Ach ta teściowa... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 15 16 17 18 19 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,041 do 1,105 z 1,243 ]

1,041

Odp: Ach ta teściowa...

Żyworódko, użyłam tego słowa, zaczerpniętego z Twojej wypowiedzi, tylko po to, żeby nie cytować, ale żeby było wiadomo o którą część, którego posta chodzi. Z cytowania w tym przypadku zrezygnowałam, ponieważ piszę z telefonu i wyłuskanie w ten sposób kilku zdań z długiej wypowiedzi jest nieco upierdliwe (tu też rozumiem Bardolkę, jeśli chodzi o polskie znaki).
Żeby to był trend nie zauważyłam, pierwszy raz z takimi rozważaniami spotkałam się na tym forum, na poprzedniej stronie.
I tyle smile


Roksu, nie mamy dzieci. Moja teściowa naciskała na wnuka zaraz po naszym ślubie, kiedy mieszkaliśmy dosyć blisko i mieliśmy kiepską sytuację finansową. Gdybyśmy wtedy mieli dziecko, to pewnie musielibyśmy zamieszkać z którymiś rodzicami (jedno miasto) i spełniło by się marzenie mojej teściowej. Tu gdzie teraz mieszkamy przyjechaliśmy za pracą, spodobało nam się, kupujemy tutaj mieszkanie, mamy przyjaciół, finansowo też jest całkiem nieźle. I odkąd jesteśmy daleko skończyło się parcie na wnuka.

Skoro widujecie się dosyć rzadko, to może po prostu nie zwracać uwagi? Rozmawiać na ogólne tematy, grzecznie się uśmiechać, dopić kawę i do domu. A na wszelkie złośliwości niech reaguje tylko mąż.

Zobacz podobne tematy :

1,042

Odp: Ach ta teściowa...
Merredithhh napisał/a:

Skoro widujecie się dosyć rzadko, to może po prostu nie zwracać uwagi? Rozmawiać na ogólne tematy, grzecznie się uśmiechać, dopić kawę i do domu. A na wszelkie złośliwości niech reaguje tylko mąż.

Masz racje, to chyba będzie najlepsze rozwiązanie. Tylko mój mąż jest bardzo grzecznym człowiekiem, bardzo spokojnym i on z nią spokojnie rozmawia. Ja uważam, że powinien odsadnio coś powiedzieć. Mnie tylko najbardziej boli jak ona wchodzi na temat wnuka, a robi co za każdym razem jak się widzimy. Ostatnio nawet zapytała czy my w ogóle kiedykolwiek zamierzamy się rozmnażać... Żal

1,043

Odp: Ach ta teściowa...

Tym bardziej nie reaguj, może jej się w końcu znudzi. Jeśli będziesz dawała się wciągnąć w dyskusję, to ona się tylko będzie jeszcze bardziej nakręcała.
Poproś męża, żeby reagował na słowa teściowej, które sprawiają Ci przykrość.
A jeśli to nic nie da, to po prostu widujcie się jeszcze rzadziej.
Teściowa jest jaka jest, ale postaraj się nią nie przejmować. Najważniejsze, że masz kochającego męża, który zawsze stanie po Twojej stronie.

1,044

Odp: Ach ta teściowa...

roksu bardzo przykre to, co piszesz, temat spodziewanego potomstwa powinien być w Waszej sytuacji wręcz unikany (tak zrobiłby taktowny człowiek) a nie wydzierany przy każdej możliwej okazji... trzymaj się dzielnie! smile

1,045

Odp: Ach ta teściowa...

I nie przejmuj się, pomyśl sobie, że stres w Waszej sytuacji na pewno nie pomaga.
I zawsze możesz się nam tutaj wygadać smile

1,046

Odp: Ach ta teściowa...
Bardolka napisał/a:

roksu bardzo przykre to, co piszesz, temat spodziewanego potomstwa powinien być w Waszej sytuacji wręcz unikany (tak zrobiłby taktowny człowiek) a nie wydzierany przy każdej możliwej okazji... trzymaj się dzielnie! smile

Dokładnie, czasami ręce opadają jak bardzo ludzie potrafią być nietaktowni... I to nawet pewnie nie ze złej woli, tylko z braku empatii, z niewiedzy...

U nas moja teściowa aktualnie upodobała sobie przy mnie (jestem w ciąży) ciągłe mówienie i wspominanie o swoim poronieniu. Opowiada ze szczegółami jak poroniła, jak wyglądał zabieg...
A ja słucham i tak sobie myślę, czy to ma być jakiś sposób na podtrzymanie ciężarnej synowej na duchu? wink
Na szczęście akurat nie jestem z tych kobiet, które panicznie boją się poronienia i na sam dźwięk tego słowa mają gęsią skórkę, raczej jestem optymistką i wierzę, że wszystko z naszym Małym będzie okej, ale gdyby tak nie było, to pewnie każda taka rozmowa przyprawiała by mnie o rozstrój nerwowy.
Nie wiem, może ona chce się wygadać (ale wcześniej o swoim poronieniu nie wspominała, dopiero odkąd jestem w ciąży), czy zagaić jakoś rozmowę... Na pewno nie ma złych intencji i nie robi tego celowo, żeby mnie nastraszyć... ale trochę tak to właśnie niestety działa...

1,047 Ostatnio edytowany przez roksu (2013-02-14 22:33:26)

Odp: Ach ta teściowa...

Mi się wydaje, ze ona nie ma dobrej woli. Wiem, ze to może wydać się okropne, co pisze, ale czasem tak myślę. Wydaje mi się jakby mi źle wróżyła, nigdy nie zapytała jak tam na studiach, czy w pracy. Na swoje własne życzenie ja się od niej izoluje.
Dziękuje dziewczyny za wsparcie :*

1,048

Odp: Ach ta teściowa...

A jak się zachowuje w stosunku do innych ludzi? Też tak wali bez namysłu i taktu?

1,049

Odp: Ach ta teściowa...
Merredithhh napisał/a:

A jak się zachowuje w stosunku do innych ludzi? Też tak wali bez namysłu i taktu?

Nigdy nie zauważyłam żeby komuś przy mnie coś nietaktownego powiedziała.
Ja czuje się gorzej niż obca osoba.

1,050

Odp: Ach ta teściowa...

A o dziecko wypytuje tylko Ciebie, czy męża też? I co jej odpowiadasz/odpowiadacie?
A jak by jej powiedzieć, że zrezygnowaliście na razie ze starań i wrócicie do tego za jakiś czas? Dałaby spokój?

1,051

Odp: Ach ta teściowa...
Merredithhh napisał/a:

A o dziecko wypytuje tylko Ciebie, czy męża też? I co jej odpowiadasz/odpowiadacie?
A jak by jej powiedzieć, że zrezygnowaliście na razie ze starań i wrócicie do tego za jakiś czas? Dałaby spokój?

Wszystkich wypytuje, nawet moją mamę... Ze swoja matką jestem bardzo zaprzyjaźniona i opowiadam jej o swoim leczeniu, o pobytach w szpitalu i moja teściowa z ciekawości wypytuje moją mamę o mnie, czy już jestem zdrowa i kiedy będzie wnuk.
Jakbyśmy jej powiedzieli, że zrezygnowaliśmy ze starań to uznałaby, że jestem bezpłodna i nigdy nie będzie babcią i wtedy by się dopiero zaczęło...

1,052

Odp: Ach ta teściowa...

