DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 469 ]

111

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

HEJ WSZYSTKIM-WCZORAJ WIECZORKIEM DUUUUŻO TUTAJ NAPISAŁAM ,WIDAĆ TAKI MIAŁAM ,,DOBRY DZIEŃ,, ALE KTOŚ USUNĄŁ MOJEGO POSTA DLACZEGO--------

Zobacz podobne tematy :

112

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

UPSSS......PRZEPRASZAM NAJMOCNIEJ ZNALAZŁ SIĘ

113

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Żabcia, wiem nic nie jest łatwe a do tego to chory człowiek, ale jak znam życie  nawet jakbyś go zostawiła na jakiś czas to miałby do Ciebie spore pretensję itp.
A co na to wasze dzieci, może da mu się jakś ,,wejść" na ambicję??
A może  czas żebyś zaczęła go ignorować i pomyślała o sobie.
Nie mówię że masz przestać się nim opiekować bo z tego co piszesz jest to niemożliwe, ale może rób to co masz do zrobienia i zajmij się sobą, za dużo uwagi skupiasz na nim, to normalne ja też to robię:/

Normalna  mam tak samo jak ty:/ niestety sad każda impreza, sylwester, urodziny są dla mnie katorgą:(

,,Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne"

114

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

witaj filifionka smile tak musze Cie zmartwic DDA przewaznie wiaza sie z alkoholikami czy sa to alkoholicy pijacy czy tez nie ale sa nimi , mama 34 lata dopiero niedawno dowiedzialam sie ze jestem DDA i WSPOLUZALEZNIONA moze od poczatku powiem Ci na swoim przykladzie choc zapewne i wiele kobiet tak ma; cale zycie zastanawialam sie co jest ze mna nietak niepotrafilam sie odnalezc niepotrafilam mowic o tym co mnie boli co mi sie niepasuje co sie podoba zawsze zdawalo mi sie ze niemam prawa do tego moi rodzice oby dwoje pija kiedy uciekalam z domu do orzenku sadzilam ze w koncu bedzie super spokoj alkohol w normie albo i wogole ale niestety niestalo sie tak moj byly maz tez jest alkoholikiem ale niestety pijacym rozeszlam sie z nim po 3  latach pozniej tez bylam w paru zwiazkach i jak sie okazywalo tez bardzo lubieli alkohol od poczatku tego roku postanowilam sobie ze cos z tym moim zyciem zrobie albo choc wejde w siebie i poszukam o co w tym wszystkim chodzi ? i znalazlam sie na grupie DDA i Al-anon a na domiar tego wszystkiego zwiazalam sie z alko ale juz niepijacym od 19 lat i powiem Ci ze wtedy tez zaczelam wglebiac sie w literatute DDA Al-anon jak rowniez AA , poprostu my DDA szukamy partnerow zyciowych podobnych do swoich ojcow dziadkow itd a po jakims czasie dopiero wychodzi ze jednak mamy to samo co mielsmy w domku ale mozemy to zmienic pracujac nad SOBA , jestem ze swoim alko dopiero albo tez az od 8 miesiecy i jest nam dobrze choc tez gdzies kiedys jakis alko mi powiedzial ze DDA i AA to nie jest zwiazek na cale zycie ale coz my jak narazie jestesmy razem a co bedzie dalej czas pokaze:) pozdr

115

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

nie wiem wlaściwie od czego zacząć... w sumie nigdy nie podobał mi się mój charakter, byłam (hmm jestem) nerwowa, nie uważam się za chodzącą piękność... nie wiedziałam dlaczego... dopóki nie obejrzalam kobiety na zakręcie w tvn style. program był o corce alkoholika i jej terapii... od tamtego czasu zaczęlam szukac kontaktu z takimi ludźmi jak ja.. strasznie ciężko mi sie pisze... przepraszam...
od pól roku jestem z chłopakiem.. cudownym,cierpliwym... nie umiałam przez długi czas go pokochać, bałam się... ale on czekał na mnie.. teraz jesteśmy szczęśliwi, ale... jeśli pyta mnie czy może wypic piwo (tak tak, pyta mnie... taka mamy umowę) to zalewa mnie krew... jedno piwo na miesiąc a ja robię z niego alkoholika sad to straszne, nie umiem sobie z tym poradzić...

116

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Też jestem DDA i mam prawie wszystkie cechy tego syndromu. W moim przypadku doprowadziły one do rozwinięcia się choroby psychicznej i naprawdę bardzo mocno odczuwam wpłym mojego dzieciństwa na swoje życie.
Chciałabym pocieszyć wszystkie osoby DDA.
Ja też do niedawna czułam, że moje życie jest skazane na klęskę, tym bardziej , że już związałam się z alkoholikiem. Jednak miłośc do drugiego człowieka może wiele zdziałać. Postanowiłam sama sobie pomóc, stosuję różne sposoby na ulepszenie swojego życia i przyznam szczerze, że to naprawdę nie jest takie trudne. Wystarczy naprawdę chcieć.

Zmieniając siebie, możemy zmienić swoje życie i stać się lepszymi partnerami dla swoich drugich połówek

Jeżeli ktoś chciałby zasięgnąć jakiś informacji o miejscach terapii w warszawie to służe pomocną dłonią.

Mogę polecić też ciekawe strony o DDA i wysłuchać kogoś, kto ma problem,może uda mi się coś doradzić??

DDA to nie wyrok. My też możemy mieć normalne życie i my też możemy pomagać osobom uzależnionym, wystarczy tylko trochę poczytać.

Czy jest coś gorszego niż śmierć??
Zycie jeśli pragniesz śmierci...

117

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

agggusia242 podaj te ciekawe linki jak mozesz, z gory dziekuje i pozdr

118

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

http://www.al-anon.org.pl/index.html

http://alkoholizm.com.pl/content/blogcategory/20/57/

http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=236

http://www.psychologia.edu.pl/index.php … mp;id=3162

http://www.chwiledda.eu/

agggusia242 napisał/a:

JEST TAKI FILMIK DLA OSÓB DDA. POSZUKAJ POD TYTUŁEM: JAK MOŻNA POMÓD DDA?

W prawym dolnym rogu znajduje się opcja 'edytuj', służy ona możliwości dopisania dalszej treści posta. Na  forum nie piszemy posta pod postem, aby był większy porządek.
Pozdrawiam,
impresja

Czy jest coś gorszego niż śmierć??
Zycie jeśli pragniesz śmierci...

119

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Więdz i ja jestem DD

I nadeszła chwila,w której ryzyko pozostania ściśniętym pąkiem,stało się bardziej bolesne niż,ryzyko rozkwitnięcia

120

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

agggusia242 dzieki za linki akurat te juz znam sadzilam ze moze znalazlas cos innego ale i tak super dzieki,

121

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie,

W przyszłym roku planujemy z moim narzeczonym ślub, w zasadzie juz wszystko mamy zaplanowane, zarezerwowane, itp...
Ja jestem DDA a mój narzeczony jest alkoholikiem; jestesmy razem 4 lata, przez pierwsze 3 lata moj narzeczony nie mial problemów z alkoholem, tzn lubił napić się na imprezie ze znajomymi ale to tylko albo aż tyle. Od lipca ( od smierci jego babci) zaczął mieć poważne problemy, pił sam, wyjeżdzał na działkę żeby sie upijac; strasznie się kłocilismy i oddalaliśmy od siebie. Niedawno udaliśmy sie na spotkanie z terapeutą który pomógł podjąc mojemu narzeczonemu decyzję o terapii AA, a mnie namówił na terapię DDA. Wspomniał o odłożeniu ślubu, na co my zareagowaliśmy wielkim sprzeciwem. Bo w sumie dlaczego mamy odkladać slub? na terapię mamy jeszcze cały rok pewnie nie jest to wystarczająco dużo czasu żeby w pełni sie  wyleczyć jednak myślę że wyjdziemy na prostą. Gdzieś przeczytałam że dzięki terapii mogę przejrzeć na oczy i zmienić zdanie, stwierdzić że to nie jest człowiek z którym chce być. Jednak oboje uczeszczamy na terapię, oboje pracujemy nad zmianami i bardzo się kochamy. Co o tym myslicie?

p.s myslicie że to dobry pomysł chodzić na terapie które prowadzi ta sama terapeutka?

122

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Kobiety!!! jeżeli macie w rodzinie problem alkoholowy to należy udać się po pomoc do nabliższej placówki AA, na pewno znajdziecie adresy w internecie. Alkoholizm jest chorobą śmiertelną i nieuleczalną . I żadne rozmowy do tzw. "rozsądku" nic tu nie dadzą. Dzieci wychowujące się w takich rodzinach mają poważne zaburzenia emocjonalne. Sama pochodzę z takiej rodziny i do tej pory, a jestem już stara mam z tym problemy.Tylko fachowa pomoc!!!!!!!

