Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 595 ]

521

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

A Maku to się tak zawsze wychyla tylko jak ma zaplecze w pobliżu. Meh... Wolę solo. I myślę, że skoro on mi oddał lamparcicą yikes (ałaa!! moje uczucia!) to jesteśmy kwita za makówkę i kapuściany łeb smile W sumie to nie znam gorszej obelgi yikes Już dawno daliśmy sobie po gębie, ale teraz to mnie znokautował i ja wyciągam białą flagę. Nie będę się mścić. Słowo honoru wink

Ty byś się nadawała do polityki(stań koło lempartowej to może się załapiesz) tak samo mataczysz jak oni. I ciekawe jakie miałem zaplecze...oczywiście go nie wskażesz ale dopisać sobie możesz. I nie, nie dałem Ci po gębie za mało się postarał lub jak wolisz nie chciałem zejść do Twojego poziomu.

Zobacz podobne tematy :

522

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Maku
Talk to the hand.
Dałam słowo honoru. I w przeciwieństwie do większości obiecanek składanych przez polityków myślę, że ta jest do zrobienia wink

Skup się na problemie Autora. Jak ustawić do pionu faceta w stanie marmelady? Jak może sobie pomóc osiągnąć stan w którym podejmuje samodzielną decyzję (przede wszystkim w duchu, bo na zewnątrz ma raczej małe pole do popisu, chyba że jakieś widzisz) i przestaje myśleć  o tym co żona robi i dlaczego. Chyba, że widzisz opcję na przebicie się przez jej mur.
Poza tym Autor zadał pytanie.


Velocity
Sama nie wiem... W sensie niewiele tracisz pisząc do niej ale dotąd traktowała Cię jak natarczywego łachudrę, więc na Twoim miejscu czułabym się raczej niekomfortowo. A Ty jak się z tym zamiarem czujesz?

Nie myślałeś, żeby sobie dać jakiś określony czas po którym obierzesz konkretny kierunek? Np do końca miesiąca próbuje się z nią porozumieć a jeśli się nie uda podejmuję samodzielną decyzję, że zamykam ten rozdział. Po tym czasie żadne pomniejsze podchody mnie nie interesują w ogóle. Nie czekam na jej wyjaśnienia, gesty, słowa, czyny. Nie potrzebuję tego. Próbowałem. Czas się skończył. Czas podjąć decyzję. Koniec marazmu.

Przecież to męczące jest trwać w takim zawieszeniu.

523

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Myślicie, że dobrym pomysłem będzie wysłanie jej życzeń urodzinowych za kilka tygodni? Bo to jedyny pretekst w najbliższym czasie, żeby jeszcze poszukać z nią kontaktu.

Może to i jedyny pretekst, ale dlaczego potrzebujesz pretekstów, żeby się z nią skontaktować?
Będąc na Twoim miejscu akurat tę okazję naprawdę odpuściłabym. Czuję po kościach, że zostanie to odebrane dokładnie odwrotnie niż na to liczysz, czyli że szybko pójdzie Ci w pięty.

524 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-06-10 09:12:04)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

DeepAndBlue, straciłam do niego cierpliwość, bo autor strasznie się mazał, co oczywiście rozumiałam, ale chwilami ciężko mi się czytało, szczególnie gdy zadawał jakieś pytanie, które ewidentnie wskazywało na to, że nic z tego co było napisane w wątku do niego nie trafiało i trzeba było tłuc mu do głowy abarot to samo.
Napisałaś, że niewiele możesz dla niego zrobić. Przecież właśnie teraz tak fajnie mu napisałaś, jakbyś była w jego głowie.
On przeżywa rozstanie z żoną, ponieważ sam zmaga się z różnymi swoimi problemami i psychicznymi, i bytowymi.
Jakby grunt usunął mu się spod nóg, bo spadło to na niego nagle i nieoczekiwanie, a potem musiał zrobić ze sobą mnóstwo rzeczy, które według niego tylko pogorszyły jego życie. Musiał przeprowadzić się na gorsze, został bez grosza przy duszy, sam rozchwiany emocjonalnie niezdolny do rozpoczęcia nowego życia.
W głowie kolataja mu różne myśli i zamiary tylko realnych możliwości, by zrealizować swoje cele brak. Bez kasy to może on jedynie podrapać się w tyłek.
Poczuł się po prostu bezwolny i zagrożony.
Żona kojarzy mu się z jakimś tam poczuciem bezpieczeństwa i przy niej, tak uważał, mógł pozwolić sobie na słabość, czyli na bycie sobą. Manifestował swoje objawy chorobowe, pokazywał słabość i robił to tak intensywnie, że kobieta ta też poczuła się przy nim zagrożona i niczym uciekający szczur z tonącego okrętu też postanowiła znaleźć alternatywę dla siebie.
Na dodatek ten brak kasy. Autor szukał pracy, owszem, ale na bieżąco trzeba było z czegoś żyć, a tu kicha.
Żona przestała go poważać i szanować jego męski autorytet. Sama bowiem była słaba i potrzebowała wsparcia.
On chodził i utyskiwał, a ona miała tego serdecznie dosyć. Przez jakiś czas wojowała z nim i okazywała swoje rozczarowanie oraz niemoc. Na koniec poddała się i uciekła.
Autor stracił więc nie tylko żonę, kobietę z krwi i kości. On stracił znacznie więcej, bo zawalił się cały jego świat, w którym czuł się jako tako ustawiony i bezpieczny.
Teraz znajduje się on w sytuacji bez wyjścia, jego nerwica zapewne szaleje, do Warszawy nie wróci, bo niby z czym do ludzi? Skończył więc w jakiejś mieścinie, gdzie zapewne czuje spojrzenia ludzkie, że proszę bardzo, taka to niby robił karierę w tej Wawie, a wrócił sam z podkulonymi ogonem.
Tak ja to widzę i Ty też zauważyłaś pewne schematy psychiczne, jakie w nim buzują i nie dają mu żyć spokojnie dochodzic powoli do pionu.

525

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Maku
Dałam słowo honoru. I w przeciwieństwie do większości obiecanek składanych przez polityków myślę, że ta jest do zrobienia wink

A świstak siedzi i zawija sreberka. Dałaś słowo honoru? U ciebie nic się nie zmieni bo taka Twoja natura

DeepAndBlue napisał/a:

Talk to the hand.

A ten tekst tylko mnie w tym utwierdza.

526

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

ulle
Nie wszystkim można pomóc i tak mamy tutaj. Tak długo jak autor do siebie nie dopuści że to koniec tak długo będzie przebywał w swoim świecie życzeniowości i nadziei.
Velocity1206
To żona od Ciebie odeszła i to ona ma do Ciebie wrócić - to ona powinna dać pierwsza sygnał że tego chce nie Ty. Wszelkie Twoje próby porozumienia będą źle odbierane. Zajmij się sobą - popracuj nad własnymi niedoborami - przyłóż się do roboty - odkuj finansowo - stań na nogi i zaplanuj sobie własną przyszłość - która sprawi że będziesz zadowolony z życia - przyszłość bez żony.
Nie doszukuj się czegoś czego nie ma, nie szukaj kontaktu, nie szukaj wymówek do stania w miejscu - żyj i jej też pozwól żyć. A jeśli dojdzie do rozwodu? - przez kilka lat byłeś szczęśliwym facetem/małżonkiem - nie wszyscy tego doświadczą.

527

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
ulle napisał/a:

On przeżywa rozstanie z żoną, ponieważ sam zmaga się z różnymi swoimi problemami i psychicznymi, i bytowymi.
Jakby grunt usunął mu się spod nóg, bo spadło to na niego nagle i nieoczekiwanie, a potem musiał zrobić ze sobą mnóstwo rzeczy, które według niego tylko pogorszyły jego życie. Musiał przeprowadzić się na gorsze, został bez grosza przy duszy, sam rozchwiany emocjonalnie niezdolny do rozpoczęcia nowego życia.
W głowie kolataja mu różne myśli i zamiary tylko realnych możliwości, by zrealizować swoje cele brak. Bez kasy to może on jedynie podrapać się w tyłek.
Poczuł się po prostu bezwolny i zagrożony.
Żona kojarzy mu się z jakimś tam poczuciem bezpieczeństwa i przy niej, tak uważał, mógł pozwolić sobie na słabość, czyli na bycie sobą. Manifestował swoje objawy chorobowe, pokazywał słabość i robił to tak intensywnie, że kobieta ta też poczuła się przy nim zagrożona i niczym uciekający szczur z tonącego okrętu też postanowiła znaleźć alternatywę dla siebie.
Na dodatek ten brak kasy. Autor szukał pracy, owszem, ale na bieżąco trzeba było z czegoś żyć, a tu kicha.
Żona przestała go poważać i szanować jego męski autorytet. Sama bowiem była słaba i potrzebowała wsparcia.
On chodził i utyskiwał, a ona miała tego serdecznie dosyć. Przez jakiś czas wojowała z nim i okazywała swoje rozczarowanie oraz niemoc. Na koniec poddała się i uciekła.
Autor stracił więc nie tylko żonę, kobietę z krwi i kości. On stracił znacznie więcej, bo zawalił się cały jego świat, w którym czuł się jako tako ustawiony i bezpieczny.
Teraz znajduje się on w sytuacji bez wyjścia, jego nerwica zapewne szaleje, do Warszawy nie wróci, bo niby z czym do ludzi? Skończył więc w jakiejś mieścinie, gdzie zapewne czuje spojrzenia ludzkie, że proszę bardzo, taka to niby robił karierę w tej Wawie, a wrócił sam z podkulonymi ogonem.
Tak ja to widzę i Ty też zauważyłaś pewne schematy psychiczne, jakie w nim buzują i nie dają mu żyć spokojnie dochodzic powoli do pionu.


