Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.
2 2025-05-28 20:21:32 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-05-28 20:23:46)
Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.
Wydaje się ,że masz jeszcze trochę pary na romans,za mało przeczołgało,może jak się wyda romans to wtedy będzie jatka.
Nie ma co zajmować się zapominaniem to błąd - takim represyjnym zapominaniem wzmacniasz emocje wspomnienia .
Skutecznie ?
Kończysz ,mówisz żegnam a potem zero kontaktu i tyle
każdego dnia po prostu ,nie łazisz w pobliżu nie dzwonisz nie piszesz ,nie odpowiadasz nie odpisujesz nie śledzisz .
znajdź zajęcie tymczasowe i nie siedź nie rozmyślaj za wiele .
3 2025-05-28 20:38:33 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 20:46:48)
Helenjane napisał/a:Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.Wydaje się ,że masz jeszcze trochę pary na romans,za mało przeczołgało,może jak się wyda romans to wtedy będzie jatka.
Nie ma co zajmować się zapominaniem to błąd - takim represyjnym zapominaniem wzmacniasz emocje wspomnienia .
Skutecznie ?
Kończysz ,mówisz żegnam a potem zero kontaktu i tyle
każdego dnia po prostu ,nie łazisz w pobliżu nie dzwonisz nie piszesz ,nie odpowiadasz nie odpisujesz nie śledzisz .
znajdź zajęcie tymczasowe i nie siedź nie rozmyślaj za wiele .
Trudne jak cholera. Kocham go strasznie. Odchodziłam już kilka razy i zawsze wracałam.
Ostatnio już naprawdę byłam na skraju załamania i przeprowadziłam z z nim rozmowę, pożegnałam się z nim, a on w nocy napił się wódki i napisał do mnie że życzy mi dobrej nocy i życzy mi szczęścia. Oczywiście ja mu też napisałam że życzę mu szczęścia w życiu, zapytałam dlaczego nie śpi a on że nie może spać .... Skończyło się oczywiście na kolejnym spotkaniu i seksie.
No i co? Nie dał mi odejść i znowu jest kibel, bo teraz z kolei on się nie odzywa. Jakby mi wysyłał sygnał: moje musiało zostać na wierzchu na koniec
//
Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.
Skoro „żona się załamie” to klasyka gatunku z serii wymówek – nie pozostaje nic innego, jak skorzystać z metody donosu: poinformować żonę anonimowo, że jej mąż ma romans. Żona urządzi Tobie lub/i jemu jatkę i wydarzy się jedna z dwóch rzeczy – albo skutecznie ograniczy wasz romans, albo wyrzuci go z domu. Tym sposobem jednak będziesz miała go dla siebie. Tak czy siak – coś zyskasz.
Helenjane napisał/a:Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.Wydaje się ,że masz jeszcze trochę pary na romans,za mało przeczołgało,może jak się wyda romans to wtedy będzie jatka.
Nie ma co zajmować się zapominaniem to błąd - takim represyjnym zapominaniem wzmacniasz emocje wspomnienia .
Skutecznie ?
Kończysz ,mówisz żegnam a potem zero kontaktu i tyle
każdego dnia po prostu ,nie łazisz w pobliżu nie dzwonisz nie piszesz ,nie odpowiadasz nie odpisujesz nie śledzisz .
znajdź zajęcie tymczasowe i nie siedź nie rozmyślaj za wiele .
"Nie odpisujesz" - nie dam rady mu nie odpisać. Jestem w impasie.
Czuję, że to się nie kończy dopóki nie znajdę innego szczęścia...a szczerze to nie mam teraz miejsca na nikogo innego. Jestem już przecież osobą po przejściach, też mam dzieci i nie rzucę się już w ramiona pierwszego lepszego bajeranta który mi się spodoba. Z zaufaniem też mam gigantyczne problemy
Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.
Facet grający na dwa fronty to dla ciebie takie cudo? Do tego zapijający swoją życiową niemoc wódą po nocach?
Ach, wy kobietki, same na siebie kręcicie bicz a potem płacz i zgrzytanie zębów.
Ale miało być bez moralizowania, więc może spróbuj "klin klinem", czy jakoś to tak było?
7 2025-05-28 21:00:29 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-05-28 21:01:43)
paslawek napisał/a:Helenjane napisał/a:Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.Wydaje się ,że masz jeszcze trochę pary na romans,za mało przeczołgało,może jak się wyda romans to wtedy będzie jatka.
Nie ma co zajmować się zapominaniem to błąd - takim represyjnym zapominaniem wzmacniasz emocje wspomnienia .
Skutecznie ?
Kończysz ,mówisz żegnam a potem zero kontaktu i tyle
każdego dnia po prostu ,nie łazisz w pobliżu nie dzwonisz nie piszesz ,nie odpowiadasz nie odpisujesz nie śledzisz .
znajdź zajęcie tymczasowe i nie siedź nie rozmyślaj za wiele ."Nie odpisujesz" - nie dam rady mu nie odpisać. Jestem w impasie.
Czuję, że to się nie kończy dopóki nie znajdę innego szczęścia...a szczerze to nie mam teraz miejsca na nikogo innego. Jestem już przecież osobą po przejściach, też mam dzieci i nie rzucę się już w ramiona pierwszego lepszego bajeranta który mi się spodoba. Z zaufaniem też mam gigantyczne problemy
Niekoniecznie musi się skończyć jak spotkasz innego i "szczęście" inne.
Nic na siłę plaster to tylko na chwilę
To trochę też jak z sięganiem dna i wypalaniem muszą się te emocje wybrzmieć
a Ty je podsycasz nie odpuszczasz jeszcze nie masz dość
niebezpieczne przeciąganie struny to jest kiedy odpowiadasz
Masz dzieci to dobrze dla Ciebie poświęć im uwagę większą .
Wasz rozwód to dla nich trudny czas .
Żona wie, tzn. myśli że to skończone. Albo udaje że myśli, bo jeszcze w zimie do mnie pisała i dopytywała mnie czy nadal mamy kontakt, a ja najpierw ją olewałam a potem wszystkiemu zaprzeczyłam bo on mnie o to prosił. Jednym słowem dla niego robię każdą głupotę.
Ona wie że ją zdradził ale on tak ją umie zmanipulować że ona mu tych zdrad już x wybaczyła. Zawsze śpiewka ta sama: byłem po alko i w sumie to niewiele pamiętam ale nic do niej nie czuję. Nic nie czuje ale od 3 lat co dnia pisze, dzwoni i się spotyka kiedy przyjeżdża tu do pracy.
Mówił że on musi przed nią ukrywać nasz romans bo ona go strasznie kocha i się załamie. Wy takie coś kupujecie?
Dodam, że jego żona ma na jego punkcie nie lada obsesję. Wie, że to nie jest wierny jej mężczyzna, a mimo to w przypadku odkrywania zdrad czy to naszej czy parę lat temu innej, obarczała winą głównie kochankę i tłumaczyła męża w myślach i za każdym razem przyjmowała go z powrotem.
Ja nie bardzo. Po prostu mnie nie kocha i tyle.
9 2025-05-28 21:01:56 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 21:02:49)
Helenjane napisał/a:Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
Czyli klasyka gatunku.
Jak zapomnieć i skutecznie zerwać?
Jak sobie radziliście? Dla mnie to jest nie do zrobienia. Byłam na terapii jeden raz ale babka kazała ciągle mówić o sobie a ona tylko słucha...nie mam na to pary i ochoty.Facet grający na dwa fronty to dla ciebie takie cudo? Do tego zapijający swoją życiową niemoc wódą po nocach?
Ach, wy kobietki, same na siebie kręcicie bicz a potem płacz i zgrzytanie zębów.
Ale miało być bez moralizowania, więc może spróbuj "klin klinem", czy jakoś to tak było?
Jemu jakoś to wybaczam bo jest już z tą kobietą 30 lat chyba i nie dziwię mu się, że ona już jest dla niego jak siostra. Rozumiem też że po takim stażu z kimś może się zwyczajnie bać. On ma 60 lat
Jakby był zonkosiem z krótkim stażem tobym nie rozumiała.
Facet (jeszcze) zajęty i poważnymi problemami jawi się jako cudo, podczas gdy przeciętny wolny facet okazałby się bezwartościowy?
Co jest nie tak z niektórymi z Was, Drogie Panie, że wybieracie wyboistą drogę. Co jest pociągającego w zajętym facecie? Większe wyzwanie, adrenalinka czy jakieś tam "uczucie", wyzwalające się od razu, kiedy się dowiadujecie, że facet jest żonaty?
Wszelkiej maści moralizatorom, filozofom z góry dziękuję.
On ma żonę, ja się rozwodzę w sumie dzięki mojej znajomości z kochankiem bo z mężem i tak nic mnie już nie łączyło oprócz prowadzenia domu i wychowania dzieci.
On się nie rozwiedzie bo "żona się załamie".
vs.
Żona wie, tzn. myśli że to skończone. Albo udaje że myśli, bo jeszcze w zimie do mnie pisała i dopytywała mnie czy nadal mamy kontakt, a ja najpierw ją olewałam a potem wszystkiemu zaprzeczyłam bo on mnie o to prosił. Jednym słowem dla niego robię każdą głupotę.
Ona wie że ją zdradził ale on tak ją umie zmanipulować że ona mu tych zdrad już x wybaczyła. Zawsze śpiewka ta sama: byłem po alko i w sumie to niewiele pamiętam ale nic do niej nie czuję. Nic nie czuje ale od 3 lat co dnia pisze, dzwoni i się spotyka kiedy przyjeżdża tu do pracy.
Mówił że on musi przed nią ukrywać nasz romans bo ona go strasznie kocha i się załamie. Wy takie coś kupujecie?
W tym momencie to ja nie kupuję Twojej wersji.
Dodam, że jego żona ma na jego punkcie nie lada obsesję. Wie, że to nie jest wierny jej mężczyzna, a mimo to w przypadku odkrywania zdrad czy to naszej czy parę lat temu innej, obarczała winą głównie kochankę i tłumaczyła męża w myślach i za każdym razem przyjmowała go z powrotem.
Ja nie bardzo. Po prostu mnie nie kocha i tyle.
Najwyraźniej robi Ci na złość zła i uparta baba
.
.............
Mówił że on musi przed nią ukrywać nasz romans bo ona go strasznie kocha i się załamie. Wy takie coś kupujecie?