123

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie.
Uważnie przeczytałam większość postów, i postanowiłam napisać. Ja nie jestem DDA, nikt u mnie w domu nie pił.
Od 1,5 roku jestem w związku z chłopakiem, który jest DDA. Powiedział mi o tym dopiero niedawno. Nagle wiele jego zachowań stało się dla mnie jasnych, ale i tak jestem rozdarta, nie wiem co robić. Pomyślałam, że może miałybyście dla mnie jakąś radę.
Ja mam obecnie 20 lat, on 21. Wiem, wiem, jesteśmy młodzi. Poznaliśmy się w pracy, w wakacje. Na początku wszystko rozwijało się normalnie, staliśmy się parą. Było to dla mnie takie wielkie przeżycie, bo jest on moim pierwszym chłopakiem. Przez pierwsze kilka miesięcy było super, wspaniale. I dopiero po jakimś czasie zaczęłam zauważać różne niepokojące sygnały. A to to że nie chciał mnie przytulać, często miewał złe nastroje, wkurzał się o to, że ma mało pieniędzy, że nie może znaleźć lepszej pracy, że nauka mu nie idzie. Ja to wszystko znosiłam, przychodziłam do niego, pocieszałam go, ale widziałam, że tak naprawdę to na niego nie działa. Pewnego razu, pokłóciliśmy się o coś, nie pamiętam już o co. Popłakałam się, przez niego. A on, nie przyznał się do winy, nie pocieszył mnie, nie powiedział "przepraszam". Powiedział, że nie mam być beksa-lala. I tyle. A ja, taka była zauroczona, zapatrzona, że, owszem uznałam to za coś dziwnego, ale żyłam z nim dalej.
Po 10 miesiącach znajomości, zerwał ze mną pierwszy raz. Była to sytuacja dziwna. Był kwiecień, namówiłam go żebyśmy pojechali na rower. Kiedy jechałam w umówione miejsce, zadzwonił do mnie, że zepsuł mi się rower. Dojechałam tam gdzie stał, i... zostałam oskarżona, o to, że to przeze mnie ten rower się zepsuł. A przecież to on na nim jechał, to on źle wjechał na krawężnik. Ale mnie się dostało. Byłam w szoku, nie wiedziałam co mam mówić. Odprowadziłam go aż do domu, on cały czas na mnie krzyczał, a ja płakałam. Pod jego domem powiedział mi, że ma mnie dosyć, mam się od niego odczepić, i że mnie rzuca. Byłam po prostu zdruzgotana. Nie umiałam zrozumieć, o co mu chodziło, przecież to nie moja wina,że zepsuł mu się rower. A on wszystko zwalił na mnie. Przez kilka dni płakałam, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. W końcu odezwał się do mnie, umówiliśmy się na spotkanie. Powiedział mi, że o co mam pretensje? Że przecież to ja z nim zerwałam. I że gdyby nie bilety na mecz, które kupiliśmy wcześniej, i na który obiecał,że mnie zabierze, to by się ze mną nie spotkał.
A ja znowu byłam w siódmym niebie, i udawałam, że tamtego zajścia nie było. I po trzech miesiącach, kolejna afera. Moja mama i siostra wykupiły dla mnie i dla nich, wycieczkę na tydzień za granicę. Miałyśmy jechać we trójkę, bo mój tata jest marynarzem, i nie było go w domu przez całe wakacje, a mama musiała wziąć urlop. I oczywiście, była kolejna afera. Że go zostawiam, że go opuszczam. Moje zapewnienia, że przecież tylko na tydzień, przecież nikogo nie będę podrywać, że jadę z mamą i siostrą, nie działały. Byłam pewna,że to pewnie z zazdrości. On nigdy nigdzie nie jeździł, u niego w domu nie było na takie rzeczy pieniędzy. Obiecałam mu, że przecież potem gdzieś pojedziemy razem, że kiedyś zabiorę go gdzieś za granicę, tam gdzie chce jechać. Myślałam,że pogodził się z tą sytuacją. Wyjechałam. I płakałam, przez pół wyjazdu. Pisał do mnie takie wiadomości,że nie wiedziałam co mam robić. Że go zostawiłam, że łamię mu serce...
Moja siostra, powiedziała,że on mną manipuluje, że chce mieć nade mną kontrolę. A ja znowuż nie wiedziałam, co mam robić. Miałam mętlik w głowie.
Dzień po moim powrocie, spotkaliśmy się, dałam mu pamiątki. I pojechaliśmy razem do pracy. A tam, zrobił mi aferę, właśnie o wyjazd. I znowu powiedział,że go rzuciłam. A ja go nie rzuciłam, pojechałam na wakacje. Nie rozstaliśmy się przecież. I znowu, zostawił mnie płaczącą.
Zresztą wiele razy płakałam przez niego w pracy, miał do mnie pretensje, o jakieś najdrobniejsze rzeczy. I zawsze mówił to do mnie z takim wyrzutem, że ja nie wiedziałam co mam robić i płakałam.
Ale jak możecie się domyślić, wróciliśmy do siebie. Co prawda, aby zabić ból, mówiłam siostrze i przyjaciółce, o wszystkich rzeczach, które mi zrobił, jak na mnie krzyczał, i w ogóle mnie nie słuchał.
Była jeszcze jedna kłótnia, znowu zerwanie, znowu powrót. Za każdym razem, kiedy się rozstawaliśmy, nagle czułam ulgę, bo wiedziałam, że teraz będę mogła spełniać moje marzenia, że wyjadę na Erasmusa, że wyjadę na wolontariat. Bo będąc z nim nie mogłabym tego zrobić, bo nie puściłby mnie. Ale od razu, pojawiał się żal, że jak to, już nigdy nie będę mogła do niego zadzwonić, przytulić się?
Jest jeszcze jedna kwestia. To,że on pisze sobie wiadomości z różnymi dziewczynami, podrywa je. Kilka razy już widziałam te smsy, zawsze potem płakałam. A on mnie pocieszał, pierwszy raz przez cały związek, pocieszał mnie gdy płakałam. Mówił mi,że to nic nie znaczy, że to nie jest miłość, że gdyby był ktoś inny, to by mi powiedział.
A ja znowu nie widziałam co o tym myśleć. Tym razem nie wytrzymałam, i powiedziałam mu, że boli mnie to co on robi. Że ja go kocham, a on mi zadaje ból. Że ja mu tak nie robię, nie ranię go.
I on dopiero teraz powiedział mi,że jego ojciec był alkoholikiem. Że w jego dzieciństwie, nie było ani odrobiny miłości. Że zawsze podziwiał swoją mamę za to,że to wytrzymywała. I że on nie potrafi tego zapomnieć. I że to dlatego taki właśnie jest. I że nie umie kochać.
Kilka razy mówił,że w jego życiu było coś co było dla niego bardzo trudne. Ale nigdy mi nie powiedział co. Dopiero teraz. Byłam w szoku. Przeczytałam różne artykuły, różne fora...I dopiero teraz widzę, co było źródłem jego zachowań. Jego krzyków, osądzania mnie o rzeczy, które nie zrobiłam, poddawanie się gdy coś mu nie szło, mówienia,że nie mam płakać, czasami jest takim śmieszkiem, rzuca żartami, trochę tak jakby chciał się ukryć za maską. Jego dzieciństwo, i to że jego ojciec był alkoholikiem.
Ja cała się dla niego poświęcałam, załatwiałam dla niego różne rzeczy, pocieszałam go. On mnie nie. Zawsze wokół niego skakałam, pytałam, co jest źle, że będzie lepiej.
Przez długi czas zastanawiałam się, dlaczego on taki jest. Dlaczego mnie nie przytula, nie mówi ciepłych słów. Ja mu tak robiłam, bo tak byłam nauczona z dzieciństwa.
Teraz wszystko wiem.
I nie wiem co mam zrobić. On mówi, że nie mam poruszać tego tematu, że on nie chce o tym rozmawiać. Teraz kiedy już o tym wiem, zastanawiam się co robić. Czy trwać przy nim? Przecież on nie wymaże tego z pamięci. On już zawsze taki będzie, prawda? Czy może powinnam próbować nauczyć go miłości?

Przepraszam, że tak się rozpisałam. Ale potrzebuję jakiejś odpowiedzi, jakiegoś wsparcia. Bo nie wiem co mam robić. To uderzyło we mnie jak grom z jasnego nieba. I choć wiem teraz już wszystko...to tak naprawdę nie wiem nic. Nie wiem co robić.
Z góry dziękuję Wam za odpowiedzi, nawet te najkrótsze.

124

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Myślę, że on ma duże problemy ze sobą i moim zdaniem nie możesz go tak tłumaczyć, że to wina alkoholizmu jego taty...
On Tobą manipuluje i to bardzo umiejętnie...
Nie jestem pewna, ale możliwe, że stosuje też taktykę "umniejszacza"
http://gean.webpark.pl/recepta1.htm - poczytaj sobie artykuł o takim zachowaniu i rady jak sobie radzić z tą przypadłością...
Mimo wszystko uważam, że on nie zasługuje na Ciebie...jesteś niezwykle ciepłą, dobrą osobą - on to wykorzystuje...
Spróbuj spojrzec na to obiektywnie
Pozdrawiam smile

Być jak płynąca rzeka...

125 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-11-18 17:52:33)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

to normalne. jednym z symptomów DDA jest robienie z siebie ofiary. dopiero gdy zaczęłam na ten temat czytać, zauważyłam wiele takich symptomów u mnie. np. kłócim się z Krzyśkiem, z mojej winy... ale ja tak wszystko nakręcę, że to on mnie przeprasza a nie ja jego. sueno6 ma rację, poczytaj o tym. jest taka książka Wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików. Hipopotam w pokoju stołowym. , która opowiada o zachowaniach DDA, niestey ja nie mogę jej znaleźć w żadnej bibliotece, więc pewnie by ją przeczytać, trzeba ją kupić. książkę tę polacało mi już wiele osób, ponoć warta przeczytania. Zwróć uwagę na to co on mówi... na szczegóły. Ja i wiele innych DDA, których o to zapytałam potwierdziło, że kłamią. Robią to bez namysłu, bez powodu. U mnie np. wyglądało to tak, że np mówiłam, że mam zielony długopis a on na prawdę był czerwony... bez sensu... wiem. ale nauczyłam się chyba nad tym panować. Postaraj się go zrozumieć i pilnuj. Psychologia mówi, że im bardziej chcemy być inni niż rodzice tym bardziej stajemy się do nich podobni. Pogadaj z nim... może terapia? Wiem, że on wydaje się być uciążliwy... ja też taka jestem... wymyślone problemy, zmiany nastrojów a przy tym wyżywanie się na innych. Tacy po prostu jesteśmy.

Świat to potwór zębaty, gotowy gryźć, gdy tylko zechce.

126

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ciekawe.
W sumie też jestem DDA, choc z tym człowiekiem od wielu lat niemam już do czynienia.
Wiem, że potrafię okazywać uczucia i dobrze mi to wychodzi.
Wiec nie wiem czy wszystko można zwalać na pijanego ojca.
Natomiast czasami jednak się zastanwaiam czy mimo umiejetności na prawde mógłbym kogoś pokochać.
Podobno jesli się kocha swoją osobę to można i kogoś innego i w to wierzę.
Więc możliwe, że jest tu taktyka umniejszacza.
Sam wiem ile siły wymaga u mnie wiara w siebie, uśmiech mimo wszelkich porzeciwności losu.
Jak teraz czytam widzę, że nie każdy jest tak silny i dlatego wydaje mi się, że koleżanka ma rację.
Bardzo możliwe, że potrzebuje drugiej osoby by zrozumieć, że da sobie radę ze wszystkim.
Dlatego taktyka odpowiedzi na umniejszanie opisana w tym artykule może pomóc.

