No takie pytanie do pań, z czystej ciekawości...
Lepszy kawaler z rynku pierwotnego, czy jednak z wtórnego? I dlaczego?
Jakie dla pań to ma znaczenie?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mężczyzna 35+: lepiej kawaler, czy rozwodnik?
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
No takie pytanie do pań, z czystej ciekawości...
Lepszy kawaler z rynku pierwotnego, czy jednak z wtórnego? I dlaczego?
Jakie dla pań to ma znaczenie?
Zależy dla kogo ![]()
Jednak zastanawiałabym się, co jest nie tak z facetem, który nie zdołał założyć rodziny do tego wieku.
Dla mnie w sumie nie ma znaczenia, ale jednak chyba rozwodnik, zwłaszcza jak kawaler jakiś mało samodzielny i mieszkający z mamusią np...
Chociaż zastanowiłam się właśnie i znam tylko 1 kawalera w podobnym wieku
Ale ma 2 dzieci ![]()
Kawaler to w dzisiejszych czasach nic nie znaczy. Tak samo jak stara panna po 30
. Zwykle i tak mają związki, z mieszkaniem wspólnym, na koncie. To przeciez jak małżeństwo.
Z doświadczenia uważam, że zdecydowanie kawaler
.
Dlaczego? Na to pytanie ciężko odpowiedzieć bo to również kwestia jaką osobą jest ten kawaler, na jaką osobę ten kawaler trafi i czy będzie po prostu do niej dopasowany. Z doświadczenia również napiszę, że niekoniecznie z taką osobą musi być coś nie tak
.
Ale mam podejście raczej czekania na odpowiednią osobę niż niepotrzebne branie ślubu (bo jest jak jest, lepszego i tak nie znajdę, już niech będzie) i rozwodzenie się później. Trudno byłoby mi się związać z rozwodnikiem.
Kawaler to w dzisiejszych czasach nic nie znaczy. Tak samo jak stara panna po 30
. Zwykle i tak mają związki, z mieszkaniem wspólnym, na koncie. To przeciez jak małżeństwo.
Potwierdzam.
W koncu sama tez niby jestem panną ![]()
Z doświadczenia uważam, że zdecydowanie kawaler
.
Dlaczego? Na to pytanie ciężko odpowiedzieć bo to również kwestia jaką osobą jest ten kawaler, na jaką osobę ten kawaler trafi i czy będzie po prostu do niej dopasowany. Z doświadczenia również napiszę, że niekoniecznie z taką osobą musi być coś nie tak.
Ale mam podejście raczej czekania na odpowiednią osobę niż niepotrzebne branie ślubu (bo jest jak jest, lepszego i tak nie znajdę, już niech będzie) i rozwodzenie się później. Trudno byłoby mi się związać z rozwodnikiem.
Długie czekanie i tak nie gwarantuje sukcesu.
Jeśli ten kawaler nie ma za sobą żadnego długoletniego związku z kobietą, to powiedziałabym, że wolałabym rozwodnika :-)
Bez znaczenia, ale przy założeniu, że kawaler ma za sobą chociaż jeden poważny związek i chociaż przez jakiś czas nie mieszkał u mamusi.
No takie pytanie do pań, z czystej ciekawości...
Lepszy kawaler z rynku pierwotnego, czy jednak z wtórnego? I dlaczego?
Jakie dla pań to ma znaczenie?
Pewnie inne znaczenie ma dla panny a inne dla rozwiedzionej kobiety ![]()
Jeśli rozwodnik nie chce mieć już dzieci i o ślubie też nie ma mowy to może to pannie przeszkadzać itd.
Ilu ludzi tyle kombinacji, a facet chce żeby wybrać czy lepsze A albo B ![]()
Najlepiej bezdzietny ![]()
Bezdzietny kawaler czy rozwodnik? ![]()
Bezdzietny kawaler czy rozwodnik?
A to już napisalam wyzej, ze bez roznicy.
Mąż nauczony, że go żona obsługuje nie bedzie w niczym lepszy od kawalera mieszkajacego u mamusi, a rozsadny facet nie straci rozumu po rozwodzie
Popieram koleżanki wyżej - bez znaczenia, o ile bywał w poważniejszych relacjach
Jak dla mnie nie ma znaczenia. Mam koleżankę teoretycznie pannę. 3 małych dzieci, ten sam facet od jakichś 12 lat.
Raczej kawaler, ale taki co nie jest prawiczkiem i miał związki wcześniej. Przy czym żadnych dzieci, bo nie zamierzałabym wychowywać czyjegoś potomstwa, szczególnie w sytuacji (a tak jest zwykle), gdy była jest obecna w naszym życiu.