Roksu, ale to chyba nie problem, aby Twoja mama to co mówisz jej w zaufaniu, pozostawiała dla siebie? Przecież nie musi zaspokajać chorej ciekawości Twojej teściowej! Zaś samej teściowej bym otwarcie powiedziała, że Wasze życie seksualne jest Waszą sprawą i nie macie chęci dzielić się z nią ciekawostkami z tej sfery. Jeśli ona nie widzi nic niestosownego w zaglądaniu Ci w macice, to może warto sprawić, żeby poczuła, że jej zainteresowanie dawno przekroczyło już granice dobrego smaku.

1,053

Odp: Ach ta teściowa...

Roksu Twoja teściowa ma tupet jak stąd od Kanzas, ja pierdziu. nie wytrzymałabym nawet dnia z tą ciągłą nagonką na wnuka, a niechże sobie jakieś zajęcie znajdzie. to nie jest jej sprawa, Twój mąż powinien jasno postawić granice. bardzo mi przykro,że trafiłaś na taką teściową.

moja jest jaka jest,ale się nie wtrąca już teraz,nie dopuszczamy jej do żadnych naszych decyzji,nie komentowała w żaden sposób naszych ciąż. no poza tym,że jak się dowiedziała o wpadce to zapytała P czy to na pewno jego dziecko smile

1,054

Odp: Ach ta teściowa...
hoczus napisał/a:

no poza tym,że jak się dowiedziała o wpadce to zapytała P czy to na pewno jego dziecko smile

Straszne... Ja bym chyba ją tam rozerwała.
Moja mama nic nie mówi teściowej, za każdym razem jak pyta to moja mama mówi, że nic nie wie. Chętnie bym jej powiedziała, że jak na razie się nie staramy, ale boje się, że zacznie się Sajgon, że jestem bezpłodna i jej synuś życie sobie ze mną marnuje.
Ona nie rozumie jak się do niej mów. Mój mąż za każdym razem jej mów, żeby wreszcie przestała, bo nikt nie ma ochoty jej słuchać. Niestety jak grochem o ścianę... Do tego marudzi, że nie przyjeżdżamy na obiadki do niej, jak mamy przyjechać skoro ona ciągle o wnuku tylko. A ja potem wracam do domu i płacze, bo wiem, że ze mną jest nie tak i cała ta sytuacja mi się przypomina i to że jestem niepłodna.

1,055

Odp: Ach ta teściowa...

Nie przejmuj się tak, nie płacz - nie warto.
Jedynym wyjściem wydaje mi się ograniczenie wizyt. Może wtedy coś dotrze do Twojej teściowej. A Ty będziesz miała mniej stresu.
Nawet nie próbuję sobie wyobrażać jak się czujesz, mi od samego czytania ciśnienie skacze.

1,056 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-02-15 17:31:30)

Odp: Ach ta teściowa...

Roksu - staraj sie jak najbardziej nie ulegac presji otoczenie w kwestii poczecia dziecka.
Czasami jest tak, ze im wieksza presja, tym mniej skuteczne proby udanego zajscia w ciaze. Byly przypadki, ze malzenstwa po bezskutecznych probach adoptowaly dziecko i po jakims czasie kobieta zachodzila w ciaze w sposob calkowicie naturalny.
Prawdopodobnie usilne starania powodowaly jakas blokade. W momencie kiedy psychika "dala sobie na luz" - konczylo sie szczesliwym poczeciem.
Tesciowej powiedzcie, ze poki co macie zamiar hodowac jamniki.

1,057

Odp: Ach ta teściowa...

Roksu, a teściowa ma jeszcze dzieci oprócz Twojego męża? I czy sama ma męża?

1,058

Odp: Ach ta teściowa...
betina2 napisał/a:

Roksu -Tesciowej powiedzcie, ze poki co macie zamiar hodowac jamniki.

smile ale Ci się udało, tak się składa,że hoduje, ale koty. Z resztą moja teściowa też się ich czepia, że zamiast dziecko mieć to ja się jak małe dziecko w koty bawię. A przecież mam tylko jedną kotkę i raz do roku kocięta:)

1,059

Odp: Ach ta teściowa...
Merredithhh napisał/a:

Roksu, a teściowa ma jeszcze dzieci oprócz Twojego męża? I czy sama ma męża?

Tak ma dwóch synów. Jeden (starszy) ma 24 lata i ciągle go w domu nie ma bo biega za dziewczynkami i używa młodości smile a drugiego 8 lat (moje oczko w głowie). Niestety żyje sama, niby ma męża, ale on nie mieszka z nią. Nawet nie wiem jak się do niego zwracać, bo to jest jej drugi mąż, ojciec mojego męża od dawna nie żyje.

1,060

Odp: Ach ta teściowa...

No tak, o tym małym pisałaś w pierwszym poście.
W takim razie następnym razem powiedzcie jej, że jak tak bardzo śpieszy jej się do bycia babcią, to niech pogada z drugim synem, żeby ją wnukiem uszczęśliwił.
Ile macie lat i ile jesteście po ślubie?

1,061

Odp: Ach ta teściowa...

Brat mojego męża ma w dupie swoją matkę, kompletnie nie liczy się z jej zdaniem. Ona nie wie nic o nim, co tydzień ma inną dziewczynę, każdą na noc do domu przywozi. Nawet ich jej nie przedstawia. Taka imprezowa dusza, z resztą bardzo w porządku. Za każdym razem jak słyszy jak ona mówi mi coś nie miłego to tak jej odpowiada, że ona od razu się zamyka. Mój mąż jest bardzo niekonfliktowy, więc woli przemilczeć, ale jak ktoś przesadzi to też potrafi.
Jesteśmy rok po ślubie, ja mam 24 i jeszcze studiuje, a mój mąż ma 25 lat.

1,062

Odp: Ach ta teściowa...
betina2 napisał/a:

Tesciowej powiedzcie, ze poki co macie zamiar hodowac jamniki.

Dla rozładowania atmosfery mogę opowiedzieć, co mój kolega odpowiedział kiedyś teściowej, która się ciągle wypytywała kiedy będzie wnuk... żadne łagodne odpowiedzi ją nie zadowalały i przy każdej okazji pytała dalej... w końcu kiedyś na rodzinnym niedzielnym obiedzie na kolejne pytanie "no dlaczego nie mam jeszcze wnusia?", odpowiedział, podnosząc głowę znad rosołu - "a bo mi się jeb*ć nie chce" smile. Mina teściowej ponoć była bezcenna smile I od tamtej pory już nigdy o to nie zapytała smile

1,063

Odp: Ach ta teściowa...
Szarlot napisał/a:
betina2 napisał/a:

Tesciowej powiedzcie, ze poki co macie zamiar hodowac jamniki.

Dla rozładowania atmosfery mogę opowiedzieć, co mój kolega odpowiedział kiedyś teściowej, która się ciągle wypytywała kiedy będzie wnuk... żadne łagodne odpowiedzi ją nie zadowalały i przy każdej okazji pytała dalej... w końcu kiedyś na rodzinnym niedzielnym obiedzie na kolejne pytanie "no dlaczego nie mam jeszcze wnusia?", odpowiedział, podnosząc głowę znad rosołu - "a bo mi się jeb*ć nie chce" smile. Mina teściowej ponoć była bezcenna smile I od tamtej pory już nigdy o to nie zapytała smile

Widocznie teściową usatysfakcjonowała dopiero odpowiedź tak taktowna jak jej pytania smile

1,064

Odp: Ach ta teściowa...

roksu - skoro masz 24 lata a mąż 25 to nie jest jakiś ostatni dzwonek na dziecko ;-) Dajcie sobie trochę na luz, użyjcie troszkę życia, dbajcie o związek to i dzidziuś przyjdzie ;-) Gdybyście mieli powyżej 30 to rozumiałabym bardziej pospiech, ale w tym wieku brak dziecka to nie jakiś dramat smile

Uszy do góry, kotka popieram w stu procentach, my z mężem też póki co jesteśmy w naszej 3osobowej familii - ja, mąż i kot big_smile jak głowa rodziny tongue

1,065

Odp: Ach ta teściowa...

my mamy podobna sytuacje. ja mam 24 lata maz 26 i juz moja mama i tesciowa pytaja ciagle kiedy dziecko. mysla pewnie ze chcemy najpierw robic kariere. tesciowa od mojego meza nic sie nie dowie wiec pyta ciagle mnie. to jej odpowiadam tak pol zartem pol serio ze przeciez sama go sobie nie zrobie:)
ale planujemy gdzies na tych wakacjach:)

1,066

Odp: Ach ta teściowa...

