Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 595 ]

66 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-03-03 12:06:59)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bagienni_k napisał/a:

Te wszystkie negatywne emocje świadczą jedynie o tym, jak słaba jest taka osoba, która nie potrafi czy tez nie widzi swoich błędów, uważając dodatkowo, że wszystko się jej należy..


"Ten, kto się boi musi być uzależniony; słaba rzecz potrzebuje wsparcia".
Carl Gustav Jung, O naturze kobiety

Żona Autora ( i on sam podobnie ) w ten sposób się wspiera takimi negatywnymi emocjami, inaczej pewnie nie potrafi na ten moment ,dojść do jakiejś równowagi a taki niby "komfort" psychiczny panowania nad Autorem to pozór ,w konsekwencji prowadzi do jeszcze większej zależności ,pomimo tego ,że odeszła od męża ,dalej jest bardzo uwikłana emocjonalnie i szkodzi nie tylko sobie.

Większość słusznych rzeczy już napisano wyżej Velocity ,szukaj pracy jakiejkolwiek to nie hańba  ,nie wahaj się sięgać po pomoc psychologiczną ,na razie odetnij się od żony ,wychodź do ludzi ,niekoniecznie wracaj do matki ,możesz w Warszawie ułożyć sobie życie samodzielnie i niezależnie ,rusz się tylko i idź do przodu,jak wyjedziesz to poczujesz być może pozorną tymczasową ulgę ,ale to jest coś jak tłumienie uczuć ,całą chmurę myśli
o żonie o sobie, o waszych relacjach winach ,odpowiedzialności,różnych wzajemnościach ,całą chmarę uczuć i tak zabierzesz ze sobą ,zdrowiej wierz mi jest stawić temu czoło tu i teraz ,takie uciekanie niekoniecznie zaprowadzi Cie do spokoju tego głębszego trwalszego .

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bagienni_k napisał/a:

Te wszystkie negatywne emocje świadczą jedynie o tym

Pokazują typową kobiecą naturę.

68 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-03-03 12:24:06)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Legat napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Te wszystkie negatywne emocje świadczą jedynie o tym

Pokazują typową kobiecą naturę.

Czy ja wiem ?
Straszna generalizacja to jest z tą "typową" kobiecą naturą .Nie wiem czy matkowanie Autorowi byłoby lepsze czy jeszcze gorsze w tej sytuacji ,a matkowanie też podobno jest niby typowe dla kobiecej natury to stereotypy i złudzenia .
Takie działania jak wyżej opisano bywają po prostu związane ze skłonnościami ludzi do wieszania się na kimś i uzależniania się
razem z roszczeniami ,nierealistycznymi oczekiwaniami i lękami tworzą chore relacje  ,to ludzkie takie słabości ,faceci też podobnie postępują odchodząc od kobiet czy od dzieci niepełnosprawnych ,chorych ,płeć ma tu niezbyt wielkie znaczenie .

69

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
paslawek napisał/a:
Legat napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Te wszystkie negatywne emocje świadczą jedynie o tym

Pokazują typową kobiecą naturę.

Czy ja wiem ?
Straszna generalizacja to jest z tą kobiecą naturą .
Takie działania jak wyżej opisano bywają po prostu związane ze skłonnościami do wieszania się na kimś i uzależniania się
razem z nierealistycznymi oczekiwaniami i lękami tworzą chore relacje  ,to ludzkie takie słabości ,faceci też podobnie postępują odchodząc od kobiet czy od dzieci niepełnosprawnych ,chorych ,płeć ma tu niezbyt wielkie znaczenie .

Dla jasności może dopowiem, że nie chodziło mi tu o płeć. Kobiecość coraz bardziej dotyka też mężczyzn, która wpajana jest im w procesie wychowawczym, głównie przez mamy.
Bagienni_k mówił o słabości, jak dla mnie, to określenie jest mało precyzyjne.

70 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-03-03 12:34:12)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Czy twoja mama cos jej powiedziała na temat dziecka?
Jak się czujesz po wizycie u psychologa?

71 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-03 13:10:39)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
paslawek napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Te wszystkie negatywne emocje świadczą jedynie o tym, jak słaba jest taka osoba, która nie potrafi czy tez nie widzi swoich błędów, uważając dodatkowo, że wszystko się jej należy..


"Ten, kto się boi musi być uzależniony; słaba rzecz potrzebuje wsparcia".
Carl Gustav Jung, O naturze kobiety

Żona Autora ( i on sam podobnie ) w ten sposób się wspiera takimi negatywnymi emocjami, inaczej pewnie nie potrafi na ten moment ,dojść do jakiejś równowagi a taki niby "komfort" psychiczny panowania nad Autorem to pozór ,w konsekwencji prowadzi do jeszcze większej zależności ,pomimo tego ,że odeszła od męża ,dalej jest bardzo uwikłana emocjonalnie i szkodzi nie tylko sobie.

Większość słusznych rzeczy już napisano wyżej Velocity ,szukaj pracy jakiejkolwiek to nie hańba  ,nie wahaj się sięgać po pomoc psychologiczną ,na razie odetnij się od żony ,wychodź do ludzi ,niekoniecznie wracaj do matki ,możesz w Warszawie ułożyć sobie życie samodzielnie i niezależnie ,rusz się tylko i idź do przodu,jak wyjedziesz to poczujesz być może pozorną tymczasową ulgę ,ale to jest coś jak tłumienie uczuć ,całą chmurę myśli
o żonie o sobie, o waszych relacjach winach ,odpowiedzialności,różnych wzajemnościach ,całą chmarę uczuć i tak zabierzesz ze sobą ,zdrowiej wierz mi jest stawić temu czoło tu i teraz ,takie uciekanie niekoniecznie zaprowadzi Cie do spokoju tego głębszego trwalszego .

W niej są teraz tylko negatywne emocje. Dlatego postanowiłem zamilknąć, odsunąć się. Niech przynajmniej ochłonie sama ze sobą, może kiedyś jeszcze porozmawiamy spokojnie, bez tych emocji.

Jeśli chodzi o mnie, to wrócę do rodziny. Nie chodzi o ucieczkę, bo wiadomo, że wszystko jeszcze długo będzie siedzieć w głowie. Próbuję spojrzeć na to realnie, wydaje mi się, że pozostanie samemu w Warszawie na obecną chwilę nie będzie dobre. Pracy póki co tutaj nie mam, nie wiadomo czy znalazłbym przez marzec. Trzeba by też za chwilę kombinować z innym mieszkaniem, a nie mam już na to finansów. U rodziny będę miał wsparcie i dach nad głową. Kaucja zwrotna z mieszkania pozwoli mi spokojnie przeżyć 1-2 miesiące. Dochodzą jeszcze moje problemy zdrowotne po covidzie, no i nienajlepszy stan psychiczny. Potrzebuję teraz spokoju. Wznowiłem już też kontakt z dawnymi znajomymi. A z żoną tak czy inaczej na tę chwilę nie zamierzam się kontaktować, tak więc nie ma znaczenia jak daleko będziemy teraz od siebie mieszkać. Nie wykluczam kiedyś, może za parę miesięcy powrotu do Warszawy. Nie tyle dla żony, co dla większych perspektyw na przyszłość. No ale to już dopiero jak dojdę do siebie.

Ajko napisał/a:

Czy twoja mama cos jej powiedziała na temat dziecka?
Jak się czujesz po wizycie u psychologa?

Na temat dziecka w jakim sensie? Po wizycie u psychologa bardzo dobrze, zwłaszcza że dostałem zapewnienie, że nie jestem chory psychicznie jak niektórzy myślą wink Ta pani psycholog zna zresztą moją żonę, obiecała mi że do niej zadzwoni i spróbuje namówić na wspólną wizytę. Ale ja już nie wierzę w pomoc osób trzecich.

72 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-03-03 13:31:05)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nie powiedziałbym, że takie zachowania są właściwe dla jednej strony..Chociaż wydaje mi się, że w wielu przypadkach w kobietach jest strasznie dużo zawiści, takiej chęci zemsty i odegrania się, jakby nie mogły przyjąć pewnych rzeczy do wiadomości. Można jeszcze próbować to zrozumieć, jeśli rzeczywiście sama poniosła z tego względu straty. Natomiast, kiedy ktoś zawinił i próbuje sytuację odwrócić, zwalając winę wyłącznie na drugą stronę, to już jest czyste kuriozum.

73 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-03 13:43:32)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bagienni_k napisał/a:

Nie powiedziałbym, że takie zachowania są właściwe dla jednej strony..Chociaż wydaje mi się, że w wielu przypadkach w kobietach jest strasznie dużo zawiści, takiej chęci zemsty i odegrania się, jakby nie mogły przyjąć pewnych rzeczy do wiadomości. Można jeszcze próbować to zrozumieć, jeśli rzeczywiście sama poniosła z tego względu straty. Natomiast, kiedy ktoś zawinił i próbuje sytuację odwrócić, zwalając winę wyłącznie na drugą stronę, to już jest czyste kuriozum.

To jeszcze dopiszę, że nie twierdzę, że żona czymś zawiniła. Wręcz przeciwnie, ja dawałem jej powody rozstania już od jakiegoś czasu. Ona wie doskonale, że ja tego żałuje, przyznałem się że nawaliłem w wielu sprawach. Zapewniłem ją zresztą, że nadal mi zależy. Jedynie mam żal za to w jaki sposób się mnie pozbyła i za to jak teraz postępuje. Wygląda to na jakąś próbę zemsty, jeszcze bardziej podkopania mojej psychiki. Nie wiem skąd u niej nagle tyle jadu.

74

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Właśnie być może problemem wielu kobiet( i nie tylko) jest całkowity brak zdolności do pokojowego rozwiązywania konfliktów. Muszą sie wyżyć, muszą się odegrać i zemścić w niewspółmierny sposób do tego, czego doznały/li. Rozmowa czy naprawa relacji to jedno, ale sposób rozstania czy jego koliczności też wiele mówią o człowieku.

75

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Miałem w życiu parę związków i z poprzednimi kobietami zawsze rozstawałem się w zgodzie. Wiem, że da się bez awantur i złych emocji.

76

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Miałem w życiu parę związków i z poprzednimi kobietami zawsze rozstawałem się w zgodzie. Wiem, że da się bez awantur i złych emocji.

