Mam strasznego doła, czy to już depresja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Mam strasznego doła, czy to już depresja?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

66

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?
Slwkaa82 napisał/a:

smile to przykre.....ale trzymaj się i nie lam się. Jeseś tu,możesz z kims pogadać. Zawsze tutaj ktoś coś doradzi,wysłucha,przeczyta i już lepiej się robia na samą myśl ze jest ktoś.A my jesteśmy z Tobą.

Dziękuję za miłe słowa i wsparcie, to bezcenne!

Tak, może źle to ujęłam, może nie na złość cioci nie wzięłam tej tabletki. Ale po prostu miałam wszystkiego dość, chciałam ot tak odstawić, nie mówiąc nikomu, ale pani psycholog ze szkoły wytłumaczyła mi dobitnie, że to nic nie da..

Będę na bieżąco informować, a na razie zmykam. Nauka czeka ..
Pozdrawiam i dziękuję!

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?

Jak postępy?
Mam nadzieję, że wszystko toczy się pozytywnym szybkim tempem i zabrakło czasu na forum wink

68

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?

Witam, witam ..Tak, wiem- długo się nie odzywałam, ale .. nie chciałam sprawiać problemu, zajmować innym czasu.
Hm.. chciałabym napisać- wielkie postępy. Jednak nie lubię kłamać i nie zamierzam, aczkolwiek jakieś postępy są.
Zacznę od tego, że byłam znów u psychiatry. Mam więcej leków- i na dzień i na noc. Nie ma dużych zmian po nich, aczkolwiek zdarza się tak, że zasypiam po nich prawie jak dziecko, nawet nie wiem kiedy. Niestety nie zawsze tak jest. Wciąż miewam nieprzespane noce, koszmary, lęki nocne.
Co do psychologa szkolnego, to chodzę do tej pani raz w tygodniu na 2h. Jest zadowolona ze zmian jakie zaszły, choć ostatnio powiedziała mi, że .. że mogę w końcu doprowadzić do tego, że będą musieli mnie odizolować od wszystkich, chyba nie muszę tłumaczyć co miała na myśli.
Boi się o mnie, bo ostatnio zamiast po żyletkę sięgnęłam po nóż. Gdy miałam przypływ emocji. Nie mogłam się powstrzymać, nie wiedziałam jak.. znów nałogowo się tnę kilka razy w tygodniu.
Ciocia ostatnio była w szkole i właśnie pani dała jej książkę, żeby mogła więcej się dowiedzieć na temat takich osób jak ja, jak im pomóc, jak z nimi rozmawiać. Przyznam, że przeczytałam trochę. Książka opisuje patologie wśród młodzieży. Od pani psycholog dowiedziałam się, że moja ciocia powiedziała jej, że jak ja jestem za długo w łazience to Ona się o mnie boi.
Ja nie chcę im sprawiać problemów i dlatego.. dlatego chciałabym to wszystko zakończyć
Ostatnio moje myśli samobójcze się nasiliły. Chciałabym jutro pójść do pani psycholog w szkole i jej powiedzieć to bo czuję, że jak komuś nie powiem to coś większego zrobię. Ale się boję.. Boję się pójść i powiedzieć :"Proszę pani, ja czuję, że zaraz się potnę"..
Wczoraj miałam fatalny dzień. Nienawidzę 26 maja.. To dzień Mamy. Nie lubię tego święta, nie znoszę
Dodatkowo znów dzwonił Ojciec- powiedział, że mam nie oddawać słuchawki bratu, bo ostatnio go unikam. No a co mam innego robić? A bo nie wspomniałam, że.. że podczas pobytu Ojca w Polsce udał się on do tego psychiatry bez mojej wiedzy. Nie wiem o czym rozmawiali..ale zapewne psychiatra powiedział mu wszystko, wszystko ..
Ja teraz nie spojrzę mu w oczy, nie będę potrafiła.
Ja.. Ja tak naprawdę nie czuję już więzi z ojcem.. nie jest tak, że mam serce z kamienia, po prostu   za bardzo się oddaliliśmy.
Eh, na dziś chyba tyle. Już i tak strasznie się rozpisałam.
Pozdrawiam.

