Witam,
zdecydowałem się opisać tu mój problem bo chciałem poznać czyjąś opinie na ten temat a nie mam skąd takiej zaczerpnąć. Otóż jestem z żoną 2 lata po ślubie. Mamy rocznego synka. Żona jest na urlopie wychowawczym, a ja pracuję 7-15. Tak 15:30 jestem w domu, coś zjem szybko jak sobie zrobię bo żona prawie nigdy nie przygotuje mi nic (bo nie ma czasu bo jest zajęta cały dzień dzieckiem). Później ja się zajmuję już dzieckiem do wieczora. A to się pobawimy, przewinę go...Później żona szykuje kolację dla małego a jak już zabierze go na kolacje to ja ide szykować kąpanie. Później idziemy razem kąpać (bo żona nigdy nie kąpie małego sama). Po kąpaniu ja ide go usypiać bo podobno żonie nie daje sie uspać (chociaż wątpię bo jak jestem w pracy to jakoś go usypia). Żona w tym czasie robi sobie kolacje i jak ja wyjdę z pokoju od dziecka jak już uśnie to ona siedzi już z kolacją przed TV. Ja ide wtedy wynieść śmieci i jak wrócę, to idę do kuchni i szykuje sobie jedzenie jakieś. (według teściowej to jak zjem to wtedy mam czas żeby np. ugotować jeszcze obiad na drugi dzień no bo żona nie ma na to czasu w dzień bo ma na głowie zajmowanie się dzieckiem). I tak wygląda mój cały tydzień. Kiedy przychodzi weekend, w sobote wstaję wcześnie rano bo nie lubię długo spać bo szkoda mi soboty. Więc jade na większe zakupy. Jak wracam to ścielę łóżko jak już żona wstanie. Później sprzątam łazienkę, odkurzam, myję podłogi, czasami obiad ugotuję. Prasuję dziecka ubranka (też zawsze ja) i powiedzmy koło 16 jak sie obrobię ze wszystkim to według żony mam przejąć jej obowiązki z dzieckiem no bo ona z nim od rana siedzi i w tygodniu też i już by chciała trochę odpocząć. Mówi ciągle, że ja to odpoczywam w pracy codziennie po 8h. Nigdy mi to nie przeszkadzało że tak wszystko musiałem robić i o wszystkim myśleć ale zaczęło mnie wkurzać jak wybucha w momencie kiedy np. ja chce zrobić coś dla siebie np. spojrzeć w TV, czy choćby pojechać i umyć samochód. NIE!!! mam siedzieć w domu a jak nie mam co robić to mam się zająć dzieckiem, a ona chętnie sobie odpocznie. Żebym jeszcze miał z tego jakiekolwiek miłe słowo czy uśmiech a tu nie...ciągle złość, warczenie. Pewnie..jak wszystko robię co do mnie należy jak to opisałem wcześniej i nie marudzę to jestem kochany ale wystarczy, że coś się sprzeciwię, albo nie daj Boże powiem że czegoś nie zrobię...awantura na całego Czy mnie się już nic kompletnie nie należy od życia? Musiałem opisać moją historię i chciałbym żeby ktoś mi doradził czy to jest normalne czy może ze mną jest coś nie tak...bo już zaczynam wariować.
Aleś se znalazł miejsce na taki wątek....
Tutaj usłyszysz głównie (albo i tylko) lamenty na strasznym losem kobiety-matki.
3 2021-01-12 13:22:56 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-12 13:24:36)
babcia, opiekunka? trzeba urwać trochę czasu dla siebie by nie zwariować.. a moze ktoś kto posprząta i ugotuje?
albo siaśc z żoną kartka z długopisem i rozpisać jakiś grafik.? aby każde z was miało w DOMU trochę czasu dla siebie?
Ciekawe jak wyglądałaby wersja Twojej żony ![]()
Popieram opcje grafiku. Próbowaliscie coś takiego ustalić? Nie musi być co do najmniejszych czynności i co do minuty ale mniej więcej podział co kto kiedy robi.
powiedzmy koło 16 jak sie obrobię ze wszystkim to według żony mam przejąć jej obowiązki z dzieckiem no bo ona z nim od rana siedzi i w tygodniu też i już by chciała trochę odpocząć. Mówi ciągle, że ja to odpoczywam w pracy codziennie po 8h. Nigdy mi to nie przeszkadzało że tak wszystko musiałem robić i o wszystkim myśleć ale zaczęło mnie wkurzać jak wybucha w momencie kiedy np. ja chce zrobić coś dla siebie np. spojrzeć w TV, czy choćby pojechać i umyć samochód.
Ja sie tak zastanawiam, czy Wasze dziecko jest bardzo czasochlonne? W sensie czy wymaga uwagi non stop? Bo jezeli tak, to troche zone rozumiem, ona jest zostawiona z dzieckiem na cale dnie, niezbyt ma do kogo utworzyc usta poza Toba jak juz wrocisz. Pewnie tez chcialaby zrobic cos dla siebie.
Ja bym proponowala sprobowac zrobic odwrotny uklad
Ty wez dziecko na pol soboty, a ona niech odpocznie sprzatajac cale mieszkanie. A potem zapakujcie dziecko w wozek i idzcie razem na spacer, pogadajcie, spedzcie razem czas. Przeciez to jest wykonalne.
Takie zycie, z malym dzieckiem niezbyt jest czas na siedzenie przez TV.
A jakie są układy u szanownej teściowej? Obawiam się, że żona przejęła wzorce z domu, gdzie pewnie teść robi za pantofla i poza przynoszeniem kasy do domu, ma niewiele do powiedzenia. Jeśli jest tak jak myślę, no to przegapiłeś czas na "przemodelowanie" związku. Gdy jeszcze żona chciała coś dla ciebie robić. Teraz można próbować, ale będzie strasznie ciężko.
To się da poustawiać inaczej.
Ty patrzysz na zadania równoważne: Ty zapierdalasz z wszystkimi innymi rzeczami, a żona w tym czasie siedzi z dzieckiem. Tylko ile można siedzieć z dzieckiem i robić "akuku". Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, i tak przez kilka lat. Zamiast tego, weź dziecko, a żona niech ogarnie zakupy. Ty z młodym na spacer, a ona niech sprząta chałupę.
Pamiętam, że dla mnie zakupy bez dzieci, to było niemal wydarzenie tygodnia. Mogłam zobaczyć dorosłych ludzi, odpocząć psychicznie.
Podzielcie się obowiązkami, i tyle. Tak jak tu w komentarzach napisano. Z ołówkiem w ręku zróbcie grafik.
I może od czasu do czasu na godzinę - dwie zostawcie dziecko pod opieka którejś babci?
