Czy wierzycie w tzw. życie po życiu?Dla mnie to jakies niewyobrażalne,że nagle nas może nie być, więc mocno wierzę w to, że coś istnieje po naszej śmierci...Tylko co???
Ha, no widzisz Skarbie... Ja nie wierzę w "życie po życiu". Ja wierzę w życie. Bo widzisz, umiera tylko ciało, a dusza - czyli świadomość siebie (Ja) - żyje.
A co potem? Nie wiem. Pewnie trzeba będzie wybrać. Ale że zawsze do wyboru jest + i -, to myślę, że wtedy też będzie.
Ale kiedy ma nastąpić ten wybór Emilko ? Co rozumiesz przez + i - ?:)
Wybór - chyba najpierw przez całe życie - w każdej sytuacji, co chwilę...
A jeżeli ktoś nie zdąży, albo z jakichś powodów nie będzie potrafił - moment śmierci.
+ i - nazwałam dobro i zło, aby uniknąć banalności.
krótki test na wiarę w życie po śmierci
1. odczekać do czwartku 12-go
2. na krótko przed północą (czyli z 12 na 13-go) wyjść na cmentarz
3. po przejściu całego cmentarza sprawdzić puls
4. jeżeli puls powyżej 100 znaczy, że delikwent wierzy ![]()
Dobre sobie:) ja tam wierzę, choc to dziwne ale jak patrzę na zmarłego w trumnie to wydaje się to dziwne,że nie oddycha, tego się boję trochę!Ale właśnie często jak ktoś umiera to jakoś o tym informuje, to okno trzaśnie, zegar zabije, coś spadnie z mebli...Coś musi w tym być! W tej całej normalności, myślę że jest coś takiego niesamowitego
Musimy w coś wierzyć, jakbyśmy nie wierzyli to nie mielibyśmy celu życia tu na ziemi, a przecież jesteśmy tu na chwilę...
To jest to coś niesamowitego co z jednej strony zachwyca, przeraża, powoduje że dreszcz emocji i wzruszenia przechodzi po plecach!I jak w takich sytuacjach nie wierzyć w życie po śmierci? Babcia mojej znajomej wyśniła sobie śmiertć,śniło jej się że na cudnej łące spotkała znajomą, która zmarła dawno temu, jakby się witały! Kilka dni później ta babcia zmarła!
To jest to coś niesamowitego co z jednej strony zachwyca, przeraża, powoduje że dreszcz emocji i wzruszenia przechodzi po plecach!I jak w takich sytuacjach nie wierzyć w życie po śmierci? Babcia mojej znajomej wyśniła sobie śmiertć,śniło jej się że na cudnej łące spotkała znajomą, która zmarła dawno temu, jakby się witały! Kilka dni później ta babcia zmarła!
Mogę tylko powiedzieć, że tak rzeczywiście jest, że czasem w snach widzimy różne rzeczy - albo różnych ludzi, którzy odeszli i takie spotkania chyba są prawdziwe. Mojej babci śnił się np. mój dziadek przez 30 lat po jego śmierci, dzień w dzień, siadał na jej łóżku i patrzył. A babcia nie modliła się za niego wcale (bo bardzo ją skrzywdził i miała do niego wielki żal). Jak się już pomodliła po tych 30 latach, to przestał się śnić. Choć zawsze ktoś powie, że to podświadomość się w ten sposób dobija.
Życie po życiu...
Coś jest napewno ale co...Każdy z nas się przekona gdy przyjdzie jego czas.
Na ten temat są miliony książkek nawet tytułowe "życie po życiu"
Jeśli chodzi o moją osobistą opinie coż... bardzo chciałabym w to wieżyć. Poprostu nie wyobrażam sobie przestać tak poprostu istnieć. I mam nadzije że moja wiara się spełni, przecież przez tysiące lat bywały sygnały o istnieniu duchów i oby to nie była tylko ludzka wyobraźnia i strach przed jakąś nie znaną próżnią i nicością
Jeżeli ktoś chce poczytać o tym, co jest po śmierci to może. Bo jest taka książka, nie wiem jak sie nazywa, w której są zawarte opisy przeżyć ludzi, których dotknęła śmierć kliniczna. Ja tam czekam na tą śmierć, przecież kiedyś przyjdzie, mam nadzieję, że wszyscy pójdą do tzw NIEBA i utoną w miłości. Bo tym jest niebo w końcu.
Ale jak będzie... Tak naprawdę to strach się zastanawiać. Oby znaleźli się ludzie, którzy się za nas pomodlą po naszej śmierci...
Wydaje mi się, że to nie jest kwestią wiary tylko wiedzy. Istnieje tylko ŻYCIE, w różnych formach fizycznych, tak jak napisała Emilia.
