Straciłem zaufanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Straciłem zaufanie

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 177 ]

Temat: Straciłem zaufanie

Witam wszystkie Panie
Piszę do was z bardzo ważną sprawą i mam nadzieję, że Panie mi pomogą. Jak w temacie straciłem zaufanie u dziewczyny. Kocha mnie, ale nie potrafi ze mną być. Trudno mi z tym, ale próbuję dawać radę. Ustaliliśmy spotkania, abyśmy nie zerwali znajomości. Jak się z nią ostatnio zobaczyłem, to się rozpłakała, bo kocha mnie, a ją rozczarowałem, byłem innym człowiekiem, nie tego, którego poznała. Ze względu na jej ograniczony czas, tych spotkań będzie bardzo mało. Na spotkaniu ustaliliśmy jak to będzie wszystko wyglądało, ucieszyłem się bo nie wykluczyła tego, że znowu nie możemy być razem. Wiem, że to nie przyjdzie szybko, bo jednak coś takiego bardzo długo trwa. Ona również wie, że ją bardzo kocham, ale uprzedziła mnie, żebym sobie nie myślał, że teraz wszystko łatwo mi przyjdzie. Na tym spotkaniu było wszystko neutralne, tak jak facet z dziewczyną. Na razie też chcę, aby tak było. Wiem, że będę musiał zrobić jakieś odpowiednie kroki, aby ją odzyskać. Nie wiem za bardzo co mam robić, chciałbym dostać od was jakieś wskazówki.

Bardzo liczę na waszą pomoc smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Straciłem zaufanie

Jaki był powód ?
Co się wydarzyło ? Co zrobiłeś konkretnie ?

3

Odp: Straciłem zaufanie
IsaBella77 napisał/a:

Jaki był powód ?
Co się wydarzyło ? Co zrobiłeś konkretnie ?

Po prostu stałem się innym człowiekiem, nie takim jakiego poznała.

4

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Po prostu stałem się innym człowiekiem, nie takim jakiego poznała.

Stałeś się? A może wreszcie przestałeś grać i pokazałeś się jej w pełnej, 'domowej' krasie?

5

Odp: Straciłem zaufanie

Nie, nic z tych rzeczy. Chyba byłem za bardzo pewny tego związku i żyłem jak żyłem. Powiem tak, byłem pewien, że nie odejdzie ode mnie bo widziałem jak mnie kocha, ale tak się nie da. Ja swoje błędy wszystkie zrozumiałem, jeśli o to pytacie.

6

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Nie, nic z tych rzeczy. Chyba byłem za bardzo pewny tego związku i żyłem jak żyłem. Powiem tak, byłem pewien, że nie odejdzie ode mnie bo widziałem jak mnie kocha (...)

Czyli lekceważyłeś ją i jej potrzeby, szacunek też poszedł na długi spacer.

Co z owego zrozumienia wynika? Co z tego wynika dla dziewczyny? Jaką dasz jej gwarancję, iż nie zrobisz 'powtórki z rozrywki' (wszelkie zapewnienie typu 'zrozumiałem', 'obiecuję', 'nigdy więcej' daruj sobie)?
Poza tym co zrozumiałeś? Wcześniej nie wiedziałeś, że lekceważenie partnera, brak szacunku i miłości nie jest budulcem związku?

7

Odp: Straciłem zaufanie

Wiedziałem, ale też wiem, że ona mnie kocha i ja ją również, ale nie ma zaufania, żeby było tak jak dawniej. Masz rację, wszelkie zrozumiałem, obiecałem, nie ma sensu w tej sytuacji. Wiemy, że będą się spotykać ludzie, którzy się kochają, ale na dzień dzisiejszy nie potrafią być razem. Bez zaufania nie da rady niczego zbudować, a ja ją zawiodłem po całości. Nie wyrzuciła mnie ze swojego życia i nadal nie wyklucza bycia ze sobą ponownie. Wiem, że na razie widzi mnie jako człowieka, który ją zranił.

8

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Witam wszystkie Panie
Piszę do was z bardzo ważną sprawą i mam nadzieję, że Panie mi pomogą.


Są tu i panowie, ale chyba nie pomogą po takim wstępie tongue

best9090909090 napisał/a:

Jak w temacie straciłem zaufanie u dziewczyny. Kocha mnie, ale nie potrafi ze mną być.

Zależy z jakiego powodu straciłeś zaufanie. Co znaczy "innym człowiekiem" albo "żyłem, jak żyłem" Rozumiałeś, że Cię kocha, więc pozwalałeś sobie z tej pewności na więcej. Na co? Na zdrady? Spotykanie się z innymi? Pisanie z nimi?

U mnie oprócz zdrady/ pisania z inną można stracić zaufanie po jakiś potężnym kłamstwie. Raczej po niczym innym, bo chwilowe zaniedbywanie jej przecież nie prowadzi do utraty zaufania. Musisz jasno sprecyzować powód, a zobaczymy, jak bardzo nawaliłeś i czy jest szansa na odzyskanie zaufania, poradzimy, co robić, czy same dałybyśmy szansę.

9

Odp: Straciłem zaufanie

W tym związku nie było żadnego kłamstwa, żadnych zdrad z mojej strony, pisanie z innymi. Były takie sytuacje, że jak ona mnie potrzebowała, to ja to parę razy zlekceważyłem. Na początku wszystko było w porządku, dopiero od jakiś 4 miesięcy zaczęło się wszystko psuć. Raczej jej nie zaniedbywałem, bo dbałem o nią jak o księżniczkę. Kwiaty, spotkania, wspólny wyjazd, tutaj raczej nie mogę sobie nic zarzucić. Największym moim problemem jest to, że na początku naszej znajomości byłem bardzo poważny, ale teraz ta powaga zmieniała się z czasem w takie dorosłe dziecko, lekko mówiąc. Strasznie dużo mówiłem, w ogóle powiedziałem, zanim pomyślałem, o tak. Rozmawialiśmy ostatnio i ja wiem, że ponoszę pełną konsekwencję tego, że się rozstaliśmy, tyle tylko, że ona nie przestała mnie kochać i ja jej również.

10

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

W tym związku nie było żadnego kłamstwa, żadnych zdrad z mojej strony, pisanie z innymi. Były takie sytuacje, że jak ona mnie potrzebowała, to ja to parę razy zlekceważyłem. Na początku wszystko było w porządku, dopiero od jakiś 4 miesięcy zaczęło się wszystko psuć. Raczej jej nie zaniedbywałem, bo dbałem o nią jak o księżniczkę. Kwiaty, spotkania, wspólny wyjazd, tutaj raczej nie mogę sobie nic zarzucić. Największym moim problemem jest to, że na początku naszej znajomości byłem bardzo poważny, ale teraz ta powaga zmieniała się z czasem w takie dorosłe dziecko, lekko mówiąc. Strasznie dużo mówiłem, w ogóle powiedziałem, zanim pomyślałem, o tak. Rozmawialiśmy ostatnio i ja wiem, że ponoszę pełną konsekwencję tego, że się rozstaliśmy, tyle tylko, że ona nie przestała mnie kochać i ja jej również.

Więc to, o czym piszesz, nie jest utratą zaufania, które bardzo ciężko odzyskać, ale jest to u niej poczucie braku wsparcia. A to zupełnie co innego.

Zadaj sobie lepiej pytanie, czemu ją lekceważyłeś. Nie umiałeś okazać wsparcia? Przerosło Cię to? Coś innego było ważniejsze? Nie zależało Ci aż tak bardzo? Po prostu masz olewczy  stosunek do życia i ludzi? Jak znajdziesz w sobie powód takiego zachowania, to będziesz mógł nad tym popracować. Niektóre powody da się zmienić, np. uczyć się okazywać wsparcie, wybrać na przyszłość, co jest ważniejsze. Ale jak masz ogólny olewczy stosunek do ludzi (taką osobowość, są tacy ludzie, że na nikim i niczym im tak naprawdę nie zależy) albo jak ogólnie mało Ci na niej tak naprawdę zależy, to może być ciężko. Osobiście stawiam na to, że trochę przerosła Cię jej miłość, nie umiałeś zachować się, gdy były problemy, okazać współczucia i wsparcia, więc łatwiej było "uciec".

