Ach ta teściowa... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 10 11 12 13 14 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 1,243 ]

716 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-22 21:43:14)

Odp: Ach ta teściowa...
Teo napisał/a:

nika29 to jest temat o teściowych, a nie o problemach z wypróznieniem twojego dziecka i jego płaczami. Wątek o matkach jest gdzie indziej więc bądź łaskawa się z tymi tematami tam przenieść, bo jak bardzo lubię czytać ten wątek i poznawać opinie każdej ze stron tak nie mam najmniejszej ochoty czytać o czopkach i pretensjach Twojego męża, że nie ma obiadu.
I nie wiem czemu mi życzyłaś bycia matką- polką? Nie bądź zawistna, to że sama się w to wpakowałaś nie znaczy, że inni też muszą smile A twój dzieciak ryczy bo go brzuch boli od tego sztucznego pokarmu i kolki ma jak od każdego taniego g, jakie jest na rynku bo nie sądze, że stać Cię na takie za 50 zł puszkę. Trzeba było cyckiem karmić. Sama sobie życie utrudniasz.

Odpowiedź numer dwa:

Nie rób przykrości innym forumowiczom, bo nie masz prawa. Ja rozumiem że w życiu są chamy, a ja chociaż jestem na codzień pyskata, to teraz opadły mi zwyczajnie ręce.
Nie wiem co napisać, oprócz tego że nic nie wnosisz do tego wątku. I to, że lepiej czytać o gównie dziecka niż opieprzanie kogokolwiek za to, że napisał swoje zdanie i uzyskał odpowiedź. Masz kiepski dzień Teo-to zrób pierogi. Masz dzień dobry? To możesz świergotać z bratową pół dnia przez telefon narzekając na teściową. A najlepiej to zrób rachunek sumienia albo porachuj domownikom ubrania w szafkach.
Eh.
Moze lepiej idzie ci prowadzenie domu niz obrażanie innych.

Zobacz podobne tematy :

717

Odp: Ach ta teściowa...

Dziewczyny, wyluzujcie.
Tyle w Was jadu i zawiści. Nie można byc choc trochę miłym?

718

Odp: Ach ta teściowa...
Teo napisał/a:

żyworódko... no i co ja mam Ci na tego posta odpisac? Mi mówisz, żebym się nie rządziła, a sama starasz się mnie ustawić pisząc, że "dla mnie, nie jest żadnym offtopem, jeżeli synowe porozmawiają między sobą również o dzieciach i mężach". Dla Ciebie nie jest, a dla mnie jest. Konflikt interesów. I gdzie ja, na Allaha, zawistna jestem? Gdzież znowóż zawiść mą wypatrzyłaś? Jestem bardzo ciekawa.

Teo, nic już nie musisz mi odpisywać, wystarczy, że przeczytałam Twoje ostatnie wypowiedzi w wątku "Kobieta na zakręcie".
Stąd Twoje frustracje i chęć dokopania tym dziewczętom/kobietom, których życie 'nie stoi' w miejscu.
Pozbądź się tej awersji do nich i złośliwości, żeby nie powiedzieć chamstwa.

Przyjdzie czas i pora, że i Ty staniesz przed podobnymi dylematami i oby jak najprędzej, bo robisz się coraz bardziej zgorzkniała.
Póki co, to faktycznie 'przątaj' w szafach i rób te pierogi - mniej będzie Ci doskwierać samotność.

P.s.
I popracuj nad ortografią : pisze się znowuż, a nie znowóż.

719

Odp: Ach ta teściowa...
rebel napisał/a:

Dziewczyny, wyluzujcie.
Tyle w Was jadu i zawiści. Nie można byc choc trochę miłym?

rebel staram się być miła, zawsze odpowiadam użytkownikom tak, aby im coś pomóc czy doradzić, ale nie można mnie po prostu wyganiac z tematu jak srającego psa z trawnika. to jest chamskie!

720

Odp: Ach ta teściowa...

No to się porobiło:)
NIka29 załóż wątek o dziecku gdzieś indziej, może ktoś inny coś mądrego doradzi, ja nie miałam podobnych problemów z żadnym z dzieci bo cycałam każde równo po 14 miesięcy:)Nie będziemy zaśmiecać tego:)
Żyworódko - pozdrawiam:)
Teo - jeśli sama siebie nie uszczęśliwisz nikt za Ciebie tego nie zrobi, uśmiechaj się nawet wtedy kiedy masz najbardziej podły humor - to działa:) również pozdrawiam:)

721

Odp: Ach ta teściowa...

dobrze obiecuje ze nigdy więcej juz nic o dziecku ani o partnerze nie napiszę, tak jak sobie życzycie.

722 Ostatnio edytowany przez rebel (2012-09-23 10:37:53)

Odp: Ach ta teściowa...

Nika raczej miałam na myśli Teo której najwyraźniej chwilowo wiedzie się gorzej.
To niezbyt dobry pomysł, by wylewac pomyje na innych za życiowe niepowodzenia.

723

Odp: Ach ta teściowa...

w sumie nie dziwie się, ze narzekacie... pół biedy ze to forum, a nie moje zyciowe przyjaciolki, ktore by mnie opierdzielaly w zyciu codziennym, ze przesadzam:)
wracam do tematu tesciowej- jakiego typu nie znosimy? tej,ktora hoduje mamisynka? czy takiej, ktora nas nigdy nie zaakceptuje? ja mialam szczescie- moja nie jest taka zla:>

724

Odp: Ach ta teściowa...

łał... nagle to ja jestem smutna i zgorzkniała? Tryskam radością i szczęściem i nikomu nie zazdroszcze, a jedyny grzech jaki popełniłam w tym wątku to moja niechęć do wypowiedzi o czopkach i kupkach. Tak. To czyni mnie zgorzkniałą starą panną, która wszystkim zazdrości. No czy Wy jesteście poważne?!
żyworódko, nie wiem kiedy ostatni raz czytałaś "kobiety na zakręcie" i doprawdy nie wiem, czemu uważasz, że moje życie stoi w miejscu, ale już przywykłam do Twojej nadinterpretacji większości postów i dopatrywania się czegoś czego nie ma.

nika29 bebilon też jest do du. Spróbuj Humanę, albo Nutramigen.

Tyle ode mnie. Jak temat powróci na właściwe tory to i ja powrócę do czytania smile

725

Odp: Ach ta teściowa...

teo moze wyluzujesz?juz skonczylismy dyskusję o czopkach, teraz mamy zaczac o starych pannach?

zamienię trzy koty na meza-wpisz w gogle,fajny temat o staropanienstwie

726

Odp: Ach ta teściowa...

Dziewczyny, nie chce podsycac zbednych sporow, ale mowiac szczerze to ciesze sie, ze Teo zaproponowala dziewczynom skonczenie off topowania. Z tego co kojarze jest to temat o relacjach z tesciowymi ewentualnie tesciami, a nie o karmieniu niemowlat, wiec fajnie byloby jakby nie zaczal nagle tonac w papkach, kolkach i niemowlecych rozwolnieniach...
No i mam nadzieje, ze ja mam prawo sie wypowiedziec, bo jestem synowa - skoro takie kryterium juz ma byc tu stosowane.

727

Odp: Ach ta teściowa...

Dziewczyny, wyluzujcie smile
A swoją droga to zauważyłyście, że jak są epitety odnośnie teściowych i synowych i skakanie sobie do gradła, kto ma rację teściowe czy synowe, to temat rozrasta się szaleńczo.
A jak ktoś szuka porady i nie jest roszczeniowy, to nie ma chętnych aby coś doradzić, za wyjątkiem nielicznych wyjątków.

A wracając do tematu:

nika29 napisał/a:

wracam do tematu tesciowej- jakiego typu nie znosimy? tej, ktora hoduje mamisynka? czy takiej, ktora nas nigdy nie zaakceptuje?

Co do wychowania maminsynka. To najlepiej poprostu omijać taki typ mężczyzn i nie będzie tego problemu. A jeśli już nasza czujność została uśpiona i w chwilowym zaćmieniu trafiłyśmy na takiego, to należy zrozumieć, że problem tkwi w nim a nie w teściowej. Jeśli sam nie widzi problemu, w tym, że jest uzależniony od matki i nie chce zmienić swoich relacji z nią, to nie ma co mieć pretensji do teściowej za taki stan rzeczy. Należy swoje żale kierować pod właściwym adresem - maminsynka.
Co do typu teściowej - która nas nie akceptuje. To po co nam akceptacja kogoś, kto nie jest nam przychylny. Siły i wysiłki lepiej skierować na dziedziny, które przyniosą nam jakieś korzyści i zostaną docenione.

nika29 napisał/a:

ja mialam szczęście- moja nie jest taka zla:>

A wystarczyło tylko oddzielnie zamieszakać i bywać gościem, który jest krótko i raz na jakiś czas. I owca cała i wilk syty wink

728

Odp: Ach ta teściowa...
smutny_miś napisał/a:

Dziewczyny, wyluzujcie smile
A swoją droga to zauważyłyście, że jak są epitety odnośnie teściowych i synowych i skakanie sobie do gradła, kto ma rację teściowe czy synowe, to temat rozrasta się szaleńczo.
A jak ktoś szuka porady i nie jest roszczeniowy, to nie ma chętnych aby coś doradzić, za wyjątkiem nielicznych wyjątków.

