Ach ta teściowa... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 9 10 11 12 13 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 1,243 ]

651

Odp: Ach ta teściowa...

Przewrotnie zapytam - a czy mieszkac mozna tylko we wlasnym mieszkaniu? Jak kogo nie stac, albo nie chce petli zwanej kredytem, to zmuszony jest mieszkac z rodzicami? Skad takie ograniczone myslenie? Sporo moich znajomych i ja sama od lat nie mieszka z rodzicami, choc nie ma wlasnego mieszkania. Wynajem to tez sposob na "wlasny kawalek podlogi" i niezaleznosc. Dziwi mnie i po trosze przeraza, ze dorosli (zdawaloby sie) ludzie wola zrec sie z tesciami niz chocby wynajac, zamknac swoje drzwi i miec spokoj.

Zobacz podobne tematy :

652

Odp: Ach ta teściowa...

Wściekacie się na mnie, bo mówię prawdę, bo promuję niezależność? No proszę Was!

Matka musiała zapieprzać na 1,5 etatu, żeby nas utrzymać. Ojciec nie uważał za stosowne dokładać się, jego wypłata była tylko dla niego. Nie przelewało się, ale też biednie nie było. Wnioski wyciągnęłam. Stąd moje parcie na bycie niezależnym i zaradnym.

Czy tak ciężko zrozumieć, że na własne życzenie weszłyście w taką, a nie inną rolę? Chciałyście coś tanim kosztem osiągnąć, a tu rachunek, aż dech zapiera. Trudno się pogodzić, prawda?
Nocnalampka też tu wielokrotnie pisywała (jeszcze kilka młodych kobiet bodajże), jest młoda, te same argumenty przytaczała, ale jej głos zaginął w ferworze dyskusji. Jestem starsza, więc teściową zostałam mimowolnie. To samo usiłujemy przekazać, a tu ciągle złość i odwracanie kota ogonem.

Myślenie życzeniowe na każdym kroku. Wszyscy powinni Was zrozumieć, wszyscy powinni się dostosować, wszyscy powinni Was lubić.
Biedactwa. Rozpoznanie terenu nawaliło.

Ja wiem jedno: to forum jest coraz bardziej poczytne. Myślę, że ta dyskusja pomogła podjąć niejednej\ mu decyzję. Jest ostrzeżeniem, daje do myślenia, kto mądry skorzysta.

Jakiś czas będziecie mieć spokój ode mnie. Dodatkowe obowiązki wzywają.

653

Odp: Ach ta teściowa...

A mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz. Jakimi pobudkami kieruje sie ktos, kto rozpoczynajac wspolne zycie z ukochanym z wlasnej woli i z pelna swiadomoscia decyduje sie na odebranie sobie takich drobnych przyjemnosci jak np: lazenie po domu w gaciach (albo i bez wink ), mycie garow raz na tydzien - jak sie nazbiera, przyjmowanie gosci spoza miasta do pozna w noc i w ostatniej chwili zadecydowanie, ze goscie zostaja jeszcze dwa dni, zamiast sobotniego sprzatania urzadzenie sobie sobotniego leniuchowania, przechowanie w domu stada bezdomnych kotow do czasu az znajda domy i wiele wiele innych, niewykonalnych jak mieszka sie nie u siebie i trzeba stosowac sie do nie swoich zasad. Moze jestem za glupia, moze za egoistyczna, ale serio nie pojmuje jak mozna z wlasnej woli tak sie ograniczyc. Nie pojmuje tego jako mloda mezatka, ale tez jako czlowiek w ogole.

654

Odp: Ach ta teściowa...

Chaber nie tylko promujesz niezależność, ale wmawiasz też wszystkim, że mają nieuzasadnione pretensje/żale, są roszczeniowe, pazerne i leniwe. Kilkukrotnie ktoś udawadniał, że często tak nie jest, co nie spotkało się z odzewem. Każdy w swej opinii ma trochę racji, ale nikt nie ma na nią monopolu ...

Są też podłe teściowe, które "kochają" syna, ale nienawidzą najbliższej mu osoby, często są równie roszczeniowe i pazerne (na pieniądze syna, o tak) itd ...

655

Odp: Ach ta teściowa...

Bardolka, ale to sa nieuzasadnione zale! Nie mozna wprowadzac sie do kogos i potem zalic sie ze nie mozna zyc na swoich zasadach. Tym wlasnie rozni sie mieszkanie u siebie od mieszkania u kogos. W moim domu sie nie pali, nie wchodzi w butach do lozka, nie denerwuje psa i pare innych zasad z nim panuje i obowiazuja one zarowno tych, ktorzy wpadaja na chwile, jak i tych, ktorzy korzystaja dluzej z naszej gosciny. Bo to jest NASZ dom i NASZE zasady. A zalenie sie, ze mi sie nie podoba u tesciow jest absurdalne, bo podobac sie nie musi - wystarczy sie wyprowadzic i juz przestanie draznic to co draznilo dotychczas.

656

Odp: Ach ta teściowa...

Ale czy nieuzasadnionym żalem jest np to, że teściowa nie przychodzi na chrzciny wnuczki, obmawia ją przed sąsiadami, używa w stosunku do niej wyzwisk? Nieraz na tym forum były takie przykłady, pytam się, czy to jest nieuzasadniony i bezprawny żal?

Co do sytuacji czysto "mieszkaniowych" nie mam pretensji, to zależy od tego, jak to się ustali, kto jest właścicielem etc, ale chodzi o taki aspekt czysto ludzki,moralny można by powiedzieć.

657 Ostatnio edytowany przez hoczus (2012-09-14 16:10:14)

Odp: Ach ta teściowa...

joga zazdroszczę Ci, ja nie potrafię podchodzić nie emocjonalnie do tego typu rozmów.... i niestety wiem jakiby taka rozmowa miała finał........

jeszcze się ścięłam z mężem bo mimo tego że teściowa: powiedziała że w tym domu pies ma więcej praw niż my, nie pozwoliła nam hodować kur,nie bo nie(to są teksty z tego tygodnia), to mój mąż jakby nic się nie stało zaproponował że ją zawiezie do lekarza,bo nie wypada żeby matka jeździła autobusem.....i po raz kolejny pytam czy ja jestem zła że nie podoba mi się takie zachowanie?

o o Bardolka bardzo dobrze to ujęłaś...

658

Odp: Ach ta teściowa...

Ale ja odnioslam sie akurat tylko i wylacznie do zachowan i pretensji w kontekscie wspolnego mieszkania. Tylko i wylacznie.  Nigdzie tez nie powiedzialam, ze wspolne mieszkanie uprawnia kogokolwiek do chamstwa! Choc w sferze niedopowiedzenia pozostawie to na ile jest kulturalne zamieszkiwanie u kogos nie szanujac praw i zasad goscinnosci - i to niestety moze wyzwalac rozne reakcje drugiej strony i tylko od poziomu klasy tej osoby zalezy czy sa to nieprzyjemne choc merytoryczne komunikaty, czy wyzwiska i obmowy. A jesli bezczelnie zachowania wynikaja po prostu z tego, ze tesciowa jest osoba chamska, to tymbardziej nalezy wyniesc sie na swoje i jasno wtedy poinformowac - u nas w domu nie zwracamy sie do siebie w ten sposob. Ale zeby to zrobic, to trzeba byc u siebie.

659

Odp: Ach ta teściowa...

a tam- ja mam dziecko od 2 tyg; olewam teksty i robie po swojemu to jest sposob na mieszkanie z rodzicami/ tesciami.