Boją się śmierci najmocniej ludzie, którzy utożsamiają się całkowicie z własnym ciałem fizycznym, mentalnym i emocjonalnym. Jednak te ciała, to jakby powiedzieć pojazd, samochód, którym jeździ kierowca - i to kierowca jest nieśmiertelny. Poznać własną Duszę, czyli kierowcę z przykładu, to droga do własnego wnętrza - nie znajdziemy jej na zewnątrz. Drogę taką najczęściej nazywa się rozwojem duchowym lub, jak ja wolę, poszerzaniem świadomości.
Warto poznać siebie jako istotę wielowymiarową, wszystko wtedy jest ciekawsze, wyższej jakości i daje spokój oraz zadowolenie z doświadczanego życia - strach znika i pech oraz zły los również.
Pozdrawiam cieplutko
Ja kiedyś przez wnikanie w głąb mojej duszy uzmysłowiłam sobie, że życie w sumie nie ma sensu, bo i tak kończy się śmiercią. Tkwimy więc w błednym kole. I od tego wszystkiego wpadłam w depresję. Cudem z tego wyszłam, więc nie wiem czy to takie dobre zastanawiać się w ogóle nad tym wszystkim. Jedno jest pewne. Teraz żyjemy tu i teraz, trzeba z tego życia brać ile tylko się da, przeżyć wszystko, co tylko jest możliwe. A po śmierci czeka nas nie znane, ale na pewno coś czeka.
xibalbaa, nie wiem co rozumiesz pod słowami " ... życie w sumie nie ma sensu, bo i tak kończy się śmiercią ..." Jeśli byłby to kontakt z duszą, to wytłumaczyłaby ci kontinuum Życia i Jej przechodzenie w różne formy. Ciało fizyczne, to tylko nośnik biologiczny i doskonały a jednocześnie tylko instrument. Jeszcze nie widziałam rozpaczającego kierowcy, gdy zmienia swój dotychczasowy pojazd. Podobnie jest z ciałem i Duszą.
Co do tego, że żyjemy w teraźniejszości, czyli tu i teraz, masz całkowitą rację. Przecież wczoraj nie istnieje, nic nie da się zmienić w minionej chwili. Jutro jeszcze nie istnieje, dopiero nadejdzie i będzie takie jak zdecydujesz w tej cudownej chwili TERAZ.
Tak sobie myślę, że jako istota wielowymiarowa w swej wędrówce w głąb siebie, spotkałaś się z jakimś nierozpoznanym aspektem siebie samej i uznałaś tą osobowość za Duszę.
Ja tak szybko się nie poddałam i dlatego teraz widzę i czuję różnice w różnorodności wielowymiarowej mojej istoty, co tylko ułatwia moje życie w tu i teraz.
Pozdrawiam cieplutko
Haniu, chodziło mi właśnie o to, że ta nieskończoność mnie przerosła i właśnie, jak to napisałaś, kontinuum Życia. Napiszę obrazowo, jak Ty to robisz... Jadę jednym samochodem i nagle koniec jazdy, bo trzeba przesiąść się w drugi. A potem w następny i następny. Wszystko się kończy. A Ty w kółko zmagasz się z życiem, a gdy się "przesiadasz", to nie pamiętasz nawet co było w Twoim poprzednim istnieniu. Nic też praktycznie po Tobie nie zostaje w poprzednim samochodzie, a jeśli już, to nie jest dla Ciebie ważne. I tak bez końca... Nie wiem, dostałam depresji od takiego myślenia, nie widziałam sensu życia, skoro i tak się wszystko kończy. Może i zaczyna nowe, ale ja nie pamiętam przecież, co było, kiedy mnie nie było. Na pewno byłam, ale co z tego. Nie wiem nic o tym...
Ale teraz cieszę się z życia, kocham to życie, nie wiem jakim cudem odkryłam jago sens, nie wiem co nim jest dokładnie, ale wiem, że chcę żyć. Kiedyś nie chciałam. I to najgorsze uczucie, jakie w życiu przeżyłam. Jeśli kiedykolwiek wróci, to drugi raz nie będę się z tym mierzyć, tylko się chyba po prostu... +
Ale póki co fajno jest:)
Pozdrowionka:*
Tak, takie postrzeganie przygody, jaką jest Życie, może być męczące. Przez wiele lat też wszystko usiłowałam barć na rozum, logikę i ... to było trudne. Jednak przytrafiło mi się poznać inne postrzeganie, po latach ćwiczeń i prób poznałam drogę serca. Wiele by pisać o tej przygodzie, więc tylko wspomnę, że udało mi się połączyć mój logiczny rozum z sercem. Efekt jest taki, że nadal ważne jest dla mnie rozumienie i jednocześnie mam szybszy wgląd w każdą sprawę.
Pomogło mi zrozumienie, że rozum - to taki instrument, komputer pokładowy. Ma jakieś programy i tylko ich używa. Jeśli chcę zrozumieć coś nowego, to się "zawiesza". Jest to czas, gdy trzeba go zrestartować, przyjrzeć się programom i zainstalować nowy, który to nowe doświadczenie będzie potrafił obsługiwać.