Boże! Chyba żaden ![]()
Dla mnie to bez znaczenia.
Raczej rozwodnik bo dla mnie oznacza to, ze był gotowy wejść w poważna relacje i nie bał się jej konsekwencji.
Kawaler to dla mnie chyba taka osoba, która boi się odpowiedzialności a jak był to bardzo długim związku i go nie zalegalizował to tym bardziej- wygodnictwo i czekanie na lepszą szansę, a jak wiadomo , kazda następna moze być lepsza:)
bezkres napisał/a:Bezdzietny kawaler czy rozwodnik?
A to już napisalam wyzej, ze bez roznicy.
Mąż nauczony, że go żona obsługuje nie bedzie w niczym lepszy od kawalera mieszkajacego u mamusi, a rozsadny facet nie straci rozumu po rozwodzie
Niekoniecznie, zależy jakie było małżeństwo. Ale podejrzewam, że skoro po rozwodzie, to nie było jak piszesz
Obie opcje mają minusy. Gdyby kawaler ciągle mieszkał z mamą, to bym go bardzo dokładnie obserwowała, czy nie jest zdziwaczałym maminsynkiem. Rozwodnik trochę by mi nie leżał, bo zależy mi na ślubie w kościele.
Dlamnie niema znaczenia
Sama jestem po rozwodzie i jestem w związku z rozwodnikiem. Byłam chwilowo z kawalerem 35+, ale jego umiejętności dot. postępowania w związku były marne. Nie zamieniłabym mojego rozwodnika na żadnego innego ![]()
Ktoś wyżej napisał, że kawalera, bo zależy jej na ślubie. Ani ja, ani mój partner nie mieliśmy ślubu kościelnego, więc ksiądz pewnie czeka na nas z otwartymi ramionami, obawiam się jednak, że się nie doczeka ![]()
Na pewno w tym wszystkim chodzi o charakter, bo nie bez powodu kawaler w tym wieku, nadal jest kawalerem. Albo ma pecha, albo nie potrafi stworzyć trwałej relacji, albo wybredny. Rozwodnik, też albo miał pecha, albo nie potrafił stworzyć relacji, albo wybredny, ale chociaż próbował ![]()
Dobrym wyznacznikiem byłoby dla mnie posiadania zwierzęcia przez jednego i drugiego, bo to oznaczałoby że potrafią się kimś zaopiekować ![]()
Kawaler 35+ ? Na 99% musi być w tym jakiś haczyk
Coś napisane drobnym druczkiem. Ja bym zalecał ostrożność.
zależy, każda osoba jest indywidualnym przypadkiem ![]()
Czyli różnie, dla każdego coś miłego ![]()
Choć z przewagą rozwodników i kawalerów z historią związkową na koncie.
W sumie - rozsądnie, i zgodnie z moimi przewidywaniami. Panna bez długiego związku i w wieku dojrzałym raczej, jeśli nie odstrasza, to nakazuje ostrożność w kontekście zdolności do długiej relacji, innej niż kilka miesięcy chodzenia za rączkę i polegiwania pod kołdrą.
Dziękuję za wypowiedzi ![]()
Dołączę się do głosów. Raczej rozwodnik- bo dla mnie ktoś kto funkcjonował w układzie rodzinnym jest trochę bardziej wiarygodny. Jednak powody rozstania będą ważne.
Jeśli kawaler to z historią związkową.
Jednak ile ludzi tyle historii. Nie zakładam niczego z góry. Różnie się w życiu ludziom układa i czasem nie ma w tym złej woli.
Kawaler 35 plus? Może był zajęty np pracą bo to było priorytetem a priorytety się zmieniły i chce założyć rodzinę?
Mój Partner ma historię związkową chyba 3 letnią, co nie jest wielkim osiągnięciem, ale on cale zycie siedzial w ksiazkach. Ja mam historie 13 lat malzenstwa. Ale nie widze wielkiej roznicy w naszym podejściu.
Ale jaka to różnica? Jak rozwodnik czy kawaler? Jak rozwodnik, który nawalał żonę i dzieci jest ok, a kawaler, który do kobiet zwyczajnie nie miał szczęścia jest be? To nic nie znaczy. Uogólnianie akurat jest pustą logiką.
To tak samo, jak facet by zapytał.. co lepsze, rozwódka czy panna 30+? Znam i rozwódki i panny 30+. Są takie same. I czy ktoś by pomyślał, że z rozwódką jest coś nie tak, bo nie umiała małżeństwa utrzymać? A z panną jest ok, bo trafia na samych debili? Nie uogólniajmy.
