DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 469 ]

131

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Martwi mnie to że tyle zła w naszym życiu. I ja mogę wam podać rękę, mój ojciec jest alkoholikiem, ponad 3 lata temu się wyprowadziłam z córką z domu rodzinnego, ostatni dzień w domu zapamiętam na całe życie bo omal sobie głowy telefonem komórkowym nie rozbiłam jak dzwoniłam na policję. Wynik był taki że w sekundach musiałam uciekać, ojciec już mi groził że mnie zabije, nie wpuścił mnie z córką do domu. Początki były trudne, brak środków do życia, kiepska praca, brak nadziei, depresje, strach...
Przez pierwsze lata nie rozmawialiśmy ze sobą, po czasie każde z nas zapomniało o tamtych chwilach i teraz możemy się napić kawy, ale bez przesady... są to zazwyczaj krótkie zdania typu co słychać jak zdrowie i tyle. Żadnych dyskusji.
To prawda że nałóg pozostaję, ale strach też zostaje:(
Obecnie mieszkamy z córą w pięknym mieszkaniu, jest cicho, gra muzyka, wszystko jest na swoim miejscu, nikt nie zakłóca naszej miłości i spokoju rodzinnego. Przestałam już dawno wierzyć że ojciec przestanie pić, pamiętam jako dziecko modliłam się żeby przestał, później jak nie wracał do domu to czekałam że może ktoś zadzwoni i powie że on nie żyje..ehh mam to za sobą.
TRZEBA MYŚLEĆ O SOBIE! Jeśli jest szansa na ucieczkę z domu i rozpoczęcie własnego życia bez rodzica alkoholika, to trzeba tak zrobić.
Służę wszystkim pomocą w takich sytuacjach. Początki są zawsze trudne, bo jest się słabym psychicznie, można płakać z byle powodu.
Kochane ja się uśmiecham, to moje życie i nikt nie przeszkodzi mi być w nim szczęśliwą smile Ściskam serdecznie, bądźcie silne.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

witajcie
ja takze jestem dda
moja matka zaczela pic po smierci mojego ojca (mialam wtedy 10 lat) i trwalo to lat 20.
zeby bylo weselej - wszyscy moi partnerzy byli alkoholikami wiec jestem tez wspouzalezniona

133

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj, a dlaczego weselej ?? To raczej smutne...
Wiesz ja po całym życiu z takim ojcem, nie chcę mieć nawet znajomych alkoholików. Mam straszny wstręt do takich ludzi, to okropne i egoistyczne ale inaczej nie potrafię. Zdaję sobie sprawę z tego że każdy człowiek jest inny i jedni wpadną w nałogi a drudzy nie, ja nie potrafię wciągnąć się w oglądanie serialu, nic mnie nie wciąga, nie umiem się uzależnić, wciągnąć w coś...
Bardzo bym np. chciała się uzależnić od biblioteki sad

134

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja również , jestem dzieckiem alkoholika ;<  znam codzienne kłótnie , ból , płacz .
Wiele razy uciekałam z domu by uniknąć widoku pijanego 'taty' . Również nie potrafię o tym zapomnieć .

135

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Susan Forward "Toksyczne dzieci" - pomaga, przynajmniej w lżejszych przypadkach, bo pewnie większość DDA powinno trafić pod opiekę specjalisty i odpowiednich grup wsparcia. Zazdroszczę tym z Was, którym bez profesjonalnej pomocy udało się ułożyć życie bez alkoholu

136

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Was serdecznie ,jest to mój pierwszy post ,więc proszę o wyrozumiałość.Mam 30 lat i jestem DDA,choć moi rodzice uważają że ta choroba ich nie dotyczy,zniszczyli życie moje a teraz powoli niszczą życie mojego brata,mam za sobą małżeństwo z nałogowym hazardzistą,zniszczone poczucie własnej wartości a przez to wszystko niszczę obecny związek gdzie poszkodowanymi są mój drugi mąż (wspaniały człowiek)i ukochane dzieci.Moi rodzice to nie typowi pijacy z butelką na drodze ,oni pija kulturalnie w domu .mama pracuje ,więc o co ja się mogę czepiać -pytają niektórzy ludzie ,a ja mam dość kiedy jadę w odwiedziny a oni wypici .wigilia -mama pijana zatacza się po domu .dużo by pisać o moim rodzinnym domu .a może to ja przesadzam?

137

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Też jestem DDA. Rozumiem więc twoje obawy. To nieprawda, że DDA wychodzą najcz. za alkoholików. To tylko utarty stereotyp. Wielu facetów lubi sobie popić. Porozmawiaj z nim i powiedz o swoich obawach. Jeśli jeszcze kiedyś zdarzy mu się upić, obserwuj jego zachowanie. Czy pod wpływem alkoholu staje się agresywny? Mój mąż rzadko pije, a jeśli już, to później kładzie się spokojnie do łóżka. Nie jest agresywny. Mojego ojca zniszczył alkohol. To był koszmar. Kiedyś był pełen życia. Wyrokował mi, że stanę się kretynką. Nie wiem, czy ta myśl była tak silna, że do tej pory trudno mi w siebie uwierzyć. Swój problem opisałam też w poście " Niska samoocena, a mąż który denerwuje i nie docenia" Może moje zachowanie ma coś wspólnego z tym, że jestem DDA.
       To dobrze, że myślisz i zastanawiasz się, czy on nie będzie się częściej upijał. Pamiętaj, że alkohol działo różnie na wielu ludzi. Nikt nie chce przechodzić znów koszmaru z przeszłości. Musicie szczerze porozmawiać. Ty też na pewno masz intuicję i poznasz jakim on jest człowiekiem. Trzymaj się.

138

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Wszystkich.

Chciałabym Was prosić o udział w badaniach do mojej pracy licencjackiej pt. "Psychospołeczne funkcjonowanie DDA", tj o wypełnienie ankiety. Przygotowałam dwie. Jedną z nich ułożyłam sama (możliwe, że znajduję się w niej znane Wam już pytanie), drugą jest Kwestionariusz Kompetencji Społecznych. Nie okłamując, wyszło tego sporo, aczkolwiek to naprawdę szybko się rozwiązuje. Czas jaki musielibyście na to poświęcić nie przekroczyłby 40 minut. Są anonimowe i będą wykorzystane przeze mnie jedynie w celach naukowych.

Zapewne często powstają tu tematy o pomoc w badaniach i pewnie męczą już was te prośby, ale ale osobiście nie mam wyjścia. Byłam już w 2 ośrodkach uzależnień i wiem że prawie niemozliwe jest przeprowadzenie tam badań osobiście, dlatego liczę na to, że uda mi się to osiągnąć drogą internetową..

Bardzo proszę Was o pomoc.

Osoby chętne proszę o kontakt mail'owy, który podany jest w moim profilu, ponieważ nie mam uprawnien to bezpośredniego wklejenia tu linku.

Z góry baaardzo dziękuję

139

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie. ja równiez jestem DDR gdzies  w internecie ostanio znalazłam opis wslanie "tego zjawiska"
i posiadam wszytskie syndromy, zawsze wiedzialam ze jestem inna , a ostanio to juz wogole mam DEPRESJE
Moje dzieciństwo nie było do końca takie złe ale BARDZO CIĘZKIE MOMENTY NIE POZWLAJA MI ZAPOMNIEC odciac sie od tamtego swiata'
Zwasz byłam niesmiła myślalam ze taki mam charakter. cos w tym jest jednak wydarzenia ktore pojaiwły sie w moim zyciu w zwiazku z alkoholizmem ojca sprawiły ze moja niesmialosc w podstawowce i gimnazjum byla obsesyjna
zawsze wstydzilam sie za ojca mieszma na wsi wiec gdy wychodzilam ze szkoly modlilam sie aby moj ojciec nie pił pod sklepem;/
A z drugiej srony musze powiedziec ze chyba go kochalam czy to normalne?
Nie było dnia zeby moj ojciec nie wracał pijany . W lecie zawsze wypatrywalam i z bolem brzucha przygotowywalam sie na to jak wieczorem ojciec bedzie wymykal sie po kryjomu do baru nic nikomu nie mowiac
Gdy przyjezdzala moja rodzina tzn siostry mojego ojca do naszego domu (rodzinny dom ojca) bylam szczesliwa poniewaz moj ojciec nie jeździł wtedy do baru, z drugiej jednak strony ale to juz osobna historia -----nie moglam patrzec jak moja mamma cierpi z powodu nienawisci do siotr taty
PARANOJA
Pamiętam , jak nocami budzilam sie i slyszlam jak ojciec wraca do domu po libacji
zawsze byly z tego powodu szamotaniny ktore ja pod kołdra musialm wysłuchiwac , tłamsilam swe emocje niedy ich nie ukazywałam
Czasem budzilam sie z lękiem w nocy słysząc ze ktos krzyczy--------to tyko moja wyobraznia ---tym razem ojciec spal nie byl w barze
W szkole uczylam sie idealnie nie wyobrazalam sobie aby mogło byc inaczej nie chcialam sprawiac problemow przynjamniej w tej dziedzinie zyciowej chcialm aby wszytko bylo w porzadku
Musze przynac ze odcianm sie od ludzi teraz gdy jestem dorosla nie potrafie nawiazyac dluszych przyjaxni
boje sie prawdziwego zwiazku i nigdy takiego nie mialam choc mam juz 20 lat

140

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Chodziłam na terapie dla dda . Pomagało. Nieczułam sie sama z tym problemem. jednak przestałam chodzic ze wzgledu na prace i brakuje mi tego wsparci ludzi podobnych do mnie. Ja na twoim miejscu wrociłabym jak najprędzej na terapie.

141

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Chcialam wam powiedziec cale moje dotychczasowe zycie,obraca sie wsrod pijacych...moj tata pil ,jako dziecko musialam go brac z knajpy pijanego,prowadzic przez ulice gdzie inne dzieci sie bawily lalkami,mamie bylo wstyd przed ludzmi,a mnie bylo zal bo go kochalam,wiele razy zima ciaglam go na sankach bo lezal pijany w sniegu,chce powiedziec ze byl bardzo dobrym czlowiekem,i wielkim fachowcem...a ludzie mu placili wodka za robote,rowniez wielki blad...mojej mamy brat zmarl na polu w ieku 34 lat ,napil sie alkoholu z meliny,2 kuzynki mojego taty wyksztalcone spadly na takie dno,jedna zmarla w smietniku,,przez alkochol stracila wszystko i stala sie bezdomna,druga sie zapila w knajpie,rowniez moj przyjaciel ,niedawno zmarl na raka watroby ,wybral picie zamiast sie leczyc.....moja mama nigdy nie miala alkoholu w ustach,moj brat nie pije dzieki Bogu,mieszkalam we wsi gdzie prawie wszyscy znajomi pili,kazda impreza byla wielka okazja do picia,mnie sie rowniez zdarzylo wypic ,wiadomo...powiem wam ,straszny widok jest pijanego szczegolnie kobiety pijanej,wspolczuje szczerze wszystkim ,ktorzy to przeszli lub przechodza,ojciec moj przed smiercia jak wyszedl ze szpitala to pierwsze kupil wodke i sie napil ,na wlasne zyczenie zmarl ,,,smutne to ,ale ja juz bylam bezsilna.....