69

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?
77iza777 napisał/a:

Witam, witam ..Tak, wiem- długo się nie odzywałam, ale .. nie chciałam sprawiać problemu, zajmować innym czasu.
Hm.. chciałabym napisać- wielkie postępy. Jednak nie lubię kłamać i nie zamierzam, aczkolwiek jakieś postępy są.
Zacznę od tego, że byłam znów u psychiatry.

Gratuluję konsekwencji w działaniu. To ogromny sukces. Wiedz, że wielu dorosłych, dużo starszych od Ciebie, powinno brać z Ciebie przykład, bo nie stać ich na taką konsekwencję.
Pamiętaj, żeby dokładnie konsultować z psychiatrą wszystko, bo to specjalista i powinien wiedzieć o Twoich ewentualnych obawach. Musisz mu zaufać, to podstawowa kwestia. Ale skoro do niego poszłaś znowu, to pewno na szczęście nie masz z tym problemu.

77iza777 napisał/a:

Co do psychologa szkolnego, to chodzę do tej pani raz w tygodniu na 2h. Jest zadowolona ze zmian jakie zaszły, choć ostatnio powiedziała mi, że .. że mogę w końcu doprowadzić do tego, że będą musieli mnie odizolować od wszystkich, chyba nie muszę tłumaczyć co miała na myśli.
Boi się o mnie, bo ostatnio zamiast po żyletkę sięgnęłam po nóż. Gdy miałam przypływ emocji. Nie mogłam się powstrzymać, nie wiedziałam jak.. znów nałogowo się tnę kilka razy w tygodniu.

Wierzę, że Pani psycholog wie, co mówi i robi. Dlatego ważne, żebyś była z nią szczera. Długo już z nią przepracowujesz wszystkie problemy i jej też musisz ufać. Na pewno Cię nie skrzywdzi.

77iza777 napisał/a:

Ciocia ostatnio była w szkole i właśnie pani dała jej książkę, żeby mogła więcej się dowiedzieć na temat takich osób jak ja, jak im pomóc, jak z nimi rozmawiać. Przyznam, że przeczytałam trochę. Książka opisuje patologie wśród młodzieży. Od pani psycholog dowiedziałam się, że moja ciocia powiedziała jej, że jak ja jestem za długo w łazience to Ona się o mnie boi.
Ja nie chcę im sprawiać problemów i dlatego.. dlatego chciałabym to wszystko zakończyć

Twoja rodzina od tego jest, żeby Cię wspierać. Ciocia też wzbogaca wiedzę poprzez wizyty u Pani psycholog i poprzez czytanie. Oznacza to, że jej zależy. Iza! Ty nie miej skrupułów! Masz problem i tak jak każdy mądry człowiek, musisz dać sobie pomóc. Nie przejmuj się, że zaangażowane jest w to kilka osób. Oni robią wszystko, żeby Ci pomóc. Korzystaj z tego i absolutnie nie miej wyrzutów. Teraz ciocia Ci pomaga, być może Ty kiedyś pomożesz jej. Jesteśmy zwierzyną stadną, musimy się na wzajem o siebie troszczyć. Nie obawiaj się, proś o wsparcie i pomoc bliskich.


77iza777 napisał/a:

Ostatnio moje myśli samobójcze się nasiliły. Chciałabym jutro pójść do pani psycholog w szkole i jej powiedzieć to bo czuję, że jak komuś nie powiem to coś większego zrobię. Ale się boję.. Boję się pójść i powiedzieć :"Proszę pani, ja czuję, że zaraz się potnę"..

Znasz siebie. Uwierz w swoją intuicję i mądrość wewnętrzną. Przestań zwalać winę na strach i obawy. Pani psycholog od tego jest w szkole, żeby Cię wysłuchać! Jak idziesz do jakiegoś innego lekarza/specjalisty i chcesz, żeby Ci poradził, to opowiadasz o swoich WSZYSTKICH dolegliwościach. Tak też zrób w przypadku swojej psycholog. Mów jak najwięcej, znajdź ku temu odwagę. Wtedy psycholog będzie miała pełen obraz problemu, a to bardzo ważne.