To tylko twoja perspektywa, ale za pewne twoja żona zasuwa na dwa etaty w domu. Ogarnięcie całego domu, sprzątnie, zakupy i jeszcze siedzenie z dzieckiem. Nie wiem czego oczekujesz pisząc się na dziecko, że będziesz sobie wygodnie ospoczywal po pracy a żona pracowała 24/7? Z opisu wynika że w praktycznie każdej chwili każde z was wykonuje jakieś obowiązki, rozwiązań jest kilka:
- zatrudnij sprzątaczkę, niańkę, gosposie a wy z żoną będziecie mieli codziennie czasem na odpoczynek
- weź rozwód i będziesz miał codziennie czas dla siebie i z dzieckiem widywał raz w tygodniu/miesiącu.
niestety maluchy do 2 , 3 lat są mocno absorbujące.. na pocieszenie: On rosnie, już niedługo zajmowanie się nim będzie miało znamiona rozrywki, będzie coraz bardziej kontaktowy..
faktycznie to lepiej poświęcić czas dziecku niż sprzątaniu- więc moze ta sprzątaczka zamiast niani to dobry pomysł?
jak macuie szczęscie i babcia blisko, to może na spacer dziecko weżmie?
popieram by na zakupy jezdziła żona, by się oderwać na chwilkę.
To tylko twoja perspektywa, ale za pewne twoja żona zasuwa na dwa etaty w domu. Ogarnięcie całego domu, sprzątnie, zakupy i jeszcze siedzenie z dzieckiem. Nie wiem czego oczekujesz pisząc się na dziecko, że będziesz sobie wygodnie ospoczywal po pracy a żona pracowała 24/7? Z opisu wynika że w praktycznie każdej chwili każde z was wykonuje jakieś obowiązki, rozwiązań jest kilka:
- zatrudnij sprzątaczkę, niańkę, gosposie a wy z żoną będziecie mieli codziennie czasem na odpoczynek
- weź rozwód i będziesz miał codziennie czas dla siebie i z dzieckiem widywał raz w tygodniu/miesiącu.
Sorry bardzo ale to nie jest niemowlak tylko roczne dziecko więc nie ma noszenia non stop na rękach i ciągłe karmienie i usypianie a możliwe że i przesypia noce. Sprzątanie i zakupy chyba są na głowie autora i w pracy też raczej nie leży bykiem. Po pracy pomaga żonie więc po co ten atak?
DamianLee napisał/a:To tylko twoja perspektywa, ale za pewne twoja żona zasuwa na dwa etaty w domu. Ogarnięcie całego domu, sprzątnie, zakupy i jeszcze siedzenie z dzieckiem. Nie wiem czego oczekujesz pisząc się na dziecko, że będziesz sobie wygodnie ospoczywal po pracy a żona pracowała 24/7? Z opisu wynika że w praktycznie każdej chwili każde z was wykonuje jakieś obowiązki, rozwiązań jest kilka:
- zatrudnij sprzątaczkę, niańkę, gosposie a wy z żoną będziecie mieli codziennie czasem na odpoczynek
- weź rozwód i będziesz miał codziennie czas dla siebie i z dzieckiem widywał raz w tygodniu/miesiącu.Sorry bardzo ale to nie jest niemowlak tylko roczne dziecko więc nie ma noszenia non stop na rękach i ciągłe karmienie i usypianie a możliwe że i przesypia noce. Sprzątanie i zakupy chyba są na głowie autora i w pracy też raczej nie leży bykiem. Po pracy pomaga żonie więc po co ten atak?
cooo? roczne dziecko nie jest absorbujące bo to nie jest niemowlak? ![]()
no peseloza Janix..
cooo? roczne dziecko nie jest absorbujące bo to nie jest niemowlak?
no peseloza Janix..
No bez przesady z tym kieratem. Wychowałem dwójkę i jakoś dawałem spokojnie radę. Autor po pracy przejmuje obowiązki. Dodatkowo w wikendy robi zakupy generalnie sprzątanie i też ma prawo na chwilę dla siebie gdyż z tego co rozumiem popołudnia są dla żony. Awantury wybuchają gdy to on chcę chwilę odpocząć to o co chodzi. Nie ma prawa odpocząć? I to stwierdzenie że odpoczywa w pracy 8h to normalnie brak szacunku. Na miejscu autora zastanowił bym się nad ewentualnym drugim dzieckiem. Btw, a babcia nie mogła by trochę pomóc przy dziecku skoro córka taka zarobiona?
To troche zalezy jak dziecko jest nauczone. Moja kolezanka zrobila blad zycia i nie nauczyla dziecka, ze moze bawic sie sama ze soba. Mloda ma prawie 3 latka i nie potrafi zajac sie soba, wymaga uwagi matki. Moze tu jest podobnie.
To tylko twoja perspektywa, ale za pewne twoja żona zasuwa na dwa etaty w domu.
Jakie dwa? Pięć! A zresztą - przelicytuję, dziesięć
Aż się zastanawiam na ile etatów zapychały nasze prababki mając po dziesięcioro dzieci, nie mając za to pralek, lodówek, pieluch jednorazowych itd. Zajmowanie się jednym dzieckiem - martyrologia ![]()
16 2021-01-12 17:41:11 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-01-12 17:41:45)
Akurat przykład z babkami nieudany bo w domu wielopokoleniowym zwłaszcza na małej wsi dziećmi zajmowano się rotacyjnie że tak powiem, nie każda matka siedziała ze swoim dzieckiem non stop, naturalnym było wsparcie 'babińca'
A dzieci często wychowywały dzieci i nie pilnowalo się ich do tego stopnia który wymagany jest teraz także porównanie 1:1 nie ma sensu
W ogóle kwestia tego, kto ile godzin spędza dzieckiem, kto idzie po zakupy, kto zmywa naczynia albo czyści kibel jest poboczna. I wcale nie o to chodzi. I rozwiązaniem nie będzie ołówek i grafik, bo rozjazd jest na dużo głębszym poziomie niż zaplanowanie, kto co robi w niedzielę.
Kiedy wasz związek i rodzina przestały być byciem razem "na dobre i na złe" a stało się miejscem na wyrywanie sprawiedliwości, wolnego czasu i licytacji, kto robi więcej? Gdzie podziało się dzielenie się zmartwieniami, sukcesami, wspólne planowanie co dalej, rozmowy, bycie blisko, przytulanie się i zabawa...? Ano niestety, jak w wielu związkach, jak kobieta ma dziecko, to na jakiś czas przyjmuje rolę tylko i wyłącznie matki. Przestaje być żoną, pracowniczką, kobietą, kochanką. Przestaje czerpać z innych sfer życia, a to jest z jednej strony wspaniałe (jaka ze mnie dobra, poświęcająca się matka! nie mam ani chwili dla siebie!), a z drugiej jest kompetną katastrofą dla rodziny. Kiedy mężczyzna w tym czasie wejdzie w rolę tylko i wyłącznie kogoś, kto zarabia na utrzymanie, związek przestaje istnieć. No bo co to za związek... równie dobrze można mieć dziecko z sąsiadką i podzielić na karteczce, kto co robi.
Częsty schemat i trudny do przełamania, bo wymaga od was tego, żeby spojrzeć na siebie znów jak na kobietę i mężczyznę, którzy po coś jednak weszli w ten związek. Żeby to zrobić, trzeba dużo dobrej woli i czasu dla siebie. Nie zacietrzewienia się w swoim poczuciu niesprawiedliwości (nawet jeśli ona jest bardzo oczywista!), tylko powrotu do tego, co było pierwsze - wy.