Ja też z każdym oddechem wybieram życie i cieszę się jego obfitością. Myślę, że w niektóre doświadczenia nie koniecznie trzeba wchodzić głęboko, dopóki nie jest się gotowym - na wszystko przychodzi czas i nie warto pewnych spraw przyspieszać. Jako ludzie zachowujemy się czasem nierozsądnie i będąc jeszcze oseskami staramy się zjeść miast mleka, bigos - to kończy się zawsze kłopotami.
No to się rozpisałam, ale coś bardzo przykuło moją uwagę w twoim poście xibalbaa, może to wspomnienie mnie samej z przed lat?
Pozdrawiam cieplutko
Ja próbowałam wnikać w to wszystko głębiej, strasznie mnie to wszystko interesuje, ale już raz próbowałam, nie wyszło, dlatego nie myślę już o tym wszystkim, boję się. Cieszę się z tego, co mam.
A ja wierzę w życie po śmierci a przynajmniej chcę wierzyć.
Mam nadzieje, że po tamtej stronie spotkam wszystkich których kocham a którzy już odeszli.
To będzie nowe, nieskończone, szczęśliwe życie(jeśli można tak powiedzieć).
Sama się czasem zastanawiam umrę i co dalej........... ale wierzę, że to będzie piękne życie w pięknym miejscu bez wojen, sprzeczek po prostu sama słodycz.........
Wydaje ni się, że to chyba w ludzkiej naturze jest strach przed nieznanym, przed czymś czego nie można zobaczyc, dotknąc, Teraz wszystko możemy przeanalizowac zanim podejmiemy decyzję możemy sobie wyobrażic co będzie jutro na podstawie wiedzy jaką już mamy o życiu np. jutro pojadę z dziecmi na wesołe miasteczko, a życia po śmierci nie można sobie zaplanowac.
ja i bez przejscia przez cmentarz puls bym miala nie wiem jaki..... wierze w duchy i sie ich boje.. byle szmer i mam serce w gardle. a zyie po smierci?? wierze.
Ja wierze że istnieje życie po śmierci , bo jakby nie istniało to nasi zmarli nie śnili by się nam .
I też nie przychodzili by do nas żeby prosić nas o modlitwę .
Ja wierze że istnieje życie po śmierci , bo jakby nie istniało to nasi zmarli nie śnili by się nam .
I też nie przychodzili by do nas żeby prosić nas o modlitwę .
To, że zmarli "przychodzą prosić nas o modlitwę" to tylko i wyłącznie ludzki przesąd.
A że nam się śnią po śmierci... Nie śnią nam się dlatego, że gdzieś tam ich dusze się błąkają tylko dlatego, że Ci ludzie żyli, chodzili wśród nas, czujemy z nimi silną więź, a właściwie nasz mózg, i to on "sprowadza" nam zmarłych. On nie pozwala nam o nich zapomnieć, dlatego nam się śnią.
Tak samo jest z setką innych snów. Czy to, że śni Ci się małe dziecko (które żyje) znaczy że ono też Cię prosi o modlitwę? Nie. Według kolejnego ludzkiego przesądu - będziesz chora/y.
Ot cała historia.
Jest taka książka autorstwa Raymonda Moody'ego, zatytuowana "Życie po życiu", opisująca doświadczenia ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Muszę przyznać, że każdego człowieka rozmyślającego na tematy ostateczne jej lektura może podnieść na duchu. Jeśli wierzyć świadectwu tych, którzy powrócili do życia, świat "po drugiej stronie" jest piękny i pozbawiony bólu. Istnieje w nim ponadto jakaś wyższa transcendencja, od której bije ciepło i dobro. Chyba warto się trzymać tak optymistycznych doświadczeń śmierci zwłaszcza, że nie wszyscy relacjonujący swoje wizyty w zaświatach koniecznie muszą być wariatami, jak to wielu sceptyków zwykło uważać. ![]()
W zasadzie nie wierzę w coś takiego ale podobno ludzie poprzez hipnozę dowiadywali się kim byli w poprzednim wcieleniu. Jedna osoba była podobno marlin monroe! I podobno nasze talenty, przyzwyczajenia, to jak się zachowujemy czasem podobnie do kogoś to że jesteśmy następnym wcieleniem tej osoby czasem jest to ktoś nieznany a czasem wielkie gwiazdy ![]()
Zapraszamy Państwa na
Seminarium Antropognozy
Czytaj więcej o antropognozie: Czym jest antropognoza? Antropognoza jako filozofia Problem śmierci
Seminarium prowadzi Paweł Karwat.
Jego program wygląda następująco:
*
Człowiek w filozofii Wschodu i Zachodu ? koncepcje antropologii filozoficznej od starożytności do czasów współczesnych
*
Jogiczny proces medytacji w tybetańskiej tradycji bon
*
Czakry i ciało energetyczne
*
Dusza i jej reinkarnacja
*
Bardo ? zagadnienie losów duszy po śmierci
*
Techniki medytacyjne (duża ilość, w tym na czakry)
Więcej na stronie domowej Seminarium - drugie wyniki w google na haśle "psionika"
Życie po życiu. Nie wiem coś na pewno jest ale co? Kiedyś bałam się śmierci dziśaj sama nie wiem. Może tam jest lepiej.
