best9090909090 napisał/a:Było tak wielokrotnie, że były problemy, tak naprawdę z niczego. Nie straszyła mnie, ale ostrzegała, bo któryś raz z kolei się tak zachowywałem. Na początku związku, widziałem, że jej bardzo zależy, ale chyba było widać, że mniej niż mi. Teraz rolę się odwróciły, to mi bardziej zależy, ale jej również, tyle może, że nie tak samo co kiedyś. Były takie sytuacje, że ją denerwowałem i czym mogłem jej wejść na psychikę. Bo kiedy ona płakała, ja to miałem wtedy w czterech literach. Postanowiłem się wziąć za siebie i udałem się do psychologa, aby wszystko ogarnąć. Bo naprawdę nerwów w ogóle nie trzymałem na wodzy. No i po terapii bardzo się uspokoiłem, nawet, kiedy mnie denerwowała, nie okazywałem jej tego. Zawsze próbowałem ją zrozumieć. No, ale nie zmieniłem jednego, że ciągle za dużo mówiłem i bez sensu. No i pewnego dnia, powiedziałem totalną głupotę, że mnie ostrzegała i zakończyliśmy związek. Opisała, że ma jakiś uraz do mnie i nie potrafi ze mną być. Jednak w tych słowach, było jasno widać, że mnie nie chcę przekreślić, ale żebym się ogarnął i czasami pomyślał nad tym co zrobię. Teraz naprawdę się staram, aby było wszystko dobrze, lecz wiem, że mnie postrzega jeszcze jako człowieka, który ją zranił. Wybaczyła mi, lecz wiem, że ma ogromny żal do mnie. Bo jeśli dziewczyna mi się rozpłakała i się przytuliła na ostatnim spotkaniu, to musi coś być jeszcze na rzeczy. Boję się jednego, że jak będzie mniej spotkań, to może uczucie uleć zmianie. Ja zauważyłem swoją zmianę i tutaj nie chciałbym, abym szukał winy u niej, bo ona mnie w pełni zaakceptowała, tyle tylko, że nie widziała tego pieprzenia bez sensu. Wydaje mi się, że nie jestem na straconej pozycji, ale może ocenicie.
I właśnie, co masz na myśli, mówiąc problemy? Jakiej wagi były? Duże, czy to np. że do kina nie chciałeś z nią pójść i czuje się przez to opuszczona?
Zawsze jest tak, że komuś zależy bardziej i ta "gra" polega na tym, żeby nie ustawić się w pozycji podnóżka, a Ty to właśnie robisz. Ok, trzeba wspierać dziewczynę w trudnych chwilach. Ale Ty starałeś się o nią (kwiaty, wycieczki itd.).Więc czego jej brakuje? rozmów (a podobno "za dużo" gadałeś). Zainteresowania problemami? Ale jakimi? Ktoś jej zmarł w rodzinie, straciła pracę, choruje na coś i zostawiłeś ją z tym samą? Czy o co chodzi? Bo może wymyśla błahe sprawy, zrywa pod byle pretekstem po to, żebyś się bał i skakał koło niej.. już masz nastawienie, że to TY masz się bardziej starać, TY masz zabiegać, Ty masz walczyć.. i odpokutować.. winy? A ona coś musi, czy tylko łaskawie daje lub nie zgodę na to nadskakiwanie? I od tego, jak bardzo będziesz się starał, będzie zależało, czy łaskawie pozwoli Ci się starać dalej, czy pozbędzie się Ciebie przy pierwszej okazji? Choć bądź spokojny, nie pozbędzie się. To tylko miało Cię nastraszyć i zmusić do naskakiwania. Jakby serio chciała zerwać, to miałaby powód, urwałaby kontakt, a Wy macie kontakt i ona mówi, że wciąż kocha. Bo chce, żebyś miał nadzieję i walczył. W super pozycji się ustawiła, ale wiesz, w związku powinna być równowaga. Powinno się dawać tylko tyle, ile się otrzymuje w zamian.
Nie zraniłeś jej chłopie, bo jej nie uderzyłeś, nie zdradziłeś, nie zostawiłeś. Nie dawaj sobie wmawiać rzeczy, których nie ma. Jak coś jej nie pasuje w zachowaniu, to niech konkretne przykłady Ci poda, a nie, że powie enigmatycznie.
"No i pewnego dnia, powiedziałem totalną głupotę" co to za głupota była? Dla mnie to dziwne, bo piszesz z sensem i żadnych głupot, co jej powiedziałeś, że musiała aż zerwać? co to za "pieprzenie bez sensu"?? O czym wtedy mówisz? Wyrażasz, co czujesz, co masz na myśli, a ona to nazywa pieprzeniem bez sensu?
Łzy dziewczyny przy chłopaku to też manipulacja. Ja nigdy nie płakałam przy nikim, choćby nie wiem jak było mi przykro i chociaż mogłam to zrobić. Ona chciała w ten sposób coś uzyskać. Dzieci też płaczą w sklepie, żeby uzyskać od rodziców to, co chcą dostać... Pamiętaj, że prawdziwie smutni ludzie płaczą w samotności lub nocą, a nie na pokaz.