On zdecydowanie boi się samotności. Te podróże służbowe z żoną czy sprawdzanie jego telefonu przez nią może i jemu przeszkadzają, ale woli milczeć i nie obruszać się. Zdecydowanie szybciej pogodziłby się z Twoim odejściem niż z rozwodem i wszystkimi jego konsekwencjami. Z drugiej strony jego okresowe sms-y do Ciebie świadczą, że póki co próbuje udowadniać, że jednocześnie można mieć ciastko i zjeść ciastko.
Niedawno był podobny wątek do Twojego, tylko że z męskim narratorem.
https://www.netkobiety.pl/t134684.html
132 2025-06-01 14:41:08 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-01 14:48:04)
On zdecydowanie boi się samotności. Te podróże służbowe z żoną czy sprawdzanie jego telefonu przez nią może i jemu przeszkadzają, ale woli milczeć i nie obruszać się. Zdecydowanie szybciej pogodziłby się z Twoim odejściem niż z rozwodem i wszystkimi jego konsekwencjami. Z drugiej strony jego okresowe sms-y do Ciebie świadczą, że póki co próbuje udowadniać, że jednocześnie można mieć ciastko i zjeść ciastko.
Niedawno był podobny wątek do Twojego, tylko że z męskim narratorem.
https://www.netkobiety.pl/t134684.html
Dziękuję za link, sprawdzę w wolnej chwili. A co do niego, że boi się samotności...uważasz, że z tą żoną czuje się samotny czy raczej chodzi o to, że boi się co by było gdyby jej zabrakło i dlatego szuka sobie pań na orbitę? Bo troszkę nie bardzo rozumiem sytuację, w której ktoś ma dorosłe dzieci które wyprowadziły się, a siedzi z osobą, przy której czuje się samotny. I bawi się na boki w nawiązywanie innych relacji. Rozumiem jak ktoś ma małe dzieci i się zastanawia. Ale jak dzieci z domu wyszły a chłop siedzi z kimś, z kim nie odczuwa szczęścia...no to nie wiem, jedyne co mi przychodzi do głowy to życiowe tchórzostwo, bycie pipą albo powody finansowe.
Albo zwykły cwaniak, który przekalkulował sobie, że żona przyjmie wszystko i łyknie z desperacji każde kłamstwo, a kochanka może za x lat go zostawić, bo np. może nie godzić się na zdrady...
Żona pewnie silniejszy charakter od niego i jakby mu przyszło do głowy ją zostawić toby go puściła w skarpetkach.
#piekłomężczyzn
133 2025-06-01 14:46:44 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-01 14:48:46)
Sądzę, że rozwód byłby dla niego o wiele bardziej boleśniejszy, pod każdym względem. Poza tym znalezienie w jego wieku kolejnej naiwnej graniczyłoby raczej z cudem. Chyba, że w DPS-ie.
Zgadzam się z Tobą w zakresie przyczyn, dla których nadal jest z żoną.
134 2025-06-01 14:50:01 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-01 14:54:05)
Sądzę, że rozwód byłby dla niego o wiele bardziej boleśniejszy, pod każdym względem. Poza tym znalezienie w jego wieku kolejnej naiwnej graniczyłoby raczej z cudem. Chyba, że w DPS-ie.
Haha! Dobre z tym DPS ale szczerze mówiąc już jedną naiwną miał kilka lat temu. Kobieta jeszcze starsza od niego, bogata, kupowała mu prezenty, ubrania, biżuterię. Jak zaczęła go cisnąć o rozwód to się zawinął, no ale wtedy syn miał dopiero 13 lat i to go hamowało, poza tym nowa kobieta mogłaby mieć wymagania co do wierności, a stara łyknie każde g...jak np. tekst "byłem pijany i nic nie pamiętam".
A może on jest zaburzony i cierpi na seksoholizm, co nie znaczy że nie jest przywiązany do żony i nie ma do nich ciepłych uczuć. Niemniej jednak dla mnie samo kombinowanie z innymi kobietami, dzwonienie do nich, relacje znacznie wykraczające poza seks, rozmowy o życiu, zaangażowanie emocjonalne - no to dla mnie mega się kłóci z miłością " " do żony
135 2025-06-01 14:54:51 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-01 14:55:17)
Może zostawmy jego przyszłość w jego rękach. Teraz to Ty powinnaś skupić się wyłącznie na sobie. To Twój obecnie życiowy priorytet.
Robi się w tym wątku coraz bardziej ciekawie...
Autorko, przede wszystkim mylisz pojęcie miłości z uzależnieniem od emocjonalnego rollercostera, oraz fantazję z rzeczywistością
Obawiam się, że to Memo ma nieprzystające do rzeczywistości wyobrażenie o miłości: miłość jest złudzeniem pozytywnym: tworzymy sobie wyidealizowany obraz drugiej Osoby i tak długo, jak długo uda się ten obraz utrzymać, zapewniona jest sielanka, motylki w brzuchu, uskrzydlenie, uniesienie, falowanie i spadanie, bo im wyżej się wzniesiemy, tym dłużej możemy szybować i doznawać przyjemności spadania. Cała przezorność polega na tym, aby zabrać ze sobą spadochron, bo bez tego sprzętu zderzamy się z twardym podłożem i zaczynamy się czuć pogruchotani. Wspomniałbym jeszcze o pozostałych władzach umysłu (rozum, wola, pamięć i uwaga), bo one także spełniają w miłości ważne funkcje, ale tu za mało miejsca.
Kwestia wieku? Jest bez znaczenia, a nawet można zauważyć, że podatność na zakochanie z wiekiem wcale nie maleje. Im jesteśmy starsi tym ważniejsze są endorfiny i równowaga hormonalna, zwłaszcza że odchodzą kobiecie pewne prokreacyjne obawy. I nawet bardzo mądre Salomonki z każdym dniem, nieuchronnie, zbliżają się do gerontofilii, tym bardziej, im bardziej odczuwają filię do samych siebie.
A czy da się tak przeprogramować się wewnętrznie, by nadal mieć z nim kontakt, ale nie kochać go już? Czy komuś z tu obecnych udało się utrzymać wieloletnią znajomość pełną ciepła z kimś, kogo kiedyś kochaliscie?
Moja odpowiedź będzie konkurencyjna do Paslawka: da się, choć nie jest to dla wielu oczywiste (naoczne) z tej prostej przyczyny, że dotyczy świata wewnętrznego. Zależy jednak od tego, jak zdefiniujesz kontakt. Z osobą kochaną mamy kontakt przez swoje moce duchowe (umysłowe, vide: koncepcje umysłu lub Jaźni u Junga) o ten kontakt jest nieograniczony. Fizyczny kontakt nie jest wtedy konieczny. Najlepiej zajrzeć do wątku
https://www.netkobiety.pl/p4160568.html#p4160568
bo w tamtym miejscu Kobiety piszą o swoim kontakcie ze zmarłym Mężem.
Czasami nawet lepiej jest "uśmiercić" kochaną Osobę, bo zamyka się pewien rozdział i nie wraca się w przeszłość.
Wtedy łatwiej jest uporać się z teraźniejszością.
To Ty jesteś Stwórcą w swoim świecie psychicznym: cokolwiek powiesz - staje się.
Jak powiesz: "Cierpię" - to cierpienie staje się realnością.
Jak powiesz: "Mogę bez przeszkód odczuwać miłość" - to możesz to zrobić.
Słowa są jak zaklęcia. Tego uczą nas baśnie, ale zapominamy o tych nauka i pozostawiamy je w mocy dzieciństwa.
Żyjesz iluzją
Dla mnie lepiej jest żyć iluzją niż marnieć od śmiertelnej dawki realizmu. Złudzenie pozytywne tym się różni od złudzenia negatywnego (od takich stereotypowych złudzeń negatywnych roi się w każdym wątku tego forum), że pozwala na dobrostan, błogostan, fascynację czy euforię, a nawet ekstazę.
paslawek napisał/a:Ja to mam zamiar do 85 roku wyrywać laski ,chyba że wcześniej tramwaj utnie mi głowę
![]()
Zaraz zaraz...jak to się ma do mojego tematu? Będziesz łamał im serca jak tamten złamał moje?
przecież wiesz że kobiety rzadko kiedy uprawiają seks który "nie ma znaczenia", jest "bez uczuć" etc.
Jak to się dzieje, że Paslawek pisze "wyrywać laski", a Helenjane widzi "złamane serca"?
Oto brak precyzji w słowach i nieporozumienie gotowe.
gdybym była inna, nie wiem, gdybym miała ładniejsze to, to czy tamto, toby się rozwiódł i był ze mną skoro go pokochałam, czy to jest typ, który nie rozwiodlby się nawet jakby poprosiła go o to sama Monica Belucci albo inna piękność. I myślę że to drugie. To klasyka gatunku, nie odejdzie BO NIE.
[...]
Nie, nie rozwiódłby się. I to nie jest kwestia urody, ale komplementarności. Żona przymyka oko na ekscesy, bo ceni jego towarzystwo nie mniej od Ciebie. Świadomie lub nieświadomie dzieli się nim z innymi Kobietami. Nie jest zaborcza, jak większość Kobiet, więc może liczyć na szczególny przywilej trwałości ich małżeńskiego po-życia. On zachowuje małżeński stan posiadania i może dopełniać to romansem.
I nie piszcie tu, Szanowne Kobiety, słów oburzenia, co coraz częściej taka postawa pojawia się także w fantazjach Mężów, którzy chcą się dzielić swoim małżeńskim stanem posiadania (wzrasta akceptacja dla oficjalnych trójkątów i cuckoldów).
P.S. 3. Czy myślicie, że jest szansa, że kiedykolwiek nadejdą czasy, w których kobiety przestaną być gnojone za to, co mężczyźni robią od zawsze, a uchodzi im płazem? Dla przykładu: zonkosie w wieloletnich związkach latający na boki. Społeczeństwo: no niby zle, ALE...
A gdy kobieta skoczy w bok w małżeństwie czy innym związku: ale D**KA.
Dlatego m.in gardzę tą kulturą. Choć niby muzułmanki mają nieporównywalnie gorzej
To Kobiety Kobietom zgotowały ten los. Kto wywiózł Marynę na gnoju w finale "Chłopów" Stefana Reymonta?