Hmm, zmieniłeś się? A jaki tak naprawdę byłeś przed związkiem z nią? Zawsze taki poważny, czy raczej mniej? Nie zmieniaj przede wszystkim tego, jaki jesteś w głębi siebie. To się nie uda, będziesz się męczył udawaniem, a nie o to chodzi. Jak ona chciała z Tobą być, to powinna Cię akceptować. Jak nie akceptuje i ma inne oczekiwania co do osobowości chłopaka, to powinna z kimś innym się spotykać. Bo człowiek powinien zauważać swoje duże błędy i wady, starać się ulepszać itd. Ale nie zmieniać i to na siłę, pod kogoś. Z tego co piszesz, to dbałeś o nią. I jedynym problemem było, że dużo mówiłeś? Albo że nie okazałeś wsparcia? I już od razu zrywa. To w takim sama jest niedojrzała, bo jak w związku występuje problem, to trzeba o tym problemie wprost pogadać, wyrazić swoje uczucia i wątpliwości. Tak, byś mógł zauważyć swoje ewentualne złe postępowanie i je poprawić. A nie tak od razu zrywać. Szczerze? To błahy powód i gdybym kogoś kochała, nie zerwałabym z tego powodu. Jedynie rozmawiałabym na ten temat, sygnalizowałabym, czego mi brakuje. Chyba,  że to miała być terapia wstrząsowa. Teraz jeszcze lecisz do niej, ale żeby się kiedyś dziewczyna nie zdziwiła, gdy za którymś takim posunięciem powiesz "to ok" i pójdziesz sobie na zawsze. Bo zrywanie/straszenie zerwaniem, gdy się rzekomo kocha, żeby uzyskać coś dla siebie, zmienić kogoś na siłę, to czysta manipulacja

11

Odp: Straciłem zaufanie

Było tak wielokrotnie, że były problemy, tak naprawdę z niczego. Nie straszyła mnie, ale ostrzegała, bo któryś raz z kolei się tak zachowywałem. Na początku związku, widziałem, że jej bardzo zależy, ale chyba było widać, że mniej niż mi. Teraz rolę się odwróciły, to mi bardziej zależy, ale jej również, tyle może, że nie tak samo co kiedyś. Były takie sytuacje, że ją denerwowałem i czym mogłem jej wejść na psychikę. Bo kiedy ona płakała, ja to miałem wtedy w czterech literach. Postanowiłem się wziąć za siebie i udałem się do psychologa, aby wszystko ogarnąć. Bo naprawdę nerwów w ogóle nie trzymałem na wodzy. No i po terapii bardzo się uspokoiłem, nawet, kiedy mnie denerwowała, nie okazywałem jej tego. Zawsze próbowałem ją zrozumieć. No, ale nie zmieniłem jednego, że ciągle za dużo mówiłem i bez sensu. No i pewnego dnia, powiedziałem totalną głupotę, że mnie ostrzegała i zakończyliśmy związek. Opisała, że ma jakiś uraz do mnie i nie potrafi ze mną być. Jednak w tych słowach, było jasno widać, że mnie nie chcę przekreślić, ale żebym się ogarnął i czasami pomyślał nad tym co zrobię. Teraz naprawdę się staram, aby było wszystko dobrze, lecz wiem, że mnie postrzega jeszcze jako człowieka, który ją zranił. Wybaczyła mi, lecz wiem, że ma ogromny żal do mnie. Bo jeśli dziewczyna mi się rozpłakała i się przytuliła na ostatnim spotkaniu, to musi coś być jeszcze na rzeczy. Boję się jednego, że jak będzie mniej spotkań, to może uczucie uleć zmianie. Ja zauważyłem swoją zmianę i tutaj nie chciałbym, abym szukał winy u niej, bo ona mnie w pełni zaakceptowała, tyle tylko, że nie widziała tego pieprzenia bez sensu. Wydaje mi się, że nie jestem na straconej pozycji, ale może ocenicie.

12

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Było tak wielokrotnie, że były problemy, tak naprawdę z niczego. Nie straszyła mnie, ale ostrzegała, bo któryś raz z kolei się tak zachowywałem. Na początku związku, widziałem, że jej bardzo zależy, ale chyba było widać, że mniej niż mi. Teraz rolę się odwróciły, to mi bardziej zależy, ale jej również, tyle może, że nie tak samo co kiedyś. Były takie sytuacje, że ją denerwowałem i czym mogłem jej wejść na psychikę. Bo kiedy ona płakała, ja to miałem wtedy w czterech literach. Postanowiłem się wziąć za siebie i udałem się do psychologa, aby wszystko ogarnąć. Bo naprawdę nerwów w ogóle nie trzymałem na wodzy. No i po terapii bardzo się uspokoiłem, nawet, kiedy mnie denerwowała, nie okazywałem jej tego. Zawsze próbowałem ją zrozumieć. No, ale nie zmieniłem jednego, że ciągle za dużo mówiłem i bez sensu. No i pewnego dnia, powiedziałem totalną głupotę, że mnie ostrzegała i zakończyliśmy związek. Opisała, że ma jakiś uraz do mnie i nie potrafi ze mną być. Jednak w tych słowach, było jasno widać, że mnie nie chcę przekreślić, ale żebym się ogarnął i czasami pomyślał nad tym co zrobię. Teraz naprawdę się staram, aby było wszystko dobrze, lecz wiem, że mnie postrzega jeszcze jako człowieka, który ją zranił. Wybaczyła mi, lecz wiem, że ma ogromny żal do mnie. Bo jeśli dziewczyna mi się rozpłakała i się przytuliła na ostatnim spotkaniu, to musi coś być jeszcze na rzeczy. Boję się jednego, że jak będzie mniej spotkań, to może uczucie uleć zmianie. Ja zauważyłem swoją zmianę i tutaj nie chciałbym, abym szukał winy u niej, bo ona mnie w pełni zaakceptowała, tyle tylko, że nie widziała tego pieprzenia bez sensu. Wydaje mi się, że nie jestem na straconej pozycji, ale może ocenicie.

I właśnie, co masz na myśli, mówiąc problemy? Jakiej wagi były? Duże, czy to np. że do kina nie chciałeś z nią pójść i czuje się przez to opuszczona?

Zawsze jest tak, że komuś zależy bardziej i ta "gra" polega na tym, żeby nie ustawić się w pozycji podnóżka, a Ty to właśnie robisz. Ok, trzeba wspierać dziewczynę w trudnych chwilach. Ale Ty starałeś się o nią (kwiaty, wycieczki itd.).Więc czego jej brakuje? rozmów (a podobno "za dużo" gadałeś). Zainteresowania problemami? Ale jakimi? Ktoś jej zmarł w rodzinie, straciła pracę, choruje na coś i zostawiłeś ją z tym samą? Czy o co chodzi? Bo może wymyśla błahe sprawy, zrywa pod byle pretekstem po to, żebyś się bał i skakał koło niej.. już masz nastawienie, że to TY masz się bardziej starać, TY masz zabiegać, Ty masz walczyć.. i odpokutować.. winy? A ona coś musi, czy tylko łaskawie daje lub nie zgodę na to nadskakiwanie? I od tego, jak bardzo będziesz się starał, będzie zależało, czy łaskawie pozwoli Ci się starać dalej, czy pozbędzie się Ciebie przy pierwszej okazji? Choć bądź spokojny, nie pozbędzie się. To tylko miało Cię nastraszyć i zmusić do naskakiwania. Jakby serio chciała zerwać, to miałaby powód, urwałaby kontakt, a Wy macie kontakt i ona mówi, że wciąż kocha. Bo chce, żebyś miał nadzieję i walczył. W super pozycji się ustawiła, ale wiesz, w związku powinna być równowaga. Powinno się dawać tylko tyle, ile się otrzymuje w zamian.
Nie zraniłeś jej chłopie, bo jej nie uderzyłeś, nie zdradziłeś, nie zostawiłeś. Nie dawaj sobie wmawiać rzeczy, których nie ma. Jak coś jej nie pasuje w zachowaniu, to niech konkretne przykłady Ci poda, a nie, że powie enigmatycznie.

