bigos123 napisał/a:Zauważyłem też że jak dziewczyna chce to znajdzie bez problemu, facet prędzej pogada z dziewczyną jak ta uderzy pierwsza.
Na kilku portalach randkowych co mi nitki nie odpisał zrobiłem konto i ustawiłem kobieta, nawet nie musiałem nic wpisywać i dawać zdjęcie, a wiadomości były.
Więc randkę i sex macie zawałowanie, wiec możesz sobie mówić ze jak nie ten to znajdzie się inny.
Dlaczego wielu mężczyzn trzyma się toksycznych kobiet? Bo wiedza że drugiej mogą już nie mieć.
Po raz kolejny proszę, abyś nie pisał do mnie per "wy". Nie jestem żaden wy.
I po raz kolejny powtarzam też - że od punktu, w którym Ty się obecnie znajdujesz, do randek i seksowania jest bardzo daleka droga. Ty nie chcesz się przecież do nikogo nawet odezwać, tylko czekasz aż wszyscy będą wychodzili z każdą inicjatywą do Ciebie. Jesteś zły na świat i ludzi i ciągle to okazujesz.
Bo nie wierzę, że tutaj na forum jesteś odpychający, ufoszony i krytykujący wszystko, a w życiu realnym tryskasz dobrym humorem i sympatią do ludzi.
Jakbym nie chciała/ nie mogła poprowadzić z kimkolwiek przyjaznej rozmowy o pogodzie, to w życiu nie byłyby mi w głowie randki i seksy. Nie da się zaczynać od wysokiego C, mając takie podejście do życia, jakie Ty prezentujesz.
bigos123 napisał/a:Bo jak każda patrzysz na innych z góry, skąd możesz wiedzieć jaki ktoś jest jak nie porozmawiasz?
Kos podchodzi, uśmiecha się pyta się czy może zaprosić na kawę, a ty od razu że maruda?
Toż mówię, że nie wierzę, że tylko tutaj jesteś jęczącą, pełną pretensji i niezadowolenia istotą, a w realnym świecie jest z Ciebie radosna dusza towarzystwa. Przecież istnieje również komunikacja niewerbalna, widzisz jaki ktoś ma wyraz twarzy, czujesz jego aurę i energię. Nierzadko zanim ktoś się odezwie wiesz już, czy chcesz z nim rozmawiać, czy nie.
bigos123 napisał/a:Widać że powierzchowna jesteś, i na pewno patrzysz czy wygląda jak model albo czy ma kasę.
Ejże, masz jednak jakieś poczucie humoru
Nie obchodzi mnie ani model, bo sama ani kulawa, ani garbata nie jestem, choć do modelki mi daleko. Ani nie obchodzi mnie kasa, bo nie mam dwóch lewych rąk i sama sobie zarobię na to, czego potrzebuję. Nie potrzeba mi partnera, który musiałby kompensować jakiekolwiek moje braki, czy kompleksy. Kieruję się jednak nieco innymi zasadami i inne mam potrzeby.
Na co i model, skoro byłby ponurakiem, złośliwcem, albo wiecznie niezadowolonym gościem?
Poza tym, co drugą osobę tutaj w tym wątku oceniasz jako płytką i powierzchowną, więc nie biorę tego zupełnie do siebie. Jesteś po prostu zły. Spodziewałeś się innych rad. Współczucia, głaskania po głowie, użalania się. A dostałeś porządne, konkretne rady, motywację, jednak jedynym który może z tego coś zrobić konstruktywnego, jesteś wyłącznie Ty. Oznacza to poczynienie wysiłku. Tego jednak nie chcesz. Chcesz całe życie jechać na absolutnym minimum, na standbayu, żeby tylko trochę energii poświęcać na niezbędne procesy życiowe, a reszta niech się dzieje sama, niech wszystko do Ciebie przyjdzie i najlepiej poprosi, abyś zechciał to wziąć.
bigos123 napisał/a:Jak nie pogadasz to nigdy się nie dowiesz jaki ktoś jest
O to, to, to! To jest idealne dla Ciebie motto, które w dodatku sam wygłosiłeś. Dopóki z kimś nie pogadasz - ale halo, nie kobiety, modelki, randki i seksy - tylko normalna przyjazna rozmowa, choćby o bzdurach, to się nie przekonasz jaki ten ktoś jest. I raz jeszcze podkreślam, nie chodzi o kobiety. Chodzi o ludzi, którzy robią interesujące Ciebie rzeczy, o ludzi do których mógłbyś się przyłączyć we wspólnych wyprawach, czy przygodach.
bigos123 napisał/a:Bo NIGDY NIKOMU NIC NIE ZROBIŁEM.
