Interesują mnie zioła, zbieram je, przetwarzam i z nich korzystam. Czy są tutaj jakieś zielarki?
Nie jestem zielarką, ale chętnie poczytam czegoś na ten temat.
Nie jestem zielarką, ale od kilku lat wspomagam się ziołami.
Obecnie zbieram kwiaty mniszka lekarskiego na tzw. "miodek" oraz pokrzywę.
Młode listki pokrzywy dodałam do koktajlu z banana i avokado, zmiksowałam.
Znalazłam też w okolicy kurdybanek i mam zamiar go zastosować.
Też chętnie poczytam jakie rady zielarskie tu będą.
Nie jestem zielarką, ale od kilku lat wspomagam się ziołami.
Obecnie zbieram kwiaty mniszka lekarskiego na tzw. "miodek" oraz pokrzywę.
Młode listki pokrzywy dodałam do koktajlu z banana i avokado, zmiksowałam.
Znalazłam też w okolicy kurdybanek i mam zamiar go zastosować.Też chętnie poczytam jakie rady zielarskie tu będą.
Do czego stosujesz kurdybanek, bo jest go zatrzęsienie.
Tak, stosuję ziołolecznictwo od wielu lat.
Nie, nie zbieram dziko rosnących roślin, bo w polskich warunkach najpierw trzeba by zrobić badania gleby pod kątem metali ciężkich i innych zanieczyszczeń, aby mieć pewność, że zebrane rośliny nie kumulują w sobie żadnego syfu. Smog to u nas potężny problem, a przez zimowe miesiące to osiada na glebie, a też nie wiadomo gdzie i jakie śmiecie wylądowały. Cały PRL powstawały (bardzo często na dziko) u nas mogilniki i o ile z większością podobno sobie poradzono, to jednak nikt nie monitoruje tych gleb. Tylko też prawda jest taka, że nikt ich aktywnie nie poszukuje - te zlikwidowane to tylko te odnalezione i skatalogowane. Ile ich w ziemi zostało to nikt nie wie.
Trzeba szczególnie uważać z ziołami jak się przyjmuje leki. Lubią wchodzić w reakcje i albo niwelować działanie leków, albo je nasilać, albo mogą zwiększać ich toksyczność.
6 2025-04-26 17:30:59 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-04-26 17:35:13)
Cały PRL powstawały (bardzo często na dziko) u nas mogilniki i o ile z większością podobno sobie poradzono, to jednak nikt nie monitoruje tych gleb. Tylko też prawda jest taka, że nikt ich aktywnie nie poszukuje - te zlikwidowane to tylko te odnalezione i skatalogowane. Ile ich w ziemi zostało to nikt nie wie.
.
To jest niestety wielki problem zielarzy; Gdzie zbierać zioła?
Wcześniej tego nie było, ale teraz niestety problem się zrodził.
Nie zbiera się ziół ze stanowisk, które są usytuowane blisko ulic, ścieków, wysypisk śmieci, terenów przemysłowych oraz pól uprawnych. Mają więcej trucizn niż wartości leczniczych.
Jednak zbierane w głębi lasu, gdzieś daleko od przemysłu, to ma sens.
Miałam kiedyś Ciocię Wiesię, wiejską nauczycielkę, ale też zapaloną zielarkę.. Była moją rodziną zastępczą po pobycie w domu dziecka. Zawsze u nas w domu pachnialo ziołami, bo były wszędzie.
Bardzo miło to wspominam. I pamiętam niektóre Jej rady które mi dawała jeśli chodzilo o zioła.
Wiele pamiętam, dużo pewnie już zapomniałam, ale zapach Jej domu mam ciągle w pamięci.
Wcześniej tego nie było, ale teraz niestety problem się zrodził.
Wcześniej czyli kiedy?
Nie zbiera się ziół ze stanowisk, które są usytuowane blisko ulic, ścieków, wysypisk śmieci, terenów przemysłowych oraz pól uprawnych. Mają więcej trucizn niż wartości leczniczych.
Jednak zbierane w głębi lasu, gdzieś daleko od przemysłu, to ma sens.
Tylko, że Lasy Państwowe są jednym z największych użytkowników chemii wszelakiej. Oni już od wielu wielu lat stosują chemię zamiast przeorać te bariery ppoż. I to samo z resztą na innych terenach, gdzie sadzą drzewa pod późniejszą wycinkę itp. Jedyne miejsca gdzie można się pokusić o bezpieczne zrywanie czegoś to tereny rezerwatów. A tam z założenia jednak nie wolno.
Obecnie, dopuszczone do użycia są następujące grupy środków*: adjuwanty i hydrożele, feromony, insektycydy, fungicydy, herbicydy, rodentycydy oraz akarycydy. Ponadto, oprócz środków chemicznych, w zwalczaniu chorób i szkodników w lasach stosuje się także preparaty mikrobiologiczne (np. zawierające bakterie Bacillus thuringiensis,które atakują insekty), a także produkty takie jak olej parafinowy. Część wymienionych środków stosuje się w celu eliminacji zagrożenia przez uśmiercenie lub unieruchomienie szkodnika, jednakże powszechne w użyciu są także substancje o charakterze odstraszającym – repelenty, które zniechęcają szkodniki do żerowania.