"No i pewnego dnia, powiedziałem totalną głupotę" co to za głupota była? Dla mnie to dziwne, bo piszesz z sensem i żadnych głupot, co jej powiedziałeś, że musiała aż zerwać? co to za "pieprzenie bez sensu"?? O czym wtedy mówisz? Wyrażasz, co czujesz, co masz na myśli, a ona to nazywa pieprzeniem bez sensu?

Łzy dziewczyny przy chłopaku to też manipulacja. Ja nigdy nie płakałam przy nikim, choćby nie wiem jak było mi przykro i chociaż mogłam to zrobić. Ona chciała w ten sposób coś uzyskać. Dzieci też płaczą w sklepie, żeby uzyskać od rodziców to, co chcą dostać... Pamiętaj, że prawdziwie smutni ludzie płaczą w samotności lub nocą, a nie na pokaz.

13

Odp: Straciłem zaufanie

Pani Kingo, tego nie można nazwać problemami. To były nieporozumienia, ktoś coś źle zrozumiał i od razu ambaras robił.  Dziewczyna jest ułożona i spokojna i wie czego chcę od życia. Znam ją na wylot, tyle tylko, że nerwus straszny i jeden nieuważny krok i się właśnie zaczyna. No takie mam nastawienie, bo wiem, że to jest moja wina, a tak patrząc od początku naszego związku to zauważyłem zmianę u siebie. Nie byłem tym człowiekiem z początku znajomości. Uważała mnie za innego faceta, nie takiego jak jej rówieśnicy. Jest ode mnie młodsza o 5 lat. Właśnie czuję, że to ja muszę jej udowodnić, że daję radę i te wady trochę zniwelować.  Wiem, że powinna być równowaga, tyle tylko, że ja na początku byłem dominujący, a na końcu naszego związku to ona taką osobą się stała. Jeśli o zostawieniu jest mowa, to była taka sytuacja, że mnie wkurzyła i poszedłem, bo nie mogłem z nią wytrzymać, raz jedyny tak się zdarzyło. Cały czas mi mówi, że w głowie siedzi i nie potrafi ze mną być. Nie wiem też czy już tak będzie miała zakodowane na zawsze, ale wiem, że ona nie chcę ze mnie zrezygnować, też wiem, że na razie traktuję mnie jak traktuję. Umówiliśmy się, że traktuję mnie jako kogoś naprawdę ważnego, jako przyjaciela? Trudno to stwierdzić, bo jednak do przyjaciela trzeba mieć zaufanie. Co do tych głupot, byłem na imprezie z nią i powiedziałem, że się mną nie interesuje, że mnie olewa, a dobrze wiedziałem, że to nie prawda. Też mi się wydaję, że jednak da się to wszystko odwlec, tylko potrzeba czasu na to. Może to zająć 3 miesiące, pół roku i tak dalej. Wydaje mi się, że to nie była manipulacja te łzy, bo jest wrażliwą dziewczyną i każde zdenerwowanie, rozczarowanie tak właśnie przeżywa. Nie potrafi tak kimś manipulować, bo naprawdę traktowała mnie jak skarb, a ja tego nie potrafiłem docenić i teraz mam.

14

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Pani Kingo, tego nie można nazwać problemami. To były nieporozumienia, ktoś coś źle zrozumiał i od razu ambaras robił.  Dziewczyna jest ułożona i spokojna i wie czego chcę od życia. Znam ją na wylot, tyle tylko, że nerwus straszny i jeden nieuważny krok i się właśnie zaczyna. No takie mam nastawienie, bo wiem, że to jest moja wina, a tak patrząc od początku naszego związku to zauważyłem zmianę u siebie. Nie byłem tym człowiekiem z początku znajomości. Uważała mnie za innego faceta, nie takiego jak jej rówieśnicy. Jest ode mnie młodsza o 5 lat. Właśnie czuję, że to ja muszę jej udowodnić, że daję radę i te wady trochę zniwelować.  Wiem, że powinna być równowaga, tyle tylko, że ja na początku byłem dominujący, a na końcu naszego związku to ona taką osobą się stała. Jeśli o zostawieniu jest mowa, to była taka sytuacja, że mnie wkurzyła i poszedłem, bo nie mogłem z nią wytrzymać, raz jedyny tak się zdarzyło. Cały czas mi mówi, że w głowie siedzi i nie potrafi ze mną być. Nie wiem też czy już tak będzie miała zakodowane na zawsze, ale wiem, że ona nie chcę ze mnie zrezygnować, też wiem, że na razie traktuję mnie jak traktuję. Umówiliśmy się, że traktuję mnie jako kogoś naprawdę ważnego, jako przyjaciela? Trudno to stwierdzić, bo jednak do przyjaciela trzeba mieć zaufanie. Co do tych głupot, byłem na imprezie z nią i powiedziałem, że się mną nie interesuje, że mnie olewa, a dobrze wiedziałem, że to nie prawda. Też mi się wydaję, że jednak da się to wszystko odwlec, tylko potrzeba czasu na to. Może to zająć 3 miesiące, pół roku i tak dalej. Wydaje mi się, że to nie była manipulacja te łzy, bo jest wrażliwą dziewczyną i każde zdenerwowanie, rozczarowanie tak właśnie przeżywa. Nie potrafi tak kimś manipulować, bo naprawdę traktowała mnie jak skarb, a ja tego nie potrafiłem docenić i teraz mam.

Poczekaj, czyli coś zostało przez nią źle zrozumiane (Twoje zachowanie lub kogoś innego), strzelała focha, a potem miała pretensje, że nie dajesz jej wsparcia w tych "trudnych chwilach"? Tak z ciekawości, ile ona ma lat? A ile Ty? Bo mi paniujesz, czuję się staro, a może niedużo młodszy jesteś tongue

best9090909090 napisał/a:

Dziewczyna jest ułożona i spokojna


No chyba raczej dość chwiejna emocjonalnie, miewa humory i coś dziwnego jest, że Ty się aż boisz zrobić jeden nieuważny krok, bo wybuchnie. Jesteś w stanie wyobrazić sobie takie coś za 20 lat, w małżeństwie, kiedy będziecie mieszkać razem, a ona takie humorki i obrażanie się będzie Ci fundowała codziennie, za byle co? Jak takie coś Ci odpowiada, to ok, ale miej świadomość, że tak zapewne będzie, bo teraz to nie wiem, czy wybiegasz myślami tak daleko w przyszłość.

Co sprawiło, że na początku byłeś inny? Chęć zdobycia jej?

Co do udowadniania jej, że Ci zależy- myślę, że jest szansa. Byłeś u psychologa, chcesz pracować nad sobą, a to się ceni. Boję się tylko, że ta "zmiana" będzie Cię męczyć po jakimś czasie, bo jednak warto być przede wszystkim sobą, a czy po zmianie będziesz sobą i będziesz szczęśliwy? Sam musisz na to pytanie sobie odpowiedzieć.

I dąż do równowagi w okazywaniu uczuć. Ok, teraz możesz zabiegać więcej przez jakiś czas, ale żeby nie zostało tak na stałe, że tylko Ty będziesz zabiegać. Bo na razie to wygląda u Was jak w bajce: http://wiersze.juniora.pl/brzechwa/brzechwa_zk6.html tyle że małżeństwo to u Was zaangażowanie danej osoby w związek i starania.



best9090909090 napisał/a:

Co do tych głupot, byłem na imprezie z nią i powiedziałem, że się mną nie interesuje, że mnie olewa, a dobrze wiedziałem, że to nie prawda.

Ale po co tak powiedziałeś? O uwagę Ci chodziło? Chyba ją miałeś, skoro, jak sam piszesz, że nieprawdą było, że się Tobą nie interesuje. Zezłościłeś się o coś? Byłeś zazdrosny i dlatego tak powiedziałeś?

