Jak już potrzebują kogoś przygarnąć, to jest dużo psów i kotów w schroniskach, które czekają na miłość. Na dodatek będzie coś z uczuć i instynktów międzygatunkowych. O, jeszcze jest trochę samotnych staruszków, którzy by się bardzo ucieszyli, gdyby ktoś ich przygarnął do serca. Nawet geje.
197 2018-03-09 09:45:16 Ostatnio edytowany przez vilkolakis (2018-03-09 09:47:53)
Jak już potrzebują kogoś przygarnąć, to jest dużo psów i kotów w schroniskach, które czekają na miłość. Na dodatek będzie coś z uczuć i instynktów międzygatunkowych. O, jeszcze jest trochę samotnych staruszków, którzy by się bardzo ucieszyli, gdyby ktoś ich przygarnął do serca. Nawet geje.
Faktycznie to żadna różnica między dzieckiem, a psem, albo kotem.
Ja adoptowałem syna, a przecież mogłem wziąć psa ze schroniska. Że też na to nie wpadłem.
Snake "błysnąłeś" tym tekstem.
Poszedłeś do schroniska dla dzieci i sobie wybrałeś, bo fajne czy też jednak adoptowałeś dziecko kobiety, z którą postanowiłeś być w związku? O ile pamiętam chyba to drugie? Wiesz taka sytuacja nie przeszkadzałaby mi nawet u gejów. To znaczy jeśli jedno z nich ma swoje biologiczne dziecko, a tworzy wspólne gospodarstwo z osobą tej samej płci, dziecko i tak mieszka z nimi, razem je wychowują, to nie widzę sensu aby utrzymywać fikcję, że tak nie jest. W końcu biologiczny rodzic dziecka powinien mieć prawo wybierać sobie partnera do opieki nad dzieckiem. Co innego wyciąganie obcych dzieci z adopcji, bo się chce realizować rodzinnie i społecznie. Tu proponuję jak wyżej...
Poszedłeś do schroniska dla dzieci i sobie wybrałeś, bo fajne czy też jednak adoptowałeś dziecko kobiety, z którą postanowiłeś być w związku? O ile pamiętam chyba to drugie? Wiesz taka sytuacja nie przeszkadzałaby mi nawet u gejów. To znaczy jeśli jedno z nich ma swoje biologiczne dziecko, a tworzy wspólne gospodarstwo z osobą tej samej płci, dziecko i tak mieszka z nimi, razem je wychowują, to nie widzę sensu aby utrzymywać fikcję, że tak nie jest. W końcu biologiczny rodzic dziecka powinien mieć prawo wybierać sobie partnera do opieki nad dzieckiem. Co innego wyciąganie obcych dzieci z adopcji, bo się chce realizować rodzinnie i społecznie. Tu proponuję jak wyżej...
Cholera, ale mogłem jednak psa.... Czy taki mały York też by się liczył ?
U ciebie wszystko by się liczyło, bo należysz do tej wstrętnej większości. Możesz brać i przebierać.
201 2018-03-09 11:42:53 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-09 12:03:58)
SonyXperia napisał/a:Sieroty nauturalne stanowią bardzo mały procent, w większości mamy do czynienia z sierotami społecznymi, które niejednokrotnie znają swoich naturalnych rodziców, a dzieci, których nikt nie chce, to zazwyczaj cięzko chore, wymagajace dużego nakładu opieki, upośledzone i te fizycznie i umysłowo - to są dzieci wymagające życiowego poświęcenia, a nie tylko domu, opieki i miłości. Nie wydaje mi sie aby pary homoseksualne przejawiły w tym zakresie jakiś szczególny heroizm.
A tak w ogóle, to dlaczego akurat bycie sierotą miałoby kwalifikować do oddania parze homoseksualnej? Czy naturalna sierota nie zasluguje na ojca i matkę.Sierotom myślę, że jest wszystko jedno, czy są społeczne, czy naturalne.
Byłby to dość daleko idący wniosek w imieniu wszystkich sierot. Istnieje jednak róznica pomiędzy definitywna stratą naturalnego rodzica a świadomością tego że on jednak zyje i potencjalną mozliwościa nawiązania z nim kontaktu, co w wiekszosci przypadków robią dzieci adoptowane - i jak Ci sie wydaje - dlaczego?
Poza tym ja nigdzie nie napisałem, że bycie sierotą miałoby kwalifikować do oddania parze seksualnej. Chodzi o rozszerzenie możliwości adopcyjnych. Zresztą w tym kraju problem z adopcją mają zdaje się też osoby samotne. Czemu ? Też lepiej żeby dziecko zostało w Domu Dziecka, niż miałoby mieć choćby jednego adoptowanego rodzica ?
Aktualnie odchodzi sie juz dawno od instytucjonalnych domów dziecka na rzecz rodzinnych domów dziecka, dają przynajmniej namiastkę normalności. Co do osób samotnych pewnie dlatego trudniej im uzyskac zgode na adopcje, bo jednak uznaje sie ze wieksze walory ma pełna rodzina. Adopcja ma zmierzac do zapewnienia warunków jak najbardziej optymalnych dla dziecka a nie dla zaspokojenia instynktów dorosłego człowieka.
Skąd takie przeświadczenie, że homoseksualista nie jest w stanie poświęcić się np. dla dziecka upośledzonego ? Sorry, ale takie twierdzenie to już jest żywcem jakiś wydumany stereotyp.
Nie napisałam, że osoba homoseksualna nie jest w stanie poświecić sie wychowaniu dziecka upośledzonego, ale że nie uwazam zeby taka osoba miała przejawiac w tym jakies SZCZEGÓLNE poświecenie, bo takich dzieci adoptowac nie chce NIKT. Niestety ale w rzeczywistosci społecznej adopcja ma wymiar wygodnicki. Chętnie adoptuje sie, ale dzieci zdrowe, 'pyzate i rózowe'. Taka prawda o nas.
202 2018-03-09 13:14:56 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-03-09 21:34:04)
[Nie napisałam, że osoba homoseksualna nie jest w stanie poświecić sie wychowaniu dziecka upośledzonego, ale że nie uwazam zeby taka osoba miała przejawiac w tym jakies SZCZEGÓLNE poświecenie, bo takich dzieci adoptowac nie chce NIKT. Niestety ale w rzeczywistosci społecznej adopcja ma wymiar wygodnicki. Chętnie adoptuje sie, ale dzieci zdrowe, 'pyzate i rózowe'. Taka prawda o nas.
Co za wulgaryzm. Wyobraź sobie, że mam bliską koleżankę, która wraz z mężem adoptowała 2 chorych dzieci (jedno z FAS, drugie niepełnosprawne fizycznie). Żeby dzieci rehabilitować zrezygnowała ze świetnie zapowiadającej się kariery, jest stworzona do wychowywania dzieci.
Nie uważam, że jest ona NIKIM, wręcz przeciwnie.
Przestań patrzeć na świat z własnej perspektywy, bo nie jesteś wzorcowym człowiekiem.
Dobrzy ludzie są wszędzie, także wśród osób nieheteroseksualnych.
203 2018-03-09 14:40:08 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-09 15:13:03)
SonyXperia napisał/a:[Nie napisałam, że osoba homoseksualna nie jest w stanie poświecić sie wychowaniu dziecka upośledzonego, ale że nie uwazam zeby taka osoba miała przejawiac w tym jakies SZCZEGÓLNE poświecenie, bo takich dzieci adoptowac nie chce NIKT. Niestety ale w rzeczywistosci społecznej adopcja ma wymiar wygodnicki. Chętnie adoptuje sie, ale dzieci zdrowe, 'pyzate i rózowe'. Taka prawda o nas.
Co za [wulgaryzm]. Wyobraź sobie, że mam bliską koleżankę, która wraz z mężem adoptowała 2 chorych dzieci (jedno z FAS, drugie niepełnosprawne fizycznie). Żeby dzieci rehabilitować zrezygnowała ze świetnie zapowiadającej się kariery, jest stworzona do wychowywania dzieci.
Nie uważam, że jest ona NIKIM, wręcz przeciwnie.
Przestań patrzeć na świat z własnej perspektywy, bo nie jesteś wzorcowym człowiekiem.
Dokładnie summerka88 Ty również nie jesteś wzorcowym człowiekiem i masz własną perspektywę, przez którą patrzysz na świat, wiec o co Ci chodzi, ze moja nie przystoi do Twojej, czy że Twoja nie przystoi do mojej?
Co to za personalne ataki? Co dla Ciebie jest shitem? Przeszkadza Ci moja perspektywa, to wyjdź z tej dyskusji a nie pouczaj mnie jak mam patrzeć na świat. Swoją perspektywą się zajmij. Perspektywą oddawania dzieci homoseksualnym - chcesz tak rozmawiać - proszę bardzo - dostosuję się do Twojej narracji pouczania. W temacie adopcji dzieci przez osoby homoseksualne będę starać się patrzeć z perspektywy tych dzieci. Można?