Środki te stosuje się najczęściej w postaci oprysków ręcznych (szkółki, młodniki) lub lotniczych. Ponadto, niektóre produkty stosuje się miejscowo, jako zaprawę korzeni, lub do ochrony pędów przed zgryzaniem przez zwierzęta.
* podkreślam - grupy. Nie konkretne preparaty, a całe ich grupy. A że ich nikt nie pilnuje tak naprawdę kiedy i w jakiej ilości robią opryski, to ja bym nie zaryzykował, czy na pewno trafie po okresie karencji takiego czy innego preparatu.
Jack, wiele zapomniałam, ale pamiętam że wiele zależy od tego CO CHCESZ ZEBRAĆ.
Czasem możesz zbierać młode rośliny w jakimś środowisku i jest ok, ale już gdy mają owoce, albo nasiona to już nie da rady.
I odwrotnie.. Gdy młode rośliny kumulują coś ze środowiska, to już nasiona są ich pozbawione. To cała sztuka i nie każdy kto uważa się za zielarza/zielarkę wie co, gdzie i kiedy zbierać.
Co ciekawe.. Czasem rośliny mogą na brzegach trujących rzek rosnąć, a ich trucizn nie kumulują. Wprost przeciwnie, mają moc przeciwstawiania się im i właściwości lecznicze po zatruciach właśnie tymi pierwiastkami.
Zielarstwo to trudna sztuka i wielka nauka. Niestety, wydaje się zapominana i to jest przykre.
Jack, wiele zapomniałam, ale pamiętam że wiele zależy od tego CO CHCESZ ZEBRAĆ.
Czasem możesz zbierać młode rośliny w jakimś środowisku i jest ok, ale już gdy mają owoce, albo nasiona to już nie da rady.
I odwrotnie.. Gdy młode rośliny kumulują coś ze środowiska, to już nasiona są ich pozbawione. To cała sztuka i nie każdy kto uważa się za zielarza/zielarkę wie co, gdzie i kiedy zbierać.
Co ciekawe.. Czasem rośliny mogą na brzegach trujących rzek rosnąć, a ich trucizn nie kumulują. Wprost przeciwnie, mają moc przeciwstawiania się im i właściwości lecznicze po zatruciach właśnie tymi pierwiastkami.
Zielarstwo to trudna sztuka i wielka nauka. Niestety, wydaje się zapominana i to jest przykre.
Ja tylko wiem,ze nie wszystko co naturalne i zjadliwe jest dobre i zdrowe dla człowieka
10 2025-04-26 18:43:59 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-04-26 18:46:21)
Tak, ale to ma znaczenie bardziej w kontekście kumulacji substancji aktywnych w danej roślinie. Zły czas zbioru i taka roślinka może nie mieć nic. To samo z późniejszym suszeniem - źle dobrany proces lub warunki i masz bezwartościowe zielsko.
Czasem jest tak jak piszesz z kumulacją toksyn ze środowiska - a czasem zgoła odwrotnie, bo niektórych "chwastów" używa się jako roślin oczyszczających glebę z takich trucizn. Czasem to też kwestia allelopatii i mikoryzacji odpowiedniej, żeby mieć odpowiednią zawartość (leczniczą) danych substancji aktywnych. Nie ma się co łudzić, że mleczyk na dawnym nasypie kolejowym, nawet takim nieużywanym od 30 lat w głębokim lesie to ma takie same właściwości jak ten z profesjonalnej eko-uprawy.
Na zielarstwo to akurat jest duży bum w ostatnich latach. Bum jest tak ogromny, że ja to mam piekarnik z dedykowaną funkcją suszenia ziół i grzybów. Mega popularne zagadnienia w ostatnich latach. Wiele kursów i szkoleń jest dostępnych na necie. Podobnie z grzybami. Amanita (suszona) to kosztuje obecnie nawet do 2500zł (DWA I PÓŁ TYSIĄCA) za kilogram. :>
Truskawki,sliwki,por nie sa dla czlowieka,a od kaszy jaglanej ma sie wode w mozgu tzn ze mózg sie robi bardziej wodnisty i to szkodzi na myslenie . Tak pisala sw Hildegarda co miala wizje od Boga na temat zdrowia
12 2025-04-26 20:44:14 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-04-26 21:12:08)
W tej ciekawej dziedzinie polecam wiedzę i dorobek Ł. Łuczaja. Jako, że ma podstawy naukowe do prowadzenia swojej działalności, uważam, że zasługuje na bliższe zainteresowanie ![]()
Jeśli chodzi o zbieranie różnego rodzaju zielska, to wiadomo: zawsze trzeba wiedzieć: co, gdzie i jak zbierać czy też później to "obrabiać".