Nie wiem, czy to się uda. Niektórym kobietom niestety po wejściu w rolę matki do wylotu dzieci z gniazda nie udaje się mieć innych ról.
18 2021-01-12 17:52:39 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-12 18:03:20)
Ela210 napisał/a:cooo? roczne dziecko nie jest absorbujące bo to nie jest niemowlak?
no peseloza Janix..No bez przesady z tym kieratem. Wychowałem dwójkę i jakoś dawałem spokojnie radę. Autor po pracy przejmuje obowiązki. Dodatkowo w wikendy robi zakupy generalnie sprzątanie i też ma prawo na chwilę dla siebie gdyż z tego co rozumiem popołudnia są dla żony. Awantury wybuchają gdy to on chcę chwilę odpocząć to o co chodzi. Nie ma prawa odpocząć? I to stwierdzenie że odpoczywa w pracy 8h to normalnie brak szacunku. Na miejscu autora zastanowił bym się nad ewentualnym drugim dzieckiem. Btw, a babcia nie mogła by trochę pomóc przy dziecku skoro córka taka zarobiona?
A gdzie ja napisałam cokolwiek z tych rzeczy o których piszesz?. O kieracie. Że on w pracy odpoczywa itd. ? Chyba coś pomyliłeś.
I chyba nie pamiętasz jak absorbujace jest dziecko które zaczyna właśnie chodzić. ![]()
Różne dziecko nie bawi się samo. Ale może z 5 minut w spokoju posiedzieć z zabawkami.
Nie widziałam żeby więcej. Są jeszcze chodziki leżaczki i można dziecku zmieniać zabawki .dziecko też śpi ok. 2 godziny.
Ale racja że nawet z maluchem trzeba jakoś dom ogarnąć. Ja miałam czas na zrobienie obiadu dla męża. Mieliśmy czas dla siebie i akurat dzieci nie rozwalaly nam związku. Fakt też że w ciągu 1 roku miesiąc byłam u mamy a drugi u teściowej.
Może to jakiś wentyl bezpieczeństwa był. Miałam też koleżanki z dziećmi w tym samym wieku i mąż po pracy miał czas dla siebie więc nie wariowalismy.
Niektórym kobietom niestety po wejściu w rolę matki do wylotu dzieci z gniazda nie udaje się mieć innych ról.
Sporej części się udaje: rola ofiary.
W sytuacji opisywanej przez Autora wątku żona ewidentnie przyjmuje rolę pokrzywdzonej i wcale nie jest to skutek takiego czy innego zachowania kogokolwiek, tylko pozycja wyjściowa.
Choćby skały srały, to jej jest źle. Choćby mąż wyjechał z dzieckiem na tydzień, to po powrocie dostanie w twarz pretensje: -Zostawiłeś mnie samą!
Nie o podział obowiązków tu chodzi i nie o grafik. Żonie Autora GENERALNIE nie pasuje jej aktualna sytuacja życiowa. Nie wiem - może naciskał na dziecko, a ona nie za bardzo chciała i teraz go wini?
Z tego co napisano, żona po prostu szuka zaczepki, żeby się wyżyć i nic tu żadnymi normalnymi metodami się wskórać nie da.
Trzeba dojść przyczyn - może taki model wiecznie pokrzywdzonej dostała w posagu od rodziców, może tak materializują się jej zadawnione żale, może to przewlekła deprecha poporodowa. Kto wie?
20 2021-01-12 18:06:02 Ostatnio edytowany przez JaJakoJa (2021-01-12 18:46:27)
także porównanie 1:1 nie ma sensu
Ja po prostu nie łykam kobiecych (tu akurat głoszonych raczej przez białe rycerstwo) kitów o tej przeciężkiej pracy przy zajmowaniu się dzieckiem.
21 2021-01-12 18:08:57 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-12 18:10:17)
Monoceros napisał/a:Niektórym kobietom niestety po wejściu w rolę matki do wylotu dzieci z gniazda nie udaje się mieć innych ról.
Sporej części się udaje: rola ofiary.
W sytuacji opisywanej przez Autora wątku żona ewidentnie przyjmuje rolę pokrzywdzonej i wcale nie jest to skutek takiego czy innego zachowania kogokolwiek, tylko pozycja wyjściowa.
Choćby skały srały, to jej jest źle. Choćby mąż wyjechał z dzieckiem na tydzień, to po powrocie dostanie w twarz pretensje: -Zostawiłeś mnie samą!Nie o podział obowiązków tu chodzi i nie o grafik. Żonie Autora GENERALNIE nie pasuje jej aktualna sytuacja życiowa. Nie wiem - może naciskał na dziecko, a ona nie za bardzo chciała i teraz go wini?
Z tego co napisano, żona po prostu szuka zaczepki, żeby się wyżyć i nic tu żadnymi normalnymi metodami się wskórać nie da.
Trzeba dojść przyczyn - może taki model wiecznie pokrzywdzonej dostała w posagu od rodziców, może tak materializują się jej zadawnione żale, może to przewlekła deprecha poporodowa. Kto wie?
Bzdury. Albo nie masz dzieci albo jesteś facetem ![]()
A prosta rada padla: zamiana ról.
22 2021-01-12 18:10:21 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2021-01-12 18:55:42)
A gdzie ja napisałam cokolwiek z tych rzeczy o których piszesz?. O kieracie. Że on w pracy odpoczywa itd. ? Chyba coś pomyliłeś.
I chyba nie pamiętasz jak absorbujace jest dziecko które zaczyna właśnie chodzić.
Jedno roczne dziecko i związek i życie zaczyna leżeć w gruzach. Strach Tv włączyć bo awantura. Pewnie autor o seksie też już zapomniał bo jak ktoś napisał żona autora przyjęła funkcję matki i tylko matki. Robiąc kolację robi tylko sobie, obiadów też nie ugotuje bo jest zaabsorbowana. No porażka jakaś. Gdzie okazanie czułości i szacunku. Przy drugim dziecku został Ci autorze jeno sznur albo psychoterapia. Dobrze że chodzisz do pracy autorze bo świra idzie dostać. Rozwaliło mnie to: " w sobote wstaję wcześnie rano bo nie lubię długo spać bo szkoda mi soboty. Więc jade na większe zakupy. Jak wracam to ścielę łóżko jak już żona wstanie. Później sprzątam łazienkę, odkurzam, myję podłogi, czasami obiad ugotuję. Prasuję dziecka ubranka (też zawsze ja)" . No...i potem opiekuję się dzieckiem bo w pracy przecież odpoczywa.
Btw, nie pisz jakąś grypserą bo z tą peselozą to nawet nie wiem o co chodzi.
Co do pomysłu z podziałem obowiązków i rozpisaniem tego na kartce stanowczo odradzam, zostaniesz pożarty przez partnerkę nawet bez rozszarpywania.
