość, nadzieję, niezrozumienie.

Czy marzysz i fantazjujesz o swoim partnerze, czy jego miejsce zastąpił ktoś inny?
Nie fantazjuje, nie ma nikogo innego.

Czy gdybyś miała pełny wybór, pełną wolność i żadnych negatywnych konsekwencji rozstania, bylibyście razem?
Nie wiem. 

Czy jesteś szczęśliwa, czy lubisz spędzać czas ze swoim partnerem?
Jestem nieszczęśliwa, ale boję się spędzać czas sama.

Czy twój partner jest twoim przyjacielem?
Nie.


Spójrz na swojego partnera

Czy twój partner posiada cechy i zachowania, które ciebie drażnią.
Tak
Czy rozumie to co jest dla ciebie ważne?
Nie

Czy chcesz spędzić resztę życia z tym właśnie człowiekiem?
Boję się być sama

Czy rozmawiacie o rzeczach trudnych?
Nie

Czy działacie razem?
Nie

Czy widzisz w swoim partnerze wspaniałego człowieka, czy wspierasz go, pomagasz?
:-( nie.

Spójrz na Wasz związek

Czy to jest dobre połączenie?
Niezdrowe.

Jeśli spojrzeć na Was z boku, czy jest to coś co można by postawić za wzór do postępowania?
Nie.

Czy jest coś między wami wyjątkowego, coś czego nigdy wcześniej nie zbudowałaś?
Wspólne podróże, znajomi :-)

Czy wciąż rozwijacie się jako para?
Już dawno nie.

Czy chcecie być razem?
Chcemy ale nam nie wychodzi.

Czy jako para dajecie sobie energię czy ją sobie zabieracie?
Zabieramy.


NIESTETY CHYBA NIEDOBRZE TO WYGLĄDA. shit!!!!!!!

28

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Mdłości chcą mnie dzisiaj zabić. Mój organizm się nade mną Pastwi. Wknd był całkiem udany, bo byłam sama we własnym domu. Trochę przerażało mnie to że nie wiem co ze sobą zrobić. Przez chwilę pomyślałam o udaniu się do jakiegoś miejsca z fajną muzyką, ale szybko znikło to w gąszczu innych myśli. No i chyba najbardziej doskwierała mi tęsknota do dziennikarza z którym jeszcze dwa miesiące temu dzieliłam życie. Jak słodko mówił do mnie, jak bardzo uczuciowy był z niego mężczyzna, ale pamiętam też momenty w których zachowywał się co najmniej dziwnie. Niestety moje serce spragnione jest miłości. Słyszę jak wyje i zagłusza wszelkie głosy rozsądku. Zakładając oczywiście to, że ów rozsądek istnieje w mojej osobie. Jak cudownie było być kimś ważnym, kimś pięknym, jak miło było czuć się potrzebną.

A teraz znów jestem, tą złą. :-(

29

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Mój pobyt w domu rodzinnym.

Uciekam od odpowiedzialności jak małe dziecko, aż krew mnie zalewa obserwując się z zewnątrz. No wszyscy muszą mnie lubić inaczej nie potrafię. Siedzę sobie w domu rodzinnym i myślę. Może zrobiłam coś źle, może ta decyzja jest wywołana przez nerwicę, może on jest dobry, a ja zła. Nikt nie odpowie na te pytania za mnie. Jednak ja chcę decyzji od innych, bo jestem tchórzem. Patrzę na to wszystko i widzę, że dałam szansę  i wróciłam. Nie byłam bita, nie byłam zdradzana, jednak działo się coś strasznego. Między nami była cisza i wszelka moja próba nawiązania dialogu kończyła się fiaskiem. Zrobiłaś obiad, pokochamy się dzisiaj czy znowu coś wymyśliłaś, no i wszechobecny alkohol. :-( ale w uszach dźwięczy głos, on jest normalny to Ty jesteś dziwna, zbyt wrażliwie podchodzisz do wszystkiego i wyolbrzymiasz. Inni potrafią stworzyć rodziny, a Ty nie! Tyle się starałaś by go zdobyć, a teraz oddasz go innej? I będzie szczęśliwy? A ty nie?

30

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Była chwila przerażenia, ale póki nie będę chciała czegoś świadomie to nie zdecyduje się na opuszczenie domu. W głowie mętlik, "stracisz go", "da sobie spokój z taką niezdecydowaną". Krzyczę do myśli, że to mój czas na dojrzałość. Teraz ja podejmuje decyzję, a nie przestraszone dziecko, które było we mnie do tej pory. Jeśli mój mężczyzna nie wspierał mnie w tak trudnych chwilach, cały czas ubliżając, a na dodatek nie chciał niczego naprawić. To znak, że nie jest on chętny przyjąć odpowiedzialności na siebie.

To się tyczy również dziennikarza, który emanuje swą inteligencją i temperamentem.

Ja podejmę decyzję, ale jeszcze nie teraz, bo w tej chwili mojego życia jestem zagubiona. !!!

31

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Nie warto byc z kims tylko dlatego, ze nie chce byc sie samym. Chcialabys uslyszec od mezczyzny "w sumie to mi na tobie nie zalezy, ale jestem z toba, bo samemu do bani"?

32

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Dziś napiszę do siebie.