W pierwszej kolejności dobrze się jest zapoznać z roślinami czy też grzybami, stanowiącymi śmiertelne zagrożenie, gdyż często nawet ludzie nie wiedzą, co mają posiane czy też co im w ogródku rośnie.. A taka pomyłka może się skończyć fatalnie. Podobnie, jak z niektórymi roślinami(czy w szczególności grzybami)akumulującymi w dużych ilościach np. metale ciężkie. Odnośnie pestycydów: bywają one stosowane masowo(ale nie tak często znowu) przez leśników w formie oprysków do walki ze szkodnikami drzewostanów (głównie liści/igieł) tym częściej, im bardziej jednorodny i ubogi las rośnie w danym miejscu (tzw. monokultura). W lasach silnie zagrożonych gradacją(masowym pojawem szkodników) takie praktyki są trwale wpisane w zabiegi leśnej gospodarki. Zwykle jednak informacja o tym jest udostępniana publicznie, choćby w formie ostrzeżeń na tablicach, umieszczonych w lesie, więc wiadomo gdzie i kiedy taki zabieg jest prowadzony.
Takie miejsca można sobie odpuścić, nie tylko zresztą do zbierania runa leśnego..
Odnośnie zbierania w rezerwatach to paradoksalnie niekoniecznie zerwanie kilku kęp zielska przyniesie wielkie szkody dla całego siedliska. Nie namawiam tutaj na zbiorowe szturmowanie terenów chronionych, żeby masowo zbierać tam różne rośliny, jednak jeśli raz na jakiś czas ktoś zajdzie w takie miejsce i sobie coś zerwie, to nie spowoduje to żadnej katastrofy przyrodniczej, tym bardziej, jeśli dana roślina rośnie w dużych skupiskach. Sam miałem przyjemność zajadać się czosnkiem niedźwiedzim na granicy pewnego parku narodowego
Kilka kęp świeżutkich liści na drugie śniadanko
Jack, rozumiem, że nie chodzi Ci o Ammanita phalloides? ![]()
GloriaSoul napisał/a:Nie jestem zielarką, ale od kilku lat wspomagam się ziołami.
Obecnie zbieram kwiaty mniszka lekarskiego na tzw. "miodek" oraz pokrzywę.
Młode listki pokrzywy dodałam do koktajlu z banana i avokado, zmiksowałam.
Znalazłam też w okolicy kurdybanek i mam zamiar go zastosować.Też chętnie poczytam jakie rady zielarskie tu będą.
Do czego stosujesz kurdybanek, bo jest go zatrzęsienie.
Z informacji uzyskanych z internetu kurdybanek między innymi obniża ciśnienie.
Świeże listki zalałam wrzątkiem, przykryłam i trzymałam do lekkiego wystudzenia.
Przecedziłam, wcisnęłam sok z cytryny, kapkę miodu i wypiłam.
Dodałam też drobno pokrojone listki do jogurtu z owocami.
Trochę zasuszyłam.
Mam zamiar dodać surowy do sałatki z ogórka, avokado, słonecznika, szczypiorku, jogurtu naturalnego.
Tak sobie eksperymentuję.
Truskawki,sliwki,por nie sa dla czlowieka,a od kaszy jaglanej ma sie wode w mozgu tzn ze mózg sie robi bardziej wodnisty i to szkodzi na myslenie . Tak pisala sw Hildegarda co miala wizje od Boga na temat zdrowia
W mojej rodzinie kaszę jaglaną jada się przynajmniej 2-3 razy w tygodniu przez lata.
Na przemian z płatkami owsianymi i kaszą gryczaną.
Moja mama lat 87 jest w tak dobrym stanie umysłowym, że siedząc przed telewizorem odpowiada na co najmniej 75% pytań w teleturniejach, rozwiązuje trudne krzyżówki, ma dobrą pamięć, interesuje się polityką, pamięta kto był jakim ministrem w danym rządzie, z jakiej był partii itp.
Tata umarł niedawno, ale do końca intelektualnie był na wysokim poziomie, udzielał korepetycji z fizyki, matematyki, chemii z zakresu liceum.
Wiedza ogólna też na wysokim poziomie, śmiało mógł startować w teleturniejach, ale nie chciał.
Truskawki, śliwki, surówkę z pora jadali bardzo często przez cały rok.
Mrozili te owoce aby mieć ciągły do nich dostęp.
Śliwki zdecydowanie na topie:)
Jack, rozumiem, że nie chodzi Ci o Ammanita phalloides?
muscaria ![]()
bagienni_k napisał/a:Jack, rozumiem, że nie chodzi Ci o Ammanita phalloides?
muscaria
Co to.jest?
Też z chęcią bym poczytała jakieś fajne receptury z zastosowaniem popularnych i łatwo dostępnych ziół. I opinie, czy zioła faktycznie działają na konkretne dolegliwości.