Wszystko to prawda, tak to właśnie wygląda. No może poza tą moją szalejącą nerwicą, bo tutaj nie jest już najgorzej. No i finansowo się pomału odkuwam. Poza tym wszystko trafione. Najgorsze jest to poczucie "upadku", które przeżywam. Tam w Warszawie może nie miałem idealnego życia, bo ciągle były jakieś kryzysy. No ale zawsze się wzajemnie wspieraliśmy z żoną i to dawało motywację do działania. Poza tym jeszcze przyzwyczajenie. Mieszkaliśmy razem 11 lat. Wiadomo, wspólne rytuały, rozmowy, seks... Było to w miarę uporządkowane życie i oczywiście, że czułem się bezpiecznie. Żona też przez większość lat nie narzekała, nie miałem poczucia, że mnie zostawi. Nawet te ostatnie 2 lata, które według niej były słabe, dla mnie tak źle nie wyglądały. Dopiero końcówka tamtego roku/początek obecnego to był taki zjazd w dół. Żona też to na pewno przeżyła, ale jej łatwiej dojść do siebie. Chociażby dlatego, że została w swoim mieście, w mieszkaniu mamy, z którą ma świetny kontakt i która ją zawsze wspierała. A ja wylądowałem u swojej matki, z którą od nastolatka miałem problemy i przy której najlepiej milczeć dla własnego zdrowia psychicznego. 


DeepAndBlue napisał/a:

Najwięcej pomogła by im szczera rozmowa ale oni nie potrafią tego robić. Bazują na domysłach. Mają zawahania. Potem jakiś obrany cel, typu to koniec. A potem chwila zwątpienia. A potem powrót do postanowienia. I taka huśtawka. A szczere rozmowy nie są łatwe. Naprawdę, niektórzy ludzie są bardzo ułomni pod tym względem. Sama się do nich zaliczam. I nie chodzi o brak szczerości ale o brak kierunku w rozmowie, czasem uprzedzenia, właśnie ten mur... Nieporządek w głowie. Brak planu co chce się przekazać. Co chce się dowiedzieć. Czego się chce i jak się chce to zrobić. Często wstyd. Często duma. Często poczucie, że się spieprzyło, ale i poczucie, że się zostało skrzywdzonym. Jak dzieci we mgle... Potem masz świadomość, że zostałeś źle odebrany. Nie wiesz jak to naprawić. Po drugiej stronie jest osoba, która też sobie z tym nie radzi...


Moja żona jest typem osoby, która unika rozmów na poważne tematy, boi się konfrontacji, nie umie przyjąć krytyki. Gdy się nam układało, to było super, ale gdy pojawiały się problemy wolała wszystko w sobie dusić, ewentualnie wyjechać do mamy na dzień czy dwa i tam "odchorować". Teraz po czasie dopiero to widzę. Po rozstaniu to już w ogóle nie dało się pogadać, bo to nie rozmowa, a monolog z jej strony i jedynie wytykanie mi moich win. Tutaj by się jakiś mediator przydał, ale teraz to już za późno.


DeepAndBlue napisał/a:

Velocity
Sama nie wiem... W sensie niewiele tracisz pisząc do niej ale dotąd traktowała Cię jak natarczywego łachudrę, więc na Twoim miejscu czułabym się raczej niekomfortowo. A Ty jak się z tym zamiarem czujesz?

Nie myślałeś, żeby sobie dać jakiś określony czas po którym obierzesz konkretny kierunek? Np do końca miesiąca próbuje się z nią porozumieć a jeśli się nie uda podejmuję samodzielną decyzję, że zamykam ten rozdział. Po tym czasie żadne pomniejsze podchody mnie nie interesują w ogóle. Nie czekam na jej wyjaśnienia, gesty, słowa, czyny. Nie potrzebuję tego. Próbowałem. Czas się skończył. Czas podjąć decyzję. Koniec marazmu.

Przecież to męczące jest trwać w takim zawieszeniu.


W zasadzie to ja już dawno powinienem dać sobie spokój, bo ze strony żony nie ma żadnych sygnałów, wręcz przeciwnie, zerwała ze mną kompletnie kontakt. Po tym jak mnie potraktowała w ostatniej rozmowie odzywanie się do niej byłoby brakiem szacunku do samego siebie. Jeśli jakimś cudem w tym "odzyskiwaniu byłego" chodzi o mnie, to do końca czerwca powinna się sama odezwać.

Olinka napisał/a:

Może to i jedyny pretekst, ale dlaczego potrzebujesz pretekstów, żeby się z nią skontaktować?
Będąc na Twoim miejscu akurat tę okazję naprawdę odpuściłabym. Czuję po kościach, że zostanie to odebrane dokładnie odwrotnie niż na to liczysz, czyli że szybko pójdzie Ci w pięty.


Szukam pretekstu, bo na obecną chwilę ona nie chce ze mną kontaktu. Urodziny to pretekst do "wybadania terenu", bez poczucia, że się poniżam. Zastanowię się jeszcze.


maku2 napisał/a:

Velocity1206
To żona od Ciebie odeszła i to ona ma do Ciebie wrócić - to ona powinna dać pierwsza sygnał że tego chce nie Ty. Wszelkie Twoje próby porozumienia będą źle odbierane. Zajmij się sobą - popracuj nad własnymi niedoborami - przyłóż się do roboty - odkuj finansowo - stań na nogi i zaplanuj sobie własną przyszłość - która sprawi że będziesz zadowolony z życia - przyszłość bez żony.
Nie doszukuj się czegoś czego nie ma, nie szukaj kontaktu, nie szukaj wymówek do stania w miejscu - żyj i jej też pozwól żyć. A jeśli dojdzie do rozwodu? - przez kilka lat byłeś szczęśliwym facetem/małżonkiem - nie wszyscy tego doświadczą.


Dopóki nie dostanę wyroku sądu o rozwodzie będę pewnie żył jakąś tam złudną nadzieją, że żona wróci. Za dużo we mnie emocji jeszcze, ciągle się miotam. Lepsze dni przeplatają się z gorszymi. Czytałem gdzieś, że podobno żałoba po rozstaniu trwa 1/3 długości związku. Mam nadzieję, że nie będę się "leczył" aż 4 lata.

528

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Velocity, wylądowałeś więc u matki, która na dodatek działa na Ciebie dolująco. Zapewne jest krytyczna, wiecznie niezadowolona i non stop poucza Cię oraz wytyka różne błędy z uroczym w tle " a nie mówiłam?"

No to współczuję. Nie masz tam żadnego swojego życia. Tak jakbyś mieszkał u kogoś z monitoringiem. Dorosły mężczyzna i jego matka.
Nic dziwnego, że masz poczucie klęski, bo tak naprawdę poniosłeś przecież porażkę i to niemałą.
Matka pewnie wstydzi się za Ciebie przed sąsiadami, bo do tej pory nie wiadomo co im o Tobie opowiadała, że np zrobiłeś wielką karierę itd, avtymczasem ludzie zobaczyli, że zwaliles się starej matce na łeb.
Musisz z tego wyjść i to szybko, bo inaczej cała ta sytuacja już tak do końca podetnie Ci skrzydła i wolę do jakichkolwiek działań.

Matka chociaż na pewno Cię kocha, to jednak kompletnie nie ma do Ciebie podejścia i wpędza Cię w jeszcze większy dół.
Inaczej ma żona, bo jej matka jest osobą wspierająca córkę, rozumiejąca ją i potrafiąca okazywac wsparcie.
Żonie jest więc przy swojej mamie bardzo dobrze, bo po trudnych przeżyciach z Tobą znalazła przytulenie w ramionach cudownej osoby.
Ty jak na złość nie dostałeś tego, a przecież bardzo tego potrzebujesz.
Nie ma co - jesteś w kanale.
Zrób co tylko w Twojej mocy, żeby wyprowadzic się od matki, ponieważ w tym domu, z nią pod jednym dachem oklapniesz i zgorzkniejesz.
Dlatego ciągnie Cię do żony, bo ona mając taką matkę dawała Ci siły do życie.
Bez niej życie wydaje Ci się podłe, szare, nudne i beznadziejne.
Kobieta jest trochę jak kwiat, jak owad lubi przylecieć do kolorowego.
Do Ciebie ona więc nie wróci, bo Ty kojarzysz się jej z chorobami, z bieda i życiem na zasadzie jakoś to będzie.
Uciekaj z domu matki albo weź ją i porządnie porozmawiaj z nią, bo ona być może pojęcia nawet nie ma, że aż tak źle na Ciebie działa.

529

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Powiem szczeerze, że już współczuję Autorowi, jeśli żył on cały czas z kimś, kto nie potrafił rozmawiać na poważne tematy, bojąc się krytyki ze strony innych...

530

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

ulle,  muszę teraz pomieszkać trochę u matki i odłożyć pieniądze. Mój plan to albo wynajem kawalerki tutaj, albo powrót do Warszawy i wynajęcie jakiegoś pokoju na początek. Już nie chodzi o żonę, a o perspektywy na przyszłość. Bo tutaj ani pracy dobrej nie znajdę, ani w przyszłości kobiety nie poznam. W ogóle to miasteczko jest bardzo dołujące, nic się tutaj nie dzieje, od 2,5 miesiąca wegetuję po prostu.