Dodam, że jego żona ma na jego punkcie nie lada obsesję. Wie, że to nie jest wierny jej mężczyzna, a mimo to w przypadku odkrywania zdrad czy to naszej czy parę lat temu innej, obarczała winą głównie kochankę i tłumaczyła męża w myślach i za każdym razem przyjmowała go z powrotem.
Ja nie bardzo. Po prostu mnie nie kocha i tyle.
Ich malżeństwo i ich sprawa jak sobie ze swoimi problemami radzą, bo w tym wszystkim to ty masz problem, nie on. On swoją żonę już tak zmanipulował, że kobieta tańczy jak jej zagra, z resztą z tobą robi to samo. Masz rozwod na glowie i dzieci do wychowania, a kierujesz całą swoją uwagę na kogoś, dla kogo jesteś warta mniej niż NIC.
Skąd u ciebie takie niskie poczucie własnej wartości? Dlaczego sobie to robisz?
Trudne jak cholera.
Bez moralizacji. To jedyne wyjście. Wszystkie inne skończą się dla Ciebie slabo
14 2025-05-28 21:30:12 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 21:40:16)
Helenjane napisał/a:.............
Mówił że on musi przed nią ukrywać nasz romans bo ona go strasznie kocha i się załamie. Wy takie coś kupujecie?
Dodam, że jego żona ma na jego punkcie nie lada obsesję. Wie, że to nie jest wierny jej mężczyzna, a mimo to w przypadku odkrywania zdrad czy to naszej czy parę lat temu innej, obarczała winą głównie kochankę i tłumaczyła męża w myślach i za każdym razem przyjmowała go z powrotem.
Ja nie bardzo. Po prostu mnie nie kocha i tyle.Ich malżeństwo i ich sprawa jak sobie ze swoimi problemami radzą, bo w tym wszystkim to ty masz problem, nie on. On swoją żonę już tak zmanipulował, że kobieta tańczy jak jej zagra, z resztą z tobą robi to samo. Masz rozwod na glowie i dzieci do wychowania, a kierujesz całą swoją uwagę na kogoś, dla kogo jesteś warta mniej niż NIC.
Skąd u ciebie takie niskie poczucie własnej wartości? Dlaczego sobie to robisz?
A bo ja wiem? Zakochałam się po prostu. Weszłam w tę relację z pozycji braku. Braku uczucia, braku docenienia, grubsza o parę kg po ciąży, nieakceptująca siebie. On bardzo umiejętnie mnie zauroczył, wręcz robił za psychoterapeutę, przyjaciela i powiernika, tyle komplementów i to nie jakichś tanich jak od niego, to przez całe życie od wszystkich ludzi nie dostałam.
Zwracał uwagę nawet na drobne detale ciała, na co nigdy nikt uwagi nie zwracał. Mówił, że mu zryłam głowę tak go wzięło. Długo by wymieniać.
Patrząc na to racjonalnie ja dobrze wiem, że on mnie nie szanuje, skoro nie chce ze mną niczego zbudować a jeszcze prosi bym go kryła przed jego własną żona.
Ja to wszystko wiem.
Po czasie dowiedziałam się że takich kochanek jak ja to miał dużo więcej. Gdy zapytałam go jak zakończył się jego ostatni romans to powiedział: "a wiesz...ona chyba się zakochała no bo przestały jej wystarczać nasze spotkania raz na 2-3 tygodnie i zaczęła naciskać na to bym się rozwiódł. A przecież nie mogę zostawić żony która tyle lat ze mną była tylko dlatego że ktoś inny mi się spodobał. Zresztą z tą nową też po jakimś czasie byłoby zwyczajnie jak z każdą ". To mi zapaliło wielką czerwoną lampkę ale wtedy byłam już zakochana po uszy
Salomonka, a tak z ciekawości, jak myślisz, czym i w jaki sposób da się zmanipulować żonę żeby wybaczyła liczne zdrady? Czyli z niejedną na przestrzeni tych lat małżeństwa. Jak to się robi?
Bo ja jakbym się o choć jednej dowiedziała to zaufanie do takiego męża sięgnęłoby zera a jak sytuacja powtarzałaby się tobym go z miejsca pogoniła. Tu teoretyzuje bo ja i tak się rozwodzę i nie wiem czy mąż miał kogoś czy nie, ale nie nadawał się do życia bo stosował przemoc psychiczną, ekonomiczną i był socjopatycznej, co mówią nie tylko jakieś tam moje psiapsiolki ale osoby z mojej rodziny, przypadkowi ludzie z parku których poznałam przez dzieci bawiące się na placu zabaw etc. Zresztą o moim eks nie chce mi się gadać, po tym związku jeszcze długo będę sprzątać.
16 2025-05-28 21:36:00 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 21:51:35)
Helenjane napisał/a:Trudne jak cholera.
Bez moralizacji. To jedyne wyjście. Wszystkie inne skończą się dla Ciebie slabo
A jak myślisz, dlaczego on mi nie pomógł przez tak długi czas skrócić moje cierpienia czyli dlaczego sam tego nie zakończył np. słowami "widzę jak się męczysz i zakończmy to". Tylko nawet te decyzję musiał zwalić na mnie.
I tak jestem już dużo dalej niż jeszcze pół roku temu. Już go nie idealizuję, widzę wyraźnie jego wady. Pół roku temu nie do pomyślenia było dla mnie to próbować zakończyć.
Jednak ile można? Ile można się kryć, czekać, frustrować?
Tym bardziej że on już tak cuduje że szopki przed nią odstawia że jest niby święty, z normalnego numeru już w ogóle nie pisze bo ona ma wejście na billingi i sprawdza my telefon, tego co mówił, więc on ma drugi telefon z innym numerem i z niego dzwoni. A tak jest wystraszony że ona się dowie, że ten telefon też najchętniej uruchamia tylko wtedy jak jej w domu nie ma.
Zastanawia mnie CO kieruje takimi mężczyznami. Po co żyć z kobietą której się nie kocha?? No jaki jest w tym sens. Ja przynajmniej jak czułam że mój związek to wielka porażka to to zakończyłam. Bo nie powiecie mi chyba że ten kochanek kocha żonę, osobę którą co dnia perfidnie oszukuje.
Co to jest za wymówka że ona się załamie? Co to jest za wymówka że on nie może jej zostawić bo tak się nie robi, a kiedyś obiecał że będzie z nią zawsze?
A jak r...chał inne to nie myślał o tym?
Perfidne oddzielenie seksu od uczuć...a moim zdaniem jak chłop chce mieć seks bez zobowiązań to niech idzie do domu uciech a nie mąci w głowie kobietom.
No ale zapewne wielu facetów to poprze. Że seks bez uczuć sratatata. No żonę też tak zrobił że te wszystkie zdrady to był seks bez uczuć więc ona mu wybaczyła.
Wiem że wszystko to się kończy, może już się skończyło, ale został mi żal i przykrość . On wie że kochałam i kocham, w związku z czym mam wrażenie że dlatego utrzymuje ten kontakt i sprawdza jak się czuję, jak tam w pracy, czy ok z dziećmi...nie próbuje odpuścić kontaktu.
Albo go przecieniam i ma jakieś minimalne wyrzuty sumienia względem mnie dlatego co dnia niemal, sprawdza jak się czuję, albo nadal liczy na darmowy seks jak się okazja nadarzy...może się ode mnie nie doczekać.
Na takiego człowieka nie będzie nigdy nauczki. On się zawsze wyslizga z każdego g bo ma coś takiego w sobie że kobiety go bardzo lubią i niejedna by go nawet i utrzymywała, jakoś tak umie je okręcić wokół palca
Salomonka, a tak z ciekawości, jak myślisz, czym i w jaki sposób da się zmanipulować żonę żeby wybaczyła liczne zdrady? Czyli z niejedną na przestrzeni tych lat małżeństwa. Jak to się robi?
Bo ja jakbym się o choć jednej dowiedziała to zaufanie do takiego męża sięgnęłoby zera a jak sytuacja powtarzałaby się tobym go z miejsca pogoniła. Tu teoretyzuje bo ja i tak się rozwodzę i nie wiem czy mąż miał kogoś czy nie, ale nie nadawał się do życia bo stosował przemoc psychiczną, ekonomiczną i był socjopatycznej, co mówią nie tylko jakieś tam moje psiapsiolki ale osoby z mojej rodziny, przypadkowi ludzie z parku których poznałam przez dzieci bawiące się na placu zabaw etc. Zresztą o moim eks nie chce mi się gadać, po tym związku jeszcze długo będę sprzątać.
Nie wiem przecież jak wygląda ich malżeństwo i na czym się opiera, ale na pewno nie na milości ani na wzajemnym szacunku.
Ty teraz o tym nie myśl, myśl jak się wyplątać z tego galimatiasu jakiego sobie w życiu narobiłaś.
Napisałaś, że po ciąży przytyłaś, a co zrobiłaś, żeby schudnąć? Żeby się samej sobie spodobać? Żeby siebie zaakceptować?
Spróbuj się bardziej skoncentrować na sobie i na własnych sprawach, na dzieciach. Każdego dnia zrób dla siebie coś miłego, skoncentruj się tylko na tym, co zrobiłaś na tyle dobrze, że jesteś z siebie dumna. Zauważaj swoje osiągnięcia, nawet te drobne, i notuj je w notesie. Czasem po prostu czytaj te swoje zapiski, zwłaszcza gdy będzie ci źle. Uwierz, że masz prawo być dumna ze swoich sukcesów.
Tego faceta naprawdę zablokuj w telefonie i walcz ze słabością do niego, jak się walczy z nałogiem, bo on jest jak nałóg z którym walka jest trudna, ale jednak nie niemożliwa do wygrania. Jeśli sama nie wlożysz maksimum wysiłku w walkę o zerwanie tej relacji, to nikt ci nie pomoże, bo to zwyczajnie niewykonalne. Nie można cię zamknąć na klucz w domu i odebrać ci telefonu, żebyś się z nim nie kontaktowala. To są twoje decyzje i twoje dramaty, gdy z pełną świadomością decydujesz się na postępowanie wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.
[
1. A jak myślisz, dlaczego on mi nie pomógł przez tak długi czas skrócić moje cierpienia czyli dlaczego sam tego nie zakończył np. słowami "widzę jak się męczysz i zakończmy to". Tylko nawet te decyzję musiał zwalić na mnie.
2. Zastanawia mnie CO kieruje takimi mężczyznami. Po co żyć z kobietą której się nie kocha?? No jaki jest w tym sens. Bo nie powiecie mi chyba że kocha osobę którą co dnia perfidnie oszukuje.
