Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 595 ]

391 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-05-08 16:49:00)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
DeepAndBlue napisał/a:

Ok. To nie jest przemoc ale czy wszystko pamiętasz z tych ataków? Mój były też miewał takie ataki i zawsze potem bagatelizował to co mi robił w trakcie. Już o wyczerpanych nerwach nie wspominając, ale fizycznie… np szarpnął mnie tak, że zawyłam z bólu a on już później jak ochłonął to mówi „lekko cię tylko”… pokazałam siniaki, to tylko wzruszył ramionami. Niby nic…
ale jak go trzepłam w zamian to „ała, ała”, chociaż nawet się nie zaczerwienił. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Pamiętam prawie wszystko, no może 99%. Wiem jak się zachowywałem, nie było w tym żadnej przemocy z mojej strony. To w ogóle były moje pierwsze takie ataki lęku w życiu, nie wiedziałem "z czym się to je", stąd takie moje reakcje. Tak, żona była wyczerpana psychicznie. Nawet bardzo, widziałem jak to przeżywała.

DeepAndBlue napisał/a:

Twoja żona musi się uspokoić. Ona ma za dużo hmm… pszczół w głowie. Ty też! Więc oboje musicie ochłonąć, bo na próżno szukać w Waszych postawach zdrowego rozsądku. Zatem rozmowy prowadzą do nikąd. I zgadzam się z Leną . Mogło to jak najbardziej tak z jej strony wyglądać, ale ja bardziej obstawiam na miotanie się wśród sprzecznych emocji, gdzie rozum mówi „odejdź” a serce „zaraz pęknę z żalu”. Potrzebny jest czas i spokój, trochę dystansu.

W takim razie ile tego czasu powinienem jej/sobie dać? Kolejny miesiąc, dwa? Coś to jeszcze zmieni? Mija właśnie 2,5 miesiąca od rozstania, a my nawet spokojnie nie pogadaliśmy. Ona mnie zaczyna blokować na komunikatorach, co = nie chce kontaktu. Ja się miotam, cały czas mam jakąś nadzieję. Bo widzę, że przynajmniej niektóre sprawy da się odkręcić. Sporo pomaga mi psycholog, zaczynam więcej rozumieć, jestem bardziej świadomy swoich zachowań. Nie mam już ataków lęku, pracuję, za parę miesięcy będę miał odłożone pieniądze na ewentualne ponowne zamieszkanie w Warszawie. Czyli naprawiam to, o co żona miała największe pretensje. Ale jej tu nie ma i nie widzi we mnie tej zmiany. Nawet nie próbuje zobaczyć.

Zobacz podobne tematy :

392

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie wiem ile czasu, bo tego nie da się z góry ustalić. Zależy od ludzi. Jedni wcześniej otrzeźwieją, drudzy później, jedni od razu, drudzy nigdy. Mój były na przykład potrzebował 3 lat aby zacząć normalnie się odzywać i przeprosić za to co robił. Nie ma co się nastawiać na powroty. Samodzielnie obierz kierunek. Koniec? To koniec. Walczę? To walczę. Nie licz na to, że druga strona weźmie na siebie całą odpowiedzialność. Jeśli nie czujesz sensu walczyć, wtedy odpuść i niech będzie to Twoja stanowcza decyzja, której nie zachwieją dwuznaczne poczynania z drugiej strony.

393

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Też tak widzę, uważam, że to Ty powinieneś podjąć decyzję czy chcesz walczyć, bo żona się miota i najwyraźniej pisanie maili to dla niej za mało. Skoro przez ponad 2 miesiące nie udało się spotkać i porozmawiać twarzą w twarz, to może czas podjąć decyzję i się do niej wybrać, wtedy przynajmniej będziesz miał poczucie, że zrobiłeś wszystko co mogłeś na ten moment, jeśli nie przyniesie to rezultatu, nie będzie z jej strony chęci rozmowy, naprawy, to będziesz mógł odpuścić i jednocześnie zacząć sprzątać w głowie i układać życie na nowo. Nie odnoszę wrażenia aby tutaj danie temu czasu i domyślanie się co żona ma w głowie działało na Waszą korzyść, szczególnie, że nią targają emocje i złość na Ciebie, a to wydaje mi się wynika jednak z braku Twoich działań (bo tak jak napisała DeepAndBlue rozum jedno, a serce drugie) Pytanie czego Ty chcesz tak naprawdę.
Odpowiedz sobie i działaj w zgodzie ze sobą.

394

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie bardzo wiem na czym ta walka miałaby teraz polegać. Żona już drugi raz napisała, że do mnie nie wróci i prosiła, żebym to uszanował. Mogło być też tak, że napisała to pod wpływem emocji, bo przesunąłem nasze spotkanie. Wcześniej już raz pisała, że do mnie nie wróci, ale naszła ją chyba tęsknota i chwilowo zmieniła zdanie. Na pewno chciałbym spróbować jeszcze raz. Idealnie by było usłyszeć to od niej w cztery oczy - "nie kocham cię, to koniec". Wtedy miałbym 100% pewności i po czymś takim na pewno dałbym sobie spokój. Z propozycją spotkania na razie nie wyskoczę, bo ona nawet na zwykłe pisanie nie ma ochoty, jest na mnie zezłoszczona po tej rozmowie ze "szwagierką". Myślę, żeby pomilczeć co najmniej 2 tygodnie. Może sama da jakiś sygnał.

395

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Myślę, żeby pomilczeć co najmniej 2 tygodnie. Może sama da jakiś sygnał.

A jak nie da to będą kolejne dwa tygodnie czy miesiące?
Zapamiętaj sobie
- jeśli widzisz w sobie powód do zmiany, to się zmień ale dla siebie a nie innego człowieka
- i przestań uzależniać swoje szczęście od innego człowieka

Wciąż próbujesz żonę zrozumieć i wciąż ją usprawiedliwiasz - przestań, to dorosła kobieta i robi to co uważa że jest dla niej najlepsze.
Nie możesz się wciąż ustawiać w pozycji petenta.

396

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie wiem, gdzie tutaj ktoś widzi chęć tej kobiety do walki o związek i powrotu. Ona teraz uważa Autora za wroga, próbując go zniszczyć, gdy nawet nie wiadomo do końca czy ktoś trzeci jest na horyzoncie. W ogóle tego typu jazdy, jakiś Autor doświadczał miałyby jeszcze zostawiać jakieś wątpliwości, czy on chce wrócić do żony? Za co niby? Za to wszystko, co mu zgotowała?

397 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-05-08 19:03:28)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

maku2, ja to wszystko rozumiem. Ale cholernie ciężko po tylu latach z jedną kobietą przejść ot tak do porządku dziennego. Robię coś dla siebie, staram się, ale gdyby nie ta (może złudna) nadzieja gdzieś z tyłu głowy, byłoby mi trudniej. Na obecnym etapie nie wyobrażam sobie odkochać się. Może za parę miesięcy, może wtedy gdy ona mi powie prosto w twarz "spier...laj".

bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, gdzie tutaj ktoś widzi chęć tej kobiety do walki o związek i powrotu. Ona teraz uważa Autora za wroga, próbując go zniszczyć, gdy nawet nie wiadomo do końca czy ktoś trzeci jest na horyzoncie. W ogóle tego typu jazdy, jakiś Autor doświadczał miałyby jeszcze zostawiać jakieś wątpliwości, czy on chce wrócić do żony? Za co niby? Za to wszystko, co mu zgotowała?

Widzisz, a jednak dalej pozwalam się upokarzać. Chyba jestem masochistą wink

398

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, gdzie tutaj ktoś widzi chęć tej kobiety do walki o związek i powrotu. Ona teraz uważa Autora za wroga, próbując go zniszczyć, gdy nawet nie wiadomo do końca czy ktoś trzeci jest na horyzoncie. W ogóle tego typu jazdy, jakiś Autor doświadczał miałyby jeszcze zostawiać jakieś wątpliwości, czy on chce wrócić do żony? Za co niby? Za to wszystko, co mu zgotowała?

Ja widzę, że Autor ma ciągle chęci powrotu do żony, są uczucia, których z dnia na dzień nikt nie wyłączy, są niedopowiedzenia, emocje i jest niezamknięta sprawa w głowie Autora. Oczywiście, że zachowanie żony pozostawia wiele do życzenia i można zwariować, ale skupiamy się teraz na nim i na jego uczuciach. Dlatego uważam, że aby temat zamknąć definitywnie warto by się jednak zobaczyć i zakończyć 13letnie małżeństwo po rozmowie w cztery oczy, no ale można też zakończyć na komunikatorze. Co kto lubi. Tylko jak widać Autorowi zakończenie na komunikatorze nie wystarczyło, dalej się zastanawia, a nawet ma chęć czekać na kolejne „znaki”. No można i tak. Tylko po co? Nie lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i zamknąć temat dla samego siebie i ruszyć dalej?