531

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ulle
To odbieramy go podobnie. I żonę też, bo faktycznie, moim zdaniem miała powody by się wymiksować z tego małżeństwa i dla mnie osobiście wcale nie błahe. Nawet przywołują niefajne wspomnienia, niemocy i bezradności, poczucia krzywdy, poczucia nieważności. Jeśli ktoś doświadczył w związku ciągłej krytyki ze strony partnera to wie o czym mowa a krytyk myśli, że skoro tyle już ta osoba wytrzymała i jakoś dalej sobie trwamy, i dalej ta osoba przy nas jest to znaczy, że jest dobrze a tak naprawdę w człowieku coraz mniej serca do niego i jak się to serce zrobi puste to człowiek ma więcej odwagi i czuje nawet potrzebę odejść i ułożyć sobie życie na nowo... I tu już jest często po ptokach na naprawy.
Wiem jak to z boku wygląda ale to bardzo częste u ludzi, którzy byli długo z kimś, nagle koniec i nie potrafią być sami, więc szukają na portalach, często tylko potwierdzenia, że się jeszcze kogoś da radę swoją osobą zainteresować.

Oni mogą jeszcze mieć coś takiego, że czasami tęsknią do tego co było, co mieli choć nie ma rozsądnych argumentów za tym. To bardziej takie uczucie powrotu do znajomego ze strachu lub rozczarowania co teraz. Bywa, że ofiary przemocy domowej miewają takie przebłyski, że już wolą znaną niedolę, siłą przyzwyczajenia (opcja leniwa) niż teraz uskuteczniać duże zmiany, bo to potrzeba do tego dużo wysiłku. Czyli totalny odwrót, z postawy biernej w aktywną. Zaczynanie od zera, a właściwie start z kredytem mentalnym do odrobienia. Samotność. A jak się jest słabym psychicznie to już w ogóle przeprowadzenie zmian jest ogromnym wysiłkiem a tych sił brak. I skąd jej wziąć? Może lepiej wrócić na stare śmieci??? Pamięta się przecież dobre chwile, których teraz nie ma zbyt wielu albo wcale... Tam chociaż były. Ale przy konfrontacji ze starym przypomina sobie człowiek dosyć szybko, że nie, że to jednak głupi pomysł, mrzonka, zaszło to wszystko za daleko, nic się nie zmieni, tam czeka tylko upokorzenie i zawód.

Velocity
W zdrowieniu można sobie pomóc i zajmie to wtedy mniej czasu niż leżenie odłogiem i czekanie aż przejdzie. Nie będzie to pstryk i po sprawie ale powolne dochodzenie do siebie... musisz o siebie zadbać. Jak nie i będziesz grzebał brudnym palcem w ranie to i 20 lat może minąć a Ty nadal chory. Stan przewlekły.

Słuchaj, jako społeczeństwo wypracowaliśmy różne procedury medyczne, w tym procedury dla ducha. Skorzystaj z rad, skorzystaj ze sprawdzonych metod. Wybierz odpowiednie dla Ciebie. Spróbuj czegoś nowego.
Z rany trzeba wyciągnąć ciała obce (rozwód, wyprowadzka), przemyć ranę (wywalamy pretensje, żale, godzimy się z faktami, odpuszczamy, wybaczamy), zszyć jeśli głęboka (poukładać swoje sprawy bytowe, praca, mieszkanie, przyziemne rzeczy), posmarować maścią (pamper yourself, zrób coś dla siebie, dobrze się odżywiaj, uprawiaj sport, wychodź do ludzi, szukaj radości), zakleić plastrem (niekoniecznie wdawać się w mało poważne relacje ale też nie zamykać się na inne możliwości w poszukiwaniu wzajemnego zrozumienia, bliskości itd, myślę że kumple jeśli ich masz też mogą tu wiele pomóc swoim towarzystwem, bliscy, rodzina, ktokolwiek, przyjazna dusza). Potem czas robi swoje. Od czasu do czasu trzeba plaster zmienić (czyli nie trwać na siłę w relacjach, które spełniły swoją rolę, randki czy towarzyskie spotkania, krótkie znajomości w galerii, nieznajomi poznani na szlaku w górach, męczenie bliskich i przyjaciół bądź nieznajomych swoimi niedolami), przemyć ranę ponownie (negatywne emocje potrafią wracać jak bumerang, trzeba zachować higienę myśli, zwyczajnie przerobić te emocje, nie chcemy ich, ale są naturalnym brudem, mogą uodpornić ale za dużo powoduje infekcje-marazm, poczucie niemocy, gdybanie). Czyli są cykle, które trzeba powtarzać. I jeśli będziesz unikał komplikacji, czyli nie dasz sobie wbić jakiegoś cholerstwa w tą ranę, starego gwoździa zardzewiałego to będziesz zdrów. Tylko to trochę zachodu i sporo uwagi musisz temu planowi poświęcić smile

Do dzieła! I powodzenia. Daj znać jak sobie radzisz i co robisz dla siebie, nie co żona robi. Ok? Wtedy myślę wszyscy też nabierzemy świeżych sił, by Cię ewentualnie jeszcze wspomóc. No, musisz sam na sobie polegać. Nikt Twojego ciężaru za Ciebie nie dźwignie. Do następnego razu.

Trzymaj się!

532 Ostatnio edytowany przez Nowaczek34 (2022-06-10 14:33:10)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Może żona Cię znalazła na tej grupie wink To akurat żaden problem. Dziwne, że wśród pierdyliona grup trafiła na tą samą co Ty.

W każdym razie, czy robi podchody czy faktycznie przeżyła szybki i płomienny romans (na portalu?? tak szybko? farciara tongue ) to i tak kiedyś będziecie musieli chyba pogadać jak ludzie. Byliście małżeństwem a zachowujecie się dzieciaki...

Jeżeli to grupa na fejsie to niestety nie jest dziwne. Ja jestem w stanie uwierzyć.
Facebook zbiera o nas masę informacji. Wystarczy mieć włączony telefon, zainstalowaną aplikację na nim i od czasu do czasu łączyć się z internetem.
Algorytmy facebooka podsuwają grupy na których jest osoba z którą często blisko przebywasz (żona z telefonem czy była żona to idealny przykład) na pierwsze miejsce na liście.
Więc to nie musi być wcale kłamstwo autora tematu.

533

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nowaczek34
No, ale jakie kłamstwo? Autor nie wie i ja też nie- jak do tego doszło. Żona wie ale nie powie. Zastanawiamy się więc. Podałam tylko prostsze rozwiązanie, które też jest możliwe. Nikt nikogo o kłamstwa nie osądza. Zresztą to tylko rozpraszacz. Problem jest gdzie indziej.

534

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Szukam pretekstu, bo na obecną chwilę ona nie chce ze mną kontaktu. Urodziny to pretekst do "wybadania terenu", bez poczucia, że się poniżam. Zastanowię się jeszcze.

Sam siebie oszukujesz, bo czy ciągłe proszenie o kontakt, kiedy żona milczy i wyraźnie daje do zrozumienia, że nie jest tym kontaktem zainteresowana, nie jest dla Ciebie upokarzające? Można spróbować raz, dwa razy, ale w pewnym momencie należy odpuścić, choćby po to, aby samemu sobie nie dokopywać.

535 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-06-10 20:50:40)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Ulle
To odbieramy go podobnie. I żonę też, bo faktycznie, moim zdaniem miała powody by się wymiksować z tego małżeństwa i dla mnie osobiście wcale nie błahe. Nawet przywołują niefajne wspomnienia, niemocy i bezradności, poczucia krzywdy, poczucia nieważności. Jeśli ktoś doświadczył w związku ciągłej krytyki ze strony partnera to wie o czym mowa a krytyk myśli, że skoro tyle już ta osoba wytrzymała i jakoś dalej sobie trwamy, i dalej ta osoba przy nas jest to znaczy, że jest dobrze a tak naprawdę w człowieku coraz mniej serca do niego i jak się to serce zrobi puste to człowiek ma więcej odwagi i czuje nawet potrzebę odejść i ułożyć sobie życie na nowo... I tu już jest często po ptokach na naprawy.
Wiem jak to z boku wygląda ale to bardzo częste u ludzi, którzy byli długo z kimś, nagle koniec i nie potrafią być sami, więc szukają na portalach, często tylko potwierdzenia, że się jeszcze kogoś da radę swoją osobą zainteresować.

Oni mogą jeszcze mieć coś takiego, że czasami tęsknią do tego co było, co mieli choć nie ma rozsądnych argumentów za tym. To bardziej takie uczucie powrotu do znajomego ze strachu lub rozczarowania co teraz. Bywa, że ofiary przemocy domowej miewają takie przebłyski, że już wolą znaną niedolę, siłą przyzwyczajenia (opcja leniwa) niż teraz uskuteczniać duże zmiany, bo to potrzeba do tego dużo wysiłku. Czyli totalny odwrót, z postawy biernej w aktywną. Zaczynanie od zera, a właściwie start z kredytem mentalnym do odrobienia. Samotność. A jak się jest słabym psychicznie to już w ogóle przeprowadzenie zmian jest ogromnym wysiłkiem a tych sił brak. I skąd jej wziąć? Może lepiej wrócić na stare śmieci??? Pamięta się przecież dobre chwile, których teraz nie ma zbyt wielu albo wcale... Tam chociaż były. Ale przy konfrontacji ze starym przypomina sobie człowiek dosyć szybko, że nie, że to jednak głupi pomysł, mrzonka, zaszło to wszystko za daleko, nic się nie zmieni, tam czeka tylko upokorzenie i zawód.

Velocity
W zdrowieniu można sobie pomóc i zajmie to wtedy mniej czasu niż leżenie odłogiem i czekanie aż przejdzie. Nie będzie to pstryk i po sprawie ale powolne dochodzenie do siebie... musisz o siebie zadbać. Jak nie i będziesz grzebał brudnym palcem w ranie to i 20 lat może minąć a Ty nadal chory. Stan przewlekły.

