jakbys wierzyl/wierzyla to bys chodzila. mszy se samemu nie odprawisz, a to o sakramenty sie glownie rozchodzi.
BIERZCIE I JEDZCIE Z TEGO WSZYSCY:
TO JEST BOWIEM CIAŁO MOJE,
KTÓRE ZA WAS BĘDZIE WYDANE. [...]
BIERZCIE I PIJCIE Z NIEGO WSZYSCY:
TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ,
NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA,
KTÓRA ZA WAS I ZA WIELU BĘDZIE WYLANA
NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW.
TO CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘostatnia wieczerza nie jest nazywana ostatnia, bo Jezus po raz ostatni zjadl kolacje, ale dlatego, ze po raz ostatni jedzono baranka paschalnego. od wielkiego piatku to Jezus stal sie barankiem, ktorego krew zostala przelana. juz nie bede wchodzic glebiej w tradycje semickie czy biblie, ale podczas przemienienia chleb zamienia sie w Cialo Jezusa, a wino w Krew, tego samego Jezusa, ktory jest juz zmartwychwstaly w niebie.
wierzyc i nie chodzic to tak jak byc wege, a wcinac kielbache
W tym fragmencie nie ma nawet słowa o instytucjonalnym sakramencie i równie dobrze moze być to interpretowane jako korzystanie z dobrodziejstw poświęcenia Chrystusa. To kościół to tak sobie zinterpretował żeby baranki przychodził i rzucały na tace, a baranki najwidoczniej nie umieją same zrozumieć tekstu pisanego.