399

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Autor chce dojść do porozumienia po ludzku, spotkać się i wyjaśnić pewne sprawy a żonka się miota wściekle na wszystkie strony..Jak dotrzeć do kogoś takiego, żeby chociaż załatwić podstawowe formalnośći związane z rozstaniem?

400

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Autorze, jeśli to mogłoby Ci pomóc (choć wątpię) to napiszę, że NIE JESTEŚ SAM, jest nas co najmniej dwóch. wink To co pisze Bagiennik wg mnie ma sens, bo to rzeczywiście nie jest postawa dojrzałej kobiety. Moją "jazdę" opisałem parę dni temu w moim wątku, z którego wyszła obszerna dyskusja. W tej chwili ja mam wrażenie, że mam dwie nastolatki w domu, bo postawa mojej żony jest delikatnie mówiąc, zastanawiająca. U nas to jeszcze aż tak daleko nie zaszło (jeszcze), ale horror trwa w najlepsze. Najpierw żona powiedziała mi, że nie chce mi dawać żadnej nadziei, bo decyzję już podjęła, a po tygodniu zasugerowała, żebyśmy sobie dali jednak czas do końca roku. Choć mieszkamy razem i śpimy tylko osobno, to napisała mi długi list, w którym wygarnęła mi moje niedoskonałości, które spowodowały kryzys. Dowiedziałem się, że coś psuć się zaczęło już 4 lata temu i dawała mi o tym znać (powiedziałem jej, że trzeba było to mówić dużymi literami, bo absolutnie tego nie wychwyciłem). Napisała takie coś "Tamta moja stara część umarła i nigdy już nie wróci, a nowa się jeszcze nie narodziła. Teraz potrzebuję przestrzeni i oddechu, Ty rób co chcesz, oddaję Ci wolność". Czy tak robi dorosła kobieta? Nie jestem do końca przekonany. Jedynym logicznym wytłumaczeniem jest spokojne przygotowywanie się do odejścia i w międzyczasie leczenie się boczniakiem, ale jak wspominałem, na 99,99% nikogo nie ma (tak, wiem że może to budzić śmiech niektórych) i w gruncie rzeczy sama nie wie, czego chce na tą chwilę. Moją rolą jest chyba tylko bierne przyglądanie się nowym "narodzinom", o ile to w ogóle nastąpi. Pomimo, że moja żona przeczytała tony książek z zakresu psychologii, to nie daje mi odczuć, że uważa mnie chyba za kogoś, kto ma jakiekolwiek uczucia. Być może Twoje żona ma podobne huśtawki emocjonalne, jak moja, możliwe że ktoś jej bez przerwy nawija makaron na uszy, np jej mama. U mnie jest to samo. Dzisiaj np moja żona zachowuje się całkiem normalnie, poszliśmy zjeść obiad w restauracji, potrafiliśmy pożartować nawet trochę, ale wiem że przyjdzie taki dzień (może jutro), że z nieznanego mi powodu znów zamknie się w skorupie. I też mnie bardzo wiele lat z nią łączy, też ją kocham nad życie, i tak samo jak Ty chodziłem po ścianach, bo przez te kilkanaście lat zaliczyła 3 pobyty w szpitalu (nie licząc porodów) i tak samo ona teraz to wykorzystuje, bo wie że ja się jeszcze od niej nie odwróciłem. Najprościej byłoby to zrobić, ale powiedzenie "serce nie sługa" działa w dwie strony.

401 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-08 19:56:38)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Jak widac powyżej oczywiśćie "niedoskonałośći i wady" zdają się być obecne tylko i wyłącznie po stronie osoby zdradzonej..Tak oto zdradzacz się właśnie usprawiedliwia, bo jest niewinny niczym dziewica niepokalana..

402 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-05-08 19:56:55)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Lena11, tylko w jaki sposób doprowadzić do spotkania? Przyjechać pod jej dom i postawić przed faktem dokonanym? wink

bagienni_k, my już formalności mamy w zasadzie dograne. Czekam na pozew, ale nie spodziewam się, że będzie tutaj jakieś zaskoczenie. Tzn. widziałem wzór pozwu i wiem czego się spodziewać. Tak więc jeśli nawet powrót nie będzie możliwy, to chciałbym chociaż jeszcze raz się z nią, jak napisałeś, po ludzku spotkać, pogadać i pożegnać. A może na tym spotkaniu udałoby mi się wywołać w żonie jeszcze jakieś pozytywne uczucia... tak wiem, znowu ta złudna nadzieja.

Deszcz, przeglądałem Twój wątek i rzeczywiście widać pewne podobieństwa. Z tym że ja już ponad 2 miesiące z żoną nie mieszkam, wszystko odbywa się na odległość, przez co sprawa jest bardziej skomplikowana. Gdybym ja miał ją przy sobie na co dzień w tym samym mieszkaniu, to jakoś udałoby mi się ją udobruchać. Z tym nawijaniem makaronu na uszy, to na pewno jej mama ma tutaj duży udział, jestem pewny.

403

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Pozbądź się nadziei na powrót, bo to nierealne..

Tym bardziej, jeśli ona zachowuje się w ten sposób, że nawet nie potrafi sensownie pogadać..To tak irytujące, jak dorosłe osoby zachowują się jak rozkapryszone dzieciaki: tupią nóżką, krzyczą, szarpią, bo ktoś ośmielił się im zwrócić uwagę..

404 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-05-08 20:05:42)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

To co mnie trzyma przy tej nadziei, to właśnie jej zmienne nastroje. Może trzeba właśnie chwilę odczekać, pozwolić jej odetchnąć i za jakiś czas spróbować ponownie. Myślę, że muszę sobie wyznaczyć jakiś czas, niech to będzie do końca tego miesiąca. Ona wie że mi nadal zależy, jeśli będzie chciała, to się odezwie. Jeśli nie, odpuszczę.

405

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

tylko w jaki sposób doprowadzić do spotkania? Przyjechać pod jej dom i postawić przed faktem dokonanym? wink

No innego wyjścia chyba nie ma. Jedziesz załatwić sprawę DLA SIEBIE, ale też nie nastawiając się na happy end. Może nie pójdzie po Twojej myśli, ale przynajmniej zamkniesz temat jak dorosły i nie będziesz zastanawiał się następny rok co by było gdyby, ani nie usłyszysz: nawet nie przyjechałeś żeby porozmawiać.

406

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

jakbym ja miała doradzać autorowi to jednak bez tych rycerskich zagrywek. moja sytuacja co prawda jest inna, ale próby rozmowy z osobą której zachowanie bardzo trafnie ocenił bagiennik (dziecko tupiące nóźkami - mój ex tak samo się aktualnie zachowuje) nie przyniosą nic dobrego. dadzą albo fałszywe nadzieje albo rozmowa skończy się litanią wad i win. przerobiłam takich parę. zdziwiłam się bardzo gesty dobrej woli mogą zostać uznane za negatywne i być potwierdzeniem jaka jestem zła.

407 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-05-08 20:30:05)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

O tym przyjeździe do jej domu to napisałem z przymrużeniem oka wink To chyba niezbyt dobry pomysł, nic tym nie ugram, a i jeszcze zostanę posądzony o nachodzenie. Dla mnie jedno jest pewne - ona musi chcieć tego spotkania, nawet jeśli to miałoby być spotkanie pożegnalne. Zobaczymy co najbliższe tygodnie przyniosą. Na razie daję jej i sobie spokój.

408

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Deszcz, przeglądałem Twój wątek i rzeczywiście widać pewne podobieństwa. Z tym że ja już ponad 2 miesiące z żoną nie mieszkam, wszystko odbywa się na odległość, przez co sprawa jest bardziej skomplikowana. Gdybym ja miał ją przy sobie na co dzień w tym samym mieszkaniu, to jakoś udałoby mi się ją udobruchać. Z tym nawijaniem makaronu na uszy, to na pewno jej mama ma tutaj duży udział, jestem pewny.

Też miałem takie odczucie, gdy byłem w pracy na statku, że na odległość nie jestem w stanie nic zrobić. Na pewno, gdy się jest bliżej to łatwiej o nić porozumienia. Ja gdy w zeszłym roku wróciłem do domu to zdołałem po prawie 2 miesiącach "ugasić pożar", teraz jestem na miejscu i nie wiem, czy to pomoże. Wygląda na to, że bez wzbudzenia u żony wizji nieodwracalnej straty raczej z miejsca ruszyć się nie da, na pewno nie będę już się prosił i narzucał, bo to chyba najgorsze co można robić w takiej sytuacji i myślę, że to co Ty teraz robisz to też chyba jedyna opcja, która pozostaje, i która daje jakiś tam cień nadziei. Nie za duży, ale jednak.