Słuchaj, jako społeczeństwo wypracowaliśmy różne procedury medyczne, w tym procedury dla ducha. Skorzystaj z rad, skorzystaj ze sprawdzonych metod. Wybierz odpowiednie dla Ciebie. Spróbuj czegoś nowego.
Z rany trzeba wyciągnąć ciała obce (rozwód, wyprowadzka), przemyć ranę (wywalamy pretensje, żale, godzimy się z faktami, odpuszczamy, wybaczamy), zszyć jeśli głęboka (poukładać swoje sprawy bytowe, praca, mieszkanie, przyziemne rzeczy), posmarować maścią (pamper yourself, zrób coś dla siebie, dobrze się odżywiaj, uprawiaj sport, wychodź do ludzi, szukaj radości), zakleić plastrem (niekoniecznie wdawać się w mało poważne relacje ale też nie zamykać się na inne możliwości w poszukiwaniu wzajemnego zrozumienia, bliskości itd, myślę że kumple jeśli ich masz też mogą tu wiele pomóc swoim towarzystwem, bliscy, rodzina, ktokolwiek, przyjazna dusza). Potem czas robi swoje. Od czasu do czasu trzeba plaster zmienić (czyli nie trwać na siłę w relacjach, które spełniły swoją rolę, randki czy towarzyskie spotkania, krótkie znajomości w galerii, nieznajomi poznani na szlaku w górach, męczenie bliskich i przyjaciół bądź nieznajomych swoimi niedolami), przemyć ranę ponownie (negatywne emocje potrafią wracać jak bumerang, trzeba zachować higienę myśli, zwyczajnie przerobić te emocje, nie chcemy ich, ale są naturalnym brudem, mogą uodpornić ale za dużo powoduje infekcje-marazm, poczucie niemocy, gdybanie). Czyli są cykle, które trzeba powtarzać. I jeśli będziesz unikał komplikacji, czyli nie dasz sobie wbić jakiegoś cholerstwa w tą ranę, starego gwoździa zardzewiałego to będziesz zdrów. Tylko to trochę zachodu i sporo uwagi musisz temu planowi poświęcić smile

Do dzieła! I powodzenia. Daj znać jak sobie radzisz i co robisz dla siebie, nie co żona robi. Ok? Wtedy myślę wszyscy też nabierzemy świeżych sił, by Cię ewentualnie jeszcze wspomóc. No, musisz sam na sobie polegać. Nikt Twojego ciężaru za Ciebie nie dźwignie. Do następnego razu.

Trzymaj się!

Jesteś po prostu niesamowita - tak, myślimy podobnie.
A tak na marginesie - pamiętam, co napisałaś u Deszcza i teraz czytam jeszcze to. Bardzo, bardzo musisz być poraniona, bo życie z psychopatycznym panem i władcą nieźle dało Ci w kość. Nie poddajesz się jednak i walczysz o siebie.
Nigdy nie sądziłam, że będę trzymała kciuki za Ciebie, ale teraz wiem, że ciągle jeszcze potrzebujesz wsparcia.

536

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

ulle,  muszę teraz pomieszkać trochę u matki i odłożyć pieniądze. Mój plan to albo wynajem kawalerki tutaj, albo powrót do Warszawy i wynajęcie jakiegoś pokoju na początek. Już nie chodzi o żonę, a o perspektywy na przyszłość. Bo tutaj ani pracy dobrej nie znajdę, ani w przyszłości kobiety nie poznam. W ogóle to miasteczko jest bardzo dołujące, nic się tutaj nie dzieje, od 2,5 miesiąca wegetuję po prostu.


Niby mówi się, że jeśli człowiek jest ze sobą pogodzony, to wszędzie będzie czuł się dobrze. Jest w tym sporo racji, ale nie zawsze.
Bywają bowiem takie miejsca, że niestety, ale życie w nich bywa tak przygnębiające, że człowiek nie wytrzymuje. Są takie wsie i miasteczka, w których czas zatrzymał się wiele lat temu, nic się tam nie dzieje itd.
Dla Ciebie miejscowość, w której mieszkasz plus do tego specyficzna matka, to antymiejsce.
Zbieraj kasę i uciekaj stamtąd. Wyjedź za granicę, zrób cokolwiek, żeby tylko wyrwać się stamtąd.
Umrzesz tam za życia, zrobisz się gnuśny, markotny i na niczym nie będzie Ci tam zależeć.
Znajdź w sobie siłę ten jeszcze jeden raz, bo naprawdę wpadłeś w kanał.

537

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

ulle, uwierz, gdyby było mnie na to teraz stać, to wróciłbym do Warszawy, bo pokochałem to miasto pod wieloma względami. Jeśli mam sobie wyznaczać jakieś cele na najbliższą przyszłość, to Warszawa będzie takim celem. Mam nadzieję, że w rok się uda.

Olinka, dlatego właśnie odpuściłem i nie kontaktuję się z żoną od 3 tygodni. To najdłuższa taka przerwa od naszego rozstania, bo zawsze jakiś tam kontakt mieliśmy. 

DeepAndBlue, Twój wpis dał mi do myślenia, dziękuję. Mimo wszystko o żonie pewnie będę tu od czasu do czasu wspominał. Pewnie dopiero w grudniu, gdy przyjdzie do rozprawy rozwodowej temat będę mógł "oficjalnie" zamknąć.

538

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Kolego, jestem samcem jak Ty i chyba w podobnej sytuacji. Nie szukaj rozwiązań na tym forum.
Twoja żona jest niedojrzałą kobietą. Wiem, że trudno się z nią pożegnać, jednak musisz to zrobić.
Zadbaj o tematy materialne. Zaakceptuj rozstanie. Po prostu, pogódź się z tym, że Twoja żona nie chce już nią być. Kiedy stanie się to logiczne i spójne, otworzysz się na nowy, lepszy związek.
Pewnie konieczne będzie przeżycie "żałoby". Daj sobie na to czas. Tego kwiatu jest pół światu... Niedawno się o tym przekonałem.
Powodzenia.

539

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ulle chodziłam parę dni z tym co napisałaś. Chyba dotknęło mnie to, ale nie w taki sposób bym się czuła urażona. Przeciwnie. Zaskoczyłaś mnie smile Choć nie dałam wiele materiału a jednak trafiłaś. Choć sama wolałam myśleć, że to wszystko mam za sobą. Chyba nie do końca. Jeszcze mocne echo potrafi się odezwać we wspomnieniach i wciąż odczuwam uderzenia tamtych zdarzeń. Dzięki ʕ •ᴥ•ʔ❀

Velocity jeśli tak postanowiłeś, choć to sporo czasu może się wydawać, ale skoro czujesz, że tyle potrzebujesz to w porządku. Bardzo ważne byś odzyskał przytomność własnego umysłu i uświadomił sobie, że Ty również masz możliwość decydowania o tym jak będziesz postrzegał sytuację, jakie znaczenie jej nadasz, i kiedy się wycofasz. To ważne dla umysłu, bo ten to trochę jak komputer, potrzebuje jasnych poleceń. Jeszcze raz, trzymaj się!

540

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Velocity jeśli tak postanowiłeś, choć to sporo czasu może się wydawać, ale skoro czujesz, że tyle potrzebujesz to w porządku. Bardzo ważne byś odzyskał przytomność własnego umysłu i uświadomił sobie, że Ty również masz możliwość decydowania o tym jak będziesz postrzegał sytuację, jakie znaczenie jej nadasz, i kiedy się wycofasz. To ważne dla umysłu, bo ten to trochę jak komputer, potrzebuje jasnych poleceń. Jeszcze raz, trzymaj się!

Nie chcę podejmować zbyt pochopnych decyzji. Na razie odkładam pieniądze, chodzę też tutaj do psychologa i nie chcę tego przerywać.

A odnośnie żony. Kilka dni temu pisałem na FB z naszą wspólną znajomą (koleżanka żony z okresu studiów), no i przy okazji dowiedziałem się, że żona spotykała się z innym facetem, nawet zdążyła się nim pochwalić w kwietniu na jakiejś tam imprezie. Musiało jednak coś nie wypalić, skoro szuka na sieci porad jak go odzyskać. Podejrzewam, że ta ich znajomość mogła rozpocząć się wcześniej, jak jeszcze byliśmy razem. To by tłumaczyło zachowanie żony po rozstaniu i jej wręcz wrogość wobec mnie. W każdym razie sprawa z "odzyskiwaniem byłego" się rozwiązała i to nie o mnie chodziło w tej układance.

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Czyli jak wiekszosc przewidywala od samego poczatku. Ktory to juz temat konczacy sie w niemal identyczny sposob , na koncu tych pokretnych zachowan partnerow wieloletnich relacjach wychodzi romans /zdrada.
No do dupy z tym wszystkim, ludzie sa popieprzeni nie gadaja a potem sie ...

542

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

No niestety żona rozmawiać nie chciała. Ani przed odejściem, ani później. Nie licząc tego epizodu w kwietniu, gdy chciała się spotkać i niby "naprawiać". Myślę, że ona czekała na odpowiedni moment, żeby wymiksować się z tego małżeństwa i moja choroba była tą okazją. Potem zrzuciła całą winę na mnie i poszła do innego. Ale żeby nie było, ja również przyczyniłem się do tego, że to się tak wszystko zakończyło.

543 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-21 20:57:34)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

No niestety żona rozmawiać nie chciała. Ani przed odejściem, ani później. Nie licząc tego epizodu w kwietniu, gdy chciała się spotkać i niby "naprawiać". Myślę, że ona czekała na odpowiedni moment, żeby wymiksować się z tego małżeństwa i moja choroba była tą okazją. Potem zrzuciła całą winę na mnie i poszła do innego. Ale żeby nie było, ja również przyczyniłem się do tego, że to się tak wszystko zakończyło.