Eeee, bez przesady, miesiąc dwa i się przeprosi

15

Odp: Straciłem zaufanie

Tak, dokładnie. Coś źle zrozumiała i od razu ja jestem ten najgorszy i nie ma zmiłuj nie przegada. Mam 25 lata, a ona 20. Tak jest trochę rozchwiana emocjonalnie, ale to było spowodowane, że ja dawałem jej ładnie w kość na początku znajomości. Tak jak mówiłem, czułem się bardzo pewnie i byłem pewien, że się nie wyrwie ode mnie. Wiem, że tak będzie, tylko najlepsze jest to, że ja ją kocham i takie trudne to jest, aby to wszystko zostawić. Kiedy ją poznałem, od razu mi się spodobała i było tak, że chciałem się przypodobać. I dałem jej jasno do zrozumienia, że chcę z nią być, bo nikogo takiego nie spotkałem. Pani Kingo, raczej facet 25 letni, nie chcę być cały czas dużym dzieckiem i trzeba będzie trzeba się w przyszłości zachować. To muszę zmienić, lecz wiem, że nie jestem jakimś facetem bez uczuć, bo jestem wrażliwy i wiem, co teraz jest dla mnie ważne. Wiem, że ona jest tą osobą, nie potrafię sobie na razie wyobrazić bez niej życia. Cały czas myślę o tej osobie, trudno mi się skupić. Tak, to jest miłość, bo zawróciła mi w głowie. Co do tego okazywania zainteresowania, tak zezłościłem się, a lampka wina mi w tym nie pomogła (Dużo mi nie trzeba). Co do dwóch miesięcy raczej nie, bo mi powiedziała ostatnio, żebym nie myślał, że to będzie tyle trwało, ta budowa tego zaufania. Lecz jak czytam Pani wypowiedzi, to trochę ma Pani rację, że zaufania w całości nie zburzyłem. A jeśli w kobiecie siedzi w głowie, ma uraz do mnie? Co na to Pani powie?

16

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Tak, dokładnie. Coś źle zrozumiała i od razu ja jestem ten najgorszy i nie ma zmiłuj nie przegada.

Mówiłeś, że ranią Cię takie oskarżenia, gdy coś przekręci i źle zrozumie? Musisz jej wyrażać, co Cię boli, co Ci nie pasuje, co Cię rani. Ona musi mieć świadomość, że pewne zachowania powinna przemyśleć.

best9090909090 napisał/a:

Mam 25 lata, a ona 20.

To mi nie paniuj ciągle, bo jestem młodsza od Ciebie i dziwnie to wygląda tongue


best9090909090 napisał/a:


ja ją kocham i takie trudne to jest, aby to wszystko zostawić

To powiedz jej to i powoli, acz wytrwale i systematycznie dąż do powrotu. Pomyśl, że to początek i że od nowa do obcej osoby startujesz i zachowuj się podobnie.

best9090909090 napisał/a:

Pani Kingo, raczej facet 25 letni, nie chcę być cały czas dużym dzieckiem i trzeba będzie trzeba się w przyszłości zachować.

No tak, zdecydowanie trzeba się okiełznać z wiekiem wink
Jak wiesz, co jest dla Ciebie ważne, masz cel, to nie zrażaj się, ale działaj. Tylko na przyszłość pamiętaj, że nic nie ma na zawsze. O związek trzeba dbać cały czas, bo inaczej rozpadnie się max do 2 lat.


best9090909090 napisał/a:

  Tak, to jest miłość, bo zawróciła mi w głowie.

A jak długo byliście razem?  To zauroczenie zawraca w głowie, miłość pojawia się z czasem, w codzienności, to chęć dobra dla drugiej osoby. Może i miłość, ale musisz tak to jej okazywać, że to miłość.


best9090909090 napisał/a:

  Co do dwóch miesięcy raczej nie, bo mi powiedziała ostatnio, żebym nie myślał, że to będzie tyle trwało, ta budowa tego zaufania.

Aaa, spoko, mówi się tak zawsze, choćby wewnątrz siebie skakała z radości i chęci powrotu. Chce wrócić, ale nie chce tego zrobić "za łatwo", chce trochę Cię przetrzymać, żeby jak najwięcej zmian i starań uzyskać. No ale bądź dobrej myśli. Gdyby w ogóle nie chciała, nie robiłaby Ci żadnej nadziei.
To nie jest wielki uraz, pewnie było kilka momentów, które ona wyolbrzymiła po części, trochę emocjonalnie zerwała, może myślała, że nic do niej nie czujesz, ale wyjaśniaj, staraj się zmienić te rzeczy, które sam możesz przepracować, ale jej też powiedz, żeby popracowała nad sobą (nad tym rozchwianiem i wyolbrzymianiem).

17

Odp: Straciłem zaufanie

Dobrze, nie będę mówił Pani big_smile Choć nie ukrywam, bardzo mi pomogłaś i mam takie inne spojrzenie na to, za co jestem Ci bardzo wdzięczny
Wiem, ustaliliśmy, że chcę, aby to było wszystko od początku, bez pośpiechu i powoli. Nie napisałem, że byłem strasznie nachalny i zawsze, kiedy coś się działo, zamiast się uspokoić, dać jej chwilę wytchnienia, to ja pisałem non stop. Ona wie, że będzie się spotykać z facetem, który ją kocha. Każdy swój błąd zrozumiałem i ona to zauważyła, nawet mnie pochwaliła. Tylko zaznaczyła, że za późno, ale cieszyła się, że w końcu coś zrozumiałem. Długo może nie byliśmy razem, tylko rok, ale tutaj nie było żadnego zauroczenia, tak naprawdę. Nic z przypadku się nie działo. Jestem pewien, że to nie jest zauroczenie. Może i tak jest, z tym czasem, ale czuję, że to nie w jej stylu. Nadziei mi nie robi, tak powiedziała, ale tego nie wykluczyła. Kazała, abym żył tak normalnie. Tych spotkań będzie bardzo mało, no i też nie wiem na ile będę sobie mógł pozwolić, ale ją znam i jakieś kroki będę musiał podejmować co do niej. Wiem, że jak nawet teraz piszemy, to nadal mnie tak samo traktuję, nawet teraz ją zdenerwowałem, ale nawet nie wiem czym. Już nie wnikam, bo ciężkie dni kobieta ma wink

18

Odp: Straciłem zaufanie

best, brzmisz jak "kopia" mojego znajomego : ). Jeszcze powiedz, że masz na imię S, a dziewczyna, o której jest wątek K ; D.

19

Odp: Straciłem zaufanie

Kurczę, no nie masz racji, a co ten znajomy? wink

20

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Dobrze, nie będę mówił Pani big_smile Choć nie ukrywam, bardzo mi pomogłaś i mam takie inne spojrzenie na to, za co jestem Ci bardzo wdzięczny

to cieszę się smile
z tego i z tego wink

best9090909090 napisał/a:

Nie napisałem, że byłem strasznie nachalny i zawsze, kiedy coś się działo, zamiast się uspokoić, dać jej chwilę wytchnienia, to ja pisałem non stop.

To daj jej trochę odetchnąć, nie zasypuj jej wiadomościami, ale jednocześnie żeby miała świadomość, że Ci zależy, więc nie rób tak, że nie będziesz pisać nic. Przypomnij sobie początek znajomości po prostu smile

best9090909090 napisał/a:

Każdy swój błąd zrozumiałem i ona to zauważyła, nawet mnie pochwaliła.

to dobrze wróży. Myślę, że jak ona kocha, tak jak mówi, to prędzej czy później się zejdziecie, zwłaszcza, że zrozumiałeś błędy i starasz się zmienić na lepsze.

best9090909090 napisał/a:

Nadziei mi nie robi, tak powiedziała, ale tego nie wykluczyła. Kazała, abym żył tak normalnie.

no ale właśnie robi nadzieję przez takie niewykluczanie. I wie o tym, czyli chce, żebyś się wykazał. Rok związku, to jeszcze na tyle krótko, że miłość jej nie przeszła w przyzwyczajenie, a na tyle długo, że to nie pierwsza faza zauroczenia. Nie rozstaliście się z jakiś niewybaczalnych powodów, więc myślę, że będzie ok.


best9090909090 napisał/a:

Tych spotkań będzie bardzo mało,

czemu mało? Wyjeżdżasz gdzieś za jakiś czas lub ona?