Ad1. Dzieciuch z Ciebie albo troll. Jemu jest dobrze to Ty masz problem. Dlaczego ma Twoje rozwiązywać?
Ad2. Bo to kut...s. I tacy są na świecie. Najczesciej karmieni przez takie jak Ty
19 2025-05-28 21:56:09 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 22:02:56)
Helenjane napisał/a:Salomonka, a tak z ciekawości, jak myślisz, czym i w jaki sposób da się zmanipulować żonę żeby wybaczyła liczne zdrady? Czyli z niejedną na przestrzeni tych lat małżeństwa. Jak to się robi?
Bo ja jakbym się o choć jednej dowiedziała to zaufanie do takiego męża sięgnęłoby zera a jak sytuacja powtarzałaby się tobym go z miejsca pogoniła. Tu teoretyzuje bo ja i tak się rozwodzę i nie wiem czy mąż miał kogoś czy nie, ale nie nadawał się do życia bo stosował przemoc psychiczną, ekonomiczną i był socjopatycznej, co mówią nie tylko jakieś tam moje psiapsiolki ale osoby z mojej rodziny, przypadkowi ludzie z parku których poznałam przez dzieci bawiące się na placu zabaw etc. Zresztą o moim eks nie chce mi się gadać, po tym związku jeszcze długo będę sprzątać.Nie wiem przecież jak wygląda ich malżeństwo i na czym się opiera, ale na pewno nie na milości ani na wzajemnym szacunku.
Ty teraz o tym nie myśl, myśl jak się wyplątać z tego galimatiasu jakiego sobie w życiu narobiłaś.
Napisałaś, że po ciąży przytyłaś, a co zrobiłaś, żeby schudnąć? Żeby się samej sobie spodobać? Żeby siebie zaakceptować?
Spróbuj się bardziej skoncentrować na sobie i na własnych sprawach, na dzieciach. Każdego dnia zrób dla siebie coś miłego, skoncentruj się tylko na tym, co zrobiłaś na tyle dobrze, że jesteś z siebie dumna. Zauważaj swoje osiągnięcia, nawet te drobne, i notuj je w notesie. Czasem po prostu czytaj te swoje zapiski, zwłaszcza gdy będzie ci źle. Uwierz, że masz prawo być dumna ze swoich sukcesów.
Tego faceta naprawdę zablokuj w telefonie i walcz ze słabością do niego, jak się walczy z nałogiem, bo on jest jak nałóg z którym walka jest trudna, ale jednak nie niemożliwa do wygrania. Jeśli sama nie wlożysz maksimum wysiłku w walkę o zerwanie tej relacji, to nikt ci nie pomoże, bo to zwyczajnie niewykonalne. Nie można cię zamknąć na klucz w domu i odebrać ci telefonu, żebyś się z nim nie kontaktowala. To są twoje decyzje i twoje dramaty, gdy z pełną świadomością decydujesz się na postępowanie wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.
Zgadzam się z Tobą w pełni. Jest to znajomość destrukcyjna. Myślę, że Twoje porady mają sens..
Co do wagi to już schudłam do stanu sprzed drugiej ciąży, a o to mi chodziło. Już się sobie bardziej podobam niż jeszcze rok temu.
I tak jak mówisz, decyzja o zakończeniu może wypłynąć tylko ode mnie.
I tylko przykro mi teraz i pluję sobie w brodę jak sobie przypomnę jak zapytałam kiedyś o te inne relacje które miał na przestrzeni trwania związku z żoną, pytałam ile one trwały a on odpowiadał "2-3 lata" a gdy pytałam dlaczego tylko tyle "a bo 3 lata to wystarczająco. Dla obu stron. Ma się już dość tego zawieszenia, z jednej strony pojawiają się oczekiwania" oczywiście głównie to kobiety je miały (oczekiwania).
Dziwi mnie serio jak można tak po prostu zrywać te relacje. On NIC do tych kobiet nie czuł? Straszne.
Z tą ostatnią też byłby dalej kręcił gdyby ona nie postawiła ultimatum: rozwód i przeprowadzka do mnie albo do widzenia. Pytałam go czy on w niej się też zakochał to powiedział że on to nie.
To dziwne bo jego żona mi mówiła jak już tak szczerze rozmawiałyśmy kiedyś, że on po tamtym romansie długo się 'leczyl '.
20 2025-05-28 21:58:50 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 22:00:54)
Helenjane napisał/a:[
1. A jak myślisz, dlaczego on mi nie pomógł przez tak długi czas skrócić moje cierpienia czyli dlaczego sam tego nie zakończył np. słowami "widzę jak się męczysz i zakończmy to". Tylko nawet te decyzję musiał zwalić na mnie.
2. Zastanawia mnie CO kieruje takimi mężczyznami. Po co żyć z kobietą której się nie kocha?? No jaki jest w tym sens. Bo nie powiecie mi chyba że kocha osobę którą co dnia perfidnie oszukuje.
Ad1. Dzieciuch z Ciebie albo troll. Jemu jest dobrze to Ty masz problem. Dlaczego ma Twoje rozwiązywać?
Ad2. Bo to kut...s. I tacy są na świecie. Najczesciej karmieni przez takie jak Ty
Ano prawda, karmieni przez naiwniaczki takie jak ja. Trzeba przyznać że żona też mu się trafiła jak ślepej kurze ziarnko bo inna by go już dawno wywaliła na zbity pysk.
Kochanka zawsze wspiera trwałość układu małżeńskiego . On się zasili gdzie indziej i wraca do żony.
To też nie jest tak że oni się nie lubią tak jak to było u mnie i byłego męża że już się w pewnym momencie nie lubiliśmy po prostu. On ją lubi, mówi że to dobra osoba, a ona tez kiedyś mówiła mi że on jest jej wieloletnim przyjacielem i mężem i ojcem jej dzieci więc ona sobie nie wyobraża go zostawić. No ok...
Pamiętam, jak kilka dni temu przeprowadziłam z nim tą rozmowę o zerwaniu z nim.. a on co, parę godzin później na nowo mi to rozgrzebuje. Po co.?? Jaki jest tego cel?
I on naprawdę nigdy, przenigdy po poślubieniu żony do nikogo innego już nic nie poczuł? Człowiek-zagadka. Tylko 5-7 procent mężczyzn odchodzi do kochanki. Myślicie że to znaczy że tylko 5-7 procent kocha kochankę?
Próbowałam nawet nakierować swoje myślenie na inne tory, odbierać go jako powiernika, przyjaciela, ale zrezygnować z tych wstawek seksualnych i w ogóle już tak traktować go jak kolegę, ale do tej pory mi nie wychodziło.
Myślicie że za jakiś czas byłoby możliwe utrzymywanie kontaktu ale już na innym poziomie?
Czy już zawsze musi się to kończyć ostrym cięciem.
Macie takie doświadczenia że zaprzyjaznilyscie się z byłymi? Czy to musi tak być że jest to typowa osoba z Waszej przeszłości i tam musi zostać?
Próbowałam nawet nakierować swoje myślenie na inne tory, odbierać go jako powiernika, przyjaciela, ale zrezygnować z tych wstawek seksualnych i w ogóle już tak traktować go jak kolegę, ale do tej pory mi nie wychodziło.
Myślicie że za jakiś czas byłoby możliwe utrzymywanie kontaktu ale już na innym poziomie?
Czy już zawsze musi się to kończyć ostrym cięciem.
Macie takie doświadczenia że zaprzyjaznilyscie się z byłymi? Czy to musi tak być że jest to typowa osoba z Waszej przeszłości i tam musi zostać?
Myślę że jak nie jesteś trollem to znasz odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania
23 2025-05-28 22:32:23 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 22:34:02)
Helenjane napisał/a:Próbowałam nawet nakierować swoje myślenie na inne tory, odbierać go jako powiernika, przyjaciela, ale zrezygnować z tych wstawek seksualnych i w ogóle już tak traktować go jak kolegę, ale do tej pory mi nie wychodziło.
Myślicie że za jakiś czas byłoby możliwe utrzymywanie kontaktu ale już na innym poziomie?
Czy już zawsze musi się to kończyć ostrym cięciem.
Macie takie doświadczenia że zaprzyjaznilyscie się z byłymi? Czy to musi tak być że jest to typowa osoba z Waszej przeszłości i tam musi zostać?Myślę że jak nie jesteś trollem to znasz odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania
Ech, znam.
Ale wiecie jak to jest...trochę przykro, trochę żal...pogrzebać swoje nadzieje.
Ta relacja tylko dobiła mnie po nieudanym małżeństwie, kiedy byłam na maksa psychicznie zdołowana przez człowieka który przez x lat niemal co dnia mówił mi jaka jestem beznadziejna, jaka do niczego, jak to niczego nie osiągnę (były mąż to pan doktor z osiągnięciami, typ z rysem narcystycznym tak jak jego matka, do tego widoczne objawy ZA, zamknięty w swoim świecie z którego tak naprawdę wychodził tylko w pierwszych 2-3 latach związku).
Mam znajomego którego znam od lat i on mi powiedział że nie może patrzeć jak ten kochanek mnie zmasakrował choć wiedział że powinnam być silna dla dzieci, dla siebie, że na nowo muszę w siebie uwierzyć. Jego zdaniem ten człowiek wykorzystał to, że łatwo mnie było w tamtym momencie zauroczyć i omamić i pozwolił żebym uwierzyła że on da mi wszystko to czego mi brak czyli ciepło, bliskość i obecność. A zostawił mnie z jeszcze większą dziurą w sercu.
Nie powiem, mam trochę też żalu do losu że on zawsze spada na 4 łapy, jego żona zawsze go przyjmie a powiedzcie mi ile znacie kobiet, które mąż by przyjął z powrotem po zdradzie? No właśnie... A tamten zawsze się wyslizga. Zaraz pewnie znajdzie sobie nową zasilającą go. A ja jak byłam sama tak jestem. I mi będzie dużo trudniej kogoś znaleźć . Zresztą tak mi to wszystko w kość dało że ja już nic nie chce tylko sw. Spokoju.
Jak myślicie, ile miesięcy musi minąć a nie daj Bóg lat żebym już nie przypominała sobie o tym kochanku, o tym niespełnionym marzeniu które od zawsze w sobie noszę. Od zawsze tak strasznie chciałam kochać ze wzajemnością. Tak bardzo chciałam mieć super związek a mi się nie udało
Teraz miałabym więcej rozumu i nigdy więcej nie tknę żadnego który nie jest singlem
Będę natrętny i zapytam jeszcze raz: co takiego zaje***go miał w sobie zajęty facet z problemami, że się w nim zabujałaś?