Działają.
Większość naszej medycyny wywodzi się z zielarstwa. W taki lub inny sposób.
Działają.
Większość naszej medycyny wywodzi się z zielarstwa. W taki lub inny sposób.
Tak działają czesto lepiej niz lekarstwa
Przeczytałam, że bluszczyk kurdybanek można dodać do zup i sałatek. Co o tym sądzisz autorko?
Autorka chyba zniknęła a szkoda, bo temat zrobił się ciekawy
Miałem okazję kiedyś sobie zrobić sałatkę z dodatkiem bluszczyku. Świetna przyprawa! Poza faktem, że to znakomita roślina lecznicza i miododajna jendnocześnie ![]()
Autorka chyba zniknęła a szkoda, bo temat zrobił się ciekawy
![]()
Miałem okazję kiedyś sobie zrobić sałatkę z dodatkiem bluszczyku. Świetna przyprawa! Poza faktem, że to znakomita roślina lecznicza i miododajna jendnocześnie
Jak zrobiles te sałatkę?
Truskawki,sliwki,por nie sa dla czlowieka,a od kaszy jaglanej ma sie wode w mozgu tzn ze mózg sie robi bardziej wodnisty i to szkodzi na myslenie . Tak pisala sw Hildegarda co miala wizje od Boga na temat zdrowia
Co do truskawek (co prawda nie są ziołami) to mogłabym się zgodzić, bo najbardziej alergiczne, najbardziej nawożone. Ale co do wody z mózgu, nasz mózg składa się z wody w dużej mierze i to dobrze akurat dla niego ![]()
Autorka chyba zniknęła a szkoda, bo temat zrobił się ciekawy
![]()
Miałem okazję kiedyś sobie zrobić sałatkę z dodatkiem bluszczyku. Świetna przyprawa! Poza faktem, że to znakomita roślina lecznicza i miododajna jendnocześnie
Nie zniknęłam, tylko na jakiś czas się zapodziałam :- ) Co do bluszczyku, jak najbardziej, ja dodaję go do sałatek, ziemniaków, czasem zup - ale on lekko zmienia smak, więc trzeba dobrze dobrać potrawę. Podobnie pokrzywa - uwielbiam i dodaję do większości potraw.
Zbieram i suszę również liście poziomek i ogródkowych (=naturalnych) truskawek.
Całe szczęście zatem
Z pokrzyw to zupa byłaby dobra.. Próbowałem kiedyś szczawika zajęczego na surowo, ale za kwaśny dla mnie..
Za to ostatnio sąsiad na działce zauważył, że u mnie rośnie kilka okazów żywokostu lekarskiego. Zapytał, czy może wykopać, po czym sam mu to dałem. Dawniej powszechnie leczono okładami z maścią żywokostową wszelkie rany czy opuchlizny, ale chyba oficjalnie wycofano ten surowiec z użycia z uwagi na zawartość szkodliwych alkaloidów.
Całe szczęście zatem
![]()
Z pokrzyw to zupa byłaby dobra.. Próbowałem kiedyś szczawika zajęczego na surowo, ale za kwaśny dla mnie..
Za to ostatnio sąsiad na działce zauważył, że u mnie rośnie kilka okazów żywokostu lekarskiego. Zapytał, czy może wykopać, po czym sam mu to dałem. Dawniej powszechnie leczono okładami z maścią żywokostową wszelkie rany czy opuchlizny, ale chyba oficjalnie wycofano ten surowiec z użycia z uwagi na zawartość szkodliwych alkaloidów.
Ja kiedys zrobiłam koktajl z pokrzywy, mniszkiem i jezynami, ale musialam tam cukru dac,bo było gorzko-kwasne
Teraz pokrzywa majowa, najlepsza, można dodawać do zielonych koktajli ![]()
Teraz pokrzywa majowa, najlepsza, można dodawać do zielonych koktajli
Przyznaję, że zielone koktajle mi nie przechodzą przez gardło, ale dodaję chociażby do ziemniaków ugotowanych ![]()
A ja lubię, robię różnie, najczęśćiej takie - liscie młodego szpinaku, seler naciowy, natka pietruszki, roszponka, pomarańcza, jabłko, banan, awokado, cytryna.
Dawniej powszechnie leczono okładami z maścią żywokostową wszelkie rany czy opuchlizny, ale chyba oficjalnie wycofano ten surowiec z użycia z uwagi na zawartość szkodliwych alkaloidów.
Normalnie są dalej w sprzedaży.
Być może coś przeoczyłem, ale...
Nie, chodziło o preparaty do stosowania doustnego - te chyba jednak wycofano:
https://www.cefarm24.pl/czytelnia/natur … tosowanie/
Za to maści czy kremy rzeczywiście dalej są dostępne..
