zdrada - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 82 z 82 ]

66

Odp: zdrada

Cześc wszystkim.
Dawno mnie nie było.Wczoraj była rozmowa z moim mężem.juz dawno tak szczerze nie rozmawialiśmy.A nawet kilka przez ostatnich dni.Powiedział że sam nie wie co chce.Najlepiej by bylo, powiedział gdyby się wyprowadził.Nie chce stracić kontaktu z dzieckiem, mieszkania nie chce sprzedawać i nie chce odemnie zadnych pieniędzy za nie.Chodzi o spłatę.Jak się go zapytałam czy chce byc z nami to powiedział że musi to przemyśleć, zastanowić się.Próbował mnie pokochać przez ten ostatni czas, ale nic nie czuje.Obydwoje nie chcemy się poswięcić i tkwić w związku bez miłości dla dziecka.Może żle robimy, może powinniśmy to dla małego zrobić.Kocham go nadal.mimo tego ze mnie zdradził.Łudzę się że jeszcze będziemy razem ale je chyba kocham tylko to złudzenie.

Jak odejdzie będzie mi ciężko.Zarabiam 1400 zł. rachunków mamy na 1800 zł.Pracuję na zmiany. Więc jak zyć.

WczorAJ  byla mowa, że może 500zł  by mi dawał.Ale co to jest.Wiem, że on też potrzebuje pieniędzy, na wynajęcie mieszkania i na utrzymanie swojej pani i dziecka.Nie powinno mnie to obchodzić, ale nie spodziewałąm się, ze powie, ż enie chce spłaty mieszkania.
Chciałabym wierzyć że jest jeszcze nadzieja, ale serce mi chyba podpowiada że to koniec.
Mam do siebie żal, że tak się stało.nie raz mowiłam mu żeby znalazł sobie kochankę jak tak ze mna mu zle.i w koncu to sie stało.O czym wtedy myślałam nie wiem.Zawaliłam na całej linii.zawiodłam siebie jego i dziecko.Żałuję ze tak potoczyły sie nasze losy.nie tego chciałam.

Co robić.Czy jest sens walczyć o tą miłość.nie wiem czy boję się samotności, boje się że nie dam rady finansowo a nie chciałabym wracać do rodziców( mieszkają 400km od nas)nie mam żadnej rodziny, kilka znajomych,przyjaciółkę która też mieszka sama z dzieckiem.nie mamy kasy.

Co robić.Walczyć czy odejść.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-27 11:53:55)

Odp: zdrada

Chcesz walczyć, bo nie stać Cię na samodzielne życie. Słuchaj, może umów się z mężem, że dopóki nie znajdziesz lepiej płatnej pracy, jakoś nie ułożysz sobie życia, niech ci daje te 500 czy 700 zł- powiedzmy przez pół roku.
No i najlepiej rozstać się sądownie: będziesz rozwódką, dostaniesz może coś, co będzie można sprzedać a na dziecko alimenty.

68

Odp: zdrada

O rozwodzie jak na razie nie bylo mowy.Alimentów duzych nie dostanę bo on zarabia 1800 zł.więc moge liczyć na 200 -300zł.Tyle płaci kolega.A co do pracy to mieszkam w malym miescie, wiec nie za bardzo jest jakas perspektywa na lepsza posadę,po drugie boje sie tej zmiany.Mamy tylko to mieszkanie, nic poza tym.A nie chcemy go sprzedawać.Teraz sa tekie ceny mieszkan, ze za ta moja polowę mieszkania to nawet nie kupie kawalerki.chcielismy to meiszkanie zostawic dziecku.Oszczędności tez nie mamy.Może rzeczywiście walcze bo nie stać mnie  na nic.Nie mam kasy, rodziny tutaj a do rodziców nie chciałabym wracać.Za daleko mieszkają,mąż miałby utrudniony kontakt z dzieckiem.

Myślę, że jeszcze jest jakaś nadzieje dla nas,albo tylko się łudzę.