Tak niestety bywa, że w chwilach kryzysowych jest największe prawdopodobieństwo zdrady. Ktoś to wykorzystuje, ktoś idzie na łatwiznę.

544

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Po 10 stronach chociaż zagadka Ci się rozwiązała i wiesz, jaka była konkretnie przyczyna. Także bądź co bądź, wiesz chociaż na czym stoisz.

545 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-06-21 22:44:52)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wiem, że na pewno pojawił się inny facet. Natomiast nadal nie wiem, czy pojawił się gdy byliśmy jeszcze razem, czy dopiero później. Jak pomyślę, że w czasie mojej choroby mogła romansować z tym gościem, to delikatnie mówiąc robi mi się niedobrze. No ale to już nie ma większego znaczenia. Żona emocjonalnie odleciała pewnie dawno temu i to już dla mnie obca kobieta.

546

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
edek z krainy kredek napisał/a:

Czyli jak wiekszosc przewidywala od samego poczatku. Ktory to juz temat konczacy sie w niemal identyczny sposob , na koncu tych pokretnych zachowan partnerow wieloletnich relacjach wychodzi romans /zdrada.

Ludzie są schematyczni, dlatego pewne stałe zachowania bardzo szybko wskazują, że ta druga strona emocjonalnie jest już poza związkiem, bo pojawił się nowy obiekt zainteresowania. Prawdę mówiąc zupełnie nie jestem zaskoczona, że żona Velocity jest jedną z nich, wskazywało na to mnóstwo przesłanek.

Swoją drogą jakie znaczenie ma kiedy ten facet pojawił się w jej życiu? Przecież formalnie wciąż jesteście małżeństwem i choć nawet dla sądu, kiedy pojawia się decyzja o zakończeniu małżeństwa, nowa znajomość nie stanowi obciążenia zwanego zdradą, to jednak należy brać pod uwagę wszelkie okoliczności, a tutaj to ona zdecydowała za Was dwoje. Zresztą jestem niemal pewna, że to nie jest żadna świeża znajomość, ale coś, co trwa od jakiegoś czasu.

547 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-06-22 10:22:32)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

dowiedziałem się, że żona spotykała się z innym facetem, nawet zdążyła się nim pochwalić w kwietniu na jakiejś tam imprezie. Musiało jednak coś nie wypalić, skoro szuka na sieci porad jak go odzyskać. Podejrzewam, że ta ich znajomość mogła rozpocząć się wcześniej, jak jeszcze byliśmy razem. To by tłumaczyło zachowanie żony po rozstaniu i jej wręcz wrogość wobec mnie. W każdym razie sprawa z "odzyskiwaniem byłego" się rozwiązała i to nie o mnie chodziło w tej układance.

Tak, Twoja żona tylko Cię zwodziła, nie miała wobec Ciebie żadnych zamiarów, a to co robiła to były ruchy mające wzbudzić zazdrość w NIM (nie w Tobie), ale to już pisaliśmy DAWNO temu

Olinka napisał/a:

.. Zresztą jestem niemal pewna, że to nie jest żadna świeża znajomość, ale coś, co trwa od jakiegoś czasu.

ja również tak uważam

pjack napisał/a:

Po 10 stronach chociaż zagadka Ci się rozwiązała i wiesz, jaka była konkretnie przyczyna. Także bądź co bądź, wiesz chociaż na czym stoisz.

zagadka była rozwiązana dawno, autor nie przyjmował tego do wiadomości, a kilka postaci próbowało przekonywać, ze czarne to białe.
Jeśli kobieta/mężczyzna postępuje w tym względzie schematycznie, wręcz aż do wyrz.gania, tzn. jest boczniak/czka i "kropka"

548

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

No niestety żona rozmawiać nie chciała. Ani przed odejściem, ani później. Nie licząc tego epizodu w kwietniu, gdy chciała się spotkać i niby "naprawiać". Myślę, że ona czekała na odpowiedni moment, żeby wymiksować się z tego małżeństwa i moja choroba była tą okazją. Potem zrzuciła całą winę na mnie i poszła do innego. Ale żeby nie było, ja również przyczyniłem się do tego, że to się tak wszystko zakończyło.

Możesz być współwinny problemów w małżeństwie, możesz być współwinny rozpadowi i rozwodu ale nie tego że wdała się w romans z innym.

Velocity1206 napisał/a:

Wiem, że na pewno pojawił się inny facet. Natomiast nadal nie wiem, czy pojawił się gdy byliśmy jeszcze razem, czy dopiero później.

Poważnie nie wiesz? Odeszła od Ciebie końcem lutego a w kwietniu chwaliła się nim na imprezie - myślisz że jest po prostu taka szybka? Bo ja myślę że ona nie odeszła od Ciebie tylko do innego.

549

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Czyli kolejny raz schemat się potwierdził. Partner/ partnerka zmieniają się, olewają, są agresywni, zrzucają całą winę tzn, że ktoś jest na horyzoncie.
Szkoda, że tak mało jest ludzi, którzy szczerze powiedzą "przepraszam, zakochałem się/ zakochałam się w kimś innym, i muszę odejść" A tutaj odchodzi jakieś szaleństwo i wyrachowanie. Chociaż w sumie co to pomoże, jak człowiek i tak rozpieprzony jest  na kawałki bez względu na to jak to się kończy wszystko.
Może ta wiedza pozwoli ci się szybciej w głowie uwolnić od niej.

550

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ten facet pojawił się wcześniej, przecież to oczywiste.
Moja żona przykładowo też 2 miesiące od wyprowadzki i bum - ma nowego partnera. Do tego agresja, rzucanie się, odzywanie tylko jak coś chce. Przypadek? Nie, po prostu oklepany schemat, który ciężko Tobie było przegryźć.
Sam osobiście też zakładałem od początku, że tam ktoś jest.
Obecnie jest tak, że ponosisz konsekwencje jej decyzji. Zdaj sobie sprawę, jak tu Ci pięknie piszą, że jej nowy związek/partner/romans to tylko i wyłącznie jej decyzja, a że jest to miecz obosieczny, to dostajesz po głowie i cierpisz.
Wiesz już do czego jest zdolna i tak naprawdę pokazała namiastkę prawdziwej siebie. Powinno Ci to pozwolić szybciej do siebie dojść, bo serio nie zbudowałbyś z tą kobietą już niczego sensownego, przedłużyłbyś agonię ewentualnie...

551

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Mnie zastanawia agresja tych odchodzących parterek, partnerów, bo to oznacza, że oni są tak naprawdę właśnie takimi ludźmi w rzeczywistości. Agresywnymi, bezwzględnymi. Człowiek z normalną naturą nawet jak się rozstaje nie ma takiej potrzeby gnojenia drugiego człowieka. Czy tego przed związkiem w czasie związku nie było widać?

552

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Ajko napisał/a:

Mnie zastanawia agresja tych odchodzących parterek, partnerów, bo to oznacza, że oni są tak naprawdę właśnie takimi ludźmi w rzeczywistości. Agresywnymi, bezwzględnymi. Człowiek z normalną naturą nawet jak się rozstaje nie ma takiej potrzeby gnojenia drugiego człowieka. Czy tego przed związkiem w czasie związku nie było widać?

Agresja w takich sytuacjach to mechanizm obronny łączy się z obwinianiem,odwetem rekompensowaniem sobie różnych uraz często wymyślonych,sfabrykowanych,urojonych.
Wzmocnionych,odświeżonymi i wspartych rzeczywistymi , "słusznymi" pretensjami i żalami za całokształt i szczegóły
To tak zwana "nienawiść ze wstydu" znane, ale często pomijane i lekceważone stare zjawisko
Po drugie to efekt działania podobny do nałogu i regulacji uczuć w ten sposób
formalny partner/partnerka drażni,irytuje,denerwuje,bo stoi na przeszkodzie,przeszkadza, "wiąże","zniewala" zobowiązaniami,jego obecność wzbudza też jakieś szczątkowe skrupuły które odbierają błogostan momentami dużo szumu i obwiniania z agresją agresja to duży hałas ,ten "wygrywa" kto głośniejszy to niby próba rozładowania emocji
jednocześnie prowokacje,manipulacje,dramaty dostarczają emocji, które rozładowuje się z kochankiem/kochanką.

553

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Myślę, że paradoksalnie odzywają się w nich jakieś resztki przyzwoitości, a dokładnie wyrzuty sumienia, które trzeba w desperacki sposób zagłuszyć. Drugi powód to odruch odepchnięcia partnera, by ten przypadkiem nie chciał czegoś odbudowywać, bo w takiej sytuacji jest to przecież niepożądane i zwyczajnie nie na rękę. To jak odpędzanie się od natrętnej muchy, która zdezorientowana nie wie co się dzieje, oczekuje wyjaśnień, prawdy, ale ta jest na tyle niekomfortowa, że łatwiej ją zakrzyczeć. To także pokrętna próba usprawiedliwiania się - w myśl zasady racjonalizowania i wmawiania sobie, że z tą osobą i tak nie dało się już dłużej żyć. Stąd wyolbrzymianie wad, próba dyskredytacji jakiejkolwiek wartości. Wtedy nawet nie dba się o prawdę, ważne, żeby u zdradzającego zadziałało zgodnie z potrzebą i intencją.

554

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Tak tylko zostawię cytat z DEEP: "Uważaj Autorze, abyś nie dał się wpędzić w paranoję z tą niby zdradą. Póki co nic nie wiadomo, są to domysły panów a wielu z nich rozwaliło swoje związki syndromem Otella. Nie będę sprawdzać wątków panów tutaj, więc nie odnoszę się do nich konkretnie a raczej do dość częstego problemu zdrady urojonej w umyśle wielu mężczyzn. Bo oczywiście jest taka możliwość, że zdrada była, ale nie musiała a dowody w postaci wyświetlenia „przypadkowego” profilu kobiecego kobiecie czy samego faktu odejścia od wykańczającej relacji to bezpodstawne oskarżenia. Na chwilę obecną nie ma ani mocnej poszlaki a tym bardziej choćby skromnego dowodu."
Zawsze śmieszą takie teksty...