Pogarda? Wolę poczucie humoru: "Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj" - powtórzę za Norwidem i wspomnę jeszcze to "Bo miłość moja, Bracie, dwuskrzydlata, od uwielbienia do wzgardy". W moim świecie wzgardę zastąpiłem radością.
A ponieważ tak wiele Kobiet przeklina kulturę europejską, więc zastąpią ją kulturą muzułmańską ("Czapką do ziemi kłaniam się" w tym miejscu Julii).
Moje całe życie zbudowane jest na braku, deficycie i poczuciu bycia odrzuconą.
To, na czym i z jakich materiałów budujesz swoje życie, zależy tylko od Ciebie.
Nie wiem, czy to Ci przyniesie ulgę, ale Edward Stachura pisał, że "najgorsze jest poczucie braku braku."
Pogrubiony tekst
Jakoś mi jego ani jemu podobnych nie żal. No po prostu piekło mężczyzn
138 2025-06-01 14:58:06 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-01 14:59:11)
Może zostawmy jego przyszłość w jego rękach. Teraz to Ty powinnaś skupić się wyłącznie na sobie. To Twój obecnie życiowy priorytet.
Otóż to. Dziękuję za wpis.
Oni niech sobie tam siedzą. Ani jej ani jemu nie zazdroszczę. A ja, cóż. Nie mam 60 lat i chyba do starości trochę mi jeszcze zostało. Zamierzam być jeszcze szczęśliwa, sama czy z kimś.
Animus dziękuję za wpis, poczytam jak znajdę chwilę bo teraz muszę się wylogować na trochę.
139 2025-06-01 15:01:07 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-06-01 15:01:41)
Robi się w tym wątku coraz bardziej ciekawie...
Autorko, przede wszystkim mylisz pojęcie miłości z uzależnieniem od emocjonalnego rollercostera, oraz fantazję z rzeczywistością
Obawiam się, że to Memo ma nieprzystające do rzeczywistości wyobrażenie o miłości: miłość jest złudzeniem pozytywnym: tworzymy sobie wyidealizowany obraz drugiej Osoby i tak długo, jak długo uda się ten obraz utrzymać, zapewniona jest sielanka, motylki w brzuchu, uskrzydlenie, uniesienie, falowanie i spadanie, bo im wyżej się wzniesiemy, tym dłużej możemy szybować i doznawać przyjemności spadania. Cała przezorność polega na tym, aby zabrać ze sobą spadochron, bo bez tego sprzętu zderzamy się z twardym podłożem i zaczynamy się czuć pogruchotani. Wspomniałbym jeszcze o pozostałych władzach umysłu (rozum, wola, pamięć i uwaga), bo one także spełniają w miłości ważne funkcje, ale tu za mało miejsca.
Kwestia wieku? Jest bez znaczenia, a nawet można zauważyć, że podatność na zakochanie z wiekiem wcale nie maleje. Im jesteśmy starsi tym ważniejsze są endorfiny i równowaga hormonalna, zwłaszcza że odchodzą kobiecie pewne prokreacyjne obawy. I nawet bardzo mądre Salomonki z każdym dniem, nieuchronnie, zbliżają się do gerontofilii, tym bardziej, im bardziej odczuwają filię do samych siebie.
A czy da się tak przeprogramować się wewnętrznie, by nadal mieć z nim kontakt, ale nie kochać go już? Czy komuś z tu obecnych udało się utrzymać wieloletnią znajomość pełną ciepła z kimś, kogo kiedyś kochaliscie?
Moja odpowiedź będzie konkurencyjna do Paslawka: da się, choć nie jest to dla wielu oczywiste (naoczne) z tej prostej przyczyny, że dotyczy świata wewnętrznego. Zależy jednak od tego, jak zdefiniujesz kontakt. Z osobą kochaną mamy kontakt przez swoje moce duchowe (umysłowe, vide: koncepcje umysłu lub Jaźni u Junga) o ten kontakt jest nieograniczony. Fizyczny kontakt nie jest wtedy konieczny. Najlepiej zajrzeć do wątku
https://www.netkobiety.pl/p4160568.html#p4160568
bo w tamtym miejscu Kobiety piszą o swoim kontakcie ze zmarłym Mężem.
Czasami nawet lepiej jest "uśmiercić" kochaną Osobę, bo zamyka się pewien rozdział i nie wraca się w przeszłość.
Wtedy łatwiej jest uporać się z teraźniejszością.
To Ty jesteś Stwórcą w swoim świecie psychicznym: cokolwiek powiesz - staje się.
Jak powiesz: "Cierpię" - to cierpienie staje się realnością.
Jak powiesz: "Mogę bez przeszkód odczuwać miłość" - to możesz to zrobić.
Słowa są jak zaklęcia. Tego uczą nas baśnie, ale zapominamy o tych nauka i pozostawiamy je w mocy dzieciństwa.
Żyjesz iluzją
Dla mnie lepiej jest żyć iluzją niż marnieć od śmiertelnej dawki realizmu. Złudzenie pozytywne tym się różni od złudzenia negatywnego (od takich stereotypowych złudzeń negatywnych roi się w każdym wątku tego forum), że pozwala na dobrostan, błogostan, fascynację czy euforię, a nawet ekstazę.
paslawek napisał/a:Ja to mam zamiar do 85 roku wyrywać laski ,chyba że wcześniej tramwaj utnie mi głowę
![]()
Zaraz zaraz...jak to się ma do mojego tematu? Będziesz łamał im serca jak tamten złamał moje?
przecież wiesz że kobiety rzadko kiedy uprawiają seks który "nie ma znaczenia", jest "bez uczuć" etc.
Jak to się dzieje, że Paslawek pisze "wyrywać laski", a Helenjane widzi "złamane serca"?
Oto brak precyzji w słowach i nieporozumienie gotowe.
gdybym była inna, nie wiem, gdybym miała ładniejsze to, to czy tamto, toby się rozwiódł i był ze mną skoro go pokochałam, czy to jest typ, który nie rozwiodlby się nawet jakby poprosiła go o to sama Monica Belucci albo inna piękność. I myślę że to drugie. To klasyka gatunku, nie odejdzie BO NIE.
[...]
Nie, nie rozwiódłby się. I to nie jest kwestia urody, ale komplementarności. Żona przymyka oko na ekscesy, bo ceni jego towarzystwo nie mniej od Ciebie. Świadomie lub nieświadomie dzieli się nim z innymi Kobietami. Nie jest zaborcza, jak większość Kobiet, więc może liczyć na szczególny przywilej trwałości ich małżeńskiego po-życia. On zachowuje małżeński stan posiadania i może dopełniać to romansem.
I nie piszcie tu, Szanowne Kobiety, słów oburzenia, co coraz częściej taka postawa pojawia się także w fantazjach Mężów, którzy chcą się dzielić swoim małżeńskim stanem posiadania (wzrasta akceptacja dla oficjalnych trójkątów i cuckoldów).
P.S. 3. Czy myślicie, że jest szansa, że kiedykolwiek nadejdą czasy, w których kobiety przestaną być gnojone za to, co mężczyźni robią od zawsze, a uchodzi im płazem? Dla przykładu: zonkosie w wieloletnich związkach latający na boki. Społeczeństwo: no niby zle, ALE...
A gdy kobieta skoczy w bok w małżeństwie czy innym związku: ale D**KA.
Dlatego m.in gardzę tą kulturą. Choć niby muzułmanki mają nieporównywalnie gorzej
To Kobiety Kobietom zgotowały ten los. Kto wywiózł Marynę na gnoju w finale "Chłopów" Stefana Reymonta?
Pogarda? Wolę poczucie humoru: "Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj" - powtórzę za Norwidem i wspomnę jeszcze to "Bo miłość moja, Bracie, dwuskrzydlata, od uwielbienia do wzgardy". W moim świecie wzgardę zastąpiłem radością.
A ponieważ tak wiele Kobiet przeklina kulturę europejską, więc zastąpią ją kulturą muzułmańską ("Czapką do ziemi kłaniam się" w tym miejscu Julii).
Moje całe życie zbudowane jest na braku, deficycie i poczuciu bycia odrzuconą.
To, na czym i z jakich materiałów budujesz swoje życie, zależy tylko od Ciebie.
Nie wiem, czy to Ci przyniesie ulgę, ale Edward Stachura pisał, że "najgorsze jest poczucie braku braku."
Obawiam się, że to Memo ma nieprzystające do rzeczywistości wyobrażenie o miłości: miłość jest złudzeniem pozytywnym: tworzymy sobie wyidealizowany obraz drugiej Osoby i tak długo, jak długo uda się ten obraz utrzymać, zapewniona jest sielanka, motylki w brzuchu, uskrzydlenie, uniesienie, falowanie i spadanie, bo im wyżej się wzniesiemy, tym dłużej możemy szybować i doznawać przyjemności spadania. Cała przezorność polega na tym, aby zabrać ze sobą spadochron, bo bez tego sprzętu zderzamy się z twardym podłożem i zaczynamy się czuć pogruchotani. Wspomniałbym jeszcze o pozostałych władzach umysłu (rozum, wola, pamięć i uwaga), bo one także spełniają w miłości ważne funkcje, ale tu za mało miejsca.
Obawiam się, że mieszasz ze sobą kilka pojęć, które warto byłoby wyraźnie rozdzielić
Zauroczenie, o którym piszesz – te „motylki w brzuchu”, uniesienia i idealizacja – to dobrze znany stan neurochemiczny (dopamina, oksytocyna etc). Jest intensywny, ale krótkotrwały, i bardzo często mylony z miłością. Tymczasem miłość dojrzała to coś zupełnie innego. Opiera się na prawdziwej znajomości drugiej osoby, akceptacji jej wad oraz umiejętności podejmowania wspólnych decyzji mimo różnic. Nie zawsze jest tak emocjonalnie intensywna, ale jest stabilna, daje poczucie bezpieczeństwa.
