Z tego co piszesz wynika że pomimo tego że zostałeś przez żonę "skopany" i pomimo tego że jesteś przez nią oszukiwany to ją przygarniesz z powrotem jak ona będzie tego chciała?
KoloroweSny napisał/a:bagienni_k napisał/a:W wypadku Mareckiego, jeśli jest tak, jak pisze, to jaki sens ma odnawianie kontaktu z kimś, kto nas tak potraktował? Nie bardzo rozumiem sens samobiczowania się..
Pytanie o odejście, mimo ciągłego uczucia jest takie: czym to uczucie w ogóle jest, skoro to wszystko tak cenne i drogie, co spajało razem ludzi i teraz się skończyło, przyczynia się do rozstania? Nic się chyba nie kończy w ciągu jednej chwili, więc ewentualna decyzja o odejśćiu musi jakoś ewoluować albo dojrzewać. Jak się osiągnie punkt krytyczny to mało chyba już tego uczucia pozostaje..
Nie pytam złośliwie jakby co
Ciężko mi sobie po prostu wyobrazić sytuację, kiedy ktoś jeszcze żywi do drugiej osoby silne uczucie a decyzuje się na odejście..
Nie wiem nic o jego sytuacj, raptem pare zdań, bo to nawet nie jego wątek - także cóż. Jak dla mnie skoro specjalnie sie hamuje, to jest coś jeszcze do wyjaśnienia, inaczej by go nie korciło. Także niech sobie najpierw z tym poradzi, a później oczywiście zamknie na amen.
Ależ takich sytuacji gdzie ktoś kocha a decyduje się na odejście jest pełno, bardzo często po prostu od dłuższego czasu nie gra, ludzie sie nie dogadują, drogi się rozchodzą, zmieniają się priorytety, ktoś zauważa, że juz nie jest im po drodze itp. Decyzja zawsze ewoluuje, ale nie zawsze wiąże się to z końcem miłości. Gdzieś trafiłam kiedyś na takie mądre słowa 'można kogoś kochać i z nim nie być'.
Można poczytać sobie mój temat na tym forum jakoś tak sprzed miesiąca. Nie będę tutaj już spamował koledze w jego wątku, napiszę tylko jeszcze że u mnie w związku nie było różowo, była monotonia generalnie, ale kobieta tak naprawdę nie dawała znaków że jej coś nie pasuje. Dopiero przy rozstaniu mi w kłótni wszystko wygarnęła. Ja wiem że dużo nabroiłem i w sumie to z perspektywy czasu nie dziwie się że ona odeszła. Jeszcze parę tyg. temu wziąłbym na siebie całą winę za rozpad narzeczeństwa. No ale jak dowiadujesz się z czasem że zamiast pogadać jak dorośli ludzie i przedyskutować pewne problemy, kobieta wolała odejść do innego, to już sprawy wyglądają trochę inaczej.
Z tego co tutaj wyczytałem to autor ma podobną historię jeśli chodzi o to w jaki sposób go kobieta potraktowała tzn. też zostawiła bez słowa wyjaśnienia, bez 'ostrzeżenia' i nawet spokojnie nie pogadali bo ona cała w złości. Potem po rozstaniu też go zlewała i wytykała tylko jego winy rzekome, w sobie nie widząc niczego złego. Dlatego ciągle się upieram że tutaj musi być ktoś trzeci. No i z miłością to raczej nic wspólnego nie miało. Nie wierzę naprawdę że związki się mogą rozpaść a raczej jedna strona odejść jeśli jeszcze kocha. Jak kocha to się dyskutuje i rozwiązuje problemy, a nie ucieka.
No to najwyraźniej, bez urazy, nie przeczytałeś do końca historii autora. Partnerka nie zostawiła go 'bez ostrzeżenia'. Jak dla mnie lepiej, że nie gadali kiedy była w złości - przez nerwy i emocje można zrobić wiele bardzo niefajnych rzeczy, których się później strasznie żałuje. To czy jego winy są rzekome czy też nie - z tego co pisał, są jak najbardziej oczywiste. Zachowywał się jak zachowywał, mogła mieć dosyć. Oj jeszcze bardzo mało wiesz o związkach, kochanie nie polega na tym, że ciągle dyskutujesz, dyskusje nie spowodują magicznego uzdrowienia sytuacji, kiedy jedna ze stron ma wszystko w d. Ex żona nie raz i nie dwa wyrażała swoje zdanie, ale była niesłyszana. Ileż można? Czasem trzeba wstrząsnąć człowiekiem, żeby dotarło - chociaż nie popieram sposobu w jaki się zachowała, można było to zrobić inaczej. Oczywiście nie popieram tutaj też przeskakiwania na drugą gałąź ale ... nigdy nic nie dzieje się bez przyczyny, każdy kij ma dwa końce. Podtrzymuje swoje zdanie, patrzysz przez swój pryzmat bo zostałeś zdradzony i wszyscy inni wg Ciebie od których odchodzi partnerka też na pewno są zdradzani.
263 2022-04-19 11:01:38 Ostatnio edytowany przez DeepAndBlue (2022-04-19 11:03:29)
Panowie, którzy sami słusznie nie postępowali wymagają słusznego postępowania od partnerki. Komiczne ![]()
Edit: „być może nie postępowałem słusznie ale kochałem szczerze ale ona nie kochała widocznie skoro postąpiła niesłusznie”. Wierzyć się nie chce. Dorośli ludzie ![]()
Przestań już tak wszędzie chodzić i na tych mężczyzn narzekać, Deep.
Przestań już tak wszędzie chodzić i na tych mężczyzn narzekać, Deep.
Tobie też można zarzucić, że chodzisz wszędzie i narzekasz na te kobiety. Wypowiada się, bo może i ma ochote, tak samo jak i Ty.
Przestań już tak wszędzie chodzić i na tych mężczyzn narzekać, Deep.
Zastosuj się do własnych rad. I nie róść sobie co do mnie żadnych praw.
Proszę natychmiast przestać, napisałem jasno.
Be. napisał/a:Przestań już tak wszędzie chodzić i na tych mężczyzn narzekać, Deep.
Tobie też można zarzucić, że chodzisz wszędzie i narzekasz na te kobiety. Wypowiada się, bo może i ma ochote, tak samo jak i Ty.
Poczytaj co on pisze. Jest wszędzie z jedną i tą samą gadką. Próbuje prowokacji ale bądźmy mądrzejsze. Zarówno moje jak i jego wpisy są czarno na białym dostępne do wglądu. Gównoburza zbędna.
Z tego co piszesz wynika że pomimo tego że zostałeś przez żonę "skopany" i pomimo tego że jesteś przez nią oszukiwany to ją przygarniesz z powrotem jak ona będzie tego chciała?
Do przygarnięcia to daleka droga. Widzisz, to jest tak - moja żona sprzed i po rozstaniu to jakby zupełnie dwie różne osoby. Znam ją tyle lat i wiem, że to jest dobra, wrażliwa osoba. Teraz może się trochę pogubiła, ale mógłbym jej wybaczyć to ostatnie zachowanie, zwłaszcza że ja nie byłem ideałem w tym związku.
Nie da się jednak ukryć, że Panowie w tym przypapadku są pokrzywdzeni. U Mareckiego93, jak się okazuje, nie było żadnych znaków czy ostrzeżenia(albo kobieta założyła, że sam się domyśli), tylk owszystko nagle wybuchło, jak już było właściwie pozamiatane. Jeśli okazuje się, że dochodzi do zdrady, to ma się wrażenie, że ona była po prostu lepszym wyjściem, niż szczera komunikacja. Problemy w relacji z kimś, z kimś się zyje dłużej, można sobie odbić, bo akurat znajdzie się ktoś NOWY, kto w cudowny sposób nagle wszystko zrozumie.