Ale jaka to różnica? Jak rozwodnik czy kawaler? Jak rozwodnik, który nawalał żonę i dzieci jest ok, a kawaler, który do kobiet zwyczajnie nie miał szczęścia jest be? To nic nie znaczy. Uogólnianie akurat jest pustą logiką.
To tak samo, jak facet by zapytał.. co lepsze, rozwódka czy panna 30+? Znam i rozwódki i panny 30+. Są takie same. I czy ktoś by pomyślał, że z rozwódką jest coś nie tak, bo nie umiała małżeństwa utrzymać? A z panną jest ok, bo trafia na samych debili? Nie uogólniajmy.
Nie przejmuj sie tym co tutaj jest napisane. U kobiet w wiekszosci zawsze bedzie to "ale".
Gdyby chodzilo o kobiety to napisalbym singielka czy rozwodka wazne by miala w glowie poukladane a nie jakies dodatki ze to czy tamto.
Coombs napisał/a:Ale jaka to różnica? Jak rozwodnik czy kawaler? Jak rozwodnik, który nawalał żonę i dzieci jest ok, a kawaler, który do kobiet zwyczajnie nie miał szczęścia jest be? To nic nie znaczy. Uogólnianie akurat jest pustą logiką.
To tak samo, jak facet by zapytał.. co lepsze, rozwódka czy panna 30+? Znam i rozwódki i panny 30+. Są takie same. I czy ktoś by pomyślał, że z rozwódką jest coś nie tak, bo nie umiała małżeństwa utrzymać? A z panną jest ok, bo trafia na samych debili? Nie uogólniajmy.Nie przejmuj sie tym co tutaj jest napisane. U kobiet w wiekszosci zawsze bedzie to "ale".
Gdyby chodzilo o kobiety to napisalbym singielka czy rozwodka wazne by miala w glowie poukladane a nie jakies dodatki ze to czy tamto.
Właśnie! Poukładane w głowie;-)
To, czy ktoś sam czy po rozwodzie nic nie znaczy.
Nieprawda.
Czy to rozwódka czy rozwodnik, jest ryzykownym się angażować, bo masz do czynienia z kimś kto podejmuje złe decyzje w życiu. Związek to jedno, ale zawiązywanie umowy małżeńskiej to poważna sprawa. Mówię z pozycji kobiety po rozwodzie, która była niesamowicie niepozbierana i w efekcie wybrała totalnego psychola na męża. Oczywiście ludzie mogą nad sobą pracować (jak to ja zrobiłam) i się zmienić, ale jednak ryzyko pozostaje.
Po nieudanym małżeństwie i ciężkiej orce wybrałam na partnera 10 lat starszego kawalera. I trafiłam w dziesiątkę ![]()
Nieprawda.
Czy to rozwódka czy rozwodnik, jest ryzykownym się angażować, bo masz do czynienia z kimś kto podejmuje złe decyzje w życiu. Związek to jedno, ale zawiązywanie umowy małżeńskiej to poważna sprawa. Mówię z pozycji kobiety po rozwodzie, która była niesamowicie niepozbierana i w efekcie wybrała totalnego psychola na męża. Oczywiście ludzie mogą nad sobą pracować (jak to ja zrobiłam) i się zmienić, ale jednak ryzyko pozostaje.
Po nieudanym małżeństwie i ciężkiej orce wybrałam na partnera 10 lat starszego kawalera. I trafiłam w dziesiątkę
No coś w tym jest. Większość przypadków rozwodów, które znam, wynikała właśnie z fatalnego doboru małżonka. Z drugiej strony z singlami też bywa różnie. Znam sporo fajnych osób, które nigdy nikogo nie miały, bo im tak jakoś wyszło w życiu. Ale znam też ze dwa przypadki ciężkich dziwaków,z którymi tylko ich mamy są w stanie wytrzymać i którzy nie ogarniają nawet tylnej części własnego ciała. Więc przypadki są różne.
Rozwodnik.
Swój ciągnie do swego.
Ale tylko taki, który wyciągnął wnioski z poprzedniego związku.
Jako, że instytucja małżeństwa odrzuca mnie jako koncepcja, to wybieram kawalera;)
Przy czym żadnych dzieci, /.../ gdy była jest obecna w naszym życiu.
też mi się wydaje, że jest to kluczowe, raczej mało ciekawa perspektywa, gdy omalże każdy wyjazd na wakacje, weekend trzeba dopasowywać do ex i dzieci z tamtego związku
Mnie w sumie samotny ojciec by chyba nie przeszkadzał. Nie przepadam za małymi dziećmi, a te już gotowe i odchowane
Ale rzeczywiście konieczność kontaktów z byłą żoną brzmi już dużo gorzej.