Idealizacja, o której wspominasz, mimo, że przyjemna, z definicji zniekształca rzeczywistość. Jeśli staje się warunkiem trwania relacji, wcześniej czy później prowadzi do rozczarowania. Miłość nie polega na utrzymywaniu iluzji, ale na gotowości do życia z prawdą o drugim człowieku, z całą jej złożonością. Co do kwestii wieku – trudno się nie zgodzić, że zakochanie może przydarzyć się w każdym momencie życia. Dobrze jednak umieć odróżniać naturalne potrzeby biologiczne od dojrzałych wyborów emocjonalnych.
EDIT. Żart o gerontofilii to już raczej publicystyczna przesada niż realna obserwacja ![]()
141 2025-06-01 22:31:30 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-01 22:42:15)
Animus, dziękuję za tak obszerną i wartościową wypowiedź. Coraz częściej widzę, że ja jednak nie będę "już zawsze go kochać" jak to czasem myślałam. Raczej coraz częściej zaczynam się wstydzić tego, że tak bardzo za nim byłam, kiedy on zawsze traktował mnie jak opcję. Jest mi wstyd za siebie, że tak nisko się ceniłam i żal mi że to trwało aż 2,5 roku w czasie których strasznie dużo płakałam i ciągle na niego czekałam.
Bardzo źle się z tym czuję. Ale jest to pewien progres, bo kiedyś wręcz dumna byłam z tego jak to ja kochać potrafię. Mam żal do niego, choć będę starać się tego w sobie nie pielęgnować, że pozwoliłam komuś tak długo na trzymanie mnie 'na zapas'.
W miarę upływu czasu widzę też, w jaki sposób mnie traktował. On nie liczył się z tym co ja bese czuła. Ja nie utrzymywałabym zainteresowania zakochanego we mnie mężczyzny gdybym sama nie była w nim zakochana. Dla mnie to sk***synstwo.
Zawsze mnie zastanawia dlaczego taki człowiek utrzymywał relację tak długo, zamiast znaleźć sobie jakąś panienkę z neta, jedną, drugą, trzecią i z nimi to robić, wiedząc że one nie oczekują ani związku, ani relacji.
Zastanawia mnie to, czy taki człowiek nie ma cienia wyrzutów sumienia wobec kobiety, o której wie, że była poraniona po małżeństwie, wyszła z przemocowego związku i o której wie, że się zakochała bo to było widać już po paru miesiącach znajomości naprawdę bardzo. Widać było uczucie do samego końca z mojej strony.
Pamiętam jak kilka razy powiedziałam mu że kocham, a on za każdym razem odpowiadał: "a ja Cię uwielbiam i za Tobą przepadam". Nigdy "kocham Cię" nie padło a nawet jakby padło to nie słowa się liczą, lecz czyny. A te i tak zawsze pokazywały jak jest.
Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że to wszystko już się kończy. Wiadomo, on jeszcze próbuje się kontaktować, jak to gdzieś kiedyś czytałam "coś pierdnie, coś beknie", ale ja już nie taka w skowronkach, nie taka chętna, już nie zaangażowana. On to widzi i tymi smsami próbuje jeszcze utrzymać moją uwagę. Ale ja sama widzę, że wychodzę z tego, że nie chcę się w tym już pławić, dawniej zostawałam w domu, dużo myślałam, teraz kiedy mogę to wychodzę aby tylko nie myśleć, spotykm się z koleżankami, rodziną, aby tylko nie rozmyślać.
Zabrakło z jego strony jasnego komunikatu: "widzę, że nasza relacja daje Ci już wiecej bólu niż radości, dlatego postarajmy się to jakoś zakończyć ". Ile bólu i bezsensownego czekania by mi to zaoszczędziło. Zabrakło zwykłego szacunku do moich uczuć. Liczyło się tylko to, czego chce on. Łechtało jego ego że młodsza o ponad 20 lat i podobajaca się mu za nim szaleje.
Moja odpowiedź będzie konkurencyjna do Paslawka: da się, choć nie jest to dla wielu oczywiste (naoczne) z tej prostej przyczyny, że dotyczy świata wewnętrznego. Zależy jednak od tego, jak zdefiniujesz kontakt. Z osobą kochaną mamy kontakt przez swoje moce duchowe (umysłowe, vide: koncepcje umysłu lub Jaźni u Junga) o ten kontakt jest nieograniczony. Fizyczny kontakt nie jest wtedy konieczny."
Chyba się nie rozumiemy ,pominąłeś odruch u Helen chęci "zapomnienia" na siłę coś jak lobotomia - niemożliwa sprawa to jest,wymazać doszczętnie pamięć i wspomnienia siłą woli
,pisałem o tym wcześniej .
Wydaje się, że dla niej w obecnym stanie nawet sms jest wyzwalaczem przeżyć, intensywnych emocj,i a co dopiero podtrzymywanie kontaktu fizycznego i nadzieje na jakąś przyjaźń po rozstaniu odległe wektory zdaje się obecnie
tym bardziej że mnóstwo czasu poświęca na analizowanie kochanka jego żony i ich małżeństwa to dosc mimowolne
jednak mozliwym jest dokonywać innych wyborów zająć się pracą dziećmi etc .
143 2025-06-17 15:53:45 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-17 16:00:24)
On ciągle co jakiś czas próbuje wznawiać kontakt. Zapuszcza smsy a co tam u mnie słychać, a jak się czuję.
Jest jednak tak wystraszony i sterroryzowany, że wysyła je tylko i wyłącznie wtedy, gdy ma pewność, że jego żona wyszła z domu a i to komunikuje się ze mną już z kolejnego numeru który założył na innym telefonie. Albo jest inwigilowany, albo dostał ostatnią szansę, nie wiem. Dla mnie to już jest śmieszne i żałosne.
Może wypowiedzą się tutaj jacyś mężczyźni, co jest z nim nie tak? Dla mnie to pachnie dynamiką apodyktycznej żony, która jest bardziej jak matka niż partnerka, w związku z czym on szuka kobiecości poza związkiem. Ale jak długo można się w to bawić?
Po co on do mnie znów zaczyna, skoro dobrze wie, że spotkania od wielkiego dzwona i ukradkowe smsy mnie nie bawią.
Zablokować go nie potrafię, bo uczucia tak szybko nie mijają. Ale jest już u mnie dużo lepiej.
Znajomość z nim kosztowała mnie mnóstwo zdrowia i chcę mieć spokój. Nie ma się co czarować, nie zmienił nic przez 2,5 roku, nie zmieni nic nigdy. Dziwi mnie tylko jak faceci mogą się BAĆ drugiej osoby aż tak jak on się boi żony. Do tego stopnia, że w jej obecności nie jest w stanie napisać smsa z własnego nr. Nie wiem, są jakieś apki śledzące połączenia małżonka? Śmiech na sali. a jakoś jak ona wychodzi to on sobie o mnie przypomina. Żałosne.
Niech sobie spędza życie na baniu się, na kłamstwach.
Zastanawia mnie, czy to szukanie kontaktu to już kolejny nałóg po prostu, przyzwyczajenie, chęć podbicia ego czy może wyrzuty sumienia wobec mnie. Obawiam się jednak, że to ostatnie to za dużo powiedziane. Tacy ludzie mają w ogóle wyrzuty sumienia??
Zablokować go nie potrafię, bo uczucia tak szybko nie mijają. Ale jest już u mnie dużo lepiej.
Zablokuj go definitywnie, było minęło, zaś Twoje uczucia o wiele szybciej rozwieją się w powietrzu. Ty zaś poczujesz się o niebo lepiej.
Znajomość z nim kosztowała mnie mnóstwo zdrowia i chcę mieć spokój.
Teraz zaczęłaś doceniać to co straciłaś, a święty spokój to samo zdrowie.
145 2025-06-17 17:02:53 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-17 17:07:41)
Masz rację, powinnam go zablokować.
Przykre to wszystko. Teraz muszę wybaczyć sobie, że byłam taka naiwna.
Mam też żal do niego, że bawił się tak długo moimi uczuciami, odzywał się, spotykał choć wiedział już po niespełna pół roku od pierwszej rozmowy, że ja naprawdę szczerze się w nim zakochałam.
Mimo tego ciągnął to do momentu krytycznego, czyli do kiedy nie dostał w domu ostatecznego ultimatum. Podejrzewam, że zajrzała mu w ten jego tajny telefon i tyle.
Bardzo trudno jest wybaczyć sobie naiwność. Nie mam już 16 lat a byłam taka naiwna.
Ale gdzieś przeczytałam zdanie, że nie ten który został zwiedziony powinien się wstydzić, tylko ten, który zwodzi innych, bo ta pierwsza osoba była po prostu ufna i oddała swoje serce, a ta druga po prostu brutalnie wykorzystała ten fakt dla własnych korzyści.
Miło mu było łechtać ego dużo młodszą kobietą, miał satysfakcję, że ma swoje koło zapasowe.
Jak zwykle w takich układach ze strony faceta zwyciężyły wygodnictwo i strach. Zmiany po 50tce? Dla niektórych to jakby sobie uciąć obie ręce. Ten pan woli zdradzać żonę, ale ciągnąć od niej zaangażowanie i poczucie przewidywalności, tzw. rutynę.
Nie zdziwiłabym się jakby było tak, że minie trochę czasu, uśpi jej czujność i poszuka sobie kolejnej spragnionej uczuć dziewczyny żeby ją wykorzystywać
146 2025-06-17 17:12:31 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-17 17:41:36)
Wyciągnij stosowne wnioski z tej życiowej lekcji. Potrzebujesz czasu, aby wrócić do równowagi psychicznej jak i emocjonalnej.
Podnieś głowę, wyprostuj się i ruszaj dalej. Jesteś młoda, niech kolejny dzień będzie pierwszym lepszym dniem z reszty Twojego życia. Żyj tu i teraz, patrząc jednocześnie w przyszłość.
Wyciągnij stosowne wnioski z tej życiowej lekcji. Potrzebujesz czasu, aby wrócić do równowagi psychicznej jak i emocjonalnej.
Podnieś głowę, wyprostuj się i ruszaj dalej. Jesteś młoda, niech kolejny dzień będzie pierwszym lepszym dniem z reszty Twojego życia. Żyj tu i teraz, patrząc jednocześnie w przyszłość.
