Kinga24 - czas slaby,..bardzo. Poza tym zapomnialas, ze tv nie ogladam. Tlumaczenie to raczej Plan doskonaly, mozesz jednak Przekret Guya Richiego obejrzec by zrozumiec relacje jezyk/forma/przeslanie. Dam Ci podpowiedz zebys znowu nie wymyslila jakiejs ko(s)micznej nazwy_ Film nazywa sie Przekret (Snatch). Teraz mozesz go bezblednie wytypowac (pol godziny wystarczy?)
Oczekiwalem lepszego wyniku, zbyt wysokie wymagania.
Ten koles / pizdowaty w moim mniemaniu autor watku - nie wyrabia sie zdania a opinie, slownik by sie przydal i nauka. Ale darmowo Cie uswiadomie: zdanie to sie wyrabia o kims np. pizdowaty autor watku wyrabia sobie zdanie o namazu. namazu wyrabia sobie opinie (trudne slowo do zapamietania!) na forum samemu, piszac.
Idac dalej. Zadna z tych dwoch metod nie dziala. Jakie wnioski?
Nie wydaje mi sie zebym byl zyciowa dupa. Jestem katolikiem, wyksztalcony, znam 5 jezykow, trenuje kilka dyscyplin sportowych, swietnie gotuje, jestem okazem zdrowia, dobrze sie prezentuje, bardzo dobrze zarabiam...blablabla...jaki to ma wplyw na twoja pizdowatosc?
Człowieku, też jestem katolikiem od 24 lat, uprawiam sporty, gotuje, nie choruje. Z tego co tutaj podałeś to nie zarabiam, bo jeszcze ostatni rok studiów mi został. Co to ma do rzeczy? Pizdowatość nie świadczy o tym jak się człowiek ubiera, prezentuje, ile zarabia. Skończ już pieprzyć, bo się słuchać tego nie da i się śmietnik robi
Myszeczka23, postaram Ci się to jakoś wytłumaczyć, ale nie obiecuję, że będziesz usatysfakcjonowana moją odpowiedzią, jeśli będzie czegoś brakowało, to pytaj jeszcze.
Jak ją zraniłem? Zmieniłem się, stałem się innym człowiekiem, nie takim jakiego poznała, a zmiana jest widoczna. Przeglądając rozmowy od początku naszej znajomości do teraz, zauważyłem, że jestem innym człowiekiem. Nie mówię, że całkiem się takim stałem, bo coś tam tego zostało z początku, ale na pewno w mniejszym stopniu tego dobrego. Też uważam, że rzuca się facetów, którzy poniżali itp. Ja takim nie byłem na pewno. Nie powiedziała o tym, że ją zaniedbywałem, bo wtedy jak coś złego się działo, ja zazwyczaj miałem to w nosie, a zresztą, ona mi niektórych rzeczy nie mówiła, kiedy było źle. Były takie sytuacje, że nawet jak coś zrobiłem, to nie byłem tego świadomy. Z charakteru jak mówiłem, kiedy się denerwuję, przykro jej jest, to płacze, zawsze tak ma, nawet wtedy, kiedy nie byłem niczemu winny, sytuacje w domu itp. Nigdy nie mi nie powiedziała, że mnie potrzebuję. Zazwyczaj sam musiałem się domyślać, ale kiedy była w szpitalu, z jej mamą było źle, to ja zawsze byłem. Nawet nie wiedziała o tym, że przyjadę, a ja robiłem tak, że byłem blisko. W tym związku może nie byłem jakimś super chłopakiem, ale wiem jedno, że nigdy nie chciałem źle dla niej. Zawsze kierowałem się jej dobrem. Tylko to jest nerwus straszny i czasami, jeden nierozważny krok psuł wszystko. Nie wiem czy w jakimś stopniu Ci to wszystko wytłumaczyłem, jak coś to pytaj.
Pytałem się, czy czuję się kochana. Odpowiedziała, że były takie sytuacje, kiedy nie mogła tego stwierdzić. Lecz ostatni miesiąc taki nie był, naprawdę się kochaliśmy, praktycznie cały dzień u niej przesiadywałem. Przyszła już chwila, że powiedziałem coś niepotrzebnie i już to zakończyła.