Autorze, wszyscy pytają Cię o to co sam zrobiłeś, a Ty z jakiegoś powodu mocno skupiasz się na tym, co robili inni.
Czy nie jest tak, że dobrze się czujesz w roli ofiary, bo w takiej postawie możesz użalać się nad sobą i nie robić nic innego, ani wychodzić z żadną inicjatywą?
Jedna z moich córek zapragnęła być grafikiem jakieś 3 lata temu, i choć wiem, że jako mama nie jestem zbyt obiektywna, to jednak jej progres jest ogromny i robi w tej chwili takie rzeczy, które są już naprawdę przyjemne dla oka. Oprócz etatu jest również freelancerem i pracuje nad dodatkowymi zleceniami.
Co Was odróżnia to to, że ona sama uczy się i rozwija bardzo mocno, i robi to wszystko z własnej inicjatywy. Mówi, że teraz ma czas na to, że jeśli nie obecnie - to kiedy, i jej podejście jest takie - że zawsze próbuje.
A zapewniam Cię, że nie miała ani bogatego dzieciństwa, ani dzianych starych, ani nie była wielką imprezowiczką czy ćpaczką.
Co Was różni?
NASTAWIENIE. Stosunek do najnormalniejszych spraw w życiu, jakimi są możliwe kłopoty, problemy, utrudnienia.
Ona mówi - no jasne, że spróbuję, jak mi się nie uda, to będę wtedy szukać rozwiązania. No jasne, że coś zrobię - jak mi nie zapłacą, to przecież jakoś te pieniądze zwindykuję, najwyżej dłużej to potrwa.
Ty mówisz - wszystko jest bez sensu, do dupy, każdy chce mnie oszukać, wykorzystać, nic więcej nie mogę zrobić, meeeh.
Z kim z tej dwójki grafików chciałbyś Ty Autorze pójść na kawę?
Co Ty robisz - to jest czekanie i bierność. Tylko że postępując w ten sposób, możesz się nie doczekać, aż rzeczy których pragniesz same do Ciebie przyjdą.
Możesz wykorzystać wszystko co masz, każdy swój atut, aby nawiązywać normalne i satysfakcjonujące relacje z ludźmi, niekoniecznie zmierzające od razu do związku i do seksu.
Za moich czasów, bywały fajne spotkania właścicieli psów tych samych ras. I z moim Baronem często na takie chodziliśmy. Nawet jeśli początkowo, na pierwszych spotkaniach czułam się zakłopotana, bo demonem towarzyskim nie jestem - to same psiaki w naturalny sposób rozładowują takie skrępowanie. Wystarczy tylko, żeby Twój piesek zaczął się bawić z innym, i już masz świetną okazję, żeby zamienić choćby kilka słów z jego właścicielem. Nawet gdyby to miało być tylko kilka zwyczajowych uprzejmości, albo tylko uśmiech - to jak najbardziej warto. Bo ten człowiek Cię zapamięta. I na następnych spotkaniach będzie Cię kojarzył, może sam nawiąże rozmowę.
I dokładnie taka sama zasada dotyczy wszelkich innych aktywności. Interesuje Cię coś? Zwiedzanie nawiedzonych miejsc? Obczajasz w necie grupy ludzi, którzy się tym również pasjonują i piszesz z pytaniem o to, czy możesz się przyłączyć do najbliższej wyprawy. I w ten sposób możesz próbować nawiązywać kontakt z ludźmi, którzy interesują się rzeczami, jakie i Ty uznajesz za ciekawe. Co więcej, tylko w taki sposób jesteś w stanie to zrobić. Bo czekając na ich inicjatywę, nie doczekasz się. Oni nie wiedzą, że chcesz się przyłączyć.
Tymczasem stanowisko jakie Ty prezentujesz, to czekanie.
Nigdzie nie pójdziesz, bo samemu to nie lubisz, a poza tym nikt nie czyta w Twoich myślach i Cię nie zaprosił.
Niczego nie zrobisz, bo nikt Cię nie zaprosił.
Niczego nie zobaczysz, bo nikt Cię nie zaprosił.
Niczego nie zmienisz, bo nikt Cię nie zaprosił.
Niczego się nie nauczysz, niczym nie zainteresujesz, niczego nie podejmiesz ... bo nikt Cię nie zaprosił.
Jeśli chcesz cokolwiek zmienić w swoim życiu, to nie obejdzie się to bez działania i inicjatywy, ale nie ze strony innych ludzi. To musi wyjść od Ciebie.
I to, że kilka razy poniosłeś porażki, zostałeś odtrącony, ktoś nie docenił Twoich chęci - nie świadczy o niczym. Nie określa Ciebie jako człowieka. Co więcej - w dorosłym życiu jest to jak najbardziej normalne.
Nikt nie ma czerwonego dywanu, po którym miękko sobie spaceruje przez życie.
Różnica między Tobą, a na przykład mną - polega na tym, że w razie niepowodzenia, porażki, odtrącenia, ja mówię - "no trudno, nie udało się tym razem, to uda się następnym. Spróbuję gdzie indziej/ z kimś innym. A jak nie będę próbować, to na pewno się nie uda".
Ty natomiast po takim doświadczeniu mówisz - życie jest bez sensu, wszystko jest bez sensu, nikt mnie nie zaprasza, miałem trudne dzieciństwo.
W Twoim życiu nie zmieni się kompletnie nic, dopóki nie zrozumiesz, że to Ty sam musisz być tą zmianą.