Przeanalizowałaś już wszystkie możliwe scenariusze. W życiu nie ma się nad niczym kontroli, no może w 5%. Nie masz pewności, że mąż Cię nie zdradzi, że Ty nie ulegniesz czyjemuś urokowi. Nie wiesz kiedy umrzesz, na co będziesz chory, kto z Twoich bliskich będzie cierpiał lub nie. Pragnienie szczęścia zmusza nas do życia w iluzji rzeczywistości. Nie mamy wpływu na przemijanie, nie próbujmy go mieć bo można zwariować!. Ja już zrobiłam jeden krok ku temu. Mam nerwicę i to wynik jakiś czynników genetycznych, ale i pewnych złych mechanizmów zachowawczych.

33

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik
adlernewman napisał/a:

Nie warto byc z kims tylko dlatego, ze nie chce byc sie samym. Chcialabys uslyszec od mezczyzny "w sumie to mi na tobie nie zalezy, ale jestem z toba, bo samemu do bani"?

Nie, nie chciałabym.

34

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Mam często takie stany, że dochodzę już do jakiś wniosków. Niestety jak chcę zacząć o tym pisać, zapominam już co udało mi się wcześniej podsumować.
Nie chcę być ofiarą, tak byłoby najprościej dla mnie. Prawda jest bardziej skomplikowana.
Wiem, że jestem atrakcyjna. Nigdy nie musiałam się starać by ktoś zwrócił na mnie uwagę. Problem pojawiał się jak widziałam, że on nie jest mój. Robiłam to wtedy jak w obłędzie, żeby tylko mnie nie odrzucił. Jak już miałam pewność, dopiero wtedy mogłam żyć w związku. MÓJ PROBLEM to lęk przed porzuceniem.

Za idealny dla mnie stan uznałam nie pokazywać, że mi na kimś zależy by nie pomyślał, że jestem słaba. Cel był uzyskiwany- z reguły byłam kochana do szaleństwa za niedostępność i często mnie drażniło, że mam mężczyznę ogłupiałego na moim punkcie. On nie mówił co czuje, ja nie mówiłam co czuje. Żyliśmy nie analizując. Z czasem pojawiała się krytyka moja, jego, ale żyliśmy dalej, tak jakby nam nie zależało na innym stanie rzeczy. On dbał o siebie, ja o siebie. Żyliśmy razem, ale osobno finansowo, psychicznie, z czasem nawet fizycznie (ja nie chciałam już bliskości). Nagle przyszedł moment weryfikacji, okazało się że zachorowałam. Strach i jedna myśl w głowie- on już nie będzie chciał być ze słabą kobietą. Nie zostawił mnie. Jednak jego życie się bardzo nie zmieniło. Wyjazdy na ryby, imprezy, spokojny sen. Matko Boska przecież moje życie się waliło. Jednak człowiek nie przyjmujący odpowiedzialności za innych na siebie, nie zrobił tego nawet wtedy. No, ale nie mogę myśleć ja jedyna poszkodowana. Nie wiem co bym zrobiła w momencie próby. Byłam z nim gdy umarł jego ojciec, bardzo to przeżywałam. W sumie to ja pojechałam do jego ojca do szpitala, kiedy on pojechał do brata.

35

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Znów nic nie pamiętam do jakich wniosków doszłam. Czy to były wnioski czy może jakieś myśli. Jeny!!!!!!!! Czuje jak oni mnie naciskają, a ja nie mogę dac im siebie, bo czuję manipulację.

36

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

DO POCZYTANIA- DOJRZAŁOSĆ

Człowiek dojrzały zna swoje możliwości, swoje mocne i słabe strony, swoje
prawdziwe motywy działania i pragnienia. Akceptuje siebie, jest dla siebie życzliwym i
pomocnym przyjacielem. Człowiek o wysokiej samoocenie ma zdrowe pragnienie
stawiania czoła wyzwaniom, ma odpowiednie podejście do popełnianych błędów, z
których potrafi wyciągać konstruktywne wnioski dla dalszego życia, potrafi zachować
dystans w stosunku do nieuczciwej krytyki oraz korzystać twórczo z krytyki uzasadnionej.

Według Frankla, sens jest związany z działaniem celowym i ukierunkowanym
na wartości. Człowiek, aby żyć pełnią życia musi mieć ugruntowane poczucie
pewności celu w życiu. Cel życia prowadzi do odnalezienia samego siebie, daje siłę,
staje się motywacją pozwalającą przetrwać przeciwności. Jest on ściśle powiązany z
wartościami człowieka.

Dla powodzenia związku małżeńskiego szczególnie istotne jest wzajemne
poznanie wartości uznawanych w życiu za najważniejsze, gdyż tylko zgodność postaw
wobec nadrzędnych wartości może wytworzyć trwałą więź osobową między
małżonkami. Stąd tak ważna jest potrzeba wzajemnego poznania postaw moralnych i
ocen dotyczących istotnych problemów życia małżeńskiego i rodzinnego. Właściwa
hierarchia wartości wprowadza ład w życie człowieka, kształtuje umiejętność
porządkowania spraw według ich ważności, prowadzi do koniecznej systematyzacji
życia, poszukiwania celu życiowego zgodnego z wyznawanym światem wartości, a
więc porządkuje wnętrze człowieka, przyczynia się do integracji osobowości.

Człowieka dojrzałego cechuje wysoka empatia, zdolność widzenia spraw
oczyma drugiego człowieka. Gotowość do poświęceń jako wymiar wewnętrznej
mądrości i troski o dobro drugiego człowieka, ostatecznie służy jego rozwojowi.