Dziękuję. Mloda, mówisz? A mój były mąż mówił że po 35tce to już stara baba. Dlatego m.in. jest byłym ![]()
148 2025-06-17 18:57:48 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-17 20:36:34)
Dlatego jak powiedziałem, wyciągnij wnioski z przeszłości i zacznij żyć po swojemu, wg własnych zasad i upodobań. To Twoje życie i Twoje wybory.
Masz rację, powinnam go zablokować.
Przykre to wszystko. Teraz muszę wybaczyć sobie, że byłam taka naiwna.
Mam też żal do niego, że bawił się tak długo moimi uczuciami, odzywał się, spotykał choć wiedział już po niespełna pół roku od pierwszej rozmowy, że ja naprawdę szczerze się w nim zakochałam.
Mimo tego ciągnął to do momentu krytycznego, czyli do kiedy nie dostał w domu ostatecznego ultimatum. Podejrzewam, że zajrzała mu w ten jego tajny telefon i tyle.
Bardzo trudno jest wybaczyć sobie naiwność. Nie mam już 16 lat a byłam taka naiwna.
Ale gdzieś przeczytałam zdanie, że nie ten który został zwiedziony powinien się wstydzić, tylko ten, który zwodzi innych, bo ta pierwsza osoba była po prostu ufna i oddała swoje serce, a ta druga po prostu brutalnie wykorzystała ten fakt dla własnych korzyści.
Miło mu było łechtać ego dużo młodszą kobietą, miał satysfakcję, że ma swoje koło zapasowe.
Jak zwykle w takich układach ze strony faceta zwyciężyły wygodnictwo i strach. Zmiany po 50tce? Dla niektórych to jakby sobie uciąć obie ręce. Ten pan woli zdradzać żonę, ale ciągnąć od niej zaangażowanie i poczucie przewidywalności, tzw. rutynę.
Nie zdziwiłabym się jakby było tak, że minie trochę czasu, uśpi jej czujność i poszuka sobie kolejnej spragnionej uczuć dziewczyny żeby ją wykorzystywać
Nie dziw się, ludzie są wygodni i przede wszystkim myślą o sobie. A co do zmian? Po co miałby robić rewolucję w swoim życiu, skoro może mieć, co chce bez tego? Nie wiem, kto kogo bardziej oszukiwał, czy on Ciebie czy Ty samą siebie? Już to wcześniej pisałam. Wierzyłaś w co chciałaś wierzyć. Klasyczny układ, gdzie ona myśli, że on dla niej rzuci żonę/rodzinę...Na pewno się zdarza, ale bardzo rzadko.
150 2025-06-18 21:56:17 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-18 21:57:43)
Helenjane napisał/a:Masz rację, powinnam go zablokować.
Przykre to wszystko. Teraz muszę wybaczyć sobie, że byłam taka naiwna.
Mam też żal do niego, że bawił się tak długo moimi uczuciami, odzywał się, spotykał choć wiedział już po niespełna pół roku od pierwszej rozmowy, że ja naprawdę szczerze się w nim zakochałam.
Mimo tego ciągnął to do momentu krytycznego, czyli do kiedy nie dostał w domu ostatecznego ultimatum. Podejrzewam, że zajrzała mu w ten jego tajny telefon i tyle.
Bardzo trudno jest wybaczyć sobie naiwność. Nie mam już 16 lat a byłam taka naiwna.
Ale gdzieś przeczytałam zdanie, że nie ten który został zwiedziony powinien się wstydzić, tylko ten, który zwodzi innych, bo ta pierwsza osoba była po prostu ufna i oddała swoje serce, a ta druga po prostu brutalnie wykorzystała ten fakt dla własnych korzyści.
Miło mu było łechtać ego dużo młodszą kobietą, miał satysfakcję, że ma swoje koło zapasowe.
Jak zwykle w takich układach ze strony faceta zwyciężyły wygodnictwo i strach. Zmiany po 50tce? Dla niektórych to jakby sobie uciąć obie ręce. Ten pan woli zdradzać żonę, ale ciągnąć od niej zaangażowanie i poczucie przewidywalności, tzw. rutynę.
Nie zdziwiłabym się jakby było tak, że minie trochę czasu, uśpi jej czujność i poszuka sobie kolejnej spragnionej uczuć dziewczyny żeby ją wykorzystywaćNie dziw się, ludzie są wygodni i przede wszystkim myślą o sobie. A co do zmian? Po co miałby robić rewolucję w swoim życiu, skoro może mieć, co chce bez tego? Nie wiem, kto kogo bardziej oszukiwał, czy on Ciebie czy Ty samą siebie? Już to wcześniej pisałam. Wierzyłaś w co chciałaś wierzyć. Klasyczny układ, gdzie ona myśli, że on dla niej rzuci żonę/rodzinę...Na pewno się zdarza, ale bardzo rzadko.
Masz rację. Ale w takim razie co takiego faceta powstrzymuje przed korzystaniem z usług pań z internetu, które wprost na tinderach i innych takich piszą: interesuje mnie tylko seks, fwb, one night stand? Wtedy nie krzywdziliby nikogo.
Bo co, bo rozwiedziona i pokiereszowana przez poprzedni związek jest lepsza? Większy fun? Nie rozumiem tego.
Od pierwszej rozmowy ze mną wiedział jak jest. Czego oczekuję i jak podchodzę do seksu (na pewno nie jak do wysikania się, czyli nic się nie stało)
Solaris napisał/a:Helenjane napisał/a:Masz rację, powinnam go zablokować.
Przykre to wszystko. Teraz muszę wybaczyć sobie, że byłam taka naiwna.
Mam też żal do niego, że bawił się tak długo moimi uczuciami, odzywał się, spotykał choć wiedział już po niespełna pół roku od pierwszej rozmowy, że ja naprawdę szczerze się w nim zakochałam.
Mimo tego ciągnął to do momentu krytycznego, czyli do kiedy nie dostał w domu ostatecznego ultimatum. Podejrzewam, że zajrzała mu w ten jego tajny telefon i tyle.
Bardzo trudno jest wybaczyć sobie naiwność. Nie mam już 16 lat a byłam taka naiwna.
Ale gdzieś przeczytałam zdanie, że nie ten który został zwiedziony powinien się wstydzić, tylko ten, który zwodzi innych, bo ta pierwsza osoba była po prostu ufna i oddała swoje serce, a ta druga po prostu brutalnie wykorzystała ten fakt dla własnych korzyści.
Miło mu było łechtać ego dużo młodszą kobietą, miał satysfakcję, że ma swoje koło zapasowe.
Jak zwykle w takich układach ze strony faceta zwyciężyły wygodnictwo i strach. Zmiany po 50tce? Dla niektórych to jakby sobie uciąć obie ręce. Ten pan woli zdradzać żonę, ale ciągnąć od niej zaangażowanie i poczucie przewidywalności, tzw. rutynę.
Nie zdziwiłabym się jakby było tak, że minie trochę czasu, uśpi jej czujność i poszuka sobie kolejnej spragnionej uczuć dziewczyny żeby ją wykorzystywaćNie dziw się, ludzie są wygodni i przede wszystkim myślą o sobie. A co do zmian? Po co miałby robić rewolucję w swoim życiu, skoro może mieć, co chce bez tego? Nie wiem, kto kogo bardziej oszukiwał, czy on Ciebie czy Ty samą siebie? Już to wcześniej pisałam. Wierzyłaś w co chciałaś wierzyć. Klasyczny układ, gdzie ona myśli, że on dla niej rzuci żonę/rodzinę...Na pewno się zdarza, ale bardzo rzadko.
Masz rację. Ale w takim razie co takiego faceta powstrzymuje przed korzystaniem z usług pań z internetu, które wprost na tinderach i innych takich piszą: interesuje mnie tylko seks, fwb, one night stand? Wtedy nie krzywdziliby nikogo.
Bo co, bo rozwiedziona i pokiereszowana przez poprzedni związek jest lepsza? Większy fun? Nie rozumiem tego.
Od pierwszej rozmowy ze mną wiedział jak jest. Czego oczekuję i jak podchodzę do seksu (na pewno nie jak do wysikania się, czyli nic się nie stało)
Bo ludzie są rozni. Rowniez świnie istnieja.
Wolal Ciebie bo seks z kims zaangażowanym a nie za pieniądze to inna liga (chyba bo nigdy nie placilem
).To zdobywanie a nie kupowanie
Helenjane napisał/a:Solaris napisał/a:Nie dziw się, ludzie są wygodni i przede wszystkim myślą o sobie. A co do zmian? Po co miałby robić rewolucję w swoim życiu, skoro może mieć, co chce bez tego? Nie wiem, kto kogo bardziej oszukiwał, czy on Ciebie czy Ty samą siebie? Już to wcześniej pisałam. Wierzyłaś w co chciałaś wierzyć. Klasyczny układ, gdzie ona myśli, że on dla niej rzuci żonę/rodzinę...Na pewno się zdarza, ale bardzo rzadko.
Masz rację. Ale w takim razie co takiego faceta powstrzymuje przed korzystaniem z usług pań z internetu, które wprost na tinderach i innych takich piszą: interesuje mnie tylko seks, fwb, one night stand? Wtedy nie krzywdziliby nikogo.
Bo co, bo rozwiedziona i pokiereszowana przez poprzedni związek jest lepsza? Większy fun? Nie rozumiem tego.
Od pierwszej rozmowy ze mną wiedział jak jest. Czego oczekuję i jak podchodzę do seksu (na pewno nie jak do wysikania się, czyli nic się nie stało)Bo ludzie są rozni. Rowniez świnie istnieja.
Wolal Ciebie bo seks z kims zaangażowanym a nie za pieniądze to inna liga (chyba bo nigdy nie placilem
).To zdobywanie a nie kupowanie
Tak, ale ja nie mówię o płatnym seksie. Tylko o tym, że mógł sobie znaleźć w internecie, gdzie tego pełno, osobę która ma jasno w opisie na wall'u fajny na to określone "wyłącznie spotkania na seks". To nie znaczy że nie mogliby tak seksić miesiącami. Ale przynajmniej wiadomo byłoby że ma do czynienia z osobą, która na tyle zna siebie, że oddziela seks od uczuć a nie mów że nie ma takich kobiet.