Wyobrażam sobie ze Twoja koleżanka jest jednym z wyjątków wśród ludzi, a nie NIKIM, bo w większości przypadków osoby adoptujące wolą adoptować zdrowe dzieci. I to jest fakt. Dzieci chore nie cieszą się az takim 'wzięciem'. Mało tego zdarzają się przypadki rozwiązania takich adopcji, zresztą z rożnych przyczyn, ale to akurat temat na osobną dyskusję.
204 2018-03-09 15:41:03 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-09 15:53:51)
summerka88 napisał/a:SonyXperia napisał/a:[Nie napisałam, że osoba homoseksualna nie jest w stanie poświecić sie wychowaniu dziecka upośledzonego, ale że nie uwazam zeby taka osoba miała przejawiac w tym jakies SZCZEGÓLNE poświecenie, bo takich dzieci adoptowac nie chce NIKT. Niestety ale w rzeczywistosci społecznej adopcja ma wymiar wygodnicki. Chętnie adoptuje sie, ale dzieci zdrowe, 'pyzate i rózowe'. Taka prawda o nas.
Co za [wulgaryzm]. Wyobraź sobie, że mam bliską koleżankę, która wraz z mężem adoptowała 2 chorych dzieci (jedno z FAS, drugie niepełnosprawne fizycznie). Żeby dzieci rehabilitować zrezygnowała ze świetnie zapowiadającej się kariery, jest stworzona do wychowywania dzieci.
Nie uważam, że jest ona NIKIM, wręcz przeciwnie.
Przestań patrzeć na świat z własnej perspektywy, bo nie jesteś wzorcowym człowiekiem.Dokładnie summerka88 Ty również nie jesteś wzorcowym człowiekiem i masz własną perspektywę, przez którą patrzysz na świat, wiec o co Ci chodzi, ze moja nie przystoi do Twojej, czy że Twoja nie przystoi do mojej?
Co to za personalne ataki? Co dla Ciebie jest shitem? Przeszkadza Ci moja perspektywa, to wyjdź z tej dyskusji a nie pouczaj mnie jak mam patrzeć na świat. Swoją perspektywą się zajmij. Perspektywą oddawania dzieci homoseksualnym - chcesz tak rozmawiać - proszę bardzo - dostosuję się do Twojej narracji pouczania. W temacie adopcji dzieci przez osoby homoseksualne będę starać się patrzeć z perspektywy tych dzieci. Można?Wyobrażam sobie ze Twoja koleżanka jest jednym z wyjątków wśród ludzi, a nie NIKIM, bo w większości przypadków osoby adoptujące wolą adoptować zdrowe dzieci. I to jest fakt. Dzieci chore nie cieszą się az takim 'wzięciem'. Mało tego zdarzają się przypadki rozwiązania takich adopcji, zresztą z rożnych przyczyn, ale to akurat temat na osobną dyskusję.
Oczywiście, że nie jestem wzorcowym człowiekiem, dlatego też nie przykładam swoich ograniczonych moją perspektywą poglądów do ogółu ludzkości, tak jak czynisz to ty. Właśnie przed chwilą pokazałam ci to na konkretnym przykładzie. Post wyżej jeszcze NIKT nie adoptował chorych dzieci, a teraz okazuje się, że PRAWIE nikt. A w życiu czasami bywa jak w reklamie i prawie robi wielką różnicę.
Uwielbiam ten moment dyskusji, kiedy gdy brakuje merytorycznych argumentów, to zaczyna się rzucanie na interlokutora z pazurami, uzasadniając własny atak rzekomymi atakami, które są tylko w głowie, dlatego jest to odpowiedni moment, żeby skończyć z tobą dyskusję. Przynajmniej z mojej strony.
205 2018-03-09 15:57:04 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-09 16:12:31)
SonyXperia napisał/a:summerka88 napisał/a:Co za [wulgaryzm]. Wyobraź sobie, że mam bliską koleżankę, która wraz z mężem adoptowała 2 chorych dzieci (jedno z FAS, drugie niepełnosprawne fizycznie). Żeby dzieci rehabilitować zrezygnowała ze świetnie zapowiadającej się kariery, jest stworzona do wychowywania dzieci.
Nie uważam, że jest ona NIKIM, wręcz przeciwnie.
Przestań patrzeć na świat z własnej perspektywy, bo nie jesteś wzorcowym człowiekiem.Dokładnie summerka88 Ty również nie jesteś wzorcowym człowiekiem i masz własną perspektywę, przez którą patrzysz na świat, wiec o co Ci chodzi, ze moja nie przystoi do Twojej, czy że Twoja nie przystoi do mojej?
Co to za personalne ataki? Co dla Ciebie jest shitem? Przeszkadza Ci moja perspektywa, to wyjdź z tej dyskusji a nie pouczaj mnie jak mam patrzeć na świat. Swoją perspektywą się zajmij. Perspektywą oddawania dzieci homoseksualnym - chcesz tak rozmawiać - proszę bardzo - dostosuję się do Twojej narracji pouczania. W temacie adopcji dzieci przez osoby homoseksualne będę starać się patrzeć z perspektywy tych dzieci. Można?Wyobrażam sobie ze Twoja koleżanka jest jednym z wyjątków wśród ludzi, a nie NIKIM, bo w większości przypadków osoby adoptujące wolą adoptować zdrowe dzieci. I to jest fakt. Dzieci chore nie cieszą się az takim 'wzięciem'. Mało tego zdarzają się przypadki rozwiązania takich adopcji, zresztą z rożnych przyczyn, ale to akurat temat na osobną dyskusję.
Oczywiście, że nie jestem wzorcowym człowiekiem, dlatego też nie przykładam swoich ograniczonych moja perspektywą poglądów do ogółu ludzkości, tak jak czynisz to ty. Właśnie przed chwilą pokazałam ci to na konkretnym przykładzie. Jeszcze przed chwilą NIKT nie adoptował chorych dzieci, a teraz okazuje się, że PRAWIE nikt. A w życiu czasami bywa jak w reklamie i prawie robi wielkie znaczenie.
Uwielbiam ten moment dyskusji, kiedy gdy brakuje merytorycznych argumentów, to rzucasz się na interlokutora z pazurami uzasadniając to rzekomymi atakami, które są w twojej główce, dlatego jest to odpowiedni moment, żeby skończyć z tobą dyskusję. Przynajmniej z mojej strony.
Najbardziej merytorycznym ze wszystkich argumentów było użycie słowa 'shit', bo nawet nie miałaś odwagi - pewnie z obawy przed moderacją - na użycie słowa w języku polskim czyli "gówno".
Kulturę dyskusji i wypowiedzi litościwie pomijam, ale tak to jest jak ktoś nie zna innych metod wyjaśniania poszczególnych kwestii w dyskusji.
Oczywiście można w ostateczności użyć argumentu przez porównanie siebie do rozmówcy z klasycznym zastosowaniem projekcji.
Jeżeli o mnie chodzi, to wcale nie musisz mi składać żadnych oświadczeń, co do dyskusji ze mną.
Mnie jest to bez różnicy czy odpowiesz na mojego posta czy nie. Nie musisz sie az tak spinać w tej kwestii. ![]()
Ja tam za adopcją przez pary homoseksualne nie jestem. Dziecko rozwija się najlepiej w rodzinie gdzie jest matka i ojciec. Eksperymenty z żywymi dziećmi mnie nie interesują.
A Wy dziewczyny przestańcie się kłócić ![]()
207 2018-03-09 16:33:21 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-09 16:36:52)
Ja się z nikim nie kłócę
Przedstawiam jedynie moją 'gównianą" perspektywę patrzenia na świat ![]()
208 2018-03-09 16:35:40 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-09 16:55:40)
Ja tam za adopcją przez pary homoseksualne nie jestem. Dziecko rozwija się najlepiej w rodzinie gdzie jest matka i ojciec. Eksperymenty z żywymi dziećmi mnie nie interesują.
Myślę, że to nie jest pieśń naszych czasów. I tak jak np. radzą sobie z zakazem aborcji kobiety wyjeżdżając za granicę Polski, tak samo będą zmuszone omijać formalne restrykcje pary homoseksualne.
Kobietom będzie „łatwiej” o dziecko w parze homoseksualnej, bo jest co najmniej kilka sposobów na zajście w ciążę poza metodą tradycyjną
Mężczyźni mają pod górkę, bo ktoś im musiałby to dziecko urodzić i oddać, ale i na to pewnie ci najbardziej zdeterminowani znajdą metodę.
A Wy dziewczyny przestańcie się kłócić
Specjalnie dla ciebie, Blackie: PEACE AND LOVE ![]()
209 2018-03-09 17:34:09 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2018-03-09 17:36:43)
tajemnicza75 napisał/a:Ktoś sobie nazwał tak jak mu dogodnie i tyle, chyba aby siebie/kogoś usprawiedliwić.
Homoseksualiści siebie samych chorymi nie nazywają. Pod słowem choroba w tym przypadku nie kryje się usprawiedliwienie, a piętno i narzucenie poczucia gorszości. Słowa mają ogromną moc.
Porównanie do alkoholizmu jest jak kulą w płot.
Nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi. Chodzi o to, że leczenie homoseksualizmu jest czymś tak bezsensownym jak leczenie alkoholika. W przypadku alkoholika ktoś przypisał jego chlanie jako chorobę i chce go leczyć, podobnie jak w przypadku homoseksualistów- ktoś chce leczyć coś co chorobą nie jest.
Tak więc trafiłam, tylko niezrozumiale opisałam
.
wystarczy, ze matka w rubryczce "ojciec" wpisze nazwisko pana, a potem sama zrzeknie sie praw do dziecka.
problemem jest raczej to, ze druga osoba z pary czesto nie moze adoptować dziecka, które wychowuje od lat.
Myślę, że to nie jest pieśń naszych czasów. I tak jak np. radzą sobie z zakazem aborcji kobiety wyjeżdżając za granicę Polski, tak samo będą zmuszone omijać formalne restrykcje pary homoseksualne.
Kobietom będzie „łatwiej” o dziecko w parze homoseksualnej, bo jest co najmniej kilka sposobów na zajście w ciążę poza metodą tradycyjnąMężczyźni mają pod górkę, bo ktoś im musiałby to dziecko urodzić i oddać, ale i na to pewnie ci najbardziej zdeterminowani znajdą metodę.
Logika dzieciaka - zalegalizujmy coś, bo ludzie i tak to robią. Wiesz co, znieśmy zakaz sprzedaży alkoholu. Młodzi i tak piją, a z faktyczną dostępnością alko nie ma problemu...
212 2018-03-09 18:35:29 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-09 19:08:18)
summerka88 napisał/a:Myślę, że to nie jest pieśń naszych czasów. I tak jak np. radzą sobie z zakazem aborcji kobiety wyjeżdżając za granicę Polski, tak samo będą zmuszone omijać formalne restrykcje pary homoseksualne.
Kobietom będzie „łatwiej” o dziecko w parze homoseksualnej, bo jest co najmniej kilka sposobów na zajście w ciążę poza metodą tradycyjnąMężczyźni mają pod górkę, bo ktoś im musiałby to dziecko urodzić i oddać, ale i na to pewnie ci najbardziej zdeterminowani znajdą metodę.
Logika dzieciaka - zalegalizujmy coś, bo ludzie i tak to robią. Wiesz co, znieśmy zakaz sprzedaży alkoholu. Młodzi i tak piją, a z faktyczną dostępnością alko nie ma problemu...
Cechującą się dziecinną logiką to jest naiwna wiara w to, że ludzie będą z uśmiechem na ustach respektować uderzające w ich wolność osobistą prawa i szanować represjonujace przepisy.
A ten przykład z zakazem sprzedaży alkoholu, to jak kulą w płot.
Edit:
wystarczy, ze matka w rubryczce "ojciec" wpisze nazwisko pana, a potem sama zrzeknie sie praw do dziecka.
problemem jest raczej to, ze druga osoba z pary czesto nie moze adoptować dziecka, które wychowuje od lat.
Niby tak, ale zawsze jest ryzyko, z punktu widzenia ojca, że matka za jakiś czas będzie chciała nawiązać/odnowić kontakt z dzieckiem, z kolei z punktu widzenia matki, że ojciec może zażądać alimentów.
Chodzi mi o to, że kobiety mają możliwości zajścia w ciążę, gdzie albo sami ojcowie nie będą mieć o tym pojęcia, albo nawet one same nie będą znały ojca biologicznego swojego dziecka.
Wiesz, że tak sobie tutaj teoretyzujemy?
213 2018-03-09 19:08:50 Ostatnio edytowany przez szakisz (2018-03-09 19:12:15)
szakisz napisał/a:summerka88 napisał/a:Myślę, że to nie jest pieśń naszych czasów. I tak jak np. radzą sobie z zakazem aborcji kobiety wyjeżdżając za granicę Polski, tak samo będą zmuszone omijać formalne restrykcje pary homoseksualne.
Kobietom będzie „łatwiej” o dziecko w parze homoseksualnej, bo jest co najmniej kilka sposobów na zajście w ciążę poza metodą tradycyjnąMężczyźni mają pod górkę, bo ktoś im musiałby to dziecko urodzić i oddać, ale i na to pewnie ci najbardziej zdeterminowani znajdą metodę.
Logika dzieciaka - zalegalizujmy coś, bo ludzie i tak to robią. Wiesz co, znieśmy zakaz sprzedaży alkoholu. Młodzi i tak piją, a z faktyczną dostępnością alko nie ma problemu...
A ten przykład z zakazem sprzedaży alkoholu młodocianym, to jak kulą w płot.
Niby dlaczego? Kontroli faktycznej dowodów praktycznie nie ma. A nawet jak jest to bez problemu można to obejść bratem, wujkiem, czy starszym kolegą. Ponad połowa dzieciaków w wieku gimnazjalnym jest już po swoim pierwszym kontakcie z alkoholem. Wniosek: ten przepis to wydmuszka. Znieśmy go, po co utrzymywać cos, co nie działa?
Niby dlaczego? Kontroli faktycznej dowodów praktycznie nie ma. A nawet jak jest to bez problemu można to obejść bratem, wujkiem, czy starszym kolegą. Ponad połowa dzieciaków w wieku gimnazjalnym jest już po swoim pierwszym kontakcie z alkoholem. Wniosek: ten przepis to wydmuszka. Znieśmy go, po co otrzymywać cos, co nie działa?
Chodzi o to, że wiek nastoletni, to czas, kiedy testuje się różne dorosłe rozwiązania. Z tym, że kora czołowa jeszce nie jest zbyt dobrze wykształcona, stąd u młodych ludzi nieumiejętność wystarczającej oceny ryzyk i zagrożeń, dlatego ich się w ten sposób CHRONI.
Chociaż faktycznie ta ochrona może być odbierana jako REPRESJA ![]()
szakisz napisał/a:Niby dlaczego? Kontroli faktycznej dowodów praktycznie nie ma. A nawet jak jest to bez problemu można to obejść bratem, wujkiem, czy starszym kolegą. Ponad połowa dzieciaków w wieku gimnazjalnym jest już po swoim pierwszym kontakcie z alkoholem. Wniosek: ten przepis to wydmuszka. Znieśmy go, po co otrzymywać cos, co nie działa?
Chodzi o to, że wiek nastoletni, to czas, kiedy testuje się różne dorosłe rozwiązania. Z tym, że kora czołowa jeszce nie jest zbyt dobrze wykształcona, stąd u młodych ludzi nieumiejętność wystarczającej oceny ryzyk i zagrożeń, dlatego ich się w ten sposób CHRONI.
Chociaż faktycznie ta ochrona może być odbierana jako REPRESJA
No widzisz, niby ochrona niby tego... a tak naprawdę represjonujesz teraz młodzież odbierając im prawo do wolnego chlania ![]()
summerka88 napisał/a:szakisz napisał/a:Niby dlaczego? Kontroli faktycznej dowodów praktycznie nie ma. A nawet jak jest to bez problemu można to obejść bratem, wujkiem, czy starszym kolegą. Ponad połowa dzieciaków w wieku gimnazjalnym jest już po swoim pierwszym kontakcie z alkoholem. Wniosek: ten przepis to wydmuszka. Znieśmy go, po co otrzymywać cos, co nie działa?
Chodzi o to, że wiek nastoletni, to czas, kiedy testuje się różne dorosłe rozwiązania. Z tym, że kora czołowa jeszce nie jest zbyt dobrze wykształcona, stąd u młodych ludzi nieumiejętność wystarczającej oceny ryzyk i zagrożeń, dlatego ich się w ten sposób CHRONI.
Chociaż faktycznie ta ochrona może być odbierana jako REPRESJANo widzisz, niby ochrona niby tego... a tak naprawdę represjonujesz teraz młodzież odbierając im prawo do wolnego chlania
Ale wiesz, to jest jakby dla ich dobra. Ludzie dorośli niech biorą na siebie ryzyko i konsekwencje zatruwania się alko, ale osoby, które z powodu biologicznych uwarunkowań (czytaj niedojrzałości) nie potrafią odpowiednio zważyć tego ryzyka, można przynajmniej próbować chronić ![]()
217 2018-03-09 19:45:52 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-09 20:08:07)
I tego samego należy oczekiwać w kwestii prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, czyli właśnie umiejętności oceny ryzka i zagrożeń i chronić tych, którzy sami nie mogą jeszcze o sobie decydować, czyli tak naprawdę tych, którzy staną się przedmiotem tego prawa, czyli dzieci.