Tworzeniu więzi w małżeństwie sprzyja, według H. Izdebskiej23, przestrzeganie
zasad:

? wzajemnego szacunku, poczucia odpowiedzialności za wzięte na siebie
obowiązki oraz za spokój, bezpieczeństwo i zadowolenie partnera;
? poszanowania praw, poglądów, zainteresowań, pracy zawodowej i społecznej
partnera;
? bardziej wyrozumiały i tolerancyjny stosunek do współmałżonka aniżeli do
siebie;
? umiejętność wczuwania się w problemy, kłopoty, potrzeby i stany psychiczne
partnera;
? takt i opanowanie w sytuacjach trudnych, denerwujących, niekiedy nawet
spowodowanych nieuwagą czy lekkomyślnością drugiej strony;
? unikanie rozmów ?zasadniczych" w stanie podenerwowania, niezadowolenia,
rozgoryczenia czy zniechęcenia, a zwłaszcza ?wytykania" wtedy wad, błędów i
pewnych niedociągnięć.

37

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Zaczynając pisać Pamiętnik, pomyślałam, że ludzie będą mi pomagać podejmować decyzję. Nic bardziej błędnego nie mogłam wymyśleć. To ja mam podjąć decyzję, za którą ja poniosę konsekwencję.

Jedno życie, jedna ja i miliony dni. ;-P

W poniedziałek zwykle mam średni nastrój. Jednak od tygodnia czuję się o niebo lepiej. Czasami nie wiem, czy zawdzięczam to przyjmowanym lekom, czy jakimś decyzjom, które podejmuje. Jedna istotna sprawa jest taka, że mieszkam w swoim domku i nikt mnie nie terroryzuje emocjonalnie. Lubię ten stan, ale pewnie świadomość tego, że mogę mieć dwóch mężczyzn daje mi tą siłę. Dwóch deklaruje mi nieskończoną miłość, każdy w inny sposób.

Świadomość tego, że nie należę do żadnego jest cudowna. Z drugiej (egoistycznej) strony świadomość, że należą do mnie daje mi poczucie bezpieczeństwa. Tutaj widać jak bardzo jestem niedojrzała, jak bardzo nie potrafię powiedzieć czego właściwie chcę. Problem tkwi w tym, że unikam odpowiedzialności. Gdybym powiedziała im, że nie wiem czego chcę to byłabym odpowiedzialna? W sumie to im o tym powiedziałam, ale co z tego jeśli żaden nie odpuścił. Podejmuję decyzje, ale często nie jestem konsekwentna. To tak jak zamówić devolie- i czekając na zamówienie żałować że nie wzięło się spaghetti. No, a nawet zamówić w pierwszym okienku jedno, a w kolejnym drugie i jeść oba z dziecięcą zachłannością.

38

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

3.PRZERWANIE CYLKU UZALEŻNIEŃ
Jesli tkwisz w uzalenieniu, powinienes przerwac nałogowe zachowania, swiadomie wejsc w faze abstynencji i
pozostac w niej nie powracajac do nałogu, dopóki faza ta nie zakonczy sie pomyslnie. Na przykład powinienes
przestac przesladowac kogos, kto nie chce z toba byc; zaprzestac współycia seksualnego z nieodpowiednimi
ludzmi; przerwac picie alkoholu; wyrzec sie obsesyjnego obarstwa; wyrwac sie z nałogowej pracy. Powinienes
wyrzec sie wszystkiego, na czym skupiaja sie twoje nałogowe zachowania.

1.Trzymaj sie ,,trzech rad? Al.-Anonu: ,,Nie właz partnerowi na kark, zejdz partnerowi z drogi, zajmij sie swoim
życiem?.
2.Nie bombarduj partnera ani wymówkami, ani zalotami.
3.Patrz, co sie dzieje z twoim partnerem, aby sie dowiedziec, kim jest.
4.Patrz, co sie dzieje z Tobą
5.Nie reaguj ani na żadne wymówki partnera, ani na jego zaloty.

TRZY RADY AL.-ANONU

Nie włazic partnerowi na kark znaczy zaprzestac ustawicznego sledzenia partnera, chorobliwego zwracania
uwagi na to co robi, albo czego nie robi. Trzeba sobie na razie powiedziec: ,,to nie moja sprawa?. Trzeba tylko
zauważac, co partner robi, albo czego nie robi, bo pomoże to w odrzuceniu fantastycznego obrazu jego osoby i
dostrzeeniu, kim naprawde jest. ,,Zejsc partnerowi z karku? znaczy zaprzestac reagowania na to, co partner robi,
albo czego nie robi. Reagowanie polega zwykle na natretnym wyrażaniu swoich opinii i odczuc na ten temat,
podsuwaniu partnerowi rozmaitych ,,sugestii? i gotowych rozwiazan, adaniu od niego aby sie zmienił itp. Jesli
masz trudnosci w wyrzeczeniu sie takich reakcji, radze unikac nawet obserwowania i zauważania jego zachowan.
Zejsc z partnerowi z drogi znaczy wyrzec sie prób ingerowania w jego życie, a nawet sledzenia i oceniania tego,
co sie w jego życiu dzieje. Oznacza to rezygnacje z dawania mu ,,dobrych rad? lub robienia złosliwych,
poniżajacych uwag, a także prób ,,uchronienia go przed katastrofa?; trzeba raczej samemu nie dażyc do katastrofy.
Niech jego wszystkie zauważane przez ciebie zachowania przestana byc twoja sprawa.
Zajac sie swoim życiem znaczy konsekwentnie wejsc na droge wyleczenia sie ze wszystkich nałogów i ze
współuzalenienia. Szczególnie dla Nałogowców Kochania oznacza to nauczenie sie samodzielnego zaspokajania
swoich potrzeb i pragnien, wziecia odpowiedzialnosci za siebie i wyrzeczenie sie obarczania tym cieżarem innych.
Oznacza te nauczenie sie skupiania uwagi na tym, jak doceniac swoja wartosc, jak ustanawiac swoje wewnetrzne
granice, jak poznac prawde o sobie.

