Kizia75 napisał/a:Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że każdy na tym forum trochę inaczej rozumie co znaczy "feminizm". Dla jednych to wrzeszczące młode singielki domagające się "żeńskich końcówek" w nazewnictwie zawodów oraz parytetów wszędzie gdzie się da, a dla innych to osoby, które chcą aby kobiety miały prawa, które im się po prostu nalezą, np. prawo do nieujawniania swych planów prokreacyjnych przed pracodawca, prawo do szacunku kolegów w pracy zamiast molestowania (osobiście tego doświadczyłam, prawo do pomocy państwa w kwestii rodzicielstwa itp. Jest na prawdę wiele do zrobienia w takich wydawało by się podstawowych kwestiach, jak alimenty i samotne rodzicielstwo.
Aczkolwiek chyba zbyt daleko odeszliśmy od tematu ordynacji kobiet, która to kwestia akurat mnie się z feminizmem nie kojarzy.
Zgadzam sie w calej rozciaglosci, zwlaszcza, ze i niektore mlode rozwrzeszczane pseudo-feministki wiecej szkody czynia kobietom swoimi "protestami" niz pozytku. Przykladem slynna (skadinad, nie z ich manifestow:) organizacja Femmen z Ukrainy. Cel trafiony jak kula w plot.
Ja na szczescie mieszkam w kraju, gdzie z tego typu manifestacjiami oraz pojmowaniem roli kobiety w sposob odwiecznie przyjety przez plec brzydsza dawno pozegnalismy sie i ludziom zyje sie dostatniej, ale zal mi tylek sciska, jak widze, slysze i obserwuje takie modele rodzin w naszej pieknej ojczyznie gdzie On podejmuje decyzje a Ona zamienia sie w garkotluka, bo inaczej feministka zostanie okrzyknieta. Albo smierdzacym leniem.
I boi sie taka pani cokolwiek zmienic, boi sie isc do pracy, na kurs bo nawet jak dostanie odgorne pozwolenie od Pana i Wladcy to jak na to spojrzy rodzina, znajomi, krewni dalsi i blizsi, sasiadki...Matka Opuszcza Dom i Dzieci - tak to czesto jest pojmowane.
A jak kobieta pnie sie do gory, O Jezusie, to dopiero skaranie boskie z taka. I tak samo ma sie to w stosunku do biskupow. Biskup to kariera, czyz nie?
Biskup rzadzi - tak czy nie? A po co facetom w czerni kobieta na zarzadzajacym stanowisku? Mezczyzni lubia rzadzic, nie znosza aby to nimi zarzadzano - meskie kwa..ego sie wlacza w tym momemcie. Wypisuja epistoly cale, na filozofow i historie starozytna wrecz sie powolujac po to by ukryc to co ich najbardziej boli - baby zabraly nam wladze.
Nie ma ZADNYCH innych logicznych przeslanek przeciw temu, by i kobieta mogla w purpurze paradowac. Czy ma to jakis zwiazek z feminizmem? No pomyslmy..a od kiedy kobietom wolno glosowac albo i urzedy panstwowe piastowac? Od zawsze? A biskup to nie urzad?