Ależ takich sytuacji gdzie ktoś kocha a decyduje się na odejście jest pełno, bardzo często po prostu od dłuższego czasu nie gra, ludzie sie nie dogadują, drogi się rozchodzą, zmieniają się priorytety, ktoś zauważa, że juz nie jest im po drodze itp. Decyzja zawsze ewoluuje, ale nie zawsze wiąże się to z końcem miłości. Gdzieś trafiłam kiedyś na takie mądre słowa 'można kogoś kochać i z nim nie być.
Tylko czy TO właśnie ni ejest SYNONIM utraty tego uczucia czy miłości? Jeśli właśnie nie gra i to przez dłuższy czas, to czy to nie oznacza, żę to uczucie jest już minimalne czy właśnie się kończy, wobec czego nie ma sensu go ratować? Nie wiem, co innego w takim razie można uznać za miłość, jeśli nie to, co tak bardzo ludzi łączy i co powoduje, że się rozstają, jeśli to coś zanika..
Tylko czy TO właśnie ni ejest SYNONIM utraty tego uczucia czy miłości? Jeśli właśnie nie gra i to przez dłuższy czas, to czy to nie oznacza, żę to uczucie jest już minimalne czy właśnie się kończy, wobec czego nie ma sensu go ratować? Nie wiem, co innego w takim razie można uznać za miłość, jeśli nie to, co tak bardzo ludzi łączy i co powoduje, że się rozstają, jeśli to coś zanika..
To jest synonim totalnej bezsilności i rozdzierającego bólu serca, moment, kiedy w końcu odpuszczasz, bo wiesz, że nic już nie zdziałasz mimo swojego uczucia.
KoloroweSny napisał/a:Be. napisał/a:Przestań już tak wszędzie chodzić i na tych mężczyzn narzekać, Deep.
Tobie też można zarzucić, że chodzisz wszędzie i narzekasz na te kobiety. Wypowiada się, bo może i ma ochote, tak samo jak i Ty.
Poczytaj co on pisze. Jest wszędzie z jedną i tą samą gadką. Próbuje prowokacji ale bądźmy mądrzejsze. Zarówno moje jak i jego wpisy są czarno na białym dostępne do wglądu. Gównoburza zbędna.
Dokładnie. Zwłaszcza, że to wątek autora
do którego powrócę.
maku2 napisał/a:Z tego co piszesz wynika że pomimo tego że zostałeś przez żonę "skopany" i pomimo tego że jesteś przez nią oszukiwany to ją przygarniesz z powrotem jak ona będzie tego chciała?
Do przygarnięcia to daleka droga. Widzisz, to jest tak - moja żona sprzed i po rozstaniu to jakby zupełnie dwie różne osoby. Znam ją tyle lat i wiem, że to jest dobra, wrażliwa osoba. Teraz może się trochę pogubiła, ale mógłbym jej wybaczyć to ostatnie zachowanie, zwłaszcza że ja nie byłem ideałem w tym związku.
No dobra, ale planujesz z nią o tym porozmawiać czy coś? Bo wiesz, to, że Ty mógłbyś dać szanse tej relacji nie znaczy, że i ona by mogła albo inaczej - chciała. Jak zamierzasz się teraz zachować? Co chcesz zrobić?
No dobra, ale planujesz z nią o tym porozmawiać czy coś? Bo wiesz, to, że Ty mógłbyś dać szanse tej relacji nie znaczy, że i ona by mogła albo inaczej - chciała. Jak zamierzasz się teraz zachować? Co chcesz zrobić?
Jesteśmy wstępnie umówieni na spotkanie w ten weekend. Żona daje mi sprzeczne sygnały, dlatego chcę po prostu od niej usłyszeć czego oczekuje i jak ona dalej to widzi.
maku2 napisał/a:Z tego co piszesz wynika że pomimo tego że zostałeś przez żonę "skopany" i pomimo tego że jesteś przez nią oszukiwany to ją przygarniesz z powrotem jak ona będzie tego chciała?
Do przygarnięcia to daleka droga. Widzisz, to jest tak - moja żona sprzed i po rozstaniu to jakby zupełnie dwie różne osoby. Znam ją tyle lat i wiem, że to jest dobra, wrażliwa osoba. Teraz może się trochę pogubiła, ale mógłbym jej wybaczyć to ostatnie zachowanie, zwłaszcza że ja nie byłem ideałem w tym związku.
Ok, Ty ja znasz ja nie ale wychodzi na to że i Ty jej tak dobrze nie znasz skoro jej postepowanie Ciebie zaskoczyło i jest zagadką.
Nie zakładaj z góry że ktoś nigdy w jakiś sposób nie postąpi w ten czy inny sposób bo tego nie można być pewnym.
Piszesz że "daleka droga" ale zdajesz sobie sprawę że żona raczej w sobie winy szukać nie będzie a winnym ktoś musi być?
To znaczy że winnym będziesz Ty.
A to znaczy że Ty niczego jej nie będziesz mógł wybaczyć bo według niej nie będzie co wybaczać bo ona postąpiła słusznie.
bagienni_k napisał/a:Tylko czy TO właśnie ni ejest SYNONIM utraty tego uczucia czy miłości? Jeśli właśnie nie gra i to przez dłuższy czas, to czy to nie oznacza, żę to uczucie jest już minimalne czy właśnie się kończy, wobec czego nie ma sensu go ratować? Nie wiem, co innego w takim razie można uznać za miłość, jeśli nie to, co tak bardzo ludzi łączy i co powoduje, że się rozstają, jeśli to coś zanika..
To jest synonim totalnej bezsilności i rozdzierającego bólu serca, moment, kiedy w końcu odpuszczasz, bo wiesz, że nic już nie zdziałasz mimo swojego uczucia.
Czyli to dwie różne sprawy?
W takim razie cieżko zrozumieć, ZA CO to uczucie do kogoś żywię, skoro ten ktoś tak mnie zawiódł i rozczarował(dalej to robi). To uczucie chyba ulatuje razem z tym wszystkim..
276 2022-04-19 13:21:28 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-04-19 13:42:51)
Ale stek bzdur, co Ty w ogole piszesz? Ile masz lat ? Kolejny zraniony po rozstaniu, ktory pozjadał wszystkie rozumy ?....
hallooo, tu życie .... pobudka, przestań śnić, czarno-biało czy kolorowo.
Przychylam się do tego, że po prostu w tej historii jest kolejny mężczyzna. Wg mnie to praktycznie pewnik. Najbardziej prawdopodobne moim zdaniem ciąg zdarzeń potwierdzają ostatnie sytuacje, że Pani miała nadzieje na spędzenie "trochę" Świąt z gachem ale miał miejsce jakiś solidny ZONK, może Pan nie był taki chętny. Wg mnie ewakuacja wynurzeń na fb i wiadomość nie są grą pod rozwód bo są kontrą pod wcześniejsze ogłaszanie wszem i wobec o ich rozejściu. Tak nie robi osoba, która nie jest pewna swego, jest w stanie wywrócić wszystko do góry nogami a nie chodziło przecież o wybór tapety do pokoju lecz o zakończenie małżeństwa, a jest to szokiem dla wielu, jeśli nie dla wszystkich, więc to nie był przypadek skoro się odważyła. Nagle się zmieniło ?
Ostatnie chwile wskazują, że coś istotnego się wydarzyło, coś co spowodowało, ze Pani nagle spuszcza powietrze.
Do tej opinii skłania mnie też rola niejakiej szwagierki. Nie uważam za możliwe by stanęła po twojej stronie. Sądzę, ze to tylko pretekst by "poważnie" pogadać. Może chce pomóc ratować wasze małżeństwo (tu tylko domysły). W rozmowie zaś na pewno pojawią się mało istotne (do kalibru sprawy) duperelki, a na prawdę chodzi o to by pomiędzy zwrotkami sprzedawać ustalony tekst w stylu "ona nadal Cię kocha", "spróbuj powalczyć", "jeszcze nie wszystko stracone" itp.
Obstawiam orzechy za żołędzie, ze powodem wszystkich problemów jest emocjonalne bądź tez fizyczne zaangażowanie jż w inny związek.
