DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 469 ]

66

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja również mam 18 lat, z tym że moje życie się troszkę pokomplikowało, po prostu skopiuje Ci to co napisałam na inym poście:
,, Chciałabym opowiedzieć Ci moją historię a raczej mojej mamy. Ona miała lat 25 a mój ojciec 29, była pielęgniarką, atrakcyjną kobietą która nie musiała się ubiegać o męskie spojrzenia, mojego ojca poznała w szpitalu( był pacjentem), od razu ją oczarował, był postawnym brunetem o brązowych oczach. Okazało się że ma żonę, moja mama nie zabiegała o jego względy ale znała jego mamę która pracowała również w  tym samym szpitalu. Związek mojego ojca z żoną się rozpadł a moja babcia stwierdziła że moja mama byłaby dobrą kandydatką. I tak chodzili ze sobą o koło roku potem pobrali się( z tamtą kobietą miał  jedynie ślub cywilny, okazało się że go zdradzała z połową kolegów) po roku na świat przyszedł mój brat. Na początku mieszkali u mamy taty(babci) ale  niestety moja babcia ma tzw. syndrom syneczka mamusi, moja mama długo tego nie wytrzymała i znalazła mieszkanie wzamnian za opiekę. Niestety mój ojciec nie miał stałej pracy, uwielbiał towarzystwo kolegów i coraz częściej zaglądał do kieliszka. Niestety moja mama rozważała odejście od niego i wdała się w krótkotrwały romans, który szybko miną. Postawiła mojemu ojcu ultimatum że jeśli nie przestanie pić to od niego odejdzie. Cztery lata po brata urodzinach pojawiłam się ja. Sytuacja wcale nie była lepsza, moja mama musiała pracować i na nocne zmiany a mój ojciec był na tyle nieodpowiedzialny że bała się zostawić nas z nim. Gdy miałam rok okazało się że mama jest chora na nowotwora złośliwego kolana, amputowano jej nogę. Mój  brat zamieszkał u dziadków ze strony mamy a ja zostałam z rodzicami. Ojciec pił, nie pracował żyliśmy tylko z renty mamy i z tego co dali nam dziadkowie. Mama załamała się, jej dzień polegał tylko na patrzeniu w okno kiedy tata wyszedł i kiedy wróci i w jakim stanie. Czasem obiecywał że się zmieni bywały 2 tygodnie przerwy w ciągu alkoholowym żeby pokazać nam  że jest dobrze potem zaczynało się od nowa. Czasem zabierał mnie do babci a po drodze potrafił zachaczyć o parę knajp żeby posiedzieć z kumplami i się  napić. Gdy miałam 7 lat, moja mama znalazła pracę, ale dalej się nic nie zmieniło, może oprócz tego że przestawał pić tylko wtedy gdy miała przyjść wypłata. Posyłaliśmy go  na różne terapie AA, różnego rodzaju ,,wszywki", nic nie skutkowało. Co na to rodzina? Ze strony taty martwili się nim i nami i pomagali tak jak mogli w sumie po operacji mamy wychowywali mnie dziadkowie ze strony ojca. Ze strony mamy- babcia tylko głaskała mamę po głowie i mówiła-,,daj mu spokój wypije to położy się spać", dziadek- ubolewał że nic z tym nie może zrobić, że on musi kłaść pieniądze na córke i wnuki a ,,leber" nie chce się do roboty zabrać. Mój brat poszedł do liceum i zamieszkał z nami, on też próbował dojść do jego rozsądku jednak to też nic nie dawało. W końcu gdy miałam 14 lat napisałam  w pamiętniku parę słów do mojej przyjaciółki, że chciałabym mieć normalną rodzinę i taiego ojca jak ona. Mama pokazała ten wpis tacie, coś to dało  bo pojechał na leczenie do Gorzyc do zakładu zamkniętego na 3 miesiące. Niestety nie zrobił tego dla siebie tylko dla mnie.  Przyjechał ja miałam nadzieję, niestety znowu to samo. Gdy miałam niespełna lat 16 zaszłam w ciąże, stwierdziłyśmy z moją mamą że lepiej będzie gdy się wyprowadzę, ojciec miał już takie psychozy że nie pamiętał co robił, potrafił w nocy stać w drzwiach pokoju i się w nas wpatrywać, kradł nam pieniądze( ale to zawsze) za wódkę byłby w stanie nawet zabić, mama podjęła tą decyzję po 20 latach i się od niego wyprowadziła, on zaczął pic sprytus ( tzw. F16) zostawiła mu mieszkanie, wszystkie swoje meble, gdy czasem do niego wstapiłam okazało się że większość rzeczy jest sprzedanych, potrafił ukraść coś na moich oczach i wmówić mi że to jest jego. Miesiąc przed moim porodem zadzwoniła babcia że ojciec przyszedł do niej o 4 nad ranem trzeźwy( raczej delirium) i oświadczył że umiera i nie chce sam umrzeć, babcia zadzwoniła na pogotowie dali mu relanium i inne neurologiczne leki( ojciec przez alkohol już ledwo co chodził) Przyjechał mój brat z wyprawy po Indiach, ojca nie poznał 50 letni mężczyzna wyglądał jak stary dziadek. Parę dni później babcia zadzwoniła że ojciec już od 2 dni się u niej nie pokazywał, gdy mi to powiedziała przeszył mnie dziwny dreszcz, wiedziałam co się mogło stać. Posłałam do niego mojego narzeczonego, przyszedł i powiedział że zastał mojego ojca martwego."

Tak mniej więcej wyglądała moja sytuacja, z tym że moja mama nie piła, ale ostatnio również zdarza jej się wypić:/
Mam pytanie, czy kiedyś rozmawiałaś z rodzicami na ten temat? ale nie jak byli pijani albo w awanturze, tylko tak normalnie na poważnie o tym że ?Cię krzywdzą swoim zachowaniem itp?
Jeśli nie to zrób to  jeśli to też nic nie da to 18 lat przetrwałaś to jeszcze rok też wytrzymasz,, wychodź z domu, ucz się do matury zdaj ją idź na studia i oderwij się od tych ludzi i najważniejsze zapisz się na terapię DDA to bardzo pomaga!! pozwoli Ci ona normalnie żyć. Ja też miałam problem że nigdy nie miałam przyjaciół bo każdy miał normalny dom  i w pewnym sensie nikogo za to nie lubiałam, z zazdrości  po prostu i nikt mnie nie rozumiał...
Trzymaj się ciepło, pamiętaj że jesteśmy z Tobą!!

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Nie mam koleżanek bo tak wyszło... każda poszła do innej szkoły i kontakt się urwał. Nawet jak one były, to nic nie wiedziały o mojej sytuacji tzn myślę, że wiedziały, że ojciec pije ale niczego innego sobie nie wyobrażały bo przecież co one mogą wiedzieć. Ojciec koleżanki bardzo poił. jej rodzice wzięli rozwód, tato się wyprowadził.... poszedł na leczenie a później znów wzięli ślub i nie pije już długo. Piękna historia... zazdroszczę jej. Mi się wydaje, że prędzej on umrze z przepicia, czy wpadnie gdzieś pod samochód...niż się wyleczy. Dla życia w tym domu nie widzę szczęśliwego zakończenia. Mam nadzieję, że piekło jakie przeżywam jest rodzajem konkursu, a jak wygram go tzn przetrwam to dostanę nagrodę w postaci pięknego życia, życia wymarzonego gdzie moje dzieci nie będą patrzeć na zapitych rodziców, wysłuchiwać kłótni, wyzwisk na ich temat...

twoja historia jest bardzo smutna. Twój ojciec nie żyje... jesteś człowiekiem i na pewno to przeżyłaś ale z drugiej strony czujesz ulgę. Mam tak czasami, że chcę żeby oni umarli... bo wolę cierpieć z powodu ich straty a nie dlatego, że oni mnie niszczą. Nie mam im czego zawdzięczać. Dbaj o swoją mamę...