127

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Hej, mam 25 lat i na pewno jestem DDA, co więcej wielopokoleniowym DDA - z bardzo wczesnego dzieciństwa pamiętam awanturującego się dziadka, który dziś nie pije i jest cudownym pradziadkiem dla mojego synka, pamiętam brata mojej matki, który zapił się na śmierć, gdy miał 36 lat (wielokrotnie był na terapii i zamkniętej i otwartej, zostawiła go żona, zabierając jedyne jego dziecko), a potem przerwa i kiedy miałam ok. 13 lat zaczęło się znowu. Tym razem rodzice. Ojciec stracił z dnia na dzień pracę, bo na drugi dzień po imieninach w rodzinie bez skrupułów wsiadł do służbowego samochodu i skończył na płocie w jakiejś wiosce. Nie pamiętam jak to się dalej rozwijało, ale się rozwinęło. Aktualnie mój ojciec jest po 3 pobytach w szpitalu, w tym w trakcie ostatniego ledwo lekarze ściągnęli go z tamtego świata, ma marskość wątroby, uszkodzenia mózgu w zakresie odpowiedzialnym za prawidłowe i szybkie kojarzenie faktów oraz równowagę. Nie pracuje i nie chce pracować, nie poczuwa się już od x lat do tego, że trzeba utrzymać rodzinę. Ma tylko roszczenia, głównie do matki. Ona mu przynosi obiad, zmywa po nim, sprząta, kiedyś to ona szukała mu pracy i przekonywała, że pracować w ogóle powinien. Ojciec siedzi całymi dniami w pokoju, gapi się w TV lub śpi, ubiera się na wieczór lub w cale, łóżka w ich pokoju się nie ścieli, na ścianie wychodzi wilgoć. Matce nic nie jest, pije praktycznie codziennie. Wódkę przynosi od takiej lokalnej osiedlowej dostarczycielki tzw. meliny. Rozumie, że ojcu ze względu na stan zdrowia nie wolno pić, więc chowa przed nim wódkę i kłócą się kiedy on znajdzie butelkę i opróżni ją bez jej wiedzy.
Ale nie ma w moim domu agresji i awantur, to tacy cisi alkoholicy, zabijający się powoli w swoich czterech ścianach.

Mieszkamy w jednym domu - aktualnie to mój dom - są z nami dziadkowie, moi rodzice, mojej mamy siostra z córką. Problemem dla wszystkich są tylko rodzice. Moja matka pracuje na czarno w sklepie zarabia gorsze, do ich utrzymania od x lat dokłada babcia, ja poszłam do pierwszej pracy, kiedy miałam 19 lat zaraz po maturze i pracuję bez przerwy do dziś. Mam wspólnie z siostrą cioteczną rozbudowywać dom, w projekcie jest wydzielenie zupełne rodziców. Będą żyć jak chcą i z czego chcą, wiedzą, że ja im finansowo nie pomogę, a babcia będzie od nich na tyle oddzielona, że nie będzie miała fizycznie takiej możliwości. Nie przeraża ich to, uważają, że jakoś to będzie, przez 25 lat jakoś żyli to i teraz przeżyją.


Mój mąż nie ma problemów alkoholowych, doszliśmy do pewnego kompromisu, też miałam duże kłopoty z akceptacją jego sięgania po alkohol w zupełnie normalnych sytuacjach jak czyjeś imieniny, wesele itp. Ustaliliśmy, że jeżeli jesteśmy gdzieś razem to ja mu mówię kiedy jest jego ostatni kieliszek. Kiedy wyszedł z kolegami i czuje, że przekroczył moją linię bezpieczeństwa to informuje mnie, że nie wraca do domu tylko nocuje u ciotki (to się zdarza raz na rok, albo rzadziej kiedy w pracy komuś urodzi się dziecko, ktoś dostanie awans, ale koledzy organizują się grupowo np. jeżeli w ciągu roku 3 urodziło się dziecko to np. w grudniu robią jedną wspólną imprezę dla kolegów, żadna normalna żona nie zniosłaby świętowania co miesiąc czy dwa). Poza tym ja czasem też najnormalniej w świecie mam ochotę na wino czy piwo - nic innego nie uznaję - i wtedy mąż kupuje jedno i sobie wypijamy wieczorem do filmu, śmiesznie to zawsze wychodzi bo mi z puszki piwa wystarcza pół szklanki, a z butelki wina jedna lampka i dzięki temu jedno wino rozpijamy pół roku, a piwo mąż dokańcza.

I teraz najważniejsze: ktoś wcześniej napisał, że alkoholik musi osiągnąć dno. Moi rodzice osiągają punkty graniczne regularnie i starczają im na maks. pół roku: pobyty w szpitalu, pojawienie się mojego dziecka itd. Ja nie widzę dla nich skutecznego dna. Mój ojciec niedługo umrze i dla mojej matki to też nie będzie dno, to będzie kolejny dobry powód do picia. Więc czekam, na co? Niestety na to, że umrą. Będę strasznie rozpaczać bo to moi rodzice, ale ja nie widzę na końcu ich ścieżki nic co dawałoby im szansę, pogodziłam się z tym, że tak to się zakończy, że nie warto już prosić, szukać terapii, wylewać wódkę, nasyłać policji na kobietę z meliny, żeby przestała wódkę sprzedawać.

128

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam wszystkie dziewczyny ja tagze jestem dda i moj maż tez. ja tez zaklinałam sie ze takiego faceta co chla nie wezme dlatego przed slubem usiadłam i mojemu narzeczonemu powiedziałam tak: Jestes dorosły wiec zrozumiesz co mowie do ciebie,miałam ojca pijaka i nigdy nie chce w mojej rodzinie powtorki z niczego,dlatego zrozum ze nie akceptuje alkoholu i nigdy go nie polubie, dlatego jesli czujesz ze nie dasz rady zyc bez tego to rozejdzmy sie teraz niz po ślubie bo choc bys blagał mnie na kolanach jak bedziesz pił, chocby mi serce miało peknac  odejde od ciebie, nawet jak by mi pszyszło spac pod mostem. podejmij decyzje.Podjał własciwa jestesmy razem, 10lat upił sie za moja zgoda gora piec razy, jak jestesmy u znajomych to wypije piwo czy dwa ale potem mowi pas. Jestem dumna i wdzieczna ze daje rade choc pokus ma pełno u niego w pracy zawsze jest okazja. Zaryzykowałam i jestem szczesliwa i uwierzcie jesli ktos zdaje sobie sprawe ze ma predyspozycje rodzinne do nałogu, to jesli jest madry to potrafi  panowac nad soba bo i bez alkoholu idzie życ. I mieć szczescie.

129

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

tez mam ojca alkoholika, ale od roku nie pije, bo w zeszla wigilie wyszedl po pijanemu na ulice i autko zlamalo mu noge ^^ do tamtej pory przezywalam koszmar, moje kolezanki biegaly z chlopakami, a ja ich testowalam... rzadko kiedy z kims sie wiazalam, raczej zwodzilam zwodzilam bo tak naprawde nikogo nie chcialam, a jak na zlosc wszyscy sie kolo mnie krecili... nie ufalam plci meskiej w ogole, jednego chlopaka odrzucilam, a potem sie w nim zakochalam i bylo juz za pozno, bo znalazl inna.. wszystko przez ten wyuczony strach, przez to, ze kazdego dlugo zwodzilam, az sie zniechecali i sami odchodzili...

teraz wyjechalam na studia i powoli odżywam, chlopaka poznalam jeszcze za czasow alkoholowych mojego tatusia, ale zdecydowalam mu sie przyznac do tego wstydu, na szczescie od poczatku wiedzialam ze robie dobrze no i w efekcie wszystko zrozumial i wspieral mnie przy awanturach. teraz zupelnie zapominam o przeszlosci, jednak pewne nabyte przeze mnie w dziecinstwie cechy pozostaly, np. to, ze zawsze mam cos przed kims do ukrycia i strzege tego jak oka w glowie, albo po prostu niesmialosc.

przykro mi sie tylko robi gdy wspominam sobie dziecinstwo i mysle, jak musialam udawac przed wszystkimi w szkole ze wszystko jest ok, a dzien wczesniej odpychalam ojca od matki, zeby jej nie zrobil krzywdy... no nic, taka nasza dola. teraz traktuje wszystko zupelnie inaczej, spokojniej... to chyba dzieki temu wypadkowi... szczescie w nieszczesciu prawda?

Dwóch było głupich na świecie: jeden co dawał, drugi, co nie chciał brać.

130

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Mitsi osobą uzależnioną pozostaje się na całe życie, ale cię pocieszyłam hmm
mój ojciec tez jest alkoholikiem, wiele razy próbował zerwać nałóg były okresy bez alkoholu i takie gdzie go było bardzo dużo. Dobrze, że się wyprowadziłaś, możesz od tego odpocząć. Przeszłości nie cofniemy musimy się nauczyć z nią żyć, ja już nie reaguje nerwowo na słowo alkoholik i nie wstydzę się, że moim ojcem była taka osoba, rodziców sobie nie wybieramy przecież.

131

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Martwi mnie to że tyle zła w naszym życiu. I ja mogę wam podać rękę, mój ojciec jest alkoholikiem, ponad 3 lata temu się wyprowadziłam z córką z domu rodzinnego, ostatni dzień w domu zapamiętam na całe życie bo omal sobie głowy telefonem komórkowym nie rozbiłam jak dzwoniłam na policję. Wynik był taki że w sekundach musiałam uciekać, ojciec już mi groził że mnie zabije, nie wpuścił mnie z córką do domu. Początki były trudne, brak środków do życia, kiepska praca, brak nadziei, depresje, strach...
Przez pierwsze lata nie rozmawialiśmy ze sobą, po czasie każde z nas zapomniało o tamtych chwilach i teraz możemy się napić kawy, ale bez przesady... są to zazwyczaj krótkie zdania typu co słychać jak zdrowie i tyle. Żadnych dyskusji.
To prawda że nałóg pozostaję, ale strach też zostaje:(
Obecnie mieszkamy z córą w pięknym mieszkaniu, jest cicho, gra muzyka, wszystko jest na swoim miejscu, nikt nie zakłóca naszej miłości i spokoju rodzinnego. Przestałam już dawno wierzyć że ojciec przestanie pić, pamiętam jako dziecko modliłam się żeby przestał, później jak nie wracał do domu to czekałam że może ktoś zadzwoni i powie że on nie żyje..ehh mam to za sobą.
TRZEBA MYŚLEĆ O SOBIE! Jeśli jest szansa na ucieczkę z domu i rozpoczęcie własnego życia bez rodzica alkoholika, to trzeba tak zrobić.
Służę wszystkim pomocą w takich sytuacjach. Początki są zawsze trudne, bo jest się słabym psychicznie, można płakać z byle powodu.
Kochane ja się uśmiecham, to moje życie i nikt nie przeszkodzi mi być w nim szczęśliwą smile Ściskam serdecznie, bądźcie silne.