Dziwne natomiast dla mnie nie jest to, że założyła konto na portalu randkowym ale to, że "przypadkowo" wyświetliły siostrze profile kobiece. Uzgodnijmy, że jeśli już to pokazanie profilu kobieta->kobiecie nie było to przypadkowe, jeśli samemu się nie szuka.
Tu czuje lekkie wahnięcie wiarygodności tej historii
Skoro jz założyła konto na portalu randkowych i jeśli rzeczywiście chce załagodzić problem to znaczy, ze ona z góry zakłada, ze poprawa ma być czasowa, ona przyszłości nie wiąże z Tobą. Ty masz być wyłącznie na uwięzi, kołem zapasowym i ani się ważyć urwać ze smyczy.
Według Was zawsze jest kolejna osoba, w każdym wątku
, w każdej historii na tym forum. Powodzenia w dalszej gównoburzy.
KoloroweSny napisał/a:No dobra, ale planujesz z nią o tym porozmawiać czy coś? Bo wiesz, to, że Ty mógłbyś dać szanse tej relacji nie znaczy, że i ona by mogła albo inaczej - chciała. Jak zamierzasz się teraz zachować? Co chcesz zrobić?
Jesteśmy wstępnie umówieni na spotkanie w ten weekend. Żona daje mi sprzeczne sygnały, dlatego chcę po prostu od niej usłyszeć czego oczekuje i jak ona dalej to widzi.
No okej, a czego Ty chcesz i jak to widzisz?
Według Was zawsze jest kolejna osoba, w każdym wątku
, w każdej historii na tym forum. Powodzenia w dalszej gównoburzy.
wg nas otwarty płomień na pewno poparzy.
Wg Ciebie mogą to być żaróweczki.
Velocity1206 napisał/a:maku2 napisał/a:Z tego co piszesz wynika że pomimo tego że zostałeś przez żonę "skopany" i pomimo tego że jesteś przez nią oszukiwany to ją przygarniesz z powrotem jak ona będzie tego chciała?
Do przygarnięcia to daleka droga. Widzisz, to jest tak - moja żona sprzed i po rozstaniu to jakby zupełnie dwie różne osoby. Znam ją tyle lat i wiem, że to jest dobra, wrażliwa osoba. Teraz może się trochę pogubiła, ale mógłbym jej wybaczyć to ostatnie zachowanie, zwłaszcza że ja nie byłem ideałem w tym związku.
Ok, Ty ja znasz ja nie ale wychodzi na to że i Ty jej tak dobrze nie znasz skoro jej postepowanie Ciebie zaskoczyło i jest zagadką.
Nie zakładaj z góry że ktoś nigdy w jakiś sposób nie postąpi w ten czy inny sposób bo tego nie można być pewnym.
Piszesz że "daleka droga" ale zdajesz sobie sprawę że żona raczej w sobie winy szukać nie będzie a winnym ktoś musi być?
To znaczy że winnym będziesz Ty.
A to znaczy że Ty niczego jej nie będziesz mógł wybaczyć bo według niej nie będzie co wybaczać bo ona postąpiła słusznie.
Tutaj faktycznie masz rację. Żona wie, że ja mam żal o to w jaki sposób mnie potraktowała przy rozstaniu i później, ale rzeczywiście winy w sobie nie widzi. Wydaje mi się, że ewentualne "pogodzenie się" mogłoby wyglądać tak, że ja przepraszam ją za to jaki byłem w związku, a ona przeprasza mnie za swoje zachowanie po rozstaniu.
No ale jak napisałem, daleka droga do tego.
hallooo, tu życie .... pobudka, przestań śnić, czarno-biało czy kolorowo.
Przychylam się do tego, że po prostu w tej historii jest kolejny mężczyzna. Wg mnie to praktycznie pewnik. Najbardziej prawdopodobne moim zdaniem ciąg zdarzeń potwierdzają ostatnie sytuacje, że Pani miała nadzieje na spędzenie "trochę" Świąt z gachem ale miał miejsce jakiś solidny ZONK, może Pan nie był taki chętny. Wg mnie ewakuacja wynurzeń na fb i wiadomość nie są grą pod rozwód bo są kontrą pod wcześniejsze ogłaszanie wszem i wobec o ich rozejściu. Tak nie robi osoba nie pewna swego, nagle się zmieniło ?
Ostatnie chwile wskazują, że coś istotnego się wydarzyło, coś co spowodowało, ze Pani nagle spuszcza powietrze.
Do tego także mnie skłania też rola niejakiej szwagierki, to pretekst wyłącznie by "poważnie" pogadać, pewnie wstrząsnęła jż i chce pomóc ratować wasze małżeństwo (tu tylko domysły), w rozmowie jakieś duperelki przekazać autorowi, a pomiędzy zwrotkami sprzedawać ustalony tekst w stylu "ona nadal Ce kocha", "spróbuj powalczyć", "jeszcze nie wszystko stracone".
Mam nadzieję, że czegoś więcej dowiem się niebawem. Co do "szwagierki", to na pewno nie chodzi o to. Ona z moją żoną od dawna miała jakieś konflikty, panie nie są dla siebie przyjaciółkami. Podejrzewam, że tutaj może właśnie wyjść ewentualna zdrada ze strony mojej żony, "szwagierka" chce mi to powiedzieć. Okaże się.
Dziwne natomiast dla mnie nie jest to, że założyła konto na portalu randkowym ale to, że "przypadkowo" wyświetliły siostrze profile kobiece. Uzgodnijmy, że jeśli już to pokazanie profilu kobieta->kobiecie nie było to przypadkowe, jeśli samemu się nie szuka.
Tu czuje lekkie wahnięcie wiarygodności tej historii
Nie będę tu spamował linkami, ale akurat na tym portalu jest tak, że jak wchodzisz na stronę główną to od razu wyświetlają się zdjęcia ostatnio zalogowanych osób. Samemu nie trzeba być zalogowanym.
281 2022-04-19 14:19:34 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-04-19 14:20:07)
Z pewnością spora część ludzi ma taki charakter, że nie wytrzymuje długo bez czyjegoś towarzystwa(w tym przypadku adoratora czy kochanka, bo partner to za dużo powiedziane).
Nieważne, czego oczekuje, ale ten ktoś koniecznie musi być obok. W takich wypadkach odchodzenie w próżnię można traktować chyba jedynie jako wersję oficjalną..
Jeśli już ktoś gra na dwa fronty, to na pewno stara się z tym dobrze kryć..
Dopuszczając zaangażowanie się żony i jej zdradę szukałbym kandydata na boczniaka wśród osób które po wyprowadzce miałyby stosunkowo łatwy ,,dostęp" do niej i usprawiedliwiony kontakt. Może to ktoś z pracy, dawna miłość szkolna, kolega z ,,podwórka? czy ktoś z rodziny. Autorze ona nie ma ciebie przepraszać tylko za to odsunięcie się od ciebie ale za to o czym jeszcze nie wiesz i nie zdajesz sobie sprawy. Słuchaj, obserwój, wspominaj i analizuj, możesz zablefować rzucając od niechcenia tylko raz że już wiesz dlaczego tak postąpiła i co było przyczyną (obserwuj reakcję ciała i głosu jej) choć wątpię że dojdziesz prawdy całkowitej ale z czasem kto wie. W zasadzie powinieneś się zastanowić co TY chcesz i czy jesteś wstanie normalnie i szczęśliwie funkcjonować z taką kobietą która nagle odsunęła się od ciebie, porzuciła (ty w potrzebie i depresji) , odseparowała się oskarżając że rozwalenie małżeństwa to twoja wina. Dodatkowo cały czas kłamiąc i manipulując sytuacją przy twojej całkowitej nie wiedzy co robi co planuje tak naprawdę. A co będzie jak się jakoś pogodzicie i po czasie okaże się że jednak był płomienny romans ? Przecież wierzyć jej nie wolno w nic sam to wiesz. Życzę Ci byś podczas rozmowy z szwagierką dowiedział się coś sensownego albo jeszcze żona wkońcu niech powie prawdę jak to jest bez owijania w bawełnę.