Tu wchodzimy w obszar "dziećny", a to jest totalnie inna skala... zagadnienia. Strzelałbym, ze lepszy mężczyzna bez dzieci, niż z dziećmi, w każdej możliwej konfiguracji kobiety. No, może poza: ona chciałaby własne, ale nie może, więc przygarnie cudze. Jeszcze może po prostu kochać dzieci niczym matka Teresa z Kalkuty.
Ale to chyba temat wart osobnej dyskusji.
Tu wchodzimy w obszar "dziećny", a to jest totalnie inna skala... zagadnienia. Strzelałbym, ze lepszy mężczyzna bez dzieci, niż z dziećmi, w każdej możliwej konfiguracji kobiety. No, może poza: ona chciałaby własne, ale nie może, więc przygarnie cudze. Jeszcze może po prostu kochać dzieci niczym matka Teresa z Kalkuty.
Ale to chyba temat wart osobnej dyskusji.
Nie masz do końca racji. Mam znajomą, której mąż ma dzieci z poprzedniego związku. I jej to bardzo odpowiada, bo swoich mieć nie zamierza.
misiando napisał/a:Tu wchodzimy w obszar "dziećny", a to jest totalnie inna skala... zagadnienia. Strzelałbym, ze lepszy mężczyzna bez dzieci, niż z dziećmi, w każdej możliwej konfiguracji kobiety. No, może poza: ona chciałaby własne, ale nie może, więc przygarnie cudze. Jeszcze może po prostu kochać dzieci niczym matka Teresa z Kalkuty.
Ale to chyba temat wart osobnej dyskusji.
Nie masz do końca racji. Mam znajomą, której mąż ma dzieci z poprzedniego związku. I jej to bardzo odpowiada, bo swoich mieć nie zamierza.
Właśnie o tym mówiłam. Faceci o tym nie myślą, ale ciąża, poród i połóg, a potem opieka nad niemowlakiem (plus ewentualne związane z tym problemy typu utrata pracy) to jednak dla kobiety duży ból d.py i dosłownie i w przenośni, dlatego takie gotowe dzieci mogą być kuszące. Do tego wielu kobietom imponuje fakt, że facet radzi sobie z opieką nad dziećmi, bo to zwykle świadczy o pozytywnych cechach charakteru. A w przypadku powyżej jak on już ma, to nie będzie na nią naciskał, żeby rodziła. W sumie same plusy.
Jeśli ten kawaler nie ma za sobą żadnego długoletniego związku z kobietą, to powiedziałabym, że wolałabym rozwodnika :-)
Dokładnie tak samo. Zwłaszcza w przypadku kawalera, który ciągle mieszka z mamusią - od takiego trzymałabym sie z dala.
A ja co do faceta z dzieckiem nie miałabym nic przeciwko o ile a) przez to, że już ma dziecko nie wykluczalby ewentualnie posiadania kolejnego że mną B) wcześniej przyjrzalabym się jego relacji z była partnerka i nie zauwazylabym niczego niepokojącego
Kawaler 35+ ? Na 99% musi być w tym jakiś haczyk
Coś napisane drobnym druczkiem. Ja bym zalecał ostrożność.
Obstawiałbym:
1. Typ wiecznego chłopca, który nagle się orientuje, że gry i zabawy wieku młodzieńczego już coraz bardziej nie dla niego. Przegląda telefon z numerami tych wszystkich lasek, które przez lata zaliczał i nie bardzo widzi tam kandydatki na stabilizację ![]()
2. Typ wiecznie uzależnionego od matki. Zamieszkanie z matką nie ma tu nic do rzeczy. Są faceci, którzy od lat mieszkają sami ale mentalnie są uwieszeni pod matkę. Jak laska jest niegrzeczna, to zaraz telefon do matki i litania narzekań jaka ona niedobra. Może zawierać elementy typu pierwszego.
Bez sensu te rozważania.
Może być kawaler 35 plus, który w życiu nie był w związku, mieszka z mamą, nie umie zbudować relacji z kobietą, a może być kawaler, który na przykład był 7 lat w związku, ale
nigdy nie miał ślubu, więc formalnie był kawalerem.
A z tymi rozwodnikami - też różnie. Znam bardzo fajnych żonatych facetów, ale i takich żonatych, których nie chciałabym jak to się mówi "za dopłatą". Rozwodnicy są tez różni.
Moim zdaniem tu trzeba każdy przypadek traktować indywidualnie.
I skąd ten wiek +35? A czemi nie +32 albo +38?
Nieprawda.
Czy to rozwódka czy rozwodnik, jest ryzykownym się angażować, bo masz do czynienia z kimś kto podejmuje złe decyzje w życiu.