142

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

hej Kobietki, DDA jest poważnym problemem, jestem w związku od dwóch lat z kimś, kto ma ten problem...DDA ma ciemne strony: prześladowanie, śledzenie i w sumie nawet nie wiem czy to co piszę nie zostanie wykorzystane przeciwko mnie:(

143

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

ktoś pisze pracę, służę pomocą, na temat DDA mam spore wiadomości,GG 7784012

144

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam Was kobietki,no tak czytam te posty i olśniło mnie własnie,że ja tez jestem DDA,wsumie nie wiedzialam do dzis ze cos takiego jest,mam 29l,moi dziadkowie,rodzice zawsze pili,ojciec robił równiez awantury,mama rowniez piła chyba nie radzac sobie z tym wszystkim,teraz sa po rozwodzie ale co z tego jak ojczym wcale nie jest lepszy,chociaz nie robi tak powaznych awantur jak pare lat temu ale to co przez te pare ładnych lat z nim mielismy to koszmar....moj maz ogolnie pije okazjonalnie,ale teraz to mam obawy bo jego ojciec tez naduzywa alkocholu,tyle tylko ze nie robi awantur....wiec moj maz tez bedzie pił?....to straszne ze placimy za błedy rodziców ze musimy z tym zyc,nie wiedzialam ze moja niska samoocena,niesmialosc moze byc wynikiem DDA....pozdrawiam Was miłe Panie.....;)

145 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-12 16:17:12)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Czesc wam smile  Ja takze jestem DDA   ......Dziecinstwo to istny koszmar,tak jak u was:(
I tak sie zastanawiam sama nad soba czasem....Jak ja to zrobilam,ze nie poszlam w slady rodzicow?
Po prostu inaczej patrze na to wszystko...nie wiem...skad ta sila?  W pewnym momencie mojego zycia znalazlam sie w towarzystwie,naprawde nie ciekawym...wszyscy palili papierosy,jakies narkotyki,wachali klej,pili co sie dalo.....spedzalam z nimi jakos czas....ale mimo to nigdy nie zainteresowalam sie zadna z tych rzeczy?

Przeczytalam kiedys taki artykul gdzies....ze wiekszasc DDA po prostu mysli ze ma to w genach i mimowolnie ida w slady rodzicow...Ale to nie prawda!  Tego sie nie ma w genach!! 
Po prostu trzeba sobie uswiadomic,ze tego w genach nie ma,ze sami decydujemy jakie bedzie nasze zycie...:)
I ja chyba tak zrobilam...

Wszyscy DDA ktorzy nie poszli w slady schematu rodzinnego powinni byc z siebie DUMNI smile

Ps.Rodzice mojego ojca nie pili,
    Rodzice mojej mamy byli alkocholikami,
    Moja mama jest alkocholiczka
    Ojciec sie pogubil w tym wszystkim
    Moi bracia pija zdecydowanie za duzo
    Wiem ze babcia i prabacia mojej mamy tez byly alkocholiczkami
    jestem jedyna corka....patrzac na szablon mojej rodziny,powinnam pic...

    Ale nie pozwole sobie na to nigdy w zyciu !!!

146

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

WitaJ Ema,ja tez nie pije,nie jest powiedziane ze dzieci alkocholikow pija,tak samo ze nie jest powiedziane,ze wychodza za maz za alkocholikow...ale mamy inne problemy,przynajmniej ja,mam lęki,jestem nerwowa,wybuchowa,boje sie zmian strasznie,jestem wogole strachliwa,niedowartosciowana......a Tobie oczywiscie gratuluje;)

147

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie ja też jestem DDA ,do dzis pamiętam libacje alkoholowe, awantury i wizyty policji . Wyszłam za mąż mając 17 lat bo chciałam uciec z takiego domu . I trafiłam na sadystę i alkoholika który się krył z tym do pół roku po ślubie , a potem 11 lat piekła za życia , bicie , wyzywanie i poniżanie , z tamtego związku mam 2 wspaniałych synów , alkoholu nie piję wogóle bo mi nie smakuje .Ale mam inne pozostałosci po dziecinstwie i po pierwszym małzenstwie jestem nerwowa , mam lęki , depresja mnie dopada bardzo często , czuję się nic nie warta , jestem wybuchowa , mam czasami takie wybuchy że tracę kontrolę nad sobą . Mój ojciec zmarł , matka związała się z kims innym , lubią sobie popic i to bardzo często , i niewidzi w tym nic złego .

148

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja wyszłam drugi raz za mąż pomimo tego co przeszłam , chociaż bałam się strasznie , mój drugi mąż jest spokojnym człowiekiem , wypije od jakiejs okazji , lubi piwo , jestem z nim już 7 lat . Ani razu mi nie ubłiżył , nie podniósł na mnie ręki , wie jakie miałam życie , oje dzieci mają z nim swietny kontak , jego mama i ojciec też byli alkoholikami , zmarli oboje mama 8 lat temu a tata 2 lata temu . Czasami się kłócimy ale to z mojej winy , przez moje wybuchy ale kochamy się i dajemy jakoś sobie radę . Pomimo krzywd jakich w życiu doznałam , codziennie sibie rano mówię : KOCHAJ KAŻDY DZIEŃ . Pozdrawiam wszystkich DDA , trzymajcie się .

149

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
sisi99 napisał/a:

WitaJ Ema,ja tez nie pije,nie jest powiedziane ze dzieci alkocholikow pija,tak samo ze nie jest powiedziane,ze wychodza za maz za alkocholikow...ale mamy inne problemy,przynajmniej ja,mam lęki,jestem nerwowa,wybuchowa,boje sie zmian strasznie,jestem wogole strachliwa,niedowartosciowana......a Tobie oczywiscie gratuluje;)

Czesc sisi smile  masz racje z tymi problemami...cos w tym jest..tylko trudno jest powiedziec czy pewne cechy to poprostu taki charakter czy bagaz po rodzicach.... Ja bylam bardzo ,ale to bardzo niesmiala kiedys,teraz nie jestem wogole,to sie zmienilo smile
Nie mam nerwicy,ale mialam niska samoocene i to tez sie zmienilo smile  Wiadomo kilka rzeczy bym chciala zmienic,jak kazda kobieta,ale ogolnie mi ze soba dobrze.
Niedowartosciowana moze i jestem..... Dzieki za gratki smile ja tobie takze gratuluje smile

150

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Hej Woletta smile   Takie rzeczy nie ulatuja z pamieci,nawet jakbysmy sie bardzo starali....to zawsze w nas bedzie sad
Ja takze szybko ucieklam z domu,mialam 19 lat...chcialam o wiele wczesniej,ale pewne sprawy nie pozwalaly mi ot tak sobie uciec...Mialam mlodsze rodzenstwo,nie chcialam ich zostawiac na pastwe pijakow...Wiesz,tacy ludzie jak my,w ucieczce przed tym calym balaganem,rzucaja sie w ramiona pierwszej osoby,ktora wydaje im sie ciepla...a pozniej trzeba cierpiec...:(

151

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj ema,no wlasnie zastanawiam sie czy te moje problemy to wina charakteru czy pozostałosci po rodzicach...sama jestem ciekawa....;)a Tobie Wioletto rowniez gratuluje wsapnialej rodzinki,chociaz zeby to wkoncu osiagnac,duuzo musialas przejsc...ale dziewczynki teraz widac ze jestescie szczesliwe;))

152

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Moze nie jestem szczesliwa tak jak bym chciala,ale najwazniejsze ze jestem zdrowa i nie mam problemu alkocholowego smile

Latwiej i piekniej sie zyje smile

pozdrawiam smile

153

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam wszystkich smile pierwszy raz uczestniczę w tego typu rozmowie ..zwykle konczylam poprostu na czytaniu postów ..ale chyab dzisiejszy dzien sprawił ze potrzebuje sie wygadac .... jak sie pewnie domyslacie jestem DDA ,mam 21 lat ,zycie moje i mojej rodziny niszczy moja mama , jest juz ponad mieisac na leczeniu zamknietym dzisiaj postanowilam ja odwiedzic z tego spotkania oczywiscie wynosiosłam tylko łzy i zabrała mi resztki nadzieji na to ze kiedykolwiek bedzie lepiej . Moja mama nie widzi winy w sobie nie porafi sie przyznac do bledow o wszytsko obwinia nas przede wszytskim mojego tate ( ktory pogubil sie w tym wszystkim - i na dobra sprawe nawet nie potrafi sie jej przeciwstawic przez co ona caly czs jest górą) . jest zaawansowana w tej chorobie do tego stopnia ze kradnie nam pieniadze sprzedaje rzeczy potrafic wypic ok 10 piw dziennie alo czasami mniejsza ilosc piw ale do tego koniecznie wódka - niewiarygodne jest to jak przy tym sie zachowuje -rozmawia sama ze soba mowi o sytuacjach ktore mialy miejsce z 20 /30 lat temu ,płacze o ludzi ktorzy zgineli w wojnie -obłed (a monologi te maja miejsce przwaznie nocami kiedy chcemy spac -mowi celowo podniesionym tonem zeby nam to uniemozliwic) ,policja rozniez jest naszym stalym gosciem oprocz tego kurator oraz pani z opieki . Mama ma sprawe o znecanie psychiczne i fizyczne w zasadzie juz wyrok zapadl . odnosze wrazenie ze zaklad zamkniety to ucieczka przed wiezieniem .

jak juz powiedzialam nie ma jej ponad miesiac w domu jest spokoj o czym powiedzialam jej dzisiaj jak i rowniez ze nie pozwolimy jej tego zepsuc na pytanie taty czy za nami teskni odpowiedziala ze -nie . rece mi opadly ,bo facet jezdzi do niej jak glupi zawozi jedzienie slodkosci papierochy a ona zero skruchy ani słowa podzieki tylko wciaz i wciaz "jej picie jest przez nas " , "my jej do niczego nie jestesmy potzrebni" czasami mysle sobie ze okey skoro nie chcesz pomocy to sie pocaluj ...ale. ja mam charakter taty błotem mnie obrucą a ja wybacze i jeszcze przeprosze ...zle podejscie wiem i chce to zmienic mysle ze tata tez tylko nie jestesmy na tyle silni -dlatego mam pewnsc ze naleze do DDA -brak pewnosci siebie ,brak umiejetnosci podejmowania odpowiedzialnych decyzji .

