Czytam ten off-top, drobne mi się po nogawce rozłażą, nóż w kieszeni otwiera.
szakisz, chłopie? – co Ty masz przeciw sterylizacji domowych zwierząt? (Przepraszam przeciwników, których pominęłam;)
Człowiek, a jest próżny i egoistyczny, wypaczył budowę i charakter zwierząt, które pozwoliły się udomowić. W naturze działa selekcja. Na salonach i w hodowlach już nie. Proszę, zastanówcie się, które z wytworzonych przez człowieka ras ma szansę samodzielnego przeżycia w naturalnym środowisku.
Mam trzy psy. Gdybym, któregoś, szczęśliwego dla nich, dnia zwróciła im wolność, przeżyłyby dwa. Niestety, albo dla moje wygody stety, jeden z nich jest hybrydą i bez opieki człowieka zginąłby szybciej niż podejrzewamy.
Skoro bawimy się genami i tworzymy nienaturalne hybrydy, to musimy w jakiś sposób wziąć za nie odpowiedzialność. Zamiast produkować niechciane mutanty, wolę się zająć swoim i nie martwić, że właściciel jego potomstwa może okazać się nieodpowiedzialny. Czyli – antykoncepcja, zamiast noworodków na śmietniku.
I nie mówcie mi tu, że eutanazja w gabinecie weterynaryjnym jest humanitarna.
Co mój wywód ma wspólnego z tematem, czyli leczeniem homoseksualizmu?
Dwie rzeczy.
Pierwsza – antykoncepcja. Podejrzewam, że homoseksualizm jest jedyną pewną.
Druga – natura. Homoseksualizm występuje również wśród zwierząt. W przypadku zwierząt, paradoksalnie, stosunki homoseksualne wytwarza chęć przekazania genów i gotowość do prokreacji. W skrócie – młode samce, niezdolne wywalczyć sobie pozycji kopulacyjnej, ćwiczą wzajemnie na sobie, żeby być gotowymi, gdy nadąży się okazja.
Homoseksualizm u ludzi jest zjawiskiem znanym od tysiącleci. Nieakceptowalnym. Stawiającym potencjalnych reproduktorów, zarówno żeńskich i męskich, w nienaturalnym świetle.
Jednak obserwując naturę i świat zwierząt, dowiemy się, że homoseksualizm nie tylko jest powszechnym zjawiskiem, ale w dużej mierze zależnym od osobowości konkretnego osobnika.
Homoseksualizm, jak podpowiadają przykłady z natury, nie jest niczym nadzwyczajnym.