Ja wierze w reinkarnację. W Doświadzcenie. W sumie jest na to sporo dowodów, czy tez relacji, ktore ciężko wytłumaczyć inaczej jak reinkarnacją. niew spomne już o regresach.
Na pewno nie wmówi mi nikt
że istnieje coś takiego jak Niebo, piekło Czyściec. tego nie ma, sa tylko doświadczenia.
Wierzę też, ze po pewnym czasie dusza na powrót połączy się z Absolutem i stanie się z nim jednym. napisałam zresztą o tym kiedys artykuł "Przypowieśc o chmurze" i jak ktoś chce podam link lub mozna sobie z wujkiem google poszukać.
Moje doświadzcenia oraz droga rozowju duchowego utwierdzają mnie, ze reinkarnacja istnieje i ma sens oraz logiczne uzasadnienie. A prawdę poznamy w swoim czasie. ![]()
moze to druge bedzie lepsze -te jest smutne -zle i pelne goryczy ...
Jest takie jakie sobie sami tworzymy. od nas zależy jakie będzie.
Jeżeli wziąć pod uwagę Pismo Święte.To życie po śmierci nie istnieje...:)
Kaznodziei Salomona 9:5,6 Lecz umarli nic nie wiedzą....
Ezechiela 18:4 Dusza która grzeszy ta umrze..
A kto powiedział, ze Biblia to jedyna słuszna prawda? jak dusza mozę umrzeć skoro to cześć Boga w nas?
Umiera tylko ciało, a dokłądniej nasze ciała, wszystkie poza duszą
Jestem niewierząca. Uważam, że strach przed śmiercią popchnął ludzi do szukania pocieszenia w przekonaniu, że istnieje coś "po". W ten sposób na Dalekim Wschodzie powstało pojęcie reinkarnacji, a Muzułmanie i Żydzi w swoich religiach umieścili ideę raju. W dzisiejszych czasach ludzie coraz częściej bardziej wierzą w naukę niż religię. Coraz więcej osób jest w stanie pogodzić się ze świadomością, że mają tylko życie i nic poza tym...i...wcale ich to nie przyprawia o depresję ![]()
Jestem niewierząca. Uważam, że strach przed śmiercią popchnął ludzi do szukania pocieszenia w przekonaniu, że istnieje coś "po". W ten sposób na Dalekim Wschodzie powstało pojęcie reinkarnacji, a Muzułmanie i Żydzi w swoich religiach umieścili ideę raju. W dzisiejszych czasach ludzie coraz częściej bardziej wierzą w naukę niż religię. Coraz więcej osób jest w stanie pogodzić się ze świadomością, że mają tylko życie i nic poza tym...i...wcale ich to nie przyprawia o depresję
O masz taki nick jak ja kiedyś używałam
Reinkarnacja to nie jest tylko wschodni wymysł. Wira w to była silna w wielu innych wyznaniach. Wciaż jest w szkołach chocby gnostycznych.
Poza tym są juz dosć dobre dowody na to, że faktycznie ona istnieje. W każdym razie nie da się pewnych rzeczy udowodnić inaczej jak tylko tym ![]()
Wierzę w to, że mamy setki (tysiące? dziesiątki tysięcy?) wcieleń, a tu, na Ziemi, jesteśmy po to, żeby się uczyć, zdobywać doświadczenie. Myślę, że coś jest, ale... równie dobrze może nic nie być. Mózg się wyłącza, przestajemy istnieć, żadnej Duszy, nic... ale ja nie zniknę. Zostawię coś po sobie. Wartości wpojone dzieciom, mój światopogląd, który na pewno nie jedną osobę skłonił do przemyśleń (nie, megalomania mi nie dolega
). Istotki, które jeszcze nie istnieją, a które wychowam będą mnie naśladowały. Co prawda nie będą myśleć tak samo, ale jednak będą czerpały z tego, czego je nauczę. Ale to już nieco inny temat. ![]()
ja też wierzę, że jest coś Po. życie jest za krótkie, żeby ot tak się kończyło...
Wierzę , że trafię do lepszego swiata. Wiara wbrew przysłowiu nie jst " matka głupich', ona jest nadzieją.
Ja wierzę,że życie na ziemi to tylko taki stan przejściowy.Przedsmak lepszego życia,po śmierci.:)
38 2011-06-03 21:45:17 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-06-03 21:59:29)
A co jest po śmierci?
Też się zastanawiasz?