i jezcze cos zegnajac sie z nia pwoiedzialam jej ze to wszystko co jej powiedzialam nie bylo na zlosc i sie poplakalam ,zaplakana objelam ja i przytulilam sie (chyba pierwszy raz w zyciu zreszta) nic wiecej z siebie nie bylam w stanie wydusic ,łzy mi na to nie pozwolily i taki placz rozzalonego dziecka ...zapytalam tate pozniej czy widzial moze czy puscila jej sie chociaz łza ...powiedzial ze nie ! "zatrzęsła jej sie tylko broda" -totalna znieczulica

nie dlugo wroci i ona i picie (tak czuje) jak z nia zyc jak sie zachowywac co robic zeby pomoc jej a przedewszystkim sobie -NIE WIEM
jesli ktos przeczytal w calosci to co napisalam i chcaialby ze mna porozmawiac jestem chetna pwoiem inaczej - byłabym wdzieczna smile
pozdrawiam

154 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-15 04:28:28)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj baile smile

Ja naleze do forum juz dlugi czas,a jakos do tej pory nie potrafie sie przelamac,aby opowiedziec swoja historie...
U mnie tez problemem jest tkz. ,,mama'' ....  Zaczela pic kiedy zaszla w kolejna ciaze,poznala sasiadke z pietra i tak sie ,,zaprzyjaznily".
Ja mialam wtedy 9 lat,moj starszy brat 11,a mlodszy 7.
Zaczynalo sie od niewinnych piwek,drineczkow.....i tak przez jakis czas..zazanaczam,ze w tym czasie ,,Ona''byla w ciazy!!
Pozniej zaczelo sie  nasze pieklo....kiedy juz urodzila(kolejnego chlopca) . Jakies 3 miesiace po porodzie rozkrecila sie na dobre!!  Juz nikt nie byl wazny.Nie miala pokarmu,aby dac malemu.Wieczne klotnie miedzy rodzicami w domu,sasiedzi wszystko slyszeli i wiedzieli.
Tata pracowal od rana do wieczora,byl jedynym zywicielem rodziny,wiec nie mogl zrezygnowac z pracy!! 
My chodzilismy do szkoly podstawowej jeszcze,a ,,Ona'' siedziala w domu z dzieckiem.
W koncu zaczelo byc jeszcze gorzej...,,Ona''zaczela wyjezdzac z domu bez uprzedzenia z ta kolezanka i zabierala malego ze soba.Po prostu znikala.Nigdy nie bylo wiadomo czy bedzie w domu czy nie? (Jej wyjazdy trwaly roznie od kilku dni do 3 tygodni)
Wiele razy,po powrocie ze szkoly (ok14-15) siedzielismy pod drzwiami glodni i czekalismy,az tata wroci z pracy (ok 21-22)
Nie nosilismy kluczy ze soba,bo kto mial wiedziec,ze takie sytuacje sie beda zdarzac w naszym zyciu?Po kilku takich razach,sasiedzi zaczeli sie nami intresowac,dawali nam obiad...tata tylko chodzil i dziekowal i sie wstydzil.Sam nigdy nie wiedzial,co zastanie jak wroci?
Kiedy ,,Ona"wyjechala pierwszy raz i wrocila po 2 tygodniach....To byla taka klotnia w domu,ze chyba cale osiedle ja slyszalo!
Obiecywala,ze to juz ostatni raz,ale nigdy nie byl ostatni....do tej pory tak robi.Tata podejrzewal,ze ,,Ona "go zdradza.
Wyjezdzala tam,bo mogla pic ile wlezie i nikt jej nic nie mowil.Wyjezdzala majac gdzie swoje dzieci i meza,malego zabierala,bo co miala z nim zrobic? Zapukac do sasiadki i powiedziec;,,Popilnuj mi dziecko bo jade sobie pochlac."??
Tata bardzo dlugo sie jakos trzymal,ale wiadomo jak to ludzie,w koncu kazdy jeden wiedzial o naszej sytuacji rodzinnej.My dzieci bylismy wytykani palcami w szkole,obrazani,wysmiewani,ponizani.Tata w pracy to samo.
W koncu wyjazdy,,Jej"staly sie normalna czescia naszego zycia.Wyjezdzala srednio raz w miesiacu.Tata zaczal sie lamac....zaczal takze pic,ale nie tak jak ,,Ona".Musial skrocic godziny swojej pracy,aby sie nami opiekowac.Kiedy nie mogl organizowal kogos do opieki.Zaczal pic po niecalych 2 latach od momentu ,,Jej"poczatkow.Do pracy chodzil normalnie,a po pracy chlanie....Ale dbal o nas.
,,Ona'' wyjezdzala i wracala sobie i tak w kolko...ale przestala zabierac malego ze soba...Tata w pracy,my do szkoly a maly zostawal u sasiadki. Zaczelo sie robic jeszcze wieksze pieklo...Tata zaczal bic ,,mame"....brutalnie..miala polamane zebra nie raz,chodzila posiniaczona,poobijana..szkoda gadac.Najgorsze jest to,ze my wszystko widzielismy zawsze i slyszelismy wszystkie obelgi jakie sobie wyrzucali.Mlodszy brat zaczal sie w nocy moczyc....Ja kiedy jej nie bylo tesknilam ale nienawidzilam jednoczesnie,a kiedy wracala z wycieczek,zaliczala wpier.....od Ojca.To byl standard...My sie wtedy mocno modlilismy w naszej sypialni,zeby tylko jej nie zabil!  Plakalismy po nocach jak bobry,sluchajac ich walki i wrzaskow.Kiedy chcielismy obronic ,,Ja''prze Ojcem,dostawalismy w twarz.
Zawsze bylo duzo krwi do wycierania.
W koncu wydalo sie,ze mieszkanie jest zadluzone! ,,Ona zamiast placic za dom''brala kase i kolezanke i jechaly chlac.Zawsze klamala,ze zaplacila.Tata nie mial jak placic bo byl o tej porze w pracy.Ja zaczelam zawalac szkole...bracia tez...w domu byla sytuacja nie do wytrzymania....Kiedy ,,Ona" sie bawila gdzie indziej...tata w domu sie na nas wyrzywal,glownie na chlopakach...ja bylam potrzebna do pilnowania malego.Musialam nauczyc sie wszystkiego przy nim robic.I tak juz to nasze rodzinne zycie sobie lecialo....do momentu az....Pojawila sie grozba,ze wszyscy trafimy do domu dziecka,kiedy ja to uslyszlam,myslalam ze umre!!Planowalismy z bracmi samobojstwo grupowe,mielismy pomysl ze otrujemy sie gazem,bo mielismy juz dosc. Dom jak dom,ale to zawsze dom.,,Ona sie na chwile opamietala'',byly rozprawy w sadzie...nie wiem jak to zrobili,ale nas nie zabrali.Mielismy kuratorke.
No wiec dowiedziali sie nauczyciele.Masakra.
Nastepna niespodzianka byla taka,ze dostalismy eksmisje..Wyrzucili nas z mieszkania w srodku srogiej zimy,do jakiegos meliniastego budynku.Bez ogrzewania,bez cieplej wody,ze starami oknami,wc na korytarzu.Jak rodzina z 4 dzieci miala tam zyc.
Ojciec sie zalamal,widzialam jak placze w samotnosci.,,Ona ''miala to gdzies.
Wprowadzilismy sie tam wiec,tata wszystko wyremontowal i zorganizowal.I wlasnie od tego momentu mojego zycia,zaczelo sie pieklo totalne.Musielismy zmienic szkole,przyjaciol....dla mnie byl to wielki szok psychiczny....
,,Ona''zaczela pic i wyjezdzac jeszcze czesiej.A jak byla to tak jakby jej nie bylo.
W tym budynku mieszkaly rodziny z eksmisji,czysta patologia.Wszystkie dzieciaki z tamtad pily,palily,cpaly,wachaly klej i rozne inne rzeczy. Mlodszy brat o malo co,a by sie w to wkrecil gdyby nie ja.(w wachanie kleju)
I przez najblizsze lata,musialam pogodzic nauke z opieka na bratem,bardzo czesto nie moglam isc do szkoly,bo musialam zostac z bratem w domu.Bracia mi wcale nie pomagali,po szkole uciekali na podworko i wracali najpozniej jak sie dalo.
Kurator odwiedzal nas,akurat wtedy kiedy,,Ona''byla sobie na wycieczce.Ojca pochlaniala praca.Bracia chodzili do szkoly,a ja siedzialam z malym w domu.
Zaczela nas okradac..Ojcu podkradala pieniadze regularnie.Mi ukradla pierscionek z komuni,koloczyki....nie moglam uwierzyc ze to zrobila!
Na pewnym etapie swojej nauki,zaczelam miec praktyki dwa razy w tygodniu....musialam blagac sasiadow,aby zostawali przez te dwa dni z malym,oczywiscie musialam im placic.Nie moglam zawalic praktyk.Jakos udalwalo mi godzic role uczennicy,pracownika i matki...bylo cholernie ciezko bez niczyjej pomocy ani wsparcia...
Tata zaczal chlac wiecej....caly dom spadl na moje barki...dobrze,ze zarabialam na praktykach.
Niestety zaczelam podupadac psychicznie....bylo coraz wiecej nauki w szkole,coraz wiecej praktyk....i duzo roboty w domu,opiekowanie sie bratem.
Mialam olbrzymie nieobecnosci w szkole...nie moglam nic na to poradzic,musialam byc w domu z bratem,gotowac,sprztac.Najgorsze bylo to,ze w szkole nauczyciele pytali,dlaczego mam tyle nieobecnosci na praktykach,a szef na praktykach dlaczego mam tyle nieobecnosci w szkole?Zaczal przychodzic inny kurator.
,,Ona''okradala mnie z moich pieniedzy,ukradla rower...wszystkie rzeczy sprzedawala w lombardzie,aby miec na wodke albo wino.
Nawet ciuchy mi wynosila z domu,no wszystko co sie dalo...Boze jak ja sie czulam w tej rodzinie...jak smiec !
Kazdy swoje osiagnal...Starszy brat skonczyl szkole,mlodszy takze skonczyl....ale to przeciez dzieki mnie po czesci.Ciekawa jestem,jak by sobie poradzili,gdyby musieli robic wszystko to co ja i olewac szkole na poczet braciszka.Bo to ja zawalalam szkole,bo to ja tlumaczylam sie przed wszystkimi,zalatwialam sprawy finansowe,chodzilam do lekarza z malym.Ja,nikt nigdy nawet nie spytal,czy potrzebuje pomocy? Nikt.
Zalamalam sie psychicznie,juz mialam dosc zycia....chcialam sie zabic....stalam juz nawet po drugiej stronie balkonu...ale moglam zostawic malego brata,kto by sie nim zajal???  POswiecilam dla niego bardzo duzo,postapilabym tak samo gdyby dalo sie cofnac czas. Dzieki mnie mial namiastke normalnosci.A ja dzieki niemu motywacje do zycia. BYl jedynym powodem dla ktorego mialam sile jeszcze zyc.
Niestety nie poradzilam sobie ze szkola nie mialam juz sily tam chodzic i wysluchiwac uwag.Nie dalo sie tego wszystkiego pogodzic.
Mialam przezycie w szkole,ktore do dzis pamietam...Pani psycholog szkolna,uczyla nas histori,ta lekcja zazwyczaj byla ostatnia.Bardzo czesto nie bylo mnie w szkole,wiec i na tej lekcji rowniez. Pewnego dnia sie zjawilam w szkole,akurat w planie byla historia...Pani psycholog zaczyna na moj wodok wrzeszczec przy calej klasie;,,OO Ksiezniczka sie pojawila,ciekawe czy ma zadanie odrobione? A coz to za wazne sprawy ksiezniczke zatrzymaly,ze w szkole nie laska sie pojawic?" MYslalam,ze ja pobije,naprawde.
Wszyscy sie smiali,ale ja to olalam,usiadlam na swoim miejscu.A Pani psycholog dalej,,No ksiezniczko,pochwal sie nam zadaniem domowym''powiedzialam ze nie mam zrobionego,bo nie mialam nawet czasu od kogo wziac.A ona na mnie sie tak wydarla ze......nie da sie opisac. Wtedy to sie juz tak wkurzylam i jej wygarnelam przy calej klasie,pojechalam jej na ty,,Za kogo ty sie uwazasz,wielka pani psycholog po studiach,a nie potrafi ucznia z problemem zauwazyc.Wyobraz sobie,ze mam wazniejszez sprawy niz ta je.....szkola.Mam juz cie dosc...moja rodzina wystarczajaco mi zycie obrzydza....Wale ta szkole,dzieki tobie juz nigdy tu nie wroce.''I wyszlam z klasy na zawsze,zaplakana,roztrzesiona.....ehh....i tak moja edukacja sie zakonczyla...Naprawde juz nie mialam sily tego ciagnac,bylam wyczerpana...
Bylo mi wszystko jedno co bedzie....
Szkoly nie skonczylam,ale praktyki tak,wiec mam zawod.Chociaz tyle.
Bardzo sie juz rozpisalam,wiec postaram sie juz jakos skrocic reszte.......Pieklo w domu trwalo....starszy brat sie ozenil i wyprowadzil,ja zaczelam toczyc wojne z ojcem...Mlodszego brata zapisalam do szkoly i nadal sie nim zajmowalam.
Nadszedl moment w moim zyciu,ze kogos poznalam...byl to najszczesliwszy czas mojego zycia,poczulam sie jak czlowiek.Szczerze mowiac nie sadzilam,ze kiedys kogos poznam,bo nie chodzilam po imprezach,wogole nie mialam mlodosci.Poswiecilam sie bratu i nie zaluje.Wyprowadzilam sie od rodzicow,mialam prace,braciszek byl juz starszy mial jakies 9 lat...i juz wiedzial jak sobie radzic w domu z rodzicami.Mieszkalam dwa pietra nizej,nie moglabym sie wyprowadzic dalej,z uwagi na brata.
,,Ona znowu zaszla w ciaze'',nie wiadomo z kim?Kiedy rodzila,byla kompletnie pijana!!  Dziecko urodzilo sie z promilami we krwi.
Tata mial ja juz gdzies,bratu ktorym sie opiekowalam wygranial czesto,ze napewno nie jest jego synem i ze odda go do domu dziecka.Boze...jak mi serce pekalo,jak to bolalo.....klocilam sie z ojcem ostro o to....jak tak mozna mowic?? 
Byl dzien Ojca,braciszek przyniosl Ojcu kwiatka z tej okazji,byl usmiechniety i podekscytowany,kiedy chcial mu go wreczyc,Ojciec byl pijany...Piszlam z nim na wszelki wypadek..Brat zaczal skladac zyczenia,a co Ojciec zrobil?????  Wykrzyczal mu w twarz,ze on ma to gdzies,bo nie jest jego synem i tym kwiatkiem dal mu w twarz!!  Myslalam ze umre jak to zobaczylam.:(:(:(  Dalam Ojcu w twarz dwa razy....pierwszy raz w zyciu,wygarnelam mu co mysle.Jak mi bylo zal brata....serce mi sie polalamlo na milon kawalkow!!
Od tamtej pory bylam juz inaczej traktowana.
Wszystko jakos lecialo....az nagle policja do mnie dzwoni! Pojechalam na komende,a tam ,,Ona" z moim malym bratem,kompletnie pijana.Policja ich zgarnela....Poszla do wytrzezwialki. Przyjechali ludzie jacys....i swierdzili,ze natychmiast zabieraja mojego braciszka do Domu dziecka!!!!!!!BOze.....ty nie istniejesz,pomyslalam! Ponownie umieralam w srodku,zalam sie lzami,nic nie bylo wazne...tylko on!Wydzierali mi go z rak kilka minut,jakie to bylo nieludzkie!!  Nie chcialam go oddac!!! Do dzis jak sobie przypomne ta sytuacje to rycze ;(   Noworodka tez zabrali,nawet go nie zdazylam poznac....zabrali go prosto ze szpitala.
Skladalam papiery,biegalam po sadach,odwiedzalam brata w Domu dziecka...te wizyty byly okropne!!!  Ile my lez wylalismy....
Nie moglam adoptowac mojego brata,poniewaz nie mialam meza,nie mialam wystarczajacych zarobkow,nie mialam duzego mieszkania i rozne takie....Panstwo ma gdzies wiezy rodzinne,woli aby obcy zajmowali sie dziecmi.A gdzie jemu by bylo lepiej niz ze mna?
Zostalo mi odwiedzanie go...Kazda wizyte nalezalo poprzedzac telefonem....tak robilam.Przy pierwszej wizycie moj braciszek powiedzial do mnie tak;,,Nareszcie sie spelnilo marzenie taty,jestem w domu dziecka tak jak chcial"Ryczelismy chyba z dwie godziny!!Nie zapomne nigdy jak on mi to powiedzial.
Az pewnego razu gdzy zadzwonilam,chcialam pogadac z bratem powiedziano mi ze jest na jakis zajeciach.Kolejny raz ze ma rozmowe z psychologiem...i tak mnie zbywali....az postanowilam tam pojechac bez uprzedzenia...I o zgrozo.....Mojego brata tam nie bylo!!!
Dyrektorka mi wyjasnila,ze zostal adoptowany przez jakas rodzine!!!Jak to? Dlaczego ja nic nie wiem? Dlaczego nikt mnie nie poinformowal? Dostalam szalu!! 
Zalamalam sie kompletnie....brat-noworodek ktorego nie poznalam,byl  w innym domu dziecka,nie pozwolono mi go nawet zobaczyc.
Z tego co ustalilam pozniej,okazalo sie ,,NIBY''bracia sa razem,zostali adoptowani przez jedna rodzine.Chcialam dowiedziec sie gdzie sa i wogole,ale to sa WIELKIE tajemnice....Poprosilam jeszcze na koniec,aby mi chociaz powiedziano w jakim  miescie sa i czy w POlsce???   Nie powiedzieli mi!!!  Jedna pani powiedziala mi tak,,bardzo nam przykro,musisz czekac do momentu az bracia sami sie z toba skontaktuja" Po tej rozmowie stracilam sens zycia.....jestem calkowicie sama z tym problemem...
Nie ma takiego dnia,abym o nich nie myslala.
Bratu zostaly 4 lata do 18 . a drugi ma dopiero 5 latek.Minelo juz tyle czasu......Zastanawiam sie kiedy ich zobacze? Bo na pewno tak bedzie.Nie dopuszczam innej mysli.,