Usmiechnęłam się czytając,bo moja teściowa też mi wysłała swoje sukienki z czasów ciąży i ciągle powtarzała,że są baaardzo wygodne:Dszkoda tylko,że przedpotowe:D Kurczę...znam temat:D

1,067

Odp: Ach ta teściowa...

O temat dla mnie i to temat rzeka , moja teściowa to ciężki kaliber . Mogłabym o niej książkę napisać ile mi zdrowia zabrała . Dobrze że po 5 latach choć chłop przejrzał na oczy i już nie stoi murem za mamusią .
Na chwilę obecną drugi miesiąc są ciche dni. Na początku bardzo przeżywałam że coś ją świsło i się nie odzywa dopiero szwagierka mnie ukierunkowała żebym się nie przejmowała , bo ona od zawsze taka była i nigdy nie było wiadomo o co jej chodzi .
Pewnie ktoś mi powie czemu sami nie mieszkamy otóż temu że chłop nie chciał o czymś takim slyszeć i zaczęliśmy kończyć pietro , a w chwili obecnej prawie jest skończone i już tylko dni dzielą nas od wyniesienia się . Ale powiem szczerze że gdybym wiedziała że tak się to wszystko ułoży to bym nie kończyła piętra tylko poszła w jeden ciasny ale w spokojny kąt , a teraz za późno bo kupę pieniędzy poszło w wykończenie piętra .
No troche ponarzekałam . Dobrze że mam gdzie .

1,068

Odp: Ach ta teściowa...

Wizz - małe pytanie, mąż twierdził, że z matką da się wytrzymac?

Wiecie kobietki, tak Was czytam i nadziwic nie mogę łatwowierności i naiwności. Przecież większosc dzieci wad swoich rodzicow nie widzi, są niejako przyzwyczajeni do stylu bycia matki i ojca. Moi synowie też tak powiedzą, ale to nieprawda, to ich subiektywna opinia. Nie ma takiej możliwości by właściciele domu zachowywali się jak pokorne cielęta, nie mając nigdy zastrzeżeń do drugiej osoby. Nie jestem niemową, oczy też mam - wierzycie, że tych organów nie używam? Im mniejsza przestrzeń, tym trudniej o dobre relacje, dlatego w mieście tak szybko idzie się na swoje.

1,069

Odp: Ach ta teściowa...

chaber05 twierdził dopóki nie naubliżała nam od sku***li , bo ........ dziecko płakało .

1,070

Odp: Ach ta teściowa...

Mi wczoraj chciala oddac plaszcz, odmówilam jej no bo po co:(
Ale generalnie to fajna babka.

1,071

Odp: Ach ta teściowa...
nokiaaa napisał/a:

Mi wczoraj chciala oddac plaszcz, odmówilam jej no bo po co:(
Ale generalnie to fajna babka.

A co obraziła sie że chciała płaszcz oddawać ??

Moja jak się obrazi to nawet odkurzacza nie bierze tylko szczotką zamiata dywan w swoim pokoju big_smile
pierze we frani itp itd.

1,072

Odp: Ach ta teściowa...

Wizz teściowa może i niekulturalna, wulgarna, ale żadnego sygnału nie było, że coś się jej nie podoba? Gdyby mnie przeszkadzało dziecko zaczęłabym od małych uwag, oziębiła relacje, itd. I co też byś nie załapała?

1,073

Odp: Ach ta teściowa...

chaber05 nie nie nie nie chodzi o to że jej to przeszkadza , tylko o to że mordujemy dziecko , bo cos od niego wymagamy .

1,074

Odp: Ach ta teściowa...

Nie podobają się jej wasze metody wychowawcze. Niestety nie da się uniknac wtrącania rodziny, bo z nią mieszkacie. Dlatego najlepiej osobno, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Taką mam refleksję: kobiety, wy wierzycie w to, co Wam pasuje w danym momencie. Nie mieliście pieniędzy na własny kąt, to usilnie sobie wmawialiście, że będzie dobrze. Nie było tak?

1,075

Odp: Ach ta teściowa...

Ostatnio mi powiedziała żebyśmy jej zostawili małą ona ja wychowa a my żebyśmy szli sobie już na to piętro .
Ja wiem że nie uda się uniknąć wtrącania , ale jak ktoś Ci dyktuje w co małą ubrać co dać jeść , kiedy wyjść na spacer itp itd to chyba by w końcu święty nie wytrzymał .
U mnie nie było tak jak piszesz w swojej refleksji - ja chciałam iśc na swoje wolałabym w jednym kącie siedzieć jeść chleb ze smalcem a mieć święty spokój . Ale chłop nie chciał sad choć teraz zdanie zmienił ale jesteśmy bez grosza bo wszystka kasa poszła w pietro a ja niedługo zostane bez pracy jestem an wymówieniu .

1,076

Odp: Ach ta teściowa...

Ano właśnie "chłop mówił", "chłop nie chciał". Dopiero stoczyłam bój z rolnikami. Ci też uważają, że żona mieszkająca z ich rodzicami, nie będzie miała tak źle. W tamtym wątku zarzucono mi zezwierzęcenie, bo z rodzicami nie chciec życ, nie chciec się nimi na starosc zajmowac? Ba! Samej nie chciec mieszkac z dorosłymi dziecmi? Tam też myślą życzeniowo.

Sama już nie wiem, jak to przełożyc z polskiego na nasze: każdy ma swoje preferencje, przyzwyczajenia, a z wiekiem tolerancja maleje. Nasze myślenie życzeniowe nie pozwoli tego przeskoczyc. Niestety nie dałam rady niczego im przetłumaczyc. Im taki pasi, tak ma byc, żona na pewno się z jego rodzicami dogada. I bądź tu człowieku mądry.

1,077

Odp: Ach ta teściowa...
chaber05 napisał/a:

Ano właśnie "chłop mówił", "chłop nie chciał". Dopiero stoczyłam bój z rolnikami. Ci też uważają, że żona mieszkająca z ich rodzicami, nie będzie miała tak źle. W tamtym wątku zarzucono mi zezwierzęcenie, bo z rodzicami nie chciec życ, nie chciec się nimi na starosc zajmowac? Ba! Samej nie chciec mieszkac z dorosłymi dziecmi? Tam też myślą życzeniowo.

Sama już nie wiem, jak to przełożyc z polskiego na nasze: każdy ma swoje preferencje, przyzwyczajenia, a z wiekiem tolerancja maleje. Nasze myślenie życzeniowe nie pozwoli tego przeskoczyc. Niestety nie dałam rady niczego im przetłumaczyc. Im taki pasi, tak ma byc, żona na pewno się z jego rodzicami dogada. I bądź tu człowieku mądry.