Wolnych nie było żadnych?
25 2025-05-28 22:36:05 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-28 22:37:43)
Będę natrętny i zapytam jeszcze raz: co takiego zaje***go miał w sobie zajęty facet z problemami, że się w nim zabujałaś?
Wolnych nie było żadnych?
Po prostu pojawił się w czasie kiedy byłam bardzo wygłodniała uczuć. W środowisku uchodził za osobę, która jest w małżeństwie ale jest to bardziej układ. Tak myślałam wchodząc w to. Myślałam że skoro on się bierze za zdradę a nie jest już młodym gówniarzem którego za przeproszeniem swędzi, to może szuka ostatecznej kropki nad i, czegoś co utwierdzi go w przekonaniu, że może się rozstać z żoną bo poznał kogoś innego. Bo niektórzy nie odejdą ze słabego układu póki nie mają kogoś kto im pomoże przez to przejsc. Ludzie panicznie boją się samotności.
A drugi powód dlaczego w to weszłam? Jego zdolności manipulacyjne. Ogromne. Niektórzy faceci tak mają, patrz Tulipan czy inny Casanova. Jakiś taki urok osobisty że baby na niego leciały i mnie też omamił.
A zawsze brzydziłam się żonatymi. Jednak on był tak zaangażowany i przekonujący że byłam pewna że on już tej żony nie kocha
bagienni_k napisał/a:Będę natrętny i zapytam jeszcze raz: co takiego zaje***go miał w sobie zajęty facet z problemami, że się w nim zabujałaś?
Wolnych nie było żadnych?Po prostu pojawił się w czasie kiedy byłam bardzo wygłodniała uczuć. W środowisku uchodził za osobę, która jest w małżeństwie ale jest to bardziej układ. Tak myślałam wchodząc w to. Myślałam że skoro on się bierze za zdradę a nie jest już młodym gówniarzem którego za przeproszeniem swędzi, to może szuka ostatecznej kropki nad i, czegoś co utwierdzi go w przekonaniu, że może się rozstać z żoną bo poznał kogoś innego. Bo niektórzy nie odejdą ze słabego układu póki nie mają kogoś kto im pomoże przez to przejsc. Ludzie panicznie boją się samotności.
A drugi powód dlaczego w to weszłam? Jego zdolności manipulacyjne. Ogromne. Niektórzy faceci tak mają, patrz Tulipan czy inny Casanova. Jakiś taki urok osobisty że baby na niego leciały i mnie też omamił.
A zawsze brzydziłam się żonatymi. Jednak on był tak zaangażowany i przekonujący że byłam pewna że on już tej żony nie kocha
Gdy się chce, to zawsze znajdzie się wytłumaczenie i usprawiedliwienie.
27 2025-05-29 07:39:52 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 08:33:22)
Helenjane napisał/a:bagienni_k napisał/a:Będę natrętny i zapytam jeszcze raz: co takiego zaje***go miał w sobie zajęty facet z problemami, że się w nim zabujałaś?
Wolnych nie było żadnych?Po prostu pojawił się w czasie kiedy byłam bardzo wygłodniała uczuć. W środowisku uchodził za osobę, która jest w małżeństwie ale jest to bardziej układ. Tak myślałam wchodząc w to. Myślałam że skoro on się bierze za zdradę a nie jest już młodym gówniarzem którego za przeproszeniem swędzi, to może szuka ostatecznej kropki nad i, czegoś co utwierdzi go w przekonaniu, że może się rozstać z żoną bo poznał kogoś innego. Bo niektórzy nie odejdą ze słabego układu póki nie mają kogoś kto im pomoże przez to przejsc. Ludzie panicznie boją się samotności.
A drugi powód dlaczego w to weszłam? Jego zdolności manipulacyjne. Ogromne. Niektórzy faceci tak mają, patrz Tulipan czy inny Casanova. Jakiś taki urok osobisty że baby na niego leciały i mnie też omamił.
A zawsze brzydziłam się żonatymi. Jednak on był tak zaangażowany i przekonujący że byłam pewna że on już tej żony nie kochaGdy się chce, to zawsze znajdzie się wytłumaczenie i usprawiedliwienie.
Ludzkie uczucia są nieprzewidywalne. Niczego nie robiłam z premedytacją. Czasami wystarczy, że między dwojgiem ludzi pojawi się tzw. chemia i nie mówię tu tylko o tej erotycznej...coś "kliknie", jedna ze stron jest akurat poraniona po poprzednim związku lub po prostu zmęczona samotnością i łatwo wtedy wpaść. Łatwo nam przychodzi ocenianie innych a ja zawsze będę twierdzić, że tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono. Ja zawsze byłam pewna, że mnie coś takiego nie spotka. W rozmowach z koleżankami potępiałam ludzi, którzy wchodzą w takie układy. Dopóki mnie samej to nie spotkało.
Wiecie co on mi kiedyś odpowiedział, jak zapytałam go, czy nie czuje, że robi krzywdę tej swojej żonie zdradzając ją? "Czego oczy nie widzą tego d..pie nie żal". Dla mnie niepojęte. Dla mnie już samo zaakceptowanie w głowie innego faceta oznaczało że na poprzednim postawiłam krzyżyk.
To tak jak mówił jakiś psycholog: "for women it's a transition, for men it's just a treat". A potem leją się łzy. Mnie jest trudno zapomnieć o nim, bo w momencie kiedy nikogo nie interesowało jak się czuję, on każdego dnia witał mnie pytaniem jak u mnie, doradzał, wspierał i słuchał, sam też opowiadał co dnia co u niego, jakie ma plany. To już był rytuał. Wspominałam, że nie mieszkamy w tym samym mieście, więc to nie było tak że spotkać się można bardzo często.
Tak jak ktoś wyżej napisał: to jest nałóg. Nie ma co się oszukiwać. Z nałogiem walczy się radykalnie albo to się tak ciągnie. Sama o tym wiem...
Powiem Wam jeszcze jedno: straciłam wieloletnią znajomą po tym, jak opowiedziałam jej swoją historię. Dla niej było nie do przełknięcia że byłam kochanką zajętego, bo sama została zdradzona przez męża. Widziała mnie już tylko przez pryzmat zdrady i utożsamiała mnie chyba z kochanką swojego męża. Tak więc kolejna znajomość mi przepadła. Pisze to aby nakreślić, że kochanki to nie są legendarne żmije i złe osoby, to są często bardzo samotne dziewczyny którym wcale nie chodzi tylko o seks, a ze swojej historii nawet nie mają się komu zwierzyć, bo z automatu są skreślone jako te złe i nie pomoże tłumaczyć jakie mechanizmy tym rządziły, że to nie jest tendencja i to nie jest celowe bieganie za zajętymi "bo tak".
Kto w tym nie był, ten od razu wydaje osąd. Cieszę się, że choć moja kuzynka z którą jestem blisko od lat, zrozumiała mnie, bo sama kiedyś wpadła w romans, tylko że on był wolny a ona była w nieszczęśliwym związku
Żony nie zostawi, bo większość nie zostawia, zwłaszcza w tym wieku nie będzie robił rewolucji w swoim życiu no i po co, skoro wie, że żona akceptuje jego wyskoki. Przecież to raj dla takiego faceta. Może sobie bzykać na boku ile wlezie. Oczywiście musi trochę poukrywać przed żoną dla formalności, żeby nie było to takie na bezczela, ale są żony, co wiedzą i godzą się na to. Tak, jak są kochanki, co godzą się na bycie kochanką i wierzą, że on chyba coś do nich czuje, no bo przecież inaczej by z nimi się nie spotykał. Ale faceci to nie kobiety, mają inną konstrukcje psychiczną, mogą się spotykać na seks i nie ma w tym żadnych głębszych uczuć z ich strony a u kobiet przeciwnie, zaraz jedna z drugą się zakochują i dlatego trudno im przerwać taką relację. Cwaniaki potrafią na tym grać długo obiecując tym naiwnym gruszki na wierzbie. Tu przynajmniej plus, że Ci nie robi nadziei.
Żeby przerwać to, musisz zrobić mocny detoks, ale nie wiem czy masz tyle siły i przede wszystkim chęci. Bo niby chcesz, ale nie chcesz. Niby się żegnasz, ale wyczekujesz odpowiedzi i wystarczy kilka smsów, żebyś znowu wpuściła go do łóżka. Wybacz, ale marnie to widzę.
29 2025-05-29 12:04:49 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 12:06:44)
Żony nie zostawi, bo większość nie zostawia, zwłaszcza w tym wieku nie będzie robił rewolucji w swoim życiu no i po co, skoro wie, że żona akceptuje jego wyskoki. Przecież to raj dla takiego faceta. Może sobie bzykać na boku ile wlezie. Oczywiście musi trochę poukrywać przed żoną dla formalności, żeby nie było to takie na bezczela, ale są żony, co wiedzą i godzą się na to. Tak, jak są kochanki, co godzą się na bycie kochanką i wierzą, że on chyba coś do nich czuje, no bo przecież inaczej by z nimi się nie spotykał. Ale faceci to nie kobiety, mają inną konstrukcje psychiczną, mogą się spotykać na seks i nie ma w tym żadnych głębszych uczuć z ich strony a u kobiet przeciwnie, zaraz jedna z drugą się zakochują i dlatego trudno im przerwać taką relację. Cwaniaki potrafią na tym grać długo obiecując tym naiwnym gruszki na wierzbie. Tu przynajmniej plus, że Ci nie robi nadziei.
Żeby przerwać to, musisz zrobić mocny detoks, ale nie wiem czy masz tyle siły i przede wszystkim chęci. Bo niby chcesz, ale nie chcesz. Niby się żegnasz, ale wyczekujesz odpowiedzi i wystarczy kilka smsów, żebyś znowu wpuściła go do łóżka. Wybacz, ale marnie to widzę.
Czyli Twoim zdaniem tylko krótkie cięcie, żadnych "smsków od czasu do czasu" etc.
Poważny detoks. No ja już jestem coraz bliżej tego. W końcu będę musiała coś zrobić.
Już w ten poniedziałek powiedziałam mu że mam dosyć i chcę zakończyć, a on wieczorem znów mi rozgrzebal sprawę pisząc ze "życzy mi szczęścia ❤️❤️❤️" i "dobrych snów". Po co??? Przecież przed południem się z nim pożegnałam.
