Poznaliśmy się 19 listopada na jednym z portali randkowych, a po raz pierwszy spotkaliśmy się 5 grudnia. Od tamtej pory widzieliśmy się cztery razy, co biorąc pod uwagę, że mieszka około godzinę drogi ode mnie, w innym mieście – wydaje mi się dość częste.
Pierwsze spotkanie trwało około pięciu godzin. Rozmawialiśmy do późna, a on wracał do domu ostatnim pociągiem. Już wtedy pojawił się delikatny kontakt fizyczny dotykanie ramienia, później zapytał, czy może mnie objąć. Zgodziłam się, choć czułam, że to dla mnie trochę za szybko. Gdy później usiedliśmy w innym lokalu, chciał się przytulać. Powiedziałam wprost, że to tempo jest dla mnie trudne, na co odpowiedział, że zależy mu, żebym czuła się swobodnie.
Na drugim i trzecim spotkaniu sytuacja wyglądała podobnie było przytulanie i trzymanie się za ręce. Na ostatnim spotkaniu był już u mnie w mieszkaniu i wtedy tej bliskości było zdecydowanie najwięcej. Dużo się przytulaliśmy, leżeliśmy razem, spędziliśmy ze sobą prawie całą noc, po prostu będąc blisko siebie. Było to dla mnie jednocześnie miłe i trudne, bo emocjonalnie czułam, że to wszystko dzieje się bardzo szybko. Pojawiły się też pocałunki w szyję, natomiast nie zgodziłam się na pocałunek w usta, mimo że bardzo na to nalegał. W pewnym momencie powiedział mi, że jest we mnie zakochany i zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Nie odpowiedziałam, bo to zdecydowanie za wcześnie na taką deklarację.
Od początku jasno komunikowałam swoje granice. Powiedziałam mu, że w moim dotychczasowym doświadczeniu bliskość fizyczna pojawiała się dopiero po 2–3 miesiącach znajomości, a nie praktycznie od razu. Zaznaczyłam też, że seks wyłącznie po ślubie to jest moja zasada. Odpowiedział, że to rozumie, choć przyznał, że będzie mu trudno.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie podejście może być niezrozumiałe, ale są to moje wartości i nie chcę z nich rezygnować. I teraz pojawiają się moje wątpliwości. Czy to normalne, że bliskość fizyczna pojawiła się tak szybko? Czy to coś, co powinno mnie niepokoić? Zastanawiam się też, czy jego nacisk na kontakt fizyczny nie wynika z tego, że zależy mu głównie na sferze seksualnej.
Wspomniał, że w przeszłości miał relacje typowo „łóżkowe”, co jest dla mnie trudne do zaakceptowania, bo taki model relacji mocno kłóci się z moimi wartościami. Staram się jednak pamiętać, że to jego przeszłość. Z drugiej strony — o seksie po ślubie powiedziałam już na drugim spotkaniu i nie wycofał się, więc być może rzeczywiście myśli o mnie poważnie.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Będę wdzięczna za spokojne, rzeczowe opinie.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Uwierz, że takie porównania nie mają żadnej wartości, ważne jest, na co Ty sama jesteś gotowa. Każdy ma swoje własne tempo i swój czas na kolejne stopnie bliskości. Uważam przy tym, że nie ma nic gorszego, jak sztywne zasady w typie "pocałunek na piątej randce, na ósmej pieszczoty, seks nie wcześniej niż po kilku miesiącach". Przecież każdy z nas czuje, kiedy bez poczucia dyskomfortu gotowy jest sięgnąć po więcej. Często ma to zresztą związek z konkretną relacją, bo czasem na pewne rzeczy decydujemy się szybciej, pomimo że do tej pory przełamywanie własnych oporów trwało znacznie dłużej.
To co mnie zastanawia, to to, że przekraczasz jakieś granice, a dopiero później przychodzi refleksja.
Seks po ślubie…to nie te czasy, a jak już to szukaj takiego który będzie chodził tylko z tobą za rączkę rok czy dwa, najlepiej prawiczka.
Chłopak ci wciska kit o miłości, bo może by coś z tego było ale bez seksu się nie da w tym wieku, choć nie wiem w jakim jesteście ale na pewno nie nastoletnim.
On liczy, że zmienisz zdanie co do tego seksu po ślubie.
Daj sobie z nim spokój.
4 2025-12-21 19:47:50 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2025-12-21 19:54:38)
Poznaliśmy się 19 listopada na jednym z portali randkowych, a po raz pierwszy spotkaliśmy się 5 grudnia. Od tamtej pory widzieliśmy się cztery razy, co biorąc pod uwagę, że mieszka około godzinę drogi ode mnie, w innym mieście – wydaje mi się dość częste.
Pierwsze spotkanie trwało około pięciu godzin. Rozmawialiśmy do późna, a on wracał do domu ostatnim pociągiem. Już wtedy pojawił się delikatny kontakt fizyczny dotykanie ramienia, później zapytał, czy może mnie objąć. Zgodziłam się, choć czułam, że to dla mnie trochę za szybko. Gdy później usiedliśmy w innym lokalu, chciał się przytulać. Powiedziałam wprost, że to tempo jest dla mnie trudne, na co odpowiedział, że zależy mu, żebym czuła się swobodnie.
Na drugim i trzecim spotkaniu sytuacja wyglądała podobnie było przytulanie i trzymanie się za ręce. Na ostatnim spotkaniu był już u mnie w mieszkaniu i wtedy tej bliskości było zdecydowanie najwięcej. Dużo się przytulaliśmy, leżeliśmy razem, spędziliśmy ze sobą prawie całą noc, po prostu będąc blisko siebie. Było to dla mnie jednocześnie miłe i trudne, bo emocjonalnie czułam, że to wszystko dzieje się bardzo szybko. Pojawiły się też pocałunki w szyję, natomiast nie zgodziłam się na pocałunek w usta, mimo że bardzo na to nalegał. W pewnym momencie powiedział mi, że jest we mnie zakochany i zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Nie odpowiedziałam, bo to zdecydowanie za wcześnie na taką deklarację.
Od początku jasno komunikowałam swoje granice. Powiedziałam mu, że w moim dotychczasowym doświadczeniu bliskość fizyczna pojawiała się dopiero po 2–3 miesiącach znajomości, a nie praktycznie od razu. Zaznaczyłam też, że seks wyłącznie po ślubie to jest moja zasada. Odpowiedział, że to rozumie, choć przyznał, że będzie mu trudno.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie podejście może być niezrozumiałe, ale są to moje wartości i nie chcę z nich rezygnować. I teraz pojawiają się moje wątpliwości. Czy to normalne, że bliskość fizyczna pojawiła się tak szybko? Czy to coś, co powinno mnie niepokoić? Zastanawiam się też, czy jego nacisk na kontakt fizyczny nie wynika z tego, że zależy mu głównie na sferze seksualnej.
Wspomniał, że w przeszłości miał relacje typowo „łóżkowe”, co jest dla mnie trudne do zaakceptowania, bo taki model relacji mocno kłóci się z moimi wartościami. Staram się jednak pamiętać, że to jego przeszłość. Z drugiej strony — o seksie po ślubie powiedziałam już na drugim spotkaniu i nie wycofał się, więc być może rzeczywiście myśli o mnie poważnie.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Będę wdzięczna za spokojne, rzeczowe opinie.
Nie napisałaś w jakim wieku jesteście, ale przypuszczam że koło 20-stki.
Chłopak najprawdopodobniej chce cię "przelecieć" a potem zdecydować co dalej, czy mu się spodoba czy nie. Prze, bo widzi że ty mu ustępujesz. Twoje słowne deklaracje nie mają znaczenia, bo pozwalasz czynić chłopakowi postępy.
Trudno o jakąś poradę, bo macie nienormalne warunki do budowy związku. Budowa związku na odległość to zły pomysł. Bliskość powinna rozwijać się jakimś stałym tempem, ale w takim na odległość to jej brak, potem krótko bardzo intensywna, znowu brak. Można przegapić jakieś sygnały, bo wszystko przesłania krótka dawka bardzo intensywnej fizycznej bliskości.
Związek na odległość na dłuższą metę nie działa jak normalny związek.
ilona_8989 napisał/a:Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?Uwierz, że takie porównania nie mają żadnej wartości, ważne jest, na co Ty sama jesteś gotowa. Każdy ma swoje własne tempo i swój czas na kolejne stopnie bliskości. Uważam przy tym, że nie ma nic gorszego, jak sztywne zasady w typie "pocałunek na piątej randce, na ósmej pieszczoty, seks nie wcześniej niż po kilku miesiącach". Przecież każdy z nas czuje, kiedy bez poczucia dyskomfortu gotowy jest sięgnąć po więcej. Często ma to zresztą związek z konkretną relacją, bo czasem na pewne rzeczy decydujemy się szybciej, pomimo że do tej pory przełamywanie własnych oporów trwało znacznie dłużej.
To co mnie zastanawia, to to, że przekraczasz jakieś granice, a dopiero później przychodzi refleksja.
Wszystko to prawda, do tej pory miałam takie zasady ale przy tym chlopaku jakoś nie potrafię się ich trzymać tylko nie wiem czy to dlatego że on naciska czy sama mam na to ochotę.
Chyba jedno i drugie.
Zdanie na koniec daje do myślenia i faktycznie tak jest że najpierw pozwalam na coś co wydaje mi się że powinno się wydarzyć później i o tym mówię a później robię co innego.I zostaje dziwne poczucie winy.
ilona_8989 napisał/a:Poznaliśmy się 19 listopada na jednym z portali randkowych, a po raz pierwszy spotkaliśmy się 5 grudnia. Od tamtej pory widzieliśmy się cztery razy, co biorąc pod uwagę, że mieszka około godzinę drogi ode mnie, w innym mieście – wydaje mi się dość częste.
Pierwsze spotkanie trwało około pięciu godzin. Rozmawialiśmy do późna, a on wracał do domu ostatnim pociągiem. Już wtedy pojawił się delikatny kontakt fizyczny dotykanie ramienia, później zapytał, czy może mnie objąć. Zgodziłam się, choć czułam, że to dla mnie trochę za szybko. Gdy później usiedliśmy w innym lokalu, chciał się przytulać. Powiedziałam wprost, że to tempo jest dla mnie trudne, na co odpowiedział, że zależy mu, żebym czuła się swobodnie.