Przedmiotem, bo adopcja przez takie pary nie jest ujmowana od strony dobra dziecka. Taka dyskusja nie powinna się toczyć, czy takie osoby mają prawo żądać adopcji generalnie jako homoseksualiści, tylko czy jest to rozwiązanie dla dziecka optymalne powierzenie jego wychowania takiej 'rodzinie'. Na pierwszym miejscu powinno być postawione prawo dziecka, na drugim dopiero prawa gejów i lesbijek. Każdy taki przypadek powienien być rozpatrywany indywidualnie, a nie przyznane hurtem zbiorowe prawo, bo określona grupa społeczna tego żąda.
szakisz napisał/a:summerka88 napisał/a:Chodzi o to, że wiek nastoletni, to czas, kiedy testuje się różne dorosłe rozwiązania. Z tym, że kora czołowa jeszce nie jest zbyt dobrze wykształcona, stąd u młodych ludzi nieumiejętność wystarczającej oceny ryzyk i zagrożeń, dlatego ich się w ten sposób CHRONI.
Chociaż faktycznie ta ochrona może być odbierana jako REPRESJANo widzisz, niby ochrona niby tego... a tak naprawdę represjonujesz teraz młodzież odbierając im prawo do wolnego chlania
Ale wiesz, to jest jakby dla ich dobra. Ludzie dorośli niech biorą na siebie ryzyko i konsekwencje zatruwania się alko, ale osoby, które z powodu biologicznych uwarunkowań (czytaj niedojrzałości) nie potrafią odpowiednio zważyć tego ryzyka, można przynajmniej próbować chronić
Ja tylko chciałem pokazać, trochę żartobliwie, ale jednak że mamy przepisy, które w praktyce działają słabo albo w ogóle nie działają, a mimo istniejąc chronią pewne normy społeczne (w tym konkretnym przypadku nierozpijanie młodzieży). I takich przepisów jest dużo dużo więcej ![]()
219 2018-03-09 20:04:06 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-09 20:06:13)
I tego samego należy oczekiwać w kwestii prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, czyli właśnie umiejętności oceny ryzka i zagrożeń i chronić tych, którzy sami nie mogą jeszcze o sobie decydować, czyli tak naprawdę tych, którzy staną się przedmiotem tego prawa, czyli dzieci.
Przedmiotem, bo adopcja przez takie pary nie jest ujmowana od strony dobra dziecka. Taka dyskusja nie powinna się toczyć, czy takie osoby mają prawo żądać adopcji generalnie jako homoseksualiści, tylko czy jest to rozwiązanie dla dziecka optymalne powierzenie jego wychowania takiej 'rodzinie'. Na pierwszym miejscu powinno być postawione prawo dziecka, na drugim dopiero prawa gejów i lesbijek. Każdy taki przypadek powienien być rozpatrywany indywidualnie, a nie przyznane hurtem zbiorowe prawo, bo określona grupa społeczna tego żąda.
Teraz to się z tobą w pełni zgadzam. Mi też zależy na tym, żeby nikogo nie skrzywdzić. A już broń Boże dzieci.
Tylko może nie zatrzymujmy się na argumentach typu „nie, bo nie”, albo „to nienaturalne”. Ale niech idą za tym konkretne argumenty, może jakieś badania. Wtedy będziemtpy mieli twarde dowody ZA lub PRZECIW.
[Ja tylko chciałem pokazać, trochę żartobliwie, ale jednak że mamy przepisy, które w praktyce działają słabo albo w ogóle nie działają, a mimo istniejąc chronią pewne normy społeczne (w tym konkretnym przypadku nierozpijanie młodzieży). I takich przepisów jest dużo dużo więcej
Wiem. Wszyscy chcemy dobrze tylko po swojemu. A możemy spróbować znaleźć sposób, który zamiast skłócać mógłby pomóc znaleźć konsensus.
220 2018-03-09 20:07:40 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-09 20:18:22)
Dla mnie to jest nienaturalne i ja nie chciałabym być wychowywana przez parę lesbijek. Co do tego nie mam wątpliwosci, że człowiek ma matkę i ojca. Nie sięgam aż tak daleko, zeby temu przeczyć dla dobra idei.
Zupełnie inny wymiar ma wychowywanie dziecka przez biologicznego rodzica, który ujawnił swoją prawdziwą orientację, z którym dziecko jest już związane emocjonalnie, w sytuacji, w ktorej ten rodzic zyje z partnerem tej samej płci, i w której dziecko ma także drugiego zgodnego biologicznie rodzica, a zupełnie inny wymiar ma adopcja np. chłopca przez parę gejowską. To, co może na pierwszy rzut oka podpadać pod dyskryminację, nie zawsze będzie miło jej oblicze.
Uwazam jednak że jezeli istnieje możliwośc to dziecku nalezy zapewnić ojca i matkę, nie można go 'obdzierać' z tej części jego człowieczeństwa na rzecz zaspokojenia uczuć ojcowskich pary dwóch obcych mu meżczyzn.
Wiem. Wszyscy chcemy dobrze tylko po swojemu. A możemy spróbować znaleźć sposób, który zamiast skłócać mógłby pomóc znaleźć konsensus.
Co proponujesz? Masz jakiś pomysł?
222 2018-03-09 20:18:49 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-09 20:19:07)
summerka88 napisał/a:Wiem. Wszyscy chcemy dobrze tylko po swojemu. A możemy spróbować znaleźć sposób, który zamiast skłócać mógłby pomóc znaleźć konsensus.
Co proponujesz? Masz jakiś pomysł?
Taka dobra to ja nie jestem ![]()
Możemy zawsze obserwować, jak „eksperyment” wychowywania dzieci przez pary nieheteroseksualne sprawdza się w krajach, gdzie dopuszcza się taką możliwość i wyciągać wnioski. U nas i tak jeszcze bardzo bardzo długo i tak nie będzie takiej możliwości ![]()
Może to i dobrze, moźe nie. Nie wiem.
wy tu sobie gadu gadu, a pary homo od lat wychowuja w Polsce dzieci i jakos żyją
dzieci chodzą do szkol i żyją calko normalnie
ale i tak najwięcej do powiedzenia maja ci, co nawet geja na oczy nie widzieli ![]()
ale i tak najwięcej do powiedzenia maja ci, co nawet geja na oczy nie widzieli
Za to twoje posty tyle wnoszą do tematu, że szok. W c*uj merytoryczne ![]()
Mężczyźni mają pod górkę, bo ktoś im musiałby to dziecko urodzić i oddać, ale i na to pewnie ci najbardziej zdeterminowani znajdą metodę.
Stosowna kara dla takiej kobiety, za handel dziećmi.
wy tu sobie gadu gadu, a pary homo od lat wychowuja w Polsce dzieci i jakos żyją
dzieci chodzą do szkol i żyją calko normalnie
ale i tak najwięcej do powiedzenia maja ci, co nawet geja na oczy nie widzieli
Ja znam tony gejów i fakt, że zdaję sobie sprawę z tego jaki mają styl życia, skłania mnie do tego by być przeciw dawania im prawa do adopcji dzieci. Nazwij mnie zacofaną.
_v_ napisał/a:wy tu sobie gadu gadu, a pary homo od lat wychowuja w Polsce dzieci i jakos żyją
dzieci chodzą do szkol i żyją calko normalnie
ale i tak najwięcej do powiedzenia maja ci, co nawet geja na oczy nie widzieli
Ja znam tony gejów i fakt, że zdaję sobie sprawę z tego jaki mają styl życia, skłania mnie do tego by być przeciw dawania im prawa do adopcji dzieci. Nazwij mnie zacofaną.
bo hererycy to mają takie super style zycia
niestety roznica jest taka, ze sami mogą sobie dziecko zrobic
przypominam ze te wszystkie dzieci skatowane, przypalane papierosami, bite i gwalcone, molestowane, dręczone psychicznie pochodza ze zwiazkow hetero.
Beyondblackie napisał/a:_v_ napisał/a:wy tu sobie gadu gadu, a pary homo od lat wychowuja w Polsce dzieci i jakos żyją
dzieci chodzą do szkol i żyją calko normalnie
ale i tak najwięcej do powiedzenia maja ci, co nawet geja na oczy nie widzieli
Ja znam tony gejów i fakt, że zdaję sobie sprawę z tego jaki mają styl życia, skłania mnie do tego by być przeciw dawania im prawa do adopcji dzieci. Nazwij mnie zacofaną.
bo hererycy to mają takie super style zycia
![]()
niestety roznica jest taka, ze sami mogą sobie dziecko zrobic
przypominam ze te wszystkie dzieci skatowane, przypalane papierosami, bite i gwalcone, molestowane, dręczone psychicznie pochodza ze zwiazkow hetero.
Ale większość heteroseksualnych rodziców taka nie jest. To co opisujesz jest marginesem. Podczas kiedy większość homoseksualistów jakich znam zmienia partnerów jak rękawiczki i w żaden sposób nie nadaje się do bycia rodzicem.
polecam watek o zimnym chowie
dowiesz sie z niego, ze marginesem to jest zdrowy, heteroseksualny zwiazek, który daje dobre wzorce - nie kobiecości czy męskości, tylko człowieczeństwa.
na palcach jednej reki mogę policzyc moich znajomych, czy po prostu ludzi, których znam, a ktorzy nie wyszliśby poranieni z dzieciństwa.
a wszystko to w rodzinach hereroseksualnych.
wiec bym nie przesadzala z tą naturalnoscia, wzorcami i innymi takimi
Fałka, sorry ale to bzdura. Co pamiętam z dzieciństwa to to, że prawie każde dziecko wkoło mnie miało fajną rodzinę (albo przynajmniej normalną), dlatego uciekałam z własnego domu do innych by uwolnić się z własnej patologii. Zapewniam Cię, że poziom dysfunkcji jaką prezentowali moi rodzice był naprawdę rzadko spotykany.