Bert44 napisał/a:Helenjane napisał/a:Masz rację. Ale w takim razie co takiego faceta powstrzymuje przed korzystaniem z usług pań z internetu, które wprost na tinderach i innych takich piszą: interesuje mnie tylko seks, fwb, one night stand? Wtedy nie krzywdziliby nikogo.
Bo co, bo rozwiedziona i pokiereszowana przez poprzedni związek jest lepsza? Większy fun? Nie rozumiem tego.
Od pierwszej rozmowy ze mną wiedział jak jest. Czego oczekuję i jak podchodzę do seksu (na pewno nie jak do wysikania się, czyli nic się nie stało)Bo ludzie są rozni. Rowniez świnie istnieja.
Wolal Ciebie bo seks z kims zaangażowanym a nie za pieniądze to inna liga (chyba bo nigdy nie placilem
).To zdobywanie a nie kupowanie
Tak, ale ja nie mówię o płatnym seksie. Tylko o tym, że mógł sobie znaleźć w internecie, gdzie tego pełno, osobę która ma jasno w opisie na wall'u fajny na to określone "wyłącznie spotkania na seks". To nie znaczy że nie mogliby tak seksić miesiącami. Ale przynajmniej wiadomo byłoby że ma do czynienia z osobą, która na tyle zna siebie, że oddziela seks od uczuć a nie mów że nie ma takich kobiet.
No dobra: zdobywanie vs wzięcie
Helenjane napisał/a:Bert44 napisał/a:Bo ludzie są rozni. Rowniez świnie istnieja.
Wolal Ciebie bo seks z kims zaangażowanym a nie za pieniądze to inna liga (chyba bo nigdy nie placilem
).To zdobywanie a nie kupowanie
Tak, ale ja nie mówię o płatnym seksie. Tylko o tym, że mógł sobie znaleźć w internecie, gdzie tego pełno, osobę która ma jasno w opisie na wall'u fajny na to określone "wyłącznie spotkania na seks". To nie znaczy że nie mogliby tak seksić miesiącami. Ale przynajmniej wiadomo byłoby że ma do czynienia z osobą, która na tyle zna siebie, że oddziela seks od uczuć a nie mów że nie ma takich kobiet.
No dobra: zdobywanie vs wzięcie
A co to jest za roznica?
155 2025-06-18 23:28:53 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-18 23:42:55)
Bert44 napisał/a:Helenjane napisał/a:Tak, ale ja nie mówię o płatnym seksie. Tylko o tym, że mógł sobie znaleźć w internecie, gdzie tego pełno, osobę która ma jasno w opisie na wall'u fajny na to określone "wyłącznie spotkania na seks". To nie znaczy że nie mogliby tak seksić miesiącami. Ale przynajmniej wiadomo byłoby że ma do czynienia z osobą, która na tyle zna siebie, że oddziela seks od uczuć a nie mów że nie ma takich kobiet.
No dobra: zdobywanie vs wzięcie
A co to jest za roznica?
No to jak chce zdobywać czyli w tym przypadku bawić się ludzkimi uczuciami to dno kompletne.
P.S.Ale on nie musiał mnie wcale jakoś specjalnie zdobywać. Zauroczona byłam praktycznie od razu, a z niewieloma osobami mam coś takiego, a zakochana też bardzo szybko. Nie rozumiem tylko dlaczego mi to zrobił, dlaczego tak intensyfikowal kontakt wiedząc że jestem świeżo po przemocowym związku, wiedząc że bardzo mi brakuje ciepła, bliskości, pozwolił bym uwierzyła że on mi to wszystko da.
Po czasie zaczęło wychodzić, że takich jak ja było w jego życiu dużo wiecej, ale wtedy już byłam na tyle otumaniona by myśleć, że ze mną będzie inaczej. W końcu z żoną jest już dziesięciolecia a chyba kiedyś ją kochał.
Widocznie są na swoim poziomie skoro tyle lat wytrzymali. Myślałam tylko, że gość naprawdę ma dość tego małżeństwa skoro zwyczajnie oszukuje żonę. Może liczyłam że on stosuje taktykę drugiej gałęzi (mądra małpa nie puści jednej gałęzi póki nie złapie drugiej).. z tego, co zrozumiałam, to ja byłam jego trzecim romasem a poprzednie relacje to były głównie spotkania na raz/parę razy i bez uczuć.
Tak to przedstawiał. Bardzo mnie dziwi że to mnie wziął na celownik, skoro on dostaje zaczepki bardzo często i podoba się kobietom. Po głowie dzwieczy jak to mówił że nie może przestać o mnie myśleć, że jestem w jego głowie całymi dniami, że oszalał na moim punkcie, że jest między nami taka chemia jakiej on dawno z nikim nie miał.
Przez te ponad dwa lata przeszłam przez tyle słabych dni, przeryczałam tyle godzin, że nie zliczę.
Ten człowiek zmasakrował mnie psychicznie. Dopiero teraz wyrastają mi powoli na nowo skrzydła. Ale jeszcze ciągle boli, chwilami bardzo.
Ktoś z Was pisał: zablokuj go, było minęło. Nie posłuchałam i on znów próbuje łapać kontakt. Ja odpisuję zdawkowo, ale może i ta blokada byłaby jednak lepsza. Po co ma mi rany rozdrapywać.
Julia life in UK napisał/a:Bert44 napisał/a:No dobra: zdobywanie vs wzięcie
A co to jest za roznica?
No to jak chce zdobywać czyli w tym przypadku bawić się ludzkimi uczuciami to dno kompletne.
P.S.Ale on nie musiał mnie wcale jakoś specjalnie zdobywać. Zauroczona byłam praktycznie od razu, a z niewieloma osobami mam coś takiego, a zakochana też bardzo szybko. Nie rozumiem tylko dlaczego mi to zrobił, dlaczego tak intensyfikowal kontakt wiedząc że jestem świeżo po przemocowym związku, wiedząc że bardzo mi brakuje ciepła, bliskości, pozwolił bym uwierzyła że on mi to wszystko da.
Po czasie zaczęło wychodzić, że takich jak ja było w jego życiu dużo wiecej, ale wtedy już byłam na tyle otumaniona by myśleć, że ze mną będzie inaczej. W końcu z żoną jest już dziesięciolecia a chyba kiedyś ją kochał.
Widocznie są na swoim poziomie skoro tyle lat wytrzymali. Myślałam tylko, że gość naprawdę ma dość tego małżeństwa skoro zwyczajnie oszukuje żonę. Może liczyłam że on stosuje taktykę drugiej gałęzi (mądra małpa nie puści jednej gałęzi póki nie złapie drugiej).. z tego, co zrozumiałam, to ja byłam jego trzecim romasem a poprzednie relacje to były głównie spotkania na raz/parę razy i bez uczuć.
Tak to przedstawiał. Bardzo mnie dziwi że to mnie wziął na celownik, skoro on dostaje zaczepki bardzo często i podoba się kobietom. Po głowie dzwieczy jak to mówił że nie może przestać o mnie myśleć, że jestem w jego głowie całymi dniami, że oszalał na moim punkcie, że jest między nami taka chemia jakiej on dawno z nikim nie miał.Przez te ponad dwa lata przeszłam przez tyle słabych dni, przeryczałam tyle godzin, że nie zliczę.
Ten człowiek zmasakrował mnie psychicznie. Dopiero teraz wyrastają mi powoli na nowo skrzydła. Ale jeszcze ciągle boli, chwilami bardzo.
Ktoś z Was pisał: zablokuj go, było minęło. Nie posłuchałam i on znów próbuje łapać kontakt. Ja odpisuję zdawkowo, ale może i ta blokada byłaby jednak lepsza. Po co ma mi rany rozdrapywać.
Facet zostawia żonę dla kochanki w jednym na 10 przypadków. Czego oczekiwałaś? Ze wygrasz w totka? Badz mądrzejsza - bolesna lekcja. Nie wpierdzielaj sie w małżeństwa. Male szanse na sukces a do tego słabe ogólnie to jest.
Facet buduje swoje ego Twoim kosztem. Znow przekonał sie ze jest smacznym kąskiem. Więc swoje dostal. To wlasnienta różnica między zdobywaniem a wzięciem. Wziąć moze kazdy
Ktoś z Was pisał: zablokuj go, było minęło. Nie posłuchałam i on znów próbuje łapać kontakt. Ja odpisuję zdawkowo, ale może i ta blokada byłaby jednak lepsza. Po co ma mi rany rozdrapywać.
Już dawno powinnaś była go zablokować, zamiast zakładać na forum kolejny temat, w swoim piątym już chyba wcieleniu. Od dwóch lat zadajesz te same pytania - "co mam zrobić i dlaczego ta głupia żona z nim jest?". Za każdym razem otrzymujesz odpowiedzi, ale nie podejmujesz żadnych działań, by się uwolnić. Nie mam na celu Cię oceniać tym razem, ale - czy Ty nie jesteś po prostu uzależniona od emocji, jakie on Ci daje, paradoksalnie wraz ze swoją żoną? Doskonale wiesz co masz zrobić, jednak z jakiegoś powodu nie robisz tego. Czego oczekujesz tak naprawdę? Realnej zmiany, czy tylko chcesz tu pogadać, by sobie ulżyć z emocjami? Tak szczerze.
Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.
Nie ma jednej metody.
Ja ograniczałem się do moich możliwości.
Dotąd, gdy nie poznałem mojej drugiej żony, różnie to bywało.
Miałem wiele kobiet. Żadnej nie stłamsiłem ani zamknąłem w czymś dla zabawy.
To nieludzkie i dla mnie niepojęte.
Szacunek należy się każdej osobie. Niezależnie od płci, czy statusu materialnego. Moją żonę kocham do utraty tchu. Bez niej i mnie nie ma.
159 2025-06-19 09:01:02 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-19 09:10:54)
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Bardzo trudno jest mi ruszyć dalej. Zablokować muszę i tyle, bo inaczej za x dni, za x miesięcy znów cwany się odezwie i będzie rozdrapywał ranę.
A myślicie że zapowiedzieć mu to że dla zdrowia psychicznego zablokuję go, czy po prostu zrobić to bez zapowiedzi i niech zniknie?
Za długo dawałam się wciągać. Ale tak jest jak ktoś kogoś kocha. Ostatnio na szczęście dzięki słuchaniu licznych psychologicznych podcastów tematycznych, dojściu też do ściany, jestem bliżej końca.