68

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Najgorsze jest to że mój narzeczony też od pewnego czasu zaczął po pracy przychodzić po piwie itp. A poznałam go jak jeszcze żył  mój tata i też był dla mnie wsparciem, ostoją i osobą przy której czułam się bezpiecznie. Najśmieszniejsze że zaczął po śmierci mojego ojca, nigdy taki nie był, czasem czuje tak jakby mój ojciec w niego wszedł... Walczymy z teściową, zobaczymy co z tego będzie mamy nadzieję że zrozumie swoje błędy i przestanie...
Faktycznie czuję ulgę że tato zmarł, wiem przynajmniej  gdzie jest i nie muszę się martwić czy przyjdzie pijany czy czasem nie dostanie padaczki na ulicy itp.

Jeśli chodzi o znajomych to nawet jeśli mam ich dużo to nikogo nie mogę nazwać swoim przyjacielem, nie mam nikogo kto by mnie zrozumiał...

69

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Padaczka alkoholowa?

70

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Tak padaczka, nie raz nie dwa się tacie zdarzała i to najczęściej wtedy kiedy przestawał pić po długim ciągu alkoholowym. Skutkami tego potem było że układ neurologiczny nie wytrzymał i powoli przestawał chodzić na nogi...

71

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

wiesz co.... mój ojczym ma tak, że czasem nogi odmawiają mu posłuszeństwa.

72

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

No to przez picie mój ojciec też tak miał, bo alkohol wpływa na błędnik( ten co odpowiada za sferę ruchową) a jak się za dużo pije to są takie tego skutki:/

73

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

On zawsze mówi, że to nic, że go tylko w kolanach łupie, że rozchodzi i będzie dobrze. I faktycznie... pochodzi chwile i przechodzi tylko, że to łupanie trwa już chyba ze 3 lata hmm

74

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Jeszcze trochę picia i nie bedzie chodził... a tate w ogóle nie interesuje to w jakich warunkach mieszkacie?? przeciesz w końcu to twój ojciec... Możesz mu powiedzieć na co idą jego alimenty.

75

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Moja droga Cookie straszne dla mnie było to, co napisałaś... ale trwaj w tym, że będzie kiedyś lepiej, że się kiedyś z tego wyrwiesz... masz fajnego chłopaka- założycie może kiedyś swoją rodzinkę i wszystko się jeszcze ułoży. Bądź silna!

76 Ostatnio edytowany przez shania (2009-07-07 11:00:55)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie dziewczyny CookieBitch muisz walczyc bo bedzie sie to ciągneło za Toba do konca życia bo chodz masz swidomosc pewnych rzeczy Twoje zycie kształtuje Cie podswiadomie.Musisz znalesc grupe wsparcia ,to co pisałam wczesniej koniecznie i zbaczys staniesz na nogi, to wazne dla Ciebie samej kiedys dla Twojej własnej rodziny .Ja tez mialam swiadomosc tego co dzieje sie w domu, niby moj mąz  nie imprezuje nie zapija.Niestety ma w sobie cos co przypomina mi tamte zycie troche chore akcje zachowuje sie jak moja mama manipuluje wpedza w poczucie winy jak niezrobie jak on chce robi jazdy.Ja teraz pracuje nad sobią, a jestem duuozo strasza od Ciebie i mysle ze gdybym wczesniej zaczla nie bylo by tego co mam.Pewne mechanizmy sie przenosi           SZerek ciesze sie ze zgłosilas sie na terapie z bratem to bardzo dobrze musicie przechytrzyc los bo "swoj ciągnie do swojego"to czesto sie sprawdza nie poddawajcie sie

77

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Shaniu, najgorsze jest to że ja już ,,swojego" znalazłam i nie chce żeby stał się taki jak inni, czasem nie wiem czy przesadzam czy sobie czasem nie urajam pewnych spraw i nie wyolbrzymiam...Zobaczymy jakoś musi być...

78

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

szerek  jak tylko zaczniesz pracowac nad soba zobaczysz wiele sie zmieni. Dostrzezesz to czego nie widzisz,Twoja intuicja bedzie zapalć światełka ostrzegawcze ,stopu lub ze dobrze robisz- masz zielone:) wszytko zacznie sie odkręcać zaczniesz odkrywac siebie swoje własane pragnienia, zajmiesz sie nie tylko tym  co przyniósł Ci los dostrzeżesz tez siebie!To jest najwazniejesze,wtedy zobaczysz wiele sparw w innym swietle  .Wszytko sie rozjasni.Zetkniecie sie z problemem picia nie zawsze konczy sie maskrycznie ,są tez tacy ktorzy pracują nad soba i wiodą szczęśliwe życie.

79

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Polecam forum http://ddda.mojeforum.net/index.php piszę tam od kilku dni i jestem zadowolona. Fantastyczni ludzie. Od pierwszego posta same pozytywne wiadomości lubię tam pisać.

Może ktoś tam już był?

80

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

oj nie znam moze zagladne smile

81

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Zajrzałam na to forum co cooki poradziła, ogólnie fajne, ale ostatnio  stwierdziłam że nie nadaje się na terapię grupową...:/
Zawsze byłam typem człowieka który przejmował się problemami innych i każdy artykuł który czytam, przyprawia mnie o dreszcze i najchętniej pomogłam bym tym ludziom, a powinnam pomóc sobie i pomyśleć o sobie a nie o innych, za dużo myślenia o innych już w moim życiu. Zawsze jak przychodziło podjąć jakąś decyzje to patrzyłam czy to innych nie urazi itp., i zawsze byłam bardzo odpowiedzialna, brałam na siebie rolę mojej  mamy, siebie, brata zawsze robiłam tak żeby było dobrze, a nigdy nie myślałam w tym wszystkim o sobie...
Zapisałam się z bratem do psychologa, na miting się chyba raczej nie zdecyduje... zobaczymy z czasem

82

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witaj szerek ja mam tak samo moze nie w tak duzym stopniu ale tak bylo myslalam o innych a ja sam nie byłam wazna to da sie zmienic.Co do terapi grupowej słyszałm ze je bardzo fajna i bardzo pomaga wcale nie musisz sie zbytnio otwierac, a samo wysłuchanie innych daje poczucie ,ze nie jestes sama to bardzo pomaga po zaty m nie polega ona tylko i wyłacznie na opowiadaniu swoich przeżyc.Inna sytuacja jest jak wchodzisz na forum i czytasz wypowiedzi innych to czasem boli bo wiesz dobrze co czują te osoby jak przezywaja napewno warto wtedy zadbac o swoj komfort i dac sobie czas.    Jak poszło spotkanie na ktore mielisci isc zbratem?

83

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Tej strony nie znam, ale kiedyś wchodziłam na inną o DDA i było tam dużo ciekawych artykułów psychologicznych, było forum, ale niestety  nie mam już adresu tej strony.  Był tam też czat, ale raczej się ludzie dołowali niż im to pomagało. Było to dość pesymistyczne.  Chyba dlatego, że  dopiero ktoś kto poradzi sobie z syndromem DDA i będzie od tego całkiem wolny dopiero może próbować pomagać innym, bo jego sposób myślenia jest już inny.

CookieBitch, tak na przyszłość: na forum nie podajemy linków do innych stron i forów.

84

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Dokładnie tak jest samemu trzeba przejsc metamorfoze bo znow wpadamy w półapke pomagania innym, siebie zostawiajac na koncu . Jeszcze  taka dziwna siła,która nas pcha do "ratowania świata"

85

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Wiem ale to link taki do tematu. Mi pomagają rozmowy z tamtymi ludźmi więc uznałam, że się przyda.

86

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Niesety stchórzyłam w sumie ja... ale brat poszedł się spytać jak to wszsytko wygląda itp. Powiedzieli mu że to nie oni organizują mitingii tylko wynajmują salę i trzeba przyjść 15 min przed mitingiem i z nimi pogadać, a że ja jeszcze nie mam 18 lat to pani psycholog przeprowadzi ze mną rozmowe i powie czy mogę chodzić. Do terapeuty umówiliśmy się na 15 lipca.