Normalnie się wyświetlają damskie profile kobietom. Bez szukania, na stronie głównej, ostatnio zarejestrowane profile, damskie i męskie, najpopularniejsze bez podziału na płeć, wymieszane, bez względu co sobie człowiek zaznaczył, że szuka. Od szukania jest wyszukiwarka.
Uważaj Autorze, abyś nie dał się wpędzić w paranoję z tą niby zdradą. Póki co nic nie wiadomo, są to domysły panów a wielu z nich rozwaliło swoje związki syndromem Otella. Nie będę sprawdzać wątków panów tutaj, więc nie odnoszę się do nich konkretnie a raczej do dość częstego problemu zdrady urojonej w umyśle wielu mężczyzn. Bo oczywiście jest taka możliwość, że zdrada była, ale nie musiała a dowody w postaci wyświetlenia „przypadkowego” profilu kobiecego kobiecie czy samego faktu odejścia od wykańczającej relacji to bezpodstawne oskarżenia. Na chwilę obecną nie ma ani mocnej poszlaki a tym bardziej choćby skromnego dowodu.
Zaraz pewnie dostaniesz zadanie domowe zakupienia małego zestawu szpiegowskiego ^.^ A przecież i tak nie jesteście razem i nie wiadomo czy się zejdziecie. Nie karm swojej nerwicy.
Trzymaj się i nie daj zwariować.
Normalnie się wyświetlają damskie profile kobietom. Bez szukania, na stronie głównej, ostatnio zarejestrowane profile, damskie i męskie, najpopularniejsze bez podziału na płeć, wymieszane, bez względu co sobie człowiek zaznaczył, że szuka. Od szukania jest wyszukiwarka.
Uważaj Autorze, abyś nie dał się wpędzić w paranoję z tą niby zdradą. Póki co nic nie wiadomo, są to domysły panów a wielu z nich rozwaliło swoje związki syndromem Otella. Nie będę sprawdzać wątków panów tutaj, więc nie odnoszę się do nich konkretnie a raczej do dość częstego problemu zdrady urojonej w umyśle wielu mężczyzn. Bo oczywiście jest taka możliwość, że zdrada była, ale nie musiała a dowody w postaci wyświetlenia „przypadkowego” profilu kobiecego kobiecie czy samego faktu odejścia od wykańczającej relacji to bezpodstawne oskarżenia. Na chwilę obecną nie ma ani mocnej poszlaki a tym bardziej choćby skromnego dowodu.
Zaraz pewnie dostaniesz zadanie domowe zakupienia małego zestawu szpiegowskiego ^.^ A przecież i tak nie jesteście razem i nie wiadomo czy się zejdziecie. Nie karm swojej nerwicy.
Trzymaj się i nie daj zwariować.
Dlatego jak pisałem wcześniej, dopóki nie mam 100% pewności to o zdradę nie oskarżam. Tylko ten portal randkowy mnie zabolał. W ogóle ostatnimi dniami mam nawrót "doła", ciągle to wszystko analizuję. Żona w święta znowu "lajkowała" moje zdjęcia na FB, jakby ponownie szukała zaczepki. Ja milczę i nie wiem już sam czy dobrze robię. Przychodzą często takie myśli, że może ona oczekuje teraz właśnie inicjatywy z mojej strony. Ja ją olewam, to zakłada profile na portalach randkowych. Nie chcę tego do końca spartolić jeśli byłaby jeszcze jakakolwiek szansa na jej powrót. W końcu sama parę dni temu o tej szansie pisała.
W zasadzie powinieneś się zastanowić co TY chcesz i czy jesteś wstanie normalnie i szczęśliwie funkcjonować z taką kobietą która nagle odsunęła się od ciebie, porzuciła (ty w potrzebie i depresji) , odseparowała się oskarżając że rozwalenie małżeństwa to twoja wina. Dodatkowo cały czas kłamiąc i manipulując sytuacją przy twojej całkowitej nie wiedzy co robi co planuje tak naprawdę. A co będzie jak się jakoś pogodzicie i po czasie okaże się że jednak był płomienny romans ? Przecież wierzyć jej nie wolno w nic sam to wiesz. Życzę Ci byś podczas rozmowy z szwagierką dowiedział się coś sensownego albo jeszcze żona wkońcu niech powie prawdę jak to jest bez owijania w bawełnę.
Na razie to chciałbym pogadać szczerze z żoną. Nie wiem co jej w głowie siedzi, a pozostawanie w takim zawieszeniu nie jest dla mnie korzystne.
Tylko ten portal randkowy mnie zabolał.
Nie dziwi mnie, że to Cię zabolało, ale nie wykluczałabym, że na ten moment nikogo faktycznie nie szuka, a "jedynie" chciała zorientować się jak wygląda jej wartość na rynku matrymonialnym. Analogicznie jak niektórzy z nas od czasu do czasu wysyłają CV, a nawet korzystają z zaproszeń na rozmowę o pracę, po to tylko, aby się sprawdzić na wypadek sytuacji, gdyby rzeczywiście musieli coś zmienić.
286 2022-04-19 18:33:55 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-04-19 18:36:19)
Nie pociesza mnie to, że być może szuka tylko rozeznania na rynku matrymonialnym... W swoim profilu na tych randkach napisała, że szuka rozmowy, korespondencji, a nie związku. Przynajmniej jest szczera, bo zaznaczyła, że jest "w separacji". No ale sam fakt, że się tam pojawiła boli.
Może chce się wygadać jakiemuś facetowi, żeby męskim okiem spojrzał na jej sytuację. Też tak zrobiłam parę lat temu świeżo po rozstaniu. Miałam na portalu zaznaczone „szukam przyjaźni”, „kobiety, mężczyźni”, w opisie wymiana doświadczeń, rozmowa, bo aktualnie złamane serduszko itd Lesbijki się do mnie odzywały a ja chciałam tylko aby ktoś inny niż moi bliscy spojrzeli na to co mnie spotkało
Takie tam wiesz… inne spojrzenie, pozbawione emocji. Wielu facetów mi się zwierzało też, pytali o to a tamto, bo byli w podobnej sytuacji. Można było poznać zupełnie inne spojrzenie na wiele spraw, zrozumieć tą drugą stronę trochę lepiej, bo przecież stoimy na różnych planetach
Wiadomo, że nic nie wyszło z tych gadek, bo nie taki był cel.
Mógł to być również impuls. Jak to działa? Ano powiedzmy, że zatęskniła za Tobą. Napisała, być może miała na coś nadzieję, ale nie poszło tak jakby chciała, nie byłeś pewny albo byłeś na nie, więc odreagowała zakładając profil. Emocje potrafią szargać człowiekiem, choć bardzo często staramy się grać bezdusznych twardzieli
Na zewnątrz niby wszystko pod kontrolą… a w duchu desperacja i desperackie zakładanie profilu ![]()
Nie wiadomo ale tak też mogło być ![]()
Najlepiej jakbyście pogadali ze sobą jak ludzie, o ile jesteście w stanie.
Dokładnie. Nie popadaj w paranoje i szukanie dowodów zdrady. Lepiej wykorzystaj ten czas, żeby sobie odpowiedzieć na pytania - co ja chce, czego ja nie chce, czy widze nas dalej, jak widze nas dalej, co zrobię aby nie było jak wczesniej (to co jestem w stanie zrobic, bez pustych obietnic), co z moim zdrowiem, co z moją pracą, co źle zrobiłem, co zrobiłem dobrze i inne takie. Tak, żebyś jej pokazał, że wykorzystałeś ten czas dobrze, że na prawdę przemyslałeś a nie że przyjdziesz i będzie pitu pitu, ma być konkret. Bez oskarżeń, bez pretensji. Ma być tak, żebyś później nie załował - że chciałeś walczyć ale nie zawalczyłeś. I nie oczekuj od niej nic, najbardziej co boli w takich chwilach to zawiedzione oczekiwania. Wysłuchaj co powie, powiedz swoje. Będzie chciała się rozstać - będziesz wiedział, że chociaż próbowałeś.