555

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
maku2 napisał/a:

Odeszła od Ciebie końcem lutego a w kwietniu chwaliła się nim na imprezie ....

w kwietniu, z tego co pamiętam, to już próbowała go odzyskać.
Coś mi świta, że Pan się chyba wystraszył przed świętami i zwinął żagle więc jż podjęła kroki by wzbudzić zazdrość. To już wtedy była "znajomość" z solidnym stażem

556

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bullet napisał/a:
maku2 napisał/a:

Odeszła od Ciebie końcem lutego a w kwietniu chwaliła się nim na imprezie ....

w kwietniu, z tego co pamiętam, to już próbowała go odzyskać.
Coś mi świta, że Pan się chyba wystraszył przed świętami i zwinął żagle więc jż podjęła kroki by wzbudzić zazdrość. To już wtedy była "znajomość" z solidnym stażem

Bo co innego w skrytości mizia mizia a co innego tak na poważnie oficjalnie.

557

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

I znowu standard , schemat goni schemat. Już wiesz na czym stoisz autorze a to bajanie że nic nie było tylko chodzenie za rączkę wsadz między bajki. Prawda zawsze wylezie nawet po wielu latach. Natomiast agresja to jak wcześniej wspomnieli usiłowanie pokazania że to zdradzający jest niewinny że jego zmuszono a on/ona bidulek niewinny. Więc aby wywyższyć siebie należy poniżyć wszelkimi sposobami (kłamstwo, oszczerstwo, mataczenie ) zdradzoną osobę. Teraz ty rozdajesz karty, zero kontaktów bo to jest dla ciebie depresyjne, analiza aktualnej sytuacji na zimno, wdrożenie planu odbudowy własnego ja z pominięciem całkowicie byłej jakby jej nigdy nie było (nie zasługuje na nic więcej). I tak jak napisali wcześniej zamiast po ludzku powiedzieć że małżeństwo nie spełnia oczekiwań i zakochałam się w innym mężczyżnie dlatego odchodzę bo nie chcę być nieuczciwa to wianuszek kłamstewek. W zasadzie to powinna przed romansem porozmawiać i ewentualnie odejść z rozwodem przeprowadzonym gdy dwoje ludzi nie widzi ze sobą przyszłości. Teraz czeka cię długa droga do znalezienia partnerki i nie śpiesz się z tym.

558 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-06-22 15:38:28)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

reasumując, moja wersja:
1. Pani miała na boku od pewnego czasu gacha, który niezbyt się garnął do związku pod pretekstem, że jest mężatką
2. Pani próbuje się wymiksować z rodziny zrzucając na autora choroby psychiczne by uzyskać bezproblemowy rozwód bez orzekania.
3. Nasz załamany autor wątku bierze jej słowa za objawienia, jest przekonany, ze nie ma innego mężczyzny w życiu jż i przerzuca na siebie odpowiedzialność za wszelkie nieszczęścia świata, że to on winien i inne blablabla
4. Oficjalnie na podstawie pkt 2 i 3 Pani wyprowadza się z domu, a w rzeczywistości by autor nie mógł jej kontrolować.
5. Powstaje ten wątek.
6. Autor na forum zostaje zmieszany z błotem przez miłośniczki harlekinów mimo oczywistych, wskazujących na zdradę przez jż, symptomów
7. Żona zabiera rzeczy w towarzystwie członków rodziny by uwiarygodnić w ich oczach wymyślone zagrożenie ze strony "niezrównoważonego" jm, które w rzeczywistości nie istniało
8. Gach próbuje się wymiksować, w okolicy Świąt widzi co się święci, to już nie jest zakazany owoc i Pani myśli poważnie o nowej rodzinie,
9. Pani podejmuje kroki celem odzyskania gacha (szuka postów w Internecie, dodaje posty na fb, zakłada konto na portalu randkowym)
10. Pani klasycznie upodla emocjonalnie autora, uważa go za winnego swoich nieszczęść, mydli mu oczy obietnicami bez pokrycia, robi mu niczym nie uzasadnione nadzieje by się nie miotał, i jednocześnie składa pozew rozwodowy
......
......
(n-1). Autor stwierdza, że jednak był cały czas inny mężczyzna (nawiązanie do pkt 3.)

czy coś pominąłem ? Jeśli tak proszę o uzupełnienie.

Panowie/Panie ... w ogólnym zarysie, pomijając szczegóły, w ilu punktach różni się Wasza historia ?

559

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Moja nie zdążyła nowego związku skonsumować i gach się wycofał. No i ja dowiedziałem się wcześniej. A jż po wycofaniu się gacha wyplakiwala mi się w rękaw. Poza tym - schemat.

560

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Na zdrowie Beka i Bullet smile Kto tu pisze dreszczowce i czym się od Harlequinów różnią...
Ja uważam że to jak najbardziej mogła być znajomość typu "łatwo przyszło, łatwo poszło". Równie popularny scenariusz po rozstaniu jak zdrady w trakcie. W lutym założony był wątek, że żona odeszła. W kwietniu była widziana z jakimś mężczyzną. Każdy dopisze sobie co mu pasuje. Jedni, że to taki romans, drudzy, że inny... Ale to nadal twory wyobraźni i nie wiadomo czyje są prawdziwe, bo tego wbrew temu co się pisze Autor może się nigdy nie dowiedzieć. Jeśli Autorowi pomaga Wasz scenariusz to spoko. Mnie osobiście tylko karmiły by nerwicę i biadolenie nad wyrost. Tak trudno się żyje z "nie wiem"??? Każdy po swojemu radzi mając dobre intencje oraz różne perspektywy oraz doświadczenia. Moje odosobnione stanowisko zebrało bardzo dużo uwagi. Czyżby było zagrożeniem w jakiś sposób? Skoro finał i tak jest ten sam: koniec związku.
Przeszkadzam Wam w czymś czy czujecie się jak na ringu smile O co gramy, bo nie wiem? I skąd pewność, że macie rację? smile Może nie macie... Tego nie wiemy. Nie za szybko na szampana? W każdym razie, ja się zwijam z tego działu. Niestety nie podzielę zdania, że zło wcielone skrzywdziło niewinnego, więc podejrzewam nic tu po mnie smile będę Was tylko denerwować a nie mam w zamiarze obijać się po mordach za odmienne zdanie. Widzę to po prostu w szerszym spektrum, które na ten moment może być dla Autora niesatysfakcjonujące.

Szkoda, że Beka nie zacytował, gdzie piszę, że opcja zdrady byłaby jak zbawienie... Taka barierka której można się przytrzymać. Wybiórczość? Szkoda, że nie zacytował sam siebie jak najeżdża na mnie, że zdiagnozowałam autorowi nerwicę o której sam wcześniej i później pisał. 1:1? wink

Widzimy po prostu sytuację inaczej. Wątek czytałam od początku do końca i na tej podstawie pisałam a nie co się komu będzie podobać. Żałuję, że nie zacytowałam kilku zdań napisanych przez Autora. Teraz będzie trudniej wszystko ponownie czytać w poszukiwaniach ale na ich podstawie uważam, że żona miała prawo stracić do niego serce. Tyle. Pozostało mu tylko się z tym faktem pogodzić i zebrać do kupy.

Autografy na lotnisku tongue smile

Trzymajcie się!

561

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Co prawda z innego portalu ale jakże pouczające co do zachowania kobiet szukających księcia z bajki i konsekwencji wpajania sobie że jest się wyjątkowym i się uda : https://ohme.pl/zwiazek/on-chce-seksu-o … ak-klamac/

562 Ostatnio edytowany przez Dracarys (2022-06-22 17:30:47)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bullet napisał/a:

Panowie/Panie ... w ogólnym zarysie, pomijając szczegóły, w ilu punktach różni się Wasza historia ?

U niektórych oprócz tych punktów są jeszcze dzieci, czasem pies, lub kot. Niektórzy zdążyli się też czegoś wspólnie/ we wspólnym życiu dorobić, i to trzeba sprzedać/ podzielić/ spłacić.
Ale poza tymi szczegółami, niczym. Niczym się to nie różni.

563

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Deep jest jak druga Ela. Niby "zwijam się z wątku", " nic już więcej nie napisze", a później produkuje jeszcze więcej syfu, pomimo tego, że najczęściej nie ma racji. Ale może to przez "szersze spektrum":D

564

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Beka zwijam się powoli, na przeczekanie bardziej niż dla Twojej płonnej uciechy. Dziecinne masz te dosrywy wink A porównanie do Eli to akurat komplement dla mnie. Nie łatwo jest mieć odmienne zdanie niż banda łysego. Podziwiam, że mimo trudności obstaje przy swoim, bo łatwiej jest klaskać kiedy wszyscy klaszczą niż samotnie klaszczeć, kiedy coś się nam podoba co innych wybitnie nudzi. Za autentyczność- szacunek dla Eli. Dla Ciebie za podjazdy po najniższej linii oporu mój kolejny post smile

W ogóle jak ktoś od nas odchodzi do kogoś innego i mu się to potem rozpada to jest to jakaś satysfakcja dla porzuconego, wiadomo... Ale w gruncie rzeczy nie ma się czym cieszyć tak naprawdę. Bo to nie oznacza, że nagle my staniemy się jedynie słuszną opcją, zwłaszcza gdy partnerowi nie było z nami dobrze. Nadal jesteśmy odrzuceni. I jeśli robić uproszczenia tak mocne, że zbierze się większość elektoratu to tak naprawdę całe życie człowieka jest schematem. Rodzimy się, siadamy, chodzimy, bla bla bla umieramy. Nic wyjątkowego? Można i tak na wszystko spojrzeć. Żadne odkrycie. Ledwie zabieg retoryczny.