87

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

ja postanowiłam pójść do 'zwykłej' pani psycholog ponieważ na dda trudno się dostać w warszawie. powiedziałam jej jednak o moim problemie i powiedziała, że nie ma sprawy, że będziemy pracować nad tym i nad innymi rzeczami.

to tak dla wszystkich, ktorym nie do końca odpowiada terapia grupowa bądź mają problemy z dostaniem się indywidualnie.

zdecydowałam się na to jednak głównie dlatego, ze to pani psycholog polecona przez moją przyjaciółkę. inaczej ciężko by mi było pójść do kogoś zupełnie nieznanego.

88

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Moją terapią jest kontakt z ludźmi, wygadywanie się im.

Chodzi o to, że tam są ludzie, którzy byli już na terapii albo właśnie są.
Nauczyli się żyć z rzeczywistością. Przekazują wiele prawd, których nauczyli się na terapii.
To nie jest typowe forum, gdzie każdy wchodzi i się żali. Jestem jedną z najmłodszych. Ja jeszcze mieszkam z rodzicami, oni już nie. Oni się tam nie żalą, to ja się żalę ( choć ostatnio nauczyłam się tego nie robić ) a oni nie pocieszają typowymi słowami "będzie dobrze". Ich wypowiedzi faktycznie dają mi nadzieję i siłę by dalej żyć.
Odkąd tam piszę jest mi na prawdę dobrze.

89

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Cookie a może o to właśnie im chodzi oni się nie żalą, bo wiedzą że im więcej żalu wylewasz tym Ci lżej,  ale niestety potem to znowu się zbiera z podwojoną siłą:( Oni chodzą na terapię i się leczą, a niestety chory choremu nie pomoże... Potrzebana jest Ci opieka kogoś kto popatrzy na to zdrowym okiem z innej perspektywy. Czytałam twój wątek na temat alimentów, myślę że jeżeli wyprowadzisz się z domu  i usamodzielnisz się to alimenty będą przyznane Tobie. Skończ liceum, napisz maturę i wyjedź do brata, na razie nie masz żadnych zobowiązań, nic Cię tam gdzie jesteś nie trzyma, no może Przemek( chyba tak ma na imię z tego co pisałaś), zmień swoje życie i wydostań się z tego środowiska w którym jesteś, czym prędzej tym lepiej. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

90

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Krzysiu smile

http://malutkie-tesknoty.blog.onet.pl/

91

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

wydaje mi się, że forum może działać tylko jako dodatkowa pomoc a nie główna terapia. zwłaszcza biorąc pod uwagę taki problem jak syndrom dda i funkcjonowanie w patologicznej rodzinie. potrzebujesz pomocy realnej a nie internetowej!

92

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

ja czuję się lepiej odkąd tam piszę. nie dojrzałam jeszcze do terapii.

93

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

jasne, do terapii każdy musi dojrzeć. ja, jak pisałam, dzwoniłam do mojej pani psycholog przez rok smile

94

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

A to cos źle przeczytałam ale o jakimś przemku też tam było smile Oczywiscie że do trapii trzeba dojrzeć ja do tej pory mam stracha i się wacham,  ale uważam że powinnaś zacząć działać  bo inaczej przez rok jeszcze bardziej się zdołujesz...

95

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Acha a jak tam z tym nakazem na przymusowe leczenie ojczyma??
nie da się tego mamie załatwić

96

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

LECZENIE PRZYMUSOWE-CZY KTÓRAŚ Z WAS WIE JAK TO WYGLĄDA TUTAJ GDZIE MIESZKAM CZEKA SIĘ 2 LATA I CO Z TEGO ŻE TAK NAKAZAŁ WYSOKI SĄD NIE MA WOLNYCH MIEJSC A ZRESZTĄ KTO NAM POMOŻE PANI PSYCHOLOG Z DOBREGO DOMU CO ONA WIE O ALKOHOLIKACH -TO CO NAUCZYŁA SIĘ Z KSIĄŻEK....TERAPIĘ POWINNI PROWADZIĆ LUDZIE CO O TEJ STRASZNEJ CHOROBIE WIEDZĄ Z AUTOPSJI KTÓRZY CIERPIĄ I TYLKO WTEDY KTOŚ MOŻE TAK NAPRAWDĘ POMÓC DRUGIEJ OSOBIE-SORRY JAK URAZIŁAM JAKĄŚ PANIĄ PSYCHOLOG

97

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

doskonale się z Tobą zgadzam.

98

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Najczęściej na psychologię idą osoby z takimi przezyciami bo chcą pomóc innym- też kiedyś chciałam, ale patrząc na to trzeźwo to  jeśli ktoś miał styczność z alkoholem to zawsze jest współuzależniony obojętnie czy był synem, żoną czy samym alkoholikiem.
A lekarz w szpitalu też musiał być chory okrutnie żeby być dobrym lekarzem???
Na sprawy takie trzeba kogoś kto popatrzy na to z boku, normalnym postrzerzeniem, bo co ma prowadzić terapię były alkoholik?? po co jeśli on nie wie jak żyje się normalnie, Jeszcze raz powtarzam jestem zdania że chory choremu nie pomoże.
Z drugiej strony głodny sytego nie zrozumie, ale jeśli chodzi o alkoholizm to MY SAMI musimy chcieć a psycholog jest tylko osobą naprowadzającą i ukierunkowującą nasze zachowania na dobrą drogę. Co z tego że jest ,np. z  dobrego domu?? Alkoholikowi obojętnie kto by  nie chciał pomóc, a gdy on nie będzie chciał to każdy będzie mu się zdawać nieodpowiedni...

99 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-07-11 23:02:41)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Lekarz nie musi rozumieć organu, który leczy a psycholog tak, musi rozumieć osobę którą leczy.

100

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Z tym lekarzem to tylko  taki przykład. Każdy z nas jest inny, ty też nie rozumiesz wszystkich ludzi, a psycholog jednak uczy się te 3lata + magisterka itp. więc raczej zna się na tym co robi.  Terapeuta to już całkiem co innego, on to nawet może też być DDA. czy alkoholikiem, nie mylmy pojęcia psycholog- terapeuta, bo to są całkiem dwie inne osoby. Najpierw idziesz do psychologa żeby ocenił twój stan psychiczny i na ile potrzebujesz tej pomocy, potem dopiero mozesz iść na terapię....

101

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

U mnie w domu z tego co pamiętam tez był alkohol. Gdy miałam 5 lat mój ojciec zmarł i moja matka juz miał w tym czasie kochanka z którym sobie układała zycie. Oboje pili zawsze wtedy kiedy były pieniadze i nie przejmowali sie czy bedzie na zycie i utrzymanie dzieci... Ojczym był bardzo rygorystyczny wychowywał nas na biciu, stosował kary klekanie na grochu lub zakaz jakichkolwiek wyjść, miał obsesje sledził mnie czy ide do szkoły a gdy juz tam byłam przekopywał mi pokój by cos znaleść i zrobic mi awanture. nie podobało mu sie ze nosze grzywke uczesana w dół bo wolał do góry wiec wysmarował mi głowe masłem i kazał iść do szkoły czujecie jak wtedy sie czułam??? nie raz chodziłam przez niego z pobitymi oczami i siniakami na ciele 10 lat znosiłam upokorzenie bicie przez co stałam sie bardzo skryta..... z jedzeniem było tak ze on rarytasy a my jakies ochłapy nie jadłam w domu obiadów bo miałam w szkole i nie było mi wolno zajrzec do lodówki tylko czekac na kolacje i nie obchodziło go to czy w miedzy czasie bede głodna. gdy miałam 15 lat powiedziałam dość po kolejnej libacji alkoholowej , było lato a ja nadal choddziłam w butach zimowych bo nie było na kupno nowych bo alkohol był wazniejszy..... Postawiłam sie i usłyszałam że jak mi sie nie podoba to mam wyp......wiec odwróciłam sie i wyszłam z domu jeszcze mnie tylko zawołał żebym oddała klucze i do tej pory nie utrzymujemy kontaktu. Skierowałam sie do ośrodka wychowawczego i udzielono mi pomocy spedziałam tam najlepsze lata dzieki temu mam własne mieszkanie dobra prace. Ale czasami zastanawiam sie czy nie wpłyneło to na moje myslenie i podejscie do zycia. mam za soba 2 związki i zawsze widze czarne scenariusze że bede bita zdradzana i poniżana i uciekam.... teraz jestem w związku ponad 2 lata na odległość gdyz mój A. pracuje za granica i gdy ma problem ucieka w alkohol wie że zle robi ale tak robi, staram sie mu pomóc a z drugiej strony chce uciec. Jego ojciec tez był alkoholikiem bił i zdradzał matke boje sie że A. bedzie taki sam. Boje sie przyszłości z nim. Kiedyś było inaczej czułam sie pewnie, kochana czułam że mu zalezy ale coraz mniej w to wierze jestem tak bezsilna i nie wiem co mam robic. Boje sie sad Z jednej strony chce z nim być bo go kocham i wiem ze potrafi byc dobry, kochany i opiekuńczy a z drugiej chce uciec bo uwazam że bedzie zle że powtórzy sie sytuacja z mojego i jego dziecństwa. Chce wybrac sie do psychologa mam nadzieje że pomoże mi spojrzec na to z innej strony bo ja zawsze widze tylko te czarne scenariusze........