Chaber05 a ja się zastanawiam o czym ludzie rozmawiają z sobą przed założeniem rodziny? Jakim cudem najpierw ładują się w jakąś chora sytuację a później zastanawiają nad rozwiązaniem? Jeśli w zasadniczych kwestiach nie zgadzają się PRZED to PO raczej lepiej nie będzie! Liczycie na cud czy co?? "Ręce mi opadają, mąż z mamusią woli mieszkać i chociaż ja bym chciała sama to wprowadzam się do mamusi bo może mu się zmieni"
To naiwność czy głupota?!!

1,078 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-03-11 14:06:39)

Odp: Ach ta teściowa...

Joga jest gorzej niż myślałam, bo mamusia i tatuś są zawsze cacy, wg ich dzieci. Żebym była najcudowniejszą matką, teściową mogę byc koszmarną. Weź to jednak komuś wytłumacz. Coś mu sie w tej główce porobi i za Chiny Ludowe nie przekonasz.

Jak nie Hitler ze mnie, to konfliktowa jędza, albo baba bez serca ( wszelakie epitety lecą) - zwolennicy rodziny wielopokoleniowej są nie do pokonania.

1,079

Odp: Ach ta teściowa...

Ja w ogóle nie rozumiem tych młodych małżeństw, zaczynają niby nowe życie, ale najlepiej u kogoś na garnuszku. I potem są żale i płacze: bo to tak mi się widzi a im tak, a mąż chce z mamusią. No to ja się pytam: z mamusią chce spędzić życie cz z żoną? Ja też jestem młodą mężatką z siedmiomiesięcznym stażem, ale prędzej bym pod most poszła niż miałabym zamieszkać z którymiś z rodziców. Na szczęście ja jestem w tej komfortowej sytuacji, że miałam własną kawalerkę (prezent od dziadków), gnieździmy się w 24 metrach z dzieckiem i myślimy o kupieniu większego i jakoś nie płaczemy i nie użalamy się nad swoim losem. Gdyby tej kawalerki nie było to bym poszła na wynajmowane, nie po to jestem żoną żeby mi mamusia gotowała, sprzątała, bo przecież "ty tego tak dobrze jak ja nie zrobisz". Nie dziękuję, jestem na tyle dorosła żeby zakładać rodzinę to i mieszkać na swoim i tym zarządzać też mogę. I nikt mi się nie wtrąca co dziecko je, co mężuś je, jak sprzątam, gotuje czy piorę. Jestem wolna w swoim domu i tyle!

I tak naprawdę czasem mi żal tych wszystkim umęczonym synowych i teściowych, same sobie winne, nie wiedziały że tak będzie?!

Moja teściowa ma też swoje poglądy, totalnie odmienne od moich, ale jest daleko i mi gitary zawrócić codziennie nie może. A jak ją odwiedzę to się nasłucham, ale przynajmniej wracam do siebie i dalej robię po swojemu! I tego wszystkim życzę!!

1,080 Ostatnio edytowany przez Wizz (2013-03-11 14:25:47)

Odp: Ach ta teściowa...

Niektórzy ładują się w chorą sytuację jak to ładnie określiłaś , bo liczą na to że nawet jak teściowa jędza (choc do końca przed ślubem nie poznasz człowieka tym bardziej teściowej widząc ją raz na miesiąc bo mieszkasz 200 km dalej ) to mąz i tak stanie po stronie żony (u mnie niestety to nastąpiło dopiero 5 lat po ślubie ) . druga sprawa , człowiek rozumie to że syn chce pomóc rodzicom .

Tusia tyle tylko że od początku naszego małżeństwa ja robię wszystko w domu , teściowa siedzi w swoich warzywkach i kwiatuskach , a i tak było źle , bo  nie czytałam w myślach teściowej .
Teraz od kąd są ciche dni z panią teściową ona pierze sobie sama ale teściowi już nie , gdyby nie ja to by chłop w brudnych portach przez miesiąc chodził .

Któraś kobitka tu napisała głupia czy naiwna - tak byłam naiwna , bo uważałam że jeśli z siebie dam wszystko to każdy to uszanuje , niestety myliłam się i zapłaciłam za to dość wysoką cenę . Za wysoka .

1,081

Odp: Ach ta teściowa...

Widzisz, wcześniej pisałam o typie teściowej, która sama wszystko wie i zrobi najlepiej. Ale masz rację są też takie co w synowej widzą siłę roboczą która można wykorzystać, ale i tak można zrównać z błotem bo zawsze znajdzie się coś nie tak...

1,082

Odp: Ach ta teściowa...

Czyli myślenie życzeniowe górą!

Jak masz miękkie serduszko, musisz miec twardą d...

Wizz, ale to jest Twoje subiektywne zdanie, że dałaś z siebie wszystko. Teściowa może już tak nie uważac.

Od tej pory nie ma:
- myślałam
- wydawało mi się
- miałam nadzieję
- liczyłam na
- wyobrażałam sobie

Kobietki, nie przyszło Wam do głowy, żeby o zamieszkiwaniu z teściową poczytac na necie, pogadac ze znajomymi? Przekonał by Was ktoś, że to zły krok? Poczekałybyście ze ślubem?

1,083

Odp: Ach ta teściowa...

Chaber  mam wrażenie ze za wszelką ceną próbujesz mi udowodnić że to ja jestem ta złą .
Tak miałam miękkie serce ,ale już nie mam .
Na necie nie czytałam o teściowych , bo po co , nic by to nie zmieniło , bo mnie się wydawało że wszyscy są mili dobrzy itp.
A teściowa pewnie myśli tak jak Ty piszesz, że nie dałam z siebie wszystkiego .
Jedynie co mnie pociesza to to że ludzie nie mają o niej dobrego zdania , bo był czas na początku że faktycznie myślałam że to ze mną coś nie tak .ale jak starsze kobiety mnie pytały jak ja z teściową wytrzymuje to dało mi do myślenia.
Napisze tylko jeszcze jedno dopóki siedziałam cicho jak myszka , było wszystko ok. Ale jak urodziła się mała i zaczęłam mieć odmienne zdanie na temat wychowania itp to zaczął się sajgon , nie wspaminam juz o tym że jak tylko mała zapłakała to leciała i odbierała mi dziecko bo ona lepiej ją uspokoi , wpadłam w nerwicę do tego stopnia że jak tylko mała zaczynała płakać to się trzęsłam , bo wiedziałam że zaraz tamta wpadnie i mi ją odbierze , potrafiła w nocy np. o 3 wejść do naszego pokoju i zabrać mi małą , bo płakała . Doszło do tego że mała szła do niej na ręce jak jej było źle a nie do mnie . Wiem zaraz napiszesz mi że to moja wina , bo sobie pozwoliła . i przyznam Ci racje ale jakbys nie miała wsparcia w mężu (twierdził że ona chce mi pomóc) i nie miała nikogo bliskiego blisko , bo poszłaś mieszkać 200 km od domu rodzinnego to może byś inaczej na to wszystko spojrzała .
Zaraz mnie zapytasz czemu rodzina mi nie pomogła, bo nic jej nie mówiłam , mojej mamie serce by pękło jakby wiedziała co tamta wyprawia , a dość w życiu przeszła żeby jej jeszcze dokładać .