660

Odp: Ach ta teściowa...
hoczus napisał/a:

joga zazdroszczę Ci, ja nie potrafię podchodzić nie emocjonalnie do tego typu rozmów.... i niestety wiem jakiby taka rozmowa miała finał........

jeszcze się ścięłam z mężem bo mimo tego że teściowa: powiedziała że w tym domu pies ma więcej praw niż my, nie pozwoliła nam hodować kur,nie bo nie(to są teksty z tego tygodnia), to mój mąż jakby nic się nie stało zaproponował że ją zawiezie do lekarza,bo nie wypada żeby matka jeździła autobusem.....i po raz kolejny pytam czy ja jestem zła że nie podoba mi się takie zachowanie?

o o Bardolka bardzo dobrze to ujęłaś...

Nie Ty nie jesteś zła smile raczej normalnie reagujesz na niechęć ze strony teściowej, tylko dlaczego Twój mąż niczego nie robi w temacie? Ja lubię konkrety i szczere rozmowy, wolę usłyszeć niezbyt miłą prawdę w oczy niż poza. Nie każdy musi mnie lubić ja też nie każdego lubię ale powinniśmy się szanować i rozmawiać jeśli już musimy jakoś razem żyć:) Tylko do rozmowy trzeba dobrych chęci obu stron i rachunku sumienia a tego pokolenie naszych teściowych nie potrafi. Moja teściowa potrafi płakać, i rzuca argumenty typu "uważałam że robiłam dobrze" "a Ty ciągle to samo" "powinnaś się dostosować bo weszłaś do rodziny" i koniec kropka! Gdybym weszła do rodziny królowej Elżbiety to pewnie bym się dostosowała:) ale tak w żadnym wypadku nie zamierzam. Dostosowywałam się kiedy wchodziłam do domu teściowej, wiele rzeczy mi nie odpowiadało ale trzymałam buzię na kłódkę i grzecznie się uśmiechałam i byłam miła. U nas w domu rządzimy my i obowiązują nasze zasady. bezcenna jest wolność i niezależność, nawet jeśli tak jak w tym miesiącu z kasą cienko:)
Ja na pewno naciskałabym na męża żeby ZAWSZE stawał po Twojej stronie, i nie wiem czy to zrobiliście na początku ale powinniście ustalić jakieś zasady współmieszkania, bo jeśli nie zrobiliście tego i nie zrobicie zawsze będą jakieś kwasy i zgrzyty. Ja jestem ta "zołza synowa" tongue więc ze mną jest krótko i konkretnie, nie potrafiłabym być z kimś kto mnie nie broni, od męża oczekuję lojalności, jeśli się nie odpępowił masz przekichane współczuję....
Czy Twój mąż w ogóle słyszy to co mówi jego matka? Czy może ona robi to tak żeby nie słyszał? Moja kilka razy tak zrobiła a później ściemniała, że ją źle zrozumiałam. Biedna jestem i głupia bo nie potrafię zrozumieć co kto do mnie mówi:P

661

Odp: Ach ta teściowa...

Tutaj Joga się w pełni zgadzam - słowo lojalność ma wielką wagę w tej sytuacji, mąż powinien być wsparciem dla zony. W moim przypadku jak były kłótnie to mąż mnie bardzo zaciekle bronił, otwarcie mówił teściowej o co chodzi, natomiast też nie chciał opuścić domu rodzinnego, żeby matki nie zostawiać (tu lojalność wobec matki wzięła górę, no cóż, ja się z tym pogodziłam, mój mąż jest dobrym synem dla swojej matki, bardzo dobrym. Nie jest w nią ślepo zapatrzony, ale dba żeby nie miała źle). W tej chwili to naprawdę ciesze się, że nasze stosunki są całkiem normalne, mimo że wcale się na to nie zanosiło ...

662

Odp: Ach ta teściowa...

próbowaliśmy ustalić ale nic z tego nie wyszło,no bo kuchnię, łazienkę, pokoje mamy osobne, my na górze teściowie na dole, klatkę sprzątamy my, garaż i cały dół sprzątamy my, tesciowa mi nie chodzi i nie patrzy czy mam czysto czy bałagan, ja do niej w  ogóle nie chodzę,osobno gotujemy, pranie wieszam sobie na balkonie, bo na jej ogrodowej suszarce wieszałam nierówno, żeby nie było gadania wieszam sobie jak chcę u siebie.
nie przychodzą mi do głowy jakieś inne ustalenia,może coś jeszcze powinnam z nimi dogadać?

ogólnie obraz jest taki,na początku starałam się chodzić do niej,tak po prostu pogadać,zapytać jak się czuje itp. ale po akcji gdzie nasze dziecko miało zapalenie płuc, dostało w nocy duszności a teściowa nas zwyzywała od skur... bo nie dajemy jej spac straciłam do niej serce,młoda miała zastrzyki przez dwa tygodnie, nie przyszła ani raz zapytać jak się mała  czuje. od tamtej pory, grzecznie i minimum absolutne.
poza tym rozmowa z nią polega na wysłuchiwaniu monologu jacy wszyscy są wredni,a ona biedna umęczona, dzieci ją zabiły(bo nie skończyły studiow) ch...,ci...  no i nie potrafię tego słuchac,głowa mnie normalnie boli,i przyznaję unikam baby, oczywiście jak ładna pogoda to przed domem nie idzie się minąć, i wtedy ładnie zgrabnie rozmowa idzie,ale niestety nie będę szukać kontaktu z kimś kto potrafi rozmawiać tylko o sobie albo pouczać
np. nasza rozmowa o szczepieniach bo byłam z małą ostatnio, tęściowa" ja to bym nie szczepiła, w radio maryja mówili że dziecko na autyzm zachorowało" pytam " mamo a swoje dzieci szczepiłaś?" t: " no jasne" " ja: "i chcesz powiedzieć że Cię sanepid nie gonił że nie szczepiłaś" t: "co ja to jestem żeby się sanepidu bać, w dupę niech mnie pocąlujo" i poszła.
i tak wygląda rozmowa, to co tesciowa  uważa jest dobrze,a cała reszta jak ma inne zdanie to ono musi być złe.

663

Odp: Ach ta teściowa...

Podczytuję ten temat od początku, specjalnie się zarejestrowałam, żeby dodać coś od siebie smile
Co do braku wiekszego zaplecza finansowego, posiadania mieszkania, a ślubu:
Jestem dwa lata po ślubie, wyszłam za mąż mając 20 lat, nie miałam własnego mieszkania, nie zarabiałam kokosów. Ale "przyjęcie weselne" zrobiliśmy na niecałe 20 osób, sama najbliższa rodzina, moja sukienka ślubna kosztowała całe 60 zł, od samego początku wynajmowaliśmy mieszkanie, był taki czas, że nie bylo nas stać na wynajem całego mieszkania, więc wynajmowaliśmy pokój, cały czas byliśmy i jesteśmy samodzielni finansowo, chociaż czasami bywało ciężko. Teraz powoli przymierzamy sie do kredytu hipotecznego. Dzieci nie mamy, są w planach, ale dopiero jak nas naprawde bedzie na nie stać. Jestem szczęśliwa i nie uważam, że popełniłam bład biorąc ślub, chociaż wtedy mieliśmy mało pieniędzy i nie posiadaliśmy mieszkania/domu. Z każdym rokiem finansowo jest troche lepiej i naprawde można się "dorabiać" razem, jako małżeństwo. Dodam jeszcze, że sporo pracujemy, najczęściej dzień pracy trwa kilkanaście godzin, mamy jeszcze w planach dalsze dokształcanie, w planach, bo na razie nie ma na to za dużo czasu, ani dodatkowych pieniedzy.
Ja od 18 roku zycia jestem samodzielna finansowo i nie mieszkam z rodzicami; szkołę średnią kończyłam zaocznie, jednocześnie pracujac. Dla mnie święty spokój i niezależność są bardzo ważne i wolę biedniej, ale po swojemu i u siebie.