77iza777 napisał/a:

Wczoraj miałam fatalny dzień. Nienawidzę 26 maja.. To dzień Mamy. Nie lubię tego święta, nie znoszę

Bardzo mi przykro, że miałaś kiepski dzień. Być może kiedyś będzie on dniem bardziej neutralnym. A kto wie, czy nie będzie w przyszłości i tak, że kiedyś będziesz chciała odświeżyć wspomnienia właśnie w ten dzień. Oby kolejny 26 maj był bardziej strawny.

77iza777 napisał/a:

Dodatkowo znów dzwonił Ojciec- powiedział, że mam nie oddawać słuchawki bratu, bo ostatnio go unikam. No a co mam innego robić? A bo nie wspomniałam, że.. że podczas pobytu Ojca w Polsce udał się on do tego psychiatry bez mojej wiedzy. Nie wiem o czym rozmawiali..ale zapewne psychiatra powiedział mu wszystko, wszystko ..
Ja teraz nie spojrzę mu w oczy, nie będę potrafiła.
Ja.. Ja tak naprawdę nie czuję już więzi z ojcem.. nie jest tak, że mam serce z kamienia, po prostu   za bardzo się oddaliliśmy.

Skoro poszedł do psychologa, to oznacza, że interesuje go to, co się z Tobą dzieje. Myślę, że to dobrze o nim świadczy. Rozumiem jednak, że ciężko Ci z powodu braku więzi z ojcem. Być może kiedyś zapragniesz ją odzyskać.
Myślę, że nie powinnaś być jednak tak surowa dla ojca. Nie musisz też się wstydzić za to, co się w Twoim życiu dzieje. On musi to zrozumieć. Jesteś jego córką i doskonale wie przez co przeszłaś.

A jak tam w szkole z rówieśnikami? Co z nauką? Jak ulubiony przedmiot?

70

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?

Tak, ja wiem, że mam wszystko konsultować z psychiatrą, ale On do mnie nie przemawia.. Nie przepadam za nim, naprawdę. Ostatnio powiedział, że chciałby, żebym poszła do szpitala. Zapytał się czy chcę- wiadomo, powiedziałam, że nie. W ogóle jak u niego jestem to się czuję dziwnie, nie łapiemy kontaktu, on sobie gada, na jego 30 zdań ja wypowiem góra 3.
Tak, wiem, że pani psycholog chce mi pomóc- i wobec niej(jedynej) jestem szczera. Nie ukrywam przed nią faktów, z każdego cięcia muszę jej się "spowiadać", gdyż chce dotrzeć do tego dlaczego wciąż to robię.
Tylko.. tylko, że mnie się wydaje, że ja im sprawiam za dużo problemów. Ciocia jeździ ze mną do tego psychiatry i do szkoły czasem bo.. bo chce mnie spokój. Wiem, że każdy by skorzystał na tym, gdyby mnie już nie było. I ja, i Oni.
Wiem, wiem .. staram się jej mówić wiele i przełamywać strach i lęk. Ostatnio pani psycholog powiedziała, że się nawet trochę otworzyłam i prowadzimy normalne dialogi. Ale, że ja zazwyczaj mówię półsłówkami typu :"Poniekąd, pół na pół, trochę, może"  i itp to pani psycholog zrobiła listę słów, których nie mogę u niej używać. Rozbawiła mnie tym , siebie chyba też smile
E tam, ja właśnie inaczej uważam - jego Ja nie interesuję. Ojciec poszedł do tego psychiatry bo nie chciał, żeby wyszło, że się nie przejmuje.. Przecież jak był w szkole u pani psycholog to potem miał ze mną rozmawiać i co ? I nic.. a cioci powiedział, że przeprowadził ze mną rozmowę. Znów kłamał ..
Właściwie to on nie wie przez co ja przechodzę, nie zna mnie.  Bywa raz na tzw. ruski miesiąc i co z tego. Ja już nie potrzebuję rozmów z nim, lepiej się czuję, jak on jest za granicą.
Co do szkoły to hm.. Wstyd się przyznać, ale zawaliłam trochę. Ale mam być szczera, więc mówię. - mam zagrożenie z chemii, tzn. wypada mi 2, ale, że trzeba było próbne oceny wystawić to pani musiała mi wystawić zagrożenie bo spr. jeszcze nie pisałam. Tzn napisałam go w ten poniedziałek. A tak to z innymi przedmiotami jako tako. Może być.
Co do polskiego to będę miała na koniec 3. Olałam wszystko ostatnio. Totalnie. Ale nie miałam zupełnie sił. Choć uważam, że nawet jak bym się starała to i tak nie miałabym lepszych ocen.
Moja pani wych. mówi, że jestem zdolna, ale muszę pierw sama się pozbierać i wyleczyć(pani wie, że chodzę do psychiatry i psychologa, ale samego faktu, że się tnę i itp. nie wie). Także jakoś dobrnę do końca roku.
Co do rówieśników to hm.. w szkole staram się zachowywać w miarę normalnie i nie odstawać od grupy. Zakolegowałam się z jedną dziewczyną w klasie- podobna dość do mnie, też cicha i spokojna. Taki "kujon klasowy" w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie spotykamy się po południu, jedynie widujemy się w szkole, ale czasem popiszemy w weekendy na gg.
A tak to z nikim się nie spotykam, siedzę w domu. Pomału nawet zaczęłam tracić kontakty z przyjaciółkami..
Eh, to chyba tyle na dziś. Muszę zmykać do nauki.
Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