1,084 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-11 15:43:15)

Odp: Ach ta teściowa...
Wizz napisał/a:

Niektórzy ładują się w chorą sytuację jak to ładnie określiłaś , bo liczą na to że nawet jak teściowa jędza (choc do końca przed ślubem nie poznasz człowieka tym bardziej teściowej widząc ją raz na miesiąc bo mieszkasz 200 km dalej ) to mąz i tak stanie po stronie żony (u mnie niestety to nastąpiło dopiero 5 lat po ślubie ) . druga sprawa , człowiek rozumie to że syn chce pomóc rodzicom .

Tusia tyle tylko że od początku naszego małżeństwa ja robię wszystko w domu , teściowa siedzi w swoich warzywkach i kwiatuskach , a i tak było źle , bo  nie czytałam w myślach teściowej .
Teraz od kąd są ciche dni z panią teściową ona pierze sobie sama ale teściowi już nie , gdyby nie ja to by chłop w brudnych portach przez miesiąc chodził .

Któraś kobitka tu napisała głupia czy naiwna - tak byłam naiwna , bo uważałam że jeśli z siebie dam wszystko to każdy to uszanuje , niestety myliłam się i zapłaciłam za to dość wysoką cenę . Za wysoka .

To niech teraz człowiek przestanie prać gacie obcego chłopa i się go litować, bo jak sądzę ten chłop nie lituje się Ciebie i nie staje po Twojej stronie jak teściowa robi jazdę. O twardej d*pie wspomniała chaber to nie będę się powtarzać smile

chaber05  najczęściej dziewczyny zakładają rodziny w wieku dwudziestukilku lat, są zakochane, idealizują wszystko i liczą że bajka będzie trwała wieczne a tutaj ZONK, teściowa wredna teść cichociemny a syn dupa wołowa, no i są uziemione. Jestem za wspólnym mieszkaniem przed ślubem bo wtedy poznaje się partnera lepiej, wszystkie wady i zalety wyłażą na wierzch.

Wizz napisał/a:

Jedynie co mnie pociesza to to że ludzie nie mają o niej dobrego zdania , bo był czas na początku że faktycznie myślałam że to ze mną coś nie tak .ale jak starsze kobiety mnie pytały jak ja z teściową wytrzymuje to dało mi do myślenia.
Napisze tylko jeszcze jedno dopóki siedziałam cicho jak myszka , było wszystko ok. Ale jak urodziła się mała i zaczęłam mieć odmienne zdanie na temat wychowania itp to zaczął się sajgon , nie wspaminam juz o tym że jak tylko mała zapłakała to leciała i odbierała mi dziecko bo ona lepiej ją uspokoi , wpadłam w nerwicę do tego stopnia że jak tylko mała zaczynała płakać to się trzęsłam , bo wiedziałam że zaraz tamta wpadnie i mi ją odbierze , potrafiła w nocy np. o 3 wejść do naszego pokoju i zabrać mi małą , bo płakała . Doszło do tego że mała szła do niej na ręce jak jej było źle a nie do mnie . Wiem zaraz napiszesz mi że to moja wina , bo sobie pozwoliła . i przyznam Ci racje ale jakbys nie miała wsparcia w mężu (twierdził że ona chce mi pomóc) i nie miała nikogo bliskiego blisko , bo poszłaś mieszkać 200 km od domu rodzinnego to może byś inaczej na to wszystko spojrzała .
Zaraz mnie zapytasz czemu rodzina mi nie pomogła, bo nic jej nie mówiłam , mojej mamie serce by pękło jakby wiedziała co tamta wyprawia , a dość w życiu przeszła żeby jej jeszcze dokładać .

Nie powinno być ważne co ludzie o niej myślą bo to nie ma przełożenia na Twoje życie, niczego w nim nie poprawia (poza Twoim samopoczuciem) ważne że ma ona destrukcyjny wpływ na Ciebie i teraz pytanie co dalej? życie masz jedno, ja sobie cenię spokój i poczucie bezpieczeństwa mam szczęście bo je mam smile
Chcesz się tak "szarpać" całe życie ? Problem nie rozwiązany nie znika, rośnie i urasta do takich rozmiarów, że czasem już tylko radykalne rozwiązania wchodzą w grę.

Ja ostatnio chodzę wkurzona bo moja koleżanka ma problemy, władowała się w nie sama, konsekwentnie w życiu powielając jeden schemat i ....nadal nie widzi żadnego swojego błędu  "nie wie co to się stało że się tak spaprało" Więc jak czytam takie posty to mnie trafia, kochane kobiety
w życiu spotykają nas różne sytuacje, czasem same się w nie pakujemy czasem nie mamy na nie wpływu, ważne jest to jak sobie z nimi poradzimy i czy wyciągniemy jakieś wnioski mam wrażenie, że niektóre z Was nie wyciągają żadnych i to jest przykre:(

Ps. chaber próbuje Tobą potrząsnąć i dać Ci porządnego "kopniaka" z czystej żywej sympatii a nie złośliwie, głaskanie po głowie nie rozwiązuje problemów

1,085

Odp: Ach ta teściowa...

Dziewczynki Drogie!
Zlosliwe kawaly o tesciowych przoduja w rankingu dowcipow.
Czy to nie powinno dawac do myslenia?
Jakas przyczyna tego byc musi.
Lepiej dmuchac ma zimne niz lapki sparzyc.

Mama mojej kolezanki, kobieta wydawalo sie lagodnosci wielkiej. Wszystkie ja lubilysmy, czesto po zajeciach wpadalysmy na jakas mala przekaske i pogaduchy.
Niestety okazala sie tesciowa fatalna, prawie doprowadzila do rozwodu - kolezanka ostatnim rzutem na tasme wyprowadzila sie z mezem i sa do dzis razem.
Z tego wniosek - ludzie moga nawet najlepiej mowic o przyszlej tesciowej, a w zyciu codziennym moze byc to osoba wrecz uciazliwa.
I niech sobie bedzie taka, ale na wlasny rachunek - ona ma do tego prawo, ale najlepiej bez Was w" polu razenia".

1,086

Odp: Ach ta teściowa...

Święta prawda!!!
Mówią, że dobra teściowa to ta martwa, Ja się z tym nie zgadzam, nikomu niczego złego nie życzę (chociaż moja teściowa to złośliwe i zawistne babsko, które każdemu kto w jej mniemaniu ma lepiej źle życzy i najlepiej żebyśmy My, a przede wszystkim jej synuś mieli takie samo zdanie jak ona, bo jak jest inaczej pojawia się to magiczne zdanie "Ja ciebie tak nie wychowałam", więc kto? Może to moja wina?), reasumując dobra teściowa to teściowa na odległość z minimalnym kontaktem i zatyczkami w uszach.

Co do żartów, to o teściowej jest ich od groma, ale o synowej jeszcze nie słyszałam.

1,087

Odp: Ach ta teściowa...

Szkoda, że nie zaglądają na ten wątek narzeczone, które dopiero rozważają kwestię mieszkania.
Może trzeba by się przenieść na ślubny z misją uświadamiania.

Bo tak to już "po ptokach". Albo zwiewać i nie patrzeć na kasę, albo zacisnąć zęby i męczyć się przez następne -dziesiąt lat.

1,088 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-03-12 09:07:35)

Odp: Ach ta teściowa...

Nie zaglądają narzeczone, nie zaglądają mężczyźni. Młodosc to luz i często życie chwilą "a co ja sie bede martwił". Jak młodzi poradzą sobie w życiu, zależy też od nas rodziców. Ze mną rozmawiano, nauczono, że każda decyzja niesie konsekwencje. Zwłaszcza babcia kładla nacisk na rozpatrywanie wariantów: zrobisz tak i tak, a ludzie mogą tak i tak. Nie żyjemy sami, a świat nie będzie się kręcił wokół nas i to wszystko.