102

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

TO FAJNE ŻE KTÓREJŚ Z WAS,POMÓGŁ PSYCHOLOG WIDAĆ JA JESTEM BAAAARDZO OPORNA NA ICH TERAPIĘ,JAKOŚ ŻANEMU,NIE UDAŁO SIĘ MNIE NAPRAWDĘ ZROZUMIEĆ.......A WE MNIE JEST KRZYK KRZYK ROZPATRZY............................

103

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Żabcia, nie każdemu da się pomóc, każdy ma inny charakter jeden silniejszy drugi ma słabszy. Dużo zależy od naszego samozaparcia i tego jak bardzo chcemy się zmienić, oczywiście że są różni psychologowie, jedni lepsi, drudzy gorsi.
Czytałam twoje posty bo nie chciałam się wypowiadać nie znając twojej sytuacji. Mam pytanie czy nie możesz zostawić męża??? wiem to nie jest proste, ale czasem trzeba pomyśleć o sobie
Jeśli chcesz coś więcej dowiedzieć się o mojej sytuacji to przeczytaj moje posty..
Pozdrawiam

104

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Żabcia być może nie znalazłaś jeszcze odpowiedniego dla siebie psychologa. To jest bardzo ważne, żeby się dobrze ze swoim lekarzem dogadywać a przecież psycholog to też człowiek - tak samo trudno znaleźć takiego, z którym się porozumiesz jak prawdziwego przyjaciela bo zasada działania takiej relacji jest bardzo podobna mimo, że psycholog ma do twojej sytuacji większy dystans z racji wykonywanego zawodu.
Z tego co zrozumiałam po twoich postach mieszkasz w jakimś małym mieście, tak? Prawda jest taka, że im mniejsze miasto tym mniejszy wybór tak samo w internistach jak i w psychologach. Nie mówiąc już o tym, że w Polsce w niewielkich miejscowościach nadal często panuje opinia, że terapia psychologiczna to wstyd dlatego większość dobrych lekarzy tej specjalizacji ucieka do większych miast i tam przyjmuje. Może pomyśl o tym, żeby poszukać terapeutów w jakimś okolicznym mieście?

105

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Mój tata mi powtarza cały czas, że jetem DDA i powinnam iść na terapie, ja niby czuje taką potrzebe.Ale nie czuje się gotowa na takie zwierzenia przed obcym człowiekiem. Wstydziłabym się tego wszytskiego. Te wspomnienia, one bardzo bolą. Kto tego nie przeżył nie jest w stanie tego zrozumieć...

106

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

U mnie też nie było ciekawie. Chociaż moja mama zostwiła ojca zaraz po zajściu w ciążę (nie było ślubu na szczęście) to mieszkałam całe dzieciństwo z dziadkiem alkoholikiem. Moja mama po tym jak jej ojeciec pił powiedziała, że nie zrobi tego samego swojemu dziecku i za to ją bardzo kocham, bo zostawiła faceta dla mnie. Pamiętam jak dziadek pił. Zmarł rok temu. Ale za to 3 lata temu moja mama znalazła drugą miłość (też już z dzieckiem) i jak się okazało też jest alkoholikiem. Ogólnie mieszkamy razem. Strasznie się awanturuje. O wszystko. Latają talerze a ja wtedy uciekam do swojego chłopaka. On też miał ojca alkoholika i wie czym to wszystko grozi. Mój chłopak pije bardzo rzadko i nigdy się nie upija. Mam nadzieję, że to nie jest reguła, że DDA wychodzą za alkoholików.

Jest jednak dużo innych czynników wynikających z bycia DDA.
nerwowość, łatwe wpadanie w gniew, brak wiary w siebie, w normalne życie, rodzinę...... ciągle się boję. Tych czyników jest dużo więcej.
Ale nie pójdę do psychologa raczej. Nie wiedziałabym, co mu powiedzieć.

107

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

ja już mam umówiona wizyte smile mam nadziejeże pomoże mi spojrzeć na to wszystko normalnie i nie będe widzić życia w czarnych kolorach smile

108

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ja wczoraj byłam na mitngu, moim pierwszym z resztą smile Jutro jestem umówiona do psychologa...

109

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

HEJ DZIEWCZYNY-SZEREK NO CÓŻ TERAZ TO JA MĘŻA JUŻ NIE MOGĘ ZOSTAWIĆ JESZCZ KIEDYŚ PRÓBOWAŁAM UŻYWAĆ SZANTAŻU ABY POSZEDŁ NA LECZENIE ALE TERAZ....2 LATA TEMU MIAŁ CIĘŻKI UDAR MÓZGU JA BYŁAM KIEDYŚ NIEZALEŻNA FINANSOWO PRACOWAŁAM NA KONTRAKCIE ZA GRANICĄ I BARDZO DOBRZE ZARABIAŁAM KIEDY TO SIĘ STAŁO PRZYLECIAŁAM 1-SZYM SAMOLOTEM ŻEBY BYĆ Z NIM OPIEKOWAĆ SIĘ BŁAGAĆ LEKARZY WSZYSTKO CO TYLKO MOŻNA BYŁO ZROBIĆ ABY GO RATOWAĆ A BYŁO BARDZO ŻLE NIE ŻAŁOWAŁAM NICZEGO I PROWADZIŁAM DŁŁŁŁUGIE ROZMOWY Z PANEM BOGIEM MÓWIŁAM ŻE SKORO JUŻ TAK MA BYĆ ŻE JEGO RĘKA JEST NIE WŁADNA ŻE JUŻ NIESTETY W OGRODZIE JUŻ NIC NIE ZROBI SAMOCHODEM NIE POJEDZIE JEGO MYŚLENIE JEST POWOLNIEJSZE ALE TO NIC DOBRZE ŻE NADAL JEST  Z NAMI MYŚLAŁAM PANIE BOŻE DAŁEŚ MU OSTRZEŻENIE ŻÓŁTĄ KARTKĘ MOŻE TERAZ JUŻ ZROZUMIE I BĘDZIE NA POWRÓT TYM KOCHANYM MĘŻEM I OJCEM KTÓRYM BYŁ KIEDYŚ BO BYŁ WSPANIAŁYM CZŁOWIEKIEM I GDYBY MIAŁ WYBIERAĆ CZY KUPIĆ DZIECIOM BUŁKĘ CZY PÓŁ LITRY TO KUPIŁ BY BUŁKĘ ALE NO WŁAŚNIE ON NIGDY NIE MUSIAŁ DOKONYWAĆ TAKICH WYBORÓW BO NIE BRAKOWAŁO NA CHLEB FINANSOWO ŻYŁO NAM SIĘ AŻ ZA DOBRZE ALE CHYBA ODBIEGŁAM OD MERITUM SPRAWY,NO WŁAŚNIE KIEDY PO PÓŁ ROKU WYDAWAŁO SIĘ ŻE ZAPOMNIAŁ ONAŁOGU STAŁO SIĘ COŚ O CO TERAZ CIĄGLE SIĘ KŁÓCĘ Z PANEM BOGIEM MÓJ MĄŻ NA NOWO WRÓCIŁ DO WÓDKI CHCIAŁO BY SIĘ  WYĆ...WÓDKO POZWÓL ŻYĆ.....JESTEM ZMĘCZONA CIĄGLE TE WZLOTY I UPADKI A TYCH DRUGICH CORAZ WIĘCEJ MIELIŚMY MIAŁAM JESZCZE TYYYYLE PLANÓW MARZEŃ JESTEM W STAGNACJI W DEPRESJI NIE WIEM CO ROBIĆ BO NIE MA NIESTETY NIKOGO KTO BYŁBY W STANIE NAPRAWDĘ POMÓC MOJEMU MĘŻOWI-NAM ON BIORĄC LEKI Z WÓDKĄ JEST POTEM BARDZO POBUDZONY AGRESYWNY WRĘCZ WULGARNY CHAMSKI MÓWI PO CO GO RATOWAŁAM CZASAMI MAM WRAŻENIE ŻE CHCE ZAPIĆ SIĘ NA DOBRE.....CZY W TAKIEJ SYTUACJI MAM GO ZOSTAWIĆ MAM ZOSTAWIĆ DOM KTÓRY JEST RÓWNIERZ MOIM DOROBKIEM NIE MOGĘ JUŻ WYJECHAĆ DO PRACY BO LEKARZ ZUSOWSKI ORZEKŁ ŻE NIE NADAJE SIĘ DO SAMODZIELNEJ EGZYSTENCJII POZOSTAŁO MI TYLKO CZEKAĆ.........ALE NA CO.........I JESZCZE JEDNO CHCESZ ROZŚMIESZYĆ PANA BOGA -OPOWIEDZ MU O SWOICH PLANACH...............