Na drugim i trzecim spotkaniu sytuacja wyglądała podobnie było przytulanie i trzymanie się za ręce. Na ostatnim spotkaniu był już u mnie w mieszkaniu i wtedy tej bliskości było zdecydowanie najwięcej. Dużo się przytulaliśmy, leżeliśmy razem, spędziliśmy ze sobą prawie całą noc, po prostu będąc blisko siebie. Było to dla mnie jednocześnie miłe i trudne, bo emocjonalnie czułam, że to wszystko dzieje się bardzo szybko. Pojawiły się też pocałunki w szyję, natomiast nie zgodziłam się na pocałunek w usta, mimo że bardzo na to nalegał. W pewnym momencie powiedział mi, że jest we mnie zakochany i zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Nie odpowiedziałam, bo to zdecydowanie za wcześnie na taką deklarację.
Od początku jasno komunikowałam swoje granice. Powiedziałam mu, że w moim dotychczasowym doświadczeniu bliskość fizyczna pojawiała się dopiero po 2–3 miesiącach znajomości, a nie praktycznie od razu. Zaznaczyłam też, że seks wyłącznie po ślubie to jest moja zasada. Odpowiedział, że to rozumie, choć przyznał, że będzie mu trudno.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie podejście może być niezrozumiałe, ale są to moje wartości i nie chcę z nich rezygnować. I teraz pojawiają się moje wątpliwości. Czy to normalne, że bliskość fizyczna pojawiła się tak szybko? Czy to coś, co powinno mnie niepokoić? Zastanawiam się też, czy jego nacisk na kontakt fizyczny nie wynika z tego, że zależy mu głównie na sferze seksualnej.
Wspomniał, że w przeszłości miał relacje typowo „łóżkowe”, co jest dla mnie trudne do zaakceptowania, bo taki model relacji mocno kłóci się z moimi wartościami. Staram się jednak pamiętać, że to jego przeszłość. Z drugiej strony — o seksie po ślubie powiedziałam już na drugim spotkaniu i nie wycofał się, więc być może rzeczywiście myśli o mnie poważnie.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Będę wdzięczna za spokojne, rzeczowe opinie.Nie napisałaś w jakim wieku jesteście, ale przypuszczam że koło 20-stki.
Chłopak najprawdopodobniej chce cię "przelecieć" a potem zdecydować co dalej, czy mu się spodoba czy nie. Prze, bo widzi że ty mu ustępujesz. Twoje słowne deklaracje nie mają znaczenia, bo pozwalasz czynić chłopakowi postępy.
Trudno o jakąś poradę, bo macie nienormalne warunki do budowy związku. Budowa związku na odległość to zły pomysł. Bliskość powinna rozwijać się jakimś stałym tempem, ale w takim na odległość to jej brak, potem krótko bardzo intensywna, znowu brak. Można przegapić jakieś sygnały, bo wszystko przesłania krótka dawka bardzo intensywnej fizycznej bliskości.
Związek na odległość na dłuższą metę nie działa jak normalny związek.
Mamy po 36., 37 lat .
Też mam taką obawę że może chodzić tylko o fizyczność.
Co mamy w takim razie zrobić przecież odrazy się do siebie nie przeprowadzimy on i ja staramy się spotykać jak najczęściej i jest ta obupulna chęć zdaje sobie sprawę że żeby się poznać musieliśmy ze sobą zamieszkać ale na razie znamy się zaledwie około miesiąc.Zgadzam się że wszystkimi i czym tutaj napisałeś.
ilona_8989 napisał/a:Poznaliśmy się 19 listopada na jednym z portali randkowych, a po raz pierwszy spotkaliśmy się 5 grudnia. Od tamtej pory widzieliśmy się cztery razy, co biorąc pod uwagę, że mieszka około godzinę drogi ode mnie, w innym mieście – wydaje mi się dość częste.
Pierwsze spotkanie trwało około pięciu godzin. Rozmawialiśmy do późna, a on wracał do domu ostatnim pociągiem. Już wtedy pojawił się delikatny kontakt fizyczny dotykanie ramienia, później zapytał, czy może mnie objąć. Zgodziłam się, choć czułam, że to dla mnie trochę za szybko. Gdy później usiedliśmy w innym lokalu, chciał się przytulać. Powiedziałam wprost, że to tempo jest dla mnie trudne, na co odpowiedział, że zależy mu, żebym czuła się swobodnie.
Na drugim i trzecim spotkaniu sytuacja wyglądała podobnie było przytulanie i trzymanie się za ręce. Na ostatnim spotkaniu był już u mnie w mieszkaniu i wtedy tej bliskości było zdecydowanie najwięcej. Dużo się przytulaliśmy, leżeliśmy razem, spędziliśmy ze sobą prawie całą noc, po prostu będąc blisko siebie. Było to dla mnie jednocześnie miłe i trudne, bo emocjonalnie czułam, że to wszystko dzieje się bardzo szybko. Pojawiły się też pocałunki w szyję, natomiast nie zgodziłam się na pocałunek w usta, mimo że bardzo na to nalegał. W pewnym momencie powiedział mi, że jest we mnie zakochany i zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Nie odpowiedziałam, bo to zdecydowanie za wcześnie na taką deklarację.
Od początku jasno komunikowałam swoje granice. Powiedziałam mu, że w moim dotychczasowym doświadczeniu bliskość fizyczna pojawiała się dopiero po 2–3 miesiącach znajomości, a nie praktycznie od razu. Zaznaczyłam też, że seks wyłącznie po ślubie to jest moja zasada. Odpowiedział, że to rozumie, choć przyznał, że będzie mu trudno.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie podejście może być niezrozumiałe, ale są to moje wartości i nie chcę z nich rezygnować. I teraz pojawiają się moje wątpliwości. Czy to normalne, że bliskość fizyczna pojawiła się tak szybko? Czy to coś, co powinno mnie niepokoić? Zastanawiam się też, czy jego nacisk na kontakt fizyczny nie wynika z tego, że zależy mu głównie na sferze seksualnej.
Wspomniał, że w przeszłości miał relacje typowo „łóżkowe”, co jest dla mnie trudne do zaakceptowania, bo taki model relacji mocno kłóci się z moimi wartościami. Staram się jednak pamiętać, że to jego przeszłość. Z drugiej strony — o seksie po ślubie powiedziałam już na drugim spotkaniu i nie wycofał się, więc być może rzeczywiście myśli o mnie poważnie.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Będę wdzięczna za spokojne, rzeczowe opinie.Nie napisałaś w jakim wieku jesteście, ale przypuszczam że koło 20-stki.
Chłopak najprawdopodobniej chce cię "przelecieć" a potem zdecydować co dalej, czy mu się spodoba czy nie. Prze, bo widzi że ty mu ustępujesz. Twoje słowne deklaracje nie mają znaczenia, bo pozwalasz czynić chłopakowi postępy.
Trudno o jakąś poradę, bo macie nienormalne warunki do budowy związku. Budowa związku na odległość to zły pomysł. Bliskość powinna rozwijać się jakimś stałym tempem, ale w takim na odległość to jej brak, potem krótko bardzo intensywna, znowu brak. Można przegapić jakieś sygnały, bo wszystko przesłania krótka dawka bardzo intensywnej fizycznej bliskości.
Związek na odległość na dłuższą metę nie działa jak normalny związek.
Mamy po 36., 37 lat .
Też mam taką obawę że może chodzić tylko o fizyczność.
Co mamy w takim razie zrobić przecież odrazy się do siebie nie przeprowadzimy on i ja staramy się spotykać jak najczęściej i jest ta obupulna chęć zdaje sobie sprawę że żeby się poznać musieliśmy ze sobą zamieszkać ale na razie znamy się zaledwie około miesiąc.Zgadzam się że wszystkimi i czym tutaj napisałeś.
Jesteście w tym wieku i mówisz seks po ślubie? To lepiej w ogóle zapomnij o facetach.
AdamJeden napisał/a:ilona_8989 napisał/a:Poznaliśmy się 19 listopada na jednym z portali randkowych, a po raz pierwszy spotkaliśmy się 5 grudnia. Od tamtej pory widzieliśmy się cztery razy, co biorąc pod uwagę, że mieszka około godzinę drogi ode mnie, w innym mieście – wydaje mi się dość częste.
Pierwsze spotkanie trwało około pięciu godzin. Rozmawialiśmy do późna, a on wracał do domu ostatnim pociągiem. Już wtedy pojawił się delikatny kontakt fizyczny dotykanie ramienia, później zapytał, czy może mnie objąć. Zgodziłam się, choć czułam, że to dla mnie trochę za szybko. Gdy później usiedliśmy w innym lokalu, chciał się przytulać. Powiedziałam wprost, że to tempo jest dla mnie trudne, na co odpowiedział, że zależy mu, żebym czuła się swobodnie.
Na drugim i trzecim spotkaniu sytuacja wyglądała podobnie było przytulanie i trzymanie się za ręce. Na ostatnim spotkaniu był już u mnie w mieszkaniu i wtedy tej bliskości było zdecydowanie najwięcej. Dużo się przytulaliśmy, leżeliśmy razem, spędziliśmy ze sobą prawie całą noc, po prostu będąc blisko siebie. Było to dla mnie jednocześnie miłe i trudne, bo emocjonalnie czułam, że to wszystko dzieje się bardzo szybko. Pojawiły się też pocałunki w szyję, natomiast nie zgodziłam się na pocałunek w usta, mimo że bardzo na to nalegał. W pewnym momencie powiedział mi, że jest we mnie zakochany i zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Nie odpowiedziałam, bo to zdecydowanie za wcześnie na taką deklarację.
Od początku jasno komunikowałam swoje granice. Powiedziałam mu, że w moim dotychczasowym doświadczeniu bliskość fizyczna pojawiała się dopiero po 2–3 miesiącach znajomości, a nie praktycznie od razu. Zaznaczyłam też, że seks wyłącznie po ślubie to jest moja zasada. Odpowiedział, że to rozumie, choć przyznał, że będzie mu trudno.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie podejście może być niezrozumiałe, ale są to moje wartości i nie chcę z nich rezygnować. I teraz pojawiają się moje wątpliwości. Czy to normalne, że bliskość fizyczna pojawiła się tak szybko? Czy to coś, co powinno mnie niepokoić? Zastanawiam się też, czy jego nacisk na kontakt fizyczny nie wynika z tego, że zależy mu głównie na sferze seksualnej.
Wspomniał, że w przeszłości miał relacje typowo „łóżkowe”, co jest dla mnie trudne do zaakceptowania, bo taki model relacji mocno kłóci się z moimi wartościami. Staram się jednak pamiętać, że to jego przeszłość. Z drugiej strony — o seksie po ślubie powiedziałam już na drugim spotkaniu i nie wycofał się, więc być może rzeczywiście myśli o mnie poważnie.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Będę wdzięczna za spokojne, rzeczowe opinie.Nie napisałaś w jakim wieku jesteście, ale przypuszczam że koło 20-stki.