Myślę, że nie tyle zależy to od osób co okoliczności, powodów i emocji jakie rozstaniu towarzyszą. Czasem człowiek dochodzi do ściany i mimo, że nawet jeszcze są w nim uczucia, wie, że dalej nie może i nie chce być w związku. Tu się kobiecie zarzuca brak empatii i zostawienie męża w takim czasie. Ona jednak robiła co mogła, aż w końcu się poddała. Nie wiadomo, co jej teściowa powiedziała, że uznała, że Autor ją okłamywał i dlaczego w niej teraz tyle jadu. Myślę, że i dla niej to nie jest komfortowa sytuacja bo przecież sama nie ma pracy, małżeństwo jej się posypało i wróciła do mamusi. Pewnie ma żal do Autora za jego bierność, brak chęci do "ogarnięcia się" itd. Ona uciekając do mamusi przecież ratowała siebie. Autor pisał, że oszczędności im się kończyły więc pewnie znowu żona była zmuszona prosić o nie mamę lub teściową, co może przelało czarę goryczy tej pierwszej i uznała, że nie będzie Was utrzymywać kiedy Ty nie pracujesz i nie chcesz leczyć. Ja wiem, że teraz powodem była choroba i powikłania po niej ale przecież z tego co piszesz już wcześniej mieliście dość luźny stosunek do życia i kasy, a przecież nie macie po naście i nawet nie 20 lat.

77

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Nic nie usprawiedliwia takiej ślepej zawiści czy kompletnemu odwracaniu sytuacji, jaki ma często miejsce. Można się czuć oszukany, ale rządza odwetu zaślepia chyba co niektórych do tego stopnia, żę gotowi są na najgorsze..

78 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-03-03 15:21:20)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
bagienni_k napisał/a:

Nic nie usprawiedliwia takiej ślepej zawiści czy kompletnemu odwracaniu sytuacji, jaki ma często miejsce. Można się czuć oszukany, ale rządza odwetu zaślepia chyba co niektórych do tego stopnia, żę gotowi są na najgorsze..

Ale jaki odwet i jakie najgorsze. Żona miała dość małżeństwa, zachowania Autora, po rozmowie z teściową uznała, że ją okłamywał dlatego postanowiła się wyprowadzić do matki. W niej też jest pewnie wiele różnych emocji, może czuje oszukana czy zawiedziona i dlatego tak a nie inaczej na Autora reaguje. Myślę, że w takich okolicznościach nie ma się ochoty nawet widzieć tej drugiej osoby, stąd pewnie to zabrania zwierzaka pod jego nieobecność. W żonie też pewnie masa różnych, skrajnych emocji. Nie zapominajmy, że Autor przyjął ostatnimi czasy postawę bierną i roszczeniową wobec żony (chciał by była przy nim, wspierała go ale leczyć się nie chciał). Wydaje mi się, że niewiele osób by to wytrzymało.

79

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:
Ajko napisał/a:

Czy twoja mama cos jej powiedziała na temat dziecka?

Na temat dziecka w jakim sensie?

Napisałeś, że twoja żona leczyła się ginekologicznie dłuższy czas. Zrozumiałam tez z twoich wpisów, że staraliście się o dziecko.
Żona w jednym z ostatnich kontaktów napisała

Velocity1206 napisał/a:

Kochałam Cię prawdziwą miłością, zawsze dawałam z siebie ile mogłam. Może uda Ci się z kimś innym kto da Ci rodzinę i dziecko, którego tak chciałeś, a którego nie mogliśmy mieć.

Czy twoja mama, chociaż pewnie jak ci żona nie powie to się od mamy nie dowiesz, powiedziała coś twojej żonie wrednego na temat tego, że miała problem z zajściem w ciążę. Twoją żonę coś strasznie dotknęło, po rozmowie z twoją mamą, a temat bezpłodności, poronień jest dla wielu kobiet MEGA BOLESNY, TRAUMATYCZNY.
Czy w tym czasie, jak byłeś chory czy twoja żona w ramach jej  leczenia ginekologicznego była na jakiś hormonach?
Czy twoja żona wcześniej przez te 13 lat była wredna, tak jak ją opisujesz?

80

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Roxann napisał/a:
Velocity1206 napisał/a:

Miałem w życiu parę związków i z poprzednimi kobietami zawsze rozstawałem się w zgodzie. Wiem, że da się bez awantur i złych emocji.

Myślę, że nie tyle zależy to od osób co okoliczności, powodów i emocji jakie rozstaniu towarzyszą. Czasem człowiek dochodzi do ściany i mimo, że nawet jeszcze są w nim uczucia, wie, że dalej nie może i nie chce być w związku. Tu się kobiecie zarzuca brak empatii i zostawienie męża w takim czasie. Ona jednak robiła co mogła, aż w końcu się poddała. Nie wiadomo, co jej teściowa powiedziała, że uznała, że Autor ją okłamywał i dlaczego w niej teraz tyle jadu. Myślę, że i dla niej to nie jest komfortowa sytuacja bo przecież sama nie ma pracy, małżeństwo jej się posypało i wróciła do mamusi. Pewnie ma żal do Autora za jego bierność, brak chęci do "ogarnięcia się" itd. Ona uciekając do mamusi przecież ratowała siebie. Autor pisał, że oszczędności im się kończyły więc pewnie znowu żona była zmuszona prosić o nie mamę lub teściową, co może przelało czarę goryczy tej pierwszej i uznała, że nie będzie Was utrzymywać kiedy Ty nie pracujesz i nie chcesz leczyć. Ja wiem, że teraz powodem była choroba i powikłania po niej ale przecież z tego co piszesz już wcześniej mieliście dość luźny stosunek do życia i kasy, a przecież nie macie po naście i nawet nie 20 lat.

Przyznaję Ci rację. Tak było i jest mi cholernie przykro. Ja siebie nie wybielam, ona o tym wie, przeprosiłem ją już kilka razy, zapewniałem poprawę gdyby dała nam jeszcze szansę. Podczas tej wczorajszej rozmowy z nią dało się wyczuć, że coś tam jeszcze do mnie czuje, ale raczej nie widzi już szans dla nas. Ona stwierdziła, że się mnie teraz boi po tych moich ostatnich atakach lękowych, mówi, że nie czuła się bezpiecznie w domu. Ja wiem że to przesada, bo bym przecież jej krzywdy nie zrobił, no ale zakodowała sobie w głowie, że mam chorobę psychiczną. Nie wiem co bym teraz musiał zrobić, żeby ją jeszcze przekonać do siebie. Mam jedynie żal o to w jaki sposób mnie na końcu potraktowała, nie zasługiwałem na takie pożegnanie.

81 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-03 15:41:28)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Ajko napisał/a:

Czy twoja mama, chociaż pewnie jak ci żona nie powie to się od mamy nie dowiesz, powiedziała coś twojej żonie wrednego na temat tego, że miała problem z zajściem w ciążę. Twoją żonę coś strasznie dotknęło, po rozmowie z twoją mamą, a temat bezpłodności, poronień jest dla wielu kobiet MEGA BOLESNY, TRAUMATYCZNY.
Czy w tym czasie, jak byłeś chory czy twoja żona w ramach jej  leczenia ginekologicznego była na jakiś hormonach?

Z tego co wiem to nic takiego jej nigdy nie mówiła. Nie było między moją mamą a żoną tematu ciąży. Żona miała dwie operacje usunięcia tzw. mięśniaków macicy. To z tego powodu ciężko było jej zajść w ciąże. Jak już się udawało, to niestety następowało poronienie. Poroniła 3 czy 4 razy przez te wszystkie lata. Za każdym razem mocno to przeżywaliśmy.

Czy twoja żona wcześniej przez te 13 lat była wredna, tak jak ją opisujesz?

Nie, nigdy nie była. Zdarzały się pojedyncze "incydenty", gdy w kłótni coś tam na mnie powiedziała, padły jakieś bluzgi itd. Ale to wyjątkowe sytuacje, w sumie nic znaczącego. Ona jest tak naprawdę dobrą, wrażliwą kobietą. Dlatego to co się dzieje ostatnio jest dla mnie szokiem. Naprawdę przez wiele lat byliśmy dobrym, zgranym małżeństwem, mimo tych wszystkich kłopotów. Jak to się mówi "nadawaliśmy na tych samych falach". Ten sam światopogląd, podobne zainteresowania, generalnie bardzo dużo rzeczy się zgadzało. Jeśli się kłóciliśmy to chyba tak naprawdę przez finanse. Były momenty, gdy żona długo nie pracowała, trzeba było prosić o pomoc rodziców. O to właśnie moja mama zawsze miała do niej pretensje- że ona nie pracuje, że szybko się zwalnia z kolejnej pracy, że za mało zarabia itd. Generalnie ten problem mieliśmy przez ostatnich kilka lat.

82

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

A wziąłeś pod uwagę drugą gałąź?

83

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
maku2 napisał/a:

A wziąłeś pod uwagę drugą gałąź?

Takiej możliwości absolutnie nie ma. Nigdy nie było zdrady w naszym związku. Jestem pewny.

84

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Przyznaję Ci rację. Tak było i jest mi cholernie przykro. Ja siebie nie wybielam, ona o tym wie, przeprosiłem ją już kilka razy, zapewniałem poprawę gdyby dała nam jeszcze szansę. Podczas tej wczorajszej rozmowy z nią dało się wyczuć, że coś tam jeszcze do mnie czuje, ale raczej nie widzi już szans dla nas. Ona stwierdziła, że się mnie teraz boi po tych moich ostatnich atakach lękowych, mówi, że nie czuła się bezpiecznie w domu. Ja wiem że to przesada, bo bym przecież jej krzywdy nie zrobił, no ale zakodowała sobie w głowie, że mam chorobę psychiczną. Nie wiem co bym teraz musiał zrobić, żeby ją jeszcze przekonać do siebie. Mam jedynie żal o to w jaki sposób mnie na końcu potraktowała, nie zasługiwałem na takie pożegnanie.

Może i nie zasługiwałeś na takie pożegnanie ale trudno czuć się bezpiecznie kiedy jak pisałeś:

Velocity1206 napisał/a:

Ostatnio w krótkim czasie miewałem ataki paniki. Dość nasilone, raz nawet z tego powodu karetka zabrała mnie na SOR. Myślałem że mam udar, albo wylew. W czasie tych ataków paniki "szalałem", chodziłem po mieszkaniu, dusiłem się wręcz. Prosiłem, błagałem żonę, żeby przy mnie była, żeby mnie przykładowo potrzymała za rękę. Ona natomiast wpadała w złość, bo ją budzę, krzyczała żebym przestał, ogarnął się. Ten kto nie przeżył takiego ataku nie wie jakie to traumatyczne.

Jak można czuć się bezpiecznie w takich okolicznościach? Żona przecież też nie mogła znaleźć pracy, oszczędności kończyły, a tu szalejący mąż myślący, że ma udar czy wylew, nie chcący sobie pomóc (leczenie). Co Twoim zdaniem powinna była zrobić? Być przy Tobie, wykazać więcej empatii itd. kiedy sam przyjąłeś bierną czy też roszczeniową postawę? Skoro żona zarabiała najniższą krajową i często zmieniała pracę, to też pewnie nie ma ani kwalifikacji ani doświadczenia by coś lepszego (lepiej płatnego) znaleźć co pozwoliłoby Wam jakoś funkcjonować. Ileż można żyć z pomocy bliskich, szczególne, że ma się 30+, a nawet 40l.