Mógł to być również impuls. Jak to działa? Ano powiedzmy, że zatęskniła za Tobą. Napisała, być może miała na coś nadzieję, ale nie poszło tak jakby chciała, nie byłeś pewny albo byłeś na nie, więc odreagowała zakładając profil. Emocje potrafią szargać człowiekiem, choć bardzo często staramy się grać bezdusznych twardzieli
Na zewnątrz niby wszystko pod kontrolą… a w duchu desperacja i desperackie zakładanie profilu
To ciekawe co piszesz. Mogło tak być. W piątek rozmawialiśmy przez telefon, po tym gdy dostałem od niej tę długą wiadomość, że jeszcze widzi szansę. A godzinę po naszej rozmowie założyła sobie to konto na portalu. Ta rozmowa wyglądała w taki sposób, że w zasadzie ja gadałem co u mnie, co teraz robię, że spotykam się ze znajomymi, spędzam więcej czasu poza domem, że staram się być aktywny, że generalnie sobie daję radę. Wiecie, nie chciałem brzmieć jak płaczek. A ona jakaś smutna była. Miła, ale raczej nie było słychać szczęścia w jej głosie. Mówiła np. że święta będą smutne, bo inne niż dotychczas. W sumie krótko gadaliśmy, ja zakończyłem to pierwszy, jeszcze na końcu zapytałem jej wprost czy chce już teraz rozwodu. Wymigała się od odpowiedzi. Teraz sobie myślę, czy aby ona nie uznała, że skoro ja sobie tak dobrze radzę bez niej, to i ona musi coś zrobić
Dokładnie. Nie popadaj w paranoje i szukanie dowodów zdrady. Lepiej wykorzystaj ten czas, żeby sobie odpowiedzieć na pytania - co ja chce, czego ja nie chce, czy widze nas dalej, jak widze nas dalej, co zrobię aby nie było jak wczesniej (to co jestem w stanie zrobic, bez pustych obietnic), co z moim zdrowiem, co z moją pracą, co źle zrobiłem, co zrobiłem dobrze i inne takie. Tak, żebyś jej pokazał, że wykorzystałeś ten czas dobrze, że na prawdę przemyslałeś a nie że przyjdziesz i będzie pitu pitu, ma być konkret. Bez oskarżeń, bez pretensji. Ma być tak, żebyś później nie załował - że chciałeś walczyć ale nie zawalczyłeś. I nie oczekuj od niej nic, najbardziej co boli w takich chwilach to zawiedzione oczekiwania. Wysłuchaj co powie, powiedz swoje. Będzie chciała się rozstać - będziesz wiedział, że chociaż próbowałeś.
Ja to wszystko z grubsza już przemyślałem i ułożyłem sobie w głowie. Z jednej strony chcę się z nią spotkać, z drugiej mam obawy czy to nie za wcześnie. Jest we mnie dużo emocji, obawiam się tego nie spalić. No ale umówiliśmy się na niedzielę, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Dlatego jak pisałem wcześniej, dopóki nie mam 100% pewności to o zdradę nie oskarżam. Tylko ten portal randkowy mnie zabolał. W ogóle ostatnimi dniami mam nawrót "doła", ciągle to wszystko analizuję. Żona w święta znowu "lajkowała" moje zdjęcia na FB, jakby ponownie szukała zaczepki. Ja milczę i nie wiem już sam czy dobrze robię. Przychodzą często takie myśli, że może ona oczekuje teraz właśnie inicjatywy z mojej strony. Ja ją olewam, to zakłada profile na portalach randkowych. Nie chcę tego do końca spartolić jeśli byłaby jeszcze jakakolwiek szansa na jej powrót. W końcu sama parę dni temu o tej szansie pisała.
Dobrze, bardzo dobrze - to Twoja wina.
Wczuwasz się w rolę, tak trzymaj a może zdobędziesz Oskara...znaczy żonę.
291 2022-04-20 07:00:55 Ostatnio edytowany przez BEKAśmiechu (2022-04-20 07:01:19)
Taa - założyła konto na portalu randkowym, żeby ktoś wysłuchał jej cierpienia. Co za bzdety dla naiwnych! Jak Ci ktoś wspomni, że widział ja na mieście obściakującą się z gachem, pamiętaj, że robi to z rozpaczy A seks będzie uprawiać, bo myśli o tobie. Zresztą- jakie to ma obecnie znaczenie? Nie mieszkacie razem, wasze małże było totalną ruiną, nie macie dzieci, kredytów - nic tylko rozwieść się jak ludzie i dac sobie szansę na nowe życie. Nie ma absolutnie żadnych szans, że dacie (raczej dasz, bo ona ewidentnie ma to w dupie) radę reanimować tego trupa.
Wielu to dramatyzujących panów. Teatralni wręcz są
Emocje sięgają zenitu! Może trochę równowagi? Na śniadanie?
Wielu to dramatyzujących panów. Teatralni wręcz są
Emocje sięgają zenitu! Może trochę równowagi? Na śniadanie?
Post nic nie wnoszący do tematu.
Raczej twój Beka . Autor ma nerwicę a mój post ma wnieść informację o tym, że nerwicy karmić nie warto i że równowaga jest ważna. A co twój wniósł? Poza zbędną oceną?
Raczej twój Beka . Autor ma nerwicę a mój post ma wnieść informację o tym, że nerwicy karmić nie warto i że równowaga jest ważna. A co twój wniósł? Poza zbędną oceną?
Autor ma nerwicę? Już nawet diagnozy przez internet stawiasz? Rozumiem, że autor nie ma karmić się potencjalną wizją zdrady żony (też jestem tego zdania - to martwa relacja i powinien sobie darować), ale ma karmić się twoimi wynurzeniami rodem z Pani Domu? Może przeczytaj swoją poradę:
"Mógł to być również impuls. Jak to działa? Ano powiedzmy, że zatęskniła za Tobą. Napisała, być może miała na coś nadzieję, ale nie poszło tak jakby chciała, nie byłeś pewny albo byłeś na nie, więc odreagowała zakładając profil. Emocje potrafią szargać człowiekiem, choć bardzo często staramy się grać bezdusznych twardzieli smile Na zewnątrz niby wszystko pod kontrolą… a w duchu desperacja i desperackie zakładanie profilu tongue
Nie wiadomo ale tak też mogło być"
Czytałaś kiedyś większy bełkot? Twoim zdaniem laska zarejestrowała się na portal randkowy, bo chciała odreagować rozmowę? Dorosła kobieta? Karmisz autora tanią papką, która powoduje, że widzi jeszcze nadzieję dla tego śmierdzącego, gnijącego trupa, które nazywa małżeństwem, a innym piszesz, żeby nie karmili jego nerwicy... zabawna jesteś.
296 2022-04-20 12:04:01 Ostatnio edytowany przez DeepAndBlue (2022-04-20 12:06:32)
Beka No to chyba nie przeczytałeś wpisów Autora zbyt dokładnie
Przeczytaj, a potem wróć przeprosić za te swoje wysrywy bez sensu.
P.S. Nie czytaj moich wpisów. Są dla ciebie za trudne ![]()
Beka No to chyba nie przeczytałeś wpisów Autora zbyt dokładnie
Przeczytaj, a potem wróć przeprosić za te swoje wysrywy bez sensu.
P.S. Nie czytaj moich wpisów. Są dla ciebie za trudne
I znowu puściłaś bąka, a mogłaś milczeć. Najwidoczniej niektórzy muszą się wypowiedzieć, chociaż w głowie wiatr wieje.
Słuchajcie, nie ma się co przekrzykiwać. Widzę jeszcze jakąś nadzieję, bo żona daje mi sygnały. Fragment jej wiadomości do mnie z zeszłego tygodnia: "Dużo ostatnio myślałam o tym co się wydarzyło. Nasze wspólne życie było super, przez większość czasu. Ostatnie miesiące uświadomiły mi że jest jeszcze szansa dla nas, musimy tylko mieć do siebie nawzajem szacunek i dyskutować między sobą, bez osób trzecich. Mam nadzieję że gdy się spotkamy, to coś się między nami zmieni, może na lepsze... Nie da się schować uczuć, które mają tyle lat do pudełka i zamknąć w szufladzie".
