eh23 napisał/a:Nie chodzi mi ,że ma pisać ze mną ciągle i ciągle. Chodzi mi o to,że on ma gdzieś co ja czuję ,nawet jak napisze ,że mnie boli jego zachowanie nic sobie z tego nie robi.
Powtórzę co napisałam poprzednio - naprawdę jeszcze Cię to dziwi? Nawet święty by tego nie wytrzymał, a żeby wytrzymac rzeba się uodpornić, a nic tak nie pomaga jak zdystansowanie się i zdrowa obojętność.
eh23 napisał/a:NIE mówię o tym ,że ma mnie przepraszać za wszystko ale nie raz każdy siebie zrani ja przepraszam on nie .
A to nie lepiej nie ranić i nie musieć przepraszać? Dorośli powinni umieć panować nad tym co robią i mówią.
Dialogu nawet nie skomentuję, bo szkoda strzępić języka.
IsaBella77 napisał/a:Niestety Autorko,jesteś zbyt odporna na wszelkie argumenty, których tutaj w tym wątku dostałaś już tony.
W poprzednim Twoim wątku było podobnie.
Rozmowę też potrafisz prowadzić tylko w jeden sposób, najpierw przytaczając rewelacje z tego jaka to jesteś nieszczęśliwa, jaki to Twój chłopak jest nieczuły.
Później przestajesz się odzywać.
Kiedy widzisz, że dyskusja w wątku zaczyna cichnąć - wracasz i piszesz o tym, że wszystko zrozumiałaś, że bardzo się zmieniłaś i że już się go nie czepiasz.
Potem okazuje się, że nie czepiasz się go od jakichś 2 do 6 godzin dopiero.
A później wklejasz jakąś Waszą rozmowę (czego tak naprawdę robić nie powinnaś, bo są to treści prywatne, których ujawniania Twój chłopak mógłby zwyczajnie sobie nie życzyć ) - z której to rozmowy wyraźnie wynika, że nadal się go czepiasz, że jesteś paskudnie marudna, wiecznie niezadowoloną miągwą.
Na koniec pytasz, czy naprawdę nikt nie widzi, że on robi co chce i że jest dla Ciebie nieczuły, niedobry itepe itede.
I tak w kółko.
Powtarzasz ten schemat przynajmniej raz na każdej stronie wątku.
Brawo!
Jest dokładnie tak, jak to opisałaś.
eh23 napisał/a:i być może też jest taki bo zaczął nową pracę do której jeszcze się nie umie przyzwyczaić bo późno wraca i do tego ma np.stres czy coś i wtedy tacy ludzie są agresywny itp.
To teraz wejdź w jego skórę i pomyśl sobie, jak bardzo mu NIE pomagasz w tej nowej, stresującej sytuacji. Tam nie umie się odnaleźć, oprócz tego jest chronicznie zmęczony, a tutaj słyszy tylko wieczne pretensje, że czegoś nie robi, o coś nie pyta, czegoś mu się nie chce, są fochy, wyrzuty, szantaże emocjonalne. Kiedy on ma się wyciszyć, jeśli z każdej strony docierają do niego głównie negatywne bodźce? Wyobraź sobie, że związek jest między innymi po to, aby w takich sytuacjach mieć w kimś oparcie, a to co robisz, to jest głównie dobijanie go. I o ile Ty sama musisz nad sobą popracować, bo to co się z Tobą dzieje, to jest Twój problem, z którym niestety poradzić możesz sobie tylko Ty sama, o tyle on ma prawo oczekiwać spokoju. Wiem, że się oburzysz, ale tak to wygląda, bo to czego on potrzebuje jest zupełnie normalne i naturalne, za to Twoje oczekiwania zdecydowanie wykraczają poza standard.