Velocity1206 napisał/a:

Jeśli się kłóciliśmy to chyba tak naprawdę przez finanse. Były momenty, gdy żona długo nie pracowała, trzeba było prosić o pomoc rodziców. O to właśnie moja mama zawsze miała do niej pretensje- że ona nie pracuje, że szybko się zwalnia z kolejnej pracy, że za mało zarabia itd. Generalnie ten problem mieliśmy przez ostatnich kilka lat.

Na to wychodzi, że finanse czy też problemy z nimi przeważyły. Twoja matka ma pretensje do żony, że musi Was wspierać, a jej matka do Ciebie, że nie jesteś w stanie tego bezpieczeństwa finansowego im zapewnić i ciągle musi Wam pomagać. 500 zł to i dużo i mało w skali miesiąca bo też zależy kto ile zarabia. Jeśli też najniższą krajową, to nawet bardzo dużo. Podejrzewam, że w tej rozmowie Twojej żony z teściową mogło pójść o finanse właśnie.
Tak trzeźwo myśląc, co miała Twoja żona zrobić, jeśli nie ma pracy (nie może znaleźć), a nie macie zaraz za co żyć? Przy prośbie o wsparcie to już nie byłoby 500 zł (wiadomo ile wynajem i życie w Wawie, choć nie tylko, kosztuje), miałaby się zadłużać, choć już raczej z obu stron woli pomagania Wam nie ma bo jedna matka oskarża ją, a druga Ciebie za zaistniałą sytuację. Miała zabrać Cię do swojej matki by Was utrzymywała? Kredytu przecież też nie weźmiecie bo nie pracujecie oboje.
Pod tym względem ona jednak nie zachowała podle bo wyprowadziła w momencie, kiedy wie, że jeszcze na miesiąc lub więcej środków do życia Ci starczy.
Pytasz jak ją przekonać ale do czego? Przecież nawet gdyby znalazła pracę, to Was nie utrzyma, a długi będą rosły tak jak i wzajemna niechęć obu matek do tego że i dlaczego mają Wam pomagać. Zapewnienia, że chcesz się zmienić nic tu nie dadzą, nie w krótkim okresie. Przecież i tak Was nie stać na życie razem.
Oboje musicie stanąć na nogi.

85

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ja już przestaję się łudzić, może kiedyś po prostu zwyczajnie uda się nam porozmawiać. Może za miesiąc, dwa czy pół roku ona wymaże z pamięci ten ostatni negatywny obraz naszego związku i spojrzy na to z szerszej perspektywy. Na nic więcej już nie liczę. Teraz zauważyłem, że pousuwała nasze wspólne zdjęcia z Facebooka i Instagrama (chociaż zostawiła jedno ze ślubu). Przykro na to wszystko patrzeć, tyle wspomnień... jeszcze w grudniu na świętach super się bawiliśmy z moją i jej rodziną, a potem wszystko się posypało. Mam wrażenie, że to sen.

86 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-03-03 19:00:48)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Ja już przestaję się łudzić, może kiedyś po prostu zwyczajnie uda się nam porozmawiać. Może za miesiąc, dwa czy pół roku ona wymaże z pamięci ten ostatni negatywny obraz naszego związku i spojrzy na to z szerszej perspektywy. Na nic więcej już nie liczę. Teraz zauważyłem, że pousuwała nasze wspólne zdjęcia z Facebooka i Instagrama (chociaż zostawiła jedno ze ślubu). Przykro na to wszystko patrzeć, tyle wspomnień... jeszcze w grudniu na świętach super się bawiliśmy z moją i jej rodziną, a potem wszystko się posypało. Mam wrażenie, że to sen.

Ja nie uważam, że Twoja żona bez winy ale oboje doprowadziliście do tak skrajnej sytuacji, że no nie miała wyjścia. Bo co miała zrobić zabrać Cię do matki by ta Was dwoje utrzymywała? Ok, mogła odejść ale np, powiedzieć, że Cię będzie wspierać choć poniekąd tak to komunikowała jednak bez obietnicy, że będziecie razem. Myślę, że jej też ciężko. Pewnie została zbesztana przez teściową, z tego co piszesz siostra też ma do niej pretensje, że w takiej sytuacji Cię zostawiła ale... co miała robić kiedy w Tobie woli zmiany nie było a oszczędności kurczyły. Tak jak już pisałam wyżej gdyby nawet znalazła pracę za najniższą krajową, nie pokryłaby kosztów Waszego utrzymania. A gdybyście zostali bez pracy jeszcze miesiąc, to wymagana pomoc już nie wynosiłaby 500 zł, tylko szła w tys. Skąd miałaby je wziąć? Pewnie ją mata też nastawia negatywnie do Ciebie a może ona sama tak próbuje ratować siebie bo wie, że tylko matka jej może teraz pomóc. Wyprowadzając też musiała jej przedstawić sytuację tak a nie inaczej.
Przykre ale oboje się do tego przyczyniliście mając luźny stosunek do życia i finansów.

87 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-03 19:17:41)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ja uważam, że to dałoby się jeszcze odkręcić. Jej mama i moja doskonale sobie zdawały sprawę, że ja ciężko przeszedłem covid i nie mogłem teraz pracować. Akurat w marcu pomóc nam miała moja siostra, potem w kwietniu ewentualnie jej mama. Były na to przygotowane, chociaż wiem, że sytuacja była niekomfortowa. Ja w marcu, czy kwietniu pewnie znalazłbym pracę, brałbym cokolwiek. Zresztą mieliśmy większe problemy finansowe w przeszłości i dawaliśmy radę. Tutaj poszło o coś innego

88

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:
maku2 napisał/a:

A wziąłeś pod uwagę drugą gałąź?

Takiej możliwości absolutnie nie ma. Nigdy nie było zdrady w naszym związku. Jestem pewny.

Velocity1206 napisał/a:

Takiej możliwości absolutnie nie ma

Zdajesz sobie sprawę ilu mężów/żon tak twierdziło?

Velocity1206 napisał/a:

Nigdy nie było zdrady w naszym związku. Jestem pewny.

Super że jej nie było. Tylko ja pytałem o czas obecny. Skąd możesz mieć pewność że ona kogoś nie poznała? Bo...tak?

89 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-03 19:57:16)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. Ona jest spokojną kobietą, nie imprezuje, nie ma też wielu koleżanek, znajomych. Nie pracowała też ostatnio dłuższy czas. Żeby kogoś poznać musiałaby wychodzić z domu. Oczywiście zawsze jest jakiś tam ułamek procenta niepewności, ale jestem pewny, że nie w tym przypadku. Jeszcze dodam, że ja jestem jej pierwszym facetem w łóżku i zawsze miała do tego bardzo emocjonalne podejście ("zostaniesz na zawsze tym jedynym" itp.)

90

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Ja uważam, że to dałoby się jeszcze odkręcić. Jej mama i moja doskonale sobie zdawały sprawę, że ja ciężko przeszedłem covid i nie mogłem teraz pracować.

Velocity, już pisałam, że przecież covid przeszedłeś w styczniu, mamy raptem początek marca, a Wasze problemy finansowe ciągną się od dawien dawna. To nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja, ta jest jedynie najbardziej ekstremalna, bo żadne z Was na ten moment nie osiąga dochodu. Oboje żyliście z dnia na dzień i ze słowami "jakoś to będzie" machaliście ręką na jakiekolwiek finansowe poczucie bezpieczeństwa. Takie macie tego skutki, że ostatecznie żyjecie każde osobno.

91

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Ale pomimo tego dawaliśmy radę i nie rozstaliśmy się wcześniej. Naprawdę w przeszłości bywało jeszcze gorzej z finansami i związek się nie rozpadł. Tutaj więcej spraw zaważyło. 

Tak na marginesie, ona ciągle chyba w coś gra. Jak wspomniałem usunęła po tygodniu od wyprowadzki nasze zdjęcia ze swojego Facebooka. Może ma to związek z tym, że ja wczoraj zmieniłem swój status związku na FB i chciała się jakoś zrewanżować? Teraz dostałem maila z FB, że ona prosi o potwierdzenie, że jesteśmy małżeństwem. Nie wiem, może to jakaś pomyłka, najpierw usuwa zdjęcia, ale chce mnie nadal na swoim profilu wyświetlać jako męża. W każdym razie nie spodziewałem się, że wplączemy się w jakieś dziwne gierki na internecie. Poza tym znowu do mnie napisała, że jeszcze jakieś tam rzeczy w mieszkaniu zostawiła i przyjedzie odebrać niebawem. A jeszcze wczoraj mówiła że wszystko już zabrała i się pewnie nie zobaczymy. Poza tym jak pisze, to zawsze milutko, za każdym razem używa zdrobnienia mojego imienia. Za to "na żywo" zawsze jest zezłoszczona i nieprzyjemna. Jak przyjedzie znowu z mamą, to chyba wyjdę z mieszkania, żeby nie przeżywać ponownie tego samego.

92 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-03-04 17:10:07)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Naprawdę tylko mi coś zgrzyta w tym wątku?

Autor pisze, ze żona bawi się w jakieś gierki i usuwa wspólne zdjęcia z portalu społecznościowego, ale okazuje się nagle, ze ten krok poprzedza zmiana statusu związku przez autora. (Pomijam, jakie to dziecinne).

Na początku autor pisał, jak to żona go nie wspierała w chorobie, ale okazało się, ze na różne sposoby próbowała nakłonić go do leczenia, a to autor nie chciał sie leczyć.

W pierwszym czy drugim poście autor wspominał, ze żona zapisała go na wizytę do psychiatry, na która nie poszedł, a teraz dowiadujemy się, ze był u specjalisty, do którego zapisała go żona bodajże trzy tygodnie wcześniej, tyle ze to nie psychiatra, a psycholog.

Skoro mowa o psychologu. Jaki psycholog mówi pacjentowi, ze na pewno nie ma choroby psychicznej? Od kiedy psycholog potwierdza bądź wyklucza chorobę psychiczna? I to na pierwszej wizycie.

Jaki psycholog przejmuje inicjatywę do tego stopnia, ze zobowiązuje się skontaktować się z żona pacjenta i namówić ja na wspólna wizytę? I czy to zgodne z zasadami, ze psycholog, zna żonę autora?

Ciagle pojawiają się jakieś nowe wiadomości od żony, a większość z nich autor cytuje na publicznym forum.

93 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-04 10:03:58)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Apogeum napisał/a:

Autor pisze, ze żona bawi się w jakieś gierki i usuwa wspólne zdjęcia z portalu społecznościowego, ale okazuje się nagle, ze ten krok poprzedza zmiana statusu związku przez autora. (Pomijam, jakie to dziecinne).

Tak, to dziecinne, przyznaję się. Dałem się w to wciągnąć niestety.

Apogeum napisał/a:

Na początku autor pisał, jak to żona go nie wspierała w chorobie, ale okazało się, ze na różne sposoby próbowała nakłonić go do leczenia, a to autor nie chciał sie leczyć.