Ja to odebrałam jako niemożność zakończenia tego przez niego czyli że coś do mnie czuje. Głupia jestem pewnie.
Ale po co wracał? Bo jestem jego ego boosterem?
Ja też czuję, że to trzeba zakończyć. Ja nawet chciałam, ale on wieczorem znów napisał. Ktoś powie: "to trzeba było nie odpisywać". To trudne.
Też jest mi trudno sobie wyobrazić że mam nigdy się nie odezwać, nie zapytać co u niego, jak się cxuje. Trudne to bedzie
"...ale są żony, co wiedzą i godzą się na to" - zawsze się zastanawiałam, czy one są szczęśliwe? Na pewno nie.
Ja po ponad dwóch latach bycia kochanką mam dosyć, a takie żyją dziesięciolecia w martwym małżeństwie i im to lotto? Nie szkoda życia?
31 2025-05-29 12:34:05 Ostatnio edytowany przez nowatorka (2025-05-29 12:34:25)
On ma 60 lat a ty?
Ja akurat jestem tą zdradzaną żoną. W szoku jak się przypadkiem dowiedziałam. Ale mój mąż odszedł do swojej młodej kochanki , ja do teraz nie mogę zroumiweć jak mógł rozpieprzyc wszystko dla kogoś takiego. No ale życie. Jestem już na innym etapie niż 2 lata temu, rozwód w toku. I ciągle się zastanawiam co takie młode dziewczę widzi w starym pryku w wieku swojego ojca.
32 2025-05-29 12:38:06 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 12:40:39)
On ma 60 lat a ty?
Ja akurat jestem tą zdradzaną żoną. W szoku jak się przypadkiem dowiedziałam. Ale mój mąż odszedł do swojej młodej kochanki , ja do teraz nie mogę zroumiweć jak mógł rozpieprzyc wszystko dla kogoś takiego. No ale życie. Jestem już na innym etapie niż 2 lata temu, rozwód w toku. I ciągle się zastanawiam co takie młode dziewczę widzi w starym pryku w wieku swojego ojca.
On 60 a ja 37. 23 lata różnicy to tak dużo?
Przyciągnął mnie doświadczeniem życiowym, wiele już widział i umiał doradzić, życiowo ode mnie mądrzejszy. Imponowało mi m.in. doświadczenie.
P.S. wiem że to źle zabrzmi ale Twój mąż to jakiś ideał że zamiast kłamać i zdradzać latami powiedział Ci wprost że odchodzi. I że nie chce już dłużej żyć w pustym związku bez miłości.
A nie, wróć, to Ty to przypadkiem odkrylas, przepraszam, czytałam w pośpiechu. I sama wniosłas o rozwód?
Jak mógł to zrobić? Normalnie. Życie jest za krótkie by żyć w wypalonych związkach. Każdy chce kochać i być kochanym.
"Jak mógł rozpieprzyć wszystko dla kogoś takiego" kogoś jakiego? Coś z nią nie tak? W czym gorsza jest od Ciebie?
A jakby się nie chciał rozwieść to przyjelabys go tak jak tamta żona mojego eks kochanka przyjmuje?
33 2025-05-29 12:52:00 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 13:00:08)
Dodam jeszcze, że żona tego mężczyzny jest radną tam u siebie na wsi i niedawno robiono takie filmiki promujące gminę, ona tam wystąpiła wraz z nim, promowali się m.in. tym że wspierają schronisko dla psów.
Pod tym filmikiem pojawiły się komentarze jakichś ich klakierów miejscowych, w stylu: "jakie wspaniałe małżeństwo! To ludzie o wielkich sercach. Cudowni, wspaniali ludzie".
Nie muszę chyba pisać jak się czułam czytając to oraz oglądając ten film gdzie są wyreżyserowane sceny jak się przytulają i cud rodzinka. Wiedząc że kilka godzin przed kręceniem tego filmiku dzwonił do mnie i umawiał się na seks. Ona na tym filmie wygłasza peany jak to już oni wiele lat są razem, jak to on się jej tyle lat "trzyma". No i śmieszno i straszno.
"Jacy to wspaniali ludzie!" - oj tak, cudowni. On zdrajca a ona atakowała mnie rok temu pisząc : "zablokuj go wszędzie bo wierzysz mu we wszystko a on nagadał ci niewiadomo czego abyś tylko tyłek wypiela" ok a nawet jak tak, to ona mówi to tak spokojnie? I nadal z nim sypia i żyje?
Nie mam więcej pytań. A Wy jak to widzicie?
I wiem, jak to brzmi...jakbym się wybielała i nie widziała swojego wkładu w tę sytuację. To nie tak. Ale teraz jestem na etapie kwaśnych winogron i słodkich cytryn. Ta druga metoda objawia się teraz u mni w myśleniu, że ja się od tej toksyny już coraz bardziej uwalniam, ja nie mam jeszcze nawet 40tki i jeszcze niejednego mogłabym poznać a on i ona co? Nic im nie zostało jak tylko siedzieć ze sobą i udawać że jest ok. A jemu? Oglądać młode laski w internecie bo teraz to ona już go nigdy i nigdzie samego nie puści.
Mam i zawsze będę mieć (tyle że nie będę się w tym pławić i tego pielęgnować, bo nie chce karmić złego wilka w sobie) żal do niego że dobrze wiedząc jaka jest moja sytuacja, że czulam się sama, nic nie warta, zgnojona przez eksmęża, traktowana tam latami jak mebel, żona narcystycznego maminsynka, wiedząc to wszystko, kochanek kręcił mną jak mógł żeby tylko dostać to czego chciał. Podeptał moje serce. 2,5 roku utrzymywał moje zainteresowanie wiedząc jak jest i że się w nim zakochałam. A co tam..ważne że jemu było dobrze.
Zastanawia mnie dlaczego tacy faceci na seks bez zobowiązań nie idą na portale tego przeznaczone albo do burdelu gdzie sytuacja jest jasna - on płaci, ona daje mu seks. A nie mącić w głowie rozwódce z dwójką dzieci. On mając lat wtedy 57 nie wiedział że robi komuś krzywdę??
34 2025-05-29 12:55:57 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-05-29 12:57:32)
Proszę Cię
Naprawdę oczekujesz, że 60 - letni mężczyzna wywróci całe swoje życie do góry nogami – przekreśli rodzinę i małżeństwo – dla kobiety, która za 10 lat być może nie będzie już zainteresowana starszym panem, wymagającym wsparcia i opieki, bo znajdzie sobie partnera w bardziej odpowiadającym jej wieku?? On po prostu myśli realistycznie.
Ma Cię „na boku”, bo może – bo jesteś dostępna i chętna. Ma, bo TAK mu wygodnie i bezpiecznie.
35 2025-05-29 12:59:34 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-05-29 13:01:37)
"...ale są żony, co wiedzą i godzą się na to" - zawsze się zastanawiałam, czy one są szczęśliwe? Na pewno nie.
Ja po ponad dwóch latach bycia kochanką mam dosyć, a takie żyją dziesięciolecia w martwym małżeństwie i im to lotto? Nie szkoda życia?
Nie wiem, nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale na pewno nie wszystkim to przeszkadza, ludzie są rożni. A poligamia? A swingowanie? Czy takie małżeństwa są nieszczęśliwe? Chyba nie. Może w związku stawiają na inne wartości niz seks. A jak to widzi jego żona, należałoby ją zapytać. Jakieś zalety chyba on musi mieć skoro jest z nim tyle lat
A może jest tak samo zaczadzona jak Ty ![]()
Proszę Cię
Naprawdę oczekujesz, że 60 - letni mężczyzna wywróci całe swoje życie do góry nogami – przekreśli rodzinę i małżeństwo – dla kobiety, która za 10 lat być może nie będzie już zainteresowana starszym panem, wymagającym wsparcia i opieki, bo znajdzie sobie partnera w bardziej odpowiadającym jej wieku?? On po prostu myśli realistycznie.
Ma Cię „na boku”, bo może – bo jesteś dostępna i chętna. Ma, bo TAK mu wygodnie i bezpiecznie.
Ale takie przypadki się zdarzały. Nawet 60latek potrafi przewrócić wszystko "do góry nogami" jak się zakocha. Ten się nie zakocham, ot i wszystko
37 2025-05-29 13:06:47 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 13:12:36)
Helenjane napisał/a:"...ale są żony, co wiedzą i godzą się na to" - zawsze się zastanawiałam, czy one są szczęśliwe? Na pewno nie.
Ja po ponad dwóch latach bycia kochanką mam dosyć, a takie żyją dziesięciolecia w martwym małżeństwie i im to lotto? Nie szkoda życia?Nie wiem, nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale na pewno nie wszystkim to przeszkadza, ludzie są rożni. A poligamia? A swingowanie? Czy takie małżeństwa są nieszczęśliwe? Chyba nie. Może w związku stawiają na inne wartości niz seks. A jak to widzi jego żona, należałoby ją zapytać. Jakieś zalety chyba on musi mieć skoro jest z nim tyle lat
A może jest tak samo zaczadzona jak Ty
Ewidentnie jest zmanipulowana, bardzo łatwo jest ją okłamać. Zalety związku z nim? No gość jest matriarchalny, pozwala jej rządzić i o wszystkim decydować. Wszystkie zarobione pieniądze jej przynosi, z tego co mówił, dostosowuje się do niej we wszystkim gdyż jak twierdzi "ona ma silniejszy od niego charakter". Wygląda to bardziej na relację matka-syn niż zona-maz, do tego ta wieczna kontrola. Ona zachowuje się jak jego matka, on boi się jej jak ognia. Myślę że jest on tak "zbutowany" przez panią heterę, że tymi zdradami z młodszymi kobietami podbudowuje sobie ego.
Ona nie toleruje zdrad. Gdyby tolerowała nie wypisywalaby do mnie i innych pań. Po jego zdradach cierpi ale zawsze go przyjmie.
Co do niej, to myślę że jest tak zaślepiona jak ja byłam albo i bardziej, do tego u niej dochodzi brak perspektyw (jest obiektywnie mówiąc, brzydka no i cierpi na otyłość), bo nią nikt się już nie zainteresuje seksualnie, nie ma na to cienia szansy.
Dodam, że kilogramy "po ciąży" zrzuca już ...20 lat. Bez efektu a wręcz jej rośnie. Otyłość to choroba
KoralinaJones napisał/a:Proszę Cię
Naprawdę oczekujesz, że 60 - letni mężczyzna wywróci całe swoje życie do góry nogami – przekreśli rodzinę i małżeństwo – dla kobiety, która za 10 lat być może nie będzie już zainteresowana starszym panem, wymagającym wsparcia i opieki, bo znajdzie sobie partnera w bardziej odpowiadającym jej wieku?? On po prostu myśli realistycznie.