Ja też ubolewam, że młode kobiety nie patrzą w przyszłosc, że wolą godzinami klikac na forach ślubnych - szkoda. Czytam i piszę od lat. Naprawdę dużo kobiet udziela fajnych rad, ostrzega, generalnie ciekawie pisze i jak grochem o ścianę. Rozsądne argumenty są bojkotowane, mało tego - dziewczyny mówiąc kolokwialnie "robią z nas głupie". Co bym nie napisała, wykręcą kota ogonem i po temacie. W rodzinie podobnie, bratanica męża postawiła na swoim i zaraz po studiach wzięła ślub i urodziła dziecko. Nie mają szans na wyprowadzkę, bo o jednej pensji jej męża nie zwojują wiele, a ona pracy nie może znaleźc ( brak jakiegokolwiek doświadczenia).

Merredithhh - dopadnie kogoś ślubny i rodzicielski szał, nie ma szans żeby wygrac z hormonami albo z "ja chcę". Później zawsze kogoś można obwinic za swoje decyzje, najlepiej teściową, męża, nigdy samą siebie.

1,089

Odp: Ach ta teściowa...

Za to fora ślubne i zdjecia na facebooku!Wesele, pozy, karety, panna młoda na koniu, obok wozu, koło pałacu. Dosłownie szopka!

1,090

Odp: Ach ta teściowa...

Oj Dziewczyny, już tak nie przesadzajcie smile
Ja też się udzielałam na forach ślubnych (a teraz tutaj, jak my wszystkie smile) a za głupią i bezmyślną się nie uważam wink raczej za dużo myślę, to też niedobrze...
Akurat, jak słusznie pisze chaber, dużo można wynieść z takich for i porad, porównywalnie tyle, ile z poradników psychologicznych niekiedy, według mnie...

Co do ślubnego szału i hormonów.... szczerze - mnie to też niedawno dopadło... kiedyś byłam zatwardziałą singielką, robiącą karierę, studiowałam, pracowałam, podróżowałam i nic mnie innego w życiu nie interesowało... aż tu nagle poznałam mojego Męża - szybki ślub, rodzina.... I wcale nie czuję, że to za szybko.... smile Także nie ma co generalizować.... Ja akurat stara jestem wink, bo wzięłam ślub dopiero niedawno, ale znam naprawdę przypadki osób które sie pobrały w wieku 20 lat na studiach i wiedzieli dobrze, co robią.... albo nie wiedzieli, ale byli mądrzy i im się udało. Także nie generalizowałabym jednak.

Ale wracając do przypadków z forum i naiwności... Jasne, jako osoba której nigdy nawet przez myśl nie przeszło, żeby zamieszkać z teściami, też się dziwię naiwności młodych kobiet....
ALE czy nie dziwi Was jeszcze bardziej (albo tak samo) naiwność tych teściowych, które zachowują się tak jak te młode synowe - przyjmują pod swój dach, myślą 'jakoś to będzie', a potem zdziwko, że synowa się nie chce podporządkować.... fochy, dawanie do zrozumienia, że 'rozmyśliłam się, już mi się nie podoba, że tu mieszkacie'.
Czy to nie jest równie bezmyślne? Przecież to są kobiety, które zwykle mają 60-tkę na karku, a wyobraźni chyba żadnej....
Ok, rozmyślić się można. Ale czy nie można tego normalnie przegadać z rodziną? postawić sprawę jasno? (tak jak marena, która od początku mówiła jasno, że nie chce mieszkać z synową i już)
Rozumiem, że czasem można się pouśmiechać przy niedzielnym rosole i kurtuazyjnie czemuś przytaknąć dla świętego spokoju (sama tak robię, bo to mniej nerwów kosztuje niż, wdawanie się w tłumaczenia), ale na Boga nie w sprawach fundamentalnych! takich jak wspólne mieszkanie.
Jak można takich rzeczy wcześniej nie przegadywać ze sobą, tylko myśleć "jakoś to będzie"....

Moja teściowa też kiedyś przyjęła pod swój dach obcą osobę (długa historia, nie będę się wdawać w szczegóły)... bo biedna, nie ma się gdzie podziać... i okej, nawet sobie na początku pomyślałam, że to szlachetne (bo mnie by na to nie było stać, za bardzo lubię swoją wygodę i niezależność), ale potem zaczęłam zauważać, że tu nie o szlachetność chodzi tylko o brak asertywności, bo ciągłe zgrzyty są...
To jest taki tok myślenia: już mamy tej osoby dosyć, ale nie umiemy jej tego powiedzieć, więc będziemy się tak męczyć do śmierci, bo nie wypada mówić prawdy.....

No właśnie ludzie są po prostu przyzwyczajeni, że nie wypada mówić prawdy, a zwłaszcza w rodzinie (nie chore?).... to są lata zaniedbań przechodzących z pokolenia na pokolenie....

1,091

Odp: Ach ta teściowa...
chaber05 napisał/a:

Ano właśnie "chłop mówił", "chłop nie chciał". Dopiero stoczyłam bój z rolnikami. Ci też uważają, że żona mieszkająca z ich rodzicami, nie będzie miała tak źle. W tamtym wątku zarzucono mi zezwierzęcenie, bo z rodzicami nie chciec życ, nie chciec się nimi na starosc zajmowac? Ba! Samej nie chciec mieszkac z dorosłymi dziecmi? Tam też myślą życzeniowo.

Sama już nie wiem, jak to przełożyc z polskiego na nasze: każdy ma swoje preferencje, przyzwyczajenia, a z wiekiem tolerancja maleje. Nasze myślenie życzeniowe nie pozwoli tego przeskoczyc. Niestety nie dałam rady niczego im przetłumaczyc. Im taki pasi, tak ma byc, żona na pewno się z jego rodzicami dogada. I bądź tu człowieku mądry.

Sama doświadczam takiej bezradności, gdy próbuję komuś wytłumaczyć dlaczego nie mieszkam z dorosłymi dziećmi!
Widzę i czuję, że moje wiejskie otoczenie patrzy na mnie jakbym serca nie miała, bo nie wzięłam dziecka z rodziną pod swój dach. Przecież "dzieciom trzeba pomóc"! Inna pomoc się nie liczy. Tylko męczenie się pod wspolnym dachem.
"Może nie byłoby tak źle", "dałabyś radę", "inni tak żyją całymi latami". Pewnie że dałabym radę, tylko po co? Żeby potem, czekając na dostawczego busa z chlebem, raczyć się wraz z innymi teściowymi historyjkami o swoim okropnym życiu z synową? Wysłuchuję żali, ale sama nie mam nic do zaoferowania. Bo nie żyję z synową w jednym domu.
Na samą myśl o takim życiu mam dreszcze. Patrząc na nasze niedopasowanie, cieszę się że nie uległam przed paroma laty. Bo miałabym za swoje. I Ona też by miała.

1,092

Odp: Ach ta teściowa...

Z tego co mi wiadomo oraz moich obserwacji, teściowe przyjmujące pod dach młodych, są przekonane, że ci wiedzą co ich czeka. Przecież wiele lat tradycji powinno dac efekty. A tu zonk, bo synowa udaje albo niezorientowaną, albo liczy na cud.

Tak - obie strony oszukują się, prowadzą jakieś manewry i mają nadzieję, oczywiście każda ze stron inną. Tak - teściowe są tak samo naiwne i myślą życzeniowo. Prawda jest taka, że synowa ani nie będzie spolegliwa, ani nie chce korzystac z jej doświadczenia, ani nie będzie jej wypełniac czasu, a tym bardziej zajmowac na starosc.