39

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik


To nie moje sprawa kim jest mój partner.
Mój partner ma prawo żyć na tym swiecie zgodnie z tym, kim jest.
Mam tylko obserwowac co sie dzieje, żeby dostrzec, kim jest naprawde mój partner i zareagowac
na to w dojrzały sposób.
Mam sam troszczyc sie o siebie, aby mój partner nie czuł sie przeze mnie zagrożony i abym był
przygotowany do zdrowego zwiazku.
Mam powstrzymywac sie od zadawania bólu, karania, atakowania ,rewanżowania sie
walki lub nieuczciwości.

40

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

ROZPOZNANIE SWOJEGO UZALENIENIA
Pierwsze ćwiczenie polega na sporządzeniu listy osób, z którymi byłeś w związku wzajemnego nałogowego
uzależnienia. Zacznij od pierwszego takiego związku jaki pamiętasz, zastanawiając sie, czy druga strona mogło być
jedno z twoich rodziców, może starsza siostra lub brat, pierwszy bliski przyjaciel lub przyjaciółka, może pierwszy
psycholog-doradca. Zakończ listę osoba, z która łączy cię to wzajemne nałogowe uzależnienie, z jakim właśnie
zrywasz. Pamiętaj: ta osoba może być partner seksualno-romantycznego związku, ale równie dobrze może nią być
ktoś inny np. jedno z twoich dzieci lub rodziców. Stwórz mała kartotekę: odpowiedz na zestaw pytań w stosunku
do każdej osoby, jaka umieściłeś na swojej liście.

Te ćwiczenia pisemne pomogą ci uświadomić sobie jak przejawiał się każdy z symptomów
nałogowej miłości w twoim życiu 6.

Cykl emocjonalny Nałogowca Unikania Bliskosci;

1.Czuje pociąg do niedostatków i bezbronności Nałogowca Kochania
2.Łaczy się z Nałogowcem Kochania uwodząc go
3.Wpada w euforie pod wpływem pochlebstw Nałogowca Kochania
4.Czuje się wchłonięty i opanowany przez niedostatki i potrzeby Nałogowca Kochania
5.Opuszcza związek dla jakiegoś nałogu, aby złagodzić poczucie wchłonięcia przez partnera

Powtarza cykl powracając do partnera ze strachu przed porzuceniem lub w poczuciu winy albo znajdując innego partnera.

41

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Nie wiem czego chcę i taka jest prawda. Nie dojrzałam do bycia dorosłą, więc gubię się chcąc wszystkiego po trochu. Z dziennikarzem boję się być bo jest człowiekiem z problemami. Jest uosobieniem mojego romantycznego wyobrażenia o miłości. Zastanawiam się za co on mnie tak kocha, tak jakbym nie chciała brać tej miłości, bo ona oczekuje czegoś w zamian.
Prawnik, hymm on niczego nie oczekuje i niczego nie daje. Może dlatego było mi do jakiegoś czasu dobrze.

A co ja chcę? Chciałabym by ktoś mnie szanował. Co znaczy dla mnie szacunek? Dbanie o moje dobro. Co jest dla Ciebie dobre? Lubię gdy ktoś mnie słucha i akceptuje.
Czy prawnik mnie akceptuje i słucha? On mnie akceptuje, ale i tak żyje po swojemu. Mogę być sobą, ale żeby nie kosztowało go to nic. Lubi gdy żyjemy obok siebie. Nie lubi, gdy przejawiam potrzebę pojechania do swoich znajomych, lub sama na basen. Wtedy woli jechać ze mną niż zająć się czymś co go interesuje. Czy ja akceptuje, że on chce pojechać gdzieś w związku z jego potrzebami? Na początku chciałam być w każdej minucie jego życia, ale teraz nie przeszkadza mi to że chce gdzieś pójść lub pojechać.
Czy dziennikarz mnie akceptuje i słucha? Chyba mnie nie akceptuje. On przecież tyle daje, a ja jestem nie wystarczająco wdzięczna. Słucha mnie, ale denerwuje go mój obecny stan ducha i oczekuje bym się "ogarnęła".

Jak wyglądałby partner, który cię słucha i szanuje? Byłby spokojny i opanowany, słuchałby i dawał dobre rady. Powiedziałby, że z czasem wszystko pewnie mi się poukłada i że taki stan rzeczy wynika z aktualnego kryzysu. Nie naciskałby na zmianę tylko spędzał ze mną czas nie oczekując niczego w zamian. Jeżeli bym mu odpowiadała bylibyśmy razem, jeśli nie to szukalibyśmy czegoś innego.