34 2025-05-23 13:42:53 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-23 13:43:05)
Herbatka na okłady? Ciekawe.. ![]()
35 2025-05-23 15:06:26 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-05-23 15:06:47)
Niektórzy piszą dokładnie to samo co w przypadku 'kolekcjonowania' dopalaczy czy innego 'nie do spożycia przez ludzi'. Tu już masz przepis i zalecenia na co pić taką herbatkę:
https://www.herbata.info/herbata-z-zywo … zaszkodzic
Po prostu w dzisiejszej dobie cenzury, żeby nie wypaść z algorytmów to wielu producentów i wiele platform/sklepów cenzuruje produkty lub ich opisy. Np z allegro wyleciały SARMy z tego powodu. Całkowicie legalne w PL, ale ogólnie na świecie kontrowersyjne pomimo wysokiej skuteczności. Z wieloma rzeczami tak jest niestety obecnie.
Tak czy siak - bez różnicy. Kupisz bez problemu i sam susz i herbatki i maści i oleje i generalnie co tylko chcesz.
Ogólnie to z takimi suszami i preparatami ziołowymi (czy ogólnie też z suplami o wysokiej skuteczności) to jest tak, że kilka lat temu było duże parcie koncernów farmaceutycznych w kierunku całkowitej delegalizacji takich produktów, np w Danii ashwagandha została zakazana, a w Szwecji jak dobrze kojarzę to narzucili limity substancji aktywnych.
Koliduje to ze sprzedażą leków.
W ostateczności nie muszę kupować, tylko sobie wykopię świeży korzeń z ogródka i zrobię samemu maść, bo jeszcze został mi po Babci ludowy przepis.. Trochę się trzeba namęczyć ze ścieraniem tego korzenia..
Natomiast w takich sytuacjach, jak opisujesz, widać dopiero zachowanie ludzi, którzy albo ślepo wierzą w to, co widzą/czytają, albo się nieco próbują dokształcić, szukając rzeczowych informacji na temat rzeczywistego wpływu danej substancji na organizm. Wiadomo, że liczy się dawka i sposób aplikacji tego leku, jak zresztą w przypadku każdego innego, który niesie pewne skutki uboczne. Pozostaje pytanie ile wytrzyma wątroba a pośrednio cała reszta organizmu przy takiej czy innej kuracji..
Podobnie jest z żywnością: sam staram się unikać pewnych produktów czy składników(niekoniecznie ze względów zdrowotnych), więc jeśli czytam na etykiecie spis składników, to nieraz robi mi się niedobrze. Nie wnikam do końca, czy skład rzeczywisty jest zgodny z tym, co jest napisane na opakowaniu, ale już sama etykieta może przyprawić o zawał serca. Inna sprawa, że nie każdy ma możliwości finansowe, aby kupić produkt lepszej jakości..
Z tymi finansami, to nie mogę się zgodzić. Też tak kiedyś myślałem, ale przysiadłem do tematu na poważniej i zacząłem liczyć. Nawet wydając o wiele więcej, to mniej się wydaje potem na leczenie. Jest to jedzenie zdrowsze, pożywniejsze i bezpieczniejsze. Chujowe jedzenie to gwarancja utraty zdrowia i konieczność podjęcia leczenia. Czy to będzie takie takie? No nie wiem....
Ja tam wolę kupić ekologiczne mięso niż brojlera z promki i chipsy do tego.
Co do reszty to na pewnym poziomie dywagacji wszystko będzie szkodliwe. To tylko kwestia co, dla kogo i jak mówisz - w jakiej dawce.
A wrotycz? Używał ktoś? Na pasożyty dobry ponoć. A jak sprawdzić czy się ma? Choć w sumie czytałam, że większosć ma...
Mam wrotycz i mogę sobie parzyć herbatkę, tylko nie wiem czy nie otruję się razem z robalami ![]()
Nie, większość ludzi nie ma pasożytów. Badania na obecność pasożytów są dostępne i tanie.
Samego wrotyczu nie stosowałem, ale jest też czasem obecny w mieszankach ziołowych wspomagających układ trawienny i takie zdarzało mi się pić do cięższych posiłków. Ciężko mi powiedzieć czy działa, bo nie mam problemów. Stosuję profilaktycznie i jak na razie cieszę się zdrowiem.
40 2025-05-23 17:51:58 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-23 17:53:47)
Wrotyczu używałem jedynie w postaci repelentu na kleszcze, chociaż dobry też jest przy odstraszaniu moli. Jeśli chodzi o zastosowanie lecznicze, to nie próbowałem, aczkolwiek jego dawna funkcja, jako środek zwalczania robaków obłych niekoniecznie bywa teraz tak powszechna, bo jednak choroby pasożytnicze nie są znowu tak częste. Kiedyś, szczególnie na wsiach, glistnica i owsica były dość powszechne, ale jednak poziom higieny się nieco zwiększył przez ostatnie 100 lat
Tutaj więcej szczegółów:
https://www.apteka-melissa.pl/blog/arty … ,1364.html
Trzeba przyznać, że zastosowanie ma szerokie..