"Dobrze widzi się tylko sercem"

132

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

witajcie
ja takze jestem dda
moja matka zaczela pic po smierci mojego ojca (mialam wtedy 10 lat) i trwalo to lat 20.
zeby bylo weselej - wszyscy moi partnerzy byli alkoholikami wiec jestem tez wspouzalezniona

NAJPIĘKNIEJSZE W ŻYCIU SĄ TYLKO CHWILE

133

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj, a dlaczego weselej ?? To raczej smutne...
Wiesz ja po całym życiu z takim ojcem, nie chcę mieć nawet znajomych alkoholików. Mam straszny wstręt do takich ludzi, to okropne i egoistyczne ale inaczej nie potrafię. Zdaję sobie sprawę z tego że każdy człowiek jest inny i jedni wpadną w nałogi a drudzy nie, ja nie potrafię wciągnąć się w oglądanie serialu, nic mnie nie wciąga, nie umiem się uzależnić, wciągnąć w coś...
Bardzo bym np. chciała się uzależnić od biblioteki sad

"Dobrze widzi się tylko sercem"

134

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja również , jestem dzieckiem alkoholika ;<  znam codzienne kłótnie , ból , płacz .
Wiele razy uciekałam z domu by uniknąć widoku pijanego 'taty' . Również nie potrafię o tym zapomnieć .

135

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Susan Forward "Toksyczne dzieci" - pomaga, przynajmniej w lżejszych przypadkach, bo pewnie większość DDA powinno trafić pod opiekę specjalisty i odpowiednich grup wsparcia. Zazdroszczę tym z Was, którym bez profesjonalnej pomocy udało się ułożyć życie bez alkoholu

136

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Was serdecznie ,jest to mój pierwszy post ,więc proszę o wyrozumiałość.Mam 30 lat i jestem DDA,choć moi rodzice uważają że ta choroba ich nie dotyczy,zniszczyli życie moje a teraz powoli niszczą życie mojego brata,mam za sobą małżeństwo z nałogowym hazardzistą,zniszczone poczucie własnej wartości a przez to wszystko niszczę obecny związek gdzie poszkodowanymi są mój drugi mąż (wspaniały człowiek)i ukochane dzieci.Moi rodzice to nie typowi pijacy z butelką na drodze ,oni pija kulturalnie w domu .mama pracuje ,więc o co ja się mogę czepiać -pytają niektórzy ludzie ,a ja mam dość kiedy jadę w odwiedziny a oni wypici .wigilia -mama pijana zatacza się po domu .dużo by pisać o moim rodzinnym domu .a może to ja przesadzam?

137

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Też jestem DDA. Rozumiem więc twoje obawy. To nieprawda, że DDA wychodzą najcz. za alkoholików. To tylko utarty stereotyp. Wielu facetów lubi sobie popić. Porozmawiaj z nim i powiedz o swoich obawach. Jeśli jeszcze kiedyś zdarzy mu się upić, obserwuj jego zachowanie. Czy pod wpływem alkoholu staje się agresywny? Mój mąż rzadko pije, a jeśli już, to później kładzie się spokojnie do łóżka. Nie jest agresywny. Mojego ojca zniszczył alkohol. To był koszmar. Kiedyś był pełen życia. Wyrokował mi, że stanę się kretynką. Nie wiem, czy ta myśl była tak silna, że do tej pory trudno mi w siebie uwierzyć. Swój problem opisałam też w poście " Niska samoocena, a mąż który denerwuje i nie docenia" Może moje zachowanie ma coś wspólnego z tym, że jestem DDA.
       To dobrze, że myślisz i zastanawiasz się, czy on nie będzie się częściej upijał. Pamiętaj, że alkohol działo różnie na wielu ludzi. Nikt nie chce przechodzić znów koszmaru z przeszłości. Musicie szczerze porozmawiać. Ty też na pewno masz intuicję i poznasz jakim on jest człowiekiem. Trzymaj się.

138

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Wszystkich.

Chciałabym Was prosić o udział w badaniach do mojej pracy licencjackiej pt. "Psychospołeczne funkcjonowanie DDA", tj o wypełnienie ankiety. Przygotowałam dwie. Jedną z nich ułożyłam sama (możliwe, że znajduję się w niej znane Wam już pytanie), drugą jest Kwestionariusz Kompetencji Społecznych. Nie okłamując, wyszło tego sporo, aczkolwiek to naprawdę szybko się rozwiązuje. Czas jaki musielibyście na to poświęcić nie przekroczyłby 40 minut. Są anonimowe i będą wykorzystane przeze mnie jedynie w celach naukowych.

Zapewne często powstają tu tematy o pomoc w badaniach i pewnie męczą już was te prośby, ale ale osobiście nie mam wyjścia. Byłam już w 2 ośrodkach uzależnień i wiem że prawie niemozliwe jest przeprowadzenie tam badań osobiście, dlatego liczę na to, że uda mi się to osiągnąć drogą internetową..

Bardzo proszę Was o pomoc.

Osoby chętne proszę o kontakt mail'owy, który podany jest w moim profilu, ponieważ nie mam uprawnien to bezpośredniego wklejenia tu linku.

Z góry baaardzo dziękuję

139

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie. ja równiez jestem DDR gdzies  w internecie ostanio znalazłam opis wslanie "tego zjawiska"
i posiadam wszytskie syndromy, zawsze wiedzialam ze jestem inna , a ostanio to juz wogole mam DEPRESJE
Moje dzieciństwo nie było do końca takie złe ale BARDZO CIĘZKIE MOMENTY NIE POZWLAJA MI ZAPOMNIEC odciac sie od tamtego swiata'
Zwasz byłam niesmiła myślalam ze taki mam charakter. cos w tym jest jednak wydarzenia ktore pojaiwły sie w moim zyciu w zwiazku z alkoholizmem ojca sprawiły ze moja niesmialosc w podstawowce i gimnazjum byla obsesyjna
zawsze wstydzilam sie za ojca mieszma na wsi wiec gdy wychodzilam ze szkoly modlilam sie aby moj ojciec nie pił pod sklepem;/
A z drugiej srony musze powiedziec ze chyba go kochalam czy to normalne?
Nie było dnia zeby moj ojciec nie wracał pijany . W lecie zawsze wypatrywalam i z bolem brzucha przygotowywalam sie na to jak wieczorem ojciec bedzie wymykal sie po kryjomu do baru nic nikomu nie mowiac
Gdy przyjezdzala moja rodzina tzn siostry mojego ojca do naszego domu (rodzinny dom ojca) bylam szczesliwa poniewaz moj ojciec nie jeździł wtedy do baru, z drugiej jednak strony ale to juz osobna historia -----nie moglam patrzec jak moja mamma cierpi z powodu nienawisci do siotr taty
PARANOJA
Pamiętam , jak nocami budzilam sie i slyszlam jak ojciec wraca do domu po libacji
zawsze byly z tego powodu szamotaniny ktore ja pod kołdra musialm wysłuchiwac , tłamsilam swe emocje niedy ich nie ukazywałam
Czasem budzilam sie z lękiem w nocy słysząc ze ktos krzyczy--------to tyko moja wyobraznia ---tym razem ojciec spal nie byl w barze
W szkole uczylam sie idealnie nie wyobrazalam sobie aby mogło byc inaczej nie chcialam sprawiac problemow przynjamniej w tej dziedzinie zyciowej chcialm aby wszytko bylo w porzadku
Musze przynac ze odcianm sie od ludzi teraz gdy jestem dorosla nie potrafie nawiazyac dluszych przyjaxni
boje sie prawdziwego zwiazku i nigdy takiego nie mialam choc mam juz 20 lat

140

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Chodziłam na terapie dla dda . Pomagało. Nieczułam sie sama z tym problemem. jednak przestałam chodzic ze wzgledu na prace i brakuje mi tego wsparci ludzi podobnych do mnie. Ja na twoim miejscu wrociłabym jak najprędzej na terapie.

141

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Chcialam wam powiedziec cale moje dotychczasowe zycie,obraca sie wsrod pijacych...moj tata pil ,jako dziecko musialam go brac z knajpy pijanego,prowadzic przez ulice gdzie inne dzieci sie bawily lalkami,mamie bylo wstyd przed ludzmi,a mnie bylo zal bo go kochalam,wiele razy zima ciaglam go na sankach bo lezal pijany w sniegu,chce powiedziec ze byl bardzo dobrym czlowiekem,i wielkim fachowcem...a ludzie mu placili wodka za robote,rowniez wielki blad...mojej mamy brat zmarl na polu w ieku 34 lat ,napil sie alkoholu z meliny,2 kuzynki mojego taty wyksztalcone spadly na takie dno,jedna zmarla w smietniku,,przez alkochol stracila wszystko i stala sie bezdomna,druga sie zapila w knajpie,rowniez moj przyjaciel ,niedawno zmarl na raka watroby ,wybral picie zamiast sie leczyc.....moja mama nigdy nie miala alkoholu w ustach,moj brat nie pije dzieki Bogu,mieszkalam we wsi gdzie prawie wszyscy znajomi pili,kazda impreza byla wielka okazja do picia,mnie sie rowniez zdarzylo wypic ,wiadomo...powiem wam ,straszny widok jest pijanego szczegolnie kobiety pijanej,wspolczuje szczerze wszystkim ,ktorzy to przeszli lub przechodza,ojciec moj przed smiercia jak wyszedl ze szpitala to pierwsze kupil wodke i sie napil ,na wlasne zyczenie zmarl ,,,smutne to ,ale ja juz bylam bezsilna.....