42

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Moje samopoczucie psychiczne uległo polepszeniu. Od dwóch tygodni czuję się dobrze. Oczywiście zdaje mi się że to dzięki zmniejszeniu dawki na 25 mg. Tym nie mniej wyprowadziłam się do rodziców. Ciągłe naciski ze strony prawnika i dziennikarza, nie bolą już tak bardzo.

Może pisane jest mi bycie samą, lub nie umiem żyć w długim związku. Eh, jakiś absurd.

43

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Kolejny dzień "niewiadomoczego". ZMĘCZONA jak diabli zmieniam zdanie co 5 minut. Życie jednak to również takie sytuacje, gdzieś w którymś miejscu zgubiłam siebie i muszę się odnaleźć.

44

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Jedna osoba cierpi, druga też, a i ja przy tym także. No więc dziennikarz wynajął już domek na mazurach na romantyczny wypad. No, ale ja do tego nie podchodzę w taki sposób, żeby tylko karmić swoje ego wspaniałą wyprawą. Przecież chodzi teraz o moje życie. Tak naprawdę chodzi o moje pożegnanie z prawnikiem. Ciągle nie do końca potrafię powiedzieć, że te lata były tylko zmarnowanym czasem. Chcąc zacząć na nowo trzeba zamknąć poprzednią książkę. Mężczyzna z którym miałam spędzić resztę życia. Przeżyliśmy bardzo wiele i czemu tak to się teraz układa? Oboje nie dbaliśmy o nasz związek. Ja byłam na początku skupiona na ciekawym spędzaniu czasu, on też. Tak to wszystko było, nikt nie poświęcał się dla drugiej osoby. No i traf chciał, że to ja potrzebowałam pomocy pierwsza, dostając nerwicy. Okazało się, że jestem sama jak palec, nie bardzo interesowało go moje życie, choć nie odszedł. Może nie umiał się troszczyć, nie wiedział co ma robić, może. Nie wiedziałam bardzo co on takiego robi wracając późno do domu, czemu nie odbiera telefonów po pracy, ale nie uznawałam, że mnie okłamuje. Nie dzielił się tym co dzieje się u niego w pracy, nie planował nic, żył przy mnie, ale koło mnie. Mam mocno naruszony obraz odpowiedzialnego związku, chyba nie wiem jak powinien wyglądać.

45

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Poranek pełen wątpliwości. Trzymam pozorną kontrolę nad własnym życiem. Niestety nie wiedząc czego chcę trzymam kontrolę nad fikcją. Niczego nie mam, bo boję się dać się wchłonąć. Dziś płaczę nad marnotą moich uczuć.

46

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Pada deszcz i w końcu zaczyna być chłodno. Tak długo na to czekałam. Dziś w mej głowie świta myśl. Lubię być ostatnio sama. Kupuję stół, który od dawna chciałam kupić. Siedzę i robię to na co mam ochotę, a nie to co przynosi satysfakcję innym. Nikt mi nie mówi, że powinnam gdzieś jechać, coś zrobić, czegoś nie zrobić, jaka jestem, lub jaka nie jestem. Jak dobrze jest być sobą. Jak to jest? No dlaczego coś we mnie nie pozwala mi ratować związku? Dlatego, że partner nie odpowiedni?, dlatego, że ja mam problem, DLACZEGO???

47

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Normalnie reaguje agresją na wszelkie sposoby manipulacji, nawet jeśli nimi nie są. Tak to jest mój problem. Myślę, że dużo lepiej bym się czuła z osobą która potrafiłaby nie oceniać mnie. Jednak ludzie lubią dawać rady.

Smutno mi znów dzisiaj.
Byłam wczoraj u dziennikarza, no i wypadło tak że on mnie szalenie kocha, a ja jestem zła, bo mu nic nie daje. No proszę! Powiedziałam, że dać nic nie mogę póki nie będę pewna czegoś. Czy to nie jest zrozumiałe? Po co wzbudzać poczucie winy? Mój problem polega na tym że nie jestem asertywna. Gdyby jasno dawać znać do zrozumienia innym oc o mi właściwie chodzi to przecież nie narzekałabym, że ktoś mnie nie rozumie. Jest równica między powiedzeniem: Nie chcę jechać na mazury. a "Pojechałabym, ale boję się że nie jestem na to gotowa! Mam prawo nie być gotowa. Na urlop powinnam pojechać sama, i tyle.

48

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Wściekła jestem jakbym miała wściekliznę. Normalnie krzyczeć mi się chce. Mam do tego chyba prawo. Normalnie jak można tak żyć. Cena mojego spokoju to wynająć mieszkanie i odpocząć od wszystkich. W sumie mnie na to stać, ale wygodniej (patrz.taniej) w domu. Do kogo mogę mieć pretensje- do nikogo, do siebie! CHAOS!

No bierz się dziewczyno w garść! Cholera! Nie bój się, trzeba iść do przodu. Nie pytaj wszystkich gdzie jest ten przód. No więc? Chcesz iść?

A bo miałam cholernie ciężkie dzieciństwo, a bo mam nerwice, a bo mam problemy ze znalezieniem dobrego człowieka, który mnie poprowadzi. Czy może być gorzej? Oczywiście! Przewlekłe choroby, śmierć bliskich, takie jest to życie.