Jeśli Velocity będzie otwarty na sposoby, różne, by sobie pomóc po rozstaniu to każdy ma jakieś swoje, które u niego zadziałały, prawda? I ja też takie mam smile  O złote majteczki nie walczę na szczęście wink I mi to zwisa czy weźmie sobie do serca moje czy kogoś innego rady.

To forum a nie ring.

Uczulam tylko, że wiele tragedii wydarzyło się od wmawiania zdrady. Choćby te przypadki w Anglii, choćby i u sąsiadów, u wielu znajomych. Zdrady nie było ale kara była. Jeśli mam fakt "nie wiem" a do wyboru "na pewno zdrada" albo "nie wiem, może tak, może nie, jakie to ma znaczenie, nas już nie ma" to wybieram "nie wiem" i pracuję z innymi faktami, jak choćby ten, że partner odszedł i nie chce ze mną być, rozmawiać itd

Ale rozumiem, jeśli jednak dla kogoś dociekanie i domniemanie takie jest ważne. Ma to swoje zalety jako sztuczka na umysł smile Ale to na krótką metę niestety tylko działa... Co kto woli. Dowolność smile W obliczu częstotliwości zdrad opcja "była zdrada!" jest bezpieczniejsza do stwierdzenia. Ale w sądzie byście przegrali z takimi dowodami jakie na chwilę obecną  posiada autor wink

565

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Klaszczeć, czyli co?

566

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Dracarys napisał/a:

Klaszczeć, czyli co?

Klaskać czyli w języku literackim.

567

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Nie łatwo jest mieć odmienne zdanie niż banda łysego. Podziwiam, że mimo trudności obstaje przy swoim, bo łatwiej jest klaskać kiedy wszyscy klaszczą niż samotnie klaszczeć, kiedy coś się nam podoba co innych wybitnie nudzi.

przyznasz, że klaskanie w środkowej partrii III cz. Sonaty fortepianowej b-moll op. 35 Chopina, tylko z tego powodu, że powstała na Majorce i dlatego by inni odbieralni nas jako osobę autentyczną mogło by być bardzo ciekawym przeżyciem dla klaszczącego, otoczenia oraz wykonawcy.

568

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Dziecinne masz te dosrywy wink

Jak mi dosrywałaś to jakie to było dosrywanie? I teraz dosrywanie innych Ci przeszkadza, dlaczego?

DeepAndBlue napisał/a:

To forum a nie ring.

Trochę Ci to zajęło żeby zrozumieć. Ale jak już mówiłem u Ciebie raczej nic się nie zmieni bo taka jesteś.

569

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bullet napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Nie łatwo jest mieć odmienne zdanie niż banda łysego. Podziwiam, że mimo trudności obstaje przy swoim, bo łatwiej jest klaskać kiedy wszyscy klaszczą niż samotnie klaszczeć, kiedy coś się nam podoba co innych wybitnie nudzi.

przyznasz, że klaskanie w środkowej partrii III cz. Sonaty fortepianowej b-moll op. 35 Chopina, tylko z tego powodu, że powstała na Majorce i dlatego by inni odbieralni nas jako osobę autentyczną mogło by być bardzo ciekawym przeżyciem dla klaszczącego, otoczenia oraz wykonawcy.

Myślę, że nie koniecznie mnie zrozumiałeś. Ale jeśli tak się czujesz, jakby ktoś Ci koncert fortepianowy przerwał w połowie utworu to ja nie mam pytań smile

Ja czekam na przerwy pomiędzy, nie ma innej opcji w przypadku forum. Autor gra. Przerywa i domaga się reakcji publiczności. A te są różne. Jedni nie reagują niezainteresowani, wynudzeni lub zniecierpliwieni, drudzy klaszczą, a trzeci ocierają łezkę. Jeszcze inni piszą recenzję.

Forum dyskusyjne zresztą to bardziej koncert jazzowy niż fortepianowy. Zwłaszcza jeśli chodzi o wymianę myśli. A nie marsz żałobny.

Ale rozumiem, nawiązujesz do grobowego nastroju Autora, którego nie można pod żadnym pozorem, absolutnie nie wypada go z tego transu żałobnego wybudzać. Niech mu ten sonet gra, w pętli najlepiej smile Do końca... Można tylko słuchać... Bo inaczej wtopa- tak piszą w poradnikach. Ale publiczność nie zauważyła, że to już jest marazm a sonet gra w kółko ten sam i wypada pianistę powiadomić, że się zawiesił. A choćby klaszcząc w połowie sonetu, a czemu nie? Byłam cicho przez sto pięćdziesiąt pętli tego sonetu. Teraz sobie zaklaszczę jak u Rubika, żeby trochę tą melodię urozmaicić. Nawet Basiński nie przeginał z długością swoich loopów!

570

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
maku2 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Dziecinne masz te dosrywy wink

Jak mi dosrywałaś to jakie to było dosrywanie? I teraz dosrywanie innych Ci przeszkadza, dlaczego?

DeepAndBlue napisał/a:

To forum a nie ring.

Trochę Ci to zajęło żeby zrozumieć. Ale jak już mówiłem u Ciebie raczej nic się nie zmieni bo taka jesteś.

To była samoobrona. I racja. Będę się bronić. Nie licz na zmiany. Czuj się mną rozczarowany do końca swoich dni.

571

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:
maku2 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Dziecinne masz te dosrywy wink

Jak mi dosrywałaś to jakie to było dosrywanie? I teraz dosrywanie innych Ci przeszkadza, dlaczego?

DeepAndBlue napisał/a:

To forum a nie ring.

Trochę Ci to zajęło żeby zrozumieć. Ale jak już mówiłem u Ciebie raczej nic się nie zmieni bo taka jesteś.

To była samoobrona. I racja. Będę się bronić. Nie licz na zmiany. Czuj się mną rozczarowany do końca swoich dni.

W życiu się nie przyznasz do błędu, prawda? Zamiast tego będziesz kłamać że Ciebie atakowałem. Oczywiście nic na potwierdzenie swoich słów nie masz. Mówiłem że się nie zmienisz a Twoje słowa to puch na wietrze.

572

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
maku2 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:
maku2 napisał/a:

Jak mi dosrywałaś to jakie to było dosrywanie? I teraz dosrywanie innych Ci przeszkadza, dlaczego?


Trochę Ci to zajęło żeby zrozumieć. Ale jak już mówiłem u Ciebie raczej nic się nie zmieni bo taka jesteś.

To była samoobrona. I racja. Będę się bronić. Nie licz na zmiany. Czuj się mną rozczarowany do końca swoich dni.

W życiu się nie przyznasz do błędu, prawda? Zamiast tego będziesz kłamać że Ciebie atakowałem. Oczywiście nic na potwierdzenie swoich słów nie masz. Mówiłem że się nie zmienisz a Twoje słowa to puch na wietrze.

Chcesz mnie "namówić" (czytaj zmusić) do tego abym poszukała tych starych postów? Czy liczysz, że leń mi nie pozwoli? Śmiałe zagranie, bo rzeczywiście mi się nie chce do tego wracać, matko... to będzie grzebania i cytowania, dokumentowania... Do tego przeżywać to jeszcze raz... brrr... na telefonie odpada. I po co?

To sobie poczekasz smile 

Na priv zapraszałam wielokrotnie, ale Tobie nie o to chodzi abyśmy sobie cokolwiek wyjaśnili... Tobie potrzebna jest publiczność i uznanie... Może inaczej się o to postaraj? Ze mną będziesz miał ciężko smile Zawsze mnie atakujesz wtedy, kiedy z kimś innym się wadzę. Liczysz na łatwe uznanie? wink To już człowiek nie może się posprzeczać, bo mu Maku wyskoczy jak Żukosoczek, którego nie trzeba nawet przywoływać? A sobie wyskakuj. Zróbmy sobie taką tradycję smile

Jeśli mnie cokolwiek zmieni to doświadczenia, wartościowe rozmowy... Słabo się starasz widocznie. Nie masz na mnie wpływu. Tylko się mścisz bez końca... Ile to już razy będziemy przerabiać? Znudziło mi się. Zostanę sobie sobą, zadowolona, Twoje uznanie nie jest mi do niczego potrzebne. Ode mnie figa z makiem... UPS :x big_smile

Cdn...

573

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:
maku2 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

To była samoobrona. I racja. Będę się bronić. Nie licz na zmiany. Czuj się mną rozczarowany do końca swoich dni.

W życiu się nie przyznasz do błędu, prawda? Zamiast tego będziesz kłamać że Ciebie atakowałem. Oczywiście nic na potwierdzenie swoich słów nie masz. Mówiłem że się nie zmienisz a Twoje słowa to puch na wietrze.

Chcesz mnie "namówić" (czytaj zmusić) do tego abym poszukała tych starych postów? Czy liczysz, że leń mi nie pozwoli? Śmiałe zagranie, bo rzeczywiście mi się nie chce do tego wracać, matko... to będzie grzebania i cytowania, dokumentowania... Do tego przeżywać to jeszcze raz... brrr... na telefonie odpada. I po co?