Ma Cię „na boku”, bo może – bo jesteś dostępna i chętna. Ma, bo TAK mu wygodnie i bezpiecznie.Ale takie przypadki się zdarzały. Nawet 60latek potrafi przewrócić wszystko "do góry nogami" jak się zakocha. Ten się nie zakocham, ot i wszystko
Najwyraźniej ten konkretny mężczyzna nie miał i nadal nie ma takich planów. Tymczasem Ty analizujesz zachowanie jego żony, zapominając, że jako jego żona ma pełne prawo reagować tak, a nie inaczej.
Ile lat są małżeństwem, a ile lat Ty jesteś jego kochanką?
Tak, to rzeczywiście uzasadnione – mieć pretensje do jego żony, że zachowuje się jak… żona. Naprawdę wzruszające. Żałośnie brzmią Twoje żale na temat jego żony.
39 2025-05-29 13:14:02 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 13:14:38)
Helenjane napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Proszę Cię
Naprawdę oczekujesz, że 60 - letni mężczyzna wywróci całe swoje życie do góry nogami – przekreśli rodzinę i małżeństwo – dla kobiety, która za 10 lat być może nie będzie już zainteresowana starszym panem, wymagającym wsparcia i opieki, bo znajdzie sobie partnera w bardziej odpowiadającym jej wieku?? On po prostu myśli realistycznie.
Ma Cię „na boku”, bo może – bo jesteś dostępna i chętna. Ma, bo TAK mu wygodnie i bezpiecznie.Ale takie przypadki się zdarzały. Nawet 60latek potrafi przewrócić wszystko "do góry nogami" jak się zakocha. Ten się nie zakocham, ot i wszystko
Najwyraźniej ten konkretny mężczyzna nie miał i nadal nie ma takich planów. Tymczasem Ty analizujesz zachowanie jego żony, zapominając, że jako jego żona ma pełne prawo reagować tak, a nie inaczej.
Ile lat są małżeństwem, a ile lat Ty jesteś jego kochanką?
Tak, to rzeczywiście uzasadnione – mieć pretensje do jego żony, że zachowuje się jak… żona. Naprawdę wzruszające. Żałośnie brzmią Twoje żale na temat jego żony.
No ok, zgadzam się. Ma prawo reagować jak żona bo nią jest.
Nie powinnam w ogóle jej analizować. Mój umysł chyba robi to by odsunąć od siebie niewygodną prawdę - to on jest winien, a nie ona..
Ale ona...jest po prostu głupia. Głupia kobieta, bo prosi go o łaskę wierności. Ja też byłam glupia ale ja byłam głupia niespełna 3 lata a nie 30. To taka "subtelna" różnica.
Ewidentnie jest zmanipulowana, bardzo łatwo jest ją okłamać. Zalety związku z nim? No gość jest matriarchalny, pozwala jej rządzić i o wszystkim decydować. Wszystkie zarobione pieniądze jej przynosi, z tego co mówił, dostosowuje się do niej we wszystkim gdyż jak twierdzi "ona ma silniejszy od niego charakter".
Ona nie toleruje zdrad. Gdyby tolerowała nie wypisywalaby do mnie i innych pań. Po jego zdradach cierpi ale zawsze go przyjmie.
Co do niej, to myślę że jest tak zaślepiona jak ja byłam albo i bardziej, do tego u niej dochodzi brak perspektyw (jest obiektywnie mówiąc, brzydka no i cierpi na otyłość), bo nią nikt się już nie zainteresuje seksualnie, nie ma na to cienia szansy.
No to masz odpowiedź dlaczego z nim jest
Jestem pewna, że znasz wszystkie odpowiedzi na swoje pytania, które tu zadajesz ![]()
nowatorka napisał/a:On ma 60 lat a ty?
Ja akurat jestem tą zdradzaną żoną. W szoku jak się przypadkiem dowiedziałam. Ale mój mąż odszedł do swojej młodej kochanki , ja do teraz nie mogę zroumiweć jak mógł rozpieprzyc wszystko dla kogoś takiego. No ale życie. Jestem już na innym etapie niż 2 lata temu, rozwód w toku. I ciągle się zastanawiam co takie młode dziewczę widzi w starym pryku w wieku swojego ojca.On 60 a ja 37. 23 lata różnicy to tak dużo?
Przyciągnął mnie doświadczeniem życiowym, wiele już widział i umiał doradzić, życiowo ode mnie mądrzejszy. Imponowało mi m.in. doświadczenie.P.S. wiem że to źle zabrzmi ale Twój mąż to jakiś ideał że zamiast kłamać i zdradzać latami powiedział Ci wprost że odchodzi. I że nie chce już dłużej żyć w pustym związku bez miłości.
A nie, wróć, to Ty to przypadkiem odkrylas, przepraszam, czytałam w pośpiechu. I sama wniosłas o rozwód?
Jak mógł to zrobić? Normalnie. Życie jest za krótkie by żyć w wypalonych związkach. Każdy chce kochać i być kochanym."Jak mógł rozpieprzyć wszystko dla kogoś takiego" kogoś jakiego? Coś z nią nie tak? W czym gorsza jest od Ciebie?
A jakby się nie chciał rozwieść to przyjelabys go tak jak tamta żona mojego eks kochanka przyjmuje?
No myślę, że to bardzo duża różnica wieku - podobna jak u mnie - dla mnie facet 20 kilka lat starszy - nie tknęłabym się, ale to moje zdanie. O tyle starszy jest mój ojciec ode mnie.
Skąd ty wiesz jakim byliśmy małżeństwem? Nie żyliśmy obok siebie - miesiąc wcześniej hucznie obchodziliśmy na wyjeździe 25 rocznicę ślubu. Wyjazdy, razem lubliliśmy spędzać czas. Miałam do niego bezgraniczne zaufanie, bo rozumieliśmy się bez słów. Miał kryzys wieku średniego, odwaliło mu - nawet dzieci były w szoku. Gdybym nie odkryła może już by tego nie było. Ale odkryłam. To jego pracownica, on 50 kilka lat, prezes z kasą. Ona samotna, toksyczna idąca po trupach. Teraz jest jego utrzymanką.
Dla mnie to obrzydliwe - ale to moje zdanie. I karma wróci do niego (dzieci nie chcą nawet widzieć jego kochanki) - młody nie jest - nie sądzę, aby się opiekowała nim za 10 lat jak zdrowie mu poleci a ona będzie miała po 40.
Dziwię się, że poleciałaś na takiego starego pryka. Ja jestem lepsza w tym od niej , że nie interesują mnie żonaci faceci z rodzinami - trochę inne standardy mam i tyle.
Ja bym nie przyjęła męża, może na początku bym się zastanowiła - ale teraz nie mogę na niego patrzeć po tym co zrobił i jak wszystko rozgrywa. Stał się innym człowiekiem.
Helenjane napisał/a:nowatorka napisał/a:On ma 60 lat a ty?
Ja akurat jestem tą zdradzaną żoną. W szoku jak się przypadkiem dowiedziałam. Ale mój mąż odszedł do swojej młodej kochanki , ja do teraz nie mogę zroumiweć jak mógł rozpieprzyc wszystko dla kogoś takiego. No ale życie. Jestem już na innym etapie niż 2 lata temu, rozwód w toku. I ciągle się zastanawiam co takie młode dziewczę widzi w starym pryku w wieku swojego ojca.On 60 a ja 37. 23 lata różnicy to tak dużo?
Przyciągnął mnie doświadczeniem życiowym, wiele już widział i umiał doradzić, życiowo ode mnie mądrzejszy. Imponowało mi m.in. doświadczenie.P.S. wiem że to źle zabrzmi ale Twój mąż to jakiś ideał że zamiast kłamać i zdradzać latami powiedział Ci wprost że odchodzi. I że nie chce już dłużej żyć w pustym związku bez miłości.
A nie, wróć, to Ty to przypadkiem odkrylas, przepraszam, czytałam w pośpiechu. I sama wniosłas o rozwód?
Jak mógł to zrobić? Normalnie. Życie jest za krótkie by żyć w wypalonych związkach. Każdy chce kochać i być kochanym."Jak mógł rozpieprzyć wszystko dla kogoś takiego" kogoś jakiego? Coś z nią nie tak? W czym gorsza jest od Ciebie?
A jakby się nie chciał rozwieść to przyjelabys go tak jak tamta żona mojego eks kochanka przyjmuje?No myślę, że to bardzo duża różnica wieku - podobna jak u mnie - dla mnie facet 20 kilka lat starszy - nie tknęłabym się, ale to moje zdanie. O tyle starszy jest mój ojciec ode mnie.
Skąd ty wiesz jakim byliśmy małżeństwem? Nie żyliśmy obok siebie - miesiąc wcześniej hucznie obchodziliśmy na wyjeździe 25 rocznicę ślubu. Wyjazdy, razem lubliliśmy spędzać czas. Miałam do niego bezgraniczne zaufanie, bo rozumieliśmy się bez słów. Miał kryzys wieku średniego, odwaliło mu - nawet dzieci były w szoku. Gdybym nie odkryła może już by tego nie było. Ale odkryłam. To jego pracownica, on 50 kilka lat, prezes z kasą. Ona samotna, toksyczna idąca po trupach. Teraz jest jego utrzymanką.
Dla mnie to obrzydliwe - ale to moje zdanie. I karma wróci do niego (dzieci nie chcą nawet widzieć jego kochanki) - młody nie jest - nie sądzę, aby się opiekowała nim za 10 lat jak zdrowie mu poleci a ona będzie miała po 40.Dziwię się, że poleciałaś na takiego starego pryka. Ja jestem lepsza w tym od niej , że nie interesują mnie żonaci faceci z rodzinami - trochę inne standardy mam i tyle.
Ja bym nie przyjęła męża, może na początku bym się zastanowiła - ale teraz nie mogę na niego patrzeć po tym co zrobił i jak wszystko rozgrywa. Stał się innym człowiekiem.
A ja uważam, że jeśli między nimi jest miłość, to ona zostanie i będzie się nim opiekować już zawsze.
Ja swojemu ekskochankowi powiedziałam jasno wiele razy: kocham Cię i pomogę Ci nawet jak będziesz miał 70 lat i więcej. Na co on odparł: "nie no daj spokój, wtedy będę starym dziadem z obwisłym....." A ja mu na to że nie obchodzi mnie to.