Zapraszam do odwiedzenia strony:
SPAM
Znajdziesz tam odpowiedzi na nurtujące Cię pytania
Zapraszam
życie jest za krótkie
co jest po śmierci? Tak na prawdę nigdy nie umieramy, przechodzimy tylko do lepszego świata, jeżeli uwierzymy w Jezusa i jego śmierc na krzyżu za nasze grzechy, to nawet jeśli nie podoba nam się to, co robimy tutaj i teraz, zostanie nam wybaczone dzięki Jego ofierze. Warto życ tak, aby nie bac się śmierci, ale śmierc to nie koniec naszego swiata.
Śmierć to przerwanie wszelkich funkcji życiowych. Po ustaniu oddychania, akcji serca i czynności mózgu siła życiowa komórek ciała stopniowo zamiera. Śmierć jest przeciwieństwem życia.
Czyli twierdzisz, że po śmierci nie ma nic? Koniec? Gdy mnie ktoś pyta co jest po śmierci odpowiadam, że coś na pewno jest ale nie wiem co. Bo jak wytłumaczyć tzw deżawi? Jak wytłumaczyć zdolności paranormalne? Widziałem stronę na której twierdzą że mogą podać twoją datę śmierci. Gdyby ktoś chciał sprawdzi to może kliknąć na poznaj date com (wstawiłbym linka, ale za młody jestem)
Mnie to zaskoczyło. Nie wiem co o tym myśleć.
Co Wy na to? Możliwe to?
Widziałem stronę na której twierdzą że mogą podać twoją datę śmierci. Gdyby ktoś chciał sprawdzi to może kliknąć na poznaj date com (wstawiłbym linka, ale za młody jestem)
Mnie to zaskoczyło. Nie wiem co o tym myśleć.
Co Wy na to? Możliwe to?
Poczytaj post 26 i 27 z poniższego wątku:
http://www.netkobiety.pl/t6343.html
Pozdrawiam.
Staraj się nie odsyłać użytkowników do innych stron, ponieważ takie działania zaciemniają temat i nie wnoszą niczego sensownego do dyskusji.
Moderatorka-apoteoza
Dzięki.
Staraj się nie nabijać "licznika postów"
Moderatorka-apoteoza
Nikt też nie wie, jak wygląda życie po życiu. Wędrujemy po tym ziemskim padole, zwykle nie mając czasu na zastanawianie się, kiedy nasza wędrówka dobiegnie końca i co dalej dzieje się z duszą człowieka. Żyjemy tak, jakby nasze życie miało trwać wiecznie. Idziemy drogą życia nie zdając sobie sprawy, że ta droga ma swój kres. A kiedy nadchodzi śmierć zawsze wydaje nam się, że to jeszcze nie jest odpowiedni moment, że mamy w życiu jeszcze tyle do zrobienia i że nie możemy jeszcze umierać. Lecz niestety śmierć jest ostatnią i nieodzowną częścią życia człowieka, jest wpisana w życie każdego z nas. Więc idąc drogą życia pamiętajmy, że kiedyś nadchodzi śmierć, ale po niej istnieje inne życie, życie po życiu.
Czy możliwe jest poznać swoją datę śmierci? poznajdate na com.pl
46 2011-06-07 22:37:27 Ostatnio edytowany przez onaniewiedząca (2011-06-07 22:39:31)
Nie ma niepodważalnych dowodów na to, że Link usunięty z powodu naruszenia regulaminu istnieje, niestety ![]()
No, ale myślę, że wierzyć w coś nie zaszkodzi... w ten sposób będzie nam dużo łatwiej iść przez życie, wierząc, że po śmierci to jeszcze nie koniec. ![]()
ostatnio edytowany przez moderatorka-apoteoza
Co jest po śmierci? Myślę, że ważniejsze jest pytanie jak godnie, mądrze i dobrze żyć. Tu przynajmniej jest szansa ustalenia odpowiedzi.
ja mam nadzieję, że z chwilą ustania mojej egzystencji nie urwie mi się film po prostu.
chce poczuć się jak na rollercoasterze, a po chwili by zaczęło się coś nowego, lepszego.
A swoją drogą, bardzo chciałabym poznać swoją Link usunięty z powodu naruszenia regulaminu. Mogłabym wtedy zrobić wszystko, co chciałam i wiedzieć ile mam na to czasu.
ostatnio edytowany przez: moderatorka-apoteoza
Nie byłoby to za dobre znac date swojej śmierci, ludzią by sie w głowach poprzewracało gdyby wiedzieli kiedy umrą.. Łatwo jst komuś powiedzieć że chciałby wiedzieć ale gdybyś sie dowiedziała teraz kiedy umrzesz to co by Ci to dało??? Mogłoby być jeszcze gorzej, mogłabyś wpaść w amok, rozpacz szczególnie wtedy gdyby koniec czekał Cie bliżej niż Ci sie wydaje. Ta tajemnica niech już pozostanie po tej drugiej stronie. A życie po śmierci musi być.. Ktoś musiał stworzyć Ziemie, ktoś musiał stworzyć pierwszego człowieka wiec musi tez byc zycie po śmierci. Bo skad sie to wszystko wzieło??? Ja osobiscie wierze w to wszystko.