49

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Czy wyobrażam sobie życie bez tych mężczyzn.
Ja sama, wolna, niezależna- chyba tak. Wstyd o tym mówić, ale chciałabym mieć z nimi luźniejszy kontakt. Odzywać się od czasu do czasu, bez pretensji, że za mało z siebie daje i innych. Przez te lata zdawało mi się, że dużo dawałam. Nie każda kobieta była w związku od 15 roku życia, bez przerwy większej niż miesiąc.

Co ja oczekuje od mojego mężczyzny? Pewnej otwartości umysłu, koniecznie mądrości życiowej, wykształcenia, szacunku!!!, chęci poznawania tego pięknego świata, pokochania mnie taką jaką jestem bez próby zmiany mnie. Wspierania gdy sobie z czymś nie radzę! To wszystko.

Z p ciężko było mi spełniać się w podróży- nie lubił jak rozmawiałam z innymi, jak chciałam spędzać czas ze znajomymi, jak tylko przejawiałam jakiekolwiek pragnienia, które nie były jego pragnieniami, nie wspierał mnie w trudnych chwilach. Nie chciał byśmy wspólnie oszczędzali, czy jakoś sensownie dzielili się wydatkami. W sprawach intymnych myślał bardziej o sobie. System coś za coś.

Z d również ciężko było być mną. Nie lubi mojego roztargnienia (dość mocno), chciała bym rzuciła dla niego palenie (bardziej kazał), nie podobało mu się gdy chciałam zostać w swoim domu, bo on się wtedy źle czuł. Nikczemna awantura jak nie odbierałam telefonów, 20 stu w ciągu 15 min x kilka dziennie oczywiście każdego dnia. Jak obawiałam się wzięcia tabletek to mówił, że go zawiodłam, bo on się tak strasznie na to nastawił.

Krzyk głośny nie! Czy któryś z nich chciał mnie poznać?

50

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Nie dał mi odjeść. Poniżał się bym przy nim była. Bym pomogła mu wrócić do życia. Straszne jak ten człowiek cierpi. Jak ja, gdy byłam utopiona w lęku. Gdy nie wiedziałam gdzie jest ląd, spokojna ziemia. Wszak otacza mnie wszędzie rzeczywistość, dlaczego mam żyć schematami i słuchać rozsądku? I zdaje mi się że nie ma miłości, głupie serce rwie się do tej wiary w niego, choć on sam jej nie ma. Na dobre i złe, w radości i smutku, a któż wymyślił te słowa jeśli nie wrażliwy człowiek, którego świat pewnie nie szanował, bo był słaby. Czy on sam w nie wierzył?
Pewnie tak inaczej nie byłyby słowami przysięgi małżeńskiej. Pewnie świat obił mu tyłek, ale coś po nim zostało. Powtarzane przez miliardy ludzi. Złudzenie? Czy kładąc się obok swojego męża zdajecie sobie sprawę jak kiedyś wierzyliście w te wielkie słowa. Ponad połowa ludzi powie, że miłość miłością, a życie życiem. Więc jak jest naprawdę. Kim do cholery chce być sluuu?

Zimną życiową egoistką, która zracjonalizuje cały swój świat.Czy może dziewczyną która pisała wiersze i wierzyła w świat większych wartości.

Czy wy wybraliście już swoja drogę? Jak ona wygląda?

51

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Mogę powiedzieć, ze powoli dochodzę do siebie po wzięciu sprawy w swoje ręce. Odbyło to się trochę kłamstwem, choć chciałabym być szczera nie umiem ranić ludzi! Nie pojechałam na urlop z żadnym. Sytuacja okazała się na tyle napięta, że jeden z nich wystosował maila po mojej odmowie wyjazdu do drugiego. Pozostawiam Waszej wyobraźni resztę. Tak więc kontakt z d, zerwany. Na dzień dzisiejszy cieszę się, bo to najzwyczajniej w świecie nie był dobry dla mnie moment. Ufff.

Siedzę dziś sobie w moim pokoju i myślę, o moim życiu. Myślę o tym co bym chciała? Może zmienić samochód?
Hymm, zaraz zaczynają się kolejne analityczne myśli (co zrobisz z kredytem, gdy twój stan się pogorszy, czy stać cię na to).

Może zainwestować w remont. Zrobić oddzielne wejście, toaletę, kuchnię. (fajnie tylko czy ja tu zostanę, czy ja chcę mieszkać tak blisko rodziców?)

Może odłożyć trochę pieniędzy i kupić swoje mieszkanie na długowieczny kredyt? (wolne żarty, ja mająca nerwicę z takim zobowiązaniem)

Plany bardziej realne to zacząć ćwiczyć. Tutaj lepiej skupię swoją uwagę. Jak będę ćwiczyć poczuję się zdrowsza, atrakcyjniejsza i będę  miała więcej energii. Uwierzcie mi na słowo, że na lekach SSRI ciężko ćwiczyć! Najlepiej spać!

52

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Nocuje u mnie bratanica. Mamy swoją noc pod baldachimem ;-P
ah Ikea to ma pomysły.

Tęsknie za d. Nie mogę się doczekać kiedy minie mi ta tęsknota. W normalnym świecie już byśmy żyli długo i szczęśliwie, ale świat który uważałam za normalny istnieje tylko w mojej głowie. Pozwolę sobie jednak trochę pofantazjować. Szczególnie miło wspominając intymność, która budziła mnie do życia. Pierwszy raz czułam takie zespolenie ciał, jakby naprawdę istniała nieziemska siła spajająca w jedność. Być może nigdy już tego nie poczuję, ale chciałabym. Chyba to jest właśnie ten sekret współżycia który przyszło mi zasmakować pukając do drzwi z trójką na przedzie.