Jesteśmy ssakami, dymorficznymi płciowo. Rozmnażamy się poprzez kopulację pomiędzy płciami, a nie poprzez żyworództwo czy też samozapłodnienie osobnika obojnaczego. Dlatego normalnym środowiskiem do rozwoju dziecka są jego rodzice, a nie dwaj tatusie czy dwie mamusie.
Na szczęście nie Ty ustalasz co jest normalne, a co nie ![]()
Na szczęście nie Ty ustalasz co jest normalne, a co nie
Na szczęście
Ustaliła to biologia ![]()
no nie do konca.
gdyby homoseksualisci mieli nie istnieć to by nie istnieli
albo przynajmniej byliby bezplodni
a jednak istnieją od zarania dziejow i ich procent jest mniej wiecej staly na przestrzeni tysiącleci
i rodzą sie z ludzi heteroseksualnych
i sa płodni, ba! nawet sie rozmnażają
to jest Twoja biologia ![]()
no nie do konca.
gdyby homoseksualisci mieli nie istnieć to by nie istnieli
albo przynajmniej byliby bezplodnia jednak istnieją od zarania dziejow i ich procent jest mniej wiecej staly na przestrzeni tysiącleci
i rodzą sie z ludzi heteroseksualnychi sa płodni, ba! nawet sie rozmnażają
to jest Twoja biologia
Taa mhm, a w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych, cytując Prof. Płatek.
Wiesz Fałka, jest wiele osób z genetycznymi wadami, którzy są płodni, co nie jest jakąś szczególną zachętą do rozmnazania.
Wiesz Fałka, jest wiele osób z genetycznymi wadami, którzy są płodni, co nie jest jakąś szczególną zachętą do rozmnazania.
co nie znaczy, ze nie moga adoptowac dzieci
i ich wychować
237 2018-03-10 19:06:46 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-10 19:09:27)
Wspólnie nie powinni adoptować dzieci, bo przeczą ustalonemu w tym przypadku porządkowi rzeczy. Raz jeszcze podkreślam, na pierwszym miejscu powinno być prawo dziecka do normalnej rodziny, a nie prawo gejów i lesbijek do udawania 'normalnych' rodziców. Jeżeli są płodni, to niech sobie zrobią wspólnie dziecko między sobą, a nie z wykorzystaniem osobnika płci przeciwnej, dzięki któremu będą mogli udawać że są jego 'rodzicami'.
Gdzie w tym wszystkim prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka.
Taa mhm, a w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych, cytując Prof. Płatek.
Tam był bardzo ciekawy przykład podany - Parze lesbijek można zrobić dzieci i obie będą w ciąży w tym samym czasie, a w parze heteroseksualnej tylko kobieta, więc rzeczywiście w związku jednopłciowym urodzi się więcej dzieci.
szakisz napisał/a:Taa mhm, a w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych, cytując Prof. Płatek.
Tam był bardzo ciekawy przykład podany - Parze lesbijek można zrobić dzieci i obie będą w ciąży w tym samym czasie, a w parze heteroseksualnej tylko kobieta, więc rzeczywiście w związku jednopłciowym urodzi się więcej dzieci.
A to ciekawe, oglądałem ponad dwugodzinną debatę z udziałem Pani Profesor i tam nie było tego przykładu z lesbijkami dopowiedzianego. Było tylko tyle: "W związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych". Ale OK, nieistotne. Nawet jeśli uznamy, że przykład z lesbijkami jest OK i zapłodnimy je obie mniej więcej w tym czasie, aby dać dwukrotnie większe szanse na urodzenie dziecka, nie wynika z tego w jaki sposób kilkuprocentowa społeczność lesbijek może rodzic więcej dzieci niż pary heteroseksualne.
240 2018-03-10 21:21:14 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-10 21:24:59)
szakisz napisał/a:Taa mhm, a w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych, cytując Prof. Płatek.
Tam był bardzo ciekawy przykład podany - Parze lesbijek można zrobić dzieci i obie będą w ciąży w tym samym czasie, a w parze heteroseksualnej tylko kobieta, więc rzeczywiście w związku jednopłciowym urodzi się więcej dzieci.
A w związku jednopłciowym - męskim nie urodzi się ani jedno dziecko ![]()
Problem tym, że w związku jednopłciowym-jakimkolwiek nigdy nie urodzi się żadne dziecko
Ale oczywiście na potrzeby określonych rozwiązań prawnych możemy przyjąć taką fikcję
Bo chyba tylko o 'fikcję prawną' mogło chodzić prof. Płatek, o ile w ogóle rzekła coś takiego.
241 2018-03-10 21:33:18 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2018-03-10 21:33:31)
Wspólnie nie powinni adoptować dzieci, bo przeczą ustalonemu w tym przypadku porządkowi rzeczy. Raz jeszcze podkreślam, na pierwszym miejscu powinno być prawo dziecka do normalnej rodziny, a nie prawo gejów i lesbijek do udawania 'normalnych' rodziców. Jeżeli są płodni, to niech sobie zrobią wspólnie dziecko między sobą, a nie z wykorzystaniem osobnika płci przeciwnej, dzięki któremu będą mogli udawać że są jego 'rodzicami'.
Gdzie w tym wszystkim prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka.
Jakoś nie słychać skarg i zażaleń na samotnych rodziców, jakoś nikt ich nie zmusza do szukania partnera. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie ma prawa zabraniającego singlom adoptowania dzieci. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie słychać i nie widać, żeby te tysiące ludzi przeciwnych adoptowaniu dzieci przez pary jednopłciowe, same pędziły do bronienia prawidłowego rozwoju psychospołecznego dziecka w inne sposoby, adoptując dzieci na potęgę i zabierając je z domów opieki itd. Jedyny efekt jest taki, że dzieciaki są w domach dziecka oraz że wyrasta pokolenie tych, którzy również będą protestować, odbierając dzieciakom szansę na to, żeby mieć rodzinę, która ich kocha. Niezależnie od tego, czy wychowują je same kobiety (matka i babcia, bo ojciec umarł), czy obraca się głównie wśród mężczyzn (ojciec i wujek i dziadek, bo nie mają szczęści do kobiet).
Ustalony porządek rzeczy? Na przestrzeni stuleci był taki, że dzieci wychowywały same kobiety, czy to w bardzo dawnych czasach, gdzie mężczyźni znikali na wielodniowe polowania, a kobiety żyły w grupach, które się wzajemnie wspierały. Czy jakoś to komuś zaszkodziło? Chyba dotrwaliśmy do dziś, więc nie.
Co może zaszkodzić to brak wzorca męskości/kobiecości, ale tego nie bierzemy wyłącznie po rodzicach. W końcu osoby, które wychowują się bez ojca czy bez matki nie są jakoś upośledzone, jeśli tylko mają w otoczeniu innych ważnych, kochających, wspierających dorosłych.
Więc nie przemawia do mnie ani "ustalony porządek" ani słowo "normalna rodzina". A już stwierdzenie, że ktoś "udaje" rodzica, bo adoptował, a nie ma swojego biologicznie dziecka jest komentarzem poniżej krytyki.
242 2018-03-10 21:38:42 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-10 21:45:07)
SonyXperia napisał/a:Wspólnie nie powinni adoptować dzieci, bo przeczą ustalonemu w tym przypadku porządkowi rzeczy. Raz jeszcze podkreślam, na pierwszym miejscu powinno być prawo dziecka do normalnej rodziny, a nie prawo gejów i lesbijek do udawania 'normalnych' rodziców. Jeżeli są płodni, to niech sobie zrobią wspólnie dziecko między sobą, a nie z wykorzystaniem osobnika płci przeciwnej, dzięki któremu będą mogli udawać że są jego 'rodzicami'.
Gdzie w tym wszystkim prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka.Jakoś nie słychać skarg i zażaleń na samotnych rodziców, jakoś nikt ich nie zmusza do szukania partnera. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie ma prawa zabraniającego singlom adoptowania dzieci. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie słychać i nie widać, żeby te tysiące ludzi przeciwnych adoptowaniu dzieci przez pary jednopłciowe, same pędziły do bronienia prawidłowego rozwoju psychospołecznego dziecka w inne sposoby, adoptując dzieci na potęgę i zabierając je z domów opieki itd. Jedyny efekt jest taki, że dzieciaki są w domach dziecka oraz że wyrasta pokolenie tych, którzy również będą protestować, odbierając dzieciakom szansę na to, żeby mieć rodzinę, która ich kocha. Niezależnie od tego, czy wychowują je same kobiety (matka i babcia, bo ojciec umarł), czy obraca się głównie wśród mężczyzn (ojciec i wujek i dziadek, bo nie mają szczęści do kobiet).Ustalony porządek rzeczy? Na przestrzeni stuleci był taki, że dzieci wychowywały same kobiety, czy to w bardzo dawnych czasach, gdzie mężczyźni znikali na wielodniowe polowania, a kobiety żyły w grupach, które się wzajemnie wspierały. Czy jakoś to komuś zaszkodziło? Chyba dotrwaliśmy do dziś, więc nie.