Źle wywnioskowałaś o czym pisałem. Miałem na myśli, że żona nie wspierała mnie, gdy byłem po szpitalu z covid-em. Pisałem o covidzie, że mimo moich objawów ona uważała, że przesadzam, że nie jestem już chory. Natomiast tak - wspierała mnie na pewno w sensie takim, że chciała mnie zapisać na psychoterapię. Tutaj są jakby dwa osobne wątki.

Apogeum napisał/a:

W pierwszym czy drugim poście autor wspominał, ze żona zapisała go na wizytę do psychiatry, na która nie poszedł, a teraz dowiadujemy się, ze był u specjalisty, do którego zapisała go żona bodajże trzy tygodnie wcześniej, tyle ze to nie psychiatra, a psycholog.

Po prostu byłem zapisany przez żonę i do psychologa, i do psychiatry.

Apogeum napisał/a:

Skoro mowa o psychologu. Jaki psycholog mówi pacjentowi, ze na pewno nie ma choroby psychicznej? Od kiedy psycholog potwierdza bądź wyklucza chorobę psychiczna? I to na pierwszej wizycie.

Miałem zrobiony taki dość dokładny test przy komputerze, kilkadziesiąt pytań. Pani psycholog postawiła po prostu tezę, że to nie choroba psychiczna, tylko zaburzenia lękowe. Zresztą wczoraj byłem również u psychiatry i stwierdził mniej więcej to samo.

Apogeum napisał/a:

Jaki psycholog przejmuje inicjatywę do tego stopnia, ze zobowiązuje się skontaktować się z żona pacjenta i namówić ja na wspólna wizytę? I czy to zgodne z zasadami, ze psycholog, zna żonę autora?

Żona zna się z panią psycholog od kilku lat, odwiedza ją regularnie. Nie wiem czy o zgodne z jakimiś zasadami, raczej niezabronione. Oczywiście, że w normalnej sytuacji psycholog nie przejmuje aż takiej inicjatywy.

Apogeum napisał/a:

Ciagle pojawiają się jakieś nowe wiadomości od żony, a większość z nich autor cytuje na publicznym forum.

Po prostu luźno piszę.

94

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Ja uważam, że to dałoby się jeszcze odkręcić. Jej mama i moja doskonale sobie zdawały sprawę, że ja ciężko przeszedłem covid i nie mogłem teraz pracować. Akurat w marcu pomóc nam miała moja siostra, potem w kwietniu ewentualnie jej mama. Były na to przygotowane, chociaż wiem, że sytuacja była niekomfortowa. Ja w marcu, czy kwietniu pewnie znalazłbym pracę, brałbym cokolwiek. Zresztą mieliśmy większe problemy finansowe w przeszłości i dawaliśmy radę. Tutaj poszło o coś innego

Najwyraźniej jej mama nie chciała już pomagać a Twoja żona nie wierzyła, że cokolwiek się u Was zmieni w najbliższym czasie, skoro nie widziała w Tobie chęci zmian.
Piszesz, że mieliście nawet gorsze problemy finansowe, ok tylko człowiek powinien się uczyć na błędach i dbać by sytuacja się nie powtórzyła. Gdyby komuś z moich bliskich się noga podwinęła czy znalazłby się w trudnej sytuacji, też bym pomogła ale gdybym widziała, że dana osoba wyciągnęła wnioski i zaczyna działać w kierunku by kolejny raz nie znaleźć w podobnej sytuacji. Gdyby jednak dana osoba co rusz przychodziła po wsparcie, to też powiedziałabym w końcu dość! Być może tą pomocą Wam tylko bardziej szkodzili bo dalej nie potrafiliście kontrolować wydatków i zadbać o budżet.

95

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Akurat w marcu pomóc nam miała moja siostra, potem w kwietniu ewentualnie jej mama. Były na to przygotowane, chociaż wiem, że sytuacja była niekomfortowa. Ja w marcu, czy kwietniu pewnie znalazłbym pracę, brałbym cokolwiek. Zresztą mieliśmy większe problemy finansowe w przeszłości i dawaliśmy radę. Tutaj poszło o coś innego

Przeczytałam cały watek ale musze przyznać ze ten fragment mnie poraził. Mieliście zaplanowane od kogo pożyczycie pieniądze.(!!!!) 
Sorry ale mi to się w głowie nie mieści, ja rozumiem choroby i inne sprawy ale serio pławiliście się oboje jak pączusie w maśle za nie swój hajs. W końcu  ona miała dosyć bo nie dość ze chłop nie przyniesie żadnych pieniędzy do domu to jeszcze ma nerwice, jęczy ze jakiś 2 miesięczny covid to jeszcze wylew czy zawał czy udar. Babka próbowała ratować umawiała na wizyty do lekarzy i spotykał się w domu ze ściana - NIE bo NIE.
Zakładam ze to rozstanie nie wynikło z powodu ostatni dwóch miesięcy ale raczej ostatnich dwóch lat. A później płacz ze jak mogła tak potraktować ze przyszła z mamusia i zabrała rzeczy, a tak z ręka na sercu zastanów się jak ty ja traktowałeś podczas waszego związku, ona widziała ten problem już dawno, chciała cos robić a ty się wypiąłeś. Czara goryczy się przelała i tyle.
Nie mowie ze ona jest bez winy bo tez mogła zakasać rękawy i iść do jakiejkolwiek pracy żeby chociaż przestać pożyczać (z cała pewnością na wieczne nie oddanie, bo to tyle się ciągnęło ze wasze długi to pewnie jakieś spore pieniądze teraz). Nie twierdze ze super postąpiła zabierając tego zwierzaka.
Teraz czas na refleksje nad sobą na koniec użalania się nad sobą. Przepracuj z psychologiem/ psychiatra swoje problemy tak żeby jak będziesz wchodził w kolejny związek było inaczej.

96 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-05 20:04:32)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

No cóż ja mogę napisać, tak mniej więcej było. Piszę "mniej więcej", bo jednak nadal uważam, że problemy finansowe to tylko jeden z powodów rozstania, ale nie decydujący. Wszystko to się nawarstwiło. Zresztą pewnie uczucie żony do mnie już jakiś czas temu przygasło, bo gdyby prawdziwie kochała, to przetrwalibyśmy ten największy kryzys. No szkoda. Może jak emocje opadną, to spojrzy na mnie trochę inaczej, dostrzeże też pozytywne momenty.

97

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

bo jednak nadal uważam, że problemy finansowe to tylko jeden z powodów rozstania, .

Nie.
To nie jest powód. To JEDEN ZE SKUTKÓW Twojego stanu życiowej apatii i ogólnej zapaści osobowości.

Brak kasy, odejście żony to naturalne konsekwencje sytuacji do jakiej sam siebie doprowadziłeś. Jeśli ten wątek nie jest wymyślony, to masz zajebisty problem z samym sobą. Jeśli nie zrobisz turbo zmiany samego siebie, to czarność dupy w której jesteś będzie się powiększać nieodwracalnie.

Szczerze?
Ze wszystkich wpisów tutaj, jawisz się jako antypatyczny wampir energetyczny. Taki zdziadziały Janusz z memów.
Memy może i są śmieszne jak się je ogląda w necie; na żywo, we własnym mieszkaniu już słabo.
Problem jest też w tym, że uważasz odejście żony za rzecz jako tako świeżą, może nawet powodowaną emocjami. I jeszcze się łudzisz, że ona z czasem przemyśli...
Owszem, przemyśli. I dojdzie do jedynej słusznej konkluzji: ''Ale ja byłam durna, że wcześniej go nie zostawiłam!''.

Serio, jeśli to się dzieje naprawdę, to masz mega pracę do wykonania. I nie jutro, nie kiedyś, tylko już: tu i teraz.

98 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-05 21:42:03)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
noben napisał/a:

Szczerze?
Ze wszystkich wpisów tutaj, jawisz się jako antypatyczny wampir energetyczny. Taki zdziadziały Janusz z memów.

Skąd takie wnioski? Bez przesady. Zacytuję za jedną ze stron: "Wampir energetyczny to ktoś, na kogo w ogóle nie można liczyć, kto nie stanowi żadnego wsparcia, a wręcz przeciwnie - wysysa z drugiej osoby całą jej energię". Zdecydowanie kimś takim nie byłem i nie jestem. Zdajesz sobie sprawę ile razy pomagałem żonie choćby w chorobach? Ile to ja razy się poświęcałem dla jej dobra. Jasne, były też gorsze momenty jak to w długich związkach. Ale na pewno żona mogła na mnie zawsze liczyć.

Z tych wszystkich lat razem miałem raptem kilka miesięcy bez pracy. To, że nie zarabiałem kokosów nie znaczy, że w ogóle nie pracowałem. Tak, uważam odejście żony za rzecz świeżą, bo pamiętam ostatni rok, pamiętam choćby święta Bożego Narodzenia, kiedy byliśmy szczęśliwi i nic nie zapowiadało takiego końca. Nawet ostatnie Walentynki spędziliśmy fajnie, czułem, że żonie jeszcze zależy. Nasz związek całościowo uważam za udany. Przeżyliśmy ze sobą mnóstwo fajnych chwil. Byliśmy naprawdę dobraną parą praktycznie pod każdym względem - ten sam światopogląd, zainteresowania, poczucie humoru, sposób spędzania wolnego czasu. I tak, mam nadzieję, że po czasie żonie przejdzie na mnie złość za ten ostatni okres i zacznie dostrzegać te dobre rzeczy. Nie oczekuję że da mi kolejną szansę, bo to już chyba niemożliwe, ale chciałbym żeby przynajmniej pamiętała lepszą wersję mnie. 

To że muszę popracować nad sobą wiem. Może i dobrze, że teraz dostałem takiego kopa, bo pewnie dalej tkwiłbym w marazmie. Łatwo nie będzie, ale trzeba zacząć działać.

99

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wampir energetyczny to osoba, która odbiera nam życiową energię, sprawia, że czujemy się słabsi, przygnębieni, stajemy się wyczerpani - głównie emocjonalnie, ale pośrednio fizycznie również. To ktoś, kto się na nas uwiesza, bombardując i nadmiernie obciążając własnymi problemami, lękami, rozterkami, wręcz przerzucając na nas ich ciężar, pomimo że tak naprawdę każdy z nas sam jest odpowiedzialny za to, co się w jego życiu dzieje i za własne emocje także.
Żona była Ci wsparciem, ale Ty oczekiwałeś więcej, za to nie potrafiłeś zauważyć, że wyraźnie daje z siebie tyle, ile potrafi, niemniej są takie obszary, z którymi sam musisz się zmierzyć i samodzielnie podjąć nad sobą pracę. Podając dla przykładu: żona usiłowała namówić Cię na leczenie, nawet umówiła wizyty u specjalistów, Ty jednak odmawiałeś współpracy, co sprawiało, że czuła bezsilność, przypuszczalnie też bezradność, zniecierpliwienie, w efekcie niechęć, rozżalenie, irytację złość. To wszystko są emocje, które wyczerpują nasze pokłady energii.