best9090909090 napisał/a:

i też nie wiem na ile będę sobie mógł pozwolić

]
do całowania się nie bierz od razu tongue bo tak na pierwszych randkach nie wypada smile Mówię, tak jak na początku rób.


best9090909090 napisał/a:

nawet teraz ją zdenerwowałem, ale nawet nie wiem czym. Już nie wnikam, bo ciężkie dni kobieta ma wink

hahah tongue jak to czym? przerwałeś jej oglądanie meczu smile

21

Odp: Straciłem zaufanie

Kinga, mogę tak się zwracać? wink
Potrzebowałem właśnie takiej osoby, która popatrzy na to z boku. Z tego miejsca bardzo Ci dziękuję wink
Tak, nie piszę dużo, nie chcę jej zasypywać wiadomościami, ale też właśnie nie chcę, aby pomyślała, że mi nie zależy. Staramy się pisać właśnie normalnie, tak jak kiedyś. Lecz czasami widzę, to lekkie jej poddenerwowanie, ale jak mówię, nie chcę na razie zwracać na to uwagę.
Wiem, że kocha, ale te spotkania jak mówiłem, będą bardzo rzadkie. Raz na dwa tygodnie ze względu na moje studia i jej studia. Nie chcę ustalać terminów tych spotkań, kiedy, bo tak naprawdę to znowu będzie ta nachalność, że chcę już na szybko. Muszę trochę być cierpliwy, nauczyć się tego. Bo zawsze byłem w gorącej wodzie kąpany, a tak się nie da. A czym ją zdenerwowałem? Coś tam o jej trudnych chwilach wspominałem wink

22

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Kinga, mogę tak się zwracać? wink

Tak, na 100 % tak mam na imię, więc możesz tongue Teraz to już nie te czasy, kiedy moja babcia w dniu własnego ślubu dowiedziała się, że jednak ma na imię Jaonna, a nie Janina tongue teraz już nie ma ryzyka pomyłki wink

best9090909090 napisał/a:

Z tego miejsca bardzo Ci dziękuję wink

A nie ma za co smile

best9090909090 napisał/a:

Staramy się pisać właśnie normalnie, tak jak kiedyś. Lecz czasami widzę, to lekkie jej poddenerwowanie, ale jak mówię, nie chcę na razie zwracać na to uwagę.

I rób tak dalej, cierpliwie, nie daj się wyprowadzić z równowagi. Może sprawdza Twoją cierpliwość i zmianę?

best9090909090 napisał/a:

Raz na dwa tygodnie ze względu na moje studia i jej studia.

Uu, związek na odległość. Dużą? Od zawsze tak było i jakoś dawało radę? Żeby tylko nie było, że będziecie się rozmijać, podpytuj jakieś jej znajome, kiedy ona zamierza wracać do domu. Zeby nie było, że Ty będziesz w jeden weekend, a ona w następny.

best9090909090 napisał/a:

A czym ją zdenerwowałem? Coś tam o jej trudnych chwilach wspominałem wink

Haha, o rany, chcesz mi powiedzieć, że wypomniałeś jej PMS??? Odważnie tongue jeśli tak, to ciesz się, że to tylko zdenerwowanie tongue no chyba że z innego powodu ma ciężkie dni, a głodnemu chleb na myśli tongue

23

Odp: Straciłem zaufanie

Mam nadzieję, że teraz tak robi, ale zaznaczyła, że nauka jest teraz głównym celem jej i muszę to zaakceptować. Zaakceptowałem, bo zawsze stawialiśmy naukę na pierwszym miejscu, a potem nas. Nie, nie na odległość. Ja tutaj studiuję, ona troszeczkę dalej, ale zaznaczała, że nie chcę, aby ktoś zaburzał ten jej tok nauki. Nie oczekuję na razie, że mi się rzuci w ramiona. Co do spotkań, to ustaliliśmy, że na pewno będziemy się widywać i dała mi słowo, ale wiadomo, to tylko słowa tongue Lecz myślę, że jak się spotkaliśmy ostatnio, to poczyniliśmy pewne ustalenia, co do tej znajomości, więc mogę być o to spokojny. Z tym PMS-em to mniej więcej o to chodzi big_smile

24

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Mam nadzieję, że teraz tak robi, ale zaznaczyła, że nauka jest teraz głównym celem jej i muszę to zaakceptować. Zaakceptowałem, bo zawsze stawialiśmy naukę na pierwszym miejscu, a potem nas. Nie, nie na odległość. Ja tutaj studiuję, ona troszeczkę dalej, ale zaznaczała, że nie chcę, aby ktoś zaburzał ten jej tok nauki.

Też należałam do uczących się studentów, ale myślę, że na początku semestru nie będzie aż tak źle z tą nauką. No ale nie możesz też być napastliwy i nagle co chwilę chcieć spotkań, musisz dać jej trochę wytchnienia, niech przemyśli to i owo. Ważne, że na pewno będziecie się widywać, danie słowa to dużo, jeśli ktoś jest uczciwy. Tylko wiesz- subtelność i cierpliwość, ale też nie traktuj jej zupełnie jak koleżanki zwykłej. Jakieś subtelne aluzje możesz wtrącać od czasu do czasu.

best9090909090 napisał/a:

Z tym PMS-em to mniej więcej o to chodzi big_smile

haha, chłopie, to rozwaliłeś system, jeśli wprost napisałeś jej, że przez okres jest wkurzona tongue odważny jesteś, naprawdę big_smile

25

Odp: Straciłem zaufanie

Najlepsze jest to, że naprawdę jest to trudne, bo nie jestem taki. Zawsze chciałem szybko, na już, a tak się niestety nie da. Na razie taką rozłąkę tygodniową ciężko znoszę, ale staram się jakoś czas zorganizować, aby to jakoś minęło. Myślisz, że lepiej, abym ja pisał o spotkanie, czy raczej ona powinna to zrobić? Bo nadal uważam, że jak ja napiszę, to będę się narzucał, a tego nie chcę robić. Muszę troszkę się przede wszystkim uspokoić, ale dzięki Tobie już tak jest. Teraz ładnie prosić Pana Boga, aby dał mi silę.

26

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Najlepsze jest to, że naprawdę jest to trudne, bo nie jestem taki. Zawsze chciałem szybko, na już, a tak się niestety nie da. Na razie taką rozłąkę tygodniową ciężko znoszę, ale staram się jakoś czas zorganizować, aby to jakoś minęło. Myślisz, że lepiej, abym ja pisał o spotkanie, czy raczej ona powinna to zrobić? Bo nadal uważam, że jak ja napiszę, to będę się narzucał, a tego nie chcę robić. Muszę troszkę się przede wszystkim uspokoić, ale dzięki Tobie już tak jest. Teraz ładnie prosić Pana Boga, aby dał mi silę.

No to ucz się trochę cierpliwości. Jak będziesz nad tym pracował, to ona na pewno zauważy. Myślę, że od czasu do czasy Ty powinieneś zaproponować spotkania, a od czasu do czasu powinieneś pozwolić na to jej. Daj jej też czas na zatęsknienie. Dobrze, że czujesz się lepiej, jakby co, to pisz tu na bieżąco, zawsze ktoś doradzi  smile

27

Odp: Straciłem zaufanie

Wiem, że ktoś pomoże, ale na razie jesteś jedyną osobą, która mi tutaj pomogła i nie wiem jak mam Ci dziękować wink

28

Odp: Straciłem zaufanie

Postaw dziewczynie kawę smile z tiramisu smile

29

Odp: Straciłem zaufanie

Nie dziękuj, tylko sam kiedyś pomożesz komuś, mnie też pomogli tutaj, jak i ktoś dawniej na innym forum smile tak to działa, że pomoc rodzi pomoc smile

30

Odp: Straciłem zaufanie
Gary napisał/a:

Postaw dziewczynie kawę smile z tiramisu smile

Haha, nie, bo przytyję tongue

31

Odp: Straciłem zaufanie

A ciastko bardzo chętnie!!! Od jednego się nie tyję! big_smile

32

Odp: Straciłem zaufanie

Ale nie Ty ciastko, tylko Ty dziewczynie ciastko... smile Mam was umówić? Na przykład jutro o 12-tej na rynku -- pasuje?