409

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Deszcz napisał/a:

Wygląda na to, że bez wzbudzenia u żony wizji nieodwracalnej straty raczej z miejsca ruszyć się nie da, na pewno nie będę już się prosił i narzucał, bo to chyba najgorsze co można robić w takiej sytuacji i myślę, że to co Ty teraz robisz to też chyba jedyna opcja, która pozostaje, i która daje jakiś tam cień nadziei. Nie za duży, ale jednak.

Rozumiem, że masz na myśli ucięcie kontaktu? Ja teraz nie wyobrażam sobie inaczej. Moja żona jest w złości na mnie, gdybym teraz wykonał jakiś ruch, cokolwiek napisał, to podejrzewam, że zablokowała by mi wszelki kontakt do siebie. Pozostaje mi czekać, a za parę tygodni po raz kolejny (ostatni) spróbować coś zrobić. No chyba że sama się wcześniej odezwie.

410

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Napisałeś

Velocity1206 napisał/a:

maku2, ja to wszystko rozumiem.

a później

Velocity1206 napisał/a:

Rozumiem, że masz na myśli ucięcie kontaktu? Ja teraz nie wyobrażam sobie inaczej. Moja żona jest w złości na mnie, gdybym teraz wykonał jakiś ruch, cokolwiek napisał, to podejrzewam, że zablokowała by mi wszelki kontakt do siebie. Pozostaje mi czekać, a za parę tygodni po raz kolejny (ostatni) spróbować coś zrobić. No chyba że sama się wcześniej odezwie.

Dlaczego wszystko uzależniasz od niej, dlaczego tak się jej boisz?
Naprawdę chcesz czekać kilka tygodni aż panci przejdzie foch?
Nie, Ty niczego nie rozumiesz.

411

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wbrew temu co mówią tutaj wypowiadający się, nie da się zakończyć sprawy jedną "męską" rozmową. Nie da się nawet samemu odciąć od kogoś od kogo jesteśmy tak bardzo uzależnieni. Mnie ta sytuacja przypomina uzależnienie od alkoholu. Można sobie robić pogadanki, stawiać granice, można wyznaczać terminy i tak w końcu alkoholik musie się napić, bo to mocniejsze od niego.
Musi pojawić się wola odejścia, naprawy siebie. Ale do tego często trzeba upaść na dno, zobaczyć, że jest się wrakiem człowieka, który nie potrafi skupić się na pracy i na dbaniu o siebie. U Autorka do tego jeszcze nie doszło. Zatem nic nie dadzą nasze rady. Zawsze wygra ta tęsknota za kontaktem z żoną.

412

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Legat napisał/a:

Wbrew temu co mówią tutaj wypowiadający się, nie da się zakończyć sprawy jedną "męską" rozmową. Nie da się nawet samemu odciąć od kogoś od kogo jesteśmy tak bardzo uzależnieni. Mnie ta sytuacja przypomina uzależnienie od alkoholu. Można sobie robić pogadanki, stawiać granice, można wyznaczać terminy i tak w końcu alkoholik musie się napić, bo to mocniejsze od niego.
Musi pojawić się wola odejścia, naprawy siebie. Ale do tego często trzeba upaść na dno, zobaczyć, że jest się wrakiem człowieka, który nie potrafi skupić się na pracy i na dbaniu o siebie. U Autorka do tego jeszcze nie doszło. Zatem nic nie dadzą nasze rady. Zawsze wygra ta tęsknota za kontaktem z żoną.

W samo sedno. Dla takich osób jak ja czy autor Wasze porady, choć często jak najbardziej słuszne, nie będą w pełni do nas trafiać, przynajmniej nie na tym etapie. To są chwilę, gdy się wiele myśli i mimo tego nie rozumie, jak osoba którą tak długo kocha się bardziej niż siebie samego i za którą byłoby się gotowym skoczyć w ogień bez wahania, jest w stanie posunąć się do takiej podłości. Myślę, że dużo łatwiejszą sytuacją jest przygoda z boczniakiem, bo wtedy jest wóz, albo przewóz, wróg też jest łatwiejszy do ogarnięcia, a tutaj autor ma podobnie jak ja - zostaje czekanie w jakiejś tam nadziei, że paniusi zderzą się w końcu dwie kulki w głowie i zechce wrócić, żeby odbudowywać związek, albo i nie.

413

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Deszcz napisał/a:
Legat napisał/a:

Wbrew temu co mówią tutaj wypowiadający się, nie da się zakończyć sprawy jedną "męską" rozmową. Nie da się nawet samemu odciąć od kogoś od kogo jesteśmy tak bardzo uzależnieni. Mnie ta sytuacja przypomina uzależnienie od alkoholu. Można sobie robić pogadanki, stawiać granice, można wyznaczać terminy i tak w końcu alkoholik musie się napić, bo to mocniejsze od niego.
Musi pojawić się wola odejścia, naprawy siebie. Ale do tego często trzeba upaść na dno, zobaczyć, że jest się wrakiem człowieka, który nie potrafi skupić się na pracy i na dbaniu o siebie. U Autorka do tego jeszcze nie doszło. Zatem nic nie dadzą nasze rady. Zawsze wygra ta tęsknota za kontaktem z żoną.

W samo sedno. Dla takich osób jak ja czy autor Wasze porady, choć często jak najbardziej słuszne, nie będą w pełni do nas trafiać, przynajmniej nie na tym etapie. To są chwilę, gdy się wiele myśli i mimo tego nie rozumie, jak osoba którą tak długo kocha się bardziej niż siebie samego i za którą byłoby się gotowym skoczyć w ogień bez wahania, jest w stanie posunąć się do takiej podłości. Myślę, że dużo łatwiejszą sytuacją jest przygoda z boczniakiem, bo wtedy jest wóz, albo przewóz, wróg też jest łatwiejszy do ogarnięcia, a tutaj autor ma podobnie jak ja - zostaje czekanie w jakiejś tam nadziei, że paniusi zderzą się w końcu dwie kulki w głowie i zechce wrócić, żeby odbudowywać związek, albo i nie.


Jeśli człowiek nie potrafi podjąć konkretnej decyzji, to zawsze można mówić sobie, że brak decyzji też jest decyzja.

414

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Legat napisał/a:

Wbrew temu co mówią tutaj wypowiadający się, nie da się zakończyć sprawy jedną "męską" rozmową. Nie da się nawet samemu odciąć od kogoś od kogo jesteśmy tak bardzo uzależnieni. Mnie ta sytuacja przypomina uzależnienie od alkoholu. Można sobie robić pogadanki, stawiać granice, można wyznaczać terminy i tak w końcu alkoholik musie się napić, bo to mocniejsze od niego.
Musi pojawić się wola odejścia, naprawy siebie. Ale do tego często trzeba upaść na dno, zobaczyć, że jest się wrakiem człowieka, który nie potrafi skupić się na pracy i na dbaniu o siebie. U Autorka do tego jeszcze nie doszło. Zatem nic nie dadzą nasze rady. Zawsze wygra ta tęsknota za kontaktem z żoną.

Nie wiem jak nazwać to co teraz czuję. Połączenie miłości z nienawiścią do tej osoby, no i tęsknota każdego dnia. Ale tęsknota za tamtą żoną sprzed rozstania, bo teraz to już jest inna, jak obca dla mnie kobieta. Na szczęście nie jest już tak źle jak w pierwszych tygodniach. Trochę się ogarnąłem i odbiłem od dna. Mam raz lepsze, raz gorsze dni. Ale rzeczywiście, woli odejścia, zamknięcia tego etapu jeszcze we mnie nie ma. A tymczasem moja żona chyba odżyła, na FB dodaje wesołe zdjęcia z wyjazdu, teksty, że przeżyła ciężkie miesiące, ale patrzy z radością w przyszłość itp.

maku2 napisał/a:

Dlaczego wszystko uzależniasz od niej, dlaczego tak się jej boisz?
Naprawdę chcesz czekać kilka tygodni aż panci przejdzie foch?
Nie, Ty niczego nie rozumiesz.

Nie zamierzam czekać nic nie robiąc. Robię swoje, ale jednak z nadzieją, że ją coś jeszcze "ruszy". Może i powinienem powiedzieć stop, ale nie potrafię.

415

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

A tymczasem moja żona chyba odżyła, na FB dodaje wesołe zdjęcia z wyjazdu, teksty, że przeżyła ciężkie miesiące, ale patrzy z radością w przyszłość itp.

Nie wierz w to tak bezkrytycznie. Myślisz dokładnie tak, tak jak ona chce, żebyś myślał, a to demonstracyjne pokazywanie, że obecnie jest jej dobrze, że złe chwile są już za nią i teraz przyszedł etap czerpania z życia pełnymi garściami, jest przecież na pokaz, ale nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością. Znam kobiety, które na zewnątrz udawały silne i twarde, a w środku aż je rozrywało.
Poza tym po Twojej ostatniej wiadomości ona jest właśnie na etapie "to ja tu rozdaję karty", więc i ta gra na Twoich emocjach zupełnie nie dziwi.

