Darek nie jest w związku, poszedł na masaż i został za to zjechany od góry do dołu. Kiedy ja poszedłem na masaż też nie byłem w związku i też wszyscy chcieli mnie za to wieszać.
Pokaż, w którym poście Darek został zjechany za sam fakt, że poszedł na masaż?? Bo manipulujesz aż miło!
W ogóle w tym wątku ogromnie dużo jest pokrętnej logiki, która prowadzi do zniekształcania rzeczywistości.
Zgadzam się, płatny seks jest płatnym seksem i nie ma co do tego wątpliwości. O ile to w ogóle jest seks. Jak już pisałem dla mnie seks to seks, a masaż to masaż. Sam fakt osiągnięcia przez kogoś orgazmu nie oznacza od razu seksu, zresztą o tym już było pisane wcześniej. W przypadku tych konkretnych masaży głównym celem jest sam w sobie masaż całego ciała. Orgazm na końcu jest tylko dodatkiem, którego może w ogóle nie być. Jeśli komuś na przykład nie uda się osiągnąć tego orgazmu to nie znaczy, że masaż się nie udał i należy się zwrot pieniędzy.
Wyobraź sobie, że jak dwoje (bądź więcej rzecz jasna, jakby ktoś chciał chwytać mnie za słówka) ludzi uprawia ze sobą seks, to też nie zawsze pojawia się orgazm, ale czy to oznacza, że seksu nie było, a orgazm byłby ewentualnie tylko miłym dodatkiem? Brzmi głupio, prawda? Ale dokładnie tak samo brzmi to, gdy próbujesz dowodzić, że odpłatna stymulacja intymna zakończona potencjalnym orgazmem nie jest usługą seksualną tylko dlatego, że orgazm nie jest gwarantowany albo że wcześniej wykonywany jest masaż. Brak orgazmu nie zmienia charakteru czynności - tak samo jak jego wystąpienie nie jest jedynym wyznacznikiem seksu. To trochę tak, jakby twierdzić, że prostytucja przestaje być prostytucją, jeśli klient nie doszedł do finału. Dla mnie kuriozum.
To jeszcze pół biedy. Jak ktoś nie widzi czynności seksualnej w waleniu konia za pieniądze to bardzo łatwo potem może przekroczyć granicę akceptowalnego lub nie zachowania sam na sam z kobietą. Wszak wsadzenie ręki w majtki albo złapanie za cycka to nie seks, co nie? A skoro to nie seks i nie jest to czynność w żaden sposób seksualna póki, bo ma penetracji chujem to przecież można, co nie?
To przestaje być śmieszne, a zaczyna być niepokojące (żeby nie powiedzieć straszne). Jeszcze powiem szczerze mogę zrozumieć teoretyczne dywagacje młodocianego nastolatka, który nie wie, nie rozumie i próbuje zrozumieć granice społeczne i prawne różnych zachowań, ale nie zrozumiem bronienia 30letniego typa odpłatnej masturbacji jako aseksualnego masażu relaksacyjnego.
To naprawdę jest niepokojące, bo myśląc w ten sposób na dobrą sprawę można sobie wszystko wyjaśnić i usprawiedliwić.
To jest mocne, co napiszę, bo choć zaznaczam, że nie odnosi się wprost do Shiniego, to właśnie w taki sposób działają psychopaci.
Swoją drogą jak wytłumaczyć, że w jednym punkcie Shini twierdzi, że to nie ma z seksem nic wspólnego, by za chwilę zadeklarować, że nie wyobraża sobie, by swojej partnerce sprawić taki prezent? Podwójne standardy czy jednak zakłamywanie rzeczywistość? Ewentualnie jedno i drugie razem wzięte.