Zadziwiające jest to, że ja nadal mam skrupuły czy go po prostu wszędzie zablokować..po tym wszystkim jeszcze się waham.
Mam na przykład takie myśli: "a co jak jednak żona go zostawi albo on ją, to stracę szansę na coś może fajnego bo poblokowany wszędzie już mnie nie znajdzie"..nie no, jakby chciał toby znalazł. Ale wtedy pomyśli że nic już do niego nie czuje lub nie chcę czuć i poszuka szczęścia gdzie indziej, a ja naprawdę kochałam
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Bardzo trudno jest mi ruszyć dalej. Zablokować muszę i tyle, bo inaczej za x dni, za x miesięcy znów cwany się odezwie i będzie rozdrapywał ranę.
A myślicie że zapowiedzieć mu to że dla zdrowia psychicznego zablokuję go, czy po prostu zrobić to bez zapowiedzi i niech zniknie?
Za długo dawałam się wciągać. Ale tak jest jak ktoś kogoś kocha. Ostatnio na szczęście dzięki słuchaniu licznych psychologicznych podcastów tematycznych, dojściu też do ściany, jestem bliżej końca.Zadziwiające jest to, że ja nadal mam skrupuły czy go po prostu wszędzie zablokować..po tym wszystkim jeszcze się waham.
Mam na przykład takie myśli: "a co jak jednak żona go zostawi albo on ją, to stracę szansę na coś może fajnego bo poblokowany wszędzie już mnie nie znajdzie"..nie no, jakby chciał toby znalazł. Ale wtedy pomyśli że nic już do niego nie czuje lub nie chcę czuć i poszuka szczęścia gdzie indziej, a ja naprawdę kochałam
Ehhh ale sie okopalas. Aż ciezko uwierzyc ze to prawda...
Nie blokuj jak smarkula bez słowa. Spotkaj sie pożegnaj powiedz dlaczego taki układ nie dla Ciebie i ze sie kompletnie odcinasz. Ciach.
I odetnij sie. Jak Cię meczy to spróbuj wyłączyć emocje bo Ci zle podpowiadają i spojrz realnie (jakbyś podpowiadała przyjaciolce). To bez sensu, bez perspektyw, tracisz czas, facecet jest sliski. Jakby zostawil zone i związał sie z Toba to znajdzie druga taka jak Ty na boku. Jemu to z łatwością przychodzi.
I odetnij sie. Jak Cię meczy to spróbuj wyłączyć emocje bo Ci zle podpowiadają.
To tak nie działa, że pstryk i wyłączasz. Nie da się.
162 2025-06-19 10:43:13 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-19 10:54:41)
Helenjane napisał/a:Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Bardzo trudno jest mi ruszyć dalej. Zablokować muszę i tyle, bo inaczej za x dni, za x miesięcy znów cwany się odezwie i będzie rozdrapywał ranę.
A myślicie że zapowiedzieć mu to że dla zdrowia psychicznego zablokuję go, czy po prostu zrobić to bez zapowiedzi i niech zniknie?
Za długo dawałam się wciągać. Ale tak jest jak ktoś kogoś kocha. Ostatnio na szczęście dzięki słuchaniu licznych psychologicznych podcastów tematycznych, dojściu też do ściany, jestem bliżej końca.Zadziwiające jest to, że ja nadal mam skrupuły czy go po prostu wszędzie zablokować..po tym wszystkim jeszcze się waham.
Mam na przykład takie myśli: "a co jak jednak żona go zostawi albo on ją, to stracę szansę na coś może fajnego bo poblokowany wszędzie już mnie nie znajdzie"..nie no, jakby chciał toby znalazł. Ale wtedy pomyśli że nic już do niego nie czuje lub nie chcę czuć i poszuka szczęścia gdzie indziej, a ja naprawdę kochałamEhhh ale sie okopalas. Aż ciezko uwierzyc ze to prawda...
Nie blokuj jak smarkula bez słowa. Spotkaj sie pożegnaj powiedz dlaczego taki układ nie dla Ciebie i ze sie kompletnie odcinasz. Ciach.
I odetnij sie. Jak Cię meczy to spróbuj wyłączyć emocje bo Ci zle podpowiadają i spojrz realnie (jakbyś podpowiadała przyjaciolce). To bez sensu, bez perspektyw, tracisz czas, facecet jest sliski. Jakby zostawil zone i związał sie z Toba to znajdzie druga taka jak Ty na boku. Jemu to z łatwością przychodzi.
Skoro jest taki do bani i śliski, to dlaczego ona z nim siedzi tyle lat (wie o niektórych zdradach ale popłakała, poprzeżywała i dalej koło niego skacze aby tylko nie odszedł).
Ale zgadzam się, jest śliski. Jednak fakt, że ona tyle lat drapie się o niego z innymi, świadczy o tym że coś w nim takiego jest co nie pozwala jej to odpuścić. Cóż, miłość też może być chorobą, a może to desperacja.
Mówicie, że mnie lub następną też zdradzalby. A może on właśnie tę żonę zdradza bo ona mu w głębi serca wcale nie pasuje? Może przy innej by się uspokoił. Choć pewnie mało prawdopodobne.
Mówisz "spotkaj się i powiedz mu to". Nie mogę. On mieszka daleko, a już nie przyjeżdża od jakiegoś czasu, bo ona się dowiedziała o jego kolejnych kłamstwach i jest inwigilowany, spowiada się z każdej minuty, każdego wyjazdu na stację po paliwo etc., często jest tak że ona wszędzie jeździ z nim. Obydwoje chorzy na głowę.
Nie mam jak mu tego powiedzieć żeby nie pisał, bo w najbliższych tygodniach na pewno się ze mną nie spotka. Co nie przeszkadza mu wypisywać.
Mogę więc to zrobić jedynie przez rozmowę telefoniczną lub video jeśli znów będzie się dobijał.
Obecnie on sobie ze mnie już totalne jaja robi, bo teraz nawet w miarę regularnych spotkań i tak nie będzie, bo ważniejsze jest żeby żona go nie wywaliła, więc on będzie czekał "na okazję", jak ona gdzieś pojedzie bez niego, czy coś takiego.
A ja żyć od okazji do okazji nie będę.
Mimo tego, nawet nie macie pojęcia jak ciężko jest mi go właśnie zablokować czy pożegnać.
Jeszcze powtarzał ostatnio że mnie bardzo bardzo lubi....takie tam śpiewki..może i lubi ale strach przed żoną silniejszy. Szkoda czasu.
Wiecie co jest najbardziej przykre jak sobie o tej jego żonie pomyślę? Że oni tam dobrze żyją, ona jest dla niego dobra a on dla niej, pomaga jej, wozi ją po lekarzach, odejść nie umie A CALY CZAS ZA PLECAMI JĄ OSZUKUJE. co to jest za typ człowieka? Jeszcze rozumiem jakby z żoną mu się źle układało że popłynął w romas ale tak??!!
Solaris napisał/a:Nie dziw się, ludzie są wygodni i przede wszystkim myślą o sobie. A co do zmian? Po co miałby robić rewolucję w swoim życiu, skoro może mieć, co chce bez tego? Nie wiem, kto kogo bardziej oszukiwał, czy on Ciebie czy Ty samą siebie? Już to wcześniej pisałam. Wierzyłaś w co chciałaś wierzyć. Klasyczny układ, gdzie ona myśli, że on dla niej rzuci żonę/rodzinę...Na pewno się zdarza, ale bardzo rzadko.
Masz rację. Ale w takim razie co takiego faceta powstrzymuje przed korzystaniem z usług pań z internetu, które wprost na tinderach i innych takich piszą: interesuje mnie tylko seks, fwb, one night stand? Wtedy nie krzywdziliby nikogo.
Bo co, bo rozwiedziona i pokiereszowana przez poprzedni związek jest lepsza? Większy fun? Nie rozumiem tego.
Od pierwszej rozmowy ze mną wiedział jak jest. Czego oczekuję i jak podchodzę do seksu (na pewno nie jak do wysikania się, czyli nic się nie stało)
Nie myśl o nim, dlaczego to, dlaczego tamto. Myśl o sobie. Ja też wiele rzeczy nie rozumiem, ale trzeba mieć instynkt samozachowawczy. Ten romans Ci nie służy. Chciałabyś więcej, ale zadowalasz się ochłapami. Daj sobie szansę na poznanie kogoś normalnego. Twierdzisz, że go kochasz, wierzę. Ale co to za miłość? Jednostronna? Utrzymując ciągły kontakt dręczysz tylko siebie. Trzeba definitywnie przeciąć to. Będzie bolało, będziesz się wściekać, ale nie ma innego wyjścia. Emocje z czasem będą opadać i samoistnie wygasać. Teraz każdy sms tylko je podsyca. Tak nigdy się nie uwolnisz.
164 2025-06-19 10:56:37 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-19 11:01:24)
Helenjane napisał/a:Solaris napisał/a:Nie dziw się, ludzie są wygodni i przede wszystkim myślą o sobie. A co do zmian? Po co miałby robić rewolucję w swoim życiu, skoro może mieć, co chce bez tego? Nie wiem, kto kogo bardziej oszukiwał, czy on Ciebie czy Ty samą siebie? Już to wcześniej pisałam. Wierzyłaś w co chciałaś wierzyć. Klasyczny układ, gdzie ona myśli, że on dla niej rzuci żonę/rodzinę...Na pewno się zdarza, ale bardzo rzadko.
Masz rację. Ale w takim razie co takiego faceta powstrzymuje przed korzystaniem z usług pań z internetu, które wprost na tinderach i innych takich piszą: interesuje mnie tylko seks, fwb, one night stand? Wtedy nie krzywdziliby nikogo.
Bo co, bo rozwiedziona i pokiereszowana przez poprzedni związek jest lepsza? Większy fun? Nie rozumiem tego.