Chłopak najprawdopodobniej chce cię "przelecieć" a potem zdecydować co dalej, czy mu się spodoba czy nie. Prze, bo widzi że ty mu ustępujesz. Twoje słowne deklaracje nie mają znaczenia, bo pozwalasz czynić chłopakowi postępy.
Trudno o jakąś poradę, bo macie nienormalne warunki do budowy związku. Budowa związku na odległość to zły pomysł. Bliskość powinna rozwijać się jakimś stałym tempem, ale w takim na odległość to jej brak, potem krótko bardzo intensywna, znowu brak. Można przegapić jakieś sygnały, bo wszystko przesłania krótka dawka bardzo intensywnej fizycznej bliskości.
Związek na odległość na dłuższą metę nie działa jak normalny związek.Mamy po 36., 37 lat .
Też mam taką obawę że może chodzić tylko o fizyczność.
Co mamy w takim razie zrobić przecież odrazy się do siebie nie przeprowadzimy on i ja staramy się spotykać jak najczęściej i jest ta obupulna chęć zdaje sobie sprawę że żeby się poznać musieliśmy ze sobą zamieszkać ale na razie znamy się zaledwie około miesiąc.Zgadzam się że wszystkimi i czym tutaj napisałeś.
Wiek mnie zaskoczył ![]()
Pomijając jednak wiek, założenie że seks tylko po ślubie to proszenie się o wielkie kłopoty. Sprawy łóżkowe, tak samo jak codzienną rutynę, warto sprawdzić przed ślubem. Wiem, niektórzy z powodów religijnych nie dopuszczają współżycia przed ślubem, ale to religia jest dla ludzi i pomaga im szczęśliwie żyć, nie na odwrót. Poza tym nieudane małżeństwo to syf jakich mało.
To dobrze, że zdajesz sobie sprawę że bycie razem to związek nie na odległość. Konkretne decyzje w tym kierunku oczywiście podejmuje się na późniejszych etapach relacji.
Parcie chłopaka na seks jest naturalne (wasz wiek) ale dla ciebie psychicznie to stanowczo za szybko. Oboje macie rację. Zresztą, jak piszesz, ciebie również ciągnie do fizycznej bliskości. Ale psychika chce wolniej. Ten problem musisz rozwiązać sama ze sobą, oczywiście on ci może pomóc, choćby tylko szanując twoje wybory odnośnie tempa.
To ten przeklęty paradoks związku na odległość.
Ktoś spyta - ile jesteście ze sobą ? Powiesz - ponad miesiąc
Ale nie, ze sobą jesteście tak naprawdę tyle dni, ile spędziliście razem. Więc tylko kilka. Te okresy czasu rozjeżdżają się z upływem czasu coraz bardziej.
10 2025-12-22 00:07:03 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-12-22 00:23:12)
Jakim prawem mowicie komus, kiedy i czy w ogole ma z kims spac? Autorka ma prawo o sobie decydowac, jesli mezczyznie nie pasuje moze zwinac zagle i szukac gdzie indziej.
To pisalam generalnie, bo w tym przypadku on zlewa, co mowisz i robi swoje ciagle przwstawiajac granice az osiagnie cel. Mowisz, ze czujesz sie niekomfortowo, a jednak na to pozwalasz. Zastanow sie, czego w koncu chcesz, bo chyba sama nie wiesz, a w tym wieku powinnas. A jesli nie czujesz sie komfortowo w jakiejs sytuacji - to asertywnie postaw granice.
Dopuki sie nie zastanowisz i nie zdecydujesz to albo sie nie spotykaj albo spotykaj, ale na miescie, zanim to zabrnie za daleko, a potem dojdziesz do wniosku, ze ojej jednak nie chcialas. Bo po chatach widac po nim bedzie prowokowal i to masz jak w banku.
Pytanie tez, dlaczego chcesz czwkas do slubu? Powody psychologiczne/pezekonania/powody religijne? Bo jesli to ostatnie to nie najlatwiej poszukac chlopaka w seodowisku katolickim? Kosciol, oaza, pielgrzymka, ksiadz z osiedla eobi cos ala tindera na pielgrzymce, ale niw pamietam jak to sie nazywa. W dosc zabawny, ale praktyczny sposob.
Posłuchaj dziewczyno związek na odległość i mu powiedziałaś że seks po ślubie? Wiesz chłopak może myśleć różne rzeczy nawet to że możesz mieć kogoś na boku dlatego nie chcesz.. Ale w tych czasach chłopaki nie chcą ryzykować ślubu jak nie są pewni partnerki pomoże wam zamieszkać razem tylko trzeba uważać jeżeli ktoś nie jest psychopata.
odległość? Godzinę to w korkach się do siebie jedzie w dużym mieście.
co do reszty
jesli to nie trolling, bo tak zalatuje, to szukaj męzczyzny w sferach mocno religijnych, chyba że chcesz kogoś kto ma zaległości w tej sferze, czyli albo tak mu sie życie poukładało, że jest samotny i zeszło to na dalszy plan
albo ma zahamowania, problemy z potencją itd.
ale Ty chyba też masz więc może dobrana para.
nikt Ci na taki etapie znajomości nie zagwarantuje, że sie z Tobą ożeni.
jak chcesz się z nim dalej spotykać to sie nie spotykaj w domu, tylko w miejscach publicznych, na spacerach, randkach,
polecam zajrzeć do powiesci i filmów kostiumowych, tam jest to dobrze opisane.
poza tym, czy ksiądz z Twojej parafii nie byłby lepszym doradcą niż to forum?
są też fora religijne.
Nie wiemy czy autorka jest dziewicą i na ten ślub się raczej nie doczeka czy była z partnerem dość długo i on się nie oświadczał, dlatego doszła do wniosku, że jak się uprawia seks/razem mieszka to ślub facetowi praktycznie do niczego nie jest potrzebny, a ona koniecznie chciałaby zmienić nazwisko.
:D :D
odległość? Godzinę to w korkach się do siebie jedzie w dużym mieście.co do reszty
jesli to nie trolling, bo tak zalatuje, to szukaj męzczyzny w sferach mocno religijnych, chyba że chcesz kogoś kto ma zaległości w tej sferze, czyli albo tak mu sie życie poukładało, że jest samotny i zeszło to na dalszy plan
albo ma zahamowania, problemy z potencją itd.
ale Ty chyba też masz więc może dobrana para.nikt Ci na taki etapie znajomości nie zagwarantuje, że sie z Tobą ożeni.
jak chcesz się z nim dalej spotykać to sie nie spotykaj w domu, tylko w miejscach publicznych, na spacerach, randkach,
polecam zajrzeć do powiesci i filmów kostiumowych, tam jest to dobrze opisane.poza tym, czy ksiądz z Twojej parafii nie byłby lepszym doradcą niż to forum?
są też fora religijne.
On był w dwóch związkach a poza tym mi związkami miał przelotne romanse czyli typowo łóżkowe więc nie sądzę aby miał problemy w tej sferze, na też jestem normalna i tutaj wiem że będzie mi trudno zachować czystość ale bardzo chcę.
Pomysł że spotykaniem się na mieście na pewno jest bardziej bezpieczny niż w domu gdzie prościej o bliskość.mozesz mi polecić jakieś fora religijne?
A ksiądz kiedyś mi powiedział że mężczyźni teraz nie chcą się angażować bo jest im wygodnie żyć bez ślubu.
Ela210 napisał/a:
![]()
![]()
odległość? Godzinę to w korkach się do siebie jedzie w dużym mieście.co do reszty
jesli to nie trolling, bo tak zalatuje, to szukaj męzczyzny w sferach mocno religijnych, chyba że chcesz kogoś kto ma zaległości w tej sferze, czyli albo tak mu sie życie poukładało, że jest samotny i zeszło to na dalszy plan
albo ma zahamowania, problemy z potencją itd.
ale Ty chyba też masz więc może dobrana para.nikt Ci na taki etapie znajomości nie zagwarantuje, że sie z Tobą ożeni.
jak chcesz się z nim dalej spotykać to sie nie spotykaj w domu, tylko w miejscach publicznych, na spacerach, randkach,
polecam zajrzeć do powiesci i filmów kostiumowych, tam jest to dobrze opisane.poza tym, czy ksiądz z Twojej parafii nie byłby lepszym doradcą niż to forum?
są też fora religijne.On był w dwóch związkach a poza tym mi związkami miał przelotne romanse czyli typowo łóżkowe więc nie sądzę aby miał problemy w tej sferze, na też jestem normalna i tutaj wiem że będzie mi trudno zachować czystość ale bardzo chcę.
Pomysł że spotykaniem się na mieście na pewno jest bardziej bezpieczny niż w domu gdzie prościej o bliskość.mozesz mi polecić jakieś fora religijne?
A ksiądz kiedyś mi powiedział że mężczyźni teraz nie chcą się angażować bo jest im wygodnie żyć bez ślubu.
No to spotykajcie się na mieście ale musicie też budować jakaś relacje ale sfera seksualna jest ważna widzisz ja teraz się zszedłem z dziewczyną zakochany na maxa jesteśmy razem 7 miesięcy a miesiąc mieszkamy razem ona o wiele bardziej doświadczona jak ja i co podczas jednej rozmów jak się zapytałem czy jest skłonna experymentowac w przyszłości to mi wyskoczyła że już jest za stara i przerobiła tyle tematów że nie będzie nic ze mną robić. Duma zszargana pierwsza myśl że co jestem psem który ma brać ochłapy oczywiście nagła zmiana nastroju a moje myśli o tym że będzie moja małżonka odleciały. A co gdybym się jej oświadczył wziął ślub i po tym wszystkim zapytał bym się o to? Ona mi mówi że nigdy w życiu a ja co do końca życia będę się zastanawiał jak to jest coś innego porobić? Nigdy w życiu . Buduj z nim relacje intymna bez seksu spotykaj się na mieście ale dawaj mu przekonanie że jest jedynym ale gdyby ci się udało i doszło by do ślubu i było by coś co nie pasuje że trzeba on chce więcej niż ty mu możesz dać albo odwrotnie to i tak z tego pożycia małżeńskiego nic nie będzie.
ilona_8989 napisał/a:Ela210 napisał/a:
![]()
![]()
odległość? Godzinę to w korkach się do siebie jedzie w dużym mieście.co do reszty
jesli to nie trolling, bo tak zalatuje, to szukaj męzczyzny w sferach mocno religijnych, chyba że chcesz kogoś kto ma zaległości w tej sferze, czyli albo tak mu sie życie poukładało, że jest samotny i zeszło to na dalszy plan
albo ma zahamowania, problemy z potencją itd.
ale Ty chyba też masz więc może dobrana para.nikt Ci na taki etapie znajomości nie zagwarantuje, że sie z Tobą ożeni.
jak chcesz się z nim dalej spotykać to sie nie spotykaj w domu, tylko w miejscach publicznych, na spacerach, randkach,
polecam zajrzeć do powiesci i filmów kostiumowych, tam jest to dobrze opisane.poza tym, czy ksiądz z Twojej parafii nie byłby lepszym doradcą niż to forum?
są też fora religijne.On był w dwóch związkach a poza tym mi związkami miał przelotne romanse czyli typowo łóżkowe więc nie sądzę aby miał problemy w tej sferze, na też jestem normalna i tutaj wiem że będzie mi trudno zachować czystość ale bardzo chcę.