33

Odp: Straciłem zaufanie
Gary napisał/a:

Ale nie Ty ciastko, tylko Ty dziewczynie ciastko... smile Mam was umówić? Na przykład jutro o 12-tej na rynku -- pasuje?

Przyznaj Gary, że tak naprawdę zamierzasz się wprosić tongue Już będziesz znał miejsce, datę i godzinę, bo sam je wyznaczyłeś tongue  to możemy się umówić na rynku tongue każdy przyjdzie na swój, ale trudno tongue myślami będziemy razem ;P

best9090909090 napisał/a:

A ciastko bardzo chętnie!!! Od jednego się nie tyję! big_smile

Nie tyje się od jednego, ale ciężko biegam i zawsze po kilku km, gdy jestem na etapie pytania siebie, za jakie grzechy sobie to robię, to zawsze odpowiedź jest ta sama- za te ciastkowe tongue

34 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-02 00:21:53)

Odp: Straciłem zaufanie
Kinga24 napisał/a:

Przyznaj Gary, że tak naprawdę zamierzasz się wprosić tongue

No nieeeee.... przecież bym Was krępował, a nie chcę być przyzwoitką smile smile Poza tym nawet nie wiem o czym ten wątek jest, a Wy macie swoje sprawy. Poza tym jesteście młodzi, a ja wiesz... już ponad setkę smile

Czyli nie macie tego samego rynku? A skąd wiesz?

35

Odp: Straciłem zaufanie

Przyzwoitka wskazana jak najbardziej, chłopak odbudowuje zaufanie, więc nie może wychodzić z żadną dziewczyną sam na sam tongue

Przydasz się, dasz rady, jak dożyć tylu lat wink

Intuicja i doświadczenie w zdobytych znajomościach internetowych mówi mi, że to nie ten sam rynek tongue ale to nie jest zabawne, znam przypadek, kiedy chłopak dał ogłoszenie, że udzieli korepetycji, zgłosił się do niego uczeń z liceum. Umówili się na Rynku w McDonald. Problem w tym, że jeden siedział na krześle wrocławskim, a drugi na krakowskim i tak na siebie czekali tongue

36 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-02 11:34:57)

Odp: Straciłem zaufanie

Na razie czekam jak się wszystko rozwinie. Niech się na razie uspokoi, a potem zadzwonię do niej, lepiej chyba przez telefon niż pisaniem przez Facebook-a. Na razie wiem, że jest ciężko, bo to dopiero drugi tydzień mija, od kiedy się rozstaliśmy. Taka prawda, że mnie jeszcze traktuję jako człowieka, który nic nie zrozumiał. Choć mi wybaczyła, to ja nadal wiem swoje. Szkoda, że na razie mnie tak traktuję, ale daję radę. Kobietę mocno zawiodłem, a sam sobie jestem winny. Tak już niestety mam smile

37

Odp: Straciłem zaufanie

Nie wiem czy tak można pod postem, jeśli nie, to z góry was przepraszam wink
Spotkałem się ze swoją byłą dziewczyną. Spotkanie przebiegło bardzo pomyślnie, wszystko na spokoju. Nie byłem ani nachalny, taki normalny jaki byłem przed związkiem. Tylko troszkę się zdenerwowała, bo kupiłem różę, a jak ona to stwierdziła, abym nie inwestował w niepewny grunt, bo niewiadome jak to się potoczy big_smile  Porozmawialiśmy tak prawdziwie, dlaczego to się wszystko potoczyło, co było tego przyczyną. Ma do mnie ogromny żal, ale widać, że chcę, abym to mógł naprawić. Lecz to tylko słowa, a muszą być czyny wink Kolejne spotkanie za 2-3 tygodnie, już się doczekać nie mogę, będę informował na bieżąco smile

38

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Nie wiem czy tak można pod postem, jeśli nie, to z góry was przepraszam wink
Spotkałem się ze swoją byłą dziewczyną. Spotkanie przebiegło bardzo pomyślnie, wszystko na spokoju. Nie byłem ani nachalny, taki normalny jaki byłem przed związkiem. Tylko troszkę się zdenerwowała, bo kupiłem różę, a jak ona to stwierdziła, abym nie inwestował w niepewny grunt, bo niewiadome jak to się potoczy big_smile  Porozmawialiśmy tak prawdziwie, dlaczego to się wszystko potoczyło, co było tego przyczyną. Ma do mnie ogromny żal, ale widać, że chcę, abym to mógł naprawić. Lecz to tylko słowa, a muszą być czyny wink Kolejne spotkanie za 2-3 tygodnie, już się doczekać nie mogę, będę informował na bieżąco smile

I bardzo dobrze, cieszę się, że dobrze idzie, postępuj tak dalej, czynami pokaż, że Ci zależy, że się zmieniasz itd., a pewnie będzie ok smile

39 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-03 17:44:21)

Odp: Straciłem zaufanie

Kinga, cierpliwość popłaca. Na razie ciężko wytrzymać, jak sobie pomyślę, że się zobaczymy za 2-3 tygodnie, to żal w sercu ściska, ale tak mi powiedziała, że ten czas będzie dobry dla Ciebie i coś na pewno się polepszy w mojej osobie.

40

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Kinga, cierpliwość popłaca. Na razie ciężko wytrzymać, jak sobie pomyślę, że się zobaczymy za 2-3 tygodnie, to żal w sercu ściska, ale tak mi powiedziała, że ten czas będzie dobry dla Ciebie i coś na pewno się polepszy u Ciebie.

Po prostu chce, byś przemyślał, myśli, że to będzie dobre. Więc myśl, choć widzę, że już przemyślałeś tę sprawę smile Nie naciskaj na spotkanie, ale żeby jakiś tam kontakt był wink i wiesz, co to są przypadkowe spotkania i że ich tak naprawdę nie ma? tongue przypadek to pojęcie względne i nieraz możesz ją przecież przypadkowo spotkać tu i ówdzie, skoro mieszkacie w tym samym mieście wink tylko oczywiście, nie za często, bo stałoby się to podejrzane smile I wtedy zdziwienie na twarzy, radość z przypadkowego spotkania, kilka miłych słów zamienionych i idziesz dalej, bo przecież to było przypadkowe spotkanie smile

41

Odp: Straciłem zaufanie

Wiem, że wszystko na spokojnie muszę. Wczoraj naprawdę było bardzo miło, kusiło dać buziaka, ale stwierdziłem, nie Stary, to nie ten czas wink Nie mieszkamy w jednym mieście i może dobrze, bo by się obudził jakiś Stalkler we mnie i już miałbym pozamiatane big_smile Kontakt utrzymuje na bieżąco, kilka niewinnych wiadomości i idę dalej!

42

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Wiem, że wszystko na spokojnie muszę. Wczoraj naprawdę było bardzo miło, kusiło dać buziaka, ale stwierdziłem, nie Stary, to nie ten czas wink Nie mieszkamy w jednym mieście i może dobrze, bo by się obudził jakiś Stalkler we mnie i już miałbym pozamiatane big_smile Kontakt utrzymuje na bieżąco, kilka niewinnych wiadomości i idę dalej!

no właśnie Stary, wszystko w swoim czasie wink jak nie mieszkacie w jednym mieście to trudno, pozostaje Ci czekać cierpliwie na kolejne spotkanie i przypominać o sobie od czasu do czasu jakąś wiadomością smile powodzenia smile

43

Odp: Straciłem zaufanie

Człowiek nie przyzwyczajony do takich rzeczy, kiedy był ten kontakt non stop, a teraz muszę czekać sad

44

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Człowiek nie przyzwyczajony do takich rzeczy, kiedy był ten kontakt non stop, a teraz muszę czekać sad

Wiem, zawsze to jest trudne, ale postaraj się zająć sobie czymś czas. I pomyśl, że ona prawdopodobnie czuje to samo smile

45 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-07 15:23:05)

Odp: Straciłem zaufanie

Muszę się od tego odciąć, piszę tylko parę wiadomości, aby jej nie przeszkadzać i przypominać o sobie. Co jak co, co robię, gdzie robię, z kim robię, to w głowie tylko ona, skupić się nie mogę na niczym sad
Jeszcze doszły mi problemy w rodzinie, a wiem, że ona bardzo krucho z czasem dysponuje i nie chcę jej zabierać tego. Nie wiem czy dobrze robię, nie mówiąc o tym, lecz dla mnie ona jest najważniejsza i nie chciałem jej martwić.