NIGDY nie wybacze moim ,,rodzicom'' tego ,do czego doprowadzili i nie wybacze braciom Egoizmu.
Nienawiedze mojej matki....

Baile........widzisz...natchnelas mnie.....w koncu to z siebie wyrzucilam.....

Przepraszam ze to takie dlugie....ale jak zaczelam pisac to nie potrafilam przestac smile

155

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ema pomimo takiej krzywdy jąką wyrządzają nasi rodzice , potrafimy się nie poddawac i życ dalej chociaż jest nam bardzo ciężko , jest mi przykro z powodu twoich braci , ale wierzę i trzymam za was kciuki żebyscie się odnalezli i mieli ze sobą kontakt. jest mi przykro że tyle lat cierpisz i napewno i tęsknisz za nimi . Ale pamiętaj że starszy brat napewno tęskni za tobą i mysli o tobie . Ja z siostrą uniknełam domu dziecka tylko dzięki swojej babci , którą kocham ponad wszystko . Pozdrawiam cię cieplutko i trzymaj się smile

156

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

EMA EMA tego nie da   sie czytac bez lez ,normalnie to sie w glowie nie miesci co Ty biedna przeszlas,czy tacy ludzie jak twoja matka moga zyc(,nie )jestem godna uszanowania i podziwu co do twojej osoby ze tak zajelas sie bracmi domem wszystkim....bardzo mi przykro ze tak wyszlo z twoimi bracmi ,ale zobaczysz Bog sprawi ze sie spotkacie....chocby za twoje wielkie i wspaniale serce...A ja ze swojej strony zycze ci duzo szczescia radosci poukladania wszystkich spraw.dla mnie jestes wzorem do nasladowania i wspanialym czlowiekiem...a to sie wszystko tobie odwdzieczy JESTES WIELKA

157

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Prawdziwe cuda nie są wtedy kiedy np. Z obrazu Matki Boskiej lecą łzy...Prawdziwe i realny  cud jest wtedy, kiedy ze zgnilizny moralnej , etycznej z BAGNA WYRASTA KWIAT!  Bóg jeden wie skąd wy energie czerpałyście i czerpiecie!
Po przeczytaniu takiego postu,wiara w Boga podupada,nie mniej jednak z drugiej strony zachodzi dysonans,bo żeby przeżyć ,znieść to wszystko i wyjść na prostą a czasami nawet zachować pogodę ducha ,nie oszaleć ,potrzebna chyba  jest ingerencja sił wyższych...
żadne słowa Marzenko nie wystarczą żeby uogólnić twoją MOC! Nie mogę dalej pisać bo mi w gardle zaciska,mogę tylko podpisać się pod słowami coco59    JESTEŚ WIELKA !!!!!!!! 