Od pierwszej rozmowy ze mną wiedział jak jest. Czego oczekuję i jak podchodzę do seksu (na pewno nie jak do wysikania się, czyli nic się nie stało)Nie myśl o nim, dlaczego to, dlaczego tamto. Myśl o sobie. Ja też wiele rzeczy nie rozumiem, ale trzeba mieć instynkt samozachowawczy. Ten romans Ci nie służy. Chciałabyś więcej, ale zadowalasz się ochłapami. Daj sobie szansę na poznanie kogoś normalnego. Twierdzisz, że go kochasz, wierzę. Ale co to za miłość? Jednostronna? Utrzymując ciągły kontakt dręczysz tylko siebie. Trzeba definitywnie przeciąć to. Będzie bolało, będziesz się wściekać, ale nie ma innego wyjścia. Emocje z czasem będą opadać i samoistnie wygasać. Teraz każdy sms tylko je podsyca. Tak nigdy się nie uwolnisz.
Masz rację.
Ale co jeśli on jednak za rok, dwa zostanie sam (nigdy nie wiadomo, można zostać rozwodnikiem, wdowcem, cokolwiek) i już się do mnie nie odezwie, bo ta nić została przerwana? A mogło być z tego coś fajnego. Skoro twierdzi że blokuje go tylko małżeństwo.
Wiem, myślę pewnie życzeniowo...
Jak kocha to znajdzie?
Tak, tylko że on mnie nie kocha, jakby kochał toby zostawił tamtą.
A tak przy okazji to znacie inne związki, gdzie facet tak bardzo boi się żony? Że aż zakłada tajne numery telefonu?
Ja jak jeszcze miałam męża, nigdy nie miałam sytuacji by on mi sprawdzał telefon jak śpię, ja sprawdziłam raz, jak teściowa coś napisała. Ale nigdy nie było takiej inwigilacji jak u tamtych.
Helen, nieważne co będzie za rok, dwa czy 5 lat i w którym miejscu on będzie. To już Cię nie powinno obchodzić. Inaczej możesz czekać do końca życia. Właśnie w ten sposób kochanki marnują całe lata, w oczekiwaniu na zmianę sytuacji. Warto? Czy on jest wart tego? Serio? Aż taka miłość nad życie, że tylko ten i nikt inny? Lepiej pocierpieć i zrobić przestrzeń dla jakiegoś wartościowego faceta bo uwikłana emocjonalnie w tę relację nie dajesz nikomu szansy, aby zbliżył się do Ciebie. Wiem, że łatwo się radzi innym, ale sama z jednej strony, na logikę, rozumiesz, że robisz sobie kuku, ale serce i logika rzadko idą w parze ![]()
Na Twoim miejscu bym zrobiła definitywne ciach i koniec. I zorganizowała sobie dużo rzeczy do roboty, żeby zająć czymś głowę. Musisz w końcu się na coś zdecydować i trzymać się tego.
Helen, nieważne co będzie za rok, dwa czy 5 lat i w którym miejscu on będzie. To już Cię nie powinno obchodzić. Inaczej możesz czekać do końca życia. Właśnie w ten sposób kochanki marnują całe lata, w oczekiwaniu na zmianę sytuacji. Warto? Czy on jest wart tego? Serio? Aż taka miłość nad życie, że tylko ten i nikt inny? Lepiej pocierpieć i zrobić przestrzeń dla jakiegoś wartościowego faceta bo uwikłana emocjonalnie w tę relację nie dajesz nikomu szansy, aby zbliżył się do Ciebie. Wiem, że łatwo się radzi innym, ale sama z jednej strony, na logikę, rozumiesz, że robisz sobie kuku, ale serce i logika rzadko idą w parze
Na Twoim miejscu bym zrobiła definitywne ciach i koniec. I zorganizowała sobie dużo rzeczy do roboty, żeby zająć czymś głowę. Musisz w końcu się na coś zdecydować i trzymać się tego.
Masz rację, tak trzeba zrobić. Uwikłana emocjonalnie w niego, nie znajdę nikogo innego. A może jemu właśnie o to chodzi, żeby mieć to koło zapasowe.
A powiedz mi, tak z Twojej perspektywy, bo mnie to bardzo ciekawi jak tam jest naprawdę, ten facet kocha tą żonę? Spotkałam się z tekstem pewnego faceta kiedyś: "relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada". Borze Szumiący....
167 2025-06-19 12:01:03 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-06-19 12:01:56)
Masz rację, tak trzeba zrobić. Uwikłana emocjonalnie w niego, nie znajdę nikogo innego. A może jemu właśnie o to chodzi, żeby mieć to koło zapasowe.
A powiedz mi, tak z Twojej perspektywy, bo mnie to bardzo ciekawi jak tam jest naprawdę, ten facet kocha tą żonę? Spotkałam się z tekstem pewnego faceta kiedyś: "relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada". Borze Szumiący....
Helen, skąd mam wiedzieć czy kocha? Może kocha na swój sposób a może nie kocha, tylko z przyzwyczajenia jest, przez zasiedzenie
Nie siedzimy w jego głowie, żeby wiedzieć jaka jest prawda. Pewnie myślisz, że nie kocha, skoro romansuje na boku. Wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste. Mam znajomego, który miał romanse na boku a swoją żonę kocha i na rękach ją nosi. A związki poliamoryczne? Tworzą ludzie silne więzi z więcej niż jedną osobą, więc można.
"relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada".
Też się z tym spotkałam. Nawet tu na forum. To zależy od wartości, jakie ludzie wyznają i jaka dla nich jest definicja zdrady. Jeśli dla ludzi wierność fizyczna nie jest w związku priorytetem, bo stawiają na inne wartości, które przecież w związku są, bo nie tylko seks spaja, to dla nich większą zdradą byłoby opuszczenie przez kochaną osobę. Także może być... Gorzej, jak jedno traktuje wierność fizyczną jak coś, bez czego nie wyobraża sobie związku a drugie nie. Wtedy nie jest dobrze ![]()
168 2025-06-19 12:29:15 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-19 13:37:39)
Tobie potrzebny jest ostry detoks i terapia. Sama widzisz jak szarpiesz się sama ze sobą, wpadasz z jednej skrajności w drugą. Twoje obecne życie, w szczególności oczekiwania co do niego to iluzja. To jednocześnie bardzo szkodliwa i destrukcyjna dla Ciebie codzienna huśtawka mentalna. Nawet głuchy i ślepy nie dałby Tobie cienia szansy czy gwarancji na wspólnie życie z nim.
Sama widzisz, że z której strony nie spojrzysz tam d... Dosłownie i w przenośni.
Zatem decyduj, czy wybierasz nowe, zdrowe i spokojne życie (oczywiście bez niego) czy emocjonalno - psychiczny rollercoaster do końca życia.
Jedynie Ty możesz naprawić swoje życie, jeśli chcesz.
Helenjane napisał/a:Masz rację, tak trzeba zrobić. Uwikłana emocjonalnie w niego, nie znajdę nikogo innego. A może jemu właśnie o to chodzi, żeby mieć to koło zapasowe.
A powiedz mi, tak z Twojej perspektywy, bo mnie to bardzo ciekawi jak tam jest naprawdę, ten facet kocha tą żonę? Spotkałam się z tekstem pewnego faceta kiedyś: "relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada". Borze Szumiący....Helen, skąd mam wiedzieć czy kocha? Może kocha na swój sposób a może nie kocha, tylko z przyzwyczajenia jest, przez zasiedzenie
Nie siedzimy w jego głowie, żeby wiedzieć jaka jest prawda. Pewnie myślisz, że nie kocha, skoro romansuje na boku. Wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste. Mam znajomego, który miał romanse na boku a swoją żonę kocha i na rękach ją nosi. A związki poliamoryczne? Tworzą ludzie silne więzi z więcej niż jedną osobą, więc można.
"relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada".
Też się z tym spotkałam. Nawet tu na forum. To zależy od wartości, jakie ludzie wyznają i jaka dla nich jest definicja zdrady. Jeśli dla ludzi wierność fizyczna nie jest w związku priorytetem, bo stawiają na inne wartości, które przecież w związku są, bo nie tylko seks spaja, to dla nich większą zdradą byłoby opuszczenie przez kochaną osobę. Także może być... Gorzej, jak jedno traktuje wierność fizyczną jak coś, bez czego nie wyobraża sobie związku a drugie nie. Wtedy nie jest dobrze
Nie nie, ja nie twierdzę że on jej nie kocha. Może ją na swój sposób kochać, bo jej nadskakuje, dogadza i jest dla niej po prostu kumplem. Wspiera ją, więc
.. . I to dużo bardziej niż mnie, jak widać.
Śmieszy mnie, jak mi mówił że ja jestem ważniejsza od żony. Och czyżby? A z kim całe dnie spędza? Przecież nie ze mną. Komu pomaga? Przecież nie mnie.
Tak, on traktuje wierność fizyczną jako coś, bez czego związek jest jak najbardziej ok, a ona zdrad nie toleruje i strasznie cierpiała po wykryciu każdej z nich, tak mi.opowiadal. Zatem u nich jest ten konflikt interesów.
170 2025-06-19 12:48:28 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-19 12:52:46)
Helenjane napisał/a:Masz rację, tak trzeba zrobić. Uwikłana emocjonalnie w niego, nie znajdę nikogo innego. A może jemu właśnie o to chodzi, żeby mieć to koło zapasowe.
A powiedz mi, tak z Twojej perspektywy, bo mnie to bardzo ciekawi jak tam jest naprawdę, ten facet kocha tą żonę? Spotkałam się z tekstem pewnego faceta kiedyś: "relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada". Borze Szumiący....Helen, skąd mam wiedzieć czy kocha? Może kocha na swój sposób a może nie kocha, tylko z przyzwyczajenia jest, przez zasiedzenie
Nie siedzimy w jego głowie, żeby wiedzieć jaka jest prawda. Pewnie myślisz, że nie kocha, skoro romansuje na boku. Wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste. Mam znajomego, który miał romanse na boku a swoją żonę kocha i na rękach ją nosi. A związki poliamoryczne? Tworzą ludzie silne więzi z więcej niż jedną osobą, więc można.
"relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada".