100 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-06 02:40:40)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:

Wampir energetyczny to osoba, która odbiera nam życiową energię, sprawia, że czujemy się słabsi, przygnębieni, stajemy się wyczerpani - głównie emocjonalnie, ale pośrednio fizycznie również. To ktoś, kto się na nas uwiesza, bombardując i nadmiernie obciążając własnymi problemami, lękami, rozterkami, wręcz przerzucając na nas ich ciężar, pomimo że tak naprawdę każdy z nas sam jest odpowiedzialny za to, co się w jego życiu dzieje i za własne emocje także.

No i znowu się do końca nie zgodzę. Nie wybielam się, wcześniej niejednokrotnie pisałem, że popełniałem błędy i rozumiem już co źle robiłem w tym związku. Ale dla równowagi muszę napisać, że moja żona w przeszłości również przechodziła choroby, również się na mnie "uwieszała" i obciążała własnymi problemami czy lękami. Ja jednak nie traktowałem tego jako coś złego, po prostu za każdym razem jej pomagałem, nie marudziłem. Nawet jeśli rzeczywiście była przytłoczona, to po pierwsze - był to jedyny w zasadzie taki okres w naszym 13-letnim związku, gdy poważniej zachorowałem i miałem tak dużo różnych nieprzyjemnych objawów w krótkim czasie. Po drugie - kto, jeśli nie własna żona powinna wspierać męża w takich właśnie sytuacjach? Przecież ja tych lęków, ataków paniki nie miałem wcześniej, wynikały one z traumy po szpitalu. Typowa nerwica lękowa. Co ciekawe, gdy ona mnie opuściła i moje myśli skoncentrowały się wokół tego tematu, to już nie myślę o covidzie, nie nakręcam się i nie mam lęków, ataków. Jak ręką odjął. Czyli jak widać dało się to naprawić po prostu niemyśleniem o tym. Za to pewnie złapie mnie za chwilę depresja, czyli tak czy inaczej psychoterapia konieczna.

Olinka napisał/a:

Żona była Ci wsparciem, ale Ty oczekiwałeś więcej, za to nie potrafiłeś zauważyć, że wyraźnie daje z siebie tyle, ile potrafi, niemniej są takie obszary, z którymi sam musisz się zmierzyć i samodzielnie podjąć nad sobą pracę. Podając dla przykładu: żona usiłowała namówić Cię na leczenie, nawet umówiła wizyty u specjalistów, Ty jednak odmawiałeś współpracy, co sprawiało, że czuła bezsilność, przypuszczalnie też bezradność, zniecierpliwienie, w efekcie niechęć, rozżalenie, irytację złość. To wszystko są emocje, które wyczerpują nasze pokłady energii.

Tak, starała się mi pomóc i doceniam to. Ja też w przeszłości zawsze jej pomagałem i wspierałem. Ale też wydaje mi się, że nie ma sensu wyolbrzymiać. Muszę sprecyzować, bo to nie jest tak, że ja odmawiałem pomocy czy leczenia CIĄGLE. To były tak naprawdę sytuacje, które można na palcach jednej ręki policzyć. Np. zapisała mnie do psychiatry tylko raz i tak naprawdę tylko ten jedyny raz odmówiłem. Akurat wtedy, gdy miałem ciężką noc (atak paniki) i byłem wyczerpany. Zresztą jeszcze tego samego dnia zapisałem się ponownie do psychiatry na następny tydzień. Zapisała mnie też do psychologa - poszedłem zgodnie z planem kilka dni temu. Wiesz, to naprawdę nie jest tak, że ja nie chciałem się leczyć. Konflikt polegał na tym, że ja uważałem, że bardziej muszę skupić się na razie na leczeniu powikłań po covidzie, niż leczeniu psychiki. Mieliśmy właśnie problem w tym, że żona uważała że mi fizycznie nic nie jest, a to wszystko wina "głowy". Ja chodziłem po kardiologach, pulmonologach, neurologach itd, a żona nalegała na psychiatrę. Tam też bym się wybrał, ale najpierw chciałem wykluczyć inne choroby. W sumie głupi i niepotrzebny konflikt, a jednak też przyczynił się do rozstania.

101

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

No i wciąż nie rozumiesz nawet 'mniej więcej' o co chodzi.
Jak Ci piszę, że jesteś wampirem energetycznym, to naprawdę nie definicja terminu stanowi istotę zagadnienia.

A Ty reagujesz w taki rozwlekle upierdliwo-nudzący sposób na każdą, absolutnie każdą kwestię.
Nawet kilka godzin w towarzystwie takiego człowieka to katorga. Mieszania z kimś takim w ogóle sobie nie wyobrażam.

A tak na marginesie: niechcący przyznałeś się, że nie masz żadnych komplikacji po covidzie, tylko pajacujesz.
Tym bardziej probsy dla żony, że wreszcie się uwolniła od balastu.

102

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

bo gdyby prawdziwie kochała, to przetrwalibyśmy ten największy kryzys

Tez słyszałam takie emocjonalne podjazdy od mojego byłego chłopka alkoholika. O kant dupy możesz sobie obić takie wnioski. Sam napisałeś ze zona widziała co się z tobą dzieje i próbowała ci pomoc ale ty jej nie słuchałeś bo uważałeś ze wiesz lepiej. Twierdziłeś ze pulmonolog, czy kardiolog pomoże ci w twoich napadach 'nerwicy', która została uleczona z momentem odejścia zony?

Przecież ja tych lęków, ataków paniki nie miałem wcześniej, wynikały one z traumy po szpitalu. Typowa nerwica lękowa. Co ciekawe, gdy ona mnie opuściła i moje myśli skoncentrowały się wokół tego tematu, to już nie myślę o covidzie, nie nakręcam się i nie mam lęków, ataków.

Ten cytat jest kwintesencja twoich wydumanych problemów życiowych.

Uważam ze jesteś straszna męczybuła, ze uważasz ze wiesz wszystko lepiej i nie potrafisz przyjąć do siebie innego zdania niż twoje. Problem z twoja zona z cała pewnością ciągnął się od dawna, ostatnie miesiące dały jej w kość na maxa wiec skutkiem twojego zachowania jest jej odejście.

103

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Nawet jeśli rzeczywiście była przytłoczona, to po pierwsze - był to jedyny w zasadzie taki okres w naszym 13-letnim związku, gdy poważniej zachorowałem i miałem tak dużo różnych nieprzyjemnych objawów w krótkim czasie. Po drugie - kto, jeśli nie własna żona powinna wspierać męża w takich właśnie sytuacjach? Przecież ja tych lęków, ataków paniki nie miałem wcześniej, wynikały one z traumy po szpitalu. Typowa nerwica lękowa.

Jak rozumiesz w takiej sytuacji wsparcie? Na czym ono Twoim zdaniem powinno polegać, a czego nie otrzymałeś?
Jak dokładnie wyglądało Twoje wsparcie dla żony, kiedy ona zachorowała?

Edit:
Też miałam do tego nawiązać, ale mi umknęło:

Velocity napisał/a:

(...) bo gdyby prawdziwie kochała, to przetrwalibyśmy ten największy kryzys.

To jest toksyczna zagrywka, zwykły szantaż emocjonalny i nawet jeśli żonie nie powiedziałeś tego wprost, to powyższe słowa wskazują, że tak myślisz i ją tym obciążasz.
To brzmi dokładnie tak, jakbyś wykrzyczał: "kochasz mnie, to mi to udowodnij!" i nie ma tu znaczenia w odniesieniu do jakiego problemu.

104

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Hmm, te zacytowane słowa brzmią trcohe, jak wyświechtane frazesy z filmów, gdzi ebohater wręcz zmusza drugą osobę, żęby z nim została...Trochę kiepsko to wygląda..

105 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-06 16:19:17)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Mam wrażenie, że cokolwiek bym teraz nie napisał, to zostanę 'zjechany' z góry na dół...

Olinka napisał/a:
Velocity napisał/a:

(...) bo gdyby prawdziwie kochała, to przetrwalibyśmy ten największy kryzys.

To jest toksyczna zagrywka, zwykły szantaż emocjonalny i nawet jeśli żonie nie powiedziałeś tego wprost, to powyższe słowa wskazują, że tak myślisz i ją tym obciążasz.
To brzmi dokładnie tak, jakbyś wykrzyczał: "kochasz mnie, to mi to udowodnij!" i nie ma tu znaczenia w odniesieniu do jakiego problemu.

Nie powiedziałem jej tego, to tylko takie moje przemyślenia ostatnimi czasy. Wiecie, ja jestem takim niepoprawnym romantykiem i idealistą. Zawsze uważałem, pewnie naiwnie, że uczucia są najważniejsze, że miłość przezwycięży największe kryzysy. Zresztą żona myślała podobnie. Oczywiście wiem, że to dziecinne i nie przystoi do rzeczywistości.

noben napisał/a:

A Ty reagujesz w taki rozwlekle upierdliwo-nudzący sposób na każdą, absolutnie każdą kwestię.
Nawet kilka godzin w towarzystwie takiego człowieka to katorga. Mieszania z kimś takim w ogóle sobie nie wyobrażam.

Bierz pod uwagę to w jakim teraz jestem stanie - rozbity psychicznie i z problemami zdrowotnymi. Jestem zupełnie innym człowiekiem niż jeszcze 3 miesiące temu. Oczywiście że z człowiekiem w takim stanie ciężko jest wytrzymać. No ale żona mnie bardzo dobrze znała, wie, że taki nie byłem i że po prostu potrzebuję czasu na dojście do siebie.

noben napisał/a:

A tak na marginesie: niechcący przyznałeś się, że nie masz żadnych komplikacji po covidzie, tylko pajacujesz.
Tym bardziej probsy dla żony, że wreszcie się uwolniła od balastu.

Mam komplikacje, potwierdzone badaniami lekarskimi. Nie są to może jakieś ogromne problemy, ale niestety dopadł mnie tzw. long covid.

Olinka napisał/a:

Jak rozumiesz w takiej sytuacji wsparcie? Na czym ono Twoim zdaniem powinno polegać, a czego nie otrzymałeś?
Jak dokładnie wyglądało Twoje wsparcie dla żony, kiedy ona zachorowała?

Na przykładzie ostatniej choroby - żona była po operacji, po której dochodziła do siebie kilka tygodni. Nie była w stanie nawet sama podnieść się z łóżka, czy np. wykąpać. Pomagałem jej po prostu w codziennych czynnościach, byłem przy niej. Żona w przeszłości też miała okres gdy dopadały ją problemy z psychiką, także ataki paniki (aczkolwiek nie tak silne jak moje). Pomagałem jej, zapisałem na sesje on-line z psychologiem. Zawsze w takich sytuacjach dawaliśmy radę.