416

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ewidentnie widać, że autor będzie jednym z trudniejszych przypadków - nawet nie widać w nim woli wydostania się z tego bagna. Ciągle powtarza to samo, cały czas daje "ostatnią" szansę, przegląda media społecznościowe, liczy na cud. Żona kompletnie go nie szanuje, aktualnie bawi się z nim, bo sam na to pozwala. Po pierwsze (chyba już to wspominałem w tym wątku) z tego małżeństwa i tak już nic nie będzie - brak dzieci, brak perspektyw, brak uczucia, brak woli z obu stron, brak komunikacji, nawet brak kredytu. Po drugie do czego miałaby wracać ta kobieta? Do faceta w średnim wieku bez kasy i bajzlem w głowie? No szanujmy się. Baba ewidentnie teraz manipuluje, ale rozumiem dlaczego od niego odeszła - miała siedzieć i zastanawiać się od kogo pożyczą w następnym miesiącu, albo czy facet nie dostanie urojonego udaru panikując w najmniej oczekiwanym momencie?

417

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
BEKAśmiechu napisał/a:

Ewidentnie widać, że autor będzie jednym z trudniejszych przypadków - nawet nie widać w nim woli wydostania się z tego bagna. Ciągle powtarza to samo, cały czas daje "ostatnią" szansę, przegląda media społecznościowe, liczy na cud. Żona kompletnie go nie szanuje, aktualnie bawi się z nim, bo sam na to pozwala. Po pierwsze (chyba już to wspominałem w tym wątku) z tego małżeństwa i tak już nic nie będzie - brak dzieci, brak perspektyw, brak uczucia, brak woli z obu stron, brak komunikacji, nawet brak kredytu. Po drugie do czego miałaby wracać ta kobieta? Do faceta w średnim wieku bez kasy i bajzlem w głowie? No szanujmy się. Baba ewidentnie teraz manipuluje, ale rozumiem dlaczego od niego odeszła - miała siedzieć i zastanawiać się od kogo pożyczą w następnym miesiącu, albo czy facet nie dostanie urojonego udaru panikując w najmniej oczekiwanym momencie?

Tak mnie zaintrygował Twój wpis ( pozytywnie), że chyba skusze się i przeczytam ten wątek. Może też coś od siebie wtrące?

418

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
BEKAśmiechu napisał/a:

Po drugie do czego miałaby wracać ta kobieta? Do faceta w średnim wieku bez kasy i bajzlem w głowie? No szanujmy się. Baba ewidentnie teraz manipuluje, ale rozumiem dlaczego od niego odeszła - miała siedzieć i zastanawiać się od kogo pożyczą w następnym miesiącu, albo czy facet nie dostanie urojonego udaru panikując w najmniej oczekiwanym momencie?

Rozumiem ironię, ale nie do końca jest jak piszesz. Jasne, do tego samego co było nie miałaby po co wracać. Jej główne zarzuty to był właśnie brak pracy i moje problemy psychiczne. Jedno i drugie właśnie "naprawiam". Pracę już mam, a nerwica została w miarę opanowana. Wiadomo, przez kilka tygodni nie wyleczy się wszystkiego, zwłaszcza że mam teraz dołki po rozstaniu, ale próbuję. Dlatego uważam, że powrót byłby możliwy, ale trzeba by zacząć od nowa, na innych zasadach.

419

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

Po drugie do czego miałaby wracać ta kobieta? Do faceta w średnim wieku bez kasy i bajzlem w głowie? No szanujmy się. Baba ewidentnie teraz manipuluje, ale rozumiem dlaczego od niego odeszła - miała siedzieć i zastanawiać się od kogo pożyczą w następnym miesiącu, albo czy facet nie dostanie urojonego udaru panikując w najmniej oczekiwanym momencie?

Rozumiem ironię, ale nie do końca jest jak piszesz. Jasne, do tego samego co było nie miałaby po co wracać. Jej główne zarzuty to był właśnie brak pracy i moje problemy psychiczne. Jedno i drugie właśnie "naprawiam". Pracę już mam, a nerwica została w miarę opanowana. Wiadomo, przez kilka tygodni nie wyleczy się wszystkiego, zwłaszcza że mam teraz dołki po rozstaniu, ale próbuję. Dlatego uważam, że powrót byłby możliwy, ale trzeba by zacząć od nowa, na innych zasadach.

No widzisz, a twoja żona nie zrozumiała. Może dlatego, że to nie była ironia, tylko twoje życie.

420

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Tak, to było moje życie. I jej. Oboje to spieprzyliśmy. Ale jeśli tuż po rozstaniu dostałem od niej sygnał, że jest szansa dla nas, gdy wyeliminuję pewne błędy. No to trudno żebym nie próbował czegoś z tym zrobić. I robię. To nie była przelotna znajomość, tylko kawał mojego i jej życia. Jasne, żona ma to już pewnie wszystko gdzieś, być może nawet się cieszy, że uwolniła się ode mnie. Ale to nie jest tak, że nie dałoby zacząć od nowa, gdyby ona również chciała.

421

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Stary to jest tak jak gdybym codziennie spuszczał Ci łomot na ulicy, a następnie bym powiedział, że jak coś tam zmienisz to możemy zostać kolegami. Zdajesz sobie sprawę, że wybierasz najgorszą możliwa ścieżkę i nie będziesz mogl mieć pretensji do losu już? Bo robisz to świadomie. Problem jest taki kolego, że jak żona zdradzi i mąż nie otoczy się momentalnie innymi laskami to tracisz w jej oczach. Robisz się słaby, uległy...ona może nawet chcieć wrócić, ale zaraz się okaże, że jednak nic nie czuje...a może coś znowu...bo mąż pozwala. Smutne to jest i współczuję Ci sytuacji.

422

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Deszcz napisał/a:
Legat napisał/a:

Wbrew temu co mówią tutaj wypowiadający się, nie da się zakończyć sprawy jedną "męską" rozmową. Nie da się nawet samemu odciąć od kogoś od kogo jesteśmy tak bardzo uzależnieni. Mnie ta sytuacja przypomina uzależnienie od alkoholu. Można sobie robić pogadanki, stawiać granice, można wyznaczać terminy i tak w końcu alkoholik musie się napić, bo to mocniejsze od niego.
Musi pojawić się wola odejścia, naprawy siebie. Ale do tego często trzeba upaść na dno, zobaczyć, że jest się wrakiem człowieka, który nie potrafi skupić się na pracy i na dbaniu o siebie. U Autorka do tego jeszcze nie doszło. Zatem nic nie dadzą nasze rady. Zawsze wygra ta tęsknota za kontaktem z żoną.

W samo sedno. Dla takich osób jak ja czy autor Wasze porady, choć często jak najbardziej słuszne, nie będą w pełni do nas trafiać, przynajmniej nie na tym etapie. To są chwilę, gdy się wiele myśli i mimo tego nie rozumie, jak osoba którą tak długo kocha się bardziej niż siebie samego i za którą byłoby się gotowym skoczyć w ogień bez wahania, jest w stanie posunąć się do takiej podłości. Myślę, że dużo łatwiejszą sytuacją jest przygoda z boczniakiem, bo wtedy jest wóz, albo przewóz, wróg też jest łatwiejszy do ogarnięcia, a tutaj autor ma podobnie jak ja - zostaje czekanie w jakiejś tam nadziei, że paniusi zderzą się w końcu dwie kulki w głowie i zechce wrócić, żeby odbudowywać związek, albo i nie.

Wasze historie jednak się różnią - Twoja żona została, jego odeszła(może wynika to z posiadania i nie posiadania dzieci) i to chyba 2,5 miesiąca temu.
Piszesz o "etapie" to ja się pytam - Twoja żona który raz robi Tobie taką jazdę drugi, trzeci raz? I ile takich jazd jeszcze zniesiesz pod hasłem "ale ja ją kocham a Wy tego nie rozumiecie".
Chcesz wierzyć w to że Twoja i tylko Twoja miłość jest taka prawdziwa, wyjątkowa i uh i eh...to sobie wierz ale sam sobie szkodzisz i tak samo robi autor - oboje czekacie aż pańci przejdzie foch i żeby było jak było...ale nie będzie a życzeniowość w buty można sobie włożyć.