Pomysł że spotykaniem się na mieście na pewno jest bardziej bezpieczny niż w domu gdzie prościej o bliskość.mozesz mi polecić jakieś fora religijne?
A ksiądz kiedyś mi powiedział że mężczyźni teraz nie chcą się angażować bo jest im wygodnie żyć bez ślubu.No to spotykajcie się na mieście ale musicie też budować jakaś relacje ale sfera seksualna jest ważna widzisz ja teraz się zszedłem z dziewczyną zakochany na maxa jesteśmy razem 7 miesięcy a miesiąc mieszkamy razem ona o wiele bardziej doświadczona jak ja i co podczas jednej rozmów jak się zapytałem czy jest skłonna experymentowac w przyszłości to mi wyskoczyła że już jest za stara i przerobiła tyle tematów że nie będzie nic ze mną robić. Duma zszargana pierwsza myśl że co jestem psem który ma brać ochłapy oczywiście nagła zmiana nastroju a moje myśli o tym że będzie moja małżonka odleciały. A co gdybym się jej oświadczył wziął ślub i po tym wszystkim zapytał bym się o to? Ona mi mówi że nigdy w życiu a ja co do końca życia będę się zastanawiał jak to jest coś innego porobić? Nigdy w życiu . Buduj z nim relacje intymna bez seksu spotykaj się na mieście ale dawaj mu przekonanie że jest jedynym ale gdyby ci się udało i doszło by do ślubu i było by coś co nie pasuje że trzeba on chce więcej niż ty mu możesz dać albo odwrotnie to i tak z tego pożycia małżeńskiego nic nie będzie.
No rzeczywiście rozszarpano Ci dume,bo Ty chcesz eksperymenty w lozku,a Twoją dziewczyna ich nie chce ![]()
No rzeczywiście rozszarpano Ci dume,bo Ty chcesz eksperymenty w lozku,a Twoją dziewczyna ich nie chce
Jullka...
Jemu chodzi o to, że nie dostanie tego co dostawali inni. Nie bo nie.
To tak jakby chłopak, który się z Tobą spotykasz, płacił za randki, wycieczki itp poprzednim dziewczynom, ale Tobie kazał za wszystko zwracać połowę. Czy to byłoby wg Ciebie ok?
ŁĄCZYMY KROPKI!
Julia life in UK napisał/a:No rzeczywiście rozszarpano Ci dume,bo Ty chcesz eksperymenty w lozku,a Twoją dziewczyna ich nie chce
Jullka...
Jemu chodzi o to, że nie dostanie tego co dostawali inni. Nie bo nie.
To tak jakby chłopak, który się z Tobą spotykasz, płacił za randki, wycieczki itp poprzednim dziewczynom, ale Tobie kazał za wszystko zwracać połowę. Czy to byłoby wg Ciebie ok?ŁĄCZYMY KROPKI!
A dlaczego on ma dostac co inni dostawali? Sam polacz kropki i sie domysl, ze wszyscy ci inni mogli rowniez nie dostawac wszystkiego tak samo plus ta dziewczyna mogla sie rozmyslec i cos przestac lubic...LACZYMY KROPKI !
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Julia life in UK napisał/a:No rzeczywiście rozszarpano Ci dume,bo Ty chcesz eksperymenty w lozku,a Twoją dziewczyna ich nie chce
Jullka...
Jemu chodzi o to, że nie dostanie tego co dostawali inni. Nie bo nie.
To tak jakby chłopak, który się z Tobą spotykasz, płacił za randki, wycieczki itp poprzednim dziewczynom, ale Tobie kazał za wszystko zwracać połowę. Czy to byłoby wg Ciebie ok?ŁĄCZYMY KROPKI!
A dlaczego on ma dostac co inni dostawali? Sam polacz kropki i sie domysl, ze wszyscy ci inni mogli rowniez nie dostawac wszystkiego tak samo plus ta dziewczyna mogla sie rozmyslec i cos przestac lubic...LACZYMY KROPKI !
Jak zwykle, nic nie rozumie
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie- co byś zrobiła gdyby Twój chłopak opowiadał Ci jak inwestował w poprzednie relacje, jak mu zależało, a z Tobą był zupełnie inny?
Co byś poczuła?
ŁĄCZYMY KROPKI- KROPKO TY JEDNA!
Skupmy się na moim problemie .
Myślę że dużo w tym racji o czym piszecie powyżej.
Moja obawa tak naprawdę jest jedną czy to że tak szybko to idzie (ta bliskość fizyczna).nie jest sygnałem ostrzegawczym on bardzo szybko się zaangażował na tym ostatnim spotkaniu powiedział mi że się we mnie zakochał i zapytał czy zostanę jego dziewczyną z jednej strony to dla mnie duża odmiana bo ciągle trafiałam na takich ci sami nie wiedzieli co chcą a ja się zastanawiałam o co im wszystkim chodzi ale z drugiej strony to tempo mnie trochę przytłacza ale może nie powinnam tak tego analizować bo czuję że jesteśmy do siebie podobni pod wieloma względami i że może to jest naturalne wszystko że jak spotykamy te odpowiednią osobę to nie ma co się bronić i czekać żeby minął odpowiedzi czas.
Co myślicie po jakim czasie wy weszliście w związek nazywając to związkiem, kiedy był pierwszy pocałunek?
21 2025-12-22 17:21:45 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-22 17:23:12)
Może najpierw napisz, jaka jest twoja sytuacja, jakie masz doświadczenia, czy byłaś w dłuższym związku w którym był seks i się zawiodłaś czy nie, i kiedy założyłaś sobie seks po ślubie? W nastoletnim wieku i się tego trzymasz do dzisiaj, czy to decyzja ostatnia bo wcześniej się zawiodłaś brakiem oświadczyn?
Bo inaczej taka dyskusja nie ma sensu.
I wygląda jakbyś pytała teoretycznie lub miała te 20 parę lat, a nie tyle ile piszesz.
Serog12 napisał/a:ilona_8989 napisał/a:On był w dwóch związkach a poza tym mi związkami miał przelotne romanse czyli typowo łóżkowe więc nie sądzę aby miał problemy w tej sferze, na też jestem normalna i tutaj wiem że będzie mi trudno zachować czystość ale bardzo chcę.
Pomysł że spotykaniem się na mieście na pewno jest bardziej bezpieczny niż w domu gdzie prościej o bliskość.mozesz mi polecić jakieś fora religijne?
A ksiądz kiedyś mi powiedział że mężczyźni teraz nie chcą się angażować bo jest im wygodnie żyć bez ślubu.No to spotykajcie się na mieście ale musicie też budować jakaś relacje ale sfera seksualna jest ważna widzisz ja teraz się zszedłem z dziewczyną zakochany na maxa jesteśmy razem 7 miesięcy a miesiąc mieszkamy razem ona o wiele bardziej doświadczona jak ja i co podczas jednej rozmów jak się zapytałem czy jest skłonna experymentowac w przyszłości to mi wyskoczyła że już jest za stara i przerobiła tyle tematów że nie będzie nic ze mną robić. Duma zszargana pierwsza myśl że co jestem psem który ma brać ochłapy oczywiście nagła zmiana nastroju a moje myśli o tym że będzie moja małżonka odleciały. A co gdybym się jej oświadczył wziął ślub i po tym wszystkim zapytał bym się o to? Ona mi mówi że nigdy w życiu a ja co do końca życia będę się zastanawiał jak to jest coś innego porobić? Nigdy w życiu . Buduj z nim relacje intymna bez seksu spotykaj się na mieście ale dawaj mu przekonanie że jest jedynym ale gdyby ci się udało i doszło by do ślubu i było by coś co nie pasuje że trzeba on chce więcej niż ty mu możesz dać albo odwrotnie to i tak z tego pożycia małżeńskiego nic nie będzie.
No rzeczywiście rozszarpano Ci dume,bo Ty chcesz eksperymenty w lozku,a Twoją dziewczyna ich nie chce
No bede plakal przeciez sie swiat nie konczy
jak nie ta to inna zobaczymy jak zawieje wiatr
Julia life in UK napisał/a:Serog12 napisał/a:No to spotykajcie się na mieście ale musicie też budować jakaś relacje ale sfera seksualna jest ważna widzisz ja teraz się zszedłem z dziewczyną zakochany na maxa jesteśmy razem 7 miesięcy a miesiąc mieszkamy razem ona o wiele bardziej doświadczona jak ja i co podczas jednej rozmów jak się zapytałem czy jest skłonna experymentowac w przyszłości to mi wyskoczyła że już jest za stara i przerobiła tyle tematów że nie będzie nic ze mną robić. Duma zszargana pierwsza myśl że co jestem psem który ma brać ochłapy oczywiście nagła zmiana nastroju a moje myśli o tym że będzie moja małżonka odleciały. A co gdybym się jej oświadczył wziął ślub i po tym wszystkim zapytał bym się o to? Ona mi mówi że nigdy w życiu a ja co do końca życia będę się zastanawiał jak to jest coś innego porobić? Nigdy w życiu . Buduj z nim relacje intymna bez seksu spotykaj się na mieście ale dawaj mu przekonanie że jest jedynym ale gdyby ci się udało i doszło by do ślubu i było by coś co nie pasuje że trzeba on chce więcej niż ty mu możesz dać albo odwrotnie to i tak z tego pożycia małżeńskiego nic nie będzie.
No rzeczywiście rozszarpano Ci dume,bo Ty chcesz eksperymenty w lozku,a Twoją dziewczyna ich nie chce
No bede plakal przeciez sie swiat nie konczy
jak nie ta to inna zobaczymy jak zawieje wiatr
To sobie idź do innej tak jak Ci wiatr zawieje ![]()
Może najpierw napisz, jaka jest twoja sytuacja, jakie masz doświadczenia, czy byłaś w dłuższym związku w którym był seks i się zawiodłaś czy nie, i kiedy założyłaś sobie seks po ślubie? W nastoletnim wieku i się tego trzymasz do dzisiaj, czy to decyzja ostatnia bo wcześniej się zawiodłaś brakiem oświadczyn?
