niebieskasardynka napisał/a:Tak się zastanawiam, po co to wszystko z nosisz jak juz wiesz o zdradzie? Wyobrażam sobie jak się męczysz. Jeżeli masz już zebrane dowody, co jest bardzo ważne, oswiadcz mu po prostu zimnym tonem ze po świętach składasz pozew o rozwód. Nic więcej nie mow.Zobaczysz jak go piorun strzeli, już nie będzie taki pewny siebie, myślę że zbije go z tropu totalnie. Oswiadcz mu ze spedzacie ostatnie święta razem dla dzieci. I ma się zachowywać porządnie, bo go w sądzie oskarżysz o molestowanie psychiczne. Trzeba ostro z nim, to nie jest w tej chwili miły misio, tylko bezwzględny egoista. Bez awantur spokojnie ale zimno. W ten sposób zobaczy ze jesteś silna i ze musi z tobą sie liczyć. Może też go o trzeźwi, uświadomi sobie co robi, może ,nie wiadomo.
Jestem tego samego zdania. Uważam, że Twoje zachowanie jest nieracjonalne i sama strzelasz sobie w kolano. Chyba, że odkrywając jego zdradę od razu powzięłaś decyzję o rozstaniu. Jednak zważywszy na to, że jego romans trwa "dopiero" 1,5 miesiąca i jest na odległość, nie rozumiem Twojej spolegliwej postawy. Jeśli ich romans trwa dłużej, to powinnaś o tym wiedzieć, mając bieżący dostęp do ich korespondencji. Omijasz pewne kwestie, nie ustosunkowujesz się do niektórych postów (w sumie nie musisz), tak jakby ta sytuacja dostarczała Ci adrenaliny, niekoniecznie negatywnej.
Po raz kolejny pytam, na co czekasz w tych okolicznościach, dlaczego ułatwiasz mu bujanie w obłokach?
Dowody jego zdrady masz zabezpieczone, teraz kolejnym krokiem powinna być porada u prawnika. Trudno jest mi też zrozumieć, że masz totalnie związane ręce w kwestii jakichkolwiek kroków na teraz. Nie popieram propozycji zostawienia dzieci ojcu na święta. To tylko uderzy w dzieci i będzie argumentem przeciwko Tobie, że w tak ważnych dniach pozostawiłaś je tatusiowi.
Jednak co stoi na przeszkodzie, żeby teraz, tydzień przed świętami wyłożyć mu karty na stół, zabrać dzieci i wyjechać z nimi na święta do rodziny?
Nie mów, że nie stać Cię na bilety, po prostu bierzesz pieniądze nie pytając go o zgodę, a rodzina z pewnością zaopiekuje się Wami. Wróciłabyś po świętach, dając mu tym samym czas do namysłu, nie prosiła, nie błagała, tylko postawiła go pod ścianą. Ty zaplanowałaś odkrycie prawdy na Sylwestra, zostawiając mu komfort dalszego przeżywania "miłości" do kochanki, godząc się na podłą atmosferę w domu, a następnie zaprosiłaś rodzinę na styczeń w sam środek burzy między Wami?
Dla mnie to nielogiczne, a po za tym, jak ugościcie rodzinę, jeśli brakuje Wam kasy?
Nie zgadzam się także z opinią, że powiadomienie męża tamtej kobiety jest próbą załatwienia swoich spraw jego rękami. Rozumiem, że nie chcesz robić tego przed świętami, że względu na ich dzieci, dziwne, że równocześnie swoje dzieci narażasz na aroganckie, czy agresywne zachowanie tatusia.
Uważam, że ujawnienie ich romansu jej mężowi, skomplikowałoby ich rodzące się uczucie, o którym piszesz tak, jakby był to wieloletni romans.
Na ten moment mogłabyś wiele zrobić, żeby ewentualnie uratować swoją rodzinę, chyba, że zupełnie nie zależy Ci na tym, bo takie odnoszę wrażenie czytając Twoje posty.