Mam za sobą cały wątek i chyba najlepiej będzie, jeśli zamiast odpowiadać, odeślę wszystkich do książek Raymonda Moody'ego: "Życie po życiu", "W stronę światła" i "Refleksje nad życiem po życiu" - to naprawdę wartościowa lektura, polecam. Bardzo dobrze zaznajomi Was z tematem życia po życiu. Polecam również adres w moim podpisie ![]()
Mam za sobą cały wątek i chyba najlepiej będzie, jeśli zamiast odpowiadać, odeślę wszystkich do książek Raymonda Moody'ego: "Życie po życiu", "W stronę światła" i "Refleksje nad życiem po życiu" - to naprawdę wartościowa lektura, polecam. Bardzo dobrze zaznajomi Was z tematem życia po życiu. Polecam również adres w moim podpisie
Od momentu urodzin uczymy się nowych rzeczy, rozwijamy, pragniemy mieć dobrą pracę, wspaniałą rodzinę. Przeżywamy gorsze i piękne chwile, aż nagle nadchodzi dzień, często niespodziewanie i nas już nie ma. Kiedy umiera ktoś bliski często zastanawiam się jak wygląda "życie po życiu". Myślę że w dużym stopniu zależy ono od naszego życia przed śmiercią. Powinniśmy się starać żyć w zgodzie, być uczciwym, miłym a przed wszystkim po prostu dobrym człowiekiem, a wtedy "życie po życiu" na pewno będzie piękne.
co jest po śmierci? Tak na prawdę nigdy nie umieramy, przechodzimy tylko do lepszego świata, jeżeli uwierzymy w Jezusa i jego śmierc na krzyżu za nasze grzechy, to nawet jeśli nie podoba nam się to, co robimy tutaj i teraz, zostanie nam wybaczone dzięki Jego ofierze. Warto życ tak, aby nie bac się śmierci, ale śmierc to nie koniec naszego swiata.
czy to znaczy ,ze tylko chrzescijanin moze zyc wiecznie po smierci?? co bedzie z innowiercami?
Czyli twierdzisz, że po śmierci nie ma nic? Koniec? Gdy mnie ktoś pyta co jest po śmierci odpowiadam, że coś na pewno jest ale nie wiem co. Bo jak wytłumaczyć tzw deżawi?
déj? vu występuje często wraz z zaburzeniami neurologicznymi. Bardzo wcześnie zauważono występowanie déj? vu krótko przed rozpoczęciem się ataku padaczki. Wówczas zjawisko to wchodzi w skład aury poprzedzającej napad padaczkowy. Déj? vu, w powiązaniu z innymi zjawiskami psychicznymi towarzyszy stanom napadowym w przebiegu małego napadu padaczkowego a także w skład objawów napadów psychosensorycznych padaczki skroniowej.
Jak wytłumaczyć zdolności paranormalne?
co ma parapchychologia do zycia po smierci?? oczywiscie nie neguje ,ze takie zycie istnieje ale ciekaw jestem co ma jedno z drugim wspolnego.
Widziałem stronę na której twierdzą że mogą podać twoją datę śmierci. Gdyby ktoś chciał sprawdzi to może kliknąć na poznaj date com (wstawiłbym linka, ale za młody jestem)
Mnie to zaskoczyło. Nie wiem co o tym myśleć.
Co Wy na to? Możliwe to?
to bzdury. daty twojej smierci nawet znakomity jasnowidz nie przewidzi Ci.
A życie po śmierci musi być.. Ktoś musiał stworzyć Ziemie, ktoś musiał stworzyć pierwszego człowieka wiec musi tez byc zycie po śmierci. Bo skad sie to wszystko wzieło??? Ja osobiscie wierze w to wszystko.
ewolucja stworzyła ,to o co Pani pyta ,tylko co ma do tego zycie po smierci??
po smierci ciała duch -nasza osobowosc opuszcza ciało i normalnie funkcjonuje w iinnym wymiarze .nie styty jest on niewidzialny a to dltego duch to pole kwantowe a te jako ,ze złozone z kwantow sa nie dostrzegalne dla ludzkiego oka. pozostaje jeszcze kwstia innych wymiarow bo one tez sa nie dostrzegalne.
Wierzę. Większość moich najbliższych jest po tamtej stronie życia. Najtrudniej mi bez Mamy, ale wierzę głęboko, że jest jedynie o krok przede mną, jakby w kolejnym etapie. Wierzę, że jest przy mnie... Prawdę mówiąc nie mogę się pogodzić z myślą, że nasza relacja zostałaby zerwana 'ot tak' już na wieczność! Wiara w to, że Mama mnie słyszy, czy widzi, jest największą pomocą dla mnie.
Wiem, że i moja Mama w to wierzyła!