Bo inaczej taka dyskusja nie ma sensu.I wygląda jakbyś pytała teoretycznie lub miała te 20 parę lat, a nie tyle ile piszesz.
Byłam w dwóch związkach jednym kilkuletnim i tam był sex ale tylko na początku później żyliśmy w czystości przez kilka lat bo tak chcieliśmy, w drugim związku w którym byłam rok żyliśmy w czystości było bardzo ciężko ale nie uprawialiśmy sexu.
Moje podejście zmieniło się kiedy zrozumiałam że sex przed ślubem to grzech i tylko z tego powodu chce tej czystości zachować
wieka napisał/a:Może najpierw napisz, jaka jest twoja sytuacja, jakie masz doświadczenia, czy byłaś w dłuższym związku w którym był seks i się zawiodłaś czy nie, i kiedy założyłaś sobie seks po ślubie? W nastoletnim wieku i się tego trzymasz do dzisiaj, czy to decyzja ostatnia bo wcześniej się zawiodłaś brakiem oświadczyn?
Bo inaczej taka dyskusja nie ma sensu.I wygląda jakbyś pytała teoretycznie lub miała te 20 parę lat, a nie tyle ile piszesz.
Byłam w dwóch związkach jednym kilkuletnim i tam był sex ale tylko na początku później żyliśmy w czystości przez kilka lat bo tak chcieliśmy, w drugim związku w którym byłam rok żyliśmy w czystości było bardzo ciężko ale nie uprawialiśmy sexu.
Moje podejście zmieniło się kiedy zrozumiałam że sex przed ślubem to grzech i tylko z tego powodu chce tej czystości zachować
Bo to jest grzech. Ja też postanowilam przed ślubem żadnych seksow nie uprawiac
26 2025-12-22 18:14:13 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-12-22 18:15:37)
Co myślicie po jakim czasie wy weszliście w związek nazywając to związkiem, kiedy był pierwszy pocałunek?
Skoro już tak drążysz, to w moim obecnym, długoletnim związku pocałunek pojawił się na drugim spotkaniu. Chyba nigdy z żadnej ze stron nie padło pytanie, czy jesteśmy już razem - to było po prostu wiadome, że jak już się zbliżyliśmy do siebie, to jesteśmy razem i na wyłączność.
Ja byłam zauroczona po uszy, zresztą z wzajemnością, bo to się po prostu czuje. Wiedziałam, że ten mężczyzna szalenie mi się podoba, czułam się przy nim komfortowo i bezpiecznie i puściły wszelkie blokady. Bardzo szybko był też pierwszy seks, pomimo że nigdy wcześniej nie dopuszczałam do niego na takim etapie znajomości.
Ogólnie wychodzę w założenia, że randki dorosłych ludzi wyglądają zupełnie inaczej niż nastolatków oraz że należy robić tak, jak jest się na to gotowym i jak się to czuje, a potem niczego nie żałować. No chyba, że druga strona zachowa się jak świnia, ale to już zupełnie inna bajka.
Dla mnie bliskość fizyczna i ogólnie seks jest bardzo ważny, ale musiałam do tego dojrzeć. Równocześnie nie wyobrażam sobie, aby czekać z nim do ślubu, bo jak okaże się klapą, to z dużym prawdopodobieństwem związek się rozsypie.
27 2025-12-22 18:21:33 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-22 18:25:09)
wieka napisał/a:Może najpierw napisz, jaka jest twoja sytuacja, jakie masz doświadczenia, czy byłaś w dłuższym związku w którym był seks i się zawiodłaś czy nie, i kiedy założyłaś sobie seks po ślubie? W nastoletnim wieku i się tego trzymasz do dzisiaj, czy to decyzja ostatnia bo wcześniej się zawiodłaś brakiem oświadczyn?
Bo inaczej taka dyskusja nie ma sensu.I wygląda jakbyś pytała teoretycznie lub miała te 20 parę lat, a nie tyle ile piszesz.
Byłam w dwóch związkach jednym kilkuletnim i tam był sex ale tylko na początku później żyliśmy w czystości przez kilka lat bo tak chcieliśmy, w drugim związku w którym byłam rok żyliśmy w czystości było bardzo ciężko ale nie uprawialiśmy sexu.
Moje podejście zmieniło się kiedy zrozumiałam że sex przed ślubem to grzech i tylko z tego powodu chce tej czystości zachować
Jakoś nie chce mi się w to wierzyć.
Dlaczego nie wzięliście ślubu z tym pierwszym facetem skoro kilka lat byliście w związku?
ilona_8989 napisał/a:Co myślicie po jakim czasie wy weszliście w związek nazywając to związkiem, kiedy był pierwszy pocałunek?
Skoro już tak drążysz, to w moim obecnym, długoletnim związku pocałunek pojawił się na drugim spotkaniu. Chyba nigdy z żadnej ze stron nie padło pytanie, czy jesteśmy już razem - to było po prostu wiadome, że jak już się zbliżyliśmy do siebie, to jesteśmy razem i na wyłączność.
Ja byłam zauroczona po uszy, zresztą z wzajemnością, bo to się po prostu czuje. Wiedziałam, że ten mężczyzna szalenie mi się podoba, czułam się przy nim komfortowo i bezpiecznie i puściły wszelkie blokady. Bardzo szybko był też pierwszy seks, pomimo że nigdy wcześniej nie dopuszczałam do niego na takim etapie znajomości.Ogólnie wychodzę w założenia, że randki dorosłych ludzi wyglądają zupełnie inaczej niż nastolatków oraz że należy robić tak, jak jest się na to gotowym i jak się to czuje, a potem niczego nie żałować. No chyba, że druga strona zachowa się jak świnia, ale to już zupełnie inna bajka.
Dla mnie bliskość fizyczna i ogólnie seks jest bardzo ważny, ale musiałam do tego dojrzeć. Równocześnie nie wyobrażam sobie, aby czekać z nim do ślubu, bo jak okaże się klapą, to z dużym prawdopodobieństwem związek się rozsypie.
Ten wątek jak i chłopaka z problemem seksualnym jest raczej poglądowy i napisała jedna osoba , taki ot…, sondaż.
ilona_8989 napisał/a:wieka napisał/a:Może najpierw napisz, jaka jest twoja sytuacja, jakie masz doświadczenia, czy byłaś w dłuższym związku w którym był seks i się zawiodłaś czy nie, i kiedy założyłaś sobie seks po ślubie? W nastoletnim wieku i się tego trzymasz do dzisiaj, czy to decyzja ostatnia bo wcześniej się zawiodłaś brakiem oświadczyn?
Bo inaczej taka dyskusja nie ma sensu.I wygląda jakbyś pytała teoretycznie lub miała te 20 parę lat, a nie tyle ile piszesz.
Byłam w dwóch związkach jednym kilkuletnim i tam był sex ale tylko na początku później żyliśmy w czystości przez kilka lat bo tak chcieliśmy, w drugim związku w którym byłam rok żyliśmy w czystości było bardzo ciężko ale nie uprawialiśmy sexu.
Moje podejście zmieniło się kiedy zrozumiałam że sex przed ślubem to grzech i tylko z tego powodu chce tej czystości zachowaćJakoś nie chce mi się w to wierzyć.
Dlaczego nie wzięliście ślubu z tym pierwszym facetem skoro kilka lat byliście w związku?
Bo był uzależniony od gier i nie chciał tego zmienić więc uznałam że to nie jest dobry materiał na męża poza tym było kilka innych rzeczy które nie akceptowałam a trwałam w tym związku z różnych powodów o których nie chce tutaj pisać, z nim było mi łatwiej o czystość bo byliśmy ze sobą już kilka lat i nie było aż takiej chemia jak na początku
wieka napisał/a:ilona_8989 napisał/a:Byłam w dwóch związkach jednym kilkuletnim i tam był sex ale tylko na początku później żyliśmy w czystości przez kilka lat bo tak chcieliśmy, w drugim związku w którym byłam rok żyliśmy w czystości było bardzo ciężko ale nie uprawialiśmy sexu.
Moje podejście zmieniło się kiedy zrozumiałam że sex przed ślubem to grzech i tylko z tego powodu chce tej czystości zachowaćJakoś nie chce mi się w to wierzyć.
Dlaczego nie wzięliście ślubu z tym pierwszym facetem skoro kilka lat byliście w związku?Bo był uzależniony od gier i nie chciał tego zmienić więc uznałam że to nie jest dobry materiał na męża poza tym było kilka innych rzeczy które nie akceptowałam a trwałam w tym związku z różnych powodów o których nie chce tutaj pisać, z nim było mi łatwiej o czystość bo byliśmy ze sobą już kilka lat i nie było aż takiej chemia jak na początku
No to teraz, jak założyłaś sobie seks po ślubie to wyjdziesz podobnie na takiej relacji, albo gorzej, bo jak nie urok, to…
Jak nie uprawialiście seksu, to on siedział na porno/ seks kamerkach, więc nawet do seksu z kobietą pewnie już się nie nadawał, albo zdradzał, także nawet nie wiesz na co chcesz się pisać.
A pytania zadajesz jak nastolatka.
wieka napisał/a:ilona_8989 napisał/a:Byłam w dwóch związkach jednym kilkuletnim i tam był sex ale tylko na początku później żyliśmy w czystości przez kilka lat bo tak chcieliśmy, w drugim związku w którym byłam rok żyliśmy w czystości było bardzo ciężko ale nie uprawialiśmy sexu.
Moje podejście zmieniło się kiedy zrozumiałam że sex przed ślubem to grzech i tylko z tego powodu chce tej czystości zachowaćJakoś nie chce mi się w to wierzyć.
Dlaczego nie wzięliście ślubu z tym pierwszym facetem skoro kilka lat byliście w związku?Bo był uzależniony od gier i nie chciał tego zmienić więc uznałam że to nie jest dobry materiał na męża poza tym było kilka innych rzeczy które nie akceptowałam a trwałam w tym związku z różnych powodów o których nie chce tutaj pisać, z nim było mi łatwiej o czystość bo byliśmy ze sobą już kilka lat i nie było aż takiej chemia jak na początku
To prawda później by całą wypłatę na te durne gry przepierdzielal i długi tylko narobił.
postanowilam przed ślubem żadnych seksow nie uprawiac
Julia life in UK napisał/a:postanowilam przed ślubem żadnych seksow nie uprawiac
no co? Trzeba zyc zgodnie z naukami Kościóła grzeszniku jeden !
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Julia life in UK napisał/a:postanowilam przed ślubem żadnych seksow nie uprawiac
no co? Trzeba zyc zgodnie z naukami Kościóła grzeszniku jeden !
Julka, obmawiasz mnie publicznie. W dodatku fałszywie, bom czysty jak łza.