Pokaż mi takiego czy taka, która/który podejmuje WYŁĄCZNIE dobre decyzje..
wilczysko napisał/a:Kawaler 35+ ? Na 99% musi być w tym jakiś haczyk
Coś napisane drobnym druczkiem. Ja bym zalecał ostrożność.
Obstawiałbym:
1. Typ wiecznego chłopca, który nagle się orientuje, że gry i zabawy wieku młodzieńczego już coraz bardziej nie dla niego. Przegląda telefon z numerami tych wszystkich lasek, które przez lata zaliczał i nie bardzo widzi tam kandydatki na stabilizację
2. Typ wiecznie uzależnionego od matki. Zamieszkanie z matką nie ma tu nic do rzeczy. Są faceci, którzy od lat mieszkają sami ale mentalnie są uwieszeni pod matkę. Jak laska jest niegrzeczna, to zaraz telefon do matki i litania narzekań jaka ona niedobra. Może zawierać elementy typu pierwszego.
To samo w drugą stronę.
1. Typ wiecznej dziewczynki, która po latach powodzenia nagle orientuje się, że była za bardzo... i nie ma nikogo. Przegląda numery kolesi, ale oni mają już rodziny.
2. Typ córuni tatusia albo mamusi. Najgorsze zło. Nie podejmie decyzji bez konsultacji z rodzicem. Mieszkają z rodzicami, pod kloszem.
Rozwódka? Kawaler? Rozwodnik? Panna?... jakie to ma znaczenie? Z kim wolałybyście być - z kawalerem 35+ czy rozwodnikiem, którzy nawalają po gębie?
Nie ma reguły. Znam kilka kobiet rozwódek. Tak, może i źle wybierały. Ale skąd mogły wiedzieć, jakimi okażą się ich faceci w przyszłości? Jedna po 10 latach świetnego małżeństwa, nagle zostaje porzucona dla "miłości z liceum". Inna po latach odkrywa, że jej mąż jest gejem. Inna z kolei wychodzi za jednego, który okazuje się pijakiem i bokserem. Rozwodzi się. Ma dziecko. Poznaje innego z tzw. dobrego domu. Mają kolejne dzieci, dwójkę. I też odchodzi do "stare j miłości". Mam ją źle oceniać? Nie! To ci faceci okazali się ch... warci. Jej jedyną wadą jest to, ze jest ufna, i wierzy w dobro.
Znam też pannę 45+. Ale... kościołowa i...dziewica niedepilowana!;-P
Nie ma co uogólniać. Ważne, by ten ktoś nas szanował i kochał. I by było dobrze. Każdy bowiem ma swoją przeszłość..
---------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - łamiesz w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka
Coombs, tak z przekory napiszę: co wolisz?- za tą samą cenę kupić nowe auto czy takie z przebiegiem 200 tysięcy kilometrów? Auto w ekstra kondycji czy takie przy którym od razu widać, że są problemy z hamulcami czy skrzynią biegów?
Nie piszę, że każdy rozwodnik jest zły. Jednak nikt nie bierze ślubu z przemocowcem/ zdradzaczem/ alkoholikiem/ psycholem BEZ POWODU względem własnych problemów. Co przeczytasz wątek na forum o nieudanym małżeństwie, to od razu widać, że syreny alarmowe wyły już podczas narzeczeństwa, ale kobieta/ mężczyzna decydowali się być na nie ślepi. Naprawdę chciałbyś się wiązać z kimś, kto świadomie ignoruje rzeczywistość, bo np boi się być sam, nie chce za siebie brać odpowiedzialności, jest współuzależniony, kieruje się w życiu penisem a nie głową???
Podkreślam, to nie jest reguła, która dotyczy KAŻDEGO. Okazjonalnie zdarza się, że małżeństwo nie wypali, ponieważ albo współmałżonek był od początku oszukiwany (co i tak oznacza, że przynajmniej jest naiwny i mało spostrzegawczy), albo mąż/ żona wykształcili uzależnienie czy zaburzenia psychiczne po ślubie.
Oczywiście pisząc o kawalerach dobrych do ożenku, nie miałam na myśli Piotrusi Panów mieszkających z mamusią ani Don Juanów skakających z kwiatka na kwiatek. Raczej chodzi mi o takich mężczyzn, którzy byli w poważnych związkach, ale z różnych przyczyn nie doszło do zawarcia małżeństwa. Przynajmniej wiem, że jak ktoś taki mi się oświadcza, to na pewno robi to po dokładnym przemyśleniu sytuacji.
Raczej chodzi mi o takich mężczyzn, którzy byli w poważnych związkach, ale z różnych przyczyn nie doszło do zawarcia małżeństwa. Przynajmniej wiem, że jak ktoś taki mi się oświadcza, to na pewno robi to po dokładnym przemyśleniu sytuacji.