I czy to nie jest dawanie nadziei?
Przedłużanie...
Beka sam do siebie mówisz? Nie przeszkadzam ![]()
Velocity No jest to robienie nadziei. Gorzej. To brzmi jak konkretna propozycja. Jak się na to zaopatrujesz?
DeepAndBlue napisał/a:Beka No to chyba nie przeczytałeś wpisów Autora zbyt dokładnie
Przeczytaj, a potem wróć przeprosić za te swoje wysrywy bez sensu.
P.S. Nie czytaj moich wpisów. Są dla ciebie za trudne
I znowu puściłaś bąka, a mogłaś milczeć. Najwidoczniej niektórzy muszą się wypowiedzieć, chociaż w głowie wiatr wieje.
Daj sobie spokój z próbą rzetelnej rozmowy z Deep bo tam tego nie znajdziesz tylko hejt i wyzwiska to chyba ją nakręca.
Słuchajcie, nie ma się co przekrzykiwać. Widzę jeszcze jakąś nadzieję, bo żona daje mi sygnały. Fragment jej wiadomości do mnie z zeszłego tygodnia: "Dużo ostatnio myślałam o tym co się wydarzyło. Nasze wspólne życie było super, przez większość czasu. Ostatnie miesiące uświadomiły mi że jest jeszcze szansa dla nas, musimy tylko mieć do siebie nawzajem szacunek i dyskutować między sobą, bez osób trzecich. Mam nadzieję że gdy się spotkamy, to coś się między nami zmieni, może na lepsze... Nie da się schować uczuć, które mają tyle lat do pudełka i zamknąć w szufladzie".
I czy to nie jest dawanie nadziei?
A gdzie Ty tutaj widzisz nadzieję?
Ostatnie miesiące uświadomiły mi że jest jeszcze szansa dla nas
- a co się stało przez ostatnie miesiące (znaczy dwa) zostawiła Ciebie, złożyła papiery rozwodowe, zaczęła w necie szukać "znajomości".
Przecież jej czyny przeczą jej słowom.
Chcesz dać jej/Wam szanse ok ale z otwartymi oczyma a nie tylko z chciejstwa.
Beka sam do siebie mówisz? Nie przeszkadzam
Velocity No jest to robienie nadziei. Gorzej. To brzmi jak konkretna propozycja. Jak się na to zaopatrujesz?
Ale serio - zawsze musisz mieć ostatnie zdanie, czyż nie? Jak się z tym żyje pośród innych ludzi (nie tutaj, wirtualnie, gdzie jesteśmy anonimowi)? Zakładam, że nie masz lekko w życiu ze swoim charakterem. A wracając do tematu... zobacz jak narobiłaś chłopu nadziei. Kobieta ewidentnie wodzi go za nos, ewidentnie przyciąga i odpycha, a ty mu taką krzywdę zrobiłaś swoją psychoanalizą spod budki z piwem.
Velo - serio jestesmy tylko ludzmi - bardzo ulomne stworzenia. Odstaw ja i tamte zycie gra nie warta swieczki , serio sa inne leprze kobiety, inne laprze zycie, inny leprzy ty sam. I od tego ostatniego zacznij.
Jak juz widzisz sam po sobie Cos tam sie w tobie zmienilo in+ bo sytuacje cie do tego zmusila. Kazdy z nas moze byc lepsza wersja siebie poprostu ptrzeba to przepracowac przegrysc przetrwac i isc do przodu.
Z twoich relacji o ile nie sa przeklamane twoja byla patrnera wcale fajna osoba nie jest. Jedni idealizuja sobie partnerow ( w tym i Ja np ale mi to pasuje ) inni zas im umniejszaja i z czasem jest kwas.
A sio, sio ptaszki. Zeszły ze mnie. A już. Nasze stare zadry możemy sobie wyjaśnić na priv. Nie śmiecić.
Velocity
Co czujesz po tej wiadomości? Cieszy Cię to w ogóle czy raczej czujesz, że to już musztarda po obiedzie?
Żona jest niekonsekwentna. Teraz pisze, że było super ale odeszła bo było źle? Może jej odbiło na chwilę, ale niewiadomo kiedy, wtedy kiedy odeszła, czy teraz kiedy chce wrócić?
Moim zdaniem to jest nie tylko niekonsekwencja, ale też efekt totalnego rozchwiania. Ona zdaje się sama nie wiedzieć czego chce i dopóki czuje się pewnie, ma świadomość, że rozdaje karty, to jedzie po bandzie, ale kiedy coś jej się wyraźnie wymyka spod kontroli - zaczyna mięknąć i szukać z Velocity kontaktu, jakby upewniając się, że on tam nadal jest i nadal gotów ją na powrót przyjąć, jeśli tylko taką podejmie decyzję.
307 2022-04-20 14:08:15 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-04-20 14:14:26)
....z tą niby zdradą. ....
Trzymaj się i nie daj zwariować.
niby zdradą ...
bardzo ciekawy tok rozumowania, założenie konta na portalu randkowym to normalne w małżeństwie. Mieszasz gościowi w głowie tymi głupotami, a żona go najnormalniej w świecie zdradza, aż furczy. On powinien sprawdzać futryny czy już porożem je porysował, a tu wyczytuje takie bzdety o niby zdradzie.
Velocity1206 napisał/a:Słuchajcie, nie ma się co przekrzykiwać. Widzę jeszcze jakąś nadzieję, bo żona daje mi sygnały. ...
I czy to nie jest dawanie nadziei?A gdzie Ty tutaj widzisz nadzieję?
dokładnie. gdzie ta nadzieja ?
Ja widzę ciąg dalszy, w sumie mogę tylko zacytować to co napisałem wcześniej.
... Pani miała nadzieje na spędzenie "trochę" Świąt z gachem ale miał miejsce jakiś solidny ZONK, może Pan nie był taki chętny. Wg mnie ewakuacja wynurzeń na fb i wiadomość nie są grą pod rozwód bo są kontrą pod wcześniejsze ogłaszanie wszem i wobec o ich rozejściu. Tak nie robi osoba, która nie jest pewna swego, jest w stanie wywrócić wszystko do góry nogami a nie chodziło przecież o wybór tapety do pokoju lecz o zakończenie małżeństwa, a jest to szokiem dla wielu, jeśli nie dla wszystkich, więc to nie był przypadek skoro się odważyła. Nagle się zmieniło ?
Ostatnie chwile wskazują, że coś istotnego się wydarzyło, coś co spowodowało, ze Pani nagle spuszcza powietrze.
.....
Obstawiam orzechy za żołędzie, ze powodem wszystkich problemów jest emocjonalne bądź tez fizyczne zaangażowanie jż w inny związek.
.....
Skoro jz założyła konto na portalu randkowych i jeśli rzeczywiście chce załagodzić problem to znaczy, ze ona z góry zakłada, ze poprawa ma być czasowa, ona przyszłości nie wiąże z Tobą. ....
308 2022-04-20 14:08:27 Ostatnio edytowany przez DeepAndBlue (2022-04-20 14:16:53)
Albo musiała trochę odetchnąć od tamtych wydarzeń. Nabrała nowych sił a że Autor zaczął coś ze swoim problemem robić, może chce spróbować ponownie? Nie wiadomo. Tylko czy to mądry pomysł i szybko nie będzie powtórki z rozrywki? I czy jako rozchwiana osoba za moment się nie wycofa. Może za szybko na podejmowanie decyzji, ale porozmawiać zawsze warto.
bullet oni się rozstali. Możesz się ze mną nie zgadzać. Ja opisałam to co JA zrobiłam i dlaczego, i wielu innych, których na portalu wtedy poznałam. Również twój trop odnośnie wyświetlenia profilu kobiecego kobiecie jako coś niesłychanego obaliłam. Tu masz problem?