Naucz sie zachowywac obojetnosc wobec fałszywych sadow o Tobie...
Bez takiej obojetnosci człowiek nie moze byc wolny;)

142

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

hej Kobietki, DDA jest poważnym problemem, jestem w związku od dwóch lat z kimś, kto ma ten problem...DDA ma ciemne strony: prześladowanie, śledzenie i w sumie nawet nie wiem czy to co piszę nie zostanie wykorzystane przeciwko mnie:(

143

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

ktoś pisze pracę, służę pomocą, na temat DDA mam spore wiadomości,GG 7784012

144

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Was kobietki,no tak czytam te posty i olśniło mnie własnie,że ja tez jestem DDA,wsumie nie wiedzialam do dzis ze cos takiego jest,mam 29l,moi dziadkowie,rodzice zawsze pili,ojciec robił równiez awantury,mama rowniez piła chyba nie radzac sobie z tym wszystkim,teraz sa po rozwodzie ale co z tego jak ojczym wcale nie jest lepszy,chociaz nie robi tak powaznych awantur jak pare lat temu ale to co przez te pare ładnych lat z nim mielismy to koszmar....moj maz ogolnie pije okazjonalnie,ale teraz to mam obawy bo jego ojciec tez naduzywa alkocholu,tyle tylko ze nie robi awantur....wiec moj maz tez bedzie pił?....to straszne ze placimy za błedy rodziców ze musimy z tym zyc,nie wiedzialam ze moja niska samoocena,niesmialosc moze byc wynikiem DDA....pozdrawiam Was miłe Panie.....;)

Patryś ur.12.01.2011 3630kg,57cm godz.1.05                                                                                                                   
Natalia ur.22.08.2012 3390kg,55cm godz 2.10

145 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-12 15:17:12)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Czesc wam smile  Ja takze jestem DDA   ......Dziecinstwo to istny koszmar,tak jak u was:(
I tak sie zastanawiam sama nad soba czasem....Jak ja to zrobilam,ze nie poszlam w slady rodzicow?
Po prostu inaczej patrze na to wszystko...nie wiem...skad ta sila?  W pewnym momencie mojego zycia znalazlam sie w towarzystwie,naprawde nie ciekawym...wszyscy palili papierosy,jakies narkotyki,wachali klej,pili co sie dalo.....spedzalam z nimi jakos czas....ale mimo to nigdy nie zainteresowalam sie zadna z tych rzeczy?

Przeczytalam kiedys taki artykul gdzies....ze wiekszasc DDA po prostu mysli ze ma to w genach i mimowolnie ida w slady rodzicow...Ale to nie prawda!  Tego sie nie ma w genach!! 
Po prostu trzeba sobie uswiadomic,ze tego w genach nie ma,ze sami decydujemy jakie bedzie nasze zycie...:)
I ja chyba tak zrobilam...

Wszyscy DDA ktorzy nie poszli w slady schematu rodzinnego powinni byc z siebie DUMNI smile

Ps.Rodzice mojego ojca nie pili,
    Rodzice mojej mamy byli alkocholikami,
    Moja mama jest alkocholiczka
    Ojciec sie pogubil w tym wszystkim
    Moi bracia pija zdecydowanie za duzo
    Wiem ze babcia i prabacia mojej mamy tez byly alkocholiczkami
    jestem jedyna corka....patrzac na szablon mojej rodziny,powinnam pic...

    Ale nie pozwole sobie na to nigdy w zyciu !!!

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

146

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

WitaJ Ema,ja tez nie pije,nie jest powiedziane ze dzieci alkocholikow pija,tak samo ze nie jest powiedziane,ze wychodza za maz za alkocholikow...ale mamy inne problemy,przynajmniej ja,mam lęki,jestem nerwowa,wybuchowa,boje sie zmian strasznie,jestem wogole strachliwa,niedowartosciowana......a Tobie oczywiscie gratuluje;)

Patryś ur.12.01.2011 3630kg,57cm godz.1.05                                                                                                                   
Natalia ur.22.08.2012 3390kg,55cm godz 2.10

147

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie ja też jestem DDA ,do dzis pamiętam libacje alkoholowe, awantury i wizyty policji . Wyszłam za mąż mając 17 lat bo chciałam uciec z takiego domu . I trafiłam na sadystę i alkoholika który się krył z tym do pół roku po ślubie , a potem 11 lat piekła za życia , bicie , wyzywanie i poniżanie , z tamtego związku mam 2 wspaniałych synów , alkoholu nie piję wogóle bo mi nie smakuje .Ale mam inne pozostałosci po dziecinstwie i po pierwszym małzenstwie jestem nerwowa , mam lęki , depresja mnie dopada bardzo często , czuję się nic nie warta , jestem wybuchowa , mam czasami takie wybuchy że tracę kontrolę nad sobą . Mój ojciec zmarł , matka związała się z kims innym , lubią sobie popic i to bardzo często , i niewidzi w tym nic złego .

148

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja wyszłam drugi raz za mąż pomimo tego co przeszłam , chociaż bałam się strasznie , mój drugi mąż jest spokojnym człowiekiem , wypije od jakiejs okazji , lubi piwo , jestem z nim już 7 lat . Ani razu mi nie ubłiżył , nie podniósł na mnie ręki , wie jakie miałam życie , oje dzieci mają z nim swietny kontak , jego mama i ojciec też byli alkoholikami , zmarli oboje mama 8 lat temu a tata 2 lata temu . Czasami się kłócimy ale to z mojej winy , przez moje wybuchy ale kochamy się i dajemy jakoś sobie radę . Pomimo krzywd jakich w życiu doznałam , codziennie sibie rano mówię : KOCHAJ KAŻDY DZIEŃ . Pozdrawiam wszystkich DDA , trzymajcie się .

149

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
sisi99 napisał/a:

WitaJ Ema,ja tez nie pije,nie jest powiedziane ze dzieci alkocholikow pija,tak samo ze nie jest powiedziane,ze wychodza za maz za alkocholikow...ale mamy inne problemy,przynajmniej ja,mam lęki,jestem nerwowa,wybuchowa,boje sie zmian strasznie,jestem wogole strachliwa,niedowartosciowana......a Tobie oczywiscie gratuluje;)

Czesc sisi smile  masz racje z tymi problemami...cos w tym jest..tylko trudno jest powiedziec czy pewne cechy to poprostu taki charakter czy bagaz po rodzicach.... Ja bylam bardzo ,ale to bardzo niesmiala kiedys,teraz nie jestem wogole,to sie zmienilo smile
Nie mam nerwicy,ale mialam niska samoocene i to tez sie zmienilo smile  Wiadomo kilka rzeczy bym chciala zmienic,jak kazda kobieta,ale ogolnie mi ze soba dobrze.
Niedowartosciowana moze i jestem..... Dzieki za gratki smile ja tobie takze gratuluje smile

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

150

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Hej Woletta smile   Takie rzeczy nie ulatuja z pamieci,nawet jakbysmy sie bardzo starali....to zawsze w nas bedzie sad
Ja takze szybko ucieklam z domu,mialam 19 lat...chcialam o wiele wczesniej,ale pewne sprawy nie pozwalaly mi ot tak sobie uciec...Mialam mlodsze rodzenstwo,nie chcialam ich zostawiac na pastwe pijakow...Wiesz,tacy ludzie jak my,w ucieczce przed tym calym balaganem,rzucaja sie w ramiona pierwszej osoby,ktora wydaje im sie ciepla...a pozniej trzeba cierpiec...:(

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

151

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj ema,no wlasnie zastanawiam sie czy te moje problemy to wina charakteru czy pozostałosci po rodzicach...sama jestem ciekawa....;)a Tobie Wioletto rowniez gratuluje wsapnialej rodzinki,chociaz zeby to wkoncu osiagnac,duuzo musialas przejsc...ale dziewczynki teraz widac ze jestescie szczesliwe;))

Patryś ur.12.01.2011 3630kg,57cm godz.1.05                                                                                                                   
Natalia ur.22.08.2012 3390kg,55cm godz 2.10

152

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Moze nie jestem szczesliwa tak jak bym chciala,ale najwazniejsze ze jestem zdrowa i nie mam problemu alkocholowego smile

Latwiej i piekniej sie zyje smile

pozdrawiam smile

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

153

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam wszystkich smile pierwszy raz uczestniczę w tego typu rozmowie ..zwykle konczylam poprostu na czytaniu postów ..ale chyab dzisiejszy dzien sprawił ze potrzebuje sie wygadac .... jak sie pewnie domyslacie jestem DDA ,mam 21 lat ,zycie moje i mojej rodziny niszczy moja mama , jest juz ponad mieisac na leczeniu zamknietym dzisiaj postanowilam ja odwiedzic z tego spotkania oczywiscie wynosiosłam tylko łzy i zabrała mi resztki nadzieji na to ze kiedykolwiek bedzie lepiej . Moja mama nie widzi winy w sobie nie porafi sie przyznac do bledow o wszytsko obwinia nas przede wszytskim mojego tate ( ktory pogubil sie w tym wszystkim - i na dobra sprawe nawet nie potrafi sie jej przeciwstawic przez co ona caly czs jest górą) . jest zaawansowana w tej chorobie do tego stopnia ze kradnie nam pieniadze sprzedaje rzeczy potrafic wypic ok 10 piw dziennie alo czasami mniejsza ilosc piw ale do tego koniecznie wódka - niewiarygodne jest to jak przy tym sie zachowuje -rozmawia sama ze soba mowi o sytuacjach ktore mialy miejsce z 20 /30 lat temu ,płacze o ludzi ktorzy zgineli w wojnie -obłed (a monologi te maja miejsce przwaznie nocami kiedy chcemy spac -mowi celowo podniesionym tonem zeby nam to uniemozliwic) ,policja rozniez jest naszym stalym gosciem oprocz tego kurator oraz pani z opieki . Mama ma sprawe o znecanie psychiczne i fizyczne w zasadzie juz wyrok zapadl . odnosze wrazenie ze zaklad zamkniety to ucieczka przed wiezieniem .

jak juz powiedzialam nie ma jej ponad miesiac w domu jest spokoj o czym powiedzialam jej dzisiaj jak i rowniez ze nie pozwolimy jej tego zepsuc na pytanie taty czy za nami teskni odpowiedziala ze -nie . rece mi opadly ,bo facet jezdzi do niej jak glupi zawozi jedzienie slodkosci papierochy a ona zero skruchy ani słowa podzieki tylko wciaz i wciaz "jej picie jest przez nas " , "my jej do niczego nie jestesmy potzrebni" czasami mysle sobie ze okey skoro nie chcesz pomocy to sie pocaluj ...ale. ja mam charakter taty błotem mnie obrucą a ja wybacze i jeszcze przeprosze ...zle podejscie wiem i chce to zmienic mysle ze tata tez tylko nie jestesmy na tyle silni -dlatego mam pewnsc ze naleze do DDA -brak pewnosci siebie ,brak umiejetnosci podejmowania odpowiedzialnych decyzji .

i jezcze cos zegnajac sie z nia pwoiedzialam jej ze to wszystko co jej powiedzialam nie bylo na zlosc i sie poplakalam ,zaplakana objelam ja i przytulilam sie (chyba pierwszy raz w zyciu zreszta) nic wiecej z siebie nie bylam w stanie wydusic ,łzy mi na to nie pozwolily i taki placz rozzalonego dziecka ...zapytalam tate pozniej czy widzial moze czy puscila jej sie chociaz łza ...powiedzial ze nie ! "zatrzęsła jej sie tylko broda" -totalna znieczulica

nie dlugo wroci i ona i picie (tak czuje) jak z nia zyc jak sie zachowywac co robic zeby pomoc jej a przedewszystkim sobie -NIE WIEM
jesli ktos przeczytal w calosci to co napisalam i chcaialby ze mna porozmawiac jestem chetna pwoiem inaczej - byłabym wdzieczna smile
pozdrawiam

Utopista widzi raj , realista raj plus węża. . .