Nie mówcie wiec, że wszytskie młode dziewczyny myślą tylko o tym, żeby wziać ślub i zrobić huczne weselicho na 200 osób, że nie myślą perspektywicznie, że są leniwe i pazerne i oczekują wszytskiego podanego na tacy, a jeśli tego nie dostaną, to maja pretensje do całego świata.

P.S. Dla mojej teściowej i tak bylam złą kandydatką na synową, to co powinno być zaletami, dla niej było wadami, że jesteśmy samodzielni, że nie mieszkamy z nią (chciała), tylko sami i w innym mieście (to już trzecie), że potrafimy sobie wszytsko sami zorganizować, że "się jej nie słucham", jednym słowem, że nie ma nad nami tej "władzy", bo nie jesteśmy w żaden sposób od niej zależni.

Pozdrawiam wszytskie synowe i teściowe smile

664

Odp: Ach ta teściowa...

Merredithhh bo Ty zła kobieta jesteś! samodzielność i zaradność to nie atut to wada bo teściowa ma zawężone pole do popisu. Chciałaby dalej matkować synkowi a tu D. przyszłaś i zabrałaś jej maleńkiego synka ona stała się niepotrzebna a przecież była naj.... tongue

hoczus bardzo współczuję teściowej, jest wyjątkowa tongue wyjątkowa zołza ale nadal nie wiem co na to Twój mąż? Goń faceta, niech on dyskutuje z matką niech ją wozi do lekarza jeśli jest taka potrzeba a przy okazji niech z nią pogada i wyłoży jej jakiego zachowania oczekuje od swojej matki. Powinien jej wyraźnie powiedzieć że jesteś kobietą jego życia, kocha Cię i wymaga żeby teściowa Cię szanowała, niedopuszczalne są jakiekolwiek kąśliwe uwagi pod Twoim adresem itd, jeśli mamusia się nie postara to zabieram rodzinę i wyprowadzam się na koniec świata:) U mnie nie zadziałało ale może u Ciebie zadziała? tongue

665

Odp: Ach ta teściowa...
Joga napisał/a:

Merredithhh bo Ty zła kobieta jesteś! samodzielność i zaradność to nie atut to wada bo teściowa ma zawężone pole do popisu. Chciałaby dalej matkować synkowi a tu D. przyszłaś i zabrałaś jej maleńkiego synka ona stała się niepotrzebna a przecież była naj.... tongue

Dokładnie. A już w ogóle najgorsze jest to, że mam własne zdanie i jakiś pomysł na życie. I jeszcze gorzej - ja go realizuje! Jestem straszną synową tongue

666

Odp: Ach ta teściowa...

Ach Ty paskudo!!!! tak zepsuć ostatnie lata życia teściowej tongue

667

Odp: Ach ta teściowa...

Wiem, wiem, jestem okropna:P Ale z tego co widze, Ty masz bardzo podobne wady do moich, niedobra synowo tongue

668

Odp: Ach ta teściowa...

w gosci kazda tesciowa dobra...

669

Odp: Ach ta teściowa...

Jak widać, są dziewczyny, które myślą rozsądnie. Takie jak Meredithhh, Joga i jeszcze parę innych. Miło się to czyta, chociaż psioczą na swoje teściowe. Ich teściowe są głupie, że nie potrafią docenić niezależności swoich synów i synowych. Dla rodziców powinien to być powód do zadowolenia, że ich dzieci potrafią radzić sobie w życiu, a nie przyczyna frustracji z powodu najprawdopodobniej utraty wpływu na nie.

Niestety, spora część znanych mi młodych, uważa że to właśnie rodzice powinni "...dać, zapewnić, pomyśleć wcześniej, zabezpieczyć, zadbać..." o to, gdzie młodzi będą mieszkać. Że to dalsza część ( po odchowaniu z niemowlęctwa i dzieciństwa i zadbaniu o edukację) odpowiedzialności za dziecko. Że jak się ma dziecko, to powinno się też mieć na dom lub mieszkanie dla niego. Wynająć mieszkanie? Niektórzy młodzi mówią, że nie będą nabijać kieszeni obcym, no chyba że rodzice za to zapłacą. Niech płacą jak nie pomyśleli wcześniej o przyszłości dzieci.  A jak nie, to wprowadzają się do rodziców czy teściów, często przy ich bezrozumnej aprobacie. I się zaczyna litania pretensji i roszczeń.
Znam mnóstwo takich historii w bliższej i dalszej okolicy. Znam też historie, gdy miejsce pod dachem tesciów zostało przyjęte z wdzięcznością i pokorą, choć nie jest ich wiele. Myślę sobie, że jest to część większej całosci, a mianowicie bezstresowego wychowania młodego pokolenia, przyzwyczajonego do stawiania młodych w centrum wszechświata i oszczędzania im trudu i wyrzeczeń. Ci młodzi, którzy dostali od rodziców na samym starcie oddzielne miejsce do zycia, w wiekszości uważają to nie za szczęśliwy dar losu, tylko za psi obowiązek swoich rodziców. Ci, którzy nie dostali, mają pretensje. Bo przecież rodzice mają się dla dzieci POŚWIĘCIĆ, taki jest etos...

Nie wkładam wszystkich synowych do jednego wora. I teściowych też nie. Uważam, że każda historia jest inna.

670

Odp: Ach ta teściowa...
marena7 napisał/a:

Wynająć mieszkanie? Niektórzy młodzi mówią, że nie będą nabijać kieszeni obcym

Tego podejścia właśnie nie rozumiem. To nie jest duża cena za spokój, możliwość bycia u siebie i robienia w swoim domu co się chce. Ja bym z tego na pewno nie zrezygnowała. Też miałam mozliwość zamieszkania w domu rodziców, na oddzielnym piętrze, metraż duzo duzo większy, niż wynajmujemy. Ale nie chce, bo zdaję sobie sprawę jak łatwo, mieszkając razem można się pokłócić o njamniejszą pierdołę, taką, na którą mieszkając oddzielnie nawet nie zwraca się uwagi. Poza tym w domu rodziców/teściów to oni mają decydujący głos i to do nich trzeba się dostosować. A ja lubię mieć wszystko zorganizowane, poukładane i posprzątane tak mi pasuje.
Tak więc mając taką mozliwość wolę wynajmować malutkie mieszkanko, a później wziąć kredyt, który będziemy spłacać do emerytury, bo za bardzo cenie sobie swoją niezależność i prywatność, żebym miała z tego zrezygnować. Dla mnie dom ma być azylem, miejscem, do którego zawsze chętnie wracam i w którym odpoczywam, a nie polem bitwy.
Szczególnie młodym małżeństwom potrzebna jest ta prywatność i swoboda, żeby sie sobą nacieszyć, dotrzeć się, zorganiwać, wychować dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. A to wszystko jest możliwe bez osób trzecich.
A kasa to nie wszystko, mimo, że na wynajem i rachunki wydajemy około 40 % naszych dochodów, to wiem, że dobrze wybraliśmy. Lepiej dorabiać się wolniej, ale żyć po swojemu. A te pieniądze, którymi "nabijamy kieszenie obcym" są dobrze zainwestowane - w szczęśliwe, zgodne i spokojne małżeństwo.

Marena: nie psioczę na teściową, wyjaśniłam jej stosunek do mnie, tak jak to z mojej strony wyglądało. Nie obrzuciłam jej żadnymi epitetami i nie zamierzam tego robić

671

Odp: Ach ta teściowa...

bylam dzis u tesciowej i u szwagierki, są zakochane w dziecku i mile. babcia szczególnie. eh. po co tyle lat nieprzyjemnosci od strony szwagierki, a wystarczylo byc milym,tymbardziej ze widujemy się raz na miesiac,dwa...

672

Odp: Ach ta teściowa...

mareno7 czy mogłabyś się odnieść do mojego poprzedniego postu?jako ta doświadczona?