Też się z tym spotkałam. Nawet tu na forum. To zależy od wartości, jakie ludzie wyznają i jaka dla nich jest definicja zdrady. Jeśli dla ludzi wierność fizyczna nie jest w związku priorytetem, bo stawiają na inne wartości, które przecież w związku są, bo nie tylko seks spaja, to dla nich większą zdradą byłoby opuszczenie przez kochaną osobę. Także może być... Gorzej, jak jedno traktuje wierność fizyczną jak coś, bez czego nie wyobraża sobie związku a drugie nie. Wtedy nie jest dobrze
To mówisz, że i tak byłoby tak samo, cytując pewną celebrytkę: "Klaun jest cały czas ten sam, tylko szefowa cyrku się zmienia"? ![]()
Pewnie i by mnie zdradzał, tylko że ja nie miałabym takiej 'psychy' jak jego żona, żeby wybaczyć tyle krzywych akcji. Po jednej byłby dla mnie już czynnikiem wysokiego ryzyka i zaufanie zdechloby całkiem.
U niej zresztą też kiepsko z zaufaniem, bo o jakim mu mówimy zaufaniu, skoro kobieta ryje mu telefon co noc.
A co myślisz o tym, że może on się do mnie odzywa ale z litości i z wyrzutów sumienia? Chyba że daleko poleciałam.
Bo to że on się odzywa jest spowodowane albo łechtaniem ego albo wyrzutami sumienia względem mnie.
Jak to robi z litości - obejdzie się.
Jak z powodu wyrzutów sumienia - za późno na żal.
Może sam chciałby związków poliamorycznych ale to nie z tą żoną, ona innych pań nie toleruje.
171 2025-06-26 10:58:13 Ostatnio edytowany przez bullet (2025-06-26 11:25:52)
... co takiego faceta powstrzymuje przed korzystaniem z usług pań z internetu, które wprost na tinderach i innych takich piszą: interesuje mnie tylko seks, fwb, one night stand?
To akurat proste. Nie wiem kiedy korzystałaś z Tindera, takich nie ma, jeśli są to sporadyczne pojedyncze.
Hej,
Zauważyłam, że przez wiele wątków analizujesz jego. Może warto byłoby abyś pomyślała dlaczego w taką relację weszłaś, dlaczego mimo bólu w niej trwałaś i co zrobić aby tego nie powtórzyć. Blokując go dasz sobie szansę odpocząć po tej wyczerpującej wojnie emocji i wrócić do swojego myślenia ponieważ póki co 90% myśli to on
. Oczywiście nie chodzi o to że bloku jedz go i myślisz o nim tylko robisz wszystko (pracujesz, wychodzisz z domu, czytasz, sprzątasz) aby nie myśleć.
No i jeśli go zablokujesz a on stwierdzi że jednak chciałby odejść od żony to uwierz mi że blokada telefonu zakochanego człowieka nie powstrzyma. Tak jak nic na świecie
. Jeśli ktoś kocha to nie widzi przeszkód.
Pozdrawiam!
Solaris napisał/a:Helenjane napisał/a:Masz rację, tak trzeba zrobić. Uwikłana emocjonalnie w niego, nie znajdę nikogo innego. A może jemu właśnie o to chodzi, żeby mieć to koło zapasowe.
A powiedz mi, tak z Twojej perspektywy, bo mnie to bardzo ciekawi jak tam jest naprawdę, ten facet kocha tą żonę? Spotkałam się z tekstem pewnego faceta kiedyś: "relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada". Borze Szumiący....Helen, skąd mam wiedzieć czy kocha? Może kocha na swój sposób a może nie kocha, tylko z przyzwyczajenia jest, przez zasiedzenie
Nie siedzimy w jego głowie, żeby wiedzieć jaka jest prawda. Pewnie myślisz, że nie kocha, skoro romansuje na boku. Wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste. Mam znajomego, który miał romanse na boku a swoją żonę kocha i na rękach ją nosi. A związki poliamoryczne? Tworzą ludzie silne więzi z więcej niż jedną osobą, więc można.
"relacja na boku to nie zdrada, opuszczenie domu i codzienności partnerki to już zdrada".
Też się z tym spotkałam. Nawet tu na forum. To zależy od wartości, jakie ludzie wyznają i jaka dla nich jest definicja zdrady. Jeśli dla ludzi wierność fizyczna nie jest w związku priorytetem, bo stawiają na inne wartości, które przecież w związku są, bo nie tylko seks spaja, to dla nich większą zdradą byłoby opuszczenie przez kochaną osobę. Także może być... Gorzej, jak jedno traktuje wierność fizyczną jak coś, bez czego nie wyobraża sobie związku a drugie nie. Wtedy nie jest dobrzeTo mówisz, że i tak byłoby tak samo, cytując pewną celebrytkę: "Klaun jest cały czas ten sam, tylko szefowa cyrku się zmienia"?
Pewnie i by mnie zdradzał, tylko że ja nie miałabym takiej 'psychy' jak jego żona, żeby wybaczyć tyle krzywych akcji. Po jednej byłby dla mnie już czynnikiem wysokiego ryzyka i zaufanie zdechloby całkiem.
U niej zresztą też kiepsko z zaufaniem, bo o jakim mu mówimy zaufaniu, skoro kobieta ryje mu telefon co noc.A co myślisz o tym, że może on się do mnie odzywa ale z litości i z wyrzutów sumienia? Chyba że daleko poleciałam.
Bo to że on się odzywa jest spowodowane albo łechtaniem ego albo wyrzutami sumienia względem mnie.Jak to robi z litości - obejdzie się.
Jak z powodu wyrzutów sumienia - za późno na żal.
Może sam chciałby związków poliamorycznych ale to nie z tą żoną, ona innych pań nie toleruje.
Z litości i wyrzutów sumienia? Nie sądzę. Gdyby miał litość to by Ci dupy nie zawracał, bo chyba nie jest taką tępą strzałą i wie, jakie robi Ci kuku.
Z miłości też raczej nie. Gdyby Cię naprawdę kochał, odszedłby od żony.
Choć z drugiej strony, co już pisałam wcześniej, niczego Ci nie obiecywał nigdy, więc może uważa, że jako dorosła dziewczynka wiesz na co się godzisz i sama ponosisz konsekwencje tego. I w tym jest dużo racji.
Nie jesteś i nie byłaś tą z kochanek, które są zwodzone fałszywymi obietnicami. Z tego, co pisałaś, u was sytuacja była klarowna od początku. Sama wkręciłaś się tak mocno, że miałaś nadzieję i liczyłaś na więcej.
Na pewno nie jesteś mu obojętna, lubi Cię, na pewno mu się podobasz, jest z Tobą w jakiś sposób związany emocjonalnie, ale to nie są na tyle silne uczucia, żeby chciał czegoś więcej.
Reasumując, żona jest jaka jest, może nie ma tam wielkiej miłości, ale u was też nie, więc po co ma zmieniać cokolwiek? Zwłaszcza, że w tym wieku już trudniej zaczynać od nowa. Człowiek musi być naprawdę pewny swych uczuć i zdeterminowany, aby to zrobić.
Ciekawa jestem co tam u Ciebie, ale podejrzewam, że po staremu, bo Twoja silna wola jest chyba słaba ![]()
Ciekawa jestem co tam u Ciebie, ale podejrzewam, że po staremu, bo Twoja silna wola jest chyba słaba
Niekoniecznie tak musi być. Autorka może w końcu dojrzeje i zrozumie, że jest na emocjonalnej smyczy, która nie pozwala jej na odejście i znalezienie sobie odpowiedniego partnera. Odcięcie się jest jedynym wyjściem, żeby pójść dalej. Emocjonalnej pustki nie można się bać, bo, że autorka jest nadal zakochana, w to nie uwierzę.
175 2025-07-15 16:21:50 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-07-15 16:26:02)
Niekoniecznie tak musi być.
Oczywiście, że niekoniecznie, stąd moje podejrzenie a nie pewność
Odcięcie się jest jedynym wyjściem, żeby pójść dalej.
Cały wątek jest właśnie o tym, że nie potrafi.
bo, że autorka jest nadal zakochana, w to nie uwierzę.
Wystarczy, że ona w to wierzy.
176 2025-07-15 18:02:59 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-07-15 18:08:19)
Tamiraa napisał/a:Niekoniecznie tak musi być.
Oczywiście, że niekoniecznie, stąd moje podejrzenie a nie pewność
Tamiraa napisał/a:Odcięcie się jest jedynym wyjściem, żeby pójść dalej.
Cały wątek jest właśnie o tym, że nie potrafi.
Tamiraa napisał/a:bo, że autorka jest nadal zakochana, w to nie uwierzę.
Wystarczy, że ona w to wierzy.
No, to niech wierzy jak chce.
Każdy sam musi sobie poukładać w głowie i nikt za niego tego nie zrobi. 60-latek nabajdurzył, nakłamał i jak widać skutecznie.
Autorka weszła w romans z panem, który ma już zobowiązania wobec żony i to jej nie zniechęciło.
Skoro jest taki do bani i śliski, to dlaczego ona z nim siedzi tyle lat (wie o niektórych zdradach ale popłakała, poprzeżywała i dalej koło niego skacze aby tylko nie odszedł).
Ale zgadzam się, jest śliski. Jednak fakt, że ona tyle lat drapie się o niego z innymi, świadczy o tym że coś w nim takiego jest co nie pozwala jej to odpuścić. Cóż, miłość też może być chorobą, a może to desperacja.
Mówicie, że mnie lub następną też zdradzalby. A może on właśnie tę żonę zdradza bo ona mu w głębi serca wcale nie pasuje? Może przy innej by się uspokoił. Choć pewnie mało prawdopodobne.Wiecie co jest najbardziej przykre jak sobie o tej jego żonie pomyślę? Że oni tam dobrze żyją, ona jest dla niego dobra a on dla niej, pomaga jej, wozi ją po lekarzach, odejść nie umie A CALY CZAS ZA PLECAMI JĄ OSZUKUJE. co to jest za typ człowieka? Jeszcze rozumiem jakby z żoną mu się źle układało że popłynął w romas ale tak??!!
Ojaprdl, a jednak masz fioła na jej punkcie. Po co ją analizujesz? Oczywiście, ze ona jest od ciebie lepsza. We wszystkim, skoro on ją wybrał, a nie ciebie. Pogódź się z tym i już.
Czemu jedna baba zamiast skupić się na analizie siebie samej, analizuje inną babę, której w ogóle nie zna. To chore co najmniej.