Co może zaszkodzić to brak wzorca męskości/kobiecości, ale tego nie bierzemy wyłącznie po rodzicach. W końcu osoby, które wychowują się bez ojca czy bez matki nie są jakoś upośledzone, jeśli tylko mają w otoczeniu innych ważnych, kochających, wspierających dorosłych.
Więc nie przemawia do mnie ani "ustalony porządek" ani słowo "normalna rodzina". A już stwierdzenie, że ktoś "udaje" rodzica, bo adoptował, a nie ma swojego biologicznie dziecka jest komentarzem poniżej krytyki.
Dokładnie tak. Dwóch gejów może tylko i wyłacznie 'udawać' rodziców, i nazywanie rzeczy wprost i po imieniu nie jest komentarzem ponieżej krytyki. Ich co najwyżej można byłoby nazywać 'opiekunami' dziecka a nie jego rodzicami, skoro nie ma nawet teoretycznie szansy na to żeby dziecko biologicznie pochodziło od tak dobranej pary dwojga ludzi, i to mam na myśli pisząc o zachowaniu "ustalonego porządku rzeczy". Oczywiście można bić pianę o to, co jest nie do podważenia używając mniej lub bardziej wyszukanych argumentów.
Adopcja, to stworzenie w sposób sztuczny fikcji więzów pokrewieństwa, czyli pochodzenia jednej osoby od drugiej. Dlatego jestem przeciwna kreowaniu wizerunku modelu rodziny wyłącznie z dwoma ojcami lub z dwoma matkami.
Nawet jeżeli jakaś kobieta samotnie wychowuje dziecko, to nikt nie tworzy fikcji, ze dziecko to miało drugą biologiczną matkę.
243 2018-03-10 21:58:32 Ostatnio edytowany przez Snake (2018-03-10 22:04:15)
Jakoś nie ma prawa zabraniającego singlom adoptowania dzieci.
Nie ma też prawa zabraniającego adopcji osobom homoseksualnym jeśli występują o adopcję jako osoba samotna. Podlegają za to dokładnej ocenie i w trakcie niej może pojawić się wątek, że orientacja seksualna może stanowić zagrożenie dla procesu wychowania dziecka, a ono jest najważniejsze. Jeśli chodzi i pary, to chyba muszą być w związku małżeńskim i jak rozumiem o to chodzi biednym homoseksualistom, że nie mogą występować jako para. No i te różne teksty o biednych dzieciach wyciągających rączki z klatek sierocińców są doprawdy wzruszające ale trochę mijają się z prawdą. Otóż w Polsce, to chętni do adoptowania dzieci czekają. Średnio 2-3 lata zanim pozwala im się adoptować dziecko. Własnie dlatego, że proces ten ma dać pewność, że dziecku nie stanie się krzywda. To nie piesek ze schroniska, którego się odstawi do lasu i przywiąże do drzewa wyjeżdżając na urlop...
Jakoś nie słychać i nie widać, żeby te tysiące ludzi przeciwnych adoptowaniu dzieci przez pary jednopłciowe, same pędziły do bronienia prawidłowego rozwoju psychospołecznego dziecka w inne sposoby, adoptując dzieci na potęgę i zabierając je z domów opieki itd.
A ja akurat mam takich znajomych co mając piątkę, szóstkę własnych dzieci przygarnęli jeszcze po kilka dzieci organizując im rodzinne domy dziecka. Całe życie musieli do tego dostosować ale pewnie daje im to satysfakcję skoro to robią. No ale oni nie są na pewno homoseksualni, no i mają jeszcze tą wadę, że są mocno wierzący. Zapewne więc znalazłyby się na tym forum osoby wyrażające ubolewanie, że biedne dzieci wpadły w sidła czarnych...
nadal nie bardzo rozumiem co to jest za zagrożenie, którego nie ma lub może nie byc w rodzinie hetero
nadal nie bardzo rozumiem co to jest za zagrożenie, którego nie ma lub może nie byc w rodzinie hetero
Nie musisz, więc sobie tym nie zawracaj gitary.
Monoceros napisał/a:SonyXperia napisał/a:Wspólnie nie powinni adoptować dzieci, bo przeczą ustalonemu w tym przypadku porządkowi rzeczy. Raz jeszcze podkreślam, na pierwszym miejscu powinno być prawo dziecka do normalnej rodziny, a nie prawo gejów i lesbijek do udawania 'normalnych' rodziców. Jeżeli są płodni, to niech sobie zrobią wspólnie dziecko między sobą, a nie z wykorzystaniem osobnika płci przeciwnej, dzięki któremu będą mogli udawać że są jego 'rodzicami'.
Gdzie w tym wszystkim prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka.Jakoś nie słychać skarg i zażaleń na samotnych rodziców, jakoś nikt ich nie zmusza do szukania partnera. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie ma prawa zabraniającego singlom adoptowania dzieci. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie słychać i nie widać, żeby te tysiące ludzi przeciwnych adoptowaniu dzieci przez pary jednopłciowe, same pędziły do bronienia prawidłowego rozwoju psychospołecznego dziecka w inne sposoby, adoptując dzieci na potęgę i zabierając je z domów opieki itd. Jedyny efekt jest taki, że dzieciaki są w domach dziecka oraz że wyrasta pokolenie tych, którzy również będą protestować, odbierając dzieciakom szansę na to, żeby mieć rodzinę, która ich kocha. Niezależnie od tego, czy wychowują je same kobiety (matka i babcia, bo ojciec umarł), czy obraca się głównie wśród mężczyzn (ojciec i wujek i dziadek, bo nie mają szczęści do kobiet).Ustalony porządek rzeczy? Na przestrzeni stuleci był taki, że dzieci wychowywały same kobiety, czy to w bardzo dawnych czasach, gdzie mężczyźni znikali na wielodniowe polowania, a kobiety żyły w grupach, które się wzajemnie wspierały. Czy jakoś to komuś zaszkodziło? Chyba dotrwaliśmy do dziś, więc nie.
Co może zaszkodzić to brak wzorca męskości/kobiecości, ale tego nie bierzemy wyłącznie po rodzicach. W końcu osoby, które wychowują się bez ojca czy bez matki nie są jakoś upośledzone, jeśli tylko mają w otoczeniu innych ważnych, kochających, wspierających dorosłych.
Więc nie przemawia do mnie ani "ustalony porządek" ani słowo "normalna rodzina". A już stwierdzenie, że ktoś "udaje" rodzica, bo adoptował, a nie ma swojego biologicznie dziecka jest komentarzem poniżej krytyki.
Dokładnie tak. Dwóch gejów może tylko i wyłacznie 'udawać' rodziców, i nazywanie rzeczy wprost i po imieniu nie jest komentarzem ponieżej krytyki. Ich co najwyżej można byłoby nazywać 'opiekunami' dziecka a nie jego rodzicami, skoro nie ma nawet teoretycznie szansy na to żeby dziecko biologicznie pochodziło od tak dobranej pary dwojga ludzi, i to mam na myśli pisząc o zachowaniu "ustalonego porządku rzeczy". Oczywiście można bić pianę o to, co jest nie do podważenia używając mniej lub bardziej wyszukanych argumentów.
Adopcja, to stworzenie w sposób sztuczny fikcji więzów pokrewieństwa, czyli pochodzenia jednej osoby od drugiej. Dlatego jestem przeciwna kreowaniu wizerunku modelu rodziny wyłącznie z dwoma ojcami lub z dwoma matkami.
Nawet jeżeli jakaś kobieta samotnie wychowuje dziecko, to nikt nie tworzy fikcji, ze dziecko to miało drugą biologiczną matkę.
Rozumiem Sony, że wg Ciebie ja tylko udaję rodzica ?
247 2018-03-11 10:11:49 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-11 10:16:43)
SonyXperia napisał/a:Monoceros napisał/a:Jakoś nie słychać skarg i zażaleń na samotnych rodziców, jakoś nikt ich nie zmusza do szukania partnera. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie ma prawa zabraniającego singlom adoptowania dzieci. A gdzie w tym prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka?
Jakoś nie słychać i nie widać, żeby te tysiące ludzi przeciwnych adoptowaniu dzieci przez pary jednopłciowe, same pędziły do bronienia prawidłowego rozwoju psychospołecznego dziecka w inne sposoby, adoptując dzieci na potęgę i zabierając je z domów opieki itd. Jedyny efekt jest taki, że dzieciaki są w domach dziecka oraz że wyrasta pokolenie tych, którzy również będą protestować, odbierając dzieciakom szansę na to, żeby mieć rodzinę, która ich kocha. Niezależnie od tego, czy wychowują je same kobiety (matka i babcia, bo ojciec umarł), czy obraca się głównie wśród mężczyzn (ojciec i wujek i dziadek, bo nie mają szczęści do kobiet).Ustalony porządek rzeczy? Na przestrzeni stuleci był taki, że dzieci wychowywały same kobiety, czy to w bardzo dawnych czasach, gdzie mężczyźni znikali na wielodniowe polowania, a kobiety żyły w grupach, które się wzajemnie wspierały. Czy jakoś to komuś zaszkodziło? Chyba dotrwaliśmy do dziś, więc nie.