154 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-15 03:28:28)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj baile smile

Ja naleze do forum juz dlugi czas,a jakos do tej pory nie potrafie sie przelamac,aby opowiedziec swoja historie...
U mnie tez problemem jest tkz. ,,mama'' ....  Zaczela pic kiedy zaszla w kolejna ciaze,poznala sasiadke z pietra i tak sie ,,zaprzyjaznily".
Ja mialam wtedy 9 lat,moj starszy brat 11,a mlodszy 7.
Zaczynalo sie od niewinnych piwek,drineczkow.....i tak przez jakis czas..zazanaczam,ze w tym czasie ,,Ona''byla w ciazy!!
Pozniej zaczelo sie  nasze pieklo....kiedy juz urodzila(kolejnego chlopca) . Jakies 3 miesiace po porodzie rozkrecila sie na dobre!!  Juz nikt nie byl wazny.Nie miala pokarmu,aby dac malemu.Wieczne klotnie miedzy rodzicami w domu,sasiedzi wszystko slyszeli i wiedzieli.
Tata pracowal od rana do wieczora,byl jedynym zywicielem rodziny,wiec nie mogl zrezygnowac z pracy!! 
My chodzilismy do szkoly podstawowej jeszcze,a ,,Ona'' siedziala w domu z dzieckiem.
W koncu zaczelo byc jeszcze gorzej...,,Ona''zaczela wyjezdzac z domu bez uprzedzenia z ta kolezanka i zabierala malego ze soba.Po prostu znikala.Nigdy nie bylo wiadomo czy bedzie w domu czy nie? (Jej wyjazdy trwaly roznie od kilku dni do 3 tygodni)
Wiele razy,po powrocie ze szkoly (ok14-15) siedzielismy pod drzwiami glodni i czekalismy,az tata wroci z pracy (ok 21-22)
Nie nosilismy kluczy ze soba,bo kto mial wiedziec,ze takie sytuacje sie beda zdarzac w naszym zyciu?Po kilku takich razach,sasiedzi zaczeli sie nami intresowac,dawali nam obiad...tata tylko chodzil i dziekowal i sie wstydzil.Sam nigdy nie wiedzial,co zastanie jak wroci?
Kiedy ,,Ona"wyjechala pierwszy raz i wrocila po 2 tygodniach....To byla taka klotnia w domu,ze chyba cale osiedle ja slyszalo!
Obiecywala,ze to juz ostatni raz,ale nigdy nie byl ostatni....do tej pory tak robi.Tata podejrzewal,ze ,,Ona "go zdradza.
Wyjezdzala tam,bo mogla pic ile wlezie i nikt jej nic nie mowil.Wyjezdzala majac gdzie swoje dzieci i meza,malego zabierala,bo co miala z nim zrobic? Zapukac do sasiadki i powiedziec;,,Popilnuj mi dziecko bo jade sobie pochlac."??
Tata bardzo dlugo sie jakos trzymal,ale wiadomo jak to ludzie,w koncu kazdy jeden wiedzial o naszej sytuacji rodzinnej.My dzieci bylismy wytykani palcami w szkole,obrazani,wysmiewani,ponizani.Tata w pracy to samo.
W koncu wyjazdy,,Jej"staly sie normalna czescia naszego zycia.Wyjezdzala srednio raz w miesiacu.Tata zaczal sie lamac....zaczal takze pic,ale nie tak jak ,,Ona".Musial skrocic godziny swojej pracy,aby sie nami opiekowac.Kiedy nie mogl organizowal kogos do opieki.Zaczal pic po niecalych 2 latach od momentu ,,Jej"poczatkow.Do pracy chodzil normalnie,a po pracy chlanie....Ale dbal o nas.
,,Ona'' wyjezdzala i wracala sobie i tak w kolko...ale przestala zabierac malego ze soba...Tata w pracy,my do szkoly a maly zostawal u sasiadki. Zaczelo sie robic jeszcze wieksze pieklo...Tata zaczal bic ,,mame"....brutalnie..miala polamane zebra nie raz,chodzila posiniaczona,poobijana..szkoda gadac.Najgorsze jest to,ze my wszystko widzielismy zawsze i slyszelismy wszystkie obelgi jakie sobie wyrzucali.Mlodszy brat zaczal sie w nocy moczyc....Ja kiedy jej nie bylo tesknilam ale nienawidzilam jednoczesnie,a kiedy wracala z wycieczek,zaliczala wpier.....od Ojca.To byl standard...My sie wtedy mocno modlilismy w naszej sypialni,zeby tylko jej nie zabil!  Plakalismy po nocach jak bobry,sluchajac ich walki i wrzaskow.Kiedy chcielismy obronic ,,Ja''prze Ojcem,dostawalismy w twarz.
Zawsze bylo duzo krwi do wycierania.
W koncu wydalo sie,ze mieszkanie jest zadluzone! ,,Ona zamiast placic za dom''brala kase i kolezanke i jechaly chlac.Zawsze klamala,ze zaplacila.Tata nie mial jak placic bo byl o tej porze w pracy.Ja zaczelam zawalac szkole...bracia tez...w domu byla sytuacja nie do wytrzymania....Kiedy ,,Ona" sie bawila gdzie indziej...tata w domu sie na nas wyrzywal,glownie na chlopakach...ja bylam potrzebna do pilnowania malego.Musialam nauczyc sie wszystkiego przy nim robic.I tak juz to nasze rodzinne zycie sobie lecialo....do momentu az....Pojawila sie grozba,ze wszyscy trafimy do domu dziecka,kiedy ja to uslyszlam,myslalam ze umre!!Planowalismy z bracmi samobojstwo grupowe,mielismy pomysl ze otrujemy sie gazem,bo mielismy juz dosc. Dom jak dom,ale to zawsze dom.,,Ona sie na chwile opamietala'',byly rozprawy w sadzie...nie wiem jak to zrobili,ale nas nie zabrali.Mielismy kuratorke.
No wiec dowiedziali sie nauczyciele.Masakra.
Nastepna niespodzianka byla taka,ze dostalismy eksmisje..Wyrzucili nas z mieszkania w srodku srogiej zimy,do jakiegos meliniastego budynku.Bez ogrzewania,bez cieplej wody,ze starami oknami,wc na korytarzu.Jak rodzina z 4 dzieci miala tam zyc.
Ojciec sie zalamal,widzialam jak placze w samotnosci.,,Ona ''miala to gdzies.
Wprowadzilismy sie tam wiec,tata wszystko wyremontowal i zorganizowal.I wlasnie od tego momentu mojego zycia,zaczelo sie pieklo totalne.Musielismy zmienic szkole,przyjaciol....dla mnie byl to wielki szok psychiczny....
,,Ona''zaczela pic i wyjezdzac jeszcze czesiej.A jak byla to tak jakby jej nie bylo.
W tym budynku mieszkaly rodziny z eksmisji,czysta patologia.Wszystkie dzieciaki z tamtad pily,palily,cpaly,wachaly klej i rozne inne rzeczy. Mlodszy brat o malo co,a by sie w to wkrecil gdyby nie ja.(w wachanie kleju)
I przez najblizsze lata,musialam pogodzic nauke z opieka na bratem,bardzo czesto nie moglam isc do szkoly,bo musialam zostac z bratem w domu.Bracia mi wcale nie pomagali,po szkole uciekali na podworko i wracali najpozniej jak sie dalo.
Kurator odwiedzal nas,akurat wtedy kiedy,,Ona''byla sobie na wycieczce.Ojca pochlaniala praca.Bracia chodzili do szkoly,a ja siedzialam z malym w domu.
Zaczela nas okradac..Ojcu podkradala pieniadze regularnie.Mi ukradla pierscionek z komuni,koloczyki....nie moglam uwierzyc ze to zrobila!
Na pewnym etapie swojej nauki,zaczelam miec praktyki dwa razy w tygodniu....musialam blagac sasiadow,aby zostawali przez te dwa dni z malym,oczywiscie musialam im placic.Nie moglam zawalic praktyk.Jakos udalwalo mi godzic role uczennicy,pracownika i matki...bylo cholernie ciezko bez niczyjej pomocy ani wsparcia...
Tata zaczal chlac wiecej....caly dom spadl na moje barki...dobrze,ze zarabialam na praktykach.
Niestety zaczelam podupadac psychicznie....bylo coraz wiecej nauki w szkole,coraz wiecej praktyk....i duzo roboty w domu,opiekowanie sie bratem.
Mialam olbrzymie nieobecnosci w szkole...nie moglam nic na to poradzic,musialam byc w domu z bratem,gotowac,sprztac.Najgorsze bylo to,ze w szkole nauczyciele pytali,dlaczego mam tyle nieobecnosci na praktykach,a szef na praktykach dlaczego mam tyle nieobecnosci w szkole?Zaczal przychodzic inny kurator.