A wracając do tematu:

nika29 napisał/a:

wracam do tematu tesciowej- jakiego typu nie znosimy? tej, ktora hoduje mamisynka? czy takiej, ktora nas nigdy nie zaakceptuje?

Co do wychowania maminsynka. To najlepiej poprostu omijać taki typ mężczyzn i nie będzie tego problemu. A jeśli już nasza czujność została uśpiona i w chwilowym zaćmieniu trafiłyśmy na takiego, to należy zrozumieć, że problem tkwi w nim a nie w teściowej. Jeśli sam nie widzi problemu, w tym, że jest uzależniony od matki i nie chce zmienić swoich relacji z nią, to nie ma co mieć pretensji do teściowej za taki stan rzeczy. Należy swoje żale kierować pod właściwym adresem - maminsynka.
Co do typu teściowej - która nas nie akceptuje. To po co nam akceptacja kogoś, kto nie jest nam przychylny. Siły i wysiłki lepiej skierować na dziedziny, które przyniosą nam jakieś korzyści i zostaną docenione.

nika29 napisał/a:

ja mialam szczęście- moja nie jest taka zla:>

A wystarczyło tylko oddzielnie zamieszakać i bywać gościem, który jest krótko i raz na jakiś czas. I owca cała i wilk syty wink

pewnie twoja też byłaby fajna, co? i jeżyka z tematu : "przeprowadzka...". a jak mąz misiu? popadl w marazm? widzę, ze tylko nieszczescie wzbudza wzniosłe uczucia.

729

Odp: Ach ta teściowa...

Żyworódko jesteś bardzo mądrą kobietą. Czytałam pierwsze Twoje posty i żałuję, że moja teściowa nie jest taka mądra jak Ty.

Powiem Wam tak, że przyjęłabym wszystko od mojej teściowej (ubranka itd) nawet jeśli nie miałabym zamiaru z nich korzystać. Grzecznie wysłchałabym jej propozycji co do imienia dla mojego dziecka, ale powiedziałabym jej stanowczo, że to do mnie i męża należy decyzja.

Co do maminsynków to biada kobiecie, której taki mąż się trafi. Moj szwagier jest synusiem mamusi... Kiedyś byłam świadkiem jak bez ogródek skarżył się mamie na swoją żonę. Zastanawiam się czy też jej opowiada jak śpią ze sobą hmm

730

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

pewnie twoja też byłaby fajna, co? i jeżyka z tematu : "przeprowadzka...". a jak mąz misiu? popadl w marazm? widzę, ze tylko nieszczescie wzbudza wzniosłe uczucia.

odezwę się w "przeprowadzka..., żeby nie było, że nie na temat

Niestety teściów i pozostałej rodziny męża się nie wybiera. Dostaje się ją w pakiecie z mężem. Należy pamietać co dla nas powinno być najważniejsze, mąż i relacje z nim. A reszta rodziny to sprawa drugorzędna. Owszem,  ideałem by było, gdyby relacje z rodziną układały się poprawnie, ale jeśli nie jest to możliwe, to trudno. Nie jest to konieczne, jedynie pożądane.

731

Odp: Ach ta teściowa...

ja swoją mamę odstawilam na boczny tor w momencie wprowadzki partnera...zdziwila sie
ciagle trwa bitwa, aby sie wycofala-nie chce.
bylam mamincórką

732

Odp: Ach ta teściowa...

Żyworódko - Jogi i moje wypowiedzi, które zacytowałaś to była żartobliwa wymiana zdań, która nie miała na celu ubliżenie komukolwiek. Jeśli jednak Cię to w jakiś sposób uraziło, to przepraszam.

Co do pytania Niki29: ważne jaki jest mąż. Teściowa może być najwieką zołzą świata i nie będzie to miało dużego wpływu na moje codzienne życie, jeśli mąż jest dojrzałym, odpowiedzialnym, mającym swoje zdanie i kochającym żonę i dzieci człowiekiem. Jeśli mąż jest niedojrzały emocjonalnie do założenia rodziny i wzięcia za nią odpowiedzialności, to nawet teściowa anioł nie pomoże.
A co do samej teściowej, mi wystarczy, że relacje są poprawne, rozmowy kulturalne i nie włazimy sobie buciorami na "swój teren" (typu: ty nie tak ustawiasz garnki w szafce, a ty źle składasz ubrania). Kochać się nie musimy, wystarczy trochę kultury, wzajemnego szacunku i tolerancji.
To jest mój ideał teściowej, więcej wymagań nie mam wink

733

Odp: Ach ta teściowa...

Otóż to! Poprawne relacje, kulturalne rozmowy i szacunek dla granic. Wystarczy. Kochać się nie trzeba, wystarczy szacunek i tolerancja. Po OBU stronach, teściowej i synowej!

734

Odp: Ach ta teściowa...

Wydaje się proste, a jednak często nie wychodzi. A przecież dokładnie takie relacje mamy z wieloma ludźmi w naszym otoczeniu i nie wymaga to nadludzkiej siły i cierpliwości. Ciężko mi jest wyobrazić sobie, że taka przykładowa teściowa będąc z wizytą u znajomej zagląda jej do szafek, sprawdza czy kwiaty są podlane i głośno krytykuje jej sposób prowadzenia domu. Albo taka przykładowa synowa ma wielkie pretensje do swojej koleżanki z pracy, że ta nie chce popilnować jej dziecka, pożyczyć pieniędzy itp. Zakładając przy tym, że obie panie nie są dnem kulturalno-intelektualnym i potrafią funkcjonować w społeczeństwie.
Skoro każda z nich potrafi w swoim otoczeniu nawiązywać i podtrzymywać te poprawne relacje, z wzajemnym szacunkiem i tolerancją, to dlaczego na linii teściowa-synowa tak często się to nie udaje?

735

Odp: Ach ta teściowa...

kolezanek tesciowe siedza z dziecmi, w sumie jezeli nie ma sie wyjscia, a mama/tesciowa chce, to czemu nie...jednak kazda pomoc daje prawo do wkladania palca w srodek tortu zwanego malzenstwem:>
moja tesciowa do mnie nic nie gada, kocha swojego wnuka i tyle
mama moja prawie prosila, zeby mi w szafkach ukladac i dziwi sie gdy ją ganie, ze wchodzi do nas i otwiera okna(rozumiem burza albo zmiana pogody,ale bez powodu tzw przewietrzenie)

736

Odp: Ach ta teściowa...

Nika, tu teraz Twoje zadanie, powiedzieć mamie, że potrzebujecie odrobiny własnej przestrzeni i że nie potrzebujesz jej pomocy w układaniu, bo sama zrobisz to według własnego systemu i łatwiej będzie Ci wszystko znaleźć. Powiec też jej, żeby nie wietrzyła, bo czujesz się skrępowana, bo może być nieposprzątane albo coś w tym stylu.
Podejrzewam, że mama chce Ci poprostu pomóc i wyręczać w czym tylko może, bo myśli, że i tak masz dużo pracy z synkiem. Podziekuj za chęci i powiec, że dajesz sobie radę.

737

Odp: Ach ta teściowa...

myslisz ze to takie proste misiu? jak chcesz dobrze, to oni że ja ich po kątach rozstawiać nie będę, czyli dalej beda sie wtracac w nasze sprawy. napisalabym wiecej, ale mialam nie pisac o dziecku ani o narzeczonym. więc cisza:>
moze jeszcze pod pierzynę zajrzą?

738

Odp: Ach ta teściowa...
smutny_miś napisał/a:

(...)A swoją droga to zauważyłyście, że jak są epitety odnośnie teściowych i synowych i skakanie sobie do gradła, kto ma rację teściowe czy synowe, to temat rozrasta się szaleńczo.
A jak ktoś szuka porady i nie jest roszczeniowy, to nie ma chętnych aby coś doradzić, za wyjątkiem nielicznych wyjątków.(...)

Ehhh Misiu, nie bądź niesprawiedliwa.
Moim zdaniem, raczej nie ma takiego przypadku, żeby ktoś, kto szuka porady pozostał bez odpowiedzi (mówię o tym wątku). Nie przeczę, że jak w każdym wątku, tak i w tym są momenty, że dyskusja przybiera na sile, albo następuje jej remisja. Ilość wypowiedzi też zależna jest od tego, czy w danym dniu/momencie jest się na forum i zajrzy do tego wątku. Myślę, że zdarza się i tak, że skupiamy się na kilku ostatnich wypowiedziach miast sięgnąć wstecz.
Ale przecież zawsze można się przypomnieć...że, proszę o jeszcze...    wink

Roszpunka napisał/a:

Żyworódko jesteś bardzo mądrą kobietą. Czytałam pierwsze Twoje posty i żałuję, że moja teściowa nie jest taka mądra jak Ty.

Powiem Wam tak, że przyjęłabym wszystko od mojej teściowej (ubranka itd) nawet jeśli nie miałabym zamiaru z nich korzystać. Grzecznie wysłchałabym jej propozycji co do imienia dla mojego dziecka, ale powiedziałabym jej stanowczo, że to do mnie i męża należy decyzja.