Zgadzam się z przedmówcami, że kobieta siedząca tyle godzin codziennie z dzieckiem może już po prostu błagać o kontakt z ludźmi i z tego wynika jej wściekłość. Dlatego konieczne jest rozplanowanie tego inaczej.
Z drugiej strony wszyscy się rozczulają nad zapracowaniem żony. Skąd wiecie, co autor robi w pracy? Może pracuje fizycznie i jak wraca, to ledwo ręce czuje? Może pracuje w finansach i po dniu nad tabelkami i obliczeniami jest po prostu zmęczony psychicznie? Może ma dużo stresu, wymagającego szefa? Opieka nad dzieckiem to nie jedyna męczaca czynność na świecie. A żona uważa, że mąż w pracy odpoczywa. Ja gdybym coś takiego usłyszała, to powiedziałabym "tak? to ja biorę tacierzyński, a ty wracaj do roboty". Zaraz by były łezki i jednak wolałaby siedzenie w domu.
Niejedną taką znam, co twierdziła, że bycie w domu z dzieckiem to najcięższa praca świata, a potem wyła za czasami siedzenia w domu pracując w korpo czy w sklepie, gdzie się skonczył luzik i trzeba było odpowiadać za to co się robi, pojawił się stres, deadline'y, klienci.
Już pomijając, że dla mnie chora sytuacja, że nawet kolacji nie jecie razem. Co za problem usiąść do tego wspólnie? Żona idealnie weszła w rolę matki polki męczennicy zapewne wspierana i podburzana przez teściową. Z drugiej strony Ty wszedłeś w rolę automatu od wykonywania pewnych czynności i narasta w Tobie w niechęć. To się skonczy źle.
24 2021-01-12 20:07:14 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-01-12 20:15:53)
... ja pracuję 7-15. Tak 15:30 jestem w domu, ... Później ja się zajmuję już dzieckiem do wieczora.
Mąż pracuje: 7-15 na etacie, potem pracuje od 15:30 do wieczora w domu.
Żona pracuje: 7-15.
Musisz to zbalansować.
Ewentualnie przyjmij taką postawę, że jesteś ojcem wychowującym samotnie niemowlaka, który ma opiekunkę od 7-15 -- opiekunka pensji nie żąda, trzeba jej tylko dać łóżko, jedzenie, picie.
Rozwiedziesz się za parę lat jak dziecko będzie duże.
(według teściowej to jak zjem to wtedy mam czas żeby np. ugotować jeszcze obiad na drugi dzień no bo żona nie ma na to czasu w dzień bo ma na głowie zajmowanie się dzieckiem).
Ale od 15:30 do wieczora zajmujesz się dzieckiem, więc jak możesz gotować obiad?
Możesz się zbuntować, rewolucja, a potem umówić się jakoś rozsądniej...
Kiedy przychodzi weekend, w sobote wstaję wcześnie rano bo nie lubię długo spać bo szkoda mi soboty. Więc jade na większe zakupy. Jak wracam to ścielę łóżko jak już żona wstanie.
Nie jedź na zakupy...
Nie ściel łóżka...
Później sprzątam łazienkę, odkurzam, myję podłogi, czasami obiad ugotuję.
Nie sprzątaj, nie gotuj...
Prasuję dziecka ubranka (też zawsze ja) i powiedzmy koło 16 jak sie obrobię ze wszystkim to według żony mam przejąć jej obowiązki z dzieckiem no bo ona z nim od rana siedzi i w tygodniu też i już by chciała trochę odpocząć.
Nie prasuj...
Mówi ciągle, że ja to odpoczywam w pracy codziennie po 8h.
Mów, że ona odpoczywa codziennie po 8h.
jak wybucha w momencie kiedy np. ja chce zrobić coś dla siebie np. spojrzeć w TV
, czy choćby pojechać i umyć samochód. NIE!!!
Ubierz się i wyjdź z domu...
jak wszystko robię co do mnie należy jak to opisałem wcześniej i nie marudzę to jestem kochany ale wystarczy, że coś się sprzeciwię, albo nie daj Boże powiem że czegoś nie zrobię...awantura na całego
Tresura, tresura...
Czy mnie się już nic kompletnie nie należy od życia?
To pytanie zadasz jak będzie źle w rodzinie... Wtedy na pewno coś rozsądnego ustalicie.
Anegdota: mąż mówi do żony "Ty nic w domu nie robisz, a ja pracuję". Od tej chwili żona nic w domu nie robi. Mąż wytrzeźwieje, ocknie się, i zobaczy... Wtedy będzie można porozmawiać.
Twoja żona może potrzebuje się ocknąć...
Ale my znamy tylko jego wersję, gdyby ona opisała swoją to pewnie autor wyszedłby na nieroba...
W takich sprawach to powinniście iść do jakiejś poradni czy coś, żeby terapeuta poznał wersje dwóch osób i coś doradził. Coś mi się wydaje, że autor za bardzo przesadza i robi tutaj z żony nieroba, a z siebie złotego ojca. I generalnie to autor sam tutaj robi przedstawia siebie jako ofiarę, a nie żona. A z doświadczenia wiem, że ludzie lubią tak koloryzować jak im ciężko, dlatego bez wyjaśnien żony cięzko cokolwiek powiedzieć. Narzekać narzeka, ale sam nic z tym nie robi.
Ale my znamy tylko jego wersję, gdyby ona opisała swoją to pewnie autor wyszedłby na nieroba...
A nie chcesz poznać wersji teściowej i ewentualnie jego szefa ( sprawdź czy czasami to nie on jest szefem).
@Gary rozłożył wszystko na czynniki pierwsze i tego się trzymajmy.
27 2021-01-12 22:28:55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-12 22:37:18)
Nie sprzątaj nie prasuj nie biegaj na zakupy.
Może żona chce być ta opiekunka 7 do 15 a potem robić inne rzeczy by nie zwariować?
A mąż nie czuję się pewny zajmując się dzieckiem i ucieka w te prace?
Nawet rano wstaje w sobotę by nawiać do marketu? A może żoną by wolała przy okazji do fryzjera poszła?
Autor jak wysprząta to może się wypowie szczerze..;) czy to tresura czy unikanie
Peseloza to określenie Misinxa na sklerozę związaną z wiekiem. Która to skleroza Janixie każe Ci nie pamiętać że taki maluch co uczy się chodzić jest bardziej absorbujący o niemowlaka.
Tak to co wytlusciles jest straszne O ILE
żona mu Każe to robić a nie on to robi bo nie chce bobasem się zajmować ![]()
28 2021-01-12 22:52:38 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2021-01-12 23:01:55)
Nie sprzątaj nie prasuj nie biegaj na zakupy.
Może żona chce być ta opiekunka 7 do 15 a potem robić inne rzeczy by nie zwariować?
A mąż nie czuję się pewny zajmując się dzieckiem i ucieka w te prace?
Nawet rano wstaje w sobotę by nawiać do marketu? A może żoną by wolała przy okazji do fryzjera poszła?