Będziesz się smażyć w piekle!
Julia life in UK napisał/a:RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
no co? Trzeba zyc zgodnie z naukami Kościóła grzeszniku jeden !
Julka, obmawiasz mnie publicznie. W dodatku fałszywie, bom czysty jak łza.
Będziesz się smażyć w piekle!
Nie będę. Ja pójdę do nieba,co prawda zapewne przez czyściec, ale pojdem. A Ty grzeszniku jeden paciorek odmowiles? Choinka ubrana? Do świat gotowy? ![]()
Może coś mi uciekło, ale zdaje się jesteś 36-letnią dziewicą (czekasz z seksem do ślubu, a takowego nie było), czekającą już tyle lat na swojego księcia. Jedyne co dobrego mogę doradzić, to ze swoją mentalnością pozostać już w tym stanie. Po co się stresować, a jeszcze przeżyć jakąś przygodę, ulec tej męskiej fizyczności, no bez przesadyzmu. ![]()
Może coś mi uciekło, ale zdaje się jesteś 36-letnią dziewicą (czekasz z seksem do ślubu, a takowego nie było), czekającą już tyle lat na swojego księcia. Jedyne co dobrego mogę doradzić, to ze swoją mentalnością pozostać już w tym stanie. Po co się stresować, a jeszcze przeżyć jakąś przygodę, ulec tej męskiej fizyczności, no bez przesadyzmu.
Bardzo dobrze,że czeka do ślubu przynajmniej jedna porządna a nie to co wy grzeszniki ![]()
Może coś mi uciekło, ale zdaje się jesteś 36-letnią dziewicą (czekasz z seksem do ślubu, a takowego nie było), czekającą już tyle lat na swojego księcia. Jedyne co dobrego mogę doradzić, to ze swoją mentalnością pozostać już w tym stanie. Po co się stresować, a jeszcze przeżyć jakąś przygodę, ulec tej męskiej fizyczności, no bez przesadyzmu.
Dokładnie ![]()
Dziewczyna nie jest niby dziewicą, trochę młodsza jak dobrze pamiętam, tylko była praktycznie w białym związku, teraz wymyśliła seks po ślubie, zasłaniając się grzechem.
Jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, to uważam, że chodzi tutaj o ślub, bo faceci się teraz do tego nie palą, skoro mają seks na miejscu, tylko, że to tak nie zagra.
Legat napisał/a:Może coś mi uciekło, ale zdaje się jesteś 36-letnią dziewicą (czekasz z seksem do ślubu, a takowego nie było), czekającą już tyle lat na swojego księcia. Jedyne co dobrego mogę doradzić, to ze swoją mentalnością pozostać już w tym stanie. Po co się stresować, a jeszcze przeżyć jakąś przygodę, ulec tej męskiej fizyczności, no bez przesadyzmu.
Dokładnie
Dziewczyna nie jest niby dziewicą, trochę młodsza jak dobrze pamiętam, tylko była praktycznie w białym związku, teraz wymyśliła seks po ślubie, zasłaniając się grzechem.
Jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, to uważam, że chodzi tutaj o ślub, bo faceci się teraz do tego nie palą, skoro mają seks na miejscu, tylko, że to tak nie zagra.
Może się nawrócila. Nie trzeba być dziewicom żeby seks po ślubie mieć
wieka napisał/a:Legat napisał/a:Może coś mi uciekło, ale zdaje się jesteś 36-letnią dziewicą (czekasz z seksem do ślubu, a takowego nie było), czekającą już tyle lat na swojego księcia. Jedyne co dobrego mogę doradzić, to ze swoją mentalnością pozostać już w tym stanie. Po co się stresować, a jeszcze przeżyć jakąś przygodę, ulec tej męskiej fizyczności, no bez przesadyzmu.
Dokładnie
Dziewczyna nie jest niby dziewicą, trochę młodsza jak dobrze pamiętam, tylko była praktycznie w białym związku, teraz wymyśliła seks po ślubie, zasłaniając się grzechem.
Jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, to uważam, że chodzi tutaj o ślub, bo faceci się teraz do tego nie palą, skoro mają seks na miejscu, tylko, że to tak nie zagra.Może się nawrócila. Nie trzeba być dziewicom żeby seks po ślubie mieć
A co potem jak w lozku do siebie nie pasują? Celibat?
Julia life in UK napisał/a:wieka napisał/a:Dokładnie
Dziewczyna nie jest niby dziewicą, trochę młodsza jak dobrze pamiętam, tylko była praktycznie w białym związku, teraz wymyśliła seks po ślubie, zasłaniając się grzechem.
Jeśli to ma coś wspólnego z prawdą, to uważam, że chodzi tutaj o ślub, bo faceci się teraz do tego nie palą, skoro mają seks na miejscu, tylko, że to tak nie zagra.Może się nawrócila. Nie trzeba być dziewicom żeby seks po ślubie mieć
A co potem jak w lozku do siebie nie pasują? Celibat?
Albo odwrotnie, facet będzie miał oczekiwania, którym ona nie sprosta.
Jednym słowem jest to kupowanie kota w worku, dobrze jak spotkają się dwie osoby którzy na to się piszą, czyli co ma być to będzie. To najlepiej od razu brać ślub, po co się bujać rok czy dwa, jak dobranie się w niczym nie ma pomóc.
Bert44 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Może się nawrócila. Nie trzeba być dziewicom żeby seks po ślubie mieć
A co potem jak w lozku do siebie nie pasują? Celibat?
Albo odwrotnie, facet będzie miał oczekiwania, którym ona nie sprosta.
Jednym słowem jest to kupowanie kota w worku, dobrze jak spotkają się dwie osoby którzy na to się piszą, czyli co ma być to będzie. To najlepiej od razu brać ślub, po co się bujać rok czy dwa, jak dobranie się w niczym nie ma pomóc.
Generalnie określenie "do siebie nie pasuja" zawiera przypadek ze jej sie nie podoba, jemu sie nie podoba i im sie nienpodoba ![]()
43 2025-12-24 20:46:44 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-12-24 20:51:24)
Jak nie chcesz nic to po prostu nie spędzacie czasu w domu.
Moim zdaniem trochę bez sensu to ze ślubem, ale podejście dopiero po X miesiącach, dopiero jak poznam twoich rodziców i moi cię polubią, dopiero jak costam jest okej. Przy czym nie musisz tego mówić jemu ale sama sobie i się tego trzymać.
No i kontakt fizyczny żeby jednak był. Przytulnie, całowanie.
Polecam nie bawić się w gierki czekam z seksem do ślubu tylko postawić sprawę jasno- spotykam się z zamiarem małżeństwa.
O co wam chodzi z tym próbowaniem? Próbowaniem czego? Seks to nie jest mecz bokserski żeby szukać sparing partnera w rankingu. Widać że dla dziewczyny seks na wartość tylko w wymiarze osobowym, jako część całej relacji- docelowo małżeństwa. O ile nie macie żadnych chorób, nietypowej anatomii to wszystko będzie super i będziecie mieli na praktykowanie go kilkadziesiąt lat. Po co się spieszyć?No i seks jest płynny dzisiaj super, za 10 lat menopauza, ciało rozjechane ciążą, andropauza, żele, pigułki... Nie da się niczego wytestować.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Będę wdzięczna za spokojne, rzeczowe opinie.
Jeśli wyczułam jakimś sposobem, ze facet wali mi mniejszą czy większą ściemę, to wówczas w ogóle nie wchodziłam w związek i nie działo się dosłownie nic. A miałam taką sytuację raz - gdzie chodziło o faceta, który niby wykazywał całkowite zainteresowanie mną, zapraszał, biegał za mną, a za nim jego przyjaciółka, no więc nic z tego nie było. Może też czujesz, że coś jest nie tak z wami i stąd twoje dylematy?
Przez chwilę założę, że to nie prowo (choć mam silne wrażenie, że jednak nim jest): jeśli autorka RZECZYWIŚCIE istnieje, to niech szuka we wspólnotach religijnych, a nie na portalach, zwłaszcza wśród normalnie podchodzących do tej kwestii facetów, którzy seksu nie demonizują, a i (jak ktoś słusznie zauważył) nie chcą brać kota w worku.
Z drugiej strony rozumiem nastawienie tego teoretycznego faceta, bo wiele takich (deklarujących się jako wierzące i chcące czekać do ślubu) dało się przekonać do wcześniejszego seksu, jaki do tego, że taki seks nie oznacza kopa zaraz po seksie.
To musi być bait.
Komuś się tutaj bardzo nudzi.
To musi być bait.
Komuś się tutaj bardzo nudzi.
Być może i jest.
W każdym razie nie jest tajemnicą, że pewne tematy to wręcz recepta na zażartą dyskusję i trollisko właśnie takie wybiera. Jednocześnie (zauważ) unika błędu naszego etatowego starego prawnika-ankietera (raz że ankieta nie budzi takich emocji, dwa że od razu następuje w niej kontra w stylu "a co się wypytujesz, sam opowiedz jak jest u ciebie zamiast wypytywać!"). I zobacz: zamiast ankiety troll wciela się w postać z problemem i odpisują nawet ci, którzy uważają go za trolla. Skuteczne.
Jak nie chcesz nic to po prostu nie spędzacie czasu w domu.
Moim zdaniem trochę bez sensu to ze ślubem, ale podejście dopiero po X miesiącach, dopiero jak poznam twoich rodziców i moi cię polubią, dopiero jak costam jest okej. Przy czym nie musisz tego mówić jemu ale sama sobie i się tego trzymać.
No i kontakt fizyczny żeby jednak był. Przytulnie, całowanie.
Polecam nie bawić się w gierki czekam z seksem do ślubu tylko postawić sprawę jasno- spotykam się z zamiarem małżeństwa.
O co wam chodzi z tym próbowaniem? Próbowaniem czego? Seks to nie jest mecz bokserski żeby szukać sparing partnera w rankingu. Widać że dla dziewczyny seks na wartość tylko w wymiarze osobowym, jako część całej relacji- docelowo małżeństwa. O ile nie macie żadnych chorób, nietypowej anatomii to wszystko będzie super i będziecie mieli na praktykowanie go kilkadziesiąt lat. Po co się spieszyć?No i seks jest płynny dzisiaj super, za 10 lat menopauza, ciało rozjechane ciążą, andropauza, żele, pigułki... Nie da się niczego wytestować.
Temat fejkowy ale pogadać przed śniadaniem można.