423

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Foch? wink Chyba jednak coś grubszego te Wasze, jak to nazywacie, pancie gnębi. Jedna i druga ma powody by czuć się źle w tych Waszych małżeństwach. To dorosłe kobiety, więc dajcie im decydować za siebie i sami decydujcie również za siebie. To nie są gówniary. To nie są zabawki na własność. A więc skoro chcą wolności, możecie wyrazić niezadowolenie, oczywiście, wyrazić sprzeciw, ale powstrzymywać je na siłę nie ma co, chronić przed samymi sobą i konsekwencjami swoich wyborów też nie. Zatem jeśli jedna będzie coś jojczyć, że „a, fajnie było, może…” - sorry skarbie, odeszłaś, złożyłaś pozew, prosiłaś o ciszę z mojej strony, uszanowałem Twoją decyzję, bo jesteś dorosłą kobietą. A druga jeśli rodzi się na nowo, odlatuje i chce w przestworzach manewrować to niech leci, ale poduszki jej nie szykuj, jak będzie pikować w dół niech sama poprosi o pomoc. -sorry, skarbie, chciałaś nauczyć się latać, musisz nauczyć się lądować. O ile to ten case. Tak na chłopski rozum, bez większego romantyzmu… może bardziej z przyziemnym dramatyzmem. Jakiś płaszcz ochronny dla obolałej głowy, żeby nie zwariować. Jakaś rama, której można się przytrzymać. Chyba, że lubicie takie emocje… przyznajcie się wink

424

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wykonczą was te niby wasze żony. Staniecie się kłębkiem nerwów i siedliskiem chorób. Same nie wiedzą czego chcą , naczytały się naoglądały harlekinów, romansów, portali psychologicznych i poprzestawiało im się w głowach bo mają projekcję oderwaną od kanonów życiowych którą pragną zrealizować za wszelką cenę. Zanikły wartości typu małżenstwo, rodzina, dzieci liczy się teraz ja (po trupach) i moje widzimisię. Kobiety realizują nowomodę wbrew sobie, biologicznym instynktom i samorealizacji. To tak jak ,,zflaczali" mężczyzni których na siłę skobieca się nie radzą sobie w życiu , nie spełniają się, wpadają w flustrację i choroby psychiczne. Jak tak dalej pójdzie w ogóle nie będzie małżeństw dłuższych niż pięć lat i masę dzieci pozazwiązkowych gdzie większość kobiet utrzymywać się będzie z alimentów, zasiłków zapomóg. Ech chciałoby się zaśpiewać piosenkę pani RINN :  Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
Mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
Gdzie te chłopy!? - Jeeeee!

425

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
normalnyjestem napisał/a:

Jak tak dalej pójdzie w ogóle nie będzie małżeństw dłuższych niż pięć lat i masę dzieci pozazwiązkowych gdzie większość kobiet utrzymywać się będzie z alimentów, zasiłków zapomóg.

Chyba jednak nie, bo coraz więcej kobiet jest samowystarczalnych, a że domagają się alimentów, to przecież nie na siebie, ale na dzieci, których same sobie nie zrobiły.

Przy okazji lektury ostatnich postów przypomniał mi się dawny znajomy, który z matką swojego syna nie miał co prawda ślubu (wspominam, bo mowa jest o małżeństwach), ale zaczął obracać się w jakimś dziwnym towarzystwie, stracił pracę, wpadł w alkoholizm, ona musiała radzić sobie sama, bo on do niczego się nie poczuwał. Kiedy jednak dobił swojego dna i to do tego stopnia, że o mały włos nie zapił się na śmierć, a potem wziął się w garść i powolutku zaczął wychodzić na prostą, to wieszał na niej psy, że nie chce z nim być, dokładnie tak, jakby sam fakt, że jest ojcem jej dziecka do czegoś ją zobowiązywał.

Generalnie dążę do tego, że kiedy kobieta odchodzi i nie stoi za tym zdrada, to zawsze jest jakiś bardzo konkretny powód, którego ewentualnie czasem nie chce się do siebie dopuścić. To dlatego słowa "gdyby tylko chciała, to dałoby się" nie zawsze mają uzasadnienie, zwłaszcza że zwykle działa to na zasadzie, jak się w końcu podejmie taką radykalną decyzję, to już się naprawdę nie chce. Oczywiście nie dotyczy to osób emocjonalnie zaburzonych, manipulujących i toksycznych, bo relacje z nimi rządzą się zupełnie innymi prawami.

426

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:

Generalnie dążę do tego, że kiedy kobieta odchodzi i nie stoi za tym zdrada, to zawsze jest jakiś bardzo konkretny powód, którego ewentualnie czasem nie chce się do siebie dopuścić. To dlatego słowa "gdyby tylko chciała, to dałoby się" nie zawsze mają uzasadnienie, zwłaszcza że zwykle działa to na zasadzie, jak się w końcu podejmie taką radykalną decyzję, to już się naprawdę nie chce. Oczywiście nie dotyczy to osób emocjonalnie zaburzonych, manipulujących i toksycznych, bo relacje z nimi rządzą się zupełnie innymi prawami.

Wiem co masz na myśli. Ale na przykładzie mojej żony, mimo problemów, które mieliśmy, ona jeszcze dzień po rozstaniu pisała mi, że wszystko będzie dobrze i wierzy, że ułoży się między nami jeśli zacznę terapię. Od "szwagierki" usłyszałem, że żona powiedziała im tam w rodzinie parę dni po tym jak odeszła, że będzie chciała ratować małżeństwo. Czyli jednak nie zamykała wszystkiego do końca od razu. Tyle, że później z każdym tygodniem się jej coraz bardziej 'odechciewało'. Zapewne żona po prostu z czasem odetchnęła i poczuła, że lepiej i stabilniej jest jej mieszkać z mamą i nie martwić się o finanse, niż mieszkać z mężem, który (wtedy) i bez pracy i jeszcze do tego chory. W sumie się jej nie dziwię. Ale gdyby były jeszcze w niej jakieś pozytywne uczucia do mnie, to teraz można by spróbować zacząć od nowa małymi krokami.

427

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Kobiety domagają się alimentów na DZIECI XD dobre sobie. W praktyce rozwalają to na siebie, a ojciec którego zdradziły i tak ponosi takie same lub wyższe koszty utrzymania dziecka. Kumpel płaci alimenty bo żona chciała mieć kochanka i co? Kupuje sobie za to kosmetyki z najwyższej półki będąc bezrobotną.

428 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-05-11 09:44:18)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

... jeszcze dzień po rozstaniu pisała mi, że wszystko będzie dobrze i wierzy, że ułoży się między nami jeśli zacznę terapię. Od "szwagierki" usłyszałem, że żona powiedziała im tam w rodzinie parę dni po tym jak odeszła, że będzie chciała ratować małżeństwo. Czyli jednak nie zamykała wszystkiego do końca od razu. Tyle, że później z każdym tygodniem się jej coraz bardziej 'odechciewało'...

wg mnie takie nagłe zmiany z "będziemy próbować" na, "nic z tego nie będzie" wynikają z czynnika zewnętrznego jaką jest inny facet i od tego co się dzieje w tamtym "związku" zależy karuzela tj. chęci (lub ich brak) naprawy, łez, samobiczowania, przepraszania by za chwilę znów nie chcieć ratować. To działa destrukcyjnie na zdradzanego, cały czas żyje w napięciu i totalnej niepewności. To manipulowanie, dawanie nadziei by potem strącić w niebyt. Masakra.
Tak jak pisałem wcześniej teraz powtórzę, że sądzę (z dużą dozą pewności), że jest między wami osoba o męskim imieniu.

429 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-05-11 20:28:38)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Szczerze mówiąc o zdradę ją nie posądzam. Nie wydaje mi się też, że na tym etapie buduje jakąś relację z innym facetem. Może i tam z kimś się na randkę umówiła, ale to nie ten typ kobiety, która od razu wskoczy w inny związek. Dzisiaj znowu włączył mi się tryb analizowania swoich błędów w tym związku i też błędów w działaniu po tym gdy odeszła. Czytałem tutaj dzisiaj wątek o facecie, który był "toksykiem" i zdałem sobie sprawę, że sam przejawiałem parę takich zachowań - jakieś bezpodstawne krytykowanie, czepianie się pierdółek, zabranianie żonie robienia pewnych rzeczy, często było tak, że stawiałem na swoim, musiało być jak ja chcę nawet drobnych sprawach, typu oglądanie telewizji. Też w złości nie raz mówiłem, np. żeby sobie poszła do innego jeśli ja jej nie pasuję itp. Nie raz doprowadzałem ją do płaczu i to było naprawdę złe zachowanie z mojej strony. Mimo to zawsze mi wybaczała. Oczywiście nie zachowywałem się tak codziennie, ale nawet kilka/kilkanaście razy na rok to za dużo. Plus do tego te wszystkie problemy, które tutaj opisywałem i w sumie nie dziwię się, że odeszła, i tak długo wytrzymywała. Mimo to po jej odejściu miałem parę szans na jej odzyskanie, ona nie chciała tego wszystkiego zakończyć od razu. Myślę sobie, że co mi zależało, mogłem nawet z tymi kwiatami do niej dzień później polecieć, bo to taka kobieta, która lubi jak się o nią "walczy". Potem dawała jakieś znaki, chciała żebym do niej przyjechał, nie skorzystałem. Liczyła na to, że zostanę u niej w mieście, nie zostałem. No i ostatnia szansa niewykorzystana, to wspomniane spotkanie, którego chciała, a które przesunąłem i się rozmyśliła. Żałuję tego wszystkiego, bo codziennie mam ostatnio dołki i nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją. Teraz mam już pewnie pozamiatane, cokolwiek bym nie zrobił będzie źle. Od 6 dni się do niej nie odzywam, ona też milczy i może myśli, że dałem sobie spokój. A gdybym się odezwał, może by mnie olała i zablokowała w telefonie. Chciałbym móc zasnąć i obudzić się np. za miesiąc, bo czekanie na jej ewentualny znak jest bardzo męczące (oczywiście na ile potrafię zajmuję się sobą, ale i tak moje myśli krążą wokół niej).