Autor jak wysprząta to może się wypowie szczerze..;) czy to tresura czy unikanie
Peseloza to określenie Misinxa na sklerozę związaną z wiekiem. Która to skleroza Janixie każe Ci nie pamiętać że taki maluch co uczy się chodzić jest bardziej absorbujący o niemowlaka.
Tak to co wytlusciles jest straszne O ILE
żona mu Każe to robić a nie on to robi bo nie chce bobasem się zajmować
I właśnie dlaczego czasami szkodzą zakładać tematy na forum bo:
Aleś se znalazł miejsce na taki wątek....
Tutaj usłyszysz głównie (albo i tylko) lamenty na strasznym losem kobiety-matki.
Zapomniałaś dodać że w tej pracy mąż ma pewnie kochankę oraz obiady które gotuje są całkowicie przesolone.
Jaki sens miało by mieć pisanie kłamstw i oczekiwanie pomocy w sprawach nieistniejących problemów? Dowartościowanie się, wybielenie ( przed kim?).
A co się takiego stało, że nagle zaczęło ci to przeszkadzać?
No bo sorry... Wybrałeś sobie za żonę księżniczkę która nawet obiadu ci nie ugotuje, wszystko było super, pasowało ci, a nagle dzonk... Co się stało, utyła?
A co się takiego stało, że nagle zaczęło ci to przeszkadzać?
No bo sorry... Wybrałeś sobie za żonę księżniczkę która nawet obiadu ci nie ugotuje, wszystko było super, pasowało ci, a nagle dzonk... Co się stało, utyła?
Ta...utyła jak była w ciąży. A teraz ma męża i dziecko więc już jest spełniona. Mąż tańczy jak mu zagra ale jak znam życie to do czasu. Mało jest takich historii na forum; po ślubie i dziecku zwrot o 180 stopni.
Salomonka napisał/a:A co się takiego stało, że nagle zaczęło ci to przeszkadzać?
No bo sorry... Wybrałeś sobie za żonę księżniczkę która nawet obiadu ci nie ugotuje, wszystko było super, pasowało ci, a nagle dzonk... Co się stało, utyła?Ta...utyła jak była w ciąży. A teraz ma męża i dziecko więc już jest spełniona. Mąż tańczy jak mu zagra ale jak znam życie to do czasu. Mało jest takich historii na forum; po ślubie i dziecku zwrot o 180 stopni.
Raczej nie tak bym to ujęła:)
Panowie biorą sobie za żony królewny, są szczęśliwi że taka królewna ich chciała, a potem proza życia... Trzeba prać sprzątać, dzieckiem się zajmować a i królewna jakaś taka mniej pociągająca się robi... No i problem gotowy, bo o czym tu rozmawiać z królewną której się sadełko zaczyna wylewać? Koledzy przestają zazdrościć takiej "laski"? To może czas zacząć narzekać?
Raczej nie tak bym to ujęła:)
Panowie biorą sobie za żony królewny, są szczęśliwi że taka królewna ich chciała, a potem proza życia... Trzeba prać sprzątać, dzieckiem się zajmować a i królewna jakaś taka mniej pociągająca się robi... No i problem gotowy, bo o czym tu rozmawiać z królewną której się sadełko zaczyna wylewać? Koledzy przestają zazdrościć takiej "laski"? To może czas zacząć narzekać?
Coś w tym jest. Autor za mało napisał jak wygląda sytuacja w innych aspektach życia. Kim była żona wcześniej, gdzie pracowała, jakich miała przyjaciół, jak spędzali czas przed slubem i do chwili narodzenia dziecka, jaki temperament ma dziecko jak wygląda ich seks itp. I co ważne: jakie są stosunki jego i teściów oraz jak to było w domach rodziców i teściów. Może oboje wynieśli pewne zachowania z domu i powielają je w swoim życiu.
Ale gdybanie.. autor niech się wypowie najpierw. Jak dziecko piersią nakarmi ![]()
Ale gdybanie.. autor niech się wypowie najpierw. Jak dziecko piersią nakarmi
Zgadzam się Ela.. pod warunkiem, że jak autor będzie piersią karmił dziecko, to żona zarobi w tym czasie na rachunki.
Jeśli jednak jedno i karmi i zarabia na rachunki to po co małżeństwo?
35 2021-01-13 00:16:38 Ostatnio edytowany przez assassin (2021-01-13 00:18:25)
Bo Ty Panie Autor z Jaśniepanią się ożeniłeś... Jest takie powiedzonko nawet: chciałeś mieć Panią, to zapier... na/za Nią.
I jeszcze sugestia co robić. Zacznij robić... NIC.
36 2021-01-13 00:18:35 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-13 00:19:07)
Nie zrozumieliśmy się. Nie zarzucam mu że za mało robi. Zastanawiam się tylko czy to co robi to oczekiwania i żądania żony. Czy jego niechęć do zajmowania się małym dzieckiem.
Niektórzy mężczyźni tak mają że niemowlakiem się nie lubią zajmować. A większym dzieckiem tak. Może warto o tym rozmawiać.
Ale gdybanie.. autor niech się wypowie najpierw. Jak dziecko piersią nakarmi
Sprawia Ci przyjemność naśmiewanie się z innych. Czasami lepiej się nie odzywać jak nie ma się nic do napisania. Za takie teksty ja swego czasu dostawałem ostrzeżenia.
38 2021-01-13 00:19:16 Ostatnio edytowany przez assassin (2021-01-13 00:20:00)
Nie zrozumieliśmy się. Nie zarzucam mu że za mało robi. Zastanawiam się tylko czy to co robi to oczekiwania i żądania żony. Czy jego niechęć do zajmowania się małym dzieckiem.
Niektórzy mężczyźni tak mają że niemowlakiem się nie lubią zajmować. A większym dzieckiem tak.
Zdanie nr 4 ![]()
Edit Wróóóć.. nr 5 ![]()
Ela210 napisał/a:Ale gdybanie.. autor niech się wypowie najpierw. Jak dziecko piersią nakarmi
Sprawia Ci przyjemność naśmiewanie się z innych. Czasami lepiej się nie odzywać jak nie ma się nic do napisania. Za takie teksty ja swego czasu dostawałem ostrzeżenia.
Jak nie rozumiesz o czym piszę a takie odnoszę wrażenie niestety to pomiń moje wypowiedzi. Bo się do argumentów nijak nie odnosisz.
40 2021-01-13 00:28:34 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2021-01-13 00:30:18)
Jak nie rozumiesz o czym piszę a takie odnoszę wrażenie niestety to pomiń moje wypowiedzi. Bo się do argumentów nijak nie odnosisz.
Przez wszystkie posty tego tematu podważasz historię autora, zresztą w sposób ironiczny. I te uśmieszki w postach...
Salomonko dawno cię nie było, miło cie widzieć
.
Autorze szkoda, że nie odpowiadasz na wspisy forumowiczów.
Nie napisałeś nic o waszej relacji. Jak do takiego podziału doszło. Jak wygląda wasza komunikacja. Byc może mozna cos z twojego wpisu wywnioskować, ale za mało by się wypowiedzieć sensownie. Czy w ogóle z żoną rozmawiacie ze sobą, czy jesteście oboje jak roboty bo dziecko wam się urodziło? Jak wcześniej komunikacja między wami wyglądała?