41 2025-05-23 18:01:28 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-05-23 18:04:40)
Jak to nie ma, czyli znowu nas oszukują? ![]()
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ocenia, że 85-90 proc. populacji ma w sobie przynajmniej jednego pasożyta
Złapalam ostatnio kleszcza, masakra. Wbił mi się w udo. Poszlam do weterynarza, żeby mi wyciagnął ![]()
Pasożyty to dość szerokie pojęcie
Jeśli mówimy o bakteriach, to owszem - przeciętny człowiek ma w sobie około 2 kg drobnoustrojów, tylko to raczej w większości normalna, fizjologiczna mikrobiota, niezbędna dla naszego organizmu.
Każdy z nas coś w sobie ma, jeśli można tak powiedzieć
Sęk w tym, że akurat choroby pasożytnicze, powodowane przez robaki(płaskie czy obłe), były sporym problemem, kiedy jeszcze wiedza o tym, jak i poziom higieny zatrzymał się na etapie niezadowalającym. Teraz, przy obecnej świadomości, raczej ciężko złapać coś takiego.
Kleszcza zaś można sobie wyciągnąć samemu, pęsetą.
Pasożyty to dość szerokie pojęcie
![]()
Jeśli mówimy o bakteriach, to owszem - przeciętny człowiek ma w sobie około 2 kg drobnoustrojów, tylko to raczej w większości normalna, fizjologiczna mikrobiota, niezbędna dla naszego organizmu.
Każdy z nas coś w sobie ma, jeśli można tak powiedzieć
Sęk w tym, że akurat choroby pasożytnicze, powodowane przez robaki(płaskie czy obłe), były sporym problemem, kiedy jeszcze wiedza o tym, jak i poziom higieny zatrzymał się na etapie niezadowalającym. Teraz, przy obecnej świadomości, raczej ciężko złapać coś takiego.
Kleszcza zaś można sobie wyciągnąć samemu, pęsetą.
A wiesz, ze sa teraz w Polsce kleszcze afrykanskie-one goraczka krwotoczna powoduja 60% śmiertelnosci
44 2025-05-23 19:41:41 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-05-23 19:43:39)
Pasożyty to dość szerokie pojęcie
![]()
Jeśli mówimy o bakteriach, to owszem - przeciętny człowiek ma w sobie około 2 kg drobnoustrojów, tylko to raczej w większości normalna, fizjologiczna mikrobiota, niezbędna dla naszego organizmu.
Każdy z nas coś w sobie ma, jeśli można tak powiedzieć
Sęk w tym, że akurat choroby pasożytnicze, powodowane przez robaki(płaskie czy obłe), były sporym problemem, kiedy jeszcze wiedza o tym, jak i poziom higieny zatrzymał się na etapie niezadowalającym. Teraz, przy obecnej świadomości, raczej ciężko złapać coś takiego.
Nie pisalam o bakteriach, tylko pasożytach. Wiesz tasiemca i tym podobne to łatwo wykryć w badaniu, ale sa takie pasożyty, ktore ciężko wykryć a badania raz, że są drogie, dwa, nie zawsze sa miarodajne, trzeba powtarzać a kto ma kasę.... Higiena nie ma tu az takiego znaczenia, bo możesz w barze, restauracji złapać, albo nawet jak zjesz niedokładnie opłukaną sałatę. Pokaż mi kto tak dokładnie szoruje każdy listek. Także złapać coś jest bardzo łatwo. Potem jak coś Ci dolega to łazisz po lekarzach a oni nie wiążą przyczyny ze skutkiem i leczą Cię na wszystko czyli leczą objawy. To są tzw. pacjenci przewlekle chorzy.
Organizm, gdy jest zdrowy czyli system immunologiczny działa bez zarzutu, sam razi sobie z pasożytami, zachowujac wszystko w rownowadze. Ale kto dzisiaj jest przewlekle zdrowy? ![]()
Kleszcza zaś można sobie wyciągnąć samemu, pęsetą.
Dziękuję, że to napisałeś, bo bym nie wpadła ![]()
Nie umiem wyciągać sama, bo kiedyś urwałam w połowie i wolę jak ktoś to robi, kto się na tym zna. A nie ma lepszego fachury od weta ![]()
45 2025-05-23 20:44:06 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-23 20:47:44)
Akurat to, jak bardzo stajemy się podatni na zakażenie, decydujemy w pewnym stopniu my sami.
Może i choroby pasożytnicze nie zostały wyeliminowane, ale mimo wszystko, jesteśmy w środku Europy, w XXI wieku, więc pewne podstawowe zasady higieny powinny być znane, jak choćby mycie rąk czy produktów spożywczych. Sam staram się tą nieszczęsną sałatę umyć dokładniej. Dezynfekcja, czyszczenie i regularne pranie raczej też nie stanowi wyjątku. Mamy dostęp o usług medycznych, więc jeśli są takowe podejrzenia, można sobie wykonać testy antygenowe lub serologiczne, nie mówiąc już o wymazach. Kto jest świadomy, ten na zdrowiu nie oszczędza..