Dziękuję.   smile
A wiesz, że dokładnie miesiąc temu, moja synowa powiedziała mi, że coraz bardziej docenia moje rady, bo okazywały się słuszne i pomocne. Przyznała również, że zdarzało się, iż robiła coś na przekór, bo chciała żeby wyszło na jej.

Roszpunka wnioskuję z Twojej wypowiedzi, że nie podchodzisz do swojej teściowej z orężem, ale i też nie dasz sobie w kaszę dmuchać.  smile

Merredithhh napisał/a:

Żyworódko - Jogi i moje wypowiedzi, które zacytowałaś to była żartobliwa wymiana zdań, która nie miała na celu ubliżenie komukolwiek. Jeśli jednak Cię to w jakiś sposób uraziło, to przepraszam.

Osobiście mnie to nie dotknęło, bo...nie jesteście moimi synowymi.
A zresztą, mnie pisane jest dłuuugie życie. Trzymajmy się tego, że to był taki żart.  smile

Merredithhh napisał/a:

Ciężko mi jest wyobrazić sobie, że taka przykładowa teściowa będąc z wizytą u znajomej zagląda jej do szafek, sprawdza czy kwiaty są podlane i głośno krytykuje jej sposób prowadzenia domu.

U znajomej pewno nie.
Jednak, gdy np. mamy /teściowe bawią dzieci, to przecież mają wgląd do szafek kuchennych, z ubraniami, czyli ogólnie na dom młodych. Bo przecież ileś godzin w nim funkcjonują, szykują dziecku posiłki, ubierają, korzystają z łazienki itd. A wzrok rejestruje wszystko, i porządek i bałagan.
Ważne, czy później wypowiadają się w tym temacie, a jeśli, to w jaki sposób przekazują córkom/synowym swoje uwagi/rady.
Wiele też zależy od tego, jak są one przyjmowane przez córkę/synową: z akceptacją, czy też z oburzeniem.

nika29 napisał/a:

jednak kazda pomoc daje prawo do wkladania palca w srodek tortu zwanego malzenstwem:>

Wiesz Nika, że masz trafne riposty...i krótkie.  cool Ja bym taką myśl napisała, co najmniej w trzech zdaniach.

Dobrej nocki życzę wszystkim synowym i teściowym. smile

739

Odp: Ach ta teściowa...
żyworódka napisał/a:
Merredithhh napisał/a:

Żyworódko - Jogi i moje wypowiedzi, które zacytowałaś to była żartobliwa wymiana zdań, która nie miała na celu ubliżenie komukolwiek. Jeśli jednak Cię to w jakiś sposób uraziło, to przepraszam.

Osobiście mnie to nie dotknęło, bo...nie jesteście moimi synowymi.
A zresztą, mnie pisane jest dłuuugie życie. Trzymajmy się tego, że to był taki żart.  smile

Żyworódko co do dłuugiego lub krótkiego życia teściowej - może uznasz, że moje poczucie humoru jest ciężkawe ale kiedyś kiedy jeszcze moje relacje z teściową nie były takie złe, przychodziła do mnie kilka razy jej siostra "ciotka dobra rada" i strasznie mnie irytowała swoimi złotymi radami. Wiadomo, już wtedy było że będziemy żyli według własnego "przepisu" i teściową to najwyraźniej bolało.
Do niedawna teściowie, szwagier i ciotka "dobra rada" byli doradcami męża, liczył się z ich zdaniem a przynajmniej zawsze wysłuchiwał a tu nagle przyszłam ja i się skończyła bajka. Wysłuchiwał nadal ale zawsze kończył rozmowę zdaniem "dobrze porozmawiam z żoną i podejmiemy decyzję", rady dotyczyły min. budowy domu o której żadne z nich nie miało zielonego pojęcia ale nie żałowali sobie tongue ciagle meli jakieś pomysły, gdzieś coś usłyszeli, coś sami wymyślili i na nieszczęście było ich dużo.
Ciągłe tłumaczenie, że akurat w tym przypadku nie mają racji było męczące. My akurat mieliśmy lepsze informacje bo budowali się moi dwaj znajomi więc jeździliśmy do nich "uczyć się na ich błędach", poza tym mam przyjaciela, który tematy budowlane ma "w jednym palcu" i zawsze jest na bieżąco bo to poniekąd jego praca, więc mieliśmy naprawdę dobrych doradców. Grzecznie wysłuchiwaliśmy rad rodziny męża, na początku staraliśmy się jeszcze przedstawiać nasze argumenty ale później doszliśmy do wniosku, że takie "bicie piany" nie ma najmniejszego sensu, bo tylko ich nakręca, siedzą dyskutują namawiają.... więc mąż powtarzał ciągle zdanie "porozmawiam z żoną i podejmiemy decyzję". Wtedy wkroczyła "ciotka dobra rada" zaczęła mnie odwiedzać i "częstować mądrościami", widziała że efekt jest żaden ja wysłuchuje grzecznie ale niczego nie robimy tak jak oni by chcieli. Padały argumenty typu "bo oni tak żyli przez 30 lat, weszłaś do rodziny powinnaś się dostosować itd.
W końcu padł koronny argument! Teściowa zaprosiła nas na obiad, podziękowałam i powiedziałam, że mamy inne plany - chyba zaprosiliśmy już wtedy znajomych do nas, i było tak - ona powtarza o obiedzie ja mówię, że dziękujemy ale .... i tak chyba z 10 razy ona swoje a ja swoje:) Później odwoziliśmy teściową do kościoła i sami jechaliśmy do domu i rozmowa w aucie " no to ja ugotuje kluseczki i rosołek ....na co ja się wtrącam, że niestety ale już mówiłam, że mamy gości i nie możemy przyjść, no a teściowa swoje no to ja ugotuję kluseczki .....Wysiadła a ja mówię do męża, żeby do niej zadzwonił i powiedział, że nie przyjdziemy bo ona będzie czekała z tym cholernym obiadem i będzie obrażona, że nas nie ma - mąż oczywiście stwierdził (to były początki naszego małżeństwa) że przecież mówiłam, że nie przyjdziemy i mama słyszała, więc dzwonił nie będzie.
No i się porobiło .... teść przyszedł rano niby coś pomóc i zaczyna "bajkę o obiedzie", no to na którą przyjedziecie? No to ja już trochę podnerwiona, że nie przyjedziemy, że przecież mówiłam to wczoraj! No jak to nie?! Matka czeka! No i tutaj padły "epitety" jaka to jestem złośliwa i mamusi przykrość robię, a na koniec "koronny argument" Ty gówniaro jak Ty matkę traktujesz, ona tam obiad zrobiła i czeka a Ty ją lekceważysz! I wyszedł....Z wrażenia żadne z nas nie zareagowało, za niedługo dzwoni mamusia, oczywiście tatuś już się musiał pożalić przez telefon tongue więc dzwoni mamusia i pyta jak gdyby nigdy nic - No i jak synku kiedy przyjeżdżacie na obiadek? No to synek mówi że nie przyjeżdżamy, że wczoraj mówiłam jej to kilkanaście razy, że był ojciec, że zrobił awanturę i że mnie zwymyślał od gówniar i że mnie potraktował "nie ładnie". Na co moja kochająca teściowa powiedziałą tak "oj niech ona nie robi problemu, i nie wyolbrzymia przecież nic się takiego nie stało" .......No i wtedy chyba wkroczyła po raz kolejny ciotka "dobra rada" przyszła niby na kawę ale tak naprawdę, żeby mnie "naprostować" argument o tym że oni "tak żyli...itd" padł a ja nic, no więc padł ten "koronny" "zobaczysz ona długo nie pożyje, powinnaś się dostosować! dla kogo ona ma teraz gotować? co ona ma teraz robić? przecież musi sobie jakieś zajęcie znaleźć! "
No i tutaj włączyło się moje złośliwe poczucie humoru, miałam ochotę odpowiedzieć żeby nie obiecywała i nie robiła mi nadziei że szybko umrze bo jak nie to będę rozczarowana:P
Teściowa nie jest chora przewlekle na nic, czasem łapią ją jakieś typowe dla jej wieku dolegliwości typu "ból nogi". Próbowała mnie zaszantażować! stąd właśnie moje żarty o "końcu życia" teściowej smile No bo jak można tak argumentować?!

Na koniec, żeby nie było moja kuzynka trafiła na super teściową i nawet tego nie docenia...
Kiedy niańczyłam jej dziecko bo ja nie pracowałam a ona tak, zaprzyjaźniłam się z jej teściową, fajna kobieta, bardzo starała się "nie urazić synowej" chociaż synowa niekoniecznie się rewanżowała:) Mnie wtedy było daleko do bycia synową ale tamta teściowa stwierdziła, że taką jak ja fajnie było by mieć:) taką teściową też bym chciała! Dyskretnie pomagała, finansowo również, chociaż była ciężko chora nigdy nie oczekiwała że synowa się nią zaopiekuje, albo zrobi coś dla niej. Czasem później do niej wpadałam jak szłam na zakupy zapytać czy jej czegoś nie potrzeba, bo z powodu choroby często była "uziemiona" w domu a na synową liczyć nie mogła:( Kobieta z wielką klasą!
Ufff ale się rozpisałam, przepraszam bo może przynudzam smile
Pozdrawiam:)

740 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-24 10:26:33)

Odp: Ach ta teściowa...

joga ale masz teściową:>
tekst o gówniarze the best!
jak zwykle teść jest nakręcony przez swoją żonę?
wspólczuję, wyraźnie mówiłaś że macie gosci, a jednak mama zrobiła co zrobiła. Pomoc cioci niesamowita. Dobre rady gówno warte. "Chyba się nie obraziłaś?" Z jednego obiadu 30 telefonów i wizyt, aby się dowiedzieć i powiedzieć.