Salomonko dawno cię nie było, miło cie widzieć
.
Autorze szkoda, że nie odpowiadasz na wspisy forumowiczów.
Nie napisałeś nic o waszej relacji. Jak do takiego podziału doszło. Jak wygląda wasza komunikacja. Byc może mozna cos z twojego wpisu wywnioskować, ale za mało by się wypowiedzieć sensownie. Czy w ogóle z żoną rozmawiacie ze sobą, czy jesteście oboje jak roboty bo dziecko wam się urodziło? Jak wcześniej komunikacja między wami wyglądała?
Cześć Ajko
Salute.
Janix2 napisał/a:Salomonka napisał/a:A co się takiego stało, że nagle zaczęło ci to przeszkadzać?
No bo sorry... Wybrałeś sobie za żonę księżniczkę która nawet obiadu ci nie ugotuje, wszystko było super, pasowało ci, a nagle dzonk... Co się stało, utyła?Ta...utyła jak była w ciąży. A teraz ma męża i dziecko więc już jest spełniona. Mąż tańczy jak mu zagra ale jak znam życie to do czasu. Mało jest takich historii na forum; po ślubie i dziecku zwrot o 180 stopni.
Raczej nie tak bym to ujęła:)
Panowie biorą sobie za żony królewny, są szczęśliwi że taka królewna ich chciała, a potem proza życia... Trzeba prać sprzątać, dzieckiem się zajmować a i królewna jakaś taka mniej pociągająca się robi... No i problem gotowy, bo o czym tu rozmawiać z królewną której się sadełko zaczyna wylewać? Koledzy przestają zazdrościć takiej "laski"? To może czas zacząć narzekać?
Ktoś tu filmy kręci. Nijak się to ma do problemu, który opisany był w temacie, same domysły, uogólnienia. Może więcej wiecie o Autorze niż napisał w temacie, ale trochę nieładnie wygląda takie ocenianie kogoś z góry, kiedy szuka rozwiązania swojego problemu.
Salomonka napisał/a:Janix2 napisał/a:Ta...utyła jak była w ciąży. A teraz ma męża i dziecko więc już jest spełniona. Mąż tańczy jak mu zagra ale jak znam życie to do czasu. Mało jest takich historii na forum; po ślubie i dziecku zwrot o 180 stopni.
Raczej nie tak bym to ujęła:)
Panowie biorą sobie za żony królewny, są szczęśliwi że taka królewna ich chciała, a potem proza życia... Trzeba prać sprzątać, dzieckiem się zajmować a i królewna jakaś taka mniej pociągająca się robi... No i problem gotowy, bo o czym tu rozmawiać z królewną której się sadełko zaczyna wylewać? Koledzy przestają zazdrościć takiej "laski"? To może czas zacząć narzekać?
Ktoś tu filmy kręci. Nijak się to ma do problemu, który opisany był w temacie, same domysły, uogólnienia. Może więcej wiecie o Autorze niż napisał w temacie, ale trochę nieładnie wygląda takie ocenianie kogoś z góry, kiedy szuka rozwiązania swojego problemu.
Rzeczywiście, staramy się znaleźć powód dla którego Autorowi ciężko jest pogodzić się z rzeczywistością. A ty może coś.. bo przecież nie zostawisz Autora bez próby rozwiązania jego problemu?
Po prostu trafiła ci się leniwa krowa która myśli iż z racji tego że jest kobietą to wszystko może a ty jako facet masz się dostosować albo wypad.
Zrobisz to co uważasz za słuszne ale ja bym długo pewnie nie wytrzymał i kopnął ją w dupę.
46 2021-01-13 10:22:36 Ostatnio edytowany przez noben (2021-01-13 10:23:22)
staramy się znaleźć powód dla którego Autorowi ciężko jest pogodzić się z rzeczywistością.
Jak za kilka lat żona Autora założy wątek zaczynający się od słów: ''... byliśmy szczęśliwym małżeństwem dopóki on nie poznał....'' , to nie będziecie próbowały godzić jej z rzeczywistością, tylko utworzycie chór potępienia podłego męża, a wysiłki doradcze zostaną skierowane na to, jak by mu zabrać jak najwięcej. W imię sprawiedliwości, rzecz jasna.
Ale my znamy tylko jego wersję, gdyby ona opisała swoją to pewnie autor wyszedłby na nieroba...
W takich sprawach to powinniście iść do jakiejś poradni czy coś, żeby terapeuta poznał wersje dwóch osób i coś doradził. Coś mi się wydaje, że autor za bardzo przesadza i robi tutaj z żony nieroba, a z siebie złotego ojca. I generalnie to autor sam tutaj robi przedstawia siebie jako ofiarę, a nie żona. A z doświadczenia wiem, że ludzie lubią tak koloryzować jak im ciężko, dlatego bez wyjaśnien żony cięzko cokolwiek powiedzieć. Narzekać narzeka, ale sam nic z tym nie robi.
A jednak sam, w poprzednim poście, od razu uznałeś że biedna żona to na dwa etaty zasuwa. I wtedy nie potrzebowałeś drugiej perspektywy. Tak samo jak bez niej wiesz że autor przesadza. Idź być simpem gdzie indziej.
A można zrobić tak jak zawsze się tu robi: starać się pomóc wychodząc z założenia że autor napisał prawdę. Nawet jeżeli komuś się wydaje to nieprawdopodobne że to facet może być poszkodowany w kwesti obowiązków w domu.
Autor wyraźnie napisał że problem zaczyna się kiedy próbuje mieć 5 min. dla siebie, wtedy małżonka stwierdza że mu się nie należy. Tutaj widzę popularną wśród niektórych kobiet narrację że skoro ona siedziała od rana z dzieckiem to on po powrocie z pracy powinien przejąć jej obowiązki żeby ona mogła odpocząć... Może warto pomyśleć o powrocie żony do pracy, żeby wiedziała że pieniędzy nie zarabia się odpoczywając... A dodatkową kasę przeznaczyć na opiekunkę.
Wnoszę o zakończenie tego festiwalu nienawiści do kobiet. Lubię być na tym forum, dlatego że można tutaj merytorycznie porozmawiać, a nie słyszeć bezmyślne teksty o księżniczka, królewnach i krowach, albo że ktoś czuje się lepszy bo jest kobietą, i być wrzuconą do jednego worka przez sfrustrowanych panów, którzy uważają, że wszystkie kobiety z góry i bezrefleksyjnie potępią faceta, który wdał się w romans.