Meredith gratuluję zorganizowania życia i nie piszę z ironią.
my tez po ślubie wynajmowaliśmy mieszkanie, mieszkaliśmy w sumie 4 lata całkiem osobno,a zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę do teściów głównie dlatego by "zaoszczędzić" na czynszu za wynajem lokalu i żeby móc odłożyc na nasz dom, sprawa się przeciąga bo ciągle coś pod górę,ale już niedługo mam nadzieję się wyprowadzić.i niestety już nie raz się pakowałam, tylko przeprowadzic siebie i dzieci to spoko,ale jeszcze całą firmę łącznie z umowami, zmianami adresów itp to już jest duże przedsięwzięcie i na to potrzebujemy miejsca. działalność mamy taką,że możemy pracować w domu,ale potrzebne jest miejsce na komputery,drukarki,prasy,rolsztance itp i w naszym przypadku nawet dzień bez internetu i drukarki to dzień stracony bo klient pójdzie gdzie indziej.
I bynajmiej nie uważam że mi się należy cokolwiek od rodziców czy teściów, jak masz liczyć licz na siebie, ale to że mieszkam u teściowej od 2 lat nie daje jej  prawa gnoić mnie tylko dlatego że po swojemu wieszam pranie.

a co z argumentem że dzieci po 40 to już cięzko mieć i co,jak zejdzie do 40 dorabanie się a potem dzieci to w porządku?nie każdy dorabia się w 10lat.

Jaga dzięki za rady, mój mąż ogólnie stoi za mną murem, zresztą to zawsze "ta kurwa(czyli ja) go podjudza przeciwko mnie" ale rozmawiałam z nim o ostatniej sytuacji i zapytałam go jak się mam czuć jak jego mama nas gnoi a mimo to on jej proponuje zawiezienie do lekarza,oin uważa że tak został wychowany i matce trzeba pomóc i on to będzie robił,no i oczywiście poczułam się jak ostatnia zołza że mi się to nie podoba.

673

Odp: Ach ta teściowa...
hoczus napisał/a:

Meredith gratuluję zorganizowania życia i nie piszę z ironią.
my tez po ślubie wynajmowaliśmy mieszkanie, mieszkaliśmy w sumie 4 lata całkiem osobno,a zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę do teściów głównie dlatego by "zaoszczędzić" na czynszu za wynajem lokalu i żeby móc odłożyc na nasz dom, sprawa się przeciąga bo ciągle coś pod górę,ale już niedługo mam nadzieję się wyprowadzić.i niestety już nie raz się pakowałam, tylko przeprowadzic siebie i dzieci to spoko,ale jeszcze całą firmę łącznie z umowami, zmianami adresów itp to już jest duże przedsięwzięcie i na to potrzebujemy miejsca. działalność mamy taką,że możemy pracować w domu,ale potrzebne jest miejsce na komputery,drukarki,prasy,rolsztance itp i w naszym przypadku nawet dzień bez internetu i drukarki to dzień stracony bo klient pójdzie gdzie indziej.
I bynajmiej nie uważam że mi się należy cokolwiek od rodziców czy teściów, jak masz liczyć licz na siebie, ale to że mieszkam u teściowej od 2 lat nie daje jej  prawa gnoić mnie tylko dlatego że po swojemu wieszam pranie.

a co z argumentem że dzieci po 40 to już cięzko mieć i co,jak zejdzie do 40 dorabanie się a potem dzieci to w porządku?nie każdy dorabia się w 10lat.

Mam nadzieję, że z mojej poprzedniej wypowiedzi nie wynika, że mój wybór jest jedynym słusznym, a reszta do niczego, bo tak nie jest i wcale tak nie myślę. Jak najbardziej rozumiem zamieszanie z rodzicami, czy teściami na czas budowy domu, remontu mieszkania itp, bo to jest tymczasowe, a w miedzyczasie sie coś robi i za ten rok, dwa, czy trzy jest się już u siebie. Zresztą w ogóle każda sytuacja jest inna i nie ma jednego idealniego rozwiązania dla wszytskich. Odniosłam się do postu Mareny, która pisała, ze młodzi często nie chcą sie usamodzielniać i liczą na sponsorowanie od rodziców, bo tak jest łatwiej i napisałam jak to wygląda w mojej sytuacji i mojego punktu widzenia.
A Tobie teściowej współczuje i życze szybkiego kończenia budowy domu:)

A co do dzieci: Nie chodzi mi o takie dorobienie sie całkowite, że mam już wszystko i dopiero wtedy dziecko, bo bez wygranej w lotka to jest raczej nierealne. Np w moim przypadku, przed urodzeniem dziecka chciałabym kupić mieszkanie (łatwiej dostać kredyt hipoteczny nie mając dzieci), urządzić sie w nim jakoś, skończyć przerwane studia, może inna praca, troche lepsze zarobki. To wszytsko jest do zrealizowania w kilka lat. Mam 22 lata, więc mam jeszcze troche czasu, ale gdybym była np 10 - 15 lat starsza i miała taką samą sytuację finansową jak teraz, albo (tfu tfu) okazało się, że muszę się spieszyc, bo albo w najbliżym czasie, albo być może nigdy, to myślę, że bym sie długo nie zastanawiała. Chodzi mi o to, że zanim się zdecyduję na dzieci, chcę im zapewnić odpowiednie warunki i finansowe i mieszkaniowe, to jest dla mnie odpowiedzialne i świadome rodzicielstwo.

Ale się rozpisałam:) Mam nadzieję, że zrozumiale:)

674

Odp: Ach ta teściowa...

Hoczus dobrze, że mąż stoi za Tobą murem:) ale w temacie teściowa masz pecha, trafiłaś na osobę zawistną, złośliwą z paskudnym charakterem po prostu. Mogę Ci jedynie współczuć, bo chyba złotej rady nie wymyślę. Przypadek niereformowalny. Nie wyobrażam sobie, życia z kimś takim pod jednym dachem, bo chociaż żyjecie na własny rachunek to jednak gdzieś tam macie wspólną przestrzeń. Pozostaje trzymać kciuki, żebyście musieli mieszkać z nią jak najkrócej.

Merredithhh podziwiam,bo ja w Twoim wieku nie byłam tak mądra i poukładana, kompletnie nie wiedziałam czego chcę od życia, miałam bardzo naiwne i nierealistyczne wyobrażenie o wielu sprawach, gdybym wtedy wyszła za mąż za chłopaka, z którym się spotykałam a on jakieś takie plany miał chociaż ja myślałam tylko o studiach - to na całej linii byśmy polegli smile Z niektórych rozstań z perspektywy czasu należy się cieszyć:)
A od Ciebie droga Mareno chciałabym się "uczyć" żeby kiedyś mieć podobne podejście do życia i ludzi, to bezcenne być mądrym ale do tego jak na razie mi daleko jak stąd do księżyca tongue

675

Odp: Ach ta teściowa...

o Marena, jak miło że zajrzałaś. Miałam już pytać wcześniej - co u Was, co u rodziny syna?

676 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-17 11:39:59)

Odp: Ach ta teściowa...

mialam cos napisac.ale brak mi slow.

677

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

mialam cos napisac.ale brak mi slow.

Nika, a co Cię osłabiło tak? Czy to co przeczytałaś, czy to co przyniósł dzień?