żyworódka co do tych ripost to ja czasem jak odpowiem, a potem pomyślę, to towarzystwo/osoba już patrzy na mnie jakby nie wierzyło; np moja mama "pomaga" w kąpaniu, a ja ją "zgrabnie" wysadzam z pokoju tak, ze ma pąsy oburzenia do północy, a tak naprawdę to robi stracha i jeżeli po jej wizycie nie zasięgniemy porady lekarza, to jest niebywałe
-dziecko ma uczulenie
-przełóż, połóż bo źle trzymasz
dopiero się uczy, żeby nie denerwowac mojego partnera-jak ja byłam w szpitalu po porodzie, to skakali sobie do oczu, tzn się kłócili, teraz to wszystko to co on chce, to robie ja(np palenie), zeby jakby co na mnie szły gadki, bo jego mi szkoda...

musialam wykasowac resztę, bo boję się że mnie ktoś rozpozna:(przepraszam

741

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

najgorsza historia? moja mama zanosząca KURĘ dentyscie. nie kawe, nie czekoladę, ale zamrożonego kurczaka wiejskiego po wizycie prywatnej- bo go lubiła. stomatolog poniewaz byl czlowiekiem dobrodusznym to przyjął, ale go speszyła. ciekawe czy widzial moją minę:) hihi bo ja byłam załamana tym posunieciem. dlaczego dalas kurę-pytam. bo ona tak robi sobie znajomości-uslyszalam-i ze potem wszystko jest w stanie zalatwic.
z takim samym gratisem czatowała, na lekarza pod domem, który operował mi migdałki cztery lata temu, podobno był zawstydzony i nie chciał wziac-jednak mu wcisnięto. o jezu jaki obciach:( mówie, czekoladę, kawę ale KURĘ?? moze nie kazdy ma ochote jesc mieso nie wiadomo skąd, poza tym atak gospodyni z malego miasteczka nie jest mile widziany:)
zaznaczam, ze prezenty wciska moja mama kazdej sluzbie zdrowia wszedzie, ma w pokoju nawet zielone jakobsy na kazda okazje.
jak mi zalatwiono prace na kilka miesiecy w jakims biurze, to musialam wszystkim te kawy nosic, i nie bylo zmiluj sie(kilka lat temu), tyle bym sluchala ze wolalam zaniesc i zapomniec. chociaz czulam sie okropnie.

Nika błagam powiedz że nie masz brata!!!!!!!!!!! tongue

742 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-24 10:21:43)

Odp: Ach ta teściowa...

mam 3 braci.i siostrę.
joga a ty z jakiej części Polski jestes? nie gadaj, że Warmia. bo ja jestem z Braniewa.

743

Odp: Ach ta teściowa...

Nika nie nie jestem z Warmii:) dalej dalej na południe....ale wracając do tematu, rozbawiło mnie wyobrażenie "Twoja mam i ten kurak i mina lekarza":P no i tak się zastanawiam jaką ona jest/byłaby teściową, skoro taka przebojowa z tym kurakiem biega:)

744

Odp: Ach ta teściowa...

No i znowu dochodzimy do sedna problemu. "...dla kogo ma ona teraz gotować? co ona ma teraz robić? przeciez musi sobie jakieś zajęcie znaleźć..." No tak, jeśli życie kobiety wypełnia tylko kuchnia i opieka nad dziećmi i nic jej więcej nie interesuje, to odejście dzieci z domu jest dramatem. Bo pozostaje jej masa wolnego czasu, z którym nie ma co zrobić. Nieszczęście. Dalej więc się nad sobą użalać, nad swoją samotnością, nad tym, że nikomu nie jest potrzebna, nawet dzieciom. Że dzieci nie chcą jej rosołku w niedzielę i zamiast słuchać jej dobrych rad, wolą spotkać się z przyjaciółmi.

Irytuje mnie roszczeniowość. Rodziców, którzy oczekują, że młodzi wypełnią im czas i dadzą im poczucie sensu ich życia. I dorosłe dzieci uważające, że świat ich rodziców powinien się na nich zaczynać i na nich kończyć.

Ciekawie pisze Merredithhh... Jak to jest, że teściowa i synowa potrafią sobie radzić w środowisku, nie zglądają do szafek u swoich znajomych i nie wymagają opieki nad swoimi dziećmi od swoich koleżanek, bo wiedzą, że to niestosowne, natomiast w stosunku do siebie nawzajem o tych niestosownościach zapominają? Tak jakby nagle zniknęły wszelkie granice. Z czego to się bierze?

Ostatnio gadałam z teściową mojej córki. Znamy się kilkanaście lat. I ona mówi, że moja córka jest teraz jej córką, a jej syn moim synem. W duchu sobie pomyslałam, że to nie tak. Jej syn jest moim zięciem, mężem mojej córki, nie synem. Z synem i córką jestem zżyta i łączą nas więzy krwi. Możemy sobie wiele powiedzieć, nawet się pokłócić i nie zmieni to więzi między nami.  Z synową czy zięciem już tak nie jest. Nie powiem synowej, że w ostatniej fryzurze wygląda jakby piorun w szczypiorek strzelił, a zięciowi, że jego pomysł na coś tam jest do bani. Bo mam dystans. Nie jestem ich matką. Mówią do mnie mamo, ale to tylko taki zwyczaj. Nic mnie nie upoważnia do zwracania im uwagi czy pouczania, ani do dawania rad bez prośby z ich strony. I w drugą stronę tak samo. Córka czy syn mogą mi pomarudzić, coś wytknąć, ale nie synowa i zięć. Bo to uważałabym za takie samo przekraczanie granic jak grzebanie w cudzych szafkach. Gdy jestem u syna lub u córki to za punkt odniesienia biorę relację z synową lub zięciem i zachowuję sie tak, żeby nie przekraczać ich granic. Syn nie miałby nic przeciwko temu, żebym poprasowała mu spodnie, a córka, żebym zmieniła pościel (to tylko przykład, bo nigdy tego nie robiłam), ale ich współmałżonkowie już nie koniecznie. Więc dostosowuję się do nich, nie do swoich dzieci.

Uważam, że zwyczaj mówienia mamo, tato do teściów robi zamieszanie i "upoważnia" niektórych z nich do traktowania małżonków własnych dzieci protekcjonalnie.
Mnie samej zabrakło śmiałości, by zaproponować inną formę. Zresztą nawet nie wiem jaką. Oni tak się do mnie zwracają, ale ja pamiętam, że nie są moimi dziećmi. Chcę też, by oni o tym pamiętali.

Moja synowa przekraczała nasze granice, pisałam o tym. Teraz jest ostrożna i ja też. Jak się dalej ta relacja ułoży, czas pokaże.

745 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-24 12:55:14)

Odp: Ach ta teściowa...

dlatego joga mowilam o tym, ze odsunelam ją od siebie w momencie porodu, nie chce jej rady, bo ona "pomoze" ale i narobi zamieszania.
dziadek tez mnie drażni-dziadek malego, jak slysze jego "o jejku co tu mamy" to widze starszego bratanka jako tyrana, bo wlasnie dzieki dziadkom taki sie stal. dzieki nim mialam zepsute wakacje, gdyz gratis dostalam na 2 miesiace cudze dziecko(mieszkamy razem) i nie byly to fajne wakacje.
marena ja tez nie chce gadac do tesciów mamo i tato. glupota.
joga-to dla mnie wazne, bo nie chce zeby ktos domyslil sie kim jestem.
prywatnie moglabym powiedziec, ze moja teresa(mama) zalatwi prawie wszystko. byla nawet u dziekana z moim indeksem:> bo nie chcieli mi czegos przedluzyc, zrobila to za moimi plecami. dzieki mamusi ukonczylam studia:( wiec ona mysli ze ma prawo wszystko sie wtracac

746 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-09-24 14:28:47)

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

joga-to dla mnie wazne, bo nie chce zeby ktos domyslil sie kim jestem.

Ja też piszę tutaj i ciągle myślę, żeby nie za dużo bo może spotkam "ulubioną" szwagierkę" albo inną sympatyzującą ze mną kobietę, teściowej na pewno nie bo ona się realizuje kuchennie tylko i wyłącznie:P
Im więcej o sobie piszemy tym jesteśmy łatwiejsze do zindentyfikowania:)

Marenoooo adoptuj mnie!!!! Błagam!

Przyszedł mi do głowy taki pomysł - bo moja teściowa jest mocno wierząca i biegająca do kościoła - może by tak przy okazji nauk przedmałżeńskich księża zaczęli prowadzić nauki dla teściów "jak być dobrym teściem/teściową". Miałby wzięcie? Jak myślicie?:)

747

Odp: Ach ta teściowa...