U mnie jakos bliskosc wchodziła zawsze naturalnie. Nie znam norm czasowych kiedy buziak kiedy to kiedy tamto. Czasem w ogole, czasem po jakims dłuższym czasie, czasem szybciej. Ale jeżeli z drugiej strony masz przeciwnika który sie boi to jakos ciężko się robi. Boi sie ze chce tylko pobzykac. Moze nawet miec racje ale jak jej nie ma to i tak nic nie wyjdzie
Oczywiście ma prawo glosno powiedziec czekam do ślubu. I jeżeli oboje sie nantongodza to wszystko gra.
Co testować w seksie? Wszystko. Ludzie miga miec inne temperamenty, granice, fantazje itd. Mpga w ogóle do siebie nie pasować. A to ważna cześć związku. Jak bym miał strzelać to odpowiada za moze połowę rozwodow. Także jest co sprawdzać.
49 2025-12-25 11:23:31 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-25 11:40:29)
.
Moje dylematy wynikają z dynamiki tej relacji ze szybko się wszystko dzieje i to on prowokuje takie sytuacje.
Obawiam się że chce mnie ,,zaliczyć,, i do widzenia tym bardziej że w przeszłości miał związku oparte tylko na łóżku więc po takiej osobie można się wszystkiego spodziewać.Nie rozumiem dlaczego ludzie dziś tak szybko zaczynają relacje od łóżka i w zasadzie na tym łóżku ja opierają oczywiście nie rozumieją tego osoby wierzące bo te które się deklarują katolikami doskonale wiedzą a przynajmniej powinni wiedzieć że narażanie osoby która się kocha na piekło to nie jest miłość.Ald wracając do mojej relacji z tym chłopakiem piszecie abym poszukała kogoś na grupach religijnych i też byłam w takim związku chłopak należał do wspólnoty deklarował się na religijnego a kusił do grzechu więc to nie jest żaden wyznacznik.
Chciałabym aby mi wyszło z tym chłopakiem tylko nie wiem co robić w sytuacji kiedy on naciska na pocałunek czy przytulenie a my się widzieliśmy dopiero 4 razy i to za wcześnie dla mnie.
Nie wiem jak zweryfikować jego intencje.
51 2025-12-25 11:35:34 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-12-25 11:39:59)
zwłaszcza wśród normalnie podchodzących do tej kwestii facetów, którzy seksu nie demonizują, a i (jak ktoś słusznie zauważył) nie chcą brać kota w worku.
Ale co to jest ten kot w worku? Nie jestem seksuologiem ale wydaje mi się że 90% aktywnie seksualnie par uprawia go dokładnie w taki sam sposób. A jeśli ktoś ma inne potrzeby to można to zgrać w czasie bo jednak małżeństwo to długa instytucja.
To trochę shit test w stylu pojedź z chłopakiem na biwak, żeby zobaczyć czy jest zaradny. Jak ktoś musi robić shit testy, bo nie ogarnia życia, to i tak shit test mu nic nie da, bo za mało zna życie.
Moim zdaniem, widać czy ktoś ma namiętna nature, albo giver traits nawet bez seksu. To widać po pocałunkach, dotyku, flircie.
Nowe_otwarcie napisał/a:zwłaszcza wśród normalnie podchodzących do tej kwestii facetów, którzy seksu nie demonizują, a i (jak ktoś słusznie zauważył) nie chcą brać kota w worku.
Ale co to jest ten kot w worku? Nie jestem seksuologiem ale wydaje mi się że 90% aktywnie seksualnie par uprawia go dokładnie w taki sam sposób. A jeśli ktoś ma inne potrzeby to można to zgrać w czasie bo jednak małżeństwo to długa instytucja.
To trochę shit test w stylu pojedź z chłopakiem na biwak, żeby zobaczyć czy jest zaradny. Jak ktoś musi robić shit testy, bo nie ogarnia życia, to i tak shit test mu nic nie da, bo za mało zna życie.
Moim zdaniem, widać czy ktoś ma namiętna nature, albo giver traits nawet bez seksu. To widać po pocałunkach, dotyku, flircie.
Ty prowokatorze ty ![]()
Zgraj w pranie kogoś ktoś chce raz na 3 miesiące z kimś ktos chce co drugi dzień. Albo kogoś kto boi sie włączyć światło z kimś kto chce sie w dominację/uległości pobawić. Powodzenia
Co testować w seksie? Wszystko. Ludzie miga miec inne temperamenty, granice, fantazje itd. Mpga w ogóle do siebie nie pasować. A to ważna cześć związku. Jak bym miał strzelać to odpowiada za moze połowę rozwodow. Także jest co sprawdzać.
Ludzie rozwodzą się bo seksu nie ma w ogóle. Raczej nie dlatego że mąż nie robi czynności X, ale jest namiętny i chętny żeby dawać.
No nie wiem, zakładasz że możesz lubić seks, spotem szukasz kogoś kto wykona seks jak usługę na twoim ciele. Po co komu taki związek? Przecież wiadomo że prostytutka będzie do tego najlepsza bo ma największe skille.
Nowe_otwarcie napisał/a:zwłaszcza wśród normalnie podchodzących do tej kwestii facetów, którzy seksu nie demonizują, a i (jak ktoś słusznie zauważył) nie chcą brać kota w worku.
Ale co to jest ten kot w worku? Nie jestem seksuologiem ale wydaje mi się że 90% aktywnie seksualnie par uprawia go dokładnie w taki sam sposób. A jeśli ktoś ma inne potrzeby to można to zgrać w czasie bo jednak małżeństwo to długa instytucja.
To trochę shit test w stylu pojedź z chłopakiem na biwak, żeby zobaczyć czy jest zaradny. Jak ktoś musi robić shit testy, bo nie ogarnia życia, to i tak shit test mu nic nie da, bo za mało zna życie.
Moim zdaniem, widać czy ktoś ma namiętna nature, albo giver traits nawet bez seksu. To widać po pocałunkach, dotyku, flircie.
https://www.ankieter.pl/wyniki/index/id/19902
Już choćby po tym mam wątpliwości czy rzeczywiście 90% lubi tak samo. Mam też wątpliwości czy autorka przełknie choć połowę z tych opcji. Tak więc żaden seks po ślubie, zwłaszcza że takie podejście jakie prezentuje autorka zwiastuje nieporozumienia w przyszłości I ma szanse się zgrać tylko z głęboko religijnym (autentycznie, nie jak nasi narodowo-chrześcijańscy politycy) facetem.
Nowe_otwarcie napisał/a:zwłaszcza wśród normalnie podchodzących do tej kwestii facetów, którzy seksu nie demonizują, a i (jak ktoś słusznie zauważył) nie chcą brać kota w worku.
Ale co to jest ten kot w worku? Nie jestem seksuologiem ale wydaje mi się że 90% aktywnie seksualnie par uprawia go dokładnie w taki sam sposób. A jeśli ktoś ma inne potrzeby to można to zgrać w czasie bo jednak małżeństwo to długa instytucja.
To trochę shit test w stylu pojedź z chłopakiem na biwak, żeby zobaczyć czy jest zaradny. Jak ktoś musi robić shit testy, bo nie ogarnia życia, to i tak shit test mu nic nie da, bo za mało zna życie.
Moim zdaniem, widać czy ktoś ma namiętna nature, albo giver traits nawet bez seksu. To widać po pocałunkach, dotyku, flircie.
https://www.ankieter.pl/wyniki/index/id/19902
Już choćby po tym mam wątpliwości czy rzeczywiście 90% lubi tak samo. Mam też wątpliwości czy autorka przełknie choć połowę z tych opcji. Tak więc żaden seks po ślubie, zwłaszcza że takie podejście jakie prezentuje autorka zwiastuje nieporozumienia w przyszłości I ma szanse się zgrać tylko z głęboko religijnym (autentycznie, nie jak nasi narodowo-chrześcijańscy politycy) facetem
56 2025-12-25 11:55:44 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-25 12:04:26)
.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Jak nie chcesz nic to po prostu nie spędzacie czasu w domu.
Moim zdaniem trochę bez sensu to ze ślubem, ale podejście dopiero po X miesiącach, dopiero jak poznam twoich rodziców i moi cię polubią, dopiero jak costam jest okej. Przy czym nie musisz tego mówić jemu ale sama sobie i się tego trzymać.
No i kontakt fizyczny żeby jednak był. Przytulnie, całowanie.
Polecam nie bawić się w gierki czekam z seksem do ślubu tylko postawić sprawę jasno- spotykam się z zamiarem małżeństwa.
O co wam chodzi z tym próbowaniem? Próbowaniem czego? Seks to nie jest mecz bokserski żeby szukać sparing partnera w rankingu. Widać że dla dziewczyny seks na wartość tylko w wymiarze osobowym, jako część całej relacji- docelowo małżeństwa. O ile nie macie żadnych chorób, nietypowej anatomii to wszystko będzie super i będziecie mieli na praktykowanie go kilkadziesiąt lat. Po co się spieszyć?No i seks jest płynny dzisiaj super, za 10 lat menopauza, ciało rozjechane ciążą, andropauza, żele, pigułki... Nie da się niczego wytestować.Temat fejkowy ale pogadać przed śniadaniem można.
U mnie jakos bliskosc wchodziła zawsze naturalnie. Nie znam norm czasowych kiedy buziak kiedy to kiedy tamto. Czasem w ogole, czasem po jakims dłuższym czasie, czasem szybciej. Ale jeżeli z drugiej strony masz przeciwnika który sie boi to jakos ciężko się robi. Boi sie ze chce tylko pobzykac. Moze nawet miec racje ale jak jej nie ma to i tak nic nie wyjdzie
Oczywiście ma prawo glosno powiedziec czekam do ślubu. I jeżeli oboje sie nantongodza to wszystko gra.
Co testować w seksie? Wszystko. Ludzie miga miec inne temperamenty, granice, fantazje itd. Mpga w ogóle do siebie nie pasować. A to ważna cześć związku. Jak bym miał strzelać to odpowiada za moze połowę rozwodow. Także jest co sprawdzać.
Ale ludzie się rozwodzą bo seksu nie ma. A nie dlatego że partner jest namiętny, chętnie się uczy, ale słabo robi rzecz X.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Jak nie chcesz nic to po prostu nie spędzacie czasu w domu.
Moim zdaniem trochę bez sensu to ze ślubem, ale podejście dopiero po X miesiącach, dopiero jak poznam twoich rodziców i moi cię polubią, dopiero jak costam jest okej. Przy czym nie musisz tego mówić jemu ale sama sobie i się tego trzymać.
No i kontakt fizyczny żeby jednak był. Przytulnie, całowanie.
Polecam nie bawić się w gierki czekam z seksem do ślubu tylko postawić sprawę jasno- spotykam się z zamiarem małżeństwa.