To sobie poczekasz smile 

Na priv zapraszałam wielokrotnie, ale Tobie nie o to chodzi abyśmy sobie cokolwiek wyjaśnili... Tobie potrzebna jest publiczność i uznanie... Może inaczej się o to postaraj? Ze mną będziesz miał ciężko smile Zawsze mnie atakujesz wtedy, kiedy z kimś innym się wadzę. Liczysz na łatwe uznanie? wink To już człowiek nie może się posprzeczać, bo mu Maku wyskoczy jak Żukosoczek, którego nie trzeba nawet przywoływać? A sobie wyskakuj. Zróbmy sobie taką tradycję smile

Jeśli mnie cokolwiek zmieni to doświadczenia, wartościowe rozmowy... Słabo się starasz widocznie. Nie masz na mnie wpływu. Tylko się mścisz bez końca... Ile to już razy będziemy przerabiać? Znudziło mi się. Zostanę sobie sobą, zadowolona, Twoje uznanie nie jest mi do niczego potrzebne. Ode mnie figa z makiem... UPS :x big_smile

Cdn...

Wystarczy że wrócisz do mojego pytania jakie Tobie zadałem a które Tobie posłużyło do obarczenia mnie jakimś atakiem na Twoja osobę. Jedno pytanie a zaczęłaś na mnie przelewać swoją frustrację(chyba) dnia codziennego. Napisałem żebyś podała przykład bo nie sądzę żebyś go znalazła.
Słowem odwracasz kota ogonem.
Zapraszasz na priv ale po co, żeby już się nie krępować i sobie poużywać? Przecież do Ciebie nic nie dotrze, wielu zwracało Ci uwagę że przeginasz  - to w zamian tak jak i ja spotykali się z Twoja szyderą. Nie wejdę na priv niech inni czytają i sami wyciągając z tego wnioski.
W tym wpisie również oskarżasz mnie o atak a ja jedynie zwracam Ci uwagę że jesteś hipokrytką, jak to powiedzenie mówi - źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz - taki masz charakter.
Piszesz o wartościowych rozmowach - czy Ty na pewno wiesz co to jest rozmowa i na dodatek wartościowa? Bo z tego co wiem nie ma tam miejsca na szyderę jaką Ty stosujesz.
Piszesz o mszczeniu się bez końca...o co Tobie chodzi? Chcesz się przedstawić w roli ofiary? Czy też byłaś ofiarą znęcania się psychicznego i teraz przenosisz na mnie winy swojego faceta?
Nasz problem wynikł z tego (już o tym pisałem) że zadałem Ci jedno pytanie które Ty z automatu wzięłaś za jakiś atak - a miało być wstępem do ewentualnej rozmowy.
Ale cóż...tak masz.
Pewnie jeszcze jakiś czas będę Ci wytykał Twoja hipokryzję(Twoja wersja - atakował) ale to nic zobowiązującego, nie zmieniaj się, przecież Twoje wady dla kogoś innego mogą być zaletą.
A swoją drogą może Twoja obroną jest hejt i szydera?

574

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie jestem pewna czy mnie z kimś nie pomyliłeś Maku Być może nie podobało Ci się moje zdanie w tamtym wiekopomnym temacie, bo czułeś się jakbym krytykowała Twoje zachowanie? Takie przeniesienie, stąd Twoja napastliwość? Zawsze mnie pierwszy zaczepiasz, zawsze napastliwie, więc i owszem, inni jak będzie się im chciało mogą sobie prześledzić ale dobrze wiesz, że nikomu się nie będzie chciało wink Sprytne...
W każdym razie zapytaj tych, którzy ze mną prywatnie rozmawiają a przekonasz się, że Twój strach ma tylko wielkie oczy wink

575

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Nie jestem pewna czy mnie z kimś nie pomyliłeś Maku Być może nie podobało Ci się moje zdanie w tamtym wiekopomnym temacie, bo czułeś się jakbym krytykowała Twoje zachowanie? Takie przeniesienie, stąd Twoja napastliwość? Zawsze mnie pierwszy zaczepiasz, zawsze napastliwie, więc i owszem, inni jak będzie się im chciało mogą sobie prześledzić ale dobrze wiesz, że nikomu się nie będzie chciało wink Sprytne...
W każdym razie zapytaj tych, którzy ze mną prywatnie rozmawiają a przekonasz się, że Twój strach ma tylko wielkie oczy wink

I znowu to robisz - jak ruska propaganda - odwracasz kota ogonem.
Z nikim Ciebie nie pomyliłem i skoro wiesz gdzie mnie zakatowałaś to wiesz o czym piszę.
I nie martw się będą tacy co będą czytać.

Cały czas mnie z kimś porównujesz...radzę przestać, bo kogoś takiego jak ja nie spotkałaś i nie spotkasz. Oczywiście nie masz czego żałować i ja nie żałuję bo odnoszę wrażenie że jesteś wredna osobą - przynajmnie tak wynika z Twoich wpisów.

576

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
maku2 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Nie jestem pewna czy mnie z kimś nie pomyliłeś Maku Być może nie podobało Ci się moje zdanie w tamtym wiekopomnym temacie, bo czułeś się jakbym krytykowała Twoje zachowanie? Takie przeniesienie, stąd Twoja napastliwość? Zawsze mnie pierwszy zaczepiasz, zawsze napastliwie, więc i owszem, inni jak będzie się im chciało mogą sobie prześledzić ale dobrze wiesz, że nikomu się nie będzie chciało wink Sprytne...
W każdym razie zapytaj tych, którzy ze mną prywatnie rozmawiają a przekonasz się, że Twój strach ma tylko wielkie oczy wink

I znowu to robisz - jak ruska propaganda - odwracasz kota ogonem.
Z nikim Ciebie nie pomyliłem i skoro wiesz gdzie mnie zakatowałaś to wiesz o czym piszę.
I nie martw się będą tacy co będą czytać.

Cały czas mnie z kimś porównujesz...radzę przestać, bo kogoś takiego jak ja nie spotkałaś i nie spotkasz. Oczywiście nie masz czego żałować i ja nie żałuję bo odnoszę wrażenie że jesteś wredna osobą - przynajmnie tak wynika z Twoich wpisów.

Wredna? Tak, tak... To jedyna rzecz z którą się zgodzę. Reszta to jakbyś siebie i swoje zachowanie opisywał.

577

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:
maku2 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Nie jestem pewna czy mnie z kimś nie pomyliłeś Maku Być może nie podobało Ci się moje zdanie w tamtym wiekopomnym temacie, bo czułeś się jakbym krytykowała Twoje zachowanie? Takie przeniesienie, stąd Twoja napastliwość? Zawsze mnie pierwszy zaczepiasz, zawsze napastliwie, więc i owszem, inni jak będzie się im chciało mogą sobie prześledzić ale dobrze wiesz, że nikomu się nie będzie chciało wink Sprytne...
W każdym razie zapytaj tych, którzy ze mną prywatnie rozmawiają a przekonasz się, że Twój strach ma tylko wielkie oczy wink

I znowu to robisz - jak ruska propaganda - odwracasz kota ogonem.
Z nikim Ciebie nie pomyliłem i skoro wiesz gdzie mnie zakatowałaś to wiesz o czym piszę.
I nie martw się będą tacy co będą czytać.

Cały czas mnie z kimś porównujesz...radzę przestać, bo kogoś takiego jak ja nie spotkałaś i nie spotkasz. Oczywiście nie masz czego żałować i ja nie żałuję bo odnoszę wrażenie że jesteś wredna osobą - przynajmnie tak wynika z Twoich wpisów.

Wredna? Tak, tak... To jedyna rzecz z którą się zgodzę. Reszta to jakbyś siebie i swoje zachowanie opisywał.

Czyli nie dociera...no dobra...to do przyszłego spięcia.

578

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
maku2 napisał/a:

Czyli nie dociera...no dobra...to do przyszłego spięcia.

Już tęsknię. Buziaczki xxx

579

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Maku wyluzuj wierz mi Deep nie jest taka straszna smile

580

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
paslawek napisał/a:

Maku wyluzuj wierz mi Deep nie jest taka straszna smile

Ale ja jestem wyluzowany - w taką pogodę nie można inaczej -  i ta "straszność" mi wystarczy.
I to co mnie jakoś rusza to jej hipokryzja.

581

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
maku2 napisał/a:

I to co mnie jakoś rusza to jej hipokryzja.

A mnie Twoja nie bardzo, bo się już przyzwyczaiłam.

582

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Co tam DEEP, już się "zwinęłaś" z wątku, jak zapowiadałaś, czy jednak standardowo jesteś niekonsekwentna i kolejny raz, żeby coś udowodnić produkujesz bezwartościowe teksty? Twoi byli (obecni?) musieli mieć z tobą ostro pod górkę.

583

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Beka... To wszystko co masz mi do przekazania? Bardzo się przejęłam smile

https://media4.giphy.com/media/26VhAlnRXjtAZSf5sZ/200w.gif?cid=82a1493bggsvix6dvawtaljl5yocr5aowqcpu6re16vbeeai&rid=200w.gif&ct=g

584

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Beka... To wszystko co masz mi do przekazania? Bardzo się przejęłam smile

https://media4.giphy.com/media/26VhAlnRXjtAZSf5sZ/200w.gif?cid=82a1493bggsvix6dvawtaljl5yocr5aowqcpu6re16vbeeai&rid=200w.gif&ct=g

Za dużo nie trzeba pisać - wystarczy poczekać, aż sama się wyjaśnisz.

585

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
BEKAśmiechu napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Beka... To wszystko co masz mi do przekazania? Bardzo się przejęłam smile

https://media4.giphy.com/media/26VhAlnRXjtAZSf5sZ/200w.gif?cid=82a1493bggsvix6dvawtaljl5yocr5aowqcpu6re16vbeeai&rid=200w.gif&ct=g

Za dużo nie trzeba pisać - wystarczy poczekać, aż sama się wyjaśnisz.

No to sobie czekaj smile

Posty [ 521 do 585 z 595 ]

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024