Nika Twoja mama to podobny typ jak moja teściowa. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych i których nie jest w stanie załatwić. Co gorsza, potrafi uszczęśliwiać na siłę i ingerować w życie za plecami zainteresowanych. A ja wyznaje zasadę  "nic o mnie, beze mnie". Ale tak jak pisała Marena w stosunku do własnej matki możesz pozwolić sobie na więcej. Otwarcie mów, jeśli nie akceptujesz jakiegoś zachowania. Najwyżej "pofochuje" się trochę, ale i tak długo nie będzie się gniewać. A jak to mówią "kropla drąży skałę", więc któregoś dnia, zrozumie, że doskonale radzisz sobie bez jej pomocy i złotych rad.

Mareno jeśli forma "mamo" jest dla Ciebie niewłaściwa, to nie ma problemu, aby przyjąć inną. Co więcej uważam, że Tobie najbardziej wypada, zaaproponować inna alternatywę.
Dla mnie też jest nienaturalne nazywanie obcych ludzi - mamo, tato. Rodziców ma się jednych.
Ale mi nie wypada propnować innej formy, chociażby z uwagi na dużo młodszy wiek.

A swoją drogą to smutne jest to, że wiele kobiet swoje życie podporządkowuje dzieciom i potem jak dzieci opuszczają gniazdo, to nie mają sensu życia. A najgorsze jest to, że w wielu przypadkach, okazuje się, że pod wspólnym dachem zostało dwoje "obcych" sobie ludzi - mąż i żona, których łączyły tylko dzieci.

748 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2012-09-24 16:51:24)

Odp: Ach ta teściowa...
żyworódka napisał/a:
Merredithhh napisał/a:

Ciężko mi jest wyobrazić sobie, że taka przykładowa teściowa będąc z wizytą u znajomej zagląda jej do szafek, sprawdza czy kwiaty są podlane i głośno krytykuje jej sposób prowadzenia domu.

U znajomej pewno nie.
Jednak, gdy np. mamy /teściowe bawią dzieci, to przecież mają wgląd do szafek kuchennych, z ubraniami, czyli ogólnie na dom młodych. Bo przecież ileś godzin w nim funkcjonują, szykują dziecku posiłki, ubierają, korzystają z łazienki itd. A wzrok rejestruje wszystko, i porządek i bałagan.
Ważne, czy później wypowiadają się w tym temacie, a jeśli, to w jaki sposób przekazują córkom/synowym swoje uwagi/rady.
Wiele też zależy od tego, jak są one przyjmowane przez córkę/synową: z akceptacją, czy też z oburzeniem.

A jeśli mama/teściowa nie bawi wnuków? Jeśli bawi, to jest oczywiste, że "ma dostęp" do części domu, tak samo jak niania, która opiekuje się dzieckiem pod nieobecność rodziców.
Nie uściśliłam, ale chodziło mi o sytuację, kiedy młodzi nie mieszkają z rodzicami/teściami, rodzice/teściowie nie opiekują się wnukiem w domu młodych, ani ich nie sponsorują. Są od siebie wzajemnie niezależni. Przychodzą z wizyta na kawę, czy obiad, tak jak do tej przykładowej znajomej. Na różnych forach widziałam sporo wypowiedzi synowych, których teściowe z towarzystkiego spotkania z młodymi robią inspekcje. Komentarze dotyczące kuchni synowej, wystroju wnętrz, sprawdzanie czy kwiaty są podlane, czy ubrania poskładane. Głośne "żałowanie" syna jak on może w takich warunkach żyć. Dana teściowa i w domu znajomej i w domu syna i synowej jest gościem, ale jej zachowanie w stosunku do gospodyni tak się różni w obu przypadkach.
Tak samo jak zachowanie tej przykładowej synowej w stosunku do koleżanki i teściowej.
Z panią z pobliskiego sklepu, ze znajomą, z współpracownikami potrafimy zachować te opisane wyżej poprawne relacje i jest to dla nas naturalne. W relacji z synową czy teściową wszelkie normy zanikają i włączają się najgorsze instynkty.
Pozostaje pytanie: z czego to wynika?

P.S. Historie podobne do niedzielnego obiadu u teściowej Jogi i nie przyjmowanie do wiadomości słowa "nie" znam. Argumenty w stylu "niedługo umrę" też.
Nie podoba mi się zwyczaj zwracania się do teściów mamo i tato. Uważam, że o wiele bardziej naturalne byłoby po prostu przechodzenie na "ty". A zwracanie sie po imieniu, wbrew temu, co często myślą teściowie, nie jest okazywaniem braku szacunku. Wręcz przeciwnie, lubię kogoś, zawieram bliższą znajomość, mówimy sobie po imieniu.

749 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-24 18:44:50)

Odp: Ach ta teściowa...

niedzielny obiad-a jak nie mam ochoty go tak spedzac?
wlasne mama zepsula mi rolete, bo przewietrzyla pokoj oczywiscie wystarczy wyjsc a juz pyra po szafkach..eh:(
boje sie spotkac ulubiona szwagierke-haha. moja jakiegos newsa wymyslila, ciekawe co az sie boje:(

750

Odp: Ach ta teściowa...

No tak, Misiu, ale na co zmienić to mamo, tato? Pani to trochę zbyt oficjalne, po imieniu zbyt poufałe.

Ja całe życie zwracałam się do swojej teściowej nie np." powiem ci, mamo, że", ale "powiem mamie, że", nie "czy ci mamo smakował obiad", ale "czy mamie smakował obiad", nie "możesz mamo przyjść?", ale "czy mogłaby mama przyjść?". Do swojej matki w tej pierwszej formie. Niby niewielka różnica, ale ta druga forma tworzyła dystans. Jakoś sobie nie wyobrażam, żebym miała mówić do teściowej Dzidka.
Albo Pani Zdzisławo, po 36 latach znajomości. Jeszcze zostaje teściowo. Czasami tak się żartobliwie nazywamy z moją teściową. "...chcesz mnie uśmiercić tą kawą Synowo (z błyskiem w oku)?..." A ja na to "...kto by nie chciał Teściowo (też z błyskiem)..."

Merredithhh, no nie mam pojęcia skąd się biorą niewłaściwe zachowania teściowych i synowych wobec siebie. Brak delikatności, dystansu, pretensje, krytykanctwo, roszczenia itp. Mogę to pojąć w sytuacji, gdy synowa i teściowa mieszkają pod jednym dachem i ciągle wchodzą sobie w drogę. Nie tłumaczę, ale rozumiem emocje. Ale gdy mieszkają oddzielnie i spotykają się od czasu do czasu, to już nie rozumiem. Teściowa gorsza niż SANEPID, wytropi każdy bałagan i dziurę w skarpecie syna, a synowa niczym Urząd Skarbowy policzy każdą złotówkę "zmarnowaną" przez teściową na swoje potrzeby, podczas, gdy dzieciom by się przydało to i owo. I żadnej nie przyjdzie do głowy, że to nie wypada. Co im daje prawo do takiego zachowania, czym to zachowanie  i myślenie usprawiedliwiają, nie wiem.

Joga, buziaczki!
Całkiem niezły ten Twój pomysł z naukami przedmałżeńskimi. Powinno być przynajmniej jedno spotkanie pary narzeczeńskiej i rodziców obojga, najlepiej z psychologiem, bo księży nie podejrzewam o wielką wiedzę na temat relacji międzyludzkich. Obowiązkowe spotkanie, bo wielu rodziców ma się za takie alfy i omegi, że raczej by nie przyszli. Tylko wizja niezaliczenia kursu przez dzieci by ich do tego zmusił.

751

Odp: Ach ta teściowa...

Witam.   smile
Synowe zaraz po ślubie zwracały się do mnie 'mamo' - tak same od siebie, bo nie było między nami żadnych pytań, ani ustaleń.
Jeden z synów miał z tym problemy. Prowadził z matką żony rozmowę, unikając jakiejkolwiek formy zwracania się do niej. W końcu ze śmiechem sama zaproponowała: P.....zdecyduj się, mów mi mamo, pani, po imieniu. Wybrał 'mamo'.
Nie zgodziłabym się, na zwracanie się do mnie po imieniu. I nie wiążę tego z brakiem okazywania mi szacunku.
Zwracanie się przez 'ty' jest dla mnie pewną formą poufałości w relacjach z ludźmi, a ja wolę zachować pewien dystans - z synowymi.
Myślę, że tak jest bezpieczniej dla obu stron.

Zastanawiam się nad inną formą zwracania się do teściów: można by bezosobowo przez 'wy' macie, dajcie, witajcie, albo jak kiedyś 'Pani Matko'...nic innego nie przychodzi mi do głowy. Dla mnie temat jest zamknięty i nie widzę ani niestosowności zwrotu 'mama, tata', a co za tym idzie potrzeby zmiany.

752 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2012-09-24 20:26:38)

Odp: Ach ta teściowa...
marena7 napisał/a:

(...)Jakoś sobie nie wyobrażam, żebym miała mówić do teściowej Dzidka.
Albo Pani Zdzisławo, po 36 latach znajomości. Jeszcze zostaje teściowo.