No, ale skąd masz pewność, że on się w tych poprzednich związkach też nie oświadczał po dokładnym przemyśleniu sytuacji, tylko kobiety z jakichś powodów - zależnych od niego - odmówiły? ![]()
Przecież te różne przyczyny to właśnie mogło być to, że kobiety "w ostatniej chwili" uciekały, bo gość się do małżeństwa nie nadawał ![]()
No, ale skąd masz pewność, że on się w tych poprzednich związkach też nie oświadczał po dokładnym przemyśleniu sytuacji, tylko kobiety z jakichś powodów - zależnych od niego - odmówiły?
Przecież te różne przyczyny to właśnie mogło być to, że kobiety "w ostatniej chwili" uciekały, bo gość się do małżeństwa nie nadawał
Pewności nigdy nie masz, ale obserwujesz jak taki facet się zachowuje. Jeżeli opowiada straszne historie o każdej byłej, to jest poważna czerwona lampka. Jeżeli robi z siebie biednego misia, ditto. Jeżeli docierają do Ciebie jakieś alarmujące informacje ze strony jego rodziny, ewakuuj się.
Podkreślam, nie każdy rozwodnik to jakaś katastrofa. Są ludzie, którzy popełniają błąd i się na nim uczą, często przez terapię. Ale są też tacy, co są na najlepszej drodze do powtarzania tych samych schematów.
Podkreślam, nie każdy rozwodnik to jakaś katastrofa. Są ludzie, którzy popełniają błąd i się na nim uczą, często przez terapię. Ale są też tacy, co są na najlepszej drodze do powtarzania tych samych schematów.
Ale kawalerowie też mogą być w toksycznych związkach. I panny. Nie tylko małżeństwa bywają toksyczne. Ja po prostu nie rozumiem, dlaczego akurat to miałby być argument, że lepszy kawaler niż rozwodnik... (czy panna zamiast rozwódki, bo generalnie nie o płeć już w tym chodzi). Jakie to ma znaczenie, czy był ślub, czy nie?
No i też nie generalizujmy, że absolutnie każdy po każdym nieudanym związku powinien przejść terapię, bo to już w ogóle nonsens ![]()
Przecież nie piszę, że każdy. Są małżeństwa, które się nie udają bez winy rozwodnika.
Tu wchodzimy w obszar "dziećny", a to jest totalnie inna skala... zagadnienia. Strzelałbym, ze lepszy mężczyzna bez dzieci, niż z dziećmi, w każdej możliwej konfiguracji kobiety. No, może poza: ona chciałaby własne, ale nie może, więc przygarnie cudze. Jeszcze może po prostu kochać dzieci niczym matka Teresa z Kalkuty.
Ale to chyba temat wart osobnej dyskusji.
jedyny dzieciaty facet, na kórego bym się zdecydowała, to ani kawaler, ani rozwodnik, ale wdowiec/ "wdowiec". Właśnie ze względu na ex. Poza tym wiem, ze byłabym w stanie nie zastąpić(bo mama jest tylko jedna), ale przynajmniej dać namiastkę matki, nie swojemu pod względem biologicznym, dziecku.
Zabawne, że nikt nie zwrócił uwagi na to jak duża część forumowiczek zaznaczyła "bez dzieci"
chociaż tytułowe pytanie w ogóle dzieci nie dotyczyło...
a niech któryś z kolegów tylko spróbuje nieśmiało napomknąć w jakimś innym wątku, że wolałby bezdzietną,
to mu żywcem oczy wydłubią, głowę odgryzą i jeszcze nasikają w szyję...
Taka tam luźna uwaga, a odnośnie tematu wątku, jak się dobrze trafi, to cała reszta nie ma kompletnie żadnego znaczenia,
bo każdy jeden człowiek wraz z upływem lat się zmienia i to jaki on był kiedyś, 10 lat, 5 lat, rok czy pół roku temu, to było kiedyś,
a dzisiaj jest dzisiaj i ten sam facet czy ta sama kobieta, może być już całkiem kimś innym, jeśli chodzi o myślenie, zachowanie czy cokolwiek.
Kawaler 35+ ? Na 99% musi być w tym jakiś haczyk
Coś napisane drobnym druczkiem. Ja bym zalecał ostrożność.
Zartujesz, czy naprawde tak uwazasz?
Anderstud, wręcz przeciwnie. Tak jak nie chciałabym rozwodnika z dzieckiem (kawalera z dzieckiem też nie), to tak samo uważam, że wiązanie się z samotnymi matkami jest co najmniej ryzykownym posunięciem. To już nawet nie chodzi o to, że nie chciałabym wychowywać biologicznie nieswojego dziecka (chociaż nie chciałabym), ale uważam, że ludzie płodzący dzieci w złych, toksycznych małżeństwach są niepoważni. A już panny z dziećmi są dla mnie patologicznie nieodpowiedzialnymi osobami.
