Witam
Piszę, być może dla tego, że chce się wygadać, a może ktoś coś mi powie sensownego, jak rozwiązać problem, jak postąpić jak poradzić sobie z myślami.
Jestem facetem mam 37 lat swoją działalność gospodarczą, żonę i 2 dzieci. Z żoną jesteśmy już około 16 lat razem najpierw kilka lat narzeczeństwa, mieszkania razem, potem ślub dzieci (najstarsze 7 lat). Jesteśmy niby szczęśliwym małżeństwem, choć zdarzają się kłótnie o różnym natężeniu. Co dzień pokazuję żonie jak bardzo za nią szaleję, ludzie się dziwią,ze po tylu latach tak mi się podoba i taki jestem uczuciowy. Zaczepiam ją, podszczypuję, głaskam, mówię masę bardzo szczerych komplementów. generalnie miałem zawsze do niej 10000% zaufanie, gdy ją ktoś podrywał w pubie tylko ją naznaczałem, że jest moja i się oddalałem, żeby mogła się cieszyć zainteresowaniem innych facetów w grzeczny sposób. Tak mniej więcej było do niedawna.
Ostatnio na imprezie u nas w domu zauważyłem dziwne zachowanie żony i znajomego, siedząc smyrali się po kryjomu stopami. Myślę sobie. Nieeeeee. Przypadek. Trochę alkoholu już było więc może to pomyłka, niechcący, cokolwiek. Ale potem patrzę ona wstała a ten przy niej baaardzo blisko i ręka jak by ją obejmuje ale jego ręki nie widzę. Dziwne myślę. w pewnym momencie ona wychodzi do kuchni an po chwili za nią. Niby nic bo potrafimy przegadywać w kuchni długi czas ze znajomymi z pojedynkę i to w mieszanych składach. Ale doliczyłem do 10 i na paluszkach poszedłem do kuchni. I co widzę? Ona przyparta przez niego do blatu ich twarze blisko siebie, jak by się całowali ale natychmiast się rozłączyli. jego wulgaryzm na zbity pysk z domu a żonę mocno przytuliłem (sam nie wiem dlaczego).
Generalnie szok.
Gości wyprosiliśmy i siedliśmy do rozmowy, wyspowiadała mi się, że on pierwszy raz ją pocałował też u nas na imprezie, ale go dorzuciła i dała do zrozumienia, że nie może tego robić.
Po miesiącu gdy byłem w pracy w innym mieście (jednorazowo zwykle nie wyjeżdżam) poszła z przyjaciółka na pubbing i po kilku drinkach zawitały do domu tego znajomego i jego żony, z która także się przyjaźniliśmy. Nie wiem dlaczego ale twierdzi, że poszła tam żeby sytuację z nim wyjaśnić i konkretnie zakończyć męczący ją temat. Wtedy on ją znowu pocałował a ona już odwzajemniła pocałunek.
Reazumując
1 raz - On całuje
2 raz - Ona odwzajemnia pocałunek i mówi, ze nic z tego nie będzie
3 raz - U mnie w domu śmiałe zaloty i chyba całowanie (choć twierdzi, że jak wszedłem to było że on się do niej zbliżył bez pytania i od razu ja wszedłem)
Normalnie jak na filmie.
Żona bardzo żałuje, twierdzi, że nic innego nie było, że nie ma pojęcia jak do tego wszystkiego doszło bo przecież mnie kocha i niczego nie potrzebuje więcej. I wielokrotnie powtarza, że ie ma pojęcia jak to wszystko mogło zaistnieć.
Moje serce wybaczyło jej niemal od razu, ale głowa nie może. Mimo tego, że normalnie rozmawiamy ze sobą od tamtej pory i mamy dużo niesamowitego seku, wciąż wracają do mnie myśli. Mój nastrój jest jak huśtawka cały dzień jest ok a wieczorem zaczynam myśleć albo na odwrót, rano mam doła a później jest ok. Męczą mnie pytania, czy to na pewno było tylko tyle czy nie było bzykania? Co ona tak na prawdę czuła, czy to były chwile czy czy on zajmował jej myśli? Czy wcześniej były takie sytuacje, i czy będą się zdarzały częściej?
Najśmieszniejsze jest to, że zawsze miałem większe libido od niej i seksu mi było zbyt mało czasami 2x na miesiąc. Na moje zainteresowanie swoją osobą i seksem nie mogła narzekać. Natomiast od około 2 miesięcy była znaczna poprawa, w łóżku była zaangażowana jak nigdy i zdarzało się to częściej. Mało tego od pewnego czasu była dla mnie milsza i bardziej wyrozumiała, złość jej szybciej przechodziła, nawet jak rozbiłem samochód to nie było gadaniny tylko seks wieczorem. To wszystko dawało mi do myślenia bo wiadomo, jak jest jakaś zmiana to należy zacząć uważać. Ale ja nigdy bym jej o to nie podejrzewał, bo była zawsze mądrzejsza ode mnie, przewidywalna, ostrożna, mądra życiowo. Tak jak pisałem wcześniej ufałem jej w 100%.
Kocham ją nadal i zawsze będę kochał, ale może mi ktoś podpowie jak psychicznie poradzić sobie z tą sytuacją. Jak mam poukładać sobie w głowie, żeby nie mieć natrętnych myśli gdy wychodzi do pracy albo na trening tańca., Jak nie być chorobliwie zazdrosnym i zaufać ponownie. Męczą mnie też takie myśli, że jestem frajerem i tak na prawdę było więcej częściej gorzej.
Help