On jak na razie mysli o przeprowadzce.ciekawe tylko za co.
Czemu to wszytko jest takie skomplikowane, czemu zycie jest takie. Kocham go i tęsknię za nim.Już  sama nie wiem co robić,czego ja chcę.Nie umiem już nawet podjąc decyzji.Może wyprowadzka faktycznie by coś zmieniła.tylko pytanie na jak długo i co to da, że będziemy przeciągać to co jest już nie uniknione.
Chciałaby miec pewność, ze po jego namysle wróciłby do nas, ale tego nie mogę mieć.
nie mam już nawet siły płakać.powiedziałam mu wczoraj że najchętniej natlukłabym jej.Że jest we mnie tyle żalu, złości.Ze nie radzę już sobie ze swoimi emocjami.Że bycie tylko dla dziecka, to nie jest rozwiązanie, wiedząc że on mnie nie kocha i mysli o niej.
Nie umiem sobie z tym poradzić SAMA.

69

Odp: zdrada

Pozwól, że pociągnę temat alimentów:
"Sąd orzekając rozwód powoduje ustanie małżeństwa. Jednak nie oznacza to, że zerwaniu ulegają wszelkie więzi między byłymi małżonkami. Prawo chroni osoby, których sytuacja materialna po rozwodzie uległa znacznemu pogorszeniu. Mają one prawo ubiegania się od byłego.
W czasie trwania małżeństwa małżonkowie mają obowiązek przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny. W sytuacji, gdy jedno z nich uchyla się od tego obowiązku, drugie może wystąpić o przyznanie alimentów.

Orzeczenie rozwodu powoduje, że zasada równorzędnego zaspokajania potrzeb rodziny przestaje obowiązywać. Jednak nie oznacza to, że między byłymi małżonkami wygasają wszelkie obowiązki alimentacyjne.



Rozwiedziony małżonek, który znajduje się w niedostatku, może domagać się dostarczenia środków utrzymania od byłego małżonka. Istnieje jeden ważny warunek. Nie spełnienie tego wymogu spowoduje, iż małżonek nie będzie miał możliwości domagania się od byłego partnera środków na utrzymanie, nawet jeśli będzie znajdował się w niedostatku. Małżonek ubiegający się o alimenty nie może zostać uznanym za wyłącznie winnego rozpadu pożycia. Wyrok rozwodowy musi zapaść albo bez orzekania o winie, albo z przypisaniem winy drugiemu małżonkowi, albo z przypisaniem winy obojgu małżonkom.

Niedostatek to stan, gdy własnymi siłami nie jest ktoś w stanie zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb życiowych. Do najczęstszych przyczyn niedostatku możemy zaliczyć:

    niemożność podjęcia pracy zarobkowej wskutek konieczności zajmowania się utrzymaniem i wychowaniem dzieci,
    brak kwalifikacji zawodowych do wykonywania odpowiedniej do wieku, stanu zdrowia i posiadanych umiejętności pracy.'

70

Odp: zdrada

Skąd Ty masz takie wiadomosci i rozwodach.sama przez to przeszłaś.
Ja juz nie mam siły,kompletnie jestem rozbita.rodzice nic nie wiedzą.Jestem zła, rozgoryczona , zawiedziona, najgorsze że sie łudzę, że on wróci i znów bedziemy "szczęsliwą rodzinką".Ja juz sama nie wiem co chcę, co oczekuje od życia, nie daje już rady.Z jego  strony nie widać nic co by wskazywało że chce być z nami.
 
Ciąglę myślę, że to zły sen.Po prostu jeszcze do mnie to nie dotarło.czuję sie niekochana, niechciana.Czuję się gorsza od niej.
  Szkoda mi tylko dziecka, bo bardzo jest za ojcem. Widzi , że coś sie dzieje,że chodzę smutna i płaczę.Nie kłocimy się przy nim, nic z tych rzeczy, rozmawiamy normalnie.moje życie wygląda tak;rano zamiana kilka słów, wieczorem po pracy, zapytanie jak było w pracy, romowy  na temat dziecka i pobytu w przedszkolu.Potem kładzenie dziecka, my jeszcze zamieniamy pare słow.On mówi że idzie się przejśc albo pojezdzic na rowerze, wraca ok 23.ja już wtedy najczesciej spię.czy to  jest życie.raczej nie.To wegetacja.

Jak mam się zachować,co robić, żeby nas nei zostawiał.Czy jest nadzieja na to.Niektórzy piszą aby sie starać, zabiegać, być wymalowaną i usmiechniętą, ale ja tak nie potrawię.