Co może zaszkodzić to brak wzorca męskości/kobiecości, ale tego nie bierzemy wyłącznie po rodzicach. W końcu osoby, które wychowują się bez ojca czy bez matki nie są jakoś upośledzone, jeśli tylko mają w otoczeniu innych ważnych, kochających, wspierających dorosłych.
Więc nie przemawia do mnie ani "ustalony porządek" ani słowo "normalna rodzina". A już stwierdzenie, że ktoś "udaje" rodzica, bo adoptował, a nie ma swojego biologicznie dziecka jest komentarzem poniżej krytyki.
Dokładnie tak. Dwóch gejów może tylko i wyłacznie 'udawać' rodziców, i nazywanie rzeczy wprost i po imieniu nie jest komentarzem ponieżej krytyki. Ich co najwyżej można byłoby nazywać 'opiekunami' dziecka a nie jego rodzicami, skoro nie ma nawet teoretycznie szansy na to żeby dziecko biologicznie pochodziło od tak dobranej pary dwojga ludzi, i to mam na myśli pisząc o zachowaniu "ustalonego porządku rzeczy". Oczywiście można bić pianę o to, co jest nie do podważenia używając mniej lub bardziej wyszukanych argumentów.
Adopcja, to stworzenie w sposób sztuczny fikcji więzów pokrewieństwa, czyli pochodzenia jednej osoby od drugiej. Dlatego jestem przeciwna kreowaniu wizerunku modelu rodziny wyłącznie z dwoma ojcami lub z dwoma matkami.
Nawet jeżeli jakaś kobieta samotnie wychowuje dziecko, to nikt nie tworzy fikcji, ze dziecko to miało drugą biologiczną matkę.
Rozumiem Sony, że wg Ciebie ja tylko udaję rodzica ?
A co - jesteś w zwiąkzu dwóch gejów i wychowujecie wspólnie zaadoptowane dziecko jako tatuś i tatuś? Cz może jeden z was udaje mamusię?
Bo chyba czegoś nie doczytałeś w mojej wypowiedzi, prawda? ![]()
A co - jesteś w zwiąkzu dwóch gejów i wychowujecie wspólnie zaadoptowane dziecko jako tatuś i tatuś? Cz może jeden z was udaje mamusię?
Bo chyba czegoś nie doczytałeś w mojej wypowiedzi, prawda?
Nieustannie mieszasz urodzenie z wychowaniem. Czepiasz się tych gejów, bo nie jest biologicznie możliwe, żeby sobie urodzili dziecko. No nie jest. Ale wychowanie to co innego. To wychowanie czyni z nas rodzica, a nie to czy dane dziecko jest z nami związane biologicznie, czy nie.
SonyXperia napisał/a:A co - jesteś w zwiąkzu dwóch gejów i wychowujecie wspólnie zaadoptowane dziecko jako tatuś i tatuś? Cz może jeden z was udaje mamusię?
Bo chyba czegoś nie doczytałeś w mojej wypowiedzi, prawda?Nieustannie mieszasz urodzenie z wychowaniem. Czepiasz się tych gejów, bo nie jest biologicznie możliwe, żeby sobie urodzili dziecko. No nie jest. Ale wychowanie to co innego. To wychowanie czyni z nas rodzica, a nie to czy dane dziecko jest z nami związane biologicznie, czy nie.
Odnoszę podobne wrażenie. Dodałabym jeszcze udawanie, że ani teraz ani nigdy wcześniej w historii ludzkiści nie było i nie jest zjawiskiem masowym wychowywanie dzieci przez jedną płeć.
250 2018-03-11 10:56:16 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-11 11:05:52)
Wychowanie w określonym wzrocu społecznym, w założeniu, że rodzina homoseksualna jest adekwatna do rodziny heteroseksualnej. Czepiam się, bo pomijajac już wszystko inne, także z punktu widzenia dziecka niekoniecznie musi to być takie oczywiste.
Weźmy na przykład rodzinę zlożonę z dwóch lesbijek. Czy dziecko wychowywane przez taką parę matek, nie będzie miało prawa zadać w końcu pytania o to, która z nich jest ich prawdziwą matką i kim jest jego ojciec(?) Uważam, że prawo gejów i lesbijek do apdoptowania i wychowywania dzieci w związku nazwanym rodziną jest daleko posuniętym egoistycznym żądaniem. Osoby homoseksualne żadają prawa do adopcji, bo nie mogą wspólnie płodzić dzieci. A do czego mają prawo dzieci? Bo jak na razie są wyłącznie przedmiotem realizacji tych praw.
Oczywiście możemy sie umówić w wymiarze społecznym, że istnieje coś takiego jak dwóch rodziców tej samej płci na potrzeby żądań mniejszosci seksualnych, aby mogli realizować sie wspólnie jako rodzice. Nie ma sprawy. To tylko umowa społeczna. Ale nie wmawiajmy sobie, ze jest to normalne.
Bo problem adopcji dziedzi przez pary homoseksualne nie ma swojego źródła w potrzebach dziecka do wychowywania się w takiej rodzinie, ale w potrzebie tych osób do zaspokajania instynktu rodzicielskiego.
251 2018-03-11 14:02:31 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-11 14:08:38)
Pomyślałam sobie, że daleko odeszliśmy od leczenia homoseksualizmu
Taka specyfika dyskusji wokół kontrowersyjnych tematów, że prędzej czy później dyskusja dryfuje daleko od wątku głównego, gdy wyczerpują się argumenty, więc może temat nam się zwyczajnie wyczerpał.
Zresztą nawet odnośnie adopcji przez pary homoseksualne pojawiają się coraz bardziej „dziwne”, bo wyraźnie stronnicze i jednostronne argumenty, których celem jest udowodnienie racji. Bo co powiedzieć na argument, że „znam kilka par homoseksualnych i ich styl życia wskazuje na rozwiązłość, co w rezultacie nie predysponuje ich jako rodziców”. Abstrahując od indukcyjnego rozumowania w tym przypadku, to przecież osoby heteroseksualne też bywają rozwiązłe i nie pozwala się ludziom, którzy nie potrafią wytrwać w związku na adopcję dzieci. Albo przykład, że jakaś tam para o nieustalonej orientacji seksualnej poniżała własne dziecko. Ile to było przypadków, gdy adopcyjńi rodzice krzywdzili dzieci. Przypomina się przypadek dzieci z rodziny zastępczej spod Pucka, które były maltretowane i dopiero śmierć jednego z nich ukazała dramat, jaki przechodzili. Albo przypadek Roksany spod Słupska, na brzuszku której rodzice adopcyjni gasili papierosy, odmawiali jej jedzenia i picia a spała gdzieś bez pościeli, bo się moczyła w nocy.
Chciałabym z wami czasami pogadać, chociażby poteoretyzować, ale jest to cholernie trudne z uwagi na taką zaciętość w udowadnianiu swojej racji. Zniechęcająca jest taka sztywność w myśleniu i nie popuszczenie ani na chwilę mocno zaciągniętych klapek. Czasami robię coś takiego, że bronię racji, z którymi nie specjalnie się utożsamiam, ale to ćwiczy myślenie. Polecam jako trening, można się zdziwić.
252 2018-03-11 14:33:50 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-11 14:39:43)
[...]
Chciałabym z wami czasami pogadać, chociażby poteoretyzować, ale jest to cholernie trudne z uwagi na taką zaciętość w udowadnianiu swojej racji. Zniechęcająca jest taka sztywność w myśleniu i nie popuszczenie ani na chwilę mocno zaciągniętych klapek. Czasami robię coś takiego, że bronię racji, z którymi nie specjalnie się utożsamiam, ale to ćwiczy myślenie. Polecam jako trening, można się zdziwić.
Mnie zastanawia jedna rzecz.
Dlaczego przedstawianie poglądu a także przedstawiania argumentacji za prezentowanym przez siebie poglądem, odbiegającym od poglądów cześci dyskutantów, jest odbierane przez nich jako udowadnianie swojej racji? Mnie sie wydawało, że celem dyskusji jest przedstawienie własnego poglądu i możliwość wglądu w poglądy innych osób bez oceniania ich kryteriami "sztywności w myśleniu" lub "mocno zaciągniętych klapek" i temu podobnych zarzutów względem interlokutorów prezentujących poglądy diamentralnie odmienne.
O czym świadczy umniejszanie czyjejś inteligencji w szczególności w dyskusji o problemie o charatkerze światopoglądowym?
Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, dlaczego w chwili, w której ktoś bardzo mocno odbiega od Twojego postrzegania świata, od razu zarzucasz tym osobom ograniczenie myślowe i społeczne itp.?
Mnie zastanawia jedna rzecz.
Dlaczego przedstawianie poglądu a także przedstawiania argumentacji za prezentowanym przez siebie poglądem, odbiegającym od poglądów cześci dyskutantów, jest odbierane przez nich jako udowadnianie swojej racji? Mnie sie wydawało, że celem dyskusji jest przedstawienie własnego poglądu i możliwość wglądu w poglądy innych osób bez oceniania ich kryteriami "sztywności w myśleniu" lub "mocno zaciągniętych klapek" i temu podobnych zarzutów względem interlokutorów prezentujących poglądy diamentralnie odmienne.
O czym świadczy umniejszanie czyjejś inteligencji w szczególności w dyskusji o problemie o charatkerze światopoglądowym?
Czym innym jest prezentowanie swoich poglądów, a czym innym przedstawianie dla ich poparcia skrajnych przykładów, wyjaławiających dyskusję.
Drugiej części wypowiedzi nie rozumiem.
Napiszę prosto: jest biologicznie oczywiste, że naturalnymi rodzicami i opiekunami dziecka jest dwoje rodziców różnych płci. Pewnie, że zdarza się iż jeden z rodziców umiera bądź też rodzice się rozchodzą i jest to bardzo smutna i nieoptymalna sytuacja dla dziecka. Ze względu na to, że płcie się zasadniczo różnią, spełniają one różne potrzeby dziecka i się wzajemnie dopełniają. W przypadku pary homoseksualnej nie ma takiej możliwości: nawet najlepszy "tatuś" nie jest kobietą i nie rozumie potrzeb, szczególnie małego dziecka, tak jak instynktownie rozumie je kobieta (zaznaczam, STATYSTYCZNA KOBIETA, a nie KAŻDA kobieta).
To, że zdarzają się sytuacje życiowe w których niemożliwe jest posiadania obojga rodziców (wyżej wspomniane), nie znaczy, że takie warunki są pożądane.
255 2018-03-11 14:43:55 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-11 14:50:10)
SonyXperia napisał/a:Mnie zastanawia jedna rzecz.
Dlaczego przedstawianie poglądu a także przedstawiania argumentacji za prezentowanym przez siebie poglądem, odbiegającym od poglądów cześci dyskutantów, jest odbierane przez nich jako udowadnianie swojej racji? Mnie sie wydawało, że celem dyskusji jest przedstawienie własnego poglądu i możliwość wglądu w poglądy innych osób bez oceniania ich kryteriami "sztywności w myśleniu" lub "mocno zaciągniętych klapek" i temu podobnych zarzutów względem interlokutorów prezentujących poglądy diamentralnie odmienne.
O czym świadczy umniejszanie czyjejś inteligencji w szczególności w dyskusji o problemie o charatkerze światopoglądowym?
Czym innym jest prezentowanie swoich poglądów, a czym innym przedstawianie dla ich poparcia skrajnych przykładów, wyjaławiających dyskusję.
Drugiej części wypowiedzi nie rozumiem.
I w tym właśnie problem, że nie rozumiesz - bo w cytacie mojej wypowiedzi ucięłaś to co najbardziej istotnego do Ciebie kierowałam. Gdybś rozumiała, to dostrzegłabyś czyjś światopogląd , a nie oceniała go jako podawanie skrajnych argumentów wyjaławiających dysksuję, przyjmując - oczywiście nie wypowiadając tego wprost - że Twoje argumenty takie waloru nie posiadają.
256 2018-03-11 14:47:07 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-11 14:54:29)
Napiszę prosto: jest biologicznie oczywiste, że naturalnymi rodzicami i opiekunami dziecka jest dwoje rodziców różnych płci. Pewnie, że zdarza się iż jeden z rodziców umiera bądź też rodzice się rozchodzą i jest to bardzo smutna i nieoptymalna sytuacja dla dziecka. Ze względu na to, że płcie się zasadniczo różnią, spełniają one różne potrzeby dziecka i się wzajemnie dopełniają. W przypadku pary homoseksualnej nie ma takiej możliwości: nawet najlepszy "tatuś" nie jest kobietą i nie rozumie potrzeb, szczególnie małego dziecka, tak jak instynktownie rozumie je kobieta (zaznaczam, STATYSTYCZNA KOBIETA, a nie KAŻDA kobieta).
To, że zdarzają się sytuacje życiowe w których niemożliwe jest posiadania obojga rodziców (wyżej wspomniane), nie znaczy, że takie warunki są pożądane.
Zgadzam się.
Powiem więcej, zmorą dzisiejszych czasów jest to, że jedno (czasem nawet oboje rodzice) pracują całymi dniami, zabezpieczają potrzeby bytowe dzieci, mając w dupie ich potrzeby emocjonalne, nawet nie zatrzymam się specjalnie na świadomości, że modeluje się u dziecka wzorce (nie tylko męskości czy kobiecości, ale także wzory relacji międzyludzkich w bliskim związku), więc część argumentów, która się tu pojawiła jest dla mnie tak abstrakcyjna i odjechana od rzeczywistości, bo ludzie nie mają świadomości, jak to w jaki sposób funkcjonują w związku i jak opiekują się dzieckiem, przekłada się na jego późniejsze życie.
Układamy życie osobom homoseksualnym, wiemy jakie mają wady i braki, ale sami będąc heteroseksualnymi nie specjalnie zdajemy sobie sprawę ze swoich.
EDIT:
Sony, wybacz, ale proponowany przez ciebie poziom dyskusji i argumentowania jest dla mnie niezrozumiały. Poruszamy się w zupełnie innych porządkach nie tylko swiatopoglądowych, ale i logicznych, więc pozwól, że nie będę kontynuowała.
257 2018-03-11 14:54:02 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-11 14:59:01)
EDIT:
Sony, wybacz, ale proponowany przez ciebie poziom dyskusji i argumentowania jest dla mnie niezrozumiały. Poruszamy się w zupełnie innych porządkach nie tylko swiatopoglądowych, ale i logicznych, więc pozwól, że nie będę kontynuowała.
Ja proponuję poziom kulturalny. To Ciebie moderacja upomniała o kierowanie wobec innych użytkowników wulgaryzmów. Owszem poruszamy sie w zupełnie innych porządkach świotpoglądowych, co Tobie nie daje prawa do nazywania niczyich wypowiedzi 'gównem' oraz do sugerowania, że inny swiatopogląd niz ten, który Ty akurat reprezentujesz jest ograniczony itp.
Jestes w dyskusji jak mała dziewczynka, która tupie i krzyczy 'ja mam rację, a to wy jesteście wszyscy głupi". Znamienne, że ja również mogłabym Twoje argumenty okreslic jako mało wartościowe, bo 'pseudonowatorskie', ale tego nie robię, bo nie na tym polega odpowiedni poziom dyskusji.
258 2018-03-11 14:59:35 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-11 15:03:45)
Ja proponuję poziom kulturalny. To Ciebie moderacja upomniała o kierowanie wobec innych użytkowników wulgaryzmów.
Wow, to zrobili to na tyle dyskretnie, że nawet nie zdążyłam zauważyć ![]()
EDIT:
Hahaha
Faktycznie sprawdziłam, że moderacja uznała słowo „shit” za wulgaryzm. OK. W poprzednim poście użyłam określenia „dupa”. Teraz to już mnie pewnie zbanują
, może to i dobrze, bo za dużo czasu tu ostatnio spędzam
259 2018-03-11 15:01:23 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-11 15:01:45)
SonyXperia napisał/a:Ja proponuję poziom kulturalny. To Ciebie moderacja upomniała o kierowanie wobec innych użytkowników wulgaryzmów.
Wow, to zrobili to na tyle dyskretnie, że nawet nie zdążyłam zauważyć
Jak wielu innych rzeczy, w których ubliżasz wybranym użytkownikom.
Układamy życie osobom homoseksualnym.
Układamy życie wszystkim obywatelom. Żeby adoptować dziecko jako para trzeba być małżeństwem. No ten pech osób homoseksualnych, że konstytucja małżeństwem nazywa związek kobiety i mężczyzny. Nie bez powodu, bo jest to naturalna orientacja umożliwiająca biologiczny rozwój społeczeństwa. Zaś adopcja dla małżeństw, bo z tytułu związku małżeńskiego małżonkowie są ze sobą związani szeregiem praw i obowiązków. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby osoba homoseksualna występowała o adopcję samotnie i starała się przekonać osoby rozpatrujące taki wniosek, że jest właściwą osobą do tego.
wiemy jakie mają wady i braki, ale sami będąc heteroseksualnymi nie specjalnie zdajemy sobie sprawę ze swoich.
Zdajemy, dlatego procedura adopcyjna nie jest łatwa dla chętnych par. Natomiast pary homoseksualne mogą sobie "kombinować" własne, biologiczne dzieci przy pomocy dawców spermy, dawców macicy i jajeczka. Pewnie, że nie jest to proste ale adopcja też nie.