Tak mi się przypomniała historia z pewnego programu radiowego. Facet hajtnął się z babką z dwójką dzieci, każde z innego ojca (do tego panną). W czasie małżeństwa poczęło się trzecie dziecko, i nagle on się zorientował z szokiem, że kobita dorabia mu rogi z jakimś żonatym kolegą, z którym...(ta dam! niespodzianka!) zaszła znowu w ciąże
I bidny facet się dziwił, że tak się stało. Jakby nie było oczywistym od początku, że jest to poważnie podejrzana kobieta.
Anderstud, wręcz przeciwnie. Tak jak nie chciałabym rozwodnika z dzieckiem (kawalera z dzieckiem też nie), to tak samo uważam, że wiązanie się z samotnymi matkami jest co najmniej ryzykownym posunięciem. To już nawet nie chodzi o to, że nie chciałabym wychowywać biologicznie nieswojego dziecka (chociaż nie chciałabym), ale uważam, że ludzie płodzący dzieci w złych, toksycznych małżeństwach są niepoważni. A już panny z dziećmi są dla mnie patologicznie nieodpowiedzialnymi osobami.
Tylko ze niekoniecznie dziecko samotnej matki pochodzi zawsze ze zlego, toksycznego malzenstwa. Czasami zdarza sie np. tak ze w malzenstwie jest mniej wiecej wszystko w porzadku, ale pewnego dnia mezczyzna zakochuje sie w innej kobiecie, i postanawia zostawic malzonke wraz z dzieckiem gdy ma juz ono np. 5 lat, albo zaczyna pic, robic awantury, ale w momencie podjecia decyzji o splodzeniu problem agresji i alkoholu u niego nie istnial, wiec kobieta nie mogla wiedziec ze tak to sie skonczy.
A co do panien z dziecmi, to nie mozna byc Twoim zdaniem rozsadna, odpowiedzialna panna ktora pewnego dnia podejmuje decyzje ze bedzie wychowywac dziecko sama?
Kobieta, która decyduje się od początku na wychowywanie dziecka w nieoptymalnych warunkach, bez ojca, gdzie sama będzie zasuwać w pracy na jego byt (co oczywiście nigdy nie będzie tak efektowne jak dwóch pracujących rodziców) jest egoistyczna i mało zainteresowana dobrem dziecka. Taka jest prawda.
Anderstud.Każdy ma prawo mieć oczekiwania. Kobiety preferują bezdzietnych i faceci wolą bezdzietne kobiety. Nikt nie ma z tym problemu. Problem pojawia się, gdy niektóre osobniki nazywają dziewiąte kobiety pogardliwie ochłapami, drugim sortem, głupimi - a to wcale nie najgorsze określenia, jakie czytałam na tym forum. Dodatkowo nagminnie pojawiają się insynuacje, że wszystkie kobiety z dziećmi chcą znaleźć frajera i żerować na jego pieniądzach.
Ale nieeeee nie ma żadnej różnicy między poziomem wypowiedzi w tym wątku, a tym, który występuje gdy wypowiadają się forumowi użyszkodnicy. Absolutnie żadnej ![]()
ale uważam, że ludzie płodzący dzieci w złych, toksycznych małżeństwach są niepoważni. A już panny z dziećmi są dla mnie patologicznie nieodpowiedzialnymi osobami.
No a w ogóle, to jak na przykład facet ma samochód, to już w ogóle totalnym bezmózgowiem i karygodnym brakiem odpowiedzialności jest płodzenie dzieci, bo on może mieć wypadek i zginąć. I taka głupia gęś sama będzie sobie winna, że została z dziećmi.
(Dla niekumatych: Powyższego nie należy rozumieć dosłownie)
Nie ma jednejuż odpowiedzi czy lepszy kawaler czy rozwodnik. Co to za pomysł wogole.
Beyondblackie napisał/a:ale uważam, że ludzie płodzący dzieci w złych, toksycznych małżeństwach są niepoważni. A już panny z dziećmi są dla mnie patologicznie nieodpowiedzialnymi osobami.
No a w ogóle, to jak na przykład facet ma samochód, to już w ogóle totalnym bezmózgowiem i karygodnym brakiem odpowiedzialności jest płodzenie dzieci, bo on może mieć wypadek i zginąć. I taka głupia gęś sama będzie sobie winna, że została z dziećmi.