,,Ona''okradala mnie z moich pieniedzy,ukradla rower...wszystkie rzeczy sprzedawala w lombardzie,aby miec na wodke albo wino.
Nawet ciuchy mi wynosila z domu,no wszystko co sie dalo...Boze jak ja sie czulam w tej rodzinie...jak smiec !
Kazdy swoje osiagnal...Starszy brat skonczyl szkole,mlodszy takze skonczyl....ale to przeciez dzieki mnie po czesci.Ciekawa jestem,jak by sobie poradzili,gdyby musieli robic wszystko to co ja i olewac szkole na poczet braciszka.Bo to ja zawalalam szkole,bo to ja tlumaczylam sie przed wszystkimi,zalatwialam sprawy finansowe,chodzilam do lekarza z malym.Ja,nikt nigdy nawet nie spytal,czy potrzebuje pomocy? Nikt.
Zalamalam sie psychicznie,juz mialam dosc zycia....chcialam sie zabic....stalam juz nawet po drugiej stronie balkonu...ale moglam zostawic malego brata,kto by sie nim zajal???  POswiecilam dla niego bardzo duzo,postapilabym tak samo gdyby dalo sie cofnac czas. Dzieki mnie mial namiastke normalnosci.A ja dzieki niemu motywacje do zycia. BYl jedynym powodem dla ktorego mialam sile jeszcze zyc.
Niestety nie poradzilam sobie ze szkola nie mialam juz sily tam chodzic i wysluchiwac uwag.Nie dalo sie tego wszystkiego pogodzic.
Mialam przezycie w szkole,ktore do dzis pamietam...Pani psycholog szkolna,uczyla nas histori,ta lekcja zazwyczaj byla ostatnia.Bardzo czesto nie bylo mnie w szkole,wiec i na tej lekcji rowniez. Pewnego dnia sie zjawilam w szkole,akurat w planie byla historia...Pani psycholog zaczyna na moj wodok wrzeszczec przy calej klasie;,,OO Ksiezniczka sie pojawila,ciekawe czy ma zadanie odrobione? A coz to za wazne sprawy ksiezniczke zatrzymaly,ze w szkole nie laska sie pojawic?" MYslalam,ze ja pobije,naprawde.
Wszyscy sie smiali,ale ja to olalam,usiadlam na swoim miejscu.A Pani psycholog dalej,,No ksiezniczko,pochwal sie nam zadaniem domowym''powiedzialam ze nie mam zrobionego,bo nie mialam nawet czasu od kogo wziac.A ona na mnie sie tak wydarla ze......nie da sie opisac. Wtedy to sie juz tak wkurzylam i jej wygarnelam przy calej klasie,pojechalam jej na ty,,Za kogo ty sie uwazasz,wielka pani psycholog po studiach,a nie potrafi ucznia z problemem zauwazyc.Wyobraz sobie,ze mam wazniejszez sprawy niz ta je.....szkola.Mam juz cie dosc...moja rodzina wystarczajaco mi zycie obrzydza....Wale ta szkole,dzieki tobie juz nigdy tu nie wroce.''I wyszlam z klasy na zawsze,zaplakana,roztrzesiona.....ehh....i tak moja edukacja sie zakonczyla...Naprawde juz nie mialam sily tego ciagnac,bylam wyczerpana...
Bylo mi wszystko jedno co bedzie....
Szkoly nie skonczylam,ale praktyki tak,wiec mam zawod.Chociaz tyle.
Bardzo sie juz rozpisalam,wiec postaram sie juz jakos skrocic reszte.......Pieklo w domu trwalo....starszy brat sie ozenil i wyprowadzil,ja zaczelam toczyc wojne z ojcem...Mlodszego brata zapisalam do szkoly i nadal sie nim zajmowalam.
Nadszedl moment w moim zyciu,ze kogos poznalam...byl to najszczesliwszy czas mojego zycia,poczulam sie jak czlowiek.Szczerze mowiac nie sadzilam,ze kiedys kogos poznam,bo nie chodzilam po imprezach,wogole nie mialam mlodosci.Poswiecilam sie bratu i nie zaluje.Wyprowadzilam sie od rodzicow,mialam prace,braciszek byl juz starszy mial jakies 9 lat...i juz wiedzial jak sobie radzic w domu z rodzicami.Mieszkalam dwa pietra nizej,nie moglabym sie wyprowadzic dalej,z uwagi na brata.
,,Ona znowu zaszla w ciaze'',nie wiadomo z kim?Kiedy rodzila,byla kompletnie pijana!!  Dziecko urodzilo sie z promilami we krwi.
Tata mial ja juz gdzies,bratu ktorym sie opiekowalam wygranial czesto,ze napewno nie jest jego synem i ze odda go do domu dziecka.Boze...jak mi serce pekalo,jak to bolalo.....klocilam sie z ojcem ostro o to....jak tak mozna mowic?? 
Byl dzien Ojca,braciszek przyniosl Ojcu kwiatka z tej okazji,byl usmiechniety i podekscytowany,kiedy chcial mu go wreczyc,Ojciec byl pijany...Piszlam z nim na wszelki wypadek..Brat zaczal skladac zyczenia,a co Ojciec zrobil?????  Wykrzyczal mu w twarz,ze on ma to gdzies,bo nie jest jego synem i tym kwiatkiem dal mu w twarz!!  Myslalam ze umre jak to zobaczylam.:(:(:(  Dalam Ojcu w twarz dwa razy....pierwszy raz w zyciu,wygarnelam mu co mysle.Jak mi bylo zal brata....serce mi sie polalamlo na milon kawalkow!!
Od tamtej pory bylam juz inaczej traktowana.
Wszystko jakos lecialo....az nagle policja do mnie dzwoni! Pojechalam na komende,a tam ,,Ona" z moim malym bratem,kompletnie pijana.Policja ich zgarnela....Poszla do wytrzezwialki. Przyjechali ludzie jacys....i swierdzili,ze natychmiast zabieraja mojego braciszka do Domu dziecka!!!!!!!BOze.....ty nie istniejesz,pomyslalam! Ponownie umieralam w srodku,zalam sie lzami,nic nie bylo wazne...tylko on!Wydzierali mi go z rak kilka minut,jakie to bylo nieludzkie!!  Nie chcialam go oddac!!! Do dzis jak sobie przypomne ta sytuacje to rycze ;(   Noworodka tez zabrali,nawet go nie zdazylam poznac....zabrali go prosto ze szpitala.
Skladalam papiery,biegalam po sadach,odwiedzalam brata w Domu dziecka...te wizyty byly okropne!!!  Ile my lez wylalismy....
Nie moglam adoptowac mojego brata,poniewaz nie mialam meza,nie mialam wystarczajacych zarobkow,nie mialam duzego mieszkania i rozne takie....Panstwo ma gdzies wiezy rodzinne,woli aby obcy zajmowali sie dziecmi.A gdzie jemu by bylo lepiej niz ze mna?
Zostalo mi odwiedzanie go...Kazda wizyte nalezalo poprzedzac telefonem....tak robilam.Przy pierwszej wizycie moj braciszek powiedzial do mnie tak;,,Nareszcie sie spelnilo marzenie taty,jestem w domu dziecka tak jak chcial"Ryczelismy chyba z dwie godziny!!Nie zapomne nigdy jak on mi to powiedzial.
Az pewnego razu gdzy zadzwonilam,chcialam pogadac z bratem powiedziano mi ze jest na jakis zajeciach.Kolejny raz ze ma rozmowe z psychologiem...i tak mnie zbywali....az postanowilam tam pojechac bez uprzedzenia...I o zgrozo.....Mojego brata tam nie bylo!!!
Dyrektorka mi wyjasnila,ze zostal adoptowany przez jakas rodzine!!!Jak to? Dlaczego ja nic nie wiem? Dlaczego nikt mnie nie poinformowal? Dostalam szalu!! 
Zalamalam sie kompletnie....brat-noworodek ktorego nie poznalam,byl  w innym domu dziecka,nie pozwolono mi go nawet zobaczyc.
Z tego co ustalilam pozniej,okazalo sie ,,NIBY''bracia sa razem,zostali adoptowani przez jedna rodzine.Chcialam dowiedziec sie gdzie sa i wogole,ale to sa WIELKIE tajemnice....Poprosilam jeszcze na koniec,aby mi chociaz powiedziano w jakim  miescie sa i czy w POlsce???   Nie powiedzieli mi!!!  Jedna pani powiedziala mi tak,,bardzo nam przykro,musisz czekac do momentu az bracia sami sie z toba skontaktuja" Po tej rozmowie stracilam sens zycia.....jestem calkowicie sama z tym problemem...
Nie ma takiego dnia,abym o nich nie myslala.
Bratu zostaly 4 lata do 18 . a drugi ma dopiero 5 latek.Minelo juz tyle czasu......Zastanawiam sie kiedy ich zobacze? Bo na pewno tak bedzie.Nie dopuszczam innej mysli.,