430

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Szczerze mówiąc o zdradę ją nie posądzam. Nie wydaje mi się też, że na tym etapie buduje jakąś relację z innym facetem. Może i tam z kimś się na randkę umówiła, ale to nie ten typ kobiety, która od razu wskoczy w inny związek. Dzisiaj znowu włączył mi się tryb analizowania swoich błędów w tym związku i też błędów w działaniu po tym gdy odeszła. Czytałem tutaj dzisiaj wątek o facecie, który był "toksykiem" i zdałem sobie sprawę, że sam przejawiałem parę takich zachowań - jakieś bezpodstawne krytykowanie, czepianie się pierdółek, zabranianie żonie robienia pewnych rzeczy, często było tak, że stawiałem na swoim, musiało być jak ja chcę nawet drobnych sprawach, typu oglądanie telewizji. Też w złości nie raz mówiłem, np. żeby sobie poszła do innego jeśli ja jej nie pasuję itp. Nie raz doprowadzałem ją do płaczu i to było naprawdę złe zachowanie z mojej strony. Mimo to zawsze mi wybaczała. Oczywiście nie zachowywałem się tak codziennie, ale nawet kilka/kilkanaście razy na rok to za dużo. Plus do tego te wszystkie problemy, które tutaj opisywałem i w sumie nie dziwię się, że odeszła, i tak długo wytrzymywała. Mimo to po jej odejściu miałem parę szans na jej odzyskanie, ona nie chciała tego wszystkiego zakończyć od razu. Myślę sobie, że co mi zależało, mogłem nawet z tymi kwiatami do niej dzień później polecieć, bo to taka kobieta, która lubi jak się o nią "walczy". Potem dawała jakieś znaki, chciała żebym do niej przyjechał, nie skorzystałem. Liczyła na to, że zostanę u niej w mieście, nie zostałem. No i ostatnia szansa niewykorzystana, to wspomniane spotkanie, którego chciała, a które przesunąłem i się rozmyśliła. Żałuję tego wszystkiego, bo codziennie mam ostatnio dołki i nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją. Teraz mam już pewnie pozamiatane, cokolwiek bym nie zrobił będzie źle. Od 6 dni się do niej nie odzywam, ona też milczy i może myśli, że dałem sobie spokój. A gdybym się odezwał, może by mnie olała i zablokowała w telefonie. Chciałbym móc zasnąć i obudzić się np. za miesiąc, bo czekanie na jej ewentualny znak jest bardzo męczące (oczywiście na ile potrafię zajmuję się sobą, ale i tak moje myśli krążą wokół niej).

No cóż, dopiero w chwilach szczerości wychodzi jak naprawdę wyglądają zwykłe szare dni w wielu związkach.
Po 13 latach takiego życia może się przelać czara goryczy.

Jesteś odważny że to szczerze napisałeś. Dobrze jest być uczciwym, bo można odważnie patrzeć w lustro przy goleniu. Ty też masz szansę zyskać przez ten wpis, bo możesz wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów.
Bardzo często  kobiety zanim odejdą przeżywają lata wyrzeczeń, usługiwania i podporządkowywania się mężom.
Więc zanim zaczniemy wrzucać wszystkie kobiety do jednego worka, że odchodzą od spokojnych i nudnych mężów do badboyów,  dobrze czasem pomyśleć, że po latach takiej niewoli mają facetów po kokardę.
Chcecie mieć żony to dbajcie o nie na co dzień, doceniajcie jej domowe prace, wysiłek wkładany w wychowywanie dzieci, utrzymanie czystości i zaangażowanie w stworzenie miłej atmosfery. Jak tego zabraknie, to docenicie ile to znaczy. I nie myślcie, że Wam się to należy jak psu micha, bo przynosicie wypłatę.

431

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Po prostu musiałem zrobić rachunek sumienia. Wypisałem sobie wszystkie błędy, które popełniałem w tym związku, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Oczywiście to też nie jest tak, że to trwało latami, bo tych dobrych momentów było zdecydowanie więcej. Starałem się dla niej, byłem dla niej wsparciem w wielu sytuacjach. Wiem że przez te wszystkie lata częściej była szczęśliwa niż nieszczęśliwa. No ale właśnie takie rzeczy, o których napisałem, nawet jeśli to epizody, są później przez kobietę zapamiętane i ciężko odzyskać stracone zaufanie. Im dłuższy związek tym więcej się takich przykrych sytuacji nazbiera. Najgorsze jest to, że człowiek chce naprawiać błędy dopiero gdy straci tę najważniejszą osobę w życiu, a kolejnej szansy już nie dostaje.

432

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Przestań się mazać. Po tym co Twoja żona odwaliła w ostatnich tygodniach, to cokolwiek byś wcześniej nie robił, bilans wypada na jej niekorzyść. to nie było zwykłe odejście, co zademonstrowała, ale naprawdę full wypasiony zestaw przemyślanej podłości.

Jeśli już, to Ty mógłbyś jej dać szansę i ona powinna 'walczyć', a nie na odwrót.

Zastanów się też, ile byłby warty ten związek nawet gdybyście jakimś cudem się zeszli na powrót - czy byłbyś w stanie zaufać, że nie będzie powtórki z rozrywki i żyć jakby nigdy nic?

433

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Zgoda, to co zrobiła od rozstania było złe. Ale wybaczyłbym jej to. Czy byłbym w stanie zaufać? Na tę chwilę pewnie nie, musielibyśmy szczerze pogadać.

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Hej Velo. juz pisalem ze robisz wszystko do dupy.
po 1sze wrociles na stare smieci do mamay ....ujania z grzybnia miales zostac w wa-wie i isc na kwadarat z multikulti. Zobaczylbys organoleptycznie jak zyja inni z innych krajow moze bys sie porownal do innych i sie jakos postawil w punkcie gdzie jestes, nie na grzyba muchomora znow wybarales wygodnictwo jak wszystko w zyciu...zaslimaczyles do mamuski za pazuche i na stare smieci.
po 2gie twoja ex dupcia wybara inne zycie a ty sie miotasz slinisz ze moze tak a moze siak a moze srak...nic nie wskurasz choc bys na rzesach stawal ona jest na drugim biegunie planety i tylko sie dowartosciowywuje twoim smetym bytowaniem..gra na twoich emocjach i bawi sie jak w kasynie w Baden-Baden.
Wiem ze ja w glebi kochasz i powoli trybisz why it's happen - no happen happen bos dupa grochowa i wygodny mol...zmien swoje zycie. Czemu zawsze wybierasz wygodne zycie nikt ci nie powiedzial ze jak jest pod gore to potem z gorki albo ze im wiecej sie zmachasz tym wiecej potem satysfacji? Ciagle medzisz i rozkminiasz a tak na prawde krecisz sie w kolko. Przyjmij do wiadomosci ze ONA BYLA ZONA juz nie wroci. Jestes tu i teraz ty.
po 3 cie uwolnij sie od matki i jej wplywow na twoje rozkminy zycia - nieodcieta pepowina.
po 4te im dalej zapieprzasz do przodu tym z czasem bardziej schodzi z ciebie to co bylo ..... nie wiem wybierz atywnosc fizyczna ( body moving ), samorozwoj w kazdej fromie oprocz bredzlowania, rzuc sie w wir pracy albo zaszep psychoze gromadzenia dobr materialnych,...jezeli masz na to (wczesniejsze co pisalem) wygruchane  to chociaz zmien calkowicie otoczenie.
po 5te adrenalina zycia zmienia ludzi ( zwalszcza z niewyraznych w widocznych ) jesli w zycie wprowadzisz stres egzystencjalo-wydolnosciowy szybko ci sie zwrotnica przestawi - nie mowie zebys wziol proce z gumy z matek i trojramiennik z pralki i szedl na wojne na Ukraine strzelac skarpetami. Nie wiem zapisz sie na kurs jazdy na motorze np powinklujesz to poczujesz. Albo idz na strzelnice i porozpierdzielaj jakies fanty.
po 6te jak cos zjebiesz w zyciu to naprawiaj od razu nie czekaj nie rozmyslaj wiekami , albo po fakcie...bylo minelo skoczylo sie idz do przodu for fuck sake - nasza planeta ostatnimi czasu jest przepelniona i zamulona ludzmi bez wyrazu - przestan byc owieczka i zyj na pelnej kurwie za przeproszeniem, co z tego ze przeslimaczkujesz pol wieku teraz masz co 30+ wrzody emocjonalne, chcesz czekac az termometr dupnie w 50ke - WTF halo obudz sie.
po 7zasyp przeszlosc natlokiem obowiazkow - nie wiem kurna zaluz sobie farme strusi , lam czy plantacje grzybkow chalucynogennych - zawsze profit.
Tak na serio to ty nic nie zmieniles w swoim zyciu ....zesralo sie ...no bywa tylko czemu ciagle grzebiesz patykiem w tym smrodzie, ...wyglada na to ze w sumie ci to sprawia jakas frajde.
3 miesiace strzelily jak suchy bak w majtach a ty dalej nic.