71

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?
77iza777 napisał/a:

Tak, ja wiem, że mam wszystko konsultować z psychiatrą, ale On do mnie nie przemawia.. Nie przepadam za nim, naprawdę. Ostatnio powiedział, że chciałby, żebym poszła do szpitala. Zapytał się czy chcę- wiadomo, powiedziałam, że nie. W ogóle jak u niego jestem to się czuję dziwnie, nie łapiemy kontaktu, on sobie gada, na jego 30 zdań ja wypowiem góra 3.

Piszesz, że psychiatra sugerował Ci szpital. Z jakiego właściwie powodu? Jakie były argumenty? Jaka jest jego diagnoza?
Czy nie masz do niego zaufania? Jeśli chodzi o jego gadulstwo to chyba nie najgorzej o nim świadczy. No chyba, że gada od rzeczy. Musisz włączyć się do rozmowy, by nie był to lekarski monolog. Masz wątpliwości lub pytania, kieruj je właśnie do niego, bo on jest specjalistą.

77iza777 napisał/a:

Tylko.. tylko, że mnie się wydaje, że ja im sprawiam za dużo problemów. Ciocia jeździ ze mną do tego psychiatry i do szkoły czasem bo.. bo chce mnie spokój. Wiem, że każdy by skorzystał na tym, gdyby mnie już nie było. I ja, i Oni.

Taka rola dorosłych. Opiekują się młodszymi. Jak tak Ci z tym źle, to pomyśl, że w przyszłości się cioci odwdzięczysz, jak również będziesz dorosła.
Spróbuj podejść trochę mniej przepraszająco do świata. Nie rozczulaj się tyle nad sobą i nad innymi, bo po prostu szkoda na to Twojego czasu. Zresztą wrzodów i zmarszczek się można od tego nabawić wink
Twoje problemy, te realne i namacalne są najważniejsze. Na nich się skupiaj. Ciocia z opieką nad Tobą da sobie radę. Reszta również. Ty o tym nie myśl.


77iza777 napisał/a:

E tam, ja właśnie inaczej uważam - jego Ja nie interesuję. Ojciec poszedł do tego psychiatry bo nie chciał, żeby wyszło, że się nie przejmuje.. Przecież jak był w szkole u pani psycholog to potem miał ze mną rozmawiać i co ? I nic.. a cioci powiedział, że przeprowadził ze mną rozmowę. Znów kłamał ..