Dobranoc nocni przyjaciele.

53

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Czytałam wiele rad na tym forum, ale nic to się ma do własnych doświadczeń. Ona budują naszą tożsamość. One kształtują to kim my jesteśmy i nikt nam nie powie jak żyć.

54

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Chciałabym by ktoś mnie dziś przytulił. Brakuje mi ciepła, wsparcia, zrozumienia, sensu, siły. ;-(

55

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

hej sluu:)
No cóż ja mogę Cie przytulić na chwilę.
Polecam Ci książkę "Biegnąca z wilkami" pani Clarissy Pinkola-Estes.
Współczuje Ci skoków nastrojów, stanów różnych po lekach.
Z tego co sama wiem, uważam że powinnaś się od nich obu odciąć. Jeden jest za słaby żeby być z Tobą, a drugi nie potrafi się Tobą zaopiekować.
Sama czujesz ze powinnas od nich odejsc- więc odetnij sie od nich. Nie dostajesz od nich tego co trzeba, pogłębiają oni Twoją chorobę.
Być z kimś bo boisz się zostać sama? Kiedyś przeczytalam zdanie ze przychodzimy na świat sami i sami z niego odchodzimy. Musisz nauczyć się żyć sama ze sobą. Poznać siebie, zaakceptowac, polubić, pokochać. Poznać siebie, swoje mocne, slabe strony, swoje plany rozpracować. Zastanowić się jakie działania przyniosą dobre owoce a jacy ludzie działają na Ciebie jak trampolina i koją jak cieple mleko w bezsenną noc.
To Ty masz wybór, nie demony, lęki, kompleksy, które wmawiają Ci plugawe kłamstwa że sobie nie dasz rady i jesteś bez wartości.
To nawet dobrze ze nie czujesz potrzeby zostania matką, mama musi być silna.
Nie miałaś czasu żeby dorosnąc, poznać siebie, jak sama napisalaś ostatnie 14 lat spędzilaś z kimś mniej lub bardziej. Teraz przyszedl czas na bycie sobą z sobą.
Nie ogaraniam lekarzy ich przepisywania dawek bez badań czy czegoś. Podają leki które działają na psychikę! To ogromna odpowiedzialność. Szukaj lekarza dobrego.
Pisz tu, badz sama dla siebie bo to da Ci wglad w siebie, sny tez mozesz rozpisywać. Jednak nie zastąpi to lekarza.
Pawlikowską sobie daruj, afirmacje na 10min spacerze, kon by sie usmial.
Nie zaniedbuj diety, cwiczen, pracy zawodowej. Ani wyjść, gdziekolwiek gdzie bedzie sie działo coś ciekawego. Jako mieszkanka stolicy, nie bedziesz miała problemu z brakiem zajęć.
Wierzę że sobie poradzisz, tylko sama siebie nie poganiaj i nie pozwól na to innym.

56

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Dzięki ala ;-)
Bardzo mi się ciepło na duchu zrobiło że nie piszę w próżnie. Taka przytulona zasnę dziś.

57

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

I bardzo dobrze:) globalna wioska nigdy nie spi hahaha
tez ide spac, dobrej nocy

58

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Boję się dziś złapał mnie pierwszy od roku lęk. Znaczy się taka fala gorąca z napięciem psychicznym. Totalnie się przeraziłam. Jestem w pracy, czeka mnie jeszcze kilka godzin, boję się. Nie wiem czy bym sobie poradziła teraz z tym wszystkim ;-(

59

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Na szczęście udało mi się przetrwać te złe samopoczucie. Mam nadzieje, że to już nigdy nie wróci.

Już wiem co oznacza obsesor w przełożeniu na przykład rzeczywisty.
Nie sposób napisać na ile sposobów została naruszona moja prywatność. Zaczynając od śledzenia portali społecznościach, do tego stopnia, że zwracał mi uwagę którego (podając numer zdjęcia- to tam są numery zdjęcia?) akurat nie mógł na nim zobaczyć i co na nim było. Dodatkowo na trzeci dzień odnowionego kontaktu dostałam zdjęcia sukni ślubnych w których będzie mi ładnie. Dalej propozycja wspólnego zamieszkania, wyjazdu, jezu aż się pogubiłam i mimo, że powtarzałam jak matre słowa, że nie jestem jeszcze gotowa to nawet nie wiem kiedy już byłam wmanewrowana w ścisłe relacje prawie przedmałżeńskie.

Tym razem lamki ostrzegawcze zadziałały i po trzecim spotkaniu, powiedziałam że nigdzie nie jadę. Co skończyło się kontaktem do 2 bliskich mi osób ( byłego i mamy) i dość niemiłymi mailami do nich. 

No obłęd normalnie. Najlepsze jest to, że przez chwile myślisz, że spotkałaś w końcu kogoś kto myśli o Tobie. Czujesz się najważniejsza. Tylko jak słyszysz, że Twoja rodzina ma na Ciebie zły wpływ, znajomi są w większości be, no to się zaczynasz trochę martwić, nie?

EH, dużo się działo, ale już nie boję się tak jak wczoraj.

60

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Kobieto, jak nie zaczniesz wyrażać swojego zdania nikt za Ciebie tego nie zrobi.