Osobiście nigdy nie umarłem, więc nie powiem reszcie z Was czy "życie po życiu" to iluzja, czy fakt. Jednak wielokrotnie spotkałem się (prasa, radio, TV) z dyskusjami "popartymi konkretnymi dowodami" ZA lub PRZECIW, co jest tak zabawne, że wręcz żenujące. Nie dysponujemy wszak technologią mogącą choć w "jednej miliardowej" procenta coś KONKRETNIE ustalić na tej płąszczyźnie, a zachowujemy się tak, jakbyśmy "stali już u progu rozwiązania zagadki epok". Wszelkie rozmowy na ten temat powinny mieć charakter czysto filozoficznych hipotez, aniżeli NAUKOWYCH TWIERDZEŃ. To, że "ktoś kiedyś unosił się pod sufitem spoglądając na siebie z góry", nie może stanowić żadnego punktu wyjściowego do niczegokolwiek.
SCIO ME NIHIL SCIRE.
Na trzysta procent jednak wiem i gwarantuję Państwu, że człowiek MA OGROMNĄ SZANSĘ STAĆ SIĘ NIEŚMIERTELNYM w wymiarze "tu i teraz" (gdziekolwiek nasze "tu i teraz" zostało w wymiarach ulokowane) dzięki PROJEKTOWI "EDEN" - rozbudowanym pracom nad żywym embrionem, w skład którego wchodzi klonowanie komórek i zapłodnienie IN VITRO. To pozwoli za kilkaset lat opóźnić proces starzenia się komórek, zaś za kilkaset kolejnych owe zużywanie się materiału zatrzymać całkowicie.
ALE...
Jednak by człowiek stał się w pełni "boski, powracając do Domu Ojca swego", musi przejść szereg zmian natury fizjologicznej, mentalnej i intelektualnej. Musi całkowicie:
1) Odrzucić spożycie mięsa, tym samym ZABIĆ W SOBIE NATURĘ DRAPIEŻNIKA, definitywnie kończąc z antagonizmami. Prace nad embrionem będą kolejnym krokiem w ewolucji. Pozwolą stworzyć człowieka pozbawionego wad genetycznych, człowieka o podwyższonej wrażliwości (definitywny koniec "prostaka"), w pełni wykorzystującego możliwości własnego mózgu.
2) Darzyć z szacunkiem wszelkie organizmy na Ziemi (flora i fauna), zdając sobie wreszcie sprawę, że ISTNIEJĄ ONE SAME DLA SIEBIE, A NIE JAKO SUROWIEC DLA CZŁOWIEKA.
3) Definitywnie zerwać z dotychczasowymi ARCHAICZNYMI religiami, a przynajmniej z ich DOSŁOWNĄ INTERPRETACJĄ - "Zburzyć wszystkie małe świątynie poezji, na ich miejscu stawiając jedną wielką ŚWIĄTYNIĘ PIĘKNEGO UMYSŁU"...
***
Wtedy to człowiek powróci do biblijnego Edenu, gdzie lew i jagnię na wspólnym posłaniu spoczną i z jednej misy strawę spożywać odtąd będą. I przyjrzy się temu wszystkiemu człowiek już tedy Bogiem będący i uzna, że to co uczynił, było słuszne.
***
Mamy szansę zatem "jako Mojżesz poprowadzić swe dziatki przez Morze Czerwone do Ziemi Obiecanej", jednakże sami już tego raju doświadczyć nie zdążymy i jako ten Mojżesz właśnie "na górze Nebo", u samego progu nieśmiertelności zemrzemy... Szkoda.
A co ma wspólnego to nieco bioetyczne spojrzenie z boskością?
59 2011-08-26 13:33:31 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-08-26 13:40:22)
Madik napisał/a:Ja wierze że istnieje życie po śmierci , bo jakby nie istniało to nasi zmarli nie śnili by się nam .
I też nie przychodzili by do nas żeby prosić nas o modlitwę .To, że zmarli "przychodzą prosić nas o modlitwę" to tylko i wyłącznie ludzki przesąd.
A że nam się śnią po śmierci... Nie śnią nam się dlatego, że gdzieś tam ich dusze się błąkają tylko dlatego, że Ci ludzie żyli, chodzili wśród nas, czujemy z nimi silną więź, a właściwie nasz mózg, i to on "sprowadza" nam zmarłych. On nie pozwala nam o nich zapomnieć, dlatego nam się śnią.
Tak samo jest z setką innych snów. Czy to, że śni Ci się małe dziecko (które żyje) znaczy że ono też Cię prosi o modlitwę? Nie. Według kolejnego ludzkiego przesądu - będziesz chora/y.
Ot cała historia.