Ja zdrady nie wykluczam. Sprawdź moje wpisy i potem oceniaj, bo robisz to pochopnie, jakbyś nie rozumiał. Nie mam czasu na samczyków alfa, nie słucham ich i mają ze mną ciężkie życie, zatem skup się na przekazie do Autora, zamiast mi tu dokazywać, bo zieeeeewam.
309 2022-04-20 14:16:01 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-04-20 14:20:46)
Boshe, Ty widzisz i nie grzmisz ?
... Nabrała nowych sił a że Autor zaczął coś ze swoim problemem robić, może chce spróbować ponownie? ....
i dlatego biegusiem złożyła pozew rozwodowy.
Przestała się bawić w chowanego, wyłożyła karty na stół i ogłosiła to światu publicznie. Podjęła decyzję<kropka>
bullet Bóg widzi i nie grzmi. Błogosławi jak zwykle. Tylko ty z czytaniem masz problem. Uczepi się jednego akapitu i całokształt zamazany. Reszta to własne dopowiadanki.
Złożyła pozew przed propozycją zejścia się. Można by to dla ułatwienia umieścić na linii czasowej. Najpierw pozew, potem propozycja zejścia się.
Jakbyś doczytał to ja zdrady nie wykluczam natomiast nie chcę mu wmawiać czegoś co niekoniecznie miało miejsce. Tyle.
Zwłaszcza, że mierzy się z problemami na tle psychicznym. Zbędne nakręcanie i nie pomaga znaleźć równowagi wewnętrznej. Póki co poszlaki są słabe. Twój z wyświetleniem profilu kobiecego kobiecie obaliłam. Masz inne wskazówki? To się podziel nimi zamiast furkotać jak stary traktor.
Czytam uważnie co piszecie. Ktoś zapytał co mam zamiar z tym zrobić. Na razie stanęło na tym, że jesteśmy wstępnie umówieni na niedzielę. Może to spotkanie coś wyjaśni. Chociaż tak szczerze, to nie wiem czy nie lepiej byłoby najpierw pogadać dłużej przez telefon i wybadać jej zamiary.
Velocity
Co czujesz po tej wiadomości? Cieszy Cię to w ogóle czy raczej czujesz, że to już musztarda po obiedzie?
Żona jest niekonsekwentna. Teraz pisze, że było super ale odeszła bo było źle? Może jej odbiło na chwilę, ale niewiadomo kiedy, wtedy kiedy odeszła, czy teraz kiedy chce wrócić?
Gdy to przeczytałem, to najpierw zdziwienie, ale później zadowolenie. Gdyby nie to, że za chwilę założyła konto na "randkach" to spokojnie czekałbym do niedzieli na spotkanie z nią.
Moim zdaniem to jest nie tylko niekonsekwencja, ale też efekt totalnego rozchwiania. Ona zdaje się sama nie wiedzieć czego chce i dopóki czuje się pewnie, ma świadomość, że rozdaje karty, to jedzie po bandzie, ale kiedy coś jej się wyraźnie wymyka spod kontroli - zaczyna mięknąć i szukać z Velocity kontaktu, jakby upewniając się, że on tam nadal jest i nadal gotów ją na powrót przyjąć, jeśli tylko taką podejmie decyzję.
Coraz bardziej skłaniam się ku temu scenariuszowi.
312 2022-04-20 15:37:52 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-04-20 16:02:33)
Tak, masz rację, dlatego nie można jej ufać
Gdyby nie to, że za chwilę założyła konto na "randkach" to spokojnie czekałbym do niedzieli na spotkanie z nią....
To psuje całą (jak wspomina DeepAndBlue) propozycję zejścia, której zresztą ja nie dostrzegam, a jedynie "co ja zrobiłam".
Coś się niedawno wydarzyło, co dało impuls do zmiany (chwilowej). Raczej wygląda to na to, że obudziła się z pełnym pampersem, próbuje ratować twarz ale to konto na randkach ewidentnie wskazuje, że to nie jest szczere. W mailu pisze "jest dla nas szansa", a konto randkowe mówi "że to szansa tylko do czasu aż znajdę innego"
Masz inne wskazówki? To się podziel nimi zamiast furkotać jak stary traktor.
Super, tego mi było trzeba
To nie mój wątek, nie będę się odnosił do osobistych zaczepek.
Tylko jedna drobna uwaga - raz pisaliśmy do autora by nie dał się wkręcić w "niby zdradę", raz że zdrady nie wykluczamy.
Warto być konsekwentnym, by co któryś post nie zaprzeczać sobie samemu.
bullet ty nie rozumiesz ale ostatni raz po krótce wytłumaczę ci tą niby sprzeczność.
Pomiędzy „tak, to na pewno zdrada” i „nie, to na pewno nie zdrada”, jest coś takiego jak „nie wiem, nie mamy na to dowodów ani mocnych poszlak, istnieją inne wytłumaczenia tych zachowań”. Jeśli nadal nie rozumiesz to zapraszam na priv.
Velocity jesteś gotowy wystawić się na zranienie. Tak to jest jak człowiek jest otwarty na drugiego człowieka. Miłość. Odwaga
Albo uzależnienie
Sam wiesz, że się dużo podziało. Chaos straszny. Najlepiej jakby kurz nieco opadł. Nawywijaliście oboje mocno ale nie takie rzeczy ludzie potrafili przetrwać. Najlepiej chyba na nic się nie nastawiać i zobaczyć co tam los ma w zanadrzu dla Was. Zobaczysz też w jakim stanie jest żona, co ma do powiedzenia, jak się będzie zachowywała i ogólnie intuicyjnie będziesz też miał jakieś poczucia. Do czasu spotkania nie ma co więcej piany bić
Trzymaj się!
Tak, masz rację, dlatego nie można jej ufać
Velocity1206 napisał/a:Gdyby nie to, że za chwilę założyła konto na "randkach" to spokojnie czekałbym do niedzieli na spotkanie z nią....
To psuje całą (jak wspomina DeepAndBlue) propozycję zejścia, której zresztą ja nie dostrzegam jedynie widać "co ja zrobiłam". Na pewno coś się niedawno wydarzyło, co spowodowało zmianę. Raczej wygląda to na to, że obudziła się z pełnym pampersem, próbuje ratować twarz ale to konto na randkach ewidentnie wskazuje, że to nie jest szczere. W mailu pisze "jest dla nas szansa", a konto randkowe mówi "że to szansa tylko do czasu aż znajdę innego"
Tego się właśnie obawiam, że zostanę opcją rezerwową. Niekonsekwencja w tym co ona robi jest ogromna. Najpierw pozew rozwodowy, potem oznajmianie wszystkim o naszym rozstaniu i nagle zmiana frontu. Totalny chaos.
Velocity jesteś gotowy wystawić się na zranienie. Tak to jest jak człowiek jest otwarty na drugiego człowieka. Miłość. Odwaga
Albo uzależnienie
![]()
Sam wiesz, że się dużo podziało. Chaos straszny. Najlepiej jakby kurz nieco opadł. Nawywijaliście oboje mocno ale nie takie rzeczy ludzie potrafili przetrwać. Najlepiej chyba na nic się nie nastawiać i zobaczyć co tam los ma w zanadrzu dla Was. Zobaczysz też w jakim stanie jest żona, co ma do powiedzenia, jak się będzie zachowywała i ogólnie intuicyjnie będziesz też miał jakieś poczucia. Do czasu spotkania nie ma co więcej piany bić
Trzymaj się!
Dzięki
Trzeba się w końcu z tym zmierzyć i wziąć wszystko na klatę. Co ma być, to będzie.
Moim zdaniem to jest nie tylko niekonsekwencja, ale też efekt totalnego rozchwiania. Ona zdaje się sama nie wiedzieć czego chce i dopóki czuje się pewnie, ma świadomość, że rozdaje karty, to jedzie po bandzie, ale kiedy coś jej się wyraźnie wymyka spod kontroli - zaczyna mięknąć i szukać z Velocity kontaktu, jakby upewniając się, że on tam nadal jest i nadal gotów ją na powrót przyjąć, jeśli tylko taką podejmie decyzję.