61

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik
sluuu napisał/a:

Nie sposób napisać na ile sposobów została naruszona moja prywatność. Zaczynając od śledzenia portali społecznościach, do tego stopnia, że zwracał mi uwagę którego (podając numer zdjęcia- to tam są numery zdjęcia?) akurat nie mógł na nim zobaczyć i co na nim było. Dodatkowo na trzeci dzień odnowionego kontaktu dostałam zdjęcia sukni ślubnych w których będzie mi ładnie. Dalej propozycja wspólnego zamieszkania, wyjazdu

Od popierd. chorych ludzi uchowaj nas Panie!
Który to, ten prawniczek?

62

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Nie to dziennikarz.
Ostatni wieczór spędziłam na wyjeździe ze znajomymi + p. Cały dzień tryskałam energią i śmiałam się z ludźmi. W końcu upojenie alkoholowe nas wszystkich było już dość duże. Zaczeły się dziwne zachowania w moim kierunku. Wszystko przez to że pewniem obcy mężczyzna, z którym p i inni zapoznali się na wyjeździe zaczął mi prawić komplementy i ciągle mnie prześladował. Nie przejawiałam chęci obcownia z nim, a mimo to czułam że nadchodzi coś złego. Widziałam p który zaczął już nie kontrolować swoich emocji. Widziałam jak tulił sie do nowej dziewczyny naszego znajomego "na wesoło". Mimo to dał mi znać że to ja jestem winna że obcy osobnik mi się narzuca. W dalszej części już się do mnie nie odzywał, tylko udawał jaki jest fajny i jak sie dobrze bawi, aż do kompletnego wyłączenia alkoholowego. Odprowadziłam go do domu i pomogłam się położyć. Dzień dzisiejszy był koszmarem, choć na taki się nie zapowiadał. P wstał i usłyszał co takiego się działo z czego trochę się pośmiał i udał się po piwo. Następnie z każdym kolejnym rozmowy zaczynały się cięższe. "Co my robimy?, "Przecież to wszystko się rozpada", Ja chcę dziecka, " Powiedziałam że się nie stara, że jeśli będzie mnie szanował to przecież możemy iść do przodu. No i w końcu zmęczona poprosiłam o powrót. Powiedział, że on nigdzie ze mną nie jedzie, że zostaje "że wszystko się pier...oli" , generalnie to ja byłam temu winna. Poszłam do znajomej poprosiłam by go zabrali. Jak się okazało został tam sam. Nie odbiera telefonów, a ja panikuje, w myślach krążą najgorsze scenariusze. Wiecie jak widzę to wszystko? Ja go zraniłam odchodząc do innego, on cierpiał tak długo i przez to teraz nie umie być dla mnie dobry. Czuję że powinnam mu to wynagrodzić, czuję że powinnam cierpieć, czuję się jak najgorsze nic, jak trucicielka, jak famme fatale, która skazana jest na cierpienie i na zadawanie cierpienia swoim ofiarom.

Tak jest mój niedzielny wieczór. Mam nadzieje, że żadne z Was nie toczy takiej egzystencji jak moja.

63

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

On chce dziecka zeby skleić was ze sobą, czy żeby Ciebie uziemić przy nim czy może myśli że dziecko zamknie buzię "twoim fanaberiom myslowym" czy cuś w ten desen?
Zachwał sie jak prostak a Ty czujesz sie winna!
Sluu, to nie jest dobry partner, to wgl nie jest partner. Życzę Ci żeby konkluzja tej niedzieli wyglądała mniej- więcej tak: kończę z nim. załatwiam swoje sprawy i poznaje kogoś nowego.
Dobranoc:)

64

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Tak, byłoby najlepiej, ale gdzieś we mnie jest przekonanie, że on jest zły bo ja jestem jakaś nienormalna, że inna kobieta by tak go z równowagi nie wyprowadzała. Kobiety marzą o facetach chcących ślubu i dzieci, a ja to mam ale nie jestem szczęśliwa. Mam wewnętrzny konflikt, chcę stworzyć związek kochających się ludzi, a wychodzi inaczej. Boję się zacząć od nowa, bo boję się że wszystko i tak zawsze kończy się tak samo. Czuję się bezsilna, bo obawiam się że problem leży gdzieś we mnie.

65

Odp: Sluuu/ story/ pamiętnik

Jestem niemalże nieprzytomna od ścisku karku. Słabiej słyszę, niewyraźnie widzę i jest mi potwornie smutno. Wychodzę już do domu w którym nie ma szczęśliwych ludzi. Są tam dzieci na które krzyczy moja niedojrzała bratowa. "Spierdalaj stąd (do dwulatka i 4latki??!!!) " krzyczę na nią, a ona odpowiada mi że nie będą jej dzieci decydowały. Boże uchroń je przed moim piekłem nerwicy, ja takiej matki nie miałam, a zachorowałam.

Mam nadzieje, że będę żyła jeszcze kiedyś w szczęściu, ale szczerze w to wątpię. Skoro dopadło mnie te cholerstwo, moja życie staje się walką o przetrwanie. Trzeba przyjmować ciężary życia z pokorą, ja swój przyjmuje i serce mi się kraja jak widzę, że świat idzie dalej, tylko że ja już wypadłam z tej karuzeli. Stoję z cieniami i obserwuje jak żyją inni. Jak rodzą dzieci, jak się kochają- ah nie było mi to dane. Szkoda.

Posty [ 1 do 65 z 116 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024