Następny trudny temat. Rzeczywiście mówienie po imieniu też nie zawsze pasuje. Myślę, że też dużo zależy od relacji między synową, a teściową. Jeśli są zaprzyjaźnone, to mówienie sobie po imieniu wychodzi jakoś tak naturalnie. Jeśli nie, a w dodatku róźnica wieku jest wieksza (już nie te dwadzieściakilka lat, ale np czterdzieści) to już tak nie bardzo. A Pani może brzmieć dziwnie kiedy są dzieci, dla nich to kochana babcia, a dla mamy pani. Hm...
Ja do swojej teściowej mówie na Pani, nie zaproponowała mi żadnej innej formy, więc zostało tak jak było.

Żyworódko, dla mnie forma "mamo" jest dużo bardziej poufała, niż po imieniu. W końcu po imieniu zwracam sie do wielu ludzi, a "mamo" tylko do jednej osoby.


P.S. Mareno, jak zwraca sie do Ciebie Twoja synowa?

753

Odp: Ach ta teściowa...

Drogie Kobietki, a co ma zrobić Nika? Czy jedynym skutecznym wyjściem będzie zamontowanie zamka. Czy to rozwiąże problem czy tylko zaostrzy konflikt?

754

Odp: Ach ta teściowa...

zamek był, niewiele to dalo...a potem poginęły klucze

755 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2012-09-24 20:43:14)

Odp: Ach ta teściowa...

Najskuteczniejszym wyjściem byłoby zamieszkanie oddzielnie. Ale jeśli taka opcja nie jest możliwa, a rozmowy nie pomagają, no może faktycznie zamontowanie zamka coś da. Tylko ja bym o tym najpierw uprzedziła mamę, w końcu to jej dom, a argumentowałabym tym, że oboje z mężem/partnerem czulibyśmy się swobodniej.

O, Nika, chyba pisałam, kiedy Ty dodałaś post. W jaki sposób niewiele dało? Co robiła mama?

756

Odp: Ach ta teściowa...

[b]Mareno[/b[ uważam, że to raczej w kwestii rodziców jest, aby powiedziec synowej/zięciowi jak się odzywac. Czy pani/mamo/ itd.

Mnie teściowa nic nie mówiła, dla niej to oczywiste, że powinnam mówic mamo.
Tymczasem mnie nie chce przejśc to przez gardło. Moja mama mówi, że teraz to nieładnie mówic pani.
Mówię w żartach pani mamo.;)
Teściowa jest starsza ode mnie przeszło o 30 l, więc głupio po imieniu.

757

Odp: Ach ta teściowa...

dzis uslyszalam, ze "hrabiostwo" mieszka na górze,właśnie takie jest gadanie, ja po japońsku a ona po portugalsku! z kluczem był niewypał, zamki zamontowano gdy byłam studentem,ale klucze poginęły-tzn zebysmy sie nie zamykali(ja i moje rodzenstwo)

758 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-09-24 23:45:51)

Odp: Ach ta teściowa...
Merredithhh napisał/a:

Żyworódko, dla mnie forma "mamo" jest dużo bardziej poufała, niż po imieniu. W końcu po imieniu zwracam sie do wielu ludzi, a "mamo" tylko do jednej osoby.

Teściowa to nie jedna z wielu osób, ale matka Twojego męża.
Dla mnie 'mama' brzmi rodzinnie, 'ty' po koleżeńsku, 'pani' obco.

Edit:

Marena7 napisał/a:

Uważam, że zwyczaj mówienia mamo, tato do teściów robi zamieszanie i "upoważnia" niektórych z nich do traktowania małżonków własnych dzieci protekcjonalnie.
Mnie samej zabrakło śmiałości, by zaproponować inną formę. Zresztą nawet nie wiem jaką. Oni tak się do mnie zwracają, ale ja pamiętam, że nie są moimi dziećmi. Chcę też, by oni o tym pamiętali.

I tu Cię nie rozumiem!
Miałaś do wyboru np. te trzy opcje (j.w.), a zdałaś się na ich wybór.
Zatem nie rozumiem, dlaczego podnosisz ten temat, skoro został już przypieczętowany - brak Twojej odmowy.
Jak zwał, tak zwał, a przecież Ty wiesz, które z dzieci są Twoimi i one zapewne też.
Niepotrzebnie zaprzątasz sobie tym głowę.

759

Odp: Ach ta teściowa...

Nika, ja bym chyba raz jeszcze zamontowala zamki, skoro rozmowy nic nie daja. Teraz nie jestes juz studentka na utrzymaniu rodzicow wiec to powinno zmienic sytuacje - przeciez mamie klucza nie musisz dawac.

Joga, a propos nauk przedmalzenskich - moja przyjaciolka z narzeczonym na pierwszym takim spotkaniu uslyszeli od ksiedza cos w rodzaju: pierwszym gwozdziem do trumny zgody i trwalosci malzenskiej jest mieszkanie z tesiami/rodzicami. No i przekonywal, ze pary, ktore po slubie planuja mieszkac z ktorymis rodzicami (nawet przy przyzwoleniu obu stron) powinny odlozyc slub do czasu wynajecia chocby pokoju - ale z dala od rodzicow. I bardzo duzo tez ten ksiadz mowil wlasnie o tym, ze teraz to nie rodzice, ale maz/zona maja byc numero uno. Wiec niektorzy ksieza o tym wspominaja i to nieglupio.

Co do zwracania sie - ja jakis wiekszych problemow nie mialam i do mojego tescia mowie per "tato". On sam stwierdzil, ze mam wybrac dowolna forme, byle nie "stary glupiec" wink. Ale dziwnie czulabym sie mowiac do niego po imieniu, choc wiem, ze jemu by to nie przeszkadzalo. Moj maz tez nie mial oporow czy klopotow z przejsciem do mojej mamy na "mamo". Choc faktycznie tu pewnie wiele od relacji zalezy. My mieszkamy osobno, nie mamy z rodzicami sporow ani niedomowien, wzajemnie szanujemy swoja autonomicznosc i nawet te familiarne zwroty nie zacieraja wyraznej granicy pomiedzy nami jako malzenstwem, a rodzicami.

760

Odp: Ach ta teściowa...

Nocnalampko ja na naukach przedmałżeńskich usłyszałam pytanie, kto dla mnie będzie najważniejszy w małżeństwie, odpowiedziałam co mi się wydawało wtedy oczywiste, że - dzieci - ksiądz mnie "wyprostował", dzieci są ważne, trzeba o nie dbać kocha i wychowywać jak najlepiej a później pozwolić im się usamodzielnić ale najważniejszy powinien być współmałżonek, bo to jego wybierasz na towarzysza w życiu i z nim to życie przeżyjesz. I chodziło, mu głównie o to, że gdzieś po drodze przeistaczamy się tylko w rodziców i ginie ta kobieta, która miała marzenia, pasje i chętnie tańczyła i mężczyzna, który był świetnym kochankiem, uwielbiał motory i wycieczki górskie a pozostają matka-polka i ojciec z gazetą i rozciągniętych gaciach przed TV. Tak właśnie wygląda małżeństwo moich teściów, ona wiecznie przy garach, bo nakarmić to podstawa, zakupy, sprzątanie i on na emeryturze nigdy niczym się nie interesował, niczego nie robili nigdy razem i nagle jak zabrakło dzieci okazuje się, że są sobie obcy, nic ich nie łączy i całym ich sensem życia było życie synów. Dla nich ślub i usamodzielnienie się nic nie zmienia, nie istnieje. Przecież synuś nadal potrzebuje mamusi, tatuś co prawda całe życie był nieobecny ale teraz skoro ma dużo czasu to postanowił się przyłączyć do mamusi i dopieścić synka:)
Mój teść kiedy jeszcze do nas przychodził, czasem pomagał mężowi w jakichś domowych robotach wykończeniowych, ja miałam maleńką córkę 2 mies. i nie bardzo mogłam się w takie prace angażować chociaż bardzo je lubiłam. No i chyba lubił sobie pogadać ze mną:) Zawsze miałam obiad i coś na przekąskę jakieś sałatki, no i ciasto i kiedyś mu się język rozwiązał tongue
Jak Ty to robisz, dziecko małe a w domu posprzątane, obiad ugotowany i jakieś ciasto i sałatka a "tamta" (druga synowa) dzieckiem się nie zajmuje, gotować nie umie, nic nie robi i ciągle narzeka.... A ja się roześmiałam i mówię - trzeba po prostu chcieć, jak się jest leniem to się siedzi w domu nic nie robi i narzeka. Oj nie udały Wam się te synowe co? - a teść na to - Ano co zrobić .......:P
Uśmiałam się wtedy bo miał taką zatroskaną minę:)
A co do księży to pewnie nie mają pojęcia o życiu tak jak ludzie posiadający rodziny ale czasem doradzą coś mądrego:) Kiedy szukałam pomocy albo wskazówki jak zgodnie żyć z teściami, bo wtedy kiedy się starałam to strasznie dużo nerwów mnie to kosztowało, duży stres, to trafiłam na mądrego księdza, zapytałam go jak nauczyć się "współżycia" z teściami co zrobić, co przemeblować w swojej głowie, żeby spokojnie podchodzić do tematu i wiecie co odpowiedział? UCIEKAĆ JAK NAJDALEJ OD NICH!:) zadziwił mnie ale po czasie radę zastosowałam:)
A co zwracania się do teściów to kiedy u mojej kuzynki pojawiły się dzieci, najłatwiej było jej mówić "babcia" "dziadek" smile

761

Odp: Ach ta teściowa...