71

Odp: zdrada
jeszcze kocha napisał/a:

Skąd Ty masz takie wiadomosci i rozwodach.sama przez to przeszłaś.
Ja juz nie mam siły,kompletnie jestem rozbita.rodzice nic nie wiedzą.Jestem zła, rozgoryczona , zawiedziona, najgorsze że sie łudzę, że on wróci i znów bedziemy "szczęsliwą rodzinką".Ja juz sama nie wiem co chcę, co oczekuje od życia, nie daje już rady.Z jego  strony nie widać nic co by wskazywało że chce być z nami.
 
Ciąglę myślę, że to zły sen.Po prostu jeszcze do mnie to nie dotarło.czuję sie niekochana, niechciana.Czuję się gorsza od niej.
  Szkoda mi tylko dziecka, bo bardzo jest za ojcem. Widzi , że coś sie dzieje,że chodzę smutna i płaczę.Nie kłocimy się przy nim, nic z tych rzeczy, rozmawiamy normalnie.moje życie wygląda tak;rano zamiana kilka słów, wieczorem po pracy, zapytanie jak było w pracy, romowy  na temat dziecka i pobytu w przedszkolu.Potem kładzenie dziecka, my jeszcze zamieniamy pare słow.On mówi że idzie się przejśc albo pojezdzic na rowerze, wraca ok 23.ja już wtedy najczesciej spię.czy to  jest życie.raczej nie.To wegetacja.

Jak mam się zachować,co robić, żeby nas nei zostawiał.Czy jest nadzieja na to.Niektórzy piszą aby sie starać, zabiegać, być wymalowaną i usmiechniętą, ale ja tak nie potrawię.

Nie zmusisz go do milosci.Jesli on nie chce ratowac waszego malzenstwa to sama nic nie wskorasz.Powinnas podjac decyzje.Porozmawiaj z mezem i woz albo przewoz.W tym co jest teraz nie wytrzymasz dlugo a dla dziecka to tez nie jest dobra sytuacja.Chcesz byc z kims kto tego nie chce?Chcesz za 5-10 lat otworzyc oczy i miec zal ze zmarnowalas sobie zycie.Dla mnie rodzina jest wazna i jestem za tym aby walczyc ale jesli to jest walka jednostronna to nie ma sensu.

72

Odp: zdrada

Dokładnie, warto otrzeć łzy- niech później na nie przyjdzie czas i zająć się sprawami przyziemnymi jak chociażby sądowe unieważnienie małżenstwa.

73

Odp: zdrada

Cześc WAM.
Dawno mnie nie był.musiała przemyśleć. Mój jeszcz mąż nadal mieszka  z nami.Przejęłam inna taktyke wychodzę z domu, przestałam go pytać, ogólnie stram się ignorować.Zapytałam się go wczoraj  króryś raz z kolei jak długo jeszcze będzie ciągnąc, on nie wie.JA - że ci jest tak  wygodnie, u mnie spanie jedzenie a u niej sex.Żyć nie umierać, co nie.
Jak na razie brakuje mi jeszcze odwagi żeby mu powiedzieć "żegnaj".Ale coraz bardziej przekonuję się.Może dziś bedzie ten dzień.
Liczę że jeszcze jest nadzieja, ale serce mi podpowiada, co innego.Łudzę się że będzie z nami.
Po prostu się boję,  że nie dam rady sama.Potrzebuję jakiego wsparcia, kolezanki maja swoje problemy, rodzice nic jeszcz nie wiedzą.Nie daje juz rady.

74

Odp: zdrada

Jak Ci sie układa..?

75

Odp: zdrada

Witam was wszystkich.Nie zagladałam bo nie miałam kompa.Naprawa.