To zachowanie jego żony to takie trochę odbijanie się od ściany do ściany. Rozchwiana niczym flaga na wietrze. Ciężko mi sobie wyobrazić kogoś, kto aż takim stopniu nie potrafi się na coś zdecydować. Babka chce koniecznie trzymać nad wszystkim kontrolę, łącznie z Autorem, którego pewnie chętnie wzięłaby na smycz(orbitę), aby był, tak na wszelki wypadek. Nie wie jeszcze co jej się bardziej opłaca, wrócić z podkulonym ogonem czy dalej robić z Autora idiotę.
Nie myślałem, że to kiedyś powiem, ale zgadzam sie z Beką ![]()
Możemy sobie tak snuć przypuszczenia mniej lub bardziej prawdopodobne albo schematyczne i nietuzinkowe. Swoje wywody i analizy opieramy na własnym doświadczeniu i przeczytanych autentycznych historiach natomiast w przypadku autora będzie wiadomo mniej więcej po spotkaniu z szwagierką i żoną. Mam nadzieje autorze że te rozmowy pozwolą ci podjąc właściwą diagnozę i metodę dalszego postępowania. Co by nie mówiły i jak musisz skupić uwagę by zapamiętać jak najwięcej w celu analizy na spokojnie w odosobnieniu. Pamiętaj prawda boli i ta wypowiedziana Ciebie i ta ukrywana ale kłamcę. Masz naprawdę trudną sytuację emocjonalną z jednej strony sygnały że to koniec, że ma kogoś a z trzecie że to chwilowe zawirowanie i chce ratować małżeństwo. Może masz kogoś takiego zaufanego w okolicy co mieszka który by mógł poobserwować co się tam dzieje. Najgorsze w tym wszystkim jest niepewność, już osobiście bym wolał dla własnego zdrowia psychicznego by powiedziała co i jak a może być :
a) poznała kogoś , zauroczyła się wchodząc w romans licząc z czasem na związek lecz wycofał się ( oferta z całym dobrodziejstwem przeraziła kochasia) więc próbuje wrócić ale również szuka innego
b) miała dosyć wszystkiego i wszystkich , wpadła w dołek czego efektem są jej poczynania szamocące się: odejście, rozwód, zagajanie, tinder
c) Po prostu przestałą kochać tak jej się wydawało ale w samotności doszła do wniosku że dalej uczucie jest jakieś do ciebie a słysząc ciebie szczęśliwego odreagowała jak kobieta (ja mu pokaże) i założyła tindera
Opcji jest wiele, różnią się szczegółami ale to ogólny schemat rządzi : ma dość ciebie lub kochanek. Zachowaj zimną krew, słuchaj dając się wygadać i analizuj bo między słowami może padnie prawdziwa informacja.
317 2022-04-20 19:51:47 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-04-20 19:53:18)
Każdy z tych wariantów jest możliwy. Mam taki mętlik w głowie, jakiego jeszcze w życiu nie miałem. Nigdy przez ostatnie lata do głowy mi nie przyszło, żeby żonę o coś podejrzewać. Coś takiego jak zdrada to była zawsze totalna abstrakcja, mieliśmy do siebie 100% zaufania. A teraz kombinuję, analizuję. Pomyśleć, że jeszcze 4 miesiące temu szczęśliwi (tak wyglądało) szykowaliśmy się do Bożego Narodzenia, potem super spędzone święta w gronie rodziny i plany na nowy rok. A nagle covid mnie dopadł i od tamtej pory już tylko równia pochyła, wszystko się posypało. Teraz żyję sam w innym mieście, czuję się jak we śnie, z którego chciałbym się obudzić.
Może masz kogoś takiego zaufanego w okolicy co mieszka który by mógł poobserwować co się tam dzieje.
Mam tam jednego dobrego znajomego, ale on nigdy nie ingerował w nasze sprawy, zresztą ma swoje życie i swoje problemy. No i jeszcze rodzina żony, może oni wiedzą coś więcej. Nadal czekam na jakieś wiadomości od "szwagierki".
Generalnie nie podoba mi się wtrącanie osób trzecich - szwagierka - w Waszą relacje. Dziwnie to wygląda. Jeżeli chodzi o to, że sam masz mętlik - nie masz teraz podejmować żadnych decyzji bo nie wiesz co ona chce. Masz się zastanowic tylko nad sobą - czego chcesz?
Tak, zgoda. Mi się to też nie podoba. Miałem trochę żalu do żony, że angażowała w nasz problem moją siostrę i matkę. Finalnie więcej to przyniosło szkody niż pożytku.
Czego ja chcę? Na pewno nie będę się jej z niczym narzucał. Nie chcę jej od razu mówić o powrocie, bo to nie ma sensu. Chyba najlepiej gdy to pierwsze spotkanie po rozłące będzie na luzie, bez nakręcania się i jakichś górnolotnych deklaracji. Muszę wyczuć jej reakcję i stosunek do mnie.
Wiesz rób jak chcesz, ale bez względu na to, jaką decyzje podejmiesz, musisz się skupić tylko i wyłącznie na sobie. Na tym co TY chcesz.
321 2022-04-20 22:02:59 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-04-20 22:04:29)
Idealnie byłoby coś od niej wyciągnąć na tym spotkaniu, zorientować się, czy widzi nas jeszcze razem. Albo postawić sprawę jasno - tak albo nie. Albo coś działamy w kierunku zejścia się albo każde idzie w swoją stronę. Bo aktualnie jestem nadal w zawieszeniu, co powoduje, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Lepsze dni przeplatają się z gorszymi, ale generalnie nie zaznałem spokoju od dawna. A więc jeśli pytasz czego tak naprawdę chcę, to spokoju. Może kiedyś przyjdzie.
322 2022-04-20 22:13:36 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2022-04-20 22:15:00)
Ale Ty nadal nie rozumiesz co ciągle Ci próbuje przekazać. Swoją decyzje opierasz o jej decyzje. Tak nie moze być. Po co chcesz cokolwiek od niej wyciagac? Ty masz miec w glowie ulozone co chcesz bez wzgledu na to co ona chce.
Edit: Zobacz, nadal masz problem z pozbieraniem się. Bez sensu teraz przeżywasz. Nie uznaj tego, że Cie ganie - ale jeżeli takie cos Cie przerasta, to jakim cudem ta relacja ma byc inna niż była do tej pory ? WEŹ SIĘ ZA SIEBIE W KOŃCU.
Ok, teraz łapię. Wiem, że nie da odbudować relacji bez przetrawienia tego wszystkiego. Robię co mogę, żeby ruszyć z życiem do przodu, ale nie jest łatwo. W ciągu dnia jakoś daję radę. Spacery, fotografowanie (moja trochę zaniedbana pasja), staram się jak najdłużej przebywać poza domem. Niedługo zaczynam pracę. Nic specjalnego, ale pozwoli się odbić od dna. Problem w tym, że co bym nie robił, to zawsze gdzieś w głowie mam żonę. Byle pierdółka potrafi przywołać wspomnienia. A już wieczorami to jest dramat. Ciągła analiza, zastanawianie się. Chciałbym żeby sytuacja się wyklarowała, albo w jedną albo w drugą stronę. Nawet jak dostanę od żony ostatecznego kopa, to łatwiej będzie się pogodzić z tą sytuacją niż żyć w ciągłym zawieszeniu.
Ale na dzień dzisiejszy sytuacja jest klarowna - złożyła pozew, rozwodzicie się. Także to jest fakt, a nie to co mówi. Zastanawiać się możesz tylko i wyłącznie nad tym, co Ty chcesz - a to chyba nie jest powód do dramatów wieczorem.
Mimo wszystko nie uważam, że to jest klarowna sytuacja, bo żona co innego robi, co innego mówi, a jeszcze pewnie co innego myśli. Nie nalegałaby tak na spotkanie ze mną gdyby coś nie było na rzeczy. Tak mi się wydaje. A jak już pisałem, pozew to tylko papierek, który można wycofać.