106

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Na przykładzie ostatniej choroby - żona była po operacji, po której dochodziła do siebie kilka tygodni. Nie była w stanie nawet sama podnieść się z łóżka, czy np. wykąpać. Pomagałem jej po prostu w codziennych czynnościach, byłem przy niej. Żona w przeszłości też miała okres gdy dopadały ją problemy z psychiką, także ataki paniki (aczkolwiek nie tak silne jak moje). Pomagałem jej, zapisałem na sesje on-line z psychologiem. Zawsze w takich sytuacjach dawaliśmy radę.

Osobiście wsparcie widzę dokładnie tak samo, czyli pomoc, kiedy druga osoba fizycznie nie potrafi sobie ze wszystkim poradzić i bycie jej emocjonalną podporą, kiedy ma gorszy okres. Ważne, aby się na kimś nie uwiesić i nie oczekiwać, że rozwiąże za nas nasze problemy, nie obciążać go nimi bardziej niż jest to konieczne. We dwoje zawsze jest łatwiej, ale można przesadzić.

Jeśli dobrze rozumiem, to od żony oczekiwałeś tego samego, co Ty jej dałeś, ale w analogicznych sytuacjach tego niestety zabrakło?

107

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Tak, dokładnie jak piszesz. Może ja zbyt naiwnie uznałem, że skoro jest moją żoną, to będzie znosić moje wszystkie problemy. Sam nie wiem. Nie chorowałem w ogóle przez te wszystkie lata, nie musiała się mną wcześniej opiekować. Czasami sobie myślę, że przecież są pary, gdzie np. on jeździ na wózku, a kobieta mocno walczy, pomaga. To jest dla mnie właśnie miłość. Ale nie pomyślcie, że narzekam na żonę. Większość błędów w tym związku popełniałem ja.

PS. Dzisiaj znowu mieliśmy "suchą" wymianę sms-ów. Zapytałem kiedy przyjedzie po resztę swoich rzeczy. Teraz okazuje się, że dopiero za tydzień, bo mama gdzieś wyjechała. Kurczę, dlaczego ona nie może się spotkać ze mną w cztery oczy... Za 2 tygodnie będę stąd wyjeżdżał, chciałbym z nią chociaż raz normalnie porozmawiać. Korci mnie żeby zadzwonić, ale to chyba niezbyt dobry pomysł.

108

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

  Kurczę, dlaczego ona nie może się spotkać ze mną w cztery oczy... Za 2 tygodnie będę stąd wyjeżdżał, chciałbym z nią chociaż raz normalnie porozmawiać. Korci mnie żeby zadzwonić, ale to chyba niezbyt dobry pomysł.

Będąc na Twoim miejscu najzwyczajniej w świecie poprosiłabym o taką rozmowę. Powiedziałabym dokładnie to, co napisałeś, czyli że za chwilę już Cię tu nie będzie, a bardzo zależy Ci, żeby pewne tematy wyjaśnić sobie face to face i bez obecności osób trzecich. Moim zdaniem jest to zupełnie normalna prośba, zwłaszcza że rozstaliście się w jakichś dziwnych okolicznościach i na dobrą sprawę do takiej rozmowy nie doszło po dziś dzień. W sumie nie masz przecież nic do stracenia. Jeśli żona nie zrozumie, to trudno, będziesz miał jednak świadomość, że przynajmniej spróbowałeś.

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Yo Yo Yo Velo.
Jak tam znalazles jakas fuche?
oposciles juz stary □ i mieszkasz gdzies indziej?
masz juz czym sobie udowosnic ze dajesz rade czy dalej sie rozczulasz i w glowie meczysz smuta?
Mam nadzieje ze sie ogarniasz i rysujesz tecze weglem na niebie.

110 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-08 15:52:59)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:
Velocity1206 napisał/a:

  Kurczę, dlaczego ona nie może się spotkać ze mną w cztery oczy... Za 2 tygodnie będę stąd wyjeżdżał, chciałbym z nią chociaż raz normalnie porozmawiać. Korci mnie żeby zadzwonić, ale to chyba niezbyt dobry pomysł.

Będąc na Twoim miejscu najzwyczajniej w świecie poprosiłabym o taką rozmowę. Powiedziałabym dokładnie to, co napisałeś, czyli że za chwilę już Cię tu nie będzie, a bardzo zależy Ci, żeby pewne tematy wyjaśnić sobie face to face i bez obecności osób trzecich. Moim zdaniem jest to zupełnie normalna prośba, zwłaszcza że rozstaliście się w jakichś dziwnych okolicznościach i na dobrą sprawę do takiej rozmowy nie doszło po dziś dzień. W sumie nie masz przecież nic do stracenia. Jeśli żona nie zrozumie, to trudno, będziesz miał jednak świadomość, że przynajmniej spróbowałeś.

Właśnie spróbowałem, niestety odmówiła. Pewnie zobaczymy się jeszcze tylko raz gdy przyjedzie z mamą odebrać ostatnie rzeczy. Już pomijając przyczyny naszego rozstania, zadziwiające jest jak w ciągu zaledwie kilkunastu dni człowiek z bardzo ci bliskiej i ciepłej osoby może zmienić się w kogoś tak oschłego i wyrachowanego. Jakby te 13 lat razem nigdy nie istniało.

111

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Już pomijając przyczyny naszego rozstania, zadziwiające jest jak w ciągu zaledwie kilkunastu dni człowiek z bardzo ci bliskiej i ciepłej osoby może zmienić się w kogoś tak oschłego i wyrachowanego. Jakby te 13 lat razem nigdy nie istniało.



Nie ma w tym nic zadzwiającego, to standardowa procedura u pań smile

112

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Hexer napisał/a:

Nie ma w tym nic zadzwiającego, to standardowa procedura u pań smile

Faktycznie zdarza się to relatywnie często, choćby dlatego, że - jakkolwiek absurdalnie (tylko pozornie) to zabrzmi - jest jednym ze sposobów zagłuszenia pojawiających się wyrzutów sumienia, jednak dotyczy obu płci.

113 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-08 23:47:20)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Wcześniej już chyba o tym pisałem. Zanim poznałem żonę miałem dwa dłuższe, ok. 2-letnie związki i rozstania wyglądały zupełnie inaczej. Rozstawaliśmy się po spokojnych rozmowach, bez robienia tzw. scen. Akurat ja nie jestem z tych co mosty za sobą palą, dlatego to co robi moja żona jest dla mnie niezrozumiałe, począwszy od sposobu w jaki mnie porzuciła. Myślałem, że po 2 tygodniach jej złość i negatywne emocje trochę wygasły. No ale niestety nie. Co prawda wymieniamy tylko sms-y, ale da się wyczuć, że jest przy tym tak oficjalna i zimna jakbym pisał z jakąś wyjątkowo niemiłą urzędniczką (tak mi się skojarzyło). Ciekaw jestem jej zachowania za kilka dni jak przyjedzie po resztę rzeczy. Możliwe, że później już jej nigdy nie zobaczę.

114

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

W moim odczuciu ona zachowuje się tak, jakby przyjęła postawę obronną. Jakby obawiała się zadawania pytań, jakichś wyrzutów, próśb o wyjaśnienia, a nawet samej rozmowy twarzą w twarz. To dlatego jest szorstka, zdystansowana, niemal wroga.
Oczywiście, że dla Ciebie jest to trudne do zrozumienia, zawsze jest, w końcu przeżyliście ze sobą kupę lat, a nagle masz przed sobą zupełnie inną, właściwie obcą osobę.

115 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-09 00:12:41)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

No właśnie, jak kompletnie obca osoba. Kiedyś nawet po większych kłótniach się tak nie zachowywała. Mieliśmy jakieś tam przerwy, ciche dni, ale trwało to bardzo krótko i przeważnie to ona pierwsza wznawiała kontakt. Może za bardzo to wszystko analizuję, ale być może ona miała jeszcze jakiś inny powód do rozstania i stąd ta jej wrogość wobec mnie. Do tej pory zastanawiam się dlaczego po rozmowie z moją mamą stwierdziła, że w czymś ją oszukałem albo że jestem "krętaczem". Nie mam pojęcia co miała na myśli i co tam sobie wbiła jeszcze do głowy. Gdyby zechciała się spotkać w cztery oczy, zapytałbym.

116

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

A mama? Gdyby w miarę dokładnie opisała Ci przebieg rozmowy, czyli co mówiła, może sam dałbyś radę wyciągnąć jakieś wnioski, skojarzyć co żonie mogło się nie zgadzać i co ją tak mocno dotknęło? Być może to jest jakieś nieporozumienie, a być może istotnie w którymś miejscu rozminąłeś się z prawdą.

117 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-09 00:38:39)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Moja mama rozmawiała z żoną kilka razy w ciągu tygodnia poprzedzającego nasze rozstanie. Nie pamięta, żeby powiedziała cokolwiek, co mogłoby w żonie wzbudzić podejrzenia, że ją oszukiwałem. No chyba że chodzi o tą moją nerwicę, a raczej chorobę psychiczną jak twierdzi żona. Że oszukiwałem ją nie przyznając się do choroby przed ślubem. Dla mnie to absurd. W ostatniej rozmowie żony z mamą padły jednak bardzo niemiłe słowa, których tutaj nie będę cytował. Zaczęła moja żona, ona jako pierwsza zwyzywała moją mamę, po czym moja mama w nerwach wyzwała ją. Cała rozmowa trwała podobno 2 minuty. To był punkt kulminacyjny, bo parę godzin później żona się wyprowadziła. Teraz mam żal do matki, że tak zareagowała, mogła po prostu się rozłączyć. Może gdyby nie ten telefon, to jeszcze bylibyśmy razem. Ale to tylko gdybanie. Jeszcze taka rzecz mi się przypomniała. Dzień po wyprowadzce żona miała jeszcze trochę inne nastawienie do mnie. Wtedy napisała tego dłuższego sms-a, że muszę iść na terapię, że może jeszcze się nam ułoży itp. Napisała też "i odetnij się od matki, bo widzisz do czego doprowadziła". Czyli wg. niej wina za tą sytuację leży po stronie mojej matki. Ciężko zrozumieć kobietę...

118

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Decyzja o rozstaniu nabrzmiewała miesiącami i żadna rozmowa z teściową, czy brak rozmowy tu nie zaważyła.
Velocity, niezmiennie skupiasz się na pierdołach, które de facto nie mają znaczenia, a Olinka Ci kibicuje mantrami o metafizycznym sensie ględzenia.

Żona podjęła decyzję o rozstaniu i z JEJ punktu widzenia, każdy kontakt z Tobą jest zbędną traumą. Zresztą na podstawie Twoich wpisów tutaj nie chce się wierzyć, żebyś był w stanie w miarę merytorycznie taką rozmowę odbyć; bankowo wyjdzie z Ciebie 'męczybuła', jak to wyżej trafnie określiła któraś z koleżanek.
Zastanów się - z punktu widzenia żony, nie swojego - po co miałaby z Tobą gadać teraz?