49 2021-01-13 11:10:00 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-01-13 11:12:04)
Daleki jestem od wyzywania i obrażania kogokolwiek, ale w takich sytuacjach widać, jak bardzo każda ze stron próbuje przeforsować swoje racje. Przecież zarówno facet zasługuje na odpoczynek po swojej, ciężkiej nieraz pracy, dzięki której oboje żyją, jak i kobieta, chcąca oderwać się od obowiązków macierzyńskich! Czy tutaj rozwiazaniem nie będzie przejęcie części obowiązków przez ojca, kiedy żona zechce pójść do pracy i/lub wygospodarować trochę czsau dla siebie. Z opiekunkami bywa różnie, dlatego rozumiem rodziców podchodzących do tego sceptycznie, ale czemu od razu nawzajem sobie udowadniać czyja racja jest ważniejsza i kto bardziej zasługuje na odpoczynek: facet po pracy czy kobieta, która chce się oderwać choć na chwilę od roli matki.
Za dużo w tym wszytkim emocji i mamy to, co mamy..
Wnoszę o zakończenie tego festiwalu nienawiści do kobiet.
Nie przesadzaj, ciosy lecą z obu stron czy to w tym wątku czy w innych. Proponuję może przed zamknięciem poczekać parę dni, może autor się odezwie i coś rozjaśni.
Eeeehhh... A było utopić jak jeszcze było ślepe
![]()
ŻART ! ŻART
!
można tutaj merytorycznie porozmawiać, a nie słyszeć bezmyślne teksty o księżniczka, królewnach i krowach,.
Rozmawiaj...Odnieś się merytorycznie...
Mówi ciągle, że ja to odpoczywam w pracy codziennie po 8h...
... wybucha w momencie kiedy np. ja chce zrobić coś dla siebie np. spojrzeć w TV, czy choćby pojechać i umyć samochód. NIE!!!
... a ona chętnie sobie odpocznie..
...ciągle złość, warczenie..
...awantura na całego .
A może to nie jest historia księżniczką, a rozczarowaną i sfrustrowaną zwyczajną kobietą?
Może macierzyństwo okazało się całkiem inne niż to wynika z licznych cukierkowych opowieści?
Może zrobił się covid, z domu wyjść najpierw nie, bo dziecko małe, a potem nie, bo się zarazi?
Może dziecko jest trudne?
A może była depresja poporodowa, a pomocy z nikąd?
Może się okazało, że są zgrzyty na innych polach małżeńskich, o których autor nic nie napisał? Napisał, że żona nie izoluje go od dziecka, wręcz wymaga jego obecności przy zabawie, kąpieli i kładzeniu spać. Może zwyczajnie tez jest zmęczona, ale ciągłym przesiadywaniem w domu?
Nie wiemy, czy była wczesniej aktywna zawodowo, czy chciała tego dziecka, jakie były jej wyobrażenia na temat macierzyństwa, czy miał być żłobek, czy planowała urlop wychowawczy.
Tak na prawdę nic nie wiemy, znamy tylko frustrację jednej ze stron, gdzie nie ma słowa o wspólnym spędzaniu czasu, czy jakiś rozmowach, nie ma słowa o seksie (czy jest), nie ma słowa o jakimkolwiek wspólnym życiu. Jest tylko zmęczony, sfrustrowany ojciec, który nie ma czasu dla siebie, i jedyne czego chce, to chwili tylko dla siebie.
Nie dla nich obojga. Nie dla wspólnie spędzonego czasu. Tylko dla siebie.
54 2021-01-13 11:37:56 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-01-13 11:41:36)
Wypowiadając się na takim forum, staram się zakładać, że ludzie piszą w miarę prawdziwe historie. Jeśli podejrzewałbym na każdym kroku zakłamanie czy zatajanie prawdy, to po co w ogóle się w takim miejscu udzuelać?
Dalczego zakladamy, że potrzebny JEDNEJ strony są ważniejsze? Poszkodowany jest zarówno facet, jak i kobieta! W różnym stopniu, bo to przecież dwa, zupełnie odmienne problemy. Tak samo, jak kobieta chce odpocząć od macierzyńskich obowiązków, tak facet chce zwyczajnie zrpobić coś dla siebie. Każdy ma prawo do chwili wytchnienia.
Za dużo emocji w takich sytuacjach się pojawia, bo jeśli kobiet atwierdzi, że facet odpoczywa w pracy 8 godzin, to raczej nie jest wypowiedziane na chłodno, ale przepełnione zmęczeniem, bezradnością i frustracją. Kobieta zapewne oczekuje, żę Autor sam wszytko zrobi bez najmniejszych wskazówek a sam Autor z chęcią by pomógł, ale oczekuje konkretnych zadań, jakie ma spełnić.
Wypowiadając się na takim forum, staram się zakładać, że ludzie piszą w mairę prawdziwe historie. Jeśli podejrzewałbym na każdym kroku zakłamanie czy zatajanie prawdy, to po co w ogóle się w takim miejscu udzuelać?
Zawsze tam, gdzie sytuację przedstawia jedna strona nie ma całkowicie obiektywnej prawdziwej historii. Zawsze jest jakiś aspekt, na który jedna strona nie zwraca uwagi, a druga strona uważa, że jest mega ważny. Zawsze są jakieś przemilczane emocje. To nie zakłamanie czy zatajanie prawdy tylko po prostu bycie człowiekiem.
Nie jesteśmy w stanie przedstawić obiektywnie sytuacji, w której uczestniczymy, bo angażujemy się emocjonalnie.
56 2021-01-13 11:43:30 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-01-13 11:45:02)
Racja, tylko raczej i tak wiemy, że wersji drugiej strony nie usłyszymy
Co innego niedomówienia a co innego jakaś zupełnie nie trzymająca się kupy historia.
Zwróciłem teraz uwagę, jak zobaczyłem zacytowane słowa Autora o tym, że codziennie w pracy po 8 godzin sobie odpoczywa..No, nie jest to z pewnością wyjęte z rzeczowej, spokojnej rozmowy ![]()
Jedno jest pewne: gdyby w opisanej tu historii wszystko było identyczne, poza płcią Autora, to nikt, powtarzam NIKT by nawet nie napomknął o perspektywie drugiej strony.
Byłyby tylko rozważania o tym gdzie i z jaką siłą należałoby kogoś kopnąć.
Oczywiści subiektywizm opisu sytuacji jest oczywisty i być może druga strona widzi i czuje to inaczej. Jednakowoż bazując na wpisie Autora nie da się nie uznać, że z jego żoną coś jest mocno nie teges.
Jedno jest pewne: gdyby w opisanej tu historii wszystko było identyczne, poza płcią Autora, to nikt, powtarzam NIKT by nawet nie napomknął o perspektywie drugiej strony.
Byłyby tylko rozważania o tym gdzie i z jaką siłą należałoby kogoś kopnac.
Wywróżyłeś to z kryształowej kuli?
59 2021-01-13 11:48:17 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-01-13 11:48:56)
Jedno jest pewne: gdyby w opisanej tu historii wszystko było identyczne, poza płcią Autora, to nikt, powtarzam NIKT by nawet nie napomknął o perspektywie drugiej strony.
Byłyby tylko rozważania o tym gdzie i z jaką siłą należałoby kogoś kopnąć.Oczywiści subiektywizm opisu sytuacji jest oczywisty i być może druga strona widzi i czuje to inaczej. Jednakowoż bazując na wpisie Autora nie da się nie uznać, że z jego żoną coś jest mocno nie teges.