U mnie ksiądz prowadzący nauki również kładł szczególny nacisk na to, że najważniejsze w małżeństwie jest małżeństwo (mąż i żona), a nie jak potocznie się uważa dzieci smile Co do zwracania się do teściów do teściowej mówię podobnie jak marena niby "mamo" ale to mamo ma inny wydźwięk niż "mamo" mówione do mojej mamy. Co do teścia to o nim mówię "że tata zrobił coś czy tata poszedł gdzieś", ale do niego samego raczej słowa "tato" nie używam (może nie ma okazji ;P)

762

Odp: Ach ta teściowa...

Joga, nieglupie to co mowisz. Moze wlasnie wszystkie problemy z relacjami z tesciami czy rodzicami, to wzajemne zafiksowanie sie na jednej roli? Moze stad wynika to, ze ja i maz nie mamy klopotow z tą relacja. Moj tesc zawsze mial swoj swiat ksiazek, muzyki w ktorym czul sie najlepiej, a od kiedy od paru dobrych lat jest na rencie, to juz zupelnie poswieca czas tylko na swoje hobby. Z moja mama kilka lat temu dosc bolesnie dla niej, ale swiadomie zerwalam pepowine i choc jestesmy blisko zwiazane emocjonalnie, to teraz ma ona wielki szacunek dla mojej odrebnosci - szczegolnie od kiedy jestem w malzenstwie. Teraz nawet juz nie daje rad nieproszona. No moze poza ogolnymi, ze np czipsy to nie obiad wink I tak sobie mysle, ze sama na tym "korzysta", bo my czesciej pytamy ja teraz o rade czy opinie niz robilam to sama bedac jeszcze upepowiona. Lepiej jest dyskutowac z kims, kto od razu nie wychodzi z zalozenia, ze Ty i tak nic nie wiesz... Wiekszy komfort psychiczny i wieksze otwarcie sie na zdanie inne niz wlasne. Szkoda, ze tesciowe/mamy wsciubiajace nos i wiecznie nauczajace nie rozumieja tego. Mysle, ze jakby przestaly dawac dobre rady i wiedziec lepiej, to predko mlodzi z wlasnej woli czasem pytaliby o opinie.

763

Odp: Ach ta teściowa...

Żyworódko, nie zawracam sobie tym głowy, to tylko próba refleksji nad tym o czym pisze Merredithhh. Z czego bierze się ten brak dystansu  między teściami, a synową/zięciem. Pomyślałam sobie, że może to mamo, tato jest traktowane zbyt dosłownie przez obie strony.

Skoro mówię do ciebie mamo, to oczekuję, że będziesz mi matką i zawsze moje dobro będzie dla ciebie najważniejsze na świecie.

Jesli mówisz do mnie mamo, to nie będę sobie głowy zaprzątała tym, że wyszłaś z innego domu, masz inne przyzwyczajenia i jesteś osobą, której dobrze nie znam. Więc wpadnę do ciebie i poukładam ci w szafie, sprawdzę czy w łazience jest porządek, czy kwiatki sa podlane i jeszcze pomarudzę, że jesteś bałaganiarą. Mojej córce tak marudzę od dzieciństwa i nic sobie z tego nie robi.
Jak to jest odbierane przez synową, wszyscy wiemy.

Nie potrafię lepiej wytłumaczyć o co mi chodzi. Chodzi o związek słów z myśleniem.

Synowa i zięć mówią mamo. Zaraz po złożeniu poślubnych życzeń przed kościołem usłyszałam "dziękuję mamo" (synowa) i "dziekuję mamie" (zięć). I tak zostało, temat zamknięty.
Dla mnie to nie problem, ale dla wielu dziewczyn tak, choćby dla Niki i Rebel.

Zwracanie się do teściów mamo, tato jest zwyczajowe. Trudno coś sensownego wymyślić na to miejsce.

764

Odp: Ach ta teściowa...

wczoraj sie chwalilam dobryi relacjami z tesciowa, a dzis sie na mnie obrazila

765

Odp: Ach ta teściowa...
marena7 napisał/a:

Pomyślałam sobie, że może to mamo, tato jest traktowane zbyt dosłownie przez obie strony.

Mój teść mi wprost powiedział - jesteśmy Waszymi rodzicami POWINNIŚCIE nas słuchać - oni tak jak piszesz Mareno bardzo dosłownie traktują pojęcie "dziecko" skoro dziecko to zawsze traktują jak przysłowiowe "dziecko". Nie zauważyli, że dzieci mają prawie 40tke na karku i od dawna sami zawiązują buty:) a co za tym idzie ja też zostałam "dzieckiem" tongue

No i jest jak jest i pomimo, że nasze niespotykanie trwa już jakieś trzy lata nie zanosi się na to, żeby cokolwiek zrozumieli sad

766

Odp: Ach ta teściowa...
Joga napisał/a:

) a co za tym idzie ja też zostałam "dzieckiem" tongue

My dla teściów jesteśmy "smerfami". Jak słyszę, jak teściowa mówi o nas w ten sposób to czuje się jak trzylatka tongue

767

Odp: Ach ta teściowa...
żyworódka napisał/a:
Merredithhh napisał/a:

Żyworódko, dla mnie forma "mamo" jest dużo bardziej poufała, niż po imieniu. W końcu po imieniu zwracam sie do wielu ludzi, a "mamo" tylko do jednej osoby.

Teściowa to nie jedna z wielu osób, ale matka Twojego męża.
Dla mnie 'mama' brzmi rodzinnie, 'ty' po koleżeńsku, 'pani' obco.

Matka mojego męża, ale jednak nie moja.
Myślę, że każda z wyżej wymienionych opcji ma jakieś minusy. Po przemyśleniu, gdybym miała sama wybrać którąś formę, nie wiedziałabym którą. Tak samo w chwili obecnej nie wiem co zaproponowałabym mojej synowej, czy zięciowi.
Tak jak pisałam, do teściowej mówię na Pani, zostało tak jak było przed ślubem i chyba żadnej z nas to jakoś specjalnie nie przeszkadza, szczególnie, że widujemy sie dosyć rzadko, z racji sporej odległości. Teściowa nie zaproponowała żadnej innej formy, a ja nie chciałam z czymś wyskakiwać, bo po pierwsze forma, którą bym wybrała niekoniecznie musi jej się podobać, po drugie uważam, że w tym wypadku to do teściowej należy pierwszy krok. Gdyby jej szczególnie zależało na tym, żebym np mówiła do niej "mamo", to zgodziłabym się na to, krzywda by mi się nie stała, a jej sprawiłoby to przyjemność.
Teść jeszcze na długo przed ślubem poprosił mnie, żebym zwracała się do niego po imieniu, bo tak będzie prościej i byłoby mu miło, gdybym mówiła mu na ty, a nie tak oficjalnie na pan. Na początku było mi trudno się przestawić i często wymykał mi się ten "pan".
Nigdy wcześniej się nad tym wszystkim tak nie zastawiałam, po przemyśleniu jestem skłonna zgodzić się na tą opcję, która najbardziej będzie pasowała teściom.
Ale się rozpisałam smile Chociaż nie jest to najważniejsza rzecz w relacjach synowa-teściowa, to fajnie jest poznać zdanie na ten temat innych synowych i teściowych. I przy okazji samemu się zastanowić smile


Nika - może teraz, kiedy załozyłaś rodzinę Twoja mama byłaby bardziej skłonna respektować Waszą prywatność i te zamknięte drzwi. W końcu co innego wejść bez pukania do pokoju (nawet dorosłej) córki, a co innego, kiedy w tym pokoju mieszka też zięć. A może porozmawiacie i zrobicie sobie wywieszki na drzwi, takie jak są w hotelach. Zawieszona na klamce znaczyłaby, że chciecie pobyć sami i żeby Wam nie przeszkadzać. Tak samo w pokoju rodziców, żeby nie działało to tylko w jedną stronę.

768

Odp: Ach ta teściowa...

forma mamo dla mnie jest niedopuszczalna...
ciekawe jakimi my bedziemy  tesciowymi i czy takie forum bedzie istnialo:P)

769

Odp: Ach ta teściowa...

Noooo, ciekawe smile
A wiecie, że ja w pewnym momencie już tak na pół poważnie zastanawiałam się nad napisaniem do siebie listu? "Otworzyć, kiedy moje dzieci założą rodziny". Tak na wszelki wypadek, żeby się nie zapomnieć.

770

Odp: Ach ta teściowa...

Mi się podoba forma "matko mojego męża" mogłabym tak mówić z radością smile

771

Odp: Ach ta teściowa...
marena7 napisał/a:

Żyworódko, nie zawracam sobie tym głowy, to tylko próba refleksji nad tym o czym pisze Merredithhh. Z czego bierze się ten brak dystansu  między teściami, a synową/zięciem. Pomyślałam sobie, że może to mamo, tato jest traktowane zbyt dosłownie przez obie strony.(...)
(...)Chodzi o związek słów z myśleniem.(...)