W trakcie pandemii, zdziwiłem się, kiedy tyle razy powtarzali konieczność mycia rąk po powrocie do domu. Tylko czy trzeba do tego aż pandemii, żeby ludzie ręce myli, jak skądkolwiek wracają? No, ale niejednokrotnie się przekonałem, że (nadmierna) ostrożność i rozsądek bywają kojarzone ze "sztywnością"...
Wydaje się często, że strach ma wielkie oczy. Jak nie straszą wilkami czy żmijami, to będą straszyć np. kleszczami czy bóg tam wie jeszcze.
Akurat, z racji zawodu, bywam nadzwyczaj często w terenie - lasach, łąkach i zaroślach wszelakich, więc z kleszczami stykam się regularne. Myślę, że przez ostatnie kilka lat mogłem dojść do 3-cyfrowej liczby kleszczy, jakie miałem nieszczęście złapać(wbitych w skórę). Nic jednak nie wskazuje ani nie wskazywało na to, abym się czymkolwiek zaraził. Na OZOM się regularnie szczepię, robię też badania antygenowe pod kątem boreliozy(przeciwciała typu IgM oraz IgG). Objawów żadnych tak naprawdę nie miałem(choć boreliozę można przejść prawie bezobjawowo). Żeby Cię kleszcz zaraził, musi tak naprawdę dłużej siedzieć wbity w skórę a zazwyczaj po tym, jak się wbije, dość szybko daje o sobie znać, bo zwyczajnie zaczyna coś swędzieć. Nawyk regularnego oglądania się po przyjściu z terenu jakoś jeszcze bardziej zmniejsza to ryzyko, kiedy taki kleszcz siedzi w skórze jeszcze krócej.
46 2025-05-24 12:26:56 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-05-24 12:27:32)
Bagienni_k To można by rzec, że jesteś z kleszczami za pan brat
To jak wyciągać kleszcza?? Ciągnąć w gorę czy ruchem obrotowym, bo już można się pogubić czytając w sieci.
W aptekach sa ponoć jakies pen/dlugopisyy do wyciągania kleszczy. Ciekawe czy ktoś ma doświadczenie?
47 2025-05-24 12:54:36 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-05-24 14:35:49)
Codziennie jedz ząbek czosnku to kleszcze będę cię omijały. Choć może nie każdego, nie wiem.
48 2025-05-24 14:22:11 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-24 14:25:48)
Wolałbym jednak ich unikać ![]()
Chociaż po tak długim czasie już się przyzwyczaiłem do pewnego ryzyka..
Najlepiej uchwycić pęsetą jak najbliżej skóry i pociągnąć w górę zdecydowanym ruchem. Ważne, żeby kłujka z aparatu gębowego nie została w skórze ani nie rozgnieść go przed wyjęciem, bo inaczej cała zawartość (hemolimfa wraz ze śliną) dostanie się do krwi. Po wyjęciu koniecznie zdezynfekować ranę, choćby spirytusem salicylowym albo Octaniseptem. Czasami, jak siedzi jeszcze płytko, udaje się go wyciągnąć palcami. Są takie specjalne szczypce, ale osobiście ich nie stosowałem.
Ze środków zapobiegawczych skuteczna jest permetryna. Trzeba ją tylko aplikować WYŁĄCZNIE na ubranie i najlepiej na zewnątrz. Spryska się takim roztworem spodni czy bluzę, to potem nie ma prawa tam łazić nic.
49 2025-05-24 18:01:15 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-05-24 18:03:44)
Codziennie jedz ząbek czosnku to kleszcze będę cię omijały. Choć może nie każdego, nie wiem.
Obawiam się, że nie tylko kleszcze ![]()
Bagienni_k a napisz mi jeszcze czy to możliwe, że kleszcze są na wysokich drzewach? Bo głownie to w jakichś trawach siedzą?
Generalnie kleszcze są pasożytami zwierzęcymi, w zasadzie tylko kręgowców. Większość z nich przebywa jednak na ziemi lub blisko ziemi, zatem tam owych pasożytów będzie najwięcej. Wysokie trawy, zarośla, paprocie, młodniki i uprawy leśne. Zdarzało mi się przechodzić nieraz przez takie miejsca. Po pokonaniu kilkudziesięciu metrów musiałem czasami się otrzepywać.
Jak się ma pecha, to można i złapać dziada w parku, chodząc czy kładąc się na niby to krótko ostrzyżonym trawniku..
Na drzewa się chyba nie wspinasz? ![]()
Nie, nie wspinam się, ale leżę pod drzewami. Czytałam, że może spaść z drzewa i trochę mnie zdziwiło, ale chyba bzdury.
