Napisze krotko,wyraznie, dobitnie i na temat: NIGDY nie siedzialam w przyslowiowym worze pokutnym, a wrecz przeciwnie uczynilam sobie macierzynstwo tak latwe i wygodne, ze mogla bym w polskich realiach bez problemu wygrac puchar madki-wygodnickiej egoistki stulecia i tak nie wstydze sie tego, bo w Anglii bycie matka i ojcem to ma byc radość, a nie katorga. Zygac mnie sie chce jak wiem,ze w Polsce panuje chory obraz matki Polki meczennicy, ktora styrana zyciem i obowiązkami idzie przez życie. A im wiecej ma przesrane tym jest bardziej podziwiana przez spoleczenstwo. Ostatnio nawet widzialam w artykule powstal pomnik matki umeczonej zyciem dzwigajacej pralke,odlurzacz, mopa,wiadro,kuchenke gazowa i prowadzaca 3 dzieciakow jeszcze tylko brakowalo dorzucic faceta i tesciowa na sam wierzcholek. O czym to świadczy? A no o tym,ze w Polsce matki staja sie niewolnicami i musza sobie utudniac macierzynstwo ,a nie je ulatwiac np masz jedno dziecko? Egoistka powinnas miec conajmniej dwoje, podajesz sloiczki? Leniwa baba powinnas stac przy garach i osobno dziecku gotować i papki robic, oddalas do przedszkola? Wyrodna, bo pewnie wolisz na kawie plotkowac itd
W UK wszystkie matki ,ktore znam zawsze ukatwialy sobie macierzynstwo i nigdy nie słyszałam, zeby byly za to krytykowane przez spoleczenstwo. Tutaj cesarki na zyczenie,kamienie butelka,oddawanie dzieci ojcom pod opiekę, zostawianie dzieci w zlobku itd jest na porządku dziennym. Dlatego ja w zyciu bym nie miała dziecka w Polsce, bo tam kobieta z dzieckiem to musi zrobic z siebie cierpietnice, bo jak nie to spoleczenstwo ja zlinczuje. Sama sie o tym przekonalam po komentarzach![]()
Julka, wydaje mi się, że to forum, gdzie ścięłaś się z kilkoma matkami Polkami mocno zaburzyło Ci obraz rzeczywistości jaka panuje w Polsce.
Nikt tu nie uprawia katorgi i umęczenia się rodzicielstwem, a dorośli ludzie rozumieją, że posiadanie dzieci wiąże się z postawieniem ich potrzeb wysoko na liście swoich priorytetów, a to bywa trudne i męczące.
Mnóstwo osób korzysta z mm, cesarek "na życzenie", żłobków i słoiczków i nikogo się za to nie kamienuje.
Ale, dla porządku - mleko matki jest zdrowsze niż mm, bo mm bardzo często ma w składzie rzeczy, które są szkodliwe i obciążające dla rozwijającego się układu trawiennego dziecka.
Niemowlaki, a zwłaszcza noworodki nie mają tak rozwiniętego cyklu snu jak dorośli, więc się często wybudzają - również na jedzenie - jest to też część ochrony dziecka przed śmiercią łóżeczkową, której ryzyko jest znaczące do ukończenia pierwszego roku życia. Mieszanka jest cięższa do trawienia niż mleko mamy, dlatego dzieci karmione mm lepiej przesypiają noce.
Poród siłami natury, jeśli przebiega prawidłowo jest zdrowszy dla matki i dziecka niż cesarka - przeciskanie się dziecka przez kanał rodny aktywuje różne ważne funkcje w mózgu i pobudza układ nerwowy. Dodatkowo, pomaga dziecku budować odporność, bo przy wyjściu dziecko styka się z florą bakteryjną matki.
Żłobki są mało optymalne dla rozwoju dzieci, bo dzieci do 3 roku życia potrzebują kontaktu z opiekunem 1:1, nawet w najlepszym żłobku dziecko nie ma opiekuna dostępnego wyłącznie dla siebie.
Słoiczki są problematyczne - podobnie jak mm - ze względu na skład. Jako stały element diety mogą źle wpływać na zdrowie dziecka.
No, ale wszystko jest dla ludzi. Jak ktoś nie może lub nie chce karmić piersią, to daje butlę. Jak ktoś nie może lub nie chce rodzić siłami natury, to rodzi CC. Jak ktoś nie ma czasu lub chęci gotować to daje słoiczki. Jak ktoś musi lub chce to wysyła dziecko do żłobka. Każdy wybór ma jakieś konsekwencje. I tyle.
@minnie, a co do samotnych matek - opuść te grupy jak się frustrujesz. Wydaje mi się, że współcześnie ludzie rozumieją, że związek może się komuś nie udać, a im człowiek starszy, tym większe prawdopodobieństwo, że z poprzedniego związku "wyniósł" dziecko.
Bycie samotną mamą raczej nie jest elementem stygmatyzującym, co samo podejście niektórych samotnych mam do życia.