Wyobrażacie sobie co by było gdyby to mężczyźni pozostawali w domu. Taki teśc na wcześniejszej emeryturze i zięc na wychowawczym. Czy wspólne przebywanie ze sobą, w tak dużym wymiarze czasu, nie doprowadziłoby do konfliktów? Myślę, że byłoby podobnie jak z teściowymi i synowymi.

1,093

Odp: Ach ta teściowa...

Wszyscy tu piszą myśl o sobie to Twoja wina itp itd. ale przecież jeśli sie wychodzi za mąz to trzeba miec też na uwadze marzenia i pragnienia drugiej osoby .
Moja teściowa jest taka że gdybyśmy nie zamieszkali to by nie chciała syna znać , a że chłop BYŁ mamisynkiem to by chyba na dobre naszemu związkowi nie wyszło .
Widze że nie ma co sobie tu ponarzekać , bo wszystko sprowadzi się do jednego - jak sobie pościelisz tak się wyśpisz .

Joga do śmierci dziadka albo mojej będę mu prała gacie , bo on jako jedny na początku mieszkania tutaj miał dla mniej najwięcej serca .

1,094 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-12 13:47:06)

Odp: Ach ta teściowa...
Wizz napisał/a:

Wszyscy tu piszą myśl o sobie to Twoja wina itp itd. ale przecież jeśli sie wychodzi za mąz to trzeba miec też na uwadze marzenia i pragnienia drugiej osoby .
Moja teściowa jest taka że gdybyśmy nie zamieszkali to by nie chciała syna znać , a że chłop BYŁ mamisynkiem to by chyba na dobre naszemu związkowi nie wyszło .
Widze że nie ma co sobie tu ponarzekać , bo wszystko sprowadzi się do jednego - jak sobie pościelisz tak się wyśpisz .

Joga do śmierci dziadka albo mojej będę mu prała gacie , bo on jako jedny na początku mieszkania tutaj miał dla mniej najwięcej serca .

Owszem dobrze jest pod uwagę brać marzenia drugiej osoby ale ważne, żeby Twoje i jego były zbieżne w podstawowych tematach.
On sobie może marzyć o zdobyciu korony ziemi albo o podróżach ale najważniejsze te dotyczące, czy chcemy ślubu, gdzie będziemy mieszkać, czy chcemy mieć dzieci i ile, kto pracuje itd. powinny być wspólne, bo jeśli się rozjeżdżają to kończy się to tak jak się kończy.
A co do przysłowia choć stare to jednak bardzo mądre smile od życia dostajemy to na co sobie zapracujemy, jeśli Ci się nie podoba to zmieniaj, samo narzekanie nie ma sensu.

1,095

Odp: Ach ta teściowa...

Fakt narzekanie nie pomoże zmienić sytuacji , ale ulży choć na chwilkę .

1,096 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-12 14:14:54)

Odp: Ach ta teściowa...
Wizz napisał/a:

Fakt narzekanie nie pomoże zmienić sytuacji , ale ulży choć na chwilkę .

I ta ulga jest najgorsza bo demotywuje i przestajesz myśleć o działaniu, do następnego momentu kiedy teściowa doprowadzi Cię do szału i wtedy znów się wygadasz i znów poczujesz ulgę i ..... to takie błędne koło, więc jeśli już narzekasz to na końcu narzekania powinny być konkretne wnioski i pomysł co zmienić w swoim życiu żebyś była szczęśliwa smile

Dlatego ja się nad Tobą nie będę użalać bo uważam, że to bardziej szkodzi niż pomaga smile

1,097 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-03-12 14:26:18)

Odp: Ach ta teściowa...

Wizz, ale Ty ciągle piszesz o swoich marzeniach. Tylko Twoją rację, Twój punkt widzenia, Twój interes mamy popierac?

Wyobraziłam sobie, że mieszkam z Tobą pod jednym dachem. Już łapię nerwa. Kurde, ani bym się nie wyspała, zwrócic we własnym domu uwagi, też pewnie bym nie mogła. Co bym mogła?

1,098

Odp: Ach ta teściowa...

Joga pokaż mi w którym momencie napisałam że masz się nade mną użalać .

chaber05 nie mam nic przeciwko zwróceniu uwagi . Nie musisz popierać mojego punku widzenia nikt Cie o to nie prosi ale ewidentnie uważasz mnie za złą osobe , bo mam czelność ponarzekać na tesciową .
Nie znając mnie piszesz że łapiesz nerwa - szybka jesteś w ocenie ludzi .

1,099

Odp: Ach ta teściowa...

Wizz, nie wiesz co uważam. Mnie coś tam imputujesz, a sama ferujesz wyroki. Taka właśnie jest dyskusja z kimś, kto uważa, że został mocno skrzywdzony, choc nie został. To Ty z mężem podjęłaś decyzję o mieszkaniu z teściową, to Ty z mężem zdecydowałaś sie na dziecko, gdy warunki nie były do końca sprzyjające, to Ty oczekujesz teraz cudu.

Tak jak i Joga nie będę Cię głaskac. Wyżalenie się pomaga, ale tylko na bardzo krótki okres czasu. Teraz dobrze byłoby wypracowac z teściową jakiś kompromis. Skoro jesteście skazane na siebie, to właśnie od tego bym zaczęła. Nie zmienisz drugiego człowieka, możesz zacząc od zmian dotyczących siebie samej.

1,100

Odp: Ach ta teściowa...

Wizz, no dobra, to Ty ponarzekałaś, my ponarzekałyśmy wink ale Joga dobrze mówi - czy Ty chcesz coś zmienić w swojej sytuacji?
Ja bym się jednak spróbowała dogadać z mężem czy istnieje według niego opcja wyprowadzki, jak on to widzi?
Zastanawia mnie ile czasu to piętro kończyliście i czemu nie przerwałaś tego wykańczania wcześniej, nie walnęłaś pięścią i nie powiedziałaś, że nie chcesz tu mieszkać. Wtedy Cię teściowa jeszcze nie denerwowała? Myślę, że na początkowym etapie, kiedy dopiero zaczynaliście wyprowadzka byłaby możliwa i do zniesienia dla wszystkich stron. Teraz faktycznie jest trudniej, ale według mnie ciągle jest to możliwe...
A według Ciebie?

Wizz napisał/a:

Wszyscy tu piszą myśl o sobie to Twoja wina itp itd. ale przecież jeśli sie wychodzi za mąz to trzeba miec też na uwadze marzenia i pragnienia drugiej osoby .

No ale swoim kosztem i swojego małżeństwa (bo domyślam się na tym tle też są między Wami zgrzyty)? Myślę, że jakbyś pogadała z mężem, nakreśliła sytuacje, powiedziała wtedy że dla Ciebie święty spokój nie ma ceny i ważne jest dla Ciebie żeby mieszkać osobno, to przeciętny kochający mąż by to zrozumiał i zgodził się (no chyba, że to taki typ tych rolników zatwardziałych o typowo wiejskiej mentalności, jak podawała tu przykład chaber).

Wizz napisał/a:

Moja teściowa jest taka że gdybyśmy nie zamieszkali to by nie chciała syna znać

No i to mnie chyba najbardziej przeraża. Takie stwierdzenie. I to że to na Tobie robi wrażenie, takie szantaże emocjonalne.

a że chłop BYŁ mamisynkiem to by chyba na dobre naszemu związkowi nie wyszło

Był a teraz już nie jest? Oczywiście, że to by wyszło na dobre... wszystkim! smile

Widze że nie ma co sobie tu ponarzekać , bo wszystko sprowadzi się do jednego - jak sobie pościelisz tak się wyśpisz.

