Powiedzieć, czego się nie wie - nie można. Ale wielu próbuje. Mnie to nie pociąga.
Zeszłoroczny śnieg zdecydował o poziomie wód w rzekach, a z nich pochodzi woda, która pijemy. Możemy ciągle abstrahować i szukać konkretów, zamiast je zobaczyć w tym, przed czym się wzbraniamy, uciekamy, co nas nie obchodzi.
Ale proszę. Konkret: w żadnym nie jest mile widziana Kobieta. Niektóre Kościoły próbują się przypodobać Kobietom i czasami daje to odwrotne wyniki. Kilka lat temu (ale to pewnie znów historia, tyle, że bliższa) na łono Kościoła katolickiego wróciła poważna grupa wiernych Kościoła anglikańskiego. To była reakcja na większy wpływ Kobiet w tym odłamie chrześcijaństwa. Pewnie to miało wpływ na otrzeźwienie i wczorajszą decyzję (która też już należy do historii), opisaną w pierwszym poście przez Adlernewman.
Na pewnej konferencji poznałem pewną kapłankę Kościoła (chyba) ewangelickiego: imponowała mi wiedzą teologiczną, której brakuje wielu księżom. Póki kapłaństwo Kobiet nie zrobi się powszechne, jak kapłaństwo Mężczyzn, póty kapłanki będą mi imponować wiedzą. Jak się zrobi powszechne, to się będzie święcenia traktować parytetowo, a to zabija każdą wyjątkowość.
Kolejny konkret: w Kościele katolickim nie ma demokracji. Papież wybierany jest na konklawe przez arystokratów i jest monarchą, jednowładcą. Taki ustrój. Mianuje biskupów i kardynałów, którzy wybiorą jego następcę. Kościół jest katolicki, to znaczy powszechny, ale system wyboru władz nie jest powszechny.
Można nie wiedzieć albo zapomnieć, ale taka niewiedza i amnezja nie zmienia faktów, sprzyja tylko bardzo konkretnemu ograniczeniu w postrzeganiu faktów.
Panuje ogólne uwstecznienie, dlatego mądrość jest piętnem, a w reklamie i w naukach statystycznych ceni się opinie pani Lusi, która niewiele wie, ale lubi dużo mówić. Jak jest zgromadzenie pań Lusiów, to liczba staje się jakością, jak chciał Marks, któremu "ilość przechodziła w jakość", a wtedy - zgodnie ze słowami innego klasyka, Lenina - "tym gorzej dla rzeczywistości". I to oczywiście się sprawdza, dlatego taką mamy rzeczywistość, totalnie ... Lusiowatą.