Nie znam Twojego ojca, nie będę go bronić.
Pomyślmy jednak HIPOTETYCZNIE. Facet pracuje zagranicą, nie ma stałego kontaktu z dorastającą córką, która ma problemy. Kiepsko im się gada, więzi nie udało im się wypracować. Dziewczyna chodzi do psychologa i psychiatry - specjalistów, u których długo przełamuje się, żeby opowiedzieć o problemie. I taki specjalista, do którego idzie ojciec, wysyła go na rozmowę z córką.
Czy Twój ojciec nie mógł po prostu spanikować? Tak jak i Ty masz problemy z rozmową tak i on może je mieć. Oczywiście jest dorosłym mężczyzną i jest Twoim ojcem, powinien próbować. Może jednak warto na to popatrzeć i z takiej strony?

Jeśli chodzi o szkołę, to nie ma potrzeby bycia orłem.
Ty przechodzisz najważniejszą lekcję - z życia. Idzie Ci świetnie, pomagasz sobie i to jest póki co najważniejsze.
Oceny to tylko stopnie, które za rok zawsze mogą być lepsze smile

Postaraj się powolutku pomyśleć o wyjściu do ludzi po szkole. Może z koleżanka z klasy uda Ci się gdzieś umówić. Myślę, że taka aktywność dobrze by Ci zrobiła.

Trzymam kciuki za dalsze postępy smile

72

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?

Sama nie wiem dokładnie z jakiego powodu mi to zasugerował. Tzn. mówił coś, że to, że jeżdżę do niego co miesiąc nie wystarcza, że On chciałby, żebym była częściej, bo trzeba też podejmować inne leczenie. I wtedy powiedział o szpitalu, że dobrze by było. No ale ja od razu powiedziałam, że nie ma takiej opcji.

Diagnoza? O ile coś wystawił .. tzn, jakaś depresja, zaburzenia i itp. Co jeszcze to nie wiem, mało o tym mi wspominał. Zazwyczaj pisze coś w sowich papierkach i nie mówi wprost co mi jest.

Tak, nie mam do niego zaufania..W ogóle.
Wydaje mi się taki hmm.. nie chcę tu go poniżać bo nie o to chodzi. Wydaje mi się dość dziwny, o ile mogę użyć tego określenia. Nie przemawia Jego osoba do mnie, nic a nic. Jak jestem u niego to robię wszystko, byleby tylko nie odzywać się do niego. Czasem coś od niechcenia odpowiem.. żeby nie było, że totalny dziwak ze mnie.

Tak, ja wiem, że taka jej rola. Że ponieważ mieszkam u nich to sprawuje nade mną opiekę. Ale ma swoje dzieci.. i gdy spędza czas ze mną, gdy załatwia moje sprawy ja mam wyrzuty sumienia, że znów musi coś robić co jest związane ze mną. Ja.. ja sądzę, że zajmuję zbyt dużo czasu w jej i w ich życiu. Zdecydowanie za dużo.
Spanikować? On zawsze panikuje i ucieka od problemów. Przez niego zawsze są jakieś problemy. Nie wiem czy pisałam .. kilka lat temu urodził mu się syn. Oczywiście z matką owego dziecka się rozszedł na wojennej ścieżce. Teraz ma z tym problemy, Jeszcze do niedawna martwiłam się o to wszystko, że ciągle on ma listy z sądu i itp.. ale dziś.. Zabrzmi to egoistycznie - ale dziś mnie on w ogóle nie obchodzi. Nie myśl, że mam serce z kamienia. Po prostu za dużo ojciec zrobił mi w życiu złego, żebym teraz dawała mu szansę.