110

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

ŻABCIA 1 musisz go zostawić na jakiś czas, bo inaczej nic na niego nie podziała. Kiedy będzie wiedział , że nie może na nikogo liczysz a Ty mu powiesz, że nie wrócisz dopóki będzie pił. Zastanowi się nad sobie i może się tak stać , że przestanie pić, niestety gwarancji nigdy nie ma:(

Ja wczoraj znowu wpadałam w szał bo impreza była rodzinna i mama i brat się troche opili i ich do domu odwoziłam, nienaiwdze tego widoku, jak widze takie twarze bliskich mi osób wpadam w szał i płacze odrazu:(Wspomnienia wracają...

111

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

HEJ WSZYSTKIM-WCZORAJ WIECZORKIEM DUUUUŻO TUTAJ NAPISAŁAM ,WIDAĆ TAKI MIAŁAM ,,DOBRY DZIEŃ,, ALE KTOŚ USUNĄŁ MOJEGO POSTA DLACZEGO--------

112

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

UPSSS......PRZEPRASZAM NAJMOCNIEJ ZNALAZŁ SIĘ

113

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Żabcia, wiem nic nie jest łatwe a do tego to chory człowiek, ale jak znam życie  nawet jakbyś go zostawiła na jakiś czas to miałby do Ciebie spore pretensję itp.
A co na to wasze dzieci, może da mu się jakś ,,wejść" na ambicję??
A może  czas żebyś zaczęła go ignorować i pomyślała o sobie.
Nie mówię że masz przestać się nim opiekować bo z tego co piszesz jest to niemożliwe, ale może rób to co masz do zrobienia i zajmij się sobą, za dużo uwagi skupiasz na nim, to normalne ja też to robię:/

Normalna  mam tak samo jak ty:/ niestety sad każda impreza, sylwester, urodziny są dla mnie katorgą:(

114

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

witaj filifionka smile tak musze Cie zmartwic DDA przewaznie wiaza sie z alkoholikami czy sa to alkoholicy pijacy czy tez nie ale sa nimi , mama 34 lata dopiero niedawno dowiedzialam sie ze jestem DDA i WSPOLUZALEZNIONA moze od poczatku powiem Ci na swoim przykladzie choc zapewne i wiele kobiet tak ma; cale zycie zastanawialam sie co jest ze mna nietak niepotrafilam sie odnalezc niepotrafilam mowic o tym co mnie boli co mi sie niepasuje co sie podoba zawsze zdawalo mi sie ze niemam prawa do tego moi rodzice oby dwoje pija kiedy uciekalam z domu do orzenku sadzilam ze w koncu bedzie super spokoj alkohol w normie albo i wogole ale niestety niestalo sie tak moj byly maz tez jest alkoholikiem ale niestety pijacym rozeszlam sie z nim po 3  latach pozniej tez bylam w paru zwiazkach i jak sie okazywalo tez bardzo lubieli alkohol od poczatku tego roku postanowilam sobie ze cos z tym moim zyciem zrobie albo choc wejde w siebie i poszukam o co w tym wszystkim chodzi ? i znalazlam sie na grupie DDA i Al-anon a na domiar tego wszystkiego zwiazalam sie z alko ale juz niepijacym od 19 lat i powiem Ci ze wtedy tez zaczelam wglebiac sie w literatute DDA Al-anon jak rowniez AA , poprostu my DDA szukamy partnerow zyciowych podobnych do swoich ojcow dziadkow itd a po jakims czasie dopiero wychodzi ze jednak mamy to samo co mielsmy w domku ale mozemy to zmienic pracujac nad SOBA , jestem ze swoim alko dopiero albo tez az od 8 miesiecy i jest nam dobrze choc tez gdzies kiedys jakis alko mi powiedzial ze DDA i AA to nie jest zwiazek na cale zycie ale coz my jak narazie jestesmy razem a co bedzie dalej czas pokaze:) pozdr

115

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

nie wiem wlaściwie od czego zacząć... w sumie nigdy nie podobał mi się mój charakter, byłam (hmm jestem) nerwowa, nie uważam się za chodzącą piękność... nie wiedziałam dlaczego... dopóki nie obejrzalam kobiety na zakręcie w tvn style. program był o corce alkoholika i jej terapii... od tamtego czasu zaczęlam szukac kontaktu z takimi ludźmi jak ja.. strasznie ciężko mi sie pisze... przepraszam...
od pól roku jestem z chłopakiem.. cudownym,cierpliwym... nie umiałam przez długi czas go pokochać, bałam się... ale on czekał na mnie.. teraz jesteśmy szczęśliwi, ale... jeśli pyta mnie czy może wypic piwo (tak tak, pyta mnie... taka mamy umowę) to zalewa mnie krew... jedno piwo na miesiąc a ja robię z niego alkoholika sad to straszne, nie umiem sobie z tym poradzić...

116

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Też jestem DDA i mam prawie wszystkie cechy tego syndromu. W moim przypadku doprowadziły one do rozwinięcia się choroby psychicznej i naprawdę bardzo mocno odczuwam wpłym mojego dzieciństwa na swoje życie.
Chciałabym pocieszyć wszystkie osoby DDA.
Ja też do niedawna czułam, że moje życie jest skazane na klęskę, tym bardziej , że już związałam się z alkoholikiem. Jednak miłośc do drugiego człowieka może wiele zdziałać. Postanowiłam sama sobie pomóc, stosuję różne sposoby na ulepszenie swojego życia i przyznam szczerze, że to naprawdę nie jest takie trudne. Wystarczy naprawdę chcieć.

Zmieniając siebie, możemy zmienić swoje życie i stać się lepszymi partnerami dla swoich drugich połówek

Jeżeli ktoś chciałby zasięgnąć jakiś informacji o miejscach terapii w warszawie to służe pomocną dłonią.

Mogę polecić też ciekawe strony o DDA i wysłuchać kogoś, kto ma problem,może uda mi się coś doradzić??