   Zazdroszczę Wam dziewczyny, że macie takich mężów, którzy stoją za wami murem. Mój nie widzi problemu,a raczej wydaje mi się, że udaje, że nie widzi. Bo ma wtedy święty spokój.
A ja nie mam już siły, prosić o to, aby zrobił coś.
   Moja teściowa z tych samodzielnych i samowystarczalnych. Nie zostawia ani mi ani mężowi żadnego pola, na którym możemy się wykazać. Sama robi wszystko, co sobie zaplanuje, nie ustala z nikim i nawet nie informuje. Więc zdarza się, że rano okazuje się, że rozkopane podwórko, bo pilnie trzeba je wyrównać i nie da wyjechać się autem.
Zdarza się, że w naszych pokojach również urządza samowolkę, kiedy wyjechaliśmy, zastaliśmy pomalowane na inny kolor parapety, bo tamte się jej nie podobały. Oczywiście ja byłam ta najgorsza, bo tylko ja śmiałam powiedzieć, że tamte były ładniejsze i nie doceniałam dobrych chęci i pracy.
A najbardziej, mnie denerwuje, kiedy chce uszczęśliwiać mnie na siłę. Codziennie słyszę, czemu to nie jem owoców prosto z krzaka. Mówię, że nigdy nie jadam niemytych, bo można złapać jakiegoś pasożyta albo bakterię. Dzień mam spokój, a na drugi dzień to samo. A najbardziej mnie przeraziło, kiedy byłam w ciąży, a podtykała mi owoce, z drzew, na których dwa dni temu zrobiła opryski jakąś chemią. I była złość, że takie pyszne a ja nie jem. 
   Nie chcę, aby wyszło, że ja jestem taka super a teściowa to samo zło, bo wiem, że cały problem tkwi w moim mężu, który jest bierny. Straciłam już nadzieję, że cokolwiek do niego dotrze. Żadne argumenty nie docierają. Ani te, że chcę żyć po swojemu, ani te, że tutaj nie mam pracy, bo poziom bezrobocia w tym regionie największy w kraju. Za to jego argumenty są takie, że po co wynajmowac coś i płacić, skoro on ma już dom. To samo z budową własnego, działkę już mam z czasów przed małżeńskich.
   Czuję, że jestem na przegranej pozycji.  Nie piszcie, że trzeba było wcześniej mysleć, bo gdybym wiedziała, ze tak będzie to sama byłabym mądra przed szkodą a nie po. Nie wiem już co mam robić.

678 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2012-09-17 16:37:36)

Odp: Ach ta teściowa...

Joga - dziękuję, ale mnie skomplementowałaś smile

Smutny Misiu - Twój temat przeczytałam od deski do deski z zapartym tchem. Niestety nie potarfię Ci nic sensownego poradzić, ale trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że wszytsko sie ułoży.

Poprawka: nie Twój temat, tylko temat założony przez Jeżyka, w którym często się wypowiadałaś. Przepraszam, za pomyłkę.

679

Odp: Ach ta teściowa...
smutny_miś napisał/a:

Czuję, że jestem na przegranej pozycji.  Nie piszcie, że trzeba było wcześniej mysleć, bo gdybym wiedziała, ze tak będzie to sama byłabym mądra przed szkodą a nie po. Nie wiem już co mam robić.

" gdyby człowiek wiedział, że upadnie, to by się położył" nie ma co się teraz zastanawiać co by było gdyby... teraz masz trudny okres w życiu, do tego idzie zima. Nie wiem jak na Ciebie ale na mnie okres jesienno-zimowy działa depresyjnie. Poczekaj, przetraw wszystko i zacznij od małych kroczków, nie wiem czy dobrze pamiętam ale Twój mąż jest przy Tobie w trudnych momentach w życiu, to ważne bo faceci czasem chowają głowę w piasek. Może jakaś terapia? psycholog? masz możliwość?

680

Odp: Ach ta teściowa...

dziękuję dziewczyny za odzew smile
Tak to prawda, mój mąż był ze mną w trudnym momencie, wspierał i był prawdziwym przyjacielem.
Bardzo to doceniam. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale kiedy jest ze mną jest inny, a kiedy z teściową zmienia się. To jak zupełnie dwie różne osoby. Jest bardzo rezolutny i ogarnięty życiowo: w pracy, kiedy jesteśmy sami. A potem nagle widzę zmianę - w domu przy mamusi zanikają wszystkie umiejętności i przechodzi przemianę w "ciapę". Raptem okazuje się, że nic mu nie potrzebne, na niczym się nie zna, nic nie umie zrobić, nie liczy się co ja mam do powiedzenia.

681

Odp: Ach ta teściowa...

Podobne zachowanie widziałam u dzieci despotycznych, surowych rodziców. Zupełnie inne zachowanie "wśród ludzi", niż przy rodzicach. Może Twój mąż mieszkając z mamą nie "wyrósł" do końca z takiego zachowania, nie nauczył sie asertywności wobec niej, a ciężkie dla Was obojga przeżycia na jakiś czas go "wyzwoliły". Często dopiero w takich chwilach człowiek naprawde docenia to, co ma i co może stracić, a cała reszta przestaje mieć znaczenie.

682 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-17 22:21:24)

Odp: Ach ta teściowa...

link

kurde mam nadzieje ze nie usuna tego linku

w przeciwnym razie szkoda:(

683

Odp: Ach ta teściowa...

smutny_misiu masz takie mądre motto smile
" Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami. "
To właśnie o Twoim mężu, kiedy matki nie ma obok jest całkiem dojrzałym i odpowiedzialnym facetem ale kiedy pojawia się mamusia znów staje się małym chłopcem smile
Podeślę Ci na maila książkę o toksycznych rodzicach jest tam rozdział o właśnie takim przypadku, dorosły facet, prowadzący własną firmę, przedsiębiorczy, odnoszący sukcesy w życiu zawodowym przy swoim ojcu trzęsie się jak mały dzieciak i starając się zasłużyć na jego akceptację zachowuje się jak mały przestraszony dzieciak. Może podsuń mu kilka fragmentów do poczytania? Może zacznie analizować relacje z matką i sam dojdzie do tego, że nie są one normalne?

684

Odp: Ach ta teściowa...

fajne to bylo forum,ale teraz zrobily sie jakies przepychanki slowne nie zawsze grzeczne.
smutny misiu uwierz mi ze wystarczy sie wyprowadzic, a maz jak kocha to pojdzie za toba.
mi sie dzisiaj snily pol nocy jakies glupoty. tzn ze z kims walcze, ale ratuje mnie jakis przystojny rycerz. z twarzą znajomą,ale...
nie byl nim moj narzeczony.
a dawnymi czasy tylko on mi się śnił.

685

Odp: Ach ta teściowa...

Smutny misiu- powiem szczerze że podobnie jak Ty gdybym wiedziała że bedzie tak jak jest u mnie to tak samo była bym mądra przed szkodą...Joga też słusznie zacytowała..."gdyby człowiek wiedział, że upadnie, to by się położył".
Smutny misiu nie znam Twojej osobowości i jak sobie radzisz z innymi nachalnymi ludźmi ale ja również przychyliłabym się do propozycji zarejestrowania się u psychologa... a jeżeli stwierdziłabys że to ci nie pomaga to można zawsze porozmawiać z psychiatrą, czasami psychiatra jeżeli jest dobry to może nie źle nie które rzeczy przetłumaczy, a jeżeli trzeba to przepisze leki.

Ja od od jakiegos czasu chodzę do psychologa na kase chorych .. (mieszkam 15 km od nie duzego miasteczka wiec psychoterapeuty nie ma nawet prywatnie)A psychoterapeuta pewnie był by skuteczniejszy.Moja połozna (jestem w 8 miesiącu ciązy) zasugerowała rozmowę z psychiatrą... Poszłam wytłumaczyłam co sie dzieje ze mną, nie przespane noce, lęki, myslenie tylko o teściach, wręcz obsesja.. nerwy, ciągłe myslenie  o nich o komentarzach powracanie po raz setny do różnych sytuacji. .  Przepisała mi łagodny lek przeciw depresyjny który nie szkodzi i nie uzaleznia jutro odstawiam ze wzgledu na zaawansowana ciążę, jutro mam wizytę. Jestem spokojniejsza, mam chwilami lęki czuje tez chwilami przygnebienie  gdy teściom sie nie podoba co zrobie albo czego nie zrobię... ale jestem spokojniejsza bo śpię w nocy i mniej truje mężowi... a co bedzie dalej... zobaczymy...