Ostatniego kleszcza przywlokłam z wypadu w plener. Chodziliśmy niby ścieżką, ale widocznie siedział na jakimś bliskim liściu, którego trąciłam i skubaniec skoczył i wślizgnął się pod spodnie. Chociaż jest jeszcze druga możliwość... Kurcze, już nigdy więcej nie wysikam się w lesie! ![]()
Jak to nie ma, czyli znowu nas oszukują?
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ocenia, że 85-90 proc. populacji ma w sobie przynajmniej jednego pasożyta
Złapalam ostatnio kleszcza, masakra. Wbił mi się w udo. Poszlam do weterynarza, żeby mi wyciagnął
Tak, ale w to wchodzą kraje azjatyckie, afrykańskie i ludy plemienne. A zerknij na mapę gęstości zaludnienia. Biali ludzie to tylko 20% światowej populacji. A ilu z nich żyje w europie środkowo-wschodniej?
Na to co u nas występuje to badania są dostępne i tanie.
Bagienni_k To można by rzec, że jesteś z kleszczami za pan brat
![]()
To jak wyciągać kleszcza?? Ciągnąć w gorę czy ruchem obrotowym, bo już można się pogubić czytając w sieci.W aptekach sa ponoć jakies pen/dlugopisyy do wyciągania kleszczy. Ciekawe czy ktoś ma doświadczenie?
Tak wyciągałem ich setki takimi ustrojstwami. Każde ma instrukcję obsługi.
A do zakażenia jak pisał bagiennik dochodzi po dłuższej ekspozycji. W pierwszych 24h ryzyko jest prawie zerowe.
Ja używam preparatów z pikarydyną na skórę. Permetryna też jest bardzo skuteczna. Kiedyś, z braku laku kupiłem prosty zakraplacz dla zwierząt i nasączyłem strategiczne miejsca na odzieży i spędziłem tak miesiąc w lesie nie łapiąc ani jednego dziada, a koledzy mieli każdego dnia po kilkanaście sztuk na sobie.
Dzięki za info. Niedługo znowu będę w lesie to muszę pomyśleć o zabezpieczeniu. Jak złapię to chyba się wkurzę. Kleszcze mnie potwornie obrzydzają. Już bym wolała się z myszą całować.
Są też odstraszacze ultradźwiękowe. Ponoć skuteczne, ale osobiście nie próbowałem.
Tak a propo niebezpiecznych chorób pasożytniczych:
Bilharcjoza, jedno z poważniejszych zagrożeń w tropikach:
Są kleszczołapki do wyciągania kleszczy. Ostatnio była jedna potrzebna i tylko nie jestem pewna, czy wyszedł z głową, czy bez.
A w temacie egzotyczno-obrzydliwych chorób jest jeszcze drakuloza. ![]()
57 2025-05-26 14:11:35 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-05-26 14:14:37)
Drakuloza? To jakaś infekcja po ukąszeniu wampira? ![]()
Zerknęlam na te kleszczolapki, ale one chyba do większych kleszczy. Ja miałam takiego mikro, nimfę dokładnie, że wyglądał jak kropka.
Zapewne chodziło o to:
Tak, to to.
Te kleszczołapki zwężają się ku końcowi, że można liniowo dopasować do rozmiaru kleszcza. Co prawda nie testowałam, czy starcza skali na te najmniejsze kleszcze.
Kupiłam sobie taki zestaw, jest tam chyba ta kleszczołapka i zamrażacz
ktory jak napisali, "ogranicza możliwość transmisji czynnikow zakaźnych podczas wykonywania zabiegu". Ale powaznie brzmi
Mam szczerą nadzieję, że nie będę musiała używać bo wrócę bez kleszcza.

Kupiłam sobie taki zestaw, jest tam chyba ta kleszczołapka i zamrażacz
ktory jak napisali, "ogranicza możliwość transmisji czynnikow zakaźnych podczas wykonywania zabiegu". Ale powaznie brzmi
![]()
Mam szczerą nadzieję, że nie będę musiała używać bo wrócę bez kleszcza.
Jak kleszczolapka to bedziesz kleszcze do puapki lapac? A to Ci zajmie wieki tego jest miliardy ![]()
Julia, przecież jest napisane, ze do usuwania a nie łapania w pułapkę ![]()
Julia, przecież jest napisane, ze do usuwania a nie łapania w pułapkę
Aha no tak ![]()
Zamrażacz? Jak do kurzajek..
Może lepiej spróbuj naparu z wrotyczu?
Zamrażacz to chyba jakaś kosmiczna technologia
Ale jeśli działa, tym lepiej. Trochę mi się Disney z kriogeniką przypomniał.
Ta kleszczołapka ze zdjęcia ma inny kształt, niż te z których korzystałam (moja miała podłużną szczelinę, a tutaj chyba wkłada się kleszcza w te półksiężyce). Nowszy model ![]()