A co u nas. Nadal mieszkamy razem, nadal sie z nia spotyka.
Ustalenia sa takie że szuka mieszkania, choć to idzie mu opornie.Dzwonil w kilka miejsc i cena go przeraziła.1000 zł plus media.Nie wiem myslał ze zajdzie za 100 zł.naiwniak.
Była rozmowa sa 2 wyjscia z tej sytuacji, albo sprzedaz mieszkania i ja wracam do rodzicow 400 km stąd, albo zamiana mieszkania na mniejsze z doplatą  dla niego, ale pod warunkiem ze mi nadal bedzie pomagał.
tak wiec wiszę  znowu w zawieszeniu.Ide dzis do psychologa.Męczy mnie ta sytuacja.
Boje się że tak bedziemy tkwić jeszcze parę miesięcy.ja sie męczę i on też>ale jakoś nie widać żeby coś robił.ja też nic nie robię dużo gadam zero działania.Ale już tak przynajmniej nie płaczę.pomału przyzwyczajam się do tego że,nie bedzie z nami.Miewan jeszcze dni gorsze ale myslę, że jakoś sobie dam radę.Nie mogę się załamywać.ktoś napisał,że my sobie płaczemy a "jeszcze mąż" i tak sobie z tego nic nie robi.szkoda naszego zdrowia, łez.Szkoda naszych nerwów.

Wkurza mnie to,że nie potrafi siąść jak dorosły i poważnie pogadać.On  nadal się zastanawia, tylko nie wiem nad czym.być ze mną nie chce.To o czym on ma myśleć,chyba o tym jak u mnie przezimować.

jestem badzo zła na niego, za to co zrobił mi i dziecku.

76

Odp: zdrada

Wkurzasz się, że on nic nie robi a się zastanawia, a czemu nic nie robi? Bo mu na to pozwalasz? Chcesz mu ułatwić decyzję? Spakuj mu walizki i postaw przed drzwiami uprzednio zmieniając zamki. To naprawdę będzie krok do przodu big_smile -i to dosłownie!

77

Odp: zdrada

Nie będę Ciebie obwiniał. On czuł, że Ty go nie kochasz. Odsunęłaś się od niego. Seks to on inicjował. Widzisz, zarówno kobieta jak i facet pragną czuć, że są kochani, że są pożądani.
Zapoznaj się z polecanym wątkiem "Jest źle - mam 36 lat i rozwód", tam są opisane takie sytuację. Zapewne to Ci pomoże.

78

Odp: zdrada

witajcie forumowiczki i forumowicze.
Coś sie ruszyło u nas. jest decyzja ze sie wyprowadza, szuka mieszkania, byla rozmowa tez  o rozwodzie.On chciałby bez orzekania , ja z orzekaniem, ale czy to cos da.
jak na razie było to luzna rozmowa, ale ciesze sie ze w ogole była.mieszkania nie chce i kasy za mieszkanie tez nie. jak na razie.dlatego poweidzialam ze trzeba cos ztym zrobic bo za rok  dwa moze zmienic zdania.alej jestem dobrej mysli.nie chce tak zyc, juz nawet plakac nie umiem.chyba sie pomału z tym pogodzilam, ze mnei nie kocha.boje sie teraz jego wyprowadzki, czy dam rade.chyba nie mam wyjscia i bede musiała.pozdrawiam

79

Odp: zdrada

dasz radę
bo będziesz musiała
bo nie masz wyjścia;)
tak ty napisałaś

ale dasz radę także dlatego, bo .. ty to ty... i dasz radę i pójdziesz do przodu

a kiedyś rozejrzysz wię wokół i zauważysz ze zdziwieniem, że twój były.,.. został daleko w tyle za tobą...

80

Odp: zdrada

Diękuje ci bardzo za te słowa otuchy, miło jest wiedzieć że ma sie kogoś po swojej stronie.
nie chce dalej  uciekać.chce być jeszcze szcześliwa i  kogoś pokochać.dość uzalania się nad sobą.głowa do góry.

81

Odp: zdrada

Dasz rade.Ja dzisiaj wygralem sprawe rozwodowa.I chociaz nie ciesze sie ze jestem rozwodnikiem to jednak mam satysfakcje ze udowodnilem juz ex zonie ze to ona zniszczyla nasze malzenstwo.Trzeba isc do przodu ja stalem ponad rok czasu w miejscu ale teraz zaczynam nowe zycie i jestep pewien ze za jakis czas ona ex bedzie zalowac tego co zrobila a ja z usmiechem na twarzy powiem Jej ze ma tego co chciala.Trzymam za Ciebie kciuki a co do orzekania o winie to warto o to walczyc.

Posty [ 66 do 82 z 82 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024