Ja też nigdy nic nikomu nie zrobiłam.
A mimo tego ojciec w pijackim zwidzie ganiał mnie wkoło domu z siekierą, bo chciał ze mnie diabła wygnać.
A matka porzuciła mnie, kiedy miałam 8 lat, bo jej nowy chłopak mnie nie lubił i kazał jej tak zrobić.
Czy zauważyłeś gdzieś tutaj na forum moje biadolenie z tego powodu? Narzekanie? Jęczenie?
bigos123 napisał/a:Nawet nikt zemną nie pogada. A jestem gorszy. Nikt mi nie dał szansy na rozmowę, więc gdzie tu jest moja wina?
Nie chodzi o winę, czy zasługę. Z Twoich postów przeczytałam już z kilkadziesiąt razy, że Ty nie będziesz podchodził i nie będziesz inicjował żadnych rozmów i kontaktu. Że Ciebie nikt nie zaprasza.
Teraz nagle czytam, że jednak zaczynasz rozmowy z ludźmi i wszyscy Cię odrzucają.
To jak to w końcu jest naprawdę?
bigos123 napisał/a:Winą było by to gdybym nie podchodził i nic nie zrobił, albo gdybym miał te rozmowy a na pierwszej się kończyło.
Nie, to by nie było winą. To oznaczałoby, że po prostu trafiłeś na kogoś, kto nie jest zainteresowany rozmową. Jednak to się zdarza wszystkim, no big deal.
Powiedz szczerze, jak wyglądają takie Twoje rozmowy z mężczyznami, z kolegami z pracy? Podchodzisz do grupki, która pije w kuchni kawę, mówisz "cześć" a oni wszyscy bez słowa uciekają? Odpowiadają Ci w ogóle na to powitanie?
bigos123 napisał/a:Tak są wredni, bo nikt nie potrafi tego uszanować że nie chce alkoholu, i co jest w tym złego. Jak ktoś chce sobie zmarnował życie jak mój ojciec to proszę bardzo.
Matka jakoś od niego nie odeszła a nawet się wioząc nie powinna, ale tacy są fajni prawda. Co później nie szanuje.
Moją winą jest to że wole napić się soku, niż się schlać jakimś gównem?
Twoją winą jest fakt, że pogardzasz wszystkimi ludźmi, którzy są w innej sytuacji niż Ty.
Ja nie piję alkoholu wcale, z powodów zdrowotnych teraz, a wcześniej z wyboru i też z powodu doświadczeń życiowych, o których napisałam powyżej. Jeśli ktoś miał z tym problem, wyśmiewał to, albo namawiał mnie do picia, to działo się tak tylko raz.
Nie chcesz się zadawać z imprezowiczami? To nie rób tego, nikt Ci przecież nie nakazuje.
Na świecie są miliardy ludzi, i dzielą się nie tylko na pijusów i szlachetnych młodzieńców z zasadami. Na świecie są miliardy ludzi i każdy z nich znajduje prędzej czy później swój krąg znajomych, albo ludzi z którymi może dzielić zainteresowania, nie rób z siebie męczennika.
Nie jesteś ani swoim ojcem, ani swoją matką. Jakie ich wybory życiowe mają znaczenie w Twoim obecnym życiu? To, że matka nie chciała odejść od ojca ma oznaczać, że wszystkie kobiety są głupie, złe i powierzchowne?
bigos123 napisał/a:To że udało mi się znaleźć lepszą prace po 3 latach na produkcji też jest według zwas oznaką nieróbstwa.
Nie, to jest wynikiem tego, ile energii i wysiłku włożyłeś w poszukiwania tej pracy. W co drugim zdaniu piszesz o winie, wygląda to tak, jakbyś uwielbiał czynić z siebie ofiarę.
bigos123 napisał/a:Bo praca jest wszędzie, postanawiam być programistą i jutro mnie zatrudnia bo ją rozdają na lewo i prawo.
Tak, praca jest wszędzie. Ale jako dorosły człowiek - bo deklarujesz, że jesteś dorosły, choć Twoje posty są bardzo infantylne, rozumiesz chyba, że nie zostaje się programistą, architektem, prawnikiem - wyłącznie po powzięciu postanowienia, że chce się nim zostać? Nie wystarczy postanowić. Trzeba się uczyć, dokształcać, rozwijać, wtedy dopiero zostaje się programistą.