Raczej nie mogę się z tym zgodzić, ponieważ zbyt wiele dziwnych faktów składa się na to, że zmarli jednak potrafią kontaktować się z nami w snach. Podam kilka przykładów;
- moja prababcia miała liczne rodzeństwo, w domu panowała straszna bieda, ojciec nie żył już od kilku lat i przyszedł czas na schorowaną matkę, co powiązane było z pieniędzmi, bo jak wiadomo w tamtych czasach to rodzina grzebała zmarłych, nie było Zus-u, czy też Opieki Społecznej. No więc prababcia i jej rodzeństwo z bezradności rozkładali ręce. W pierwszą noc prababci przyśniła się jej zmarła matka i powiedziała: "Aniu, w sieni jest za szafą wnęka, w której znajdziesz pończochę, a w niej pieniądze na pochówek" Prababcia uznała, to za zwyczajny sen i że został on wywołany w skutek ciągłego rozmyślania o pieniądzach. Następnego ranka obudziła się zdziwiona, gdyż sen się powtórzył. Nie dało jej to spokoju, więc zawołała swojego brata i razem odsunęli szafę, a tam ku ich zdziwieniu była wnęka, pończocha i pieniądze.
Kolejny przykład:
Zmarł mój dziadek i 2 noce z rzędu śnił się mojej babci, żeby mu zdjęła krawat, bo się dusi. Dopiero na różańcu dostrzegła, że założono mu krawat na gumkę, którego nigdy nie nosił, bo nie lubił, jak twierdził dusiła go gumka.
A teraz kolejny, świeży przykład:
miesiąc temu zmarł tragicznie(utonął) mój eks mąż. Z tego związku zostało 2 dzieci(córka 14, syn 11 lat) Mąż mieszkał o 120 km od nas, dzieciaki miały z nim głównie kontakt telefoniczny. Tego tragicznego dnia, wieczorem ukazał się córce w jasnej poświacie. Mówił do niej, że to nie było specjalnie, że on tego nie chciał, aby uważała na siebie i wciąż ją za coś przepraszał, kazał opiekować się bratem i mi pomagać. Dokładnie, to samo mówił swojej siostrze tuż przed śmiercią, gdy jechali nad wodę, a co dziwne córka dokładnie opisała w co był ubrany, co potwierdziła jego siostra. Natomiast kolejna historia ze snami- jego matka, miała sen, w którym pytał jej o swój żel do włosów, w takiej dużej przeźroczystej butelce, ona nie wiedziała, żeby on kiedykolwiek używał żelu do włosów, a już na pewno nie mogła wiedzieć, że był i w jakiej butelce,bo razem nie mieszkali i rzadko u niej bywał, a taki żel faktycznie był, bo nie wychodził z domu bez nałożenia go na włosy. Siostra męża robiąc porządki w jego mieszkaniu po prostu go wyrzuciła.
Jest jeszcze sporo faktów na istnienie życia po życiu. Poza tym są jeszcze ludzie MEDIUM, którzy potrafią kontaktować się z ludźmi zza światów, ale to czy wierzymy w istnienie po śmierci jest kwestią już tylko naszej wiary... Ja wierzę, choć czasem chciałabym nie wierzyć- a Wy???
Z pewnością dowiemy się jak jest naprawdę, "już po wszystkim"...
![]()
Z pewnością dowiemy się jak jest naprawdę, "już po wszystkim"...
Święta prawda:) To jedyna zagadka, której nikt nigdy nie rozwiąże za życia:)
Znaczy... Ja wiem...? Może "nigdy" to raczej nie, ale NA PEWNO nie prędko.
Może jak zrozumiemy energie kosmosu, nauczymy się je pozyskiwać, przetwarzać i napędzać nimi ludzkie kolonie gdzieś w innych układach gwiezdnych (wydaje mi się, że po zasiedleniu i zbadaniu większej części Drogi Mlecznej jak nie całej), wtedy może zrozumiemy coś więcej na temat narodzin, przepływu, ewentualnej "śmierci" energii (według filozofii buddyjskiej, energia nie zanika całkiem a jedynie zmienia swoje nasilenie i formę) i MOŻE W KOŃCU UDA NAM SIĘ ZROZUMIEĆ I TĘ MISTYCZNĄ SIŁĘ... Wszystko jest tak naprawdę kwestią czasu - nie krótkiego co prawda, ale jednak.
AquariusAquariorum napisał/a:Z pewnością dowiemy się jak jest naprawdę, "już po wszystkim"...
Święta prawda:) To jedyna zagadka, której nikt nigdy nie rozwiąże za życia:)
wez sobie do serca to powiedzenie: "nigdy nie mow nigdy"
64 2011-09-17 11:04:07 Ostatnio edytowany przez mikinullll (2011-09-17 11:04:52)
A co sądzicie o przewidywaniu śmierci. Czy waszym zdaniem to ma sens, wiele razy spotykane ale czy ktoś w to wogóle wierzy....zobaczcie ciekawy artykuł na ten temat http://sites.google.com/site/news048
A co sądzicie o przewidywaniu śmierci. Czy waszym zdaniem to ma sens, wiele razy spotykane ale czy ktoś w to wogóle wierzy....zobaczcie ciekawy artykuł na ten temat
pytaj na forum parapsychologicznym anie tutaj.