Tak naprawdę jedynym sensownym rozwiązaniem dla Ciebie jest spiąć poślady i wykaraskać się z doła mentalnego i finansowego. A jak wrócisz do żywych, to ew. wtedy szukaj kontaktu z żoną. Bo wtedy - jest szansa - że ona będzie tym kontaktem zainteresowana.

119

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Mnie akurat zupełnie nie dziwi, że Velocity potrzebuje takiej rozmowy. Rozmowy, która pozwoli zrozumieć co się takiego stało, że żona podjęła tak radykalną decyzję.
Ględzenie jest bez sensu, ale po 13 latach uzyskanie odpowiedzi na pewne pytania powinno być oczywistą oczywistością, tutaj zaś stanowi nie lada problem.

120 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-09 18:14:56)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Tak naprawdę chciałbym usłyszeć konkretnie, co według niej oznacza, że ją okłamywałem. W rozmowie z moją mamą pojawiło się też takie zdanie żony: "żeby mama wiedziała jak on mnie traktował przez ostatnie 2 lata". Przyznam wam, że zgłupiałem, nie mam pojęcia o co chodzi. Ostatni rok akurat mieliśmy dobry, spokojny. Fajne wakacje, fajne święta w gronie rodziny, finansowo też było chyba najlepiej od lat. Żona uważa, że ja ją źle traktowałem, a przecież gdy była po operacji prawie 2 miesiące się nią zajmowałem, wspierałem. To boli. Zresztą 2 lata temu też było w porządku między nami, nie przypominam sobie jakichś większych kłótni. Dopiero w tym roku było naprawdę kiepsko przez moją chorobę. Żona miała do mnie pretensje, że w złości mówiłem kilka razy, że ona mnie wystarczająco nie wspiera, że czuję się czasami jak współlokator w tym mieszkaniu, a nie jej mąż. Padło z mojej strony kilka razy, że jak już tak często wyjeżdżasz do mamy, to może się tam na zawsze wyprowadź. To ją bardzo zabolało. Poza tym mam sobie do zarzucenia brak działania, żeby przezwyciężyć rutynę w tym związku. To narastało na przestrzeni lat. Za mało się po prostu o żonę starałem, uznałem, że już jesteśmy dla siebie na zawsze. Przejrzałem na oczy dopiero gdy mnie zostawiła. Tak na marginesie, to czytam sobie to forum i problemy innych. Ile tutaj zdrad, przemocy, alkoholizmu, jakichś innych patologii. U nas nic z tych rzeczy nie było. Żal serce ściska, bo jakby się tak głębiej zastanowić, to my byliśmy naprawdę zgraną parą, wiele spraw dałoby się jeszcze odkręcić.

noben napisał/a:

Decyzja o rozstaniu nabrzmiewała miesiącami i żadna rozmowa z teściową, czy brak rozmowy tu nie zaważyła.

Zgoda, na pewno wcześniej o tym myślała. Być może dawała mi jakieś sygnały, których nie zauważałem. Taki przykład - ostatnie Walentynki, 10 dni przed jej wyprowadzką mówiła mi jeszcze, że kocha, dostałem od niej fajną, ręcznie zrobioną kartkę z życzeniami. Nic nie zapowiadało dramatu. Potem jeździła co parę dni do mamy, na przemian się kłóciliśmy i godziliśmy na przestrzeni kilku dni. Raz mnie przytulała, mówiła, że będzie dobrze, a potem znowu te moje lęki i ataki paniki powodowały, że zmieniał się jej nastrój. Na pewno ta jej rozmowa z moją matką spowodowała, że akurat tamtego dnia przyjechała i się wyprowadziła. Jeszcze dzień przed rozstaniem, gdy wyjeżdżała do swojej mamy zostawiła mi kartkę o treści mniej więcej: "Wyjeżdżam do mamy, muszę odetchnąć, tak będzie teraz dobrze dla naszego małżeństwa. Daj mi czas do niedzieli, wrócę". Coś w tym stylu. Czyli jeszcze dzień przed rozstaniem nie planowała tego zakończyć w taki sposób. Ale dobra, może faktycznie zbyt mocno analizuję zamiast skupiać się już tylko wyłącznie na sobie.

121 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-03-09 18:37:04)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Olinka napisał/a:

Mnie akurat zupełnie nie dziwi, że Velocity potrzebuje takiej rozmowy. Rozmowy, która pozwoli zrozumieć co się takiego stało, że żona podjęła tak radykalną decyzję.
Ględzenie jest bez sensu, ale po 13 latach uzyskanie odpowiedzi na pewne pytania powinno być oczywistą oczywistością, tutaj zaś stanowi nie lada problem.

A ja uważam, że Autor wie dlaczego żona tak postąpiła, tylko nie chce przyjąć tego do wiadomości bo przecież miewali nawet gorsze jego zdaniem kryzysy (w tym finansowe) ale jakoś udawało się im je przetrwać choć często przy pomocy innych w tym obu mam czy ogólnie rodziny. Tylko ileż można liczyć na innych? Szczególnie teraz, kiedy oboje są bez pracy, a środki do życia im się kończą. Z tego co Autor pisał obie teściowe się zbuntowały i stwierdziły, że więcej ich finansować nie będą skoro sami nie są w stanie zadbać o swoje bezpieczeństwo finansowe mimo wieku (oczywiste, że jego matka obwiniała żonę i na odwrót). A poczucie bezpieczeństwa to przecież jedna z podstawowych potrzeb człowieka. Ja już pisałam wyżej, że gdyby nawet żona pracę znalazła, to z jednej pensji i tak ich nie utrzyma, szczególnie że zwykle zarabiała najniższą krajową, więc raczej mało prawdopodobne by udało jej się znaleźć dużo lepiej płatną pracę. A Autor z tego co pisał obiecywał żonie, że zajmie się szukaniem pracy w marcu i ew siostra im pomoże. Tylko ile czasu by mu to zajęło? W takich okolicznościach te 500 zł.  to by jedynie na podstawowy czynsz starczyło, a oni przecież wynajmują mieszkanie więc dochodzą koszty najmu + życia. W tej sytuacji rzeczywiście było lepiej szybciej zareagować, a nie zadłużać jeszcze bardziej. Oczywiście można żonie zarzucać egoizm czy brak empatii ale z pustego ..., sama 'miłość' też nie wystarczy.  Więc ja aż tak surowo bym jej nie oceniała. Myślę, że już samo szukanie pracy jest stresujące, tym bardziej kiedy się ma "nóż na gardle" a jak tu jeszcze mąż ciągle narzeka na zdrowie, brak wsparcia i nie przejawia żadnej inicjatywy w celu 'ogarnięcia się', w dodatku wysłuchuje się obelg ze str. teściowej, to można dojść do ściany, kiedy rozstanie wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.  No bo co żona miałaby teraz, w takiej sytuacji zrobić? Ona, jak tu już pisano, wyprowadzką do mamy ratowała siebie. Miała zostać, znosić Autora i popadać w coraz większe długi i słuchać obelg ze str. teściowej? A może wziąć go do swojej mamy, która jest chyba też na niego cięta.
Autor nie wiedzieć czemu bagatelizuje problemy finansowe, a ja nadal uważam, że to one w tej sytuacji zaważyły stając głównym źródłem konfliktów. Podejrzewam, że gdyby mieli za co żyć ale nie przy pomocy rodziny, tylko sami, to by to jakoś przetrwali. Tak też, z tego co Autor pisał, bywało ale to wsparcie dotyczyło jakichś relatywnie niewielkich kwot bo jak rozumiem co najmniej jedno pracowało. Teraz jednak w perspektywie braku środków do życia i braku pracy obojga te koszty byłyby nieporównywalnie wyższe.
Mało tego, skoro oboje, mimo wieku, mieli bardzo luźny stosunek do finansów, to jak sobie wyobrażają życie gdyby dziecko pojawiło?  Z czego by je utrzymali?
Moim zdaniem kobieta dobrze zrobiła bo (sorry, że to powiem) ale na jakąkolwiek stabilizację z Tobą nie można liczyć. Tak wiem, kobieta też powinna dbać o budżet, a ona też dość luźno do tego podchodziła. Niemniej jednak gdyby ona poszła na macierzyński, to na Ciebie głownie spadł by obowiązek utrzymania rodziny. No jak, kiedy nawet we 2 musieliście prosić rodzinę o wsparcie? Twoja żona jest teraz bez pracy więc nie ma co liczyć w najbliższym czasie na zasiłek, gdyby zaszła w ciążę (mówię o tym z pracy, a nie 500+). A jej też latka lecą.
Ja to widzę tak: obie teściowe buntują, żona dochodzi do muru kiedy staje bezsilna i Autor, który uważa, że problemu nie ma. Bo przecież poszedł na wizytę do psychologa, bo mógłby zacząć szukać pracy, bo siostra obiecała pomóc... i to mówi facet 40-letni po 13 latach związku.

122

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Roxann, ja nie bagatelizuję problemów finansowych, to był też jeden z powodów rozstania. Mnie złapał ten cholerny covid, nie nadawałem się od stycznia do żadnej pracy. Dlatego już w styczniu poprosiliśmy rodzinę o pomoc. Tak, tym razem miały to być większe kwoty. Początkowo nie było z tym problemów, obie mamy i moja siostra chciały nam pomóc. Mielibyśmy zabezpieczenie finansowe na najbliższe 2-3 miesiące. Ja w tym czasie na pewno bym się ogarnął i znalazł jakąś pracę. Piszesz, że nie można przy mnie liczyć na stabilizację. Przecież ja tą stabilizację dawałem żonie przez te wszystkie lata. To ona częściej nie pracowała, ja zawsze jakąś pracę miałem. Mam jakieś tam doświadczenie i kwalifikacje, nie mam dwóch lewych rąk. Żona przy odrobinie wysiłku również coś by niedługo znalazła. Opcja przeprowadzki na jakiś czas do jej mamy też była brana pod uwagę, było to możliwe. Moim zdaniem dalibyśmy radę. Niestety weszły inne problemy i tak to się skończyło.

123

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Roxann, ja nie bagatelizuję problemów finansowych, to był też jeden z powodów rozstania. Mnie złapał ten cholerny covid, nie nadawałem się od stycznia do żadnej pracy. Dlatego już w styczniu poprosiliśmy rodzinę o pomoc. Tak, tym razem miały to być większe kwoty. Początkowo nie było z tym problemów, obie mamy i moja siostra chciały nam pomóc. Mielibyśmy zabezpieczenie finansowe na najbliższe 2-3 miesiące. Ja w tym czasie na pewno bym się ogarnął i znalazł jakąś pracę. Piszesz, że nie można przy mnie liczyć na stabilizację. Przecież ja tą stabilizację dawałem żonie przez te wszystkie lata. To ona częściej nie pracowała, ja zawsze jakąś pracę miałem. Mam jakieś tam doświadczenie i kwalifikacje, nie mam dwóch lewych rąk. Żona przy odrobinie wysiłku również coś by niedługo znalazła. Opcja przeprowadzki na jakiś czas do jej mamy też była brana pod uwagę, było to możliwe. Moim zdaniem dalibyśmy radę. Niestety weszły inne problemy i tak to się skończyło.