Staram się nie wyciągać takich wniosków, bo tak możemy się w nieskończoność przepychać, która z płci ma większe prawa czy która strona ma rację/ ważniejsze potrzeby do spełnienia.
Widąć tutaj jedno: zbytnie naładowane emocjami, które może trwac bez końca, póki OBOJE się nie uspokoją i nie pogadają na spokojnie.
Jak zwykle rozważana jest głębia kobiecej psychiki. Myślę, że to bez sensu, bo to tylko usprawiedliwianie, gdybanie i kierowanie się kobiecą solidarnością. Autorowi nic to nie pomoże.
Radziłbym podejście kobiece, czyli podejść twardo i wymagać. Jak nie pasuje walizka i za drzwi. Oczywiście żartuję.
Autorze to co uderza to kompletny brak komunikacji i nadawania na tych samych falach. Musisz zrozumieć, że żona może mieć inne podejście do obowiązków. U was to bardziej wygląda na relacje ojciec i córeczka, która nie widzi zbyt wielkiego sensu w pościeleniu łóżka, czy przygotowaniu kolacji nie tylko dla siebie, ale też dla was obojga. Tutaj znaczące może być jej wychowanie. Wspomniałeś coś o teściowej. Jak ona może mówić, co ty możesz w waszym małżeństwie? Powiedz jej, że to nie jej sprawa. Musisz być bardziej asertywny. Tutaj wcześniej radzono skoro ona cały tydzień zajmuje się dzieckiem, no to w sobotę niech pojedzie zrobić zakupy. Tu trzeba jasno i prosto, bo warczenie żony pokazuje, że ona nie rozumie o co ci chodzi, a odbiera twoje zachowanie jako wrogie.
Bzdura. Były tu już opisywane sytuacje z drugiej strony i rady były podobne.
Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą twierdzić, że wszystko jest zawsze winą faceta, ale czy serio musimy wszystkich słuchać? ![]()
A ja się zastanawiam, sorry może to pierdołka: ale jak ilość wolnego czasu zredukowała się przy dziecku, po co prasować te ubranka roczniakowi??
ma jakieś zebranie zarządu czy co?
moze żona jest pedantką to sprzeciwić się trzeba teraz, a moze to mąż jest pedantem i musi mieć wyprasowane?
I dlaczego nazywa marnowaniem czasu najpiękniejszą część tygodnia, czyli sobotni poranek i zamiast chociaż chwilę poleniuchować z żoną w łóżku, kawę wypić, seks uskutecznić, śniadanie zjeść, biegnie do tego marketu.
zwolnij, autorze, zwolnij.
plan na sobotę:
rano relaks ![]()
potem żona na zakupy, do fryzjera, kosmetyczki
teściowa z bobasem na spacer
Ty oglądasz ulubiony serial, potem gotujecie razem, bawicie się z dzieckiem. Można przecież..
Jedno jest pewne: gdyby w opisanej tu historii wszystko było identyczne, poza płcią Autora, to nikt, powtarzam NIKT by nawet nie napomknął o perspektywie drugiej strony.
Byłyby tylko rozważania o tym gdzie i z jaką siłą należałoby kogoś kopnąć.Oczywiści subiektywizm opisu sytuacji jest oczywisty i być może druga strona widzi i czuje to inaczej. Jednakowoż bazując na wpisie Autora nie da się nie uznać, że z jego żoną coś jest mocno nie teges.
I dla tego nie piszemy (uwaga ironia):
1. Po pracy powinieneś być tak stęskniony za swoim bombelkiem, że jedyne czego powinieneś pragnąć to spędzić resztę życia na układaniu z nim klocków, i być szczęśliwy, gdy kolejny raz wyleje na Ciebie papkę z brokułów.
2. Chciałeś mieć dziecko, to baw się z nim.
3. No ale czego się spodziewałeś zakładając rodzinę? Przecież to oczywiste, że prawdziwy facet powinien....
4. Powinieneś być wdzięczny, że zona w ogóle zechciała za Ciebie wyjść, robisz i tak za mało, bo nie jesteś jej w ogóle wart. Ona jest dawcą życia, łaskawie urodziła Twoje dziecko i do końca swojego istnienia powinieneś sprzątać każdy pyłek z jej drogi.
ITD.
Autor dostał na początek proste i łatwe do wdrożenia rozwiązania domowe, które powinny poprawić trochę sytuację i jego żony, i jego samego.
Część osób zainteresowała sie innymi aspektami jego pożycia małżeńskiego z doświadczenia wiedząc, że pierwsze dziecko i pierwszych kilka lat jego wychowywania bywa ciężkie dla małżeństwa.
I to właśnie na tym okropnym, nastawionym według Ciebie antysamczo forum.
64 2021-01-13 12:28:04 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-13 12:29:22)
widzę że temat jest drażliwy i wywołuje U Panów właśnie wielkie emocje, nawet u tych zdawałoby się rozsądnych jak Gary ![]()
ja zawsze wgłębiam się w szczegóły i zadaję pytania, dopóki nie mam pewności, bo rzeczy nie zawsze wyglądaja na takie jakie są.
Piszemy co ma do zrobienia mąż, bo to mąż tu pisze.
nie lubię jak ktoś mnie wybiórczo czyta: napisałam wyrażnie że będąc w domu żona powinna ogarnąć obiad dla męża i ze mam on prawo do chwili dla siebie.
ale czas nie jest z gumy i trzeba go umieć wygospodarować.
Nic też obrażliwego w tym że wielu mężczyzn zwyczajnie nie czuje się pewnie z niemowlakiem i to żadna zbrodnia.
Padają też ofiarą rozdrażnienia i przemęczenia żony, hormonalnych skoków itd. ale trzeba coś z tym robić i korzystać z pomocy z zewnątrz też.
Wiecie co powiem wam coś. Też uważam że powinien być podział obowiązków, a jak ma np. dość siedzenia z dzieckiem to powinniśmy się zamieniać. Ja siedze z małym a ona sprząta. Bo ja z nim lubie siedzieć i mi nie marudzi tak jak jej. Ale jak ostatnio w sobote powiedziałem to ty sprzątaj a ja chętnie z nim posiedze to "a nie, bo tobie to nie marudzi i nie robisz nic jak z nim siedzisz a mi marudzi ciągle". Wiec według niej mam najpierw wykonać swoje obowiązki a później zająć sie dzieckiem. Nawet mamusia jej mi raz powiedziała: To weź se teraz odkurz i umyj a pozniej juz bedziesz miał z głowy to juz bedziesz mógł coś pomóc przy dziecku. Myślę że to wzorce wyniesione z jej domu. Całe życie za płotem żyła ciotka co nie robiła nic poza tym że pachniała a chłop jak wracał z pracy to gotowanie sprzątanie itd. Taki pantoflarz. Wiec sie napatrzyła i chce tak samo. A wspólnego spedzania czasu to nie ma. Nie mówiąc o seksie. No moze z raz na miesiac? dwa? I to i tak z mojej inicjatywy