46

Odp: Straciłem zaufanie

Czytam to i oczom nie wierzę!!!
Zacznijmy od początku: nie wytłumaczyłeś gdzie Ty do cholery jasnej popełniłeś błąd, że trzeba z Tobą zrywać i widywać się co trzy tygodnie jak z jakimś urzędnikiem państwowym???? Zrozum to człowieku, że to co Ty robiłeś, to są tylko drobne błędy, które się naprawia będąc w związku!

Druga sprawa: czemu masz ograniczać kontakt i robić coś wbrew sobie??? Jeśli jej na Tobie zależy i Cię naprawdę kocha, to każda wiadomość od Ciebie powinna ją cieszyć, powinna na nią czekać!

No i po trzecie: jak to pod koniec waszego związku wyglądało? To Ty się starałeś bardziej, czy ona? Bo to ważne.

Raz piszesz, że to ona od siebie więcej dawała, potem, że to Ty więcej czasu poświęcałeś.
Ja mam takie wrażenie, że to Ty jesteś bardziej zaangażowany, ona częściej się złościła na Ciebie, zwaliła wszystko na Ciebie, że miała do tego prawo, a Ty ślepo zakochany jej w to uwierzyłeś. Wyprowadź mnie z błędu, jeśli się mylę, proszę! wink

47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-08 15:11:21)

Odp: Straciłem zaufanie

Bez urazy, ale jeśli z dziewczyną komunikujesz sie tak mętnie jak tu na forum- pełno niedomówień, skrywań, to nie dziwie sie, ze ma Ciebie za kogoś niegodnego zaufania, kogoś kto kręci.
Nie chce Cie obrazić, dzielę się moim wrażeniem, może masz taki zamknięty styl komunikacji- nie mówisz wprost bo zastanawiasz się co inni pomyślą?

I wcale się nie dziwię ze akurat Kinga w takiej mętnej wodzie czuje się dobrze... wink

48 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-08 17:18:16)

Odp: Straciłem zaufanie

Myszeczka23
Zacznijmy od tego jak to w ogóle było na początku. Gdy się poznawaliśmy byłem innym człowiekiem niż teraz jestem. Była pełna powaga, myślałem przyszłościowo, dom, praca, rodzina, a potem dziecko w pełnej krasie.
W trakcie w związku byłem naprawdę bardzo wygodny (czyt. Pewny siebie, że nic złego się nie stanie). Były takie sytuacje, że ją naprawdę zraniłem i sobie nic z tego nie robiłem, a ona ryk w poduszkę. Tak nie powinienem robić. Co do drugiej sprawy, tak zależy jej na mnie, tak jak mi na niej. Jednak ona nie za bardzo ma teraz czas. Wszystko poszło na temat studiów, mieszkanie, jak to będzie, nauka najważniejsza dla niej, ja zszedłem na drugi plan. Zgadzam się z tym, bo jednak zawsze stawialiśmy to na pierwszym miejscu. A trzeci aspekt wyglądał tak, że to ja się bardziej starałem. W pewnym momencie usłyszałem, że dość się już na cierpiała i zaraz będzie jej to zwisać, co się z nami stanie. Były dwa momenty takie, na których się zawiodła na mnie i nie ma usprawiedliwienia dla mnie. Na początku związku to ja byłem osobą bardziej dominującą, ona dawała więcej od siebie, a mi to wtedy jeszcze latało, dopiero po jakimś pół roku zrozumiałem, że to jest ta dziewczyna dla której chcę żyć. Najgorsze miesiące to ostatnie trzy, kiedy naprawdę nie było nawet tygodnia, abyśmy się o coś nie pożarli, ale tak naprawdę nie były to żadne problemy.
Tak, może masz rację, tyle tylko, że sama przyznała, że nie była idealna w tym związku i to po części też jej wina. Jestem zakochany, ale też jestem surowy dla siebie i widzę tak naprawdę teraz jak się zmieniłem przez ostatnie lata. Ona to zauważyła, a takiego faceta nie pokochała, prawda?

Ela210
Nie rozumiem za bardzo, czemu mętnie? Jakie niedomówienia, skrywania? Nigdy nie kręciłem, nie okłamywałem swojej dziewczyny, zawsze w swoim związku stawialiśmy na prawdę, więc nie wiem skąd te domysły? To fakt, przyznaje, że czasami mówię pół słówkami, nie kończąc swojej myśli, ale taka prawda, że moja dziewczyna też zwróciła mi na to uwagę i staram się to zmieniać wink
Nie obrażasz, spokojnie, to jest forum, aby wyrażać swoje zdanie wink

49

Odp: Straciłem zaufanie

Ryk jest wtedy, gdy dzieje sie naprawde coś powaznego. nie jestesmy w stanie ocenić tego, bo nie piszesz o szczegółach.
Kawałek dalej piszesz, ze kłóciliscie sie o drobne sprawy, a jeszcze wczesniej, ze nie było dla Ciebie usprawiedliwienia. To nazywam własnie mętnoscią.
Ale może ja za głupia jestem.A dopowiadać sobie nie bedę, bo grozi nadinterpretacją.

50

Odp: Straciłem zaufanie

Nie chcę odbierać Ci nadziei - nie to jest moim celem, ale spójrz na sprawę z różnych perspektyw - często jest bowiem tak, że osoby, które proponują przerwę już nie kochają, a jednocześnie czują do drugiej osoby sympatię i nie chcą jej zranić. I choć najczęściej oznacza to wcześniejsze lub późniejsze rozstanie, z jakiegoś powodu jest im ciężko o tym zadecydować.

Cokolwiek jest przyczyną to z obserwacji ludzi, wnioskuję, że taka przerwa w większości przypadków tylko nasila problemy i nawet jeśli po niej do siebie wrócili, to nie na długo, ponieważ podczas tej przerwy działy się rzeczy, które po prostu przeświadczyły o rozpadzie związku. Niestety,  przerwa, która w założeniu ma wnieść do związku nowe siły i powiew świeżego powietrza zazwyczaj tego nie robi, a wręcz przeciwnie - pokazuje przynajmniej jednemu partnerowi, że istnieje inne życie i wcale nie jest takie złe.

51 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-08 18:23:54)

Odp: Straciłem zaufanie

Nie odbierasz nadziei, bo ja żadnej nadziei od niej nie dostałem. Żadnej deklaracji świadczącej o tym, że możemy wrócić do siebie. Spotykamy się, bo w gruncie rzeczy zależy nam na sobie, a ja jej jasno zadeklarowałem, że te spotkania traktuję tak, że chcę to zaufanie odbudować. Zaznaczyłem jej, że jeśli coś się zmieni, typu, że nie będzie chciała ze mną być, to wtedy tak naprawdę ma mi o tym powiedzieć, żebym później na głupka nie wyszedł, że mnie odtrąci. Ona nie przekreśliła tego, że możemy nie być razem. Tak, aby wszystko wyjaśnić, to chciałem się dowiedzieć dlaczego chce, abym uczestniczył w jej życiu, jasno mi odpowiedziała, że mnie kocha. Ona nie jest osobą, która rzuca słowa na wiatr i nie miała by potrzeby, aby mnie oszukiwać.

Ela210
Były małe i większe problemy. Do tych małych nie przywiązuje uwagi, bo one wynikały z nieporozumień, ale do tych właśnie większych nie było dla mnie usprawiedliwienia. Nie znasz jej charakteru, kiedy jest zdenerwowana, to płacze. Wiem, to dziwne, ale najmniejsze zdenerwowanie u niej to powoduje. Nie musisz dopowiadać, pytaj, a ja chętnie odpowiem wink

52

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

..Kocha mnie, ale nie potrafi ze mną być..

.. to co później, to tylko Twoje argumenty, nie jej. Czy naprawdę myślisz, że tego nie przekreśliła?

