Znałam się z facetem drugi rok , on jest starszy ok 19 lat ja mam 25. Poznaliśmy się w pracy on początkowo zapraszał mnie na kawe, na drinka , ciagle , ile razy mnie widział tyle zapraszał ale ja odmawiałam nie byłam gotowa na związek , a poza tym onieśmelał mnie bardzo , przeszlismy na Ty pisalismy sms-y flirtowalismy pisał mi że boi się, że się zakocha we mnie on już ma swoje lata i wie jak wygląda, tak mi mówił zawsze... a tu nie miał racji bo wyglądał świetnie, ale do sedna rok temu dostałam przeniesienie do innego miasta otwarli filie w innym mieście ja rozpaczałam bo nagle się obudziłam , że będe tęsknić za naszymi rozmowami , i wogóle on zapewniał że będzie mnie odwiedzał , że jemu też smutno i wogóle przyjechał po 2 miesiącach jak się ogarnął ( jak on to stwierdził) i od tego czasu przyjeżdża od czasu do czasu ostatni raz był w czerwcu gadalismy było super doszło do tego że na każde powitanie dawalismy sobie buziaka niby w policzek ale coraz niżej za każdym razem... w lipcu byłam na wakacjach z koleżankami , pisalam do niego co słychac i wogóle kiedy mnie odwiedzi powiedział" mam problemy Karolinko teraz jak się z nimi jakoś uporam to napewno cię odwiedzę przecież wiesz , uwierz mi . a ja mu odpisałam , że jak wróce to chce cię widziec buziaki pa...
wiem idiotycznie to zabrzmialo nie powiedziałam mu ani słowa pocieszenia ani nic . 2 tygodnie temu pisałam do niego ale nic cisza od tego czasu napisałam mu że jak nie chce ze mną gadać żeby mi powiedział a zrozumiem i w ogóle chyba coś mi się należy , on nigdy sie tak nie zachowywał...
nie raz nie odpisywał jeden dzień czy coś ale potem zawsze a teraz?? martwie się i wogóle nie mogę pojąć że to koniec tej znajomośc pieknej...