DDA to nie wyrok. My też możemy mieć normalne życie i my też możemy pomagać osobom uzależnionym, wystarczy tylko trochę poczytać.

117

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

agggusia242 podaj te ciekawe linki jak mozesz, z gory dziekuje i pozdr

118

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

http://www.al-anon.org.pl/index.html

http://alkoholizm.com.pl/content/blogcategory/20/57/

http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=236

http://www.psychologia.edu.pl/index.php … mp;id=3162

http://www.chwiledda.eu/

agggusia242 napisał/a:

JEST TAKI FILMIK DLA OSÓB DDA. POSZUKAJ POD TYTUŁEM: JAK MOŻNA POMÓD DDA?

W prawym dolnym rogu znajduje się opcja 'edytuj', służy ona możliwości dopisania dalszej treści posta. Na  forum nie piszemy posta pod postem, aby był większy porządek.
Pozdrawiam,
impresja

119

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Więdz i ja jestem DD

120

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

agggusia242 dzieki za linki akurat te juz znam sadzilam ze moze znalazlas cos innego ale i tak super dzieki,

121

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie,

W przyszłym roku planujemy z moim narzeczonym ślub, w zasadzie juz wszystko mamy zaplanowane, zarezerwowane, itp...
Ja jestem DDA a mój narzeczony jest alkoholikiem; jestesmy razem 4 lata, przez pierwsze 3 lata moj narzeczony nie mial problemów z alkoholem, tzn lubił napić się na imprezie ze znajomymi ale to tylko albo aż tyle. Od lipca ( od smierci jego babci) zaczął mieć poważne problemy, pił sam, wyjeżdzał na działkę żeby sie upijac; strasznie się kłocilismy i oddalaliśmy od siebie. Niedawno udaliśmy sie na spotkanie z terapeutą który pomógł podjąc mojemu narzeczonemu decyzję o terapii AA, a mnie namówił na terapię DDA. Wspomniał o odłożeniu ślubu, na co my zareagowaliśmy wielkim sprzeciwem. Bo w sumie dlaczego mamy odkladać slub? na terapię mamy jeszcze cały rok pewnie nie jest to wystarczająco dużo czasu żeby w pełni sie  wyleczyć jednak myślę że wyjdziemy na prostą. Gdzieś przeczytałam że dzięki terapii mogę przejrzeć na oczy i zmienić zdanie, stwierdzić że to nie jest człowiek z którym chce być. Jednak oboje uczeszczamy na terapię, oboje pracujemy nad zmianami i bardzo się kochamy. Co o tym myslicie?

p.s myslicie że to dobry pomysł chodzić na terapie które prowadzi ta sama terapeutka?

122

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Kobiety!!! jeżeli macie w rodzinie problem alkoholowy to należy udać się po pomoc do nabliższej placówki AA, na pewno znajdziecie adresy w internecie. Alkoholizm jest chorobą śmiertelną i nieuleczalną . I żadne rozmowy do tzw. "rozsądku" nic tu nie dadzą. Dzieci wychowujące się w takich rodzinach mają poważne zaburzenia emocjonalne. Sama pochodzę z takiej rodziny i do tej pory, a jestem już stara mam z tym problemy.Tylko fachowa pomoc!!!!!!!

123

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witajcie.
Uważnie przeczytałam większość postów, i postanowiłam napisać. Ja nie jestem DDA, nikt u mnie w domu nie pił.
Od 1,5 roku jestem w związku z chłopakiem, który jest DDA. Powiedział mi o tym dopiero niedawno. Nagle wiele jego zachowań stało się dla mnie jasnych, ale i tak jestem rozdarta, nie wiem co robić. Pomyślałam, że może miałybyście dla mnie jakąś radę.
Ja mam obecnie 20 lat, on 21. Wiem, wiem, jesteśmy młodzi. Poznaliśmy się w pracy, w wakacje. Na początku wszystko rozwijało się normalnie, staliśmy się parą. Było to dla mnie takie wielkie przeżycie, bo jest on moim pierwszym chłopakiem. Przez pierwsze kilka miesięcy było super, wspaniale. I dopiero po jakimś czasie zaczęłam zauważać różne niepokojące sygnały. A to to że nie chciał mnie przytulać, często miewał złe nastroje, wkurzał się o to, że ma mało pieniędzy, że nie może znaleźć lepszej pracy, że nauka mu nie idzie. Ja to wszystko znosiłam, przychodziłam do niego, pocieszałam go, ale widziałam, że tak naprawdę to na niego nie działa. Pewnego razu, pokłóciliśmy się o coś, nie pamiętam już o co. Popłakałam się, przez niego. A on, nie przyznał się do winy, nie pocieszył mnie, nie powiedział "przepraszam". Powiedział, że nie mam być beksa-lala. I tyle. A ja, taka była zauroczona, zapatrzona, że, owszem uznałam to za coś dziwnego, ale żyłam z nim dalej.
Po 10 miesiącach znajomości, zerwał ze mną pierwszy raz. Była to sytuacja dziwna. Był kwiecień, namówiłam go żebyśmy pojechali na rower. Kiedy jechałam w umówione miejsce, zadzwonił do mnie, że zepsuł mi się rower. Dojechałam tam gdzie stał, i... zostałam oskarżona, o to, że to przeze mnie ten rower się zepsuł. A przecież to on na nim jechał, to on źle wjechał na krawężnik. Ale mnie się dostało. Byłam w szoku, nie wiedziałam co mam mówić. Odprowadziłam go aż do domu, on cały czas na mnie krzyczał, a ja płakałam. Pod jego domem powiedział mi, że ma mnie dosyć, mam się od niego odczepić, i że mnie rzuca. Byłam po prostu zdruzgotana. Nie umiałam zrozumieć, o co mu chodziło, przecież to nie moja wina,że zepsuł mu się rower. A on wszystko zwalił na mnie. Przez kilka dni płakałam, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. W końcu odezwał się do mnie, umówiliśmy się na spotkanie. Powiedział mi, że o co mam pretensje? Że przecież to ja z nim zerwałam. I że gdyby nie bilety na mecz, które kupiliśmy wcześniej, i na który obiecał,że mnie zabierze, to by się ze mną nie spotkał.
A ja znowu byłam w siódmym niebie, i udawałam, że tamtego zajścia nie było. I po trzech miesiącach, kolejna afera. Moja mama i siostra wykupiły dla mnie i dla nich, wycieczkę na tydzień za granicę. Miałyśmy jechać we trójkę, bo mój tata jest marynarzem, i nie było go w domu przez całe wakacje, a mama musiała wziąć urlop. I oczywiście, była kolejna afera. Że go zostawiam, że go opuszczam. Moje zapewnienia, że przecież tylko na tydzień, przecież nikogo nie będę podrywać, że jadę z mamą i siostrą, nie działały. Byłam pewna,że to pewnie z zazdrości. On nigdy nigdzie nie jeździł, u niego w domu nie było na takie rzeczy pieniędzy. Obiecałam mu, że przecież potem gdzieś pojedziemy razem, że kiedyś zabiorę go gdzieś za granicę, tam gdzie chce jechać. Myślałam,że pogodził się z tą sytuacją. Wyjechałam. I płakałam, przez pół wyjazdu. Pisał do mnie takie wiadomości,że nie wiedziałam co mam robić. Że go zostawiłam, że łamię mu serce...
Moja siostra, powiedziała,że on mną manipuluje, że chce mieć nade mną kontrolę. A ja znowuż nie wiedziałam, co mam robić. Miałam mętlik w głowie.
Dzień po moim powrocie, spotkaliśmy się, dałam mu pamiątki. I pojechaliśmy razem do pracy. A tam, zrobił mi aferę, właśnie o wyjazd. I znowu powiedział,że go rzuciłam. A ja go nie rzuciłam, pojechałam na wakacje. Nie rozstaliśmy się przecież. I znowu, zostawił mnie płaczącą.
Zresztą wiele razy płakałam przez niego w pracy, miał do mnie pretensje, o jakieś najdrobniejsze rzeczy. I zawsze mówił to do mnie z takim wyrzutem, że ja nie wiedziałam co mam robić i płakałam.
Ale jak możecie się domyślić, wróciliśmy do siebie. Co prawda, aby zabić ból, mówiłam siostrze i przyjaciółce, o wszystkich rzeczach, które mi zrobił, jak na mnie krzyczał, i w ogóle mnie nie słuchał.
Była jeszcze jedna kłótnia, znowu zerwanie, znowu powrót. Za każdym razem, kiedy się rozstawaliśmy, nagle czułam ulgę, bo wiedziałam, że teraz będę mogła spełniać moje marzenia, że wyjadę na Erasmusa, że wyjadę na wolontariat. Bo będąc z nim nie mogłabym tego zrobić, bo nie puściłby mnie. Ale od razu, pojawiał się żal, że jak to, już nigdy nie będę mogła do niego zadzwonić, przytulić się?
Jest jeszcze jedna kwestia. To,że on pisze sobie wiadomości z różnymi dziewczynami, podrywa je. Kilka razy już widziałam te smsy, zawsze potem płakałam. A on mnie pocieszał, pierwszy raz przez cały związek, pocieszał mnie gdy płakałam. Mówił mi,że to nic nie znaczy, że to nie jest miłość, że gdyby był ktoś inny, to by mi powiedział.
A ja znowu nie widziałam co o tym myśleć. Tym razem nie wytrzymałam, i powiedziałam mu, że boli mnie to co on robi. Że ja go kocham, a on mi zadaje ból. Że ja mu tak nie robię, nie ranię go.
I on dopiero teraz powiedział mi,że jego ojciec był alkoholikiem. Że w jego dzieciństwie, nie było ani odrobiny miłości. Że zawsze podziwiał swoją mamę za to,że to wytrzymywała. I że on nie potrafi tego zapomnieć. I że to dlatego taki właśnie jest. I że nie umie kochać.
Kilka razy mówił,że w jego życiu było coś co było dla niego bardzo trudne. Ale nigdy mi nie powiedział co. Dopiero teraz. Byłam w szoku. Przeczytałam różne artykuły, różne fora...I dopiero teraz widzę, co było źródłem jego zachowań. Jego krzyków, osądzania mnie o rzeczy, które nie zrobiłam, poddawanie się gdy coś mu nie szło, mówienia,że nie mam płakać, czasami jest takim śmieszkiem, rzuca żartami, trochę tak jakby chciał się ukryć za maską. Jego dzieciństwo, i to że jego ojciec był alkoholikiem.
Ja cała się dla niego poświęcałam, załatwiałam dla niego różne rzeczy, pocieszałam go. On mnie nie. Zawsze wokół niego skakałam, pytałam, co jest źle, że będzie lepiej.
Przez długi czas zastanawiałam się, dlaczego on taki jest. Dlaczego mnie nie przytula, nie mówi ciepłych słów. Ja mu tak robiłam, bo tak byłam nauczona z dzieciństwa.
Teraz wszystko wiem.
I nie wiem co mam zrobić. On mówi, że nie mam poruszać tego tematu, że on nie chce o tym rozmawiać. Teraz kiedy już o tym wiem, zastanawiam się co robić. Czy trwać przy nim? Przecież on nie wymaże tego z pamięci. On już zawsze taki będzie, prawda? Czy może powinnam próbować nauczyć go miłości?