Ja rozumiem ale od osób w tym wieku, szczególnie zakładających rodzinę (małżeństwo) i planujących mieć dziecko oczekuje się więcej. Tak, od Twojej żony też. Jednak gdyby nawet utrzymała tą mało płatną pracę na tyle by w przypadku ciąży mieć jakiś zasiłek, to i tak na Tobie spoczęłoby Wasze utrzymanie. Jak to sobie wyobrażałeś? Gdyby ona teraz zaszła w ciążę, to nie mielibyście nic prócz ew 500+. A koszty życia rosną.
No właśnie "jakąś" pracę miałeś, ona też "jakąś" pracę miewała. I wyszło jak wyszło. Beztroskie życie i zero myślenia o przyszłości odbiło czkawką w kryzysowej sytuacji.
Nie wiem może jestem jakaś dziwna ale mi by było wstyd prosić co rusz o pomoc finansową rodzinę kiedy mam 30-40l. I to coraz większą. Bo teraz to już by nie było kilkaset zł tylko x tys. W ogóle oddawaliście tą kasę?
Ja już pisałam wyżej, że rozumiem, ze komuś noga podwinie i wtedy no problem pomóc, ale jeśli widzę, że tam nie ma chęci zmian tylko kolejne roszczenia, no sorry.

124 Ostatnio edytowany przez noben (2022-03-09 19:55:12)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

W styczniu zachorowałeś i w styczniu zacząłeś pożyczać pieniądze?
Żadnych rezerw, nic?
To nazywasz stabilizacją???
Jeśli ten wątek jest na serio, to jakiś żart.

BTW. To co opisujesz w wykonaniu Twojej żony, to nie jest zachowanie kogoś, kto odszedł na spontonie, bo się czegoś dowiedział.
To jest przemyślane i zaplanowane działanie, efekt wielomiesięcznego procesu.
Po prostu żona w ostatnim czasie odgrywała komedię przed Tobą. Może czekała na lepszy moment, może odwlekała odejście z litości. To już bez znaczenia.
Ale nie podniecaj się zbytnio pojedynczymi zdaniami z końcówki Waszej znajomości, bo to nic nie znaczy.

125

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Roxann napisał/a:
Velocity1206 napisał/a:

Roxann, ja nie bagatelizuję problemów finansowych, to był też jeden z powodów rozstania. Mnie złapał ten cholerny covid, nie nadawałem się od stycznia do żadnej pracy. Dlatego już w styczniu poprosiliśmy rodzinę o pomoc. Tak, tym razem miały to być większe kwoty. Początkowo nie było z tym problemów, obie mamy i moja siostra chciały nam pomóc. Mielibyśmy zabezpieczenie finansowe na najbliższe 2-3 miesiące. Ja w tym czasie na pewno bym się ogarnął i znalazł jakąś pracę. Piszesz, że nie można przy mnie liczyć na stabilizację. Przecież ja tą stabilizację dawałem żonie przez te wszystkie lata. To ona częściej nie pracowała, ja zawsze jakąś pracę miałem. Mam jakieś tam doświadczenie i kwalifikacje, nie mam dwóch lewych rąk. Żona przy odrobinie wysiłku również coś by niedługo znalazła. Opcja przeprowadzki na jakiś czas do jej mamy też była brana pod uwagę, było to możliwe. Moim zdaniem dalibyśmy radę. Niestety weszły inne problemy i tak to się skończyło.

Ja rozumiem ale od osób w tym wieku, szczególnie zakładających rodzinę (małżeństwo) i planujących mieć dziecko oczekuje się więcej. Tak, od Twojej żony też. Jednak gdyby nawet utrzymała tą mało płatną pracę na tyle by w przypadku ciąży mieć jakiś zasiłek, to i tak na Tobie spoczęłoby Wasze utrzymanie. Jak to sobie wyobrażałeś? Gdyby ona teraz zaszła w ciążę, to nie mielibyście nic prócz ew 500+. A koszty życia rosną.
No właśnie "jakąś" pracę miałeś, ona też "jakąś" pracę miewała. I wyszło jak wyszło. Beztroskie życie i zero myślenia o przyszłości odbiło czkawką w kryzysowej sytuacji.
Nie wiem może jestem jakaś dziwna ale mi by było wstyd prosić co rusz o pomoc finansową rodzinę kiedy mam 30-40l. I to coraz większą. Bo teraz to już by nie było kilkaset zł tylko x tys. W ogóle oddawaliście tą kasę?
Ja już pisałam wyżej, że rozumiem, ze komuś noga podwinie i wtedy no problem pomóc, ale jeśli widzę, że tam nie ma chęci zmian tylko kolejne roszczenia, no sorry.

Oddawaliśmy w większości. Często jednak "na raty". Z perspektywy czasu mi również wstyd, że tak to wyglądało.

noben napisał/a:

W styczniu zachorowałeś i w styczniu zacząłeś pożyczać pieniądze?
Żadnych rezerw, nic?
To nazywasz stabilizacją???
Jeśli ten wątek jest na serio, to jakiś żart.

Jak pisałem wcześniej, żyliśmy skromnie, "od pierwszego do pierwszego". Oczywiście jakieś tam rezerwy były, ale nie zawsze. W styczniu gdy zachorowałem i wróciłem ze szpitala po prostu wiedzieliśmy, że w najbliższym czasie nie będę mógł podjąć pracy. Sytuacja robiła się niebezpiecznie ciężka, dlatego uprzedziliśmy rodzinę, że będziemy potrzebowali pomocy.

126

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Velocity1206 napisał/a:

Jak pisałem wcześniej, żyliśmy skromnie, "od pierwszego do pierwszego". Oczywiście jakieś tam rezerwy były, ale nie zawsze. W styczniu gdy zachorowałem i wróciłem ze szpitala po prostu wiedzieliśmy, że w najbliższym czasie nie będę mógł podjąć pracy. Sytuacja robiła się niebezpiecznie ciężka, dlatego uprzedziliśmy rodzinę, że będziemy potrzebowali pomocy.

Planowaliście mieć dziecko mimo, że ledwo Wam starczało od pierwszego do pierwszego? Też byście "uprzedzili" rodzinę, że będziecie potrzebować pieniędzy?
Ja serio nie wierzę, że ten wątek założył 40-stoletni facet.

127

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę
Roxann napisał/a:
Velocity1206 napisał/a:

Jak pisałem wcześniej, żyliśmy skromnie, "od pierwszego do pierwszego". Oczywiście jakieś tam rezerwy były, ale nie zawsze. W styczniu gdy zachorowałem i wróciłem ze szpitala po prostu wiedzieliśmy, że w najbliższym czasie nie będę mógł podjąć pracy. Sytuacja robiła się niebezpiecznie ciężka, dlatego uprzedziliśmy rodzinę, że będziemy potrzebowali pomocy.

Planowaliście mieć dziecko mimo, że ledwo Wam starczało od pierwszego do pierwszego? Też byście "uprzedzili" rodzinę, że będziecie potrzebować pieniędzy?
Ja serio nie wierzę, że ten wątek założył 40-stoletni facet.

Ja wierzę smile
Jakiś czas temu był na innym forum watek o zabezpieczeniu na godzinę W.
Część osób mimo niewielkich wynagrodzeń  miała odłożone pieniądze.
Spora część nie widziała sensu takich oszczędności. Powoływali się na czas gdy ich rodzice stracili pieniądze w latach wielkiej inflacji i woleli dobrze pożyć za to co zarabiają. Na pytanie co zrobią gdy stanie się jakieś nieszczęście typu choroba czy utrata pracy odpowiadali, że ich rodzice mają takie odłożone pieniądze.
Moim zdaniem oboje z żoną hołdowali tej zasadzie, a gdy przyszła choroba i utrata pracy, żona w ciągu dwóch miesięcy ratuje się sama.

128

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Kilka dni temu na moje pytanie czy Velocity wraz z żoną brali pod uwagę, żeby w kwestii finansów coś zmienić, choćby po to, aby czuć się bezpieczniej, przeczytałam: 

Velocity1206 napisał/a:

To są dobre pytania. Sam nie wiem, było nam tak po prostu dobrze. (...) Zmierzam do tego, że jej mama w razie problemów finansowych po prostu nam pomagała. Przeważnie były to jakieś mniejsze kwoty typu 500 zł miesięcznie, ale to chyba też nas utwierdzało w przekonaniu, że nie musimy się za bardzo starać, bo zawsze jest obok ktoś, kto rzuci "groszem". Zresztą moja matka mimo jej charakteru też niejednokrotnie nam pomagała finansowo. I tak się to wszystko toczyło. Ogólnie to żyliśmy beztrosko, trochę jak dzieci, teraz to dostrzegam. Bo jak pojawił się naprawdę poważny kryzys, to już sobie nie poradziliśmy.

To mówi bardzo wiele o podejściu do kwestii finansowego poczucia bezpieczeństwa 40-letniego faceta i 33-letniej kobiety. Zresztą o radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych również.

129 Ostatnio edytowany przez Velocity1206 (2022-03-10 13:39:40)

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

No i co ja mogę więcej napisać. Wypunktowaliście mnie. Im więcej o tym myślę, tym bardziej żałuję. Podobno czas ma ukoić ból, a u mnie ten ból z każdym dniem narasta. Dużo rozmyślam, analizuję. Może ja byłem po prostu toksycznym mężem? Żona nie miała ode mnie wystarczająco wsparcia, weszła rutyna, przestałem o nią dbać, komplementować. Zdarzało się, że krytykowałem o byle głupoty, obrażałem się jak dzieciak o byle co. Od pewnego czasu nasze życie intymne też nie istniało, bo albo nie miałem dla żony czasu, albo byłem zbyt chory i bez sił. A teraz ile bym dał, żeby móc ją przytulić czy chociaż potrzymać za rękę... Był czas gdy ona mnie bezgranicznie kochała, a ja to zaprzepaściłem. Musiałem dostać porządnego kopa w tyłek, żeby dojść do pewnych przemyśleń. Boli i pewnie będzie jeszcze długo bolało. Póki co popadam w depresję, nie jest ze mną najlepiej.

130

Odp: Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Pewnie nie pocieszę, ale z obserwacji wiem, że kobiety potrafią być bardzo cierpliwe, a przy tym decyzję o ewentualnym odejściu zwykle podejmują długo i wtedy jest starannie przemyślana. Niemniej jak już podejmą, to są jej pewne i raczej nie ma od tego odwrotu.

Posty [ 66 do 130 z 595 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona zostawiła mnie po 13 latach. Proszę o pomoc, poradę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024