53 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-08 18:52:47)

Odp: Straciłem zaufanie

Nie musisz robić żadnych "odpowiednich" kroków, by ją odzyskać. Poza jednym, bądź sobą taki jaki jesteś. Nic nie musisz. Bądź sobą. Jak Cię nie akceptuje, to do widzenia. Znajdziesz dla siebie lepsze dziewczyny. Gwarantuje Ci to. Tylko nic nie udawaj przed nią, żeby Cię zaakceptowała. To wielki błąd, i nie porwadzi do niczego dobrego. To prowadzi do klęski.

Mów to co myślisz, bądź szczery, nic nie udawaj i zachowuj się zupełnie spontanicznie. Nie przemuj się jej nieakceptacją. Jak nie, to buzi na pożegnanie. Nic na siłę nie stworzysz. Nie tylko Ty, ale cała reszta.

54 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-08 19:10:47)

Odp: Straciłem zaufanie

To nie moje argumenty, sama tak powiedziała. Cytuje: Chciałabym z Tobą być, kocham Cię, ale na razie nie potrafię. Na ostatnim spotkaniu szczerze porozmawialiśmy i mówię wam tak jak jest. Może przekreśliła, może nie przekreśliła, na razie jestem na takim etapie, że nie jestem w związku. Jasno przedstawiłem jakbym chciał, aby to wyglądało, ona również swoje propozycje przedstawiła i się na to zgodziliśmy. Nie szukam na razie nikogo, na razie ją kocham i chcę o nią walczyć, jeżeli się nie uda, to trzeba będzie się z tym pogodzić, ale wydaję mi się, że ta sytuacja nie jest bez wyjścia, ale może to jest moje zdanie. Nie sądzę, aby mnie okłamywała, bo naprawdę nie chciałaby mnie ranić, a jak już powiedziała, że nie chcę ze mną być, to by i powiedziała, że związku mam nie szukać, a tego nie stwierdziła. Nie wiem, to są moje odczucia, ale po to napisałem post na tym forum, aby inni ludzie mi doradzili, pomogli i cenię każdy wasz post. Nie jestem kimś innym, po prostu w całej tej sytuacji zrozumiałem jaka ona jest dla mnie ważna, może być za późno, trudno, ale jeszcze się nie poddaje.

55 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-08 19:54:19)

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

To nie moje argumenty, sama tak powiedziała. Cytuje: Chciałabym z Tobą być, kocham Cię, ale na razie nie potrafię. Na ostatnim spotkaniu szczerze porozmawialiśmy i mówię wam tak jak jest. Może przekreśliła, może nie przekreśliła, na razie jestem na takim etapie, że nie jestem w związku. Jasno przedstawiłem jakbym chciał, aby to wyglądało, ona również swoje propozycje przedstawiła i się na to zgodziliśmy. Nie szukam na razie nikogo, na razie ją kocham i chcę o nią walczyć, jeżeli się nie uda, to trzeba będzie się z tym pogodzić, ale wydaję mi się, że ta sytuacja nie jest bez wyjścia, ale może to jest moje zdanie. Nie sądzę, aby mnie okłamywała, bo naprawdę nie chciałaby mnie ranić, a jak już powiedziała, że nie chcę ze mną być, to by i powiedziała, że związku mam nie szukać, a tego nie stwierdziła. Nie wiem, to są moje odczucia, ale po to napisałem post na tym forum, aby inni ludzie mi doradzili, pomogli i cenię każdy wasz post. Nie jestem kimś innym, po prostu w całej tej sytuacji zrozumiałem jaka ona jest dla mnie ważna, może być za późno, trudno, ale jeszcze się nie poddaje.

W prawdziwym związku i prawdziwych uczuciach nie trzeba walczyć. Miłośc trzeba mieć w głowie, w swoim rozumie. Trzeba rozumieć na czym polega z obu stron, nie z jednej. Obie strony muszą się starać, dawać, chcieć. Trzeba szukać wspólnych cech i zainteresowań poza seksem, bo inaczej kiepsko to widzę.

56

Odp: Straciłem zaufanie

Wiem, a z czasem naprawdę krucho. Nie wydaje mi się, że miłość jest wszystkim. Najważniejsze jest zaufanie, jak tego nie ma, to nie da się niczego stworzyć, jeśli nawet jest ta miłość.

57

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

a jak już powiedziała, że nie chcę ze mną być, to by i powiedziała, że związku mam nie szukać, a tego nie stwierdziła. .

No widzisz, niekoniecznie.

58 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-08 19:26:47)

Odp: Straciłem zaufanie

Czyli co mam myśleć, że nie bierze pod uwagę związku i tylko tak mi powiedziała, aby mi przykro nie było? Jeśli tak, to nie w jej stylu, znam ją i nie zrobiłaby czegoś takiego. Mamy się cieszyć chwilą, zachowywać się naturalnie, nie śpieszyć się, czas pokaże co dalej.

59

Odp: Straciłem zaufanie

W takim razie ciesz się chwilą, i nie analizuj tego, co tu piszemy. Znasz ją lepiej, niż my.

60 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-08 19:34:56)

Odp: Straciłem zaufanie

Nie, ale cenię sobie wasze zdanie wink Nie analizuję, każdy tutaj post dla mnie jest ważny, jeśli by to coś nam/mi pomogło, to jestem wdzięczny wink

61

Odp: Straciłem zaufanie

Ok, to co napisze miłe dla Ciebie nie będzie - to już koniec związku, a Ty się jedynie karmisz nadziejami, które są jedynie mrzonką.  A mrzonki, w przeciwieństwie do marzeń, są całkowicie nierealne. Przykro mi, tak myślę.

62 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-08 20:13:20)

Odp: Straciłem zaufanie

Nie jest przykre, bo ja żadnych nadziei nie dostałem. Tak jak Ci powiedziałem, nie będziemy razem, to trudno, jakoś przeżyje. Lecz na pewno nie będę się poddawał, bo trzeba jednak o coś walczyć, co w życiu ważne. Związek tak jest skończony na dzień dzisiejszy big_smile

63 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-08 20:13:59)

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Nie jest przykre, bo ja żadnych nadziei nie dostałem. Tak jak Ci powiedziałem, nie będziemy razem, to trudno, jakoś przeżyje. Lecz na pewno nie będę się poddawał, bo trzeba jednak o coś walczyć, co w życiu ważne.

Czemu ona nie walczy? Do tego pewnie stawia Ci warunki? Zastanów się. Zoataniesz nikim. Służącym, co najwyżej.

A Ty się płaszczysz? Nie wstyd Ci?  Bądź facetem, a nie ciotą.

64 Ostatnio edytowany przez best9090909090 (2017-09-08 20:23:06)

Odp: Straciłem zaufanie

Czemu nie walczy? Jak wspominałem na początku brak jej czasu, bo jednak ma jakieś cele w życiu, przyszłości to ja jej nie zapewnię. Jakie warunki mi stawia? wink
Nie płaszczę się w ogóle, jeśli uważasz, że płaszczenie to pisanie 5-10 wiadomości dziennie, gdzie naprawdę jej brak czasu, bo chcę się skupić na nauce, to ja nie wiem smile Odróżniam rzeczy ważne i ważniejsze... Nie wiem po co tekst nie bądź ciotą, potrzebne to?

65 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-09-08 20:24:26)

Odp: Straciłem zaufanie
best9090909090 napisał/a:

Czemu nie walczy? Jak wspominałem na początku brak jej czasu, bo jednak ma jakieś cele w życiu, przyszłości to ja jej nie zapewnię. Jakie warunki mi stawia? wink
Nie płaszczę się w ogóle, jeśli uważasz, że płaszczenie to pisanie 5-10 wiadomości dziennie, gdzie naprawdę jej brak czasu, bo chcę się skupić na nauce, to ja nie wiem smile Odróżniam rzeczy ważne i ważniejsze...

Nauka ważniejsza niż Ty. Brak czasu, to dla mnie typowa wymówka. A co jej zapewnisz? Nie wiem, po co w takim razie wypisujesz do niej?

Czyli Ty jesteś mało ważny. Tak o sobie sam piszesz.

Posty [ 1 do 65 z 177 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Straciłem zaufanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024