Poznaliśmy się 19 listopada na jednym z portali randkowych, a po raz pierwszy spotkaliśmy się 5 grudnia. Od tamtej pory widzieliśmy się cztery razy, co biorąc pod uwagę, że mieszka około godzinę drogi ode mnie, w innym mieście – wydaje mi się dość częste.
Pierwsze spotkanie trwało około pięciu godzin. Rozmawialiśmy do późna, a on wracał do domu ostatnim pociągiem. Już wtedy pojawił się delikatny kontakt fizyczny dotykanie ramienia, później zapytał, czy może mnie objąć. Zgodziłam się, choć czułam, że to dla mnie trochę za szybko. Gdy później usiedliśmy w innym lokalu, chciał się przytulać. Powiedziałam wprost, że to tempo jest dla mnie trudne, na co odpowiedział, że zależy mu, żebym czuła się swobodnie.
Na drugim i trzecim spotkaniu sytuacja wyglądała podobnie było przytulanie i trzymanie się za ręce. Na ostatnim spotkaniu był już u mnie w mieszkaniu i wtedy tej bliskości było zdecydowanie najwięcej. Dużo się przytulaliśmy, leżeliśmy razem, spędziliśmy ze sobą prawie całą noc, po prostu będąc blisko siebie. Było to dla mnie jednocześnie miłe i trudne, bo emocjonalnie czułam, że to wszystko dzieje się bardzo szybko. Pojawiły się też pocałunki w szyję, natomiast nie zgodziłam się na pocałunek w usta, mimo że bardzo na to nalegał. W pewnym momencie powiedział mi, że jest we mnie zakochany i zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Nie odpowiedziałam, bo to zdecydowanie za wcześnie na taką deklarację.
Od początku jasno komunikowałam swoje granice. Powiedziałam mu, że w moim dotychczasowym doświadczeniu bliskość fizyczna pojawiała się dopiero po 2–3 miesiącach znajomości, a nie praktycznie od razu. Zaznaczyłam też, że seks wyłącznie po ślubie to jest moja zasada. Odpowiedział, że to rozumie, choć przyznał, że będzie mu trudno.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie podejście może być niezrozumiałe, ale są to moje wartości i nie chcę z nich rezygnować. I teraz pojawiają się moje wątpliwości. Czy to normalne, że bliskość fizyczna pojawiła się tak szybko? Czy to coś, co powinno mnie niepokoić? Zastanawiam się też, czy jego nacisk na kontakt fizyczny nie wynika z tego, że zależy mu głównie na sferze seksualnej.
Wspomniał, że w przeszłości miał relacje typowo „łóżkowe”, co jest dla mnie trudne do zaakceptowania, bo taki model relacji mocno kłóci się z moimi wartościami. Staram się jednak pamiętać, że to jego przeszłość. Z drugiej strony — o seksie po ślubie powiedziałam już na drugim spotkaniu i nie wycofał się, więc być może rzeczywiście myśli o mnie poważnie.
Chciałabym zapytać Was: – po jakim czasie wchodziliście w związek?
– kiedy pojawił się pierwszy pocałunek?
– czy według Was takie tempo bliskości to coś naturalnego, czy raczej sygnał ostrzegawczy?
Będę wdzięczna za spokojne, rzeczowe opinie.
Temat: Związek