O co wam chodzi z tym próbowaniem? Próbowaniem czego? Seks to nie jest mecz bokserski żeby szukać sparing partnera w rankingu. Widać że dla dziewczyny seks na wartość tylko w wymiarze osobowym, jako część całej relacji- docelowo małżeństwa. O ile nie macie żadnych chorób, nietypowej anatomii to wszystko będzie super i będziecie mieli na praktykowanie go kilkadziesiąt lat. Po co się spieszyć?No i seks jest płynny dzisiaj super, za 10 lat menopauza, ciało rozjechane ciążą, andropauza, żele, pigułki... Nie da się niczego wytestować.Temat fejkowy ale pogadać przed śniadaniem można.
U mnie jakos bliskosc wchodziła zawsze naturalnie. Nie znam norm czasowych kiedy buziak kiedy to kiedy tamto. Czasem w ogole, czasem po jakims dłuższym czasie, czasem szybciej. Ale jeżeli z drugiej strony masz przeciwnika który sie boi to jakos ciężko się robi. Boi sie ze chce tylko pobzykac. Moze nawet miec racje ale jak jej nie ma to i tak nic nie wyjdzie
Oczywiście ma prawo glosno powiedziec czekam do ślubu. I jeżeli oboje sie nantongodza to wszystko gra.
Co testować w seksie? Wszystko. Ludzie miga miec inne temperamenty, granice, fantazje itd. Mpga w ogóle do siebie nie pasować. A to ważna cześć związku. Jak bym miał strzelać to odpowiada za moze połowę rozwodow. Także jest co sprawdzać.
Ale ludzie się rozwodzą bo seksu nie ma. A nie dlatego że partner jest namiętny, chętnie się uczy, ale słabo robi rzecz X.
Bert44 napisał/a:SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Jak nie chcesz nic to po prostu nie spędzacie czasu w domu.
Moim zdaniem trochę bez sensu to ze ślubem, ale podejście dopiero po X miesiącach, dopiero jak poznam twoich rodziców i moi cię polubią, dopiero jak costam jest okej. Przy czym nie musisz tego mówić jemu ale sama sobie i się tego trzymać.
No i kontakt fizyczny żeby jednak był. Przytulnie, całowanie.
Polecam nie bawić się w gierki czekam z seksem do ślubu tylko postawić sprawę jasno- spotykam się z zamiarem małżeństwa.
O co wam chodzi z tym próbowaniem? Próbowaniem czego? Seks to nie jest mecz bokserski żeby szukać sparing partnera w rankingu. Widać że dla dziewczyny seks na wartość tylko w wymiarze osobowym, jako część całej relacji- docelowo małżeństwa. O ile nie macie żadnych chorób, nietypowej anatomii to wszystko będzie super i będziecie mieli na praktykowanie go kilkadziesiąt lat. Po co się spieszyć?No i seks jest płynny dzisiaj super, za 10 lat menopauza, ciało rozjechane ciążą, andropauza, żele, pigułki... Nie da się niczego wytestować.Temat fejkowy ale pogadać przed śniadaniem można.
U mnie jakos bliskosc wchodziła zawsze naturalnie. Nie znam norm czasowych kiedy buziak kiedy to kiedy tamto. Czasem w ogole, czasem po jakims dłuższym czasie, czasem szybciej. Ale jeżeli z drugiej strony masz przeciwnika który sie boi to jakos ciężko się robi. Boi sie ze chce tylko pobzykac. Moze nawet miec racje ale jak jej nie ma to i tak nic nie wyjdzie
Oczywiście ma prawo glosno powiedziec czekam do ślubu. I jeżeli oboje sie nantongodza to wszystko gra.
Co testować w seksie? Wszystko. Ludzie miga miec inne temperamenty, granice, fantazje itd. Mpga w ogóle do siebie nie pasować. A to ważna cześć związku. Jak bym miał strzelać to odpowiada za moze połowę rozwodow. Także jest co sprawdzać.
Ale ludzie się rozwodzą bo seksu nie ma. A nie dlatego że partner jest namiętny, chętnie się uczy, ale słabo robi rzecz X.
Masz racje kto nie ryzykuje ten nie żyje
Ja bym to nawet rozszerzył. Ślub po pierwszym spotkaniu. Rozmawiać można sie nauczyć w trakcie, zgrać trzeba sie w praniu a jak nie będzie w małżeństwie z kim gadać to sa zawsze koleżanki czy kumple. Tam pogadasz. Seks z sąsiadem albo prostytutka, wakacje z kolegą/ koleżanka z podstawówki, dzieci z listonoszem, opieka nad dziecmi - przeciez wystarczy zapłacić niance. Ale to czarny scenariusz nje ma co sie na to nastawiać- najczesciej sie jednak uda
60 2025-12-25 12:49:20 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-12-25 12:52:21)
Straszne lagi na forum... nie widze moich poprzednich odpowiedzi i dodaje pare razy to samo.....
NO i Bert przecież oboje macie za sobą długie małżeństwa z okresu studia/wczesna młodosć. Nie wierze, że robiliście żonie jazde próbną i testowaliście każdą pozycje co wam przyjdzie do głowy. Nie sądzę, że nie zaliczyliscie żadnego progresu w trakcie związku. Na zasadzie na początku coś tam nieśmiało przy zgaszonym świetle a po kilku latach na pełnej petardzie bez wstydu jak na kasetach z Niemiec.
Moim zdaniem kot w worku to taki bajcik dla zoomerów co nie mają cierpliwości i chcą mieć wszystko na gotowe. Jak ktoś chce się angażować, tworzyć relacje, czy nawet małżeństwo wprawa w jakiejś konkretnej pozycji nie ma znaczenia, bo tego wszystkiego idzie się szybko nauczyć.
Straszne lagi na forum... nie widze moich poprzednich odpowiedzi i dodaje pare razy to samo.....
NO i Bert przecież oboje macie za sobą długie małżeństwa z okresu studia/wczesna młodosć. Nie wierze, że robiliście żonie jazde próbną i testowaliście każdą pozycje co wam przyjdzie do głowy. Nie sądzę, że nie zaliczyliscie żadnego progresu w trakcie związku. Na zasadzie na początku coś tam nieśmiało przy zgaszonym świetle a po kilku latach na pełnej petardzie bez wstydu jak na kasetach z Niemiec.
Moim zdaniem kot w worku to taki bajcik dla zoomerów co nie mają cierpliwości i chcą mieć wszystko na gotowe. Jak ktoś chce się angażować, tworzyć relacje, czy nawet małżeństwo wprawa w jakiejś konkretnej pozycji nie ma znaczenia, bo tego wszystkiego idzie się szybko nauczyć.
No nie wierzę ze Ty to mówisz.
Ja sie chajtalem (hajtalem???) ładnych pare lat jak byliśmy razem. Okularow juz nie bylo. Juz wiedziałem ze pasujemy. W trakcie oczywiście duzo odkryć ale oboje mamy ochotę na odkrywanie. Ja po prostu juz wiedziałem jak bedzie
Każdy sam decyduje o swoim życiu. Jak komuś religia nie pozwala to nic mi do tego. Zauważam tylko ze istnieje jakies tam ryzyko frustracji w przyszłości. Bo odkrywac i poznawać sie można jak jest chęć obustronna i jak podobnie postrzegamy bkiskosc przez seks
62 2025-12-25 13:22:30 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-25 13:26:38)
.
Moje dylematy wynikają z dynamiki tej relacji ze szybko się wszystko dzieje i to on prowokuje takie sytuacje.
Obawiam się że chce mnie ,,zaliczyć,, i do widzenia tym bardziej że w przeszłości miał związku oparte tylko na łóżku więc po takiej osobie można się wszystkiego spodziewać.Nie rozumiem dlaczego ludzie dziś tak szybko zaczynają relacje od łóżka i w zasadzie na tym łóżku ja opierają oczywiście nie rozumieją tego osoby wierzące bo te które się deklarują katolikami doskonale wiedzą a przynajmniej powinni wiedzieć że narażanie osoby która się kocha na piekło to nie jest miłość.Ald wracając do mojej relacji z tym chłopakiem piszecie abym poszukała kogoś na grupach religijnych i też byłam w takim związku chłopak należał do wspólnoty deklarował się na religijnego a kusił do grzechu więc to nie jest żaden wyznacznik.
Chciałabym aby mi wyszło z tym chłopakiem tylko nie wiem co robić w sytuacji kiedy on naciska na pocałunek czy przytulenie a my się widzieliśmy dopiero 4 razy i to za wcześnie dla mnie.
Nie wiem jak zweryfikować jego intencje.
Nie da się. A powiedz jak ten chłopak ma sobie radzić z popędem seksualnym jak dwa lata czy rok będziecie się poznawać niczym by był ewentualnie ślub?
Jeśli ktoś jest rozbudzony seksualnie, to ciężko zahamować, zresztą niezdrowo.
A masturbacja też jest ponoć grzechem i prowadzi do uzależnienia, wychodzi na to, że bez grzechu żyć się nie da.
Dlatego lepiej jakbyś dała sobie spokój z tym grzechem, bo to jest wymysł ludzi dla ludzi, Bóg tego nie wymyślił i zaczęła myśleć racjonalnie.
Choć na pewno musisz do tego faceta czuć chemię/pociąg seksualny, bo inaczej to nie ma w ogóle sensu nawet myśleć o seksie. A jak ciebie hamuje grzech, to nie będziesz miała go w ogóle do żadnego faceta.
A powiedz jak ten chłopak ma sobie radzić z popędem seksualnym
Eeee... To chyba jego problem? A jak sobie radzić z popędem na pierwszej randce? A jak ma sobie radzić po tygodniu znajomości? A jak po miesiącu? A jak kiedy jego koleżanka z pracy fajnie się ubierze?
W XXI wieku wizja kobiet jako opiekunek frustracji, emocji, satysfakcji mężczyzn już nie obowiązuje.
wieka napisał/a:A powiedz jak ten chłopak ma sobie radzić z popędem seksualnym
Eeee... To chyba jego problem? A jak sobie radzić z popędem na pierwszej randce? A jak ma sobie radzić po tygodniu znajomości? A jak po miesiącu? A jak kiedy jego koleżanka z pracy fajnie się ubierze?
W XXI wieku wizja kobiet jako opiekunek frustracji, emocji, satysfakcji mężczyzn już nie obowiązuje.
Dla mnie to też nie jest proste byłam w związku przez rok gdzie chłopak strasznie mnie pociągał obecny chłopak o którym mowa też jest bardzo przystojny i tak jak pisałam od pierwszego spotkania jest między nami chemia i dlatego pozwalam mu na te wszystkie rzeczy na które normalnie bym nie pozwoliła i też się boje jak wytrwać do ślubu.Mamyvreraz spędzić razem sylwestera tylko we dwoje u mnie w domu i też się boje jak to będzie wyglądać.