158

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Emmo czytając miałam łzy na policzkach, kochana bądź dumna jaka jesteś kobietą, jaka wspaniała osoba , siostrą. Matki potrafią być okrutne, z czasem spojrzysz na nią i zostanie litość nad sobą i nią ze zmarnowała swoje życie.
Jestem pewna że miłość z jaką podchodziłaś do braciszka zaowocuje waszym pięknym spotkaniem. też jestem z patologicznej rodziny ale podziwiam cie za silę że wytrzymałaś i nie stoczyłaś się mimo iż miałaś dość. <tuli> sad

159

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

No Ema ..mialam piekna lektuke tu od Ciebie ale przeczytalam wszytsko big_smile powiem Ci ze to jest straszne kiedy dorosli ludzie czynia tyle zła swoim dzieciom ,rodzinie i nie potrafia nawet za to przeprosic porozmawiac o tym , ja bylabym w stanie nawet zrozumiec mame gdyby przyszla i ze mna porozmawiala bylabym z nia w tej chorobie ale nie w momencie gdy obwinia o to nas malo tego nie widzi swojej winy i traktuje mnie tate i mlodszych braci jak najwiekszych wrogów sad to boli jak diabli .

wiem ze nie chodzi tu o przebijanie : kto mial gorzej ale powiem Ci ze Ty wiecej przeszlas ode mnie i gratuluje ci wytrwalosci i podjetych slusznych decyzji ( mam na mysli ty samobojstwa do ktorych naszczescie nie doszlo) tez mialam takie mysli zeby skonczyc z zyciem ale pozniej pomyslalam- moment dlaczego ja mam tracic zycie przez taka ...... . Zmienie je i bede robic wszystko zeby bylo inne ale nie poddam sie . Chce zalozyc wlasna rodzine w ktorej nie bedzie alkoholu planuje slub w przyszlosci  i przyjecie weselne  bez tej uzywki chociaz by kosztem tego miala przyjsc garstka ludzi bo chcialam jeszcze dodac ze rodzina od strony mamy to sami ludzie naduzywajacy alkoholu jej ojciec i matka rowniez pili zeby bylo ciekawiej;/
Moj obecny chlopak z ktorym jestem trzy lata nie pije nie pil i wiem ze nie bedzie pil -wychodzi z zalozenia ze to nie ekonomiczne ,za duzo kosztuje ;p alez ja jestem dumna z tego ,dzieki temu wiem ze mam bardzo male szanse wpasc w nalog big_smile nie imprezujemy wogole i raczej nalezymy do domatorow ,zawsze razem i wszedzie spacery kino wycieczki i wszedzie we dwoje . czasami brakuje mi wypadow z kolezankami bo bylam inna zanim go poznalam duzo imprezowalam i lubilam sie napic ale teraz wiem ze Bog mi go zesłal w odpowiednim momenie mojego zycia bo tak to nie wiem czy imrezy i alkohol nie towarzyszylyby mi do dzis ;/

Zanim jednak zaloze rodzine chcialabym uzyskac pomocy boje sie ze nie podolam nigdy nie mialam wsparcia w mamie i nie moglam na nia liczyc nie mialam wzorca do nasladowania wiec boje sie ze moge byc zla mama .
chociaz podobnie jak ty mam dwoch mlodszych braci (STARSZY 19 LAT , MŁODSZY -13 )nad ktorymi opieke czesto sprawowalam ja zreszta do dzis sie o nich martwie jak ich zycie sie ulozy po tym co przechodzimy w domu -wiec troske o bliskich wyniose stad napewno .



A TERAZ TAKI NIUS Z DNIA DZISIEJSZEGO - wlasnie dostalam telefon od taty ze mam do niego dzwonila i powiedziala ze nie spala cala noc po tym co jej wczoraj powiedzielismy (przypominam ze bylismy ja odwiedzic w osrodku terapeutycznym na leczeniu zamknietym ) ale nie jest w stanie nam powiedziec czy przestanie pic bo tego sama nie wie . Dla mnie ten telefon to iska nadzieji ze wkoncu zaczyna pojmowac ... chociaz ... sama nie wiem czy to nie taka gra z jej strony zeby tylko uspic nasza czujnosc i zdobyc zaufanie <bezradny>

160

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Kochani Wioletto, coco 59, Pawelku, Rozyczko i  baile......Dziekuje z calego serduszka za te mile i cieple slowa smile Jestescie naprawde kochani :*

baile....,,Ona''probowala leczenia tez ale sie nie powiodlo.....Ja bardzo dlugo bylam po stronie mamy,jako jej dziecko....ale pozniej porostu stala sie dla mnie nikim.I tak jest do dzis.Jezeli strata dzieci jej nie obudzila....to juz nic tego nie sprawi...

Tez jestes wspaniala osoba baile smile Kazdy musi nosic swoj krzyz....Nie porownuje sie takich sytuacji,masz racje...kazda krzywda jest krzywdzaca...My mamy taka historie....inni sa przykuci do lozka,nie chodza,sa nieuleczalnie chorzy,my przynajmniej jestesmy zdrowe i mozemy jakos ksztaltowac swoje zycie....a inni nawet tego nie moga sad

Co do tego newsa,to mam nadzieje,ze ta iskra nadzieji zamieni sie w cos realistycznego..Zycze tobie tego..
Moja matka nigdy nie byla dla mnie matka..

Kochani moi jeszcze raz dziekuje..nawet nie mam slow,aby opisac co czuje dzieki wam <przytulam was>

161

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

A ja nie mam słów, żeby opisać co czuję czytając Twoje posty, Marzenko. Dałaś wcześniej do zrozumienia, że Twoja przeszłość nie jest jasna i różowa, ale tak głębokiej czerni się nie spodziewałam... Baile też dużo przeszła, ale piszę do Ciebie, bo z wiadomych względów jesteś mi bliższa. Jesteś niesamowita dziewczyno. Niezwykłe jest to co robiłaś, to kim teraz jesteś, to jaka teraz jesteś...

162

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików
Ema napisał/a:

Kochani Wioletto, coco 59, Pawelku, Rozyczko i  baile......Dziekuje z calego serduszka za te mile i cieple slowa smile Jestescie naprawde kochani :*

baile....,,Ona''probowala leczenia tez ale sie nie powiodlo.....Ja bardzo dlugo bylam po stronie mamy,jako jej dziecko....ale pozniej porostu stala sie dla mnie nikim.I tak jest do dzis.Jezeli strata dzieci jej nie obudzila....to juz nic tego nie sprawi...

Tez jestes wspaniala osoba baile smile Kazdy musi nosic swoj krzyz....Nie porownuje sie takich sytuacji,masz racje...kazda krzywda jest krzywdzaca...My mamy taka historie....inni sa przykuci do lozka,nie chodza,sa nieuleczalnie chorzy,my przynajmniej jestesmy zdrowe i mozemy jakos ksztaltowac swoje zycie....a inni nawet tego nie moga sad

Co do tego newsa,to mam nadzieje,ze ta iskra nadzieji zamieni sie w cos realistycznego..Zycze tobie tego..
Moja matka nigdy nie byla dla mnie matka..

Kochani moi jeszcze raz dziekuje..nawet nie mam slow,aby opisac co czuje dzieki wam <przytulam was>

KOCHANA EMA my tez Cie przytulamy i kochamy......... a ja osobiscie do konca zycia bede pamietac o Tobie i o Twojej historii >><<O Malej Dzielnej Dziewczynce!!!!!!!

163

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Beatko slodziutka dziekuje.....za to ..... smile Dlugo trwalo zanim to z siebie wyrzucilam...ale nareszcie to zrobilam i dzieki wam czuje sie taka.....sama nie wiem.....lepiej mi na pewno troszke smile

Mysle ze sporo ludzi niestety ma takie sytuacje..... sad

coco59...przestan.....bo mi sie lzy leca.... sad

Piszecie takie cieple slowa w moim kierunku kochani....ze tylko bym ryczala.....Trudno mi uwierzyc,ze ktos z taka troska do mnie podchodzi sad

164

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ema, dużo osób jest w ciężkiej sytuacji. Sama jestem DDA i też swoje horrorki pamiętam. Ale to, co Ty przeszłaś brzmi jak historia z makabrycznego filmu. Więc nie zaprzeczaj dziewczynko - wielkiej siły trzeba, żeby przez to przejść i pozostać uczuciową, wrażliwą ciepłą istotą, jaką jesteś...

165 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-17 12:25:53)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Vinnga.... nawet nie wiem co ci na to odpisac.... sad   dziekuje kochana :*

Jest mi cieplej na sercu,kiedy dajecie mi tyle wsparcia smile <buziaki i przytulaski >

166

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ema ja też jestem DDA, ale moje piekło przy Twoim to nic. Normalnie, aż mi się nie chce wierzyć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Popieram zdanie poprzedników jesteś Wielka. Łza w oku się kręci...Tyle wycierpiałaś. Opisałaś tak długą historie swojego życia, ale tak mało w nim Ciebie.Powiedz mi jak teraz żyjesz? Masz jakiś kontakt z bratem starszym i rodzicami? A Młodszy brat na pewno pamięta... Takiej siostry nie da się zapomnieć....Wierze, że się spotkacie.

167

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj Normalna smile Dziekuje i tobie za te mile slowa :*

Mam kontakt z cala rodzina,poza dwoma malymi bracmi sad ja takze wierze bardzo ze sie spotkamy smile Dziekuje ci smile

A zycie jak to zycie jakos sobie plynie.....

168

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

a powiedzcie mi czy na te chwile zwątpienia które towarzyszą w naszym zyciu wspomagalyscie sie jakimis srodkami farmaceutycznymi ....ja kiedys kiedys zazywalam lek o nazwie seronil jest on na depresje i na nerwice ....i wlasnie dzisisaj zakupialm cos podobnego tylko o innej nazwie a mianowicie bioxetin . czy moze sie ktos wypowiedziec na temat tych lekow zwlaszcza drugiego moze ktos je bral byla poprawa czy pogorszenie u Was ? ja po seronilu czulam sie ospala ale mialam wszystko gdzies i nie przejmowalam sie niczym .

