Niektorzy ludzie tak maja- nie wszyscy chca sie zenic czy miec dzieci. Nic w tym nie ma zlego. Przynajmniej wiedza czego chca. Troche mnie denerwuje to polskie podejscie do zycia, ze jak nie chce sie hajtac to nie jest powaznie zainteresowany. Mieszka z Toba, jest dobry dla Ciebie, szanuje Cie. W moim slowniku to definicja milosci. A co wlasciwie slowa Ci zmienia? On Ci pokazuje kazdego dnia, ze Cie kocha.
Ja tu na forum slyszalam o wielu facetach, ktorzy kazdego dnia wyznaja swoja dozgonna milosc a w rzeczywistosci wykorzystuja, upadlaja i wyzywaja sie na swoich zonach czy dziewczynach.
Niektorzy ludzie tak maja- nie wszyscy chca sie zenic czy miec dzieci. Nic w tym nie ma zlego. Przynajmniej wiedza czego chca. Troche mnie denerwuje to polskie podejscie do zycia, ze jak nie chce sie hajtac to nie jest powaznie zainteresowany. Mieszka z Toba, jest dobry dla Ciebie, szanuje Cie. W moim slowniku to definicja milosci. A co wlasciwie slowa Ci zmienia? On Ci pokazuje kazdego dnia, ze Cie kocha.
Ja tu na forum slyszalam o wielu facetach, ktorzy kazdego dnia wyznaja swoja dozgonna milosc a w rzeczywistosci wykorzystuja, upadlaja i wyzywaja sie na swoich zonach czy dziewczynach.
No dobrze, ale gdzie ta dbałość o szczęście innej osoby? On nie daje szczęścia, daje niepewność tego co będzie. Gdy autorka była w szpitalu, nie odwiedził jej mimo iż mógł. Odległść nie jest wytłumaczeniem. Z jednym chlopakiem dzieliło nas 640km, a potrafił przyjechać do mnie poświęcając przy tym wiele. Niepewność rani. Na slowa, najważniejsze słowa w związku, słowa wielkie Kocham CIe odpowiada milczeniem albo uśmiechem.
Niestety musze poprzeć yoghurta, nie kocha. Rozmawiacie w ogóle o przyszłości razem? Dla mnie to wyglada niestety tak, jakby CIe "trzymał" poki nie pozna miłości życia. Bo tu tej miłości nie widze.
Macie racje, słowa nie są tak ważne jak czyny, ale te jedne słowa wagę mają ogromną. Niestety, często gęsto są wynikiem zakochania, a nie kochania. Usłyszałam je w życiu juz wiele wiele razy od kilku mężczyzn i dziś, porównując te związki mogę powiedzieć, że jeden z nich kochał naprawdę, reszta raczej była dluugookresowo zauroczona;)
Niektorzy ludzie tak maja- nie wszyscy chca sie zenic czy miec dzieci. Nic w tym nie ma zlego. Przynajmniej wiedza czego chca.
Niestety praktyka pokazuje co innego. Ile znasz długoletnich, trwałych i stabilnych związków, w których jedna (lub obie) strony nie chcą dzieci, ani ożenku? A ile związków ludzi z takim nastawieniem się w końcu posypało?
Mieszka z Toba, jest dobry dla Ciebie, szanuje Cie. W moim slowniku to definicja milosci. A co wlasciwie slowa Ci zmienia? On Ci pokazuje kazdego dnia, ze Cie kocha.
Szanuje? Gdzie jest szacunek w nieokreśleniu swoich uczuć do osoby, która kocha? To jest wygodnictwo, a nie szacunek, bo gdyby szanował, to już dawno by się zdeklarował w jedną lub drugą stronę.
Gdzie ta miłość była, kiedy ona była w szpitalu? Kiedy trzeba było się poświęcić (i to nieznacznie) i te 200km przejechać?
Ja tu na forum slyszalam o wielu facetach, ktorzy kazdego dnia wyznaja swoja dozgonna milosc a w rzeczywistosci wykorzystuja, upadlaja i wyzywaja sie na swoich zonach czy dziewczynach.
Nikt nie mówi, że jej facet jest złym człowiekiem, ale nie jest jej równorzędnym partnerem. Kolega z bonusem seksu, za który dziękuję czułością i uprzejmością.