686

Odp: Ach ta teściowa...

Takaoo dobrze, że znalazłaś sposób, aby sobie pomóc. Życzę Ci, abyś jak najszybciej znalazła spokój wewnętrzny i radość z małżeństwa i macierzyństwa.

Niestety podejrzewam, że w moim przypadku wizyty u psychologa/psychiatry nie sprawdzą się. Jeśli wybiorę się tam sama to nie przyniesie  to żadnego efektu, bo problem nie tkwi po mojej stronie, przynajmniej nie całkowicie. A mój mąż nigdy nie pójdzie tam ze mną. Więc to nic nie zmieni w zaistniałej sytuacji. A tak ponadto, to ja nie przejmuje się tym co mówi, czy myśli teściowa, nie oczekuje jej akceptacji czy przyklaskiwania moim pomysłom. Jedyne co spędza mi sen z powiek, to moje wspólne życie z mężem i to w jaki sposób znaleźć porozumienie.
Ale całkowicie nie skreślam pomysłu iścia do psychologa. Kiedyś już to rozważałam. Kiedyś być może wybiorę się, ale nie po to, aby ratować swoje małżeństwo - bo jak wyżej, do tego potrzeba obojga - ale po to, aby poczuć się lepiej z samą sobą i nabrać pewności siebie.

687

Odp: Ach ta teściowa...

Smutny Misiu, a dlaczego mąż nie chce iść z Tobą? Jakie argumety podaje? Czy nie podaje w ogóle, na zasadzie "nie, bo nie"?

688

Odp: Ach ta teściowa...
smutny_miś napisał/a:

Kiedyś być może wybiorę się, ale nie po to, aby ratować swoje małżeństwo - bo jak wyżej, do tego potrzeba obojga - ale po to, aby poczuć się lepiej z samą sobą i nabrać pewności siebie.

Ja myślę, że powinnaś już teraz wybrać się dla samej siebie. Zatroszcz się o siebie, swoje emocje i uczucia, czasem trzeba przewartościować pewne sprawy, i wyznaczyć sobie nowe cele żeby za kilka lat nie żałować że nie zrobiłaś niczego żeby samą siebie uszczęśliwić. Życie nauczyło mnie, że jeśli sama o siebie nie zadbasz nikt inny za Ciebie tego nie zrobi smile
Pozdrawiam
i trzymam kciuki:)

689

Odp: Ach ta teściowa...

Misiu szkoda związku co? ALbo lat, zanim się wszystko unormuje.

690 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2012-09-20 13:33:53)

Odp: Ach ta teściowa...
Merredithhh napisał/a:

Smutny Misiu, a dlaczego mąż nie chce iść z Tobą? Jakie argumety podaje? Czy nie podaje w ogóle, na zasadzie "nie, bo nie"?

uważa, że nie potrzebuje, bo to ze mną jest problem, a nie z nim

Joga napisał/a:

Ja myślę, że powinnaś już teraz wybrać się dla samej siebie. Zatroszcz się o siebie, swoje emocje i uczucia, czasem trzeba przewartościować pewne sprawy, i wyznaczyć sobie nowe cele żeby za kilka lat nie żałować że nie zrobiłaś niczego żeby samą siebie uszczęśliwić. Życie nauczyło mnie, że jeśli sama o siebie nie zadbasz nikt inny za Ciebie tego nie zrobi

Właśnie zamierzam w koncu zadbać o siebie.
Zawsze najważniejszy był mąż, żeby nie sprawić mu przykrości, żeby nie musiał być między młotem a kowadłem - bo jak wybrać między żoną a matką.

nika29 napisał/a:

Misiu szkoda związku co? ALbo lat, zanim się wszystko unormuje.

Pewnie, że szkoda czasu, który można było wykorzystać lepiej. Najważniejsze to zauważyć, że taki stan nie jest właściwy i zmienić to co nam nie pasuje. Liczy się przyszłość i nie ma co żałować straconego czasu. Stracony czas należy jedynie traktować jako doświadczenie, które nas czegoś nauczyło.

691

Odp: Ach ta teściowa...

misiu mądrze powiedziane:> powiedz kim jesteś z zawodu?

692

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

misiu mądrze powiedziane:> powiedz kim jesteś z zawodu?

Pracowałam w zawodach niepowiązanych z wykształceniem, przynajmniej nie wprost. Do tego zainteresowania też mam rozległe, więc sama już nie wiem co jest wyuczone a co nabyte.
Grunt to mieć otwarte oczy i umysł.

693

Odp: Ach ta teściowa...

Teściowe to w ogóle podgatunek

694

Odp: Ach ta teściowa...

ja bym powiedziala kim jestem, ale zaraz będzie dociekanie: a czemu robisz błędy i interpunkcji nie stosujesz, bo to mnie spotykało na innych forach, a tak jak nie powiem to mam spokój.
własnie przyjechał mój pan- jest zły za brak obiadu, ale ja nie mam czasu robic obiadu bo dziecko mam na głowie i nic innego-dzis walczylam 3 godziny z brakiem kupy i poszlam po czopki.

695

Odp: Ach ta teściowa...

Smutny misiu ... powiem Ci tak. ja byłam pewna że nigdy nie zdołam pójść ani do psychologa a nie daj Boże do psychiatry... niestety byłam już wstanie takim że nie widziałam ratunku... mąż też bierny raczej niż czynny bo ma spokojniejszy charakter od teścia...rozumiał, wysłuchiwał, ależ ile można słuchać męża nie zmienie. Wiem jedno że jak juz w końcu będziemy na swoim to będzie mąż takiego jakiego sobie wybrałam. Tak jak to p.psychiatra powiedziała, że potrzebuję w tym momencie męża który walnąłby pięścia w stół i zdecydowanie postawił na swoim... hmmm... w naszym przypadku to musieli by się raczej pobić gdyby mieli identyczne charaktery. Widocznie smutny misiu jeszcze sobie radzisz sama z sobą...ale jak długo ? ja na Twoim miejscu myślała bym o odwiedzinach u któregoś ze specjalisty... od czegos musisz zacząć.. nie ma potrzeby od razu ciagnąć męża... powoli może zrozumie jakie to dla Ciebie ważne... on musi zrozumieć  że to nie tylkoTy masz problem... problem tkwić może i to wiekszy nawet w Twoim mężu. A więc zadbaj o swój umysł i dobre samopoczucie, rozmawiaj  mężem .. nie popuszczaj mu tego maminsyniostwa, bo zostaniesz na przegranej pozycji. Znam kobiety które wyszły za mąż za zapatrzonych w mamy synków i po latach takiego małżenstwa jest coraz gorzej... ze związkeim nie mówiąc juz o tych kobietach ,pozd

696

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

ja bym powiedziala kim jestem, ale zaraz będzie dociekanie: a czemu robisz błędy i interpunkcji nie stosujesz, bo to mnie spotykało na innych forach, a tak jak nie powiem to mam spokój.

Nie oceniaj siebie, po tym jakie usłyszysz komentarze na swój temat

nika29 napisał/a:

własnie przyjechał mój pan- jest zły za brak obiadu, ale ja nie mam czasu robic obiadu bo dziecko mam na głowie i nic innego-dzis walczylam 3 godziny z brakiem kupy i poszlam po czopki.

To powiec mu to samo, co nam napisałaś, że miałaś inne problemy na głowie. Poza tym jaki to problem, żeby sam sobie na szybko coś przyrządził, tym bardziej, że teraz jest tyle półproduktów i gotowych produktów. Owszem, może i niezbyt zdrowe, ale raz na jakiś czas w kryzysowych sytuacjach, nie zaszkodzą.