169 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-19 00:20:05)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Baile,chetnie bym sie wypowiedziala,ale ja nigdy nic nie bralam,pilam melise tylko smile

170

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

To dość silny środek...Z tego co wiem ma bardzo dużo skutków ubocznych i psychiatrzy jak i neurolodzy przepisują go w wyjątkowych sytuacjach...
baile niema uniwersalnych efektów...Na każdego może inaczej lek zadziałać,więc nie powinnaś się sugerować opinią innej osoby...
Dlatego że są różnego rodzaju depresje jak i zahamowania,jeżeli nie jesteś pewna środku który przypisał ci lekarz skonsultuj się z innym...

171

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Baile,nie powinnas zażywac zadnych srodków,jak widzisz sa kobiety ktore mialy piekło i dały sobie rade bez tabletek,ja jadlam przez 10lat,lorafen,zomiren,estazolan,ale uzaleznilam sie od nich,ciezko bylo je odstawic,pewnie gdyby nie to ze planuje miec dziecko nadal bym je jadla,,,,,nie polecam jesc tabletek mimo iz swiat wydaje sie wtedy mniej bolesny i wszystko masz gdzies....z doswiadczenia odradzam...buziaki dla wszystkich dzielnych dziewczyn;)))

172

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

ja go juz kiedys zazywalam tylko pod inna nazwa ale sklad podobno jest ten sam tak mi powiedziano biore go juz 3 dni i jak narzie jest okey one i tak dzialaja dopiero po 2 tygodniach . nie mysle narazie odkladac bo potrzebuje chwili uspokojenia chodze podenerwowana i czuje ze cos jest ze mna nie tak chudne w oczach i rece mi sie trzesa juz to zaobserwowalam ponadto placze z byle powodu nie chce popasc w jakies depresje a to sa juz chyba tego objawy .
o uzaleznienie sie nie boje jak juz mowilam zazywalam juz kiedys przez rok chyba pozniej odstawilam i teraz po dwoch latach postanowilam raz jeszcze .

173

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ok, czas na mnie:)

Mój ojciec pił od kiedy tylko pamiętam. Nie znam innych ?obrazków? z dzieciństwa. Z rodzeństwem uciekaliśmy gdzie się tylko dało, najczęściej do sąsiadów, babci. W mróz, w deszcz, takie małe krasnale maszerowały.  Pamiętam, że ja nigdy nie chciałam uciekać, zawsze strasznie bałam się o mamę. Kiedy stawaliśmy w jej obroni nam też się dostawało. Tłukł ją czym tylko mógł, dusił, walił głową o parapet i inne takie. Plus oczywiście demolka w domu, porozbijane meble. Szczegółów oszczędzę.  Nie pytajcie, czemu nie odeszła. Teraz wiem, że jeśli człowieka zniszczy się do granic wytrzymałości, nie jest w stanie krzyczeć o pomoc. Policja oczywiście często u nas gościła, nieprzespane noce, modliłam się wtedy, żeby umarł. Nie wiedziałam czemu tak się dzieje, co takiego zrobiliśmy, że spotyka nas taka kara. Próbowałam to jakoś tłumaczyć, że nic nie dzieje się bez przyczyny, nawet tak ogromne zło, że może przez to ja będę kiedyś lepsza, że czegoś mnie to nauczy, że zło pozwoli mi nauczyć się dobra. 

Mama zawsze powtarzała, że kiedyś to się źle skończy, że ktoś nie wytrzyma. Stało się. Ojciec po pijaku chciał gdzieś jechać. Zatrzymywaliśmy go wszyscy. Wylałam mu wódkę do zlewu. Pojechał i tak, jeszcze zebraliśmy lanie. Potrącił człowieka. Zabił. Gorzej już być nie mogło. Nie dość, że niszczył swoją rodzinę, to zabił człowieka. Oczywiście więzienie, paradoksalnie najlepszy czas dla nas ? spokój, cisza. Wrócił. Zaczęło się od nowa. Zastanawiałam się jak można być tak zezwierzęconym, żeby po takim czymś nie przejrzeć na oczy. Wróciło wszystko, ze zdwojoną siłą, bo to przecież my niby wsadziliśmy go do więzienia? Nie wiem jak to się stało, ale mama w końcu wniosła sprawę do sądu o znęcanie. Chyba ktoś jej pomógł, tzn. pokierował. Przesłuchanie itp. (nie urażając policjantów, ci akurat mieli marne podejście do dzieci). Nawarstwiły się wszystkie doniesienia na policję przez te lata, groziło mu znowu więzienie. Poddał się leczeniu. Tylko za to jestem mu wdzięczna. To jakiś cud , bo  nie pije od 3 lat, Ewentualnie bardzo okazjonalnie jakiegoś drinka, ale zawsze wtedy tak strasznie się boję. Czuję się jak półsierota. Nie wybaczę mu tego nigdy, jak można podnieść rękę na swoje dziecko, żonę. Nie miałam ojca, nie pokazał mi świata, nie przytulił nigdy. Dzięki niemu wiem tylko jakich ludzi mam unikać. Zniszczył mnie w każdym znaczeniu tego słowa. Mam kogoś od prawie roku i nie potrafię mu powiedzieć o swoim dzieciństwie. Wiem, że to nie fair. Ja zawsze byłam ta silna, taka była moja rola.  Tylko gdzieś w środku jestem tak słaba, że prawie mnie nie ma.

Wiem, że świat nie jest taki, że są dobrzy ludzie, że inni mają kogoś, komu mogą powiedzieć ?Tato?. Ja nie wypowiedziałam tego słowa odkąd zauważyłam różnicę między słowem ?ojciec? a ?tato?. Ojcem się po prostu jest w sensie biologicznym, bycia tatą trzeba się nauczyć.

Wyjechałam na studia, pracuję, robię milion innych ciekawych rzeczy. Widzę, jak tatusiowie zajmują się swoimi dziećmi, jest mi wtedy tak przykro, że ja tego nie zaznałam, że mam ochotę wyć do księżyca. Pozornie wszystko jest dobrze, tylko czasem w nocy obudzę się, bo śnią mi się właśnie takie obrazki z dzieciństwa.

Nie rozmawiam z nim, kontakt ograniczam do niezbędnych komunikatów. Jestem mu wdzięczna za to, że nie pije, ale charakter pozostał. Zresztą on też nie interesuje się moim życiem, nigdy nie zapytał o nic, nie dołożył złamanego grosza.

Jeśli ktoś przebrnął przez te wypociny ? wielkie dzięki.

174 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-03-21 02:39:31)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Oj Naami ,doskonale ciebie rozumiem.Przykro mi,ze i ciebie to spotkalo....wiem ze tych wspomnien nie mozna sie pozbyc w zaden sposob,wystarczy maly szczegol,malutenka rzecz,aby te koszmarne wspomnienia powrocily sad

Niewiem czy czytalas moja historie,jest tutaj nieco wyzej? Pytam abys wiedziala,ze ja takze przezylam alkocholizm rodzicow.

Doskonale rozumiem,jak sie czujesz kiedy piszesz,ze Ojciec nie pokazal ci swiata,nie przytulil...ja przezylam to samo tylko ze strony matki...  Ona takze niczego w zyciu mnie nie nauczyla,nic nie pokazala,zadnych wartosci nie wszczepila...A o przytulaniu nie wpomne...

Niestety jest to okropnie smutne,co spotyka dzieci w takich rodzinach!!  Takie male,wrazliwe stworzenia..a tyle musza wycierpiec za glupote swoich rodzicow. Placimy za to calym swoim zyciem...

Badz dumna z siebie,ze potrafilas sie przemoc i masz studia i interesuje cie tyle rzeczy smile Mi tej sily nie starczylo..niestety...

Jestem dorosla,minelo juz kilka lat odkad nie mieszkam z rodziciami...a jednak na widok matki z corka,lzy sie do oczu cisna....podobnie jak ty mysle z zalem,ze mnie to nigdy nie spotkalo sad


Straszne pieklo przezylas...az brak slow sad  Ale jestes silna i ambitna i dajesz sobie rade...to godne podziwu kochana smile
Tyle dobrze,ze Ojciec przestal pic...

Napisalas;
,,Dzięki niemu wiem tylko jakich ludzi mam unikać. Zniszczył mnie w każdym znaczeniu tego słowa''

Czuje dokladnie tak samo...zniszczona do cna....

Ale musimy zyc dalej,pokonywac kolejne przeszkody,i zyc poprostu zyc smile

Chetnie popisze tu z toba jakby co smile pozdrawiam cie Naami :*

175

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja tez Cie rozumiem doskonale Naami :* przykre to jest dlaczego ludzie ktorzy planuja miec rodzine pozniej wszystko potrafia tak spieprzyc ;/ moja mama tez obwinia nas o to ze ma wyrok za znecanie psychiczne i fizyczne .teraz jest na leczeniu ale po powrocie chcac nie chcac bedzie musiala sie pilnowac bo ma zawiasy,  także jak tylko ktos zastanie ją pod wplywem alkoholu ląduje w więzieniu . (to tak apropo tego co napisalas ze ojciec was obwinial o to ze wylądował w więzieniu - tak mi sie automatycznie skojarzyło ze moja mama tez ma ta samą tendencje do obarczania winą innych tylko nie siebie  ) . a więcej o mnie tez tam gdzies wyżej zaraz koło Emy smile

Odniose sie teraz do tego co napisalas a minowicie ze masz chlopaka i nie mozesz sie zebrac zeby mu o tym wszytskim powiedziec . Tez tak mialam . wstydzilam sie strasznie tego wszytskiego i obawialam reakcji ale gdy juz zdobylam sie na odwage i wyrzucilam to z siebie poczulam ulge od tej pory dzielimy smutki we dwoje wiem ze nie jestem sama z tym wszytskim ze mam sie do kogo wyplakac a on zrozumie przytuli ...więc nie obawiaj sie niczego tylko mu to powiedz bedzie ci lżej :*:)

pozdrawam Cie serdecznie i trzymam kciuki  smile

176

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

czytalam i plakalam jak dziecko,jakby ktos napisal moja historie..tez jestem dzieckiem dda...mi akurat nieudalo sie uratowac mojej mamy..choroba wygrala do dzis mam zal sama do siebie ze moze czegos niezrobilam ...zycze wam wszyskim duzo wiary,sily i milosci bo bez wzgledu na wszystko co przeszlam bardzo ja kocham i cholernie tesknie oddalam bym wszystko zeby zeby byla tu zemna..