Myślę, że masz na uwadze swoją synową...
W poście nr 220 pisałam o podobnym zachowaniu synowej mojej koleżanki z pracy.
Mówiła do niej 'mamo', ale raz byłam świadkiem ich rozmowy, w trakcie której synowa powiedziała jej wprost: mamo, ja wiem, że jestem dla Ciebie obca! Jej myślenie, nie miało związku z tym, w jaki sposób się do niej zwracała.

Merredithhh napisał/a:

Tak jak pisałam, do teściowej mówię na Pani,(...)
Teść jeszcze na długo przed ślubem poprosił mnie, żebym zwracała się do niego po imieniu,

Dla mnie sytuacja trochę dziwna, chyba, że teście nie są razem.
Bo jak tu w rozmowie z nimi, do teściowej zwracać się Pani, a do teścia np. Karolu.

772

Odp: Ach ta teściowa...
smutny_miś napisał/a:

Mi się podoba forma "matko mojego męża" mogłabym tak mówić z radością smile

Ja starałam się używać formy "mamo" chociaż w domu kiedy nie słyszała, nazywałam teściową "Pani Matka" tak jak dawniej mówiło się do matki, żartobliwie bo ciągle wszystko starała się kontrolować i wszystko musiała wiedzieć i we wszystkim uczestniczyć smile później jak przyszła z awanturą i między innymi wypomniała mi to, że często omijałam formę "mamo" smile zaczęłam do niej mówić "proszę Pani", no i do teścia "Pan" bo też mi wypomniano, że tato nigdy nie powiedziałam.
Nie wzięła pod uwagę, że jest mi trudno w ogóle powiedzieć słowo "tato" bo mój ojciec nie żyje, umarł kiedy byłam mała i nigdy do nikogo tak nie mówiłam, dla mnie to słowo nie istniało, więc później strasznie trudno było mi się przełamać:(
No ale po chusteczkę zaczekać albo spróbować zrozumieć, powinnam pewnie już w Kościele wyskoczyć "tatusiu mamusiu".....
Często miałam wrażenie, że najlepiej byłoby w rękę całować teściów na dzień dobry i do widzenia smile
Moja teściowa była rozczarowana, bo myślała że ona wszystkiego mnie nauczy a tu D. .... umiem gotować, mąż twierdzi, że lepiej od niej, z resztą też sobie radzę. Tekst teścia "rodzice powinni pracować a wnuki dziadkowie wychowywać" skwitowałam zdaniem, że oni swoje już wychowali teraz my wychowujemy swoje smile no i jak tutaj polubić taką synową??!!:P
No i zabraliśmy im klucze do naszego domu, bo się rozpędzili i pod naszą nieobecność przychodzili i "znajdowali sobie zajęcie" a to dość krępujące kiedy rano szykuję się do pracy i jednocześnie sprzątam bo co powie teściowa jak zobaczy, że w kuchni talerze po śniadaniu nie umyte, albo zapragnie przyprowadzić znajomą żeby się pochwalić domem syna - bo ja jestem tylko sublokatorką:P Po zabraniu kluczy również obrazili się śmiertelnie:) Generalnie od początku naszego małżeństwa ciągle się obrażali:)

773

Odp: Ach ta teściowa...

Merredithhh świetny pomysł z tym listem. Pamięć bywa zawodna, to co dziś jest oczywiste na 20-30 lat może ulecieć.

Joga, jestem pod wrażeniem, jak asertywnie walczyłaś o święty spokój swojej rodziny. Oby i mi to kiedyś się udało.


Czytałam gdzieś, że lepiej układają się relacje teściowie - wspólmałżonkowie dzieci, jeśli są różnej płci. Czyli teść - synowa, teściowa-zięć. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy zaobserwowałyście taką zależność?

774 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-26 21:34:46)

Odp: Ach ta teściowa...

nie wiem moj chlop bardziej nie toleruje mojej matki niz mojego ojca...
a to dlatego ze oboje są z tych "działających"

775 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-09-27 09:24:18)

Odp: Ach ta teściowa...

U mnie jest tak, że moja mama bardziej liczy się ze zdaniem mojego męża niż moim:) Kiedyś była świadkiem jak o coś się posprzeczaliśmy - żadna awantura, lekka wymiana zdań - kiedy mąż wyszedł z domu, zwróciła mi uwagę, że mam duże szczęście bo mam mądrego męża i powinnam trochę "spuścić z tonu":) W sumie miło, że go ceni i szanuje ale to pewnie dlatego, że ma złe doświadczenia z własnego życia, nigdy nie spotkała na swojej drodze kogoś takiego jak mój mąż:)

A co do asertywności.......jestem asertywna, ostatnie lata mnie tego nauczyły. Uważam, że to dobrze bo żyje mi się łatwiej:) Kiedy chodziłam do psychologa uświadomiłam sobie, że moje starania, żeby zadowolić teściów, nie zdziałają cudów, bo ich zadowoliłoby gdybym "zniknęła" tongue ludzi toksycznych należy omijać. Przecież jeśli wśród znajomych jest ktoś kto sprawia nam przykrość, doprowadza do łez albo w najgorszym wypadku wpędza w stany depresyjne to nie będziemy utrzymywać kontaktu z kimś takim, albo w ogóle przestaniemy się spotykać albo ograniczymy do minimum. U mnie ograniczenie nie zdało egzaminu, dotarło do mnie, że tak żyć nie potrafię i dlatego efekt jest jaki jest. Nie jestem z tego dumna ale jestem spokojniejsza a to ważne:)

776

Odp: Ach ta teściowa...

przykre Joga, bo w sumie zdajesz sie byc fajna osoba, nie wiem czemu cie nie lubią???

777 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-09-27 11:02:57)

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

przykre Joga, bo w sumie zdajesz sie byc fajna osoba, nie wiem czemu cie nie lubią???

Dzięki:) ale może tylko "się wydaję" a nie jestem? tongue
Moja teściowa nie polubiłaby chyba żadnej synowej, przestałam się nad tym zastanawiać i jest mi lżej. Ważne żeby cieszyć się z drobiazgów bo z nich składa się nasze życie, nie skupiać na pierdołach nie wyolbrzymiać. Nie szukać problemów tam gdzie ich nie ma. Ja jestem szczęśliwa, mój mąż i dzieciaki też nie chcę niczego więcej od życia:) no może jeszcze zdrowia bo to najważniejsze, po miłości:)
Nika a jak się mały sprawuje?

778

Odp: Ach ta teściowa...

ja niestety też mam taką teściową,zawsze znajdzie dziurę w całym a jak nie znajdzie to szuka już normalnie w pierdołkach byleby się przyczepić,ciągle jest coś nie tak,kobieta nie potrafi się cieszyć życiem,nigdzie nie wychodzi z nikim się nie spotyka,jedynie z własną siostrą.
Joga masz rację że toksycznych ludzi powinno się omijac z daleka.

zatem co począć, nie odzywam się do teściowej jak się mijamy ona do mnie też nie bo ja się przestałam odzywać:)no i szczerze mówiąc nie zależy mi w ogóle na tym,żeby się do niej odzywać i nie dążę do tego,ale cholernie źle się z tym czuję bo:to mama mojego męża, starsza osoba,no i mieszkam u niej w domu,a z drugiej strony nie potrafię udawać że nic się nie stało....błędne koło i wyjścia nie widzę...
dzisiaj wyjeżdża siostra P i teściowa się będzie nudzić i niestety "przerzuci się na nas"....
i zamiast się cieszyć,że mam fajną teściową to tylko czekam co znów wymyśli... a nawet jak jest miła to po jakimś czasie wychodzi że miała w tym jakiś interes.....

779

Odp: Ach ta teściowa...

no nie zazdroszczę ..... jak powiedziałaś "to mama mojego męża, starsza osoba" to argumenty koronne niestety.....ale co z tego, jakie to ma znaczenie jeśli zatruwa Wam życie? A czy moja teściowa nie jest Twoją?:P bo moja też ma siostrę i to jedyna zaufana osoba, co do reszty to konspiracja pełna, i "czeski film" nikt nic nie wie, robią tajemnice z niczego, cholera wie po co i same komplikują sobie i innym życie. A takie miałam plany, namówię ją na remont bo mieszkanie mają zaniedbane, pomożemy fizycznie i finansowo, będzie sielanka. Ostatnio teść się awanturzył, że ma wnuki a ich nie zna i jak to jest możliwe? No i mój mąż go "wyprostował" że jest, bo skoro zachowuje się jak idiota i obraża ich matkę to o wnukach może zapomnieć:) No i właśnie takie argumenty  typu "ojciec, starszy, siwa głowa" stratatata.....:P

780

Odp: Ach ta teściowa...

Joga no raczej nasze teściówki to nie siostry, bo mojej teściowej siostra ma "idealną" synową,która mieszka z nimi i jest idealnie. dzieci nie hałasują, zawsze są czyste i grzeczne,nie płaczą,synowa też elegancka i mądra itp itd:)
no to se poczekam co czas pokaże, córa moja ma 3 miesiące i babcia miała ją na rękach raz,no ale jak wszędzie są równi i równiejsi....

Posty [ 716 do 780 z 1,243 ]

Strony Poprzednia 1 10 11 12 13 14 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024