Takaoo nie mam zamiaru się poddać smile będę szukać jakiegoś sensownego wyjścia.
Wierzę, że kiedy wyprowadzicie się na swoje, Ty i mąż odnajdziecie spokój i odetchniecie.
A najważniejsze, że zaczniecie żyć swoim życiem.
Jesteś mądrą kobietą i silną.  Bo siła i mądrość to nie to, aby sobie samemu ze wszystkim radzić, ale prosić o pomoc, kiedy nie ma innego wyjścia.
Postąpie podobnie, jeśli dojdę do ściany.

697

Odp: Ach ta teściowa...

cóż i awantura wybuchła misiu, trochę mnie poniosło, bo powiedziałam że za miesiac dziecko będzie wazniejsze od niego i nic innego.i ze nawet gadac mi sie nie chce.
dyskusja zmierzala w kierunku: nic nie robisz, siedzisz na necie itd.
tak mam to wszystko w dupie, tylko dziecko jest wazne. napewno nie on.tak samo zrobie.

698

Odp: Ach ta teściowa...

i wiem ze zadne slowa nie są gorsze niz obojętnosc gdy ktos wychodzi i nie chce nawet rozmawiac.

699

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

cóż i awantura wybuchła misiu, trochę mnie poniosło, bo powiedziałam że za miesiac dziecko będzie wazniejsze od niego i nic innego.i ze nawet gadac mi sie nie chce.
dyskusja zmierzala w kierunku: nic nie robisz, siedzisz na necie itd.
tak mam to wszystko w dupie, tylko dziecko jest wazne. napewno nie on.tak samo zrobie.

poczekaj, aż emocje opadną i zrób podejście nr 2, na spokojnie, bez obrażania się i fochów smile

700

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

cóż i awantura wybuchła misiu, trochę mnie poniosło, bo powiedziałam że za miesiac dziecko będzie wazniejsze od niego i nic innego.i ze nawet gadac mi sie nie chce.
dyskusja zmierzala w kierunku: nic nie robisz, siedzisz na necie itd.
tak mam to wszystko w dupie, tylko dziecko jest wazne. napewno nie on.tak samo zrobie.

Ważny jest Wasz związek, dziecko również ale skupianie się tylko na nim jest prostą drogą do bycia "toksyczną teściową":)
Wiem, że początki macierzyństwa są trudne, dopada szara rzeczywistość, jesteśmy zmęczone, niewyspane, mamy wrażenie że nas już nie ma, że jest tylko dziecko i wszystko się kręci dookoła pampersa.
Musisz się na nowo zorganizować, porozmawiaj z mężem na spokojnie, wytłumacz, że nie zawsze jesteś w stanie wszystko "ogarnąć", może przygotuj sobie kilka gotowych obiadów w zamrażarce, tak żebyś w sytuacji awaryjnej miała coś do jedzenia? Dobrym wyjściem jest nosidełko - przynajmniej u mnie się sprawdziło, nosiłam małą w nosidle i robiłam z nią wszystko, gotowałam, sprzątałam, prałam, niezbyt wygodne ale u mnie pomogło.
Wiesz nie wiem jak Ty ale ja za 30 lat chciałabym być babcią z siwą głową, która spaceruje ze swoim mężem za rękę po parku, chodzi z nim do kina, wyjeżdża na wakacje i nadal cieszy się wspólnym byciem razem smile to taka moja wizja i mam nadzieję, że się spełni ale muszę na nią przez te 30 lat "pracować".
Czy naprawdę kłótnie o pierdoły typu obiad są aż tak ważne? Problemem jest ciężka choroba - wtedy nie masz wpływu na to co się stanie, to jest powód do zmartwienia całą resztę można łatwiej lub trudniej "rozpracować" smile
Zacznij cieszyć się z tego, że macie Siebie, macie syna to są wartości nadrzędne:)
Pozdrawiam:)

701

Odp: Ach ta teściowa...

hej myslalam o tym nosidelku, widzialam nawet w komisie-kosztuje 40zlotych. jak dostanę pieniazki to napewno kupie, dzisiaj sa takie wydatki, ze nie mogę sobie pozwolic na nie.
powalcze jeszcze troche moze sie uda, ze sie chlopiec nauczy lezec w łóżeczku, ale jak skonczy 2 miesiące(chce zeby byl wiekszy), to pewnie skonczy sie na tym.
czy mozna nosic 3 tyg dziecko?
eh dzisiaj dał mi 50zl na "waciki", ja na to ze nie chodzi o to aby wyrzuty sumienia klajstrowac pieniedzmi, ktorych nie mamy, mam cala torbe kosmetykow i 3 szafy ubran(lazilam w ciazy po szmateksach i kupowalam duzo fajnych rzeczy), tylko o inne sprawy.
jestem niestety łatwopalna, zamiast paznokci mam zapałki-czesto wtedy coś palnę i ...kłótnia gotowa.

702

Odp: Ach ta teściowa...
Agniecha88 napisał/a:

Teściowe to w ogóle podgatunek

No i co wypada odpowiedzieć na taki tekst?

703 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-09-21 12:42:33)

Odp: Ach ta teściowa...

Muszę Cię zmartwić smile są dzieci - moja córka taka była - które w ogóle nie leżą w łóżeczku. Ja musiałam ją cały czas nosić, miała chyba z 4 tyg. jak ją wrzuciłam do takiego nosidła, BabyBjorn, mała była szczęśliwa a ja z nią na brzuchu prasowałam, gotowałam itd, później siedziała na szafce kuchennej bo za żadne skarby ani wózek ani fotelik nie wchodziły w grę:)
Przekichane i cały czar macierzyństwa i marzenia o słodkim bobasie,który leży w łóżeczku i śpi godzinami legły w gruzach. Początki są trudne ale jak mały będzie bardziej kontaktowy a Ty się oswoisz z nową rolą to będzie Ci lepiej:) zobaczysz.
Przestań się wkurzać na męża, bo to nie ma sensu, zamieniasz się w zołzę:P  bo jesteś zmęczona i rozczarowana pewnie trochę.
Ja też jestem choleryczką ale powtarzam sobie, że większość problemów w życiu stwarzamy sobie sami, kłócimy się o rzeczy nie ważne najczęściej. Porozmawiaj z nim na spokojnie, bez "bo ty zawsze""bo ty nigdy" postaraj się mu wytłumaczyć co czujesz, mężczyźni inaczej dorastają do roli ojca, muszą się tego "nauczyć" czasem trudno im zrozumieć co czuje kobieta,która "siedzi" w domu smile
Musisz mu pomóc, zaangażować go w Waszą nową rzeczywistość:)
Jeśli mogę w czymś pomóc jako matka-polka praktykująca -mój najmłodszy jeszcze jest pampersowy - to pisz na priv chetnie pomogę:)
Pozdrawiam
Ps.najważniejsze i zapomniałam mały przejmuje Twoje emocje,jeśli Ty jesteś wkurzona on też smile więc się hamuj moja droga bo inaczej wszyscy zwariujecie tongue

704

Odp: Ach ta teściowa...
marena7 napisał/a:
Agniecha88 napisał/a:

Teściowe to w ogóle podgatunek

No i co wypada odpowiedzieć na taki tekst?

Nic smile nie kopiemy się z koniem ....

705

Odp: Ach ta teściowa...
Joga napisał/a:

Wiesz nie wiem jak Ty ale ja za 30 lat chciałabym być babcią z siwą głową, która spaceruje ze swoim mężem za rękę po parku, chodzi z nim do kina, wyjeżdża na wakacje i nadal cieszy się wspólnym byciem razem smile to taka moja wizja i mam nadzieję, że się spełni ale muszę na nią przez te 30 lat "pracować".