177

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Posłuchaj Karola nie mozesz miec zalu do siebie ze czegos nie zrobilas ...my nie jestesmy w stanie nic zrobic my jestesmy dziecmi to oni powinni sie nami zajmowac a nie my nimi zgotowali nam takie zycie przez wlasna glupote . Nie mamy wplywu na ich chorobe dopoki sami sobie nie uswiadomia ze to oni zle robia i ze sa chorzy i ze potzrebuja pomocy . moja mama nie widzi w sobie winy przez co wiem ze szanse na wyzdrowienie sa niewielkie . Jesli ona wyciagnie reke napewno moze na mnie liczyc ale musi przestac pic musi tego chciec czekam na jej powrot i zobacze rozwoj akcji czy to leczenie cos dalo czy nie napewno bede was to informowac co i jak bo lepiej sie czuje mogac z kims o tym pogadac smile

178

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Posłuchaj Karola nie mozesz miec zalu do siebie ze czegos nie zrobilas ...my nie jestesmy w stanie nic zrobic my jestesmy dziecmi to oni powinni sie nami zajmowac a nie my nimi zgotowali nam takie zycie przez wlasna glupote . Nie mamy wplywu na ich chorobe dopoki sami sobie nie uswiadomia ze to oni zle robia i ze sa chorzy i ze potzrebuja pomocy . moja mama nie widzi w sobie winy przez co wiem ze szanse na wyzdrowienie sa niewielkie . Jesli ona wyciagnie reke napewno moze na mnie liczyc ale musi przestac pic musi tego chciec czekam na jej powrot i zobacze rozwoj akcji czy to leczenie cos dalo czy nie napewno bede was to informowac co i jak bo lepiej sie czuje mogac z kims o tym pogadac smile

179

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

to nie tak ze my dzieci i wogole z tym trzeba walczyc ja caly czas wiem ze moglam cos zrobic..byl antikol esperal leczenie zamkniete,grupy wsparcia i wszysko nitki zostal placz,wielki niewyobrazalny bol ..cos wemnie umarlo nie ma mamy niema juz problemu a ja nadal niemoge spac..

180

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

za kazdym razem widzac tzw menela serce mi pekka

181

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Baile oczywiscie pisz tutaj wszystko,bedziemy czytac i cie wspierac w miare mozliwosci smile

Karola....Dzieci nie moga sie obwiniac za choroby rodzicow!!  My im do ust nie lalismy wodki !  Oj,ja pamietam jak tak tez myslalam,ze moze to nasza wina,jestesmy zli,albo co tam jeszcze...ALE NIE!!   To sam rodzic jest sobie winny....kiedy daje sie dziecku zycie,trzeba wziac za to odpowiedzialnosc....ale niektorzy sie lamia.

Ja wiem,ze alkoholizm to choroba,ze to silniejsze od czlowieka nieraz.....ale co dziecko moze w tej sytuacji zrobic? Dorosli sobie  z ty nie radza!!


Obudz sie nie jestes winna...... przestan tak mysles i zyj smile Pozdrawiam ciebie serdecznie smile

182

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

mam 30 lat,a czasami wydaje mi sie ze jestem mala dziewczynka ..a w zyciu..masakra kompletny brak zaufania,niepotrafie kochac,robie sie podła dla innych i wogole ach  brak slow...

183

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Wiesz z tym zaufaniem mam podobnie....potrafie zaufac,ale jesli choc raz ktos je zawiedzie,to bardzo trudno jest mi zaufac ponownie...Praktycznie nie potrafie.Zaraz mam podejrzenia,ze ta osoba i tak mi prawdy nie mowi.... Kiedy poznaje nowe osoby staram sie im ufac,ale podejrzliwa jestem ..

184

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ema, baile - dziękuję. Wiecie, trochę mi ulżyło jak napisałam tu o sobie. Czytałam Wasze historie. Ema, Ciebie znam też z innych postów, uważam, że jesteś wspaniałą osobą. Baile, podziwiam, że stać Cię było na przytulenie matki, że to Ty potrafisz wyciągnąć rękę...
Szkoda, że to my ponosimy konsekwencje błędów rodziców i to przez całe życie. Co do zaufania u mnie taż tak jest: ufam, ale długo trwa zanim zacznę, a jeśli ktoś mnie zawiedzie to naprawdę koniec.

Wiem, że powinnam powiedzieć swojemu chłopakowi o przeszłości. Tylko to jest tak, że w innych kwestiach jestem gadułą, zawsze dołożę swoje 3 grosze, zawsze muszę powiedzieć co myślę. Ale jeśli chodzi o to, to nawet nie wiem jak powinnam zacząć. Nie wyobrażam sobie tej rozmowy, wiem, że nie mogłabym mówić o tym na spokojnie, ryczałabym jak bóbr...

Pozdrawiam Was i życzę dużo siły:*

185

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ciesze  sie ,ze ci ulzylo smile   

Najtrudniej jest wyrzucic z siebie to co nas gleboko boli sad Ale mysle,ze jesli twoj zwiazek jest powazny,powinnas z nim porozmawiac jak najszybciej,poniewaz moze zdarzyc sie tak,ze im dluzej bedziesz to odkladac,tym ci bedzie trudniej....
On napewno zrozumie smile Pocieszy ciebie smile

Trzymam kciuki smile

186

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

tak.  naami wyciągnełam tylko mam nadzieje ze wkoncu mi ja poda i da sobie pomoc ale jesli nie to sie poddaje ile mozna ?! jak dlugo moja cierpliwosc bedzie wystawiana na probe przeciez ja tez cierpie a moje zycie nie bedzie sie dokonca obracało wokół niej .

co do rozmowy z chlopakiem ja powiedzialam mu po 4 miesiacach bo juz nie moglam wytrzymac za kazdym razem gdy do mnie przychodzil obawialam sie ze bedzie awantura w domu a on bedzie tego swiadkiem wiec ktoregos dnia poprosilam zebys poszli na spacer i wtedy mu powiedzialam oczywiscie ze ryczalam o tym sie nie da mowic spokojnie ale jak ktos uslyszy o takim piekle to nie ma sily zeby cie zostawil z tym samą jeszcze ktoś kto cie kocha i planuje z toba zycie takze odwagi odwagi i informuj nas tu jak ci poszlo trzymamy za ciebie kciuki:*:)

187

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

karola chocbys nie wiem co robila Twoja mama jesli lubila pic to by tego nie odstawila a juz napewnno nie pomogly by zadne osrodki zamkniete esperal rowniez ani zadne inne srodki do walki z uzaleznienie potzrebne sa przede wszystkim chęci !
i powiem ci cos moja mama pila z wszytym esperalem wprawdzie juz po 8 miesiacach po wypiciu na poczatku oczywiscie byla biala jak sciana i wymiotowala ale pozniej juz zaczela regularnie sobie pic na grupy wsparcia jezdzila kilka razy w tygodniu ale tylko dlatego ze byla zmuszona przez sad wiec przyjezdzala ze spotkan juz z "zakupami" no a teraz rowniez ucieczka przed wyrokiem leczenie zamkniete i co bedzie po powrocie nie wiem ale na cuda nie licze bo ona lubila i lubi pic ponadto nie widzi w tym nic zlego .

takze nie obwiniaj sie bo w tym wypadku my dzieci wiele zrobic nie mozemy - niestety .

188

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam, ja może trochę z innej beczki, a właściwie to z prośbą, może ona tutaj jest trochę nie na miejscu, ale wydaje mi się, że skoro odważyły się Panie mówić na ten temat tutaj na forum jest to pewien krok naprzód . Przeczytałam Wasze historie, sama pochodzę z rodziny gdzie przez pewien okres czasu był problem z alkoholem, teraz jakoś to ustało.

189

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja również chętnie pomogę smile Moja Mama ma problem alkoholowy, zreszta już od dawna... Co prawda nie pije codziennie, ale jak wpadnie w trans to potrafi pić nawet kilka tygodni do upadłego, do momentu aż zbraknie jej sił. Zresztą ojciec tez z nia popija z tym ze on zna umiar tzn nie zawala przez picie pracy. Alkoholizm w domu doprowadzal do wielu bardzo przykrych sytuacji, awantur na cały blok albo i osiedle, wyzwisk,  a nawet dochodzilo do wezwan na komisariat...Moje Mama przez swoje picie stracila wiele razy pracę,wygląda na 60 lat chociaz w rzeczywistośći jest przed pięćdziesiątką. Ja mam 24 lata, mnóstwo kompleksów, chyba od zawsze jestem samotna...Przez to wszystko mam niskie poczucie wlasnej wartosci.Teraz pomalutku staram sie wychodzic z tego "dolka". Wydaje mi się, żę to właśnie problemy w domu ciągły stres i zamartwianie, a newet poczucie braku sensu zycia odbijają sie bardzo na moim terażniejszym życiu.Szczerze mowiac nie wiem czy kiedykolwiek uloze sobie zycie, chociaz bardzo bym tego chciala. Coraz częściej myślę o wizycie u specjalisty.

190

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Czesc Angela smile

Masz racje...takie problemy w domu maja ogromny wplyw na nasze CALE zycie....jak ja to zawsze mowie,wspomnien nam nikt nie odbierze...

Ja to nawet nie bede pisac jak moja mama wyglada....ehhh...a ma dopiero 44 lata!!  (Wczesniej opisalam swoja sytuacje rodzinna)

Ja takze bardzo dlugo mialam niskie poczucie wlasnej wartosci..a ile razy tracilam wiare w sens zycia,to nie zlicze sad Co do samotnosci...to wydaje mi sie ze my DDA juz tak mamy...czujemy sie gorsi,niezrozumieni i bardzo samotni sad

Niestety tak jest,ze ,,zabawa''naszych rodzicow krzywdzi nas bolesnie i pozostawia rany na cale zycie...I odbija sie na naszej terazniejszosci... Mi udalo sie podniesc...wiem,ze jestem wartosciowa osoba i dobra,ale dlugo to trwalo. Nad sensem zycia jeszcze pracuje...