No bo najczęściej tak to właśnie jest smile Ja bym pogadała z mężem na Twoim miejscu. A jeśli się nie zgodzi na wyprowadzkę lub uznacie, że naprawdę Was na to nie stać i nie macie możliwości, to nie wiem.... wtedy musisz sobie przewartościować parę rzeczy i chyba przywyknąć do tego, że teściowa jest jaka jest i włączyć opcje olewania.... albo nie wiem sama....

Joga do śmierci dziadka albo mojej będę mu prała gacie , bo on jako jedny na początku mieszkania tutaj miał dla mniej najwięcej serca .

Ale czy on sobie nie może sam prać tych gaci? smile

A wracając do naszych ogólnych dywagacji.... Ciekawi mnie to, co piszą dziewczyny, że myślały, że będzie inaczej.... Czy to faktycznie myślenie życzeniowe, czy te teściowe naprawdę się w takie zołzy zmieniają? wink Wiem, było już o tym trochę, ale ciekawi mnie to, czy na początku faktycznie są jakiekolwiek realne przesłanki, że taka sytuacja wspólnego zamieszkania w zgodzie będzie możliwa?
Bo pamiętam, że jak tylko pojechałam z mężem (wtedy jeszcze chłopakiem) do jego rodziny na pierwszy na obiad w czasach przed-narzeczeńskich, to od razu wiedziałam, że to są kompletnie inni ludzie i że w życiu bym się z nimi pod jednym dachem nie dogadała... od razu mnie to ostudziło.... A im dalej w las, tym coraz bardziej te różnice odczuwałam i odczuwam do dziś smile
Choć tak teoretycznie moi teściowie to nie są źli ludzie, w sumie nic im nie mogę zarzucić strasznego.... po prostu kompletnie się różnimy i irytują mnie jak siedzę tam 3 godziny, a co dopiero 3 dni, tydzień, miesiąc, rok, pięć lat, kosmos....

1,101 Ostatnio edytowany przez Wizz (2013-03-12 15:31:34)

Odp: Ach ta teściowa...

Chaber daleka jestem od oceniania ludzi , tak tak zdecydowaliśmy , bom dupa wołowa , co do dziecka to miałam nadzieję że jak pojawi się na świecie to bardziej nas zbliży do siebie . Niestety pani tesciowa uważa że wie wszystko najlepiej .
Cudu nie oczekuje , kompromis - jaki kompromis ?? Dla pani teściowej kompromis = godzić sie na wszystko , zaciskac zęby , uśmiechać się , przytakiwać , a po nocach płakac po kątach i na koniec wyladowac w psychiatryku , coby mogła triumfować . Nie dziękuje , nie staram sie już , starałam się 5 lat - urabiałam po uszy nie tylko w domu ale i na gospodarce którą tescie maja i co ?? zostałam wyzywana od skur***a ! Jej własna córka wyprowadziła się do męża bo powiedziała żeby się z nią nie dogadywała , za co do zięcia nie odzywała się przez 4 lata (wiem to od mężą) dopiero jak szwagierka zaszła w ciąże to zaczęła zięcia tolerować (pewnie się bała że jej nie pozwoli się spotykać z małą )
Do własnego syna nie odzywała się trzy miesiące tylko dlatego że źle ulokował swoje uczucia . 
pytam się co to za człowiek !!

Szarlot teściu to wiejski chlop , skonczył jedną klase podstawówki całe życie zapierniczał na roli i robi to do tej pory , jego pranie = wrzucić do wiadra z wodą + leżakowanie przez noc w końcu wykręcenie i powieszenie na sznurku . On naprawdę jest wspaniałym człowiekiem i jak już napisałam będę mu pomagać do śmierci .

Co do pieniędzy i wyprowadzki naprawdę nie mamy , kończyliśmy górę cztery lata i wszystkieoszczędności poszły , długo nam zeszło bo nie chcieliśmy brac kredytów , ja obecnie jestem na wymówieniu a za 1700 zł męża nie damy rady , bo na opłaty nam braknie sad
Rozmawialiśmy wczoraj o wyprowadzce , ale jak słusznie chłop zauważył nie ma na to szans sad
teściowa nieraz dawała w kość ale że ja dupa wołowa jestem to myślałam że w końcu musi być lepiej - przeliczyłam się sad
Pójdziemy na górę , zamkne drzwi na klucz i będę jakoś żyć , mam dla kogo - brzdąca prawie czteroletniego , którego kocham nad zycie , a ono mnie smile I tego mi pani teściowa nie zbierze choćby nie wiem jak się starała smile

1,102

Odp: Ach ta teściowa...

Wizz - ta dobudowka to z osobnym wejsciem?
Skoro juz jest taka sytuacja, najlepiej pozakladac osobne liczniki na wode, prad itp., bo rozliczanie tez moze byc z czasem mocno problematyczne.

1,103

Odp: Ach ta teściowa...

betina2 masz rację co do tych liczników. Przynajmniej jeden pretekst do wojny będzie mniej.

1,104

Odp: Ach ta teściowa...
Wizz napisał/a:

Joga pokaż mi w którym momencie napisałam że masz się nade mną użalać .

chaber05 nie mam nic przeciwko zwróceniu uwagi . Nie musisz popierać mojego punku widzenia nikt Cie o to nie prosi ale ewidentnie uważasz mnie za złą osobe , bo mam czelność ponarzekać na tesciową .
Nie znając mnie piszesz że łapiesz nerwa - szybka jesteś w ocenie ludzi .

Nigdzie dosłownie tego nie napisałaś ale ja tak rozumiem Twoje posty tutaj, napisałaś jak Ci źle, teściowa do d*py, dziewczyny się podzielą podobnymi opowieściami, poczujesz się lepiej, że nie jesteś "sama" i ... nic z tego nie wynika.

Mówienie o problemach ma sens jeśli na końcu szukasz ich rozwiązania, mówienie dla samego mówienia nie wprowadza zmian, więc jest bez sensu.  Taki mam charakter, że zawsze szukam rozwiązania, za to ceni mnie mąż, nie siadam, nie płaczę (może czasem przez chwilkę) dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych big_smile Życie masz jedno, nie warto się męczyć, trzeba walczyć o spokój i szczęście, na pewne rzeczy nie masz wpływu ale na wiele masz, jeśli jesteś nieszczęśliwa to sama sobie jesteś winna smile
wiem to z autopsji i to nie jest złośliwość smile 3maj się ciepło

1,105

Odp: Ach ta teściowa...

Chaber, ale jak można wpaść w taki bezmyślny szał? Zwłaszcza rodzicielski? Nie mogę tego pojąć. To są decyzje, które mają wpływ na całe życie, a rodzicielstwo powinno być odpowiedzialne.

Też wyszłam za mąż, jak na nasze czasy, bardzo bardzo młodo. Ale jakoś obyło się bez szału, pierścionków wartych fortunę, sal, orkiestr, wielkiego wesela. Dziecka zaraz przed, albo po ślubie i mieszkania u teściowej.

Koronnym argumenten jest zawsze to, że dzień ślubu to najważniejszy i najpiękniejszy dzień w życiu. Zastaw się [rodzicu], a postaw się. I nie przetłumaczysz, że każdy dzień po ślubie jest dużo ważniejszy, a każdy z nich przeżyty szczęśliwie i spokojnie dużo piękniejszy.

Posty [ 1,041 do 1,105 z 1,243 ]

Strony Poprzednia 1 15 16 17 18 19 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024