Też mam takie marzenie. I też świadomość, że musze na to pracować dziś, jutro i tak każdego dnia

706 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-21 14:38:48)

Odp: Ach ta teściowa...

do dziecka jestem spokojna,wiem ze przejmuje moje emocje. tak bylo w szpitalu!!!nie dalam rady karmic,dziecko sie denerwowalo itd...

707

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

do dziecka jestem spokojna,wiem ze przejmuje moje emocje. tak bylo w szpitalu!!!nie dalam rady karmic,dziecko sie denerwowalo itd...

Jak jesteś wkurzona na cokolwiek to dziecko też to wyczuwa smile

708

Odp: Ach ta teściowa...

maly jest na sztucznym, nie karmie piersią. moze to stąd ten płacz?

709 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-09-22 09:17:59)

Odp: Ach ta teściowa...
nika29 napisał/a:

maly jest na sztucznym, nie karmie piersią. moze to stąd ten płacz?

A kiedy płacze? W określonych godzinach czy różnie w ciągu całego dnia? Poszukaj w necie filmu Pawła Zawitkowskiego tam możesz zobaczyć jak masować dziecko, żeby się odprężyło i jak nosić. Czasem wystarczy zmienić pozycję, np brzuszkiem w dół dziecko na przedramieniu a brzuszek na Twojej dłoni i masujesz brzuch delikatnie podczas noszenia. Kładź małego dużo na brzuchu, bo wtedy naturalnie masuje sobie jelitka i nie ma wzdęć, pozycja wygodna bo nawet jak mu się ulewa - chociaż przy karmieniu z butelki chyba nie tak jak piersią - to się nie zakrztusi, poza tym wzmacnia mięśnie i ćwiczy, przekładając i podnosząc główkę. Możesz spróbować podawać Espumisan dla dzieci to na wzdęcia. Nie wiem jak przy karmieniu sztucznym ale może powinnaś go przepajać jakąś herbatką, wodą ? Może jest mu za gorąco? Nie ubierasz go za ciepło? Maluch ma wyższą ciepłotę ciała niż dorosły często zapominamy o tym i ubieramy malucha zbyt grubo smile
Ja miałam też muzyczkę dla malucha, to trochę uspokaja chociaż mojego syna uspokajał dźwięk odkurzacza:) najpierw zauważyłam że usypia kiedy odkurzam a później ściągnęłam z netu i puszczałam cichutko kiedy był marudny:)
No i ostatnie co przychodzi mi do głowy to spacery:) zrobiło się nawet ciepło - przynajmniej u mnie więc spacery też wskazane bo moje uspokajało świeże powietrze:)

710 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-09-22 10:31:30)

Odp: Ach ta teściowa...

Witam.

Joga napisał/a:
marena7 napisał/a:
Agniecha88 napisał/a:

Teściowe to w ogóle podgatunek

No i co wypada odpowiedzieć na taki tekst?

Nic smile nie kopiemy się z koniem ....

Joga napisał/a:
Merredithhh napisał/a:

(...)Jestem straszną synową tongue

Ach Ty paskudo!!!! tak zepsuć ostatnie lata życia teściowej tongue

Nigdy nie wiadomo, komu bliżej...z kraja...

Nooo, to już są dwa konie...

711

Odp: Ach ta teściowa...

tak joga puszczam i odkurzacz, a espumisan mamy dzis kupic już wczoraj o nim myślałam, co do ubierania to u mnie jest w samym body, a ciągle "inni" go przykrywają ale ja i tak siedzę z  nim w dzień więc ma chłodniej. dużo chodzimy na spacerki:>

712

Odp: Ach ta teściowa...

Żyworódko ja i Merredithhh nie ubliżamy naszym teściowym, śmiejemy się z tego, że to co większość ludzi by cieszyło, czyli to że dzieci są samodzielne i świetnie sobie radzą w życiu - nasze teściowe unieszczęśliwiło. Nigdy nawet jeśli kogoś bardzo nie lubię nie nazwałabym nikogo "podgatunkiem".

713

Odp: Ach ta teściowa...

Joga, jeśli chodzi o Ciebie i Merredithhh to bardzo fajnie, że się udzielacie w tym wątku, bo Wasze wypowiedzi, są jak powiew świeżego powietrza w śród tej 'zgnilizny' poglądów i roszczeń, co poniektórych synowych w stosunku do teściowych. A że u Was, to działa w drugą stronę, to pewnie tak dla równowagi. smile
Oczywistym jest, że to nie Ty nazwałaś teściowe 'podgatunkiem', tylko Agniecha88.
Ja zacytowałam wypowiedzi Was obu, bo uznałam je za... niestosowne.

Teo napisał/a:

nika29 to jest temat o teściowych, a nie o problemach z wypróznieniem twojego dziecka i jego płaczami. Wątek o matkach jest gdzie indziej więc bądź łaskawa się z tymi tematami tam przenieść, bo jak bardzo lubię czytać ten wątek i poznawać opinie każdej ze stron tak nie mam najmniejszej ochoty czytać o czopkach i pretensjach Twojego męża, że nie ma obiadu.
I nie wiem czemu mi życzyłaś bycia matką- polką? Nie bądź zawistna, to że sama się w to wpakowałaś nie znaczy, że inni też muszą smile A twój dzieciak ryczy bo go brzuch boli od tego sztucznego pokarmu i kolki ma jak od każdego taniego g, jakie jest na rynku bo nie sądze, że stać Cię na takie za 50 zł puszkę. Trzeba było cyckiem karmić. Sama sobie życie utrudniasz.

Teo:
- ten wątek, jak sama słusznie zauważyłaś, dotyczy wzajemnych relacji synowych i teściowych, a nie jest Twoim 'koncertem życzeń',
- dla mnie, nie jest żadnym offtopem, jeżeli synowe porozmawiają między sobą również o   
dzieciach i mężach, zatem nie rządź się i nie rozstawiaj userek po kątach (nie odsyłaj do   
innych wątków), bo to one głównie nadają klimat temu wątkowi.
Nie jesteś ani synową , ani też teściową, więc równie dobrze można by Cię odesłać do jakiś wątków dla 'OCZEKUJĄCYCH' np. dla narzeczonych (?)lub przyszłych narzeczonych.
- jeżeli tematyka, w niektórych wypowiedziach zejdzie nieco z toru, to przecież nie musisz
wszystkiego czytać. Nie bądź zawistna o to, że dziewczęta się polubiły i wspierająsię/radzą.

714

Odp: Ach ta teściowa...

żyworódko... no i co ja mam Ci na tego posta odpisac? Mi mówisz, żebym się nie rządziła, a sama starasz się mnie ustawić pisząc, że "dla mnie, nie jest żadnym offtopem, jeżeli synowe porozmawiają między sobą również o dzieciach i mężach". Dla Ciebie nie jest, a dla mnie jest. Konflikt interesów. I gdzie ja, na Allaha, zawistna jestem? Gdzież znowóż zawiść mą wypatrzyłaś? Jestem bardzo ciekawa.

715 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-22 21:41:11)

Odp: Ach ta teściowa...

teo kupiłam puszkę za 50 złotych dokładnie- Bebilon I. To Odpowiedź numer jeden.Puszka 800 gram, wcześniej zaś kupowałam tanie gxxxxx jak sama to ujełaś Nan-za 16.39 w Biedronce. Używamy tez tanich pampersów-new borny, w promocji 52.99 za 58 sztuk. A także Emolium i produkty firmy hipp. Mogę dokładną listę wysłać ci na email, potrzebujesz???
Rozpisałabym się dokładniej, ale nie mam czasu.

Posty [ 651 do 715 z 1,243 ]

Strony Poprzednia 1 9 10 11 12 13 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024