KoralinaJones napisał/a:Helenjane napisał/a:Ale takie przypadki się zdarzały. Nawet 60latek potrafi przewrócić wszystko "do góry nogami" jak się zakocha. Ten się nie zakocham, ot i wszystko
Najwyraźniej ten konkretny mężczyzna nie miał i nadal nie ma takich planów. Tymczasem Ty analizujesz zachowanie jego żony, zapominając, że jako jego żona ma pełne prawo reagować tak, a nie inaczej.
Ile lat są małżeństwem, a ile lat Ty jesteś jego kochanką?
Tak, to rzeczywiście uzasadnione – mieć pretensje do jego żony, że zachowuje się jak… żona. Naprawdę wzruszające. Żałośnie brzmią Twoje żale na temat jego żony.
No ok, zgadzam się. Ma prawo reagować jak żona bo nią jest.
Nie powinnam w ogóle jej analizować. Mój umysł chyba robi to by odsunąć od siebie niewygodną prawdę - to on jest winien, a nie ona..
Ale ona...jest po prostu głupia. Głupia kobieta, bo prosi go o łaskę wierności. Ja też byłam glupia ale ja byłam głupia niespełna 3 lata a nie 30. To taka "subtelna" różnica.
Prosi, bo to jej ślubował wierność – być może w czasie, gdy Ciebie jeszcze nie było na świecie, biorąc pod uwagę różnicę wieku, jaka Was dzieli. Ona ma pełne prawo czegoś od niego wymagać – zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i czysto życiowej.
Helenjane napisał/a:
Ewidentnie jest zmanipulowana, bardzo łatwo jest ją okłamać. Zalety związku z nim? No gość jest matriarchalny, pozwala jej rządzić i o wszystkim decydować. Wszystkie zarobione pieniądze jej przynosi, z tego co mówił, dostosowuje się do niej we wszystkim gdyż jak twierdzi "ona ma silniejszy od niego charakter".
Ona nie toleruje zdrad. Gdyby tolerowała nie wypisywalaby do mnie i innych pań. Po jego zdradach cierpi ale zawsze go przyjmie.
Co do niej, to myślę że jest tak zaślepiona jak ja byłam albo i bardziej, do tego u niej dochodzi brak perspektyw (jest obiektywnie mówiąc, brzydka no i cierpi na otyłość), bo nią nikt się już nie zainteresuje seksualnie, nie ma na to cienia szansy.No to masz odpowiedź dlaczego z nim jest
Jestem pewna, że znasz wszystkie odpowiedzi na swoje pytania, które tu zadajesz
Niestety tak
Po prostu próbuję jakoś sobie ulżyć i wreszcie ruszyć dalej
45 2025-05-29 13:20:24 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 13:23:14)
Helenjane napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Najwyraźniej ten konkretny mężczyzna nie miał i nadal nie ma takich planów. Tymczasem Ty analizujesz zachowanie jego żony, zapominając, że jako jego żona ma pełne prawo reagować tak, a nie inaczej.
Ile lat są małżeństwem, a ile lat Ty jesteś jego kochanką?
Tak, to rzeczywiście uzasadnione – mieć pretensje do jego żony, że zachowuje się jak… żona. Naprawdę wzruszające. Żałośnie brzmią Twoje żale na temat jego żony.
No ok, zgadzam się. Ma prawo reagować jak żona bo nią jest.
Nie powinnam w ogóle jej analizować. Mój umysł chyba robi to by odsunąć od siebie niewygodną prawdę - to on jest winien, a nie ona..
Ale ona...jest po prostu głupia. Głupia kobieta, bo prosi go o łaskę wierności. Ja też byłam glupia ale ja byłam głupia niespełna 3 lata a nie 30. To taka "subtelna" różnica.Prosi, bo to jej ślubował wierność – być może w czasie, gdy Ciebie jeszcze nie było na świecie, biorąc pod uwagę różnicę wieku, jaka Was dzieli. Ona ma pełne prawo czegoś od niego wymagać – zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i czysto życiowej.
Przysięgi powinno się odłożyć do lamusa. Nie można zadeklarować nikomu i nigdy że za 30 lat dalej się będzie tę osobę kochało i czuło do niej pociąg fizyczny, bo tego nie wiemy.
Przysięgi były dobre w dawnych czasach by kojarzyć rody i chronić materialnie kobiety, bo nie było takich możliwości dla nich jak są dziś.
A kiedy brali ślub byłam dawno na świecie, bo ona mu się oświadczyła jak byli razem od 20 lat. Wiele razy odmawiał ale po 20 latach uznał że ona jest po 40tce, kawał życia jej zmarnował na czekanie więc już nie będzie taki. Tak mi opowiadał.
Ale on sam z siebie nie chciał żenić się nigdy. Jej matka postawiła mu ultimatum: ok, widzę że nie macie kasy na remont pustostanu który odziedziczyles po wujku, więc sprzedała swoją nieruchomość by im dać na urządzenie domu. Ale postawiła warunek że ożenisz się z moją córką bo za frajer nic nie dam.
On żenić się sam z siebie nie chciał nigdy. Zresztą geneza tego związku była taka że ona niby to na tabletkach (tiaaaa) zaszła z nim w ciążę. Moim zdaniem to od początku był plan by go przy sobie zatrzymać.
KoralinaJones napisał/a:Helenjane napisał/a:No ok, zgadzam się. Ma prawo reagować jak żona bo nią jest.
Nie powinnam w ogóle jej analizować. Mój umysł chyba robi to by odsunąć od siebie niewygodną prawdę - to on jest winien, a nie ona..
Ale ona...jest po prostu głupia. Głupia kobieta, bo prosi go o łaskę wierności. Ja też byłam glupia ale ja byłam głupia niespełna 3 lata a nie 30. To taka "subtelna" różnica.Prosi, bo to jej ślubował wierność – być może w czasie, gdy Ciebie jeszcze nie było na świecie, biorąc pod uwagę różnicę wieku, jaka Was dzieli. Ona ma pełne prawo czegoś od niego wymagać – zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i czysto życiowej.
Przysięgi powinno się odłożyć do lamusa. Nie można zadeklarować nikomu i nigdy że za 30 lat dalej się będzie tę osobę kochało i czuło do niej pociąg fizyczny, bo tego nie wiemy.
Przysięgi były dobre w dawnych czasach by kojarzyć rody i chronić materialnie kobiety, bo nie było takich możliwości dla nich jak są dziś.
A kiedy brali ślub byłam dawno na świecie, bo ona mu się oświadczyła jak byli razem od 20 lat. Wiele razy odmawiał ale po 20 latach uznał że ona jest po 40tce, kawał życia jej zmarnował na czekanie więc już nie będzie taki. Tak mi opowiadał.
A to ciekawe - a od niego jednak oczekujesz deklaracji i to w postaci działania.
47 2025-05-29 13:24:07 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 13:25:21)
Helenjane napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Prosi, bo to jej ślubował wierność – być może w czasie, gdy Ciebie jeszcze nie było na świecie, biorąc pod uwagę różnicę wieku, jaka Was dzieli. Ona ma pełne prawo czegoś od niego wymagać – zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i czysto życiowej.
Przysięgi powinno się odłożyć do lamusa. Nie można zadeklarować nikomu i nigdy że za 30 lat dalej się będzie tę osobę kochało i czuło do niej pociąg fizyczny, bo tego nie wiemy.
Przysięgi były dobre w dawnych czasach by kojarzyć rody i chronić materialnie kobiety, bo nie było takich możliwości dla nich jak są dziś.
A kiedy brali ślub byłam dawno na świecie, bo ona mu się oświadczyła jak byli razem od 20 lat. Wiele razy odmawiał ale po 20 latach uznał że ona jest po 40tce, kawał życia jej zmarnował na czekanie więc już nie będzie taki. Tak mi opowiadał.A to ciekawe - a od niego jednak oczekujesz deklaracji i to w postaci działania.
No bo tłumaczę sobie że skoro tyle lat musiała go prosić o małżeństwo tzn. nie kochał jej. No i myślałam że zmądrzał i chciałam żeby to mnie wybrał. Tak się nie stanie. Nie pytaj zaczadzonej zakochanej o logiczne wytłumaczenie. Ale już mi przechodzi
KoralinaJones napisał/a:Helenjane napisał/a:Przysięgi powinno się odłożyć do lamusa. Nie można zadeklarować nikomu i nigdy że za 30 lat dalej się będzie tę osobę kochało i czuło do niej pociąg fizyczny, bo tego nie wiemy.
Przysięgi były dobre w dawnych czasach by kojarzyć rody i chronić materialnie kobiety, bo nie było takich możliwości dla nich jak są dziś.
A kiedy brali ślub byłam dawno na świecie, bo ona mu się oświadczyła jak byli razem od 20 lat. Wiele razy odmawiał ale po 20 latach uznał że ona jest po 40tce, kawał życia jej zmarnował na czekanie więc już nie będzie taki. Tak mi opowiadał.A to ciekawe - a od niego jednak oczekujesz deklaracji i to w postaci działania.
No bo tłumaczę sobie że skoro tyle lat musiała go prosić o małżeństwo tzn. nie kochał jej. No i myślałam że zmądrzał i chciałam żeby to mnie wybrał. Tak się nie stanie. Nie pytaj zaczadzonej zakochanej o logiczne wytłumaczenie. Ale już mi przechodzi
Kochał czy nie – to nie Twoja sprawa. Twoje analizy jego małżeństwa z perspektywy kochanki robią się po prostu creepy.
49 2025-05-29 13:35:24 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-05-29 13:43:50)
Obydwoje "psychiczni" a ja razem z nimi. Ale najbardziej nierówno pod deklem ma ona, bo mi by do głowy nie przyszło sadzić się do kochanki męża - to raczej on dostałby walizkę za drzwi a ona to by mnie g.obchodzila. ona mi nie ślubowała.
Myślę sobie że ona też ma w tym udział, w tym że ja teraz cierpie bo gdyby nie rozdzierała szat, nie błagała go o zostanie, nie groziła że coś sobie zrobi toby może ją zostawił.(już raz ją zostawił wieki temu to przyjechała z płaczem prosić by został, upiła go i położyła się obok niego, na co kochanka jak ich zastała to kazała mu wracać do żony skoro nie umie się od niej odciąć).
Tak czy siak muszę zapomnieć.