NIGDY nie wybacze moim ,,rodzicom'' tego ,do czego doprowadzili i nie wybacze braciom Egoizmu.
Nienawiedze mojej matki....

Baile........widzisz...natchnelas mnie.....w koncu to z siebie wyrzucilam.....

Przepraszam ze to takie dlugie....ale jak zaczelam pisac to nie potrafilam przestac smile

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

155

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ema pomimo takiej krzywdy jąką wyrządzają nasi rodzice , potrafimy się nie poddawac i życ dalej chociaż jest nam bardzo ciężko , jest mi przykro z powodu twoich braci , ale wierzę i trzymam za was kciuki żebyscie się odnalezli i mieli ze sobą kontakt. jest mi przykro że tyle lat cierpisz i napewno i tęsknisz za nimi . Ale pamiętaj że starszy brat napewno tęskni za tobą i mysli o tobie . Ja z siostrą uniknełam domu dziecka tylko dzięki swojej babci , którą kocham ponad wszystko . Pozdrawiam cię cieplutko i trzymaj się smile

156

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

EMA EMA tego nie da   sie czytac bez lez ,normalnie to sie w glowie nie miesci co Ty biedna przeszlas,czy tacy ludzie jak twoja matka moga zyc(,nie )jestem godna uszanowania i podziwu co do twojej osoby ze tak zajelas sie bracmi domem wszystkim....bardzo mi przykro ze tak wyszlo z twoimi bracmi ,ale zobaczysz Bog sprawi ze sie spotkacie....chocby za twoje wielkie i wspaniale serce...A ja ze swojej strony zycze ci duzo szczescia radosci poukladania wszystkich spraw.dla mnie jestes wzorem do nasladowania i wspanialym czlowiekiem...a to sie wszystko tobie odwdzieczy JESTES WIELKA

Naucz sie zachowywac obojetnosc wobec fałszywych sadow o Tobie...
Bez takiej obojetnosci człowiek nie moze byc wolny;)

157

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Prawdziwe cuda nie są wtedy kiedy np. Z obrazu Matki Boskiej lecą łzy...Prawdziwe i realny  cud jest wtedy, kiedy ze zgnilizny moralnej , etycznej z BAGNA WYRASTA KWIAT!  Bóg jeden wie skąd wy energie czerpałyście i czerpiecie!
Po przeczytaniu takiego postu,wiara w Boga podupada,nie mniej jednak z drugiej strony zachodzi dysonans,bo żeby przeżyć ,znieść to wszystko i wyjść na prostą a czasami nawet zachować pogodę ducha ,nie oszaleć ,potrzebna chyba  jest ingerencja sił wyższych...
żadne słowa Marzenko nie wystarczą żeby uogólnić twoją MOC! Nie mogę dalej pisać bo mi w gardle zaciska,mogę tylko podpisać się pod słowami coco59    JESTEŚ WIELKA !!!!!!!! 

"Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- E.Fromm

158

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Emmo czytając miałam łzy na policzkach, kochana bądź dumna jaka jesteś kobietą, jaka wspaniała osoba , siostrą. Matki potrafią być okrutne, z czasem spojrzysz na nią i zostanie litość nad sobą i nią ze zmarnowała swoje życie.
Jestem pewna że miłość z jaką podchodziłaś do braciszka zaowocuje waszym pięknym spotkaniem. też jestem z patologicznej rodziny ale podziwiam cie za silę że wytrzymałaś i nie stoczyłaś się mimo iż miałaś dość. <tuli> sad

159

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

No Ema ..mialam piekna lektuke tu od Ciebie ale przeczytalam wszytsko big_smile powiem Ci ze to jest straszne kiedy dorosli ludzie czynia tyle zła swoim dzieciom ,rodzinie i nie potrafia nawet za to przeprosic porozmawiac o tym , ja bylabym w stanie nawet zrozumiec mame gdyby przyszla i ze mna porozmawiala bylabym z nia w tej chorobie ale nie w momencie gdy obwinia o to nas malo tego nie widzi swojej winy i traktuje mnie tate i mlodszych braci jak najwiekszych wrogów sad to boli jak diabli .

wiem ze nie chodzi tu o przebijanie : kto mial gorzej ale powiem Ci ze Ty wiecej przeszlas ode mnie i gratuluje ci wytrwalosci i podjetych slusznych decyzji ( mam na mysli ty samobojstwa do ktorych naszczescie nie doszlo) tez mialam takie mysli zeby skonczyc z zyciem ale pozniej pomyslalam- moment dlaczego ja mam tracic zycie przez taka ...... . Zmienie je i bede robic wszystko zeby bylo inne ale nie poddam sie . Chce zalozyc wlasna rodzine w ktorej nie bedzie alkoholu planuje slub w przyszlosci  i przyjecie weselne  bez tej uzywki chociaz by kosztem tego miala przyjsc garstka ludzi bo chcialam jeszcze dodac ze rodzina od strony mamy to sami ludzie naduzywajacy alkoholu jej ojciec i matka rowniez pili zeby bylo ciekawiej;/
Moj obecny chlopak z ktorym jestem trzy lata nie pije nie pil i wiem ze nie bedzie pil -wychodzi z zalozenia ze to nie ekonomiczne ,za duzo kosztuje ;p alez ja jestem dumna z tego ,dzieki temu wiem ze mam bardzo male szanse wpasc w nalog big_smile nie imprezujemy wogole i raczej nalezymy do domatorow ,zawsze razem i wszedzie spacery kino wycieczki i wszedzie we dwoje . czasami brakuje mi wypadow z kolezankami bo bylam inna zanim go poznalam duzo imprezowalam i lubilam sie napic ale teraz wiem ze Bog mi go zesłal w odpowiednim momenie mojego zycia bo tak to nie wiem czy imrezy i alkohol nie towarzyszylyby mi do dzis ;/

Zanim jednak zaloze rodzine chcialabym uzyskac pomocy boje sie ze nie podolam nigdy nie mialam wsparcia w mamie i nie moglam na nia liczyc nie mialam wzorca do nasladowania wiec boje sie ze moge byc zla mama .
chociaz podobnie jak ty mam dwoch mlodszych braci (STARSZY 19 LAT , MŁODSZY -13 )nad ktorymi opieke czesto sprawowalam ja zreszta do dzis sie o nich martwie jak ich zycie sie ulozy po tym co przechodzimy w domu -wiec troske o bliskich wyniose stad napewno .



A TERAZ TAKI NIUS Z DNIA DZISIEJSZEGO - wlasnie dostalam telefon od taty ze mam do niego dzwonila i powiedziala ze nie spala cala noc po tym co jej wczoraj powiedzielismy (przypominam ze bylismy ja odwiedzic w osrodku terapeutycznym na leczeniu zamknietym ) ale nie jest w stanie nam powiedziec czy przestanie pic bo tego sama nie wie . Dla mnie ten telefon to iska nadzieji ze wkoncu zaczyna pojmowac ... chociaz ... sama nie wiem czy to nie taka gra z jej strony zeby tylko uspic nasza czujnosc i zdobyc zaufanie <bezradny>

Utopista widzi raj , realista raj plus węża. . .

160

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Kochani Wioletto, coco 59, Pawelku, Rozyczko i  baile......Dziekuje z calego serduszka za te mile i cieple slowa smile Jestescie naprawde kochani :*

baile....,,Ona''probowala leczenia tez ale sie nie powiodlo.....Ja bardzo dlugo bylam po stronie mamy,jako jej dziecko....ale pozniej porostu stala sie dla mnie nikim.I tak jest do dzis.Jezeli strata dzieci jej nie obudzila....to juz nic tego nie sprawi...

Tez jestes wspaniala osoba baile smile Kazdy musi nosic swoj krzyz....Nie porownuje sie takich sytuacji,masz racje...kazda krzywda jest krzywdzaca...My mamy taka historie....inni sa przykuci do lozka,nie chodza,sa nieuleczalnie chorzy,my przynajmniej jestesmy zdrowe i mozemy jakos ksztaltowac swoje zycie....a inni nawet tego nie moga sad

Co do tego newsa,to mam nadzieje,ze ta iskra nadzieji zamieni sie w cos realistycznego..Zycze tobie tego..
Moja matka nigdy nie byla dla mnie matka..

Kochani moi jeszcze raz dziekuje..nawet nie mam slow,aby opisac co czuje dzieki wam <przytulam was>

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

161

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

A ja nie mam słów, żeby opisać co czuję czytając Twoje posty, Marzenko. Dałaś wcześniej do zrozumienia, że Twoja przeszłość nie jest jasna i różowa, ale tak głębokiej czerni się nie spodziewałam... Baile też dużo przeszła, ale piszę do Ciebie, bo z wiadomych względów jesteś mi bliższa. Jesteś niesamowita dziewczyno. Niezwykłe jest to co robiłaś, to kim teraz jesteś, to jaka teraz jesteś...

162

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Ema napisał/a:

Kochani Wioletto, coco 59, Pawelku, Rozyczko i  baile......Dziekuje z calego serduszka za te mile i cieple slowa smile Jestescie naprawde kochani :*

baile....,,Ona''probowala leczenia tez ale sie nie powiodlo.....Ja bardzo dlugo bylam po stronie mamy,jako jej dziecko....ale pozniej porostu stala sie dla mnie nikim.I tak jest do dzis.Jezeli strata dzieci jej nie obudzila....to juz nic tego nie sprawi...

Tez jestes wspaniala osoba baile smile Kazdy musi nosic swoj krzyz....Nie porownuje sie takich sytuacji,masz racje...kazda krzywda jest krzywdzaca...My mamy taka historie....inni sa przykuci do lozka,nie chodza,sa nieuleczalnie chorzy,my przynajmniej jestesmy zdrowe i mozemy jakos ksztaltowac swoje zycie....a inni nawet tego nie moga sad

Co do tego newsa,to mam nadzieje,ze ta iskra nadzieji zamieni sie w cos realistycznego..Zycze tobie tego..
Moja matka nigdy nie byla dla mnie matka..

Kochani moi jeszcze raz dziekuje..nawet nie mam slow,aby opisac co czuje dzieki wam <przytulam was>

KOCHANA EMA my tez Cie przytulamy i kochamy......... a ja osobiscie do konca zycia bede pamietac o Tobie i o Twojej historii >><<O Malej Dzielnej Dziewczynce!!!!!!!

Naucz sie zachowywac obojetnosc wobec fałszywych sadow o Tobie...
Bez takiej obojetnosci człowiek nie moze byc wolny;)

163

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Beatko slodziutka dziekuje.....za to ..... smile Dlugo trwalo zanim to z siebie wyrzucilam...ale nareszcie to zrobilam i dzieki wam czuje sie taka.....sama nie wiem.....lepiej mi na pewno troszke smile

Mysle ze sporo ludzi niestety ma takie sytuacje..... sad

coco59...przestan.....bo mi sie lzy leca.... sad

Piszecie takie cieple slowa w moim kierunku kochani....ze tylko bym ryczala.....Trudno mi uwierzyc,ze ktos z taka troska do mnie podchodzi sad

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

164

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ema, dużo osób jest w ciężkiej sytuacji. Sama jestem DDA i też swoje horrorki pamiętam. Ale to, co Ty przeszłaś brzmi jak historia z makabrycznego filmu. Więc nie zaprzeczaj dziewczynko - wielkiej siły trzeba, żeby przez to przejść i pozostać uczuciową, wrażliwą ciepłą istotą, jaką jesteś...

165 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-17 11:25:53)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Vinnga.... nawet nie wiem co ci na to odpisac.... sad   dziekuje kochana :*

Jest mi cieplej na sercu,kiedy dajecie mi tyle wsparcia smile <buziaki i przytulaski >

-Wszyscy jesteśmy wariatami,tylko nie każdy został zdiagnozowany -

Posty [ 111 do 165 z 469 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018