(Dla niekumatych: Powyższego nie należy rozumieć dosłownie)
Przepraszam, ale to nie jest porównanie. Poczynanie dziecka w sytuacji kiedy związek jest toksyczny (czyli albo nie ma szansy na przetrwanie albo skrzywdzi dziecko) lub też mienie dziecka jako samotna matka są OBA niesamowicie egoistycznymi, nieodpowiedzialnymi i głupimi posunięciami. Skazywanie dziecka na nieoptymalne warunki życia jest okrutne.
Kawaler czy rozwodnik ?
Wybór taki jak pomiędzy łysym a mańkutem .
Jeden i drugi ma zady i walety , plusy dodatnie i plusy ujemne ![]()
Przecież to czy związek wypali zalezy od tego jakim jest konkretny facet i na ile jest chemia.
Lepiej powróżyć sobie z fusów po kawie niż oceniać kogokolwiek po stanie cywilnym.
W zasadzie wsio ryba, stan cywilny to nie wszystko. Wszystko zależałoby od samego faceta - przymusu brania ślubu nie ma, a każda relacja może nie wyjść.
Makigigi napisał/a:Beyondblackie napisał/a:ale uważam, że ludzie płodzący dzieci w złych, toksycznych małżeństwach są niepoważni. A już panny z dziećmi są dla mnie patologicznie nieodpowiedzialnymi osobami.
No a w ogóle, to jak na przykład facet ma samochód, to już w ogóle totalnym bezmózgowiem i karygodnym brakiem odpowiedzialności jest płodzenie dzieci, bo on może mieć wypadek i zginąć. I taka głupia gęś sama będzie sobie winna, że została z dziećmi.
(Dla niekumatych: Powyższego nie należy rozumieć dosłownie)Przepraszam, ale to nie jest porównanie. Poczynanie dziecka w sytuacji kiedy związek jest toksyczny (czyli albo nie ma szansy na przetrwanie albo skrzywdzi dziecko) lub też mienie dziecka jako samotna matka są OBA niesamowicie egoistycznymi, nieodpowiedzialnymi i głupimi posunięciami. Skazywanie dziecka na nieoptymalne warunki życia jest okrutne.
W zasadzie z tego wychodzi, że dzieci są wyłącznie dla ludzi bogatych, gdzie jedno z pary nie pracuje ![]()
Nie, wychodzi z tego tylko to, że stabilne pary z zapleczem finansowym powinny się decydować na dzieci. Bo jest to optymalne rozwiązanie dla nich: mama i tata się kochają, jest równowaga, pieniędzy starcza na wszystko.
Kto, o normalnym umyśle, chciałby płodzić dzieci kiedy związek to ciągła bitwa, są uzależnienia albo jest się samotną kobietą bez zaplecza?
Nie, wychodzi z tego tylko to, że stabilne pary z zapleczem finansowym powinny się decydować na dzieci. Bo jest to optymalne rozwiązanie dla nich: mama i tata się kochają, jest równowaga, pieniędzy starcza na wszystko.
Kto, o normalnym umyśle, chciałby płodzić dzieci kiedy związek to ciągła bitwa, są uzależnienia albo jest się samotną kobietą bez zaplecza?
Jeśli chodzi o stabilność emocjonalną i miłość rodziców, to zgadzam się jak najbardziej, oczywiście jeśli mówimy o świadomym, odpowiedzialnym rodzicielstwie, ale stwierdzenie "pieniędzy starcza na wszystko" zdecydowanie mieści się poza moim postrzeganiem tematu. Bo co to znaczy na wszystko? Dziecko nie musi mieć wszystkiego (w sensie materialnym), aby czuło się kochane, bezpieczne i otrzymało doskonały potencjał na przyszłość.
Nawiązując jednak do głównego pytania wątku, to uważam, jak chyba większość, że nie ma tutaj żadnej reguły, wszystko zależy od konkretnego człowieka, jego doświadczeń, przeszłości, charakteru.
Znam na przykład bardzo wartościowego kawalera, któremu tak się życie poukładało, że do 40-tki opiekował się chorym ojcem, potem zaangażował w pomoc samotnemu wujkowi, który tej bardzo potrzebował, pracował, podnosił kwalifikacje, remontował dom, a choć widać było, że brakuje mu drugiej połówki, to na poukładanie życia osobistego nie znalazł już miejsca. Zresztą co tu kryć - ówczesna sytuacja nie była dla potencjalnej kandydatki specjalnie zachęcająca. Na dzień dzisiejszy wszystko jednak uległo zmianie, w tym na szczęście jest szczęśliwie zakochany i nie wydaje się, żeby mu łatka "stary kawaler" była w tym jakąkolwiek przeszkodą.
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mężczyzna 35+: lepiej kawaler, czy rozwodnik?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024