Przepraszam, że tak się rozpisałam. Ale potrzebuję jakiejś odpowiedzi, jakiegoś wsparcia. Bo nie wiem co mam robić. To uderzyło we mnie jak grom z jasnego nieba. I choć wiem teraz już wszystko...to tak naprawdę nie wiem nic. Nie wiem co robić.
Z góry dziękuję Wam za odpowiedzi, nawet te najkrótsze.

124

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Myślę, że on ma duże problemy ze sobą i moim zdaniem nie możesz go tak tłumaczyć, że to wina alkoholizmu jego taty...
On Tobą manipuluje i to bardzo umiejętnie...
Nie jestem pewna, ale możliwe, że stosuje też taktykę "umniejszacza"
http://gean.webpark.pl/recepta1.htm - poczytaj sobie artykuł o takim zachowaniu i rady jak sobie radzić z tą przypadłością...
Mimo wszystko uważam, że on nie zasługuje na Ciebie...jesteś niezwykle ciepłą, dobrą osobą - on to wykorzystuje...
Spróbuj spojrzec na to obiektywnie
Pozdrawiam smile

125 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-11-18 18:52:33)

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

to normalne. jednym z symptomów DDA jest robienie z siebie ofiary. dopiero gdy zaczęłam na ten temat czytać, zauważyłam wiele takich symptomów u mnie. np. kłócim się z Krzyśkiem, z mojej winy... ale ja tak wszystko nakręcę, że to on mnie przeprasza a nie ja jego. sueno6 ma rację, poczytaj o tym. jest taka książka Wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików. Hipopotam w pokoju stołowym. , która opowiada o zachowaniach DDA, niestey ja nie mogę jej znaleźć w żadnej bibliotece, więc pewnie by ją przeczytać, trzeba ją kupić. książkę tę polacało mi już wiele osób, ponoć warta przeczytania. Zwróć uwagę na to co on mówi... na szczegóły. Ja i wiele innych DDA, których o to zapytałam potwierdziło, że kłamią. Robią to bez namysłu, bez powodu. U mnie np. wyglądało to tak, że np mówiłam, że mam zielony długopis a on na prawdę był czerwony... bez sensu... wiem. ale nauczyłam się chyba nad tym panować. Postaraj się go zrozumieć i pilnuj. Psychologia mówi, że im bardziej chcemy być inni niż rodzice tym bardziej stajemy się do nich podobni. Pogadaj z nim... może terapia? Wiem, że on wydaje się być uciążliwy... ja też taka jestem... wymyślone problemy, zmiany nastrojów a przy tym wyżywanie się na innych. Tacy po prostu jesteśmy.

126

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Ciekawe.
W sumie też jestem DDA, choc z tym człowiekiem od wielu lat niemam już do czynienia.
Wiem, że potrafię okazywać uczucia i dobrze mi to wychodzi.
Wiec nie wiem czy wszystko można zwalać na pijanego ojca.
Natomiast czasami jednak się zastanwaiam czy mimo umiejetności na prawde mógłbym kogoś pokochać.
Podobno jesli się kocha swoją osobę to można i kogoś innego i w to wierzę.
Więc możliwe, że jest tu taktyka umniejszacza.
Sam wiem ile siły wymaga u mnie wiara w siebie, uśmiech mimo wszelkich porzeciwności losu.
Jak teraz czytam widzę, że nie każdy jest tak silny i dlatego wydaje mi się, że koleżanka ma rację.
Bardzo możliwe, że potrzebuje drugiej osoby by zrozumieć, że da sobie radę ze wszystkim.
Dlatego taktyka odpowiedzi na umniejszanie opisana w tym artykule może pomóc.