Jeśli ja teraz powiem, że chcę się stać chirurgiem, to czy moje postanowienie wystarczy abym się nim stała?
bigos123 napisał/a:Wystarczy się tylko zgłosić i odrazu dostajesz 10k netto, otóż mam kilka set podań o prace wysłanych i tylko 3 rozmowy w tym temacie.
Na pracę za 10k netto trzeba mieć wykształcenie, kwalifikacje i doświadczenie.
A wszystko to wynika z chęci pracy nad sobą i podejmowania wysiłków w tym kierunku. Żaden programista nie dostaje 10k tylko po skończeniu kursu programowania.
W dzisiejszych czasach nie istnieje już dawno coś takiego, jak "składanie podania o pracę". Teraz trzeba mieć dobre cv, warto korzystać z doradztwa w tym zakresie, bo wymagane standardy takich dokumentów stają się coraz wyższe. Jednak aplikacje odbywają się w dużej mierze poprzez serwisy zawodowe. Do tego musisz mieć założony profil w serwisach zawodowych, który powinien chociaż sprawiać wrażenie, że jego właściciel jest aktywny i profesjonalny. Dobrze oceniane jest też udzielanie się w grupach tematycznych, związanych z zawodem jaki wykonujesz. Żeby być dobrze odbieranym przez potencjalnych rekruterów, trzeba być człowiekiem aktywnym, musisz pokazać się jako ich potencjalny pracownik, którego oni CHCĄ zatrudnić, a nie jako petent pokornie proszący o suchy chleb dla konia.
Jeśli nie masz odpowiedzi na swoje setki wysłanych cv, to oznacza, że z jakiegoś powodu nie jest ono interesujące dla potencjalnych pracodawców. Powinieneś je więc poprawić, albo skonsultować.
bigos123 napisał/a:Moją winą było by to gdybym nie pisał tych podań i nic nie robił. Grafie tez zacząłem się sam uczyć jak o prace programisty nie szło.
Podania o pracę, to się pisało 30 lat temu. Teraz musisz przejść na inne kanały rekrutacyjne.
Świetnie, że zacząłeś uczyć się grafiki, sam widzisz, że dzięki nowym umiejętnościom poprawiłeś jednak trochę swoją sytuację. To Ci daje fajną perspektywę na przyszłość. Warto pomyśleć co mógłbyś osiągnąć finansowo, gdybyś zechciał rozwijać się i uczyć dalej. Spójrz na przykład mojej córki, która zaczęła robić to samo co Ty 3 lata temu, a teraz zarabia porównywalnie do mnie. Najdalej za 2 lata będzie zarabiała więcej niż ja. Osiągnęła to wyłącznie dzięki swojej pracy i CHĘCI rozwoju.
bigos123 napisał/a:Ronie co moge, ale według was wszystko jest mało.
Wy już dawno wydaliście wyrok że wżyciu nigdy nic nie zrobiłem, nigdzie nie poszedłem, do nikogo się nie odezwał
i o prace się nie starałem
Nigdy też nie napisałem że nie ćwicze to tylko wasze stwierdzenie, bo oceniacie z góry
Nikt tu nie wydał na Ciebie żadnego wyroku, przestań robić z siebie ofiarę. Jeśli jesteś ofiarą, to tylko własnych wyborów i decyzji.
Jak piszesz, że nie będziesz z nikim gadał, że nikt Cię nigdzie nie zaprasza, że masz wszystkiego dosyć, to co mamy myśleć? Że jesteś aktywnym, radosnym i sympatycznym facetem, tylko forum jakieś przygnębiające i źle Cię nastraja?
Jak inaczej można ocenić człowieka, który coś takiego pisze?
bigos123 napisał/a:Chce mieć tylko normalną rodzinę.
Ale jak ktoś niema dobrej pracy mieszkania auta, zna tylko swoje miasto i nic więcej, to jest podczłowiekiem, nic nie wartym.
Skoro masz takie standardy, że dla Ciebie ktoś kto nie posiada tych dóbr jest podczłowiekiem, to możesz przegapić wiele fajnych rzeczy w życiu.
Nie będziesz miał normalnej rodziny, dopóki nie dorośniesz. Dopóki nie zrozumiesz, że to Ty sam masz największy wpływ na swoje życie i na zmiany jakie mają w nim zajść. Normalna rodzina nie przyjdzie do Ciebie i nie kopnie Cię w zadek.