Może to obarczanie jej żony wina odpycha ode mnie oczywistą prawdę - to on jest pipą. To on zachowuje się jak mały chłopiec, który ucieka mamusi a potem dostaje lanie i potulnie siedzi jej pod spódnicą.
W związku gdzie ona hetera a on podnóżek zdrady bywają bardzo częste, bo tacy mężczyźni tylko w czasie skoków w bok czują się jeszcze decyzjni i męscy. W domu dawno zostali wykastrowani i pozbawieni prawa głosu. Pytanie tylko po co się na coś takiego godzą.
Powiedzcie, że wkrótce zapomnę
KoralinaJones napisał/a:Proszę Cię
Naprawdę oczekujesz, że 60 - letni mężczyzna wywróci całe swoje życie do góry nogami – przekreśli rodzinę i małżeństwo – dla kobiety, która za 10 lat być może nie będzie już zainteresowana starszym panem, wymagającym wsparcia i opieki, bo znajdzie sobie partnera w bardziej odpowiadającym jej wieku?? On po prostu myśli realistycznie.
Ma Cię „na boku”, bo może – bo jesteś dostępna i chętna. Ma, bo TAK mu wygodnie i bezpiecznie.Ale takie przypadki się zdarzały. Nawet 60latek potrafi przewrócić wszystko "do góry nogami" jak się zakocha. Ten się nie zakocham, ot i wszystko
Były różne przypadki i ci z tego ?
Powiedzcie, że wkrótce zapomnę
Zajmij się dziećmi ,czymś nowym,sobą a nie obsesyjnym zapominaniem
to chore - wymazywanie pamięci utopia ,
Helenjane napisał/a:Powiedzcie, że wkrótce zapomnę
Zajmij się dziećmi ,czymś nowym,sobą a nie obsesyjnym zapominaniem
to chore - wymazywanie pamięci utopia ,
I tu masz także rację, bo nie da się ot po prostu wyłączyć czegoś w głowie i cyk, nie ma uczucia.
Musi minąć czas. A ja muszę mieć nowe zajęcie. Wkrótce to będzie nowa praca, myślę że to bedzie pochłaniało duża część mojego myślenia.
53 2025-05-29 14:32:37 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-05-29 14:32:56)
paslawek napisał/a:Helenjane napisał/a:Powiedzcie, że wkrótce zapomnę
Zajmij się dziećmi ,czymś nowym,sobą a nie obsesyjnym zapominaniem
to chore - wymazywanie pamięci utopia ,I tu masz także rację, bo nie da się ot po prostu wyłączyć czegoś w głowie i cyk, nie ma uczucia.
Musi minąć czas. A ja muszę mieć nowe zajęcie. Wkrótce to będzie nowa praca, myślę że to bedzie pochłaniało duża część mojego myślenia.
Na początek zablokuj jego numer, żeby nie kusiło Cię odbierać nocnych telefonów od niego. Przestań też analizować jego małżeństwo, rozkładać na czynniki pierwsze, i robić psychoanalizy jego żonie.
Helenjane napisał/a:paslawek napisał/a:Zajmij się dziećmi ,czymś nowym,sobą a nie obsesyjnym zapominaniem
to chore - wymazywanie pamięci utopia ,I tu masz także rację, bo nie da się ot po prostu wyłączyć czegoś w głowie i cyk, nie ma uczucia.
Musi minąć czas. A ja muszę mieć nowe zajęcie. Wkrótce to będzie nowa praca, myślę że to bedzie pochłaniało duża część mojego myślenia.Na początek zablokuj jego numer, żeby nie kusiło Cię odbierać nocnych telefonów od niego. Przestań też analizować jego małżeństwo, rozkładać na czynniki pierwsze, i robić psychoanalizy jego żonie.
Tak trzeba zrobić jak mówisz. A Twoim zdaniem po co dzwonił skoro mówiłam mu że mam dosyć tej znajomości i nie chcę tego dłużej ciągnąć?
KoralinaJones napisał/a:Helenjane napisał/a:I tu masz także rację, bo nie da się ot po prostu wyłączyć czegoś w głowie i cyk, nie ma uczucia.
Musi minąć czas. A ja muszę mieć nowe zajęcie. Wkrótce to będzie nowa praca, myślę że to bedzie pochłaniało duża część mojego myślenia.Na początek zablokuj jego numer, żeby nie kusiło Cię odbierać nocnych telefonów od niego. Przestań też analizować jego małżeństwo, rozkładać na czynniki pierwsze, i robić psychoanalizy jego żonie.
Tak trzeba zrobić jak mówisz. A Twoim zdaniem po co dzwonił skoro mówiłam mu że mam dosyć tej znajomości i nie chcę tego dłużej ciągnąć?
To pytanie należy zadać jemu.
KoralinaJones napisał/a:Helenjane napisał/a:I tu masz także rację, bo nie da się ot po prostu wyłączyć czegoś w głowie i cyk, nie ma uczucia.
Musi minąć czas. A ja muszę mieć nowe zajęcie. Wkrótce to będzie nowa praca, myślę że to bedzie pochłaniało duża część mojego myślenia.Na początek zablokuj jego numer, żeby nie kusiło Cię odbierać nocnych telefonów od niego. Przestań też analizować jego małżeństwo, rozkładać na czynniki pierwsze, i robić psychoanalizy jego żonie.
Tak trzeba zrobić jak mówisz. A Twoim zdaniem po co dzwonił skoro mówiłam mu że mam dosyć tej znajomości i nie chcę tego dłużej ciągnąć?
Ja Ci odpowiem po męsku
Ru....ć mu się chciało
sorry .
Helenjane napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Na początek zablokuj jego numer, żeby nie kusiło Cię odbierać nocnych telefonów od niego. Przestań też analizować jego małżeństwo, rozkładać na czynniki pierwsze, i robić psychoanalizy jego żonie.
Tak trzeba zrobić jak mówisz. A Twoim zdaniem po co dzwonił skoro mówiłam mu że mam dosyć tej znajomości i nie chcę tego dłużej ciągnąć?
Ja Ci odpowiem po męsku
Ru....ć mu się chciało
sorry .
Ale wtedy wiedział że nie mogę się spotkać. A i tak pisał
paslawek napisał/a:Helenjane napisał/a:Tak trzeba zrobić jak mówisz. A Twoim zdaniem po co dzwonił skoro mówiłam mu że mam dosyć tej znajomości i nie chcę tego dłużej ciągnąć?
Ja Ci odpowiem po męsku
Ru....ć mu się chciało
sorry .Ale wtedy wiedział że nie mogę się spotkać. A i tak pisał
a to pech,
jak nie wtedy to kiedy indziej ważne że jesteś na smyczy i "rozmyślasz o nim o was" etc
Helenjane napisał/a:paslawek napisał/a:Ja Ci odpowiem po męsku
Ru....ć mu się chciało
sorry .Ale wtedy wiedział że nie mogę się spotkać. A i tak pisał
a to pech,
jak nie wtedy to kiedy indziej ważne że jesteś na smyczy i "rozmyślasz o nim o was" etc
Na jakiej smyczy? Przeciez to nie jest piesek
Helenjane napisał/a:paslawek napisał/a:Ja Ci odpowiem po męsku
Ru....ć mu się chciało
sorry .Ale wtedy wiedział że nie mogę się spotkać. A i tak pisał
a to pech,
jak nie wtedy to kiedy indziej ważne że jesteś na smyczy i "rozmyślasz o nim o was" etc
No właśnie dlatego jeszcze większą odrazę teraz czuję do niego ... Dostał sygnał że to koniec to wieczorem jeszcze zaczął pisać, bo sobie pomyślał: "może jeszcze ten ostatni raz sobie jej użyję na dniach". Strasznie smutne.
Żerował na moich uczuciach
61 2025-05-29 15:38:02 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-05-29 15:38:38)
paslawek napisał/a:Helenjane napisał/a:Ale wtedy wiedział że nie mogę się spotkać. A i tak pisał
a to pech,
jak nie wtedy to kiedy indziej ważne że jesteś na smyczy i "rozmyślasz o nim o was" etcNa jakiej smyczy?
e m o c j o n a l n e j ![]()
[
.....Żerował na moich uczuciach
... bo mu na to pozwalasz.
On ma już 60 lat, to ostatnie jego "podrygi" w temacie kochanek, więc robi co może, żeby sobie jeszcze trochę poużywać.
Helenjane napisał/a:[
.....Żerował na moich uczuciach... bo mu na to pozwalasz.
On ma już 60 lat, to ostatnie jego "podrygi" w temacie kochanek, więc robi co może, żeby sobie jeszcze trochę poużywać.
A myślisz że 70-latkowie to nie romansują? Patrz choćby na tych z showbizu
64 2025-05-29 16:39:36 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-29 17:12:34)
Autorko,
Problem w tym, że takie historie zdarzają się notorycznie. Nie jesteś przecież jedyną kobietą, która słyszy przeróżne historyjki na temat żon swoich zajętych partnerów(kochanków). Im bardziej są one złożone i wielowątkowe, tym bardziej warto je brać z dużą dozą ostrożności. Takie lowelasy, jak on, mają zapewne w zanadrzu wiele podobnych scenariuszy, którymi się dzielą ze swoimi "zdobyczami". Będą wciskać kit o swoim marnym czy nawet tragicznym losie, gdyż wiedzą, że takie "argumenty" w końcu trafią na podatny grunt. Jak się okazuje, jesteś typową ofiarą, która tej uwagi, bliskości i towarzystwa potrzebuje, jak powietrza, dlatego zatracasz wszelkie poczucie rzeczywistości.
Kolejny facet, który nie odejdzie od żony/partnerki, bo ma z tego niewątpliwe korzyści, ale będzie szukał sobie przygód żeby sobie udowodnić, jakim to on nie jest "super- samcem" i się dowartościować.
Helenjane napisał/a:[
.....Żerował na moich uczuciach... bo mu na to pozwalasz.
On ma już 60 lat, to ostatnie jego "podrygi" w temacie kochanek, więc robi co może, żeby sobie jeszcze trochę poużywać.
I czas przestać. Teraz będzie ciężko, bo muszę pożegnać się i z kontaktem z nim, który był codziennie. Łapie się na tym że jak coś fajnego lub złego się wydarzy to chcę mu to powiedzieć a już nie wolno mi dla mojego dobra.
Dodatkowo boli porzucenie iluzji. Wydaje mi się że ja już nie pokocham ze wzajemnością. Są już młodsze, bezdzietne, ja to już tzw. druga lub trzecia liga