To forum np. setki podpowiedzi rozkminy ...tylko po kiego grzyba. Skoro sukcesem jest jaranie sie manipulacjami bylej i uswiadomienie sobie zea to sa manipulacje ...co ja robic mam co ona zrobi?
Odetnij sie i miej w dupie co zrobi.....okiej niech mina kolejne 3 miesiace i dalej bedziesz grzebal patykiem w tej kupie?

Dobra ide skonczyc blanta i spac bo klawiaturotok sie zrobil - nara.

435

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie wiem jak inni, ale dla mnie to wpis roku.
Autorze, weź i wydrukuj to sobie.

436 Ostatnio edytowany przez Be. (2022-05-12 08:14:17)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie da się kobiety odzyskać inaczej niż wiodąc szczęśliwe życie u boku innej a najlepiej innych. Nawet psycholog Ci to powie. Tylko po co wtedy odzyskiwac?

Eh tacy ludzie jak ona powinni być znakowani.

437

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
ulle napisał/a:

Nie wiem jak inni, ale dla mnie to wpis roku.
Autorze, weź i wydrukuj to sobie.

Zgadzam się już jak czytałam to myślałam ze sama muszę to sobie wydrukować.
Piękne !!

438

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Byleby Velocity to sobie wydrukował i powiesił na ścianę, schował do portfela itd...

439

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Tak ten wpis jest super jeżeli założymy, że mężczyźni nie mają uczuć, nie mają prawa niczego odchorować, źle się czuć. Takie związki z głowy schodzą latami i usłyszycie to na każdej psychoterapii. Nie da się OD RAZU przejść do działania. Ja tak spróbowałem nawet i skutek jest fatalny, bo po czasie wróciło ze zdwojona siłą i się posralem. Autorze nie słuchaj swirusow, którym łatwo mówić, bo nie są w Twojej sytuacji. Oni wydają wyroki bez emocji. Miej dla siebie czułość i czas - tyle.

440

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Naprawdę Autorze jesteś w stanie komuś wybaczyć takie świństwo, jakie Ci właśnie małżonka załatwiła? Nie mówię nawet o zdradzie, ale właśnie o tej podłości, o której wspomina noben.

Wybaczenie i zaufanie to inna sprawa, ale jest chyba jakaś granica liczby kopniaków, jakie można przyjąć...?

441 Ostatnio edytowany przez Be. (2022-05-12 10:23:55)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Takie wychowanie. Wpierw przez mamusie...potem przez panie w szkole...a następnie społeczeństwo jako ogół. Zawsze wszystko dla kobiet...zalosne

442

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Chyba inny temat czytamy... Laska była 13 lat zprzegrywem, leniem i panikarzem. Nie wiem po co po odejściu stosuje temanipulacje, ale może to jakaś forma powetowania sobie 13 lat z typem, który nawet na milimetr nie poszedł do przodu. Obecnie koleś kisi się w swojej beznadziei, w byciu ofiarą, a wy mu podbijacie ten stan pisząc jaka to zła kobieta była. Ja osobiście uważam, że on jest beznadziejnym facetem i rozumiem jego żonę.

443

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

No tak, tylko ty jesteś trollem i zawsze na przekór. Skoro Twoim zdaniem gość się nie zmienił to tym bardziej kamyczek do ogródka żonki. Jak dorośniesz na tyle BEKA, że spróbujesz wejść w 1 związek, to wtedy musisz uważać na jedno. Kupujesz 2 osobę taka jaka ona jest, a nie że oczekujesz zmian. Nie wolno tak robić.

444

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
BEKAśmiechu napisał/a:

Chyba inny temat czytamy... Laska była 13 lat zprzegrywem, leniem i panikarzem. Nie wiem po co po odejściu stosuje temanipulacje, ale może to jakaś forma powetowania sobie 13 lat z typem, który nawet na milimetr nie poszedł do przodu. Obecnie koleś kisi się w swojej beznadziei, w byciu ofiarą, a wy mu podbijacie ten stan pisząc jaka to zła kobieta była. Ja osobiście uważam, że on jest beznadziejnym facetem i rozumiem jego żonę.


Czyli co każdy facet którego żona zostawia, zdradza, i kopie w dupę to życiowa fajtłapa, leń i beznadzieja wegetująca na tym świecie ?

445

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Co do wpisu Edka. To tak, sporo w tym racji. Problem w tym, że mam doła i na razie wszelkie działanie przychodzi mi z wielkim trudem. I tak dobrze, że chociaż trochę ruszyłem do przodu, że przede wszystkim z pracą się udało. Myślę, że potrzeba mi tak z rok co najmniej, żeby wyjść na prostą. Pamiętam siebie sprzed tego związku. Byłem innym facetem. Pewnym siebie, wesołym, podobającym się kobietom. Będę dążył do tego, żeby przynajmniej wrócić do tamtego stanu.

bagienni_k napisał/a:

Naprawdę Autorze jesteś w stanie komuś wybaczyć takie świństwo, jakie Ci właśnie małżonka załatwiła? Nie mówię nawet o zdradzie, ale właśnie o tej podłości, o której wspomina noben.

Wybaczenie i zaufanie to inna sprawa, ale jest chyba jakaś granica liczby kopniaków, jakie można przyjąć...?

Załóżmy, że ona by mnie za to szczerze przeprosiła, wybaczyłbym. Oczywiście bez płaszczenia się przed nią, błagania.

BEKAśmiechu napisał/a:

Chyba inny temat czytamy... Laska była 13 lat zprzegrywem, leniem i panikarzem. Nie wiem po co po odejściu stosuje temanipulacje, ale może to jakaś forma powetowania sobie 13 lat z typem, który nawet na milimetr nie poszedł do przodu. Obecnie koleś kisi się w swojej beznadziei, w byciu ofiarą, a wy mu podbijacie ten stan pisząc jaka to zła kobieta była. Ja osobiście uważam, że on jest beznadziejnym facetem i rozumiem jego żonę.

Chyba jednak nie przeczytałeś tego tematu. Przez 13 lat nie poszedłem do przodu... ciekawe, ciekawe. Szkoda w ogóle dyskutować z takimi jak ty.

446

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

"Sytuacja jest o tyle kiepska, że ja zostałem sam w wynajmowanym przez nas mieszkaniu. Musiałbym się stąd na dniach wyprowadzić do mojej rodzinnej miejscowości, a to jest 400 km stąd. W dodatku przez pewien czas musiałbym zamieszkać u mojej mamy, która też nie jest na to kompletnie przygotowana. Poradźcie proszę co robić." - przypominam, że facet ma 40 lat. Do tego pożyczali pieniądze od rodziny, żeby przeżyć... No sorry, ale dla mnie taki facet to życiowa niedojda i nie ma co się dziwić żonie. I tak powinien się cieszyć, że dała radę 13 lat.

447

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Rozróżnijmy dwie rzeczy:

Pierwsza jest taka, że Autor faktycznie jawi się jako mało ciekawy okaz do związku. Skłonność do użalanctwa, narzekania i stawiania się w roli ofiary. Do tego stan zawodowo-materialny rażąco poniżej dolnej granicy akceptowalnego minimum.
Tak obiektywnie i racjonalnie to ja się kobiecie nie dziwię, że nie chciała być z Autorem.

Ale druga sprawa jest taka, że widziały gały co brały a poza tym zerwanie zerwaniu nierówne. Tutaj zerwanie zamiast być końcem, to faktycznie stanowi początek jakiejś mocno śmierdzącej rozgrywki, której jedynym celem jest zgnoić Autora mentalnie, a może nie tylko mentalnie.
Fakt, że on swoimi durno-naiwnymi zachowaniami sam się wystawia do bicia, ale to w żaden sposób żony nie rozgrzesza. Zna gościa nie od wczoraj, wie gdzie ukłuć, żeby zabolało. I to zadawanie bólu sprawia jej ewidentną frajdę.