Wierze,ze i Ty pozbedziesz sie kompleksow,bo napewno sa wyolbrzymione...uwierzysz w siebie,staniesz sie silna!!  Trzymam kciuki za ciebie smile 

Jakby co,chetnie tutaj z toba popisze na ten ,,wspolny"temat sad

pozdrawiam smile

191

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Najgorsze jest to, ze pomalu trace sens zycia. Z dnia na dzien czuje sie coraz gorzej, mam taki "swoj swiat".Wybudowalam wokol siebie "mur" nie do przebicia i nie potrafie zaangazowac sie w zwiazek uczuciowy.Bylo kilku facetow w moim zyciu, na których naprawde mi zalezalo, ale zniszczylam wszystko.Dopiero teraz zdalam sobie sprawe ze problem lezy we mnie a nie w nich.Dopiero teraz zdalam sobie sprawe, że źródlem moich problemów jest syndrom DDA. Dotychczas wydawalo mi sie ze jestem po prostu "dziwna".Mam mętlik w glowie, jest mi tak źle ze chwilami to mam ochote po prostu krzyczeć.Martwie sie sama o siebie, boje sie ze nie podniose sie z tego. Ema, a Tobie jak udalo się przezwyciezyć to?? Czy korzystalas z pomocy psychologa?

192 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-04-04 21:05:38)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Jestes jeszcze mloda,nie wolno ci tracic sensu zycia!!  Tyle jeszcze na nas czeka w zyciu,tyle nas moze spotkac,no wszystko sie moze wydarzyc!!  Masz to w sobie kochana,tylko musisz to znalezc i wyciagnac na swiatlo dzienne smile

Wiesz ja tez tkwie w ,,swoim swiecie'',wszystko jest po mojemu i nikomu nie pozwole tego zburzyc! Dla mnie nie istotne sa wielkie sprawy,ciesza mnie drobiazgi...naprawde...ciesze sie,ze moge patrzec w slonce,ze moge chodzic dokad chce,moge zmoknac na deszczu,do szczescia nie potrzeba mi wiele...wystarczy kochajacy czlowiek obok,tylko tyle...a jednak az tyle ... sad
,,Mur''naoklo siebie rozbilam dawno temu,poniewaz bronil mnie przed zlem,ale takze odgradzal mnie od ludzi,od swiata....A zycie jest krotkie,jest tylko jedno....trzeba poznawac ludzi i zyc......nie mowie,ze najpiekniej jak sie da,tylko zyc po swojemu smile

A co do twoich zwiazkow,to nie zgodze sie z toba!! Wina zawsze lezy po OBU stronach,nigdy nie jest winna jedna strona,naprawde.
Nie mozesz tak myslec i wmawiac sobie takich rzeczy,bo to nie prawda!!
A jesli wszystko bedziesz zrzucac na barki syndromu DDa to daleko nie zajedziesz....Pytasz jak sobie poradzilam??  To powiem ci...Nie korzystalam z pomocy psychologa. To raczej kontakt z ludzmi mi pomogl....przekonalam sie,ze niektorzy ludzie maja wieksze problemy niz ja,sa ciezko chorzy,nie moga chodzic,albo jakies inne zlo ich spotkalo,a mimo to sa radosni i potrafia jeszcze innym pomagac!! Tyle w sobie sliy maja.Tez zapragnelam taka byc.Ja jestem zdrowa,moge chodzic i robic co zechce..To takie osoby mi sile daly!!  Pochodz po forum,poczytaj o problemach niektorych,nie zalamuja sie i ida dalej.... Ty tez tak mozesz.

Powiem szczerze,ze odrzucilam swoja przeszlosc,oddzielilam sie od tego gruba krecha....ale dopiero nie dawno.To juz za mna. Balagan w myslach mam,ale to moj balagan i nikt nie musi o tym wiedziec.. Placze ,krzycze,tylko w samotnosci,takie oczyszczenie wink I ide dalej. Ludzie widza,radosna,zabawna dziewczyne :)Jezeli zechca poznac mnie blizej spoko,jesli nie,ja postaram sie ich poznac smile Ale nie przelewam na nich swoich smutkow. Kiedy spotkasz na swojej drodze ludzi wrazliwych,trzymaj sie ich,to ludzie ktorzy wyczuja ciebie naprawde zanim cie poznaja.

Zaczelam naprawde zastanawiac sie nad sensem mojego zycia..po co ja zyje?? Dla kogo wlasciwie??
I wiesz co? Mam dwoch braci,za ktorymi tesknie jak cholera,niewiem nawet czy uda mi sie jeszcze ich kiedys zobaczyc?! Ale chce zyc i sie przekonac,czekam na to.Wierze,ze sie uda!! Warto czekac!! Chce sie dowiedziec jeszcze tyle rzeczy,chce przezyc prawdziwa ,dojrzala milosc,pragne uslyszec,ze ktos zyje wlasnie dla mnie!!  I pragne powiedziec komus,ze ja zyje wlasnie dla niego!
Ale na wszystko trzeba poczekac.Bo wierze,ze to wszystko mi sie przydarzy. Tyle lat zmarnowalam stojac w miejscu,kiedy moglam poznac mnostwo ludzi i zupelnie inaczej zyc.... Nadchodzi 25 rok mojego zycia,a ja poczulam,ze nie zyje moim zyciem...Chce i moge to zmienic,zaczac od nowa smile Bede dzialac smile

POZYTYWNE MYSLENIE jest wazne!!  Musisz zajrzec w glab siebie i odnalezc sile ktora pomoze ci wszystko zmienic,malymi kroczkami.Zacznij cieszyc sie z drobnych rzeczy.Wyjrzyj przez okno,zobaczysz slonce,usmiechnij sie,powiedz sobie,,Jak dobrze,ze nie pada,moge isc na spacer" smile  Kup sobie kwiatki i postaw na stole,ciesz sie ich widokiem...ciesz sie ze jestes na tym swiecie!

Jestem DDA....no i co z tego??   Czy to znaczy,ze mam sie nad soba uzalac,plakac i w nic juz nie wierzyc?? Po co mam sobie samej to robic? To moi rodzice pija,nie ja,oni zniszczyli swoje zycie i nasze przy okazji,ale JA to nie ONi.  Mam swoja droge,krora podazam,nie bez przeszkod,ale podnosze sie i ide dalej.

Co mi da takie uzalanie? NIC!!  Sprawdzilam sad

Trzeba wstawac z tego lozka,poparzec na siebie w lustrze,usmiechnac sie i wmawiac sobie,dopoki sama nie uwierzysz,ze jestes fajna osoba,wartosciowa,tyle na ciebie czeka. 
Rozdawac usmiech na lewo i prawo,zarazac optymizmem....byc miedzy ludzmi smile

Staraj sie nie myslec,ze jestes DDA....przypominaj sobie o tym,ale nie mysl caly czas...Pomysl,co jeszcze bys chciala w zyciu zrobic,moze gdzies pojechac,moze kogos spotkac....?? Wyznacz sobie punkty do ktorych bedziesz dazyc.Czasem to potrwa miesiac,a czasem kilka lat...ale stanie sie smile

Zacznij od malych planow na poczatek np.powiedzmy,ze chcesz kupic nowy telewizor. Odkladaj co miesiac mala sumke kaski,az nadejdzie dzien,kiedy po niego pojedziesz.Im dluzsze oczekiwanie tym wieksza radosc. I tak samo z planami zyciowymi.


Spotkasz jeszcze kogos wartosciowego,moze jest niedaleko,a ty go nie widzisz? Zobacz jestesmy w tym samym wieku,Ja wierze ze tyle sie jeszcze moze wydarzyc,dlaczego ty bys nie miala?? 

Musisz polubic siebie taka jaka jestes smile Jestes wyjatkowa i jedyna w swoim rodzaju !!!!    Pamietaj o tym!

Trzymam kcuki za ciebie :*  Odzywaj sie tutaj .pozdrawiam.

193

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam serdecznie mam na imię Dorota,alkohol?to smutny temat mam ten sam problem w domu od dziecka i zupełnie sobie z tym nie radzę.Proszę pomóżcie mi może znajdzie się ktoś życzliwy kto udzieli mi wsparcia,kto będzie w stanie zrobić to od sercachoć nie wiem czy na tę pomoc zasłużyłam.Pozdrawiam...

194

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Chyba jednak nikt nie ma ochoty mi pomóc,miałam rację że na tę pomoc nie zasłużyłam:(.Pozdrawiam smutno...

195

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

JA RÓWNIEŻ WYCHOWAŁAM SIĘ W DOMU GDZIE BYŁ I JEST ALKOHOL DO TEJ PORY JA SAMA MAM URAZ DLATEGO WOGÓLE NIE PIJĘ.TO SMUTNE ILE OSÓB BORYKA SIĘ Z TYM STRASZNYM PROBLEMEM JA SAMA SOBIE Z NIM NIE RADZĘ,OSIEM LAT TEMU MÓJ KOCHANY TATO POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO POWIESIŁ SIĘ PRAWIE NA MOICH OCZACH A JA NIC NIE ZROBIŁAM,TEN WIDOK DO TEJ PORY MAM PRZED OCZYMA,DZISIAJ WIEM JAK SIĘ CZUŁ KIEDY ODCHODZIŁ BO SAMA POTZREBUJĘ WSPARCIA KTÓREGO NIE MAM I NIGDY NIE MIAŁAM,DAŁABYM WSZYSTKO ZA TO ŻEBY MIEĆ PRZY BOKU TAKĄ OSOBĘ,KTÓRA MNIE ZROZUMIE I DODA OTUCHY.MNIE RÓWNIEŻ NIE JEST ŁATWO MOJA MAMA DALEJ PIJE A MNIE ŻYCIE ZMUSIŁO BY WYJECHAĆ ZA GRANICĘ DO PRACY WIĘC CZUJĘ SIĘ PRZEZ TO BARDZO SAMOTNA,DO TEGO JESTEM CIĘŻKO CHORA I JEST MI POTWORNIE SMUTNO BO JESTEM SAMA.JAKO DZIECKO BYŁAM PONIŻANA I WYZYWANA PRZEZ SWOJĄ MAMĘ,POSĄDZANA O T OŻE SYPIAM Z WŁASNYM OJCEM CO BYŁO NIE PRAWDĄ,MÓJ TATO PIŁ ALE BYŁ WSPANIAŁĄ OSOBĄ BARDZO ZA NIM TĘSKNIĘ,KOCHAM MOJĄ MAMĘ I CIĄGLE JEJ POMAGAM ALE MAM DO NIEJ OGROMNY ŻAL ZA KRZYWDY JAKIE MI WYRZĄDZIŁA W DZIECIŃSTWIE BO DZISIAJ NIE POTRAFIĘ ODNALEZĆ SIĘ W TYM ŚWIECIE I CIĄGLE ZLE O SOBIE MYŚLĘ.BŁAGAM JEŻELI WSRÓD WAS JEST OSOBA,KTÓRA CHCIAŁABY MNIE ZROZUMIEĆ I JAKOŚ WESPRZEĆ BYŁABYM WDZIĘCZNA...

Posty [ 131 do 195 z 469 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024