127

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Hej, mam 25 lat i na pewno jestem DDA, co więcej wielopokoleniowym DDA - z bardzo wczesnego dzieciństwa pamiętam awanturującego się dziadka, który dziś nie pije i jest cudownym pradziadkiem dla mojego synka, pamiętam brata mojej matki, który zapił się na śmierć, gdy miał 36 lat (wielokrotnie był na terapii i zamkniętej i otwartej, zostawiła go żona, zabierając jedyne jego dziecko), a potem przerwa i kiedy miałam ok. 13 lat zaczęło się znowu. Tym razem rodzice. Ojciec stracił z dnia na dzień pracę, bo na drugi dzień po imieninach w rodzinie bez skrupułów wsiadł do służbowego samochodu i skończył na płocie w jakiejś wiosce. Nie pamiętam jak to się dalej rozwijało, ale się rozwinęło. Aktualnie mój ojciec jest po 3 pobytach w szpitalu, w tym w trakcie ostatniego ledwo lekarze ściągnęli go z tamtego świata, ma marskość wątroby, uszkodzenia mózgu w zakresie odpowiedzialnym za prawidłowe i szybkie kojarzenie faktów oraz równowagę. Nie pracuje i nie chce pracować, nie poczuwa się już od x lat do tego, że trzeba utrzymać rodzinę. Ma tylko roszczenia, głównie do matki. Ona mu przynosi obiad, zmywa po nim, sprząta, kiedyś to ona szukała mu pracy i przekonywała, że pracować w ogóle powinien. Ojciec siedzi całymi dniami w pokoju, gapi się w TV lub śpi, ubiera się na wieczór lub w cale, łóżka w ich pokoju się nie ścieli, na ścianie wychodzi wilgoć. Matce nic nie jest, pije praktycznie codziennie. Wódkę przynosi od takiej lokalnej osiedlowej dostarczycielki tzw. meliny. Rozumie, że ojcu ze względu na stan zdrowia nie wolno pić, więc chowa przed nim wódkę i kłócą się kiedy on znajdzie butelkę i opróżni ją bez jej wiedzy.
Ale nie ma w moim domu agresji i awantur, to tacy cisi alkoholicy, zabijający się powoli w swoich czterech ścianach.

Mieszkamy w jednym domu - aktualnie to mój dom - są z nami dziadkowie, moi rodzice, mojej mamy siostra z córką. Problemem dla wszystkich są tylko rodzice. Moja matka pracuje na czarno w sklepie zarabia gorsze, do ich utrzymania od x lat dokłada babcia, ja poszłam do pierwszej pracy, kiedy miałam 19 lat zaraz po maturze i pracuję bez przerwy do dziś. Mam wspólnie z siostrą cioteczną rozbudowywać dom, w projekcie jest wydzielenie zupełne rodziców. Będą żyć jak chcą i z czego chcą, wiedzą, że ja im finansowo nie pomogę, a babcia będzie od nich na tyle oddzielona, że nie będzie miała fizycznie takiej możliwości. Nie przeraża ich to, uważają, że jakoś to będzie, przez 25 lat jakoś żyli to i teraz przeżyją.


Mój mąż nie ma problemów alkoholowych, doszliśmy do pewnego kompromisu, też miałam duże kłopoty z akceptacją jego sięgania po alkohol w zupełnie normalnych sytuacjach jak czyjeś imieniny, wesele itp. Ustaliliśmy, że jeżeli jesteśmy gdzieś razem to ja mu mówię kiedy jest jego ostatni kieliszek. Kiedy wyszedł z kolegami i czuje, że przekroczył moją linię bezpieczeństwa to informuje mnie, że nie wraca do domu tylko nocuje u ciotki (to się zdarza raz na rok, albo rzadziej kiedy w pracy komuś urodzi się dziecko, ktoś dostanie awans, ale koledzy organizują się grupowo np. jeżeli w ciągu roku 3 urodziło się dziecko to np. w grudniu robią jedną wspólną imprezę dla kolegów, żadna normalna żona nie zniosłaby świętowania co miesiąc czy dwa). Poza tym ja czasem też najnormalniej w świecie mam ochotę na wino czy piwo - nic innego nie uznaję - i wtedy mąż kupuje jedno i sobie wypijamy wieczorem do filmu, śmiesznie to zawsze wychodzi bo mi z puszki piwa wystarcza pół szklanki, a z butelki wina jedna lampka i dzięki temu jedno wino rozpijamy pół roku, a piwo mąż dokańcza.

I teraz najważniejsze: ktoś wcześniej napisał, że alkoholik musi osiągnąć dno. Moi rodzice osiągają punkty graniczne regularnie i starczają im na maks. pół roku: pobyty w szpitalu, pojawienie się mojego dziecka itd. Ja nie widzę dla nich skutecznego dna. Mój ojciec niedługo umrze i dla mojej matki to też nie będzie dno, to będzie kolejny dobry powód do picia. Więc czekam, na co? Niestety na to, że umrą. Będę strasznie rozpaczać bo to moi rodzice, ale ja nie widzę na końcu ich ścieżki nic co dawałoby im szansę, pogodziłam się z tym, że tak to się zakończy, że nie warto już prosić, szukać terapii, wylewać wódkę, nasyłać policji na kobietę z meliny, żeby przestała wódkę sprzedawać.

128

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Witam wszystkie dziewczyny ja tagze jestem dda i moj maż tez. ja tez zaklinałam sie ze takiego faceta co chla nie wezme dlatego przed slubem usiadłam i mojemu narzeczonemu powiedziałam tak: Jestes dorosły wiec zrozumiesz co mowie do ciebie,miałam ojca pijaka i nigdy nie chce w mojej rodzinie powtorki z niczego,dlatego zrozum ze nie akceptuje alkoholu i nigdy go nie polubie, dlatego jesli czujesz ze nie dasz rady zyc bez tego to rozejdzmy sie teraz niz po ślubie bo choc bys blagał mnie na kolanach jak bedziesz pił, chocby mi serce miało peknac  odejde od ciebie, nawet jak by mi pszyszło spac pod mostem. podejmij decyzje.Podjał własciwa jestesmy razem, 10lat upił sie za moja zgoda gora piec razy, jak jestesmy u znajomych to wypije piwo czy dwa ale potem mowi pas. Jestem dumna i wdzieczna ze daje rade choc pokus ma pełno u niego w pracy zawsze jest okazja. Zaryzykowałam i jestem szczesliwa i uwierzcie jesli ktos zdaje sobie sprawe ze ma predyspozycje rodzinne do nałogu, to jesli jest madry to potrafi  panowac nad soba bo i bez alkoholu idzie życ. I mieć szczescie.

129

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

tez mam ojca alkoholika, ale od roku nie pije, bo w zeszla wigilie wyszedl po pijanemu na ulice i autko zlamalo mu noge ^^ do tamtej pory przezywalam koszmar, moje kolezanki biegaly z chlopakami, a ja ich testowalam... rzadko kiedy z kims sie wiazalam, raczej zwodzilam zwodzilam bo tak naprawde nikogo nie chcialam, a jak na zlosc wszyscy sie kolo mnie krecili... nie ufalam plci meskiej w ogole, jednego chlopaka odrzucilam, a potem sie w nim zakochalam i bylo juz za pozno, bo znalazl inna.. wszystko przez ten wyuczony strach, przez to, ze kazdego dlugo zwodzilam, az sie zniechecali i sami odchodzili...

teraz wyjechalam na studia i powoli odżywam, chlopaka poznalam jeszcze za czasow alkoholowych mojego tatusia, ale zdecydowalam mu sie przyznac do tego wstydu, na szczescie od poczatku wiedzialam ze robie dobrze no i w efekcie wszystko zrozumial i wspieral mnie przy awanturach. teraz zupelnie zapominam o przeszlosci, jednak pewne nabyte przeze mnie w dziecinstwie cechy pozostaly, np. to, ze zawsze mam cos przed kims do ukrycia i strzege tego jak oka w glowie, albo po prostu niesmialosc.

przykro mi sie tylko robi gdy wspominam sobie dziecinstwo i mysle, jak musialam udawac przed wszystkimi w szkole ze wszystko jest ok, a dzien wczesniej odpychalam ojca od matki, zeby jej nie zrobil krzywdy... no nic, taka nasza dola. teraz traktuje wszystko zupelnie inaczej, spokojniej... to chyba dzieki temu wypadkowi... szczescie w nieszczesciu prawda?

130

Odp: DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Mitsi osobą uzależnioną pozostaje się na całe życie, ale cię pocieszyłam hmm
mój ojciec tez jest alkoholikiem, wiele razy próbował zerwać nałóg były okresy bez alkoholu i takie gdzie go było bardzo dużo. Dobrze, że się wyprowadziłaś, możesz od tego odpocząć. Przeszłości nie cofniemy musimy się nauczyć z nią żyć, ja już nie reaguje nerwowo na słowo alkoholik i nie wstydzę się, że moim ojcem była taka osoba, rodziców sobie nie wybieramy przecież.

Posty [ 66 do 130 z 469 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024