Tyle ode mnie.

448 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-12 15:52:12)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

I właśnie o ten drugi punkt się tutaj rozchodzi, kiedy mówimy o tym, jak kobieta traktuje Autora. To, że ktoś może mieć nawet swoje za uszami, nie jest przecież powodem, żeby rozpętywac przeciwko niemu takiej rozgrywki. Nie wiem, czy żónka się w ten sposób dowartościowuje czy jej to przyjemność sprawia..Jara się tym, ze kopie leżącego a to akurat jest dużo poważniejszy przypadek niż skłonność do narzekania czy problemy finansowe.

449 Ostatnio edytowany przez Airuf (2022-05-12 16:12:41)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
BEKAśmiechu napisał/a:

Chyba inny temat czytamy... Laska była 13 lat zprzegrywem, leniem i panikarzem. Nie wiem po co po odejściu stosuje temanipulacje, ale może to jakaś forma powetowania sobie 13 lat z typem, który nawet na milimetr nie poszedł do przodu. Obecnie koleś kisi się w swojej beznadziei, w byciu ofiarą, a wy mu podbijacie ten stan pisząc jaka to zła kobieta była. Ja osobiście uważam, że on jest beznadziejnym facetem i rozumiem jego żonę.

Rozumiesz jego żonę? To wytłumacz mi, jak głupim trzeba być żeby spędzić 13(!) lat z takim "przegrywem"?

Niech mści się na sobie bo przy mężu nikt jej na siłę nie trzymał... No chyba że ona była takim samy "przegrywem" i nikt "lepszy" jej nie chciał...

450

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Z kobietami zawsze tak jest, okazja czyni złodzieja i nigdy nie będzie inaczej...

451

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
noben napisał/a:

Rozróżnijmy dwie rzeczy:

Pierwsza jest taka, że Autor faktycznie jawi się jako mało ciekawy okaz do związku. Skłonność do użalanctwa, narzekania i stawiania się w roli ofiary. Do tego stan zawodowo-materialny rażąco poniżej dolnej granicy akceptowalnego minimum.
Tak obiektywnie i racjonalnie to ja się kobiecie nie dziwię, że nie chciała być z Autorem.

Nawet przyjmując, że tak jest/było w momencie rozstania, to dlaczego uważasz, że byłem taki przez całe 13 lat w tym związku? To są niesprawiedliwe osądy. Nie jestem jakąś "ciapą", nie użalałem się nad sobą wcześniej. Były momenty gdy zarabiałem naprawdę nieźle i byliśmy naprawdę szczęśliwi. Naprawdę było w tym związku dużo szczęścia i miłości przez wiele lat. Gdyby to było 13 lat nieszczęścia, to byłaby tragedia, nikt by tak długo ze sobą nie wytrzymał. Dopiero ostatnie wydarzenia spowodowały, że moje poczucie wartości mocno poleciało w dół i rzeczywiście stałem się niezbyt atrakcyjnym partnerem.

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

moze tak Velo...wyznacz odlegly w pieruny punkt na horyzoncie zycia niech to bedzie np twoje wlasne pole marchewkowe na Marsie ( dalej wyobraznia mi zablokowala ) no cokolwiek byle nie byla to ex zona i zaczynasz zapierdzielac do tego punku od zaraz.
Po kolenych 3 miesiacach brodzenia patykiem w sraczce zycia....yyyyyyyy zaraz zaraz ... potrzymaj mi browara....przeciez TY juz biegniesz w tamtym kierunku pola na Marsie ...patyk z resztkami moze trzymasz jeszcze zacisniety w lapie ale to dla tego ze biegniesz do innego celu skoncetrowany i zfixowany...no i odwracasz sie za siebie i widzisz dalej gowienko ale smrodek zelzal....okiej biegniesz dalej...za trzy miechy znow sie obracasz i juz klocka ledwo widzisz. Moze sie zdarzyc ze Z Elonem Muskiem High5 nie klepniesz ale na koncu staniesz blisko rakiety opuszczajacej ziemskie smietnisko... a to juz cos!...a jak bedziesz zblizal sie do wyjscia z matrixa popros bliska ci osobe zeby 1sza Marchewke na marsie nazwali Velocity1206.

tak to mniej wiecej dziala i taki jest tego sens.
Bonus: Twoja byla zona kiedys powie ( bo wiadomo ze wrene i zawziete babki zyja najdluzej na planecie) "Ja pierdole 1sza marchewka na Marsie nazywa sie Velocity1206...co za nie fart"

453

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:
noben napisał/a:

Rozróżnijmy dwie rzeczy:

Pierwsza jest taka, że Autor faktycznie jawi się jako mało ciekawy okaz do związku. Skłonność do użalanctwa, narzekania i stawiania się w roli ofiary. Do tego stan zawodowo-materialny rażąco poniżej dolnej granicy akceptowalnego minimum.
Tak obiektywnie i racjonalnie to ja się kobiecie nie dziwię, że nie chciała być z Autorem.

Nawet przyjmując, że tak jest/było w momencie rozstania, to dlaczego uważasz, że byłem taki przez całe 13 lat w tym związku? To są niesprawiedliwe osądy. Nie jestem jakąś "ciapą", nie użalałem się nad sobą wcześniej. Były momenty gdy zarabiałem naprawdę nieźle i byliśmy naprawdę szczęśliwi. Naprawdę było w tym związku dużo szczęścia i miłości przez wiele lat. Gdyby to było 13 lat nieszczęścia, to byłaby tragedia, nikt by tak długo ze sobą nie wytrzymał. Dopiero ostatnie wydarzenia spowodowały, że moje poczucie wartości mocno poleciało w dół i rzeczywiście stałem się niezbyt atrakcyjnym partnerem.

Może i kiedyś było szczęście. W związkach rozwalonych zdradą też było - przed zdradą.

Żona odeszła od Ciebie takiego jaki jesteś teraz. I ja się jej nie dziwię, że nie chciała z Tobą być. Nie osądzam i nie dociekam jak było kiedyś, bo to w tej sytuacji bez znaczenia.

454

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
noben napisał/a:

Rozróżnijmy dwie rzeczy:

Pierwsza jest taka, że Autor faktycznie jawi się jako mało ciekawy okaz do związku. Skłonność do użalanctwa, narzekania i stawiania się w roli ofiary. Do tego stan zawodowo-materialny rażąco poniżej dolnej granicy akceptowalnego minimum.
Tak obiektywnie i racjonalnie to ja się kobiecie nie dziwię, że nie chciała być z Autorem.

Ale druga sprawa jest taka, że widziały gały co brały a poza tym zerwanie zerwaniu nierówne. Tutaj zerwanie zamiast być końcem, to faktycznie stanowi początek jakiejś mocno śmierdzącej rozgrywki, której jedynym celem jest zgnoić Autora mentalnie, a może nie tylko mentalnie.
Fakt, że on swoimi durno-naiwnymi zachowaniami sam się wystawia do bicia, ale to w żaden sposób żony nie rozgrzesza. Zna gościa nie od wczoraj, wie gdzie ukłuć, żeby zabolało. I to zadawanie bólu sprawia jej ewidentną frajdę.

Tyle ode mnie.


O jak słodko na żywo czysty przypadek hipergamii . Zawsze kocham  czytać te teksty jak to facet ma być KIMS i zarabiać oj zarabiać :)To taka esencja tej prawdziwej miłości . Facetom jakoś nie przeszkadza, że kobieta , nie wiem pracuje w biedronce czy coś bo niby dlaczego miałby to być problem? Będąc z kimś w mało facetów patrzy na zasoby finansowe wybranki nie to, co takie Panie jak ty:)Pewnie może się odkochać i iść w siną dal jasne, ale te teksty to mnie naprawdę rozbawiają . Facet jest kim jest a ty chcesz wmówić, że  jest  tylko zwykłym  gniadym a nie czystym koniem krwi arabskiej i w sumie nieudacznik.  :)Z drugiej strony coraz wiecej facetów widzi że kobiety po 40 to i owszem szalony seks i to z fetyszami  ale poza tym  to mało które na stałe kogoś z tej pożądanej puli  łapią.Dzięki w sumie za ten czysty pokaz wyrachowania . Natura nie znosi próżni może autor poszuka sobie Ukrainki albo innej nacji i nie będzie musiał udowadniać, że nie jest wielbłądem codziennie. smile

455

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Dominno napisał/a:

Facetom jakoś nie przeszkadza, że kobieta , nie wiem pracuje w biedronce czy coś

Gdyby Autor wątku pracował w Biedronce czy coś, to by nie było problemu.

Nawet nie zerknąłeś pobieżnie na wątek a trujesz dupę bez sensu.

Posty [ 391 do 455 z 595 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024