Hm.. a teraz.. teraz przejdę do rzeczy.. Nie wiem od czego mam zacząć.
Zawaliłam całą sprawę. Poddałam się. Zaprzepaściłam całą pracę nade mną pani psycholog, cioci i tego psychiatry.
Muszę się przyznać, bo przecież szczerość to podstawa..
Od kilku dni nie biorę leków. Ani na dzień ani na noc. Ukrywam je.
Dzisiejszej nocy nie mogłam spać. Zamknęłam powieki i leżałam .. a pod powiekami było dziwnie jasno. Wydawało mi się, że kogoś widzę. Wiem, dziwnie to brzmi. Ja sama tego nie mogę pojąć.
Chciałam te leki "zaszufladkować" a potem .. gdy będę miała ich więcej .. chciałam coś zrobić.
Odkąd ich nie biorę jestem jakaś inna. Ospała, bez życia. Nie mam już dziś aktualnie na nic siły.
Siadłabym teraz i tak siedziała.
Wiem, totalna idiotka ze mnie.
Teraz trochę się boję, że albo będę miała jakieś większe objawy z tego, że nie brałam ich, albo z tego, że po przerwie znów zacznę.

73

Odp: Mam strasznego doła, czy to już depresja?

Jeśli masz problem z własnym lekarzem, porozmawiaj z ciocią, może uda się go zmienić. Takiemu specjaliście należy zaufać, otworzyć się przed nim.
Zanim podejmiesz jednak jakieś kroki, zastanów się, czy to nie są Twoje wymówki. Czy na pewno on taki jest, czy może trochę wyolbrzymiasz, żeby mieć powód do nieangażowania się w terapię?

Iza, to co robisz, robisz to dla siebie! Ten lekarz, ani Twoja ciocia, ani żadna osoba z Twojego otoczenia tego nie potrzebują. To Ty walczysz o swoją lepszą przyszłość. Im więcej się będziesz starać, tym szybsze i lepsze będą rezultaty.

77iza777 napisał/a:

Zabrzmi to egoistycznie - ale dziś mnie on w ogóle nie obchodzi. Nie myśl, że mam serce z kamienia. Po prostu za dużo ojciec zrobił mi w życiu złego, żebym teraz dawała mu szansę.

Masz do tego prawo. Pewno zasłużył sobie na to. Absolutnie nie oceniam Twojego zachowania jako negatywne, chcę tylko zachęcić do refleksji, bo Twoje relacje z ojcem są bardzo złożone.
Czy Ty kiedykolwiek powiedziałaś mu lub wykrzyczałaś, co czujesz i jakie masz względem jego zarzuty?

77iza777 napisał/a:

Hm.. a teraz.. teraz przejdę do rzeczy.. Nie wiem od czego mam zacząć.
Zawaliłam całą sprawę. Poddałam się. Zaprzepaściłam całą pracę nade mną pani psycholog, cioci i tego psychiatry.
Muszę się przyznać, bo przecież szczerość to podstawa..
Od kilku dni nie biorę leków. Ani na dzień ani na noc. Ukrywam je.

Niczego nie zaprzepaściłaś. Zrobisz to, jeśli odpowiednio nie zareagujesz.
Zastanów się, dlaczego podjęłaś taką decyzję, a potem dokładnie opowiedz o tym szczerze, tak jak piszesz tu na forum swojemu lekarzowi, cioci, psycholog. Oni Ci pomogą.

77iza777 napisał/a:

Chciałam te leki "zaszufladkować" a potem .. gdy będę miała ich więcej .. chciałam coś zrobić.

Pomyśl sobie, ile jeszcze nieznanego przed Tobą. Na prawdę chciałabyś przestać o to walczyć? Nie jesteś ciekawa, co będzie za rok, dwa, kilka?
Przed Tobą jeszcze tyle nowego - dobrego i złego. Ale to będzie Twoje życie, dlatego bierz się w garść i walcz o swoją przyszłość.
Idź jak najszybciej do psychologa, poproś o pomoc i zacznij terapię tam, gdzie ją przerwałaś.

77iza777 napisał/a:

Teraz trochę się boję, że albo będę miała jakieś większe objawy z tego, że nie brałam ich, albo z tego, że po przerwie znów zacznę.

Specjalista, który przepisał Ci leki, odpowie na Twoje obawy. Porozmawiaj z nim.


Wiesz, w życiu jest wiele fajnych i cennych rzeczy. Jedną z nich jest kontrola nad jego przebiegiem smile
Odzyskaj ją, a wszystko się zacznie układać.

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Mam strasznego doła, czy to już depresja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024